Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
134 Posty 7 Uczestników 940 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GreKG Online
    GreKG Online
    GreK
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #124

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Holly Street w Japantown, wieczór 14.07.77

    Switch milczał jeszcze chwilę. Za długą, by była przypadkowa. Wzrok przesunął się po ulicy, po twarzach ludzi, po odbiciach w witrynach. Kiedy odezwał się w końcu, głos miał niski, wyraźnie spokojniejszy niż wcześniej.
    – Cieszę się Slim, że jesteśmy kumplami – podsumował Switch. – I zróbmy wszystko, żeby tak zostało. I teraz kilka spraw, które poruszyłeś. Po pierwsze: jednostka centralna Shivy. Sprawdzę. Jeśli jest na chodzie, to puszczę ci to poniżej ceny rynkowej. Nie na piękne oczy i nie na same obietnice. Kredyt – tak. Raty – pilnowane. Jedno spóźnienie i przysługa się dezaktualizuje. Jasno? Możesz też spłacić część w usługach. Nigdzie nie dostaniesz takiej oferty, więc nie narzekaj.

    Krótka pauza.

    – Po drugie: wanna. – Przewrócił oczami, chociaż sieciarz tego nie mógł widzieć. – Naprawdę Slim? Gdyby nie jej zawartość, podrzuciłbym ci ją gratis. Ale nie. Nie mam do tego głowy i zasobów. Kosztowałoby cię to więcej niż kupienie tej samej z drugiej ręki.

    Odwrócił się plecami do ulicy, opierając się o zimny metal balustrady.
    – Po trzecie: Carlos, jego stara, Valentinosi i Moralesi. SlimWire, nie znam ludzi. Chcesz mi zlecić jakieś zadanie? Nie bawię się w żadną bandyterkę. Robię w usługach Slim. Jeśli chcesz coś zlecić, mów wprost. Albo kończymy.

    Po skończonej rozmowie Raze wybrał numer Hi-Fi.

    — Cześć, Hi-Fi. Kasa za robotę wpłynęła. Dobra robota. Słuchaj… zleceniodawca chciał, żebyśmy odzyskali coś z kwatery Shivy.

    Opowiedział kumplowi, co udało mu się wydobyć.

    — Podrzućcie sprzęt do Brazil. Niech oceni, co warte. Niech zrobi kopię wszystkiego, co da się wykorzystać. Mam jeszcze parę fantów i muszę odwiedzić jedno miejsce nim do was wrócę.

    W drugiej kolejności zadzwonił do netrunnerki.

    — Cześć, Arte. Trochę mi się spierdoliło tutaj… Mam nadzieję, że u ciebie lepiej. Słuchaj, widziałaś ten filmik? Otagował mnie. Co kurwa mam z tym zrobić?

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #125

      Żaba
      text alternatywny

      Shawn zmarszczył się po wyjaśnieniu technika i przejechał dłonią po ogolonej prawie na łyso glacy. Kumple kumpli to zawsze był śliski temat, w który wolał się nie mieszać. Ktoś kogoś, a potem znów kogoś… W takim zupie zawsze wszystkie imiona wypływają na wierzch. Kurwa… Przecież już się dał Switchowi w to wkręcić. Pocieszał się tylko, że wtedy chodziło o sprawdzenie co z dziewczyną, a nie jak u HiFiego o trefny dil z Kretami i Brzytwiarzami. A filozoficzne gadki o sensie życia… Taaa. Czy był lepszy moment na filozofię niż podczas ekstrakcji cyberwszczepów z martwego Valentinosa?

      - No spox. Pogadamy jeszcze o tym. Ale wiesz. Ja bym rozważył, żeby tego twojego ziomka gdzieś związać i zamknąć na czas transakcji… Się wkurzy. Jasne. Ale potem ci podziękuje. Rzucanie się na każdego Brzytwiarza… - pokręcił głową - taki kumpel to jak odbezpieczony granat. Ale na ten kulomiot z wieżyczki to się tak nie nakręcaj na razie. Mnie też się podoba.

      Smarthing bzyknął ponownie więc Shawn, który ręcę zdążył umyć wziął urządzenie i zajrzał kogo niesie. Brazil.
      - Wypłaszczona. W swojej wannie. Jakiś netrunnerski syf. - odpisał. Zastanowił się chwilę i rzuciwszy okiem na zapakowany sprzęt dopisał. - Zbieramy fanty. Chcesz rzucić okiem na jej sprzęt?

      Na odpowiedź długo nie czekał.

      - Paga! Zbieracie fanty? A kamery? Ktoś was widział?

      Jeszcze raz spojrzał w miejsca, które już sprawdził. I jeszcze raz postanowił wyjść na zewnątrz by sprawdzić, czy i tam niczego nie przeoczył.

      - Brak kamer : o Brak oczu. Ale to Kabuki ¯(ツ)/¯

      Schował Smarthinga i odezwał się do myjącego ręce HiFiego, który jednocześnie gadał ze Switchem i przeglądał najbliższy rynek wyzyskanych implantów. Nie ma co. Technik był obrotny. Nie dało się z nim wytrzymać i nie dało się go nie lubić. Kurwa. Mógł się Żaba zasłaniać, że nie ma czasu, hajsu ani ochoty się pchać w te lewe dile. A i tak mu pewnie nie odmówi. Popieprzone to wszystko.
      Wyciągnął fajki.
      - Idę przed garaż.

      Obaj sobie skinęli, a Shawna po chwili owiał przyjemny wyziew wieczornej ulicy. Spalony tłuszcz, pierdzące klimy i dusząca nuta plastalowej dżungli. Lepsze niż biedna Shiva i trupek Valentinos. Zaciągnął się dymkiem i po raz ostatni sprawdzić, czy jakie kable z wnętrza garażu nie szły gdzieś w jakieś dziwne miejsca. Aż trudno było uwierzyć, że Shiva nie zamontowała monitoringu.
      Miał ochotę wbić na nabrzeże i zobaczyć, kiedy z kosmodromu coś startuje.

      Zamiast rozbłysku podboju kosmosu, Shawn jednak dostał po oczach reflektorami. Wrócił Dingo.

      - Pusto. Nawet meneli brak. - odpowiedział - Poza nami. A ze Switchem HiFi gada właśnie.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • JohnyTRSJ Niedostępny
        JohnyTRSJ Niedostępny
        JohnyTRS
        napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
        #126

        Hartley Mack Mackinaw4.jpg
        Hartley "Mack" Mackinaw

        H10, mieszkanie

        Mack miał łatwe zadanie. Robić dobrą minę do złej gry. Jego postura, jego twarz, jego oczy i jego niewypowiedziane słowa miały tylko wrzeszczeć: Nawet nie próbuj. Nie chcesz wiedzieć, co wam zrobię. Każdemu po kolei.

        W sumie kilka godzin temu przeszedł przyspieszony kurs zabijania wzrokiem. W myślach sam siebie naskoczył za żart, że w to zabijanie wzrokiem w sumie mu się udało.

        Trzasnęły drzwi, rozbrzmiała muzyka, Mack z lekkim opóźnieniem domyślił się, że Brazil jest podpięta pod wszystkie systemy w mieszkaniu, pewnie nawet te, którym nie mieli wypunktowanych na umowie najmu.

        - Dzięki Brazil. Potrafisz spławiać natrętów. A sprawa pachnie mi Hajfim, a Frog robił za ochroniarza.

        Na dotyk Artemidy też zareagował z opóźnieniem, ale nie oponował, pozwolił współlokatorce się wypłakać. I starał się nie zaglądać jej w dekolt. Pociągnął wciąż przyklejoną do niego dziewczynę po lodówkę i wyciągnął z niej kolejne piwo. Dla siebie.
        - Piwo ci się wygazuje. I co to za robota? Mogę pomóc. A co do tych moich... poszukiwań, to nie chcesz wiedzieć, kilku policjantów próbowało wpakować mnie w kłopoty, ale raczej im się nie udało. Znaczy, im się gorzej niż nic nie udało, ale nie wiem co mają w systemie i kto to wymyślił. I tak w to nie uwierzysz.

        Pociągnął głębszy łyk z puszki. Puszki były typowo amerykańskie, czyli małe, kila łyków i nie zostawało nic.

        - Dobra, dajesz ten stuff - obejrzał nagranie. Potem kolejny raz - co mamy znaleźć?

        Od dawna nie rył dogłębnie w sieci ani bibliotecznych bazach uczelni, to była dla niego prehistoria. Tamte, zdechłe już, życie.

        Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #127

          text alternatywny


          Salon Juliusa Kraita, wieczór 14.07.2077

          Doktor Julius Krait prowadził salon cybernetyczny na tyłach „Czarnego Lotosa” od prawie siedmiu lat. Major Krait, były lekarz wojskowy, weteran Wojny Unifikacyjnej, który porzucił mundur NUSA i osiadł w Night City po udanej obronie miasta przez zdeterminowanych secesjonistów pod wodzą Luciusa Rhyne. Na początku świadczący usługi inwalidom wojennym, szybko wyrobił sobie reputację niezawodnego specjalisty od każdego rodzaju cybernetyki, mającego dojścia do specyficznego sprzętu i pracującego dla każdego, kogo było stać na jego usługi.

          Switch nigdy nie wyjawił reszcie paczki jak właściwie poznał Kraita i jaką dzielił z nim przeszłość, ale musiał ich łączyć szczególny związek.

          Fikser wszedł do środka tylnymi drzwiami, minął kilku wynajętych Animalsów tworzących zaufaną ochronę przybytku Kraita. Wpuścili go bez słowa identyfikując twarz Switcha dzięki wgranej do ich neuralnych banków pamięci liście stałych gości. Poszedł do pierwszego salonu, tego dla mniej znaczących klientów, którzy zwykli tworzyć zasłonę dymną dla bardziej wyspecjalizowanych usług Kraita. Po potraktowanym wiertarką pacjencie nie było już śladu, jedynym dowodem jego obecności były ostatnie niezmyte dotąd plamy krwi na podłodze przy fotelu.

          Julius Krait stał oparty bokiem o umywalkę z nierdzewnej stali, z puszką NiColi w dłoni, popalając bezceremonialnie skręta i poruszając głową w rytmie muzyki, którą tylko on słyszał. Wysoki postawny mężczyzna o przystojnej twarzy z powleczonego syntoskórą kevlaru i nienaturalnie błyszczących zielonych oczach.

          - Co takiego masz dla mnie, Raze, że jest to warte marnowania sobotniego wieczoru? Nie powinieneś być teraz z Brazil w jakimś klubie? Jak będziesz ją zaniedbywał, ktoś ci ją zwinie sprzed nosa? Kto wie, może nawet ja?

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • NanatarN Niedostępny
            NanatarN Niedostępny
            Nanatar
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #128

            Mieszkanie w H10, wieczór 14.07.77

            Trochę się głupio czuła, że zrobiła dramę, że nie odpowiedziała na słowa kolegi kiedy zaryglowała drzwi. Się z drugiej strony rozluźniła, oczyściła, musiała to przyznać: wyrzygała testując przyjaźń, a on zdał test. Przytulił, nie komentował, nie robił min. Była mu zajebiście wdzięczna.

            W ustępującym zamieszaniu nie zapomniała o wskazanym przez Hartleya pivie, podjęła, upiła już spokojnie. Wysłuchała uważnie tego co powiedział, a kultura pamięci, do której przystępowała nie pozwalała zapomnieć. Zadowolona z siebie, że zdołała kolegę zaktywować puściła przekaz Raze jak najświeższy hit steem'u.

            Tymczasem na peryferiach zwrotka od Shawna. Nie uspokoiło jej to, bo brak kamer to gangi, albo inni rewolucjoniści. Chwilę jej zajęło, choć myśl podjęła to zawiesiła ją, spoglądając w świat cyfrowy, czy nic się do łącza nie klei.
            Odesłała - To się zbierajcie stamtąd.

            Przydzieliła Hartleyowi pomocników w poszukiwaniach, sama zaglądała głębiej, przez szczeliny znane tylko cowboyom sieci. Była dość wyczerpana głębokim nurkowaniem, a Mack był dobrym kompanem, toteż chętnie korzystała z kulawego interfacu ciała, tak by kolega mógł jej zaglądać przez ramię. Co raz łapała się na tym , że inicjowała komendy na ekranie bez klikania w klawisze, co nie dawało Mackowi czasu na analizę. Brazil czuła misje nie mogła się tylko zdecydować, czy ważniejsze są tagowania Switcza, czy tajemnicze wiadomości Hartleya, a już na pewno wycieczka Shawna, Hifiego i Dingo.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            3
            • KetharianK Online
              KetharianK Online
              Ketharian
              Obsługa Moderator
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #129

              text alternatywny


              Ulice Little China, późny wieczór 14.07.2077

              Załadowany kontrabandą Villefort Columbus przemierzał tłoczne ulice Little China okrężną drogą, najpierw bulwarem nad kanałem, potem poprzez Ellison Street na megablok H10. Minęła już dwudziesta druga i szaleńcza atmosfera sobotniego wieczoru wzięła we władanie całą dzielnicę wypełniając ją blaskiem neonów, światłem czerwonych chińskich lampionów, warkotem samochodowych silników, rykiem wszechobecnych reklam, płynącą z przenośnych głośników orientalną muzyką. Van stawał co chwila w ulicznych korkach, niemal zderzak w zderzak z poprzedzającymi go pojazdami, obchodzony przez pieszych przebiegających co rusz w poprzek ulicy w wędrówce pomiędzy tętniącymi ogromem decybeli klubami.

              Siedzący przy drzwiach pasażera Shawn oglądał zabrany Rodriguezowi pistolet, model Unity od Constitutional Arms, bliźniaczo wręcz zbliżony parametrami do jego własnego Pacifiera Militechu. Broń Valentinosa pokryta była niezłej jakości grawerunkiem na okładkach rękojeści, z motywami Santa Muerte oraz florystycznymi wzorami tak popularnymi wśród latynoskich gangów z Heywood. Po lewej stronie zamka, naniesiony delikatnymi zawijasami wiertła grawera, widniał napis “Mojemu chrześniakowi, Padre”. Frog cmoknął z uznaniem ważąc ciężar pistoletu w dłoni. To była spersonalizowana broń w bardzo dobrym stanie, pachnąca smarem, zadbana, warta dobrej ceny w obiegu wtórnym.

              - Dingo, masz plany w poniedziałek wieczorem? - siedzący pomiędzy kierowcą i solosem HiFi przestał sprawdzać coś w smarthingu, przyciszył radio, w którym na 88.9 Pacific Dreams leciał Isometric Air w wykonaniu Quantum Lovers - Pytam, bo jest sprawa.

              - Tak, posłuchaj go - Shawn zrzucił z metalicznym trzaskiem odciągnięty zamek Unity, pstryknął palcem w bezpiecznik i schował pistolet do kieszeni na udzie spodni - Dobrze się przysłuchaj, co wymyślił.

              - Nie bądź taki upierdliwy - burknął technik obrzucając Żabę pełnym dezaprobaty spojrzeniem - To jest sprawa honoru, przecież ci tłumaczyłem.

              - Uwielbiam sprawy honoru, nawijaj - uśmiechnął się kącikiem ust Dingo - Co jest, ktoś obraził twoją laskę, trzeba mu ryja obić?

              - Najpierw trzeba mieć laskę, taką prawdziwą, a nie dmuchaną na pilota - zauważył filozoficznym tonem Shawn, oglądając dla odmiany punkty montażowe pod lufą wsadzonego między kolana Copperheada - Ale to nie panienka, to coś znacznie lepszego, weź go tylko posłuchaj.

              - To weź się nie dopierdalaj, bo nigdy nie skończę - sarknął HiFi - Byłem dzisiaj na starych magazynach All Foods za Kennedy Avenue, tam w stronę estakady. Miałem interes do zrobienia, ja i Leon, z Kretami.

              - Robisz interesy z Kretami, młody? - Houston zatrąbił na jakiegoś faceta, który goniąc z łomem w ręku innego gościa omal nie wpadł mu pod koła - Oszalałeś? Nie słyszałeś, co mówią na dzielni o Kretach? Oni porywają i zjadają dzieci, ciebie też wpierdolą na surowo przy pierwszej okazji.

              - Z wami się kurwa nie da pogadać jak z normalnymi ludźmi - żachnął się HiFi - Leon robi z nimi od dawna interesy, sprzedaje im przeterminowane żarcie z automatów w zamian za różne graty z podziemi i ugadaliśmy się z nimi na zajebisty sprzęt audio, ale takie retro za naprawdę zajebistą kasę po renowacji. Nie ściemniam, dostałem na próbkę wzmacniacz Macintosha, mam go w mieszkaniu, ale żeby zrobić pełną transakcję, potrzebuję specjalnego towaru.

              - I czego chcą? - Houston najwyraźniej poczuł zainteresowanie tematem, rytmicznie kiwając głową i postukując palcami w kierownicę do wtóru płynącej z radia piosenki.

              - Młody zaczął od dupy strony - wtrącił Shawn ściskając mocniej kolanami karabin i sprawdzając gwint tłumika - Nadział się z Leonem na Brzytwiarzy, którzy się tam przypałętali jak ci gadali z Kretami. Gangusy wkurwiły Avrille, kojarzysz go na pewno, koleś ma czasami krótki lont. Umówili się obaj z tymi Brzytwiarzami pojutrze wieczorem na wymianę kradzionego żarcia na broń dla Kretów, ale oni nie mają towaru, tylko chcą tych boosterów zajebać, bo Leon ma z nimi kosę, a HiFi jest honorowy i nie chce kumpla zostawić na lodzie. Ale zanim tam pójdzie, musimy sprawdzić w La Catrinie aktualny cennik za kremację ciała, bo przecież nie pozwolimy, żeby gangusy wyrzuciły zwłoki młodego po wszystkim na śmietnik, mamy swój honor.

              Dingo odwrócił głowę w stronę technika, zagwizdał przeciągle spoglądając na chłopaka znad szkieł swoich ciemnych okularów.

              - Ja pierdolę młody, ja cię nie poznaję - oznajmił teatralnie zdumionym głosem - Co się z tobą dzieje, chcesz zostać zakapiorem jak wujek Shawn? Polować nocą na boosterów w Northside? Zostać dilerem Kretów?

              - Po pierwsze, Leon to mój przyjaciel, przyjaciół się w biedzie nie zostawia, was bym też nie zostawił, chociaż się często zachowujecie jak ostatnie ciule. On pójdzie się z nimi policzyć nawet jak zostanie sam, tu chodzi o jego siostrę. A po drugie, oni obiecali przynieść na wymianę strzelby, a mnie są potrzebne strzelby dla Kretów, bo oni nagle już nie chcą żarcia i leków, tylko broni i amunicji i paliwa.

              - HiFi, to brzmi jak jakiś gruby deal - stwierdził Dingo poważniejąc w jednej chwili - Bardzo gruby i kurewsko niebezpieczny. Masz jakiś realny plan? Na pewno chcesz się w to pchać? Co ci da zajebanie tych Brzytwiarzy?

              - No przecież już mówiłem, że oni mają nam przynieść broń na wymianę za żarcie - zdenerwował się ponownie HiFi - W ogóle mnie nie słychacie. Jak Leon i tak chce ich załatwić, to się to zrobi tak jakby przy okazji. Zabierzemy spluwy i amunicję, a teraz tak sobie myślę… tylko się kurwa nie śmiejcie, ale może i z nich coś się da wyciąć? Normalnego człowieka bym nie dotknął, ale trupy gangsterów to co innego. Wiecie, ile jest warty ten towar, który wyciągnęliśmy z Valentinosa? Na legalnym rynku wtórnym ponad sześć tysięcy, ale my dostaniemy może połowę z tego, ale to ciągle trzy tysiące. Te parę dni może nas ustawić na całe miesiące, chłopaki. Wreszcie skończycie z pożyczaniem drobnych na dziwki i wódkę, wszystkich nas będzie stać na dużo więcej.

              - Tę sprawę z Brzytwiarzami rozumiem, chociaż nie wiem, czy to dobry pomysł - cmoknął Dingo wjeżdżając na rondo przed południowym wejściem do megabloku - Ale po co Kretom broń? Czy oni szykują się na walkę z ratuszem o te kanały? Będą strzelać do ekip pompujących gaz do studzienek?

              - Po chuj drążyć? - wzruszył ramionami Shawn - Już mówiłem, trzeba sprawdzić koszty kremacji, ale zaoszczędzimy na opłatach za miejsce pamięci, postawimy sobie urnę z młodym w salonie nad kanapą.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              2
              • GreKG Online
                GreKG Online
                GreK
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #130

                text alternatywny

                Raze Switch More

                Salon Juliusa Kraita, wieczór 14.07.2077

                Switch prychnął cicho.

                — Spokojnie, Julius. Jakbyś próbował ją zwinąć, to musiałbyś nadążyć. A twoje kolana pamiętają jeszcze Unifikację.

                Rozejrzał się po pomieszczeniu, po krwi przy fotelu, po stali, po Animalsach za drzwiami.

                — Nie przyszedłem tu z randkową zazdrością. Szukam jednej osoby. Znajomej znajomego. Od kilku miesięcy w NC. Może nie chce, żeby ją ktoś znalazł. — Wzruszył ramionami. — Co nie znaczy, że nie można.

                Wyciągnął smarthinga, obrócił go w palcach.

                — Dostałem pakiet medyczny. Pełne profile, mody, ingerencje. Świeże. Jeśli robiła coś przy sobie w mieście, ktoś musiał ją kroić. A każdy, kto kroi, zostawia ślad. Zamówienia, firmware, seryjne, łańcuch dostaw. Ty znasz ten ekosystem lepiej niż ktokolwiek.

                Podsunął urządzenie Kraitowi.

                — Sprawdź, czy coś ci mówi ten zestaw. Kto to mógł składać. Gdzie.

                Zamilkł na moment. To drugie nie przychodziło mu łatwo.

                — I… skoro już marnuję ci sobotę.

                Przesunął palcami po karku, jakby coś go tam uwierało.

                — Rzuć okiem na mnie.

                Krótka pauza.

                — Pełny skan. Wszczepy, warstwa komunikacyjna, diagnostyka pasywna. Bez grzebania głębiej niż trzeba.

                Uniósł wzrok na Juliusa.

                — Chcę wiedzieć, czy ktoś mnie nie otagował. Jakiś znacznik, pasywny ping, cokolwiek. Ostatnio za dużo przypadków trafia mnie „przypadkiem”.

                Brazil nie powiedziała mu nic.

                Krzywy uśmiech.

                — I nie, to nie paranoja. Jeszcze.

                Westchnął.

                — Jeśli ktoś mnie prowadzi, wolę wiedzieć, zanim zaprosi się na mojego drinka.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • KetharianK Online
                  KetharianK Online
                  Ketharian
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #131

                  text alternatywny


                  Salon Kraita w Kabuki, późny wieczór 14.07.2077

                  Trzy dni, powiedział Julius, a Raze znał go dostatecznie dobrze, aby nawet nie próbować jakiegokolwiek nacisku. Major prowadził swoje interesy na wojskową modłę, dokładnie planując harmonogram projektów; był też wyjątkowo słowny i Raze nie wątpił, że w środę dostanie na smarthinga konkretną odpowiedź.

                  - Nie wiem jaki będzie koszt - stwierdził Krait czekając aż Switch zajmie miejsce na fotelu - Myślę, że zamkniesz się w tysiącu. Oczywiście na raty nie rozkładam, informatorów opłacam gotówką.

                  - Jakbyś się w końcu podzielił źródłami, nie musiałbym ci w przyszłości zawracać głowy - mruknął fikser. Krait roześmiał się w odpowiedzi, pochylił się nad Switchem, unieruchomił jego kończyny we wzmocnionych prowadnicach i sięgnął po giętki kabel złącza neuralnego biegnący od zawieszonego nad fotelem ekranu.

                  - Mam cię odciąć od wzgórza mózgu? - zapytał ripper sprawdzając coś na swoim panelu - Jeśli będziesz miał wirusa, jego kasowanie może wywołać fantomowe wrażenie bólu. Może wolałbyś nie cierpieć? Nie gwarantuję, że nie będziesz czuł niczego, ale to może poprawić twój komfort zabiegu.

                  - Nie ma takiej kurwa opcji - odpowiedział Switch krzywiąc usta - Żadnej przejściowej lobotomii. Uśpisz mnie, a potem się nie powstrzymasz od sięgnięcia po jebaną pilarkę. Dawaj na żywca.

                  - Klient nasz pan - wzruszył ramionami Krait - Poznałem w życiu wielu takich twardzieli. Opowiadałem ci kiedyś o Trzeciej Wojnie o Grenlandię? Kiedy Kanadyjczycy rzucili na Nuuk mózgoboty, a najemnicy z Baszkirii dostali się pod wibratory soniczne? Był taki jeden gość…

                  Krait wpiął wtyczkę panelu diagnostycznego w gniazdo za uchem i Raze poczuł przelotne mrowienie w całym ciele, gdy ripper kalibrował swoje instrumenty logując się do wszczepionego w kręgosłup fiksera neuralnego procesora. Na wyświetlaczu cyberoka Switcha pojawiły się linijki kodu przesuwające się w zawrotnym tempie poprzez całe cybernetyczne pole widzenia mężczyzny, pociągając za sobą nieuniknione zawroty głowy.

                  Julius Krait opowiadał wojenne anegdoty i pracował jednocześnie, nawet na chwilę nie odrywając wzroku od ekranu. Ripper nie miał w zwyczaju komentować diagnostyki na bieżąco, zawsze czekał z raportem do końca zabiegu.

                  - Miałeś pluskwę - oznajmił po trzydziestu minutach skanowania - Mały trojan, dość pasywny, bez rozpoznawalnej sygnatury. Myślę, że miał umożliwiać dyskretne logowanie się do twojej cybernetyki w czasie, gdybyś był sprzęgnięty z urządzeniami peryferyjnymi, wystarczyłoby, żebyś włączył WiFi. Byłeś nieostrożny, Switch. Takie błędy szybko się mszczą.

                  - Kurwa, a więc jednak - warknął fikser przywołując z pamięci wspomnienie Reda Herringa - Jak ktoś mi to mógł wgrać w niezauważony sposób?

                  - Teoretycznie są dwie możliwości - wzruszył ramionami Krait odwieszając kabel diagnostyczny na uchwyt przy komputerze - Ktoś wykorzystał luki w firmowym sofcie, co chwilę słychać o wyciekach danych z korporacji. Albo ktoś był z tobą sprzęgnięty na otwartym porcie komunikacyjnym i sobie coś dyskretnie wgrał. Bez sprzęgu to raczej niemożliwe. Sam sobie musisz odpowiedzieć na pytanie, kiedy dałeś sobie ściągnąć gacie.

                  - Tak czy owak, jesteś czysty. Pięć dych, możesz przelać Blikiem. I spadaj, w przeciwieństwie do ciebie ja mam romantyczne plany na wieczór.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  3
                  • GladinG Niedostępny
                    GladinG Niedostępny
                    Gladin
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #132
                    HiFi
                    Awatar HiFi – No dobra... to oddaję ci kasę, Shawn - rzekł technik, przelewając z nowego wspólnego konta 20💶 na prywatny rachunek solosa.

                    Stan konta Shezam: -20e$

                    Ładowali co cenniejszy sprzęt na vana.

                    – Dawajcie, ta lodóweczka z napojami też, co mają się zmarnować. A sprzęt albo sobie na chatę wstawimy, ale się też opyli - HiFi rozglądał się po oczyszczonym ze sprzętu pomieszczeniu. Podszedł do biurka i zaczął je przeszukiwać. Odnalazł kartę dostępową taką, jak do ich mieszkania.

                    – No, no... - mruknął do siebie pod nosem. Ciekawe, co masz u siebie na chacie mała... - urwał przypominając sobie, jak ta „mała” obecnie wygląda.

                    – Sorry, ale tobie już się i tak nie przyda... wiesz jak jest... - zastanowił się. Mieszkanie mogło wymagać dodatkowo użycia linii papilarnych lub kodu ze smarthinga. Smarthinga nie znaleźli. Pewnie netrunnerka miała odpowiedni implanty... ale tych, nie wydobędą... a linie papilarne... spojrzał w stronę wanny... ręce były wyciągnięte w górę a dłonie zachowały się w dużo lepszym stanie niż cała reszta. Była szansa, że mogłyby jeszcze zadziałać. Wystarczyło je odciąć i...

                    Tfu... kto mu do głowy wkładał takethie myśli? Nie będzie paradował z workiem odciętych palców lub dłońmi, tfu...

                    Spojrzał na sofę...

                    – Słuchajcie, skoro mamy już transport... bierzmy i te sprzęty - wskazał na meble. - Wystawimy przed blokiem, puścimy krótkie info w obieg, zawsze wpadnie jakaś kasa. Hm?

                    Słuchawki

                    – Kurde, chłopaki - HiFi obrzucił kolegów jadących z nim vanem. - Jest dil do zrobienia. Co mnie obchodzi, po co im broń? Jakby to było większe zmartwienie od innych. Że z brzytwiarzami handel taki straszny? Jak przyszli, to było ich trzech, a ja tylko z Leonem. Dało się sprawę załatwić. To nie Tajgersi.

                    – A ze związaniem Leona to nie taki dobry pomysł. Raz, że on się domyśli, kto za tym stoi i może mi nigdy nie wybaczyć. Ale gorzej, że Krety mogą bez Leona nie chcieć rozmawiać. Spróbuję z nim porozmawiać. Ale to nic nie da. Zresztą... - machnął ręką i zamilkł.

                    – Ładujemy wszystko na chatę? Trochę tego jest. Możnaby coś wynająć. Trochę kasy szkoda... - bił się z myślami. - Dla Brazil lepiej, żeby wszystko było pod ręką, mogłaby by sobie posprawdzać co jej potrzebne. Nie trzeba by w razie czego wozić tam i nazad... Dobra, może jednak ładujemy to na chatę... - westchnął.


                    Sesja Karak Varn

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • KetharianK Online
                      KetharianK Online
                      Ketharian
                      Obsługa Moderator
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #133

                      Mieszkanie w H10, późny wieczór 14.07.77

                      Co tam robicie? Co z tą laską?
                      Wypłaszczona. W swojej wannie. Jakiś netrunnerski syf. Zbieramy fanty. Chcesz rzucić okiem na jej sprzęt?

                      Shiva Lacroix nie żyła i generalnie Artemida nie powinna czuć szczególnie głębokiego poruszenia czytając wiadomości Shawna. Każdego dnia w Night City umierał jakiś netrunner: zainfekowany LODem, osłabiony zbyt długim podłączeniem bez fizjologicznego podtrzymywania, odcięty od możliwości powrotu umysłu do ciała. W cyfrowym świecie wszechobecnej wojny, gdzie ścierały się ze sobą korporacyjne wydziały CWF, NetWatch i rywalizujące z nim rządowe agencje NUSA, kryminalne syndykaty i niezliczeni wolni strzelcy, liczba ofiar wśród sieciarzy szła w dziesiątki każdego tygodnia, a poczucie lojalności i przynależności miało bardzo płynne granice. Dzisiejsi sprzymierzeńcy jutro mogli stać się nieprzejednanymi rywalami, by pojutrze starać się wzajemnie zlikwidować albo wejść w kolejny kruchy sojusz.

                      Przypadek Shiry Lacroix był inny. Podobnie jak Artemida, przewinęła się przez klub sieciarski w Kabuki, przez co nie była już kimś anonimowym, bezimiennym postacią ukrytą za zwodniczym nickiem albo wieloznaczną ikoną.

                      - Switch ma talent do wpierdalania się w kłopoty - powiedział Mack studiując uważnym wzrokiem szczegóły przesłanego Brazil nagrania - To jest dowód popełnienia podwójnego morderstwa. Nie rozumiem, dlaczego go puścili żywego, przecież jest świadkiem.

                      Artemida zerknęła na ekran tabletu siedzącego fotel w fotel mężczyzny - na fragment, gdzie jeden z upiornych albinosów miażdżył krtań trzymanego w morderczym uścisku Tygersa nie okazując żadnego niepokoju obecnością Raze’a.

                      - Są bardzo pewni siebie - rzuciła osądem netrunnerka - I może mają poczucie misji. Może zależy im na świadkach. Chcą, że ludzie o tym gadali, żeby im podnieść reputację.

                      - Pierwszy raz widzę takich pozerów - mruknął Hartley - Ta stylizacja jest… no nie wiem, cudaczna? Wszyscy trzej praktycznie identyczni, śnieżna karnacja, te stroje i implanty, co to kurwa jest? I te wisiorki z ptakami. To jacyś zwierzęcy fetyszyści?

                      - Też niczego nie znalazłam - przyznała z niechęcią Brazil - Są jak duchy, wypłynęli znikąd i znowu zniknęli. Może to jednorazowa akcja. Ale wydaje mi się, że jeszcze o nich usłyszymy.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      2
                      • NanatarN Niedostępny
                        NanatarN Niedostępny
                        Nanatar
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #134

                        Mieszkanie w H10, późny wieczór 14.07.77

                        Zejście Shivy do płaskiej wywołało u Brazil tyle ambiwalentne odczucia, że nie zdołała odpowiedzieć na kolejną wiadomość Shawna. Oglądać ciekawa, ale nie oglądać by wołała sprzętu i zapisu wypłaszczonej hakerki. Niełatwo jest spoglądać w chwilę śmierci mięsa mózgu, niełatwo tym bardziej, że to podróż poza czas. Przeszłość, która w cyfrowym świecie może się wydarzać w nieskończoność. Obrzydzał Brazil taki gwałt na ludzkim umyśle, nie chciałaby żeby ktoś obnażał ją w podobny sposób, ale ciekawa była zapisu decka, jak stronic magicznej księgi poznania. Tajemnic tam zapisanych, które mogły uchronić ją od podobnego losu.

                        Zepchnęła rozterki w kąt, zaangażowana w angażowanie Hartleya i siebie samej, skupiła się na filmie od Raze'a. Wszystko pod krypto z pełną kontrolą zapisu elektronicznego z mieszkadła. Emocje udzieliły się obojgu widzów owocując konstruktywną wymianą spostrzeżeń. Goście ewidentnie oczekiwali poklasku, lub sprawdzali swą pozycję wobec fixera.
                        -Jakby nie dbali o własne życie, a o wizerunek gangu... - zawahała się - ...albo sekty.

                        Jedno było pewne Swich pakował się w kłopoty i wciągał w nie innych.

                        -Może są śmiertelnie chorzy i wymieniają akolitów aktualizując ich wszczepami, albo to antki. - rzuciła jeszcze do Hartleya i przesłała mu dane - W poszukiwaniach pomoże ci asystent, nazywa się Murzyn i jest bardzo dumny ze swojego imienia. Podsyłam ci komendy i kody dostępu do jego funkcji. Wydaje się zajmować RAM, ale udostępnię ci zasoby całej chaty.

                        Sama szukając głębiej skryła swój ślad za pięcioma serwerami i pięcioma bramami. Nie szarżowała na posterunek policji, czy nawet bramy gangów z Kabuki, śliznęła się przez spożywczaki, bibliotekę i udało się przez sklep z bronią. Wszystko w mięsie, tyle, że komendy wydawała szybciej główką niż paluszkami, a pazurki nie przeszkadzały.

                        Nic nie znalazła, może była zbyt zachowawcza, ale zaraz pomyślała, że może Shiva nie była. Mack również nic nie znalazł i znów ta ambiwalencja, bo i dobrze i szkoda. Impulsywnie wysłała do Raze, trochę w złości, zaraz pożałowała, że go bardziej nie nastraszyła. Chciała go mieć przy sobie i podzielić się problemami, ale te bladły przy jego. Odrzuciła, bo główka racjonalna wygrała, chęć wysłania wiadomości do Swicha, żeby zaraz wracał, najpierw wolała rozmówić się z resztą, bo niepokoiła ją beztroska, lub może bezmyślność kolegów.

                        Kolejny raz zepchnęła wszystko i z kolei przeniosła uwagę na Macka.

                        -Dzięki, dobra robota. Fajnie, że ktoś czasem chce pomóc za puszkę piva. - zaśmiała się, - No wiem, że to ja zajebałam ci pivo i jeszcze zaciągnęłam do przeszukiwania baz, bo mnie facet poprosił, ale to wszystko jedno. Tyle dostajemy co dajemy. No i jak masz jakieś problemy z glinami, czy coś to zawsze mogę spróbować pomóc. Nie od razu, bo mam teraz zlecenie i nie ukrywam trudne. - znów ten uśmiech czarownicy - Nie musze w nic wierzyć, mogę sprawdzić. - zatrzymała się, żeby nie powiedzieć za dużo i nie chodziło jej o siebie, a o to co gryzło Macka.

                        Położyła mu dłoń na ramieniu na wypadek jakby zamierzał wstać i wyjść.

                        -Powinieneś wiedzieć jeszcze jedno. - wyświetliła holo - To trasa naszych kolegów, wygląda, że zmierzają do mieszkadła. Mam podstawy domyślać się, że mają przy sobie kradziony sprzęt powiązany z zgonem netrunnerki Shivy. No i wiesz, jak trafiły tu za nimi te łebki od Donga, to co się może jeszcze przywlec.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy