Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Złośliwość losu
Mistrz Gry
SantorineS
Santorine jako
Ulrich Rotzniesser
Niekatywny
WiredW
Wired jako
Marcus Funke
Niekatywny
SeachS
Seach jako
Modi Wagner
Niekatywny
MortarelM
Mortarel jako
Mały Kurt vel Knut
MarrrtM
Marrrt jako
Ergo Sum
KermK
Kerm jako
Oswald Braun
KetharianK
Ketharian jako
Hieronim Bosch
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
239 Posty 10 Uczestników 7.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • DeklineD Online
    DeklineD Online
    Dekline jako Złośliwość losu
    Obsługa Moderator Mecenas
    napisał ostatnio edytowany przez
    #176

    Bohaterowie wysłuchawszy opowieści Ulricha szybko rozdzielili się podłóg zadań.

    Dla Ergo

    Klamka bez problemu ruszała się góra dół, lecz nie spowodowało to otwarcia drzwi. Musiały być zamknięte w inny sposób. Zamka nie było, lub był bardzo dobrze schowany. Idąc po lini najmniejszego oporu Bohater wpierw sprawdził czy może inne okoliczne domy są otwarte lub ktoś w nich jest - z marnym skutkiem. Pozostał plan B

    Linda bez cienia sprzeciwu, mimo iż sama nie była zbyt dobrze zbudowana, pomogła Sumowi wdrapać się wyżej. Bohater wspiął się na plecy stojącej doń tyłem kobiety i ledwo się nie ^%@#^#@#!! na zbity pysk. I tym razem nie była to wina dziewczyny, stała twarda jak skała, jakby przymurowana do budynku - właściwie to Sumowi przeszło przez myśl że niepozornie silna z niej babka.

    Dziewczyna pomogła Ergo wstać i nieśmiałe zaproponowała zamianę ról, na co Bohater zgodził sie masując swe biodro. Linda wskoczyła na górę ze zgrabnością gazeli, z grzeczności tylko korzystając ze wsparcia Ergo i po chwili zniknęła za oknem. Cyrkowiec podrapał się po głowie, sam był raczej z tych zręcznych, a ściana płaska i bez "uchwytów".

    Ciężki skobel opadł na ziemie po drugiej stronie i w drzwiach ukazała się podopieczna. Wnętrze chaty nie było zbyt bogate, a patrząc po elewacji i tak była to jedna z tych lepiej wyposażonych. W środku nie było nikogo żywego, zostały jedynie ślady szybkiej ewakuacji - większość mniejszych sprzętów była zabrana, zostały tylko te większe, których nie można, lub nie ma sensu zabierać. Kamienica miała drugie wyjście, na podwórze, na którym, na szybki rzut oka, nie znajdowało się nic cennego.

    Ergo miał jeszcze chwilę czasu, reszta grupy jeszcze "zwiedzała", mogli zabrać się z Lindą za następne domostwo.

    Przez otwarte drzwi Sum spostrzegł ruch na wieńcu muru. Przez ułamek sekundy widział ludzką głowę odziana w przysiągłby-na-dusze-matki hełm, której to właściciel nie był świadomy że ktoś go dostrzegł i wolałby żeby tak pozostało.

    Dla Kurta i Hieronima

    Bohaterowie którzy stali na zewnątrz nie mieli zbyt wiele roboty. Mieli baczenie na ulice oraz najbliższe skrzyżowania. Z ich perspektywy nie było widać muru. Było spokojnie, można by powiedzieć że za spokojnie, patrząc na to że wcześniej musieli nieźle lawirować aby uniknąć niechcianej konfrontacji. A tu ... żywej duszy.

    Kurt siłą rzeczy wodził wzrokiem po ulicy. Wcześniej mijali "ludzi" albo ich ciała, lecz tutaj wyglądało to inaczej. Na klepisku i szutrze były co prawda plamy mniej lub bardziej zaschniętej krwi oraz ślady kopyt i wleczenia czegoś - zapewne ciał po - nierównym terenie. Tylko dlaczego ktoś miałby potrzebę i w ogóle pomysł aby porządkować akurat tą ulice, gdzie reszta miasta jest zawalona ciałami i miejscami nawet płonie?

    Dla Ulricha, Oswalda oraz Nadji

    W recepcji bohaterowie nie znaleźli nic co mogłoby im się przydać, chyba że akurat potrzebowaliby ławy lub szafy pancernej.

    Guttenluft najpierw podszedł do szafy, z daleka wyglądała na zamkniętą, i taka tez była, lecz ktoś zapomniał zamknąć ją na klucz! Radość nie trwała długo, zawartości nie było, nie licząc pozostałości rozbitej fiolki - sądząc po zapachu, leku na sraczkę.

    Zamykaniem gabinetu oraz ogólnie kolejnych pomieszczeń również nikt nie zaprzątał sobie głowy. Lekki ruch klamki wystarczył, niepotrzebne były klucze - widać ze aktualny właściciel miał jakiś zamysł opuszczając przybytek. Wszystkie drzwi stały otworem, lecz również nie chroniły nic co miałoby jakąkolwiek wartość, no może poza dwiema półlitrowymi butelczynami spirytusu do odkażania ran, które tak zwyczajnie stały na półce, zupełnie na widoku, zupełnie nie ruszone. Owszem, można było wytachać 50 litrowy gar ze schowka, od lat nieużywane chochle czy inne domowe tobołki, ale po co?

    Ostatni lokator zadbał również o to aby oczyścić "zrzut medyczny", zanim opuścił to miejsce.

    Jedyną szansą były tajemne schowki Cyrulika, dwa z nich były puste, na szczęście w trzecim, tym najbardziej skitranym, na najczarniejszą z godzin w dalszym ciągu mogły znajdować sie złote korony. Problem był taki że schowek ten był tak naprawdę jednorazowy, wrzucać doń można było bez problemu, lecz wydostanie zawartości wiązało się z rwaniem ściany. Tak, łom w schowku się znajdował.

    Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    ♥
    2
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt jako Ergo Sum
      Mecenas
      napisał ostatnio edytowany przez
      #177

      Podłość ludzka nie zna granic. Kto to widział tak własny dom ograbić?!

      Ergo minął sień i kolejne izby nie znajdując niczego godnego zawieszenia oka. Przymierzył kilka męskich kapeluszy, ale ostatecznie każdy odrzucił. Ostatecznie zadowolił się ogórkiem kiszonym w pozostawionym w kuchni glinianym słoju. Drugiego rzucił Lindzie.
      - Niezłe - mruknął niewyraźnie wciąż chrupiąc warzywo, gdy niespodziewanie dojrzał na murze odzianą w szyszak głowę. Co prawda głowy nie było widać, a tylko ów szyszak, ale szyszaki raczej same bez głowy się nie przemieszczają… Chyba. Rozwikłać tej zagadki jednak nie miał już Sum jak bo szyszak pojawił się równie szybko jak zniknął.

      Złapał Lindę za rękę i pociągnąwszy ją za sobą wyszedł na ulicę gdzie siedzieli Kurt i Hieronim. Reszta najwyraźniej wciąż buszowała po felczerni.
      - Mur chyba jacyś zbrojni patrolują - powiedział do dziadka i łysego - Ale… jakieś to dziwne. Powinni się gdzieś grupować i bić posrańców. Albo w ogóle ich tu być nie powinno. W strażnicy był plan ewakuacji… Nie podoba mi się to. I gdzie są posrańcy?
      Dogryzł ogórka do końca i spojrzał w oba końce ulicy po czym nie mogąc rozsądzić tego problemu wzruszył ramionami.
      - Chodź Linda. Sprawdzimy drugą kamienicę. Tak w ogóle to Ergo jestem. Patrzcie jaka z tej sikorki zwinna łasica! Dawaj, podsadzę cię.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • MortarelM Niedostępny
        MortarelM Niedostępny
        Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
        napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
        #178

        Kurt stał przy wejściu i wodził wzrokiem po ulicy. Nie był uczonym. Nie znał się na śledztwach. Ale całe życie pracował tam, gdzie po bójce trzeba było posprzątać bałagan. Wiedział jedno: ludzie rzadko robią coś bez powodu. Tu coś się nie zgadzało. Miasto konało, domy płonęły, na ulicach walały się trupy. A jednak właśnie ta jedna droga wyglądała inaczej. Kurt zmrużył oczy. Plamy krwi były stare. Ślady też. Ale ktoś wyraźnie przeciągał tędy ciała. Nie jedno, wiele ciał. Widać było, że wleczono je wzdłuż ulicy, a następnie do najbliżej przecznicy.

        Kurt powoli przesunął dłonią po brodzie. Gdyby chodziło o porządek, sprzątano by całe miasto.
        Gdyby chodziło o zarazę, spalano by zwłoki na miejscu. Ale ktoś zadał sobie trud, żeby zabrać je właśnie stąd.
        Spojrzał w głąb ulicy. Nie podobało mu się to. Za spokojnie, za czysto, za pusto. Jakby ktoś przygotował drogę.

        Kurt odruchowo poprawił chwyt na mieczu i wrócił do obserwacji ulicy, zwracając szczególną uwagę na ślady wleczenia ciał i kierunek, w którym prowadziły. Wiedziony wrodzoną ciekawością, Kurt postanowił ostrożnie zbadać kierunek, w którym ciągnięto ciała. Szedł ostrożnie, przy ścianach budynków, tak aby nie było go widać. Zamierzał jedynie zerknąć zza rogu, aby zbadać po cichu sytuację.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • JhnWJ Online
          JhnWJ Online
          JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
          Administrator Obsługa Developer
          napisał ostatnio edytowany przez
          #179

          Ulrich westchnął ciężko. Nie był szczególnie przywiązany do dóbr materialnych, jak przystało na kogoś, kto wywodził się ze szlachty, a do tego był mimo wszystko pewny swego medycznego fachu. Zastanawiał się chwilę nad schowkiem. Ostatecznie odezwał się do towarzyszy.
          - Trzeba rwać tutaj ścianę. To ja mogę sam zrobić, ważniejsze są dwie rzeczy. Jedno z was powinno stać na czatach, a drugie, pomóż mi tu pozamykać okna, drzwi i upchać szmaty w szczeliny okien. Jak będzie za głośno z zewnątrz, to na stójkach dajcie znać, to olejemy temat...

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • KetharianK Online
            KetharianK Online
            Ketharian jako Hieronim Bosch
            Obsługa Moderator Mecenas
            napisał ostatnio edytowany przez
            #180

            Na ulicach Bögenhafen


            Hieronim opuścił świątynię w stanie ogromnego wzburzenia i nie bez powodu mamrotał pod nosem liczne wyzwiska, które inni z racji niewyraźnej mowy urzędnika mogli wziąć za modły. Bezgranicznie buńczuczny Ergo sprawił swymi słowami, że krew się dosłownie zagotowała w starym Boschu. Człowiek dawał z siebie wszystko i wspinał się na szczyty oratorstwa, aby tym niewdzięcznym szubrawcom zapewnić jakiekolwiek szanse na przetrwanie, a oni odpłacali za to całe dobro wyłącznie wielkim pyskiem.

            Ściskając w rękach włócznię Bosch strzelał na wszystkie strony oczami, w myślach wyobrażając sobie w zamian jak wbija ostry grot swego oręża pomiędzy pośladki bezczelnego Suma. Droga do przybytku Ulricha okazała się w sam raz daleka, aby mytnik wypełnił swoje myśli niebywale przyjemnymi obrazami kwiczącego przeraźliwie zbrodzienia, co w pewnym umiarkowanym stopniu poprawiło mu zwarzony wcześniej humor.

            Kiedy reszta grupy jęła z upodobaniem plądrować budynek, w którym Ulrich sprawował swój zawód, Hieronim pozostał na ulicy, pamiętny tego jak szybko stado oszalałych degeneratów potrafiło osaczyć w potrzasku nie dość ostrożnego przechodnia.

            I kiedy wielki Kurt bez słowa zaczął się skradać wzdłuż ulicy ku najbliższemu skrzyżowaniu, niespokojny Hieronim podążył za nim na tyle cicho, na ile pozwalały mu znoszone łapcie.

            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • KermK Niedostępny
              KermK Niedostępny
              Kerm jako Oswald Braun
              napisał ostatnio edytowany przez
              #181

              Jak rwać ścianę, to rwać.
              Co prawda Oswald wolał cichsze metody, takie, co to nie przyciągały czyjejś uwagi, ale skoro innego wyjścia nia było... I jemu zdarzyło się onegdaj z łomem pracować.

              - Zabiorę się za te okna - powiedział, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu szmat, które mogłyby pomóc w uszczelnieniu okien. Przyciągnięcie niechcianej uwagi nie leżało w ich interesie.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • ZellZ Niedostępny
                ZellZ Niedostępny
                Zell jako Nadja Schmidt
                Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                napisał ostatnio edytowany przez
                #182

                - Niech będzie... Pooglądam miasto, nie napatrzyłam się na nie zamknięta w lochach. Straszna dziura. - rzuciła do Urlicha nim wyszła "na czaty".

                Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • DeklineD Online
                  DeklineD Online
                  Dekline jako Złośliwość losu
                  Obsługa Moderator Mecenas
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #183

                  Dla Marrrta

                  Ergo i Linda korzystając ze znanego sposobu dostali się do następnych trzech domów, tym razem nie marnując czasu na szykowanie strategi.

                  Znaleźli: suknie która w pewnych (niższych) kręgach mogłaby uchodzić za balową, oraz stylowy żupan podobnej jakości. Oba mogłyby pasować na Suma (trochę mniej) i jej towarzyszkę ( zdecydowanie bardziej), lecz dało się ukryć że pierwszy lepszy pan herbowy przegoni ich czem prędzej jeśli by tylko spróbowali wykorzystać strój do osiągnięcia swych celów. Co innego zwykły żołnierz... Drugim znaleziskiem był mnisi wór pokutny, a trzecim dość nietypowy jak na okoliczności przedmiot: lina z kotwicą do wspinaczki - zapewne udanej, jeśli ktoś by się na tym znał.

                  Dla Morta i Keta

                  Kurt, a w ślad za nim również i Hieronim udali się w kierunku wleczonych ciał. Minęli kilka domów, skręcili w boczną przecznice, a następnie w mniejszą uliczkę. Tam dostrzegli kupę ... ciał. Ktoś zadał sobie trud aby zabrać je z głównej ulicy i zatachać tu, w osłonięty budynkami zaułek. W pewnym momencie góra się poruszyła, wyszedł z niej nieświadomy obecności bohaterów, mały skórczony człowieczek. Ubrany był w najgorsze szmaty oraz nawet biała opaską przewieszoną przez bark i biodro. Od razu było widać czym zajmował się ów jegomość, w rekach trzymał fanty, które teraz skrzętnie chował do torby.

                  Dla Arbuza

                  Ulrich starał się rozbierać ścianę najciszej jak tylko się dało. Po dłuższym czasie wyciągnął ze skrytki ... 24 złote korony

                  Dla Krema

                  Oswald uszczelnił okno oraz drzwi i zadbał o obserwacje po swojej stronie. Po chwili, na murze, dostrzegł głowę przyodzianą w hełm, który znikł tak samo szybko jak się pojawił. Po chwili kolejny, i znów, jeszcze z najmniej trzy razy - Braun nie był pewny czy było to pięciu ludzi czy jeden chodzący po nierównym terenie. Poza tym, mimo zamknietego i uszczelnionego okna usłyszał charakterystyczny dzwięk napinanej kuszy. Chociaż ... może to Ulrich akurat wyciągał gwóźdź? Nie bylo kogo poprosić o powtórzenie.

                  Dla Zell

                  Ulica była pusta, nudna i czysta - nawet jak na warunki tego śmierdzącego nadmorskiego miasta. jedynym zajęciem Nadji było obserwowanie jak Sum i Ta Nowa plądrują kolejny dom. Linda wspinała się po prawie pionowej ścianie zupełnie jakby robiła to całe życie. Z taka kocią gibkością oraz niewinna twarzyczką mogłaby zrobić karierę w armii. Ah ... podróżowanie z wojskiem nie było takie złe, owszem mokre i zapleśniałe namioty rozstawione na mokrej glinie nie były zbyt przyjemne, ale już tętent kopyt jazdy na suchym klepisku jak najbardziej. Ziemia wtedy tak przyjemnie wibrowała, zupełnie jak ... %&%$f@$! teraz!

                  Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • MortarelM Niedostępny
                    MortarelM Niedostępny
                    Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #184

                    Kurt przywarł do ściany budynku i obserwował nieznajomego spomiędzy desek zabitego okna. Nie spieszył się. Przez ostatnie dni nauczył się już, że w Bögenhafen pośpiech często kończył się czyjąś śmiercią.

                    Mężczyzna nie przypominał tych szaleńców, którzy włóczyli się po ulicach. Poruszał się pewnie i celowo. Nie miotał się bez ładu, nie wyglądał też na kogoś opętanego nagłym szałem. Przeciwnie, sprawiał wrażenie człowieka, który znalazł sobie zajęcie i wykonywał je z pełnym skupieniem.

                    Kurt przyglądał się, jak tamten wyciąga kolejne przedmioty z kieszeni i sakiewek zmarłych, po czym chowa je do własnej torby. Sam widok nie robił na nim większego wrażenia. Widział już ludzi robiących gorsze rzeczy dla mniejszych korzyści.

                    Bardziej zastanawiała go sama sterta ciał. Nie była przypadkowa. Ktoś poświęcił czas i siły, żeby zwlec trupy z ulicy właśnie tutaj. W miejsce ukryte pomiędzy budynkami, niewidoczne z głównych traktów. To oznaczało jakąś formę planu.

                    Kurt zerknął na Boscha. Jeszcze niedawno widział w nim tylko urzędnika. Teraz coraz częściej zastanawiał się, czy Sigmar nie przemawia czasem przez takich ludzi. Sigmar był silny. Kurt szanował siłę. Świątobliwy ojciec Zygfryd służył Sigmarowi, a Hieronim służył świątobliwemu ojcu. To był porządek, który Kurt rozumiał. Czekał więc cierpliwie, co Sigmar nakaże mu ustami Hieronima.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • MarrrtM Niedostępny
                      MarrrtM Niedostępny
                      Marrrt jako Ergo Sum
                      Mecenas
                      napisał ostatnio edytowany przez
                      #185

                      Posiadając naturę złośliwca, Ergo nie mógł nie zauważyć hieronimowego wzburzenia. Zresztą bardzo mu ono przypadło do gusty, bo radościami maluczkich ludzi pokroju cyrkowca były między innymi drobne krzywdy bliźnich pokroju Hieronima. Toteż rad był Sum z samego dziadygi i tego jak się zżymał na jego widok. Był też wszak artystą (który kompletnie nie znał się na żadnej sztuce i talentu żadnego takoż nie posiadł), a artysta jak powszechnie wiadomo jak kania dżdżu łaknie uwagi.
                      Reszta była całkowicie pochłonięta swoimi sprawami i to nawet było lepiej. Nadmiar publiki bywa szkodliwy.

                      - Masz ty dziewczyno fach w łapkach - powiedział z uznaniem Ergo widząc jak sobie Linda radzi ze wspinaczką. Zaraz jednak szybko dodał - Ale musisz się jeszcze dużo nauczyć. I masz szczęście, że na mnie trafiłaś! Tymczasem lina i kiecka i twoja.

                      Przeciągnął się i spojrzał po ulicy, na której nie wiedzieć czemu nie było już dziadygi i balerona. Za to Laleczka stała pod drzwiami felczerni i najwyraźniej stróżowała.
                      - Mamy parę szmat na przebieranki i linę - pochwalił się współwięźniarce wyraźnie zadowolony jakby vis-a-vis Ulricha istotnie złotnik miał warsztat. - I ogórki. Dobre. Tam są jakby co. - Wskazał na otwarte drzwi - A Wy? I w ogóle jest jakiś plan? Czy se polazł razem z tym grzybem i jego pismem?

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      😈
                      1
                      • JhnWJ Online
                        JhnWJ Online
                        JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                        Administrator Obsługa Developer
                        napisał ostatnio edytowany przez
                        #186

                        Ulrich zajęty złotem zastanowił się dwa razy, pierwszy raz lekko marszcząc czoło, a drugi raz drapiąc się pod obfitym podbródkiem. Dźwięki metalu wabiły szalonych, nierozważnym byłoby nieść monety w sposób umożliwiający im brzęczenie. Idąc za tym tokiem myśli, rozdzielił skarb, część chowając w buty - na tyle aby nie były niewygodne, a przy okazji ratując resztkę przed rabunkiem (a dokładnie w skarpety, gdyż buty były chętnie łupione), a pozostałą część pozawijał w szmaty do opatrunków oddzielając je tak aby nie brzęczały.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        👿
                        0
                        • KermK Niedostępny
                          KermK Niedostępny
                          Kerm jako Oswald Braun
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #187

                          Praca była lekka, łatwa i przyjemna, tak jak tego się Oswald spodziewał. Ale okazało się, iż nawet takie prozaiczne czynności mogły przynieść niespodziewane efekty.

                          - Założyłbym się, że jakieś zbrojne dupki nas obserwują - powiedział, na tyle głośno, by nie było go słychać na ulicy. - A może i kuszę słyszałem - dodał, pochylając się, by zniknąć z pola widzenia potencjalnego strzelca.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • ZellZ Niedostępny
                            ZellZ Niedostępny
                            Zell jako Nadja Schmidt
                            Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                            napisał ostatnio edytowany przez Zell
                            #188

                            - Urlich swojego złota szuka. Chyba będzie coś ze ścianą robił? A dziadyga to nie wiem gdzie jest. - Nadja nie wyglądała na fankę mytnika - Planu jako takiego nie mamy...

                            Jak Nadja tęskniła za podróżowaniem z armią... Nawet za wszelkimi niedogodnościami i trudami ogarniania przestrzeni dla żołnierzy. Tęskniła za lepszymi namiotami oficerskimi nawet jeżeli sami oficerowie z lubością wykorzystywali swoją władzę nad "zwykłą dziwką obozową" za jaką ją widzieli. Tęskniła nawet za niższymi rangą wojakami, jacy wspominali o braku za swoimi żonami i dziatkami, aby dla poprawy humoru zanurzyć się w radości oferowanej przez Nadję...
                            Przy okazji sprzedając dziewczynie chorobę czy dzieciaka. Ach, dobre czasy.

                            Nie to co... TERAZ?!

                            - ZIEMIA DRŻY! - krzyknęła nagle - Co oni robią?!

                            Nadja odwróciła się w stronę gabinetu Urlicha. Spojrzała w górę w przestrachu, że oni coś tam robią w środku i zaraz im się to całe na łeb zawali. - Wiejcie stamtąd! Ziemia drży!

                            Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • JhnWJ Online
                              JhnWJ Online
                              JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                              Administrator Obsługa Developer
                              napisał ostatnio edytowany przez
                              #189

                              Usłyszawszy wołanie Nadji, cyrulik ruszył na dół ze złotem które u dało się mu tej chwili zebrać, planując najpierw zejść na parter, a jeśli sytuacje w najmniejszym stopniu nie będzie tylko babskim gadaniem, poza budynek.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • MarrrtM Niedostępny
                                MarrrtM Niedostępny
                                Marrrt jako Ergo Sum
                                Mecenas
                                napisał ostatnio edytowany przez Marrrt
                                #190

                                - Jak drży? - zdziwił się cyrkowiec skrzywiwszy przy tym boleśnie jakby krzyk Laleczki wiercił dziurę w uszach. Spojrzał jednak kontrolnie na podłoże, bo uwierzyć mógł teraz we wszystko, choćby i w krasnoludzką krecią robotę. Po czym kucnął i przystawił ucho do kostki brukowej.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • KetharianK Online
                                  KetharianK Online
                                  Ketharian jako Hieronim Bosch
                                  Obsługa Moderator Mecenas
                                  napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                                  #191

                                  text alternatywny


                                  Uliczki i zaułki Bogenhafen


                                  Hieronim Bosch zmrużył złowróżbnie oczy, skupił spojrzenie na niepozornym człowieczku nie potrafiąc powstrzymać się przed pełnym dezaprobaty mruknięciem. Mytnik poczuł usprawiedliwione oburzenie na widok odrażającej cmentarnej hieny, człowieczej kreatury nie mającej za nic prawa ludzi i bogów i z lubością grabiącej zmarłych. Cesarski urzędnik ścisnął mocniej drzewce swojej włóczni, stanął u boku Kurta na rozstawionych na boki stopach.

                                  - Kurwi synu jeden, chodź no tutaj! - rzucił podniesionym głosem nie potrafiąc zapanować nad świętym gniewem - Coś tu nawyczyniał?! Zwłoki bezcześcisz?!

                                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • MortarelM Niedostępny
                                    MortarelM Niedostępny
                                    Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #192

                                    Gniew Hieronima nie wydał się Kurtowi zwykłym gniewem. Brzmiał jak słowa świątobliwego ojca Zygfryda, kiedy mówił o Chaosie. Przez krótką chwilę vel Knut odniósł wrażenie, że Bosch przemawia nie tylko własnym głosem.

                                    Mały zrobił krok naprzód. Nie wyciągnął miecza. Nie było potrzeby. Samą swoją obecnością chciał pokazać, że słowa Hieronima warto potraktować poważnie.

                                    – Odpowiadaj. - wycedził przed zęby w kierunku człowieczka.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    ♥ 🆒 🤦
                                    1
                                    • KermK Niedostępny
                                      KermK Niedostępny
                                      Kerm jako Oswald Braun
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #193

                                      Ziemia drży?!, powtórzył w myślach Oswald.
                                      Nie odczuwał jakoś tego, ale mądrzy ludzie powiadali, iż przezorny zawsze zabezpieczony... czy jakoś tak.
                                      Lepiej więc było posłuchać ostrzeżenia, niż faktycznie dostać w łeb spadająca belką stropową. Dlatego też Oswald pospieszył za Ulrichem, równocześnie starając się tak iść, by jak najmniej rzucać się w oczy ewentualnym obserwatorom.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • DeklineD Online
                                        DeklineD Online
                                        Dekline jako Złośliwość losu
                                        Obsługa Moderator Mecenas
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #194

                                        Dla Morta i Keta

                                        ||Słowa Hieronima, zbyt jednak głośne, jak na panujące okoliczności, wywołały efekt całkowicie odwrotny od założonego. Przyłapany na okradaniu zwłok człowieczek, moment po tym jak zdał sobie sprawę z tego że został przydybany, dał w długą, w stronę najbliższego budynku.||

                                        Tylko dla Morta

                                        ||Uciekinier nie wahał się w wyborze budynku ani drzwi. Kurt był prawie pewny że chłop ucieka znaną drogą i doskonale wie co robi.||

                                        Dla Marrrta i Zell

                                        Lidla w ciszy i z pokora przyjęła słowa uznania swojego nowego towarzysza. Oczy jej się zaszkliły na podarki, które sama wcześniej wysupłała, lecz widać ten fakt jej umknął. Widać było że to prosta dziewczyna i mimo że co nieco potrafi to łatwo nią manipulować.

                                        Sam Ergo był już zajęty organoleptyczną weryfikacją babskich sensacyj. Nie potrzebował zbyt wiele czasu aby najpierw usłyszeć, a później dostrzec konnice pędzącą w jego stronę. Oczywiście czym prędzej podzielił się obserwacją wskazując palcem kierunek z którego przybywa. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli.

                                        Cała trójka miała ledwie moment na reakcje.

                                        Dla Ulricha i Oswalda

                                        Cyrulik zebrał całe złoto, zawinął je w szmaty i zaalarmowany przez Nadję zbiegł wraz z Oswaldem na parter. Braun nie odstępował go ani na krok. Na dole uchylił lekko drzwi, zauważył Ergo, Nadję oraz Linde, Sum właśnie podnosił się z klepiska i wskazywał coś palcem. W ich stronę pędziło kilku jeźdzców. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli. Budynek stał tam gdzie stał, innych wstrząsów nie dostrzeżono.

                                        Całą dwójka miała ledwie moment na reakcje

                                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • MortarelM Niedostępny
                                          MortarelM Niedostępny
                                          Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                                          napisał ostatnio edytowany przez
                                          #195

                                          Dziwny człowieczek okradający zwłoki rzucił się do ucieczki jak tylko Hieronim do niego przemówił. Kurt patrzył za nim z wyraźnym zdziwieniem, próbując zrozumieć, co właśnie się wydarzyło.

                                          Jeszcze chwilę wcześniej był przekonany, że wystarczy stanowczy głos Hieronima, aby wymóc posłuszeństwo człowieczka. Widział przecież, jak przy świątyni strażnik zmiękł niemal natychmiast. Tam słowa Boscha zatrzymały kłótnię skuteczniej niż niejedna pięść. Tym razem było inaczej.

                                          W głowie Kurta pojawiła się niepokojąca myśl. Czy ten człowiek był aż tak zły, że nie lękał się nawet Sigmara? A może... Sigmar nie był z Hieronimem w tej chwili? Ta myśl nie spodobała się Kurtowi.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0

                                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa