[Autorski storytelling] Ropa i krew
-
- Yyyy... z technicznych rzeczy to zakładałem wnyki na zwierzynę i w sumie to tyle. Od sprzętu i montażu itp. był Wół i inni.- Przyznał młodzian.
-Jak potrzebny sprzęt to ten Bartho raczej sypnie, a może nawet któryś ze strażników do nas dołaczy. Widziałem jednego stał pośród wystrzelanego oddziału czarnych jakby nigdy nic.- zakończył wypowiedź. Nie za bardzo wiedział jak ma teraz pomóc. I Noa taki ciekwaski to liczył wciąż, że pójdą do Denver. Nagrodą dla niego to będzie jak wpakuje kule między oczy Czarnemu Komandorowi i Naczelnej Świętej Włóczni, a nie jakieś tam dobra materialne. Choć one zawsze spoko. Fruwacz przy okazji uznał, że ostatnio myśli za dużo i zdecydowanie za szybko. -
Siadł Cohen z powrotem na tyłku. Uderzył się w uda dłońmi z głośnym klaśnięciem.
-Dobra. Dziś już nic nie uradzimy. Muszę się z tym przespać i zastanowić, czy to ma sens. Bo jak ktoś ma tam iść to przygotowany. Jeśli nie spróbujemy jakoś się zabezpieczyć to nie ma po cholerę tam iść. Nic się nie dowiemy, a tylko wystawimy na działanie. Może powinniśmy się wcześniej jeszcze czegoś dowiedzieć. No ale tu w Jarze mamy warunki cieplarniane do eksperymentowania. Pogadasz jutro z tym Bartho, a ja z Szept.
-Wół i Liora, a co wy o tym sadzicie? Warte świecy? -
Mina Woła w miarę trwania wymiany zdań między Cohenem, a Fruwacza wyrażała całą gamę różnych doznań przy spożywaniu wyjątkowo niesmacznych potraw. Krzywił się, wzdragał, a i momentami rozglądał na boki, jakby kombinował gdzie by tu wypluć kolejną myśl. Dzielnie jednak słuchał i już przed dalszym torpedowaniem się wstrzymał. Tatuś zawsze mu mówił, że co do reguły lepszy zły plan niż żaden. I była to prawda Pustkowi. Trzeba być w ruchu. Nawet jeśli w głupią stronę. Ale ci co stoją w miejscu giną zawsze.
- Linka i czas. Można. - Przytaknął w końcu o dziwo bez dalszego margania - Fruwacz, albo Liora. Jeśli się piszą. Są najlżejsi. I pewnie najszybsi. Tylko czasomierz by się nam zdał. Porządna latarka. Mogę reflektor wymontować z V. Łoki toki się nie nada w tych skałach. Ale jakby zamiast linki był kabel z rolką na plecach, to by można nawet zmajstrować dwie słuchawy i gadać. -
Nieco się ożywił Noa na słowa Woła. Prędko nabrał szacunku do konkretnego stawiania spraw przez mężczyznę. I tym razem się nie zawiódł. Wszystko się zgadzało. Poza jednym: Nie mógł przeprowadzić eksperymentu. Jak bronić się przed kuriozum?
-Wszystko się zgadza. Plan konkretny i możliwy do zrealizowania w przeciwieństwie do mojego. Bo sobie tak myślę, że by hełm na łeb nie wystarczył, tylko cały skafander, a tego tu mieć nie będziemy. Tylko czego my tam właściwie szukamy? Bo w moim zamyśle było znaleźć panaceum na to coś wywołujące omamy. Teraz to co najwyżej można tam szukać jeszcze jakiegoś dziennika, notatek, akt.
-Z relacji Woła wynika, że to co jest w tych bunkrach jest dużo silniejsze niż to w strażnicy. Czas jest zatem kluczowy.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się