Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
260 Posty 7 Uczestników 3.5k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Ketharian

    text alternatywny

    Mieszkanie paczki w H10, 23:08


    HiFi obrócił w palcach lewe cyberoko Rodrigueza, poprawił wtyczkę kabelka łączącego implant ze smarthingiem, mruknął coś z rozczarowaniem pod nosem. Nieboszczyk z garażu Shivy nosił dwa różne modele mechanicznych oczu i przynajmniej jedno z nich - to trzymane właśnie w palcach - strzeżone było naprawdę mocnym firewallem. Piracki soft technika nie potrafił sforsować zabezpieczeń wszczepu ani nawet wygenerować podglądu pełnej listy funkcji cyberoka. Jedynym, co osiągnął było uruchomienie wewnętrznej baterii implantu w trybie default, w nienaturalnie czerwono-żółtym układzie kolorystycznym mającym przyciągać uwagę bardziej ekstrawaganckich klientów.

    Podbudowany wcześniejszym udanym hakowaniem procesora HiFi zdusił w sobie ukłucie rozczarowania, zerknął ponownie na nie dające mu spokoju słowa wiadomości przysłanej przez Brazil.

    Przepełniony zrozumiałym niepokojem, HiFi sięgnął ręką w stronę leżącego na pobliskim futonie kieszonkowego radyjka Hartleya, włączył je załapując się na końcówkę bloku informacyjnego na 88.9 Pacific Dreams.


    Kolejny cud korporacyjnej inżynierii genetycznej. Majestatyczny tygrys bengalski, przywrócony do życia w laboratorium Biotechniki przedstawiciel wymarłego gatunków azjatyckich drapieżników szczytowych, zostanie w najbliższy weekend wystawiony na aukcję w prestiżowym nowojorskim domu aukcyjnym Nauroki. Zwycięzca aukcji uzyska prawo do własnoręcznego upolowania tego unikatowego stworzenia w dowolnym wybranym przez siebie miejscu na świecie.

    Jakość powietrza w San Francisco spadła do najniższego odnotowanego w bieżącej dekadzie poziomu. Lokalne władze rozpoczęły społeczną kampanię zniechęcania mieszkańców do opuszczania domów bez uprzedniej instalacji ofpowiednio skalibrowanych sztucznych płuc.

    A teraz najświeższe wieści ze świata rozrywki! Długo wyczekiwana egzekucja Joaquina Schmidta, znanego opinii publicznej pod przydomkiem „Rzeźnika z Watson”, została oficjalnie zatwierdzona na jutrzejszy dzień. 27-letni obywatel Night City przyznał się do 21 morderstw, w tym siostry i matki. Egzekucja skazańca będzie miała charakter publiczny, a osoby chcące śledzić jej przebieg z domu mogą skorzystać z livestreamu dostępnego pod linkiem wyświetlanym na dole ekranu. Organizator tego wydarzenia, Capital Corrections Inc, gwarantuje zarówno emocjonujące widowisko jak i liczne nagrody dla widzów uczestniczących w loterii stanowiącej dodatkową oprawę rozrywkową egzekucji.


    Smarthing młodzieńca pisnął głośno wieszcząc odbiór kolejnej tekstowej wiadomości. HiFi spojrzał na wyświetlacz pewien updatu w temacie Switcha, ale nadawcą okazał się ktoś inny.

    ”Śpisz? Ciągle mogę na ciebie liczyć?”

    Leon Avrille.

    GladinG Online
    GladinG Online
    Gladin jako HiFi
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #248
    NoiseFeed HiFi, Leon Arville
    Leon Arville „Śpisz? Ciągle mogę na ciebie liczyć?”
    HiFi No chyba
    HiFi Stary, cały wieczór zasuwam, żeby jakoś kasę na transakcję uzbierać
    HiFi Siedzę teraz i dłubię
    HiFi Na 3 strzelby powinno się udać
    HiFi Gdyby trzeba było zebrać 5szt i 5 smartgogli...
    HiFi Też chyba dam radę
    HiFi Jutro będę wiedział coś więcej
    HiFi A co do tego drugiego...
    HiFi Jak chcesz coś obgadać, to jestem sam na chacie
    HiFi Reszta wybyła, nie wiem, o której wrócą
    HiFi Ja jeszcze chwilę będę pracował
    HiFi Jak wolisz osobiście, to adres znasz

    A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • WilczyW Niedostępny
      WilczyW Niedostępny
      Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Wilczy
      #249

      Houston "Dingo" Dawn

      Houston przez dłuższą chwilę walczył ze sobą, zanim otworzył kontener, ale po prostu musiał sprawdzić. Musiał, bo by oszalał.

      Poskręcana masa odpadków, metalu, plastiku... i wśród tego wszystkiego: pokrwawiony i poobijany mężczyzna. Oczy mogłyby się pomylić, ale nos Dingo nie kłamał. Chciał wyć do księżyca na wiecznie zasłoniętym chmurami i smogiem niebie Night City. Jednak tym razem w pojedynku dwóch wewnętrznych wilków zwyciężyło człowieczeństwo.
      - Chryste Panie na bananie, Switch! - zawołał Dingo, rzucając się w stronę leżącego - Kurwa, jego oko, ale masakra...
      Spojrzał na przyjaciela, starając się ocenić czy jest w stanie mu pomóc. Czy Switch miał biomonitor? Nie pamiętał. Sprawdził na przedramionach, ale nie widział. Czy oddychał? Chyba tak.
      - Trzymaj się, stary, zabierzemy cię z tych śmieci - powiedział Houston i spojrzał na Brazil - Gdzie chłopaki? Musimy go wpakować do wozu.

      Rozejrzał się po tylnym placu. Skoro był tu kontener, musiała dojeżdżać tu śmieciarka... a skoro śmieciarka się zmieści, to ich pożyczone Aigo też.

      Sięgnął do kieszeni po smarthing i wybrał numer Froga.
      - Mamy Switcha, ale źle z nim. Potrzebujemy was tutaj, na tyłach.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      ♥
      5
      • MarrrtM Online
        MarrrtM Online
        Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #250

        Frog odłożył smarthinga, wstał z krawężnika gdzie zbierani wokół mieszkańcy mimo gniewu zaczęli się ze sobą witać i swobodniej gadać. Wystarczyło wyłączyć Nightflixa. Jeszcze chwila, a ogniska rozpalą...
        Przyłożył paluchy do ust i zagwizdał przeciągle na Leifa i Maca w Aigo. Nie przejmując się, że zwraca na siebie uwagę, zamachał ręką wskazując kierowcy kierunek na zaplecze budynku. I ustawił się z ręką wymownie schowaną za połą kurtki, tak by mieć na widoku oba gangi. Szczególnie treniarzy.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • NanatarN Niedostępny
          NanatarN Niedostępny
          Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #251

          Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:15

          Zostawiła SlimWira, bez cienia tęsknoty, choć ledwie chwilę temu deklarowała szczerze, że jest kontent z poznania bliżej, zostawiła niebezpieczeństwa, obawy zostawiła, a koliber pod piersią trzepotał równiutko, na myśl, że może odnaleźć swojego faceta. Już wiedziała, że coś mu się stało, już się martwiła mieszając uczucia kochanki i matki.

          Adrenalina prowadziła ją równo, pewnie stawiała kroki, przemknęło jej przez myśl, że dobre buty wybrała, przez sekundę jeszcze puściła wodze fantazji w kierunku nowej kolekcji Heresy, którą jutro już zamówi, ale schody się skończyły co na powrót skupiło ją na zadaniu. Spoglądając na nomadę, miała wrażenie jakby i ona czuła trop Raze. Drażniącą woń jego perfum: Niemożliwe. Dopadła do kontenera tuż za mężczyzną. Nie miała odwagi otworzyć. A kiedy to się stało, rozpoznała go od razu, emocje lekko puściły, puściły się łzy, przetarła spodniami wciąż bezwiednie ściskanymi w prawej ręce, od kiedy zdjęła je z twarzy.

          Nie miał znaczenia fetor, bo już do niego przywykła i przesiąkła, teraz dopiero ją zatkała gula w gardle, wdzięczna była Dingo za kontakt z resztą ekipy, wdzięczna bo niema, a jaskrawość verite, nie pozwalała jej na kontrolę virtu.

          Nie zastanawiała się długo, czy był to instynkt, czy błyskawiczna decyzja, założyła spodnie na rant śmietnika i wskoczyła do środka.

          -Puta merda. Eu te mato se você sobreviver. - wychrypiała wreszcie.

          Bezwstydnie wspomagając się skradzioną z wszechwiedzącej przestrzeni wiedzą sprawdziła puls i oddech, starając się mimo obietnic nie zaszkodzić bardziej Swichowi.

          Switch, mój Swich,
          Nie jest lojalny,
          Nie jest normalny,
          Kłopotliwy jest i poryczy,
          Odbiera smarta podczas orgazmu,
          Ale jest mój,
          Kto inny by chciał?

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          4
          • JohnyTRSJ Niedostępny
            JohnyTRSJ Niedostępny
            JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #252

            Hartley "Mack" Mackinaw

            Vine Street, w pojeździe

            Nerwowo obserwował budynek, starał się nie skupiać na czarnym wozie Trenów. Wszystko było i tak tłem dla komunikatów jakie miał w polu widzenia swoich smartgogli, sam swoje wiadomości wysyłał wydając komendy głosem (wszystko sparowane ze smarthingiem).
            Houston:
            - Mamy Switcha, ale źle z nim. Potrzebujemy was tutaj, na tyłach.

            - Co jest? - Mack odruchowo wysłał zapytanie wiedząc, że to jest zbędne. Potem już zapanował nad komendami i powiedział do Leifa (nie wiedział, czy on też widzi wiadomości): znaleźli Switcha, żyje, zły stan zdrowia, jedź na tył budynku.

            I sam otworzył drzwi i wskoczył na siedzenie (bo fotelem trudno to było nazwać, wyprofilowana płyta plastiku, żeby łatwo było czyścić i zmywać wszystko, w podłodze był nawet widoczny "korek" w odpływie)

            - Jedź tam, gdzie Frog pokazuje!

            Sam obrócił swoją torbę z pleców i wyjął swoją "apteczkę", improwizowany zestaw wszystkiego co potrzebne. Nie było to wiele, Trauma Team nawet by spojrzał na to badziewie, ale lepsze to niż nic.

            Nie patrzył się na wóz Trenów.

            178.255.46.143
            Pan Psuj
            Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            3
            • KetharianK Niedostępny
              KetharianK Niedostępny
              Ketharian jako Soulkiller
              Obsługa Moderator
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #253

              Apartamentowiec na Vine, 23:15


              Aigo ruszyło z miejsca na wysokich obrotach zdezelowanego silnika, zapiszczało ostrą nutą zużytego paska rozrządu skręcając w poprzek jezdni w stronę zaułka będącego drogą wjazdu na tylny plac budynku. Słysząc te dźwięki część mieszkańców obejrzała się natychmiast w kierunku czerwonego autka, a stygnące już emocje przeszły w podejrzliwe okrzyki, kiedy parę osób niewątpliwie zadało sobie w myślach to samo pytanie.

              Shawn nie poczuł się reakcją lokalsów zaskoczony, bo będąc na ich miejscu sam też byłby podejrzliwy wobec obcych kręcących się na terenie uważanym za własne terytorium, zwłaszcza przy okazji wyłączenia prądu późnym wieczorem w całym budynku.

              Opuszczając rękę w pobliże ukrytego pod ubraniem pistoletu, solo odprowadził wzrokiem znikający za rogiem apartamentowca samochodzik, zmienił nieznacznie pozycję na widok pierwszych ruszających jego śladem lokalsów. Szukał wzrokiem śladu broni, gotowy do siłowego odpędzenia najbardziej ciekawskich od zaułka w razie takiej potrzeby.

              I wtedy z miejsca ruszył ciemny van, który przez cały ten czas pozostawał w polu widzenia Shawna. Furgonetka wjechała po skosie na ulicę, by zahamować po kilkunastu metrach przed wejściem do budynku i grupą mieszkańców. Odciągane na prowadnicach boczne drzwi pojazdu stanęły otworem przed wyskakującymi z nich ludźmi.

              Od chwili pojawienia się furgonu na ulicy Frog miał niezbitą pewność, że obecność pojazdu nie ma w sobie niczego z przypadku i że za przyciemnionymi szybami pojazdu kryje się mnóstwo obserwujących ulicę oczu. I że w każdym momencie ich właściciele mogą się wysypać na zewnątrz furgonetki sprowokowani odpowiednim bodźcem.

              Ale kiedy ukryci dotąd w wozie ludzie znaleźli się na chodniku, Shawn Camara uświadomił sobie w jednej chwili jak bardzo się w jednej kwestii pomylił.


              Tyły apartamentowca


              Leif przeklinał z pasją pod nosem, podciągając się na kierownicy Aigo dla uzyskania lepszej widoczności za przednią szybą. Zderzak czerwonego autka uderzył w jakieś skrzynki, w plastikowe opakowania po jedzeniu i kartony, podskoczył na czymś, co wpadło pod samochodzik waląc metalicznie i zgrzytając o jego podwozie.

              - Co to kurwa było? - wyrzucił z siebie Hartley - Jakieś rury?!

              Leif nie odpowiedział zakręcając za tylnym narożnikiem apartamentowca i hamując raptownie. Mętne światło przednich reflektorów Aigo padło na odrapany metalowy kontener na śmieci i kształty znajdujących się na nim ludzi.

              - Kurwa - stęknął Gundarsson łapiąc za klamkę drzwi - Czy to Switch?!


              Vine Street przed budynkiem, 23:16


              Było ich pięciu, może sześciu - Shawn nie miał w tym względzie pewności, bo zbyt wiele rzeczy zaczęło się dziać w tym samym czasie wystawiając na próbę podzielność uwagi solosa. Poruszali się w ewidentnie wcześniej przećwiczony sposób, ubezpieczając się wzajemnie, błyskawicznie identyfikując źródła zagrożenia. Sam ich widok już w pierwszych sekundach wywołał wybuch paniki na chodniku, nie tylko świadomością tego, że byli ciężko uzbrojeni, ale i barwami ich przynależności.

              Paramilitarne stroje, kuloodporne kamizelki z nadrukowanymi symbolami gangu, palące się intensywną czerwienią bojowego oprogramowania cyberoczy, pomruk serwomechanizmów wspomagających kończyny.

              6th Street.

              Jeden mieszkaniec bloku okazał się człowiekiem szaleńczo odważnym w oczach sąsiadów, chociaż w opinii Shawna skończonym idiotą. Zamiast pójść w ślady pierzchających na wszystkie strony ziomków wrzasnął na całe gardło wyciągając spod kurtki jadowicie żółtego Streetmastera. Idący na szpicy napastników mężczyzna w nałożonej na kamizelkę uprzęży taktycznej zmiótł go w jednej sekundzie śrutowym pociskiem wystrzelonym z przyłożonego do ramienia Tactiirna, obryzgał krwią Latynosa fasadę apartamentowca.

              Nim jeszcze ciało człowieka upadło na płyty chodnika, Sixth Streeci już wbili się pomiędzy uciekających z krzykiem mieszkańców bloku zwalając ich z nóg uderzeniami pięści i kolb karabinów.

              Poruszali się w zawrotnym nadludzkim tempie, wspomagani najpewniej nie tylko podskórnymi generatorami adrenaliny, ale i Sandevistanami. Cofający się odruchowo Shawn z trudem potrafił uwierzyć w to, że wszystko rozegrało się dotąd dosłownie w kilka sekund, od momentu ruszenia furgonu z przeciwnej strony ulicy po szarżę napastników na główne wejście budynku. Solo nawet nie zdążył wyciągnąć swojej własnej broni, w kolejnej sekundzie uświadamiając sobie, że tylko dzięki temu nie zyskał jeszcze w oczach gangsterów statusu uzasadnionego celu.

              Sixth Streeci musieli korzystać z jakiegoś niewerbalnego systemu komunikacji, najpewniej na poziomie neuralnym, bo z płynnością przeczącą ludzkim ograniczeniu w ułamku chwili złamali szyk i dwóch z nich runęło poprzez tłumek lokalsów w stronę wjazdu do zaułka, w którym zniknęło Aigo tłukąc na wszystkie strony kolbami automatycznych Ajaksów.

              Najpierw pojawił się pomalowany w krzykliwe kolory dron, który nadleciał od strony Republica Ave, a zaraz za nim dwa pędzące na złamanie karku pod prąd samochody, osobówka i jadąca za nią odkryta półciężarówka. Staranowany przez ściskającą w ramionach dziecko kobietę Frog zachwiał się w połowie ruchu, oparł dłoń na rękojeści Pacifiera gotów w akcie desperacji rzucić wyzwanie napastnikom biegnącym do zaułka.

              Sixth Streeci ponownie zmienili szyk, dwaj mężczyźni na flance grupy zawrócili w jednej sekundzie w przeciwną stronę i zaczęli strzelać pomiędzy uciekającymi mieszkańcami w stronę nadjeżdżających pojazdów. Trzeci z gangsterów przyklęknął w progu wejścia, w którym zniknęła połowa jego grupy i zasypał pociskami ze swojego Copperheada pikującego w dół labiryntu ulicy drona.

              Pogrążona w półmroku sobotniej nocy Vine Street przemieniła się w ułamku chwili w piekło autentycznej strefy wojennej.

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              🔥 💋 ☠
              4
              • NanatarN Niedostępny
                NanatarN Niedostępny
                Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                #254

                Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:16

                Nie robiło już różnicy Brazil brodzenie po kostki w śmieciach, opętana cybernetyczną protezą rozszerzającą świadomość wpakowała dłoń między skrawki plastikowej foli wysmarowanej resztkami sosów bezbłędnie wyczuwając puls na szyi Raze. - Słabo, stabilnie. - Igrając z większymi odpadkami wykonała interfacem swoich paluszków palpacyjny skan kluczowych kości i organów. Kończyny bez widocznych złamań otwartych, ukłuła w paluchy, odruchy, rdzeń nie złamany. Przynajmniej tego kręgosłupa ci nie przetrącili - pomyślała. Twarz Swicha wyglądała koszmarnie, ale język był na miejscu, jedno oko też, tyle musiało wystarczyć.

                Używając spodni jak nosidła zdołała podać głowę i ramiona Raze tak by Dingo mógł je dźwignąć. Przesunęła nogi do krawędzi kontenera, wyskoczyła na zewnątrz i kiedy wyciągali fiksera ze środka dostali światłami w oczy. Dostała w sumie Brazil, bo nomada był tyłem, ale podobnie jak ona zdrętwiał na chwilę.

                Ciałko uwolniło całą paletę hormonów, zalewając się zimnym potem. Część z wachlarza musiała zaistnieć w przestrzeni zapachowej. Zrobiło się jej głupio, Houston na pewno poczuł. Ona z kolei poczuła się trochę rozebrana, ale to odwróciło jej uwagę od strachu i znów skierowało do jutrzejszego wyboru kolekcji ciuchów Heresy.

                Swich legł ciężko na betonie. Artemida nie miała dość krzepy, by go dłużej dźwigać. Nadwyrężone mięśnie krzyczały ogniem.

                Kiedy z kontry światła wyłonił się Leif miała już w pogotowiu swą śmiercionośną broń wysuniętą na jeden cal. Cal dzielący życie od śmierci.

                Odpowiedziała prędko, nawet nim wybrzmiały ostatnie dźwięki słów medyka.

                -Tak, żyje, do auta z nim.

                Sama minęła Aigo, pozwalając facetom uporać się z rannym, jednocześnie sprawdziła kto jest w środku, powinno być tłoczno. Było, ale nie dość. Jednocześnie usłyszała strzały z broni maszynowej dobiegające z przed budynku.

                Ożywiła się niespokojnie

                -Gdzie Shawn? - wypowiedziała, ale jednocześnie już procesowała

                NoiseFeed Brazil do Froga
                Brazil Mamy kolesia, żywy, obity, skład pełny na tyłach.
                Brazil Co tam się dzieje? Możesz dołączyć?

                Wprawdzie Torquemada osiągnęła co chciała, to nie zamierza stosować podwójnych standardów. Nie zostawiła Swicha, nie zamierzała porzucać Shawna.

                -Jedźcie z nim do konowała, wiecie co robić. Na razie weźcie ze wspólnego, resztę później ureguluję.

                Normalnie Brazil miałaby miękkie nogi i szum w głowie, normalnie nie była tak spompowana adrenaliną. Owej chwili bardziej bała się co się stanie jak nadludzka pewność ją opuści. Kiedy siądzie w brudnej poczekalni jakiegoś ripperdocka i będzie mogła tylko trzymać Raze za rękę. Kiedy będzie musiała zjeść, sam pomysł wkładania do ust żarcia wydał się jej obrzydliwy, kiedy będzie musiała zasnąć i się obudzić, i zmierzyć z całym szlamem, który wypłynął. A o dziesiątej była umówiona na siłce.

                Czekając zwrotki, zapuściła zmysły w lokalne serwisy informacyjne, chociaż może należało się skupić na rejestrowanych uszkami odgłosach strzałów. Niespokojny umysł przypomniał sobie o zatrzymanej kamerze. A może to była podpowiedź od protezy, nie potrafiła odróżnić.

                -Zostawić? Uruchomić? A najlepiej na wyłączność. - wyszeptała. Niezaspokojona. Chwilowo przekonana o swej nieśmiertelności.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                ♥
                2
                • WilczyW Niedostępny
                  WilczyW Niedostępny
                  Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #255

                  Dingo musiał użyć myślowej komendy, żeby stonować intensywność zapachów, ustawioną na maksa podczas węszenia za Switchem. Smród śmieci i zapach krwi uderzyły w niego jak młotem zanim blokery zaczęły działać. Otrząsnął się i przelotnie zastanowił czemu ostatnio dane jest mu odwiedzać wyłącznie najbardziej smrodliwe obszary Night City...

                  Przyglądał się szybkim ruchom Brazil, która sprawdzała podstawowe funkcje życiowe Raze'a. Razem dźwignęli ledwie żywego Switcha ze śmietnika na beton - niewielka poprawa jego sytuacji, ale zawsze coś. Houston spojrzał tylko przelotnie na Brazil i kiwnął jej głową, zanim pochylił się znów nad rannym. Spojrzał na wysiadających z auta Leifa i Hartleya.
                  - Mack, dobrze, że jesteście - powiedział - Pomóżcie mi wpakować go do wozu, zanim tu wykorkuje.

                  Jak zły omen, od strony ulicy rozległ się ostry trzask broni maszynowej. Ekosystem miasta się ożywił, drapieżcy wyciągnęli pazury po zwierzynę.
                  - Zaje... uch... biście - stęknął Dingo, trzymając Switcha. Kto do kogo strzelał? Czy to było w ogóle ważne? W ich sytuacji, istotne było jedynie, by nie strzelał do nich.
                  Może gdyby ruszyli z kopyta, udałoby im się przedrzeć bez większej szkody... Dingo spojrzał na Aigo i zastanawiał się ile wyciągnie ta maszyna z sześcioma osobami na pokładzie. Myśl nie napawała optymizmem.

                  Pospiesznie ściągnął na dół unoszącego się na wysokości trzeciego piętra drona i schował do kieszeni.
                  - Gdzie Frog? Wszedł do środka? - spytał chłopaków, spoglądając na budynek i podchodząc do drzwi kierowcy. Rzucał pospieszne spojrzenia ku wylotowi uliczki. Karabiny grzmiały nadal, ale dotyk chropowatej, nadal lekko ciepłej karoserii Aigo nieco go uspokajał.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  3
                  • KetharianK Niedostępny
                    KetharianK Niedostępny
                    Ketharian jako Soulkiller
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #256

                    Vine Street, 23:17


                    Goście byli dobrzy, naprawdę dobrzy - Frog pojął to w ułamku chwili przyciskając się biodrem do pokruszonej fasady apartamentowca i patrząc jak dwaj Sixth Streeci zawracający od wylotu zaułka z nadludzką celnością eliminują z akcji pierwszy nadjeżdżający samochód. Nisko zawieszony Thorton Colby CX-410, ewidentnie dociążony domowej roboty płytami pancerza chroniącymi blok silnika, nie miał równie odpornej na uszkodzenia przedniej szyby. Dwaj mający do dyspozycji M251s Militechu strzelcy pokryli ją w ciągu trzech sekund pajęczyną pęknięć po celnych trafieniach, aby sekundę później przełamać balistyczną odporność pancernego szkła i wypełnić wnętrze samochodu krwawymi rozbryzgami dezintegrowanych ołowiem ludzkich ciał. Strzelali w ruchu i będąc pomiędzy ogarniętymi paniką lokalsami, a mimo to uzyskali skupienie rozrzutu tak dokładne, że Shawn poczuł na ten widok dreszcz trwożnej fascynacji.

                    Musieli mieć cyberoczy bardzo dobrej generacji i porządne koprocesory balistyczne, nie pospolity hardware rozprowadzony w Watson przez większość podrzędnych handlarzy czarnorynkową bronią.

                    Thorton skręcił gwałtownie w bok prowadzony agonalnym spazmem kierowcy, podskoczył na krawężniku jezdni i wbił się maską w opuszczone rolety jakiegoś rzemieślniczego warsztatu. Obaj strzelcy władowali po serii w przednie i tylne drzwi osobówki, a potem przenieśli ogień na hamującą gwałtownie półciężarówkę, nie zwracając pozornie żadnej uwagi na spadający z góry na środek ulicy dron, podziurawiony jak sito pociskami trzeciego strzelca.

                    Kierowca półciężarówki i jadący obok niego pasażer podzielili w jednej chwili los ludzi z osobówki, ale z paki natychmiast posypały się w odpowiedzi długie serie wystrzeliwane przez większą grupę napastników, którzy zaczęli zeskakiwać z pojazdu znikając po jego przeciwnej stronie.

                    Huk wystrzałów, brzęk łusek, ludzkie krzyki, zapach prochu strzelniczego.

                    I dostrzeżone kątem oka poruszenie w oknach budynku po przeciwnej stronie ulicy. Wciąż przyciśnięty do fasady apartamentowca Frog pojął w jednej sekundzie, co się zaraz wydarzy.

                    Vista del Rey była silnie z sobą zżytą latynoską społecznością. Nie wszyscy mieszkańcy dzielnicy należeli do miejscowych gangów, ale niemal wszyscy nienawidzili obcych gangów. I niemal każdy lokals trzymał w mieszkaniu jakąś broń. A ludzie wyglądający z okolicznych okien już zdążyli się zorientować, że spokój sobotniej nocy zburzyła im niezapowiedziana wizyta konkurencyjnego gangu z Santo Domingo.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    💥 😈 ⚔
                    4
                    • MarrrtM Online
                      MarrrtM Online
                      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                      #257

                      Shawn jęknąłby coś oniemiały. Ale nie był w stanie. Wiedział co to jest strzał adrenaliny. Znał to doskonale. Ale nie do tego stopnia. Kuuuurwa… nie do tego stopnia. Czuł jak dłonie oblał mu zimny pot. Pikawka waliła jak rozgrywający Blood Bowla. Przyśpieszony oddech świszczał jakby laskę dziko posuwał… No prawie mu chuj stanął na widok tych gości, którzy wysiedli z vana i w standardowej formacji 2 x 3 wkroczyli do akcji. A potem było już tylko lepiej…

                      Nie sięgnął po broń. Korciło. W pierwotnym podnieceniu korciło złapać za nią jak za tyłek prężącej się niuni. Ale wiedział, że wtedy na neuronowych HUDach Szóstek rozbłyśnie radosną i zapewne bardzo krótkotrwałą czerwienią frajera. Nie. Może i był ochroniarzem w Żabce, ale wiedział, że bycie solosem to wiedzieć nie tylko kiedy gnata wyciągnąć, ale i kiedy tego kurwa pod żadnym pozorem nie robić. Smarthing pingnął wiadomością. Od Brazil. A Shawn błyskawicznie patrzył po okolicy pozwalając by zmysł walki przejął nad nim pełną kontrolę. Rozpoznając setki beznadziejnie martwych punktów i przewidując na ułamki sekund wyniki poszczególnych starć. Gangusy spod znaku Tren byli bez szans. A mieszkańcy byli zbyt głupi by wyciągnąć z tego wnioski. Szóstki przyszły tu po coś i bez tego nie wyjdą. A wszystko co im wejdzie w drogę rozsmarują po ścianach bloku. I szczerze mówiąc jakaś część Shawna Camarry chciała tu zostać, żeby zobaczyć ten pokaz zabójczej perfekcji do końca. Ale druga część miała wygrawerowane na duszy ulicznego kundla kilka zajawek, które jak reklamowe dżingle wbiły się w mózg i nie odpuszczały. Jak wyli z Dingo niczym psy do księżyca. Jak Mack go zszywał na swoim materacu. HiFi’ego, który gdy wszyscy byli pod kreską, przyniósł wyżerę ze SlowFoods’a. Brazil, która… nieważne. I w końcu tę psią pałę Switcha, którego w końcu znaleźli i teraz musieli stąd wydostać.

                      Wydostać.

                      Normalnie spróbowałby szczęścia z obstawieniem stron. Wypaliłby do treniarzy, licząc, że HUDy Szóstek dokonają walidacji jako potencjalnego sprzymierzeńca. Ale wcześniej Szóstki szły na zaplecze. Nie bez powodu. A znikające tam Aigo może nie było oczywistym powodem, ale za to bardzo prawdopodobnym. I bardzo łatwo mogło podzielić los Thortona Colby’ego i półciężarówki gdyby próbowało się przedrzeć.

                      Przemykając się wzdłuż ściany budynku, na której rozbryznął się latynos ze Streetmasterem, Shawn wiedział jak ma wyglądać. Jak umykający random. Widział jak się zachowują Szóstki nie poświęcają kul, ani milisekund tam gdzie nie muszą. Rozwalili i potrzaskali kolbami tylko tych na swojej drodze. Za to bał się, że oberwie przypadkową kulkę od gangusów z Trenu. Trudno. Od stania w miejscu niejeden już zginął.
                      Dotarłszy do winkla puścił się pędem do Aigo.
                      - Spierdalamy! Z buta! Tam jest bitwa! Szóstki nawalają się z Trenem!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      ♥
                      3
                      • JohnyTRSJ Niedostępny
                        JohnyTRSJ Niedostępny
                        JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #258

                        Hartley "Mack" Mackinaw

                        Vine Street, strzelanina gorącej latynoskiej nocy


                        - Kurwa, kurwa, kurwa! - Mack klnął mimowolnie, kiedy pakowali Switcha na tylne siedzenie wozu.

                        Do Ripperdocka. Skasuje ich jak za zboże. Potem Mackowi przyszło na myśl, że jak Switch przeżył już tyle, to jeszcze wytrzyma. Nawet dobrze, że był nieprzytomny, ostatnią rzeczą jaką chciał było, żeby w tym stanie się obudził.

                        Siedząc na tylnym siedzeniu wozu, na ekranie okularów miał co chwila wyświetlane komunikaty, które reszta wysyłała sobie mimowolnie, krzycząc do siebie.

                        - Leif! Słyszałeś Froga, spierdalamy!

                        Sam skulony na tylnym siedzeniu oglądał Switcha. Ma w ogóle biomonitor? Krwawienie? To w razie czego trzeba będzie szybko prowizorycznie opatrzyć. Jak przeżyją to może mu przykleić kilka derm, żadnych injekcji i bardziej zaawansowanych środków (co przy sprzęcie Macka nie było niczym zaawansowanym, a raczej prymitywnym.

                        W szarpiącym wozie (to plastikowe gówno nie zatrzyma nawet komara! Jedna seria i po nich!) Obejrzał głowę Switcha. Jego wyłupiony oczodół. Co on tam miał? Własne czy wszczep?

                        Dopiero jak wyjadą zdecyduje co potem. Do jednego z Ripperdocków, których kojarzył Mack, czy do kogoś kogo zna Leif? A może uda im się samemu wszystko ogarnąć?

                        178.255.46.143
                        Pan Psuj
                        Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        • WilczyW Niedostępny
                          WilczyW Niedostępny
                          Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #259

                          Ulga na widok Froga walczyła w głowie Dingo o pierwszeństwo z lękiem, kiedy zrozumiał co takiego chce im przekazać Shawn.
                          - To sobie wybrali dobry moment, żeby się pozabijać... - powiedział Houston, pocierając ręką oczy. Animozje między 6th Street a Trenami nie były niczym nowym, ale ich obecność tu i teraz była dziwna. A może to tylko paranoja? Albo ich przyjaciel Slim wezwał wsparcie? Nie było co nad tym dumać.

                          - Z buta? - odparł w końcu Dingo, patrząc na Froga - To kawał drogi, a po drodze jest jeszcze kanał. Widziałeś jak on wygląda? Będzie trzeba go nieść...
                          Wskazał na Switcha, przedstawiającego sobą obraz nędzy i rozpaczy.
                          - Jak się pospieszymy, to może damy radę stąd prysnąć - dodał, wskazując na Aigo - Głowy między nogi i gaz do dechy. Im szybciej tym lepiej... chyba, że chcecie stawiać zakłady kto wygra?

                          Spojrzał ponownie w stronę ulicy. Może przeczekanie do końca strzelaniny też było jakimś pomysłem... ale starcie mogło w każdej chwili przenieść się w stronę na razie bezpiecznej uliczki.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • MarrrtM Online
                            MarrrtM Online
                            Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #260

                            - Trzech Szóstków tu szło do Was! - wysapał Shawn. Nie wyglądał na zmęczonego, ale oczy miał szeroko otwarte, a źrenice powiększone jakby się naćpał. Chyba nie do końca pojmował zamysł ziomków, ale zaczął energicznie kręcić głową gdy Mack układał delikatnie Switch na tylnym siedzeniu. - Ale zawrócili jak treniarze przyjechali. Podziurawili ich wozy na sito! Z szoferek nic nie zostało. Dopiero z paki zaczęli żywi treni wyłazić i pruć z czego popadnie. Szóstki mają sprzęt z najwyższych półek. Tego naszego rzęcha przestrzelą na wylot. Zubożony uran, albo lepiej. Neuronalna komunikacja, HUDy... Nie wiem co Switch odpierdolił, ale mówię wam wiejmy z buta i to już...

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            ♥
                            2

                            Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.

                            Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.

                            With your input, this post could be even better 💗

                            Zarejestruj się Zaloguj się
                            Odpowiedz
                            • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                            Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                            • Najpierw najstarsze
                            • Najpierw najnowsze
                            • Najwięcej głosów


                            • Zaloguj się

                            • Nie masz konta? Zarejestruj się

                            • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                            Powered by NodeBB Contributors
                            • Pierwszy post
                              Ostatni post
                            0
                            • Kategorie
                            • Ostatnie
                            • Tagi
                            • Popularne
                            • Świat
                            • Użytkownicy
                            • Grupy
                            • Strona startowa