Eris Moonbeam podróżowała razem ze swoimi przyjaciółmi. Razem zawsze raźniej, a i poszukiwanie przygód takim jak oni lepiej wychodziło, gdy się trzymali w kupie. Zresztą, zawsze wierzyła, że powinna wykorzystywać swoją wiedzę w praktyce.
Osada wyglądała na przyjemną. Może nieco podupadła, ale Eris nie mogła się powstrzymać, by o niej ciepło nie myśleć. Stało się to tym prostsze, że podbiegły do nich lokalne dzieci.
- Nie, nie wszystkie. Choć nie przeczę, starałam się – uśmiechnęła się delikatnie do młodego chłopczyka, po czym korzystając ze swojej magii, stworzyła małą wróżkę ze światła, która zmieniała swoje kolory. Nigdy nie zaszkodzi zabawić dzieci.
- Szanowny Panie – odparła za zaczepkę strażnika – Jesteśmy poszukiwaczami przygód i słyszeliśmy o problemach tej osady, toteż się do niej wybraliśmy, ażeby sprawę wybadać i pomóc lokalnym mieszkańcom w miarę naszych możliwości. Proszę, zaprowadź nas do jakiejś osoby decyzyjnej, a może i twoje zuchwalstwo zostanie Tobie wybaczone – odparła, nieco tylko urażonym tonem głosu.