Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
275 Posty 7 Uczestników 4.2k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Online
    KetharianK Online
    Ketharian jako Soulkiller
    Obsługa Moderator
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
    #266

    text alternatywny

    Mieszkanie paczki w H10, 23:45


    Klimatyzacja w megabloku znowu szwankowała i HiFi zmarszczył nos czując jak po plecach spływa mu kropla gorącego potu. Piaskowe burze z zeszłego tygodnia naniosły do Night City mnóstwo pyłu znad Badlandsów, pokryły grubą warstwą piaskowych drobin metropolitalne instalacje fotowoltaiczne i zatkały wiele filtrów wentylacyjnych. Gorące lato dawało się we znaki zwłaszcza rezydentom wyższych partii miasta, zamieszkujących wysokie budynki wyrastające ponad dającą choć trochę cienia za dnia i więcej chłodu nocą litą zabudowę miejskiego labiryntu.

    Leon Avrille dotąd nie odpisał, chociaż to było akurat do niego podobne - kiedy dopadała go tłumiona psychotropami depresja, potrafił milczeć całymi godzinami. Piśnięcie smarthinga zdradziło nadejście kolejnej wiadomości i tym razem to również nie był Leon.

    Brazil.

    Mam Switcha jest ranny. Będziemy wkrótce zorganizuj co trzeba

    Młodzieniec zastygł w bezruchu, porażony enigmatyczną w swej naturze treścią wiadomości. Jego wyobraźnia, wciąż pełna bodźców będących efektem ubocznym ćwiartowania ludzkiego ciała w garażu Shivy Lacroix, natychmiast zaczęła technikowi podsuwać obrazy rannego na mnóstwo różnych sposobów Switcha.

    Smarthing zaczął dzwonić, na jego wyświetlaczu pojawiło się kolorowe zdjęcie twarzy Leifa.

    - Młody, sprawa strasznie się zjebała - Gundarsson wyrzucał z siebie słowa w zawrotnym tempie, nie mogąc się ewidentnie powstrzymać od wylania swoich ogromnych emocji na kogoś innego - Chuj wie, w co Switch się władował, ale tutaj się rozpętała prawdziwa bitwa. Powinni już coś mówić w wiadomościach, bo Sixth Street wjechali na Vistę na pełnej kurwie. Trup na trupie, ledwie z tego wyszliśmy żywi. Wygląda jakby go napierdalała banda bokserskich botów, oko stracił, to sztuczne.

    Leif urwał na chwilę, do uszu HiFi dobiegły dźwięki niezrozumiałej rozmowy, w których rozpoznał głos Artemidy i Houstona.

    - Weź idź do bocznej windy na parkingu po drugiej stronie ulicy, pilnuj terenu, wjedziemy tamtędy, bo tam jest mniejszy ruch. Do później.

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #267

      - A pewnie, że jest winien - przytaknął skwapliwie Żaba chowając gnata do kabury - Kurrwa. W głowie mi się kręci... Co tam się odjebało!
      Solos kręcił się dookoła ławki jak pies, co chwila zawracając i nerwowo oglądając się za siebie. W głowie nadal miał widok kolesi, których większość z nich może co najwyżej pooglądać w necie, lub w holo newsach. Jednego minął na odległość... półtora metra? Może dwóch... Mógł sobie pomyśleć, że Szóstka nawet nie zwrócił na niego uwagi, ale Żaba wiedział lepiej. Nie był godny ich uwagi. Była to myśl dziękczynna. Ale jednocześnie w jakiś sposób irytująca. Znaleźć się wśród tych gości... Albo naprzeciw nim... Ciary kurwa, ciary.
      Potrząsnął głową. Wiedział, że te myśli nie zaprowadzą go w żadne rozsądne miejsce teraz. Odpalił Smarthinga.
      - Trzeba stąd zjeżdżać. Mam dość tej okolicy. Wezwę taksę.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      ♥
      3
      • GladinG Online
        GladinG Online
        Gladin jako HiFi
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
        #268

        Zorganizuj co trzeba? zadumał się Hajfi, ale nie miał zbyt dużo czasu na dumanie, bo zadzwonił Leif.

        – Ale czego mam pilnować? Co mam zorganizować? Środki przeciwbólowe? Stary! Jakbym chciał pomoc medyczną zorganizować tobym do ciebie uderzał! Za ile będziecie? - dopytywał technik, pozostawiając cyberoczy, nad którymi pracował.

        Może się nadadzą dla Switcha przemknęło mu przez myśl. Przygotował swój pakiet pierwszej pomocy, chwycił opaski zaciskowe (kto wie, może też się przydadzą?), środki znieczulające...

        Stół?

        Opróżnił stół, gdyby trzeba było na nim robić jakieś operacje. Folia? Cerata? rozejrzał się wokół.

        Brazil powinna mieć jakieś gaziki przemknęło mu przez myśl, ale machnął na to mentalnie ręką. Więcej czasu zajmie mu ich szukanie, niż to jest warte. Dziewczyna w razie czego sama je znajdzie raz-dwa.

        Czyste ręczniki?

        Skąd kurwa wziąć czyste ręczniki? Muszą wystarczyć te, co są.

        Dezynfekcja? Coś chyba jest w zestawie pierwszej pomocy. Alkohol? Diabli wiedzą.

        Zerknął na stanowisko, przy którym czyścił cybersprzęt.

        Spluwa.

        C-13, Uzi i... Arasaka. Sprawdził, czy ma pełne magazynki.

        Zebrał też całe opancerzenie, jakim dysponował. Tak, na wszelki wypadek.

        NoiseFeed HiFi, Leon Arville
        HiFi Mam tu sytuację.
        HiFi Zaproszenie nieaktualne.
        HiFi Odezwę się, gdy będę mógł.

        Ruszył w stronę wskazanej przez Leifa windy.


        A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        ♥ 🆒
        5
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian jako Soulkiller
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
          #269

          text alternatywny

          Na ulicach Night City, niedziela 15.07.2077, 0:15


          Wezwana przez Froga taksówka Combat Cab nadjechała po zaledwie dziesięciu minutach nerwowego oczekiwania. Krążący wzdłuż krawężnika Shawn od razu dostrzegł poprzez Nadświat kolorową ikonę wyświetloną nad dachem fioletowego Thortona Larimore, będącą jego nickiem użytym do zamówienia przewozu. Używając aplikacji CC solo włączył własną ikonę przywołania, czerwoną strzałkę widoczną jedynie dla posiadaczy korzystających z Nadświata właścicieli cyberoczy albo smartgogli. Kierowca Combat Cab dostrzegł go od razu, zjechał na pobocze zwalniając zamki tylnych drzwi i wrzucając luz.

          Jeździł Thortonem Larimore w wersji siedmioosobowej, zgodnie z rezerwacją Shawna. Pięcioro pasażerów zajęło czym prędzej miejsca w środku, Switcha sadzając pomiędzy Brazil i Mackiem w ostatnim rzędzie siedzeń i rzucając ostatnie nerwowe spojrzenia w zaułek, którym wydostali się na Skyline East.

          - Dokąd? - zapytał poprzez interkom kierowca, ukryty za oddzielającą szoferkę od części pasażerskiej kuloodporną ścianką.

          - Little China, H10, przez Glen - rzucił w odpowiedzi Shawn rozsiadający się wygodniej w siedzeniu w przednim rzędzie. Czując schodzącą z krwioobiegu adrenalinę mężczyzna oparł się skronią o szybę w drzwiach i zaczął przywracając kontrolę nad swoimi rozgorączkowanymi myślami.

          Larimore włączył się do ruchu jadąc w kierunku zachodniej części miasta, wzdłuż kanału wodnego oddzielającego południowe centrum miasta od podmiejskiego Santo Domingo. W ciemnościach nocy pulsowały światła pozycyjne H6 i H7, megabloków wzniesionych przy przemysłowej strefie Arroyo, górujących ponad kwartałami magazynów, fabryk, rafinerii i tanich osiedli robotniczych ciągnących się aż po Charter Hill i labirynt faweli zbudowanych w cieniu ogromnej tamy zbiornika na Badlandach.

          Kierowca taksówki minął wjazd na Bulwar MLK, pojechał dalej na zachód obok ogromnego centrum operacyjnego korporacji przewoźniczej DTR podświetlanego płomieniami buchającymi z kominów sąsiedniej rafinerii i skręcił w Los Lobos. Brudne budynki Vista del Rey zniknęły po kilkuset metrach, przegnane przez neonowy blask pławiącego się w nocnym życiu Glen. Na ulicach przybyło ludzi, kluby i restauracje pulsowały świetlnymi reklamami, częściej rzucały się w oczy błyskające czerwienią radiowozy.

          - Jak z nim, Mack? - kiedy Larimore skręcił na obwodnicę Hanforda, biegnącą trzy piętra powyżej poziomu ulicy poprzez Wellsprings w stronę Kanału Parsonsa, Shawn odwrócił się w siedzeniu i spojrzał na Hartleya - Wyliże się?

          - Nie wiem czy nie ma obrażeń wewnętrznych, ale jama oczodołu nie jest naruszona - odpowiedział weterynarz - Ktoś mu wyjął Kiroshi bez uszkodzenia obejmy mocującej, pewnie jeszcze przed spuszczeniem wpierdolu. Jeśli mu nie pękła śledziona, będzie okay.

          Shawn pokiwał głową do siebie samego, a potem przymknął oczy, w myślach przywołując ekscytująco mrożące krew wspomnienie profesjonalnej akcji Szóstek na Vine Street.

          Taksówka włączyła się w gęsty ruch w Śródmieściu kierując się w stronę najbliższego mostu do Little China.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • GreKG Niedostępny
            GreKG Niedostępny
            GreK jako Raze „Switch” More
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #270

            text alternatywny

            Raze Switch More

            Na ulicach Night City

            niedziela 15.07.77, 0:15

            Silnik taksówki mruczał jednostajnie.

            Raz po raz zawieszenie wybierało nierówności, wprawiając jego obolałe ciało w nieprzyjemne drgania. Każdy wstrząs odbijał się echem gdzieś pod żebrami i za pustym oczodołem.

            Przez dłuższą chwilę nie wiedział nawet, gdzie jest.

            Miał zamknięte oko.

            Słyszał głosy.

            Znajome.

            Dalekie.

            Jakby dochodziły z drugiego końca tunelu.

            Potem poczuł czyjąś dłoń na własnej ręce.

            Arte.

            Nie Keira.

            Arte.

            Ta myśl pojawiła się nagle, wyraźna jak neon przebijający się przez mgłę.

            Powoli otworzył oko.

            Świat wrócił w połowie.

            Brakowało mu głębi.

            Brakowało kolorowych znaczników Nadświata.

            Brakowało danych.

            Brakowało...

            Kiroshi.

            Zamarł.

            Dopiero teraz naprawdę to do niego dotarło.

            Nie zgubił oka.

            Ktoś mu je wyjął.

            Nie! Sam je wyjął.

            Wspomnienie nadeszło w bolesnej, krótkiej przebitce.

            Przełknął ślinę.

            Gardło miał suche jak papier ścierny.

            Spojrzał na odbijające się w szybie miasta.

            Neony Glen przesuwały się za oknem jak rozmazane smugi światła.

            Był w taksówce.

            Był żywy.

            I właśnie to zaczynało go niepokoić.

            Pamięć wracała kawałkami.

            Przypomniał sobie mieszkanie SlimWire.

            Rositę.

            Szelest lateksowych rękawiczek.

            Pudełko do pizzy.

            Okruszki.

            Pistolet znikający w kartonie.

            Fuentes.

            Ten jego pierdolony uśmiech.

            Dzieci.

            ...

            Dzieci.

            Poczuł mdłości.

            Nie od obrażeń.

            Od wspomnienia.

            Powoli uniósł zdrową rękę i dotknął bandaża zasłaniającego pusty oczodół.

            Syknął.

            — Chuj...

            Tylko tyle udało mu się z siebie wydusić.

            Płuca bolały przy każdym oddechu.

            Siedzący obok ludzie od razu zwrócili na niego uwagę.

            Dingo.

            Mack.

            Brazil.

            Frog.

            Dopiero wtedy uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz.

            Przyjechali po niego.

            Naprawdę po niego przyjechali.

            Do Vista del Rey.

            Nocą.

            Przez chwilę patrzył na nich bez słowa.

            Potem prychnął cicho.

            Krzywo.

            Prawie jak uśmiech.

            — Kurewsko głupi jesteście.

            Oparł głowę o zagłówek.

            — Wszyscy.

            Milczał chwilę.

            Oddychając ciężko.

            — Dzięki.

            Powoli zaczął układać elementy łamigłówki.

            SlimWire.

            Shiva.

            Fuentes.

            Rosita.

            Bractwo Gołębicy.

            Muammar. El Capitano.

            Arasaka.

            Każda nazwa była jak kamień wrzucany do worka.

            Robił się coraz cięższy.

            W końcu westchnął.

            Długo.

            Zmęczony bardziej niż obolały.

            — Nie pamiętam końcówki.

            Spojrzał na resztę jednym okiem.

            Tym, które mu zostało.

            — Ostatnie co kojarzę, to mieszkanie Slima. Co tam się odpierdoliło?

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            ♥ 🆒
            4
            • WilczyW Niedostępny
              WilczyW Niedostępny
              Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Wilczy
              #271

              Wnętrze taksówki było duszne i z tyloma pasażerami w środku wydawało się w pierwszej chwili niemal klaustrofobiczne. Jednak ta bliskość towarzyszy, powolne schodzenie napięcia z ich głów i ciał sprawiły, że Dingo po chwili poczuł się znów na miejscu. Tu i teraz, tam gdzie przynależał. Przypomniał sobie chłodne noce na Badlandach i namioty smagane wiatrem. Skulonych razem członków watahy - jego ówczesnej rodziny - ogrzewających się ciepłem swoich ciał, ledwie mieszczących się w ciasnocie brezentu. Pył dostający się przez szczeliny w materiale, kiedy przeczekiwali burze piaskowe.

              Zamrugał, wpatrzony w okno jadącej taksówki. Przez chwilę oślepiły go neony, śpiewające swoją nocną pieśń o konsumpcjonizmie, życiu i śmierci... Ziewnął przeciągle - ciało, po wzmożonej aktywności i ciągłym napięciu, powoli wystawiało mu rachunek - i rzucił okiem na pozostałych. Wyglądało na to, że wszyscy jechali na oparach. Zamyślony Shawn, nietypowo milcząca Artemida... skwaszony Leif. Jeden Hartley starał się robić swoje, obserwując Switcha.

              Switch, ich fixer. Podobno w Night City mówi się, że żeby coś dobrze działało trzeba posmarować, a dobry fixer był właśnie takim... smarowidłem. Dingo nie był przekonany co do tego aforyzmu i dla niego Raze był raczej klejem. Spoiwem, które trzymało ich grupę w całości. Czy to dziwne, że prawie bez wahania ruszyli po niego? Tak i nie.

              Houston wziął gadanie Switcha za majaki człowieka wyrwanego z rąk śmierci, choć jego pytanie autentycznie go zaskoczyło.
              - Jak to, "co się odpierdoliło?" - spytał Dingo, odwracając się w stronę tylnego rzędu siedzeń w taksie - Myślałem, że ty nam powiesz. Gruby pieprzył trzy po trzy, żeby ratować swoją skórę. Mówił coś o Trenach, że pracował dla nich... a, i o tym, że masz niewyparzoną gębę. Ale to już wszyscy od dawna wiemy.

              Houston spróbował się uśmiechnąć, ale chyba wyszedł mu tylko sztywny grymas. Jak to dobrze, że ta noc dobiegała końca...

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              🆒
              2
              • JohnyTRSJ Niedostępny
                JohnyTRSJ Niedostępny
                JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                #272

                Hartley "Mack" Mackinaw

                w drodze do Megabloku


                To się działo tak szybko. Ich wynajęty samochodzik, potem porzucenie go, gdy tylko mieli ruszać, ale wtedy na ulicy zrobiło się naprawdę gorąco. Nieśli Switcha przez podwórza, na następną ulicę. Mack pod naciskiem zaaplikował fixerowi "pobudzacz" (zostańmy przy tej nazwie, konkretna nazwa tego specyfiku wywołałaby lawinę pytan, których Mack oraz Leif woleliby uniknąć). Środek działał wolno, to nie był żaden filmowy cud, co postawi umarlaka w pięć sekund.

                Switch dochodził do siebie, w słabym świetle latarni i latarek w smathingach obejrzeli z Leifen pusty oczodół. Nie było źle, żadnych śladów brutalnego wyrwania, gniazdo było całe i wyglądało w porządku, więc i nerwy powinny być w porządku. Zasłonił bandażem pustkę, żeby Switch nei wyłapał zbędnego syfu.

                Miał w pogotowiu painkillery, ale wstrzymał się z nimi. Tak długo jak Switch się nie skarży, Mack nie zamierza mu niczego wstrzykiwać ani aplikować. Jak go za pierwszym razem ładowali do samochodzika to wyglądał gorzej, ale na szczęście to wszystko było powierzchowne.

                W temacie obrażeń wewnętrznych to tylko powtarzał zdanie Leifa, nie mieli przecież w oczach nawet prymitywnego ultrasonografu!

                Jechali do mieszkadła i wszyscy żyli.

                - Hej Switch, podziękuj Brazil, to ona nas tam zabrała. Słyszysz?

                178.255.46.143
                Pan Psuj
                Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                🆒
                2
                • MarrrtM Niedostępny
                  MarrrtM Niedostępny
                  Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #273

                  Taryfiarz był spoko. Żadnych pytań, zdziwienia, marudzenia. Zresztą spróbowałby marudzić. Choć mógłby, bo mu Switch trochę pewnie kanapę juchą upieprzy. A jak nie juchą to tym w czym był utytłany po opuszczeniu śmietnika. Ale za taką stawkę kierowca był mądrze milczący i zlewający. Co Żaba musiał docenić, bo dość już sobie wrogów dziś narobił. Mimo że patrząc na postępujące odliczanie taryfikatora, miał ochotę zrobić sobie nowego wroga. Pozwolił sobie odpłynąć wspomnieniem do Szóstek i gdy zamknął oczy, uświadomił sobie, że nadal mruga mu ikonka z czerwoną kropką!

                  - O kurwa... nie uwierzycie... - powiedział nagle do kumpli z tyłu - Nagrałem to wszystko!

                  Nie zastanawiając się wiele przewinął sobie kadry do początku strzelaniny. Dłonie mu się zacisnęły instynktowo... Kurwa, że też lśnienia nie włączył! Choć nie. Tak jest lepiej. Surowiej. Czuć brutalną perfekcję komandosów. I pewnie i tak mieli blokady włączone.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  ♥
                  4
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Soulkiller
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #274

                    text alternatywny


                    Megablok H10, 15.07.2077, 0:35


                    Taksówkarz pokonał Kanał Parsonsa skrajnym nadmorskim mostem, toteż przed oczami pasażerów otworzyła się na chwilę czarna panorama pogrążonych w ciemnościach nocy wód zatoki del Coronado, rozjaśniona w jednym miejscu jaskrawymi światłami kosmodromu NCX.

                    Jakiś wahadłowiec akurat piął się ku ziemskiej orbicie, ciągnąc za sobą imponujący warkocz płomieni i piękno tego widowiska przykuło uwagę tych pasażerów taksówki, którzy akurat spojrzeli w tamtą stronę.

                    Zaraz potem samochód zjechał na Słoneczny Bulwar i zagłębił się w neonowy chaos Little China znikając w tunelach przecinających partery ogromnych metropolitalnych budynków. Pomimo późnej pory chodniki i jezdnie tętniły życiem, wszędzie wokół tłumy ludzi korzystały z dekadenckiego uroku nocnego życia w jednej z rozrywkowych dzielnic Night City.

                    HiFi czekał w umówionym miejscu, zrywając się z betonowego murku na parkingu przylegającym do jednej z licznych wind megabloku. Wysiadając z taksówki Shawn cmoknął znacząco na widok broni, która mignęła mu na sekundę pod kurtką młodzieńca; potem zapukał w szybę drzwi kierowcy. Brodaty gość wyciągnął w jego stronę płatniczy terminal, nie otwierając z oczywistych względów bezpieczeństwa kuloodpornego okna. W Combat Cab jeździli kierowcy zahartowani w ogniu ulicznej przestępczości i żaden z nich nie dałby sobie strzelić w ucho za półtorej setki eurodolarów.

                    Nie, żeby Frog nie miał na to przelotnej ochoty wbijając do swojej aplikacji kwotę stu pięćdziesięciu baksów. Kurs za kupę kasy, ale z podwyższoną gwarancją bezpieczeństwa - na czymś takim tej nocy nie warto było oszczędzać.

                    - Zablokuj windę! - rzucił w stronę HiFi przelewając zapłatę za przewóz i chowając smartfona z powrotem do kieszeni spodni - Mack, łap go za ręce, musimy go wypchnąć za próg.

                    HiFi stał kilkanaście kroków od samochodu, ale i tak zauważalnie zbladł, kiedy jego spojrzenie padło na zakrwawionego Switcha. Jakaś zmierzająca w stronę windy rozbawiona para też z miejsca zauważyła fiksera i natychmiast zawróciła w kierunku, z którego nadeszła.

                    Dziesięć minut później Raze More leżał już na futonie w swoim pokoiku, skrupulatnie oglądany z każdej strony przez wstrząśniętą jego stanem Brazil.

                    - Nie uwierzysz, co to była za akcja, młody - powiedział Shawn wyciągając z paśnika w salonie puszkę NiColi i włączając pilotem klimatyzację - Napierdalali się Trenosi z Szóstkami, na wciągnięcie ręki od nas! Włącz telewizor, puszczę ci streama z oka, wszystko nagrałem! Ja pierdolę, jeszcze mam ciarki. Streeci sto procent profeski, weszli w meksów jak nóż w masło.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    🚀
                    5
                    • NanatarN Niedostępny
                      NanatarN Niedostępny
                      Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #275

                      Night City; Po północy

                      Gładziła Swicha po włosach odnajdując dziwny spokój w oglądaniu jego obrażeń, wygaszona, zmęczona, ale spokojna, jakby zamknęła jeden rozdział i z czystą, no powiedzmy, kartą zaczynała kolejny. Misty na pewno jej to wyjaśni i oczyści czakry. Brazil wyjęła smarta i zaplanowała kolejny dzień. Odchyliła się na fotelu i odetchnęła, nieco rozdrażniona pełnymi jadu słowami Raze, jedno spojrzenie na jego obitą twarz poprawiał jej humor.

                      Z zainteresowaniem przyjęła informację o nagraniu ulicznej strzelaniny z oka Shawna. Nie odezwała się w aucie, w ogóle wolała żeby nikt się nie odzywał, ale widocznie Frog wiedział co robi zamawiając tego przewoźnika, co potwierdziła finalnie zapłacona kwota.

                      Wysiadając nasadziła swoją czapkę na wielki łeb Swicha, sama wciąż jeszcze cichutka, a właściwie półprzytomna, bo na bieżąco przygotowywała grunt do działań, które planowała.

                      Zbadała sobie puls jak wcześniej w śmietniku sprawdzała go Switchowi, poddała analizie, zoptymalizowała z ceną posiłek, którego potrzebowała i zamówiła dla całej ekipy. Już na mieszkadle, czynnie towarzysząc kolegom przy opatrywaniu ran i diagnozie, zebrała zamówienie do apteki. Sprawdziła gdzie można wypożyczyć sprzęt diagnostyczny, o którym mówił Leif !ultrasonograf! Brzmiało fachowo jak by mogło wyleczyć Raze samymi promieniami. Wypożyczyć na starszą babcię, czy jakiegoś niepełnosprawnego.

                      Leifa mocno przytuliła, kiedy wychodził, głupio jej było, że go ofukała, bo się z całowaniem wyrywał, w sumie był przystojny...tylko trochę za grzeczny. No i to Brazil decyduje kiedy całuje.

                      Swich się ocucił i rzucał przekleństwami. Choć zaklęcia ochronne znikły z policzków szamanki to pozostały w jej duchu, nie dała się zwieść słowom gorzkim.
                      -Tak, wplątaliśmy się w aferę. Tylko my z naszej wyszliśmy cało bo współpracowaliśmy i mieliśmy szlachetne pobudki, a ty działałeś sam bez konsultacji z rodziną. - wypowiedziała słowa głośno, żeby dotarły do wszystkich. - Jesteśmy rodziną. Kiedy działamy razem jesteśmy mocni i skuteczni.- tyle musiało wystarczyć - Tak, chcę wysłuchać twojej wersji Topo, ale teraz powinieneś odpocząć, a my mamy kilka spraw do obgadania. Chyba, że jest coś co nie może zaczekać do rana? To i tak będzie musiało poczekać aż wezmę prysznic.

                      -Hajfi, jak tam prycho nie zatkane? - wzięła technika za rękę na boczek - Dwie sprawy: Potrzebuję pistolet maszynowy, dla siebie, ponoć się tym zajmujesz. Po drugie: Ja bym się z tymi Czakasami spotkała, może uda się z nimi zrobić interes, a w razie czego to jest opcja małej armii do wynajęcia. Musimy zawierać sojusze. Przemyśl to, jak byś szedł na dyplomację to wiesz, że możesz na nas liczyć.

                      Pod prysznicem było bosko,
                      Zmyłam wszystkie swoje troski,
                      Dumna ze swojego ciała,
                      Gdy mnie woda omywała.

                      Wróciła do salonki, kiedy wybuchły wiadomości.

                      -Shawn. Mówiłeś o nagraniu. Chcemy kasę z tej draki? - zawiesiła w powietrzu. Wciąż w klapkach i ręczniku ledwie kryjącym, a właściwie ciągle się zsuwał, ale dzięki temu odsłaniał tylko piersi, a nie bikini, Bazil chwyciła za deck i sprawdziła czarne skrzynki platform informacyjnych. Dostawca pozostawał anonimowy, ale zbywał prawa do nagrania. Wpłata trafiała na dwudniowe konto z automatycznie szyfrowanym przelewem. Wycena odbywała się na podstawie trzystopniowej negocjacji zbywcy i odpowiednio przeszkolonego AI.
                      Wreszcie się zorientowała, że jej sutki wystają, wstała robiąc głupią minę i zniknęła w pokoju, żeby wrócić w wygodnym obcisłym podkoszulku z flagą 🇧🇷 i luźnych spódnicospodniach w kolorze angielskiego różu.
                      -No to zobaczmy co tam się wydarzyło?

                      Brazil wciąż miała ambiwalentne odczucia do swojego faceta. Martwiła się wprawdzie, ale zamierzała tego nie okazywać, a wręcz przeciwnie, zająć się czymś, nawet jak miałoby to być klejenie rolek przed snem. Bo wyspać się musiała, ale wcześniej zjeść, bo zwariuje. Czekała szamki i elektrolitów, które zamówiła.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      ♥
                      2

                      Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                      Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                      Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                      Zarejestruj się Zaloguj się
                      Odpowiedz
                      • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                      Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                      • Najpierw najstarsze
                      • Najpierw najnowsze
                      • Najwięcej głosów


                      • Zaloguj się

                      • Nie masz konta? Zarejestruj się

                      • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                      Powered by NodeBB Contributors
                      • Pierwszy post
                        Ostatni post
                      0
                      • Kategorie
                      • Ostatnie
                      • Tagi
                      • Popularne
                      • Świat
                      • Użytkownicy
                      • Grupy
                      • Strona startowa