Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
222 Posty 7 Uczestników 2.3k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Niedostępny
    KetharianK Niedostępny
    Ketharian jako Soulkiller
    Obsługa Moderator
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
    #213

    Blok przy Vine Street, 22:50

    Frog odczekał jeszcze chwilę chcąc się upewnić, że nikt inny mu nie przeszkodzi w następnym kroku. Otoczony fasadami sąsiadujących ze sobą budynków, ciemny plac sprawiał wrażenie wyludnionego, chociaż zza części rozjaśnionych lampami okien dobiegały dźwięki muzyki, oglądanych w TV filmów czy inne odgłosy sobotniego życia towarzyskiego. Solo oszacował w głowie rozmiary budynku i doszedł do wniosku, że okna wychodzące na plac należały do rzędu mieszkań usytuowanych w tylnej części apartamentowca, a te nad Vine Street do przednich - co pociągało za sobą konieczność obserwacji obu części budynku, ale co samo w sobie nie nastręczało Shawnowi większego problemu.

    Plac pozostawał pusty, spotkany na nim przypadkowy mężczyzna był zapewne lokalsem, który akurat teraz wybrał się do wielkiego stalowego kontenera wyrzucić śmieci i który wykazał dużo rozsądku udając, że nie widzi na placu obcego gościa.

    Dłuższe czekanie mijało się z celem. Camara wyciągnął z kabury Pacifiera, złożył się płynnie do strzału mierząc lufą broni w obudowę skrzynki i zaczął pociągać za spust w jednosekundowych odstępach, po każdym razie opuszczając lufę pistoletu o dwa centymetry niżej w pionie skrzynki.

    Pyknięcia tłumika zlały się w jedno z metalicznym szczękiem dziurawionej obudowy i brzękiem spadających na beton łusek, ledwie słyszalne z odległości większej niż kilka metrów.

    Po czwartym strzału wewnątrz rozdzielni coś huknęło, w przestrzelinach pojawiły się iskry i Shawn w końcu doczekał się efektu, na który liczył.

    W obserwowanym przez niego apartamentowcu zgasły wszystkie światła. Przez dwie sekundy w środku panowała zrodzona z zaskoczenia cisza, która prysła w trzeciej sekundzie zastąpiona pełnymi złości i frustracji krzykami płynącymi z niemal każdego mieszkania. Shawn mógł sobie wyobrazić furię ludzi, którzy właśnie oglądali finałowy mecz sezonu Blood Bowla albo nowy odcinek „Watson Whore”.

    W dwóch mieszkaniach od strony placu zapaliły się światła, na trzecim piętrze niemal natychmiast po zwarciu, na parterze po dobrych dziesięciu sekundach. W pozostałych częściach obiektu panowała ciemność, która miała się tam rozgościć najpewniej do początku następnego tygodnia, jeśli brało się pod uwagę opieszałość miejskich służb energetycznych.

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    3
    • NanatarN Niedostępny
      NanatarN Niedostępny
      Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
      #214

      Vine Street w Heywood, 22:51

      Wsparła się o ścianę hakerka uparcie szukając wejścia na raz w dwu światach. Wiele działających punktów dostępu nieco dezorientowało mięso. Puściła kody przez algorytm zostawiony Skrybie. Sama uruchomiła kontroler rozmów telefonicznych na własnego smarta, program wybrał połączenie do Shawna.

      -Jestem na pierwszym w środku. Moje typy: 18, 19, 25, 31, 36. Twoje typy? Idę wyżej, jestem pierwsza.

      Uwiodły Artemidę dzikie instynkty, uległa ciekawości jak amorowi, strach i wściekłość tylko pompowały adrenalinę w napięte już mięśnie i rozbudzoną wyobraźnię. Nasunęła czapeczkę na oczy i skierowała się pospiesznym krokiem znów do klatki schodowej. Jak większość zdezorientowanych lokatorów świeciła sobie latarką ze smarta, a szczególnie im po oczach. Jednocześnie do Dingo i Macka

      -Jestem na drugim? Wasze typy?

      Do Leifa:
      -Spokój. Czuwaj.

      Nim wyczekała odpowiedzi dwa razy obiegła piętro sprawdzając, które drzwi się otworzyły. Stanęła w miejscu zdezorientowana uświadamiając sobie, że bez zasilania nie odrygluje żadnych zamkniętych drzwi. Do Camary.

      -Czekaj. Są jakieś schody pożarowe? Nie otworzę bez prądu, chyba, że ty?

      Złapała się, że panikuje. Co straciło zasilenie zdechło, a jak ktoś się zaryglował i tak była bez szans.

      Do Macka:
      -Masz pomysł na zatrzaski mechaniczne?

      Werbalnie do ludzi. Się asymilowała.
      -O que é? Rodriga? Malditos ciganos. Cienki Drut kaput. Ktoś przeciążył linię. - lamentowała napotykając kobietę w zaawansowanej ciąży. - Wszystko będzie dobrze kochana. Kto mógł to zrobić? Pod którym numerem mieszka ten druciarz SlimWire? - łagodnie pomagała wrócić kobiecie do mieszkania, ale wyraźnie domagała się odpowiedzi nim ją wpuściła za próg.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • WilczyW Niedostępny
        WilczyW Niedostępny
        Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #215

        Houston "Dingo" Dawn

        Dingo milczał, kiedy Frog rozwalał bezpieczniki i kiedy Brazil otwierała im drzwi. Mimo wszystko zawsze zaskakiwało go, jak szybko noc w NC mogła przejść od cywilizowanej pogawędki do dzikiej improwizacji.

        Wślizgnął się za Artemidą do środka, nasuwając na twarz smartgogle. Przełącznikiem przy prawym okularze włączył opcję LowLite i pogrążony w mroku korytarz rozjaśnił się w jego oczach jaskrawozielonymi sylwetkami na nieco ciemniejszym tle. Houston uśmiechnął się i wciągnął duszne powietrze budynku - dopalacz zapachowy uderzył jego zmysły wonią wielu przestraszonych ciał, wywołując zastrzyk adrenaliny.
        - Ja sprawdzę pierwsze piętro - rzucił do Brazli, nim zniknęła na górze. Chciał jeszcze dodać, żeby na siebie uważała, ale chyba nie musiał. Zamiast tego pospiesznie sparował swój smarthing z Bluetoothem w smartgoglach, żeby w razie czego słyszeć pozostałych.

        Dawn złapał za rękojeść prostego noża i ukrył ostrze w dłoni. Może się przydać, żeby pospiesznie sforsować jakiś zamek. Houston nie spodziewał się wrogości, ale ludzie w panice robili różne głupie rzeczy.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        4
        • KetharianK Niedostępny
          KetharianK Niedostępny
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #216

          text alternatywny

          Apartamentowiec przy Vine Street


          - Obstawiam 36, na samej górze, od tyłu - w głośniku smarthinga rozległ się nieznacznie zdyszany głos Shawna - Lampy się zapaliły od razu po tym jak rozdzielnia jebła. Natychmiastowe podtrzymanie zasilania. Czuć w chuj sieciarzem.

          Artemida przepchnęła się pomiędzy kilkoma mieszkańcami tarasującymi wejście na trzecie piętro, odwróciła w bok głowę muśnięta snopem światła elektrycznej latarki. Zamieszanie i dezorientacja wciąż pozostawały jej atutem, pozwalały prześlizgiwać się w górę budynku bez zwracania na siebie żadnej uwagi. Ciężarna kobieta napotkana piętro niżej wspomniała coś o hakerze na trzecim piętrze, ale zaraz potem została zagarnięta z powrotem do mieszkania przez jakiegoś śmierdzącego tanim alkoholem gościa.

          Drzwi numeru 31 były otwarte, padała zza nich jaskrawa poświata neonówek, dobiegały też dźwięki jakiegoś szurania, stukania i przesuwania mebli. Brazil podeszła bliżej, lecz kiedy zostało jej ledwie pięć kroków, przez futrynę wysadził bez ostrzeżenia niski krępy facet po pięćdziesiątce, lekko siwiejący, niechlujnie ogolony i mrużący przekrwione oczy.

          - Wypierdalaj, pindo! - wrzasnął mierząc w skamieniałą Artemidę bliźniaczymi lufami obrzyna - Nie odetniecie mi kablówki! Zajebię was wszystkich! Każdy Amerykanin ma niezbywalne prawo do posiadania broni i telewizji kablowej! Czterdziesta Siódma Poprawka! Fox News dla prawdziwych Amerykanów! Tylko drgnij, a rozmażę cię po ścianie! Myślałaś, że jak wybijecie korki to mnie zlapiecie z fiutem w ręce?


          Na chodniku przed apartamentowcem


          Nieprzewidywalny bieg wydarzeń w jednej chwili jeszcze bardziej przyśpieszył, kilka rzeczy zaczęło się dziać jednocześnie absorbując do końca uwagę znerwicowanego Hartleya. Brak wyłączonego przez Froga prądu wprawił mieszkańców apartamentowca we wściekłą aktywność, wywabiając ich do otwartych okien i na korytarze budynku. Zdenerwowani ludzie wypełniali przestrzeń budynku pełnymi emocji dźwiękami angielskiego i hiszpańskiego i chociaż Hartley nie wszystko rozumiał, doskonale pojmował znaczenie ewidentnych wyzwisk.

          Brazil zniknęła we wnętrzu apartamentowca, Dingo natychmiast ruszył w ślad za nią. Mack obejrzał się w stronę równie niespokojnego Leifa, machnął w jego stronę ręką dostrzegając kątem oka obie prostytutki po przeciwnej stronie ulicy. Nie paliły już papierosów ani nie oglądały filmików w sieci. Jedna gdzieś dzwoniła, druga trzymała smarthinga na wysokości oczu filmując hałaśliwe zamieszanie. Trójka ćpunów ruszyła w stronę apartamentowca pchając z metalicznym szczękiem sklepowy wózek.

          Shawn wychynął zza narożnika budynku, zatrzymał się przy krawężniku ulicy obrzucając ją uważnym spojrzeniem. Mack pomachał mu ręką, wskazał dłonią otwarte drzwi budynku.

          Po ulicy poniosło się dudnienie wysokoprężnego silnika, odbiło się echem w labiryncie miasta. Pomarańczowy Archer Quartz, Chińczyk z wyższej półki i na oko Froga ewidentnie z limitowanej serii Bandit, zatrzymał się z drapieżnym pomrukiem silnika przy trójce ćpunów. Babka w dresie zaczęła coś tłumaczyć kierowcy wymachując gniewnie rękami, dresiarz przerzucał siekierę z jednej dłoni do drugiej pokazując głową w stronę czerwonego Aigo i siedzącego w nim Leifa oraz widocznych po drugiej stronie ulicy Macka i Shawna.

          Dresiara nie kłamała. Bonifac był punktualny i faktycznie dojeżdżał na telefon.

          text alternatywny

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2
          • NanatarN Niedostępny
            NanatarN Niedostępny
            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #217

            Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , 22:52

            Szła jak po swoje, jeszcze chwilę wcześniej miała zamiar wparować pod 25 i 24, ale zwrotka od Shawna i głos ciężarnej pchnęły ją wyżej. Czuła, że musi się śpieszyć, nie miała pojęcia dlaczego, może znów panikowała, może z kolei dobrze czuła się przebodźcowana i przyćpana hormonami, które napędzały biologiczne ciałko na granicy możliwości.

            Dwururka skutecznie wybiła ją z pewności. Stanęła jak gość rozkazał na baczność, wydając przy tym teatralny pisk. Pokazała w blasku latarki skruszoną i niewinną buźkę.

            -Ja pierdole. Fox News ci przerwali. Też bym się wkurzyła. Tylko weź schowaj tego pana i władcę, bo ani ja do ciebie twardzielu, a właśnie chcę ten pierdolnik ogarnąć. Foxa możesz odpalić na mobilnych przez przeglądarkę Gamix bez opłat przez dwa dni - spokojnie pokazała dwa paluszki. - bez wbijania numeru karty. - nawiązywała więzi społeczne, wdzięczna, że nie ma bioekranu. Niektórzy instalowali sobie podskórnie na twarzy, żeby pokazać jakimi są twardzielami, Brazil nie była. Była dobra w zgrywie, ale w stresie bywała nieobliczalna. Dualna..za dużo myślała.

            Przewróciła główką, uśmiechnęła się, wyciągnęła rękę - Pokazać ci?

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • JohnyTRSJ Niedostępny
              JohnyTRSJ Niedostępny
              JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
              napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
              #218

              Hartley "Mack" Mackinaw

              Rynsztok Vine Street.

              Atmosfera się zagęszczała, Mack czuł się obserwowany przez każdego którego widział i przez tych, których nie mógł widzieć - dziwki, ćpunów (ten z kikutem cyberręki miał albo ordynarne uszkodzenie mechaniczne, albo styki do skalibrowania, albo po prostu prochy rozpieprzyły mu system nerwowy, a kończyna tylko reaguje na popieprzone sygnały, bez strugania za grube tysiące się nie obejdzie), teraz dojechał ktoś (ktosie? W środku mogło być ich kilku) pod sam blok. Dochodzili jeszcze ci, których nie widział.

              A on stał jak kołek. Jak to się skończy wypali Brazil i Switchowi co myśli o takich sytuacjach, wystarczy że policja całkiem niedawno chciała go zabić i podstawić zwyrolowi, z różową wstążeczką wokół dupy. Chyba wolałby już wjechać rowerem na międzydzielnicową ekspresówkę.

              Wywołał głosem głosem smarthinga (na smartgoglach miał pogląd) i wysłał wszystkim tym, co mogli to na spokojnie odczytać na smartgoglach lub wszczepach krótką wiadomość: NOWI GOŚCIE POD BUDYNKIEM. POMARAŃCZONY SAMOCHÓD CHYBA Z GANGU (?)

              Mack starał się nie wyglądać na spiętego, choć czuł się jak tarcza na strzelnicy.

              178.255.46.143
              Pan Psuj
              Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              3
              • KetharianK Niedostępny
                KetharianK Niedostępny
                Ketharian jako Soulkiller
                Obsługa Moderator
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                #219

                Habitat przy Vine Street


                Rozjuszony facet w czerwonej czapce nie ruszał się przez chwilę, która zdała się netrunnerce całą wiecznością. Brazil wstrzymała oddech, zamarła w idealnym bezruchu wpatrzona w wyloty luf strzelby. Jeden ruch palca na spustach broni dzielił ją od obrażeń, przed których konsekwencjami nie ocaliłby jej ani najlepszy zespół Trauma Team ani komora kriogeniczna.

                A potem nie tracąc niczego ze swojej wściekłości gość cofnął się o krok, złapał jedną dłonią za drzwi i zatrzasnął je przed nosem Brazil.

                - Nigdy tu nie wracaj! - z wnętrza mieszkania dobiegł jego kipiący furią głos, który zaraz utonął w dźwięku przesuwanych z miejsca na miejsce mebli.

                Uwolniona od widoku wycelowanych w swoją głowę luf strzelby, poczuła w jednej sekundzie eksplozję sprzecznych emocji, trzymanych w ryzach jedynie świadomością tego, że wciąż miała do wykonania zadanie, od którego mógł zależeć los Switcha.


                Vine Street w Vista del Rey


                Narkomani skończyli coś tłumaczyć kierowcy pomarańczowego Bandita. Siedzący obok pasażer nie przestawał gapić się przez cały ten czas na Hartleya i Shawna, przeskakując wzrokiem to na jednego, to na drugiego. Silnik wozu zagrał basową nutą, a kiedy ulicą przejechał jakiś dostawczy Daihatsu, Bandit ruszył z miejsca z piskiem opon, przejechał na przeciwną stronę jezdni hamując kilkanaście kroków od Froga.

                Drzwi po obu stronach otworzyły się jednocześnie, z wozu wysiedli dwaj obserwujący uważnie Camarę mężczyźni. Pasażer - niższy od towarzysza Latynos w czerwonym dresie, białym podkoszulku i białych sportowych butach - ukrywał swoje oczy za półprzeźroczystymi szkłami smartgogli. Kierowca - gość obnoszący się otwarcie z pozłacanym symbolem gangu na szyi i z wizerunkiem Santa Muerte na koszulce - trzymał w rękach czarną strzelbę, chociaż demonstracyjnie w nikogo z niej nie celował.

                Shawn nie miał żadnych wątpliwości, dla kogo pracował Bonifac. Wcześniej przeszła mu przez głowę myśl, że być może diler był wolnym strzelcem bez znaczących powiązań, ale obaj mężczyźni otwarcie nosili na sobie symbolikę Valentinos. Należeli do największego gangu Heywood.

                - Złamas nas oszukał! - krzyknęła z przeciwnej strony ulicy podstarzałą miłośniczka cracku - Obiecał dwie dychy za pośrednictwo, ale nie dał! Dajcie mu wpierdol!

                - Jak potrzebujecie pomocy, zawołajcie! - dorzucił od siebie dredziarz, ewidentnie pobudzony, ale wciąż dość ogarnięty, aby nie pchać się w pobliże Froga - Ten jest jeszcze jeden, w tym czerwonym gruchocie!

                Gość w czerwonym dresie i smartgoglach położył na chodniku swoją torbę, obejrzał uważnie Shawna, potem spojrzał na wygaszony, ale rozbrzmiewający gniewnymi głosami apartamentowiec za plecami solosa. Na szkłach jego gogli przesunęły się linijki wyświetlanych na niebiesko napisów.

                - Ty zamawiałeś aptekarza? - zapytał po kilku sekundach znaczącego milczenia, niskim przyjemnym głosem, który nie pasował do wyobrażenia ulicznego gangstera - Jest jakiś problem? Coś się dzieje?

                Drzwi Aigo otworzyły się od strony kierowcy, Leif wysiadł do połowy pokazując coś ręką. Facet ze strzelbą odwrócił broń w stronę samochodu, pomachał lufą w sposób jednoznacznie sygnalizujący prostą wiadomość. Gundarsson pojął ją od razu, wsiadł pośpiesznie do Aigo zamykając z powrotem drzwi.

                - Byłem w połowie ostatniego sezonu Gasnących Słońc, kiedy zadzwoniła Maria - dodał Bonifac - Zajebisty serial, chociaż nikt go już dzisiaj nie rozumie. Na dodatek dałem kasę Pepe, żeby ktoś w końcu obejrzał go razem ze mną i ten telefon od Marii popsuł mi inwestycję w rozrywkę. Muszę jakoś odrobić straty, więc jak to z tobą będzie, gościu?

                Na wyświetlaczu cyberoka Shawna pojawiła się wiadomość tekstowa od Brazil, krótka, ale doskonale zrozumiała.

                Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam.

                text alternatywny

                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • KetharianK Niedostępny
                  KetharianK Niedostępny
                  Ketharian jako Soulkiller
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                  #220

                  text alternatywny

                  Mieszkanie 36, Vine Street


                  Mieszkanie wręcz nieznośnie cuchnęło: potem i moczem, pleśnią, psującym się jedzeniem, chemiczną wonią środków odkażających i całą paletą jeszcze innych wstrętnych zapachów, których wstrząśnięty zmysł powonienia Brazil nawet nie potrafił zidentyfikować.

                  Gospodarz znajdował się w samym sercu tego legowiska, w salonie o ścianach z odłażącymi tapetami, na rozpadającej się starej sofie, która z trudem utrzymywała ciężar jego groteskowo otyłego ciała. Za brudnym oknem pokoju pulsowały nikłym światłem nieliczne światła ciemnego placu na tyłach budynku, rzucające słabą poświatę na kontury leżącego w bezruchu SlimWire.

                  Prawie nagi mężczyzna, opleciony plątaniną komputerowych przewodów i rurek systemu podtrzymywania życia, tkwił w letargu na sofie, z zamkniętymi powiekami, pod których cienką skórą było widać poruszające się chaotycznie gałki oczne. Otaczająca go medyczna aparatura i komputerowe podzespoły składały się na całkiem solidny zestaw do głębokiego sieciowania, ale Artemida nie potrafiła poświęcić im najmniejszej uwagi, hipnotycznie wpatrzona w postać zanurzonego w Sieci netrunnera.

                  Sięgnęła ręką po smarthinga, wybrała numer Froga i wysłała mu krótką wiadomość.

                  Sieciarz poruszył się bezwiednie, zapewne pod wpływem niekontrolowanego impulsu nerwowego, odsłonił tym ruchem pachwinę i chorą od odleżyn skórę wydzielającą płyn limfatyczny zaróżowiony domieszką krwi.

                  Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam.

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • WilczyW Niedostępny
                    WilczyW Niedostępny
                    Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #221

                    Houston "Dingo" Dawn

                    Mieszkańcy budynku w rosnącym chaosie nie zwrócili większej uwagi na nomadę, który zbliżał się do wytypowanych przez Brazil mieszkań na dolnym piętrze. Houston stanął przed drzwiami z numerem 18 i starał się usłyszeć ruch - lub jakikolwiek inny dźwięk - z wnętrza mieszkania. W pokrzykiwaniach innych mieszkańców było to prawie niemożliwe.

                    Dingo zawahał się przez chwilę, spojrzał na nóż w swojej dłoni po czym delikatnie naparł ramieniem na drzwi, przygotowując się do wbicia ostrza między drzwi a framugę, na wysokości zamka. W tej chwili jednak jego smarthing zawibrował od przychodzących wiadomości, a na okularze smartgogli wyświetlił się tekst. Dwa SMSy, najpierw od Macka - ale o co mu chodziło? - potem od Brazil. Znieruchomiał w pół ruchu, szybko przesuwając wzrokiem po literach.

                    Cofnął się od drzwi, kalkulując szybko w myślach. Kto tu jest drapieżnikiem, a kto ofiarą? Trudno powiedzieć.

                    Ruszył na górę, wsadzając rękę do kieszeni, wyczuwając pod palcami kształt smarthinga. "Idę", odpisał na wiadomość Artemidy, dopytując szybko o numer mieszkania. Starał się nie biec, ale przychodziło mu to z trudem.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    4
                    • JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                      #222

                      Hartley "Mack" Mackinaw

                      Na dole Vine Street

                      Odebrał wiadomość: "Znalazłam SlimWire. Chyba się zrzygam"
                      W odpowiedzi na tym samym kanale wysłał swoją:
                      "??? Co tam jest? Jest Switch? Pod Budynkiem dwóch gansterów pod bronią, ostentacyjni, zagadują Froga. Idę do niego."

                      Stał z boku, jeszcze nikt mu nie przeszkadzał, więc przynajmniej "utrzymywał łączność.

                      Co by tu zrobić. Gangsterzy nie wyglądali na specjalnie agresywnych. Z pewnością Frog poradzi sobie z nimi lepiej od Macka, ale nie budując w głowie piętrowych scenariuszy po prostu ruszył do nich, trzymając ręce luźno na widoku. Stanął przy Frogu, załapując się na ostatnie zdania gangsterów, o aptekarzu.
                      - Ja nic nie wiem, my- wskazał palcem na Froga i na siebie- tylko czekamy na znajomych - wskazał ręką na blok za plecami. - do tego jeszcze prąd w bloku jebnął. Poczęstowałbym papierosem, ale niestety nie palę.

                      No dalej, łyknijcie to, jesteśmy tylko dwoma kolesiami stojącymi na ulicy, nic do was nie mamy, mówimy prawdę, to nie my szukalismy prochów, recept czy czego tam jeszcze. No dalej... - powtarzał w myślach, prezentując gangsterom swoją miłą, nieogoloną twarz na której nie było ani cienia agresji. Starał się przyjąć taki wyraz twarzy jak sprzedawcy w luksusowych butikach, do których nieraz miał przesyłki. Spokój, opanowanie, przyjazny, ale nie przymilny uśmiech.

                      Bo to była prawda. Ani Frog, ani Mack prochów nie zamawiali, tylko bezskutecznie zagadywali dziwki.

                      178.255.46.143
                      Pan Psuj
                      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      Odpowiedz
                      • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                      Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                      • Najpierw najstarsze
                      • Najpierw najnowsze
                      • Najwięcej głosów


                      • Zaloguj się

                      • Nie masz konta? Zarejestruj się

                      • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                      Powered by NodeBB Contributors
                      • Pierwszy post
                        Ostatni post
                      0
                      • Kategorie
                      • Ostatnie
                      • Tagi
                      • Popularne
                      • Świat
                      • Użytkownicy
                      • Grupy