Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
134 Posty 7 Uczestników 941 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GladinG Niedostępny
    GladinG Niedostępny
    Gladin
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #93
    HiFi
    Awatar HiFi Technik ostrożnie przemierzył podwórze. Nie potrzebował dopalaczy adrenaliny jak Leon. Sama krążyła mu teraz w żyłach.

    W panującej wokół ciszy każdy jego krok niósł się echem i miał wrażenie, że setki czujnych sensorów sprzęgniętych z lufami właśnie go namierzają. Oczy strzelały mu na boki, ale to na słuchu polegał. Wyostrzony, natężony...

    Nic...

    Dotarł do drzwi. Obrócił się sprawdzić, czy kumple nadal tam są, czy go asekurują. Kolejny zamek. Obejrzał całość i nadstawił uszu. Wcale by się nie zdziwił, gdyby ktoś podpiął zamek pod wysokie napięcie... Dotknął ręką...

    Nic...

    Wpiął się więc swym zestawem i po chwili odblokował wejście. Teraz pozostawało tylko wejść do środka. Przywołał gestem pozostałych.

    – Ja otwieram drzwi - odezwał się do towarzyszy. - Solosi i zwierzęta przodem?

    Zerknął na Żabkę.


    Sesja Karak Varn

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • MarrrtM Online
      MarrrtM Online
      Marrrt
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #94

      Żaba

      - Sam to pewnie bym tam wlazł przez ogrodzenie - Shawn pokręcił głową na słowa Hustona - I by było zielone, pstryk czerwone! Żaba w mikserze! - zaśmiał się i wskazał na drona - Git, że Dingo Junior był z nami.

      Potem spojrzał na technika nadal bardzo z siebie zadowolony i po ostatnim komentarzu posłał Hajfiemu serduszko ułożone z dłoni i cierpki uśmieszek.
      - Jeśli po tym twoim hokus pokus, mnie coś poszczeli, czy porazi magiku…
      Niunia wyraźnie nie żartowała z ostrzeżeniami. I wyraźnie nie był to byle jakiś lewy garaż tylko jej faktyczna kryjówka. Mimo, że znało ją dwóch przypadkowych wanna-be-Chakasów i eks-Valentinos. Ano właśnie.
      - Ale zanim, to ten dupek trupek już swojego sprzętu nie potrzebi, nie? - Co rzekłszy dał znać kumplom, by dali mu chwilę, aż on przeszuka denata. W zasadzie wszystko się przyda, poza naprawdę ostatnim szmelcem. A może kontakt Switcha zwiększy działkę, jeśli się dowie kto jeszcze dziuni szuka. Okazja. A okazje w Night City szybko mijają.

      Miał też w zamiarze Żabka się uzbroić w kawał jakieś blachy w razie gdyby po otwarciu drzwi aktywował się jaki mechanizm co czym w niego strzeli. W polonijnej Żabce co święta puszczali taki śmieszny film o gówniarzu, który zastawiał pułapki na włamujących mu się do domu złamasów. Fajny odmózg na długich zmianach. Jak się wie jak unikać tej pały Raviego.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • KetharianK Niedostępny
        KetharianK Niedostępny
        Ketharian
        Obsługa Moderator
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #95

        Garaż Shivy w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

        Frog uwinął się z przeszukaniem ciała szybciej, niż HiFi zakładał, bez zbytecznego hałasowania i zwracania czyjejkolwiek uwagi. Klęcząc przy martwym młodym człowieku oklepał zwłoki ruchami zawodowego ochroniarza, wyciągnął spod jego ubrania pistolet, telefon i jakieś etui, potem odwrócił w bok głowę ofiary przesuwając palcem po jej skroniach, po skórze za uszami i na szyi, na koniec zaś nacisnął opuszkami palców ukryte pod powiekami gałki oczne zmarłego. Zadowolony z wyników oględzin, gwizdnął znacząco, chociaż ledwie słyszalnie, podniósł się z klęczek i dołączył do kompanów przy bramie.

        HiFi raz jeszcze sprawdził status zamka bramy na ekranie swojego smarthinga, po czym wypiął z panelu kontrolnego wtyczkę złącza diagnostycznego posyłając Frogowi znaczące spojrzenie. Shawn zmienił chwyt na rękojeści Pacifiera, znieruchomiał na ugiętych lekko nogach czekając na skinięcie głowy Houstona.

        Dron nomady brzęczał rotorami napędu, gotowy wślizgnąć się w szczelinę częściowo otwartej bramy na pierwszy elektroniczny sygnał swojego operatora.

        - Dobra, zaczynamy - rzucił ściszonym głosem Frog, raz jeszcze zerkając na wyłączoną z użytku wieżyczkę oraz opustoszały zaułek za ogrodzeniem - Raz, dwa, trzy!

        Dłoń HiFi nacisnęła guzik na panelu i brama garażu ożyła w jednej chwili zaczynając unosić się w górę. Zawieszony tuż nad powierzchnią podjazdu dron ruszył prosto w powiększającą się szczelinę wejścia, a jego kamera zaczęła streamować na smartgogle Dingo obraz wnętrza garażu.

        Środek pomieszczenia wypełniało zimne światło jarzeniowych żarówek, komputerowych ekranów i lampek LED różnych urządzeń elektronicznych składających się na miejsce pracy półprofesjonalnego hackera. Po wyłożonej matami izolacyjnymi podłodze wiły się pęki kabli, w kącie przy wysłużonej kanapie można było dostrzec błyszczące w świetle jarzeniówek puszki po energetykach - nie widać było jedynie żadnego śladu życia.

        Dingo poczuł to pierwszy, ponieważ jego implant węchu pracował przez cały czas w aktywnym trybie. Poprawnie interpretując impulsy fal mózgowych, neuralny procesor odciął wszczep w milisekundzie po zidentyfikowaniu skali bodźca wygenerowanego przez wciągnięte w nozdrza Houstona cząsteczki zapachowe, ochronił delikatny zmysł nomady automatycznie aktywowanym filtrem.

        - Ja pierdolę - stęknął Hifi podnosząc do twarzy dłoń w zamiarze zatkania nosa - Co to kurwa jest?

        Frog zadziałał instynktownie, płynnym ruchem łapiąc za własny nos, naciskając jednym palcem na ukryty w chrząstce lewego skrzydełka miniaturowy przycisk pasywnego filtra i wodząc jednocześnie po wnętrzu garażu lufą Pacifiera.

        Jego cyberoko wciąż płonęło jasną czerwoną poświatą systemu inteligentnego namierzania celów.

        - Czysto - oznajmił przekraczając próg pomieszczenia, ale nie opuszczając broni - Chyba wiem, co tak capi. Nie pękajcie, zaraz się wywietrzy.

        HiFi jęknął raz jeszcze zasłaniając nos i usta, starając się jak najdłużej wstrzymać oddech.

        W szczelnie dotąd zamkniętym garażu unosił się nieznośny, skręcający kiszki smród spalonego mięsa i rozkładających się płynów organicznych, poddanych wcześniej przez jakiś czas intensywnej obróbce termicznej.


        text alternatywny

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • JohnyTRSJ Niedostępny
          JohnyTRSJ Niedostępny
          JohnyTRS
          napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
          #96

          Hartley Mack Mackinaw4.jpg
          Hartley "Mack" Mackinaw

          H10, mieszkanie

          Zawahał się. Drzwi miały tylko prymitywny dzwonek, żadnego podglądu na to, co działo się na zewnątrz. Nie miał ochoty w ciemno otwierać drzwi.

          Artemida nie reagowała, widocznie kompletnie wsiąkła w sieć. Mack otworzył okno ich czatu i wysłał krótką wiadomość:

          PILNE. Sprawdź na kamerze, kto nam się dobija do drzwi.

          Wyślij. I wystarczyło poczekać. Albo... Szybko przeskoczył do "swojego" współdzielone pokoju i wyjął pałkę. Jeżeli to będzie strzelanina, to nawet z pistoletem nic nie zdziała, bo tamten, tamta, tamci będą i tak gotowi.

          Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • KetharianK Niedostępny
            KetharianK Niedostępny
            Ketharian
            Obsługa Moderator
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #97

            Mieszkanie w H10, wczesny wieczór 14.07.77

            Ściskając w dłoni narzędzie mogące przy odrobinie szczęścia rozłupać komuś czaszkę, Mackinaw stanął na lekko ugiętych nogach w przedsionku apartamentu, spojrzeniem na przemian omiatając szczelnie zamknięte drzwi mieszkania oraz ekran trzymanego w drugiej ręce smarthinga.

            Brazil wciąż pozostawała w swoim pokoju, pozornie zatopiona w otchłani Sieci poza zasięgiem bodźców świata, zupełnie ignorująca pomawiany z natrętną uporczywością sygnał dzwonka oraz wymieszany z nim w równych proporcjach dźwięk walących po drzwiach pięści.

            Lecz kiedy Mack stracił już nadzieję, że doczeka się jakiejkolwiek reakcji, jego smarthing ożył obwieszczając melodyjnym klangiem nadejście wiadomości zwrotnej.

            Pięciu gostków, wszyscy czarni, wszyscy bardzo młodzi, takie szczyle, wyglądają na gangusów, broń, ale zabezpieczona, wyglądają na rozluźnionych, masz zdjęcie. Co robimy?

            Mack uderzył czubkiem palca w załącznik wiadomości i otworzył zdjęcie wykonane kamerą monitoringu w maksymalnym zbliżeniu z końca korytarza.

            - Co jest? - sapnął przyglądając się zmrużonymi oczami fotografii wykonanej zdalnie przez Brazil zaledwie dwie sekundy wcześniej.

            Dzwonek wciąż nie milkł.


            text alternatywny

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • WilczyW Niedostępny
              WilczyW Niedostępny
              Wilczy
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
              #98

              text alternatywny

              Houston "Dingo" Dawn

              W pierwszej chwili Dingo poczuł się zdezorientowany, kiedy nagle całkowicie stracił węch. Dopiero po sekundzie zrozumiał co się stało – implant odciął połączenie, żeby smród nie uderzył go jak młotem.

              Wszedł za Frogiem do garażu, rozglądając się po maszynerii. Większości nie rozpoznawał – w warsztacie używał dużo prostszego sprzętu – ale Brazil pewnie czułaby się tu jak w niebie. Houston uśmiechnął się smutno, myśląc przelotnie co to mówi o kondycji tego miasta i ich ekipy. Nomada podszedł do swojego drona, który leżał teraz bez ruchu w trybie uśpienia tuż za drzwiami garażu. Podniósł urządzenie, wyłączył i odruchowym gestem zważył je w dłoni, po czym schował do jednej z kieszeni lekkiej kurtki.

              Spojrzał na wannę przy prawej ścianie pomieszczenia. Odchodziła od niej plątanina kabli, która niknęła gdzieś wśród ekranów i komputerów nieopodal. Ta najbardziej ludzka część charakteru Dingo miała nadzieję, że się myli, zakładając najgorsze… ale trudno było zaprzeczać faktom.
              - Żebym dobrze zrozumiał… to cała Shiva, to koleżanka Switcha? Czy koleżanka kolegi? – rzucił pytanie w przestrzeń. – Pytam, bo raczej nie ucieszy się z wieści.
              Cóż, dobra wiadomość była taka, że najprawdopodobniej ją znaleźli. Zła była taka, że nikomu już ta informacja nic nie da.

              Dingo westchnął ciężko, szczęśliwie odcięty od mdlącego zapachu spalenizny. Ruszył w stronę wanny. Ktoś musiał to zrobić. Switch pewnie będzie potrzebował chociaż zdjęcia, na dowód, że faktycznie ją znaleźli i faktycznie nie żyje. Pragmatycznie, jak zawsze. Życie w miejskiej dżungli toczy się dalej.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • GladinG Niedostępny
                GladinG Niedostępny
                Gladin
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                #99
                HiFi
                Awatar HiFi Mimo, że technik pozostał na zewnątrz, słodki zapach grillowanego mięsa walnął go w receptory węchowe niczym młot pneumatyczny.

                Rozum wysłał impulsy do żołądka wytrenowane na poziomie gatunkowym, a może jeszcze niżej nakazując mu się opróżnić w trybie natychmiastowym. To na wypadek, gdyby doszło do walki. Mózg, albo jakiś jego bardziej prymitywny antenat zamieszkujący podobną okolicę, odebrał zapach jako zagrożenie. Możliwość rany. Na przykład w brzuch. A rana w brzuch przy pełnych jelitach dawała dużo mniejsze szanse przeżycia niż rana przy jelitach pełnych.

                Stąd, te kilkanaście tysięcy lat wcześniej populacja rzygających wyparła populację tych co nierzygali, dzięki naturalnej selekcji. I tak, ich praprapra do N-tej potęgi potomek, rzygał teraz za drzwiami garażu.

                Mógł się tylko pocieszać, że te dwa cwaniaki mające blokery smrodu, miały mniejsze szanse przeżycia od niego. Teoretycznie. Przy postrzale w brzuch. Wolał tego nie testować.

                Gdy już pożegnał się z batonami Allfoods oraz przekąskami Sobieski, splunął oczyszczając usta i przetarł je jako tako, a smród zdążył wyfrunąć i zaatakować dalszą okolicę, zajrzał do środka.

                Czekał na to, co powie Dinguś. Chociaż wszyscy mieli w głowie podejrzenie, że to Shiva.

                – Może Shiva nieżywa, a może ktoś, kogo zatłukła i tam włożyła - odezwał się od progu.


                Sesja Karak Varn

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • MarrrtM Online
                  MarrrtM Online
                  Marrrt
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #100

                  Żaba
                  text alternatywny

                  - Włożyła trupa do swojej wanny? A potem nalała wody i zagotowała na zupę jak jaka szamanka woo-doo?? - spytał retorycznie Frog rozglądając się po garażu. - Sam w to nie wierzysz Hajfi... Tyle dobrego, że to nie kumpela Switcha, tylko jakiegoś jego ziomka.

                  Gdy Dingo ruszył pierwszy ku wannie, Frog podążył okrężną drogą lustrując po ochroniarsku perymetr. Nie znał się na tych netrunnerskich pierdołach, ale włam potrafił dojrzeć. Choć coś mu podpowiadało, że niczego nie znajdzie. Chwycił mijany na stoliku pilot i wcisnął guzik z napisem AC. Pudło podwieszone pod sufitem zabuczało wciągając powoli fetor zepsucia i krztusząc się niemniej niż HiFi.
                  - No chodź już HiFi. Nie świruj. Z nas trzech ty się najlepiej na tych technielogicznym gównie znasz.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • KetharianK Niedostępny
                    KetharianK Niedostępny
                    Ketharian
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #101

                    Japantown, wczesny wieczór 14.07.77

                    Pchnięte z całej siły obrotowe drzwi na północnym końcu pasażu zawirowały w szaleńczym tempie za plecami Switcha. Rozpędzony fikser zeskoczył trzy stopnie w dół w stronę zatłoczonego chodnika, balansując całym ciałem w zamiarze utrzymania równowagi i rozglądając się jednocześnie wokół siebie.

                    Huk i zgiełk wieczornych korków wydawał się docierać do poziomu codziennej kulminacji. Trzej wysocy mężczyźni w białych płaszczach mignęli fikserowi na ułamek chwili po drugiej stronie ulicy, zaraz znikając mu z oczu wśród tłumu ludzi. Śledzony podejrzliwymi spojrzeniami najbliższych przechodniów, Switch zwolnił kroku i stanął na krawężniku starając się wyglądać na przypadkowego turystę gapiącego się z tępym oczarowaniem na pulsujące neonami drapacze chmur.

                    Zamknięte automatycznie drzwi wbrew oczekiwaniom Raze’a jeszcze się nie otworzyły, jeszcze nie stanęli w nich nieznajomi, którzy wtargnęli chwilę wcześniej do pasażu przez jego południowe wejście. Kładąc dłoń na wepchniętym do kieszeni kurtki kluczu fikser przebiegł wzrokiem po jednej stronie ulicy aż po najbliższe skrzyżowanie, później zaś w przeciwną stronę.

                    Zielony Mizutani Shion MZ2, pokryty lśniącym lakierem i złotymi znakami hanzi obwieszczającymi wszem i wobec, że należał do ludzi z gangu Tyger Claws. Zaparkowany w prowokacyjny sposób tuż pod znakiem zakazu parkowania, bez wątpienia należał do obu sutenerów zamordowanych kilka minut wcześniej wewnątrz pasażu.

                    Switch nacisnął guzik klucza i Mizutani zamrugał w odpowiedzi swoimi światłami pozycyjnymi.


                    text alternatywny

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • KetharianK Niedostępny
                      KetharianK Niedostępny
                      Ketharian
                      Obsługa Moderator
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #102

                      Garaż na tyłach Ferguson Street, wieczór 14.07.77

                      Shiva Lacroix najpewniej była do końca świadoma tego, co ją spotyka. HiFi rozmawiał wiele razy z Artemidą na temat Sieci i czyhających w niej niebezpieczeństw, przy piwku, przy skręcie i na poważnie, przy rozmaitych okazjach. Słyszał od niej o demonach Bartmossa, o dzikich SI, o botach blokujących opcję wylogowania, o pułapkach mentalnych, które wydawały się przeczyć prawom fizyki, a mimo to funkcjonowały w świecie będącym zaawansowaną technologicznie fuzją cyfrowych bitów i organicznych neuronów.

                      Słyszał też o Czarnym LODzie. Ofensywne oprogramowanie zdolne do infekowania osobistego hardware sieciarzy i nadpisujące biologiczne funkcje mózgu było postrachem hackerów. Opowiadając o Czarnym LODzie Artemida często gubiła swój frywolny sposób bycia, poważniała w wyrazie przestrogi. Raz wgrany do neuralnego procesora, LOD siał spustoszenie nawet po fizycznym odpięciu netrunnera od Sieci - był już po drugiej stronie punktu dostępu, w ludzkiej głowie.

                      Shira Lacroix mogła zerwać połączenie zaraz po pierwszym ostrzeżeniu o infekcji, ale nie zdołała zatrzymać inwazyjnego programu na czas. Nadpisując impulsy płynące z termoreceptorów LOD podniósł w błyskawicznym tempie temperaturę ciała młodej kobiety, z katastrofalnymi dla niej rezultatami.

                      HiFi przełknął ślinę spoglądając w ścięte białko ugotowanych oczu netrunnerki, w poczerniałe spękane wargi, pełną wybroczyn skórę pokrytą bąblami podskórych poparzeń tam, gdzie protokoły cyfrowego napastnika wywołały zwarcia wszczepów dziewczyny paląc żywą tkankę na węgiel rozpalonym metalem implantów. Wymieszana z chłodziwem woda wypełniająca wnętrze sieciarskiej wanny zdążyła już całkowicie wyparować, co tylko dowodziło skali ekstremalnych temperatur niszczących ciało Shivy Lacroix.

                      - Ludzka frytka - powiedział Camara opuszczając wzdłuż uda pistolet i stając obok technika - Pierdolę taką śmierć, kula w łeb to najczystszy możliwy koniec.

                      - Cały jej sprzęt ciągle działa - Houston odsunął się od sarkofagu netrunnerki i przeniósł spojrzenie na kilka komputerowych ekranów ustawionych na wciśniętym w sąsiedni róg biurku - Kompy, hi grade laptop, ta chłodziarka do sprzęgów. I chuj wie, co na dyskach, skoro była taka dobra. Ktoś ją usmażył, ale jeszcze po nią nie przyszedł. Może nigdy nie przyjdzie. Koleś Switcha kazał sprawdzić jak ta laska się ma, nie było chyba mowy o pilnowaniu jej sprzętu.

                      - Laska ponoć była samotniczką - Shawn cofnął się pod bramę garażu, zaczął lustrować bacznym wzrokiem ziejący pustką zaułek - Ktoś się w końcu zorientuje, że za paletami leży trup, potem dojdzie do garażu. Trzeba zdecydować, co robimy, chombasy. Młody, wyrzygałeś się do końca?

                      - Chyba tak, a co? - HiFi splunął na wszelki wypadek pod nogi, z trudem odrywając wzrok od ciała netrunnerki - Chyba nie będziesz teraz żarł?

                      - Młody na zewnątrz ma wszczepy - Frog kiwnął porozumiewawczo głową w stronę podwórza - Komplet cyberoczu, do tego gniazdo diagnostyczne na szyi. Kasa wszyta w martwe mięso, tylko się marnuje. Ta laska też może mieć w sobie coś cennego, chociaż wygląda na to, że wszystko się jednak zjarało. Ale jej sprzęt to osobna bajka. Ja się na tym nie znam, co innego Artemida. Mam wrażenie, że dostałaby orgazmu na sam widok tego garażu. Wiem jak to brzmi, ale życie jest brutalne. Jeśli my nie zaopiekujemy się tym towarem, zrobi to ktoś inny. Jak się któryś brzydzi, niech się jeszcze raz wyrzyga, zanim zaczniemy ciąć.

                      Dingo zmarszczył twarz w grymasie odrazy, podrapał się po szczęce w wyrazie niezdecydowania spoglądając to na HiFi, to Froga.

                      - Mack na pewno nie mógłby nam pomóc? - zapytał zaglądając z powrotem do środka wanny - Zna się na anatomii, łatwiej by mu było wyciągać wszczepy.

                      - Mack tego nie zrobi, nie lubi takich akcji - wzruszył ramionami Camara - Jest staroświecki i ja to szanuję, choćbym nie rozumiał. Najlepiej jakby się o tym w ogóle nie dowiedział, będzie mniej zbędnych komentarzy. To jak będzie, wyciągamy kasę z mięsa?

                      - Kurwa, bo ja wiem? - wzruszył ramionami Houston - Wolałbym chyba nie robić tego własnymi kurwa rękami. Switch ma chyba znajomych, co to robią profesjonalnie, co nie? Mogliby to zrobić za nas, po co się babrać w krwi?

                      - Im więcej zrobimy sami, tym więcej zarobimy - oznajmił twardym tonem Frog wsadzając Pacifiera do kabury i rozglądając się po stojących przy ścianie szafkach - Profesjonaliści Switcha zedrą z nas mnóstwo zyski, zostawią ochłapy na waciki, chuj z nimi. Wytniemy i wyczyścimy towar sami, a Switch go tylko opchnie za maksymalną cenę. Jest folia malarska, nawet dwie rolki. Dziunia nie wiedziała, że nam zrobi przysługę tym zakupem. Dingo, dawaj ze mną, trzeba wnieść tego kolesia z podjazdu, póki ciągle nikt go nie zauważył. Smarthing musiał mu się rozładować, nikt go nie namierzył po lokalizacji sygnału.

                      - Dobra, ale kurwa bez marnowania czasu - HiFi uderzył palcami w wyświetlacz swojego aparatu szukając naprędce odpowiedniej apki - I trzeba pomyśleć, co z tymi wszystkimi komputerami. W rękach tego nie wyniesiemy, potrzebujemy jakiegoś busa.

                      - Po kolei, młody, po kolei - Frog cofnął się od otwartej chwilę wcześniej narzędziowej skrzynki i potrząsnął znacząco trzymanym w dłoni tapeciarskim nożem - Nie ma co czekać z brudną robotą, bo się robię głodny, chcę to mieć za sobą.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      3
                      • MarrrtM Online
                        MarrrtM Online
                        Marrrt
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                        #103

                        Żaba
                        text alternatywny

                        Tak jak przypuszczał garaż nie doznał włamania. Poza tym, które sprawił HiFi i Dingo Junior. A może Dings? Lepiej brzmi.
                        - Teee… Dingo? Wolisz, żeby tego twojego nazywać Dingo Junior? Czy Dings?

                        Solos był w ewidentnie dobrym humorze. Jakby trafili z tym garażem diamentowego dropa w Night Strike’a. Taaa… zdarzało się, że czasem z chłopakami z kwadratu pocinał w strzelanki. Nawet Brazilka czasem się dołączała. Dobry odmózg zawsze na propsie! Ale na tym w zasadzie kończyły się zdolności netrunnerskie Camary.

                        Zobaczywszy na biurku koło jednego z monitorów miskę z orzeszkami wziął garstkę i wpakował sobie do ust. Odcięcie węchu to była jednak sprawa, która czasami miewała swoje dobre strony.
                        - To chodź Dingo - rzekł chrupiąc - Niech Valentinos nie marznie biedny na dworzu.

                        Podczas gdy HiFi robił coś dziwnego ze sprzętami Shivy i wtaszczonym do środka trupem (a solos w najmniejszym stopniu nie wnikał w to wszystko, bezgranicznie ufając doświadczeniu ziomka), on sam skombinował sobie drabinkę by dostać się do uszkodzonej wieżyczki i odzyskać z niej karabin. Fajna zabawka z niego mogła być. On sam wolał broń krótką, ale mieć karabin, a nie mieć karabina, to już w sumie dwa karabiny. Czy jakoś tak… Okazało się, że sprawa może wymagać trochę dłubaniny więc stwierdził, że poczeka z tym na technika, o czym też nie omieszkał go poinformować. Pewnie chłopak i tak będzie chciał wyjść gdy Shawn się weźmie za Valentego. Nie. Nie miał specjalnie skrupułów przy krojeniu anonimowych martwych ludzi. Shivy by jednak nie ruszył. “Kumpela, kumpla” to już jednak nie to samo i jakaś tam nić w głowie powstaje. Do tego ma imię. I makabryczny stan zwłok. No nie. Aż tak go nie piliło jakkolwiek argument był przecież niezmienny. Zimnemu forsa niepotrzebna. Ale i tak nie zamierzał. Shiva już była w jakimś odległym kręgu znajomych.

                        Zostawił wieżyczkę i wrócił do środka. Zgarnął jeszcze garstkę orzeszków i rozsiadłszy się na obrotowym krześle, czekał aż HiFi skończy swoje czary.
                        - Mam ochotę powiedzieć, że kurwa fart mamy panowie… Ale wtedy się wszystko jebie. Więc nie powiem - obrócił się na fotelu kilka razy pogryzając orzeszki i wyciągnął zabrane Valentinosowi etui i pistolet by przyjrzeć się znaleziskom - Sobie myślę, że też trzeba będzie chyba wziąć jakiś syf do czyszczenia i powycierać wszędzie tam gdzie łapska kładliśmy. Jak na Nightflixie. Żeby psiarnia nas nie zniuchała.
                        Rozejrzał się zauważając poniewczasie, że trochę takich miejsc mogło być. Wzruszył ramionami. Tragedii nie będzie. Gdy niunia i gangus się wypłaszczali, on był w robocie. Postanowił jednak od tej pory unikać zostawiania śladów. Rozejrzał się też za monitoringiem garażu. Może Shiva coś takiego zainstalowała i byłaby wtopa odegrać w tym jej show rólki kretynów, którzy na to nie wpadli. Zwłaszcza, że miał się wziąć za łeb tego dupka trupka.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        • GladinG Niedostępny
                          GladinG Niedostępny
                          Gladin
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                          #104
                          HiFi
                          Awatar HiFi – Jaki pożytek w domu z doka, kiedy ten brzydzi się implanty wyciągać?

                          Narzekał HiFi, szykując się do „operacji”.

                          – W sumie handlując z Kretami, gorszych rzeczy się człowiek nawąchał i naoglądał - monologował na głos, przypominając sobie dziąsła Weroniki. Ze zsuniętych na szyję słuchawek poleciał jakiś rytm latino.

                          – Będzie ci pasować ta muzyczka - zwrócił się do Rodrigueza, po czym puścił jakiegoś rupiecia z poprzedniego stulecia.

                          Słuchawki – doctor beat... emergency... doctor beat - nucił sobie pod nosem fałszując przy tym straszliwie, bo o ile ruszać się na parkiecie potrafił, o tyle śpiewać... no cóż... [Kliknij na słuchawki aby odsłuchać!]

                          – No, co tak kurwa się gapicie, dajcie tu trochę tej folii, pomóżcie mi zrobić fartuszek. I sprawdźcie, czy jest ciepła woda, albo jakakolwiek... i jakieś wiadro... ja pierdolę, toż to gorsze niż naprawa kawiarki... ale w sumie podobne... jak tam się jebniesz to też syf ci leci po rękach i się klei do wszystkiego. Nawet śmierdzi podobnie. Nie zdajecie sobie sprawy, jak potrafi cuchnąć kawa. Albo cukier...

                          – Zacznę od audio - ucieszył się HiFi. - Albo nie... test przeprowadzę na czymś innym... audio zrobię jako drugie... albo jako trzecie... zacznę od monitora bólu, potem biomonitor, potem zrobię audio... Kurwa, dlaczego ja to robię, ja nie mam blokerów węchu, muszę zrobić sobie przerwę, kurwa no, dajcie odetchnąć...

                          Słuchawki – Żaba, ty na rozwalaniu oczodołów się znasz... weź się przydaj na co i otwórz mi dojście do oczu... - sapnął, zmieniając sączący się ze słuchawek utwór.

                          – Dajcie cynk Switchowi, że jest towar do zabrania ale potrzeba pojazdu. A słuchajcie... jak już przy załatwianiu interesów jesteśmy, to jeszcze nie miałem wam okazji powiedzieć... Sprawa jest... handlujemy z Kretami. Wiecie, dostarczamy im żarcie, a oni sprzęt. No i dzisiaj załatwili nawet coś ciekawego, takiego MC 275. Jak go naprawię i znajdę do niego części, to ze dwa kawałki z tego będą.

                          – Tylko zamiast jak zwykle, żesz kurwa no, co on taki twardy ... zamiast jak zwykle wziąć od nas żarcie, to chcą broni... dziesięć strzelb i dziesięć paczek amunicji i pięć smartgogli z termowizją... no ja im na to, że dam 8 strzelb, amunicję i bez smartgogli, czaicie, nie?

                          – Chłopaki, ja was proszę, ostrożnie z tym sprzętem. Jeżeli potraficie, to powyłączajcie co się da i zacznijcie demontować. Najważniejsze są nośniki danych. Damy je potem Bra, dane mogą być więcej warte niż sprzęt. Co to ja...

                          – Więc tak, żarcia nie chcą, ale broń i takie tam. Ale dla Macintosha warto, możecie mi wierzyć. Więc mamy takiego dila zrobić. A tu wtedy wpada trzech gości, ręce rozstawione jakby ich pachy swędziały, i do mnie i do Leona dają. Swoją drogą, tacy brzytwiarze, to chyba mają doświadczenie w cięciu i wyciąganiu wszczepów. No dobra, słuchajcie...

                          – Obłaskawiłem ich jakoś i dalej nakręcam dila. Mają załatwić mi i Leonowi pięć strzelb za żarcie. Więc jak dobrze pójdzie, to muszę dozbierać jeszcze tylko trzy sztuki i amunicje. A jak gorzej, no to ciut więcej. Kurde, może mnie ktoś w tył głowy podrapać? Swędzi mnie strasznie, a mam całe usyfione ręce... No, dobra, biorę się w końcu za audio...

                          – Tylko jeden z tych palantów rzucił tekst, że na wymianę mogą dostarczyć nam jakąś laskę, może nawet jeszcze żywą... - HiFi odłożył na chwilę robotę. - Chłopaki, ja się cieszę, że Leon się wtedy na nich nie rzucił. Kilka lat temu jemu jakieś gangusy zgwałciły i zabiły siostrę... I on im nie przepuści. Jesteśmy umówieni za dwa dni na wymianę. Nie wiem, co on zaplanował, ale muszę z nim pogadać. To, że on chce rozpieprzyć Brzytwiarzy to mi zwisa i powiewa. Ale ani ja wiem, czy oni planują dotrzymać umowy, ani wiem, co mu odpali. I bez tego chciałem was prosić o wsparcie podczas transakcji. Moglibyśmy pójść tam, może dziś jeszcze, zerknąć na miejsce, obczaić gdzie ktoś się może schować, albo gdzie samemu, przygotować? Co?

                          – I tego sprzęcioru jakbyście pomogli załatwić. Ja nie mam kasy, aby dokupić i zainwestować, zresztą pokażę wam macintosha w domu. Może Raze będzie miał dość kasy, by nieco wyłożyć?


                          Sesja Karak Varn

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          2
                          • KetharianK Niedostępny
                            KetharianK Niedostępny
                            Ketharian
                            Obsługa Moderator
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #105

                            Japantown, wieczór 14.07.2077

                            Raze dotarł do Mizutani z duszą na ramieniu, przez cały czas oglądając się dyskretnie za siebie w stronę wejścia do pasażu. Nieważne, czy do środka wdarli się gliniarze czy kumple wykończonych bez litości alfonsów, ktoś zwyczajnie musiał zaraz wyleźć na tę stronę budynku choćby po to, aby się rozejrzeć po ulicy.

                            Drzwi od strony pasażera stanęły otworem, kiedy centralny zamek wozu zarejestrował bliską obecność klucza. Zginając się wpół Switch wepchnął górną część ciała do wnętrza Mizutani, otworzył błyskawicznymi ruchami rąk schowek wygarniając jego zawartość na fotel pasażera.

                            Przezroczysty woreczek pełen intensywnie niebieskich pastylek, dwa podobne z kapsułkami bursztynowego płynu. Błyszczyk i Euforia, topowe uliczne narkotyki rozprowadzane przez Tygersów w całym Night City. Dwa załadowane nabojami pistoletowe magazynki. Paczka plastrów przeciwbólowych. Tablet Surabashi w ceramicznej obudowie. Sterty papierowych ulotek reklamujących tuzin orientalnych salonów masażu, kasyna i bary. Oraz dziwny elektroniczny przyrząd, który sprawiał wrażenie jakiegoś aplikatora o bliżej nieokreślonym zastosowaniu.

                            Raze podniósł wzrok znad schowka, zerknął poprzez wnętrze Mizutani na schody pasażu. Wciąż nikogo tam nie było, przez co presja czasu wydawała się rosnąć jeszcze szybciej. Przez sekundę walczył z pokusą wskoczenia za kierownicę wozu. Nie miał większego doświadczenia w prowadzeniu samochodów, nie miał nawet legalnych uprawnień, ale pewien był, że zdoła uruchomić silnik Mizutani.

                            Uruchomić na pewno, ale czy zdołałby się nim przebić przez uliczne korki Japantown?

                            Spojrzał pomiędzy oparciami foteli na tylne siedzenie samochodu. Pudła erotycznych zabawek z logo Aibusuru, lateksowe maski, maski tlenowe z filtrami stylizowanymi na paszcze orientalnych smoków.

                            Podniósł ponownie wzrok ku schodom.

                            Kurwa mać!

                            Byli już na zewnątrz, na najwyższym stopniu. Trzech facetów i jedna laska, w krzykliwych kolorystycznie strojach i charakterystycznych tatuażach gangu Tyger Claws, rozglądający się wokół siebie z wyciągniętą bronią. Dziewczyna stała z przodu, mówiąc coś do swoich kompanów i gestykulując przy jedną ręką.

                            Żadne z nich jeszcze nie dostrzegło Mizutani, ale Switch wiedział, że zlokalizowanie samochodu przez sutenerów było kwestią zaledwie sekund. Prostując się stałby się dla nich strzelecką tarczą, kucając za uchylonymi drzwiami wozu zostałby przyszpilony w miejscu.

                            Dziewczyna już zaczynała obracać głowę w kierunku znaku zakazu parkowania, doskonale widoczna na maksymalnym zbliżeniu obiektywu cybernetycznego oka Switcha.


                            text alternatywny

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • GreKG Niedostępny
                              GreKG Niedostępny
                              GreK
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #106

                              text alternatywny

                              Raze Switch More

                              Switch działał już wyłącznie na instynkcie.

                              Jednym ruchem zgarnął magazynki ze schowka i siedzeń. Szybkie spojrzenie, pasują. Wsypał je do kieszeni kurtki, metal stuknął o metal. Tablet wylądował pod kurtką, przyciśnięty łokciem do żeber, by nie wypadł. Wszystko w pośpiechu, bez finezji. Liczyły się sekundy.

                              Drzwi samochodu otworzył tylko na tyle, by się wysunąć. Na ulicę wyszedł nisko pochylony, niemal przyklejony do blachy, wykorzystując cień i chaos neonów. Nie chciał, żeby ta laska z Tygersów — ta, która penetrowała wzrokiem ulicę — złapała z nim kontakt wzrokowy.

                              W jego dłoni pojawił się Streetmaster. Ciężar broni był znajomy, uspokajający.

                              Uniósł lufę i namierzył zaparkowany kawałek dalej wóz. Szyba boczna. Idealny cel.

                              Strzał przeciął powietrze jak brzytwa.

                              Huk odbił się od ścian biurowców, zwielokrotnił w wąskim kanionie ulicy. Szyba eksplodowała w drobny mak, deszcz szkła rozsypał się po asfalcie. Krzyki. Ktoś wrzasnął. Tigersi momentalnie odwrócili głowy, ręce poleciały do broni, uwaga skoczyła tam, gdzie chciał.

                              Przechodnie spanikowali. Tłum pękł jak przegrzana bańka — ludzie zaczęli uciekać we wszystkie strony, przewracając stragany, wpadając na siebie, znikając w bramach, restauracjach i przejściach.

                              Switch schował broń i ruszył.

                              Jedno tempo, zsynchronizowane z uciekającym tłumem, bez oglądania się. Wtopił się w rozbiegających się ludzi, stał się kolejną sylwetką uciekającą przed chaosem Night City. Nie celem. Nie świadkiem. Zniknął.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • WilczyW Niedostępny
                                WilczyW Niedostępny
                                Wilczy
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                #107

                                text alternatywny

                                Houston "Dingo" Dawn

                                Dingo spojrzał na Hifi i Froga, pochylonych nad Valentinosem, po czym odwrócił się w stronę sprzętu Shivy. Rzucił okiem na cały czas włączone ekrany komputerów, starając się rozeznać na co właściwie patrzy. Przez krótką chwilę rozważał podłączenie się swoim złączem interfejsu, ale wystarczył rzut oka na wannę, żeby odrzucił ten pomysł. On też słuchał, kiedy Brazil opowiadała o demonach i duchach żyjących w cyberprzestrzeni.

                                - O co pytałeś, Frog? Jaki Dings? - powiedział zamyślony, nie odrywając wzroku od ekranów - A dron. Nie, nie. Kiedyś myślałem o nim jak o ptaku... jak "Sokół", albo "Słowik". Ale... to tylko maszyna, Frog. To jakby nadawać imię narzędziu.

                                Pokręcił głową i zbliżył się do wanny, wyciągając smarthinga. Zrobił szybkie zdjęcie, na którym pewnie zarobiłby kilka dolarów, gdyby wysłał je do jakiegoś pismaka. Ale to było przeznaczone dla Switcha. Starał się jednocześnie słyszeć co mówi Hifi i nie słuchać nieapetycznych, mięsistych odgłosów dobiegających z jego strony.
                                - Czemu Krety nagle chcą broni? - zapytał trochę retorycznie. Zastanawiał się czy w Night City łatwiej o porządny posiłek czy dobrego gnata - Sorry, głupie pytanie. Oczywiście, żeby kogoś wypłaszczyć. To chyba nie robi dobrze dla interesów. Ale dopóki to nie my jesteśmy po drugiej stronie lufy...

                                Wzruszył ramionami.
                                - Może faktycznie Raze będzie chciał w to pójść. Ale to później... najpierw nasza klientka. Zaraz się dowiem co dalej z nią.

                                Wybrał numer Switcha na smarthingu. Słyszał kolejne sygnały... i kolejne... aż w końcu: "abonent czasowo niedostępny". Dingo spojrzał trochę zdziwiony na urządzenie. Wysłał zrobione wcześniej zdjęcie do Switcha, załączając tylko lakoniczną wiadomość: znaleźliśmy ją.

                                - Chuja tam się dowiem - powiedział - Ale może skombinuje jakiś transport. Mamy starego Columbusa na warsztacie. Skoczę po niego i obrócę tutaj, powinien wystarczyć. Tylko wiecie... wolałbym go nie zapaskudzić krwią, bo nie jest mój...

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                3
                                • KetharianK Niedostępny
                                  KetharianK Niedostępny
                                  Ketharian
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #108

                                  text alternatywny


                                  Skyline North w Japantown, wieczór 14.07.2077

                                  Zanurzony w bezimiennym chaosie uciekającego tłumu, fikser prześlizgnął się pomiędzy samochodami tarasującymi szczelnie ulicę, wpadł w szeroko otwarte wejście wietnamskiego baru z sajgonkami chowając Streetmastera z powrotem pod kurtkę. Przepychając się przez zdezorientowanych klientów znalazł przeciwne wyjście, zanurkował pod słomkowy kapelusz na chodniku na Salinas Street. Zamieszanie wciąż rozbrzmiewające paniczną kakofonią na Raymond Street pozostało daleko za nim, odgrodzone od Raze’a masywnymi bryłami budynków kwartału. Ludzie po tej stronie byli spokojniejsi, większość z nich nawet nie była świadoma zamieszania mającego miejsce ulicę dalej, bo odgłos pistoletowego wystrzału utonął w zgiełku i hałasie miasta.

                                  Raze zwolnił kroku, postawił wyżej kołnierz kurtki. Ściskając pod pachą wyciągnięty z Mizutani Tygersów tablet obejrzał się raz jeszcze za siebie i odetchnął z ulgą nie dostrzegając nigdzie śladu pościgu.

                                  Kurwa, blisko było, bardzo blisko...

                                  Wolną ręką wyciągnął z kieszeni spodni smarthinga, aktywował go odciskiem wskazującego palca i zerknął na ekran urządzenia. NoiseFeed wyświetlił mu pinezki kumpli naniesione na mapę metropolii - dwie w H10, dwie na Ferguson Street i jedną poruszającą się w szybkim tempie wzdłuż linii czerwonej kolejki NCARTu do Northside. Co do chuja, Dingo wracał z powrotem do roboty? O tej godzinie w sobotę?

                                  Przystając obok filii Magami Market wciągnął w nozdrza kuszący zapach orientalnego jedzenia, zerknął na listę nieodebranych połączeń, a potem na przysłaną przez Houstona wiadomość.

                                  Znaleźliśmy ją.

                                  Otworzył dołączone do wiadomości zdjęcie.

                                  Kurwa, ja pierdolę!


                                  text alternatywny

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • GreKG Niedostępny
                                    GreKG Niedostępny
                                    GreK
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #109

                                    text alternatywny

                                    Raze Switch More

                                    Ja pierdolę. Kurwa mać.

                                    Dopiero gdy poczuł, że naprawdę uszedł, pozwolił, by napięcie puściło. Wyrwało się z niego razem z powietrzem, ostrym i nierównym wydechem, jakby ktoś odkręcił zawór bezpieczeństwa.

                                    Kurwa, blisko było, bardzo blisko...

                                    Adrenalina wciąż dudniła w skroniach, ale ciało zaczynało słuchać. Umysł — powoli, niechętnie — wychodził z trybu Escape / Survive i przestawiał się na Analyze.

                                    Otagowałem cię.

                                    Te słowa wracały jak echo. Zbyt czyste. Zbyt spokojne. Wypowiedziane głosem, który nie musiał podnosić tonu, żeby grozić.

                                    Biały zjeb.
                                    Red Herring.
                                    Akolita Gołębicy.

                                    OTAGOWAŁEM CIĘ.

                                    Myśl pulsowała w głowie jak czerwony alarm, natrętna, nie do zignorowania.

                                    Jebany skurwysyn…

                                    Switch nie wiedział jeszcze, jak.
                                    Nie wiedział czym.
                                    Ale wiedział jedno — jeśli ktoś w Night City mówi coś takiego z tym spokojem, to nie blef.

                                    Dobra. Dobra. Ogarniemy to. Jebany!

                                    Zacisnął zęby. Mechanicznie. Jak zawsze, kiedy robiło się gorąco.

                                    Skompresował nagranie. Wrzucił je szyfrowanym kanałem na BlackVault.

                                    Potem NoiseFeed.

                                    NoiseFeed
                                    Switch @Brazil: Sprawdź BlackVault. Otagowanie? Mam się martwić? Ogon?

                                    Chwila zawahania. Druga wiadomość była już tylko formalnością.

                                    NoiseFeed
                                    Switch @All: Dobra robota chłopaki.

                                    Westchnął ciężko. Raz. Głęboko. Jakby próbował wypchnąć z płuc resztki strachu.

                                    SlimWire. Wybrał kontakt. To może być trudna rozmowa.

                                    — Cześć, Slim. Mam dwie wiadomości — powiedział spokojnie, aż zbyt spokojnie. — Jedną dobrą, drugą złą. Od której chcesz zacząć?

                                    Krótka pauza. Odpowiedź po drugiej stronie.

                                    — Okej… — przeciągnął. — Dobra jest taka, że ją znaleźliśmy. Kosztowało mnie to więcej, niż zakładałem. Ktoś stracił życie, żeby do niej dotrzeć.

                                    Nie musiał mu tłumaczyć, że to żaden z jego ludzi. Nie ma znaczenia.

                                    — Rozumiesz? Doceń. I nie wyjeżdżaj mi następnym razem z głodną gadką. Zawarliśmy umowę. Ja jej dotrzymałem.

                                    Wróciła dawna irytacja. Zmrużył oczy, patrząc na neon odbijający się w mokrym asfalcie. Dał sobie kilka sekund.

                                    — Ta zła? — dodał po chwili. — Zerknij na zdjęcie, które właśnie wysłałem. Laska już ci nie pomoże. Za późno do mnie przyszedłeś. Przykro mi. Czekam na kredyty i... daj znać jeśli mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić.

                                    I chociaż nie miał na to teraz zupełnie ochoty, poszedł zamknąć temat z rzeźnikiem, doktorem Juliusem Kraitem.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1
                                    • KetharianK Niedostępny
                                      KetharianK Niedostępny
                                      Ketharian
                                      Obsługa Moderator
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                      #110

                                      text alternatywny


                                      Holly Street w Japantown, wieczór 14.07.77

                                      Raze szedł szybkim krokiem po bulwarze kanału Parsonsa, z rękami wciśniętymi w kieszenie, spojrzeniem wędrującym po ciasnej zabudowie slumsów Kabuki na północnym brzegu kanału. W jego głowie kłębił się mętlik spekulacji, konsekwentnie rozkładanych na czynniki pierwsze i skrupulatnie analizowanych.

                                      Sprawa Shivy Lacroix wydawała się zamknięta. SlimWire zerwał połączenie zaraz po otrzymaniu zdjęcia swojej znajomej, ale Switch wiedział, że grubas oddzwoni, kiedy już pozbiera się po doznanym wstrząsie. Może i jęczał do znudzenia, ale zawsze spłacał swoje zobowiązania. Ta wiedza sprawiała, że myśli fiksera co rusz biegły ku dwóm znacznie ważniejszym kwestiom.

                                      Zabójcy-albinosi z pasażu stanowili dla Raze’a całkowitą zagadkę. Nie słyszał dotąd o żadnym liczącym się gangu, którego członkowie pasowaliby do opisu Akolitów Gołębicy. Goście musieli być jakimiś ptasimi fetyszystami, na dodatek chyba też krzyżowcami zwalczającymi rynek seksualnych usług… chyba, że swoją akcją tworzyli jedynie ekscentryczną zasłonę dymną dla inicjatywy Kosiarzy, ponoć aż palących się do uderzenia na Tygersów w czasie wielkiego orientalnego festiwalu. Wiedza o ich istnieniu mogła mieć sporą wartość, zwłaszcza dla przywódców przestępczych zaibatsu w Japantown, ale noszący markowe garnitury szefowie Tygersów byli graczami ze zupełnie innej ligi niż ta, do której należał Raze More. Wszelkie interakcje z nimi mogły być równie ogromnie opłacalne, co bardzo niebezpieczne.

                                      I pozostawała jeszcze Keira, której zmartwychwstanie wstrząsnęło Switchem w stopniu nieporównywalnym z niczym innym, co fikser przeżył od czasu pośpiesznego wyjazdu z Night City. Ta zagadka atakowała jego umysł z szaleńczą zawziętością, nie dając nawet na sekundę spokoju i przywołując bolesne wspomnienia przeszłości.

                                      Smarthing pisnął melodyjnie i na wyświetlaczu cyberoka fiksera pojawiła się natychmiast przychodząca wiadomość.

                                      Stan konta Shezam: +500e$.

                                      SlimWire przelał kasę. Switch skasował wiadomość neuralnym bodźcem, przystanął przy balustradzie kanału dobierając w myślach najbardziej praktyczną drogę dojścia do Kabuki. Pinezki ziomków na mapie NoiseFeed wciąż pozostawały aktywne w obrębie Ferguson Street, ale Raze nie poświęcił im większej uwagi. Jak znał swoich kumpli, siedzieli już w barze z pierożkami nad miskami sajgonek i butelkami ryżowego piwa.

                                      Smarthing zasygnalizował nadchodzące połączenie, wyświetlił na Kiroshi ikonkę SlimWire. Switch przyłożył urządzenie do ucha nie odrywając drugiego łokcia od barierki kanału.

                                      - Dostałeś jebany przelew, ty krwiopijco - powiedział niecodziennie przejętym głosem hacker - Powiedz mi, co dokładnie się stało. Kto zginął? Znaleźliście kogoś jeszcze na miejscu? Ta fotka musi być z jej kryjówki, są tam dalej jej komputery? Systemy działają?

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • MarrrtM Online
                                        MarrrtM Online
                                        Marrrt
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #111

                                        Żaba
                                        text alternatywny

                                        Dingo wyszedł i zostali tylko we dwóch pogrążeni w robocie. Co prawda Shawn uważał, że wydajniej by było gdyby to technik rozłączał kable, a solos kroił delikwenta, ale o dziwno HiFi zapalił się do mokrej roboty. Żaba mu więc nie przeszkadzał. Raz tylko mu pomógł z oczodołami, a potem zmierzwił mu czuprynkę, bo go zaswędziało. Kim był, żeby kumplowi z kwadrata odmawiać takich małych przyjemności?

                                        Sam zgodnie z prośbą wziął się za okablowanie sprzętu. Ni w chuj się na tym nie znał. Ale widać HiFi uznał, że nie przerośnie to zadanie solosa. Pogwizdując więc do głosu Glorii Estefan sączącego się ze słuchawek HiFiego, który nawijał coś o Kretach, zaczął rozbebeszać sprzęt Shivy. Zaczął od zasilania, żeby go nie pierdolnęło, a potem jechał po kolorkach. Żółte od żółtego. Czerwone od czerwonego. Białe od białego. Zielona od zielonego. W sumie nie taka trudna to robota i może Żaba też by się nadawał na technika jakby we FreakFightach nie pykło. Ot raz coś zazgrzytało, bo nie zczaił, że kilka sprzętów było podpiętych do innych sieci.

                                        Ze śmietnika sprzed garażu wtaszczył paletę i poustawiał na niej zaszabrowany hardware. Do plastikowego worka na śmieci wrzucił wszystkie kable tworząc radosną plątaninę przeplataną jakąś drobnicą sprzętową, której przeznaczenia nie znał. Na koniec wszystko powiązał taśmą klejącą. Brazilka się wzruszy, jak zobaczy popis jego Feng Shui.

                                        - Czekaj, czekaj HiFi… - Ponownie się rozleniwiwszy miał w końcu chwilę Żaba by wrócić myślami do słów technika - Chcesz się pchać w transakcję… Wiedząc, że obie jej strony mogą skoczyć sobie do gardeł? Pogrzało cię chłopaku? Jak masz to w dupie to poczekaj aż się Leon z Brzytwiarzami zetnie. I dopiero potem wróć do dilu. Mogę z Tobą wtedy pójść. Jeśli będę miał wolne. Ale Brzytwiarzy nam na kark nie ściągaj. Starczy mi Switch z takich akcji.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        1
                                        • GladinG Niedostępny
                                          GladinG Niedostępny
                                          Gladin
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #112
                                          HiFi
                                          Awatar HiFi – Kumpla mam samego zostawić w takiej sytuacji?! - zdziwił się technik niepomiernie.

                                          – Co Ty wygadujesz, Żaba?! Jakbyś ty miał kłopoty to miałbym patrzeć, kto kogo skroi, a potem się dopiero interesować?

                                          Z wrażenia aż przestał dłubać przy valentinosie.

                                          – A gdyby Dingowi ktoś kobietę zgwałcił i zarżnął? I byś wiedział, że on idzie na solo z gangiem, to też byś się w to nie mieszał?

                                          – Ja wiem, że trzeba dbać o siebie, ale wiesz... Koniec końców nie możesz mieć oczu dookoła głowy. Ja się z Leonem znam od lat. Dłużej niż z tobą...


                                          Sesja Karak Varn

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          1
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy