Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
NamiN

Nami

@Nami
Informacje
Posty
160
Tematy
3
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
1

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Wiktoria Wrońska

    Wiktoria spojrzała na mężczyznę przez kilka sekund w całkowitym milczeniu.

    — Fascynujące. — odparła w końcu spokojnie. — Zawsze zastanawiałam się, ilu dorosłych ludzi potrafi użyć słowa „Lala” i nadal uważać się za poważnych.

    Ukryła rozbawienie.

    — Ale proszę bardzo.

    Wiktoria przepuściła go bez protestu, wskazując ręką miejsce przed sobą. Nie robiło jej to żadnej różnicy.

    — Skoro już był pan tutaj przede mną, to może wie pan coś, czego reszta nie wie? — Skinęła głową w stronę policjantów. — Bo wygląda to tak, jakby wszyscy improwizowali.

    Grubas wyglądał, jakby był gotowy na zaczepkę, zadymę. Zaczerwienił się, ale najwidoczniej nie przewidział scenariusza, w którym Wiktoria po prostu będzie miła i nie sprowokuje bójki.

    — No, i tak ma być. — Burknął.

    — I nie, nie wiem nic więcej niż inni. Jak to w Polsce, każda pierdoła jest klejona na ślinę, taśmę i karton.

    — To chyba najbardziej profesjonalna analiza sytuacji, jaką dziś usłyszałam.

    Rzuciła krótko.

    — Brzmi pan jak ktoś, komu ten dzień dołożył właśnie jeszcze jeden problem za dużo. — Przez chwilę obserwowała kolejkę. — Wiktoria Wrońska. HR. — Wyciągnęła rękę. — A Pan?

    — Hmf. Jeden tuzin problemów za dużo. — mruknął, zupełnie jakby Wrońska nie doceniła skali problemu, jakie może mieć tak szlachetna persona zmuszona do pracy w tym kołchozie.

    — Janusz Skrzypek, Archiwa i dokumentacja. — Burknął.

    Wiktoria skinęła głową.

    — Rozumiem.

    Na moment zatrzymała wzrok na identyfikatorze Janusza, jakby porządkowała nową informację w pamięci. Potem wróciła do obserwowania kolejki.

    Wiktoria cierpliwie przesuwała się wraz z kolejką. Po wymianie kilku zdań z Januszem wróciła do obserwowania ludzi i całego zamieszania wokół. Im bliżej była końca kolejki, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że nikt tutaj nie ma pojęcia, co właściwie robi.

    W pewnym momencie dostrzegła Michała. Ratownik nie stał w kolejce. Trzymał się z boku, wyraźnie niezainteresowany walką o konserwę, jabłko czy losową paczkę żywnościową.

    Gdy przyszła jej kolej, postawiła swoją reklamówkę na prowizorycznym stanowisku wydawania.

    — Mogę wziąć jeszcze jedną dla pana ratownika? — zapytała, wskazując dyskretnie Michała. — Tam stoi. Wątpię, żeby sam przyszedł się o nią upominać.

    Policjant spojrzał na nią, jakby właśnie zaproponowała sprzedaż budynku na Allegro. Przez chwilę milczał. Potem dorzucił do jej siatki jedno jabłko.

    — Masz.

    Wiktoria spojrzała wymownie na jabłko, oczekując jednak czegoś więcej. Jej wzrok próbował przewiercić go na wylot, ten jednak był nieugięty.

    — A teraz spierdalaj.

    Przez kilka sekund patrzyła jeszcze na owoc leżący pośród losowo dobranych produktów spożywczych.

    — Cóż. — westchnęła biorąc swoje zdobycze. — Przynajmniej negocjacje zakończyły się częściowym sukcesem.

    Chwyciła reklamówkę i odeszła, uznając, że dalsza dyskusja mogłaby skończyć się otrzymaniem drugiego jabłka. Albo śliwki, ale tego wolała uniknąć. Swoje kroki pokierowała w kierunku Michała Owczarka. Miała pewien pomysł, który był z nim związany.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @Cai napisał:

    @Nami Długie lepsze? Następnym razem się poprawie 😉 Jestem nieco w rozjazdach, wypatrujcie mnie dziewiątego dnia o świcie. Nie chciałem zostawiać ostatniego pytania z czatu w próżni, ale nie wiem czy odpowiedź po opóźnieniu się komuś do czego przyda 😉

    Tbh to i pauzy, i polpauzy sa poprawne. Ale wybraliśmy oboje cos innego:P Ja sie nie czepiam, zeby nie bylo. Gdy zaczynałam pisać sama sie zastanawiałam, co zastosować.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    NamiN Nami

    text alternatywny Krzysiek Komeda 100.jpg

    Paulina Kwiatkowska ~ Mikołaj Pogorzelski ~ Krzysztof Komeda

    Paulina szarpnęła lekko ramionami, próbując wyrwać się z ich uścisku, choć bardziej z nerwów niż siły.

    — Stop, mówiłam… — powtórzyła ciszej, kiedy postawili ją przy ławce, od razu siadając ciężko i opierając się dłońmi o drewno, jakby musiała upewnić się, że tym razem naprawdę ją czuje. Przez chwilę nic nie mówiła, skupiając się tylko na oddechu, który nadal nie chciał wrócić do normy, a wzrok miała wbity gdzieś przed siebie, nie do końca łapiąc ostrość.

    — Ja… — urwała, marszcząc lekko brwi, jakby próbowała poukładać to, co się właśnie wydarzyło. — Zasłabłam? Ale wstyd, aż dziwne, że nic mnie nie boli — mruknęła nie potrafiąc spojrzeć na resztę. Pamiętała, że kiedyś zemdlała na chrzcie kuzyna. Miała guza na głowie i bolały ją ramiona. A teraz nic? Może dopiero wieczorem odczuje skutki?

    Mikołaj spełniał życzenia. Pacjent powrócił do rzeczywistości i rwał się do samodzielności. Zluzował chwyt. Koniec asekuracji. Tyłek Pauliny osiadł bezpiecznie na ławce. Nie na twardej powierzchni boiska, idealnej do ran szlifowanych podczas wu-efu. Również nie na księżycu, czy innej, kurwa, Wenus. Nie dając krzty zaufania grawitacji. Mogła w każdej chwili wykręcić psikusa i znowu zatańczyć brekdenca.

    – Widziałeś? – widział, że Krzychu widział, a mimo to się upewniał. Świat stawiany na głowie żądał. Wysoko wyniósł poprzeczkę wykluczającą krytyczną usterkę zwojów pod własną kopułą.

    Krzysiek słysząc protesty koleżanki puścił ją i cofnął się krok do tyłu. Wpatrywał się w Paulinę z troską, ale i niedowierzaniem. To co przed chwilą zobaczył na sali gimnastycznej nie mogło być halucynacją. Mikołaj też to zobaczył. Komeda nie potrafił tego nazwać inaczej niż cudem.

    Na pytanie kolegi skinął niepewnie.

    — Zawisła w powietrzu jak jakiś indyjski fakir.

    Spojrzał raz jeszcze na Paulinę, która wydawała się odzyskiwać kolory i powoli dochodziła do siebie.

    — Już ci lepiej? — zapytał — Może pobiegnę na stołówkę po jakiś kompot albo wodę?

    Paulina uniosła wzrok na Krzyśka, jakby dopiero teraz w pełni do niej dotarło, co powiedział, a przez jej twarz przemknęło coś pomiędzy zmieszaniem a lekkim niepokojem.

    — Nie patrzcie tak na mnie, jakbyście właśnie wybierali muzykę na mój pogrzeb — spróbowała zażartować, choć w jej głosie nadal pobrzmiewało zdenerwowanie. — Naprawdę, za chwilę będę jak nowa.

    Oparła się mocniej o ławkę, biorąc wolniejszy oddech, jakby chciała sobie udowodnić, że wszystko wraca do normy, choć jeszcze przed chwilą świat dosłownie jej się urwał.

    — Co masz na myśli, że „zawisłam”? — zmarszczyła lekko brwi, przenosząc spojrzenie między nim a Mikołajem. — Ja po prostu zemdlałam… nie? Zdarzało mi się już, a dziś nie najlepiej spałam. Jeszcze miałam sen w śnie, dziwne...no i Asia — Paulina wyraźnie posmutniała. Ciężko było jej wyrzucić z głowy wyobrażenie o porwaniu.

    — No zemdlałaś — potwierdził Krzysiek — Próbowaliśmy z cię Mikołajem złapać, ale nie zdążyliśmy. Tyle, że zamiast uderzyć o parkiet ty...

    Chłopak urwał patrząc niepewnie na Mikołaja.

    – Na pogrzeb najlepszy Chopin – Pogorzelski nie wahał się sekundy przed wskazaniem klasyki. – No... jak indyjski fakir.

    Nie wiedząc co by dodać, wyklepał za Komedą niczym chór za wokalistą podkreślający słowa piosenki. Cała tajemnica.

    – Co lewituje nad ziemią, jak ten, no… – pstryknął palcami. – Dalszim ze „Strit Fajtera". Nie chodzisz na automaty, możesz nie skojarzyć. To samo, bez ciągłego powtarzania „joooga”.

    Grzebał w myślach za bliższym dziewczynie przykładem.
    – Jak Dana z „Pogromców Duchów", jak...

    Wbił wzrok w Poganina, uśmiechnął się prowokacyjnie i wycedził tytuł, po którym z pewnością brał kąpiel w święconej wodzie. Mówił szybko paciorek i chował się pod kołdrą w strachu czekając świtu.
    – Jak Regan z „E-g-z-o-r-c-y-s-t-y".

    Paulina zmrużyła lekko oczy, jakby próbowała wyłapać w ich słowach moment, w którym zaczyna się żart, a kończy coś, czego nie powinna brać na serio.

    — No dobra, ale to już brzmi jak jakiś słaby dowcip — mruknęła, choć nie uśmiechnęła się tym razem, a jej spojrzenie na moment uciekło gdzieś w bok. — Fakir, Street Fighter… poważnie?

    Przełknęła ślinę i pokręciła lekko głową.

    — Jesteście pewni, że nic wam się nie pomyliło? — zapytała, marszcząc brwi. — Żadnych zwidów, niewyspania? Koszmarów nocnych albo czegoś takiego? Jak niby mam w to uwierzyć, nie jestem wróżką

    — To nie ściema — zapewnił Krzysiek. Z przyzwyczajenia przyłożył rękę do piersi by potwierdzić swoją prawdomówność — Słowo ministranta. Gdyby Mikołaj też tego nie widział pewnie bym pomyślał, że mam guza mózgu albo schizofrenię. Ale ty lewitowałaś Paulina.

    – Bez pudła – Mikołaj skinął ochoczo na wypowiedzianą oczywistość.

    Ruszył się tam i nazad. Chodzenie układało myśli.

    – „W chwili, gdy zwątpisz, czy potrafisz latać, na zawsze przestajesz to robić” – zarzucił „Piotrusiem Panem”. Oprócz metalu i palenia kościołów, widać lubił też Disneya. – No i puff, po mocach, wcaleniewróżko.

    Wydreptywał ścieżkę przed ławką. Rozczarowany Pauliną. W znaczeniu, że ona też. Są inni. Nie jest wybrany, wyjątkowy.
    – Dobra, powaga. Przy pierwszym można wątpić, przy drugim… – gryzł się w język z ujawnieniem próby Niewiernego Tomasza. Wkładaniem nosa w dziury ściany sokołowskiego budynku. Zaczynał wierzyć. – Liczę na trzeci, który pomoże odnaleźć Asię. Nie sądzę by gliniarz z bandziochem wyciskającym się szwami, znalazł coś ponad pączka, na którym usiadł.

    Paulina spojrzała na Mikołaja przez chwilę, jakby próbowała nadążyć za tym, co właśnie powiedział, ale im dłużej to trwało, tym bardziej jej wyraz twarzy przechodził w lekkie, zmęczone niezrozumienie.

    — Ja… nie wiem, o czym ty teraz mówisz — przyznała w końcu szczerze, unosząc lekko brwi, jakby chciała się upewnić, że to nie ona coś zgubiła po drodze. — Piotruś Pan, latanie… co?

    Przetarła dłonią skroń, biorąc głębszy oddech, jakby próbowała zebrać myśli i wrócić do czegoś, co ma sens, czego może się złapać.

    — To nie jest możliwe — powiedziała ciszej, już bardziej stanowczo, choć bez ostrości. — Ludzie nie zaczynają nagle lewitować, bo… bo co, bo mają gorszy dzień?

    Na moment urwała, zerkając między nimi, jakby sprawdzała, czy któryś z nich się zaraz nie roześmieje i nie powie, że to wszystko to głupi żart.

    — Jeśli naprawdę myślicie, że coś takiego się stało, to… — zawahała się, ale tylko na chwilę. — możemy spróbować to powtórzyć. Jakieś… nie wiem, warunki, cokolwiek.

    Wzruszyła lekko ramionami, choć ruch był jeszcze trochę niepewny.

    — Ale jeśli się nie uda, to odpuszczamy. To znaczy, że wam się przewidziało albo ja po prostu zemdlałam jak normalny człowiek. — spojrzała na nich uważniej, jakby chciała zamknąć temat, zanim wymknie się spod kontroli. — To nie jest coś, co się po prostu zdarza jednej osobie znikąd. Powaga, nie jestem nadzwyczajna by mieć moce

    – I to jest duch! – Pogorzelski poparł, w ciszy opłakując paulinową śmierć wewnętrznego dziecka, przywiązanie do materii. – Na moje, Adam cały apel powtarzał. Stał przy drabinkach. Nic nie słuchał. W kretyńskim zapętleniu podrzucał monetę i wgapiał się w rękę.

    Sam wyciągnął przed siebie dłoń, czekając czy załapią puentę.
    – Jaakby..? Jakby? – ciągnął za język. Westchnął i zakończył. – Jakby chciał przeniknąć co wypadło. Nie bądźmy jak Adam. Spróbujmy złamać rzeczywistość tam gdzie ma to znaczenie.

    Krzysiek przysłuchiwał się wymianie zdań, próbując udawać, że rozumie o co chodzi Mikołajowi. Albo gadał jakimś szyfrem, albo Komeda był zwyczajnie za głupi by nadążyć za kolegą. W podstawówce obracał się wśród chłopaków pokroju Bochenka więc rozmowy sprowadzały się do głównie do żartów o pierdzeniu i bekaniu na zawołanie. Musiała minąć dłuższa chwila by powoli docierał do niego sens jego słów.

    — Zaraz. Chcesz serio sprawdzić czy Paulina umie…latać? Jak Dzwoneczek?

    Kto jak kto, ale Krzysztof Komeda od dziecka karmiony biblijnymi historiami powinien wierzyć w zjawiska nadnaturalne, w to że ludzie potrafią dokonywać niezwykłych czynów. Im bardziej był jednak starszy, tym mniej miał w sobie wiary w świat nadprzyrodzony. Ale nie mógł zaprzeczyć temu co przed chwilą zobaczył. To nie była sztuczka iluzjonisty ani halucynacje.

    — Nie wiem czy to dobry pomysł- mruknął przyglądając się dziewczynie - Może powinien zbadać ją najpierw jakiś lekarz? Albo…ksiądz?

    Paulina zmrużyła lekko oczy, patrząc najpierw na Mikołaja, potem na Krzyśka, jakby próbowała dopasować ich słowa do tego, co sama przed chwilą powiedziała.

    — Dobra… — zaczęła powoli, przeciągając to trochę, jakby chciała kupić sobie sekundę na poukładanie tego w głowie. — Czyli wy serio w to idziecie.

    Przetarła jeszcze raz skroń, ale tym razem bardziej z rezygnacją niż zdezorientowaniem.

    — Nie wiem, co to ma wspólnego z Piotrusiem Panem i Adamem z monetą — rzuciła w stronę Mikołaja, kręcąc lekko głową — ale jeśli chcecie szukać w tym jakiejś logiki, to najpierw sprawdźmy najprostsze rzeczy.

    Oparła się mocniej o ławkę, biorąc spokojniejszy oddech.

    — Jedna sytuacja o niczym nie świadczy — dodała już pewniej. — Jeśli to się powtórzy, okej, możemy się zastanawiać. Jeśli nie, to znaczy, że po prostu zemdlałam i tyle.

    Zawiesiła na nich spojrzenie, tym razem bardziej przytomne.

    — Ale bez robienia ze mnie jakiejś… — urwała na moment, marszcząc lekko brwi — wróżki czy Dzwoneczki.

    Zrobiła pauzę na oddech. Miała wrażenie, że się zaraz rozpłacze.

    — I nie potrzebuję ani lekarza, ani księdza, tylko chwili spokoju.

    Na chwilę zamilkła, jakby coś dopiero teraz przebiło się przez ten cały chaos myśli.

    — …Asia — powiedziała ciszej, prostując się nagle, jakby to jedno słowo przywróciło jej właściwy kierunek.

    Zsunęła dłonie z ławki, zbierając się do wstania, tym razem ostrożniej, ale już bardziej zdecydowanie.

    — Powinnam iść pogadać z policjantem — dodała, przenosząc spojrzenie gdzieś w stronę budynku szkoły. — To jest chyba ważniejsze niż sprawdzanie, czy umiem latać.

    Mikołaj zerkał podejrzliwie na Krzycha. Wypierał się. Jak Piotr trzy razy nim kur zapieje. Anomalie były faktem. Głęboko zagrzebywanym przez zamknięte umysły. Chłopak potarł skronie uśmiechając się pod nosem. Nerwowo. Na szali leżała jego racja, szacunek podwóra, los porwanej. Nie był równie mocno związany emocjonalnie z Asią co Paulina, ale spróbował. Połączyć się z tragedią nocy. Zobaczyć przebłysk wydarzeń minionych. Numer rejestracyjny wozu porywaczy, jakiś ich znak szczególny, naprowadzenie na ślad. Cokolwiek co odwróciłoby róże wiatrów we właściwą stronę. Nie wiedział, jak? Znał tylko cel. Mieli go za Świra. Oto proszę. Syn Malkava. Jego Nadwrażliwość, nędzne bukłaki. Pogładził ostre kły czubkiem języka. Czuł boleść rosnących z dłoni szponów. Wzrokiem przezierał czerwień. Wszystko w wyobraźni, choć naprawdę wszystko. Bo gdy nic nie miało sensu i rodził się chaos. Łapał się tego co znał, co niosło komfort i przyjemne wspomnienia.

    Krzyśkowi zrobiło się zimno gdy usłyszał imię Asi. Przypomniał sobie co mówili na apelu, zanim Paulina zemdlała. Ich koleżanka z klasy została porwana i Krzysiek dopowiedział sobie już resztę historii. Jakiś morderca, jakiś zboczeniec dopadł ją gdy wracała z dyskoteki. Bo skoro do tej pory jej nie odnaleziono...
    Wzdrygnął się. Nie. Nie chciał o tym myśleć, nie teraz.
    — Dobra — rzucił do Pauliny, gdy ta podniosła się z ławki — Jakbyś się czegoś dowiedziała daj nam znać.

    Mikołaj przetarł nos wierzchem dłoni. Na rękawie ujrzał ślad krwi. Pociągnął. Strup musiał puścić. Szarzyzna betonu trzymała za nogi. Coś widział, majaki, kontury na krańcu percepcji śmiejące z niemocy. Przebił się przez ludzki wianek. Spleciony jakby z duszącego bluszczu. Roztrącając dał upust wściekłości, zmęczonej wściekłości. Obronny mechanizm rzeczywistości napędzany obecnością niedowiarków. Szał schodził, pozostawiając ciało wyczerpanym. Nie odrywając wzroku od ziemi wlókł się w stronę szkoły.
    – Nie szał, dziwna moc wyjaławia – szepnął w utwierdzeniu, krocząc przez pola psychicznego wypalenia.

    Paulina wstała z ławki, na chwilę się zachwiała. Tym razem jednak stojące z boku i plotkujące między sobą Kasia i Magda, podbiegły do przyjaciółki.

    — Och, Paula! Już w porządku? — zapytała Kasia chwytając dziewczynę za rękę.

    Paulina kiwnęła głową. Magda milczała, była cała zalana łzami. Gdy Paulina na nią patrzyła, też czuła napływające do oczu łzy. Musiała odwrócić wzrok. Spojrzała najpierw na Krzyśka, ale ten też nie wyglądał na zobojętniałego. Przeskoczyła więc wzrokiem na Mikołaja i tu znalazła jakąś emocjonalną pustkę. Skupiła się na nim przez chwilę, jakby próbowała zaczerpnąć tej chłodnej, spokojnej energii.

    — Zobaczymy się później — rzuciła Kasia, Paulina tylko potwierdziła kiwnięciem. Ruszyły we trzy w stronę szkolnego budynku.

    — To gdzie miał być ten policjant? — zapytała Paulina, a dalsze ich rozmowy były poza zasięgiem słuchu innych.

    Dopiero po czasie Paulinie przeszło przez myśl, że to może nie były jej moce, a ktoś inny sprawił, że nie uderzyła o podłogę? Czy to w ogóle było możliwe?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @Arthur-Fleck napisał:

    @Nami napisał:

    @JohnyTRS napisał:

    Albo dzielicie na posty, albo ktoś z was rzuca to jako jeden post, grupowo - wtedy reszta już nie musi pisać sowich postów.

    dlatego ja pytam chłopaków o to 😆

    Nami, jeśli o mnie chodzi możesz wrzucić post w całości.

    Och, uwielbiam wstawiać w twoje odpisy pauzy ❤

    Kurde, Cai pisze półpauzy, ale niespójny tekst 😄 Ale zostawię je, sama się zastanawiałam, czy pisać pół czy całe, ale zaczęłam całe to już też zostawiam

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @JohnyTRS napisał:

    Albo dzielicie na posty, albo ktoś z was rzuca to jako jeden post, grupowo - wtedy reszta już nie musi pisać sowich postów.

    dlatego ja pytam chłopaków o to 😆

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Co z tym co napisaliśmy razem na czacie?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Olaliśmy je bo nikomu sie nie chce ich NPCować 😞 a mamy odpisy wspolne z czatu. Co teraz?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    O, to może jak Paulina dojdzie do tego i pomyśli, to użyje Uroku na kimś (chyba tu mam najwięcej pktów xd). Ale póki co wydaje mi się, że bardziej naturalnie będzie przejść do spraw codziennych i uznać to co się stało za majaki. Więc chyba tego posta wspólnego trzeba przeklikać chopaki

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @johnytrs wydaje mi się, że z chłopakami będziemy próbować, czy to serio się stało i jest możliwe.

    Nie wiem które z nas będzie próbować @cai , może Mikołaj będzie chciał coś udowodnić? 😛 @arthur-fleck podejrzewam, że Krzysiek nie zechce pochwalić się, jak rozbiera laski wzrokiem 😆 W ostateczności, jeśli żaden z nich, to Paulina spróbuje

    Podpowiedz tylko na jaką cechę byłaby próba lewitacji?
    Ew na jaką cechę próba uciszenia jakiegoś dźwięku (np dzwonka szkolnego, alarmu samochodu, nie mam pomysłów co na boisku może być do wyciszenia).

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @Cai napisał:

    Robimy jakiego czata grupowego do scenki na boisku?

    Utworzyłam czat

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Wiktoria Wrońska

    Wiktoria zatrzymała się tak, aby między nią a Wójcikiem był tylko niewielki odstęp, po czym skinęła mu lekko głową.

    — Panie Kazimierzu. — przywitała się spokojnie, z ledwie zauważalnym uśmiechem. — Widzę, że koniec świata nadal nie przeszkadza działowi technicznemu w funkcjonowaniu. Gdybym jednak przychodziła tu za każdym razem, kiedy Bartek opowie komuś niewłaściwy dowcip, musiałabym mieć w tym dziale własne biurko.

    Dopiero po chwili wskazała lekko dłonią stojących za sobą mężczyzn.

    — Karol, dział techniczny z zewnątrz. Michał, ratownik medyczny.

    Zerknęła krótko na kubek kawy w jego dłoni.

    — A kawa brzmi obecnie bardziej jak procedura ratunkowa niż propozycja.

    Rzuciła krótko, z delikatnie rozbawionym tonem głosu, choć wyraźnie nie było jej do śmiechu. Wolała jednak, żeby atmosfery nie dało się kroić nożem jak deseru do rzeczonej kawy.

    — Potrzebujemy dostępu do central wentylacyjnych i technicznych. Karol zwrócił uwagę, że jeśli ktoś zaczął odcinać część obiegów albo system działa nieprawidłowo, możemy bardzo szybko pogorszyć sytuację w budynku zamiast ją opanować.

    Na moment zamilkła, aby po chwili dodać

    — W obecnym chaosie wolałabym uniknąć scenariusza, w którym ludzie zaczną panikować również dlatego, że nie da się oddychać.

    Michał przywitał się krótkim skinieniem głowy

    — Czarną poproszę — rzucił sucho.

    Wycofał się pod drzwi i wyciągnął komórkę.

    — W tym dziale, kawa to paliwo, a najpoważniejszym problemem zdrowotnym jest odstawienie kofeiny. — Oznajmił poważnie Kazimierz.

    Spojrzał na kompanów Wiktorii i polecił jednemu ze swoich pracowników zrobić kawę.
    — Dział techniczny, jak dobrze pani wie, będzie pracował swoim swoim życiem i bezpieczeństwiem, tak długo jak ja tu jestem. Z resztą, nie pani pierwsza o to pyta. Był tu już dziś Rosiński, z zarządu. I kazał natychmiast wstrzymać cały system wentylacyjny z powodu kwarantanny. A ja kazałem mu spierdalać, bo wtedy wszyscy się tutaj poduszą. Groził mi konsekwencjami, zwolnieniem, grzywną, rozstrzelaniem i chuj go tam wie czym jeszcze. Oczywiście powiedziałem mu to grzecznie i w żargonie korporacyjnym, ale oczywiście, nie przyjął tego zbyt dobrze. — Stwierdził główny technik.

    Wiktoria dość szybka zdała sobie sprawę, że zarząd improwizuję. Teraz była pewna, że coś faktycznie było nie tak.

    Rozgrywka

  • 21 Dni
    NamiN Nami

    Ej, to nie jest dziwne, ze to korpo i nie ma tam zmywarki?:p

    Komentarze

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Mnie nie będzie mnie w weekend (+poniedziałek)

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • 21 Dni
    NamiN Nami

    Nie będzie mnie w weekend (+poniedziałek), ale będę mogła z komórki cośtam odpisywać na discordzie raczej.

    Komentarze

  • AI w językowej służbie MG
    NamiN Nami

    Mnie się spodobał sposób, w jaki chat formatuje tekst. Polubiłam bardzo te ilość odstępów, uważam, że jest to bardziej czytelne i staram się sama teraz tak formatować. Przykro trochę, jeśli chat za innych całego posta miałby pisać, ale jeśli ktoś pisze sam, ma pomysł, styl i jedynie poprawia za pomocą chata swoje błędy, to wg mnie i lepiej, bo przynajmniej mogę przeczytać coś, co da się zrozumieć, bo ma dobrą składnie i fajne, przejrzyste formatowanie. Też chat potrafi ustawić format pod markdown, więc no... Skraca robotę oznaczania każdego tekstu na przykład. A grafiki z AI to ja akurat uwielbiam 🙃 Co prawda trzeba się namęczyć czasami z opisem, aby ci wypluł to, co naprawdę od niego oczekujesz, ale często warto, bo naprawdę wychodzą fajne i spersonalizowane 🙂

    Dyskusje RPG

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny text alternatywny text alternatywny

    ꧁Wiktoria Wrońska ꧂ ꧁ Karol Wysocki ꧂ ꧁Michał Owczarek꧂

    .

    Winda ruszyła miękko, niemal bezgłośnie.

    Wiktoria stała przodem do drzwi, jedna dłoń oparta lekko o skórzaną teczkę, drugą poprawiła mankiet jasnej marynarki. Metaliczne ściany odbijały rozmyte sylwetki całej trójki, a kolejne numery pięter zapalały się powoli nad drzwiami.

    Cisza w windzie miała ten specyficzny ciężar korporacyjnych budynków — uprzejmy, wyprasowany i całkowicie nienaturalny. Wiktoria zerknęła krótko na ich odbicia w lustrzanym panelu.

    — Mam wrażenie, że obaj panowie czegoś ode mnie chcą. — powiedziała spokojnie, bez cienia złośliwości. — Pytanie tylko, czy zdążycie przed dwudziestym piątym piętrem.

    Kącik jej ust drgnął niemal niezauważalnie, jakby sama bawiła ją własna uwaga. Nie wyglądała jednak na rozluźnioną. Raczej na kogoś, kto właśnie świadomie zostawił im przestrzeń do wykonania pierwszego ruchu.

    Karol parsknął cicho pod nosem, opierając bark o ścianę windy. Spojrzał na Wiktorię kątem oka, jakby próbował ocenić, czy żartuje, czy po prostu dobrze ukrywa napięcie.
    — Karol — przedstawił się krótko, wyciągając dłoń. — Serwis techniczny. Klimatyzacja, wentylacja i cała reszta tego biurowego cyrku.

    Poprawił uchwyt torby narzędziowej i zerknął na wyświetlacz pięter.

    — I tak… właściwie czegoś od Pani chcę. Dostępu do technicznych.

    Na moment zawiesił głos, jakby układał sobie w głowie, jak to powiedzieć, żeby nie zabrzmieć jak kolejny panikarz z lobby.

    — Rozmawialiśmy chwilę z Panem ratownikiem na dole. Jeśli oni faktycznie zamknęli budynek przez jakieś zakażenie, to wentylacja może być problemem. Część pięter ma wspólny obieg powietrza. Jeśli coś przenosi się drogą powietrzną i weszło do systemu…to mogło już pójść dalej po budynku.

    Jego ton zrobił się bardziej rzeczowy, niemal zawodowy.

    — Muszę sprawdzić centrale i przepustnice. Zobaczyć, co działa, co zostało odcięte i czy da się zamknąć część obiegów. Tylko że większość pomieszczeń technicznych jest zamknięta na karty administracyjne albo kody, do których ja nie mam dostępu.

    Spojrzał na nią uważniej.

    — Zakładam, że HR ma lepsze dojście do administracji niż facet z torbą narzędziową. A jeśli sytuacja zrobi się gorsza, dobrze byłoby wiedzieć, którędy w tym budynku naprawdę przepływa powietrze.

    Zanim weszli do kabiny, Michał zdążył jeszcze rzucić okiem na lobby. Musiał niechętnie przyznać, że o ile wymoczek w garniturze tylko wkurwił tłum, blondynce udało się nad nim zapanować. Nawet jeśli sączyła słodką truciznę na ich uszy, stado przestało beczeć. Ludzie zaczęli odklejać się od zablokowanych drzwi i szarpać sie z ochroną.

    Ale za to jej przecież płacą — pomyślał od razu. Za nic nie chciał przyznać, że te retoryczne sztuczki zrobiły na nim wrażenie - To tylko pudrowanie trupa.

    Teraz opierał się plecami o chłodny panel windy i gapił na przeskakujące cyfry nad drzwiami. Jej wystudiowany luz drażnił, tak jak ciężki zapach drogich perfum, który wypełnił nagle całą przestrzeń.

    — Windę zawsze można zatrzymać między piętrami — mruknął pod nosem, nie zaszczycając blondynki bezpośrednim spojrzeniem.

    Po chwili Karol wyłożył kawę na ławę. Zabrał się do rzeczy konkretnie, bez owijania w bawełnę. Michał słuchał tego w całkowitym milczeniu. Był cholernie ciekaw, czy w obliczu twardych faktów do babki dotrze powaga sytuacji, czy jednak dla zasady z uśmiechem na ustach pokaże im środkowy, wypielęgnowany w salonie manicure palec.

    Wiktoria wysłuchała Karola bez przerywania, z tą samą uważnością, z jaką wcześniej obserwowała spanikowany tłum w lobby.

    — Wiktoria Wrońska. — odpowiedziała spokojnie, odwzajemniając uścisk dłoni. — Miło poznać, nawet jeśli okoliczności są mało sprzyjające.

    Gdy wspomniał o wspólnym obiegu powietrza, jej spojrzenie na moment uciekło ku wyświetlaczowi pięter, jakby układała sobie w głowie kolejne zależności.

    — Wreszcie ktoś mówi do mnie konkretnie. — odezwała się spokojnie.

    Przeniosła wzrok na torbę narzędziową, potem z powrotem na Karola.

    — Większość ludzi w takich sytuacjach albo krzyczy, albo próbuje znaleźć winnego. Pan przynajmniej próbuje znaleźć rozwiązanie.

    Kącik jej ust uniósł się minimalnie.

    — To odświeżające.

    Dopiero wtedy spojrzała krótko na Michała.

    — Doceniam kreatywność, ale zostańmy może przy rozwiązaniach, które nie wymagają interwencji serwisu windy. Wolałabym uniknąć scenariusza, w którym wszyscy troje utkwimy tutaj na kilka godzin.

    Winda przemknęła przez kolejne piętro niemal bezgłośnie.

    — Jeśli rzeczywiście coś dostało się do obiegu, administracja techniczna przestaje być problemem działu technicznego, a zaczyna problemem całego budynku. Mogę spróbować otworzyć wam część dostępu. „Spróbować” to niestety słowo-klucz w korporacjach.

    Karol skinął lekko głową, jakby taka odpowiedź była dokładnie tym, na co liczył. Przez moment wyglądał wręcz odrobinę mniej spięty.

    — „Spróbować” i tak brzmi lepiej niż to całe korporacyjne „procedury są procedurami”.

    Mruknął z cieniem zmęczonego rozbawienia. Przesunął dłonią po krótkim zaroście i spojrzał na wyświetlacz pięter.

    — I nie chodzi nawet tylko o samo zakażenie. Jeśli wentylacja zacznie wariować albo ktoś wyłączy część systemów na ślepo, to w połowie budynku za kilka godzin zrobi się sauna. Ludzie już są podkurwieni. Jak zacznie brakować powietrza albo klima całkiem padnie, to zrobi się jeszcze weselej.

    Na moment zerknął w stronę Michała.

    — A spanikowany tłum w zamkniętym biurowcu to raczej ostatnia rzecz, jakiej teraz potrzeba.

    Potem spojrzał z powrotem na Wiktorię.

    — Wystarczy mi dostęp do technicznych i centrali wentylacyjnej. Resztę ogarnę sam. Chcę tylko wiedzieć, co właściwie działa i czy ktoś już próbował coś odcinać.

    Na krótką chwilę zamilkł, po czym dodał spokojniej

    — I między nami? Jeśli oni naprawdę zamknęli cały budynek bez ostrzeżenia, to znaczy, że ktoś na górze już zakłada scenariusz, którego nie chcą powiedzieć reszcie ludzi. Wolę przygotować się wcześniej niż później dowiedzieć się razem z tłumem.

    — To gdzie do tego technicznego?

    Poszło lepiej niż Michał zakładał. Najwyraźniej ta cała Wrońska miała w głowie więcej niż wyklepane na pamięć korporacyjne formułki. Skinął na słowa Karola. O systemach wentylacyjnych wiedział tyle co nic, ale technik jasno nakreślił możliwe scenariusze.

    — Zanim nas tu zamknęli, mieliście jakieś sygnały? — rzucił pytaniem do blondynki. — Kwadrans temu stawiałem na nogi faceta z trzeciego piętra. Czysty atak paniki połączony z astmą. Żadnej gorączki, zero objawów infekcji dróg oddechowych. Nic, co wskazywałoby na jakiś patogen. Ktoś inny dzwonił po służby z tego budynku? Skądś ten alarm musiał pójść. Mieliście tu dzisiaj inne omdlenia, duszności, cokolwiek?

    Wiktoria przez chwilę milczała, jakby bardzo ostrożnie dobierała słowa. Windzie towarzyszył jedynie cichy szum mechanizmu i kolejne zmieniające się numery pięter.

    — Gdybyśmy mieli potwierdzone informacje o realnym zagrożeniu epidemicznym, prawdopodobnie nie stalibyśmy teraz wszyscy w jednej windzie. — odpowiedziała spokojnie.

    Przesunęła spojrzeniem po wyświetlaczu pięter.

    — Na razie wiem tylko tyle, że ktoś bardzo szybko podjął decyzję o zamknięciu budynku. Bez wyjaśnień. Bez przygotowania ludzi.

    Kącik jej ust drgnął minimalnie, choć tym razem bardziej przypominało to zmęczenie niż rozbawienie.

    — A takie decyzje zwykle nie zapadają dlatego, że komuś zakręciło się w głowie przy ekspresie do kawy.

    Dopiero po chwili spojrzała na Michała. W jej oczach było mniej chłodu, niż mógłby się spodziewać.

    — Ale nie, nie słyszałam dziś o żadnych masowych dusznościach czy omdleniach. Kilka osób zgłaszało złe samopoczucie, bóle głowy, pojedyncze ataki nasilonego lęku…

    Zawahała się na moment, przypominając sobie rozmowę z Zielińskim.

    — …i zachowania paranoiczne. Tylko że w korporacjach to akurat nie jest szczególnie rzadkie zjawisko.

    Gdy wyświetlacz zamigał liczbą 25, Wiktoria uniosła dłoń zamiast wysiąść i bez wahania nacisnęła przycisk prowadzący wyżej.

    — Dział techniczny jest na dwudziestym ósmym. — powiedziała spokojnie. — Spróbujmy, zanim ktoś na górze uzna, że najlepszym rozwiązaniem będzie odcięcie połowy budynku „na wszelki wypadek”.

    Michał słuchał blondynki bez większego przekonania. Sprawiała wrażenie, jakby serio chciała pomóc, ale ten śliski typ na dole, Borkowski miał dokładne wytyczne z zewnątrz. Rzucał konkretami o dwudziestu czterech godzinach kwarantanny i stałym kontakcie ze służbami. Grube ryby zawsze trzymają ważne informacje dla siebie, karmiąc płotki planktonem. Pytanie w którym stawie pływa Wrońska? Michał nie zamierzał jednak drążyć tego tematu. Czas uciekał, a oni musieli działać na tym, co mieli.

    — Mniejsza o to — odezwał się zmęczonym głosem — Mam prośbę. Jak już Karol ogarnie wentylację, może pani sprawdzić listę pracowników, którzy ostatnio wrócili z urlopu? Możliwie, że niektórzy byli za granicą i warto byłoby ich przebadać. A w razie konieczności...odizolować od pozostałych.

    Wiktoria spojrzała na Michała uważniej, tym razem bez śladu wcześniejszego rozbawienia.

    — Mogę sprawdzić listę osób wracających z delegacji i urlopów zagranicznych. — odpowiedziała spokojnie.

    — Ale zanim zaczniemy kogokolwiek izolować, wolałabym mieć coś więcej niż przypuszczenia i zbiorową panikę w lobby.

    Na moment zamilkła.

    — Jeśli to rzeczywiście coś poważnego, chaos tylko utrudni nam ocenę sytuacji.

    Kiedy drzwi windy wreszcie otworzyły się na odpowiednim piętrze, Wiktoria ruszyła korytarzem przed siebie.

    — Tędy.

    Nie zwalniała tempa. Szła pewnie, z wyprostowaną sylwetką i spokojem, który w obecnej sytuacji wydawał się wręcz nienaturalny. Jakby cały chaos budynku odbijał się od niej i spływał po idealnie skrojonym materiale jasnej marynarki.

    W końcu zatrzymała się przy drzwiach oznaczonych tabliczką działu technicznego. Wyciągnęła rękę do klamki i zapukała krótko, bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby uzyskania pozwolenia.

    Nie czekając na odpowiedź, otworzyła drzwi.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Słabo ją zna XD
    laska literalnie uratowała mu życie 😆

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Ja w sumie nic nie chce, ale jakby co to omdlenia sa dość krótkie, szczególnie te stresowe a nie urazowe

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    NamiN Nami

    @kerm powinien, ma raczej najwięcej doświadczenia (w sumie w całości)

    Forum

  • Czytanie sesji
    NamiN Nami

    @slann22 napisał w Czytanie sesji:

    Czy zdarzyło wam się czytać sesję tutaj lub na Last in? Podejrzewam, że przynajmniej niektóre sesje moje bywają czytane sądząc po ilości wyświetleń, A w przypadku innych jest na pewno podobnie. Czy zdarzyło wam się czytać czyjąś sesję?

    Na Lastinn sobie czytałam, jak mi się styl graczy podobał (jak mi się któryś nie podobał, to musiałam go skipować, bo za danie negatywa był nieziemski kwik XD ). Także tak, czytałam na LI, tutaj mi się nie zdarzyło.

    Forum
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa