Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
211 Posty 7 Uczestników 2.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • MarrrtM Niedostępny
    MarrrtM Niedostępny
    Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #201

    Żaba

    - Rodzynka tym słodsza, im bardziej pomarszczona, co mamciu? Nie, nie szukamy lewego towaru - powiedział Shawn. Tak jak i Artemida i on był nieco zniecierpliwiony mimo, że nadal stawiał na bajerkę. Ale cierpliwość mu się kończyła. I zakonotował sobie w pamięci, żeby tej brazylijskiej żartownisi więcej gadania nie zostawiać. Sildenafil… Pół godziny się tłukł po mieście po dropsy na erekcję… - Szukamy kogoś kto nam zfiksuje lipny kod na receptę na apteczny towar szybko wystawi. I śpieszno nam. Znacie tu kogoś, czy nie?
    Wyciągnął ostentacyjnie na zachętę Smarthinga i wpisał na szybki Blink piątaka. Takie żule to i znały takie źródełka gdzie i za piątaka można się napierdolić.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    3
    • GladinG Niedostępny
      GladinG Niedostępny
      Gladin jako HiFi
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #202
      ♫♪     HiFi     ♪♫
      Awatar HiFi – Łaaaał... - wydobyło się niezbyt głośno z ust technika, bo i cóż innego mógł powiedzieć?

      Same pudełko od broni pewnie dałoby radę nieźle spieniężyć, a co dopiero ze spluwą? Sprawdził, czy jest zabezpieczona. Taki egzemplarz mógł mieć blokadę i działać tylko w sprzęgu z właścicielem. Co to za model? Co to za kaliber? I czy jest do niego amunicja?

      Oczy mu się iskrzyły. Może nawet go sobie zatrzyma. Albo przehandluje, by mieć na Macintosha... Ucieszył się jeszcze bardziej. Po oględzinach chwilę się zastanowił. Pudełko weźmie... ale później, gdy będzie miał wolne ręce... a broń ukrył w kieszeni. Od razu uzbroił się też w paralizator i gaz, resztę fantów pakując. Womaniser, kosmetyki, drzazgi, czipy... to, co dało się na tu i teraz zabrać ze sobą. To co było małe i cenne.

      Najważniejszą część roboty zrobił. Miał podgląd i oględziny lokalu. Na większe wynoszenie rzeczy potrzebna będzie większa ekipa. Sam zbyt łatwo mógłby paść łupem kogoś innego...

      Podszedł by sprawdzić, czy droga na zewnątrz jest wolna. Planował jak najszybciej wrócić do siebie. Czekając na resztę może chwilę podłubać przy oczyszczaniu wszczepów, zanim pójdzie w kimę. Plan wydawał się dobry...


      Sesja Karak Varn | Gladinhammer

      A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • KetharianK Online
        KetharianK Online
        Ketharian jako Soulkiller
        Obsługa Moderator
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
        #203

        text alternatywny

        Vine Street w Heywood, 22:46


        Dziewczyny wymieniły pomiędzy sobą spojrzenia, w których niedowierzanie walczyło o lepsze z rozbawieniem. Ta wyższa rzuciła okiem na zaparkowane opodal Aigo, pokręciła przekornie głową starając się nie roześmiać na głos.

        - Wasz szef przysłał was tym gównianym złomem, żebyście zorganizowali mu ekipę do towarzystwa, bo domyka jakiś gruby interes? - powiedziała przechylając się w stronę Houstona - Wiesz, my mamy koleżanki, nawet całkiem sporo, i one potrafią za odpowiednie pieniądze zrobić rozmaite fajne rzeczy, ale wy mi nie wyglądacie na klientów, których byłoby na to stać. Jeśli macie gotówkę, to możemy zabawić się u nas, tu są pokoje na godziny, ale jak chcecie akcję wyjazdową to musicie podać szczegóły. Nie jesteśmy głupie, każdy słyszał o jakiejś dziwce wywiezionej do Northside i pociętej na organy przez Kosiarzy.

        Dingo rozłożył ręce w spolegliwym geście, przywołał na twarz wyraz przyjaznego zatroskania. Mack obejrzał się ponad ramieniem w stronę Brazil i Froga, rozmawiających z grupką miejscowych kilkanaście metrów dalej w głębi ulicy. Leif odwzajemnił jego spojrzenie zza przedniej szyby Aigo, wiercąc się w siedzeniu samochodu i kręcąc na wszystkie strony głową.

        Dostawczy Columbus przejechał ulicą w stronę Republic Avenue, za nim kilka osobówek. Na chodnikach ruch pozostawał znikomy, ale Hartley nie mógł się oprzeć wrażeniu, że obserwują go liczne oczy ukryte za oknami wygaszonych pomieszczeń w wyrastających ponad ulicę apartamentowcach.

        - Jak byśmy was mieli porwać dla Kosiarzy, tobyśmy podjechali drogą furą na lewych papierach i z paralizatorami - powiedział weterynarz dołączając do rozmowy - Żniwiarskie gangi się nie bawią w grzeczne rozmowy, a poza tym to jest teren Valentinos i Tren de Agua, kto normalny chciałby z nimi zadzierać? Mamy kasę, ale woleliśmy przyjechać wozem pasującym do tej okolicy, jeszcze by nas wasi alfonsi skroili za korposki wygląd. To jak z tym sieciarzem, znacie tu kogoś dobrego w okolicy?

        - Wy się lepiej zdecydujcie czy chcecie podupczyć w realu czy w wirtualu - odezwała się druga z dziewczyn, sprawiająca niewinne wrażenie nastolatka w spódniczce - Ci, co tam z wami przyjechali to kto? Ten gość to wasz szef czy szef siedzi w aucie?

        Spojrzenie czarnowłosej dziewki pobiegło w stronę Brazil i Shawna, a potem zatrzymało się na Aigo.

        - To reszta naszej ekipy - odpowiedział Dingo - My organizujemy dziewczyny, a oni dopalacze. Nie chcecie zarobić, nie ma sprawy, nie będziemy się upierać. Za namiar na sieciarza dam wam gotówkę, wystarczy słówko albo pokazać palcem, gdzie on siedzi.

        - Wybacz, pięknisiu, ale nic nie wiem o żadnym SlimWire - pokręciła głową ta wyższa - Tacy ludzie się reklamują w Sieci, jeśli są dobrzy w swoim fachu, ulotek na ulicy nie rozdają. Fajnie się gada, ale my w robocie jesteśmy, czas to pieniądz. Pięć dych od każdego z was, może być jedna na jednego albo orgia, nam pasuje wszystko. Żadnych wszczepów penetracyjnych, o których wcześniej nie powiedzieliście. Płacicie PayPalem, przelew od razu, żeby wisiał w chmurze. Jeśli za drogo to sorki, będziecie musieli obciągnąć sobie nawzajem. Albo poprosić szefa. To jak będzie, decydujecie się?

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
          #204

          text alternatywny

          Megablok H10, 22:55


          Korytarz był pusty. HiFi odczekał jeszcze chwilę wypatrując śladu rodziny Tyrone, a potem wymknął się pośpiesznie na zewnątrz mieszkania zamykając za sobą drzwi. Starając się wyglądać na przypadkowego przechodnia skręcił w stronę najbliższej klatki schodowej, zdecydowany wrócić do własnej części H10 bezpieczniejszą okrężną drogą.

          Dwa piętra niżej odetchnął z ulgą, chociaż nie zwalniał kroku. Ukryte po kieszeniach fanty Shivy wypychały materiał ubrania, ciążyły wręcz namacalnie, chociaż żaden znajomy zmarłej netrunnerki nie miał szans na rozpoznanie jej własności w rękach HiFi.

          Docierając do tarasu obiegającego studnię wnętrza bloku, technik przystanął pomiędzy dwoma automatami All Foods i otworzył przeglądarkę smarthinga sprawdzając w Sieci witryny sklepów z bronią. Wystarczyło mu kilkadziesiąt sekund, żeby znaleźć u autoryzowanych dealerów Arasaki model pistoletu znaleziony w mieszkaniu Shivy. Dziewięciomilimetrowy Kenshin, warty w fabrycznym zestawie czterysta pięćdziesiąt eurodolarów.

          Wpatrując się w pulsujące światła wielkie ekrany reklamowe wiszące na przeciwnej stronie studnbi HiFi pozwolił sobie na przelotny uśmiech. Wszystko układało mu się tego dnia w stopniu wręcz niewyobrażalnym, wszystko spinało się doskonale, a dobra passa miała spore szanse, aby się utrzymać. Interesy z Kretami nabierały koloru i jedynie zaplanowana na poniedziałkowy wieczór rozprawa z Brzytwiarzami nieco psuła technikowi humor.

          Grupa lokalsów okupowała najbliższe ławki i stoliki, upijając się na wesoło i puszczając sobie braindance. Jeden z nich leżał na betonie pomiędzy nogami kumpli, wyginając się w rytmie dyktowanych przez elektronikę gogli spazmów, zabezpieczony przed stłuczeniami wsuniętym pod ciało kocem. Reszta śmiała się z niego do rozpuku, nagrywając ziomka bez cienia zażenowania telefonami. Żaden nie zwracał najmniejszej uwagi na HiFi.

          Młodzieniec wyciągnął z kieszeni spodni energetycznego batona wyciągniętego z paśnika Shivy, rozerwał jego opakowanie i ruszył żwawym krokiem w stronę swojej części megabloku, żując z entuzjazmem twardą białkową masę o smaku miodowej szarańczy.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2
          • WilczyW Niedostępny
            WilczyW Niedostępny
            Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #205

            Houston "Dingo" Dawn

            Nomada przez chwilę przyglądał się dziwce bez słowa. Wyglądało na to, że najlepszym sposobem, żeby ściągnąć ich alfonsa, byłoby zacząć jakąś rozróbę... co jednak mijałoby się z celem. Pewnie już i tak zwracali na siebie wystarczająco dużo uwagi. W takich miejscach zawsze ktoś patrzył - jeśli nie jeden z miejskich drapieżników, czekających na ofiarę, to ktoś z dolnej części łańcucha pokarmowego, ukrywający się w ciemnej uliczce. Obserwowanie oznaczało przetrwanie.

            - Chyba jednak spasujemy, dziewczyny. Bawcie się dobrze - rzucił tylko, puszczając mimo uszu komentarz o obciąganiu. Spojrzał na Macka i wskazał brodą na frontowe drzwi do megabloku. Kamery, nie kamery, wyglądało na to, że i tak będzie trzeba się pofatygować do środka.

            Podszedł tam powolnym krokiem, na razie trzymając się chodnika i ściany budynku. Wyciągnął smarthinga z kieszeni i szybko wpisał "SlimWire" w wyszukiwarkę - a nuż koleś faktycznie się gdzieś reklamuje? Ale nie wierzył w to, Brazil by to już wyłapała. Chodziło mu bardziej, o to, żeby dla postronnych oczu był kolejnym smarthingowym zombie, wpatrzonym w ekran.

            Rzucił okiem na Shawna i Brazil, dyskutujących z lokalsami - poczeka jeszcze chwilę, bo może oni się czegoś dowiedzą. Ale jeśli nie, pozostanie szukanie po korytarzach ludzkiego mrowiska. Zwrócił się do Macka.
            - Może bardziej poszczęści nam się w środku - powiedział. Najlepszym tropem na razie było pytanie mieszkańców wewnątrz... jednocześnie to też najlepszy sposób, żeby napytać sobie biedy - Choć to jak szukanie igły w stogu siana.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • KetharianK Online
              KetharianK Online
              Ketharian jako Soulkiller
              Obsługa Moderator
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #206

              text alternatywny

              Vine Street w Heywood, 22:46

              Kobieta w dresie uniosła spolegliwym gestem jedną rękę, kciukiem drugiej wystukując jakiś numer na dotykowej klawiaturze swojego telefonu. Obserwujący ją uważnie Shawn zauważył, że nie miała tego numeru zapisanego w pamięci urządzenia, ale wstukiwała go cyfra po cyfrze z głowy - co świadczyło, że musiał być dla niej ważny, a jednocześnie przeznaczony jedynie dla jej wiadomości.

              - Poczekajcie tu na chwilę, zaraz ściągnę kogoś, kto ma dojście do różnych środków na recepty - powiedziała przywołując na popękane wargi cień uśmiechu - Znacie Bonifaca? Opłaca się go znać. Sam robi dużo własnych receptur, to eksperymentator. Trochę męczydupa i uparty jak wrzód na dupie, nie odpuści jak na coś sfiksuje, ale ma dobre ceny.

              Nawiązawszy połączenie starsza pani odeszła na kilka kroków od grupy, odwróciła się do pary obcych bokiem rozmawiając ledwie słyszalnie, ale z ożywieniem. Jej towarzysze przyglądali się w tym czasie Brazil i Shawnowi w wielkim skupieniu: dredziarz z wyrazem tęsknej melancholii, gość z lufką bardzo podejrzliwie.

              - Już jedzie - oznajmiła kobieta w dresie głosem pełnym satysfakcji - On nocami jeździe po Vista z towarem i receptami, cały czas w ruchu i pod telefonem. Będzie do pięciu minut. To jak, odpalisz dwudziestkę za pomoc, przystojniaku? Dam ci w zamian pociągnąć z lufki, crack taki, że łeb urywa przy samej dupie.

              - Termu tu nie urwał - odpowiedział chłodno Camara spoglądając na gościa opartego o sklepowy wózek - Chyba ci się trafiła słabsza działka.

              - Jemu nic już dupy nie urywa - prychnęła wymijająco kobieta zabierając towarzyszowi lufkę i wyciągając ją w stronę Froga. Słyszący jej słowa dredziarz zaniósł się piskliwym śmiechem.

              Brazil obejrzała się za siebie, na Dingo i Macka przechodzących właśnie w poprzek ulicy na jej przeciwną stronę, pod drzwi apartamentowca, w którym zniknął Switch.

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • NanatarN Online
                NanatarN Online
                Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                #207

                Vine Street w Heywood, 22:46

                Zachodziła w głowę Brazil jaki miała stara interes, że wydzwoniła dilera, pół kredytu nie przelała, zła już była jak po zrzucie MDMAC, nóżką tupała, wierciła się w miejscu. Na siebie zła, że nie miała pomysłu, że jej blef kompletnie nie trafił celu. Zacisnęła piąstki, ząbki same się zwarły, zaraz zaczęła nimi gryść się w dolną wargę z nerwów.
                -Jasne, zajebiste dzięki. Będziemy w pobliżu jak gość się zjawi. Tylko myślę, że to nie ta liga. - nie wytrzymała i wypaliła. - Potrzebuję hakera, co wydrukuje mi prawdziwe recepty, na towar z aptek. I nie dla niego. - wskazała na Shawna - Coś ty sobie myślała? - pokręciła głową.

                -Dobra zdaje się, że ktoś się niecierpliwi. - wskazała na Dingo i Macka - Coś mi chodzi po głowie.

                Chwytała się w istocie brzytwy Artemida, chwytała czego mogła, bo już miała wyrzuty sumienia, że wywlekła kolegów do szemranej dzielni w pogoni za białym królikiem.

                Ceremonialnie zawinęła połą kurtki i ruszyła pewnym krokiem w kierunku wejścia do kamienicy. Pociągnęła za sobą delikatnie Camarę. Nie za mocno, jak by jednak zamierzał zostać.

                -Zobaczymy jak wygląda wejście do budynku. Mam kilka pomysłów, ale nie powinniśmy zabawiać tu za długo. - widać było, że jest zdenerwowana. Postawiła kołnierz.

                Podeszła do kolegów - U nas gówno się rozlewa, ćpuny dzwonią po dilerów, nie mamy dużo czasu. Luz, pod bramą nie ma kamer, ale tam jest jedna. - Kucnęła przy domofonie i sięgnęła do torebki.

                Zainteresowała się bramą i systemem zabezpieczenia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • MarrrtM Niedostępny
                  MarrrtM Niedostępny
                  Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                  #208

                  Shawn Camara

                  - Jebać to - mruknął przez chwilę rozważając, czy nie wyciągnąć klamki i nie użyć innych argumentów. Uznał jednak, że Brazil miała rację już wcześniej. Te zjeby niczego nie wiedziały. Dał się dziewczynie pociągnąć do kumpli.

                  - Zmiana planów - powiedział gdy usłyszał, że kurewki też były nie dość, że pyskate to i bezużyteczne - Dingo, odpal swojego bzyczka i obserwujcie budynek. Ja okrążę go i znajdę skrzynkę prądową. Rozwalę to gówno. Haker powinien mieć chyba własne awaryjne źródło prądu. I może nawet nie jakieś UPS, tylko lewy kabel pociągnięty poza głównym ciągiem, żeby zasilić wszystko. Zobaczcie na którym piętrze i na której ścianie będzie się palić światło.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • NanatarN Online
                    NanatarN Online
                    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #209

                    Vine Street w Heywood, 22:47

                    Skulona w przyklęku i oparta plecami o ścianę naprzeciwko panelu videofonu hakerka znalazła w torebce czego szukała, najpierw się uśmiechnęła, ale zaraz spochmurniała, rozglądając się dookoła. Złym wzrokiem zgasiła elektroniczne oko wymierzone w grupę pod kamienicą. Nerwowo uniosła paluszek. - Zaczekaj! - zwróciła się do Camary - daj mi jeszcze chwilę dostępu. A poza tym to dobry pomysł.

                    Proteza procesowała hasła i zasięgi miejscowych sieci. Część odrzuciła z miejsca inne wydawały się prawdopodobne, znów zaprzęgła Skrybę do wstępnej selekcji. Sama zaś postanowiła zejść do poziomu jaskiń. Do wydzielin i odorów, do śladów stóp mokrych.

                    -Jak z panienkami? Nie poszło? Nam też kompletnie. Cholera, wiszę wam kolację. - zagadywała kolegów.

                    Z torebki wyjęła cylindryczny atomizer do nabijania w drogerii. Zbliżyła się do ledowego panelu i delikatnie spryskała. Dawkując micelarny płyn do demakijażu jak magiczny pyłek wróżek. Tam gdzie w ciągu ostatnich godzin odbiły się tłuste łabska białkowców płyn formował równe krople, zaś na czystej części spływał jak łzy matki zastrzelonego dzieciaka, albo pot z czoła maklera przy krachu.

                    Czekając na efekt przyszykowała się do wejścia - Chłopaki, wyłączyłam kamerę, spróbuje otworzyć bramę, ale nie wiem jeszcze gdzie mógł pójść Gapa. Nad tym też pracuję. Przydałby się ten nasz mały spryciarz. - w sumie trochę ją gryzło, że zostawili Hajfiego, a z drugiej strony gryzło ją, że w ogóle wyciągnęła chłopaków, a z trzeciej nie dawało spokoju, że Raze wyłączył smarta. Z każdej strony podgryzana, a Skryba już raportował.

                    Paradoksalnie mnogość bodźców znów wyrwała ją z zwątpienia i napędzała do działania. Popatrzyła sobie w oczy kiedy skierowała twarz na szybę w drzwiach wejściowych. ADHD, o czym zapomniała, co pomineła, bo się zapędziła, odgoniła.
                    Znów kucnęła i skupiła wzrok na kroplach.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    3
                    • KetharianK Online
                      KetharianK Online
                      Ketharian jako Soulkiller
                      Obsługa Moderator
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #210

                      Apartamentowiec przy Vine Street, 22:48

                      Pozostawiwszy Artemidę przy magnetycznym zamku drzwi pod opieką towarzyszy, Shawn zapuścił się zdecydowanym krokiem w zaułek rozdzielający apartamentowiec SlimWire od następnego budynku. Przez cały czas operował funkcją zbliżenia obrazu cyberoka, uważnie przeczesując podejrzane ciemne zakamarki. Poświata neonów bijąca od głównej ulicy słabła po każdym kolejnym metrze, zastępowana znacznie słabszym światłem sączącym się z okien budynku. Pod nogami Camary zgrzytało rozbite szkło, szeleściły jakieś plastikowe śmieci. Trącona butem butelka poturlała się po brudnym betonie, by zaraz utknąć w rozerwanym zawilgoconym materacu, który ktoś najpewniej wyrzucił prosto z okna mieszkania.

                      Frog skrupulatnie skontrolował boczną ścianę budynku, szukając albo zewnętrznej skrzyni rozdzielczej albo przynajmniej oznakowania mogącego wskazać jej położenie. Jego plan, w istocie bardzo prosty, zakładał zidentyfikowanie mieszkania SlimWire po wyłączeniu prądu w całym obiekcie. Każdy szanujący się netrunner musiał mieć niezależne źródło zasilania i nawet jeśli własne generatory miało też kilku zaradnych współlokatorów sieciarza, każde ciemne mieszkanie automatycznie spadało z listy potencjalnych kryjówek SlimWire. Co więcej, jeżeli apartamentowiec spełniał podstawowe normy przeciwpożarowe - co w Vista del Rey nie musiało być oczywistością - wyłączenie prądu pociągnęłoby za sobą zwolnienie wszystkich magnetycznych blokad w drzwiach, aby mieszkańcy mogli bez przeszkód opuścić swoje lokum.

                      Odnalazł skrzynkę na jeszcze ciemniejszym placu na tyłach budynku, pod rdzewiejącą kratownicą schodów przeciwpożarowych. Jakiś wracający od kontenera na śmieci człowiek wpierw zwolnił kroku dostrzegając obcego, potem zaś przyspieszył okrążając Shawna bez słowa szerokim łukiem i znikając za rogiem. Kilka sekund później do uszu solosa dobiegł dźwięk kopniętej przypadkiem butelki, najpewniej tej samej, na którą napatoczył się Camara.

                      Opierając się plecami o ścianę wyciągnął z kieszeni smarthinga i zadzwonił wybierając z listy pierwszy z góry numer.

                      - Jak z tym zamkiem? - zapytał z wyraźnym zniecierpliwieniem - Mam przyłącze.

                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      3
                      • MarrrtM Niedostępny
                        MarrrtM Niedostępny
                        Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #211

                        Shawn Camara

                        - 5 minut Ci starczy? - Shawn zapytał latynoskę, która zabierała się za gmeranie w interkomie. Wyglądał jakby nie zamierzał odpuszczać, a przeciwnie, przeciwności i kłopoty z lokalsami tylko go rozjuszały jak trzymanego na kagańcu dobremana przed walką - Jeśli nie, to odpuść. I tak już zrobiliśmy widowisko. Rozwalę skrzynkę i może drzwi się nie zatną. A jak się zatną, to je też rozwalę.

                        - Do otwarcia drzwi wystarczy - odpowiedziała czarując przy panelu te swoje brazylijskie voodoo, którego Żabie nigdy nie będzie dane pojąć - może nawet do wytypowania mieszkania. Otwarcie robię z czapy. Jeśli się uda.

                        Skinął i poszedł.

                        ***

                        Przed skrzynką rozejrzał się jeszcze na boki, czy gapiów nie było i czekał. Stanął przed blaszaną obudową w odległości kilku metrów i zmierzył ją wzrokiem.
                        - I co się gapisz zjebie? - mruknął czując się już nieźle nabuzowanym. Błyskawicznym ruchem wyciągnął Pacifiera i wymierzył do bezbronnej skrzynki - Długo cię znajdę??
                        Uśmiechnął się i schował klamkę z powrotem do kabury. A potem powtórzył zabawę ze dwa razy z innych kątów i z innym tekstem. Miał ochotę coś rozwalić. Zastanawiał się jaki dzisiaj mecz w Blood Bowla...

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        3
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy