Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje WoD
  3. Rozgrywka
  4. красота требует жертв
The Night Walkers, antologia
ZellZ
Zell jako
Zmierzch
Mistrz Gry
GreKG
GreK jako
GreK
Lord MelkorL
Lord Melkor jako
Lord Melkor
MuagorM
Muagor jako
Muagor
SirionS
Sirion jako
Simon de Bourgogne

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

красота требует жертв

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
owodwampir mroczne wiekithe night walkers18+
40 Posty 2 Uczestników 329 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GreKG Online
    GreKG Online
    GreK jako GreK
    napisał ostatnio edytowany przez
    #21

    text alternatywny

    Michaił drgnął, jakby wyrwany z myśli.

    Nie odpowiedział od razu. Najpierw skinął głową — krótko, za głęboko.

    — Niet, gospodin — odezwał się w końcu. Głos miał zachrypnięty, jak po dymie z paleniska. — Obowiązek to obowiązek. Jak w kuźni. Jak wołają, to się idzie.

    Przełknął ślinę.

    — Tylko… — zawahał się na moment, ostrożnie ważąc słowa — człowiek zawsze myśli, co zostawia za sobą.

    Spojrzał w bok. Nie na Vsevoloda. Gdzieś w pustą przestrzeń.

    — Mam Nadiejkę. Kaleką. Sama nie pójdzie po wodę, sama pieca nie rozpali. Czeka, aż wrócę. Dlatego pytam o czas, nie o sens.

    Podniósł wzrok.

    — Nie mówię tego z niechęci — dodał ciszej. — Tylko z chęci dobrze wykonać robotę i wrócić, zanim ogień w domu zgaśnie.

    Zamilkł. Stał prosto. Czekał.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • ZellZ Niedostępny
      ZellZ Niedostępny
      Zell jako Zmierzch
      Moderator Obsługa
      napisał ostatnio edytowany przez
      #22

      - Dziecię kalekie mówisz? - Vsevolod skrzyżował ręce za plecami - Cóż za tragedia okaleczyła twoje dziecię? Narodziło się takie?

      Dragos patrzył niecierpliwie w stronę korytarza ciągnącego się przed nimi i jakoby zirytowany oczekiwaniem czasem wykonał to jeden, to dwa kroki do przodu i z powrotem. W pewnej chwili przeciągle zagwizdał, a dźwięk odbijał się od ścian korytarzy niczym woda spuszczona ze zbiornika uderzająca w koryto rzeczne.

      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • GreKG Online
        GreKG Online
        GreK jako GreK
        napisał ostatnio edytowany przez
        #23

        text alternatywny

        Słowo kalekie uderzyło w niego mocniej niż młot.

        I nagle — nie korytarz. Nie kamień. Nie jednookie spojrzenie.

        Koń.
        Kopyta. Zbyt blisko. Zbyt głośno.
        Ziemia przy twarzy.

        Łeb wygolony, kita jasnych włosów skręcona przy uchu. Wąsiska. Orli nos. Wrzeszczy coś. Nahajka świszcze. Pręga pali policzek.

        Deszcz.
        Zapach mokrych liści.
        Błoto w ustach.

        Nadiejka.

        Małe ręce na szyi. Paznokcie wbijające się w skórę. Płacz. Nie krzyk — płacz urwany, jakby zabrakło tchu.
        Las. Bieg. Gałęzie tną twarz. Pośpiech.
        Ból.

        Migawki bez ładu. Bez kolejności. Jakby ktoś rozsypał wspomnienia na kamiennej posadzce i kopał je butem jak Dragos te kamyki.

        Gwizd. Odbicie. Echo.

        Michaił mrugnął. Wrócił.

        Vsevolod wciąż stał naprzeciw. Ręce za plecami. Jedno oko.

        Powietrze ugrzęzło kowalowi w gardle.

        Michaił przełknął. Czuł smak żelaza.

        — Nie — Warknął zirytowany gwizdaniem Dragosa. Szybko, krótko.

        Zamilkł. Myśli dalej się tłukły. Koń. Nahajka. Błoto. Małe dłonie.

        — To był wypadek.

        Głos wyszedł chrapliwy, przytarty jak źle naostrzona klinga.

        Nie podniósł wzroku. Patrzył gdzieś obok, w mur.

        — Las. Pościg. Koń się spłoszył.

        Tyle.

        Dłoń zacisnęła się sama, jakby znów coś próbował utrzymać, co wymykało się z palców.

        — Nie narodziła się taka — dodał ciszej. — Stało się.

        I w tym stało się było więcej ciężaru niż w pięciu młotach kowalskich, które ktoś przewiązał i założył mu na barkach.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • ZellZ Niedostępny
          ZellZ Niedostępny
          Zell jako Zmierzch
          Moderator Obsługa
          napisał ostatnio edytowany przez
          #24

          Vsevolod milczał, jak i Dragos. Michaił mógł już zacząć się spodziewać, że cisza nie zostanie przerwana, gdy echo rozeszło się wzdłuż korytarzy. Miał problem z oceną kierunku i odległości, jedynie będąc pewnym, że się zbliża... choć czasem wydawało się jakoby dźwięk kręcił między ścianami. Ktokolwiek, lub cokolwiek go wydawało poruszało się szybko, biegiem prawie.

          W korytarzu w jakim byli rozległ się niepokojący szept, jaki nie pochodził od nikogo, jakby od samych ścian i przenosił jedynie dźwięk lub niezrozumiałe słowa bardziej jęki bólu przypominające niżli ludzką mowę.

          Od strony, z jakiej przyszli do więzienia pojawił się zziajany Siergiej niosący tacę z miękkim chlebem i ciepłym mięsiwem oraz butelką wyczekiwanego samogona.

          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • GreKG Online
            GreKG Online
            GreK jako GreK
            napisał ostatnio edytowany przez
            #25

            text alternatywny

            Cisza przeciągała się jak źle hartowane żelazo — za długo w wodzie, za długo w napięciu.

            Michaił czuł, że coś powinno się wydarzyć. Że zaraz padnie kolejne słowo. Gest. Rozkaz.

            Nic.

            Tylko echo.

            A potem ten dźwięk.

            Nie kroki. Nie do końca. Coś biegło — albo dźwięk biegł sam, bez nóg. Odbijał się od murów, skręcał, wracał. Jakby korytarz nie był prosty, tylko wił się w środku, choć oczy mówiły co innego.

            Szept.

            Michaił zesztywniał.

            To nie był głos Dragosa. Nie Vsevoloda. Nie jego własne myśli.
            To jakby ściany tarły o siebie kamień o kamień. Jęk. Półsłowo. Ból.

            Nie pijany jestem.
            Jeszcze nie.

            Serce przyspieszyło. Miech w piersi pracował za szybko.

            I wtedy — ruch.

            Od strony wejścia wypadł Siergiej. Zziajany. Żywy. Prawdziwy. Niosący tacę.

            Chleb. Mięsiwo. Butelka.

            Samogon. Wladimirowicz oblizał suche usta.

            Wbił wzrok w butelkę, jakby to ona miała odpowiedzieć na pytanie.

            Skąd?

            Nikt nie wyszedł. Nikt nie poszedł. Rozkaz padł w pustkę.

            Spojrzał najpierw na Siergieja. Potem na Vsevoloda. Jedno oko. Spokojne. Wiedzące? A może tylko patrzące.

            Może tak to tu działa.
            Słowo i już się niesie.
            Albo mnie się w czerepie miesza.

            Przełknął ślinę.

            — Posłali po ciebie? — zapytał Siergieja, ale głos wyszedł ciszej, niż zamierzał.

            Nie odrywał jednak wzroku od Vsevoloda.

            Bo jeśli nikt nie został posłany…
            to znaczyło, że rozkaz nie potrzebował nóg.

            A to było gorsze niż szept w murach.

            — Dobrze — mruknął. — Dobrze.

            Nie wiedział tylko, czy mówi o jadle.

            Czy o czymś znacznie cięższym.

            — Wnieś do celi — rzucił do kulawca, po czym przeniósł wzrok na Jednookiego — a potem ją rozkuć każcie i zostawcie nas samych.

            Oj jak chciało się pić. Jeszcze tylko chwila. Jeszcze chwila i ukoi myśli.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • ZellZ Niedostępny
              ZellZ Niedostępny
              Zell jako Zmierzch
              Moderator Obsługa
              napisał ostatnio edytowany przez
              #26

              Siergiej nie wiedział czy patrzeć na Vsevoloda, czy na Michaiła, ale w końcu skupił wzrok na kowalu.
              - Tak, tak... Rozkaz przyszedł.
              Siergiej wedle słów kowala wniósł posiłek do celi i postawił na stole zastawionym narzędziami tortur tuż obok obcęg jakimi zęby musiano rwać.

              - Zostanie rozkuta. - zawyrokował Vsevolod wciąż stojący bez najmniejszego ruchu - Ale Dragos będzie przy drzwiach stał. Dziewczyna może być wroga i chcieć zrobić ci krzywdę, dobry Michaile. Nie możemy pozwolić na taki przebieg wydarzeń. Gdy tylko będziesz gotów wejść i Dragos wejdzie ją rozkuć. Dziewoja może mieć trochę w głowie nie na miejscu, obawiam, się. Lub udaje.

              Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • GreKG Online
                GreKG Online
                GreK jako GreK
                napisał ostatnio edytowany przez
                #27

                text alternatywny

                — Niech stoi — przystał Władimirowicz skinąwszy głową, — tolko dyskretnie.

                Nie zamiarował się z vładyką wadzić.

                — Gotów jestem — rzekł ciężko. — Rozkujcie ją a potem zostawcie nas samych.

                Wszedł do celi powoli, bez pośpiechu.

                Usiadł na zydlu po drugiej stronie stołu. Drewno zaskrzypiało pod jego ciężarem. Narzędzia leżały obok — obcęgi, żelazo, łańcuch. Miękkie jadło i mięsiwo położone tuż przy nich. Jakby to wszystko było jednym zestawem.

                Flaszka przyciągała wzrok. Błyszczała szkłem. Obietnica. Ogień zamknięty w gardle.

                Nie sięgnął.

                Nie przy jednookim.

                Szczęk łańcuchów przeciął powietrze. Metal o metal. Znajomy dźwięk. Za dobrze znany.

                Drgnął tylko lekko.

                Z trudem przeniósł wzrok na dziewczynę. Teraz bez żelaza. Lżejsza — a może właśnie groźniejsza.

                — Posadźcie ją tu — powiedział ciszej, gardło miał suche jak popiół po wygasłym palenisku. — I ostawcie nas.

                Na moment uniósł oczy ku Vsevolodowi.

                — Jak będzie trzeba — dodał spokojnie — zawołam.

                Dłonie położył na stole. Otworzył je powoli. Puste.

                Jakby chciał pokazać, że nie młotem tym razem będzie kuł.

                Ale w spojrzeniu było coś innego.

                Czekanie.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • ZellZ Niedostępny
                  ZellZ Niedostępny
                  Zell jako Zmierzch
                  Moderator Obsługa
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #28

                  Vsevolod bez słowa opuścił pomieszczenie, a za nim posłusznie Dragos. Dziewczyna była w pewien sposób zdziwiona, ale nie bardzo, jakby się wszystkiego spodziewała. Jakby pobyt tutaj ją nauczył oczekiwania każdej możliwości.

                  Niczym czujne zwierzę nie drgnęła pierwsza. Obserwowała. Analizowała Michaiła, jaki był nieznanym jej elementem. Nim zadziała musiała wiedzieć z czym się mierzy.
                  Wciąż czujna.
                  Wciąż ostrożna.

                  Ale nie pchłochliwa jak zając czy sarna.
                  Czujna jak dziki kot. Gotowy do ataku.

                  Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • GreKG Online
                    GreKG Online
                    GreK jako GreK
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #29

                    text alternatywny

                    — Jeśli ci chodzi po głowie mnie zabić albo grozić zabiciem — toś durak nad duraki. I znaczy, żem się w tobie pomylił.

                    Ułamał pętko kiełbasy grubymi palcami i wrzucił do ust. Żuł powoli, patrząc na nią spod ciężkich brwi. Potem kiwnął głową w stronę mięsiwa na stole i sięgnął po butelczynę.

                    — Częstuj się — mruknął. — Kto wie, ile ci życia zostało. Lepiej się chwilą nacieszyć.

                    Pełna flaszka miała przyjemny ciężar w dłoni. Prawdziwy. Zrozumiały. Odszpuntował ją krótkim ruchem.

                    Ostry zapach samogona uderzył w nozdrza.

                    Michaił skrzywił się lekko i pociągnął ostrożny łyk.

                    Ogień spłynął gardłem.

                    — Oj… — westchnął przez zęby. — Jak miło pali.

                    Pociągnął drugi raz, już pewniej.

                    — Oj, matuszko…

                    Odstawił butelkę na stół. Szkło stuknęło o drewno. Podsunął ją dziewczynie dwoma palcami.

                    — Będziemy się tu trochę poznawać — powiedział spokojniej. — Bliżej, niżbyś pewnie chciała.

                    Oparł się na zydlu, który jęknął pod jego ciężarem.

                    — Michaił — rzucił. — Michaił Władimirowicz Kuzniecjew.

                    Beknął krótko, bez skrępowania.

                    — A ty?

                    Chwilę patrzył, jakby ważył jej twarz, oczy, oddech.

                    — Jeśli myślisz, że stąd uciekniesz… — parsknął cicho — to muszę cię rozczarować.

                    Machnął ręką.

                    — Jeb twoju mat’... Bez urazy. — Pochylił się trochę bliżej stołu. — Co to za miejsce, hm?

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • ZellZ Niedostępny
                      ZellZ Niedostępny
                      Zell jako Zmierzch
                      Moderator Obsługa
                      napisał ostatnio edytowany przez
                      #30

                      Kobieta przypatrywała się Michaiłowi bez słowa. Możliwe trochę mniej spięta była aczkolwiek wciąż niczym zaszczute zwierzę. Nie chciała z nim rozmawiać, nie ufała mu. Nie tknęła jedzenia ni picia.

                      - Fałszywe gesty. Fałszywe słowa. - odezwała się w końcu - Kazali to mówisz. Pewnie sam nie rozumiesz, prawda?

                      Wzrok delikatnej więźniarki spoczął na kowalu, który wtedy zobaczył, że spojrzenie tej niewieściej istoty nosi w sobie więcej siły, niż widział u wielu.

                      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • GreKG Online
                        GreKG Online
                        GreK jako GreK
                        napisał ostatnio edytowany przez
                        #31

                        text alternatywny

                        — Co tu rozumieć? — Michaił wzruszył ciężko ramionami. — Gospodin posłali po mnie, zabrali. Na wóz wsadzili, przywieźli.

                        Machnął ręką gdzieś w bok, jakby to była sprawa tak zwyczajna, że aż nie warta większej uwagi.

                        — Teraz mnie kazali z tobą gadać. Wydłubać, co wiedzieć chcą. A ty… — spojrzał na nią uważniej — …ty tu zdechniesz, jeśli nic nie powiesz. Jak powiesz może i też zdechniesz, tyle że szybciej. Mniej boleśnie. Ot i cała mądrość.

                        Zamilkł na chwilę. W jego spojrzeniu nie było okrucieństwa — tylko zmęczenie i coś na kształt ciężkiej, niewygodnej uczciwości.

                        Sięgnął po pieczyste, odłamał kawał i wsadził do ust. Przeżuwał powoli, nie spuszczając z niej wzroku.

                        — Nie jesz? — mruknął w końcu, już mniej wyraźnie.

                        Popił z flaszki, ostrożnie, skrzywił się lekko, ale zaraz kiwnął głową z uznaniem.

                        — Dobre. Powinnaś spróbować.

                        Otarł usta wierzchem dłoni i oparł łokcie o kolana, pochylając się ku niej odrobinę.

                        — Mnie nada wracać do domu. — powiedział ciszej. — A ty tu siedzisz i się upierasz…

                        Pokręcił głową, jakby naprawdę nie rozumiał.

                        — Po co? Myślisz, że kogoś to obejdzie? Że ktoś po ciebie przyjdzie?

                        Krótka pauza.

                        — Lepiej powiedz, co chcą usłyszeć. Szybciej się skończy. Dla mnie… i dla ciebie.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • ZellZ Niedostępny
                          ZellZ Niedostępny
                          Zell jako Zmierzch
                          Moderator Obsługa
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #32

                          Lekkie skrzywienie przecięło usta białogłowy, jakiej zmrużone oczy wyrażały jakieś ironiczne rozbawienie.
                          - Rozumiem. Rozumiem. - oparła się plecami o ścianę - Ale czy ty rozumiesz? - przymrużyła oczy jakby chcąc tak lepiej dojrzeć odpowiedź na jakieś pytanie, jakiej próbowała odnaleźć w przyszłym oprawcy - Chyba nie... ale może?
                          W nerwowym ruchu zaczęła drapać dłoń jakiej palce wyginała.

                          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1
                          • GreKG Online
                            GreKG Online
                            GreK jako GreK
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #33

                            text alternatywny

                            — Co tu rozumieć…

                            Podrapał się po czerepie, pazury zaskrobały o skórę. Samogon zaczynał przyjemnie szumieć — ciepło rozlewało się po karku, luzowało mięśnie. Napięcie puściło. Za szybko.

                            Odsunął butelkę z ciężkim westchnieniem. Spojrzał na nią tęsknie.
                            Jeszcze wrócę. Po robocie.

                            — Co tu… rozumieć — powtórzył ciszej.

                            Zmarszczył brwi.

                            Już to mówił.
                            Już tu siedział.
                            Ten stół. Ta cela. Ta dziewucha.

                            Było.

                            Coś zaskrobało pod czaszką. Jak pazur od środka. Jakby myśl próbowała się przebić, ale nie mogła.

                            Potrząsnął łbem, jak koń odganiający muchy.

                            — Tfu…

                            Sięgnął po kawał tłustego mięsa. Palce śliskie od tłuszczu. Aromat wkręcał się w nozdrza.

                            — Dlaczego jesteś taka… uparta?

                            Wepchnął mięso w usta i żuł, nie odrywając od niej wzroku.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • ZellZ Niedostępny
                              ZellZ Niedostępny
                              Zell jako Zmierzch
                              Moderator Obsługa
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #34

                              Kobieta spojrzała głęboko w oczy Michaiłowi utrzymując milczenie przez dłuższy czas. Badając go? Oceniając.
                              - Więc nie rozumiesz... Z czyjej miski jesz. A może w ogóle nie jesz, a tylko się jak dureń patrzysz w żarcie. A może... nawet nie wiesz, jeszcze co przed tobą jest.

                              Niewielka wsza schowała się między włosami kobiety.

                              Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • GreKG Online
                                GreKG Online
                                GreK jako GreK
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #35

                                text alternatywny

                                Skołowaciała — przemknęło przez głowę kowalowi. — Ktoś ją przez łeb za mocno trzepnął i zdurniała… albo strach jej w głowie wszystko pomieszał.

                                — Coś mi się widzi, że na durno ja się starał, żeby ciebie od ściany odpiąć…

                                Władimirowicz powiedział to z ciężkim, szczerym smutkiem. Nie udawanym. Dziewucha zdawała się nie pojmować, jaki koniec ją czeka. A jeśli jej się w głowie poprzewracało — to i robota z nią będzie jak z krzywym żelazem. Niby jest, ale kuć nie ma jak.

                                Skrzywił się.

                                — Nie ty mnie — warknął nagle — lecz ja ciebie mam tu indagować!

                                Irytacja podeszła pod skórę. Za szybko. Za łatwo.
                                Źle. To idzie źle.

                                — Nie pojmujesz, głupia — ciągnął już niżej, twardziej — że przez twój upór nie tylko ty zginiesz? W mękach. Długo.

                                Pochylił się lekko nad stołem.

                                — Ale i mnie wciągniesz za sobą.

                                Krótka pauza.

                                — A ja mam do czego wracać.

                                Spojrzenie mu stężało.

                                — Mam Nadiejkę. Niebogą. Ona beze mnie...

                                Uderzył dłonią w stół, zabijając niewypowiedzianą myśl jak muchę. Wyprostował się powoli.

                                — I nie będę patrzył, jak przez twoje milczenie ktoś mi ją na szwank naraża.

                                Dłonie zacisnęły się na blacie.

                                — Więc zacznij gadać.

                                W ostatnim zdaniu zawrzeć miał groźbę, lecz głos mu się załamał, podły zdrajca, i zabrzmiała jak prośba.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • ZellZ Niedostępny
                                  ZellZ Niedostępny
                                  Zell jako Zmierzch
                                  Moderator Obsługa
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #36

                                  Kobieta jedynie patrzyła na kowala dłuższą chwilę nim w końcu odbiła się dłońmi od ściany na jakiej się wspierała, aby w ten sposób przysunąć się ku Michaiłowi i wyciągając ku niemu szyję odezwać się głosem zawierającym w sobie ociupkę wyzwania.
                                  - Nie. I co teraz?

                                  Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • GreKG Online
                                    GreKG Online
                                    GreK jako GreK
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #37

                                    text alternatywny

                                    Skołowaciała.
                                    — Dlaczego?

                                    Zmarszczył brwi. Nie składało mu się to w całość.

                                    — No, poczemu ty taka durna…

                                    Umysł kowala nie nadążał. Kręcił się w kółko, jak pies na łańcuchu.
                                    Nie pojmował, czemu baba tak uparcie milczy.

                                    Nie ze strachu. Nie z bólu.

                                    To było gorsze.

                                    — Nie rozumiem — mruknął już ciszej, bardziej do siebie niż do niej.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • ZellZ Niedostępny
                                      ZellZ Niedostępny
                                      Zell jako Zmierzch
                                      Moderator Obsługa
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                                      #38

                                      - Co ci zaoferowali? - zapytała nagle - Czy zagrozili?

                                      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • GreKG Online
                                        GreKG Online
                                        GreK jako GreK
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #39

                                        text alternatywny

                                        — Zaoferowali? Zagrozili? — Michaił spojrzał na nią jak na niespełna rozumu. — Dobrodiej każe, człowiek czyni. Tak to idzie.
                                        Wstał. Ława zaskrzypiała.

                                        Machnął ręką.

                                        — Nie chcesz gadać… trudno.

                                        Westchnął. Długo. Nie z gniewu. Smutno.

                                        — Zapamiętaj jedno.

                                        Odwrócił się jeszcze na moment.

                                        — Chciałem ci pomóc.

                                        Pauza.

                                        — Sama nie chciałaś.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • ZellZ Niedostępny
                                          ZellZ Niedostępny
                                          Zell jako Zmierzch
                                          Moderator Obsługa
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #40

                                          Niespodziewanie powietrze przecięło pytanie, jakiego Michaił by się pewnie nie spodziewał, a wychodzące od dziewuchy, jaka szła w zaparte mając przed sobą malujące się zagrożenie bólu i cierpienia.
                                          - Czemu ta Nadiejka jest tak bardzo nieboga dla ciebie?

                                          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy