Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
344 Posty 7 Uczestników 10.0k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GreKG Online
    GreKG Online
    GreK jako Raze „Switch” More
    Mecenas
    napisał ostatnio edytowany przez
    #263

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Night City

    Vista del Rey

    Ruch. Głosy.

    Ktoś go niesie.

    Nie.

    Pociąg. Wagony. Stalowe koła. Dworzec.

    Nie.

    Ktoś trzyma go pod ramieniem.

    Boli.

    Strasznie boli.

    — Nie... nie dotykaj...

    Głos ugrzązł mu w gardle.

    Krew miała smak rdzy.

    ─── ◈ ───

    — Keira...

    Szept.

    Ledwie słyszalny.

    — Nie strzelaj... nie strzelaj jeszcze...

    Palce zacisnęły się bezwiednie na czyimś rękawie.

    — Poczekaj... jeszcze minuta...

    ─── ◈ ───

    Świat przechylił się na bok.

    Neony.

    Ulica.

    Jastrzębie-Zdrój.

    Nie.

    Night City.

    Nie.

    Nie wiedział.

    — Mówiłem ci... kurwa... mówiłem...

    Nerwowy śmiech.

    — Polska jest prawdziwa...

    ─── ◈ ───

    Ktoś coś do niego mówił.

    Kobiecy głos.

    Znajomy.

    Tak znajomy, że aż bolało.

    — Keira?

    Powieka drgnęła.

    Jedno oko.

    Tylko jedno.

    Malowana twarz.

    — Nie gniewaj się...

    Przełknął ślinę.

    — Miał być ten pierdolony drink... z palemką...

    ─── ◈ ───

    Biomonitor.

    Punkt.

    Zgasł.

    Nie.

    Nie zgasł.

    Przecież siedziała obok.

    Przecież słyszał jej głos.

    — Kotku?

    Pusty oczodół zapiekł żywym ogniem.

    — Gdzie jesteś...

    ─── ◈ ───

    Ktoś sadza go na ławce.

    Cement.

    Metal.

    Chłód.

    Nie rozumie.

    Dlaczego jest sam?

    Przecież przed chwilą...

    Przed chwilą była tutaj.

    ─── ◈ ───

    — Arte...

    Zmarszczył brwi.

    Nie.

    — Kei...

    Urwał.

    — Arte.

    Znowu.

    Jakby próbował przypomnieć sobie własne imię.

    — Nie taguj mnie...

    Bełkot.

    — Nie wrzucaj... nie wrzucaj tego...

    Krótki chichot.

    — Wyjdę jak idiota...

    ─── ◈ ───

    Otworzył oko.

    Twarze.

    Za dużo twarzy.

    Nie znał ich.

    Znał.

    Nie znał.

    — Spectra?

    Wyciągnął rękę.

    Nie trafił.

    Dłoń opadła bezwładnie.

    — Nie bierz... chipa...

    ─── ◈ ───

    Oddychał ciężko.

    Płytko.

    — Nie zostawiaj mnie tam...

    Szepnął.

    Nie wiadomo do kogo.

    — Nie tym razem.

    ─── ◈ ───

    Nagle poderwał głowę.

    Przerażenie.

    Prawdziwe.

    Surowe.

    — Granat.

    Szept.

    Potem głośniej.

    — KEIRA, NIE!

    Urwało się.

    Powietrze uciekło z płuc.

    Został tylko cichy jęk.

    ─── ◈ ───

    — Jestem zmęczony...

    Mruknął.

    — Chcę do domu.

    Długa chwila ciszy.

    — Kei... Arte, zabierz mnie do domu.

    Odpłynął.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    ♥ 🆒
    4
    • WilczyW Niedostępny
      WilczyW Niedostępny
      Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
      Mecenas
      napisał ostatnio edytowany przez Wilczy
      #264

      Nomada odetchnął głęboko, kiedy wyszli na Skyline East, przez moment rozkoszując się zwyczajowym gwarem nocnego życia. Po wystrzałach z karabinów zostały jedynie odległe echa w anonimowym harmidrze Night City.
      - Dobra jest - powiedział bardziej do siebie, niż do przyjaciół - Teraz będzie już z górki.

      Spojrzał na posadzonego na ławce Switcha, który wydawał się powoli kontaktować, po dawce leków przeciwbólowych, które zaaplikował mu Mack. Dingo pokręcił głową i zwrócił się do Gundarssona.
      - Mieszkanie to bezpieczne miejsce - powiedział, kiedy zwyciężył w nim zwierzęcy atawizm. Schować się w norze i przeczekać - Zadekujmy się i doprowadźmy go do stanu używalności. Mack, w jakim on jest stanie? Poskładacie go z Leifem?

      Houston zastanawiał się, jak poważne są obrażenia Raze'a. Brak oka rzucał się w, hehe, oczy, ale jak reszta? Dobrze by było, gdyby Switch wylądował na łóżku u ripperdoca, ale może w tej sytuacji wystarczy stół w ich melinie i wycieczka do apteki po niezbędne środki.

      Houston podszedł do ławki, na której siedział Raze. Wydawało mu się, że jego usta się poruszyły, jakby coś mówił, ale może to tylko światło tak padało na jego twarz.
      - Hej, Switch? Słyszysz mnie? - zapytał, wystawiając dłoń z uniesionymi trzema palcami - Ile palców widzisz? I czemu dałeś się tak załatwić?

      Dingo patrzył na posiniaczoną twarz przyjaciela i czuł jak powoli uchodzi z niego adrenalina. Jeszcze nie byli bezpieczni, nadal czuł się odkryty i widoczny, jak pies preriowy w pełnym słońcu.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      ♥
      4
      • NanatarN Niedostępny
        NanatarN Niedostępny
        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
        napisał ostatnio edytowany przez Nanatar
        #265

        Skyline East; Około północy; ławeczka

        Czujne zwierzątko przejęło kontrolę nad ciałem Brazil, nie wychylała się podczas drogi nie zostawała na końcu, zdawało się skupiona rozglądała czujnie, ale czujność była tylko ułudą bo główka procesowała niezliczone scenariusze, przeszłe i przyszłe. Głowa była już głodna, tak pracowała i pracowała, a nie dostała jedzenia. Artemida była równie głodna jak i nie miała kompletnie apetytu. Prędko złajała się za tak próżne instynkty jak głód.

        Odtwarzała w pamięci sekwencje zatrzymanych programów, obracała “na języku” nazwy plików, korelowała czas swoich działań z czasem przybycia ekipy gangów. - Dlaczego strzelali się pod kamienicą? Spodziewała się Trensów, a Szóstki wparowały armią, jaką w tym rolę grali Valentinos, którzy się podobno wycofali - Zadawała sobie pytania i znów brakowało jej informacji do pełnej analizy. Uznała, że Frog musi jej dokładnie opowiedzieć co się tam wydarzyło.

        Się nagle zatrzymali. Posadzili Swicha na ławce. Nie roztrząsała po co. Znali się lepiej na klejeniu ciała. Znali się na pewno, tylko, czy wystarczająco byli przejęci. Nie miała siły wydusić słowa.

        Poczuła, że jest jej zimno, w lewej dłoni wciąż kurczowo ściskała zmięte i brudne spodnie, ręka się trzęsła, prawa tak samo. Torquemada trzęsła się cała. Mimowolnie poddała analizie swój stan: schodząca adrenalina, strach, wygłodzony i wyeksploatowany organizm, wstrząs psychiczny. - Jeszcze jej wstrząsu brakowało. - pomyślała.

        Stała tak czując się kompletnie bezradną. Kiedy niemoc wstąpiła w kolana i te się ugięły usiadła na krawędzi ławeczki, na krawędzi żeby nie przeszkadzać Leifowi. Zakręciło się jej w głowie, odwróciła się, licząc, że nikt nie spostrzeże jak zwymiotowała żółcią. Podniosła głowę, spojrzała na duchołapów, wciąż tchu brakowało na słowa. Uśmiechnęła się niepewnie, zaklęcia na policzkach rozmazały się, makijaż spłynął w po policzkach strużkami z potem i łzami. Brazil przypominała arlekina.

        Sama oczywiście nie zdawała sobie sprawy ze swego wyglądu. Wciąż uparta żeby grać twardą i stanowczą. Po kilku oddechach udało się jej przełknąć ślinę i zwilżyć gardło na tyle żeby wychrypieć.

        -Trzeba zrobić te USG i RTG. Jak się da na kwadracie to spoko. - zwiesiła głowę - Jak trzeba kase to mam. - usta jej drżały, bladą maskę arlekina przyozdobiły sińce pod oczami. - Musimy to wszystko sobie przegadać. To co się tam wydarzyło.
        Mogłaby jeszcze nieco perorować odzyskując pewność, ale jej śliny w ustach zabrakło, co przekonało, że może jeść nie musi, ale wypić elektrolity to z pewnością.

        NoiseFeed Brazil do HiFi
        Brazil Mamy Swicha, jest ranny
        Brazil Będziemy wkrótce, zorganizuj co trzeba

        Splunęła brzydko gęstą flegmą. - Wysłałam do Hifiego, że będziemy. - spróbowała odwrócić się w stronę skupionych nad Razem przyjaciół zamieniając wygodną ławeczkę w przyklęk. Trochę się zachwiała. Podparła dłonią o brudną ulicę. - Jak z nim? Klinika, czy H10? Ma przeżyć, jest nam to winien. Ruszamy? - pospieszała, bo facet jednym, a goniły ja terminy, na poczet których się zadłużała.

        Zła, tak bardzo była zła na Swicha, że nie chciał zastawić nerki za jej sandvistana, a teraz ona odda swoje gniazdo chipów za leczenie gapy. Złość na faceta jakoś jej pomogła się pozbierać do kupy, a może było to wspomnienie zadania, którego się podjęła. Spojrzenie szersze nad aktualny stan ekipy.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        ♥
        3
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator Mecenas
          napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
          #266

          text alternatywny

          Mieszkanie paczki w H10, 23:45


          Klimatyzacja w megabloku znowu szwankowała i HiFi zmarszczył nos czując jak po plecach spływa mu kropla gorącego potu. Piaskowe burze z zeszłego tygodnia naniosły do Night City mnóstwo pyłu znad Badlandsów, pokryły grubą warstwą piaskowych drobin metropolitalne instalacje fotowoltaiczne i zatkały wiele filtrów wentylacyjnych. Gorące lato dawało się we znaki zwłaszcza rezydentom wyższych partii miasta, zamieszkujących wysokie budynki wyrastające ponad dającą choć trochę cienia za dnia i więcej chłodu nocą litą zabudowę miejskiego labiryntu.

          Leon Avrille dotąd nie odpisał, chociaż to było akurat do niego podobne - kiedy dopadała go tłumiona psychotropami depresja, potrafił milczeć całymi godzinami. Piśnięcie smarthinga zdradziło nadejście kolejnej wiadomości i tym razem to również nie był Leon.

          Brazil.

          Mam Switcha jest ranny. Będziemy wkrótce zorganizuj co trzeba

          Młodzieniec zastygł w bezruchu, porażony enigmatyczną w swej naturze treścią wiadomości. Jego wyobraźnia, wciąż pełna bodźców będących efektem ubocznym ćwiartowania ludzkiego ciała w garażu Shivy Lacroix, natychmiast zaczęła technikowi podsuwać obrazy rannego na mnóstwo różnych sposobów Switcha.

          Smarthing zaczął dzwonić, na jego wyświetlaczu pojawiło się kolorowe zdjęcie twarzy Leifa.

          - Młody, sprawa strasznie się zjebała - Gundarsson wyrzucał z siebie słowa w zawrotnym tempie, nie mogąc się ewidentnie powstrzymać od wylania swoich ogromnych emocji na kogoś innego - Chuj wie, w co Switch się władował, ale tutaj się rozpętała prawdziwa bitwa. Powinni już coś mówić w wiadomościach, bo Sixth Street wjechali na Vistę na pełnej kurwie. Trup na trupie, ledwie z tego wyszliśmy żywi. Wygląda jakby go napierdalała banda bokserskich botów, oko stracił, to sztuczne.

          Leif urwał na chwilę, do uszu HiFi dobiegły dźwięki niezrozumiałej rozmowy, w których rozpoznał głos Artemidy i Houstona.

          - Weź idź do bocznej windy na parkingu po drugiej stronie ulicy, pilnuj terenu, wjedziemy tamtędy, bo tam jest mniejszy ruch. Do później.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2
          • MarrrtM Niedostępny
            MarrrtM Niedostępny
            Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
            Mecenas
            napisał ostatnio edytowany przez
            #267

            - A pewnie, że jest winien - przytaknął skwapliwie Żaba chowając gnata do kabury - Kurrwa. W głowie mi się kręci... Co tam się odjebało!
            Solos kręcił się dookoła ławki jak pies, co chwila zawracając i nerwowo oglądając się za siebie. W głowie nadal miał widok kolesi, których większość z nich może co najwyżej pooglądać w necie, lub w holo newsach. Jednego minął na odległość... półtora metra? Może dwóch... Mógł sobie pomyśleć, że Szóstka nawet nie zwrócił na niego uwagi, ale Żaba wiedział lepiej. Nie był godny ich uwagi. Była to myśl dziękczynna. Ale jednocześnie w jakiś sposób irytująca. Znaleźć się wśród tych gości... Albo naprzeciw nim... Ciary kurwa, ciary.
            Potrząsnął głową. Wiedział, że te myśli nie zaprowadzą go w żadne rozsądne miejsce teraz. Odpalił Smarthinga.
            - Trzeba stąd zjeżdżać. Mam dość tej okolicy. Wezwę taksę.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            ♥
            3
            • GladinG Online
              GladinG Online
              Gladin jako HiFi
              napisał ostatnio edytowany przez Gladin
              #268

              Zorganizuj co trzeba? zadumał się Hajfi, ale nie miał zbyt dużo czasu na dumanie, bo zadzwonił Leif.

              – Ale czego mam pilnować? Co mam zorganizować? Środki przeciwbólowe? Stary! Jakbym chciał pomoc medyczną zorganizować tobym do ciebie uderzał! Za ile będziecie? - dopytywał technik, pozostawiając cyberoczy, nad którymi pracował.

              Może się nadadzą dla Switcha przemknęło mu przez myśl. Przygotował swój pakiet pierwszej pomocy, chwycił opaski zaciskowe (kto wie, może też się przydadzą?), środki znieczulające...

              Stół?

              Opróżnił stół, gdyby trzeba było na nim robić jakieś operacje. Folia? Cerata? rozejrzał się wokół.

              Brazil powinna mieć jakieś gaziki przemknęło mu przez myśl, ale machnął na to mentalnie ręką. Więcej czasu zajmie mu ich szukanie, niż to jest warte. Dziewczyna w razie czego sama je znajdzie raz-dwa.

              Czyste ręczniki?

              Skąd kurwa wziąć czyste ręczniki? Muszą wystarczyć te, co są.

              Dezynfekcja? Coś chyba jest w zestawie pierwszej pomocy. Alkohol? Diabli wiedzą.

              Zerknął na stanowisko, przy którym czyścił cybersprzęt.

              Spluwa.

              C-13, Uzi i... Arasaka. Sprawdził, czy ma pełne magazynki.

              Zebrał też całe opancerzenie, jakim dysponował. Tak, na wszelki wypadek.

              NoiseFeed HiFi, Leon Arville
              HiFi Mam tu sytuację.
              HiFi Zaproszenie nieaktualne.
              HiFi Odezwę się, gdy będę mógł.

              Ruszył w stronę wskazanej przez Leifa windy.


              A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              ♥ 🆒
              5
              • KetharianK Online
                KetharianK Online
                Ketharian jako Soulkiller
                Obsługa Moderator Mecenas
                napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                #269

                text alternatywny

                Na ulicach Night City, niedziela 15.07.2077, 0:15


                Wezwana przez Froga taksówka Combat Cab nadjechała po zaledwie dziesięciu minutach nerwowego oczekiwania. Krążący wzdłuż krawężnika Shawn od razu dostrzegł poprzez Nadświat kolorową ikonę wyświetloną nad dachem fioletowego Thortona Larimore, będącą jego nickiem użytym do zamówienia przewozu. Używając aplikacji CC solo włączył własną ikonę przywołania, czerwoną strzałkę widoczną jedynie dla posiadaczy korzystających z Nadświata właścicieli cyberoczy albo smartgogli. Kierowca Combat Cab dostrzegł go od razu, zjechał na pobocze zwalniając zamki tylnych drzwi i wrzucając luz.

                Jeździł Thortonem Larimore w wersji siedmioosobowej, zgodnie z rezerwacją Shawna. Pięcioro pasażerów zajęło czym prędzej miejsca w środku, Switcha sadzając pomiędzy Brazil i Mackiem w ostatnim rzędzie siedzeń i rzucając ostatnie nerwowe spojrzenia w zaułek, którym wydostali się na Skyline East.

                - Dokąd? - zapytał poprzez interkom kierowca, ukryty za oddzielającą szoferkę od części pasażerskiej kuloodporną ścianką.

                - Little China, H10, przez Glen - rzucił w odpowiedzi Shawn rozsiadający się wygodniej w siedzeniu w przednim rzędzie. Czując schodzącą z krwioobiegu adrenalinę mężczyzna oparł się skronią o szybę w drzwiach i zaczął przywracając kontrolę nad swoimi rozgorączkowanymi myślami.

                Larimore włączył się do ruchu jadąc w kierunku zachodniej części miasta, wzdłuż kanału wodnego oddzielającego południowe centrum miasta od podmiejskiego Santo Domingo. W ciemnościach nocy pulsowały światła pozycyjne H6 i H7, megabloków wzniesionych przy przemysłowej strefie Arroyo, górujących ponad kwartałami magazynów, fabryk, rafinerii i tanich osiedli robotniczych ciągnących się aż po Charter Hill i labirynt faweli zbudowanych w cieniu ogromnej tamy zbiornika na Badlandach.

                Kierowca taksówki minął wjazd na Bulwar MLK, pojechał dalej na zachód obok ogromnego centrum operacyjnego korporacji przewoźniczej DTR podświetlanego płomieniami buchającymi z kominów sąsiedniej rafinerii i skręcił w Los Lobos. Brudne budynki Vista del Rey zniknęły po kilkuset metrach, przegnane przez neonowy blask pławiącego się w nocnym życiu Glen. Na ulicach przybyło ludzi, kluby i restauracje pulsowały świetlnymi reklamami, częściej rzucały się w oczy błyskające czerwienią radiowozy.

                - Jak z nim, Mack? - kiedy Larimore skręcił na obwodnicę Hanforda, biegnącą trzy piętra powyżej poziomu ulicy poprzez Wellsprings w stronę Kanału Parsonsa, Shawn odwrócił się w siedzeniu i spojrzał na Hartleya - Wyliże się?

                - Nie wiem czy nie ma obrażeń wewnętrznych, ale jama oczodołu nie jest naruszona - odpowiedział weterynarz - Ktoś mu wyjął Kiroshi bez uszkodzenia obejmy mocującej, pewnie jeszcze przed spuszczeniem wpierdolu. Jeśli mu nie pękła śledziona, będzie okay.

                Shawn pokiwał głową do siebie samego, a potem przymknął oczy, w myślach przywołując ekscytująco mrożące krew wspomnienie profesjonalnej akcji Szóstek na Vine Street.

                Taksówka włączyła się w gęsty ruch w Śródmieściu kierując się w stronę najbliższego mostu do Little China.

                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                3
                • GreKG Online
                  GreKG Online
                  GreK jako Raze „Switch” More
                  Mecenas
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #270

                  text alternatywny

                  Raze Switch More

                  Na ulicach Night City

                  niedziela 15.07.77, 0:15

                  Silnik taksówki mruczał jednostajnie.

                  Raz po raz zawieszenie wybierało nierówności, wprawiając jego obolałe ciało w nieprzyjemne drgania. Każdy wstrząs odbijał się echem gdzieś pod żebrami i za pustym oczodołem.

                  Przez dłuższą chwilę nie wiedział nawet, gdzie jest.

                  Miał zamknięte oko.

                  Słyszał głosy.

                  Znajome.

                  Dalekie.

                  Jakby dochodziły z drugiego końca tunelu.

                  Potem poczuł czyjąś dłoń na własnej ręce.

                  Arte.

                  Nie Keira.

                  Arte.

                  Ta myśl pojawiła się nagle, wyraźna jak neon przebijający się przez mgłę.

                  Powoli otworzył oko.

                  Świat wrócił w połowie.

                  Brakowało mu głębi.

                  Brakowało kolorowych znaczników Nadświata.

                  Brakowało danych.

                  Brakowało...

                  Kiroshi.

                  Zamarł.

                  Dopiero teraz naprawdę to do niego dotarło.

                  Nie zgubił oka.

                  Ktoś mu je wyjął.

                  Nie! Sam je wyjął.

                  Wspomnienie nadeszło w bolesnej, krótkiej przebitce.

                  Przełknął ślinę.

                  Gardło miał suche jak papier ścierny.

                  Spojrzał na odbijające się w szybie miasta.

                  Neony Glen przesuwały się za oknem jak rozmazane smugi światła.

                  Był w taksówce.

                  Był żywy.

                  I właśnie to zaczynało go niepokoić.

                  Pamięć wracała kawałkami.

                  Przypomniał sobie mieszkanie SlimWire.

                  Rositę.

                  Szelest lateksowych rękawiczek.

                  Pudełko do pizzy.

                  Okruszki.

                  Pistolet znikający w kartonie.

                  Fuentes.

                  Ten jego pierdolony uśmiech.

                  Dzieci.

                  ...

                  Dzieci.

                  Poczuł mdłości.

                  Nie od obrażeń.

                  Od wspomnienia.

                  Powoli uniósł zdrową rękę i dotknął bandaża zasłaniającego pusty oczodół.

                  Syknął.

                  — Chuj...

                  Tylko tyle udało mu się z siebie wydusić.

                  Płuca bolały przy każdym oddechu.

                  Siedzący obok ludzie od razu zwrócili na niego uwagę.

                  Dingo.

                  Mack.

                  Brazil.

                  Frog.

                  Dopiero wtedy uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz.

                  Przyjechali po niego.

                  Naprawdę po niego przyjechali.

                  Do Vista del Rey.

                  Nocą.

                  Przez chwilę patrzył na nich bez słowa.

                  Potem prychnął cicho.

                  Krzywo.

                  Prawie jak uśmiech.

                  — Kurewsko głupi jesteście.

                  Oparł głowę o zagłówek.

                  — Wszyscy.

                  Milczał chwilę.

                  Oddychając ciężko.

                  — Dzięki.

                  Powoli zaczął układać elementy łamigłówki.

                  SlimWire.

                  Shiva.

                  Fuentes.

                  Rosita.

                  Bractwo Gołębicy.

                  Muammar. El Capitano.

                  Arasaka.

                  Każda nazwa była jak kamień wrzucany do worka.

                  Robił się coraz cięższy.

                  W końcu westchnął.

                  Długo.

                  Zmęczony bardziej niż obolały.

                  — Nie pamiętam końcówki.

                  Spojrzał na resztę jednym okiem.

                  Tym, które mu zostało.

                  — Ostatnie co kojarzę, to mieszkanie Slima. Co tam się odpierdoliło?

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  ♥ 🆒
                  4
                  • WilczyW Niedostępny
                    WilczyW Niedostępny
                    Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                    Mecenas
                    napisał ostatnio edytowany przez Wilczy
                    #271

                    Wnętrze taksówki było duszne i z tyloma pasażerami w środku wydawało się w pierwszej chwili niemal klaustrofobiczne. Jednak ta bliskość towarzyszy, powolne schodzenie napięcia z ich głów i ciał sprawiły, że Dingo po chwili poczuł się znów na miejscu. Tu i teraz, tam gdzie przynależał. Przypomniał sobie chłodne noce na Badlandach i namioty smagane wiatrem. Skulonych razem członków watahy - jego ówczesnej rodziny - ogrzewających się ciepłem swoich ciał, ledwie mieszczących się w ciasnocie brezentu. Pył dostający się przez szczeliny w materiale, kiedy przeczekiwali burze piaskowe.

                    Zamrugał, wpatrzony w okno jadącej taksówki. Przez chwilę oślepiły go neony, śpiewające swoją nocną pieśń o konsumpcjonizmie, życiu i śmierci... Ziewnął przeciągle - ciało, po wzmożonej aktywności i ciągłym napięciu, powoli wystawiało mu rachunek - i rzucił okiem na pozostałych. Wyglądało na to, że wszyscy jechali na oparach. Zamyślony Shawn, nietypowo milcząca Artemida... skwaszony Leif. Jeden Hartley starał się robić swoje, obserwując Switcha.

                    Switch, ich fixer. Podobno w Night City mówi się, że żeby coś dobrze działało trzeba posmarować, a dobry fixer był właśnie takim... smarowidłem. Dingo nie był przekonany co do tego aforyzmu i dla niego Raze był raczej klejem. Spoiwem, które trzymało ich grupę w całości. Czy to dziwne, że prawie bez wahania ruszyli po niego? Tak i nie.

                    Houston wziął gadanie Switcha za majaki człowieka wyrwanego z rąk śmierci, choć jego pytanie autentycznie go zaskoczyło.
                    - Jak to, "co się odpierdoliło?" - spytał Dingo, odwracając się w stronę tylnego rzędu siedzeń w taksie - Myślałem, że ty nam powiesz. Gruby pieprzył trzy po trzy, żeby ratować swoją skórę. Mówił coś o Trenach, że pracował dla nich... a, i o tym, że masz niewyparzoną gębę. Ale to już wszyscy od dawna wiemy.

                    Houston spróbował się uśmiechnąć, ale chyba wyszedł mu tylko sztywny grymas. Jak to dobrze, że ta noc dobiegała końca...

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    🆒
                    2
                    • JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                      Mecenas
                      napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                      #272

                      Hartley "Mack" Mackinaw

                      w drodze do Megabloku


                      To się działo tak szybko. Ich wynajęty samochodzik, potem porzucenie go, gdy tylko mieli ruszać, ale wtedy na ulicy zrobiło się naprawdę gorąco. Nieśli Switcha przez podwórza, na następną ulicę. Mack pod naciskiem zaaplikował fixerowi "pobudzacz" (zostańmy przy tej nazwie, konkretna nazwa tego specyfiku wywołałaby lawinę pytan, których Mack oraz Leif woleliby uniknąć). Środek działał wolno, to nie był żaden filmowy cud, co postawi umarlaka w pięć sekund.

                      Switch dochodził do siebie, w słabym świetle latarni i latarek w smathingach obejrzeli z Leifen pusty oczodół. Nie było źle, żadnych śladów brutalnego wyrwania, gniazdo było całe i wyglądało w porządku, więc i nerwy powinny być w porządku. Zasłonił bandażem pustkę, żeby Switch nei wyłapał zbędnego syfu.

                      Miał w pogotowiu painkillery, ale wstrzymał się z nimi. Tak długo jak Switch się nie skarży, Mack nie zamierza mu niczego wstrzykiwać ani aplikować. Jak go za pierwszym razem ładowali do samochodzika to wyglądał gorzej, ale na szczęście to wszystko było powierzchowne.

                      W temacie obrażeń wewnętrznych to tylko powtarzał zdanie Leifa, nie mieli przecież w oczach nawet prymitywnego ultrasonografu!

                      Jechali do mieszkadła i wszyscy żyli.

                      - Hej Switch, podziękuj Brazil, to ona nas tam zabrała. Słyszysz?

                      178.255.46.143
                      Pan Psuj
                      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      🆒
                      2
                      • MarrrtM Niedostępny
                        MarrrtM Niedostępny
                        Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                        Mecenas
                        napisał ostatnio edytowany przez
                        #273

                        Taryfiarz był spoko. Żadnych pytań, zdziwienia, marudzenia. Zresztą spróbowałby marudzić. Choć mógłby, bo mu Switch trochę pewnie kanapę juchą upieprzy. A jak nie juchą to tym w czym był utytłany po opuszczeniu śmietnika. Ale za taką stawkę kierowca był mądrze milczący i zlewający. Co Żaba musiał docenić, bo dość już sobie wrogów dziś narobił. Mimo że patrząc na postępujące odliczanie taryfikatora, miał ochotę zrobić sobie nowego wroga. Pozwolił sobie odpłynąć wspomnieniem do Szóstek i gdy zamknął oczy, uświadomił sobie, że nadal mruga mu ikonka z czerwoną kropką!

                        - O kurwa... nie uwierzycie... - powiedział nagle do kumpli z tyłu - Nagrałem to wszystko!

                        Nie zastanawiając się wiele przewinął sobie kadry do początku strzelaniny. Dłonie mu się zacisnęły instynktowo... Kurwa, że też lśnienia nie włączył! Choć nie. Tak jest lepiej. Surowiej. Czuć brutalną perfekcję komandosów. I pewnie i tak mieli blokady włączone.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        ♥
                        4
                        • KetharianK Online
                          KetharianK Online
                          Ketharian jako Soulkiller
                          Obsługa Moderator Mecenas
                          napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                          #274

                          text alternatywny


                          Megablok H10, 15.07.2077, 0:35


                          Taksówkarz pokonał Kanał Parsonsa skrajnym nadmorskim mostem, toteż przed oczami pasażerów otworzyła się na chwilę czarna panorama pogrążonych w ciemnościach nocy wód zatoki del Coronado, rozjaśniona w jednym miejscu jaskrawymi światłami kosmodromu NCX.

                          Jakiś wahadłowiec akurat piął się ku ziemskiej orbicie, ciągnąc za sobą imponujący warkocz płomieni i piękno tego widowiska przykuło uwagę tych pasażerów taksówki, którzy akurat spojrzeli w tamtą stronę.

                          Zaraz potem samochód zjechał na Słoneczny Bulwar i zagłębił się w neonowy chaos Little China znikając w tunelach przecinających partery ogromnych metropolitalnych budynków. Pomimo późnej pory chodniki i jezdnie tętniły życiem, wszędzie wokół tłumy ludzi korzystały z dekadenckiego uroku nocnego życia w jednej z rozrywkowych dzielnic Night City.

                          HiFi czekał w umówionym miejscu, zrywając się z betonowego murku na parkingu przylegającym do jednej z licznych wind megabloku. Wysiadając z taksówki Shawn cmoknął znacząco na widok broni, która mignęła mu na sekundę pod kurtką młodzieńca; potem zapukał w szybę drzwi kierowcy. Brodaty gość wyciągnął w jego stronę płatniczy terminal, nie otwierając z oczywistych względów bezpieczeństwa kuloodpornego okna. W Combat Cab jeździli kierowcy zahartowani w ogniu ulicznej przestępczości i żaden z nich nie dałby sobie strzelić w ucho za półtorej setki eurodolarów.

                          Nie, żeby Frog nie miał na to przelotnej ochoty wbijając do swojej aplikacji kwotę stu pięćdziesięciu baksów. Kurs za kupę kasy, ale z podwyższoną gwarancją bezpieczeństwa - na czymś takim tej nocy nie warto było oszczędzać.

                          - Zablokuj windę! - rzucił w stronę HiFi przelewając zapłatę za przewóz i chowając smartfona z powrotem do kieszeni spodni - Mack, łap go za ręce, musimy go wypchnąć za próg.

                          HiFi stał kilkanaście kroków od samochodu, ale i tak zauważalnie zbladł, kiedy jego spojrzenie padło na zakrwawionego Switcha. Jakaś zmierzająca w stronę windy rozbawiona para też z miejsca zauważyła fiksera i natychmiast zawróciła w kierunku, z którego nadeszła.

                          Dziesięć minut później Raze More leżał już na futonie w swoim pokoiku, skrupulatnie oglądany z każdej strony przez wstrząśniętą jego stanem Brazil.

                          - Nie uwierzysz, co to była za akcja, młody - powiedział Shawn wyciągając z paśnika w salonie puszkę NiColi i włączając pilotem klimatyzację - Napierdalali się Trenosi z Szóstkami, na wciągnięcie ręki od nas! Włącz telewizor, puszczę ci streama z oka, wszystko nagrałem! Ja pierdolę, jeszcze mam ciarki. Streeci sto procent profeski, weszli w meksów jak nóż w masło.

                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          🚀
                          5
                          • NanatarN Niedostępny
                            NanatarN Niedostępny
                            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                            napisał ostatnio edytowany przez
                            #275

                            Night City; Po północy

                            Gładziła Swicha po włosach odnajdując dziwny spokój w oglądaniu jego obrażeń, wygaszona, zmęczona, ale spokojna, jakby zamknęła jeden rozdział i z czystą, no powiedzmy, kartą zaczynała kolejny. Misty na pewno jej to wyjaśni i oczyści czakry. Brazil wyjęła smarta i zaplanowała kolejny dzień. Odchyliła się na fotelu i odetchnęła, nieco rozdrażniona pełnymi jadu słowami Raze, jedno spojrzenie na jego obitą twarz poprawiał jej humor.

                            Z zainteresowaniem przyjęła informację o nagraniu ulicznej strzelaniny z oka Shawna. Nie odezwała się w aucie, w ogóle wolała żeby nikt się nie odzywał, ale widocznie Frog wiedział co robi zamawiając tego przewoźnika, co potwierdziła finalnie zapłacona kwota.

                            Wysiadając nasadziła swoją czapkę na wielki łeb Swicha, sama wciąż jeszcze cichutka, a właściwie półprzytomna, bo na bieżąco przygotowywała grunt do działań, które planowała.

                            Zbadała sobie puls jak wcześniej w śmietniku sprawdzała go Switchowi, poddała analizie, zoptymalizowała z ceną posiłek, którego potrzebowała i zamówiła dla całej ekipy. Już na mieszkadle, czynnie towarzysząc kolegom przy opatrywaniu ran i diagnozie, zebrała zamówienie do apteki. Sprawdziła gdzie można wypożyczyć sprzęt diagnostyczny, o którym mówił Leif !ultrasonograf! Brzmiało fachowo jak by mogło wyleczyć Raze samymi promieniami. Wypożyczyć na starszą babcię, czy jakiegoś niepełnosprawnego.

                            Leifa mocno przytuliła, kiedy wychodził, głupio jej było, że go ofukała, bo się z całowaniem wyrywał, w sumie był przystojny...tylko trochę za grzeczny. No i to Brazil decyduje kiedy całuje.

                            Swich się ocucił i rzucał przekleństwami. Choć zaklęcia ochronne znikły z policzków szamanki to pozostały w jej duchu, nie dała się zwieść słowom gorzkim.
                            -Tak, wplątaliśmy się w aferę. Tylko my z naszej wyszliśmy cało bo współpracowaliśmy i mieliśmy szlachetne pobudki, a ty działałeś sam bez konsultacji z rodziną. - wypowiedziała słowa głośno, żeby dotarły do wszystkich. - Jesteśmy rodziną. Kiedy działamy razem jesteśmy mocni i skuteczni.- tyle musiało wystarczyć - Tak, chcę wysłuchać twojej wersji Topo, ale teraz powinieneś odpocząć, a my mamy kilka spraw do obgadania. Chyba, że jest coś co nie może zaczekać do rana? To i tak będzie musiało poczekać aż wezmę prysznic.

                            -Hajfi, jak tam prycho nie zatkane? - wzięła technika za rękę na boczek - Dwie sprawy: Potrzebuję pistolet maszynowy, dla siebie, ponoć się tym zajmujesz. Po drugie: Ja bym się z tymi Czakasami spotkała, może uda się z nimi zrobić interes, a w razie czego to jest opcja małej armii do wynajęcia. Musimy zawierać sojusze. Przemyśl to, jak byś szedł na dyplomację to wiesz, że możesz na nas liczyć.

                            Pod prysznicem było bosko,
                            Zmyłam wszystkie swoje troski,
                            Dumna ze swojego ciała,
                            Gdy mnie woda omywała.

                            Wróciła do salonki, kiedy wybuchły wiadomości.

                            -Shawn. Mówiłeś o nagraniu. Chcemy kasę z tej draki? - zawiesiła w powietrzu. Wciąż w klapkach i ręczniku ledwie kryjącym, a właściwie ciągle się zsuwał, ale dzięki temu odsłaniał tylko piersi, a nie bikini, Bazil chwyciła za deck i sprawdziła czarne skrzynki platform informacyjnych. Dostawca pozostawał anonimowy, ale zbywał prawa do nagrania. Wpłata trafiała na dwudniowe konto z automatycznie szyfrowanym przelewem. Wycena odbywała się na podstawie trzystopniowej negocjacji zbywcy i odpowiednio przeszkolonego AI.
                            Wreszcie się zorientowała, że jej sutki wystają, wstała robiąc głupią minę i zniknęła w pokoju, żeby wrócić w wygodnym obcisłym podkoszulku z flagą 🇧🇷 i luźnych spódnicospodniach w kolorze angielskiego różu.
                            -No to zobaczmy co tam się wydarzyło?

                            Brazil wciąż miała ambiwalentne odczucia do swojego faceta. Martwiła się wprawdzie, ale zamierzała tego nie okazywać, a wręcz przeciwnie, zająć się czymś, nawet jak miałoby to być klejenie rolek przed snem. Bo wyspać się musiała, ale wcześniej zjeść, bo zwariuje. Czekała szamki i elektrolitów, które zamówiła.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            ♥
                            3
                            • GreKG Online
                              GreKG Online
                              GreK jako Raze „Switch” More
                              Mecenas
                              napisał ostatnio edytowany przez
                              #276

                              text alternatywny

                              Raze Switch More

                              Night City, Megablock 10tka

                              niedziela 15.07.77

                              Switch wiercił się na kanapie jakby historia, którą miał opowiedzieć uwierała go.

                              — Dobra — westchnął. — Sami chcieliście. Był rok 2073. Rzecz działa się w San Francisco.

                              Nazywałem się wtedy Greg Kalkston i pracowałem dla Magadon Incorporated. Handel danymi. Nie do końca legalnymi. Kurierka. Wszystko z kontrolowanym poziomem ryzyka, aż do czasu...

                              Najczęściej jeździłem między Megadonem a Neurocore.

                              Woziłem dane.

                              Nie zadawałem pytań. Ci którzy zadają, nieżyją długo.

                              Chuje niemyte...

                              A potem ktoś z Neurocore spierdolił sprawę

                              Dane, które dostałem nie były zaszyfrowane.

                              Nie byłbym sobą gdybym...

                              Te ciule robili eksperymenty na dzieciach.

                              ...

                              Mac, podaj mi browca.

                              ...

                              Chuje...

                              ...

                              Skontaktowałem się ze Spectrą. Influencerką. Miała niezłe zasięgi. To trzeba było opublikować. Nie mogłem pozwolić...

                              Pojechałem na miejsce z Keirą.

                              Moją dziewczyną.

                              Spectra obiecała wyłożyć niezłą kasę.

                              Mieliśmy wyjechać do Polski.

                              Słyszeliście o Jastrzębiu-Zdroju w Republice Śląskiej? Jedyne miejsce na świecie gdzie budują głębinowce. Wykorzystując szyby po starych kopalniach. A na powierzchni zieleń.

                              Śmiała się ze mnie. Mówiła, że nazwa tego miasta brzmi jak nazwa taniego drinka albo choroby wenerycznej.

                              Mieliśmy...

                              ...

                              Ciepłe te piwo...

                              ...

                              Spectra czekała na nas w umówionym miejscu.

                              Tyle, że była pod władzą lalkarza.

                              Niebieski wąż o stylizowanych skrzydłach - taki miał tatuaż.

                              Nie wiem jak udało mi się stamtąd uciec. Zupełny przypadek. Kula trafiła w drzazgę.

                              To te nagrania uratowały mi życie. Zabrały je innym.

                              Spectra zginęła. Keira też.

                              Tak myślałem do wczoraj. Jej biomonitor przecież zgasł.

                              ...

                              To powinienem być ja.

                              ...

                              Musiałem uciec. Zmienić tożsamość. Gdyby mnie namierzyli... Sami wiecie.

                              Nagrania przepadły zniszczone, jednak oni o tym nie wiedzieli.

                              Wczoraj jednak.

                              Widziałem ją.

                              Keira.

                              Zauważyłem ją przypadkiem na Holly Street w Japan Town.

                              Prowadziła Chevillion 720 Emperor.

                              Tablicę rejestracyjną Night City NC 17 449 oraz niewielki napis „Pharmaballistics”

                              A obok siedział on... lalkarz.

                              Nie wiem.

                              Nie wiem jak to możliwe.

                              Ale widziałem ją.

                              Nie pierdol! Wiem co widziałem!

                              Poznałem go po jebanym tatuażu. Wąż o stylizowanych skrzydłach.

                              Nie potrafię tego wyjaśnić. Może ona jednak żyje. A może jest tylko syntkiem.

                              Tylko po co...

                              ...

                              Śledziłem ich z pomocą Slima aż do momentu gdy zniknęli w podziemnym parkingu Endron International na Raymond Street w Japantown.

                              To prawdopodobnie wtedy zainstalował mi pluskwę i mnie otagował.

                              Gruby chuj...

                              ...

                              No a potem natrafiłem na tych bladych zjebów od Gołębicy.

                              Arte, przesłałem Ci filmik.

                              ...

                              Jak się dowiedziałem, że jestem otagowany, to najpierw wyczyściłem soft z pluskiew a później poszedłem pogadać z grubasem.

                              Wiem HiFi, to nie była najlepsza decyzja.

                              Ale wtedy szedłem do niego na megawkurwie i nie myślałem logicznie.

                              No i później nawinęli się Trenosi.

                              Jebana cipa-"już jestem martwy"-Slim dał im cynk.

                              Z tego pamiętam tylko tyle, że zabrali mi Kiroshi, broń i tablet.

                              Później szantażowali mnie, że jeśli nie zacznę dla nich pracować, to zabiją.

                              Dzieciaki.

                              A dowody będą wskazywać na mnie.

                              Więc kazałem im...

                              Co?

                              A tablet.

                              Łeb mnie jeszcze napierdala.

                              Daj Mac drugiego browca. Bądź dobrym człowiekiem.

                              Dzięki.

                              Tablet zajebałem z jakiegoś samochodu Tygersów po akcji z bladymi chujkami.

                              I tyle pamiętam. Film urwał mi się gdzieś między Slimem, tym skurwielem Fuentesem i moim okiem.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              ♥
                              5
                              • JohnyTRSJ Niedostępny
                                JohnyTRSJ Niedostępny
                                JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                                Mecenas
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #277

                                Hartley "Mack" Mackinaw

                                Mieszkadło w Megabloku


                                - Switch, nie pij więcej - Mack nadal martwił się o jego stan i o chemię, którą mu już wtłoczyli i jeszcze wtłoczą - Nie teraz, masz obecnie za dużo środków we krwi. I przestań się wiercić, tam nie było tyle żeby porządnie ciebie obejrzeć. I kto to jest Fuentes?

                                Widać było, że nie tylko Mack wpadł tego wieczoru w gówno z przeszłości.

                                178.255.46.143
                                Pan Psuj
                                Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                1
                                • MarrrtM Niedostępny
                                  MarrrtM Niedostępny
                                  Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                                  Mecenas
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #278

                                  Zrzuciwszy stream z oka na tv, Żaba rozemocjonowany co i rusz szarpał kogoś za rękaw by pokazać jakiś mało istotny dla zwykłych ludzi detal. “Patrz jak miał przygotowaną pałkę”. “Oooo… zero lagu na decyzję” “A tu patrz… pieprzone automaty”. “By go… wysuwana szyna taktyczna” “Patrz na tych randomów… jak w guacamole. Zabij mnie jeśli to nie subatom…”

                                  Zerkał co prawda co chwila na starania Maca nad doprowadzeniem Switcha do stanu używalności, ale najwyraźniej uznał, że sprawa już jest w dobrych rękach i jego zainteresowanie fikserem wyraźnie zmalało. Nawet do tego stopnia, że choć dostrzegł sutki Brazil, to nie były one w stanie wzburzyć krwi i zwiększyć ciśnienia i tak już na maxa nagrzanego solosa.
                                  - Co? - spojrzał jak przegląda decka - Olej te streamy. To lokalsi z okien… A zarobić? Jasne… Tylko tej metalowej muzy w tle nie dodawaj jak jacyś ruscy… Kurna… patrz jak trzymają formację…

                                  W końcu Switch zaczął dochodzić do siebie na tyle by przestać bełkotać. Mac jednak to był kurna czarodziej. Jakie jednak było zdziwienie Żaby gdy na powitanie ich domowy fixer zaczął coś kręcić, że “nie chce ich narażać” i że to “zbyt niebezpieczne informacje”.
                                  - Ty się chyba Raze z własnym chujem na łby zamieniłeś… - zirytował się pauzując stream z oka, akurat na kadrze w którym dwie Szóstki robią sito z szoferki Trenosów. Stuknął paluchem w monitor - Niebezpieczne??? Przecież my już w tym siedzimy! Tylko jak te ciule nie wiemy w czym. Dlatego jeśli nie chcesz żuć gumy nosem, to gadaj…

                                  Switch jeszcze trochę kręcił nosem, jakby chcąc się przekonać, że napewno wszyscy chcą wiedzieć, ale w końcu zaczął od początku.

                                  Solo słuchał opowieści w milczeniu. Popijał tylko browca równie gęsto, często co Switch, bo wciąż miał sucho w gardle na wspomnienie wieczoru. Szło więc jak soczek, a że adrenalina schodziła powoli, to gastrofaza jeszcze się nie załączyła. Mimo to, sięgał kompulsywnie co i rusz do otwartej przez kogoś paczki z chrupsami.

                                  - A ja myślałem, że to Mac ma kurwa powaloną przeszłość, bo ma hologram szkieletu psa - mruknął po chwili milczenia - Stary… nie zazdroszczę rozkminy. Z tą Keirą. Ale lepiej, żebyś przeszedł na low profile na kilka dni, bo następnym razem nawet Kiroshi po tobie nie zostanie. Szóstki to nie ogórki. To nawet kurwa nie gang, choć tak się o nich mówi. Ale to bardziej Merc-Republic z dostępem do supergnatów. Osprzęt jednego z tych gości jest wart dziesięć razy więcej niż nasz wspólny roczny payroll. Nie byłeś celem. Ale po sildenafil też tam nie przyleźli. To musi mieć związek z grubym. I jeśli wpadniesz im w oko to finito. Kaputsky. Kurwa… to że tu w szóstkę siedzimy i browca pijemy, to jakiś pierdolony kosmos!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  🆒 🔨 🍒
                                  4
                                  • WilczyW Niedostępny
                                    WilczyW Niedostępny
                                    Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                                    Mecenas
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #279

                                    Kiedy już Switch zaległ na naprędce zorganizowanym futonie szpitalnym, Dingo odetchnął. Umościł się na swoim miejscu na oparciu kanapy i przyglądał jak emocje tego wieczora opadają z jego towarzyszy. Starał się skupić na opowieści Raze'a, ale jego uwagę skutecznie odwracało nagranie, którym jarał się Frog. Solos podziwiał działanie 6th Streetów i przez krótką chwilę Houston ucieszył się, że jednak wybrali ucieczkę na piechotę bocznymi uliczkami. Nie wiedział czy Aigo przetrzymałoby ostrzał z broni maszynowej.

                                    Pokręcił głową i znów skupił się na Switchu. Westchnął, kiedy fixer dotarł w swojej opowieści do udziału SlimWire.
                                    - Czyli jednak trzeba było pociąć grubego... - syknął pod nosem, zerkając na Brazil - Bo to on nasłał na ciebie Trenów. Na nas nie zdążył...

                                    Houston odchylił się do tyłu i przez chwilę zapatrzył na ciemne przebarwienie na suficie. Było tam od miesięcy, kiedy sąsiad z góry ich zalał.
                                    - Ale wychodzi na to, że gruby faktycznie robił dla Trenów. Robi. Ale miał wizytę Szóstek... tak? - spojrzał na Shawna - Wchodzili do środka, co nie? Tak sobie myślę, że... nie wiem jak dobrze znasz tego Slima, Switch... że warto jutro sprawdzić czy jeszcze dycha. Bo może nie tylko nam dzisiaj podpadł.

                                    Dingo wstał i przeciągnął się.
                                    - No i jak dla mnie wpakowaliśmy się w sam środek gniazda żmij - wzruszył ramionami. Keira? Endron? Gołębica? Na razie dla niego były to tylko puste słowa - Ale żyjemy, nie? Idę się odlać.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    ♥
                                    5
                                    • NanatarN Niedostępny
                                      NanatarN Niedostępny
                                      Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #280

                                      Po północy w H10

                                      Uważnie śledziła komentarze Shawna, raz jeszcze, tym razem jego oczami, przeżywając zajście. Dopiero dotarł do niej dramatyzm strzelaniny. Robiło się nieco słabo z obrzydzenia, ale rozentuzjazmowany Camara był skarbnicą informacji i inspiracji. Dał zielone światło do działania to Brazil działała. Niby zmęczona, ale jakoś nie mogła się powstrzymać. Trochę czuła się winna opłat za samochodzik i zobaczyła okazję, żeby to odbić. Tak naprawdę to lubiła kleić filmy. Normalnie ją to kręciło, mogłaby się zajmować operatorką i montażem, jeśli miałaby rzucić hakowanie.
                                      Miała nadzieję, że wypatrzy znajomą twarz, albo istotny szczegół.

                                      Chwila spokoju, normalna dzielnica, graffiti na murach. Najazd w zaułek, gdzie zbierają się Valentinosi, najazd na kamienicę, żeby każdy zapamiętał jak wygląda przed strzelaniną. Słychać warkot silników, kamera szuka go w kilku ujęciach, niestety Frog od razu zauważył skąd. Nadrabiamy zbliżeniem. Szóstki opanowują plac przed budynkiem. Brazil zwraca uwagę na formacje i sposób działanie. Stopklatki na formacje i montaż z uciekającym kwadracikiem , jak ze starego kina. To znów było modne.

                                      -Ten wjazd Trensów Shawn, tam są jakieś błędy? Coś co można wyłuskać?

                                      Na zwolnieniu jak wywraca się pierwsza furgonetka, krótka przebitka na ofiary w roju pocisków. Znów na formację Szóstek. Zero podkładu muzycznego, Brazil trochę oszukała cięciami, żeby rytmikę zgrać z dźwiękami strzałów, warkotem maszyn i piskami postronnych ludzi. Na akację z pałką zostawiła sobie ostatnie trzy sekundy,: chwyt, użycie, skutki. Krótki przelot po strzelaninie w punkcie zwrotnym i film rozmywa się zatrzymanym obrazem zdewastowanej kamienicy.

                                      Materiał nie powinien być dłuższy niż 47 sekund, optymalne było 32 sekundy, ale materiał był tak dobry, że szkoda było, aż tak ciąć. Zostało 46.

                                      -Zasady są takie: Zostawiamy to w skrzynce i zbywamy prawa. Jesteśmy anonimowi. 9/10. dajemy wywoławczą i negocjujemy. Dajmy na początek 1000, mamy jeszcze dwa kroki i musimy się zgodzić. Z chwilą transakcji zbywamy prawa do nagrania zmontowanego i pierwowzoru. To znaczy Frog, żę nie możesz się tym chwalić. Najlepiej skasuj. Proponuję stację NNN Night, Night, News, kanał ToT Thief of Time.

                                      Chciała coś dodać, ale uwagę przejął Swich. Wysłuchała w spokoju, coś już tam kojarzyła, choć to jakaś zajebista mroczna tajemnica. Popatrzyła na niego zmarszczona na nosku.

                                      -Mam filmik, mam skompilowane dane o które prosiłeś, a których nie byłeś łaskaw odebrać. Bo chyba, nie myślisz, że powinnam to przesyłać jak masz paranoje o zhakowaniu. Wbijasz do grubasa w złości i co? Jak przychodzi trójka uzbrojonych typów, to…kórwa tego nie ogarniam, złapali cię na schodach przeciwpożarowych? Za co? - machnęła ręką, ale nagle stężała bo wbił domofon. Poderwała się. Przypomniała sobie, że zamówiła żarcie i medykamenty dopiero przy drzwiach.

                                      -Mam nadzieję, że to nie Szósteczki - zażartowała - moje zamówienie - poprawiła się, ale i tak panowie mieli broń w pogotowiu.

                                      Napełniwszy wszystkim miseczki glonowe ryżem z warzywami i klonowanymi krewetkami - podjęła z pełnymi ustami.
                                      -Jaki zwionsek ma twoja historia z Kirą z przyjazdem Trensów? Zaden, kulfa. - Zajadała pałeczkami swoją porcję kucając przed kanapą, porcję Leifa trzymała przy prawej stopie, o Swichu nie pomyślała, bo nie spodziewała się jego szybkiego powrotu do aktywności.
                                      Dość się zapchała, ale zjadła jeszcze kilka kęsów, prawie całą miseczkę i poczuła się jak w ciąży. Miski nie oddała, ani jednej ani drugiej. Mózg się cieszył, odzyskiwała formę - No i dobre pytanie: Kim jest Fuentes? Czy to jeden z gangsterów? Co do dzisiejszego zamieszania, to mam obawy, że to nie bezpośredni wpływ wizyty Raze, a sposób w który wstrzymałam pracę grubasa. Mogę się mylić, bo mi trochę rzeczy nie pasuje.
                                      -Jeszcze jedna sprawa: do poniedziałku mam dokończyć zlecenie. Będę potrzebowała asysty bo wejdę na głęboko. Zakładam, że jutro około północy. Nie chciałabym skończyć jak Shiva. - zawiesiła - Spróbuję dostać się do danych magistratu i podmienić dane. - próbowała udawać niewinną.

                                      -Film zmontowany. Mam jeszcze do przejrzenia pliki skopiowane z bazy SlimWire. Zrobiłam mu blokady na część interfacu i zawartości plików, zamierzam odesłać mu część kodów. Luz, kanał bezpieczny, przez skrzynkę Dragn&Wchiches. Sprawdzimy czy odbierze, nie musimy tam jechać żeby sprawdzić. Choć mnie kusi wrócić. No i tego. Nie potrafiłabym go tam zabić z zimną krwią, przez chwilę mi się wydawało, że mogę, ale... Może dobrze. SlimWire jest kłamcą i kutasem, ale też potencjalnym partnerem biznesowym.
                                      Nagle.

                                      -Czekajcie. Ile czasu upłynęło od mojego wejścia w deck grubasa do przyjazdu Szóstek? Coś, mało. No i nie weszli od razu do środka, zabezpieczali okolicę. Czy to o nich myślał gruby, kiedy mówił, że coś przerwałam, nie o Trensach?

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      🍚 💻
                                      4
                                      • GladinG Online
                                        GladinG Online
                                        Gladin jako HiFi
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #281


                                        HiFi zdenerwowany czekał na resztę w garażu. Tak jak wspomniał Leif, były niusy w necie o poważnej nawalance. Wyobraźnia podpowiadała mu, że na nagraniach widział gdzieś mignięcia jego kompanów.

                                        Ale podobno tylko Switch oberwał. To chyba nie było tak źle?

                                        Miał czekać w garażu. Kurwa... czym oni pojechali? Nie pamiętał. Artemida wynajęła coś z wypożyczalni. Tak... jaka wypożyczalnia? Nie pamiętał. Mówiła coś... Aigo?

                                        Wypatrywał więc uważnie znaku Toyoty na wjeżdżających pojazdach.

                                        Dlatego, gdy na parking wtoczyła się taryfa Combat Cab nie zorientował się w pierwszym momencie, że to na nią czekał. Ale świecąca glaca Żaby i kolorystyka Artemidy szybko dały się poznać. Zeskoczył z murku, na którym siedział i ruszył w stronę samochodu.

                                        Zaczęli wyciągać Switcha. Technik, który w ciągu ostatniej doby widział z bliska brzytwiarzy, kretów, zwęgloną Shivę, a także kroił truposza, wydawałoby się, powinien być odporny na widok, jaki sobą przedstawiał fikser.

                                        Nie był.

                                        Może dlatego, że tym razem ranny był ktoś, kogo znał blisko?

                                        Niby, na dobrą sprawę, Żaba wracał ze swych nocnych bijatyk w gorszym stanie.

                                        Ale i tak zbladł...

                                        – Zablokuj windę! - rzucił w jego stronę Shawn.

                                        Hajfi obrócił się w tamtą stronę i zmierzył wzrokiem zmierzającą w do windy parkę. Ci odwzajemnili spojrzenie, a potem ich wzrok prześlizgnął się na resztę ekipy. Uznali, że lepiej trzymać się od nich z daleka.

                                        Tym lepiej.

                                        Podbiegł do windy czekając na pozostałych.

                                        W ich mieszkaniu też niewiele był w stanie się dowiedzieć, bo Brazil skakała wokół ułożonego More'a, to poganiając Macka, by się nim zajął, to odganiając go, by sama mogła się nim zająć. Zresztą wszyscy plątali się jakby nie mogli sobie miejsca znaleźć.

                                        W końcu to Camara zaczął opowieść obiecując im nagranie.

                                        Leif się ulotnił, jakoś tak szybko.

                                        – Hajfi, jak tam prycho nie zatkane? - zagaiła Torquemada.

                                        Zanim zdążył zrozumieć, że nie chodzi jej wcale o pryczę, a o prysznic, ona trajkotała już dalej. Na początek dowiedział się, że zajmuje się handlem bronią. Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia. Ale gdy wspomniała Czakasów zrozumiał, o co chodzi.

                                        – Nie, to nie tak...- próbował tłumaczyć, ale jakoś tak bez zaangażowania. Postrzelili jej chłopa. Co ma zamiar zrobić z tą maszynówką?

                                        – Armii do wynajęcia? - powtarzał jej słowa. - Sojusze?

                                        Rozejrzał się ciągle nie wiedząc, z czym wrócili na chatę.
                                        – Dobra... - zgodził się sam nie wiedząc na co. - Pistolet maszynowy... dobra... Sprawdzę, czy nie zostawili mi wiadomości...

                                        Dziewczyna zaraz też zostawiła go w spokoju i zniknęła pod prysznicem.

                                        Towarzystwo z jednej strony się uspokajało, a z drugiej zaczynali obgadywać miniony wieczór. Artemida wyszła spod prysznica w filmowym stylu, nie przejmując się stadem nakręconych facetów wokół. Technik poszedł sprawdzić drugi kąt pokoju, czy nie ma tam czegoś do zrobienia. Przecież nie będzie obczajał dziewczyny kumpla, który ledwo co zipie. Chyba głupio tak?

                                        Zresztą Switch zaczął snuć opowieść.

                                        Keira? Republika Śląska? Niebieski wąż?

                                        Spojrzał sceptycznie na fiksera. Za mocno oberwał w głowę? Prochy od Macka? O czym on pierdoli? Gołębica? Zabici Tygersi? Zajebał im pada? Trensi? Szóstki? Chłop chyba nie doszedł jeszcze do siebie...

                                        Technik smutno pokiwał głową. Artemida na szczęście się przebrała i nie musiał kombinować, co zrobić z oczami.

                                        Ale nagranie Shawna mówiło, że jakieś ziarno prawdy w tym wszystkim było. I to ziarno niepokoiło technika, uwierało. Montowali nagranie by je sprzedać. Powinni zostać anonimowi... nie, to nie to... SlimWire?

                                        – Shiva pracowała dla SlimWire, tak? - odezwał się niezbyt głośno. - Ona ugotowana. U niego zjawiają się Trensi, zjawiają się Szóstki...

                                        I pomyśleć, że niedawno się martwił jakimiś Kretami, Brzytwiarzami czy Czakasami. Po tym, co zobaczył na nagraniu... ciarki go przeszły... takie Szóstki mogły wejść do nich jak... nóż w guacamole...

                                        – Arte... pamiętasz te sprzęt, co przywieźliśmy od Shivy? - wtrącił się nieśmiało. - Tam mogą być informacje, które coś nam wyjaśnią?

                                        – A, Switch... jakbyś chciał... to mam akurat cyberoczy... Leif miał mi je jutro wyczyścić z danych, wiesz, do sprzedaży je mam... ale jeżeli chcesz, to mogę Ci je... pożyczyć na kilka dni? - rzucił niepewnie, unikając spoglądania w oczodół fiksera.

                                        Powoli robił się zmęczony. Nie biegał co prawda jak reszta po mieście, ale precyzyjna robota z cybersprzętem również była wymagająca. Z drugiej strony, bał się iść spać. Bał się, że Szóstki wpadną do nich. Sprawdził odczyt z kamery umieszczonej w mieszkaniu Shivy.


                                        A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        👁 ♥
                                        5
                                        • JohnyTRSJ Niedostępny
                                          JohnyTRSJ Niedostępny
                                          JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                                          Mecenas
                                          napisał ostatnio edytowany przez
                                          #282

                                          Hartley "Mack" Mackinaw

                                          Mieszkadło w Megabloku


                                          - Może tak, może nie - odpowiedział Artemidzie Mack. - Albo robił dwa obu gangów, i obie strony o sobie nie wiedziały, a forsa jest forsa, albo cały czas pracował dla jednego, a dla drugiego też pracował, ale wszystko szło równolegle na konto pierwszego. Jeżeli to prawda, ale słuchajcie, to co mówię to nie jest nawet przypuszczenie tylko kurwa luźne myśli, to ten Slimwire pracował cały czas dla Szóstek, a cała robota dla drugiego gangu była i tak potem transmitowana dla Szóstek. Ja widzę to tak: Skoro Szóstki są jak najemnicy, jak wojsko, to pewnie mają własny wywiad, własnych kowbojów, własnych szpiegów i swój odpowiednik dawnego CIA.

                                          Wyrwał z ręki Switcha ledwo co napoczętą puszkę piwa.

                                          - I tak, wiem że brzmi to jak słowa miłośnika teorii spiskowych, ale to może funkcjonować. Albo Slimwire robił równolegle dla obu, albo dla jednego z tych gangów - pociągnął łyk.

                                          178.255.46.143
                                          Pan Psuj
                                          Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          ♥
                                          4

                                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa