Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
RewikR

Rewik

@Rewik

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
202
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I

    text alternatywny
    Odkąd przed niezliczonymi laty przepadł na dobre ostatni król Północy, lud Shire żyje sobie po swojemu. W oczach przybysza hobbici zdają się prości, wręcz ździebko zacofani i zupełnie nieświadomi spraw, które ich bezpośrednio nie dotyczą. O ile ta druga kwestia nie ulega dyskusji, pierwsza całkowicie mija się z prawdą, a wierzą w nią tylko nieuleczalni głupcy.

    Na pierwszy rzut oka hobbici troszczą się tylko o jedno: by się napić i najeść. Nie jest to opinia bardzo daleka od prawdy, w gruncie jednak rzeczy życie w Shire nie kręci się wokół uciech stołu, ale rodziny. Prawie każdy hobbit potrafi bez trudu umieścić każdego napotkanego krajana gdzieś na ogromnym drzewie genealogicznym swego rodu – nawet jeżeli to tylko przekuzyn pra-pra-pradziadka w drugim pokoleniu. Wprawdzie hobbickie rodziny na potęgę się obmawiają, sprzeczają, kłócą i wadzą, lecz na dnie serca zawsze czują wzajemną bliskość i nigdy nie lekceważą wspólnych korzeni. Gdy mieszkaniec Shire wspomina dokonania swych przodków, przepełnia go radość i duma, jakby mówił o własnych osiągnięciach.

    Stąd też zapewne bierze się hobbickie umiłowanie jadła, napojów i rozrywek – to jest każdej aktywności, która cieszy szczególnie, gdy dzielić ją z bliskimi. A im więcej uczestników, tym większa i radość. W Shire urządza się zatem przyjęcia z najbłahszych nawet powodów: każdy pretekst jest dobry, by zebrać doborową kompanię, a sześć posiłków dziennie smakuje lepiej, gdy nie jeść ich w samotności.

    Mając na uwadze powyższe, nie było aż tak wielkim zaskoczeniem to, że otrzymaliście poprzez Służbę Kurierską swoje zaproszenia do Bag End. Nie było to także nietaktem czy wydarzeniem niechcianym. Nie było tak, nawet jeśli każdy hobbit wiedział, że Baggins zdziwaczał, kiedy blisko dwadzieścia lat temu nagle przepadł w towarzystwie krasnoludów i (a jakże!) niecnego czarodzieja Gandalfa, a potem wrócił równie nagle, prowadząc – jak powiadają – kucyka objuczonego nieprzebranym bogactwem! Nie było tak nawet, jeśli od tamtej pory oficjalnie uznawano, że Bilbo brakuje piątej klepki. Nawet jeśli uchodził za źródło rozmaitych nieszczęść! Nawet jeśli ten bezczelny magik Gandalf przyjeżdża sobie do niego i wyjeżdża z Shire, jak gdyby nigdy nic!!! Nie było tak, ponieważ wciąż Bilbo postępuje jak na dobrze urodzonego hobbita przystało. Nie skąpi on zgoła skarbów zdobytych w dalekich stronach, zwłaszcza gdy trzeba wesprzeć uboższych krewnych albo zatroszczyć się o dzieci z Hobbitonu.

    Ostawmy jednak na jakiś czas ekscentrycznego Bilbo Bagginsa na bok, choć i w tej opowieści przeznaczono mu istotną rolę i swą uwagę skierujmy na jej głównych bohaterów, a wszystko to zaczęło się wiosną roku 1360 rachuby Shire. Mieli oni wszyscy spotkać się po zmroku w Bag End w wyznaczonym w zaproszeniu dniu. Przygoda to słowo odkąd przeczytali swoje listy często kotłowało się w ich głowach, lecz co takiego miało oznaczać w tym przypadku nie wiedział nikt. Każdy przebył swoją drogę. Dla jednych była dłuższa, a dla innych krótsza. Zapewne niektórym z nich zdarzyły się w podróży rzeczy, o których nie omieszkają od razu opowiedzieć, a dla innych droga wiodła stale na przód, bez niespodzianek (jeśli tylko nie liczyć tej popołudniowej ulewy, która nastała w dniu wyczekiwanego spotkania).

    text alternatywny

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Minęło już niemal sto lat, odkąd Bungo Baggins pojął za żonę pannę z rodziny Tuków i zabrał ją z ojczystych stron, by wspólnie zamieszkać wśród osób rozsądnych. Zbudował dla niej wtedy dom, który miał dorównać rodzinnej rezydencji Tuków. Korzystając z własnych, niemałych przecież środków i posagu Belladonny kupił solidny kawał ziemi w dzielnicy Pod Pagórkiem, to jest części Hobbitonu położonej najbliżej szczytu Pagórka, gdzie wydrążył pyszną norę — najwspanialszą w Shire, jeżeli nie liczyć Wielkich Smajalów i Brandy Hall w Bucklandzie. Jako że leży u samego końca Bagshot Row, nadał jej nazwę Bag End.

    Dzisiaj jedynym właścicielem posiadłości jest wspomniany już wcześniej nie jeden raz i nie dwa - Bilbo Baggins. To tutaj miała rozpocząć się ich przygoda. Przy zielonych drzwiach Bag End.

    text alternatywny


    Gwiazdy nad ich głowami lśniły tego wieczora wyjątkowo jasno, zupełnie jakby popołudniowa ulewa opłukała niebo do czysta. Przybyli o wyznaczonym czasie. Rozpoznawali się nawzajem bez trudu, byli wszak wszyscy w ten, czy inny sposób spokrewnieni.

    Jedno z was już-już miało zapukać do drzwi, gdy drzwi otworzyły się z impetem, odsłaniając główny hol rezydencji i stojącego w progu gospodarza.
    — Jesteście nareszcie, tak się cieszę! — Bilbo dziarsko uściskął najpierw najmłodszych, Esmeraldę Tuk, Paladina jako drugiego, a potem już bardziej dorosłych hobbitów serdecznymi uściskami dłoni. — Proszę, proszę, nie stójcie tak na pewno zgłodnieliście! Ha! Dobrze Was widzieć, bardzo dobrze...

    Nim zdołaliście odzyskać rezon, już siedzieliście w przytulnym saloniku Bag End, przy wesoło trzaskającym kominku, pociągając ze świeżo napełnionych kufli i sięgając po pyszne przekąski, gdzie rychło zeszło z was zdrożenie po przebytej drodze. Bilbo, który z błyskiem w oku usadził was przed chwilą na wygodnych, mięciutkich krzesłach i sofach, sam miejsca nie zajął. Usługiwał przy stole i słuchał z radością jak wam minęła podróż. Czekał niecierpliwie, aż zniknie zawartość pierwszych talerzy, nie pozwolił wam jednak strawić ich zawartości w spokoju. Jedną rękę ułożywszy za plecami, palce drugiej zaczepiwszy o dewizkę u kamizelki, wyprostował się na całą wysokość i zaczął przemowę.

    — Chcielibyście się, jak sądzę, dowiedzieć dlaczegóż zawezwałem was tu dzisiejszego wieczora. Cóż… — nachylił się konfidencjonalnie, a w jego roziskrzonych oczach tańczył poblask płomienia z kominka. Ręką, którą dotychczas trzymał za plecami, wskazał zamaszyście w stronę okna. — Pragnę zaprosić was wszystkich do udziału w malutkiej przygodzie! — Bilbo po tych słowach aż klasnął z ekscytacji i na wpół podszedł, na wpół podskoczył do pucharka ze swoim napitkiem, a piosenka chyba sama mu się ułożyła na języku.

    O, dokąd śpieszymy,
    I dokąd ruszamy?
    Gdzie nogi nas niosą,
    Gdzie rzeki poniosą?
    Oh, tra-la-la-lalli
    Za tamte pagórki!

    — Ha! ha! Już dobrze, bo ciekawość pewnie was pożera! Nie jest to może wyprawa na miarę tej, która była moim udziałem, ale gwarantuję, że spisując się chwacko, zaskarbicie sobie moją wdzięczność oraz miejsce w pamiętnikach! Ot zwykła wyprawa tam i z powrotem! Ale czy to nie tak zaczynają się najlepsze przygody? Posłuchajcie zatem... — Tu przerwał i dla wzmocnienia efektu pociągnął długi łyk wina z kryształowego pucharka. Zaczem kontynuował: — Wiem, co sobie myślicie: „Stary Bilbo znów uknuł z czarodziejem Gandalfem, jakby tu posłać młodych hobbitów w nieznane”. Zapewniam, to nic z tych rzeczy. Wybralibyście się po prostu do Michel Delving i z powrotem, przynosząc mi przy okazji drogą pamiątkę rodzinną, znajdującą się obecnie w Domu Mathom.

    Bilbo wziął się za nakładanie wam kolejnej porcji smakołyków, a robiąc to kontynuował:
    — Owa pamiątka, to mapa Shire, sporządzona osobiście przez Starego Tuka i pełna jego rozmaitych cennych uwag. Próbuję ją odzyskać już od jakiegoś czasu: wysłałem całe morze listów do kustoszki muzeum, pani Malwy Slowfoot, obiecując szczodre datki w zamian za zwrot tego drobiazgu. Niestety, zostały bez odpowiedzi. Postanowiłem przeto załatwić rzecz dyskretnie, nie informując ani kustoszki, ani jej małżonka. Koniec końców mówimy tu o własności mojego i waszego (w większości) pradziadka, której miejsce jest bez dwóch w rękach Tuków. Poza tym oddam ją po wszystkim. Pojawiła się jednak nieoczekiwana przeszkoda: Slowfootowie postawili na straży Domu Mathom paskudne psisko, bestię bystrą i zajadłą, która dobrze zna mój zapach i podnosi raban, ilekroć jestem w pobliżu. Do tego cóż to byłby za skandal, gdybyście pokazali się publicznie w kompanii Szalonego Bagginsa! Plotkom nie byłoby końca. Dlatego ruszycie beze mnie. Odwagi macie wszak na kopy - inaczej bym was tu dzisiaj nie prosił. Ufam, że świetnie załatwicie tę drobną, ale istotną kwestię. Co wy na to?

    — Jest jeszcze jedna sprawa, a tyczy się trasy Waszej podróży. Nie chcę byście szli przez Hobbiton i nad Wodę przez kamienny most. Tam aż roi się od wścibskich hobbitów, co to by tylko plotkami żyli, a psy Sandymana obudzą po zmroku nawet przemienionego w kamień trolla, jakby tylko pomyśleć o przekroczeniu mostu. Musimy zaplanować trasę, tak by nie wzbudzić podejrzeń. Na noc zostaniecie u mnie, mam tu dość pokoi gościnnych. O śniadanie się nie martwcie, a po śniadaniu ciii... — stary Baggins przyłożył palec do ust w geście ciszy — ...nikomu ani słowa, zgoda?

    text alternatywny

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    text alternatywny

    Tego wieczora światło świec migotało w Bag End dłużej niźli zazwyczaj, a bywało że Bilbo na długie wieczory przepadał spisując swoje przygody w opasłym tomie. Z całą pewnością w niejednej norce już rozpowiadano o jego gościach i o tym co złego z tego wyniknie - tak jak wtedy, gdy zniknął i nagle Shire zaczęło odwiedzać podejrzanie dużo krasnoludów.

    Czas jakiś rozważali opcje różnorakie, lecz rozmowy dotyczyły, jak to zwykle bywa także innych tematów. Bilbo niejedno słowo zamienił z Paladinem - o tym jak to pies Malwy i Bingo Slowfoot uprzykrzył mu niegdyś życie, o tym jaka to przebiegła bestia, co by po zapachu wyczuła i pewnie nawet niewidzialnego! A zajadła jaka i głośna! Nawet imię mu Fajerwerk dali! Opowiedział im też o swoich planach spisania przygód, które spotkały go za sprawą czarodzieja Gandalfa, odpowiadając przy tym na niewypowiedziane pytanie Lobelii o przyczyny zainteresowania Bilbo mapą Starego Tuka. Z Milo rozmowa na chwilę skręciła ponownie do ogrodnictwa. Bilbo zachwalał ucznia, który przez blisko dwadzieścia lat urósł pod okiem Holmana Greenhanda i w zasadzie już teraz samodzielnie zajmował się ogrodem przy Bag End i to jego zamysł był, by rdesty obok buzdyganek posadzić... i że działeczkę tu kupił nieopodal - pod Bag Row 3... i że dom budować będzie. Zresztą w tej sprawie brat Lobelii miał do Hobbitonu zawitać. Takie i wiele innych tematów poruszanych było, lecz prym wiodły rozważania o czekającej ich przygodzie. Rozważania, które zostały jednak w pewnym momencie brutalnie przerwane przez przerażoną Prymulę Brandybuck.

    – Natychmiast przestańcie wszyscy!

    text alternatywny

    – Wybaczcie proszę. Bilbo, kochany… chyba nie mówisz poważnie. Z pewnością kryje się za tym drobne nieporozumienie. Poznaliśmy z Drogo Malwę. To przemiła starsza pani. Pojedziemy do niej, jeśli to dla ciebie ważne i poprosimy o tę mapę. To elfie lusterko, które ci z Drogo podarowaliśmy nada się na wymianę.

    Pewną dozę konsternacji Bilbo przykrył szczerym uśmiechem.
    – Ale oczywiście, oczywiście droga Prymulo... ja, musisz mi uwierzyć, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy, by móc zajrzeć do tej mapy bez uciekania się do takich psikusów. Już prawie rok zabiegam, by choćby na czas jakiś móc ją zabrać, by sporządzić jej kopię. Spotkania, listy, podarunki nawet i propozycje wykupienia! A przecież mapę zwrócę, jak tylko będę mógł! Chodzi o wypożyczenie, nie kradzież oczywiście. Nic z tych rzeczy! Nigdy bym was o coś takiego nie prosił. Nie jest to też do końca włamanie... Dom Mathom, jak wiecie stoi otworem dla wszystkich gości. Ale oczywiście, jeśli powiodłoby wam się to z przyzwoleniem pani Slowfoot, tym lepiej, tym lepiej!

    Primula Brandybuck: przenikliwość (PT 12) - | 1 | 3, text alternatywny| - porażka!

    Nawet jeśli pierwsze wrażenie mogło Primulę zmylić co do dobrych intencji ich gospodarza, nie sposób było orzec, co tak na prawdę planował stary Baggins. Chyba bezpiecznie było zatem założyć, że nie mija się z prawdą. Ale... no nie wiadomo!

    – Lusterkiem jeszcze nie zdążyłem się nacieszyć – kontynuował gospodarz. – Z pewnością jednak znajdę i inne rzeczy, które mógłbym oddać w zamian. O wielu z nich Pani Slowfoot już słyszała. Z wami też chętnie podzielę się przedmiotami zdobytymi w podróży. Jeśli zechcecie, rzecz jasna, przyjąć je jako podziękowanie moje dla Was, za pomoc, o którą proszę.

    Lobelia Bracegirdle: szukanie (PT 12) - | 6, 1 | 2 | - porażka!

    Z jakiegoś powodu, Bilbo zerkał przy tym na Lobelię i srebrną zastawę. Hobbitka prawie nie odzywała się przez długa część spotkania, za to obserwowała i osądzała uważnie - a to porządek w izbie, a to serwowane potrawy, a to jeszcze coś innego, ale nie wpadł jej w oko praktycznie żaden przedmiot, który zgorszyłby porządną hobbitkę... może poza mieczem zawieszonym nad kominkiem.

    text alternatywny

    Dyskusja jeszcze trwała, Bilbo starał się ugłaskać różne obawy, które w naturalny sposób pojawiały się u jego gości, służył też radą. Pomysł by udać się do Tukowej Skarpy, jakby to był najzwyklejszy w świecie spacer uznał za niezgorszy, lecz zaproponował też inną ścieżkę, o której myślał nim wszyscy przybyli. Wiodła ona przez rzekę na północ od Hobbitonu. Przekroczyć Wodę mieliby w miejscowym wypłycenia i dalej ruszyć do Rozstajów. Tam spędzić noc, by wyruszyć już gościńcem do Michel Delving. Aktualnie więc na stole były dwie opcje, lecz decyzji jeszcze nie podjęto.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny
    Malwa wciąż trzymając Fajerwerka w ramionach wysłuchała Milo i każdego z hobbita i hobbitkę z osobna, po czym sama dopełniła powitań, przedstawiając siebie oraz swojego męża, który zdążył po tym czasie już zejść do nich.

    Przyznano dodatkową kość!
    Prymula Brandybuck: uprzejmość (PT 12) - | 3, 8 | 2, 2, text alternatywny| - zdany!

    Bingo uśmiechał się tajemniczo, gdy Prymula Brandybuck z taką pasją rozważała możliwość zobaczenia Tukowych spinek, zaś Malwa naprawdę wcale nie była taka cięta, jak mówili inni!

    Kustosz był hobbitem rosłym, choć z pewnością nie tak jak Bullroarer Tuk, którego podobizna, wystrugana w drewnie stała gdzieś wewnątrz Domu Mathom. Był też "grubokościsty", włosy miał ciemne, kędzierzawe i wiecznie w nieładzie. Choć Bingo według wielu wyglądał na wiecznie niewyspanego, głos miał donośny i energiczny, a kiedy tylko się odezwał, jego bas wypełniał każdą przestrzeń, jaką mógł tylko znaleźć. A to jak nagle wszyscy znaleźli się wewnątrz Domu Mathom było zagadką dla wszystkich, bowiem nie pamiętali przekraczania progu. Bingo potrafił oczarować gości swoimi opowieściami, niemal jak czarodziejskie fajerwerki Gandalfa tutejszą dziatwę. Nikt nawet nie miał mu za złe, że nie odpowiedział jeszcze na pytanie, czy znajdują się tu czarodziejskie spinki. Z pewnością chcąc zachować tę informację na finał zaplanowanej podróży w przeszłość.

    W środku budynek również był okazały. Stropy zostały wysoko wzniesione, by i człowiek (gdyby tu zawędrował) był w stanie stać swobodnie. Lecz nie konstrukcyjne, czy architektoniczne okazałości były tu ważne, a rekwizyty, same w sobie opowiadające niesamowite historie. Parter był ich pełen, zaś piętro nie stanowiło części otwartej wystawy. Tam państwo Slowfoot mieszkało, tam znajdował się gabinet Pani Malwy i magazyny, ale tez strefa poczęstunku. Hobbickie historyczne wycieczki, rzecz jasna zawierały w sobie także podróże kulinarne.

    Bingo Slowfoot z humorem rozpoczął swą opowieść o czasach minionych tak dawno, że niewiele zapisków się po nich ostało i nie było pewne wszystko co wiedzieli o nich hobbici dzisiaj. Z początku ograniczył się do suchych faktów, lecz szybko przeszedł do anegdot, często wywołujących rozbawienie. Mnogość legend i historii, jakie potrafił przywołać z pamięci budziła podziw nawet najstarszych z hobbitów. Wśród legend rzecz jasna nie zabrakło tej o Marcho i Blanko, w której to goście domu Mathom dowiedzieli się z jakimi problemami borykali się pierwsi hobbici zamieszkujący Shire.

    Nie uniknęła ich również opowiastka o początkach fajkowego ziela, ani domysły skąd Tobold Hornblower nauczył się sztuki uprawy i palenia fajkowego ziela, a co ważniejsze skąd pochodziło samo zioło (Bingo utrzymywał, że choć zwyczaj najpewniej wziął się z Bree, to samo Fajkowe Ziele Hornblowera mogło być darem od istoty zwanej Złotą Jagodą lub jej małżonka Toma Bombadila, zamieszkujących Stary Las).

    Była też opowieść o ataku goblinów z Góry Gram, która wśród hobbitów była tak powszechnie znana, że jej opowiadanie stało się osobliwym żartem. Każdy ją znał, lecz nigdy nikt nie przerywał, gdy ktoś po raz kolejny zaczynał opowiadać o Bandobrasie Tuk z Long Cleeve. Nie mogło jej zabraknąć więc i tutaj.

    text alternatywny

    – Żaden hobbit nie ma pojęcia, cóż podkusiło wodza goblinów Golfimbula, by na czele hordy z Góry Gram przekroczyć granicę Północnej Ćwiartki. Ale każde dziecko od Michel Delving do najdalszych skrajów Bucklandu zna historię o tym, jak to Bandobras Tuk z Long Cleeve, o przydomku Bullroarer, zwołał wiosną roku 1147 Hobbickie Ruszenie i powiódł je przeciwko najeźdźcom. – Kiedy nadszedł czas na tę opowieść, Bingo powiódł ich do drewnianego posągu, najokazlszego w całej sali. – Bullroarer Tuk mierzył dobrze ponad cztery stopy wzrostu i mógł dosiadać konia – Kustosz poklepał bok zwierzęcia, wystrugany z dębowego drewna. Posąg przedstawiał rzecz jasna wspomnianego bohatera hobbickiego ruszenia. Bullroarer był przedstawiony jako nieco roślejszy niż Bingo, lecz znacznie muskularniejszy. W lewej ręce przytroczoną miał okrągłą tarczę, zaś prawą miał wzniesioną wysoko ponad głowę, gotową do ataku. Nie było jednak tam słynnej maczugi. – Na jego grzbiecie... – kontynuował kustosz – ...ruszył z wrzaskiem do ataku przez Zielone Pola. Wystarczył jeden cios straszliwej maczugi nieustraszonego hobbita, by głowa władcy goblinów spadła z karku. Podobno przeleciała nad caaałym szeregiem nieprzyjaciół i zaryła w króliczą norę. Na ten widok wroga armia pierzchła w popłochu! Przy okazji... – Bingo uśmiechnął się porozumiewawczo ze swoimi słuchaczami – ...wynaleziono też grę w golfa.

    Pozwolono im popodziwiać posąg i to z jaką dbałością o szczegóły został wykonany, lecz po chwili Bingo znów podjął swą przemowę:
    – Jak widzicie, nasz drewniany Bandobras nie posiada słynnej maczugi, a jest ku temu powód. Może ktoś z was wie, lub domyśla się jaki? Podpowiem, ma to związek ze Starym Tukiem. – Tutaj kustosz, mrugnął porozumiewawczo Prymuli, choć chodziło mu raczej tylko o samo wspomnienie o Gerontiusie, a nie o spinki. Jeszcze nie. Chyba?

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - MATERIAŁY
    RewikR Rewik

    WĄTEK SESYJNY
    KOMENTARZE


    KARTY POSTACI:

    Zmiany w karcie Karty startowe
    przygotowanie Milo Makary Tuk
    sójka Esmeralda Tuk
    miód [uprzejmość], - 2PN, przygotowanie Lobelia Bracegirdle
    - Paladin Tuk II
    -1 PN Primula Brandybuck
    -1 PN, przygotowanie Rorimak Brandybuck

    SPIS POSTACI ZALEŻNYCH

    • Ada (Adaldriada) Burrows - młoda pograniczniczka z Małego Delving
    • Baldo Bunce - posiada gospodarstwo niedaleko Rozstajów, sprzedaje warzywa i drewno na opał. .
    • Beinion - tajemniczy człowiek, ponoć tropiący nikczemną istotę .
    • Bingo Slowfoot - kustosz Domu Mathom w Michel Delving
    • Drogo Baggins - narzeczony Prymuli
    • Eglantyna Burrows - matka Ady Burrows
    • Fredegar Chubb - spotkany w Rozstajach handlarz ryb.
    • Griffo Noakes - wnuk Starego Noakes'a, pszczelarza
    • Malwa Slowfoot - kustoszka Domu Mathom w Michel Delving
    • Odo Bolger - młody hobbit, powożący kolaskę Prymuli i Drogo
    • Pan Headstrong - pogranicznik zajmujący się sprawą płotu Starego Brody'ego
    • Pan Brownlock - pogranicznik
    • Pani Mirabella - hobbitka, posiadająca niewielkie gospodarstwo między małym i dużym Delving
    • Robin Roper - luby Ady Burrows
    • Stary Brody (Tolman Brody) - hobbit, mający swoje gospodarstwo na północ Za Pagórkiem .

    PLOTKI
    plotki z Postoju Wędrownika w Rozstajach


    DRZEWA GENEALOGICZNE HOBBITÓW

    • Zagadki Gladina
    • strona 1
    • strona 2

    OZDOBNIKI POSTÓW
    tekst alternatywny
    tekst alternatywny

    text alternatywny text alternatywny text alternatywnytext alternatywny text alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywny
    text alternatywnytext alternatywnytext alternatywnytext alternatywny


    TOKENY POSTACI GRACZY
    text alternatywny text alternatywny
    text alternatywny text alternatywny
    text alternatywnytext alternatywny


    WYNIKI NA KOŚCI

    text alternatywny runa Gandalfa text alternatywny oko Saurona text alternatywny magiczny sukces

    %(#008040)[imię: nazwa umiejętności (PT X) - | 1d12 | yd6 | - porażka, wielki/nadzwyczajny skuces!]-|
    

    Ostatnio wprowadzone zmiany: schemat testów (pomoc dla MG)

    Materiały sprzysiężenie czerwonej księgi

  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2
    RewikR Rewik

    Seweryn Drachenwulf

    text alternatywny

    – Jak mamo uważasz? – Seweryn przyjrzał się w lustrze. Twarz jego po lecie zdecydowanie mniej pobladła się zdawała, mimo iże na słońce wychodzić nie lubił... a może raczej z konieczności odeń się chował, kiedy mógł, bo cera jego czerwieniła się szybko i doskwierać zaczynała prędko, zupełnie jakby był niemile widziany przez Pelora. Tego, którego sam wybrał za swego patrona i powiernika radości i smutków wszelakich. Pelor jakby oglądać go wcale nie chciał.

    Wydziergał był sobie czapkę do koloru szalika, a dzieło ukończył przed chwilą, korzystając z chwili między pomaganiem bliźnim i nocnym odpoczywaniem. Zima nadejdzie szybciej, niźli by tego wszyscy chcieli. Poprawił osadzenie mucki na głowie i uśmiechnął się do czegoś. Seweryn był dziś dla siebie szczególnie łaskawy. Postanowił, iże na spacer był sobie zasłużył.

    Godzina była wieczorna, Nowalijka pracę już swoją skończyła kilkadziesiąt pacierzy temu, a i ona długo w pracy przesiadywać potrafiła. Seweryn odszedł kilka kroków do miejsca, gdzie leżały rzeczy spakowane dlań na jutro. Dopisał jeszcze coś do zadań dla jego pomocnicy. Znów zostawia ją samą z niewiadomymi przypadkami, w tym z takimi, na które nie mógł jej przygotować, przynajmniej z czytaniem radziła sobie już niezgorzej i błędu z już rozpoczętym leczeniem nie sposób było jej popełnić. Zdmuchnął świecę w pracowni i udał się jeszcze na spacer pod zimnym, gwieździstym niebem, by zebrać myśli.

    Czarne Wrota znał już dobrze. Pomału patrzeć na nie jak na coś w rodzaju domu zaczynał... albo miejsce chociaż, gdzie przynależał. Mimo to wciąż osób wielu nie znał. Oczywiście wielu z nich gościł w swym lazarecie, lecz bliższej znajomości nie zawiązał. Czasu na to było zbyt niewiele, mimo iże już ponad pół roku tu spędził.

    Idąc w dół wzgórza minął szarzejące w oczach postaci. Pozdrawiali się wzajemnie, ale z rzadka tylko pamiętał czyjeś imię. Dzisiaj wieczór Seweryn był dla siebie szczególnie łaskawy, skręcił do Górniczej Doli - miejsca o którym słyszał co nieco, lecz nigdy okazji nie miał odwiedzić.

    Rozgrywka

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Lobelia Bracegirdle: przekonywanie (PT 12, test trudny) - | 8 | 2 | - porażka!

    Ranek był słoneczny, lecz rześki. Jeszcze przed drugim śniadaniem, Lobelia udała się do swojego ojca, który przebywał gdzieś między Hobbitonem, a Nad Wodą. Celem tej przedwczesnej podróży było uzyskanie wozu do transportu Drogo oraz wiarygodna wymówka - na wypadek gdyby ktoś pytał w jakim celu to taka gromadka, w taką stronę się udaje. Niestety wóz o którym myślała był załadowany towarami, które miały nazajutrz wyruszyć dalej, w stronę Yale i nikomu nie było w smak go teraz rozładowywać. Ojciec Lobelii zgodził się udostępnić wóz, tylko w ostateczności, wskazując jej kilka miejsc, gdzie mogłaby najpierw spróbować pożyczyć wolne wozy. Na szczęście przez okno dojrzała wtedy kolaskę, którą przybyli do Bag End Prymula, Rorimak i Drogo.

    text alternatywny

    Kolaska wesoło podskakiwała co rusz na nierównościach drogi z Bag End do Hobbitonu. Przekroczyli kamienny most, mijali kolejne nory hobbitów. Rzecz jasna, podobnie jak w samym Bagshot Row, nie były to szkaradne, brudne, wilgotne nory, rojące się od robaków i cuchnące błotem, ani też nie były to suche, nagie, piaszczyste nory bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; były to nory hobbitów, a to znaczy: nory z wygodami... i nory z oczami.

    Lobelia Bracegirdle: zagadki (PT 12) - | 1 | 2, 4, 6 | - wielki sukces!
    Prymula Brandybuck: zagadki (PT 13) - | 3, 3 | 4, 5, 6 | - wielki sukces!
    Drogo Baggins: zagadki (PT 13) - | 1 | 3, 4, 6 | - wielki sukces!

    Uprzejmie obserwowani i pozdrawiani i zagadywani jechali nad brzegiem Wody, aż do szarego stawu, którego obecność znaczyła, że dotarli do miejscowości o nazwie "Nad Wodą".

    Pierwszym budynkiem miejscowości uznawało się gospodę Pod Zielonym Smokiem, popularne miejsce spotkań mieszkańców całej okolicy, lecz tym razem musieli z trudem odmówić sobie miodu i piwa, czy innych frykasów. Miejscowość opuścili Aleją Południową i jak dotąd żadne z nich nie dało po sobie poznać, że ich powód podróży do Tukowej Skarpy, nie był celem jedynym i samym w sobie.

    Tutaj okolica stała się bardziej otwarta i mogli nieco się rozluźnić tym bardziej im dalej zagłębiali się w Kraj Tuków. Gościniec Wschodni stanowiła szeroka jabłoniowa aleja. Krajobraz znaczyły liczne gospodarstwa, gdzie ten i ów kuzyn Tuk sieje pszenicę i jęczmień na chleb i piwo, dogląda pasieki, w której pracowite pszczoły wytwarzają miód, albo poluje na drobną zwierzynę dla skór i mięsa.

    Drogo zaproponował Prymuli oraz Lobelii i sam zapalił fajkowe ziele i zatracając się w tej czynności i rozmowach jechali tak czas jakiś. Nie ujechali jednak dość daleko na tyle, by podróż zdążyła się znudzić, kiedy po lewej stronie drogi, niedaleko niewielkiego stawu dostrzegli, a później usłyszeli ambaras. Jedno z dzieci Noakesów wykrzykiwało coś i odpędzało niewidocznego napastnika. Młody Noakes biegał pośród uli, bijąc z początku w powietrze kijem. Potem zaś odpędzając się już samymi rękoma i biegając w popłochu!

    – Zostawcie je, wy paskudy! AAAaa!! Pomocy!
    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Zadanie złożone : opór 3, dostępnych 5 testów
    Ochocza Esmeralda Tuk zużywa nadzieję (+2k6)
    Esmeralda Tuk: inspiracja (PT 11) - | 6, 8 | 1, 3, 4, 6 | - wielki sukces! opór spada o 1!
    (runę wydano na niespodziankę)

    Szum wody, może nie tak gwałtowny jak szum wodospadu, lecz zauważalny sprawiał, że musieli mówić głośniej niż zazwyczaj. Woda była głęboka i z całą pewnością mogły czyhać w niej miejsca, gdzie sięgałaby wyżej nosa! Początkowe zafrasowane miny Esmeralda szybko swym pogodnym nastawieniem przemieniła w rozpromienione lica na myśl o czekającej ich przygodzie. Hobbici zaczęli rozprawiać o możliwych rozwiązaniach i dość szybko rozdzielili między sobą zadania.

    Milo zabrał się za zbieranie odpowiednich palików, które mogliby wykorzystać podczas przeprawy, Rorimak oraz Paladin ruszyli w poszukiwaniu łódki, bo przecież musiała być przy rzece jakaś łódka, wszak hobbici - wędkarze często tu przychodzą. Ruszyli najpierw w dół rzeki, ale po jakimś czasie bezowocnych poszukiwań zawrócili i poszli w górę, w myśl zasady, że lepiej znaleźć łódkę tam i wiosłować z nurtem niż odwrotnie.

    Zapytacie pewnie czym to zajmowała się w tym czasie Esmeralda, przecież nie stała nieruchomo w miejscu... Nic bardziej mylnego!
    – Milo! – szeptała krzykiem – Milo! Jest tam jeszcze?

    Milo z uśmiechem zezował gdzieś ponad jej czoło.
    – Tak Esme, jeszcze tam jest. Długo nie wracają, nie sądzisz? Paladin i Rorimak.

    Esmeralda była zbyt przejęta by kiwnąć głową.

    Zadanie złożone : opór 2
    Milo Makary Tuk: rzemiosło (PT 13) - | runa | 5 | - sukces! (opór spada o 1)

    Konstrukcja hobbita Milo, zaczęła już nabierać kształtu, wprawdzie działo się to kosztem starego ogrodzenia szanowanego Brody'ego, ale te miał zamiar naprawić później. Ważne było to, że nurt rzeki zdobiły już pierwsze oparcia dla przyszłych podróżnych. Wystarczyłaby już tylko lina. Łódka też sprawę by załatwiła, ale lepsza byłaby lina. Przecież szkoda byłoby jego pracy.

    – Milo! Milo! Spójrz! – głos Esmeraldy znów wyrwał go z zamyślenia – Siedzi mi na ramieniu, prawda?

    – Tak Esme, siedzi. Spróbuj może ją nakarmić. To chyba sójka. Z tego co wiem... jedzą różne rzeczy. Mam nadzieję, że nic im się nie przytrafiło...

    – Oj! To byłoby straszne! Może chodźmy ich poszukać? We trójkę? – ostatnie pytanie było skierowane do jej nowego naramiennego przyjaciela.

    text alternatywny

    – Grrrrchh… khrrrr… grrruuuh…

    Paladin i Rorimak zrobili sobie przerwę i coś podjedli. Potem ruszyli dalej na przełaj przez zarośla, podmokłe tereny i drobne odnogi i starorzecza. Czasem gdy wymagał tego teren, rozdzielali się, żeby szybciej przeszukać brzeg. Trzeba było przyznać, że ich krewniak Bilbo, rzeczywiście wybrał najdogodniejsze miejsce do przeprawy, tutaj Woda była jeszcze bardziej wartka. Dopiero dalej na północ, dużo dalej na północ, Woda tworzyła rozległe rozlewisko i przemieniała się w Bagnisko, ale to było już niedaleko Świerkowego Dworu, a oni byli ledwie ledwie za Pagórkiem.

    Zadanie złożone : opór 1
    Rorimak Brandybuck: rekonesans (PT 13) - | 3 | - | - porażka!
    Paladin Tuk II: rekonesans (PT 14) - | text alternatywny | 5, text alternatywny | - porażka!

    – Khrrr… gHrrr… RRRrrrch…

    Wędrówka po tych terenach była mecząca, nie rzadko stopy ślizgały im się na mokrych, obłoconych kamieniach, zaś cała okolica oraz odgłosy, które czasem słyszeli w oddali ożywiły w Rorimaku wspomnienia o potworze zza Zielonego Muru. Nie wiedział o nim zbyt wiele, lecz zdecydowanie zbyt często rozmawiało się o nim ostatnio w Bucklandzie. Dlatego też ciężko było cokolwiek o nim wiedzieć. Co opowieść to inne rewelacje. Na szczęście byli wiele staj dalej. Odgłosy te, które słyszeli tutaj to były zapewne porykiwania jeleni daleko w Błędnym Lesie, nierzadko ptactwa, czy słyszalne wszędzie rechoty żab i ropuch. Może trochę wyolbrzymione przez ich wyobraźnię. Znów zrobili sobie - krótką przecież - przerwę.

    – Grrr… chRR… KRhraaa!

    Tylko ten jeden odgłos, czasem słyszalny lepiej, czasem gorzej, ale jakby narastający i nie do rozpoznania. Ruszyli dalej.

    – GRRRrraUgh! khrrRrch… rrrGH!”

    W dodatku zdawał się być tym bliżej im dalej wędrowali w górę rzeki.

    – Coś jakby dzik, ale taki mało dziki. Ale też nie warchlak... - Paladin najwyraźniej też to słyszał.

    – To chyba stamtąd. – Rorimak rozchylił zarośla. Jego oczom ukazała się łódka, bezpiecznie zadokowana na brzegu i przywiązana długą liną do drzewa. Z jej wnętrza zaś dobiegało chrapanie Starego Brody'ego.

    – Khrrr… chrrrap… khrrrr…

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Bingo Slowfoot chwycił szelki swymi dłońmi, gdy Paladin przedstawił swoje rozumowanie i kiwał głową twierdząco, zachęcając, by nie przestawał.
    – Doskonała odpowiedź, panie Paladinie! Obawiam się, panienko Brandybuck, że jednak nasze przeczucie jest właściwie. Przejdźmy może do tego to podwyższenia.

    Skierował ich w miejsce, gdzie ścianę zdobiły skrzyżowane laski podróżne nietypowego kształtu i gdzie postawiono piedestał, na którym to, pod szkiełkiem spoczywała para pięknych diamentowych spinek do mankietów.
    – Gerontius Tuk, bardzo pragnął posiadać w swojej kolekcji maczugę Bullroarer'a. Przystał więc na układ, w którym podzielił się swoją wiedzą, przelewając ją na pergamin i obiecał oddać Domu Mathom spinki, które otrzymał od czarodzieja Gandalfa... wraz z kilkoma innymi przedmiotami o wartości bardziej historycznej. Dzięki temu mógł cieszyć się dziedzictwem swego pradziada do końca swoich dni. Gerontius umowy dotrzymał...

    – Nie dotrzymał - wtrąciła kustoszka.

    – Dotrzymał, przynajmniej w swoim mniemaniu – Bingo natychmiast z uśmiechem załagodził spór – Ponoć informacja o miejscu przechowywania maczugi Bandobrasa Tuk znajduje się w jego zapiskach. Skrzętnie schowana i ubrana w liczne zagmatwane zagadki. Umysł Starego Tuka, zwłaszcza pod koniec jego dni, meandrował przedziwnymi ścieżkami. To nieodżałowana strata dla Domu Mathom, lecz jak dotąd żaden kustosz, czy kustoszka z Michel Delving nie rozwikłał jego zagadek.

    Bingo westchnął, jak mógł westchnąć tylko wielki miłośnik historii i sztuki.
    – W każdym razie spinki... tak, chcielibyście zobaczyć jak działają? Oto one, w całej swojej okazałości!

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Posłuchanie - 5 prób, opór nieznany (zależny od ostatecznej prośby)
    Prymula Brandybuck: zagadki (PT 13) - | 5, 7 | 1, 3, text alternatywny | - wielki sukces!
    Paladin Tuk II: zagadki (PT 14) - zdany bez rzutu!

    Bingo wyciągnął spinki, celem pokazania ich gromadce hobbitów. Nie miał też nic przeciw, by jedno z nich użyło spinek do mankeitów.
    – Hmmm, w zasadzie dlaczego by nie? Pomyślmy... – Bingo, chyba nawiązywał do słów Lobelii i Esmeraldy – Uprzejme z was hobbity i potrafiliście rozwiązać moją zagadkę. Są wśród was nawet potomkowie Gerontiusa Tuka, a kto lepiej zrozumie go, jak inny Tuk? Jak myślisz Malwa? Może nasi goście faktycznie byliby w stanie pomóc?

    – Te zagadki to tylko bełkot starca, szkoda na to czasu kochanie. – Kustoszka nawet nie spojrzała w ich stronę. Ustawiała pod ścianą rząd dziwacznych drewnianych ram na kołach. To najwyraźniej najnowszy nabytek muzeum. Malwa Slowfoot przyczepiała właśnie do każdego urządzenia karteczkę o treści „bicykl”.
    – Prócz paru przepisów i kilku patentów nie ma tam nic przydatnego. Dość czasu już na tym zmarnowaliśmy.

    Malwa wyprostowała się, poprawiła jedną z zawieszonych karteczek i obróciła się do swoich rozmówców.
    – Ale jeśli tak to naszych gości interesuje, zapiski są w naszej biblioteczce na piętrze, w drugiej alejce. Chyba, że znów nie odłożyłeś ich na miejsce... Samo przestudiowanie ich to ze dwa dni czytania. A potem zapraszam na maślane bułeczki z konfiturą według przepisu Złotogłówki Noakes. Zbliża się pora na herbatę.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE
    RewikR Rewik

    Tak, traktuje to bardzo na luzie, z przymrużeniem oka i jako warsztaty (bylo w temacie rekrutacji) To scenariusz dla poczatkujacych graczy, ale Gladin szybko wyjaśnił mi, że tak łatwo z wami nie będzie :D. Lobelia to w zasadzie nawet książkowo okradła Bilbo, a Bilbo o tym wie. Scenariusz zakłada że bez pytań idziecie zdobyć mapę, bo ona z racji dziedziczenia niby prawnie przynalezy do Bilbo. Zakłada też, że idziecie podaną ścieżką przez Bilbo. Nie podaje wprost motywacji Bilbo. No ale jestem jeszcze ja, żeby wam ścieżki udostępnić, motywacje zarysować. Co do samej chęci udziału Waszych postaci w przedsięwzięciu, tu nic nie zaradze i muszę liczyć na współpracę. I tak... dopuszczam opcję dyplomatyczną (po moich modyfikacjach w scenariuszu)

    Komentarze sprzysiężenie czerwonej księgi

  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2
    RewikR Rewik

    Zachwycające architektoniczne detale, rzemieślniczy kunszt i bogate materiały, które zostały wreszcie skonfrontowane ze zwykłym pospolitym życiem, przegrywały. Tak się zdawało - tam gdzie dochodziło do starć na Ścieżce, nie ostawał się choć kamień na kamieniu. Bieda, chaotyczne łaknienie bogactw, zazdrość, chciwość i brak poszanowania dla historii, zwykła ignorancja była temu winna. Lecz deprawacja ta miała swoje drugie oblicze, które zdaje się nie było dostrzegane przez tych ważnych tutaj. Oblicze to śmiało się i krzyczało "nareszcie!".

    Również Seweryn uśmiechał się skrycie widząc złość malującą się na co ważniejszych obliczach - tych możnych, mających za pchły, czy inne robaki tych, którzy wgryzali się w te structurae miraculorum i żywili się na nich. Robactwo łupiło to czego nienawidziło i pragnęło zarazem. Te archaiczne, architektoniczne szczątki zostały wybudowane na krwawicy ich przodków - prapluskw i teraz wracały w ich żuwaczki. Nareszcie!

    Seweryn nie delektował się tym widokiem wcale długo. Dla niego szykowała się inna uczta. Obserwował ich swoimi kaprawymi oczami. Zastanawiał się wiele. Próbował dostrzec, co sprawia, że oni mogą, a on nie? Zdawali się widzieć więcej, posiadać więcej zmysłów i darów. Co było w tym kawałku skały, który tak wszyscy łapczywie dotykali?

    Seweryn odsunął się od ściany, dając archeologom przestrzeń do pracy. Czy też czegokolwiek, co planowali tu robić... Medyk patrzył na mleczny, przymglony kryształ górski w dłoniach Quolleba, jakby spodziewał się czegoś nie po profesorze, a po samym kamieniu. Wpatrywał się weń z uporem godnym samego Ballo, wyczekując aż przemówi, aż zacznie się magiczny pokaz.

    Seweryn zrobił jeszcze kilka kroków w tył. W tej chwili dane było mu być jedynie widzem. Ślepym, dodajmy, lecz bardzo chcącym czegoś doświadczyć.

    Rozgrywka

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Bilbo słuchał reprymend Lobelii z lekko przygaszoną miną, ale też chyba czasem, gdy nie patrzyła, strojąc miny do reszty gości.
    – Zwykłem działać pochopnie, dlatego też cieszę się, że możemy te sprawy wspólnie omówić. – Bilbo rozłożył przepraszająco dłonie z rozbrajającą szczerością. – Głos rozsądku, to coś czego nigdy zbyt wiele, droga Lobelio! Ale tak, tak... pytałaś o... już wiem! Wytłumaczenie, dlaczego mostu unikać należy, a Rozstaje uważam za bezpieczne - jest podwójne. Pierwsze, nie ma tam tylu plotkarzy i gawędziarzy co tutaj, w Hobbitonie i Nad Wodą – Hobbit począł ich wyliczać na dłoni, ale szybko zrezygnował, machając dłonią jakby muchę odpędzał – Twoofootowie, Greenhandowie... długo by wymieniać, a Rozstaje to przecież R o z s t a j e. Co dzień tam targi i kramów bez liku, podróżni często tamtędy chadzają, bo to Gościniec Wschodni, nawet krasnoludowie, to i nikt nie zwróci uwagi na grupę hobbitów. – Tutaj nagle ściszył głos – Ale jeśli to prawda, że już o nas te długie języki rozpowiadają, to ostrożności faktycznie nigdy za wiele.

    Baggins, zaczął maszerować wzdłuż stołu, z dłońmi splecionymi za plecami.
    – Może tak, może tak powinniśmy zrobić? Rozejść się każdy w swoje strony, albo po dwóch, trzech? Pomysł z przebraniem przedni! Znajdę nawet płaszcz, co to go od przyjaciół dostałem, podczas mojej wyprawy. Ha! Dwa nawet! Resztę uszyć by można chybcikiem. Drogo, bądź tak uprzejmy, tam nad kredensikiem, powinny tam być!

    Drogo zastygł z buzią pełną ziemniaczków i z jeszcze niedojedzoną zawartością skoczył na taborecik, by sięgnąć nad kredensik, co to znajdował się nad nim.
    – Mnie też pomysł przechodzenia przez rzekę się nie widzi, ale jeśli będzie trzeba, to dam radę. – zapewnił o swojej odwadze, sięgając po nudny, szary płaszcz wyszywany futrem. – Słyszałem, że Stary Tuk sam mapę do Domu Mathom oddał, zresztą Bilbo też kilka swoich skarbów, prawda? – odpowiedział Rory'emu.

    I już, już ściągać miał! Już schodzić, a przechylił się! Złapał się czegoś, lecz na nic to się zdało! Już ratować się chciał i już na nogi lądować, a jednak bucnął niezdrowo, nogi układając nieostrożnie.
    – Aaaaa! – Za kostkę się złapał – Ojojoj! – zakrzyknął – Nic mi nie jest! – dzielnie zapewnił, lecz noga jakby spuchła i koloru nabrała!

    Drogo Baggins otrzymuje ranę!

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE
    RewikR Rewik

    xD Nie, to nie hobbit-alkoholik. Nie to uniwersum 😄

    15 o ile jeszcze nie wydawałeś.

    Zadanie złożone: opór 1
    Rorimak Brandybuck zużywa nadzieję!
    Paladin Tuk II: skradanie (PT 14) - | text alternatywny, 8 | 4, 5, text alternatywny, text alternatywny | - nadzwyczajny sukces!
    Zadanie złożone powiodło się!

    Z takimi rzutami, to dacie rade go w tej łódce jeszcze potem odstawić do domu. xD Róbcie z nim co chcecie.

    Komentarze sprzysiężenie czerwonej księgi

  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Seweryn Drachenwulf

    – Jakaż to siła, duszę do metalu przyszywa? Jaka mroczna nić wiąże je ze światem doczesnym? – podjął cyrulik, gdy Ważni wdali się w dysputę o "przewodnikach" lecz został zapomniany przez magików i naukowców, zajętych owym miraculum.

    Kiedy dalej dyskutowali, przemieszczał się ostrożnie po komnacie, nie chcąc uczynić czegoś, co skutkowałoby karcącymi spojrzeniami, tych co w magii rozeznawali się nie tylko w teorii, lecz i praktyce. Rozglądał się, dziwując i oceniając, lecz daleko się nie oddalając.

    Obserwował też, zresztą podobnie jak inni, jak uczony Eutalo konstrukty począł liną obwiązywać i jak w pierś z impetem ucierpiał. Na szczęście nie trwale.

    – Be...będzie pobolewać, panie Isebrand. Przy oddychaniu... głębokim, kichaniu, ale kości zdają się być całe. – dłonie Seweryna były nieprzyjemnie zimne, lecz wprawnie nimi operował, wyłuskując spomiędzy tkanek żebra.

    – Skoro jesteśmy już po prawej, to zmierzajmy do prawej – zasugerowała Morwen, gdy problem potencjalnych przeciwników został rozwiązany. – Tam też czuję magię... Jest jakiś przewiew, świeżość...

    – Poważnych obrażeń nie stwierdzam, tedy ruszać możemy – mówiąc to Rudowłosy cyrulik biegał swymi kaprawymi oczkami od jednej postaci, do drugiej, jakby próbując okreslić, kto właściwie przewodzi tej watasze. Z przyzwyczajenia może wzrok jego spoczął wreszcie na kamienną płytę posadzki.

    Rozgrywka

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    text alternatywny

    Zadanie złożone : opór 3, dostępne 3 testy
    Drogo Baggins zużywa nadzieję (pomaga w śpiewaniu)!
    Prymula Brandybuck: pieśni (PT 14) - | c9bb223d-514f-4708-ba1b-b3059d9c9029-image.png | 1, 1, 2 | - porażka!

    Zadanie złożone: opór 3
    Bystrooka Lobelia Bracegirdle zużywa nadzieję (+2k6)!
    Lobelia Bracegirdle: przenikliwość (PT 12) - | 1, text alternatywny | 1, 3, 5, 6 | - wielki sukces!
    (opór zmniejsza się o 2)

    Griffo Noakes był przerażony wszędobylskim bzyczeniem. Biegał w kółko, a to pacając się po karku, a to wymachując ramionami w bezładzie. Nie mógł być jednak bardziej przerażony niż owadzi napastnicy na widok, podążającej w ich stronę, owianą dymem postać z siejącą postrach parasolką. Lobelia szybko zorientowała się w sytuacji i poznała wroga, z którym przyszło jej się mierzyć. Wiedziała też, że tak rozwścieczone szerszenie, nie dadzą łatwo za wygraną.
    – Wskakuj do wody młodzieńcze, ale już! Tylko nie potop się tam! – Gdyby głos potrafił pchnąć kogoś od razu do pobliskiego stawu, to z pewnością byłby to jej głos.

    Zadanie złożone: opór 1
    Lobelia Bracegirdle zużywa nadzieję!
    Lobelia Bracegirdle: wiedza (PT 12) - | 4 | 2, 3, 5 | - sukces!
    Zadanie złożone powiodło się!

    Ukontentowana, widząc, jak młody Griffo mknie do stawu, postanowiła zając się pszczołami. Osłaniając się fajkowym dymem, powkładała ramki na miejsce i zasłaniała otwarty ul, z którego to najpewniej ten nicpoń, pod nieobecność Noakesa chciał wyjeść cały miód! Chwile potem dobiegła do niej już Prymulka i razem upewniły się, że ani chłopcu, ani pszczołom nie stanie się już więcej krzywda. Wszak pszczoły potrafiły obronić się same, o ile ul nie był otwarty, a wylotki dostatecznie małe.

    Chłopiec był użądlony w dwóch miejscach, ale wyglądało na to, że bardziej teraz doskwierało mu zimno z przemoczenia. Okazało się, że mieszka, zaraz obok dziadków, gdzie też Odo powiódł kolaskę w pierwszej kolejności. Na miejscu stary Noakes podziękował im serdecznie za ratunek wnuka, wręczając dzbanuszki miodu, a zaraz potem zebrał się w drogę by poszukać gniazda intruzów.

    Zyskujecie pożyteczny przedmiot: dzbanki miodu (uprzejmość)!

    text alternatywny

    Dalsza droga wiodła stale prosto przez Gościniec Wschodni, aż do Rozstajów. W prawdzie rozważali podróż prosto do Tukowej Skarpy, lecz ostatecznie stanęło na tym, że to w Postoju Wędrownika zdecydują co dalej. Gospoda ta znajdowała się w samym środku Rozstajów. Spodziewali się, że dotrą na miejsce szybciej od reszty i nie mylili się, mimo że gdy to nastało, dzień nawet dla nich już się kończył.

    Rozstaje nie miały jednak zamiaru jeszcze się kłaść. Większość stołów przed gospodą Postój Wędrownika była wciąż zajęta. Pogoda wszak dopisała, zmrok z każdym dniem wiosny zapadał coraz dłużej, a nie było niczego przyjemniejszego niż wieczór w piwiarni pod otwartym niebem.

    Większość gości stanowili hobbici, radośnie gaworzący ze sobą, ale dało się dostrzec też grupę krasnoludów. Popijali ciemne piwo i grali w młynka, którego nauczyli się zapewne od jakiegoś Tuka. Gdyby naostrzyć uszy, dałoby się usłyszeć tu niejedną historię. Tutaj także nie obyło się bez uprzejmych zagadywań i pytań o cel ich podróży i zdrowie Drogo. Na szczęście to już mieli przećwiczone. Niestety znalezienie miejsca na noc zakrawało już o większy wyczyn. Wszystkie łóżka w Postoju Wędrownika były już zajęte przez dużą grupę kupców fajkowego ziela, zmierzających do Longbottom.

    Tutejszy ruch nie był wcale aż taki dziwny. Rozstaje - nazwa ta była podwójnie akuratna, wszak przecinały się tu szlaki, ale też schodzili się i rozchodzili hobbici z całej Zachodniej Ćwiartki, by wymienić zarówno towary, jak i najnowsze wieści. Przy większości domów stoją tu szopy, które w każdej chwili posłużyć mogą za skład albo stragan, gdy trzeba sprzedać coś podróżującym Gościńcem Wschodnim. Ruch był więc tu częsty i pożądany, nie zmieniało to jednak naglącej sprawy - nie mieli gdzie przenocować tej nocy, a drugiej grupy, jak nie było widać, tak wciąż nie było widać.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE
    RewikR Rewik

    Za pomoc Drogo, każdy z dostarczających odzyskuje punkt nadziei (jeżeli miał zużyty).

    Reszcie zaś proponuję te dwa dni przekuć w coś co nie jest częścią zasad, ale myślę, że może fajnie pasować do misji złodziejskiej, ewentualnie wykonania posłuchania (takie zadanie złożone, ale w dyplomacji), celem przekonania kustoszki.

    Mianowicie: gdy podczas sesji zdarzy się tak, że będziecie chcieli testować jakąś umiejętność (dowolną), będziemy mogli retrospekcyjnie poświatotworzyć, że na taką specjalną okazję się wasza postać przygotowała - dzięki temu otrzyma dodatkową kość k6, tak jakby posiadała pożyteczny przedmiot (tylko na tą jedną sytuację).

    Przykład?
    Zaczyna ujadać pies kustoszki, bo was zauważył w muzeum, Panicz w retrospekcji uznaje, że Milo zaopatrzył się w kiełbase, więc test uprzejmości, by uspokoić psa wykona z dodatkową kością k6. (Ale nie musiał wczesniej deklarować, że kupuje kiełbase).

    Komentarze sprzysiężenie czerwonej księgi

  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2
    RewikR Rewik

    https://i.imgur.com/z6I4e2t.png

    Seweryn Drachenwulf

    – Potrafisz wyczarować coś co je przestraszy? – Seweryn nie bez obaw, acz daleki od paraliżującego strachu objął wzrokiem salę i unoszące się istoty. – Mephitis, trujące wyziewy... – pomyślał i choć pewności nie miał, uznał iże nazwa ta nie bez przypadku została im nadana, nawet kojarzył coś na ten temat – Uważajcie na ich plwociny! Mogą trującymi się okazać!

    Seweryn rozejrzał się po pomieszczeniu szukając przedmiotu, za którym zasłonić by się mógł. Ławki, stołu, który przewrócić można, lub nawet kawałka metalu duże dość, by jak tarczą się zasłonić, gdy zajdzie potrzeba.
    – Zdać to się może! – Seweryn utwierdził w zamiarach Morwenę, pospiesznie kierując się w wybraną stronę. Ta pewnie takiego utwierdzenia wcale nie potrzebowała. Zdawała się znać te istoty lepiej od niego, który jedynie wzmianki czytywał w bibliotece Caspara van Leeuwen z Loftwock.

    Rozgrywka

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    RewikR Rewik

    https://imgur.com/80HA66L.png
    Prymula Brandybuck +1k6 za okoliczności
    Prymula Brandybuck: zagadki (PT 13) - | 1, 6 | 1, 4, 5, 5 | - sukces!
    Lobelia Bracegirdle: przekonywanie (PT 12) - | 9 | 2, 3 | - sukces!
    Lobelia Bracegirdle: inspiracja (PT 12) - | text alternatywny | - | - oblany!

    https://imgur.com/0gbovCj.png

    Po tym pełnym grozy zdarzeniu, zgiełk w Postoju Wędrownika z czasem narastał ponownie, więc Lobelia i Prymulka miały okazję wymienić porozumiewawcze spojrzenia i słowa. Było tak, gdy oznajmione zostało, że nikomu nic poważnego się nie stało, a sytuacja została opanowana.
    – Nami się nie przejmujcie – przypomniał znów do nich podchodząc kędzierzawy hobbit - właściciel, u którego boku stała pulchna hobbitka z garnuszkiem darowanego miodu – Z pewnością ktoś z naszych przyjaciół przenocuje nas u siebie... o! chyba już wiem kogo powinniśmy odwiedzić! – Chcąc potwierdzić swoją pomysłowość, popukał się w głowę, ale tak z uznaniem. – W każdym razie, tak będzie najlepiej. Za szynkwasem w prawo, nie ma potrzeby chodzić po schodach, a dodatkowe łóżka zaaranżujemy tak, że na pewno się wyśpicie. Nasza w tym głowa, byście pobyt u nas milo wspomnieli i... – nachylił się do Prymuli, puszczając oko – niczym więcej się już dzisiaj nie przejmowali.

    Tak oto Prymula, Lobelia, Drogo i Odo zaczęli urządzać się w pokoju na zapleczu, mieli też jeszcze czas by odpocząć, czy rozprawiać z mniej i bardziej znanymi im hobbitami, ostrząc uszy na wieści tak ze świata, jak i (przede wszystkim) z Michel Delving. Tymi zaś mogli już podzielić się z resztą drużyny Sprzysiężenia Czerwonej Księgi, bowiem wreszcie wymęczeni, ale weseli Esmeralda z bratem Paladinem na przedzie i Milo wraz z Rorimakiem, zamykającym drzwi zawitali w Postoju Wędrownika!

    text alternatywny

    Śmiechów i wygłupów przy przeprawie było co nie miara, lecz pozwoliła im na to lina i Milowe podpórki. Bez nich strach pomyśleć co by się stało, gdyby jeden z nich został porwany przez nurt rzeki. Na szczęście tak i Rory, Paladin, tak i Milo i Esme dziarsko przebyli rzekę, a wiosenne słońce, które już wysoko wędrowało po nieboskłonie ogrzewało ich, kiedy przyrządzali ognisko, by się podsuszyć i ogrzać przed dalszym marszem.

    Polany i pagórki były o tej porze roku wyjątkowo urokliwe. Mijali najpierw tereny wcale zagospodarowane, potem pojedyncze gospodarstwa, pola by wreszcie wejść na szlak i podążyć nim, aż słońce wyznaczyło koniec dnia i początek wieczora. Wtedy też zaczęli dostrzegać światła Rozstajów. Myśl o czekających ich smakołykach dodała animuszu i już chwilę później siedzieli wszyscy razem przy wspólnym stole, omawiając najnowsze wieści, które zebrała dla nich Lobelia, Prymulka i Drogo.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • Pytania, problemy i życzenia
    RewikR Rewik
    1. Opcja zmniejszania i zwiększania czcionki.
    2. Opcja indent.
    3. Możliwość ustawienia domyślnej skórki dla danej sesji? (mam pewne wątpliwości co do ilości dostępnych skórek i np. używania koloru białego tekstu (kiedy korzystam z ciemnego tła) i wtedy na białym tle nie będzie widoczne plus inne kwestie bardziej estetyczne, a gdyby MG mógł ustawić domyślny styl dla jego sesji byłoby myślę ładnie i klimatycznie. Wiadomo to rzeczy raczej na później.
    Forum księga życzeń
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy