Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
213 Posty 7 Uczestników 2.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • NanatarN Niedostępny
    NanatarN Niedostępny
    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
    napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
    #142

    Megablok H10, noc 14.07.2077

    Z głodu i złości paznokcie zagryzła, ale się w porę złapała. Nerwowo rozglądała się za czymś do jedzenia, zła kiedy pojęła co robi. Woda się lała, a Artemida głodowała. Zamiast mózg nakarmić uwagę odwróciła. Wystukała na smarcie do Swicha, mało nie obgryzionymi pazurkami, nie ważąc się narażać mięsa na żarłoczność pasożyta.

    -Plecy mnie bolą, potrzebuję masażu. Dupka swędzi i zjadłabym coś ciepłego. Wpadniesz, czy mam cię szukać w Kabuki? #otagowałam cię - uśmiechnęła się do ostatniego żartu.

    Włączyła muzykę

    Tak mało miała ostatnio chwil luzu, że ta z muzyką była jak wakacje. Tylko wybrzmiały ostatnie takty, powrócił czyściutki Hajfi zadowolony, ściszyła dalszą składankę zaciekawiona. Z pokorą wysłuchała. Zajrzała za nim do sanitarki, czy nie wyrzuca tam zużytych kondonów. Czysto.

    -Od starego żarcia, przez handel bronią do gratów wypłaszczonej hakerki to szybkie tempo. Mam taką propozycję, że zamówisz żarcie, bo jestem strasznie głodna, napijemy się pysznego pivka, a ty opowiesz nam po kolei co się dzisiaj wydarzyło. Jakie dile z kretami i tak dalej, a ja zaczekam ze swoimi rewelacjami na Shawna i Dingo. Ale zanim, to jeszcze jedno. Jak przywozisz na kwadrat trefną elektronikę to upewnij się, że nie jest tagowana. Folia aluminiowa powinna wygłuszyć sygnał, ale no tu się skończył, więc jak ktoś tego szuka, to i tak ma ostatnią lokalizację. Jeszcze lepiej jak by nałożyć na to folię volframową, ale... - machnęła rączką - Shawn mnie zapewnił, że byliście sneacky - wywróciła oczami. - Co z tym żarciem? I opowieścią?

    Niby odpoczywała na sofce, ale nie mogła się powstrzymać i co raz sprawdzała postępy swoich cyfrowych sług. Nagle się jej jeszcze coś przypomniało, oderwała się i przerywając rzuciła.

    -Jak by czakasi pytali kim jestem, to mów, że głupią dzidą z kuratorem. Nic nie piskaj, że koduje.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
      napisał ostatnio edytowany przez
      #143

      Żaba
      text alternatywny

      - Tygrys? Chiński? - Shawn aż się zatchnął, a potem zaśmiał - Oooo Dingo. Ty tu kurna jesteś jednak pierdolnięty. Kocham cię stary, ale jesteś pierdolnięty. Przecież to bydlę zanim cię zabije to nieźle poharata. A i nie wiadomo, czy w ogóle zabije a pewniej zostawi bez nerki, śledziony i połowy twarzy. W zeszłorocznym Solo of Fortune… lipcowym chyba… z gołym holo tej AI-blondyny co teraz wszystko reklamuje… no nie ważne… był przegląd takich robo psów i kotów. Do ochrony. I powiem ci nie chciałbym wpaść na takie cacka… Patrz tego gościa - wskazał za okno gdy vanem mijali goluteńkiego, wymalowanego na biało typka, którego z przodu i z tyłu okrywał tylko transparent z napisem “Wrogowie Gołębicy się zbliżają!”. Koleś stał przy skrzyżowaniu z miną błogą jak na jakimś odpale i okręcał się to w jedną to w drugą stronę, żeby pokazać transparent przejeżdżającym autom. - Ale zjeb…

      Houston podążył spojrzeniem za wzrokiem Shawna.
      - Król jest nagi, a? - prychnął - Czasem się zastanawiam czy tacy jak on nie są w najlepszej sytuacji. Wywalone na wszystko, pełna wolność i hajda na ulicę. Ale to tylko pic, kolejna iluzja. A ten koleś pewnie do wieczora skończy w banku ciał.

      Minęli cudaka, a przez moment ich spojrzenia ze wzrokiem bladego skrzyżowały się, po czym Dingo skręcił na południe, a Shawn rozłożył fotel i wyciągnął się wygodnie pozwalając by wydarzenie wyleciało z jego głowy równie łatwo jak do niej wpadło i wrócił do tematu.

      - Nie Dingo. Mam swoje łapska, gnata przy boku. Na chuja miałbym myśleć o śmierci.

      - No, ale byłeś kiedyś tak blisko prawdziwego zwierzęcia? Tak blisko, że mogło cię użreć? - spytał żartobliwie nomada - Słyszałem o tych robo-pobróbach. Dla mnie to tylko dowód, że natura jednak wie co robi, co nie? Najlepszy design to nie nowoczesne, wygładzone maszyny, tylko tradycyjne cztery łapy i pysk. Tylko, że to wszystko kieruje się algorytmem, programem, zamiast instynktem. Nie tak jak my, drapieżniki ulicy!
      Dingo zaśmiał się, ukazując zęby w drapieżnym uśmiechu.

      - Nooo… się wie! - przyznał solos po czym strzelili żółwika, a Shawn walnął się pięścią w tors - Nie jakieś tam pedalskie furrasy! Tylko tu w środku drapieżniki! Dawaj…

      Po czym obaj otworzyli swoje okna i przeciągle zawyli jak dzikie psy.

      - A jebać tych Brzytwiarzy!

      - Jebać!
      Na końcu ulicy pojawiła się prostokątna bryła warsztatu.

      ***

      Dziuplę opuścili szybko i sprawnie, a następnie metrem podjechali na kwadrat. Po drodze tylko zrobili mały przystanek w Żabce po jakieś chrupsy na twardych tłuszczach i więcej browarów w razie gdyby zapas Shivy miał się szybko skończyć. Z resztą w dobrym guście było wypić za biedną netrunnerkę. Shawn wychodząc wymienił ze swoim zmiennikiem na weekendowej wachcie kilka niezbyt ważnych informacji z roboty i 10 minut później dotarli do mieszkania.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      4
      • KetharianK Online
        KetharianK Online
        Ketharian jako Soulkiller
        Obsługa Moderator
        napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
        #144

        text alternatywny


        Zachodnia część Japantown, noc 14.07.2077

        Targająca Switchem gorąca wściekłość ostygła w drodze z Kabuki na drugi brzeg kanału, zastąpiona lodowatym gniewem, który kipiał tuż pod powierzchnią rzekomej obojętności gotowy eksplodować pod wpływem pierwszego lepszego bodźca.

        Sobotnia noc pochłonęła fiksera morzem obrazów i dźwięków, ciepłem lata i ciżbą ludzkich mas. Japantown pękało w szwach wypełnione rzeszami turystów i lokalsów tłumnie nawiedzających niezliczone restauracje i bary, kasyna i salony gier, kluby muzyczne, galerie sztuki orientalnej i salony masażu. Wystrzeliwujące w ciemne niebo drapacze chmur dzielnicy sprawiały wrażenie oświetlonego neonami górskiego masywu, otwierającego się po prawej na przeciętą mostami przestrzeń wodnych kanałów i widoczne za nimi bryły wieżowców City Center.

        Przyjezdni mogli nie zauważać w tym tłoku i gwarze przyczajonych drapieżników, ale Raze wiedział swoje. Jego Kiroshi pracowało nieustannie, przybliżało i oddalało obrazy przesyłane na zintegrowany nerw wzrokowy wyłapując wśród przechodniów szczegóły, które interesowały specjalistów pokroju Switcha - woreczki z błyszczykiem przechodzące z rąk do rąk na parkingach przed biurowcami Nokoty, Kendachi czy Matterhorna, gangsterów z płytami twarzowymi rzeźbionymi w podobizny demonów Oni przesiadujących na tarasach restauracji albo zbitych w grupki przed otwartymi garażami na parterach filii Kabayan czy Vargasa. Ich pięknie lakierowane sportowe samochody i motocykle gotowe były do ruszenia w miasto w sekundę po otrzymaniu neuralnotekstowej wiadomości o bójce w salonie masażu albo o kliencie odmawiającym zapłaty za seks.

        Albo o Kosiarzach próbujących wciągnąć do nieoznakowanego vana jakiegoś upatrzonego wcześniej na ulicy przechodnia o chodliwej na czarnym rynku cybernetyce.

        Japantown, Charter Hill, Kabuki i Little China pozostawały pod ścisłą kontrolą Tyger Claws, dobrze zorganizowanych, uporządkowanych, skutecznych, a przy tym nieobliczalnych. Stojący na szczycie zaibatsu ludzie podejmowali wszystkie decyzje biznesowe na chłodno, ale jeśli musieli wyciągnąć konsekwencje wobec wroga lub niezdyscyplinowanego członka własnej organizacji, eskalacja przemocy na ulicach Watson bądź Westbrook potrafiła osiągać szokujące rozmiary, przy biernej postawie korumpowanej sowitymi łapówkami policji.

        Jeśli Hector Garcia miał rację i Kosiarze byli naprawdę tak głupi, by otwarcie rzucić rękawicę Tygersom, ulice północno-wschodniego Night City mogły spłynąć rzekami krwi, zarówno tej wytoczonej z żył przestępców jak i przypadkowych ofiar pochwyconych w ogień krzyżowy gangów w samym środku festiwalu Aratama Matsuri.


        text alternatywny


        Minął wylot Monroe Street i nitki wjazdów na Watson Bridge, przesunął spojrzeniem po rzędach jadących powoli samochodów maszerując w dół Longshore S w kierunku Mostu Kongresowego. Hałas japońskich reklam mieszał się z dźwiękami klaksonów, uzupełniony rykiem alarmu zbliżeniowego płynącego środkiem kanału płaskodennego kontenerowca. Przelatujące w górze aerodyny i drony towarowe DTR dopełniały tej niesłabnącej przez dzień i nocy wielkomiejskiej kakofonii odgłosami swoich wysokoprężnych turbin. W rzędach okien na wyższych piętrach biurowców pomimo późnej sobotniej pory wciąż paliły się światła, ciągle trwała tam wytężona praca, łamiąca charaktery i wyciągająca z eksploatowanych bezwzględnie ludzi najgorsze instynkty, nastawiona wyłącznie na generowanie profitu kosztem jakichkolwiek norm etycznych i moralnych. Korposi w garniturach i garsonkach od Diamant Noir lub Koumori pojawiali się na chwilę przed swoimi ekskluzywnymi więzieniami kupując od ulicznych handlarzy przekąski i syntetyczne dopalacze, a potem powracali do rzęsiście oświetlonych sal konferencyjnych i swoich horrendalnie drogich projektów.

        Zrodzony z niewolniczej pracy korposzczurów zysk generował niezliczone eurodolary, a te krążyły w krwioobiegu Night City wprawiając w rytmiczne bicie mechanizmy giełdy Zachodniego Wybrzeża.


        text alternatywny


        Chociaż jego gniew ukierunkowany był na SlimWire, Switch nie potrafił zapomnieć o znacznie poważniejszym źródle zatroskania. Keira żyła, był tego już całkowicie pewien. Keira z niezrozumiałego powodu była w komitywie z gościem z San Francisco, bezlitosnym zabójcą na usługach korporacji odpowiedzialnym za morderstwo Spectre.

        Raze przez długi czas żył w przyprawiającym o szaleństwo poczuciu winy za jej śmierć w San Francisco. Nigdy nie brał pod uwagę scenariusza innego jak ten, że zabierając ją na spotkanie ze Spectre wydał na nią wyrok. Lecz dzisiejsze spotkanie wstrząsnęło fikserem na kilku różnych płaszczyznach. Nie potrafił odepchnąć od siebie podejrzenia, że Keira nie była jedynie przypadkową ofiarą nieudanej transkacji ze Spectre; że być może sama wpuściła go w pułapkę pracując już wcześniej dla korposa z termooptycznym skórnym implantem. Nie mieścił mu się w głowie pomysł, że to on sam padł ofiarą zdrady - zdrady po stokroć bardziej bolesnej, bo zadanej ciosem ze strony dawno już pochowanej w pamięci kobiety, którą kochał i której ufał.

        Na wyświetlaczu cyberoka pojawiło się okienko komunikatora. Tekstowa wiadomość od Artemidy, wysłana prywatnym łączem na NoiseFeed.

        Plecy mnie bolą, potrzebuję masażu. Dupka swędzi i zjadłabym coś ciepłego. Wpadniesz, czy mam cię szukać w Kabuki? #otagowałam cię.

        Brazil nie miała pojęcia o potwornym mętliku jego myśli, o emocjonalnym rozdarciu i szaleńczej niepewności, która w zwyczajowy dla Switcha sposób ukierunkowała się na coraz silniejszą złość wobec otaczającego go świata, drwiącego z fiksera w jakiś upiornie wyrafinowany sposób.

        Nie wiedząc, co jej właściwie odpisać Raze schował smartfona do kieszeni i wszedł na opadający łagodnie w dół Most Kongresowy.


        text alternatywny


        Vista del Rey należała nominalnie do dystryktu Śródmieścia, ale już przed czasami Wojny Unifikacyjnej nie cieszyła się dobrą reputacją. Przyklejona od południa do lśniących szkłem i chromem wieżowców na podobieństwo zaniedbanego młodszego rodzeństwa, przechodziła na wysokości Mostu Kongresowego w labirynt zaniedbanych budynków mieszkalnych, starych stacji energetycznych, magazynów i placów wciśniętych pomiędzy odrapane ściany bloków. Schodząc z Mostu Kongresowego na Republic Way Switch od razu dostrzegł różnicę w swoim bezpośrednim otoczeniu.

        W Japantown na chodnikach też leżały worki ze śmieciami, ale były na bieżąco usuwane przez służby miejskie; w Vista del Rey ich pryzmy miały znacznie większe rozmiary i cuchnęły rozkładem dowodząc tego, że śmieciarki rzadko przejeżdżały przez tę okolicę. Tu też kręcili się turyści szukający sklepów z pamiątkami i używaną cybernetyką lub barów szybkiej obsługi, ale zabiedzony wygląd ulic szybko odstraszał większość z nich na przeciwną stronę Mostu Kongresowego. Do dłuższego pobytu w Vista del Rey zniechęcały też liczne graffiti gangów, bo o ile w Japantown nazwa Tyger Claws ukryta w kształtach chińskich znaków hanzi mogła się kojarzyć nieświadomym turystom z niewinnym orientalnym folklorem, o tyle trupie czaszki w wieńcu róż albo złowieszcze portrety Santa Muerte zdobiące mury latynoskiej dzielnicy już tak zapraszająco nie wyglądały.

        Fikser podniósł wyżej kołnierz kurtki - nie z powodu nieistniejącego chłodu, bo noc była naprawdę ciepła, tylko dla przydania sobie odrobiny anonimowości. Tkwiący w wejściach do miniaturowych kiosków sprzedawcy, starsi wiekiem mężczyźni siedzący przy stolikach do gry w maracaibo i grupki roześmianych nastolatków w kolorowych strojach wydawały się pogrążone we własnej aktywności, ale Switch dostrzegał ich rzucane dyskretne spojrzenia, taksujące podejrzliwymi oczami sylwetkę intruza, który nie wyglądał na turystę.

        Switch przebiegł przez Republic Way na wysokości wyłączonej z użytku nadbrzeżnej stacji transformatorowej, zapuścił się w Vine Street wypatrując szeregowca, na którego tyłach znajdowało się mieszkanie SlimWire.

        Zdradziecki grubas miał na długo zapamiętać tę sobotnią noc.

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • GladinG Niedostępny
          GladinG Niedostępny
          Gladin jako HiFi
          napisał ostatnio edytowany przez
          #145
          HiFi
          Awatar HiFi – Trefną elektronikę? Ja sądzę, że to pierwszy gatunek. Jeżeli jest nawet otagowana to przez tę całą Shivę. A ona już się nią nie będzie interesować.

          Technik niezbyt przejął się słowami Brazil.

          – Zorganizowałem napoje, z żarciem nie przeginajcie. Mówiłem, że potrzebuję zebrać kasę na wymiankę. Mam trochę towaru AllFoodsu, jak chcecie...

          Sięgnął do kartonu w poszukiwaniu batonów.

          – Ale prawdziwe żarcie musicie sobie zamówić sami. Jak mi wyjdzie dil to wam postawię prawdziwy ryż. - obiecał.

          – Historia? Jaka historia? - podrapał się po odrastającym zaroście. - Z Czakasami? Mieszkają naprzeciwko Shivy. Dali nam namiar na jej garaż. To spytałem, czy nie chcą pohandlować. Lepiej dać swoim zarobić, niż komuś z innego bloku nie? Nic więcej do tej story nie ma do dodania... no może - uśmiechnął się szelmowsko.

          – Może, jedna rzecz... Wiecie, Switch zamówił pizzę ze środkiem przeczyszczającym... i jak próbowaliśmy się do Shivy dostać, to ich mamuśka z naprzeciwka wyszła, straszny babon... i się na tę pizzę napaliła. To... jej zostawiliśmy... pewnie teraz kibel okupuje. No ale hej, to nie ja wpadłem na ten pomysł! - zastrzegł się.

          – Ten sprzęt, co go przywieźliśmy. Brazil skarbie, przejrzyj go, co jest warty. Chciałbym go szybko opchnąć, żeby na szotgany było i żeby było czym z Czakasami handlować. Ale wszystkie nośniki danych chyba warto głębiej sprawdzić. Byle ostrożnie. Jak ktoś ją wypłaszczył, to mogła dogrzebać się do czegoś wartościowego, nie?

          – Teraz wybaczcie, trochę się w robocie... ufajdałem, muszę do pralni skoczyć. Jeżeli macie jakieś pytania, to odpowiem, gdy wrócę...

          Nie czekając, zabrał brudne ciuchy i zjechał dwa piętra niżej do pralni.

          NoiseFeed
          HiFi @Leif Jakie masz plany na wieczór? Mam sprawę do obgadania. Może wpadniesz do nas?

          Czekając, aż przejdzie pranie, zajmował się wysyłaniem wiadomości, przeglądaniem memów, zerkaniem na współmieszkańców i nasłuchiwaniem plotek jednym uchem.


          Sesja Karak Varn | Gladinhammer

          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2
          • GreKG Niedostępny
            GreKG Niedostępny
            GreK jako Raze „Switch” More
            napisał ostatnio edytowany przez
            #146

            text alternatywny

            Raze Switch More

            Zachodnia część Japantown, noc 14.07.2077

            Nie.
            Lekki ruch głową, jakby mógł tym skasować myśl.

            Keira go nie zdradziła.
            Tak samo jak Arte go nie otagowała.

            Nie wierzył w to. Nie chciał wierzyć. Gdyby to była prawda, rozsypałoby się coś więcej niż tylko jedna relacja. Rozsypałaby się mapa, według której poruszał się po świecie.

            Łatwiej było skierować gniew gdzie indziej.

            Na SlimWire’a.
            Na tłustego, spoconego grubasa z wiecznym połyskiem na czole i palcami śmierdzącymi tanim sosem sojowym.

            To był cel. Namacalny. Osiągalny.

            Keira mogła poczekać.
            Prawda mogła poczekać.

            Zetknął się z przeszkodą. A przeszkody się usuwało — nie analizowało.

            Nie zamierzał ryzykować życia, żeby teraz rozdrapywać przeszłość. Nie tej nocy. Nie kiedy ktoś próbował zrobić z niego chodzący nadajnik.

            Białe zjeby z Bractwa Gołębicy.
            Bug w jego wszczepach.
            SlimWire.

            Priorytety.

            Na przydrożnym bazarku kupił zgrzewkę najtańszego piwa, jakie mieli. Zawartość metalowych puszek chlupnęła, gdy wrzucił je do torby. Sprzedawca spojrzał o sekundę za długo — Kiroshi odnotowało przyspieszone tętno, mikroekspresję niepokoju.

            Switch zniknął, zanim ciekawość przerodziła się w pytania.

            Vista del Rey pachniało śmieciami, starym olejem i tanią perfumą. Kołnierz kurtki podniósł nie z powodu chłodu — noc była lepka i duszna — ale dla zasady. Dla pół centymetra anonimowości.

            Vine Street. Szeregowiec z odpadającym tynkiem. Kamera nad drzwiami obróciła się z cichym bzyczeniem.

            Raze uniósł zgrzewkę i pomachał nią w stronę obiektywu.

            — Cześć, Slim.

            Uśmiechnął się. Tylko ustami.

            — Przyniosłem pokój w puszkach. Pogadamy? Są tematy, których nie chciałbym omawiać przez telefon.

            Krótka pauza.

            — A uwierz mi… to nie są tematy, które chcesz ignorować.

            Stał nieruchomo, wzrok wbity w czarne oko kamery.

            Zdradziecki grubas miał zapamiętać tę noc.

            I nie chodziło o podły smak piwa.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • KetharianK Online
              KetharianK Online
              Ketharian jako Soulkiller
              Obsługa Moderator
              napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
              #147

              text alternatywny


              Megablok H10, noc 14.07.2077

              Samoobsługowa pralnia, jedna z ponad setki rozrzuconych po piętrach megabloku obskurnych filii Lavadora Ltd, zwykle pełna była klientów, sobotniego wieczoru świeciła jednak pustkami, bo ludzie mieli zupełnie inne rozrywki w planach. HiFi wyszukał sobie wolną pralkę w głębi pomieszczenia, włączył ją i zaczął udawać, ze słucha płynącej ze słuchawek muzyki, w rzeczywiści jednak bacznie nadstawiał uszu.

              W miejscach takich jak pralnia można było usłyszeć mnóstwo interesujących historii ze swojego najbliższego otoczenia i technik nie zamierzał przejść obok takiej okazji obojętnie.

              - Mam wszystko na screenshootach - ekscytował się brodaty facet w wysłużonej wojskowej kurtce tłumacząc coś wyraźnie sceptycznej tęgiej Latynosce - Rozpylają aluminium i dwutlenek węgla, nawet z tych avek, co niby są prywatne. Ten mechanizm jest ukryty w ich konstrukcji, w przetwarzaniu spalanego paliwa. Trójtlenki siarki i kwas siarkowy. Clara, wyłącz w końcu telewizor i włącz myślenie. Musisz połączyć kropki. Media kłamią w żywe oczy. Znam kogoś, kto słyszał, że w powietrzu można znaleźć nawet obumarłe czerwone krwinki, bakterie e-coli i chlorek sodu! Wiesz, co to z nami robi? Oni przyspieszają rozwój nowotworów i chorób wieńcowych, wyniszczają nasze układy immunologiczne!

              Sprawiająca dobroduszne prostolinijne wrażenie kobieta wyglądała tak jakby zaraz miała doświadczyć ataku serca, bezwiednie zaciskając ręce na uchwytach kosza na bieliznę i spoglądając z przerażeniem na swojego rozmówcę.

              - Wywołują spontaniczną hydroplazję zębów i ostre stany zapalne opon mózgowych!

              - Ale po co mieliby to robić, gościu? - młody rudowłosy Azjata o imponującym zestawie zębów ze sztucznego złota skrzywił twarz w wyrazie powątpiewania - Dlaczego?

              - Bo przestaliśmy się szczepić, baranie! - sarknął brodacz tonem zniecierpliwionego mentora - Wcześniej pchali to wszystko w nas za pośrednictwem szczepionek, nawet te grafitowe mikroczipy G5. Ale kiedy Kennedy doprowadził do konstytucyjnego zakazu obowiązkowych szczepień w 2038, musieli wymyślić nowy system dystrybucji trucizn. I wymyślili!

              - Santa Madre, ale kto to robi, rząd? - wykrztusiła w końcu Latynoska - Burmistrz?!

              - Chazarskie korporacje - brodacz natychmiast zniżył głos, po czym zaczął się raptownie rozglądać wokół siebie, sporą część uwagi poświęcając słuchającemu muzyki HiFi - To nie jest dobre miejsce na takie rozmowy, oni mają wszędzie uszy. Chcesz wiedzieć więcej ‚przyjdź na spotkanie tam, gdzie ci mówiłem. I słuchaj audycji doktora Paradoxa, to nasz jedyny ratunek.

              Stawiając wyżej kołnierz płaszcza brodacz wymknął się szybkim krokiem z pralni, kręcąc na wszystkie strony głową i mamrocząc coś pod nosem. Rudowłosy Azjata odprowadził go wzrokiem, wzruszył ramionami zerkając znacząco na Latynoskę.

              - Po co ty z nim gadasz, Clara? - prychnął głośno - Całkiem mu już odpierdala, bardziej niż temu gościowi na Urmland, który dzień i noc opowiada jak jego fale mózgowe sprzężone są z kanałami łączności kosmitów z Alfa Centauri. No zjeb normalnie.

              - A ty coś taki wygadany dzisiaj, Kim, pracę w końcu znalazłeś? - odpowiedziała Clara unosząc wyżej kosz z czystym praniem - Czy ojciec się w końcu odezwał do matki?

              - Praca jest dla przegrywów - roześmiał się Kim - Kto dobrze kombinuje, nie musi pracować. Okazja mi się dzisiaj trafiła, pomogłem Vanessie z góry sofę zatargać do mieszkania, za bezcen od jakiegoś frajera na parkingu kupiła, a mnie dała za pomoc kupon na swój kurs, odsprzedam w sieci za stówkę jak nic.

              - Ta Vanessa, co kręci te bezecne filmy?! - oburzyła się Clara - Złapałam wnuczka jak oglądał te filmy na telefonie! Sodoma i Gomorra, i te wszystkie rzeczy, które wsadza ludziom, gdzie popadnie! Musiałam iść z dzieckiem do księdza, żeby je egzorcyzmował. Matka Boża z Guadalupe powinna ją nocami nawiedzać za te diabelskie orgie! Wstydź się Kim, że z kimś takim przestajesz, wieczne potępienie na siebie ściągniesz!

              Smarthing HiFi zadźwięczał melodyjną nutą obwieszczając nadejście odpowiedzi Leifa.


              NoiseFeed

              Mam plany, ale mogę zmienić, stary. Co zabrać do picia? Będą jakieś laski czy tylko Brazia?

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • KetharianK Online
                KetharianK Online
                Ketharian jako Soulkiller
                Obsługa Moderator
                napisał ostatnio edytowany przez
                #148

                text alternatywny

                Vista del Rey, noc 14.07.2077

                SlimWire zdalnie odblokował elektroniczny zamek drzwi, a te otworzyły się, kiedy zdyszany wspinaczką po schodach Switch zbliżył się do nich na niecały metr.

                Windy w starych apartamentowcach na Vine Street popsuły się całą wieczność temu, ale czekający na decyzje o eksmisjach i wyburzeniami adminstratorzy tych budynków nie zamierzali inwestować ani centa w ich remonty, co dawało się zauważyć na praktycznie każdym kroku.

                Wnętrze zaniedbanego apartamentu cuchnęło stęchlizną, środkami odkażającymi i zepsutym jedzeniem. Raze skrzywił usta w grymasie niesmaku, ale zaraz przywołał na twarz maskę pozornej życzliwości nie chcąc ujawniać od progu natury targających nim emocji. Nie znał chłopaka ostatniej opiekunki SlimWire, ale na jego miejscu też nie pozwoliłby swojej dziewczynie na bywanie w takim miejscu.

                SlimWire leżał na rozklekotanej sofie pod brudnym oknem z widokiem na nabrzeże kanału, podłączony plątaniną przewodów tlenowych, kroplówek i kabli transmisyjnych do rozstawionej obok sofy aparatury medycznej i netrunnerskiej. Odór dawno niemytego ciała i zainfekowanej z powodu odleżyn skóry wydawał się wręcz nie do zniesienia, wciskał się zawzięcie w nos fiksera nie pozwalając mu skupić myśli.

                Uwięziony w pułapce swojego ciała i wąskiej przestrzeni mieszkania, netrunner uniósł opuchnięte powieki, zamrugał próbując zogniskować mętne spojrzenie na postaci stojącego w progu gościa. Raze mógł tylko próbować sobie wyobrazić jak bardzo SlimWire musiał nienawidzić tych momentów, kiedy potrzeba chwili zmuszała go do opuszczania niczym nieskrępowanej Sieci i brutalnej konfrontacji z codziennością fizycznej egzystencji.

                - Zrobiłeś mi niespodziankę, stary - wychrypiał zza maski nawadniacze - Nie spodziewałem się tak szybkiej wizyty. Sumienie cię ruszyło i chcesz mi oddać moje pół tysiaka?

                - Twoje pół tysiaka poszło na koszty operacyjne - odpowiedział Switch szukając wzrokiem miejsca na postawienie zgrzewki piwa - Chciałem pogadać.

                - Pogadać? Nie mogłeś kurwa zadzwonić? Musiałem się przez to wyprzęgać? Chuj z tym, dobrze że jesteś. Pomóż mi wymienić worek na mocz, bo już mi się przelewa, a ciężko mi dosięgnąć. I gadaj, o czym chciałeś pogadać.

                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • GreKG Niedostępny
                  GreKG Niedostępny
                  GreK jako Raze „Switch” More
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #149

                  text alternatywny

                  Raze Switch More

                  Vista del Rey, noc 14.07.2077

                  Switch przez chwilę stał w drzwiach, pozwalając, by smród mieszkania uderzył go pełną falą. Oczy zwęziły mu się minimalnie, kiedy zobaczył plątaninę kabli, worków i kroplówek oplatających ciało SlimWire’a jak pajęczyna.

                  Postawił zgrzewkę na pierwszej wolnej powierzchni, jaka nie była oblepiona czymś podejrzanym.

                  — Tak, pogadamy — powiedział spokojnie.

                  Zrobił kilka kroków w głąb mieszkania.

                  SlimWire jeszcze kończył swoją tyradę o worku na mocz, kiedy Switch zatrzymał się przy sofie.

                  I wtedy maska spadła.

                  — Pro pos chuja, ty ciulu niemyty — warknął nagle, nachylając się nad nim. — Co ty sobie, kurwa, wyobrażałeś instalując mi bugi we wszczepach?!

                  Złapał za metalowy stelaż aparatury przy sofie i szarpnął go lekko, tak żeby sprzęt zadzwonił i zakołysał się ostrzegawczo. Jednym ruchem wypiął kabel sieciowy, który łączył sieciarza z cyberświatem.

                  — Myślałeś, że nie zauważę? Że będziesz sobie siedział w tej swojej śmierdzącej norze i słuchał gdzie chodzę, z kim gadam i kiedy sram?

                  Jego głos opadł nagle o pół tonu. Stał się zimny.

                  — Powiem ci coś, Slim.

                  Pochylił się bliżej, tak że netrunner musiał patrzeć prosto w jego oczy.

                  — Jedyny powód, dla którego jeszcze oddychasz, jest taki, że najpierw chcę wiedzieć dlaczego.

                  Wyprostował się powoli.

                  — Więc zaczniemy od początku. Ty mi powiesz, kto ci kazał mnie tagować.

                  Skinął głową w stronę worka na mocz.

                  — A potem, jak będziesz grzeczny… to może nawet pomogę ci z tym workiem.

                  Krzywy uśmiech.

                  — Tylko dobrze się zastanów, Slim. Bo ja mam dziś bardzo mało cierpliwości. Bardzo. Mało.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Soulkiller
                    Obsługa Moderator
                    napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #150

                    text alternatywny

                    Mieszkanie SlimWire, noc 14.07.2077

                    Dotąd rozkojarzony i nieco otępiały, sieciarz wytrzeszczył szeroko swoje podpuchnięte oczy, wciągnął głęboki haust powietrza próbując nieporadnie odepchnąć od siebie fiksera.

                    - Ochujałeś do reszty?! - wychrypiał przez odwykłe od zwyczajnej mowy gardło - Pojebało cię? Jak cię niby otagowałem?! Co ci zainstalowałem?!

                    - Jebanego trojana, którego mi wgrałeś w procesor podczas sprzęgu ze smarthingiem - wycedził przez zęby Raze, nie dając się odepchnąć od netrunnera i demonstracyjnie nawijając sobie na palce przezroczysty przewód jednej z kroplówek - Nawet nie próbuj zaprzeczać, bo pójdziesz dzisiaj głodny spać. A może nawet się już nie obudzisz jak mnie wkurwisz do reszty. Znam cię aż za dobrze, wiem kiedy kłamiesz.

                    - Weź się kurwa uspokój, ochłoń - SlimWire uniósł wyżej dłonie, oblizał zaschniętym językiem popękane wargi - Chcesz zakatować bezbronnego człowieka? Kurwa, Switch, stać cię na więcej.

                    - Skamlesz, bo ci wypiąłem kabel sieciowy - fikser pociągnął na próbę za pęk nawiniętych na dłoń przewodów - Lewe oprogramowanie w moim mózgu. Po co ci było?

                    Błyszczące paniką oczy netrunnera poruszały się we wszystkich kierunkach, jego płytki oddech nabrał świszczącej nuty. Na wyświetlaczu medycznej aparatury pojawiły się jakieś podświetlone na czerwono ostrzeżenia, coś zaczęło pikać ostrym wysokim tonem.

                    - Jeśli coś ci zostało w pamięci to mogła to być jedynie bramka pomocnicza dla ułatwienia późniejszego sprzęgu. Mam ją w zestawie podprogramów, wgrywa się automatycznie. To takie zabezpieczenie na wypadek, gdyby połączenie zostało nagle zerwane, wtedy samoczynnie wyszukuje port dostępu, żeby je odtworzyć. Trochę byłeś wkurwiony jak kończyliśmy połączenie, nie zdążyłem po sobie posprzątać. Jesteś kurwa zadowolony? Masz dalsze pytania?

                    — Czy jestem zadowolony? — powtórzył Switch tonem sugerującym, że autentycznie rozważa w myślach rodzaj odpowiedzi — Ani trochę, Slim. Ani. Trochę.

                    Fikser upuścił oplatające jego dłoń rurki i pozwolił im opaść na groteskowo otyły korpus netrunnera.

                    — Za bardzo się nakręcasz, amigo. A jeszcze nic mi nie wyjaśniłeś. Zwolnij trochę… bo mi tu wykitujesz, zanim zdążysz powiedzieć coś sensownego.

                    Obszedł sofę i zatrzymał się przy aparaturze schowanej za sofą za plecami SlimWire. Przez chwilę przyglądał się wyświetlaczom urządzeń jakby naprawdę interesowały go parametry.

                    A potem przekręcił pokrętło koncentratora tlenu na osiemdziesiąt procent.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • GladinG Niedostępny
                      GladinG Niedostępny
                      Gladin jako HiFi
                      napisał ostatnio edytowany przez Gladin
                      #151
                      HiFi Mieszkanie w H10, noc 14.07.2077
                      Awatar HiFi Czy byli truci czy nie byli, HiFi nie zaprzątał sobie tym zbytnio głowy. Jeżeli byli truci to co on mógł na to poradzić?

                      O wiele bardziej zainteresowała go wzmianka o tym, że kupon na kurs BDSM może pójść w sieci za stówkę. Zaczął szukać informacji o cenach tego kursu i czy istnieją jakieś ceny referencyjne. Bezecne filmy brzmiały nieźle...

                      Potem do głowy wpadł mu jeszcze jeden pomysł. Potrzebował dwóch kamer, które mógłby umieścić w dwóch znanych mu miejscówkach Shivy. Dobrze by było wiedzieć, gdyby ktoś się tam plątał. I kto. W H10 mógłby poprosić Bra o zrobienie mu stałego podglądu. Ale co, jeżeli ktoś ten podgląd wykasuje? Albo zrobi jakiś rewerse indżiniering? Zaczął obczajać temat, czy da radę ogarnąć go sam, czy trzeba będzie poprosić chłopaków, aby po drodze coś kupili.

                      Słuchawki

                      – Siema, stary. Fajnie, że wpadłeś! - technik otworzył drzwi by wpuścić Leifa. Gundarsson zjawił się z dwiema zgrzewkami Spunky Monkey pod pachami i z szelmowskim uśmieszkiem wyzierającym z kącików ust. Uścisnął otwierającego mu drzwi HiFi, ucałował z marszu Brazil nie dając jej czasu choćby na słowo powitania, a potem walnął się na narożnik w kącie wypoczynkowym pomiędzy sączących browara Froga i Dingo.

                      – Cześć Mack. Switcha nie ma? - spytał wyciągając z sześciopaka pierwszą małpę - Czy się kąpie?

                      – Jest jeszcze na mieście, jakieś sprawy załatwia - wzruszył wymijająco ramieniem Houston - Będzie chciał, to się dołączy.

                      – To jakie plany na dzisiaj, chłopaki, pijemy tu czy idziemy na miasto? Prosto z dyżuru przyjechałem, głodny jestem, a wy ostatnio mieliście tylko chrupki do piwa. W Masala są jeszcze wolne stoliki, widziałem po drodze, może tam wejdziemy?

                      – Wrzuć na luz, dziku - mruknął Frog lubując się własnym napitkiem - Wcześnie jeszcze jest, gdzie ci się tak śpieszy? Obrócimy te dwie zgrzewki, weźmiemy taco na wynos i możemy skoczyć na parkiet w E-Dry. Dawno nie miałem okazji potańczyć.

                      – Może być E-Dry - Leif pstryknął zawleczką otwieranej puszki. - Mack, chcesz piwko?

                      HiFi przechylił się w stronę Leifa z wyrazem ledwie dostrzegalnego skrępowania na twarzy, klepnął go w kolano wskazując drugą dłonią na drzwi swojego pokoju.

                      – Poczekaj chwilę z tym piciem, stary. Chodźmy pogadać o interesach.

                      Gundarsson podniósł się z sofy z wyraźną niechęcią, ale i z błyskiem zainteresowania w oczach, poszedł za HiFi i przysiadł na skraju jego łóżka czekając aż młodzieniec zamknie drzwi.

                      – Słuchaj stary, sprawa jest... bez wnikania w szczegóły. Handluję z różnymi ludźmi by zdobyć trochę retro sprzętu muzycznego, nie? Ostatnio była taka akcja z Kretami i Brzytwiarzami... I słuchaj... Nie pytaj skąd to mam... Jest kilka cyberwszczepów wyciętych z denata do opchnięcia. Zerknąłbyś co mam, czy i za ile mógłbyś to opchnąć i co chcesz w zamian? Trzeba je też trochę... oczyścić...


                      Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                      A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      • NanatarN Niedostępny
                        NanatarN Niedostępny
                        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                        napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
                        #152

                        Mieszkanie w H10, noc 14.07.2077

                        Trudno było dyskutować Brazil z bezwarunkową pewnością siebie technika, skrzywiła się tylko na skarba, bo szczerości w tym nie poczuła, utwierdziło ją to w przekonaniu, że Hajfi celuje w egoistyczny zysk. W sumie, znając go już trochę, mogła tego oczekiwać, ale po Dingo i Shawnie spodziewała się więcej powściągliwości. Zagubienie przykryło głód, który osiągnął równy w ostatnich miesiącach poziom. Odrzuciła nawet myśli o misce ryżu i sadowiąc się na małym krzesełku w salonce próbowała poukładać z chaosu słów sensowną sekwencję zdarzeń. Liczyła, że kiedy wróci Żaba i Houston dowie się więcej konkretów. Niestety powrót kolegów zbiegł się w czasie z przybyciem Leifa, ten się od progu ślinił jak stuletni polityk na nastoletnie nierzeźbione imigrantki. Kiedy przywarł ustami do jej policzka poczuła, że w gardle stanęła jej gula obrzydzenia, a złość wypełniła członki niespotykaną energią.
                        Wstała bez słowa jak nagle uwolniona sprężyna, a Gundarssona przed korekcją nosa uratowała tylko łagodna dłoń Shawna na ramieniu hakerki.

                        Nie zwerbalizowała złości, usadziła ją głęboko w mięsie, ale poczuła, że musi coś zmienić, przeobrazić się, nie żeby się do klubu wybierała, jeszcze nie teraz, jeszcze nie tego wieczoru, prędzej poszłaby szukać Swicha, pewna, że na nim będzie mogła się wyładować. Ale zaraz się rozmyśliła, nie powinna tak zabiegać o jego bezpieczeństwo, skoro sam nie potrafił go zapewnić ani sobie, ani jej.
                        Zmienić. Wstała i lekko krokiem samby ruszyła do swojej celi.

                        Przymknęła delikatnie drzwi i przez chwilę siedziała na materacu wpatrując się w zamkniętą szafę. Doskonale wiedziała co tam jest i równie dobrze wiedziała jak poszczególne części garderoby będą na niej leżały i co za tym szło, jak będzie się w nich Artemida prezentowała. Nie zapałała światła, bo dość się go dostawało przez okno. Dość już obrotów wiatraków puściła z dymem wchodząc w głęboki zaślep. Wiatraki zamieniły się w wielkie drzewa, które okazały się wielkimi brokułami, na zielonych kwiatach wiły się żółte postacie połączone siecią cienkich nitek, każda z nich miała twarz Brazil, istoty pożerały rośliny.

                        Wybudziła się. Przetarła oczy zmęczone wiecznym światłem. Zdjęła kurtkę i bikini. Spodnie i buty niedbale odrzuciła w kąt. Zaczęła od wygodnych fig w batmany, ciało okryła obcisłą sukienką z rękawami wykonaną z syntetycznego jedwabiu sięgającą kolan, sukienka miła melanżowy wzór z przewagą zieleni, dodatkiem żółci i błękitu. Na główkę nasadziła czapkę z daszkiem w kolorze kobaltu z różowym AD⚡ HD stylizowanym na czcionkę z zabezpieczeń urządzeń elektrycznych. Na ramiona zarzuciła marynarkę w stylu sztywnego munduru w odpowiednim kolorze kobaltu z różowymi przeszyciami. Utrwalany kevlarem fason z wcięciem w tali miał nawet swoje walory defensywne. Wszystko byłoby na miejscu, gdyby nie buty. Zdaniem Brazil nic co proponowali styliści Heresy nie pasowało do tego jakże eleganckiego i zmysłowego outfitu.

                        Wybierając między cowbojkami imitującymi skórę węża, a nieprzyzwoicie jaskrawymi różem sneakersami znów wpadła w pułapkę myśli. Nie mogła uwierzyć, że koledzy tak łatwo przeszli od śmierci do kasy. Nie żeby Artemida kasą gardziła, dawno pogodziła się z tym w jakim świecie żyje. Ktoś zginął, ktoś kogo szukali, szukał Swich, a oni nagle zwożą do mieszkadła fanty. Uznała, że nie może tego tak zostawić, powinna się dowiedzieć nawet niewygodnej prawdy.
                        -Jebać to. - zwerbalizowała do siebie samej.

                        Wysłała do Reza, olewając zużycie uranu, wprost na ślepie. - Jak masz kłopoty to mogę pomóc. Jestem na dziś odrobiona. Nie jesteś sam z problemami.

                        Wybrała oczojebne sneakersy i wyszła do salonki poprawić makijaż. Zasiadła przed ledlustrem i sprawdziła kto jest obecny. Nie chciała poruszać przy gościu intymnych tematów szóstki. - Ktoś puści jakąś muzę? - zmyła stare zaklęcia i zaczęła wypisywać nowe.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • WilczyW Niedostępny
                          WilczyW Niedostępny
                          Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #153

                          Houston wędrował po ich niedużym mieszkaniu, nie mogąc usiedzieć na miejscu. Bardzo szybko z niemal kameralnego wnętrza Columbusa znalazł się w nieco już zatłoczonym pokoju. To wszystko znajome dźwięki, twarze i głosy przyjaciół, jego jedynej obecnie rodziny, ale ten przeskok sprawił, że nie potrafił tak od razu uspokoić emocji. W efekcie krążył między kanapą, parapetem okna (zmrużył oczy, oślepiony różowo-fioletowym neonem reklamy Chromanticore), a ich ledwie zipiącą lodówką, jednocześnie starając się nadążać za rozmową.
                          - Czołem, Leif - Dingo machnął dłonią Gundarssonowi, niemal wylewając na siebie zawartość puszki - O cholera... no nic, wchłonie się.
                          Wytarł mokrą dłoń o bok bojówek, gdzie niewielka plama dołączyła do wielu innych.

                          Wdrapał się na oparcie kanapy, gdzie przez chwilę zajął miejsce w słowiańskim przykucu.
                          - Kurde, skombinowalibyśmy jakiś wóz dla naszej watahy, wiecie? - rzucił do pozostałych - Jak tak jechałem dziś za kółkiem z warsztatu, to aż mi się tak jakoś zrobiło... wiecie, homesick. Wielkie przestrzenie, tylko my i szosa, a?

                          Spojrzał na Froga i Macka, bo Brazil zniknęła u siebie, a Hifi z Leifem mieli swoje "tajne sprawy".
                          - Nie, żebym miał coś, do starego, niezawodnego NCart... - powiedział, po czym zastanowił się chwilę - Nie, cofam to. Mam sporo do starego, śmierdzącego, zatłoczonego NCart. A skoro tak dobrze nam idzie z interesami od Switcha... no wiecie, grosz do grosza, a będzie fura.

                          Dingo, podśmiechując się lekko, opowiedział jeszcze chłopakom o tym jak Maelstrom podjechał dziś wieczorem pod warsztat, zaskoczony tym, że ich auto przestało być demonem prędkości, po tym jak zamienili je w czołg. Brazil wróciła do nich mniej więcej pod koniec opowieści.

                          - O właśnie, muza - powiedział zaskakując z oparcia kanapy - Chcemy na razie chillować, czy raczej coś energetycznego na rozruch? Bo wczoraj zgrałem sobie super mix, cztery godziny ambientu z pieśni wielorybów...

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          2
                          • NanatarN Niedostępny
                            NanatarN Niedostępny
                            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                            napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
                            #154

                            Nie czekając na reakcję na swoje słowa Artemida puściła wydawało się jej chill:
                            muza

                            -Wieloryby - Brazil parsknęła przy lusterku poprawiając rzęsy - spoko, mogą być nawet odgłosy puszczy. - Wiecie - zaczęła widząc, że w pokoju nie ma technika i medyka - byli tu dzisiaj czarni popularesi od Donga i pytali o Hajfiego. Panowie, jak oni za wami trafili? Nie mam nic przeciwko układom z negrami, ale po chuja Haj dawał im trefny namiar jak chciał z nimi interesy robić? Bo mówili, że coś kłamał, że ich spec ich naprowadził, znaczy bardzo zdolny technik, lub przęcietny netrunner. Przy tym uwaga dla was, żeby pod akumulatorem na jądrach nie przyznawać się, że ja koduję. - Przerwała na chwilę, żeby skontrolować urządzenia elektroniczne i zaktualizować bazę powiązań, to miało wykluczyć pluskwy.

                            zmieniła muzykę, a uran rozczepiał się

                            -Tak jeszcze na marginesie, to fura to dobry wydatek, bo coś podsłuchałam, w sumie to chciałabym nauczyć się prowadzić, mogę zacząć od małej ciężarówki, a mam ochotę na duże pojazdy - kontynuowała zakładając na oczka różowe szkła kontaktowe. - pomożesz Dingo, zasady i tutoriale w necie mam za sobą.

                            Przeszła wreszcie do policzków, zapisując na prawym zaklęcie chroniące moralność, na lewym zaś koncentrujące umysł. Żadnego śmieciowego jedzenia, choć głód doskwierał, żadnego piva więcej, niecierpliwie czekała zwrotki od Reza.

                            -Panowie powiecie mi o co chodzi, bo Hajfi to dość enigmatycznie streścił. Opowiadał o Kretach i Brzytwiarzach. Co to ma wspólnego ze spłaszczoną hakerką? Wiem, że wolelibyście się zabawić, ale się martwię. Tymi fantami, osobami z zewnątrz, jebaką zgubionym. Zawinęłam wasz towar w sreberka, ale na litość nie przyszło wam do głowy, że ktoś będzie tego szukał? To się mogło wydarzyć na drugim końcu świata, wobec czego właśnie ktoś może po to lecieć i ostatni ślad ma tu. To oczywiście pesymistyczna wizja, ale warto wziąć pod uwagę taką ewentualność następnym razem. - skończyła makijaż i odwróciła się na hokerze do kolegów - No sorry, że zjebałam wam fetę, ale trzeba się chować chłopaki.
                            -Nie zdążyłam też zarejestrować kiedy moi koledzy z szóstki zajęli się handlem bronią i kradzioną elektroniką. Żeby sprzedawać broń trzeba mieć lepszą niż tą jaką się handluje, o reszcie wolę nie myśleć. Panowie, na prawdę? Nie jestem święta, ale to wszystko co widziałam.. ..przyprawia o dreszcze.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            2
                            • KetharianK Online
                              KetharianK Online
                              Ketharian jako Soulkiller
                              Obsługa Moderator
                              napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                              #155

                              text alternatywny

                              Mieszkanie SlimWire, noc 14.07.2077

                              Maszyna syknęła cicho, jej mechanizmy zmieniły w zauważalny sposób rytm pracy pompy.

                              — Switch, kurwa! — warknął SlimWire próbując bezskutecznie sięgnąć ręką za siebie.

                              Fixer wrócił przed sofę i stanął tak, żeby chory dobrze widział jego twarz.

                              Spokojną.

                              - Masz mnie za idiotę, Slim?

                              Milczenie zawisło na moment w powietrzu.

                              - Kim jest Bractwo Gołębicy? I co dla ciebie sprawdzała ta sieciarka?

                              Raze przechylił głowę i chociaż jego twarz wciąż pozostawała spokojna, ciało fiksera wydawało się każdym potem skóry wydzielać jednoznaczną groźbę.

                              - Bo chyba nie chcesz, żebym uwierzył, że przychodziła tu z czystego zauroczenia. Żeby smarować ci plecki i słuchać, jak kaszlesz.

                              Kącik ust drgnął mu w czymś, co nawet nie próbowało być uśmiechem.

                              - Więc zacznij, kurwa, gadać z sensem. Bo na moim wskaźniku cierpliwości właśnie zapaliła się rezerwa.

                              SlimWire poruszył się niezgrabnie, podniósł jedną opuchniętą rękę do nosa gmerając przy masce respiratora, zacharczał przeciągle.

                              - Jaka gołębica? Co ty pierdolisz? Nic nie wiem o żadnym ptasim bractwie. Co to ma wspólnego ze mną? A Shiva była moją kumpelą w Sieci, robiliśmy razem parę zleceń, kurwa jego mać! Odjebało ci, naprawdę chcesz mnie zabić?

                              - Za kogo mnie masz, Slim, za jakiegoś zrytego chromem Maelstroma? Ja ci tylko perswaduję próby robienia mnie w chuja. Kim są albinosi od Gołębicy? Jakie interesy robiła z tobą Shiva? Jak jedno łączy się z drugim? Gadaj szybko, bo niedługo możesz mieć niedotlenienie mózgu.

                              - Transporty broni Szóstej Ulicy! Namierzaliśmy dla Tren de Agua transporty Szóstych w Arroyo i Rancho Coronado! Próbują przejąć rynek w Glen i Vista del Rey, a Ibarra i reszta nie chcą na to pozwolić. Valentinos oficjalnie przestrzegają rozejmu, ale chyba chcą wkręcić Tren jako proksa w nową wojnę gangów na południu Heywood. Fuentes dał nam zlecenie, mnie i Shivie, żeby czesać komunikację Szóstych, ale nie wiem czy to oni ją wysmażyli, normalnie nie bawią się w takie akcje, tylko odstrzeliwują człowieka pokazowo na środku ulicy. Ale Shiva robiła jeszcze jakieś interesy z Muammarem i dowiedziałem się, że miało coś wspólnego z Arasaką, ale nie znam szczegółów.

                              - Z jakim Muammarem, el Capitano? - zapytał Switch podnosząc nieznacznie poziom tlenu w mieszance SlimWire.

                              - A ilu znasz Muammarów? - wycharczał sieciarz - Słyszałem kiedyś od znajomego, że on był zawsze cięty na Arasakę po tym jak w 66’ wyszło, że truli na potęgę wody gruntowe w Santo Domingo. Już prędzej uwierzę, że on wciągnął w coś Shivę i oberwała czarnym LODem Arasaki. Na jej kompie mogą być dane pod to zlecenie, jeśli zdążyła coś ściągnąć. Chłopie, to wystarczy żebyś się ode mnie odpierdolił?

                              - Slim, naprawdę chcesz startować do Arasaki? - fikser wydął w zadumie wargi, spojrzał na brudne okno pokoju - To nie twoja liga, to cię przerasta na całe mile. Zauważą, że coś kombinujesz przy ich infrastrukturze i zrobią z ciebie wielorybi stek. Ale ciągle mi nie wytłumaczyłeś, co to ma wspólnego z gangerami od Gołębicy.

                              - Pojęcia nie mam, co to za jedni! - wyrzucił z siebie netrunner trzęsąc się na całym ciele - Nie wiem, skąd ich wytrzasnąłeś i co to za jedni…

                              Przez zaśmiecone i cuchnące mieszkanie przetoczył się dźwięk dzwonka, wygrywającego jakąś piskliwą orientalną melodię.

                              SlimWire odetchnął z ulgą, przymknął oczy przekręcając lekko głowę.

                              - Kurwa, wreszcie - stęknął - Już myślałem, że się nie doczekam.

                              Elektroniczny zamek zewnętrznych drzwi szczęknął głośno wieszcząc zdalne odblokowanie rygli.

                              - Zaraz sobie pogadamy, stary - netrunner spojrzał na Switcha i w jego mętnych oczach pojawił się błysk nieudawanej satysfakcji.

                              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • MarrrtM Niedostępny
                                MarrrtM Niedostępny
                                Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                                napisał ostatnio edytowany przez Marrrt
                                #156

                                Żaba
                                text alternatywny

                                Jedne drzwi trzasnęły za Brazil. Drugie za HiFim i Gundarsonem. Z głośników leciał jakiś nienachalny jazgot zapuszczony przez technika. Co kilka bitów Shawn spłukiwał go łykiem małpki. Miał ochotę dziś zabalować. Ale coś się nie kleiło. Ani na kwadracie. Ani w jego głowie. A przecież był to naprawdę kurwa dobry dzień. Kasa spływała na konto gęstym strumieniem. Skosił z wieżyczki fajnego kałacha. Browar był zimny jak należy, a z dołu już było słychać nocne życie H10. Ale nie. Coś gryzło go jak szew w świeżo rozpapranym łuku brwiowym. Miał ochotę podrapać się po szarej gąbce w czaszce, która wynajdywała tyle samo problemów w ile go pakowała. Zagłuszyć to badziewie w alko i jakimś odmóżdżaczu. Dingo ruszył z odsieczą.
                                - Fura… Dziś jechałem furką szefa. A tam jechałem… szoferowałem! I to nie strucel ze szrotu. Wykończenia w aluchromach i syntskóra… Chyba ma z kimś na pieńku, bo się do nas ktoś przyczepił na ogon. Ale chuj tam. Nie moja sprawa. Tak czy inaczej, jakby coś, gablota dobra rzecz. Łapka w górę ode mnie. Ale wiecie co? Kompletnie nie mam ochoty na planowania, handelki, dłubanie… To był w chuj długi dzień. Odpalę se Night Strike na kilka rundek a potem idę na dół. I tu i tu zapraszam! A teraz…

                                Spośród zabranych z hackowni Shivy, Żaba zabrał też mały drobiazg. Roślinkę. Dość rachityczną, ale niewątpliwie dzielną skoro udawało jej się przeżyć w Night City. Uznał, że to aloes. Nie miał pojęcia jak wygląda aloes, ale akurat ta nazwa rośliny przyszła mu do głowy gdzie zapewne utknęła wcześniej na skutek jakiegoś teleturnieju. I była dobra jak każda inna. Ustawił ją już wcześniej we wspólnym holu wyciągając z gratów, które spieniężył HiFi i podlał wodą, a teraz dolał trochę browara i stuknął puchą w plastikową doniczkę i wzniósł do Macka i Dingo.
                                - Za nas! Za watahę!
                                I dopiwszy browara sięgnął po następnego.

                                ***

                                Powrót Brazil nie zaskoczył go. Netrunnerka fochała się szybko i szybko się odfochała. Lubił ją za to, bo nie było wielotygodniowych chryi. A Gundarson… no cóż. Bywał wkurwiający jak się nie miało ochoty na jego fanfaronadę. I tak mu się upiekło, bo hackerka przez chwilę wyglądała jakby chciała mu sprzedać lekcję capoeiry dla opornych. Niemniej jej tyradę skwitował Żaba zmęczonym westchnieniem. I banem. Bo wypadł z rundy. Zresztą nie było jak grać. Obserwowanie jak Artemida sobie nakłada make up miało w sobie przynależne wszystkim kobietom na świecie działanie hipnotyczne.
                                - Po kolei... Od Donga? Jakie... Aaa... Od nich mieliśmy namiar na garaż Shivy. I tyle. Ja z nimi interesów nie robię. To HiFi coś wymyślił. O Kretów i Brzytwiarzy też jego pytaj dziewczyno. Nakręcił się na jakiś antyk od nich jak szczerbaty na suchary. Ale oni go nie chcą mu opchnąć za spożywkę jak zawsze, a za gnaty. Ja mam ochotę go związać i zamknąć w pokoju aż mu ten lipny deal wyschnie. Ale to z waszym propsem, żeby nie było później, że się Żaba rządzi. Kałacha nie oddam na handel. Mójci on. A ten netrunnerski sprzęt - wzruszył ramionami - Ja się nie znam. Jak chcesz to to wywieziemy z powro...

                                Urwał i przyjrzał się jej uważnie i nieco podejrzliwie, jakby nagle tknął go ochroniarski instynkt podpowiadający, że ktoś planuje coś głupiego na jego zmianie.
                                - A w ogóle to gdzie Ty się wybierasz dziewczyno?

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                2
                                • GreKG Niedostępny
                                  GreKG Niedostępny
                                  GreK jako Raze „Switch” More
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #157

                                  text alternatywny

                                  Raze Switch More

                                  Mieszkanie SlimWire, noc 14.07.2077

                                  Szczęk rygla poniósł się po mieszkaniu jak wystrzał z kapiszona.

                                  Switch uniósł brwi.

                                  — O... — Zrobił krótką pauzę. — Zainwestowałeś w bezprzewodówkę?

                                  Bardziej stwierdził niż spytał.

                                  Slim patrzył na niego z tym samym paskudnym błyskiem w oczach.

                                  Fixer westchnął cicho, jak ktoś, kto właśnie stracił resztkę cierpliwości do sytuacji.

                                  — No popatrz… a ja myślałem, że zaczynamy się już dogadywać.

                                  Podszedł spokojnie za sofę. Otworzył okno. Zawiasy jęknęły. Ciepłe, śmierdzące powietrze Vista del Rey wlało się do środka.

                                  Switch wychylił się lekko.

                                  Metalowe schody przeciwpożarowe. Kilka pięter w dół. Brudny zaułek. Wystarczająco.

                                  Skinął głową sam do siebie i przymknął okno do połowy.

                                  — No to zobaczmy, kogo tam wezwałeś.

                                  Wrócił za sofę.

                                  SlimWire nawet nie zdążył zapytać „co robisz”, kiedy fixer złapał pęk kabli biegnących z aparatury do jego ciała.

                                  Z drugiej ręki wysunął się monoknife. Ostrze rozwinęło się z cichym, niemal eleganckim szelestem.

                                  Switch przysunął je do przewodów.

                                  Bardzo blisko.

                                  — Posłuchaj mnie teraz uważnie, Slim — powiedział spokojnie.

                                  Metalowe ostrze lekko dotknęło izolacji jednego z kabli.

                                  — Jeśli to, co właśnie idzie po schodach, okaże się problemem…

                                  Przesunął ostrze o milimetr.

                                  — …to ja odetnę tlen, odetnę te wszystkie cudowne rzeczy zasilające twój organizm zanim oni zdążą zapytać czy mieszka tu jakiś cwaniak.

                                  Pochylił się nad nim tak, żeby ich oczy znalazły się na jednej wysokości.

                                  — I wtedy zobaczymy, kto szybciej się udusi. Ty… czy twoja odwaga.

                                  Krótki uśmiech.

                                  — Więc zróbmy tak, Slim.

                                  Skinął głową w stronę drzwi.

                                  — Odwołaj go. Wtedy dalej sobie będziemy słodko gawędzić

                                  Ostrze monoknife'a lekko drgnęło przy kablach.

                                  — Albo ucinamy tu rozmowę. Ja wyskakuję przez okno a ty zostajesz tu ze swoją aparaturą i bardzo krótkim zapasem tlenu i czego tam jeszcze...

                                  Przechylił głowę patrząc mu w oczy.

                                  — Zgadnij, kto z nas wtedy będzie miał gorszy wieczór?

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  2
                                  • GreKG Niedostępny
                                    GreKG Niedostępny
                                    GreK jako Raze „Switch” More
                                    napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                                    #158

                                    text alternatywny

                                    Raze Switch More

                                    Mieszkanie SlimWire, noc 14.07.2077

                                    SlimWire przełknął z trudem ślinę, spróbował się przekręcić na trzeszczącej niemiłosiernie sofie krzyżując spojrzenie z fikserem.

                                    — Tych ludzi nie da się tak spławić, Switch — wychrypiał próbując nie spoglądać na przyłożony do okablowania respiratora nóż Raze’a. — Oni nie odejdą, już prędzej wypierdolą drzwi z zawiasami. To Tren de Agua. Zabijesz mnie, to cię wytropią jak psa. Przyszli sprawdzić jak się mam, bo jestem dla nich ważny. Stań grzecznie z boku i merdaj ogonkiem to może ci się upiecze.

                                    — Dobra, Slim — westchnął.

                                    Switch złożył monoknife’a i puścił kable.

                                    — Zróbmy tak. Za chwilę ktoś wejdzie i zobaczy dwóch starych kumpli, którzy piją piwo i gadają o interesach.

                                    Rozerwał zgrzewkę i wyciągnął puszkę. Metal kliknął cicho w dusznym pokoju.

                                    Rzucił ją Slimowi na brzuch.

                                    — Więc będziesz się uśmiechał. Będziesz uprzejmy. I będziesz wyglądał na człowieka, który bardzo się cieszy z mojej wizyty.

                                    Sam otworzył swoją puszkę. Syknęło.

                                    Łyk.

                                    — A jeśli nie… — zrobił krótką pauzę — …to zobaczymy, czy twoi koledzy zaufają twojej wersji wydarzeń bardziej niż temu, co usłyszą ode mnie.

                                    Jeszcze jeden łyk piwa. Uśmiechnął się.

                                    — Więc pomóż mi sprzedać tę scenę, Slim. Jeszcze będziemy najlepszymi kumplami.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    2
                                    • JohnyTRSJ Niedostępny
                                      JohnyTRSJ Niedostępny
                                      JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                                      napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                                      #159

                                      Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                                      Hartley "Mack" Mackinaw

                                      Podał grabę Leifowi. Atmosfera w mieszkadle wracała do normalności. Czyli do chaosu. I to funkcjonowało. Poczuj falę (nawet taką od wielorybów) i płyń. Zawsze jak widział Leifa to skądś do głowy napływał mu prehistoryczny kawałek (lajf is lajf, nanana nana).

                                      Poczestował się piwem
                                      *-W lodówce jest jeszcze kilka.*
                                      Przysłuchiwał się rozmowom (Brazil zabarykadowała się w swoim pokoju), gdy omal nie zakrztusił się Monkeyem.
                                      - Brzytwiarze?! Kręcisz z tymi wariatami?! Dobrze ci radzę, trzymaj się od nich z daleka. - Hajfi coraz bardziej go zaskakiwał, niestety na gorsze. Raz, nalot czakasów i dwa, interesy z brzytwiarzami.

                                      Czy to się nigdy nie skończy? To z pewnością nie był jego dzień. Jakoś piwo traciło smak.
                                      - Żaba, czekaj, popykam z tobą. - kilka rundek odmóżdzającego Night Strike'a nie zaszkodzi.

                                      178.255.46.143
                                      Pan Psuj
                                      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      2
                                      • NanatarN Niedostępny
                                        NanatarN Niedostępny
                                        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #160

                                        Mieszkanie w H10, noc 14.07.2077

                                        Nieco sobie poskładała Torquemada wypadki dnia mijającego, siłą rzeczy brakowało jej kilku puzzli do układanki, te na pewno załatałyby impy, gdyby nie były zajęte syntezą pozyskanych informacji. Mogliby to zrobić również koledzy, a widać nie mieli ochoty, albo inne powody. Drążyć bardziej wydawało się jej niesmaczne i na swój sposób wulgarne, no i co innego zaprzątało jej głowę.

                                        Odwróciła się znów do lustra, raz jeszcze sprawdzając urodę, pomachała nogami w rozkrok i kolanka do siebie, czy w razie awantury wygodnie będzie się jej wyginać. Wszystko grało tip-top, nawet będące skazą na image sneakersy okazały się niemożliwie wygodne, aż wstała i podskoczyła i wtem usadziło ją pytanie Shawna.

                                        Brazil sama nie wiedziała gdzie się wybiera. Chciała po prostu ładnie wyglądać. Trochę nadzieję miała wbrew rozsądkowi, że dostanie zwrotkę od Reza, a jak już wyjdzie to na pewno zje coś odżywczego. Jak by przy tym wszystkim trafił się klub i taniec to lepiej. Wszystko to prysło kiedy Frog zadał pytanie, które uświadomiło jej, że klepie fantazje. Fantazja prysła, ale atencja jej osobą kompletnie wybiła ją z równowagi. Onieśmieliła nawet.

                                        Jeszcze chwilę temu w entuzjazmie, a już przysiadła z powrotem na hokerze i skrzywiła usta wzrok wbijając w botki, tym bardziej zniesmaczona, że brzydkie. Uniosła ramionka chowając w nich szyję. W sercu ciepło, ale ciało sparaliżowało.

                                        -Nie wiem, może w strika rundkę zrobię. ...ale jak by chciał ktoś się przewietrzyć, to może na hulajkę. - zagryzła wargę, ostrożna, by nic nikomu nie narzucać. - No właśnie chyba miałam się przejechać. Wrócę zanim skończycie strike-set.

                                        Ale się nie ruszała. - Nie wyrzucajcie tej elektroniki, jak już przyjechała... - próbowała przełamać uczucia racjonalizmem - ...tylko to trzeba lepiej zabezpieczyć. Zajmę się tym jak będę miała czas. - przystawiła pazurek do nosa - W poniedziałek. Za miskę ryżu z warzywami.

                                        BrazilBra1.jpg

                                        -Wiecie gdzie jest Raze? - wypuściła ostentacyjnie powietrze - Robić mi tu miejsce na sofce grubasy, przydałaby się siłka nie piwska, zaraz wracam i poszukamy dziada.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        3
                                        • GladinG Niedostępny
                                          GladinG Niedostępny
                                          Gladin jako HiFi
                                          napisał ostatnio edytowany przez Gladin
                                          #161
                                          HiFi
                                          Awatar HiFi

                                          Leif włożył mechaniczne oko do kartonu, wyciągnął z niego następny woreczek przesuwając palcami po ściankach neuralnego procesora i myśląc nad czymś intensywnie.

                                          – Ashita, trzecia generacja, oryginalny - powiedział marszcząc czoło - Dobry sprzęt. HiFi, sam nie wiem. Zdarza mi się handlować chromem wyciąganym ze zwłok po wydaniu aktu zgonu, a przed kremacją. Czysta robota, bez ryzyka. To coś innego, to da się podciągnąć pod paragraf. Zacząłeś dorabiać u Kosiarzy?

                                          W głosie medyka zabrzmiała żartobliwa nuta, ale jego wzrok pozostawał poważny.

                                          – Czy ja cię kiedyś okłamałem, stary? - HiFi usiadł na łóżku Macka przekładając na bok leżące na nim kolorowe magazyny. - Trup od jakiegoś dnia, już zaczynał puchnąć. Tragiczny wypadek, miał pecha, bo wszedł prosto na strażniczą wieżyczkę. To nie ma nic wspólnego z tymi skurwysynami od Kosiarzy, no weź przestań tak pytać. Już się wokół ciała bezdomni kręcili, na ostatnią chwilę zdążyłem.

                                          – Ale że tak sam to wszystko wyciąłeś? - Leif odłożył procesor i przesunął wzrokiem po reszcie wszczepów - Bez widocznych uszkodzeń, wszystko kompletne. To mnie zaskoczyłeś, stary. Gdzie chcesz to sprzedać?

                                          – O tym chciałem pogadać - HiFi odebrał karton od medyka, położył go na własnych kolanach - Nie mam dobrych dojść, nie to, co ty. Myślałem o jakimś lombardzie albo salonie jakiegoś rippera w Kabuki. Tam i w Northside najłatwiej zbyć taki towar.

                                          – W Northside nie dostaniesz dobrej ceny, większość ripperów pracuje tam z Maelstromem, a oni mają dojścia do czarnorynkowego chromu z Burkina Faso, który sami przerabiają i zalewają nim rynek. Już prędzej w Kabuki, ale to hermetyczna grupa, pilnują się przed policyjnymi prowokacjami. NCPD ciągnie z nich haracze za byle co. Najlepiej będzie to puścić przez Sieć, przez parę BBS-ów z towarem z drugiej ręki.

                                          – Ile to będzie warte? W przybliżeniu?
                                          – Wartość zależy od nakładu pracy, jaką w to włożysz - Gundarsson wyciągnął z kieszeni smarthinga, zaczął otwierać w nim kolejne karty przeglądarki - Jeśli chcesz mieć czyste ręce, najlepiej będzie sformatować banki pamięci wszczepów, usunąć ich historię. Mam do tego odpowiedni software. Dostaniesz lepszą cenę, jeśli zrobisz z tego chromu no name. Ale zacząłeś wyliczenia od złej strony. Jaki chcesz mi zaproponować procent?

                                          – Hmm... miałem nadzieję, że będziesz w stanie załatwić na nie papiery na jakiegoś zmarłego... wiesz, wciągasz w system, że miał cyberoko mimo, że go nie miał... - HiFi zerknął pytająco.

                                          – Takie manewry to grubsza sprawa, to jest fałszowanie danych medycznych, sam nie dam rady tego ogarnąć… wybacz stary, ale nie chcę się w to pakować zbyt głęboko. Mogę ci pomóc na tyle, na ile to dla mnie bezpieczne. Mogę pokasować blokady pamięci i je sformatować i dać ci dobre namiary na sieciówki, gdzie to pójdzie jak woda. Ale nic więcej, wybacz, stary.

                                          – Szkoda... Ale... powiedz mi... ile czasu byś potrzebował na upłynnienie towaru?

                                          – Wycenię to tak, że pójdzie w kilka godzin.

                                          – Dobra. Zróbmy tak, że zgadamy się jutro rano, jak już wypoczniesz po imprezie. I wtedy dokończymy. Dla mnie to nowość i ja sam nie wiem, co mam ci zaproponować, żeby cię stary, nie obrazić.

                                          Po skończonej rozmowie, wrócili obaj do wspólnego pomieszczenia i reszty domowników.


                                          Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                                          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          2
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy