Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
282 Posty 7 Uczestników 4.4k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Online
    KetharianK Online
    Ketharian jako Soulkiller
    Obsługa Moderator
    napisał ostatnio edytowany przez
    #210

    Apartamentowiec przy Vine Street, 22:48

    Pozostawiwszy Artemidę przy magnetycznym zamku drzwi pod opieką towarzyszy, Shawn zapuścił się zdecydowanym krokiem w zaułek rozdzielający apartamentowiec SlimWire od następnego budynku. Przez cały czas operował funkcją zbliżenia obrazu cyberoka, uważnie przeczesując podejrzane ciemne zakamarki. Poświata neonów bijąca od głównej ulicy słabła po każdym kolejnym metrze, zastępowana znacznie słabszym światłem sączącym się z okien budynku. Pod nogami Camary zgrzytało rozbite szkło, szeleściły jakieś plastikowe śmieci. Trącona butem butelka poturlała się po brudnym betonie, by zaraz utknąć w rozerwanym zawilgoconym materacu, który ktoś najpewniej wyrzucił prosto z okna mieszkania.

    Frog skrupulatnie skontrolował boczną ścianę budynku, szukając albo zewnętrznej skrzyni rozdzielczej albo przynajmniej oznakowania mogącego wskazać jej położenie. Jego plan, w istocie bardzo prosty, zakładał zidentyfikowanie mieszkania SlimWire po wyłączeniu prądu w całym obiekcie. Każdy szanujący się netrunner musiał mieć niezależne źródło zasilania i nawet jeśli własne generatory miało też kilku zaradnych współlokatorów sieciarza, każde ciemne mieszkanie automatycznie spadało z listy potencjalnych kryjówek SlimWire. Co więcej, jeżeli apartamentowiec spełniał podstawowe normy przeciwpożarowe - co w Vista del Rey nie musiało być oczywistością - wyłączenie prądu pociągnęłoby za sobą zwolnienie wszystkich magnetycznych blokad w drzwiach, aby mieszkańcy mogli bez przeszkód opuścić swoje lokum.

    Odnalazł skrzynkę na jeszcze ciemniejszym placu na tyłach budynku, pod rdzewiejącą kratownicą schodów przeciwpożarowych. Jakiś wracający od kontenera na śmieci człowiek wpierw zwolnił kroku dostrzegając obcego, potem zaś przyspieszył okrążając Shawna bez słowa szerokim łukiem i znikając za rogiem. Kilka sekund później do uszu solosa dobiegł dźwięk kopniętej przypadkiem butelki, najpewniej tej samej, na którą napatoczył się Camara.

    Opierając się plecami o ścianę wyciągnął z kieszeni smarthinga i zadzwonił wybierając z listy pierwszy z góry numer.

    - Jak z tym zamkiem? - zapytał z wyraźnym zniecierpliwieniem - Mam przyłącze.

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    3
    • MarrrtM Online
      MarrrtM Online
      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
      napisał ostatnio edytowany przez
      #211

      Shawn Camara

      - 5 minut Ci starczy? - Shawn zapytał latynoskę, która zabierała się za gmeranie w interkomie. Wyglądał jakby nie zamierzał odpuszczać, a przeciwnie, przeciwności i kłopoty z lokalsami tylko go rozjuszały jak trzymanego na kagańcu dobremana przed walką - Jeśli nie, to odpuść. I tak już zrobiliśmy widowisko. Rozwalę skrzynkę i może drzwi się nie zatną. A jak się zatną, to je też rozwalę.

      - Do otwarcia drzwi wystarczy - odpowiedziała czarując przy panelu te swoje brazylijskie voodoo, którego Żabie nigdy nie będzie dane pojąć - może nawet do wytypowania mieszkania. Otwarcie robię z czapy. Jeśli się uda.

      Skinął i poszedł.

      ***

      Przed skrzynką rozejrzał się jeszcze na boki, czy gapiów nie było i czekał. Stanął przed blaszaną obudową w odległości kilku metrów i zmierzył ją wzrokiem.
      - I co się gapisz zjebie? - mruknął czując się już nieźle nabuzowanym. Błyskawicznym ruchem wyciągnął Pacifiera i wymierzył do bezbronnej skrzynki - Długo cię znajdę??
      Uśmiechnął się i schował klamkę z powrotem do kabury. A potem powtórzył zabawę ze dwa razy z innych kątów i z innym tekstem. Miał ochotę coś rozwalić. Zastanawiał się jaki dzisiaj mecz w Blood Bowla...

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • NanatarN Online
        NanatarN Online
        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
        napisał ostatnio edytowany przez
        #212

        Vine Street w Heywood, 22:50

        Nie traciła Brazil sekundy żadnej na zbyteczne działania, może pomijając mimowolne ruchy paluszków poprawiających fryzurę. Nie czekając malunku kropel na panelu uruchomiła kontroler otwierający elektroniczne drzwi. Wymagało to ledwie mgnienia skupienia, pchnięty myślą mechanizm zaklęty we wzory zer i jedynek realizował się sam. Program był jej własnego autorstwa, dość ciężki jak na kontroler, ale praktyczny i skuteczny. Zainfekowany kodem sterownik głucho odblokował magnetyczny zamek, drzwi ustąpiły pod lekkim naciskiem czubka buta.
        Znów wróciła do białkowych zmysłów odczytując uzyskane wyniki, zmarniła sekundę na samozadowolenie. Łzy omijały kilka numerów. Uzyskane informacje skorelowana z wyższym menu pada, czy jakieś punkty nie pokrywają się z innymi oczywistymi wyborami. Kosmetycznym płatkiem wchłonęła nabrzmiałą na tłustych plamach wodę.

        BrazilBrazil, rozmiar789.jpg

        -Zróbcie chłopaki skany tych tłustych paluchów na makro - zwróciła się do kolegów i odsunęła pod ścianę. - Zwróćcie uwagę na 18, 19 na pierwszym, 25 na drugim i 31 i 36 na trzecim.

        Czas uciekał, a Artemida nie zamierzała mieszać w szykach Froga. Nauczyła się już kiedy go lepiej nie denerwować. Skorelowała adresy i poziom zabezpieczeń sieci swoich i Skryby. Odrzuciła wszystkie zbyt oczywiste z datami i imionami kochanek, czy gwiazd porno. Wytypowała nieoczywiste, rozważając, które zabezpieczenie jest najsilniejsze.

        Gdyby miała jeszcze czas, żeby porównać to z rachunkami za pobór energii miałaby właściwy numer. Miała trzy typy, kiedy w cyfrowym świecie czarne sople lodu wbijały się między kod bramy, brama zniknęła, Camara zrealizował swój plan, Brazil powróciła do mięsa jak wybudzona ze snu.

        Nie pozostawała bierna, chaos budził nowe możliwości. Pchnęła drzwi i weszła do środka, szybkie rozglądnięcie i skierowała się za piktogramem klatki schodowej. Zdecydowana znaleźć się na piętrze nim ktoś zacznie wychodzić na korytarz. Dopiero na tam przystanęła i znów skupiła uwagę na punktach dostępu.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator
          napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
          #213

          Blok przy Vine Street, 22:50

          Frog odczekał jeszcze chwilę chcąc się upewnić, że nikt inny mu nie przeszkodzi w następnym kroku. Otoczony fasadami sąsiadujących ze sobą budynków, ciemny plac sprawiał wrażenie wyludnionego, chociaż zza części rozjaśnionych lampami okien dobiegały dźwięki muzyki, oglądanych w TV filmów czy inne odgłosy sobotniego życia towarzyskiego. Solo oszacował w głowie rozmiary budynku i doszedł do wniosku, że okna wychodzące na plac należały do rzędu mieszkań usytuowanych w tylnej części apartamentowca, a te nad Vine Street do przednich - co pociągało za sobą konieczność obserwacji obu części budynku, ale co samo w sobie nie nastręczało Shawnowi większego problemu.

          Plac pozostawał pusty, spotkany na nim przypadkowy mężczyzna był zapewne lokalsem, który akurat teraz wybrał się do wielkiego stalowego kontenera wyrzucić śmieci i który wykazał dużo rozsądku udając, że nie widzi na placu obcego gościa.

          Dłuższe czekanie mijało się z celem. Camara wyciągnął z kabury Pacifiera, złożył się płynnie do strzału mierząc lufą broni w obudowę skrzynki i zaczął pociągać za spust w jednosekundowych odstępach, po każdym razie opuszczając lufę pistoletu o dwa centymetry niżej w pionie skrzynki.

          Pyknięcia tłumika zlały się w jedno z metalicznym szczękiem dziurawionej obudowy i brzękiem spadających na beton łusek, ledwie słyszalne z odległości większej niż kilka metrów.

          Po czwartym strzału wewnątrz rozdzielni coś huknęło, w przestrzelinach pojawiły się iskry i Shawn w końcu doczekał się efektu, na który liczył.

          W obserwowanym przez niego apartamentowcu zgasły wszystkie światła. Przez dwie sekundy w środku panowała zrodzona z zaskoczenia cisza, która prysła w trzeciej sekundzie zastąpiona pełnymi złości i frustracji krzykami płynącymi z niemal każdego mieszkania. Shawn mógł sobie wyobrazić furię ludzi, którzy właśnie oglądali finałowy mecz sezonu Blood Bowla albo nowy odcinek „Watson Whore”.

          W dwóch mieszkaniach od strony placu zapaliły się światła, na trzecim piętrze niemal natychmiast po zwarciu, na parterze po dobrych dziesięciu sekundach. W pozostałych częściach obiektu panowała ciemność, która miała się tam rozgościć najpewniej do początku następnego tygodnia, jeśli brało się pod uwagę opieszałość miejskich służb energetycznych.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • NanatarN Online
            NanatarN Online
            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
            napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
            #214

            Vine Street w Heywood, 22:51

            Wsparła się o ścianę hakerka uparcie szukając wejścia na raz w dwu światach. Wiele działających punktów dostępu nieco dezorientowało mięso. Puściła kody przez algorytm zostawiony Skrybie. Sama uruchomiła kontroler rozmów telefonicznych na własnego smarta, program wybrał połączenie do Shawna.

            -Jestem na pierwszym w środku. Moje typy: 18, 19, 25, 31, 36. Twoje typy? Idę wyżej, jestem pierwsza.

            Uwiodły Artemidę dzikie instynkty, uległa ciekawości jak amorowi, strach i wściekłość tylko pompowały adrenalinę w napięte już mięśnie i rozbudzoną wyobraźnię. Nasunęła czapeczkę na oczy i skierowała się pospiesznym krokiem znów do klatki schodowej. Jak większość zdezorientowanych lokatorów świeciła sobie latarką ze smarta, a szczególnie im po oczach. Jednocześnie do Dingo i Macka

            -Jestem na drugim? Wasze typy?

            Do Leifa:
            -Spokój. Czuwaj.

            Nim wyczekała odpowiedzi dwa razy obiegła piętro sprawdzając, które drzwi się otworzyły. Stanęła w miejscu zdezorientowana uświadamiając sobie, że bez zasilania nie odrygluje żadnych zamkniętych drzwi. Do Camary.

            -Czekaj. Są jakieś schody pożarowe? Nie otworzę bez prądu, chyba, że ty?

            Złapała się, że panikuje. Co straciło zasilenie zdechło, a jak ktoś się zaryglował i tak była bez szans.

            Do Macka:
            -Masz pomysł na zatrzaski mechaniczne?

            Werbalnie do ludzi. Się asymilowała.
            -O que é? Rodriga? Malditos ciganos. Cienki Drut kaput. Ktoś przeciążył linię. - lamentowała napotykając kobietę w zaawansowanej ciąży. - Wszystko będzie dobrze kochana. Kto mógł to zrobić? Pod którym numerem mieszka ten druciarz SlimWire? - łagodnie pomagała wrócić kobiecie do mieszkania, ale wyraźnie domagała się odpowiedzi nim ją wpuściła za próg.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            3
            • WilczyW Niedostępny
              WilczyW Niedostępny
              Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
              napisał ostatnio edytowany przez
              #215

              Houston "Dingo" Dawn

              Dingo milczał, kiedy Frog rozwalał bezpieczniki i kiedy Brazil otwierała im drzwi. Mimo wszystko zawsze zaskakiwało go, jak szybko noc w NC mogła przejść od cywilizowanej pogawędki do dzikiej improwizacji.

              Wślizgnął się za Artemidą do środka, nasuwając na twarz smartgogle. Przełącznikiem przy prawym okularze włączył opcję LowLite i pogrążony w mroku korytarz rozjaśnił się w jego oczach jaskrawozielonymi sylwetkami na nieco ciemniejszym tle. Houston uśmiechnął się i wciągnął duszne powietrze budynku - dopalacz zapachowy uderzył jego zmysły wonią wielu przestraszonych ciał, wywołując zastrzyk adrenaliny.
              - Ja sprawdzę pierwsze piętro - rzucił do Brazli, nim zniknęła na górze. Chciał jeszcze dodać, żeby na siebie uważała, ale chyba nie musiał. Zamiast tego pospiesznie sparował swój smarthing z Bluetoothem w smartgoglach, żeby w razie czego słyszeć pozostałych.

              Dawn złapał za rękojeść prostego noża i ukrył ostrze w dłoni. Może się przydać, żeby pospiesznie sforsować jakiś zamek. Houston nie spodziewał się wrogości, ale ludzie w panice robili różne głupie rzeczy.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              4
              • KetharianK Online
                KetharianK Online
                Ketharian jako Soulkiller
                Obsługa Moderator
                napisał ostatnio edytowany przez
                #216

                text alternatywny

                Apartamentowiec przy Vine Street


                - Obstawiam 36, na samej górze, od tyłu - w głośniku smarthinga rozległ się nieznacznie zdyszany głos Shawna - Lampy się zapaliły od razu po tym jak rozdzielnia jebła. Natychmiastowe podtrzymanie zasilania. Czuć w chuj sieciarzem.

                Artemida przepchnęła się pomiędzy kilkoma mieszkańcami tarasującymi wejście na trzecie piętro, odwróciła w bok głowę muśnięta snopem światła elektrycznej latarki. Zamieszanie i dezorientacja wciąż pozostawały jej atutem, pozwalały prześlizgiwać się w górę budynku bez zwracania na siebie żadnej uwagi. Ciężarna kobieta napotkana piętro niżej wspomniała coś o hakerze na trzecim piętrze, ale zaraz potem została zagarnięta z powrotem do mieszkania przez jakiegoś śmierdzącego tanim alkoholem gościa.

                Drzwi numeru 31 były otwarte, padała zza nich jaskrawa poświata neonówek, dobiegały też dźwięki jakiegoś szurania, stukania i przesuwania mebli. Brazil podeszła bliżej, lecz kiedy zostało jej ledwie pięć kroków, przez futrynę wysadził bez ostrzeżenia niski krępy facet po pięćdziesiątce, lekko siwiejący, niechlujnie ogolony i mrużący przekrwione oczy.

                - Wypierdalaj, pindo! - wrzasnął mierząc w skamieniałą Artemidę bliźniaczymi lufami obrzyna - Nie odetniecie mi kablówki! Zajebię was wszystkich! Każdy Amerykanin ma niezbywalne prawo do posiadania broni i telewizji kablowej! Czterdziesta Siódma Poprawka! Fox News dla prawdziwych Amerykanów! Tylko drgnij, a rozmażę cię po ścianie! Myślałaś, że jak wybijecie korki to mnie zlapiecie z fiutem w ręce?


                Na chodniku przed apartamentowcem


                Nieprzewidywalny bieg wydarzeń w jednej chwili jeszcze bardziej przyśpieszył, kilka rzeczy zaczęło się dziać jednocześnie absorbując do końca uwagę znerwicowanego Hartleya. Brak wyłączonego przez Froga prądu wprawił mieszkańców apartamentowca we wściekłą aktywność, wywabiając ich do otwartych okien i na korytarze budynku. Zdenerwowani ludzie wypełniali przestrzeń budynku pełnymi emocji dźwiękami angielskiego i hiszpańskiego i chociaż Hartley nie wszystko rozumiał, doskonale pojmował znaczenie ewidentnych wyzwisk.

                Brazil zniknęła we wnętrzu apartamentowca, Dingo natychmiast ruszył w ślad za nią. Mack obejrzał się w stronę równie niespokojnego Leifa, machnął w jego stronę ręką dostrzegając kątem oka obie prostytutki po przeciwnej stronie ulicy. Nie paliły już papierosów ani nie oglądały filmików w sieci. Jedna gdzieś dzwoniła, druga trzymała smarthinga na wysokości oczu filmując hałaśliwe zamieszanie. Trójka ćpunów ruszyła w stronę apartamentowca pchając z metalicznym szczękiem sklepowy wózek.

                Shawn wychynął zza narożnika budynku, zatrzymał się przy krawężniku ulicy obrzucając ją uważnym spojrzeniem. Mack pomachał mu ręką, wskazał dłonią otwarte drzwi budynku.

                Po ulicy poniosło się dudnienie wysokoprężnego silnika, odbiło się echem w labiryncie miasta. Pomarańczowy Archer Quartz, Chińczyk z wyższej półki i na oko Froga ewidentnie z limitowanej serii Bandit, zatrzymał się z drapieżnym pomrukiem silnika przy trójce ćpunów. Babka w dresie zaczęła coś tłumaczyć kierowcy wymachując gniewnie rękami, dresiarz przerzucał siekierę z jednej dłoni do drugiej pokazując głową w stronę czerwonego Aigo i siedzącego w nim Leifa oraz widocznych po drugiej stronie ulicy Macka i Shawna.

                Dresiara nie kłamała. Bonifac był punktualny i faktycznie dojeżdżał na telefon.

                text alternatywny

                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • NanatarN Online
                  NanatarN Online
                  Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #217

                  Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , 22:52

                  Szła jak po swoje, jeszcze chwilę wcześniej miała zamiar wparować pod 25 i 24, ale zwrotka od Shawna i głos ciężarnej pchnęły ją wyżej. Czuła, że musi się śpieszyć, nie miała pojęcia dlaczego, może znów panikowała, może z kolei dobrze czuła się przebodźcowana i przyćpana hormonami, które napędzały biologiczne ciałko na granicy możliwości.

                  Dwururka skutecznie wybiła ją z pewności. Stanęła jak gość rozkazał na baczność, wydając przy tym teatralny pisk. Pokazała w blasku latarki skruszoną i niewinną buźkę.

                  -Ja pierdole. Fox News ci przerwali. Też bym się wkurzyła. Tylko weź schowaj tego pana i władcę, bo ani ja do ciebie twardzielu, a właśnie chcę ten pierdolnik ogarnąć. Foxa możesz odpalić na mobilnych przez przeglądarkę Gamix bez opłat przez dwa dni - spokojnie pokazała dwa paluszki. - bez wbijania numeru karty. - nawiązywała więzi społeczne, wdzięczna, że nie ma bioekranu. Niektórzy instalowali sobie podskórnie na twarzy, żeby pokazać jakimi są twardzielami, Brazil nie była. Była dobra w zgrywie, ale w stresie bywała nieobliczalna. Dualna..za dużo myślała.

                  Przewróciła główką, uśmiechnęła się, wyciągnęła rękę - Pokazać ci?

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • JohnyTRSJ Niedostępny
                    JohnyTRSJ Niedostępny
                    JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                    napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                    #218

                    Hartley "Mack" Mackinaw

                    Rynsztok Vine Street.

                    Atmosfera się zagęszczała, Mack czuł się obserwowany przez każdego którego widział i przez tych, których nie mógł widzieć - dziwki, ćpunów (ten z kikutem cyberręki miał albo ordynarne uszkodzenie mechaniczne, albo styki do skalibrowania, albo po prostu prochy rozpieprzyły mu system nerwowy, a kończyna tylko reaguje na popieprzone sygnały, bez strugania za grube tysiące się nie obejdzie), teraz dojechał ktoś (ktosie? W środku mogło być ich kilku) pod sam blok. Dochodzili jeszcze ci, których nie widział.

                    A on stał jak kołek. Jak to się skończy wypali Brazil i Switchowi co myśli o takich sytuacjach, wystarczy że policja całkiem niedawno chciała go zabić i podstawić zwyrolowi, z różową wstążeczką wokół dupy. Chyba wolałby już wjechać rowerem na międzydzielnicową ekspresówkę.

                    Wywołał głosem głosem smarthinga (na smartgoglach miał pogląd) i wysłał wszystkim tym, co mogli to na spokojnie odczytać na smartgoglach lub wszczepach krótką wiadomość: NOWI GOŚCIE POD BUDYNKIEM. POMARAŃCZONY SAMOCHÓD CHYBA Z GANGU (?)

                    Mack starał się nie wyglądać na spiętego, choć czuł się jak tarcza na strzelnicy.

                    178.255.46.143
                    Pan Psuj
                    Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    3
                    • KetharianK Online
                      KetharianK Online
                      Ketharian jako Soulkiller
                      Obsługa Moderator
                      napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                      #219

                      Habitat przy Vine Street


                      Rozjuszony facet w czerwonej czapce nie ruszał się przez chwilę, która zdała się netrunnerce całą wiecznością. Brazil wstrzymała oddech, zamarła w idealnym bezruchu wpatrzona w wyloty luf strzelby. Jeden ruch palca na spustach broni dzielił ją od obrażeń, przed których konsekwencjami nie ocaliłby jej ani najlepszy zespół Trauma Team ani komora kriogeniczna.

                      A potem nie tracąc niczego ze swojej wściekłości gość cofnął się o krok, złapał jedną dłonią za drzwi i zatrzasnął je przed nosem Brazil.

                      - Nigdy tu nie wracaj! - z wnętrza mieszkania dobiegł jego kipiący furią głos, który zaraz utonął w dźwięku przesuwanych z miejsca na miejsce mebli.

                      Uwolniona od widoku wycelowanych w swoją głowę luf strzelby, poczuła w jednej sekundzie eksplozję sprzecznych emocji, trzymanych w ryzach jedynie świadomością tego, że wciąż miała do wykonania zadanie, od którego mógł zależeć los Switcha.


                      Vine Street w Vista del Rey


                      Narkomani skończyli coś tłumaczyć kierowcy pomarańczowego Bandita. Siedzący obok pasażer nie przestawał gapić się przez cały ten czas na Hartleya i Shawna, przeskakując wzrokiem to na jednego, to na drugiego. Silnik wozu zagrał basową nutą, a kiedy ulicą przejechał jakiś dostawczy Daihatsu, Bandit ruszył z miejsca z piskiem opon, przejechał na przeciwną stronę jezdni hamując kilkanaście kroków od Froga.

                      Drzwi po obu stronach otworzyły się jednocześnie, z wozu wysiedli dwaj obserwujący uważnie Camarę mężczyźni. Pasażer - niższy od towarzysza Latynos w czerwonym dresie, białym podkoszulku i białych sportowych butach - ukrywał swoje oczy za półprzeźroczystymi szkłami smartgogli. Kierowca - gość obnoszący się otwarcie z pozłacanym symbolem gangu na szyi i z wizerunkiem Santa Muerte na koszulce - trzymał w rękach czarną strzelbę, chociaż demonstracyjnie w nikogo z niej nie celował.

                      Shawn nie miał żadnych wątpliwości, dla kogo pracował Bonifac. Wcześniej przeszła mu przez głowę myśl, że być może diler był wolnym strzelcem bez znaczących powiązań, ale obaj mężczyźni otwarcie nosili na sobie symbolikę Valentinos. Należeli do największego gangu Heywood.

                      - Złamas nas oszukał! - krzyknęła z przeciwnej strony ulicy podstarzałą miłośniczka cracku - Obiecał dwie dychy za pośrednictwo, ale nie dał! Dajcie mu wpierdol!

                      - Jak potrzebujecie pomocy, zawołajcie! - dorzucił od siebie dredziarz, ewidentnie pobudzony, ale wciąż dość ogarnięty, aby nie pchać się w pobliże Froga - Ten jest jeszcze jeden, w tym czerwonym gruchocie!

                      Gość w czerwonym dresie i smartgoglach położył na chodniku swoją torbę, obejrzał uważnie Shawna, potem spojrzał na wygaszony, ale rozbrzmiewający gniewnymi głosami apartamentowiec za plecami solosa. Na szkłach jego gogli przesunęły się linijki wyświetlanych na niebiesko napisów.

                      - Ty zamawiałeś aptekarza? - zapytał po kilku sekundach znaczącego milczenia, niskim przyjemnym głosem, który nie pasował do wyobrażenia ulicznego gangstera - Jest jakiś problem? Coś się dzieje?

                      Drzwi Aigo otworzyły się od strony kierowcy, Leif wysiadł do połowy pokazując coś ręką. Facet ze strzelbą odwrócił broń w stronę samochodu, pomachał lufą w sposób jednoznacznie sygnalizujący prostą wiadomość. Gundarsson pojął ją od razu, wsiadł pośpiesznie do Aigo zamykając z powrotem drzwi.

                      - Byłem w połowie ostatniego sezonu Gasnących Słońc, kiedy zadzwoniła Maria - dodał Bonifac - Zajebisty serial, chociaż nikt go już dzisiaj nie rozumie. Na dodatek dałem kasę Pepe, żeby ktoś w końcu obejrzał go razem ze mną i ten telefon od Marii popsuł mi inwestycję w rozrywkę. Muszę jakoś odrobić straty, więc jak to z tobą będzie, gościu?

                      Na wyświetlaczu cyberoka Shawna pojawiła się wiadomość tekstowa od Brazil, krótka, ale doskonale zrozumiała.

                      Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam.

                      text alternatywny

                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      2
                      • KetharianK Online
                        KetharianK Online
                        Ketharian jako Soulkiller
                        Obsługa Moderator
                        napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                        #220

                        text alternatywny

                        Mieszkanie 36, Vine Street


                        Mieszkanie wręcz nieznośnie cuchnęło: potem i moczem, pleśnią, psującym się jedzeniem, chemiczną wonią środków odkażających i całą paletą jeszcze innych wstrętnych zapachów, których wstrząśnięty zmysł powonienia Brazil nawet nie potrafił zidentyfikować.

                        Gospodarz znajdował się w samym sercu tego legowiska, w salonie o ścianach z odłażącymi tapetami, na rozpadającej się starej sofie, która z trudem utrzymywała ciężar jego groteskowo otyłego ciała. Za brudnym oknem pokoju pulsowały nikłym światłem nieliczne światła ciemnego placu na tyłach budynku, rzucające słabą poświatę na kontury leżącego w bezruchu SlimWire.

                        Prawie nagi mężczyzna, opleciony plątaniną komputerowych przewodów i rurek systemu podtrzymywania życia, tkwił w letargu na sofie, z zamkniętymi powiekami, pod których cienką skórą było widać poruszające się chaotycznie gałki oczne. Otaczająca go medyczna aparatura i komputerowe podzespoły składały się na całkiem solidny zestaw do głębokiego sieciowania, ale Artemida nie potrafiła poświęcić im najmniejszej uwagi, hipnotycznie wpatrzona w postać zanurzonego w Sieci netrunnera.

                        Sięgnęła ręką po smarthinga, wybrała numer Froga i wysłała mu krótką wiadomość.

                        Sieciarz poruszył się bezwiednie, zapewne pod wpływem niekontrolowanego impulsu nerwowego, odsłonił tym ruchem pachwinę i chorą od odleżyn skórę wydzielającą płyn limfatyczny zaróżowiony domieszką krwi.

                        Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam.

                        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        • WilczyW Niedostępny
                          WilczyW Niedostępny
                          Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #221

                          Houston "Dingo" Dawn

                          Mieszkańcy budynku w rosnącym chaosie nie zwrócili większej uwagi na nomadę, który zbliżał się do wytypowanych przez Brazil mieszkań na dolnym piętrze. Houston stanął przed drzwiami z numerem 18 i starał się usłyszeć ruch - lub jakikolwiek inny dźwięk - z wnętrza mieszkania. W pokrzykiwaniach innych mieszkańców było to prawie niemożliwe.

                          Dingo zawahał się przez chwilę, spojrzał na nóż w swojej dłoni po czym delikatnie naparł ramieniem na drzwi, przygotowując się do wbicia ostrza między drzwi a framugę, na wysokości zamka. W tej chwili jednak jego smarthing zawibrował od przychodzących wiadomości, a na okularze smartgogli wyświetlił się tekst. Dwa SMSy, najpierw od Macka - ale o co mu chodziło? - potem od Brazil. Znieruchomiał w pół ruchu, szybko przesuwając wzrokiem po literach.

                          Cofnął się od drzwi, kalkulując szybko w myślach. Kto tu jest drapieżnikiem, a kto ofiarą? Trudno powiedzieć.

                          Ruszył na górę, wsadzając rękę do kieszeni, wyczuwając pod palcami kształt smarthinga. "Idę", odpisał na wiadomość Artemidy, dopytując szybko o numer mieszkania. Starał się nie biec, ale przychodziło mu to z trudem.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          4
                          • JohnyTRSJ Niedostępny
                            JohnyTRSJ Niedostępny
                            JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                            napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                            #222

                            Hartley "Mack" Mackinaw

                            Na dole Vine Street

                            Odebrał wiadomość: "Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam"
                            W odpowiedzi na tym samym kanale wysłał swoją:
                            "??? Co tam jest? Jest Switch? Pod Budynkiem dwóch gansterów pod bronią, ostentacyjni, zagadują Froga. Idę do niego."

                            Stał z boku, jeszcze nikt mu nie przeszkadzał, więc przynajmniej "utrzymywał łączność.

                            Co by tu zrobić. Gangsterzy nie wyglądali na specjalnie agresywnych. Z pewnością Frog poradzi sobie z nimi lepiej od Macka, ale nie budując w głowie piętrowych scenariuszy po prostu ruszył do nich, trzymając ręce luźno na widoku. Stanął przy Frogu, załapując się na ostatnie zdania gangsterów, o aptekarzu.
                            - Ja nic nie wiem, my- wskazał palcem na Froga i na siebie- tylko czekamy na znajomych - wskazał ręką na blok za plecami. - do tego jeszcze prąd w bloku jebnął. Poczęstowałbym papierosem, ale niestety nie palę.

                            No dalej, łyknijcie to, jesteśmy tylko dwoma kolesiami stojącymi na ulicy, nic do was nie mamy, mówimy prawdę, to nie my szukalismy prochów, recept czy czego tam jeszcze. No dalej... - powtarzał w myślach, prezentując gangsterom swoją miłą, nieogoloną twarz na której nie było ani cienia agresji. Starał się przyjąć taki wyraz twarzy jak sprzedawcy w luksusowych butikach, do których nieraz miał przesyłki. Spokój, opanowanie, przyjazny, ale nie przymilny uśmiech.

                            Bo to była prawda. Ani Frog, ani Mack prochów nie zamawiali, tylko bezskutecznie zagadywali dziwki.

                            178.255.46.143
                            Pan Psuj
                            Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            2
                            • NanatarN Online
                              NanatarN Online
                              Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                              napisał ostatnio edytowany przez
                              #223

                              Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:54

                              Serce łomotało Brazil jak szalone, ale dopiero ten rytm zdawał się odpowiedni dla rozhulanego mózgu sortowanego protezą. Zapewne dlatego te zapachy, rozważała powstrzymując mdłości, uderzyły z taką mocą. Słabość okazała się wrażliwością, pozwoliła dostrzec w pierwszej chwili więcej. Rany na ciele mężczyzny, choć i tu Atremida miała wątpliwości, czy grubas zasługuje jeszcze na to miano, nasuwały nowe możliwości. Pomysły mnożyły się jej w głowie jak bakterie na pożywce cukrowej.

                              Torquemada odruchowo weszła w cień. Nieco jeszcze drżącymi, po spotkaniu na korytarzu, dłońmi ściągnęła luźne spodnie i owinęła nimi twarz, jak nomadzi chroniący się przed piaskową burzą czy chemikaliami. W oczy wciąż trochę szczypało. Musiała przywyknąć.

                              Odebrała wiadomości. Odpowiedziała:
                              -Nie zabijajcie ich, zidentyfikujcie. Jestem pod 36, uwaga na trzecim pod 31 gość z dubeltówką, nerwus. Dajcie mi chwilę.

                              Zła, że znów zmarnowała czas na przebieranki, Brazil zlokalizowała dostępne w jamie trolla zdalne urządzenia połączone z siecią lub mające własny intranet. Czynność kluczowa i najpilniejsza, na szczęście dość szybka w realizacji. Wyczulona była na wszystko co mogło bezpośrednio zagrozić jej mięsku. Tylko przemknęło jej przez myśl, a koniecznie zapamiętała, żeby dołożyć do arsenału program blokujący połączenie sieciowe. Zasoby jej przenośnego decku nie mogły zapewne równać się z biblioteką kryjącą się w stacjonarnych terminalach spasłego druciarza. Postawiła zatem na to w czym miała przewagę, na swoje gibkie ciało, zgrabne nóżki i kłamliwy języczek.

                              Gały pod ślepiami powiek grubasa poruszyły się znów intensywnie, co przypomniało Artemidzie o zebraniu danych. Uważnie już rozejrzała się się po paskudnej jamie. Drugie wrażenie nie przykryło pierwszego. SlimWire był syfiarzem i doprowadził swoje ciało do bankructwa.
                              Brazil znała tę litanię na pamięć: Odżywianie, ruch, balans.

                              Uważna, zerknęła na drzwi, najpierw sprawdziła salon zaraz zakradała się zaglądając do sanitarki, pomagała sobie smartem wszystko nagrywając i dając do analizy na bieżąco skrybie. W drugiej ręce ściskała gotowy do akcji wysuwany nóż tapicerski. I nadsłuchiwała odgłosów dobiegających z półotwartych drzwi na korytarz.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              2
                              • KetharianK Online
                                KetharianK Online
                                Ketharian jako Soulkiller
                                Obsługa Moderator
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #224

                                text alternatywny

                                Mieszkanie SlimWire w Heywood


                                Otyły netrunner był w mieszkaniu sam. Szybkie prześlizgnięcie się po reszcie miniaturowego apartamentu ujawniło łazienkę, której stan czystości omal nie doprowadził Brazil do histerii oraz zawalony śmieciami po sufit malutki składzik na różne drobiazgi. Wróciła do salonu na palcach, bezszelestnie i czujnie, zbliżyła się do pogrążonego w letargu sieciarza obserwując go uważnie.

                                Wyczuła coś pod podeszwą buta, usłyszała cichy zgrzyt metalu trącego o podłogowy panel. Cofnąwszy się o krok podniosła z podłogi niewielki przedmiot, który przeoczyła pośród leżących pod nogami papierowych śmieci i szmat służących za prowizoryczne opatrunki.

                                Karabinowa łuska, w oczywisty sposób nie pasująca do zaniedbanego w specyficzny sposób mieszkania. Przyłożyła ją do nosa i powąchała tknięta dziwnie złym przeczuciem. I poczuła wciąż intensywny zapach spalonego prochu.

                                SlimWire nie miał na sobie żadnych widocznych ran postrzałowych, ale nawet te niewidoczne musiałyby skutkować rzucającą się w oczy kałużą krwi pod sofą, a Brazil żadnej kałuży nie dostrzegała. Wiedząc już, czego szukać bez trudu dostrzegła następne łuski rozrzucone po podłodze w pobliżu sofy.

                                Wszystkie wciąż pachniały prochem dowodząc jawnie tego, że niedawno ktoś w mieszkaniu sieciarza strzelał.

                                Jej niepokój jeszcze wzrósł, kiedy zauważyła rozbryzgi krwi obok niewielkiego stolika, klejącego się od resztek syropu glukozowo-fruktozowego i zjełczałego tłuszczu.

                                Coś jej mówiło, że to nie była krew SlimWire.

                                Usłyszała za plecami ciche kroki, odwróciła się w miejscu jak fryga spodziewając się gościa w przetartej czapce MAGA. Dingo odpowiedział jej uspokajającym machnięciem ręki, obrócił w dłoni nóż układając go z powrotem ostrzem wzdłuż przedramienia.

                                - Ja pierdolę, kto to? - wykrztusił sekundę później, gdy jego spojrzenie padło na postać człowieka na sofie.

                                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                2
                                • KetharianK Online
                                  KetharianK Online
                                  Ketharian jako Soulkiller
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                                  #225

                                  Mieszkanie paczki w H10, 23:05


                                  HiFi odpiął od procesora kabelek łączący urządzenie ze smarthingiem, ujął wszczep pomiędzy ukryte w chirurgicznych rękawiczkach palce i włożył go ostrożnie do foliowego woreczka. Każdy zdrowy na umyśle ripperdoc i tak poddałby kupiony na czarnym rynku element cybernetyki własnej sterylizacji, ale pracujący w skrupulatny sposób technik nie chciał dać potencjalnym kupcom żadnego pretekstu do żądań obniżenia ceny.

                                  Uwinął się z procesorem szybciej niż początkowo zakładał, bo znalazł w swoich aplikacjach interfejs cybernetyki kompatybilny z softem Biodyne. Wyciągnięty z ciała Carlosa Rodrigueza cyberwszczep okazał się nieuszkodzony pomimo brutalnej natury amatorskiej ekstrakcji. Zdezynfekowany, zresetowany do ustawień fabrycznych i zapakowany w woreczek m, neuralny interpretator wylądował w pudełku po płatkach śniadaniowych.

                                  HiFi sięgnął po smarthinga, odrzucił kciukiem kilka pop-upów lokalnych wiadomości spływających regularnie na ekran urządzenia. Strzelanina w Santo Domingo. Strzelanina w Charter Hill. Kraksa towarowej aerodyny w Arroyo. Polowanie Netwatchu w Japantown. Utytułowany mistrz europejskich freak fightów Lucas „Speedster” Meisa już w NC. Wybuch instalacji gazowej gdzieś w Northside. Zamieszki po koncercie Purple Hearts. Policyjny radiowóz spalony przy wjeździe do strefy demarkacyjnej Dogtown i eskalacyjne w swoim brzmieniu oświadczenie rzecznika Barghestu. Nielegalne wyścigi samochodowe w Westbrook.

                                  Sobota jak każda inna w Night City. HiFi poczuł się troszeczkę uspokojony nie widząc żadnych niepokojących wiadomości z Vista del Rey, bo Shawn wyszedł z mieszkania wyraźnie wzburzony, a zdenerwowany Frog zdolny był do wielu rzeczy godnych choćby przelotnego nagłówka w serwisach informacyjnych NC.

                                  Technik upił kilka łyków z puszki wiśniowej NiColi zabranej z paśnika Shivy Lacroix. Automat sprzedający jedzenie i napoje w mieszkaniu 877 był opłacony abonamentem do końca miesiąca, o czym HiFi doskonale pamiętał i co gotów był umiejętnie wykorzystać. Nikt w paczce nie potrafił prowadzić życia równie oszczędnego, co HiFi, nawet Mack.

                                  W jego głowie kotłowały się myśli. Leon Avrille dotąd się nie odezwał, najpewniej zaszyty w swoim własnym mieszkanku w H11 i obmyślający szczegóły zemsty na Brzytwiarzach. HiFi nie miał pojęcia czy Kret Samuel już się ponownie skontaktował z Leonem, ale każde opóźnienie w tej akurat transakcji było mu na rękę. Potrzebował znacznie więcej pieniędzy niż obecnie posiadał, ale niecodziennie łaskawy łut szczęścia wydawał się wciąż trwać.

                                  Odłożył puszkę na blat biurka i spojrzał na resztę moczących się w roztworze alkoholu wszczepach wybierając kolejny egzemplarz cybertechnologii do shakowania.

                                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • MarrrtM Online
                                    MarrrtM Online
                                    Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #226

                                    - Kurwa… - syknął Frog nie tyle na widok latynosów co strzelby, która przemawiała do solosa w dużo bardziej zrozumiałym języku niż ta tępa gadka o jakimś serialu.

                                    Poczekał aż gangus skończy strzępić ozór. A potem aż zgaśnie wiadomość od Brazil. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, by pobiec i zobaczyć o co chodzi. Ale zdał sobie sprawę, że gdyby naprawdę było coś nie tak, to by o tym nie pisała. Zrzyga się… Cholera. Się migdalił Switch z tym hakerem, czy jak? Chuj… Miał tu na głowie kaliber przynajmniej 12 mm i jakąś totalnie popierdoloną sytuację z ćpunami.

                                    - Nie wiem o czym mówisz gościu. Nie mam pojęcia, czemu te zjarańce cię ściągnęły tutaj.
                                    Gość w smartgoglach przechylił nieco głowę przyglądając się Shawnowi w niepokojącym skupieniu. Solos nie mógł być tego pewien, ale nie zdziwiłby się, gdyby koleś cykał mu teraz fotki wbudowanym w gogle aparatem wysyłając je gdzieś indziej w celu identyfikacji. Hartley wyrósł u boku Froga, stanął na chodniku z opuszczonymi luźno pustymi rękami, dając tym gestem do zrozumienia, że nie żywi wobec Valentinos żadnych złych zamiarów.
                                    - Ja nic nie wiem, my tylko czekamy na znajomych - powiedział weterynarz wskazując za siebie ręką - Na dodatek prąd w bloku jebnął. Poczęstowałbym papierosem, ale niestety nie palę.

                                    - Nic nie szkodzi, ja też nie palę, wolę wciągać - odpowiedział Bonifac, tonem tak miłym, że jego słowa zgrzytały fałszem w uszach Shawna - No to jak czekacie to spoko, to my poczekamy z wami. To nie jest fajna okolica, można tu sobie napytać kłopotów. Pepe przypilnuje, żebyście nie mieli kłopotów. Prawda, Pepe?
                                    Pepe mruknął coś niezrozumiale pod nosem, poklepał kilkoma palcami lufę strzelby, przyjrzał się ponownie widocznemu za szybą Aigo Leifowi.
                                    - To co to za znajomi? - dopytywał dalej Valentino w smartgoglach - Bo wiecie, może my ich też znamy, a wspólni znajomi to zniżki na zakupy.

                                    - Nie znacie - odparł Shawn. Zaczynało się kroić na imprezę, której solos chciał uniknąć. Zatargu z gangusami. Najpierw Brzytwiarze HiFiego, potem treniarze Switcha, a teraz Valentinos. Ile można sobie wrogów kurwa narobić jednego wieczora. Jebać. Niech to Switch później odkręca… - Szukamy gnoi co to nam kumpelę zajebały. Ponoć to treniarze. I ponoć tu jeden mieszka i diluje kodami. Pytaliśmy o niego tych - wskazał ręką ćpunów - twoich znajomych. No a ci wezwali was. Nie wiem po chuj, ale my nie kupujemy.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    3
                                    • WilczyW Niedostępny
                                      WilczyW Niedostępny
                                      Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #227

                                      Dingo przyglądał się z konsternacją grubemu cielsku spoczywającemu na kanapie.
                                      - To on? - dopytywał Brazil, nie mogąc uwierzyć, do jakiego stanu może się doprowadzić kowboj żyjący niemal wyłącznie w Sieci. Gdyby nie wcześniejsze info od Artemidy, na temat SilmWire, Houston byłby przekonany, że patrzy na zwłoki. Niestety, rzeczywistość była jeszcze gorsza: sieciarz cały czas żył, pozwalając, żeby wszystko dookoła niego - od mieszkania, po jego fizyczną powłokę - marniało i niszczało.

                                      Nomada zrobił dwa kroki do wnętrza mieszkania, obrzucając spojrzeniem ten obraz nędzy i rozpaczy. Filtry nosowe automatycznie dostosowały intensywność doznań zapachowych, chroniąc go przed najgorszym smrodem. Zapachy mieszały się, sprawiając, że Houston aż się zmarszczył: resztki jedzenia, mocz i kał, pot ludzkiego ciała... krew?

                                      Spojrzał pytająco na Brazil. Switch znał się z Slimem, więc najwyższa pora poznać odpowiedzi na kilka pytań, z podstawowym na czele: "gdzie jest Raze?"
                                      - Mogę go wyrwać z Sieci do nas? - spytał Artemidy - Czy możesz do niego jakoś... zapukać, czy coś?

                                      Dingo nałożył swoje smartgogle na czoło i powoli zbliżył się do kanapy, na której spoczywał gospodarz. Rzucił okiem na aparaturę, zastanawiając się od czego musiałby zacząć, chcąc wyciągnąć SlimWire z głębokiej sieci... Wyciągnięcie wtyczki pewnie by zadziałało, choć wolałby jakieś bardziej subtelne rozwiązanie.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • NanatarN Online
                                        NanatarN Online
                                        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #228

                                        Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:55

                                        Niby skupiona na tajemniczych łuskach, a połową siebie czekała wejścia Hustona, mimo tego kiedy drzwi się otworzyły wzdrygnęła się, cicho pisnęła i odskoczyła pod ścianę. Koliber pod piersią orbitował dookoła kwiatu.

                                        -To SmilWire. - odparła cichutko na pytanie kolegi - Nie ma Switcha, ale mam to. - podała łuskę - i to - pokazała kolejne na dłoni, by zaraz ukryć je w torebce. - Myślisz, że mogą pochodzić z Tego karabinu? Jest jeszcze krew, a ten tu ma tylko odleżyny i wrzody z ropą. - Znalazła resztkę plastikowej torebki i wzięła próbkę krwi.

                                        Raz jeszcze dotknęła myślą smarta i wyczarowała wiadomość.
                                        -Jest Slim, nie ma gapy. Biorę lokalsów na siebie. To moja noc i gapy. Gangi to T, czy V?

                                        Przez te kilka chwil kiedy była sama w mieszkaniu hakera dotarło do niej, że się zapędziła, siebie i kolegów pociągnęła za sobą dokładnie tak samo jak robił to wcześniej Raze, a przecież właśnie dlatego była na niego zła. Prawda, że miała różne od Swichowych motywacje, ale wprowadzała taki sam chaos. Gdzie ów doprowadził jej faceta, nie powinien tam skończyć nikt więcej z jej przyjaciół. Wreszcie nazwała to w myślach, ktoś kto idzie za tobą w czarną dupę musi być przyjacielem. Stadne poczucie nieco ją uspokoiło, zwolniło kolibra, stonowało myśli.

                                        Mając u boku Dingo przyjrzała się raz jeszcze uważnie instalacji człowieka i maszyny wszystko dokładnie nagrywając, zadbała o to, by na filmie była widoczna godzina i data, ale żeby na nagraniu nie było jej, ani Hustona.

                                        -Musimy go wybudzić i porozmawiać. Pozwól, że zacznę. - widząc śmiałe podejście nomada ze szkłami na oczach do leżą grubasa. - Co tam widzisz przez szkła?

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        2
                                        • NanatarN Online
                                          NanatarN Online
                                          Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                          napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
                                          #229

                                          Brazil

                                          Nachyliła się nad grubasem, wcześniej dobrze rozpoznawczy ukształtowanie i specyfikę jego hradu. Wyciągnięty z torebki chip usadziła w swoim gnieździe interfacu i poddała hybrydyzacji. Mając rdzeń systemu na wyciągnięcie fizycznej ręki nie musiała forsować bram zdalnie. Wystarczyło wgrać czarny kod wprost na systemy Smilwira. Zainstalowała zhybrydyzowaną skolopendrę wprost w czytnik jednostki centralnej. Weszła: Pozmieniała kody dostępu. Sprawdziła katalog plików, nie mogła uwierzyć, że poszło tak łatwo.

                                          Wpierw brutalnie odłączyła mózg SlimWire od wygodnego digitalnego świata, więżąc go w opasłym cielsku, zaraz jednak zjawiła się jak Anioł. Dłonią w lateksowej rękawiczce gładziła delikatnie twarz budzącego się druciarza, drugą podała szklankę coli, którą znalazła w paśniku.

                                          -Witaj królewiczu. Masz ważną wizytę niegrzecznie byłoby to przespać. Nikt by ci nie uwierzył, że była u ciebie wróżka. Popatrz na mnie. Problemy z błędnikiem mijają, a mięsko potrzebuje się nawodnić i trzeba nakarmić twój genialny mózg. - widząc zdziwione spojrzenie. - Jestem wysłanniczką Akolitów Gołębicy. Bądź błogosławiony. - przejechała lateksowymi paluszkami po popękanych ustach. - Masz rany na ciele i umyśle, a Ona niesie ci ukojenie. - oderwała się, pozostawiając pragnienie, spojrzała w dół - coś tam drgnęło, musisz o siebie zadbać, bo Gołębica pragnie twojego zdrowia. Pragnie też oddania, nie wyłącznego oczywiście, dalej będziesz mógł dilować receptami i robić przekręty na promkach. W ramach dobrej woli powiedz gdzie jest człowiek z cyberokiem, który odwiedził cię dziś wieczorem. Nikuje Swich.

                                          Grubas zerknął na swojego smarta i zmarszczył jeszcze bardziej czoło. Telefon hakera był już zainfekowany kodem Brazil, niewiele miała mocy przerobowych, a położyła macki na całym systemie.

                                          -No jak? Gołębica właśnie się z tobą poznaje, a co jest lepszego by kogoś szybko poznać jak nie ciasteczka z jego smarta? Tak, mamy zawartość twojego smarta, ale to tylko żeby spersonalizować ci zadania. Dobrze byłoby, żebyś przekazał mi klucze do jednej z bram kodowych. Do tego wrócimy. - mruknęła, wciąż czekając odpowiedzi kontynuowała przedstawienie - Popatrz na mnie. Rok temu ważyłam 170 funtów i nie miałam połowy zębów, a dziś przyszłam do ciebie po gościa z cyberokiem z samym nożykiem do.. Do czego on właściwie jest? Proste i łatwe w użyciu narzędzie - zaprezentowała grube ostrze do PCV - Patrz na mnie. Chciałbyś, żeby twoje ciało wyglądało za rok tak, a zarazem została by ci cała druga strona? - uśmiechnęła się czarująco, zastanawiając się, czy w tych gaciach jeszcze może się gotować - Powiedz gdzie jest gość, a opatrzymy twoje rany.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          2

                                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa