[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze
-
@ketharian Wysuwasz się na prowadzenie w wyścigu na najszybszy zgon.

-
Witam wszystkich
mam nadzieję, że miło upłynie nam czas na wspólnej grze. -
Ja wszystko widzę i wszystko wiem, chyba ze czegoś nie widzę albo nie wiem, ale poza tym to wszystko.
Tylko w tym momencie mi czasu brakuje. Odpis, również mój, byłby w 24 gdyby nie to że marrrt dał wiadomość dość późno ( aczkolwiek nie piję do tego), a starzy ludzie o tej godzinie to juz chodzą spać. Zapewne post będzie jeszcze dziś ... przynajmniej dla tych co przeżyli.A jeśli chodzi o sprawdzone sposoby na zakończenie dyskusji to jest to ... zakończenie dyskusji (szok).
-
Panie i Panowie. Napisze to co zawsze pisze w takich sytuacjach. Nikt nikomu nie zabroni czytać treści nie dla niego, tj spojlerów. Jeśli przyszliście tu dla zabawy, a zakładam że tak jest, to nie czytajcie. Zaspokajając Waszą ciekawość, jest to opis ostatnich chwil Marcusa, aczkolwiek zawiera on również informacje które mogłyby się Wam przydać.
To była pierwsza sprawa, druga jest taka, że jako iż nie mamy panelu sesji to fajnie byłoby zaczynać post tak jak wielki przedwieczny, tj pełna nazwa i avatar, aczkolwiek sama nazwa również byłaby ok.
Trzecia, najważniejsza dla mnie to kwestia długości waszych postów
Post Santorine:
Ulrich zmęczonym wzrokiem spoglądał na więźnia, który zdawał się już całkiem postradać rozum. Tyrada o “kamieniu, który nie śpi”, strażnikach, szczurach i imionach w paru jeno zdaniach utwierdziła Ulricha, że musiał siedzieć tu długo. Zbyt długo.
Oblicze oprycha, którym był Ulrich, skrzywiło się z niechęcią. Ciemne włosy, teraz w półmroku czarne, odsłaniały groźne oblicze, pokiereszowane i ukształtowane przez pięści, które czasem zdarzało mu się przyjąć w jego fachu. Jego sylwetka, ukryta pod szatami, była sylwetką wojownika. Wychudł jednak pokaźnie przez czas, jaki tu przebywał.
– Pierdolenie – Ulrich odruchowo zareagował na jego słowa i splunął z pogardą.
A potem… Cóż, potem było jeszcze gorzej.
Najpierw rumor na zewnątrz, niby wystrzał z kanonady. Ulrich ocknął się, jak gdyby ktoś go wyrwał z głębokiego snu. Tutaj? W tym przeklętym mamrze, coś się dzieje? Rzecz niemożliwa… Ale jednak. Ustęp - ten śmierdzący, obrzydliwy ustęp, który sprawiał, że kaszlał mimowolnie, kiedy tylko zbliżył się - rozpękł się, niby wejście do najczarniejszych, najbardziej obsranych i obszczanych głębin piekieł. Na tym jednak się nie skończyło. Człek z karceru począł wrzeszczeć, niby przypiekano go ogniem, zaś za ściany robactwo i szczury uciekały, doprowadzone do pasji przez… No właśnie przez co?
Ogień, oczywiście. Nie było żadnych wątpliwości. Uderzenie niechybnie musiało rozbić lampę w sąsiednim pomieszczeniu, rozlewając olej albo też zapalając cokolwiek innego. Zatem pożar. Wkrótce zleci się tu straż - obrazy migały w umyśle Ulricha - straż, która pozabija ich, nie chcąc się kłopotać z problemem uciekających więźniów. Oczywiście, jeśli nie zrobi tego najpierw ten szaleniec z karceru.
Powstał na równe nogi, spoglądając na swoich towarzyszy. Jeden z nich, ten z kneblem w ustach (po co kneblować człeka, który już był uwięziony, pomyślał Ulrich?) już rozglądał się, czy przypadkiem nie skoczyć w otchłań na dole.
– Panowie – skinął głową do współwięźniów. – Czas już chyba opuścić przybytek?
Wychodek bez żadnych wątpliwości musiał kończyć się wyjściem na rzekę, jako że Bögenhafen było miastem portowym. Ściek także musiał być patrolowany, przynajmniej w części, przez straż, jednak… No właśnie. Z powodu zamieszania, teraz zapewne mniej. Może w ogóle?
Jedynym szkopułem było to, czy przypadkiem nie zemdleje od smrodu i nie utonie w śmierdzącej wodzie, ale przecież równie dobrze mógł wkrótce zostać zabity z pałą strażnika we łbie lub też spłonąć żywcem.
Ulrich w paru krokach był już przy wychodku, zamierzając zobaczyć, jak głęboko jest i czy przejść można…Co z niego wynika:
- Streszczenie
- Ponaglenie towarzyszy
- Wyrażenie chęci sprawdzenia odpływuTo sesja szybkich odpisów, fajnie ze robicie dlugie posty, ale generalnie to mi to … przeszkadza? To złe słowo, jest ok i bardzo fajnie cos poczytac, ale jesli jest was dziewi..ósemka to boje sie coś przeoczyć. I nie czepiam się Santorine, po prostu jego jest najdłuższy.
Ja nie mówię żeby nie pisać długo jak ktoś woli, to się zawsze chętnie czyta. Aczkolwiek proszę państwa: deklaracje akcji i słowa wypowiedziane to jest to czego potrzebuje. Bez 8 streszczeń tego co sam napisałem wcześniej również się obejdzie.
Podsumowanie
- Proszę nie czytac nie swoich spojlerów
- Prosze dodawac nazwa postaci na początku swojego posta
- Prosze wyróżniać w jakiś sposób deklaracje i słowa wypowiedziane postaci
- Tak, wiem, jestem okrutny jeśli chodzi o dlugość odpisów (sorry Zell) -
Panie i Panowie. Napisze to co zawsze pisze w takich sytuacjach. Nikt nikomu nie zabroni czytać treści nie dla niego, tj spojlerów. Jeśli przyszliście tu dla zabawy, a zakładam że tak jest, to nie czytajcie. Zaspokajając Waszą ciekawość, jest to opis ostatnich chwil Marcusa, aczkolwiek zawiera on również informacje które mogłyby się Wam przydać.
To była pierwsza sprawa, druga jest taka, że jako iż nie mamy panelu sesji to fajnie byłoby zaczynać post tak jak wielki przedwieczny, tj pełna nazwa i avatar, aczkolwiek sama nazwa również byłaby ok.
Trzecia, najważniejsza dla mnie to kwestia długości waszych postów
Post Santorine:
Ulrich zmęczonym wzrokiem spoglądał na więźnia, który zdawał się już całkiem postradać rozum. Tyrada o “kamieniu, który nie śpi”, strażnikach, szczurach i imionach w paru jeno zdaniach utwierdziła Ulricha, że musiał siedzieć tu długo. Zbyt długo.
Oblicze oprycha, którym był Ulrich, skrzywiło się z niechęcią. Ciemne włosy, teraz w półmroku czarne, odsłaniały groźne oblicze, pokiereszowane i ukształtowane przez pięści, które czasem zdarzało mu się przyjąć w jego fachu. Jego sylwetka, ukryta pod szatami, była sylwetką wojownika. Wychudł jednak pokaźnie przez czas, jaki tu przebywał.
– Pierdolenie – Ulrich odruchowo zareagował na jego słowa i splunął z pogardą.
A potem… Cóż, potem było jeszcze gorzej.
Najpierw rumor na zewnątrz, niby wystrzał z kanonady. Ulrich ocknął się, jak gdyby ktoś go wyrwał z głębokiego snu. Tutaj? W tym przeklętym mamrze, coś się dzieje? Rzecz niemożliwa… Ale jednak. Ustęp - ten śmierdzący, obrzydliwy ustęp, który sprawiał, że kaszlał mimowolnie, kiedy tylko zbliżył się - rozpękł się, niby wejście do najczarniejszych, najbardziej obsranych i obszczanych głębin piekieł. Na tym jednak się nie skończyło. Człek z karceru począł wrzeszczeć, niby przypiekano go ogniem, zaś za ściany robactwo i szczury uciekały, doprowadzone do pasji przez… No właśnie przez co?
Ogień, oczywiście. Nie było żadnych wątpliwości. Uderzenie niechybnie musiało rozbić lampę w sąsiednim pomieszczeniu, rozlewając olej albo też zapalając cokolwiek innego. Zatem pożar. Wkrótce zleci się tu straż - obrazy migały w umyśle Ulricha - straż, która pozabija ich, nie chcąc się kłopotać z problemem uciekających więźniów. Oczywiście, jeśli nie zrobi tego najpierw ten szaleniec z karceru.
Powstał na równe nogi, spoglądając na swoich towarzyszy. Jeden z nich, ten z kneblem w ustach (po co kneblować człeka, który już był uwięziony, pomyślał Ulrich?) już rozglądał się, czy przypadkiem nie skoczyć w otchłań na dole.
– Panowie – skinął głową do współwięźniów. – Czas już chyba opuścić przybytek?
Wychodek bez żadnych wątpliwości musiał kończyć się wyjściem na rzekę, jako że Bögenhafen było miastem portowym. Ściek także musiał być patrolowany, przynajmniej w części, przez straż, jednak… No właśnie. Z powodu zamieszania, teraz zapewne mniej. Może w ogóle?
Jedynym szkopułem było to, czy przypadkiem nie zemdleje od smrodu i nie utonie w śmierdzącej wodzie, ale przecież równie dobrze mógł wkrótce zostać zabity z pałą strażnika we łbie lub też spłonąć żywcem.
Ulrich w paru krokach był już przy wychodku, zamierzając zobaczyć, jak głęboko jest i czy przejść można…Co z niego wynika:
- Streszczenie
- Ponaglenie towarzyszy
- Wyrażenie chęci sprawdzenia odpływuTo sesja szybkich odpisów, fajnie ze robicie dlugie posty, ale generalnie to mi to … przeszkadza? To złe słowo, jest ok i bardzo fajnie cos poczytac, ale jesli jest was dziewi..ósemka to boje sie coś przeoczyć. I nie czepiam się Santorine, po prostu jego jest najdłuższy.
Ja nie mówię żeby nie pisać długo jak ktoś woli, to się zawsze chętnie czyta. Aczkolwiek proszę państwa: deklaracje akcji i słowa wypowiedziane to jest to czego potrzebuje. Bez 8 streszczeń tego co sam napisałem wcześniej również się obejdzie.
Podsumowanie
- Proszę nie czytac nie swoich spojlerów
- Prosze dodawac nazwa postaci na początku swojego posta
- Prosze wyróżniać w jakiś sposób deklaracje i słowa wypowiedziane postaci
- Tak, wiem, jestem okrutny jeśli chodzi o dlugość odpisów (sorry Zell)@Dekline napisał w [WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze:
To sesja szybkich odpisów, fajnie ze robicie dlugie posty, ale generalnie to mi to … przeszkadza? To złe słowo, jest ok i bardzo fajnie cos poczytac, ale jesli jest was dziewi..ósemka to boje sie coś przeoczyć. I nie czepiam się Santorine, po prostu jego jest najdłuższy.
Nie ma problemu, mogę pisać krócej i mogę nie streszczać postów poprzedników (oczywiście w ramach rozsądku, etc.).
To była pierwsza sprawa, druga jest taka, że jako iż nie mamy panelu sesji to fajnie byłoby zaczynać post tak jak wielki przedwieczny, tj pełna nazwa i avatar, aczkolwiek sama nazwa również byłaby ok.
Nie ma problemu

-
Panie i Panowie. Napisze to co zawsze pisze w takich sytuacjach. Nikt nikomu nie zabroni czytać treści nie dla niego, tj spojlerów. Jeśli przyszliście tu dla zabawy, a zakładam że tak jest, to nie czytajcie. Zaspokajając Waszą ciekawość, jest to opis ostatnich chwil Marcusa, aczkolwiek zawiera on również informacje które mogłyby się Wam przydać.
To była pierwsza sprawa, druga jest taka, że jako iż nie mamy panelu sesji to fajnie byłoby zaczynać post tak jak wielki przedwieczny, tj pełna nazwa i avatar, aczkolwiek sama nazwa również byłaby ok.
Trzecia, najważniejsza dla mnie to kwestia długości waszych postów
Post Santorine:
Ulrich zmęczonym wzrokiem spoglądał na więźnia, który zdawał się już całkiem postradać rozum. Tyrada o “kamieniu, który nie śpi”, strażnikach, szczurach i imionach w paru jeno zdaniach utwierdziła Ulricha, że musiał siedzieć tu długo. Zbyt długo.
Oblicze oprycha, którym był Ulrich, skrzywiło się z niechęcią. Ciemne włosy, teraz w półmroku czarne, odsłaniały groźne oblicze, pokiereszowane i ukształtowane przez pięści, które czasem zdarzało mu się przyjąć w jego fachu. Jego sylwetka, ukryta pod szatami, była sylwetką wojownika. Wychudł jednak pokaźnie przez czas, jaki tu przebywał.
– Pierdolenie – Ulrich odruchowo zareagował na jego słowa i splunął z pogardą.
A potem… Cóż, potem było jeszcze gorzej.
Najpierw rumor na zewnątrz, niby wystrzał z kanonady. Ulrich ocknął się, jak gdyby ktoś go wyrwał z głębokiego snu. Tutaj? W tym przeklętym mamrze, coś się dzieje? Rzecz niemożliwa… Ale jednak. Ustęp - ten śmierdzący, obrzydliwy ustęp, który sprawiał, że kaszlał mimowolnie, kiedy tylko zbliżył się - rozpękł się, niby wejście do najczarniejszych, najbardziej obsranych i obszczanych głębin piekieł. Na tym jednak się nie skończyło. Człek z karceru począł wrzeszczeć, niby przypiekano go ogniem, zaś za ściany robactwo i szczury uciekały, doprowadzone do pasji przez… No właśnie przez co?
Ogień, oczywiście. Nie było żadnych wątpliwości. Uderzenie niechybnie musiało rozbić lampę w sąsiednim pomieszczeniu, rozlewając olej albo też zapalając cokolwiek innego. Zatem pożar. Wkrótce zleci się tu straż - obrazy migały w umyśle Ulricha - straż, która pozabija ich, nie chcąc się kłopotać z problemem uciekających więźniów. Oczywiście, jeśli nie zrobi tego najpierw ten szaleniec z karceru.
Powstał na równe nogi, spoglądając na swoich towarzyszy. Jeden z nich, ten z kneblem w ustach (po co kneblować człeka, który już był uwięziony, pomyślał Ulrich?) już rozglądał się, czy przypadkiem nie skoczyć w otchłań na dole.
– Panowie – skinął głową do współwięźniów. – Czas już chyba opuścić przybytek?
Wychodek bez żadnych wątpliwości musiał kończyć się wyjściem na rzekę, jako że Bögenhafen było miastem portowym. Ściek także musiał być patrolowany, przynajmniej w części, przez straż, jednak… No właśnie. Z powodu zamieszania, teraz zapewne mniej. Może w ogóle?
Jedynym szkopułem było to, czy przypadkiem nie zemdleje od smrodu i nie utonie w śmierdzącej wodzie, ale przecież równie dobrze mógł wkrótce zostać zabity z pałą strażnika we łbie lub też spłonąć żywcem.
Ulrich w paru krokach był już przy wychodku, zamierzając zobaczyć, jak głęboko jest i czy przejść można…Co z niego wynika:
- Streszczenie
- Ponaglenie towarzyszy
- Wyrażenie chęci sprawdzenia odpływuTo sesja szybkich odpisów, fajnie ze robicie dlugie posty, ale generalnie to mi to … przeszkadza? To złe słowo, jest ok i bardzo fajnie cos poczytac, ale jesli jest was dziewi..ósemka to boje sie coś przeoczyć. I nie czepiam się Santorine, po prostu jego jest najdłuższy.
Ja nie mówię żeby nie pisać długo jak ktoś woli, to się zawsze chętnie czyta. Aczkolwiek proszę państwa: deklaracje akcji i słowa wypowiedziane to jest to czego potrzebuje. Bez 8 streszczeń tego co sam napisałem wcześniej również się obejdzie.
Podsumowanie
- Proszę nie czytac nie swoich spojlerów
- Prosze dodawac nazwa postaci na początku swojego posta
- Prosze wyróżniać w jakiś sposób deklaracje i słowa wypowiedziane postaci
- Tak, wiem, jestem okrutny jeśli chodzi o dlugość odpisów (sorry Zell)@Dekline napisał w [WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze:
Zaspokajając Waszą ciekawość, jest to opis ostatnich chwil Marcusa`, aczkolwiek zawiera on również informacje które mogłyby się Wam przydać.
Ah, to było szybkie

https://www.youtube.com/watch?v=aaNVa1eRoRM -
Jak coś to lekko poprawiłem post, źle odczytałem treść.
-
@santorine
Chciałbym zaznaczyć ze Twój post był tylko przykładem. Nie bierz tego personalnie. Niemniej jednak dziękuję za zrozumienie.@wired
Tak, prawie jak u Bielona@jhnw
Szarża to zabieg stylistyczny czy akcja szarża? Na to drugie raczej akcji ci zabraknie. Chcesz się z nim bić, ale nie nad przepaścią?@ketharian
Tak, dobrze rozumiesz -
@dekline tak, stylistycznie. Nie chcę tłuc się nad przepaścią, zbyt duże ryzyko, że przepchną.
-
@santorine
Chciałbym zaznaczyć ze Twój post był tylko przykładem. Nie bierz tego personalnie. Niemniej jednak dziękuję za zrozumienie.@wired
Tak, prawie jak u Bielona@jhnw
Szarża to zabieg stylistyczny czy akcja szarża? Na to drugie raczej akcji ci zabraknie. Chcesz się z nim bić, ale nie nad przepaścią?@ketharian
Tak, dobrze rozumiesz@Dekline napisał w [WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze:
Chciałbym zaznaczyć ze Twój post był tylko przykładem. Nie bierz tego personalnie. Niemniej jednak dziękuję za zrozumienie.
Jest luz. Teraz dałem do swojego posta tabelkę, trochę ściągniętą od @gladin , żeby dodać imię postaci i jej portret. Jeśli macie jakieś lepsze szablony albo jakiś lepszy sposób na zaznaczenie tego, dajcie znać. Raczej powinno wystarczyć na teraz, tak myślę.
-
Kurde, @Dekline szybko żeś ubił pierwszego gracza...
-
@santorine
Rozumiem że pomagasz Hieronimowi? Piszesz pierwszy a ten był pierwszy w moim odpisie. To miłe że tak dbasz o ... Twoje źródło pożywienia.Tabelka fajna sprawa, można ją kopiować za każdym razem. Gorzej jak ktoś pisze z telefonu.
@gladin
Tak, szybko, nie ma przebacz. Pomyśl o tym z pozytywnej strony, to mogła być Twoja postać. -
@santorine
Rozumiem że pomagasz Hieronimowi? Piszesz pierwszy a ten był pierwszy w moim odpisie. To miłe że tak dbasz o ... Twoje źródło pożywienia.Tabelka fajna sprawa, można ją kopiować za każdym razem. Gorzej jak ktoś pisze z telefonu.
@gladin
Tak, szybko, nie ma przebacz. Pomyśl o tym z pozytywnej strony, to mogła być Twoja postać. -
Oooo ... jak słodko!
-
Kurcze, jak dobrze się czyta posty z avatarami, nawet nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo panel sesyjny jest potrzebny. Dziękuje że je dodajecie.
@seach
Możesz też wybrać komu pomagasz w sensie stricte@marrrt
Rozumiem że nie atakujesz, ale może przynajmniej postawa obronna?
I nie pisze tego żeby wziąć Cię pod włos. -
Czuję szpilkę w moją stronę... No cóż, od następnej kolejki, jeśli cyrulik dożyje, też dam.
-
@dekline no to tu dam i poprawie w poście. Modi pomoże Hieronimowi.
-
