Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
274 Posty 7 Uczestników 4.2k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • WilczyW Niedostępny
    WilczyW Niedostępny
    Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #259

    Ulga na widok Froga walczyła w głowie Dingo o pierwszeństwo z lękiem, kiedy zrozumiał co takiego chce im przekazać Shawn.
    - To sobie wybrali dobry moment, żeby się pozabijać... - powiedział Houston, pocierając ręką oczy. Animozje między 6th Street a Trenami nie były niczym nowym, ale ich obecność tu i teraz była dziwna. A może to tylko paranoja? Albo ich przyjaciel Slim wezwał wsparcie? Nie było co nad tym dumać.

    - Z buta? - odparł w końcu Dingo, patrząc na Froga - To kawał drogi, a po drodze jest jeszcze kanał. Widziałeś jak on wygląda? Będzie trzeba go nieść...
    Wskazał na Switcha, przedstawiającego sobą obraz nędzy i rozpaczy.
    - Jak się pospieszymy, to może damy radę stąd prysnąć - dodał, wskazując na Aigo - Głowy między nogi i gaz do dechy. Im szybciej tym lepiej... chyba, że chcecie stawiać zakłady kto wygra?

    Spojrzał ponownie w stronę ulicy. Może przeczekanie do końca strzelaniny też było jakimś pomysłem... ale starcie mogło w każdej chwili przenieść się w stronę na razie bezpiecznej uliczki.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • MarrrtM Online
      MarrrtM Online
      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #260

      - Trzech Szóstków tu szło do Was! - wysapał Shawn. Nie wyglądał na zmęczonego, ale oczy miał szeroko otwarte, a źrenice powiększone jakby się naćpał. Chyba nie do końca pojmował zamysł ziomków, ale zaczął energicznie kręcić głową gdy Mack układał delikatnie Switch na tylnym siedzeniu. - Ale zawrócili jak treniarze przyjechali. Podziurawili ich wozy na sito! Z szoferek nic nie zostało. Dopiero z paki zaczęli żywi treni wyłazić i pruć z czego popadnie. Szóstki mają sprzęt z najwyższych półek. Tego naszego rzęcha przestrzelą na wylot. Zubożony uran, albo lepiej. Neuronalna komunikacja, HUDy... Nie wiem co Switch odpierdolił, ale mówię wam wiejmy z buta i to już...

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      ♥
      3
      • NanatarN Niedostępny
        NanatarN Niedostępny
        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #261

        Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:18

        Bang, bang - odliczała wystrzały, ściskała w spoconej dłoni nóż do PCV z wysuniętym na cal ostrzem skryta za ścianą apartamentowca, odcięta wzrokowo od głównej sceny wydarzeń, polegać musiała na werbalnych i sejsmicznych bodźcach, kilka ledwo kroków dzieliło ją od bezpośredniej kontroli kamery na placu przed budynkiem, już gotowa była ową granicę przekroczyć, kiedy wkroczył Shawn. Spotkały się ich oczy, ich źrenice powiększone.

        Milisekunda radości z odzyskania przyjaciela prędko minęła. Brazil wiedziała, że ostrzeżenia Camary nie są pustymi słowami. Dość go znała, dość czytała, żeby wiedzieć kiedy zaufać jego ocenie zagrożenia. Odliczyła kolejne strzały, kolejne kroki na schodach, obliczyła, sugerując się rachubą Żaby, że uzbrojeni napastnicy są na drugim piętrze. Liczyła w duchu na tradycjonalistę na trzecim.

        Zawróciła na pięcie napędzana hormonami. Sfochowana na siebie że wydała złe dyspozycje. Foch rozlał się niczym telepatyczny wirus.

        -Zmiana planów. Czas się skurczył, a nasze opcje jeszcze bardziej. Szans na wyjazd ulicą jest trzydzieści procent, szansa na na ucieczkę zaułkami osiemdziesiąt sześć, już osiemdziesiąt pięć. Mack, Leif bierzcie go, Dingo droga przez zaułki, Camara czujka. Jebać to autko, kredyt spłacę później. Przyszliśmy po Swicha i z nim wyjdziemy, nikt tu nie zostanie z mojej winy. Nikt nie zginie przynajmniej do świtu. - mówiąc, wpierw sama zabrała się za wyciąganie Raze, ale po trzech sekundach zmusiła do tego Leifa.

        Rozejrzała się czujnie.

        -Mamy minutę. Proszę was o jeszcze raz o zaufanie. Za łeb go i w nogi. Puknę autem w ścianę, że se ktoś źle cofnął. - ostrzegła, żeby nikt nie odczytał niewłaściwie jej intencji.

        Pod czaszką przemknęło jej, że to zamieszanie, o którym mówił Shawn, to nie nie zasługa Raze, tylko jej, ale wolała nie prostować sprawy, by nie podważać zaufania do ledwo wypowiedzianych słów. Frog mógł mieć i swoje za uszami w tym całym bałaganie, a już na pewno Hajfi, którego strategicznie zabrakło.

        Wszystko to myśli, goniące myśli, tylko po to by zapełnić pustkę, między wyciągnięciem Swicha, a manewrem, który wymyśliła. Małe puk, puk autkiem. Między drzwiami, a kierownicą, Skryba wysłał wszystkim mapkę okolicy z satelity. Brazil zaś barbarzyńsko kasowała historię czarnej skrzynki Aigo, w sposób którego nie powstydziłby się Atylla.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        ♥ 🆒
        3
        • KetharianK Niedostępny
          KetharianK Niedostępny
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #262

          Plac za budynkiem na Vista del Rey


          Czas wydawał się uciekać w szaleńczym tempie, kiedy wciśnięty już na tylne siedzenie Aigo Switch został złapany za nogi i wyciągnięty ponownie na zewnątrz wprost w ręce swoich towarzyszy. Mack i Leif zaczęli go wlec w kierunku jednego z licznych zaułków, wspierani przez Dingo i ubezpieczani przez ściskającego kurczowo pistolet Froga.

          Huk wystrzałów od strony Vine Street uległ spotęgowaniu, świadcząc dobitnie o eskalacji ulicznej bitwy. Szóstki wysłały do apartamentowca doborową ekipę i wskakująca za kierownicę Aigo Brazil raz jeszcze wykrzyczała w rozemocjonowany umysł pytanie, dlaczego Streetsi znaleźli się w apartamentowcu SlimWire akurat tego konkretnego wieczoru i czy wizyta Artemidy i Houstona w tym miejscu naprawdę mogła być wyzwalaczem jatki po przeciwnej stronie budynku.

          Netrunnerka nie mogła się wyzbyć złowieszczego przeczucia, że w dramatycznych wydarzeniach całego sobotniego wieczoru nie było absolutnie niczego z przypadku.

          Czerwony samochodzik zawył na przegazowanym pierwszym biegu, pojechał do przodu uderzając maską w pryzmę palet rzuconych byle jak tuż obok kontenera. Plastikowy zderzak pękł z głuchym trzaskiem, posypało się szkło rozbitego reflektora. Brazil wyjęła ze stacyjki Aigo drzazgę kontrolną, wyskoczyła na zewnątrz i nie siląc się na zamknięcie wozu pobiegła w ślad za kompanami.

          Niewiele później pamiętała z przeprawy pomiędzy kontenerami na odpady, namiotami bezdomnych, stertami pustych palet i pojemników na chemikalia. Bijące szaleńczo serce dziewczyny zwolniło swój rytm dopiero, gdy cała grupka wychynęła na sprawiającą pozory całkowitej normalności Skyline East, pełną ludzi i samochodów, dźwięków reklam, muzyki i klaksonów.

          Nie widząc za sobą śladu pościgu Shawn schował do kieszeni pistolet, którym chwilę wcześniej przepędzał z zaułków mniej skorych do współpracy włóczęgów, obejrzał się ponad ramieniem w stronę labiryntu przejść i skrótów dzielących go od Vista del Rey. Betonowa dżungla stłumiła swoją gęstą zabudową ostatnie dźwięki strzelaniny, zamknęła za zbiegami dramatyczny rozdział pozostawiając ich z półprzytomnym zakrwawionym druhem, którego ktoś bezceremonialnie pozbawił cybernetycznego oka.

          - Posadźcie go na ławce - wydyszał Leif Gundarsson - Tam w cieniu, tam gdzie ta rozbita lampa. Muszę pomyśleć.

          Mężczyzna przeczesał palcami włosy, przeciągnął wzrokiem po czteropasmowej ulicy w stronę widocznej po drugiej stronie kanału niskiej zabudowy Arroyo i górującym nad nią megablokiem H7.

          - Zabieramy go do mieszkania czy w jakieś bezpieczne miejsce? - zapytał przenosząc spojrzenie na resztę towarzyszy - HiFi już wie, co się stało?

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • GreKG Niedostępny
            GreKG Niedostępny
            GreK jako Raze „Switch” More
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #263

            text alternatywny

            Raze Switch More

            Night City

            Vista del Rey

            Ruch. Głosy.

            Ktoś go niesie.

            Nie.

            Pociąg. Wagony. Stalowe koła. Dworzec.

            Nie.

            Ktoś trzyma go pod ramieniem.

            Boli.

            Strasznie boli.

            — Nie... nie dotykaj...

            Głos ugrzązł mu w gardle.

            Krew miała smak rdzy.

            ─── ◈ ───

            — Keira...

            Szept.

            Ledwie słyszalny.

            — Nie strzelaj... nie strzelaj jeszcze...

            Palce zacisnęły się bezwiednie na czyimś rękawie.

            — Poczekaj... jeszcze minuta...

            ─── ◈ ───

            Świat przechylił się na bok.

            Neony.

            Ulica.

            Jastrzębie-Zdrój.

            Nie.

            Night City.

            Nie.

            Nie wiedział.

            — Mówiłem ci... kurwa... mówiłem...

            Nerwowy śmiech.

            — Polska jest prawdziwa...

            ─── ◈ ───

            Ktoś coś do niego mówił.

            Kobiecy głos.

            Znajomy.

            Tak znajomy, że aż bolało.

            — Keira?

            Powieka drgnęła.

            Jedno oko.

            Tylko jedno.

            Malowana twarz.

            — Nie gniewaj się...

            Przełknął ślinę.

            — Miał być ten pierdolony drink... z palemką...

            ─── ◈ ───

            Biomonitor.

            Punkt.

            Zgasł.

            Nie.

            Nie zgasł.

            Przecież siedziała obok.

            Przecież słyszał jej głos.

            — Kotku?

            Pusty oczodół zapiekł żywym ogniem.

            — Gdzie jesteś...

            ─── ◈ ───

            Ktoś sadza go na ławce.

            Cement.

            Metal.

            Chłód.

            Nie rozumie.

            Dlaczego jest sam?

            Przecież przed chwilą...

            Przed chwilą była tutaj.

            ─── ◈ ───

            — Arte...

            Zmarszczył brwi.

            Nie.

            — Kei...

            Urwał.

            — Arte.

            Znowu.

            Jakby próbował przypomnieć sobie własne imię.

            — Nie taguj mnie...

            Bełkot.

            — Nie wrzucaj... nie wrzucaj tego...

            Krótki chichot.

            — Wyjdę jak idiota...

            ─── ◈ ───

            Otworzył oko.

            Twarze.

            Za dużo twarzy.

            Nie znał ich.

            Znał.

            Nie znał.

            — Spectra?

            Wyciągnął rękę.

            Nie trafił.

            Dłoń opadła bezwładnie.

            — Nie bierz... chipa...

            ─── ◈ ───

            Oddychał ciężko.

            Płytko.

            — Nie zostawiaj mnie tam...

            Szepnął.

            Nie wiadomo do kogo.

            — Nie tym razem.

            ─── ◈ ───

            Nagle poderwał głowę.

            Przerażenie.

            Prawdziwe.

            Surowe.

            — Granat.

            Szept.

            Potem głośniej.

            — KEIRA, NIE!

            Urwało się.

            Powietrze uciekło z płuc.

            Został tylko cichy jęk.

            ─── ◈ ───

            — Jestem zmęczony...

            Mruknął.

            — Chcę do domu.

            Długa chwila ciszy.

            — Kei... Arte, zabierz mnie do domu.

            Odpłynął.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            ♥ 🆒
            4
            • WilczyW Niedostępny
              WilczyW Niedostępny
              Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Wilczy
              #264

              Nomada odetchnął głęboko, kiedy wyszli na Skyline East, przez moment rozkoszując się zwyczajowym gwarem nocnego życia. Po wystrzałach z karabinów zostały jedynie odległe echa w anonimowym harmidrze Night City.
              - Dobra jest - powiedział bardziej do siebie, niż do przyjaciół - Teraz będzie już z górki.

              Spojrzał na posadzonego na ławce Switcha, który wydawał się powoli kontaktować, po dawce leków przeciwbólowych, które zaaplikował mu Mack. Dingo pokręcił głową i zwrócił się do Gundarssona.
              - Mieszkanie to bezpieczne miejsce - powiedział, kiedy zwyciężył w nim zwierzęcy atawizm. Schować się w norze i przeczekać - Zadekujmy się i doprowadźmy go do stanu używalności. Mack, w jakim on jest stanie? Poskładacie go z Leifem?

              Houston zastanawiał się, jak poważne są obrażenia Raze'a. Brak oka rzucał się w, hehe, oczy, ale jak reszta? Dobrze by było, gdyby Switch wylądował na łóżku u ripperdoca, ale może w tej sytuacji wystarczy stół w ich melinie i wycieczka do apteki po niezbędne środki.

              Houston podszedł do ławki, na której siedział Raze. Wydawało mu się, że jego usta się poruszyły, jakby coś mówił, ale może to tylko światło tak padało na jego twarz.
              - Hej, Switch? Słyszysz mnie? - zapytał, wystawiając dłoń z uniesionymi trzema palcami - Ile palców widzisz? I czemu dałeś się tak załatwić?

              Dingo patrzył na posiniaczoną twarz przyjaciela i czuł jak powoli uchodzi z niego adrenalina. Jeszcze nie byli bezpieczni, nadal czuł się odkryty i widoczny, jak pies preriowy w pełnym słońcu.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              ♥
              4
              • NanatarN Niedostępny
                NanatarN Niedostępny
                Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                #265

                Skyline East; Około północy; ławeczka

                Czujne zwierzątko przejęło kontrolę nad ciałem Brazil, nie wychylała się podczas drogi nie zostawała na końcu, zdawało się skupiona rozglądała czujnie, ale czujność była tylko ułudą bo główka procesowała niezliczone scenariusze, przeszłe i przyszłe. Głowa była już głodna, tak pracowała i pracowała, a nie dostała jedzenia. Artemida była równie głodna jak i nie miała kompletnie apetytu. Prędko złajała się za tak próżne instynkty jak głód.

                Odtwarzała w pamięci sekwencje zatrzymanych programów, obracała “na języku” nazwy plików, korelowała czas swoich działań z czasem przybycia ekipy gangów. - Dlaczego strzelali się pod kamienicą? Spodziewała się Trensów, a Szóstki wparowały armią, jaką w tym rolę grali Valentinos, którzy się podobno wycofali - Zadawała sobie pytania i znów brakowało jej informacji do pełnej analizy. Uznała, że Frog musi jej dokładnie opowiedzieć co się tam wydarzyło.

                Się nagle zatrzymali. Posadzili Swicha na ławce. Nie roztrząsała po co. Znali się lepiej na klejeniu ciała. Znali się na pewno, tylko, czy wystarczająco byli przejęci. Nie miała siły wydusić słowa.

                Poczuła, że jest jej zimno, w lewej dłoni wciąż kurczowo ściskała zmięte i brudne spodnie, ręka się trzęsła, prawa tak samo. Torquemada trzęsła się cała. Mimowolnie poddała analizie swój stan: schodząca adrenalina, strach, wygłodzony i wyeksploatowany organizm, wstrząs psychiczny. - Jeszcze jej wstrząsu brakowało. - pomyślała.

                Stała tak czując się kompletnie bezradną. Kiedy niemoc wstąpiła w kolana i te się ugięły usiadła na krawędzi ławeczki, na krawędzi żeby nie przeszkadzać Leifowi. Zakręciło się jej w głowie, odwróciła się, licząc, że nikt nie spostrzeże jak zwymiotowała żółcią. Podniosła głowę, spojrzała na duchołapów, wciąż tchu brakowało na słowa. Uśmiechnęła się niepewnie, zaklęcia na policzkach rozmazały się, makijaż spłynął w po policzkach strużkami z potem i łzami. Brazil przypominała arlekina.

                Sama oczywiście nie zdawała sobie sprawy ze swego wyglądu. Wciąż uparta żeby grać twardą i stanowczą. Po kilku oddechach udało się jej przełknąć ślinę i zwilżyć gardło na tyle żeby wychrypieć.

                -Trzeba zrobić te USG i RTG. Jak się da na kwadracie to spoko. - zwiesiła głowę - Jak trzeba kase to mam. - usta jej drżały, bladą maskę arlekina przyozdobiły sińce pod oczami. - Musimy to wszystko sobie przegadać. To co się tam wydarzyło.
                Mogłaby jeszcze nieco perorować odzyskując pewność, ale jej śliny w ustach zabrakło, co przekonało, że może jeść nie musi, ale wypić elektrolity to z pewnością.

                NoiseFeed Brazil do HiFi
                Brazil Mamy Swicha, jest ranny
                Brazil Będziemy wkrótce, zorganizuj co trzeba

                Splunęła brzydko gęstą flegmą. - Wysłałam do Hifiego, że będziemy. - spróbowała odwrócić się w stronę skupionych nad Razem przyjaciół zamieniając wygodną ławeczkę w przyklęk. Trochę się zachwiała. Podparła dłonią o brudną ulicę. - Jak z nim? Klinika, czy H10? Ma przeżyć, jest nam to winien. Ruszamy? - pospieszała, bo facet jednym, a goniły ja terminy, na poczet których się zadłużała.

                Zła, tak bardzo była zła na Swicha, że nie chciał zastawić nerki za jej sandvistana, a teraz ona odda swoje gniazdo chipów za leczenie gapy. Złość na faceta jakoś jej pomogła się pozbierać do kupy, a może było to wspomnienie zadania, którego się podjęła. Spojrzenie szersze nad aktualny stan ekipy.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                ♥
                3
                • KetharianK Niedostępny
                  KetharianK Niedostępny
                  Ketharian jako Soulkiller
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                  #266

                  text alternatywny

                  Mieszkanie paczki w H10, 23:45


                  Klimatyzacja w megabloku znowu szwankowała i HiFi zmarszczył nos czując jak po plecach spływa mu kropla gorącego potu. Piaskowe burze z zeszłego tygodnia naniosły do Night City mnóstwo pyłu znad Badlandsów, pokryły grubą warstwą piaskowych drobin metropolitalne instalacje fotowoltaiczne i zatkały wiele filtrów wentylacyjnych. Gorące lato dawało się we znaki zwłaszcza rezydentom wyższych partii miasta, zamieszkujących wysokie budynki wyrastające ponad dającą choć trochę cienia za dnia i więcej chłodu nocą litą zabudowę miejskiego labiryntu.

                  Leon Avrille dotąd nie odpisał, chociaż to było akurat do niego podobne - kiedy dopadała go tłumiona psychotropami depresja, potrafił milczeć całymi godzinami. Piśnięcie smarthinga zdradziło nadejście kolejnej wiadomości i tym razem to również nie był Leon.

                  Brazil.

                  Mam Switcha jest ranny. Będziemy wkrótce zorganizuj co trzeba

                  Młodzieniec zastygł w bezruchu, porażony enigmatyczną w swej naturze treścią wiadomości. Jego wyobraźnia, wciąż pełna bodźców będących efektem ubocznym ćwiartowania ludzkiego ciała w garażu Shivy Lacroix, natychmiast zaczęła technikowi podsuwać obrazy rannego na mnóstwo różnych sposobów Switcha.

                  Smarthing zaczął dzwonić, na jego wyświetlaczu pojawiło się kolorowe zdjęcie twarzy Leifa.

                  - Młody, sprawa strasznie się zjebała - Gundarsson wyrzucał z siebie słowa w zawrotnym tempie, nie mogąc się ewidentnie powstrzymać od wylania swoich ogromnych emocji na kogoś innego - Chuj wie, w co Switch się władował, ale tutaj się rozpętała prawdziwa bitwa. Powinni już coś mówić w wiadomościach, bo Sixth Street wjechali na Vistę na pełnej kurwie. Trup na trupie, ledwie z tego wyszliśmy żywi. Wygląda jakby go napierdalała banda bokserskich botów, oko stracił, to sztuczne.

                  Leif urwał na chwilę, do uszu HiFi dobiegły dźwięki niezrozumiałej rozmowy, w których rozpoznał głos Artemidy i Houstona.

                  - Weź idź do bocznej windy na parkingu po drugiej stronie ulicy, pilnuj terenu, wjedziemy tamtędy, bo tam jest mniejszy ruch. Do później.

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • MarrrtM Online
                    MarrrtM Online
                    Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #267

                    - A pewnie, że jest winien - przytaknął skwapliwie Żaba chowając gnata do kabury - Kurrwa. W głowie mi się kręci... Co tam się odjebało!
                    Solos kręcił się dookoła ławki jak pies, co chwila zawracając i nerwowo oglądając się za siebie. W głowie nadal miał widok kolesi, których większość z nich może co najwyżej pooglądać w necie, lub w holo newsach. Jednego minął na odległość... półtora metra? Może dwóch... Mógł sobie pomyśleć, że Szóstka nawet nie zwrócił na niego uwagi, ale Żaba wiedział lepiej. Nie był godny ich uwagi. Była to myśl dziękczynna. Ale jednocześnie w jakiś sposób irytująca. Znaleźć się wśród tych gości... Albo naprzeciw nim... Ciary kurwa, ciary.
                    Potrząsnął głową. Wiedział, że te myśli nie zaprowadzą go w żadne rozsądne miejsce teraz. Odpalił Smarthinga.
                    - Trzeba stąd zjeżdżać. Mam dość tej okolicy. Wezwę taksę.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    ♥
                    3
                    • GladinG Online
                      GladinG Online
                      Gladin jako HiFi
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                      #268

                      Zorganizuj co trzeba? zadumał się Hajfi, ale nie miał zbyt dużo czasu na dumanie, bo zadzwonił Leif.

                      – Ale czego mam pilnować? Co mam zorganizować? Środki przeciwbólowe? Stary! Jakbym chciał pomoc medyczną zorganizować tobym do ciebie uderzał! Za ile będziecie? - dopytywał technik, pozostawiając cyberoczy, nad którymi pracował.

                      Może się nadadzą dla Switcha przemknęło mu przez myśl. Przygotował swój pakiet pierwszej pomocy, chwycił opaski zaciskowe (kto wie, może też się przydadzą?), środki znieczulające...

                      Stół?

                      Opróżnił stół, gdyby trzeba było na nim robić jakieś operacje. Folia? Cerata? rozejrzał się wokół.

                      Brazil powinna mieć jakieś gaziki przemknęło mu przez myśl, ale machnął na to mentalnie ręką. Więcej czasu zajmie mu ich szukanie, niż to jest warte. Dziewczyna w razie czego sama je znajdzie raz-dwa.

                      Czyste ręczniki?

                      Skąd kurwa wziąć czyste ręczniki? Muszą wystarczyć te, co są.

                      Dezynfekcja? Coś chyba jest w zestawie pierwszej pomocy. Alkohol? Diabli wiedzą.

                      Zerknął na stanowisko, przy którym czyścił cybersprzęt.

                      Spluwa.

                      C-13, Uzi i... Arasaka. Sprawdził, czy ma pełne magazynki.

                      Zebrał też całe opancerzenie, jakim dysponował. Tak, na wszelki wypadek.

                      NoiseFeed HiFi, Leon Arville
                      HiFi Mam tu sytuację.
                      HiFi Zaproszenie nieaktualne.
                      HiFi Odezwę się, gdy będę mógł.

                      Ruszył w stronę wskazanej przez Leifa windy.


                      A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      ♥ 🆒
                      5
                      • KetharianK Niedostępny
                        KetharianK Niedostępny
                        Ketharian jako Soulkiller
                        Obsługa Moderator
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                        #269

                        text alternatywny

                        Na ulicach Night City, niedziela 15.07.2077, 0:15


                        Wezwana przez Froga taksówka Combat Cab nadjechała po zaledwie dziesięciu minutach nerwowego oczekiwania. Krążący wzdłuż krawężnika Shawn od razu dostrzegł poprzez Nadświat kolorową ikonę wyświetloną nad dachem fioletowego Thortona Larimore, będącą jego nickiem użytym do zamówienia przewozu. Używając aplikacji CC solo włączył własną ikonę przywołania, czerwoną strzałkę widoczną jedynie dla posiadaczy korzystających z Nadświata właścicieli cyberoczy albo smartgogli. Kierowca Combat Cab dostrzegł go od razu, zjechał na pobocze zwalniając zamki tylnych drzwi i wrzucając luz.

                        Jeździł Thortonem Larimore w wersji siedmioosobowej, zgodnie z rezerwacją Shawna. Pięcioro pasażerów zajęło czym prędzej miejsca w środku, Switcha sadzając pomiędzy Brazil i Mackiem w ostatnim rzędzie siedzeń i rzucając ostatnie nerwowe spojrzenia w zaułek, którym wydostali się na Skyline East.

                        - Dokąd? - zapytał poprzez interkom kierowca, ukryty za oddzielającą szoferkę od części pasażerskiej kuloodporną ścianką.

                        - Little China, H10, przez Glen - rzucił w odpowiedzi Shawn rozsiadający się wygodniej w siedzeniu w przednim rzędzie. Czując schodzącą z krwioobiegu adrenalinę mężczyzna oparł się skronią o szybę w drzwiach i zaczął przywracając kontrolę nad swoimi rozgorączkowanymi myślami.

                        Larimore włączył się do ruchu jadąc w kierunku zachodniej części miasta, wzdłuż kanału wodnego oddzielającego południowe centrum miasta od podmiejskiego Santo Domingo. W ciemnościach nocy pulsowały światła pozycyjne H6 i H7, megabloków wzniesionych przy przemysłowej strefie Arroyo, górujących ponad kwartałami magazynów, fabryk, rafinerii i tanich osiedli robotniczych ciągnących się aż po Charter Hill i labirynt faweli zbudowanych w cieniu ogromnej tamy zbiornika na Badlandach.

                        Kierowca taksówki minął wjazd na Bulwar MLK, pojechał dalej na zachód obok ogromnego centrum operacyjnego korporacji przewoźniczej DTR podświetlanego płomieniami buchającymi z kominów sąsiedniej rafinerii i skręcił w Los Lobos. Brudne budynki Vista del Rey zniknęły po kilkuset metrach, przegnane przez neonowy blask pławiącego się w nocnym życiu Glen. Na ulicach przybyło ludzi, kluby i restauracje pulsowały świetlnymi reklamami, częściej rzucały się w oczy błyskające czerwienią radiowozy.

                        - Jak z nim, Mack? - kiedy Larimore skręcił na obwodnicę Hanforda, biegnącą trzy piętra powyżej poziomu ulicy poprzez Wellsprings w stronę Kanału Parsonsa, Shawn odwrócił się w siedzeniu i spojrzał na Hartleya - Wyliże się?

                        - Nie wiem czy nie ma obrażeń wewnętrznych, ale jama oczodołu nie jest naruszona - odpowiedział weterynarz - Ktoś mu wyjął Kiroshi bez uszkodzenia obejmy mocującej, pewnie jeszcze przed spuszczeniem wpierdolu. Jeśli mu nie pękła śledziona, będzie okay.

                        Shawn pokiwał głową do siebie samego, a potem przymknął oczy, w myślach przywołując ekscytująco mrożące krew wspomnienie profesjonalnej akcji Szóstek na Vine Street.

                        Taksówka włączyła się w gęsty ruch w Śródmieściu kierując się w stronę najbliższego mostu do Little China.

                        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        3
                        • GreKG Niedostępny
                          GreKG Niedostępny
                          GreK jako Raze „Switch” More
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #270

                          text alternatywny

                          Raze Switch More

                          Na ulicach Night City

                          niedziela 15.07.77, 0:15

                          Silnik taksówki mruczał jednostajnie.

                          Raz po raz zawieszenie wybierało nierówności, wprawiając jego obolałe ciało w nieprzyjemne drgania. Każdy wstrząs odbijał się echem gdzieś pod żebrami i za pustym oczodołem.

                          Przez dłuższą chwilę nie wiedział nawet, gdzie jest.

                          Miał zamknięte oko.

                          Słyszał głosy.

                          Znajome.

                          Dalekie.

                          Jakby dochodziły z drugiego końca tunelu.

                          Potem poczuł czyjąś dłoń na własnej ręce.

                          Arte.

                          Nie Keira.

                          Arte.

                          Ta myśl pojawiła się nagle, wyraźna jak neon przebijający się przez mgłę.

                          Powoli otworzył oko.

                          Świat wrócił w połowie.

                          Brakowało mu głębi.

                          Brakowało kolorowych znaczników Nadświata.

                          Brakowało danych.

                          Brakowało...

                          Kiroshi.

                          Zamarł.

                          Dopiero teraz naprawdę to do niego dotarło.

                          Nie zgubił oka.

                          Ktoś mu je wyjął.

                          Nie! Sam je wyjął.

                          Wspomnienie nadeszło w bolesnej, krótkiej przebitce.

                          Przełknął ślinę.

                          Gardło miał suche jak papier ścierny.

                          Spojrzał na odbijające się w szybie miasta.

                          Neony Glen przesuwały się za oknem jak rozmazane smugi światła.

                          Był w taksówce.

                          Był żywy.

                          I właśnie to zaczynało go niepokoić.

                          Pamięć wracała kawałkami.

                          Przypomniał sobie mieszkanie SlimWire.

                          Rositę.

                          Szelest lateksowych rękawiczek.

                          Pudełko do pizzy.

                          Okruszki.

                          Pistolet znikający w kartonie.

                          Fuentes.

                          Ten jego pierdolony uśmiech.

                          Dzieci.

                          ...

                          Dzieci.

                          Poczuł mdłości.

                          Nie od obrażeń.

                          Od wspomnienia.

                          Powoli uniósł zdrową rękę i dotknął bandaża zasłaniającego pusty oczodół.

                          Syknął.

                          — Chuj...

                          Tylko tyle udało mu się z siebie wydusić.

                          Płuca bolały przy każdym oddechu.

                          Siedzący obok ludzie od razu zwrócili na niego uwagę.

                          Dingo.

                          Mack.

                          Brazil.

                          Frog.

                          Dopiero wtedy uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz.

                          Przyjechali po niego.

                          Naprawdę po niego przyjechali.

                          Do Vista del Rey.

                          Nocą.

                          Przez chwilę patrzył na nich bez słowa.

                          Potem prychnął cicho.

                          Krzywo.

                          Prawie jak uśmiech.

                          — Kurewsko głupi jesteście.

                          Oparł głowę o zagłówek.

                          — Wszyscy.

                          Milczał chwilę.

                          Oddychając ciężko.

                          — Dzięki.

                          Powoli zaczął układać elementy łamigłówki.

                          SlimWire.

                          Shiva.

                          Fuentes.

                          Rosita.

                          Bractwo Gołębicy.

                          Muammar. El Capitano.

                          Arasaka.

                          Każda nazwa była jak kamień wrzucany do worka.

                          Robił się coraz cięższy.

                          W końcu westchnął.

                          Długo.

                          Zmęczony bardziej niż obolały.

                          — Nie pamiętam końcówki.

                          Spojrzał na resztę jednym okiem.

                          Tym, które mu zostało.

                          — Ostatnie co kojarzę, to mieszkanie Slima. Co tam się odpierdoliło?

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          ♥ 🆒
                          4
                          • WilczyW Niedostępny
                            WilczyW Niedostępny
                            Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez Wilczy
                            #271

                            Wnętrze taksówki było duszne i z tyloma pasażerami w środku wydawało się w pierwszej chwili niemal klaustrofobiczne. Jednak ta bliskość towarzyszy, powolne schodzenie napięcia z ich głów i ciał sprawiły, że Dingo po chwili poczuł się znów na miejscu. Tu i teraz, tam gdzie przynależał. Przypomniał sobie chłodne noce na Badlandach i namioty smagane wiatrem. Skulonych razem członków watahy - jego ówczesnej rodziny - ogrzewających się ciepłem swoich ciał, ledwie mieszczących się w ciasnocie brezentu. Pył dostający się przez szczeliny w materiale, kiedy przeczekiwali burze piaskowe.

                            Zamrugał, wpatrzony w okno jadącej taksówki. Przez chwilę oślepiły go neony, śpiewające swoją nocną pieśń o konsumpcjonizmie, życiu i śmierci... Ziewnął przeciągle - ciało, po wzmożonej aktywności i ciągłym napięciu, powoli wystawiało mu rachunek - i rzucił okiem na pozostałych. Wyglądało na to, że wszyscy jechali na oparach. Zamyślony Shawn, nietypowo milcząca Artemida... skwaszony Leif. Jeden Hartley starał się robić swoje, obserwując Switcha.

                            Switch, ich fixer. Podobno w Night City mówi się, że żeby coś dobrze działało trzeba posmarować, a dobry fixer był właśnie takim... smarowidłem. Dingo nie był przekonany co do tego aforyzmu i dla niego Raze był raczej klejem. Spoiwem, które trzymało ich grupę w całości. Czy to dziwne, że prawie bez wahania ruszyli po niego? Tak i nie.

                            Houston wziął gadanie Switcha za majaki człowieka wyrwanego z rąk śmierci, choć jego pytanie autentycznie go zaskoczyło.
                            - Jak to, "co się odpierdoliło?" - spytał Dingo, odwracając się w stronę tylnego rzędu siedzeń w taksie - Myślałem, że ty nam powiesz. Gruby pieprzył trzy po trzy, żeby ratować swoją skórę. Mówił coś o Trenach, że pracował dla nich... a, i o tym, że masz niewyparzoną gębę. Ale to już wszyscy od dawna wiemy.

                            Houston spróbował się uśmiechnąć, ale chyba wyszedł mu tylko sztywny grymas. Jak to dobrze, że ta noc dobiegała końca...

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            🆒
                            2
                            • JohnyTRSJ Niedostępny
                              JohnyTRSJ Niedostępny
                              JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                              #272

                              Hartley "Mack" Mackinaw

                              w drodze do Megabloku


                              To się działo tak szybko. Ich wynajęty samochodzik, potem porzucenie go, gdy tylko mieli ruszać, ale wtedy na ulicy zrobiło się naprawdę gorąco. Nieśli Switcha przez podwórza, na następną ulicę. Mack pod naciskiem zaaplikował fixerowi "pobudzacz" (zostańmy przy tej nazwie, konkretna nazwa tego specyfiku wywołałaby lawinę pytan, których Mack oraz Leif woleliby uniknąć). Środek działał wolno, to nie był żaden filmowy cud, co postawi umarlaka w pięć sekund.

                              Switch dochodził do siebie, w słabym świetle latarni i latarek w smathingach obejrzeli z Leifen pusty oczodół. Nie było źle, żadnych śladów brutalnego wyrwania, gniazdo było całe i wyglądało w porządku, więc i nerwy powinny być w porządku. Zasłonił bandażem pustkę, żeby Switch nei wyłapał zbędnego syfu.

                              Miał w pogotowiu painkillery, ale wstrzymał się z nimi. Tak długo jak Switch się nie skarży, Mack nie zamierza mu niczego wstrzykiwać ani aplikować. Jak go za pierwszym razem ładowali do samochodzika to wyglądał gorzej, ale na szczęście to wszystko było powierzchowne.

                              W temacie obrażeń wewnętrznych to tylko powtarzał zdanie Leifa, nie mieli przecież w oczach nawet prymitywnego ultrasonografu!

                              Jechali do mieszkadła i wszyscy żyli.

                              - Hej Switch, podziękuj Brazil, to ona nas tam zabrała. Słyszysz?

                              178.255.46.143
                              Pan Psuj
                              Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              🆒
                              2
                              • MarrrtM Online
                                MarrrtM Online
                                Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #273

                                Taryfiarz był spoko. Żadnych pytań, zdziwienia, marudzenia. Zresztą spróbowałby marudzić. Choć mógłby, bo mu Switch trochę pewnie kanapę juchą upieprzy. A jak nie juchą to tym w czym był utytłany po opuszczeniu śmietnika. Ale za taką stawkę kierowca był mądrze milczący i zlewający. Co Żaba musiał docenić, bo dość już sobie wrogów dziś narobił. Mimo że patrząc na postępujące odliczanie taryfikatora, miał ochotę zrobić sobie nowego wroga. Pozwolił sobie odpłynąć wspomnieniem do Szóstek i gdy zamknął oczy, uświadomił sobie, że nadal mruga mu ikonka z czerwoną kropką!

                                - O kurwa... nie uwierzycie... - powiedział nagle do kumpli z tyłu - Nagrałem to wszystko!

                                Nie zastanawiając się wiele przewinął sobie kadry do początku strzelaniny. Dłonie mu się zacisnęły instynktowo... Kurwa, że też lśnienia nie włączył! Choć nie. Tak jest lepiej. Surowiej. Czuć brutalną perfekcję komandosów. I pewnie i tak mieli blokady włączone.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                ♥
                                4
                                • KetharianK Niedostępny
                                  KetharianK Niedostępny
                                  Ketharian jako Soulkiller
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                  #274

                                  text alternatywny


                                  Megablok H10, 15.07.2077, 0:35


                                  Taksówkarz pokonał Kanał Parsonsa skrajnym nadmorskim mostem, toteż przed oczami pasażerów otworzyła się na chwilę czarna panorama pogrążonych w ciemnościach nocy wód zatoki del Coronado, rozjaśniona w jednym miejscu jaskrawymi światłami kosmodromu NCX.

                                  Jakiś wahadłowiec akurat piął się ku ziemskiej orbicie, ciągnąc za sobą imponujący warkocz płomieni i piękno tego widowiska przykuło uwagę tych pasażerów taksówki, którzy akurat spojrzeli w tamtą stronę.

                                  Zaraz potem samochód zjechał na Słoneczny Bulwar i zagłębił się w neonowy chaos Little China znikając w tunelach przecinających partery ogromnych metropolitalnych budynków. Pomimo późnej pory chodniki i jezdnie tętniły życiem, wszędzie wokół tłumy ludzi korzystały z dekadenckiego uroku nocnego życia w jednej z rozrywkowych dzielnic Night City.

                                  HiFi czekał w umówionym miejscu, zrywając się z betonowego murku na parkingu przylegającym do jednej z licznych wind megabloku. Wysiadając z taksówki Shawn cmoknął znacząco na widok broni, która mignęła mu na sekundę pod kurtką młodzieńca; potem zapukał w szybę drzwi kierowcy. Brodaty gość wyciągnął w jego stronę płatniczy terminal, nie otwierając z oczywistych względów bezpieczeństwa kuloodpornego okna. W Combat Cab jeździli kierowcy zahartowani w ogniu ulicznej przestępczości i żaden z nich nie dałby sobie strzelić w ucho za półtorej setki eurodolarów.

                                  Nie, żeby Frog nie miał na to przelotnej ochoty wbijając do swojej aplikacji kwotę stu pięćdziesięciu baksów. Kurs za kupę kasy, ale z podwyższoną gwarancją bezpieczeństwa - na czymś takim tej nocy nie warto było oszczędzać.

                                  - Zablokuj windę! - rzucił w stronę HiFi przelewając zapłatę za przewóz i chowając smartfona z powrotem do kieszeni spodni - Mack, łap go za ręce, musimy go wypchnąć za próg.

                                  HiFi stał kilkanaście kroków od samochodu, ale i tak zauważalnie zbladł, kiedy jego spojrzenie padło na zakrwawionego Switcha. Jakaś zmierzająca w stronę windy rozbawiona para też z miejsca zauważyła fiksera i natychmiast zawróciła w kierunku, z którego nadeszła.

                                  Dziesięć minut później Raze More leżał już na futonie w swoim pokoiku, skrupulatnie oglądany z każdej strony przez wstrząśniętą jego stanem Brazil.

                                  - Nie uwierzysz, co to była za akcja, młody - powiedział Shawn wyciągając z paśnika w salonie puszkę NiColi i włączając pilotem klimatyzację - Napierdalali się Trenosi z Szóstkami, na wciągnięcie ręki od nas! Włącz telewizor, puszczę ci streama z oka, wszystko nagrałem! Ja pierdolę, jeszcze mam ciarki. Streeci sto procent profeski, weszli w meksów jak nóż w masło.

                                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  🚀
                                  3

                                  Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                  Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                  Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                  Zarejestruj się Zaloguj się
                                  Odpowiedz
                                  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                  Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                  • Najpierw najstarsze
                                  • Najpierw najnowsze
                                  • Najwięcej głosów


                                  • Zaloguj się

                                  • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                  Powered by NodeBB Contributors
                                  • Pierwszy post
                                    Ostatni post
                                  0
                                  • Kategorie
                                  • Ostatnie
                                  • Tagi
                                  • Popularne
                                  • Świat
                                  • Użytkownicy
                                  • Grupy
                                  • Strona startowa