Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
134 Posty 7 Uczestników 941 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GladinG Niedostępny
    GladinG Niedostępny
    Gladin
    napisał ostatnio edytowany przez Gladin
    #81
    Awatar HiFi HiFi na widok wieżyczki cofnął się odruchowo. Co prawda był przekonany, że nie zaatakuje ona osoby poza ogrodzeniem...

    ...w końcu Valentinos leżał dość daleko... ale jednak kaliber budził respekt

    Odchrząknął.

    - Halo? Jest tam ktoś? - zwrócił się w stronę wieżyczki.

    - Nie mogliśmy znaleźć dzwonka, a kolega się martwił... tego... Shiva? Shiva Lacroix?

    - No koledzy - zwrócił się do towarzyszy. - Switch pisał, żeby ograniczać ryzyko. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to oznacza, że zostawiamy ten trop w tym miejscu i dalej nie brniemy.

    NoiseFeed
    HiFi @Switch, jesteśmy przy magazynie. Ma aktywne systemy obronne niezłego kalibru. Załatwiły tego Valentino. Jak chcesz, to możemy wysłać ci fotkę.
    HiFI @Switch @Brazil macie jak załatwić dane na temat budynku? Wysyłam pinezkę . Poszukamy w razie czego innego wejścia, ale może dacie radę nas jakoś wesprzeć? Plany? Rzuty? Drogi ewakuacyjne?

    - Dobra. To co robimy? Idziemy pogadać z sąsiadami? Szukamy wejścia od góry? Piwnicy? Rozpieprzamy ścianę i wchodzimy od dupy strony? Nie wiem, co ten Switch kurwa chce, byśmy z tym zrobili. Ha?


    Sesja Karak Varn

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • MarrrtM Online
      MarrrtM Online
      Marrrt
      napisał ostatnio edytowany przez Marrrt
      #82

      Shawn "Frog" Camara

      - To automat HajFi... Nie gada. - odpowiedział cicho Frog celując z pistoletu do wieżyczki. Jego oczko migotało krótkimi seriami gdy solo skanował nim przy użyciu lśnienia wszelkie dostępne informacje - Samoróbka. Obok części fabrycznych to nawet gdy byłem mały, nie stało. Na moje oko to robota naszej niuni... Brazil by się z takiego ucieszyła... Dingo weź no nie odlatuj tym dronem całkiem... to może... uda mi się...

      Zdecydował się strzelać w widoczny moduł sterowania. Był też mechanizm obrotowy, sensor ruchu, którego nie widział. I podrdzewiały spaw, na którym wisiał cylinder. Moduł, uznał jednak, dawał największe nadzieje. W okolicy wystrzał niczym dziwnym nie był. A ta wieżyczka przecież valentina nie kropnęła w kapciach, tylko musiał dostać serię i gdzie dostał tam leżał. Nie powinno to im na głów uwagi ciekawskich sprowadzić, ani tym bardziej psiarni. Prędzej Tigersów. A nawet jeśli, to chuj. Miał dość łażenia na dziś. Jeśli lala tu jest to chciał się dowiedzieć, bez dalszego zakradania do jakichś piwnic, czy dealowania obiadków za info z gangusami.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • WilczyW Niedostępny
        WilczyW Niedostępny
        Wilczy
        napisał ostatnio edytowany przez Wilczy
        #83

        "Ich wizja jest oparta na ruchu" pojawiło się znikąd skojarzenie w głowie Dingo.

        Nie wiedział czy urządzenie ich wykrywa z tej odległości, czy trzeba być tak blisko jak martwy Valentinos, żeby przykuć uwagę elektronicznego oka wieżyczki. Wolał jednak nie ryzykować, poruszając się powoli i oszczędnie.

        - Jasna sprawa, Frog - rzucił półgębkiem, chwytając smarthinga z apką do kierowania dronem dwiema rękami - HiFi, jak usłyszysz "kryć się" to... kryj się.

        Wirniki drona zabuczały powoli, rozkręcając się, gotowe do poderwania małej maszyny do lotu. Houston nie chciałby, żeby jego latający towarzysz się rozwalił, ale bardziej nie chciałby, żeby któryś z nich leżał na betonie pod garażami, obok pechowca, którego znaleźli...

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • KetharianK Niedostępny
          KetharianK Niedostępny
          Ketharian
          Obsługa Moderator
          napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
          #84

          text alternatywny


          Pasaż handlowy w Japantown, wczesny wieczór 14.07.77

          Albinos nazywany przez jednego ze swoich towarzyszy Redem nie odrywał spojrzenia złocistych cyberoczu od twarzy napiętego jak struna fiksera, na przemian ściskając dłonie w pięści i otwierając je ponownie.

          - Szybka i gładka odpowiedź - wycedził przez zęby w sposób, który najbardziej kojarzył się Switchowi z jadowitym syknięciem - Ale czuć od niej fałszem jeszcze gorszym od tego, co bełkotali ci tutaj, chociaż i tak ciężko będzie komukolwiek ich przebić. Ad ignorantiam, pomieszanie ekwiwokacji z ekwiwalencją i odrażający cherrypicking. Rozumiesz, o czym mówię? Oczywiście, że rozumiesz, tylko kryjesz się za maską rzekomego ignoranta.

          Spojrzenie przeraźliwie chudego mężczyzny otaksowało napiętego niczym struna fiksera, zatrzymało się na chwilę na ledwie dostrzegalnym, ale wciąż rozpoznawalnym wybrzuszeniu jego stroju tam, gdzie Switch chował odbezpieczonego Streetmastera.

          - Red, musimy iść! - rzucił ponaglającym tonem jeden z pozostałych albinosów - Wrogowie Gołębicy się zbliżają, mam podgląd.

          - Wiem, kim jesteś, przejrzałem cię na wylot - oznajmił rozmówca Switcha - Otagowałem się, nie znasz dnia ani godziny. Jeszcze się spotkamy. Nazywam się Red Herring i zapamiętaj to imię, z pewnością się jeszcze spotkamy. Bluey, Bingo, odchodzimy.

          Przemieszczając się w taki sposób, aby nawet na sekundę nie nie spuszczać z oczu fiksera, trzej albinosi zaczęli oddalać się w kierunku technicznego wyjścia na Capitolę, prawe dłonie chowając w kieszeniach swoich identycznych śnieżnobiałych płaszczy tuż przy wybrzuszeniach podobnych do tego, jakie zostawiał na materiale ubrania pistolet Raze’a.

          Skulone pod ścianą młode kobiety przestały się do siebie tulić w wyrazie przerażonej bezbronności, zamiast tego pokonały na kolanach dystans dzielący ich od stygnących zwłok Tygersów obmacując ciała obu mężczyzn w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Jedna z nich napluła w twarz sutenerowi ze złamanym karkiem krzywiąc upiększoną chirurgicznym skalpelem twarz w grymasie, który na ułamek chwili uczynił ją przerażająco brzydką.

          - Czego się kurwa gapisz? - syknęła w stronę fiksera - Nie twoja sprawa!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • NanatarN Niedostępny
            NanatarN Niedostępny
            Nanatar
            napisał ostatnio edytowany przez
            #85

            BBS Obskórniak

            Patrzyła, niepatrzyła na górujący Avater Salomona. Uderzyło ją po co mu ta postać, skąd potrzeba, czy ją kto zaszczepił w jego kodzie, czy to pieśń innego życia, po co pseudo słowa między nimi, ta fasada, iluzja niedoskonałej rzeczywistości? Wszystko to w opozycji do swobody, koncentracji wolnej od niedoskonałości mięsa. Bo przecież nie drażnił Brazil w tym stanie natłok informacji, który mięso przysporzyłby o mdłości, nie męczyło podróżowanie, nie dręczyło sumienie.

            -Salomonie. Dlaczego tu pozostajesz? Co cię trzyma w Obskórniaku?
            Avatar Salomona zamigotał.
            -Nic mnie tu nie trzyma mlekopiju. Podróżuję gdzie chcę, ale to nie twoja sprawa.
            -Nie moja, ale jestem ciekawa.
            -To dobrze. - udawał uśmiech Avatar - Pokaż mi jakiś twój kod, to poświęcę ci więcej uwagi.
            Szamanka błogosławiła konstrukt ludzkim żartem.

            wynurzenie.jpg

            Blokhaus H10; wieczór; mieszkadło

            Zawróciła Murzyna i opuściła BBS. Świadoma skarbonki informacji, którą zgromadziła, postanowiła wrócić w przestrzeń decka i nadpisać ową. Wynurzyła się. Pierwszym co poczuła był ból gazu w płucach, mięso choć piękne było jednocześnie zwodnicze. Kiedy już przyzwyczaiła się na powrót do świadomego oddychania, poczuła głód. Pracujący na nadludzkiej przepustowości mózg zdawał się już pożerać jej ciało. Wstała i z odrazą włożyła do ust niedojedzone burrito. Kęs wystarczył, żeby oszukać ciało. W ustach miała sucho, burrito pęczniało. Baniak na wodę pusty, wparowała znów do Macka i wyrwała mu z dłoni półpełną puszkę piwa. Opróżniła.
            -odkupię ci. - otarła usta.
            -obejdzie się.

            Ledwie doszła do siebie, włożyła do ust gumę do żucia i klapnęła na powrót we własnej celi obok Decka. Wpatrzona w okno, w ukryty za mgłą bliźniaczy wieloblok, bezwiednie muskała kontroler, przymknęła oczy, obraz bloku zniknął zastąpiony jego cyfrową wersją. Brazil przeniosła świadomość do rodzimego blokhausu H10, dobrze już poznała strukturę systemu danych H10, uznała, że podejmie jeszcze jedną próbę i poszuka mięsa hakerki. Działanie było podobne do jej głównego zadania i stanowiło znakomity tutorial.

            W digitalu

            Zaczęła łagodnie od zaczepienia się w system monitoringu i nasłuchu, tak nasłuchu. Wciąż słuchają. Sprawdziła niespiesznie zapisy użycia zamków i kamer z klatek schodowych, by ocenić kiedy obiekt ostatni raz był zauważony w korytarzu i czy było to wejście, czy wyjście. Trafiła na rejestrację użycia zamka, na kamerach wszystko się zgadzało, kobieta nieco wyższa i tęższa od Brazil, oceniła hakerka, fenotyp ze środkowej azji - relacjonował skryba. Shiva, jak domniemała Arta, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Arta wypatrzyła porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, wstrzykiwany podskórnie makijaż nano karma44. Tę samą kobietę odnalazła hakerka na zapisach kamer wyjścia kilka minut później.
            Cały rekonesans uczyniła używając kontrolerów.

            Mając wstępną orientację przygotowała skolopendrę i wysłała za ścianę danych blokhausu H10 ścieżką nowych lokatorów. Ludzie się zmieniali, a ci nowi wciąż prosili o potwierdzenie kodów, wejściówek, to była łatwa furtka do danych systemu. Brazil miała zamiar wejść do systemu mieszkania 877 i sprawdzić jakie sprzęty i kiedy były tu ostatnio używane, jak był aktywność lokatorów i gości. Łagodnie surfowała po znajomych kanałach komunikacji, kiedy odezwał się verite. Lokalizacja w okolicy. Prośba o plany zabudowań. W mięsie byłaby rozdrażniona takim tyłka zawracaniem, ale w digitalu, emocje ustąpiły racjonalizmowi, Brazil zawsze pomocna, zawsze matka i kochanka, wysłała wózeczek z programem za bramy fortecy H10 i udała się poza czasem do BZP - bazy zabudowy przestrzennej Night City. Zalogowała jako deweloper z planem wyburzenia i zagospodarowania, uzyskała dostęp do teoretycznego stanu.

            Tymczasem posłała w grupie:
            -Gdzie wy jesteście szczury? Mieliście wpaść do mieszadła. Przesyłam stan teoretyczny. Na faktyczny, to bym się musiała z łączyć z satelitą, albo na miejscu. Trzeba było wziąć dziewczynę na spacer i kupić chrum-chrum, najlepiej jakiegoś chinola, z prawdziwym ryżem i kapustą.
            Wasza lala opuściła H10 trzy dni temu o 11:43. Od tamtej pory nie wróciła.
            Macie raporcik:
            Ostatnie użycie zamka do mieszkania 877: 11.07.77 godzina 11:36
            Kamera z korytarza zarejestrowała obiekt: Kobieta średniej budowy, około 170 cm wzrostu, biała azjatka, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Znaki szczególne: Porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, makijaż nano karma44.
            Kamera z wyjścia D4: Osoba z korytarza widziana o 11:43, bez towarzystwa - udała się na północny wschód.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            3
            • KetharianK Ketharian przeniósł ten temat z Rozgrywka dnia
            • KetharianK Niedostępny
              KetharianK Niedostępny
              Ketharian
              Obsługa Moderator
              napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
              #86

              Garaż Shivy w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

              Jeśli nawet za kamerą systemu obronnego znajdowała się czyjaś aktywna ludzka świadomość, nie przejawiała ona żadnej reakcji na głośne wezwanie HiFi. Warcząc kiepsko skalibrowanymi siłownikami wieżyczka zaczęła obracać się po kolei we wszystkich kierunkach, konsekwentnie zmieniając położenie lufy i skanując podjazd garażu obiektywem systemu identyfikacji celów. Promień laserowego celownika przesuwał się po siatce ogrodzenia, musnął postacie stojących za jego linią mężczyzn.

              - Żadnych gwałtownych ruchów! - ostrzegł niskim głosem HiFi - Jesteśmy za ogrodzeniem, poza strefą strzeżoną. Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nie wystrzeli, jeśli nie naruszymy w dodatkowy sposób protokołów bezpieczeństwa…

              - Dingo, teraz - powiedział Shawn i dron Houstona wyskoczył zwinnie ponad tworzącą jego kryjówkę przeszkodę. System monitoringu wieżyczki wykrył jego obecność, wprawił w ruch serwomechanizmy urządzenia. Przykręcony do uchwytów wieżyczki karabin - pospolity D5 Copperhead od Nokoty, dominujący na czarnym rynku następca przestarzałego kałasznikowa, podążył lufą za wiązką laserowego światła ustawiając się pod znacznym kątem w stosunku do intruzów za ogrodzeniem.

              A HiFi po raz kolejny uświadomił sobie jak wielką iluzją była pozorna codzienna ospałość Shawna Camary. Muskularny Frog zwykł poruszać się bez pośpiechu, niczym cyborg konserwujący energię na krótkotrwałe momenty gwałtownej aktywności. W tym właśnie momencie, kończąc wypowiadać polecenie skierowane do Houstona, niewiarygodnie płynnym i szybkim ruchem wyciągnął z kabury swój lśniący czystością ciężki pistolet i złożył się w bezbłędnej strzeleckiej postawie celując do mechanicznego cerebra Shivy Lacroix. W tym właśnie momencie jego mogące śmiało uchodzić za naturalne oko Kiroshi błysnęło niebieską poświatą dalmierza inteligentnej broni generując na wyświetlaczu wszczepu graficzną optymalizację trajektorii pocisków.

              Popielatoszary M-57 Pacifier, sprzężony z cyberokiem Shawna dziewięciomilimetrowy pistolet spod renomowanego znaku Militechu, uzupełniony o zintegrowany tłumik oraz kolimator, wydał się HiFi naturalnym przedłużeniem złączonych na rękojeści broni dłoni Froga.

              Broń wydała z siebie dwa ledwie słyszalne pyknięcia, jedno za drugim, niemalże zlewające się w jeden dźwięk i spuentowane metalicznym trzaskiem upadających na zaśmiecony beton placu łusek.

              - O kurwa… - stęknął Dingo spoglądając na wieżyczkę poprzez obiektyw swojego drona.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • MarrrtM Online
                MarrrtM Online
                Marrrt
                napisał ostatnio edytowany przez
                #87

                Shawn "Frog" Camara

                Gęba Froga wykrzywiła się z zadowolenia po raz pierwszy odkąd zaczęła się ta chryja z niunią Switcha. Strzelanie może i nie było najbardziej skrytą i subtelną metodą infiltracji meliny netrunnerki, ale z pewnością sprawiło mu nielichą satysfakcję. Zakołysał pistoletem na kciuku dla efektu i zagwizdał kilka tonów, których pochodzenia kompletnie nie znał, ale miał przecież na to wyjebane. Fajnie było tak coś efektownie rozpierdolić.

                Spojrzał na kumpli i ukłonił się jak po walce na ringu.
                - Nooo... zbierajcie szczeny z gleby i jadziemy do środka póki kogoś tu nie przywieje. Furtka Hajfi.
                Co rzekłszy schował swojego Pacifiera do kabury czując się naprawdę fajnie po czym przybierając groźną minę wyglądał po najbliższych oknach i uliczkach. Jakby ktoś chciał wyjrzeć z niezdrowym zainteresowaniem sprawdzając "a co to się tu zadziało", to akurat zobaczyłby gościa, z wyrazem twarzy mówiącym jasno "Wypaad!"
                Pistolero Żabka. Osobisty ochroniarz. Ech... doświadczenie ulicy podpowiadało, że należało zejść na ziemię, bo zaraz pewnie wszystko pierdolnie, ale zasłużył na chwilę samouwielbienia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • WilczyW Niedostępny
                  WilczyW Niedostępny
                  Wilczy
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #88

                  Houston "Dingo" Dawn

                  a- Wiedzieliście, że żaby są klasyfikowane jako drapieżniki? - uśmiechnął się półgębkiem Dingo, wciąż obserwując świat przez kamerę drona - Lithobates catesbeianus...

                  Nomada rozluźnił się i poruszył palcami na smarthingu. Wirnik miniaturowego drona zawirował, kiedy maszyna zwiększyła pułap. Houston kilka razy wahnął latającym urządzeniem w lewo i prawo, upewniając się, że działko nie reaguje na ruch. Kiedy już się o tym przekonał, posłał urządzenie dalej w kierunku garażu, którego pilnowała wieżyczka. Najpierw spojrzał z góry, upewniając się, że nikt niepowołany (poza nimi, oczywiście) nie kręci się w pobliżu. Później chciał sprawdzić czy znajdzie jakąś drogę wejścia dla drona - otwarte okno, lub szyb wentylacyjny. Żeby chociaż mógł rzucić elektronicznym okiem do środka... A jeśli nie, przywoła urządzenie do siebie, nim Hifi skończy pracować nad zamkiem.

                  Wtedy pozostanie im tradycyjny rekonesans, albo wejście z buta... co z Camarą nie powinno być trudne. Dawn, pozornie rozluźniony, w środku czujny jak pies preriowy, zbliżył się do ogrodzenia, przestępując z nogi na nogę lustrował wąskie przejścia i uliczki.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • KetharianK Niedostępny
                    KetharianK Niedostępny
                    Ketharian
                    Obsługa Moderator
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #89

                    text alternatywny


                    Mieszkanie paczki w H10, wczesny wieczór 14.07.77

                    Artemida nie miała złych intencji, Hartley był tego doskonale świadomy. Była dobrym dzieciakiem, chociaż zdecydowanie zbyt mocno w opinii weterynarza przebodźcowanym. W innych okolicznościach Mack nie miałby nic przeciwko niezobowiązującej rozmowie, życie w ciasnej przestrzeni mieszkania zajmowanego przez sześć osób wręcz wymuszało wysoki poziom komunikacji - lecz dramatyczne przeżycia ostatnich dwóch godzin skutecznie zniechęciły weterynarza do szukania czyjegokolwiek towarzystwa.

                    Wspomnienie dwóch stróżów prawa miażdżonych maską rozpędzonej ciężarówki wciąż bombardowało myśli Macka. Rozmowa na placyku w Northside otworzyła drzwi skrywające bolesną przeszłość, o której Mackinaw starał się zapomnieć budując od nowa swoje życie.

                    Co zdumiewające samo w sobie, po raz pierwsze od bardzo dawno Night City wydawało się stać po jego stronie. Zimna odczłowieczona metropolia stanowiąca istne ucieleśnienie dystopii, zdolna zmiażdżyć, przeżyć i wypluć każdego ludzkiego rezydenta, znienacka ukryła istnienie Hartleya pod warstwą wciąż napływających do Sieci nowych wiadomości. Strzelanina w Santo Domingo, druga w Vista del Rey, policyjny pościg w Westbrook, morderstwo sutenerów gangu Tyger Claws w Japantown, zestrzelona w Pacyfice AVka stacji WNS i transmitowana na żywo akcja ratunkowa sił szybkiego reagowania Militechu - wszystko to swoim potokiem dramatycznych obrazów i dźwięków już zdążyło przykryć pozornie zwyczajny wypadek samochodowy na Charter Street odwracając od niego bezpowrotnie uwagę ludzi chłonących obsesyjnie zawartość portali informacyjnych.

                    Mack przełączył WNS na NT54, zmienił pozycję na materacu pozwalając myślom popłynąć z nurtem telewizyjnej narracji.

                    Witamy w N54 News. Nazywam się Gillean Jordan. Zaczynamy od najnowszych lokalnych wiadomości. Pięćdziesiąta czwarta rocznica tragicznej katastrofy w AHQ zbliża się coraz szybciej. W 2023 roku Night City zostało częściowo zniszczone detonacją taktycznej bomby atomowej umieszczonej w siedzibie Arasaki w dzisiejszym City Center. Dwanaście tysięcy osób zginęło natychmiast w wyniku wybuchu, a tysiące kolejnych zmarło później na ostrą chorobę popromienną. Ten tragiczny incydent – ​​który niektórzy określają tragiczną w skutkach kulminacją oporu społecznego wobec imperialistycznych zapędów Arasaki – na zawsze odcisnął piętno na historii naszego miasta. Tegoroczne obchody uświetni swoją obecnością Hanako Arasaka, córka założyciela megakorporacji Saburo Arasaki, która dołączy na czas uroczystości do przebywającego już w Night City brata, Yorinobu Arasaki. Więcej szczegółów na temat przebiegu ceremonii już w jutrzejszym paśmie śniadaniowym…

                    Dźwięk rozbrzmiewający gdzieś poza sferą percepcji Hartleya przybierał od pewnego momentu na sile, stawał się coraz bardziej intensywny przebijając się spod medialnego zgiełku do świadomości Macka.

                    Dzwonek wejściowych drzwi, elektroniczny sygnalizator wbudowany w interkom. Ktoś co rusz naciskał na przycisk dzwonka, uporczywie usiłując zwrócić na siebie uwagę mieszkańców apartamentu.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRS
                      napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                      #90

                      Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                      Hartley "Mack" Mackinaw

                      H10, mieszkanie

                      Po tym jak Artemida dosłownie wyrwała mu drugą puszkę, Mackowi przeszła ochota na piwo. Kupił bardziej pod wpływem impulsu, cały sześciopak jakiegoś syntetycznego "Lite", niewiele różniącego się od wody, a nie z zamiarem nabzdryngolenia się. Oprócz przykrótkiej wymiany zdań z Brazil, Hartley nie kontynuował tematu. To nie był problem. To naprawdę nie był problem.

                      Zagłębiony w sieć uspokajał się. To był po prostu kolejny wypadek, żaden zamach terrorystyczny, żaden nawiedzony prorok jednoczesnego początku i końca i przenicowania i zgwałcenia kolejnego świata. Murphy nie był policjantem, ten drugi też nie pracował w mundurze, ich wóz nie był oficjalnym radiowozem. To że wyjechali na kogutach na ulicę umknęło wszystkim (przynajmniej na razie). Na ulicy dużo rzeczy błyszczy, jak na przykład neony ścigające się do wywołania padaczki.

                      Pewnie to jeszcze omówią, rozumował Mack, o ile w międzyczasie nie wydarzy się nic, co by było bardziej warte omówienia. Wieczorne wiadomości to zignorowały, ale są jeszcze całodobowe kanały karmione newsami. Przerzucił się na Night-Toka, do tego ścieku wszystkiego. Mack miał tam konto bo inni wrzucali tam filmy. On sam jakoś nigdy nie miał tej potrzeby. Dawało mu to dostęp do klipów z alleycatów i innych takich.

                      Dzwonek. Do. Drzwi. Ko. Go. Tam. Nie. Sie? I to było natarczywe. Brazil jak widać nie ruszyła się, żeby otworzyć. Czyli to Mack musi pofatygować się do kuchniosalonu i zobaczyć kto mu przeszkadza...

                      Nie, nie musi. Nie musi wstać i zobaczyć kto co chce. Pewnie kolejny natręt. Na pewno nikt, z kim Mack chciałby gadać, nie miał z nikim tutaj interesów. Szczególnie takich, z którymi trzeba by się było fatygować osobiście. XXI wiek ludzie!

                      To dlaczego to robię? Spytał siebie Mack, idąc do drzwi do ich współdzielonego mieszkadła. Bo pewnie będziesz potem się zadręczał, wylądujesz w spirali "overthinking" i w ogóle źle będziesz spać, a jutro z rana znowu do roboty.

                      Podszedł do interkomu przy drzwiach. Jak na razie nie zamierzał z tym tam rozmawiać ani temu komuś otwierać.

                      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      3
                      • GreKG Niedostępny
                        GreKG Niedostępny
                        GreK
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #91

                        Switch.

                        Czego się kurwa gapisz?

                        Coś w nim pękło. Całe napięcie z ostatnich minut — Keira, Lalkarz, białe zjeby — znalazło ujście w jednym, ostrym wydechu.

                        – Stul pysk – warknął, robiąc pół kroku w stronę dziwek. W głosie nie było już kalkulacji, tylko surowa irytacja. – Jeszcze przed chwilą byłyście mięsem na rzeź, a teraz szczekasz? Srałaś w majty a teraz chcesz gryźć? Uważaj, żebyś sobie na mnie nie połamała zębów lala.

                        Spojrzał na plujące krwią ciało Tygera, potem na kobiety, które z drżącą zachłannością obmacywały zwłoki.

                        Poprawił położenie Streetmastera. Bez pośpiechu. Tak żeby widziały.

                        – Zaczynam tracić cierpliwość. – Machnął ręką w stronę ściany. – Trzy kroki w tył zanim zmieni mi się humor. A mam dzisiaj naprawdę podły dzień.

                        Nie czekał na odpowiedź. Odepchnął je brutalnie, szarpiąc za szmaty. Zatoczyły się do tyłu.

                        — Widziałyście ich wcześniej? — spytał nie przerywając przeszukiwań. — Tych białasów. Po co przyszli?

                        — To jacyś popaprańcy! — powiedziała jedna z nich. - Myślałam, że wszystkich nas pozabijają! Ale oni załatwili Josha i Ringo, a potem zaczęli pierdolić coś o gołębiach i miłosierdziu! A ty coś za jeden?

                        — A to już was chuj obchodzi — sarknął Raze. — Wypierdalajcie stąd zanim tamci zdecydują, że błędem było zostawiać was przy życiu!

                        Słysząc ostre słowa Switcha kobiety podniosły się z kolan i czym prędzej pobiegły w kierunku przeciwnego wyjścia z pasażu, ograniczając się do mamrotanych pod nosami przekleństw i złowróżbnych spojrzeń.

                        Kucnął przy pierwszym z trupów, przeszukując kieszenie w poszukiwaniu fantów. Rzucił szybkie spojrzenie na dłonie, nadgarstki, kark, szukając kluczyków, breloka, czipa dostępowego.
                        W tętniącej życiem wielkiej metropolii ludzkie życie nie miało dużej wartości, w przeciwieństwie do dobytku, który mógł przynieść wiele dobrego swojemu nowemu właścicielowi.

                        Obaj mieli broń, noszone na szelkach pod kurtkami pistolety, po które nawet nie zdążyli w obliczu nieoczekiwanej napaści ze strony albinosów. Fikser wyciągnął je jeden po drugim, przełożył do kieszeni swoich spodni, gwizdnął przez zęby wymacując pod materiałem kurtki jednego z Tygersów charakterystyczny klucz aktywacyjny samochodu.

                        Przywołał z pamięci obu martwych mężczyzn śmiejących się z jakiegoś żartu we wnętrzu metalicznie zielonego Mizutani, skręcającego na chodnik ulicy opodal Switcha, kiedy ten przemierzał Japantown rozmawiając z wiszącym w eterze SlimWire.

                        Na podłodze obok zwłok leżał upuszczony smarthing. Gdzieś od strony Capitoli trzasnęły otwierane z impetem drzwi pasażu, huknęły donośnie uderzając w ścianę korytarza. Switch znieruchomiał na ułamek sekundy słysząc ten dźwięk, nie odrywając wzroku od smarthinga.

                        Switchowi wystarczył ułamek sekundy.

                        Dźwięk drzwi nie był zwykłym trzaśnięciem. Za szybki. Za ciężki. Za zdecydowany.
                        Nie ktoś wszedł, tylko ktoś wpadł.

                        Myśl przeskoczyła po torach możliwości jak iskra po kablach.

                        NCPD.
                        Za cicho jak na patrol, za gwałtownie jak na rutynę — ale jeśli ktoś z sąsiedztwa zadzwonił, jeśli kamera coś złapała, jeśli…

                        Kumple Tygersów.
                        Raymond Street. Japantown. Każdy trup ma tu kuzyna, brata albo gang, który lubi dopytać dlaczego.

                        Albo ktoś, przed kim zawinęli się biali.
                        I to było najgorsze. Bo skoro oni uznali, że czas zniknąć, to znaczyło, że nadciąga coś, czego nawet oni nie chcieli spotkać twarzą w twarz.

                        Ciało zareagowało szybciej niż głowa.

                        Switch już był w ruchu.

                        Odepchnął się od posadzki, kolano zaprotestowało bólem, płuca zassały powietrze. W biegu sięgnął jeszcze po smarthing leżący przy zwłokach — jeden szybki ruch, czysty instynkt.

                        Za szybki.

                        Śliski od krwi i potu plastmetal obrócił się w palcach, uderzył o posadzkę, zatańczył raz, drugi — i został z tyłu.

                        Nie zatrzymał się.
                        Nawet nie spojrzał.

                        Za drogie sekundy.
                        Za mało warte.

                        Buty uderzały o beton pasażu w równym, panicznym rytmie. Skręt. Barierka. Przeskok przez przewróconą hulajnogę.

                        Za plecami ktoś krzyknął. Albo wydało mu się, że krzyknął.
                        Nie sprawdzał.

                        Switch uciekał.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • GladinG Niedostępny
                          GladinG Niedostępny
                          Gladin
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #92
                          HiFi
                          Awatar HiFi - No dobra, chłopaki... zdaje się, że nikt nam nie odpowiada. To mam taką propozycję...

                          - Podejdę do tych drzwi i zbadam, czy da się wejść do środka. Żabka, ja cię proszę, miej oko na tę wieżyczkę i gdyby postanowiła zrobić coś głupiego, nie pozwól jej, dobra?

                          - Dingo, ty byś z drona miał oko, żeby nam jeszcze jakieś kuku nie wyskoczyło, co? Możesz też przy okazji przeszukać gościa - wskazał na sterczące nogi.


                          Sesja Karak Varn

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1
                          • GladinG Niedostępny
                            GladinG Niedostępny
                            Gladin
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #93
                            HiFi
                            Awatar HiFi Technik ostrożnie przemierzył podwórze. Nie potrzebował dopalaczy adrenaliny jak Leon. Sama krążyła mu teraz w żyłach.

                            W panującej wokół ciszy każdy jego krok niósł się echem i miał wrażenie, że setki czujnych sensorów sprzęgniętych z lufami właśnie go namierzają. Oczy strzelały mu na boki, ale to na słuchu polegał. Wyostrzony, natężony...

                            Nic...

                            Dotarł do drzwi. Obrócił się sprawdzić, czy kumple nadal tam są, czy go asekurują. Kolejny zamek. Obejrzał całość i nadstawił uszu. Wcale by się nie zdziwił, gdyby ktoś podpiął zamek pod wysokie napięcie... Dotknął ręką...

                            Nic...

                            Wpiął się więc swym zestawem i po chwili odblokował wejście. Teraz pozostawało tylko wejść do środka. Przywołał gestem pozostałych.

                            – Ja otwieram drzwi - odezwał się do towarzyszy. - Solosi i zwierzęta przodem?

                            Zerknął na Żabkę.


                            Sesja Karak Varn

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            1
                            • MarrrtM Online
                              MarrrtM Online
                              Marrrt
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #94

                              Żaba

                              - Sam to pewnie bym tam wlazł przez ogrodzenie - Shawn pokręcił głową na słowa Hustona - I by było zielone, pstryk czerwone! Żaba w mikserze! - zaśmiał się i wskazał na drona - Git, że Dingo Junior był z nami.

                              Potem spojrzał na technika nadal bardzo z siebie zadowolony i po ostatnim komentarzu posłał Hajfiemu serduszko ułożone z dłoni i cierpki uśmieszek.
                              - Jeśli po tym twoim hokus pokus, mnie coś poszczeli, czy porazi magiku…
                              Niunia wyraźnie nie żartowała z ostrzeżeniami. I wyraźnie nie był to byle jakiś lewy garaż tylko jej faktyczna kryjówka. Mimo, że znało ją dwóch przypadkowych wanna-be-Chakasów i eks-Valentinos. Ano właśnie.
                              - Ale zanim, to ten dupek trupek już swojego sprzętu nie potrzebi, nie? - Co rzekłszy dał znać kumplom, by dali mu chwilę, aż on przeszuka denata. W zasadzie wszystko się przyda, poza naprawdę ostatnim szmelcem. A może kontakt Switcha zwiększy działkę, jeśli się dowie kto jeszcze dziuni szuka. Okazja. A okazje w Night City szybko mijają.

                              Miał też w zamiarze Żabka się uzbroić w kawał jakieś blachy w razie gdyby po otwarciu drzwi aktywował się jaki mechanizm co czym w niego strzeli. W polonijnej Żabce co święta puszczali taki śmieszny film o gówniarzu, który zastawiał pułapki na włamujących mu się do domu złamasów. Fajny odmózg na długich zmianach. Jak się wie jak unikać tej pały Raviego.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • KetharianK Niedostępny
                                KetharianK Niedostępny
                                Ketharian
                                Obsługa Moderator
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #95

                                Garaż Shivy w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

                                Frog uwinął się z przeszukaniem ciała szybciej, niż HiFi zakładał, bez zbytecznego hałasowania i zwracania czyjejkolwiek uwagi. Klęcząc przy martwym młodym człowieku oklepał zwłoki ruchami zawodowego ochroniarza, wyciągnął spod jego ubrania pistolet, telefon i jakieś etui, potem odwrócił w bok głowę ofiary przesuwając palcem po jej skroniach, po skórze za uszami i na szyi, na koniec zaś nacisnął opuszkami palców ukryte pod powiekami gałki oczne zmarłego. Zadowolony z wyników oględzin, gwizdnął znacząco, chociaż ledwie słyszalnie, podniósł się z klęczek i dołączył do kompanów przy bramie.

                                HiFi raz jeszcze sprawdził status zamka bramy na ekranie swojego smarthinga, po czym wypiął z panelu kontrolnego wtyczkę złącza diagnostycznego posyłając Frogowi znaczące spojrzenie. Shawn zmienił chwyt na rękojeści Pacifiera, znieruchomiał na ugiętych lekko nogach czekając na skinięcie głowy Houstona.

                                Dron nomady brzęczał rotorami napędu, gotowy wślizgnąć się w szczelinę częściowo otwartej bramy na pierwszy elektroniczny sygnał swojego operatora.

                                - Dobra, zaczynamy - rzucił ściszonym głosem Frog, raz jeszcze zerkając na wyłączoną z użytku wieżyczkę oraz opustoszały zaułek za ogrodzeniem - Raz, dwa, trzy!

                                Dłoń HiFi nacisnęła guzik na panelu i brama garażu ożyła w jednej chwili zaczynając unosić się w górę. Zawieszony tuż nad powierzchnią podjazdu dron ruszył prosto w powiększającą się szczelinę wejścia, a jego kamera zaczęła streamować na smartgogle Dingo obraz wnętrza garażu.

                                Środek pomieszczenia wypełniało zimne światło jarzeniowych żarówek, komputerowych ekranów i lampek LED różnych urządzeń elektronicznych składających się na miejsce pracy półprofesjonalnego hackera. Po wyłożonej matami izolacyjnymi podłodze wiły się pęki kabli, w kącie przy wysłużonej kanapie można było dostrzec błyszczące w świetle jarzeniówek puszki po energetykach - nie widać było jedynie żadnego śladu życia.

                                Dingo poczuł to pierwszy, ponieważ jego implant węchu pracował przez cały czas w aktywnym trybie. Poprawnie interpretując impulsy fal mózgowych, neuralny procesor odciął wszczep w milisekundzie po zidentyfikowaniu skali bodźca wygenerowanego przez wciągnięte w nozdrza Houstona cząsteczki zapachowe, ochronił delikatny zmysł nomady automatycznie aktywowanym filtrem.

                                - Ja pierdolę - stęknął Hifi podnosząc do twarzy dłoń w zamiarze zatkania nosa - Co to kurwa jest?

                                Frog zadziałał instynktownie, płynnym ruchem łapiąc za własny nos, naciskając jednym palcem na ukryty w chrząstce lewego skrzydełka miniaturowy przycisk pasywnego filtra i wodząc jednocześnie po wnętrzu garażu lufą Pacifiera.

                                Jego cyberoko wciąż płonęło jasną czerwoną poświatą systemu inteligentnego namierzania celów.

                                - Czysto - oznajmił przekraczając próg pomieszczenia, ale nie opuszczając broni - Chyba wiem, co tak capi. Nie pękajcie, zaraz się wywietrzy.

                                HiFi jęknął raz jeszcze zasłaniając nos i usta, starając się jak najdłużej wstrzymać oddech.

                                W szczelnie dotąd zamkniętym garażu unosił się nieznośny, skręcający kiszki smród spalonego mięsa i rozkładających się płynów organicznych, poddanych wcześniej przez jakiś czas intensywnej obróbce termicznej.


                                text alternatywny

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                2
                                • JohnyTRSJ Niedostępny
                                  JohnyTRSJ Niedostępny
                                  JohnyTRS
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                                  #96

                                  Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                                  Hartley "Mack" Mackinaw

                                  H10, mieszkanie

                                  Zawahał się. Drzwi miały tylko prymitywny dzwonek, żadnego podglądu na to, co działo się na zewnątrz. Nie miał ochoty w ciemno otwierać drzwi.

                                  Artemida nie reagowała, widocznie kompletnie wsiąkła w sieć. Mack otworzył okno ich czatu i wysłał krótką wiadomość:

                                  PILNE. Sprawdź na kamerze, kto nam się dobija do drzwi.

                                  Wyślij. I wystarczyło poczekać. Albo... Szybko przeskoczył do "swojego" współdzielone pokoju i wyjął pałkę. Jeżeli to będzie strzelanina, to nawet z pistoletem nic nie zdziała, bo tamten, tamta, tamci będą i tak gotowi.

                                  Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • KetharianK Niedostępny
                                    KetharianK Niedostępny
                                    Ketharian
                                    Obsługa Moderator
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #97

                                    Mieszkanie w H10, wczesny wieczór 14.07.77

                                    Ściskając w dłoni narzędzie mogące przy odrobinie szczęścia rozłupać komuś czaszkę, Mackinaw stanął na lekko ugiętych nogach w przedsionku apartamentu, spojrzeniem na przemian omiatając szczelnie zamknięte drzwi mieszkania oraz ekran trzymanego w drugiej ręce smarthinga.

                                    Brazil wciąż pozostawała w swoim pokoju, pozornie zatopiona w otchłani Sieci poza zasięgiem bodźców świata, zupełnie ignorująca pomawiany z natrętną uporczywością sygnał dzwonka oraz wymieszany z nim w równych proporcjach dźwięk walących po drzwiach pięści.

                                    Lecz kiedy Mack stracił już nadzieję, że doczeka się jakiejkolwiek reakcji, jego smarthing ożył obwieszczając melodyjnym klangiem nadejście wiadomości zwrotnej.

                                    Pięciu gostków, wszyscy czarni, wszyscy bardzo młodzi, takie szczyle, wyglądają na gangusów, broń, ale zabezpieczona, wyglądają na rozluźnionych, masz zdjęcie. Co robimy?

                                    Mack uderzył czubkiem palca w załącznik wiadomości i otworzył zdjęcie wykonane kamerą monitoringu w maksymalnym zbliżeniu z końca korytarza.

                                    - Co jest? - sapnął przyglądając się zmrużonymi oczami fotografii wykonanej zdalnie przez Brazil zaledwie dwie sekundy wcześniej.

                                    Dzwonek wciąż nie milkł.


                                    text alternatywny

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1
                                    • WilczyW Niedostępny
                                      WilczyW Niedostępny
                                      Wilczy
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                      #98

                                      text alternatywny

                                      Houston "Dingo" Dawn

                                      W pierwszej chwili Dingo poczuł się zdezorientowany, kiedy nagle całkowicie stracił węch. Dopiero po sekundzie zrozumiał co się stało – implant odciął połączenie, żeby smród nie uderzył go jak młotem.

                                      Wszedł za Frogiem do garażu, rozglądając się po maszynerii. Większości nie rozpoznawał – w warsztacie używał dużo prostszego sprzętu – ale Brazil pewnie czułaby się tu jak w niebie. Houston uśmiechnął się smutno, myśląc przelotnie co to mówi o kondycji tego miasta i ich ekipy. Nomada podszedł do swojego drona, który leżał teraz bez ruchu w trybie uśpienia tuż za drzwiami garażu. Podniósł urządzenie, wyłączył i odruchowym gestem zważył je w dłoni, po czym schował do jednej z kieszeni lekkiej kurtki.

                                      Spojrzał na wannę przy prawej ścianie pomieszczenia. Odchodziła od niej plątanina kabli, która niknęła gdzieś wśród ekranów i komputerów nieopodal. Ta najbardziej ludzka część charakteru Dingo miała nadzieję, że się myli, zakładając najgorsze… ale trudno było zaprzeczać faktom.
                                      - Żebym dobrze zrozumiał… to cała Shiva, to koleżanka Switcha? Czy koleżanka kolegi? – rzucił pytanie w przestrzeń. – Pytam, bo raczej nie ucieszy się z wieści.
                                      Cóż, dobra wiadomość była taka, że najprawdopodobniej ją znaleźli. Zła była taka, że nikomu już ta informacja nic nie da.

                                      Dingo westchnął ciężko, szczęśliwie odcięty od mdlącego zapachu spalenizny. Ruszył w stronę wanny. Ktoś musiał to zrobić. Switch pewnie będzie potrzebował chociaż zdjęcia, na dowód, że faktycznie ją znaleźli i faktycznie nie żyje. Pragmatycznie, jak zawsze. Życie w miejskiej dżungli toczy się dalej.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • GladinG Niedostępny
                                        GladinG Niedostępny
                                        Gladin
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                                        #99
                                        HiFi
                                        Awatar HiFi Mimo, że technik pozostał na zewnątrz, słodki zapach grillowanego mięsa walnął go w receptory węchowe niczym młot pneumatyczny.

                                        Rozum wysłał impulsy do żołądka wytrenowane na poziomie gatunkowym, a może jeszcze niżej nakazując mu się opróżnić w trybie natychmiastowym. To na wypadek, gdyby doszło do walki. Mózg, albo jakiś jego bardziej prymitywny antenat zamieszkujący podobną okolicę, odebrał zapach jako zagrożenie. Możliwość rany. Na przykład w brzuch. A rana w brzuch przy pełnych jelitach dawała dużo mniejsze szanse przeżycia niż rana przy jelitach pełnych.

                                        Stąd, te kilkanaście tysięcy lat wcześniej populacja rzygających wyparła populację tych co nierzygali, dzięki naturalnej selekcji. I tak, ich praprapra do N-tej potęgi potomek, rzygał teraz za drzwiami garażu.

                                        Mógł się tylko pocieszać, że te dwa cwaniaki mające blokery smrodu, miały mniejsze szanse przeżycia od niego. Teoretycznie. Przy postrzale w brzuch. Wolał tego nie testować.

                                        Gdy już pożegnał się z batonami Allfoods oraz przekąskami Sobieski, splunął oczyszczając usta i przetarł je jako tako, a smród zdążył wyfrunąć i zaatakować dalszą okolicę, zajrzał do środka.

                                        Czekał na to, co powie Dinguś. Chociaż wszyscy mieli w głowie podejrzenie, że to Shiva.

                                        – Może Shiva nieżywa, a może ktoś, kogo zatłukła i tam włożyła - odezwał się od progu.


                                        Sesja Karak Varn

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        1
                                        • MarrrtM Online
                                          MarrrtM Online
                                          Marrrt
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #100

                                          Żaba
                                          text alternatywny

                                          - Włożyła trupa do swojej wanny? A potem nalała wody i zagotowała na zupę jak jaka szamanka woo-doo?? - spytał retorycznie Frog rozglądając się po garażu. - Sam w to nie wierzysz Hajfi... Tyle dobrego, że to nie kumpela Switcha, tylko jakiegoś jego ziomka.

                                          Gdy Dingo ruszył pierwszy ku wannie, Frog podążył okrężną drogą lustrując po ochroniarsku perymetr. Nie znał się na tych netrunnerskich pierdołach, ale włam potrafił dojrzeć. Choć coś mu podpowiadało, że niczego nie znajdzie. Chwycił mijany na stoliku pilot i wcisnął guzik z napisem AC. Pudło podwieszone pod sufitem zabuczało wciągając powoli fetor zepsucia i krztusząc się niemniej niż HiFi.
                                          - No chodź już HiFi. Nie świruj. Z nas trzech ty się najlepiej na tych technielogicznym gównie znasz.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy