[WFRP 2ed] Bögenhafen
-
Usłyszawszy wołanie Nadji, cyrulik ruszył na dół ze złotem które u dało się mu tej chwili zebrać, planując najpierw zejść na parter, a jeśli sytuacje w najmniejszym stopniu nie będzie tylko babskim gadaniem, poza budynek.
-
- Jak drży? - zdziwił się cyrkowiec skrzywiwszy przy tym boleśnie jakby krzyk Laleczki wiercił dziurę w uszach. Spojrzał jednak kontrolnie na podłoże, bo uwierzyć mógł teraz we wszystko, choćby i w krasnoludzką krecią robotę. Po czym kucnął i przystawił ucho do kostki brukowej.
-

Uliczki i zaułki Bogenhafen
Hieronim Bosch zmrużył złowróżbnie oczy, skupił spojrzenie na niepozornym człowieczku nie potrafiąc powstrzymać się przed pełnym dezaprobaty mruknięciem. Mytnik poczuł usprawiedliwione oburzenie na widok odrażającej cmentarnej hieny, człowieczej kreatury nie mającej za nic prawa ludzi i bogów i z lubością grabiącej zmarłych. Cesarski urzędnik ścisnął mocniej drzewce swojej włóczni, stanął u boku Kurta na rozstawionych na boki stopach.
- Kurwi synu jeden, chodź no tutaj! - rzucił podniesionym głosem nie potrafiąc zapanować nad świętym gniewem - Coś tu nawyczyniał?! Zwłoki bezcześcisz?!
-
Gniew Hieronima nie wydał się Kurtowi zwykłym gniewem. Brzmiał jak słowa świątobliwego ojca Zygfryda, kiedy mówił o Chaosie. Przez krótką chwilę vel Knut odniósł wrażenie, że Bosch przemawia nie tylko własnym głosem.
Mały zrobił krok naprzód. Nie wyciągnął miecza. Nie było potrzeby. Samą swoją obecnością chciał pokazać, że słowa Hieronima warto potraktować poważnie.
– Odpowiadaj. - wycedził przed zęby w kierunku człowieczka.
-
Ziemia drży?!, powtórzył w myślach Oswald.
Nie odczuwał jakoś tego, ale mądrzy ludzie powiadali, iż przezorny zawsze zabezpieczony... czy jakoś tak.
Lepiej więc było posłuchać ostrzeżenia, niż faktycznie dostać w łeb spadająca belką stropową. Dlatego też Oswald pospieszył za Ulrichem, równocześnie starając się tak iść, by jak najmniej rzucać się w oczy ewentualnym obserwatorom. -
Dla Morta i Keta
||Słowa Hieronima, zbyt jednak głośne, jak na panujące okoliczności, wywołały efekt całkowicie odwrotny od założonego. Przyłapany na okradaniu zwłok człowieczek, moment po tym jak zdał sobie sprawę z tego że został przydybany, dał w długą, w stronę najbliższego budynku.||
Tylko dla Morta
||Uciekinier nie wahał się w wyborze budynku ani drzwi. Kurt był prawie pewny że chłop ucieka znaną drogą i doskonale wie co robi.||
Dla Marrrta i Zell
Lidla w ciszy i z pokora przyjęła słowa uznania swojego nowego towarzysza. Oczy jej się zaszkliły na podarki, które sama wcześniej wysupłała, lecz widać ten fakt jej umknął. Widać było że to prosta dziewczyna i mimo że co nieco potrafi to łatwo nią manipulować.
Sam Ergo był już zajęty organoleptyczną weryfikacją babskich sensacyj. Nie potrzebował zbyt wiele czasu aby najpierw usłyszeć, a później dostrzec konnice pędzącą w jego stronę. Oczywiście czym prędzej podzielił się obserwacją wskazując palcem kierunek z którego przybywa. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli.
Cała trójka miała ledwie moment na reakcje.
Dla Ulricha i Oswalda
Cyrulik zebrał całe złoto, zawinął je w szmaty i zaalarmowany przez Nadję zbiegł wraz z Oswaldem na parter. Braun nie odstępował go ani na krok. Na dole uchylił lekko drzwi, zauważył Ergo, Nadję oraz Linde, Sum właśnie podnosił się z klepiska i wskazywał coś palcem. W ich stronę pędziło kilku jeźdzców. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli. Budynek stał tam gdzie stał, innych wstrząsów nie dostrzeżono.
Całą dwójka miała ledwie moment na reakcje
-
Dziwny człowieczek okradający zwłoki rzucił się do ucieczki jak tylko Hieronim do niego przemówił. Kurt patrzył za nim z wyraźnym zdziwieniem, próbując zrozumieć, co właśnie się wydarzyło.
Jeszcze chwilę wcześniej był przekonany, że wystarczy stanowczy głos Hieronima, aby wymóc posłuszeństwo człowieczka. Widział przecież, jak przy świątyni strażnik zmiękł niemal natychmiast. Tam słowa Boscha zatrzymały kłótnię skuteczniej niż niejedna pięść. Tym razem było inaczej.
W głowie Kurta pojawiła się niepokojąca myśl. Czy ten człowiek był aż tak zły, że nie lękał się nawet Sigmara? A może... Sigmar nie był z Hieronimem w tej chwili? Ta myśl nie spodobała się Kurtowi.
-
- Do środka! - krzyknął Ergo, po czym zgarnął Lindę i tak samo mając zamiar zgarnąć Laleczkę stojącą kawałek dalej, rzucił się ku wejściu do najbliższej kamienicy.
Cokolwiek konnica zamierzała, przypadkowych ludzi na drodze w najlepszym razie roztrąci, a w najgorszym zmiażdży, lub poświęci więcej czasu, biorąc ich za wściekłych posrańców. Swoją drogą wyglądało na to, że tych już nie ma w mieście. Zebrał ich kto gdzie? Czy się pod ziemię zapadli? -
Ziemia się nie zatrzęsła, ale kłopoty jakimś trafem nadciągały. I to, można by rzec, galopem.
- Na demony! - rzucił Oswald, równocześnie rzucając się do drzwi, z których przed chwilą wyszedł. Kalectwo lub śmierć pod kopytami wierzchowca nijak mu nie odpowiadała. A logika sugerowała, iż szkapa nie zechce wejść do budynku.
-
Cyrulik zrobił to co mógł, gestem palca przy ustach wskazał cisze i zaszył się w głębi budynku. Nie czas było myśleć nad czymkolwiek większym, a spotkanie z wojskiem, dla cywili nieczęsto kończyło się dobrze. Nie w takich warunkach.
-

Uliczki Bögenhafen
- Szubrawy suczy chwoście! - ryknął rozjuszony do żywego Hieronim Bosch, kiedy człowieczek nic sobie nie robiąc z jego polecenia pognał w przeciwną stronę - Niechaj cię otchłań pochłonie!
Potrząsając ściskaną kurczowo włócznią w wyrazie usprawiedliwionej frustracji, cesarski urzędnik spojrzał na towarzyszącego mu mocarza.
- To heretyk jako wszyscy inni, widziałeś na własne oczy. Nie potrafił znieść brzmienia imienia najświętszego Pana, sromotny grzesznik! Niechaj będzie przeklęty, on i jego kumotrzy, ale musimy dać na jemu podobnych wielkie baczenie. Widzi mi się, że to inny rodzaj szaleństwa niźli ci plugawcy o pustych umysłach, co jeno pragną rozrywać ludzkie ciała. Ten tutaj to jakiś knuciciel, widać to po tych bezecnych zabawach z trupami, które sobie zbierał. Jeszcze nas gotów w zasadzkę wciągnąć, gdzie więcej jemu podobnych czeka. Wracajmy do reszty, zanim co narobią i nam na głowy nieszczęście ściągną! A co to za hałas?!
-
Kurt odprowadził uciekającego szabrownika wzrokiem, po czym powoli skinął głową. Wszystko zaczęło układać mu się w całość. Strażnik przy świątyni usłyszał słowa Hieronima i ustąpił. Ten człowieczek nie tylko ustąpił, ale uciekł na samo wspomnienie Sigmara.
Widocznie byli ludzie, do których Sigmar jeszcze docierał. I byli tacy, którzy odwrócili się od niego tak daleko, że zostało im już tylko uciekać. Kurt spojrzał na Boscha z uznaniem. Im dłużej go słuchał, tym mniej rzeczy wydawało mu się przypadkowych.
— Dobrze gadasz.
Powiedział to z pełnym przekonaniem.
— Chodźmy.
-
Dla Morta i Keta
Człowieczek zniknął w budynku. Zorientowawszy się że nikt go nie goni, ledwie tylko do niego wszedł, a już odwrócił się i jął obserwować przez okno. Zupełnie jakby wszedł do jakiegoś schronu, wyznaczonego miejsca, gdzie człowiek może czuć się bezpieczny przed całym złem tego świata.
Tyrada Hieronima odbijała się echem w tym na wpół martwym mieście. Kurt usłyszał zbliżająca się konnicę, były to dźwięki które w obecnych warunkach nie mogły wróżyć nic dobrego. W mgnieniu oka pochwycił swojego towarzysza za ramię i wciągnął w głąb budynku, aby zejść z ulicy. Nie było czasu na zastanowienie, Hieronim mógł się sprzeciwiać, lecz nie byłby w stanie oprzeć się siłę swojego ochroniarza, bez wyrządzania mu krzywdy. Kurt wiedział jak złapać, tak by ochraniany nie pomyślał nawet o sprzeciwie. Po chwili rumor ustal, jeźdźcy zatrzymali się na moment na głównej ulicy, po czym swoje z nich zbliżyło się do stosu ciał. Mały i jego szef zdążyli zająć dobrą pozycję obserwacyjna.Kurt miał 100%pewność że ich kryjówka jest dobra, najlepsza z uwagi na małą ilość czasu.
Dwoje jeźdźców zatrzymało sie między bohaterami a sterta ciał. Wyglądali na żołnierzy, mieli na sobie przeszywalnice, a w rękach kuszę. U boku wisiały miecze. Mężczyźni byli raczej młodzi, raczej niedoświadczeni w walce a już w walce z konia tym bardziej. Zwrócili się w stronę mężczyzny, który przed chwilą uciekł przez słowami Hieronima. Ów szabrownik wychylił się nieco i pokazał na palcach kilka znaków, z których najbardziej wymownym było wskazanie kryjówki bohaterów oraz dwóch palców. Reszty znaków nie odszyfrowali.
Jeźdźcy zwrócili się ku bohaterom z opuszczonymi kuszami, spojrzeli po sobie, jeden z nich zagwizdał. Ciężko było określić co ów znak miał oznaczać.
- Wychodźcie, ta dzielnica i tak już jest skończona. Możecie iść z nami. Zaraz i tak zrobimy tu spęd talatajstwa do odstrzału.
Mężczyźni wyglądali na zestresowanych.
Dla reszty
Bohaterowie bardzo szybko wbiegli do najbliższego budynku, a byl nim stety niestety gabinet Ulricha. Cyrulik i Oswald pierwsi, nawet na dobre z niego nie wyszli, następnie całą reszta.
Konnica pojawiła się bardzo szybko i zatrzymała dokładnie idealnie naprzeciw wejścia. Był ich tuzin, jeden wyglądał na doświadczonego żołnierza, prawdopodobnie dowódcę, dwoje na zwykłych huderlawych mężczyzn, reszta to zwykli żołnierze, raczej młodzi i niezbyt bardzo doświadczeni. W rękach mieli kusze, u boku miecze. Dwóch żołnierzy pognało za zaułek, tam gdzie udali się Kurt i Hieronim. Cywile zaczęli rozwijać pakunki, wewnątrz których znajdowały się metalowe misy i wykonane z tego samego materiału krótkie pałki.
Dowódca odchrzaknal i cichym lecz stanowczym głosem powiedział:
- Macie trzy zdrowaśki aby wyjść. Inaczej spalimy ta chatę razem z wami. Jesliśliście zdrowi to włos wam z głowy nie spadnie.
Dowódca wyglądał na pewnego siebie. Odsunął się od wejścia, schował za swoimi ludźmi i gestem nakazał im opuszczenie kusz.
Bohaterowie usłyszeli modularny gwizd, zarejestrowany przez wszystkich, lecz dowódca nawet nie drgnął na ten dźwięk, chociaż po żołnierzach było widać że coś musiał oznaczać. -
- Demony ich przyniosły... - syknął Oswald, równocześnie rozglądając się dokoła w poszukiwaniu wyjścia z tej sytuacji. Niezbyt wierzył w obietnice składane przez wojaków. - Jeśli nie masz tu tylnego wyjścia - spojrzał na właściciela domu - to trzeba będzie im pomachać przed nosem pismem ze świątyni.
-
Cyrulik wypuścił powietrze ciężko.
- Jak chcecie, to możecie dać dyla przez okno górą, ale prędzej kark skręcicie, ja nawet się nie wygramolę. Szczerze, będzie co ma być. Idę pierwszy jako gospodarz, potem pogada się o pismach.
Mówiąc to poprawił trochę marne szaty i miecz przy pasie, po czym przez drzwi ryknął.
- Wychodzę!
Dawszy o sobie znać, wyszedł powolnym krokiem z lekko uniesionymi dłońmi na widoku. Szukając kogoś własnego wzrokiem od razu zaczął głośno i wyraźnie.
- Ulrich von Guttenluft, cyrulik! To mój dawny zakład, nie jestem sam, po mnie wyjdzie reszta -wyjaśnił sprawę aby nikomu nie omsknęła się kusza czy samopał. -

Uliczki Bögenhafen
Hieronim postąpił krok do przodu opuszczając włócznię trzonkiem ku kocim łbem, ale nie tracąc niczego z podejrzliwości w swoim spojrzeniu.
- Nim cokolwiek więcej rzeknę, przysięgnijcie na imię najświętszego Sigmara Młotodzierżcy, żeście są wolni od klątwy martwego umysłu i plugawej czarnej magii! Wieleśmy od wczoraj widzieli i jedno jest prawdziwe: te parszywce nie potrafią znieść brzmienia imienia Sigmara, przez gardła im nie przejdzie. Jeśliście jak my po stronie świątyni Mlotodzierżcy, żwawo, zaklinać się na jego imię!
Jeźdźcy spojrzeli po sobie nieco zmieszanym wzrokiem, dając po sobie poznać, że nie spodziewali się chyba takiego wezwania.
- W imię Sigmara Protektora Imperium, jest m jego oddanym sługą! - rzucił jeden z nich.
- Klnę się na Młotodzierżcę! - dodał pospiesznie drugi.
- Panu naszemu niechaj będzie chwała! - Bosch odetchnął z ulgą i nakreślił na piersiach ochronny znak - Jestem sługą tutejszej świątyni, wysłannikiem najwyższego kapłana, co poświadcza glejt, który od niego otrzymałem. Zostaliśmy wysłani poza miasto z misją przekazania ważkich wieści na ręce cesarskich władz. Wy wyglądacie na cesarskich zbrojnych, kim zatem jesteście? Opowiadajcie, a żwawo! Czyście forpocztą odsieczy, stoi już pod murami armia idąca nam z pomocą? Mówcie, co tak milczycie jakbyście nagle kolki mieli w gębach miast języków!
-
Ergo nie był skłonny zaufać konnym.
- No przeca nie są tak głupi, żeby spalić warsztat i ryzykować, że się ogień na całe miasto rozniesie. A typy jakieś takie mało stróżowe się mnie zdają... Powinniśmy zostać… - próbował przekonać pigułkarza, ale gruby podjął już swoją decyzję i cyrkowiec machnął tylko ręką. Przygotował jednak kuszę, by wyjść za nim z opuszczoną jako i konni opuścili.- Słuchaj… - zagaił do Lindy - Jesteś całkiem niezła w łażeniu po ścianach… Wyjdź może tym oknem na wszelki wypadek i wejdź na dach. No co się gapisz głupia! Ja też wspinam się tak jak gruby. To już lepiej, żebym wyszedł. Idź tam. Będziesz widzieć co się dzieje…
- A Ty Laleczka? - zapytał Nadii - Dach, czy drzwi?
-
Kurt stał tuż za Boschem i nie odrywał od niego wzroku.
Jeszcze przed chwilą nie był pewien, czy słowa Hieronima rzeczywiście niosły w sobie moc Sigmara. Teraz wątpliwości powoli ustępowały. Szabrownik uciekł, jakby samo imię Młotodzierżcy paliło go żywym ogniem. Ci dwaj na koniach odpowiedzieli zaś od razu, bez kręcenia i bez wykrętów, głośno przyzywając Sigmara na świadka.
Kurt poczuł, jak po plecach przebiega mu przyjemny dreszcz.
Ojciec Zygfryd opowiadał o potędze Sigmara. Hieronim był z kolei człowiekiem, przy którym Kurt miał wrażenie, że tej potęgi można dotknąć. Im dłużej Mały nad tym myślał, tym trudniej było mu uwierzyć, że to wszystko jest zwykłym przypadkiem.
Przesunął spojrzenie z Boscha na jeźdźców. Jeśli Hieronim uzna ich za ludzi Sigmara, Kurt nie będzie miał żadnych wątpliwości. Jeśli zaś nazwie ich heretykami, nie zawaha się ani chwili.
Milczał. Czekał, co Sigmar nakaże ustami Hieronima.
-
W zwykłych okolicznościach zaufałaby wojsku bez obawy... ale to nie były zwykłe okoliczności. Niemniej...
- Drzwi. - Nadja szepnęła do Ergo i z wyraźną obawą, jaka należna człekowi zagonionemu w róg i niepewnemu bezpieczeństwa swojej skóry, wraz za cyrulikiem wyszła z uniesionymi rękoma i szerokimi ze strachu źrenicami.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się