Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
NamiN

Nami

@Nami
Mecenas
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
244
Tematy
3
Udostępnień
0
Grupy
1
Obserwujący
1
Obserwowani
1

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Paulina Kwiatkowska

    Paulina przez ułamek sekundy poczuła satysfakcję.
    Udało się.
    Okulary zerwały się z twarzy mężczyzny z taką siłą, że zniknęły gdzieś poza zasięgiem jej wzroku. Dziewczyna niemal odruchowo wychyliła głowę, chcąc zobaczyć, co takiego przed nimi ukrywały.
    I wtedy spojrzała mu w oczy. Zamarła.
    Wszystkie pytania, które jeszcze sekundę wcześniej kotłowały jej się w głowie, przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Światłowstręt. Choroba. Sposób sterowania. Cokolwiek.

    Nie powinna była ich zdejmować.

    Cofnęła się od okna, ale za późno. Czarne spojrzenie zdążyło już wbić się gdzieś głęboko pod skórę. Serce waliło jej jak oszalałe, a nogi, które jeszcze chwilę temu potrafiły przenieść ją w mgnieniu oka o kilka metrów, teraz wydawały się przyrośnięte do podłogi.

    — O Boże…

    Nie była nawet pewna, czy powiedziała to na głos. To nie były oczy martwego człowieka. W wizji czuła rozkład. Wiedziała, że ciała były martwe. Przez cały czas myślała więc o nich jak o trupach poruszanych przez kogoś niczym marionetki. Teraz po raz pierwszy przyszło jej do głowy coś znacznie gorszego.
    A jeśli w tych ciałach jednak coś było?

    Paulina nie potrafiła odwrócić wzroku.
    Patrzyła w tę czerń i czuła, jak strach rozlewa się po całym ciele. Nie przypominał niczego, czego doświadczyła wcześniej. Nawet wizja porwania Asi, smak rozkładu w ustach i świadomość, że patrzy na martwych ludzi, nie były tym samym. Tam bała się tego, co widziała. Teraz miała wrażenie, że strach patrzył prosto na nią.
    Serce tłukło jej się w piersi. Oddech zrobił się płytki. Przez kilka sekund nie była w stanie zrobić absolutnie nic.
    Nie patrz. Ta myśl pojawiła się gdzieś spod paniki.
    Po prostu, kurwa, nie patrz. Zacisnęła powieki.
    Czarne oczy nadal tkwiły pod nimi, jak wypalone na siatkówce, ale to wystarczyło. Jeden oddech. Potem drugi. Paulina zacisnęła dłonie tak mocno, że paznokcie wbiły się w skórę.
    To już widziała.

    Widziała tych ludzi martwych. Widziała, jak zabrali Asię. Wiedziała, że można przed nimi uciec. Wiedziała też coś jeszcze — przed chwilą szarpali za zwyczajne drzwi i nie potrafili ich otworzyć. Nie byli wszechmocni.
    To, co patrzyło na nią przez ich oczy, chciało, żeby tak myślała.

    — Nie — wydusiła.

    Tym razem zmusiła się do otwarcia oczu, ale nie spojrzała już w twarz stworzenia.

    — Nie dam ci się, skurwysynu.

    Dopiero wtedy poczuła dłoń Kasi. Była lodowata.
    Paulina odwróciła głowę. Widok przyjaciółki przeraził ją chyba bardziej niż to, co stało za drzwiami. Kasia, która zawsze miała coś do powiedzenia. Kasia, która jeszcze przed chwilą kłóciła się z nią, że pójdzie na zamek choćby miała ją tam zaciągnąć siłą. Teraz stała nieruchomo i patrzyła.
    W te oczy.

    — Kaśka.

    Zawołała, jednak nie otrzymała żadnej reakcji. Paulina złapała ją za twarz obiema dłońmi i gwałtownie obróciła ku sobie.

    — Kasia. Na mnie patrz. Nie tam. Na mnie.

    Paulina zasłoniła jej sobą okno, nie pozwalając, żeby wzrok przyjaciółki znowu powędrował w stronę czarnych oczu.

    — Jesteś tutaj. Ze mną. Drzwi są zamknięte. Nie wejdą. Słyszysz?

    Przez kilka sekund nie wiedziała, czy w ogóle do niej dociera. Aż wreszcie spojrzenie Kasi, dotąd nieobecne i wbite gdzieś ponad jej ramieniem, zatrzymało się na twarzy Pauliny. W tym czasie Mikołaj szorował meblami, próbując zabarykadować drzwi. Kreatury wyraźnie miały z nimi problem, a to był dla nich dobry znak.

    — No. Właśnie. Patrz na mnie.

    Kasia zamrugała. Raz, drugi. Wzięła głębszy, urywany oddech. Paulina poczuła, jak napięcie w jej własnych ramionach odrobinę puszcza.

    — Dopiero co powiedziałaś, że idziesz ze mną na ten pieprzony zamek. Nie waż mi się teraz wyłączać.

    Kasia przełknęła ślinę. Jeszcze przez chwilę wyglądała, jakby próbowała przypomnieć sobie, gdzie właściwie jest. W końcu zmarszczyła brwi.

    — Paula…
    — Co?
    — Zabierz ręce z mojej twarzy.

    Paulina aż parsknęła.

    — Okej. Wróciłaś. Musimy coś zrobić, Kaśka!

    Przyjaciółka kiwnęła głową. Obie spojrzały najpierw na Mikołaja, męczącego się z meblami. Na chwilę zawiesiły wzrok na jego prężących się muskułach, ale błyskawicznie się otrząsnęły. Nie było czasu na podziwianie mięśni kolegi, tym bardziej, że Magda stała jak sparaliżowana patrząc w otchłań oczu. Obie jak zmówione chwyciły blondynkę za ręce i pociągnęły do siebie, odprowadziły w kąt pokoju, posadziły na podłodze.

    — Magda, jesteś bezpieczna. Oni nie przyszli po ciebie. Nie damy im cię zabrać, ale MUSISZ tutaj zostać, bo inaczej cię nie obronimy. Okej?
    — Nie ruszaj się stąd, ogarniemy to wszystko aż będzie bezpiecznie, nie możesz teraz się stąd ruszyć, pamiętaj! Jak się ruszysz, to pogorszysz sprawę, nie możesz.

    Kaśka potrząsnęła nią lekko, aby dotarło. Zdawało się, że Magda nic nie rozumie, ale wierzyły, że załapała jak się ma sytuacja.

    — Podpalić ich?

    Paulina spojrzała na przyjaciółkę, ale wypowiedziała te słowa na tyle głośno, że wszyscy w pokoju mogli je usłyszeć.

    — Jeśli to ich nie powstrzyma, to będą żywą pochodnią i przy okazji sfajczą Ali chałupę!

    Kasia wzruszyła ramionami i spojrzała na Mikołaja, który miał zamiar szykować dzidy.

    — Ej, a ty co o tym sądzisz?

    Paulina nie została jednak na analizę i pogaduchy.

    — Biegnę zobaczyć, co Ala ma w domu!
    — Czego szukasz?
    — rzuciła Kasia.

    Paulina zatrzymała się na sekundę.

    — Nie wiem! Czegoś do związania, ogłuszenia albo zabicia trupa!
    — Bardzo precyzyjna lista.
    — KAŚKA!
    — Już nic nie mówię.

    Paulina zaczęła gorączkowo przeszukiwać szafki i schowki. Szukała czegokolwiek, co mogłoby pomóc: mocnego sznura, kabla, narzędzi, ciężkiego przedmiotu, gaśnicy, alkoholu — czegokolwiek, czym można było unieruchomić te rzeczy bez podpalania przy okazji całego domu. A może woda i płyn do naczyń, rozlać na podłogę, jak wejdą to się poślizgną?!
    CHOLERA!
    Paulina zaczynała panikować już przy pierwszej otwartej szafce. Jak się właściwie walczyło z trupami? W filmach zawsze wszystko wyglądało jakoś prościej.

    — Kurwa, nie wiem, Kaśka, dzwoń na policję!
    — I co im powiem? Że zombie przyszły?
    — Że dwóch łysych napierdala w drzwi! Resztę zobaczą sami!

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    A ja czekałam z postem bo myślałam, że ktoś będzie chciał 1 moją szóstkę 😄
    Ale jak nie to nie!

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Wiktoria Wrońska

    ꧁ 🎶 ꧂

    "If you're going through hell..."
    at least wear comfortable shoes.

    Blondynka wiedziała, że to będzie jedno z gorszych doświadczeń dzisiejszego dnia, gdy tylko usłyszała “trzydzieste siódme piętro”. Od tej chwili liczba trzydzieści siedem miała już zawsze kojarzyć jej się z bólem nóg i przeklinaniem architektów biurowców.
    Załamała ręce, bo dopiero co założyła buty, a już musiała je zdjąć. Co to za katorga. Obuwie kobiece, piękne, z klasą. Po ich założeniu ludzie patrzyli na ciebie inaczej. Pewniej. Profesjonalniej. Jakby kilka dodatkowych centymetrów automatycznie oznaczało kompetencje. Teraz były tylko źródłem bólu. Bezużyteczne i niewygodne, doprowadzające co najwyżej do odcisków i otarć. Niemniej jednak, innych nie miała.

    Samą podróż nazwałaby drogą do piekła. Co chwilę spoglądała na pozostałych, szukając potwierdzenia, że nie tylko ona ma ochotę rzucić się z powrotem na parter. Siedem pięter poszło dość łatwo, ale to nawet nie była połowa. Potem zaczęły boleć uda, oddech stawał się cięższy, twarz zalała fala gorąca. Wiedziała, że jest czerwona jak burak, tym bardziej, że główny palacz sam wyglądał, jakby miał wyzionąć ducha. Miała nadzieję, że żadne z nich nie padnie z niedotlenienia, zmęczenia lub innej przyczyny. Mimo iż mieli przy sobie ratownika medycznego, ten też nie wyglądał świeżo i żywo. Wiktoria co jakiś czas robiła sobie krótkie przerwy, na oddech, aby usiąść, a na jednym piętrze nawet poszła przemyć twarz chłodną wodą i napić się wody. Zastanawiała się czy na pewno warto tak się wdrapywać, a potem co, mieliby schodzić? To już może naprawdę lepiej wejść na dach i zjechać liną, będzie bliżej. Poza tym była tak wymęczona, że chyba by nawet nie poczuła emocji tej ekstremalnej próby ucieczki.

    Kobieta łapała oddech szybko i głośno. Nie umiała nawet tego powstrzymać, ale widziała, że inny mieli podobnie. Wszyscy czerwoni, spoceni i pozbawieni oddechu, dotarli na “piętro paranoika”. Zanim Sebastian zapukał, Wiktoria zatrzymała na moment wzrok na drzwiach. Wyglądały jak każde inne w budynku, ale tylko z daleka. Metal zamiast płyty, cięższa konstrukcja i charakterystyczny wizjer zdradzały, że pomieszczenie projektowano z myślą o bezpieczeństwie. Takie drzwi bardziej pasowały do bankowego skarbca niż niewielkiej serwerowni.

    Kiedy Sebastian zapukał, Wiktoria zaczęła mieć wątpliwości. Co jeśli cała ta wspinaczka pójdzie na nic? Być może Zieliński zamknął się i ma zamiar spędzić tam resztę swojego życia, a nie dzielić się z innymi przygotowanym planem? Z drugiej strony, może uda jej się go przekonać, aby chociaż pochwalił się swoim pomysłem na przetrwanie, planem B, który miał na taką okazję.
    Kobieta przez chwilę przyglądała się jedynie jego oczom widocznym we wzierniku. Nie wyglądał na spanikowanego. Wręcz przeciwnie. Sprawiał wrażenie człowieka, który od dawna spodziewał się takiego rozwoju wydarzeń i zdążył już pogodzić się z nową rzeczywistością.

    Jeszcze kilka dni temu uznałaby to za kolejny epizod jego katastroficznego myślenia. Dzisiaj pierwszy raz miała ochotę go za to przeprosić.
    — Dzień dobry, panie Zieliński. Mam wrażenie, że jest pan jedyną osobą w tym budynku, której ten dzień nie zaskoczył.

    Jej głos był spokojny. Spojrzała na oczy kryjące się za wizjerem.

    — I chyba jestem panu winna przeprosiny. Przyszłam tutaj przekonywać pana, że świat jeszcze się nie kończy. Wygląda na to, że tym razem trafniej ocenił pan sytuację niż większość z nas.

    Odczekała chwilę, aby zobaczyć reakcję. Musiała wiedzieć, czy to, co mówi, do niego trafia. Nie chciała go krytykować, nie miała zamiaru teraz tłumaczyć, że na co dzień jego zachowania są przesadne, ale “poszczęściło mu się”, bo jednak jest ta oczekiwana epidemia.

    — Potrzebujemy pańskiej wiedzy. Nie chcę pana wyciągać stamtąd na siłę. Chcę tylko zrozumieć, co pan przygotował. Sebastian powiedział nam, że od dawna interesował się pan planami awaryjnymi budynku. Jeżeli naprawdę myślał pan o takim scenariuszu… to prawdopodobnie wie pan o tym miejscu więcej niż ktokolwiek z nas. Chcielibyśmy się stąd wydostać. W tej chwili chyba nikt z nas nie zna tego budynku lepiej od pana. Nie chcemy zgadywać, skoro możemy zapytać człowieka, który od dawna zakładał taki scenariusz. Gdyby uznał pan, że opuszczenie Darpolu jest najlepszym rozwiązaniem... jakie możliwości brałby pan pod uwagę?

    Zamilkła. Dała mu szansę i czas na odpowiedź. Miała nadzieję, że ją otrzymają.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    To mam 7 -1 = 6
    Ale zrobiłam niespodziankę XD ale w takim razie nawet nie kumam po co im oksy, jak mogli tak od razu, lol.

    Dice Maiden
    APL.
    — 18:55
    🎲 Nami Request: 6d6 Roll: [6, 6, 3, 2, 2, 1] = 20

    Potem pomyślimy, komu pomóc dodatkowo.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Wiktoria Wrońska

    Wiktoria przez chwilę milczała. Słowa sanitariusza wciąż odbijały się echem w jej głowie, ale jeszcze mocniej utkwiło jej jedno zdanie.
    Zarząd zabunkrował się na górnych piętrach.
    Przez moment patrzyła gdzieś przed siebie, jakby próbowała poukładać wszystkie informacje w jedną całość. Potem powoli odwróciła się w stronę Sebastiana.

    — Przed chwilą wspomniał pan o Zielińskim. Znam go. Pracuje w IT. Rozmawiał ze mną dosłownie chwilę przed rozpoczęciem kwarantanny.

    Przypomniała sobie tamto spotkanie. Wtedy wydawało jej się, że to kolejna rozmowa z pracownikiem, którego lęki znów wzięły górę. Siedział naprzeciw niej, mówił o epidemii, wiadomościach i o tym, że sytuacja wygląda znacznie poważniej, niż wszyscy sądzą. Wysłuchała go, uspokoiła najlepiej jak potrafiła i uznała, że wracają jego stare schematy.
    Dzisiaj pierwszy raz pomyślała, że mogła się mylić. Jeżeli człowiek, którego od miesięcy próbowała uspokajać, miał rację... ilu innych zignorowała wcześniej tylko dlatego, że ich obawy wydawały się nierealne?

    — Jest bardzo inteligentny. I... bardzo ostrożny. Większość ludzi powiedziałaby, że wręcz paranoiczny.

    Uśmiechnęła się blado.

    — Zwykle moją pracą jest odróżnienie realnego zagrożenia od katastroficznych wyobrażeń pracowników. Wczoraj powiedziałabym, że znowu wyobraża sobie najgorszy scenariusz. Dzisiaj... nie jestem już tego taka pewna.

    Na chwilę zamilkła, układając coś w głowie. Jeśli jego obawy wróciły, istnieje spora szansa, że przygotował się na taki scenariusz. Miał tendencję do takich zachowań już w czasach poprzedniej pandemii, teraz był bogatszy o tamte doświadczenia. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że właśnie jego sposób myślenia może okazać się ich największym atutem. Zwykle traktowała paranoiczne przekonania jako coś, co należało łagodzić i pomagać pacjentowi odróżniać od rzeczywistości. Teraz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

    — Jeżeli od początku zakładał, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli, istnieje spora szansa, że przygotował się na to lepiej niż ktokolwiek z nas. Tacy ludzie mają plany awaryjne. A przede wszystkim zakładają, że inni nie uwierzą im, dopóki nie będzie za późno. Wiedzą, gdzie są zapasy, mają kopie danych, znają budynek lepiej niż większość pracowników.

    Na pomysł Maksymiliana zmarszczyła brwi. Wizja zjazdu z takiej wysokości była dla niej absurdalna. Oczywiście w przypadku pana Kruka, pomysł był naprawdę dobry, ale dla reszty osób, bez doświadczenia? Kompletnie tego nie widziała. I nie zamierzała się na to pisać. Odmówiła krótkim gestem dłoni.

    — Rozumiem punkt widzenia, jednak nie widzę tego. Dla pana to codzienność. Dla większości z nas brzmi to jak ekstremalna atrakcja w parku linowym. Bardziej widziałabym wyjście podziemnymi przejściami, parkingiem, przejściami technicznymi, być może jest nawet jakiś korytarz łączący nasz biurowiec z innym. Być może istnieje też wyjście ewakuacyjne, które nie jest obstawione? Nie wykluczam, że dla części z nas będzie to rozsądniejsze rozwiązanie.

    Wiktoria westchnęła. Myśl o rozdzieleniu się napawała ją lekkim lękiem. Nie podobał jej się pomysł ucieczki w ogóle. I też nie wiedziała, czemu Wójcik uważa, że ma takie problemy i nie jest już decyzyjna, przecież Michał przedstawił jej bardzo sensowny i realny pomysł.

    Blondynka znowu zwróciła się do Maksa.

    — A właściwie... dlaczego akurat z dachu? Nie dałoby się z któregoś niższego piętra? Byłoby... zdecydowanie bliżej ziemi.

    Na szczęście punktem pierwszym planu było znalezienie Zielińskiego. Dopiero potem pomyślą o planie ewakuacji… I lepszej opcji ucieczki, niż sporty ekstremalne dla wybranych.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Nie no, jak żeśmy się schowali w domku, to nam nad głową nie śmigną... Chyba, że ściągnę je na zew, to wtedy zabieram do domu, to w sumie dobre, ale nie wiem czy się na to zgodzisz bo posta napisałm 😛

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @JohnyTRS napisał:

    @Pan-Elf napisał:

    Czy mój rzut to byłoby ciało + siła?

    Masz na myśli zdjęcie ich okularów? Tak.

    Ja na to rzuciłam, mam Ciało 4, Siła 0, dorzuciłam kostkę mocy +1 (mam nadzieję, że dobrze liczę)

    text alternatywny

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Paulina Kwiatkowska

    Paulina poczuła, jak wszystko w niej na moment zamiera. Nie przez wygolone głowy. Nie przez okulary. Nawet nie przez fakt, że dwóch obcych właśnie przelazło przez cudze ogrodzenie i szło prosto w ich stronę. Przez sposób, w jaki się poruszali. Widziała go już wcześniej.
    Noc. Podjazd. Samochód mamy Asi. Dwie ciemne sylwetki pojawiające się przy nim niemal jednocześnie. Sztywne, precyzyjne ruchy. Dłoń zasłaniająca Asi usta. Bezwładne ciało jej matki.
    A potem ten smak.
    Padlina.

    Paulina gwałtownie cofnęła się o krok.
    — To oni.

    Powiedziała to tak cicho, że przez moment sama nie była pewna, czy ktokolwiek ją usłyszał.

    — To oni! — powtórzyła znacznie głośniej. — Ci sami. Widziałam ich. To oni zabrali Asię!

    Kasia momentalnie spoważniała.

    — Te trupy?

    Paulina tylko kiwnęła głową. W tym czasie Mikołaj zaczął krzyczeć, aby zwrócić uwagę okolicznych mieszkańców i chyba spłoszyć napastników.

    — O kurwa… — wyrwało się Magdzie. Zbladła jeszcze bardziej. — Czyli naprawdę ich widziałaś.
    — A myślałaś, że zmyślam?!

    — Nie! Tylko… miałam nadzieję, że się mylisz!
    — Paula
    — Kasia nie spuszczała wzroku z nadchodzących mężczyzn. — Mówiłaś, że ktoś nimi sterował.
    — Tak.
    — To chyba właśnie wie, gdzie jesteśmy.

    Paulina poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. No tak. Nie musieli iść na zamek. Zamek właśnie przyszedł do nich.

    Krzyk Alicji wyrwał ją z odrętwienia.
    — Szybko, do środka!

    Paulina nie zamierzała dyskutować.
    — Kasia, Magda, do domu. Teraz.

    Sama odruchowo została pół kroku za nimi, jakby te kilkadziesiąt centymetrów mogło stanowić jakąkolwiek przeszkodę dla czegoś, co nie powinno nawet chodzić. Jeszcze kilkanaście minut temu kłóciła się z Kasią o zamek. Próbowała przekonać ją, że skoro ona i Magda nie świecą na zdjęciach, nie powinny się w to mieszać. A teraz to przyszło do nich samo. Ta myśl była chyba gorsza od wszystkiego.

    Paulina w głowie przerabiała rzecz, która chyba dla innych, w tej sytuacji, wydała się błaha. Po co im okulary przeciwsłoneczne o tak później godzinie? Na początku obstawiła światłowstręt, bo w sumie wyszli o zmroku, mieli okulary… ale nie. To było niespójne, bo teraz nie było aż tyle światła, zresztą wtedy i dzień by im nie wadził.
    Więc co? Być może okulary ukrywają coś w oczach - martwe oczy, brak oczu, jakiś znak/przemianę?
    Może są elementem sterowania nimi; ktoś za ich pomocą widzi przez ich oczy?
    Chronią nie zombie przed światłem, tylko coś znajdującego się w ich oczach?
    Albo są po prostu sposobem na ukrycie przed ludźmi najbardziej oczywistego dowodu, że ci faceci są trupami.

    — Te okulary… — mruknęła.
    — Co z nimi? — zapytała Kasia.
    — Nie wiem. Ale chcę zobaczyć, co jest pod nimi.

    Kasia spojrzała na nią jak na idiotkę.

    — Oczy, Paula.
    — Dzięki, Kaśka.
    — Nie ma za co.
    — Tylko coś mi mówi, że nie takie, jakie powinny.

    Wbiegła do domu razem z resztą, stanęła przy oknie jak Mikołaj. Miała wrażenie, że są bohaterami jakiegoś horroru. Nikt ze sobą nie rozmawiał, nie planował, każdy coś myślał i robił. Zerkając na Pogorzelskiego zrozumiała, że próbuje coś zrobić, wysilił się, skupił. Westchnęła. Sama stwierdziła, że zrobi “swoje”.

    — Którego bierzesz? Bo chcę drugiego. Te okulary są... Dziwnie podejrzane

    Zagaiła mimo zasady horrorowej o nie dogadywaniu się. Wolała wybrać drugiego zombiaka. Musieli to podzielić.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @JohnyTRS napisał:

    @Pan-Elf napisał:

    Czy mój rzut to byłoby ciało + siła?

    Masz na myśli zdjęcie ich okularów? Tak.

    chyba to co w poście napisał, zatrzymanie ich jak kubka

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @JohnyTRS napisał:

    Nie wpływa to na ich szybkość, ale w ich sposobie poruszania się widać, że coś jest nie tak.

    Mam wrażenie, że ja w takim razie niekoniecznie ich rozumiem 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @Cai napisał:

    "Mama Asi parkuje na podjeździe, gasi silnik, wtedy z ciemności (błyskawicznie! błyskawicznie!) przy samochodzie pojawiają się dwie postacie". Podejrzewam, że they got the powa

    Deptacz optymizmu, niszczyciel dziecięcych uśmiechów 😉

    Byli zaczajeni blisko, a to jest wizja, a nie dokładny film xD ja to odebrałam inaczej. Byli blisko, mieli ruchy mechaniczne, więc wyglądało to sztywno i błyskawicznie, tutaj są DALEKO. Nie teleportują się (chyba). To by musiał MG wyjaśnić, bo ja - jak wspomniałam - odebrałam to inaczej. Oni są szybcy w ruchach, ale te ruchy są mechaniczne, sztywne, jakby wiecie np ruch ręki to od razu 90 stopni, jak człowiek podnosi rękę to ma pomału dojście do kąta prostego, ci mają błyskawicznie, jakby byli nastawieni na konkretne ruchy (nie wiem czy rozumiecie co mam na myśli). Dlatego odbieram to jako niezbyt szybkie, ale bardzo precyzyjne, więc JEŚLI mają zrobić coś konkretnego, to to zrobią

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Wydawało mi się, że są wystarczająco daleko, abyśmy zdążyli uciec do domu Alicji, a po tej akcji po prostu się czegos dowiemy. Ogólnie nie nastawiam się na zatrzymanie ich lub pokonanie. Jednakże oni szybcy też nie są, są bardzo sztywni, jakby mieli zapalenie stawów, więc podejrzewam, że jesteśmy od nich szybsi.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Paulina zaproponuje aby kazdy spróbował jednemu z nich zrzucić okulary, mocą. Jak sie wszyscy skupimy i kazdy na innym zombiaku, to moze coś sie uda i coś odkryjemy:p

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @JohnyTRS napisał:

    Rzut na Umysł+Śledztwo. 1 sukces. Działa na jednego przeciwnika. Dla drugiego musisz powtórzyć test (1 test z dwoma sukcesami nie zadziała).

    to rzucę 4 +1 kostka z mocy = 5k6

    text alternatywny

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    @Pan-Elf napisał:

    @Nami napisał:

    Poza tym to bym chciała im zdjęcie zrobić, mamy tego polaroida?

    Tak, Alicja ma. Jest na piętrze domu i patrzy przez okno na was 😛

    A to żmija, jest w zmowie! 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Ja też bym chciała rzut, podejrzewam, że na pojmowanie - aby zrozumieć, czy mają jakiś światłowstręt. Bo tak sobie kumam, że oni wychodzą tylko o zmroku i dodatkowo mają jakiś problem ze światłem, więc jak w DBD pewnie latarką po oczach i mieliby ogłuszenie na 1k6 minut xd

    Poza tym to bym chciała im zdjęcie zrobić, mamy tego polaroida?

    EDIT: Można MOCĄ zrzucić im oksy z ryjów i flashem z aparatu po oczach dać - flash raczej działa i bez kliszy 🙂

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Jeśli miałoby to być niejasne - Paulina na 100% od razu powie wszystkim, że to Ci sami których widziała w wizji jak Asię porwali. Tak cobyście nie mieli wątpliwości, czy to wiecie czy nie 😄 już wiecie!

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny

    Wiktoria Wrońska

    ꧁ 🎶 ꧂

    Waiting for the end to come, Wishing I had strength to stand
    This is not what I had planned
    It's out of my control

    Gdy Wiktoria wróciła do gabinetu razem z Michałem, nie odezwała się ani słowem. Nie tylko nie wiedziała, co mogłaby powiedzieć, ale zwyczajnie w świecie czuła się niepewnie. Widok skrępowanego, pół martwego człowieka, na wpół już gnijącego, który reagował agresją na wszystkich wokół, zapadł jej mocno w pamięć. Nie umiała nawet nazwać emocji, które w niej pozostawił. Były zbyt chaotyczne, by dało się je uporządkować.

    W oczach Wrońskiej Zbigniew był chory. Zastanawiała się czy jego przypadłość była uleczalna. Jeśli dobrze rozumiała, ten wirus był czymś nowym i nieznanym, sama pierwszy raz o nim słyszała, tak samo jak kilka lat temu o COVIDzie. Być może laboratoria na całym świecie już pracowały nad szczepionką. Może jeszcze zdążą.

    text alternatywny

    Migające czerwono-niebieskie światła padały nierówno na jej twarz, gdy szykowała swoje miejsce do spania. Podłączyła telefon do ładowania i położyła się, zakrywając do połowy kocem. Odwróciła się tyłem do Michała i zaczęła wchodzić w aplikacje, którymi często kontaktowała się z innym. Na messengerze znalazła wiele nieprzeczytanych wiadomości od rodziców. Cholera… przeklęła w myślach. Znowu nie dostałam powiadomień. Przeczytała wszystko, najwięcej było wiadomości typu “Halo, czemu nie odpowiadasz?”, “Wiktoria jesteś w pracy? Ponoć pozamykali ludzi w biurowcach”, “Córeczko, wszystko w porządku?”. Na początku chciała im odpisać. Oschle. Krótko. Długo trzymała palce na klawiaturze ekranowej, ale żaden nie garnął się do pisania. Co miała im w sumie powiedzieć? Odpowiedzieć omijająco “U mnie OK” albo “Niedługo nas wypuszczą, jest bezpiecznie?”. Takie kłamstwo niełatwo przechodziło jej przez gardło, ale równie ciężko było je napisać.

    Drżącą ręką nacisnęła słuchawkę, aby zadzwonić. Ledwo przyłożyła telefon do ucha, odpowiedź była niemal ekspresowa, zupełnie jakby rodzice siedzieli przy telefonie i tylko na to czekali.

    — Jezu, Wiktoria, czemu nie odpowiadasz? — zmartwiony głos matki rozbrzmiał boleśnie. Blondynka poczuła, jak ledwo zasklepiona rana znowu się otwiera. To jej głos, jak i swojego ojca, słyszała po utracie Mai. Po wypadku ciężko jej się rozmawiało z rodzicami.
    — Powiadomień nie dostałam — odparła lakonicznie. Musiała odchrząknąć, bo łamał jej się głos.
    — W porządku u ciebie? W domu jesteś?
    — Nie, w biurze.
    — W biurze? — w tle usłyszała głos ojca. Jak zwykle rozmawiali z nią na głośnomówiącym, aby oboje mogli ją słyszeć — Spytaj dlaczego.
    — Tata pyta dlaczego jesteś w biurze tak późno? Zamknęli cię tam?
    — Tak, wszystkich. Ale…
    — Ja pierdole, partacy jebani!
    — Jacek, zamknij się, bo nie wiem co mówi!! Co mówiłaś?
    — … że nie jest tak źle. Dają nam jedzenie.
    — Ja po zapasy pojechałem jak tylko alarm był! — krzyknął ojciec, bo przecież jak jest jakaś odległość od telefonu, to trzeba krzyczeć żeby było słychać.
    — No, Basia do nas przyszła i mówi, że srajty się wyprzedają jak w COVIdzie, masła nie ma i żeby lecieć póki czas! To ojciec wziął wsiadł w Dacie i poleciał do Kauflanda, ja na róg w razie gdyby co i apteki, bo na recepcie jeszcze leki zostały to mówię do ojca, że trzeba wykupić bo nie będzie. No i tak siedzimy…
    — …No, telewizję oglądamy — wtrącił się ojciec — W tych wiadomościach to ciągle trąbią, że to z Niemiec zaraza. Te Niemcy to nas w każdym stuleciu próbują wytłuc.
    — Chyba to trochę bardziej skomplikowane. — odparła Wrońska.
    — No w TVNie tak mówią.

    Wiktoria westchnęła. W telewizji zawsze leciały półprawdy, pewnie zaraz będą się politycy kłócić, kogo wina i kto co źle zrobił a mógł lepiej.

    — Ja będę kończyć, bo nie jestem sama.
    — A z kim jesteś?
    — Z jednym z zamkniętych, ratownikiem medycznym.
    — Jezu, czyli coś ci jest?
    — Nie, nic mi nie jest. Po prostu musimy gdzieś spać, nie wiem kiedy nas wypuszczą. Może jutro, może pojutrze.
    — Ja pierdole, daj znać do wsiądę w Białą Damę i podjadę

    Ojciec miał w zwyczaju nazywać tak swoją Dacie Sandero. Wiktoria uśmiechnęła się pod nosem. Poczuła jak do jej oczu napływają łzy. Początkowo kiwnęła głową, ale wiedziała, że oni tego nie widzą.

    — Dzięki, tato.
    — No, to trzymaj się tam, my sobie Disneya włączymy, weź tam tylko koda potwierdź z meila, bo znowu blokada.
    — To mi jutro opowiecie, co tam oglądaliście.
    — No, trzeba klimat zmienić, trzymaj się córka.

    Jeszcze kilka godzin temu wydawało jej się to zabawne. Teraz miała wrażenie, że rodzice kurczowo trzymają się resztek normalności, choć żadne z nich nie miało pojęcia, jak bardzo świat właśnie się zmienia.

    — No pa.

    Wiktoria rozłączyła się. Ostatnie słowa wypowiedziała już ciszej niż poprzednie. Zacisnęła na chwilę powieki, a potem weszła na maila, aby wysłać na messengera kod do streamingu. Rodzice jeszcze życzyli jej spokojnej nocy i na tym zakończyli kontakt. Blondynka wstała gwałtownie i boso podeszła do swojej torebki, z której wygrzebała blister i wzięła jedną tabletkę. Wciąż nie spojrzała na Michała.

    — Zaraz wrócę.

    Rzuciła krótko i przekręciła klucz drzwi gabinetu, z którego pospiesznie wyszła. Szybkim krokiem udała się do łazienki, w której puściły jej emocje. Cicho płacząc osunęła się po ścianie. Głos rodziców zawsze ją rozstrajał, myślała wtedy o Mai, o wypadku, o śmierci. W aktualnej sytuacji śmierć wydała jej się aż nadto realna. Nie wiedziała czy da radę ponownie to przeżyć. Przysunęła do drżących ust nadgarstek, który otulała gumka jej zmarłej córki. Bolało ją samo myślenie o jej braku, a gdy teraz doszła myśl “dobrze, że nie musisz tego przeżywać”, ból stał się większy. Wiktoria chciała, aby Maja żyła, aby była tutaj z nią, teraz, zawsze. Jednocześnie pragnęła, żeby była bezpieczna. Po tym, co zobaczyła tego dnia, nie była już pewna, czy potrafiłaby jej to bezpieczeństwo zapewnić.

    Gdy wróciła do biura położyła się na swoim prowizorycznym posłaniu. Zerknęła jeszcze na telefon, ale nie widziała żadnych nowych powiadomień. Było kilka od znajomych, ale po prostu odpisała, że jest okej. Nie miała nawet ochoty na rozmowy czy kontakt. Była zmęczona. Musiała odzyskać kontrolę.

    text alternatywny

    Rankiem doprowadziła się do porządku najlepiej, jak potrafiła. By dostać się na parter, musiała zejść schodami z piętnastego piętra. Nie byłoby to dla niej aż tak dużym problemem, gdyby nie fakt, że jedyne buty, jakie posiadała, miały ośmiocentymetrowy obcas. Pozostało jej tylko zdjąć szpilki i ruszyć boso. Zastanawiała się po drodze, dlaczego właściwie windy zostały wyłączone, ale nie doszła do żadnego sensownego wniosku. Przychodziło jej do głowy kilka możliwości, ale żadna nie wydawała się przekonująca. Wciąż w głowie miała postać, którą skrywał schowek wczorajszego wieczoru. Otrząsnęła się i spojrzała na telefon, weszła w messengera i znalazła znowu wiadomości, do których nie dostała powiadomień.

    Free Guy, fajna komedia, przeczytała. Wysłała uśmiechniętą buźkę i schowała telefon.

    W holu czekał na nią widok zupełnie inny niż poprzedniego dnia. Miała wrażenie, że przez noc nikt nie spał. Ludzie przestali tworzyć jedną grupę. Zamiast tego zbili się w małe kręgi – instynktownie lgnęli do tych, których znali. . Strach zaczął dzielić ludzi na mniejsze społeczności. Wiktoria wiedziała, że to zły znak. Kiedy wspólny problem przestaje jednoczyć, a zaczyna izolować, współpraca rozpada się jako jedna z pierwszych.

    Usiadła na chwilę na krześle, aby założyć buty. Słuchała otoczenia, chaosu, krzyków i niepewności, zastanawiając się, czy ma zasoby, aby wciąż działać. Po chwili jeden z głosów wybił się ponad pozostałe. Był bliżej. Spojrzała w górę i ujrzała Michała stojącego przy niej, obok niego był też Maks, którego kojarzyła z pracy. Jedyne co ją dziś rozbawiło, to właśnie wspomnienie jego zza szyby swojego biura, gdy czyścił szyby. Pierwszy raz tak bardzo się wystraszyła, a on jej wtedy pomachał, jakby wpadł na kawę. Obraz tego wspomnienia jednak szybko ustąpił rzeczywistości, w której się znalazła.

    Wiktoria przez chwilę milczała, analizując pomysł i słowa Owczarka.. Nie zaprzeczyła ani jednemu jego słowu.
    Przez chwilę patrzyła na Michała. Jeszcze wczoraj uznałaby ten pomysł za przejaw paniki. Dzisiaj nie potrafiła już go tak nazwać.

    — Ucieczka może być konieczna — odezwała się w końcu spokojnie. — Ale zanim zaczniemy planować, jak wydostać się z budynku, musimy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie.

    Spojrzała kolejno na Michała i Maksa.

    — Czy na zewnątrz naprawdę jest bezpieczniej niż tutaj?

    Zawiesiła głos.

    — Do tej pory ten budynek, paradoksalnie, był jednym z najbezpieczniejszych miejsc, jakie znamy. Mamy dach nad głową, wodę, racje żywnościowe i ludzi, którzy przynajmniej próbują utrzymać porządek. Jeżeli wyjdziemy... musimy wiedzieć dokąd i po co.

    Zrobiła krótką pauzę i wstała z krzesła.

    — A co jeśli wojsko nie pilnuje, żebyśmy nie uciekli... tylko żeby nikt z zewnątrz nie dostał się do środka?

    Wiktoria odruchowo odgarnęła niesforne pasmo włosów. Dopiero teraz zauważyła, że nie układały się już tak idealnie jak poprzedniego dnia. Przez krótką chwilę próbowała je poprawić, ale szybko zrezygnowała. Myśli skupiła na sytuacji, w której się znaleźli.

    Blondynka przez chwilę przyglądała się mężczyźnie, który opowiadał im, co się działo na dwudziestym piętrze i skąd wyniknął aktualny chaos i zamieszanie. Dopiero teraz dotarło do niej, że rozmawiają ze sobą jakby się znali od lat, a ona nawet nie kojarzy jego imienia.

    — Wiktoria Wrońska. HR i wellbeing pracowników.

    Wyciągnęła dłoń, a po chwili jej wzrok zatrzymał się na metalowym pręcie, który też podał Maksowi.

    — Wygląda na to, że spodziewał się pan czegoś więcej niż pozostali.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    NamiN Nami

    text alternatywny text alternatywny

    ꧁Wiktoria Wrońska ꧂ ꧁Michał Owczarek꧂

    część pierwsza

    Wiktoria zrobiła krok do przodu, dyskretnie wyprzedzając sanitariuszy. Nie chciała, żeby ich obecność zdominowała rozmowę.

    — Rozumiem. Też miałabym dość, gdyby co kilka godzin ktoś kazał mi udowadniać, że nadal jestem zdrowa.

    Rozejrzała się po prowizorycznie urządzonym archiwum.

    — Nie przyszliśmy robić kolejnych badań ani nikogo stąd wyciągać.

    Zawiesiła na moment głos.

    — Szukamy dwóch osób. Ostatni raz były widziane w tej części budynku i od kilku godzin nikt nie może się z nimi skontaktować.

    Spojrzała na mężczyznę, który najwyraźniej przemawiał w imieniu grupy.

    — Zbigniew Nowak z HR-u. Kojarzy go pan? Był tutaj dziś z dokumentami.

    Michał stał i milczał bo gdyby się odezwał nie pomogłyby żadne gładkie słówka Wrońskiej. Rozmowa z Wójcik wyprowadziła go z równowagi i nerwy napięte miał jak struna. Wystarczyła mała iskra by wybuchł.

    — Zbigniew...Zbigniew... Zbigniew… — Gość powtórzył 3 razy pod nosem, zupełnie jakby to miało mu coś podpowiedzieć. Poprawił okulary, przyciskając je bliżej nosa.

    — Tak. Był tu rano, przyniósł paczkę dokumentów. Jeden z pracusiów. Wydawało mu się, że jak będzie miał udokumentowaną robotę w trakcie tej durnej kwarantanny, to mu dopiszą nadgodziny. Szczerze powiedziawszy, wyglądał na zmęczonego. I był trochę blady. A przecież dopiero co był w Niemczech i nawet złapał parę godzin słonecznego dnia na plaży. Dziwne, nie? Ogólnie, jakiś taki nerwowy.

    Wiktoria od razu przeszła do rzeczy. Wiedziała, że nie mają wiele czasu i sprawę powinni załatwić jak najszybciej, tym bardziej, że poza Zbigniewem, mieli odnaleźć jeszcze jedną osobę.

    — Mówił, że źle się czuje? Na coś narzekał?

    Po krótkiej chwili dodała:

    — I czy wspominał, dokąd się wybiera albo z kim miał się jeszcze spotkać? Wszystko, co wydawało się wtedy nietypowe, może być teraz ważne. Nawet drobiazgi. Przepraszam za tyle pytań, ale nie możemy się z nim skontaktować.

    — Nie... właściwie nic nie mówił, tylko, że przyniósł dokumenty. Jeżeli ostatnio widziano go na tym piętrze i tu ślad się urywa, to mógł gdzieś się tu zaszyć. Większość ludzi przebywa w lobby, a mniejsze grupki z poszczególnych działów, na swoich piętrach. Zarząd gówno wie i gówno robi, ale to już pewnie wiecie... Czy on mógł być chory? Bardzo to zaraźliwe? — Zapytał pracownik Archiwum.

    Michał poczuł się wywołany do odpowiedzi. Spojrzał po kolei na każdego z mężczyzn i zatrzymał wzrok na okularniku.

    — A czy ten cały Zbigniew kogoś z was dziś pogryzł? — zapytał bez uprzejmości. Epidemiolożka i jej banda nieudaczników zabili w nim resztki lekarskiej empatii.

    — Jeśli odpowiedź brzmi nie, to nie macie się czym martwić panowie. Zamknijcie się tu od środka i nie wpuszczajcie nikogo, dopóki go nie znajdziemy.

    — Nie, o ile mi wiadomo, nie był agresywny, nikogo z nas nie zaatakował. Ale jak wy chcecie w czwórkę znaleźć jednego Człowieka na 2000 metrów kwadratowych piętra?

    — Też się nad tym zastanawiam — odpowiedział ratownik — Ale to już niestety nasze zmartwienie. Chyba że macie jakąś ciekawą sugestię.

    — Być może... Beata, podaj plan piętra. — Chłopak poprawił okulary po raz wtóry. Za chwilę rozłożyli na biurku plan budynku.

    text alternatywny

    — Powiem ci chłopie, jakby nie sytuacja, to bym pomyślał, że masz zły dzień, ale ty po prostu jesteś szczery, a to się ceni w chujowych sytuacjach. Więc tak — jesteśmy teraz w głównym archiwum księgowości, więc odpada 10% powierzchni.

    Zaznaczył ołówkiem duże pomieszczenie. Wykonał jeszcze kilka znaków na planie.

    — Co za debil to drukował? to piętro 15-ste, nie 3-cie! Ale jak widzicie, jest gdzie się schować. Mógł chociażby zaszyć się w Open Space, mógł wejść do biur kierowniczych... Albo nawet po prostu schować się w jakimś schowku na szczotki, a takie mikro-sprawy niekoniecznie są ujęte na tym planie.

    Wiktoria skinęła głową.

    — To i tak bardzo nam pomaga. Dziękuję. To więcej, niż mieliśmy kilka minut temu

    Przez chwilę wodziła wzrokiem po planie piętra. W codziennej pracy nigdy go nie potrzebowała. Trafiała do właściwych pomieszczeń odruchowo, kierowana pamięcią i rutyną. Dopiero teraz zauważyła, jak wiele drzwi i małych pomieszczeń pozostawało poza jej świadomością, choć mijała je niemal każdego dnia.

    — Gdyby to pan miał wskazać jedno miejsce, od którego warto zacząć, co by pan wybrał? Blondynka wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie planu. Tak na wszelki wypadek.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    NamiN Nami

    Trochę na szybcika chciałam, więc skupiłam się na moich NPCach :v

    Ogólnie Paulina jest za pójściem na zamek, ale nie dziś (za późno, za ciemno) a jednak jutro po szkole. Teraz muszą jakoś trafić do domów, odprowadzić się nawzajem. Paula jednak za priorytet mimo wszystko bierze przyjaciółki. Więc pewnie do jutra:P

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa