Goblinka zmierzyła zbrojnokutego spojrzeniem, które miało być harde, ale szybko odwróciła wzrok od wpatrującej się w nią nieruchomej twarzy. Sposób w jaki Żelo wypowiedział tą groźbę sprawił, że nawet stojący obok lykan lekko zadrżał.
- A chuj z wami - skrzeknęła pod nosem bandytka - Szefowa się z wami rozmówi, to zmienicie zdanie.
Dała znak Hurkesowi i już miała zeskoczyć ze stołu, gdy do wnętrza karczmy wpadł ledwo mieszczący się w dwuskrzydłowych wrotach Varok. Wiele rzeczy wydarzyło się jednocześnie: Syrrix rzuciła swoim drinkiem w podłogę, dobywając miecza, goblinka wydała z siebie już wcześniej tłumiony okrzyk przestrachu, a gnollka Reilru, wykazując się najlepszym refleksem, wzskazała na alkowę Alestaira i szczeknęła donośnie:
- On był z nimi!
Posty
-
Sharn - Mrocznymi Scieżkami -
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiW końcu jest post, przepraszam za zwłokę.
Zawczasu poturlałem na waszą wiedzę o Syrrix - jest nie tylko jednym z dowódców Daask, ale i córką samej Cavallah (oni-spawn tiefling), po której odziedziczyła ogrzą krzepę i część zdolności. Bardzo ambitna i bezwzględna, od lat walczy o pozycję w organizacji potworów, w której jej częściowo ludzkie pochodzenie jest utrudnieniem. -
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiThalamer
Posiadanie demonicznie wyglądającego konstruktu za ochroniarza było sporym ułatwieniem, gdy przychodziło do przedzierania się przez tłumy. Nie inaczej było i teraz, gdy mag postanowił wcześniej opuścić spotkanie - goście Króla Ognia woleli raczej unikać zderzenia z Varokiem, a ci zbyt pijani by to zrobić, byli bezceremonialnie odpychani. Dzięki temu Thalamer miał przed sobą wygodny korytarz prowadzący aż do głównego wyjścia z przybytku.
Wyjście z ciepłego i jasnego wnętrza na ciemne, wciąż deszczowe tarasy Sharn nie należało do przyjemnych doświadczeń. Korrla, ogrzyca pracująca w Królu Ognia jako odźwierna i wykidajło, skinęła magowi na pożegnanie.
- Pogoda nie zachęca do spacerów - rzuciła uprzejmie - Ja bym najchętniej nosa nie wyściubiała.
O tej porze kładka prowadząca do lokalu była niemal zupełnie opustoszała, a przechodnie starali się czym prędzej umykać z otwartej przestrzeni. Dlatego też grupa, z którą Thalamer minął się zaledwie parę metrów od wyjścia, tak się wyróżniała. Cała trójka w długich płaszczach z kapturami (a środkowa postać z mieczem przerzuconym przez plecy), szła spokojnym, miarowym krokiem (którego brzęk sugerował sporą zawartość metalu pod okryciami), za nic mając sobie deszcz. Zerkając przez ramię, mag mógł dojrzeć, jak stają przed Korrlu, a ta z mieczem na plecach zdejmuje kaptur, odkrywając rogi wystające z pęku czarnych warkoczy. Rozmowa między nimi była cicha i krótka, zakończona przestraszonym wyrazem twarzy ogrzycy, i to zapewne nie tylko z powodu dwóch mieczy wycelowanych prosto w jej twarz ze strony pozostałych zakapturzonych. Wykidajło odsunęła się łagodnie, a jej rozmówca jednym potężnym kopniakiem otworzył drzwi do Króla Ognia i wparował do środka.
- Będzie się działo - głos Varoka zadudnił blisko Thalowego ucha.
Alestair wraz z Borinem wrócili po krótkiej chwili - detektyw wyglądał na zadowolonego, przynajmniej jak na obecną sytuację. Sięgnął po akta i schował do kieszeni w płaszczu. Na jego twarzy odmalowało się zmęczenie.
- Skoro Thal już nas opuścił, to moż…
Przerwał w pół słowa, gdy od strony wejścia rozległ się głośny huk wyważanych drzwi. Z ich balkonu wszystko było widać jak na dłoni: do Króla Ognia wparowała właśnie trójka nowych gości, dbając się, by w moment wszyscy zwrócili na nich swoją uwagę. Mając już wzrok niemal wszystkich obecnych na sobie, ściągnęli ociekające wodą płaszcze.
Dwójka przybyszy wyglądała bardzo podobnie: zbrojnokuci o ciężkim stalowym opancerzeniu cyrańskiego wzoru, z wypolerowaną gładko płytą w zwyczajowym miejscu tablicy znamionowej, uzbrojeni w miecze zastępujące im lewe dłonie. Aktywne siatki wzmacniające na barkach i kryształy energetyczne na przedramionach jasno sugerowały, że są przygotowani jak na bitwę, lub przynajmniej ochronę swojej mocodawczyni.
Ona jednak nie wyglądała, jakby potrzebowała jakichkolwiek ochroniarzy. Między zbrojnokutymi stała bowiem potężnie zbudowana, przewyższająca ich wzrostem kobieta o niebieskawej skórze, kruczoczarnych włosach i wystających z nich kilkunastocentymetrowych rogach. Noszona przez nią czarna skórzana kamizelka odsłaniała umięśnione ramiona, które opowiadały historię dziesiątek starć: samymi bliznami można by obdarować kilku weteranów wojennych. Osadzone w drapieżnej, wręcz dzikiej twarzy czarne niczym węgiel oczy lustrowały pomieszczenie, zaś usta wykrzywione były w okrutnym uśmiechu - kobieta wyraźnie czerpała przyjemność z tego, jakie wrażenie wzbudziła.
W dłoni trzymała dwuręczny miecz o ostrzu połyskującym mieszaniną czerni i srebra. Jakby dla dodatkowego przykucia uwagi, zamachnęła się od niechcenia i jednym ciosem zmiażdżyła stojący najbliżej stolik.
- Jestem Syrrix i przychodzę tu w imieniu Cavallah, by uregulować należności! - jej głos był mocny, donośny i wydawał się fizycznie dominować przestrzeń - Niestety, ale pan Horasca postanowił zignorować wezwanie do opłacenia ochrony, zasłaniając się klanem Boromar - rzuciła kpiącym tonem - Czy klan jest tu z nami teraz? Najwyraźniej nie, więc ten przybytek jest już pod protekcją Daask! Wróćmy zatem do kwestii zapłaty. Ze względu na arogancję pana Horasca jej wysokość wzrosła, a by utrwalić ogólną wiedzę o konsekwencjach stawiania się nam, wszyscy tu obecni także się do niej dorzucą.Po tych słowach gwizdnęła głośno i przenikliwie. Na tą komendę do balkonów z wielką prędkością wzniosły się dwa towarowe niebostatki, które dotychczas musiały cumować poniżej, z pokładami przykrytymi plandeką. Teraz jeden z nich wisiał w powietrzu tuż przy balkonie wynajętym przez Alestaira, a pod wpływem nagłego ruchu leżący na nim materiał uniósł się i zsunął za burtę, odsłaniając kryjące się tam wcześniej trio uzbrojonych goblinów o zamaskowanych twarzach oraz smukłego, muskularnego mężczyznę o ostrych rysach, który był albo lykanem, albo wyjątkowo dziko wyglądającym czlowiekiem.
Najodważniejsza z goblińskiej trójki zwinnym susem wskoczyła na stół, w jednej dłoni trzymając zakrzywione ostrze, a w drugiej załadowaną ręczną kuszę. Pozostali jej pobratymcy trzymali pozycję na barce, przesuwając celownikami swoich kusz od jednego gościa do drugiego.
- Słyszeliście panią, opróżniać kieszenie, sakiewki i co tam macie - zielonoskóra skinęła na lykana, który właśnie przesadzał balustradę ze sporym workiem w ręku - Hurkes, zbierz fanty od panów - lykan pokazał jej uniwersalny gest przyjaźni.To, co działo się w głównej sali, ewidentnie wyglądało na wcześniej zaplanowaną akcję. Z bocznych salek i stolików wyszło kilku typów, podchodząc do pozostałych gości i metodycznie pozbawiając ich dobytku. Póki co było spokojnie, ale atmosferę dało się kroić nożem i wystarczylaby ledwie iskra, by rozpętać tu istne piekło. Syrrix napawała się tym, krocząc w stronę baru z mieczem na ramieniu i triumfalnym uśmiechem na ustach. Gdy jeden z bardziej hardych bywalców (a może ktoś od Boromarów?) zastąpił jej drogę, błyskawicznym ruchem uderzyła go głowicą miecza, od razu posyłając na podłogę. Nic sobie z tego dalej nie zrobiwszy, rozsiadła się wygodnie na stołku przy szynkwasie i gestem pokazała rozstrzęsionemu barmanowi, by nalał jej czegoś mocniejszego.
Zaś przy stoliku, do którego wcześniej podchodził Borin, wybuchła krótka dyskusja, po której cała ta grupa podniosła się i z ociąganiem ruszyła w stronę balkonu, na którym przebywali bohaterowie. Po drodze jeden z goblinów wyciągnął zza pazuchy worek, z którego następnie gnolle wyciągnęły paskudnie zakrzywione miecze, a w przypadku Reilu także drzewcową runkę.Alestair obserwował całą tą scenę z niepokojem, ciężko stwierdzić, czy prawdziwym.
- Oczywiście - odparł z niechęcią - Wstanę teraz, żeby sięgnąć do płaszcza po portfel - mówił uspokajający tonem, a jego ruchy byly obserwowane przez strzelców - Trochę kasy nie jest warte życia.
- No, w końcu ktoś z głową na karku! - zaśmiała się goblinka, wyraźnie się rozluźniając - Kolega ma rację, lepiej będzie po dobroci.
Grzebiąc w płaszczu niby to w poszukiwaniu pieniędzy, detektyw spojrzał pytająco na towarzyszy. -
KartotekaBohaterowie niezależni - Przestępcza Piątka
Z akt Alestaira Saint-Cyran
Scrimshaw, zwany Kościanym Gargulcem lub Kościejem

Gargulec
Pochodzenie: Droaam
Wiek: 47 lat
Cechy szczególne: Skóra barwy kości słoniowej (rodzaj bielactwa?)
Skazany za:
- Wielokrotne morderstwa
- Zniszczenia infrastruktury
- TerroryzmZabójca na zlecenie - żadnej z 23 potwierdzonych ofiar nie zabił, cytując, “za darmochę”. Morderstwa wydaje się traktować jak sport i powód do dumy w przypadku wyjątkowo udanych. Nie jest powiązany z żadnymi zorganizowanymi grupami, pracuje dla tych, którzy płacą, bez wybrzydzania.
Powtarzalny sposób działania, celne strzały z ukrycia w miejscu publicznym, w ciągu dnia. Wywoływana tym panika sprawiała mu ogromną przyjemność, a do tego ułatwia ucieczkę.
Udało się go złapać dopiero po prowokacji z Quelltrai w roli przynęty.Taklinn Soldorak

Krasnolud
Pochodzenie: Mror
Wiek: niepewny, przynajmniej 130 lat
Cechy szczególne: Widoczny symbiot dłoni i oka
Skazani za:
- Przemyt
- Porwania
- Znaczne uszkodzenia ciała
- MorderstwaJeśli miałbym kogokolwiek nazwać mianem szalonego naukowca, to właśnie ich. Chorobliwa fascynacja istotami zwanymi daelkyrami wzięła się pewnie z długiej historii walk z klanem Soldorak, ale coś wymknęło się spod kontroli zdrowego rozsądku. Klan milczy w ich sprawie, próby zdobycia informacji spełzły na niczym.
Przemyt nielegalnych substancji do Sharn był tylko wstępem do porwań w celu przeprowadzania odrażających eksperymentów na inteligentnych istotach - biorąc pod uwagę to, co zastałem w laboratorium w Trybach, ci którzy ich nie przeżyli mieli szczęście.
Efekty tych udanych widać gołym okiem, a dzięki licznym symbiotom są znacznie niebezpieczniejsi niż może się wydawać.Gersi Ir’Cannith

Człowiek
Pochodzenie: Cyre
Wiek: 35 lat
Cechy szczególne: brak
Skazana za:
- Okaleczenia
- Kradzieźe
- Niszczenie mienia DomuDawna pracownica Kuźni Stworzenia w Whitehearth - udało jej się przetrwać Dzień Żałoby, obecnie wypadła z łask Domu Cannith. Sympatyczna i wygadana, intrygująca rozmówczyni, aż ciężko uwierzyć, że odpowiada za poważne i permanentne okaleczenie przynajmniej ósemki zbrojnokutych. Wedle jej słów, stworzenie ich jako istot z duszą było poważnym błędem i sprowadziło zagładę na Cyre, a ona nie pozwoli, by ten kataklizm uderzył też w Sharn. Jedynym rozwiązaniem jest odebranie im dusz, czyli umysłu i wolnej woli.
Dom Cannith oficjalnie odciął się od jakichkolwiek powiązań z nią dopiero gdy niemal zniszczyła jeden z ich zakładów produkcyjnych. Dupki.Mange

Lykan
Pochodzenie: Sharn
Wiek: 29 lat
Cechy szczególne: tatuaże na dłoniach, blizna pod okiem, wydatne kły
Skazany za:
- Kierowanie grupą przestępczą
- Wymuszenia
- Pobicia
- Morderstwa
- Bezczeszczenie zwłokZaczynał jako mięśniak do wynajęcia, wyrabiając sobie reputację na tyle paskudną, że szybko przyciągnął do siebie grupę równie nieprzyjemnych typów. Przez dobre kilka miesięcy trzęśli sporym kawałem Trybów, wprowadzając tam istne prawo dżungli. Albo podporządkowywałeś się Mange’owi, albo w najlepszym razie kończyłeś poturbowany z połamanymi nogami. Jeśli byłeś konkurentem albo nieostrożnym strażnikiem miejskim, mogłeś skończyć pożarty. Dosłownie.
Klan Boromar i Kościół Srebrnego Płomienia byli równie zainteresowani próbami ujęcia go, co zdarza się wyjątkowo rzadko. Gdyby mi się nie udało, pewnie skończyłoby się lokalną krucjatą.Wampir z Northedge

Khoravar
Pochodzenie: Nieznane
Wiek: Nieznany, najpewniej poniżej setki
Cechy szczególne: skaryfikacje pokrywające całe ciało
Skazany za:
- Wielokrotne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem
- Dewastacja obiektów religijnych
- Bezczeszczenie zwłokAbsolutny szaleniec - jest przekonany, że jest dziedzicem Znamienia Śmierci i mesjaszem Krwi Vol, który udowodni, że nieśmiertelność można uzyskać poprzez krew. Chwila rozmowy wystarcza, żeby mieć pewność o jego kompletnej niepoczytalności, i żeby chcieć wyszorować sobie mózg w ługu. Nie udało się z niego wyciągnąć nawet informacji odnośnie imienia czy pochodzenia, wydawał się nie przejmować tak prozaicznymi rzeczami.
Zabił niemal tuzin osób różnych ras, a każde morderstwo poprzedzał wielodniowymi torturami - zwłoki rozwieszał w świątyniach w Northedge, kompletnie pozbawione krwi, która to z kolei służyła mu za farbę do “ozdabiania” tych przybytków. Zdolny sangwimanta, odniosłem wrażenie, że te skaryfikacje mają realny wpływ na jego fizyczną formę. -
KartotekaBohaterowie niezależni - stróże prawa
Alestair Saint-Cyran

Rasa: Khoravar (półelf)
Pochodzenie: Sharn
Wiek: około setkiAlestair Saint-Cyran jest jednym z najbardziej znanych i szanowanych śledczych w Sharn. W ciągu dekad swojej kariery rozwiązał dziesiątki spraw, nad którymi głowiła się straż miejska i Dom Medani, posyłając za kraty istną rzeszę złoczyńców i zwyrodnialców. Można wręcz powiedzieć, że specjalizował się w najtrudniejszych sprawach i najbardziej zdeprawowanych potworach.
Niesamowicie błyskotliwy, niewiele mniej ekscentryczny, ceniący sobie niezależność i mający stuprocentową wiarę w swoje nieprzeciętne umiejętności (przez nieprzychylnych nazywaną arogancją i wielkim ego), bywa ciężki we współpracy. Zapewne dlatego, mimo częstego działania wespół ze śledczymi Medani, od lat odrzuca zaproszenia do dołączenia do Domu, a wszelkie partnerstwa trwają relatywnie krótko. -
Podsumowania listy życzeńMaj 2026
- D&D (1)
- Harry Potter / Hogwart (3)
- Tales from the Loop (1)
- Autorskie fantasy (1)
- Warhammer 2ed (1)
- Kryształy Czasu (1)
- Gasnące Słońca (1, o ile Bonifacy poprowadzi)
- Dowolny horror SF (1)
- Degenesis (1)
- Cyberpunk (ale nie RED) (1)
- Aberrant (1)
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiOkej, w końcu udało mi się skończyć post
Jeśli chcecie, możemy teraz przejść na chwilę na docka.
Przy okazji, niektórzy z was dostali lub niedługo dostaną kilka dodatkowych informacji na discordzie. -
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiPrzywitawszy się z każdym, Alestair czekał jeszcze w milczeniu, wpatrując się w puste miejsca przy stole. W jego postawie widać było dobrze ukrywane zdenerwowanie. Na poręczy balkonu usadowił się mechaniczny posłaniec, dokladnie ten sam, który niedawno roznosił wszystkim obecnym zaproszenia.
Detektyw spojrzał na niego, po czym ruszył do stołu.
- Cóż - westchnął, siadając przy stole - Najwyraźniej nikt więcej nie zdecydował się dołączyć. Przejdźmy zatem do rzeczy. Na początek małe wprowadzenie - zapowiedział, wpatrując się w siódemkę, która odpowiedziała na jego zaproszenie.
- Słyszeliście pewnie o tym karambolu na Moście Dorgana sprzed kilku dni? Nieprawdopodobny wypadek, zbiegli przestepcy, Straż ma wszystko pod kontrolą? - opróżnił swoją szklankę i uzupełnił trunkiem kupionym przez Gundrika - Typowe bzdury z Inquisitive, żeby nie wywołać paniki. Bo Straż jest baardzo daleko od kontroli. Fakt, złapali kilka płotek, ale za nic nie przyznają, kto jeszcze uciekł. Bo i nie do końca te osoby powinni być w tym transporcie - to i kwestia “przypadkowości” tej sytuacji są do zbadania w wolnej chwili. A tych się nie spodziewam w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę, kto wciąż pozostaje na wolności.
Sprawnym ruchem, niczym krupier rozdający karty, pchnął w stronę swoich gości trzymane dotąd pod ręką teczki. Gestem zachęcił, by je przejrzeli, samemu rozsiadając się na krześle i sącząc powoli brandy ze skupioną miną.
Każda z teczek prezentowała się podobnie: zdjęcie delikwenta i krótki, w większości mrożący krew w żyłach opis ich “dokonań”.Scrimshaw, zwany Kościanym Gargulcem lub Kościejem

Gargulec
Pochodzenie: Droaam
Wiek: 47 lat
Cechy szczególne: Skóra barwy kości słoniowej (rodzaj bielactwa?)
Skazany za:- Wielokrotne morderstwa
- Zniszczenia infrastruktury
- Terroryzm
Zabójca na zlecenie - żadnej z 23 potwierdzonych ofiar nie zabił, cytując, “za darmochę”. Morderstwa wydaje się traktować jak sport i powód do dumy w przypadku wyjątkowo udanych. Nie jest powiązany z żadnymi zorganizowanymi grupami, pracuje dla tych, którzy płacą, bez wybrzydzania.
Powtarzalny sposób działania, celne strzały z ukrycia w miejscu publicznym, w ciągu dnia. Wywoływana tym panika sprawiała mu ogromną przyjemność, a do tego ułatwia ucieczkę.
Udało się go złapać dopiero po prowokacji z Quelltrai w roli przynęty.Taklinn Soldorak

Krasnolud
Pochodzenie: Mror
Wiek: niepewny, przynajmniej 130 lat
Cechy szczególne: Widoczny symbiot dłoni i oka
Skazani za:- Przemyt
- Porwania
- Znaczne uszkodzenia ciała
- Morderstwa
Jeśli miałbym kogokolwiek nazwać mianem szalonego naukowca, to właśnie ich. Chorobliwa fascynacja istotami zwanymi daelkyrami wzięła się pewnie z długiej historii walk z klanem Soldorak, ale coś wymknęło się spod kontroli zdrowego rozsądku. Klan milczy w ich sprawie, próby zdobycia informacji spełzły na niczym.
Przemyt nielegalnych substancji do Sharn był tylko wstępem do porwań w celu przeprowadzania odrażających eksperymentów na inteligentnych istotach - biorąc pod uwagę to, co zastałem w laboratorium w Trybach, ci którzy ich nie przeżyli mieli szczęście.
Efekty tych udanych widać gołym okiem, a dzięki licznym symbiotom są znacznie niebezpieczniejsi niż może się wydawać.Gersi Ir’Cannith

Człowiek
Pochodzenie: Cyre
Wiek: 35 lat
Cechy szczególne: brak
Skazana za:- Okaleczenia
- Kradzieźe
- Niszczenie mienia Domu
Dawna pracownica Kuźni Stworzenia w Whitehearth - udało jej się przetrwać Dzień Żałoby, obecnie wypadła z łask Domu Cannith. Sympatyczna i wygadana, intrygująca rozmówczyni, aż ciężko uwierzyć, że odpowiada za poważne i permanentne okaleczenie przynajmniej ósemki zbrojnokutych. Wedle jej słów, stworzenie ich jako istot z duszą było poważnym błędem i sprowadziło zagładę na Cyre, a ona nie pozwoli, by ten kataklizm uderzył też w Sharn. Jedynym rozwiązaniem jest odebranie im dusz, czyli umysłu i wolnej woli.
Dom Cannith oficjalnie odciął się od jakichkolwiek powiązań z nią dopiero gdy niemal zniszczyła jeden z ich zakładów produkcyjnych. Dupki.Mange

Lykan
Pochodzenie: Sharn
Wiek: 29 lat
Cechy szczególne: tatuaże na dłoniach, blizna pod okiem, wydatne kły
Skazany za:- Kierowanie grupą przestępczą
- Wymuszenia
- Pobicia
- Morderstwa
- Bezczeszczenie zwłok
Zaczynał jako mięśniak do wynajęcia, wyrabiając sobie reputację na tyle paskudną, że szybko przyciągnął do siebie grupę równie nieprzyjemnych typów. Przez dobre kilka miesięcy trzęśli sporym kawałem Trybów, wprowadzając tam istne prawo dżungli. Albo podporządkowywałeś się Mange’owi, albo w najlepszym razie kończyłeś poturbowany z połamanymi nogami. Jeśli byłeś konkurentem albo nieostrożnym strażnikiem miejskim, mogłeś skończyć pożarty. Dosłownie.
Klan Boromar i Kościół Srebrnego Płomienia byli równie zainteresowani próbami ujęcia go, co zdarza się wyjątkowo rzadko. Gdyby mi się nie udało, pewnie skończyłoby się lokalną krucjatą.Wampir z Northedge

Khoravar
Pochodzenie: Nieznane
Wiek: Nieznany, najpewniej poniżej setki
Cechy szczególne: skaryfikacje pokrywające całe ciało
Skazany za:- Wielokrotne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem
- Dewastacja obiektów religijnych
- Bezczeszczenie zwłok
Absolutny szaleniec - jest przekonany, że jest dziedzicem Znamienia Śmierci i mesjaszem Krwi Vol, który udowodni, że nieśmiertelność można uzyskać poprzez krew. Chwila rozmowy wystarcza, żeby mieć pewność o jego kompletnej niepoczytalności, i żeby chcieć wyszorować sobie mózg w ługu. Nie udało się z niego wyciągnąć nawet informacji odnośnie imienia czy pochodzenia, wydawał się nie przejmować tak prozaicznymi rzeczami.
Zabił niemal tuzin osób różnych ras, a każde morderstwo poprzedzał wielodniowymi torturami - zwłoki rozwieszał w świątyniach w Northedge, kompletnie pozbawione krwi, która to z kolei służyła mu za farbę do “ozdabiania” tych przybytków. Zdolny sangwimanta, odniosłem wrażenie, że te skaryfikacje mają realny wpływ na jego fizyczną formę.Po kilku minutach milczenia i opróżnieniu szklanki, Alestair wstał i oparł się o balkon, otwierający się na przestwór Sharn.
- Interesujące typy, czyż nie? - zapytał z kpiącym uśmiechem, za którym krył się niepokój - To były jedne z trudniejszych spraw, z którymi miałem do czynienia, a teraz ta banda świrów i zwyroli panoszy się po mieście, w tym samym momencie. Teraz jest już pewnie jasne, czemu was zaprosiłem - widać było, że zbiera się w sobie do powiedzenia czegoś bardzo nieprzyjemnego - Potrzebuję waszej pomocy. Dorwanie każdego z nich osobno nie byłoby problemem, ale potrzeba do tego czasu, w którym pozostali mogą działać do woli. Z wami mam szansę wyłapać ich jednego po drugim, nie dając im wytchnienia. A w międzyczasie musimy się dowiedzieć, kto zorganizował ten przewóz i wypadek, dlaczego gazety skrupulatnie milczą o takim temacie dekady, i jaki jest cel w tym wszystkim, poza oczywistym graniem mi na nosie - ego detektywa znowu dało o sobie znać, nawet pomimo poważnej sytuacji i stresu. Spojrzał w górę, w stronę unoszącego się nad metropolią Podnieba.
- Chyba nie zdziwiłbym się, gdyby to jakaś banda stamtąd postanowiła dla zabawy podpalić miasto i robić zakłady, co się stanie - machnął ręką, odpychając się od barierki - Co kilka głów to nie jedna, razem może uda nam się to rozwiązać, zanim zginie zbyt wiele osób. I co wy na to? - zapytał w końcu, patrząc po kolei na każdą twarz (lub jej odpowiednik) - Mogę na was liczyć? Jeśli macie jakieś pytania, pytajcie. -
Podsumowania listy życzeńHej,
W tym wątku będę wrzucał comiesięczne podsumowania życzeń, które wyrażaliście tutaj. W nawiasach macie ilość zainteresowanych osób.
Styczeń 2026
- Superbohaterowie (konwencje: X-Men, mroczne 18+, Dispatch) (3)
- Warhammer Fantasy Roleplay 4e (3)
- Pokemony (2)
- Klanarchia (2)
- Degenesis (2)
- Wiedźmin (1)
- Śródziemie (1)
- Horror / Slasher (1)
- Survival (w stylu Squid Game) (1)
- Twilight 2013 / Twilight 2000 3e (1)
- Neuroshima 1.5 (1)
- Wampir: Maskarada 5ed / Świat Mroku (1)
- Harry Potter / Hogwart (1)
- D&D 5e (1)
- Deviant the Renegade / Kroniki Mroku (1)
- Klimaty słowiańskie (1)
- Warhammer Old World (1)
- Stalker (1)
Luty 2026
- Bridgertonowie/Regencja/Jane Austen (1)
- WFRP 4ed (3)
Marzec 2026
- Śledztwo a'la Dark Heresy/Imperium Maledictum (1)
- Współczesna sesja akcja/przygoda w stylu Uncharted/Indiana Jones/Tomb Raider/Skarb Narodów (1)
- Wampir (v5) (3)
- Dark Heresy 2e (1)
Kwiecień 2026
- Warhammer (1)
- FATE (Cosmere:Mistborn) (1)
- D&D (5.5e, Forgotten Realms) (2)
- Autorka Bonifacego (1)
- Wampir (2)
- D&D (2)
- Pillars of Eternity (1)
- Dragon Age (1)
- Zew Cthulhu (1)
- Coriolis (scenariusz Konający Statek/uniwersum The Expanse) (1)
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiRuszamy z sesją
Pierwszy post jest już na forum - do końca tej kolejki (zgodnie z zapowiedzią, żadnych deadlineów nie ma, take your time) macie jeszcze możliwość ostatnich poprawek na kartach.
BG przychodzą na spotkanie w takiej kolejności, w jakiej będą pojawiać się wasze posty - jeśli chcecie zamienić kilka słów z Alestairem wcześniej, rozegramy szybki dialog na docku, którego założyłem tutaj (będzie też w pierwszym poście).
Życzę miłej gry i powodzenia! -
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiMogę, no chyba że chcecie to jakoś inaczej rozegrać, żeby mieć trochę zaskoczenia na sesji?
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiNa to liczę
Jeśli ustalicie jakieś powiązania, dajcie mi znać od razu -
Sharn Inquisitive
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiCześć wszystkim! Do startu sesji zostało jeszcze trochę czasu, ale już powoli szykuję tematy i materiały. Wy możecie przegadać między sobą jakies ewentualne wspólne wątki i historie

Niedlugo podeślę wam na PW (na forum, żeby nie zniknęło później - możecie, ale nie musicie, je później wrzucić w pierwszych swoich postach) listy od Alestaira - a was z kolei proszę o podesłanie mi avatara krótkiego memo o postaci, które wkleję do Kartoteki. Niech to będą publiczne, ogólnie znane informacje. -
KartotekaW tym wątku będę umieszczał co ważniejszych NPCów przewijających się przez sesję. Najpewniej z czasem dodam kolejne kategorie do spisu treści, na razie mamy to:
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiDock sesyjny
Kostnica (Używajcie nazwy rozgrywki Sharn, wszystko będzie zebrane ładnie) -
Mechanika i linki -
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiNad Środkową Durą niebo nigdy nie było do końca błękitne – stanowiło raczej mozaikę rdzawych spodów mostów i cieni rzucanych przez Górne Miasto. Deszcz, który tu docierał, był już tylko drobną, wszechobecną mżawką, która osiadała na skórzanych płaszczach przechodniów niczym lśniąca patyna, większa jego część spływała raczej jako strugi wody z wyżej położonych dachów i krawędzi, trafiając co bardziej nieostrożnych przehodniów. Przez plusk wody przebijał się głuchy stukot wind towarowych, szum przelatujących niebostatków i odgłosy pracy warsztatów, często wrzących od aktywnoście przez całą dobę.
Uliczne wiecznolatarnie, ze szkłem przybrudzonym pylem i sadzą,, rzucały na mokry bruk długie, bursztynowe refleksy, znacznie liczniejsze niż sporadyczne promienie zachodzącego słońca. Tłum był tu gęsty i jego najbardziej wyróżniającą cechą był brak wyróżnających cech, emanował wręcz anonimowością – rzemieślnicy, drobni handlarze i najemnicy o czujnych spojrzeniach mijali się bez słowa, każdy pochłonięty własnym celem - wśród innych osób, a zarazem kompletnie samotny. To nie było miejsce beznadziei, jak jego niższa dzielnica, ale twardych realiów, gdzie zapach smaru do maszyn mieszał się z aromatem potraw serwowanych prosto z ulicznych wózków.
Gdy droga przeszła w labirynt Szaleństwa Haretha, surowa geometria Dury ustąpiła miejsca architektonicznemu, nomen omen, szaleństwu. Tutejszs budowle zdawały się przeczyć zdrowemu rozsądkowi, a czasem nawet regułom geometrii – wieże wyginały się ku sobie jak starzy przyjaciele, mosty prowadziły donikąd, a wąskie, chybotliwe przejścia zawieszone nad otchłanią drżały lekko pod wpływem magii lewitacyjnej, która wydawała się być jedyną siłą trzymającą tę dzielnicę w ryzach. To miejsce miało w sobie jednocześnie coś z wesołego jarmarku i gorączkowego snu szaleńca.

Między balkonami rozpięte były liny z praniem i kolorowe, choć nieco spłowiałe proporce, które łopotały na wietrze wiejącym z niższych poziomów. Szaleństwo Hareth oferowało rozrywkę tym, którzy szukali zapomnienia, ale nie stać ich było nawet na myśl o luksusach Podnieba. Z oddali dobiegały dźwięki przeróżnych, nierzadko rozstrojonych, instrumentów, a zapach deszczu ustępował miejsca woni palonego kadzidła, wina, piwa, tytoniu i innych używek, znanych tylko wtajemniczonym. Każdy krok po ażurowych mostach przypominał fokumentnie, że w Sharn grawitacja jest jedynie sugestią, a całe życie toczy się na krawędzi.
W samym sercu tego architektonicznego chaosu, wciśnięta między dwa pochylone bloki szarego granitu, znajdowała się tawerna Król Ognia. Jej szyld – ciężka, miedziana korona, wokół której wciąż tańczyły drobne, magiczne iskry – skrzypiał miarowo na wietrze, rzucając na wejście ciepły, pomarańczowy blask. Była to latarnia dla tych, którzy chcieli na chwilę uciec przed wilgocią i cieniem Środkowej Dury.
Po pchnięciu ciężkich, dębowych drzwi, w odwiedzających uderzała fala suchego, korzennego gorąca. W centralnym punkcie sali, wewnątrz wielkiego, żelaznego pierścienia, płonął ogień, który nie dymił i nie przygasał – jego płomienie miały barwę głębokiego złota, oświetlając salę znacznie lepiej niż jakiekolwiek lampy. Jego mniejsze wersje oświetlały każdy ze stolików wewnątrz, tworząc niesamowitą grę światła i cieni. Inspiracja ognistym piekłem Fernii w wystroju była oczywista nie tylko dla znawców sfer żywiołowych.

Wnętrze było pełne gości, co akurat nie było niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę porę dnia i pogodę na zewnątrz. „Król Ognia” był oazą w takich warunkach – miejscem, gdzie blask paleniska zacierał różnice między profesjami, a przemoczone płaszcze mogły wreszcie wyschnąć w cieple magii, która od lat stanowiła serce tej tawerny. Ale jeśli ktoś odwiedzał go latem, w trakcie Wyścigu Ośmiu Wiatrów, to obecny tłok był dla niego niczym - w końcu dzisiaj dało się przejść przez główną salę, potrącając nie więcej niż trzy osoby..
Jako jasny dowód na ogromną wielokulturowość Dury, liczne stoliki obsadzone były przez przedstawicieli niemal każdej rasy zamieszkującej Sharn, wywodzących się z przeróżnych środowisk. Lokalni tragarze z Bazaru, narzekający przy piwie na siedzących po drugiej strony sali, raczących się winem kupców. Marynarze z Domu Lyrandar hałaśliwie opijający jakieś sukcesy, ku niezadowoleniu paru gnolli i goblinów próbujących grać w karty tuż obok. Grupa urzędników, relaksująca się po ciężkim dniu przekładania papierków z miejsca na miejsce, obserwowana przez dwójkę zbrojnokutych. Przynajmniej kilku poważnych typów w w większości mokrych kapturach zaciągniętych na głowy, siedzących samotnie w nielicznych co bardziej zacienionych miejscach. Meduza w zdobionej opasce na oczy, flirtująca z wyraźnie niepewnym tego co się właśnie dzieje człowiekiem. Kilku lykanów dyskutujących zawzięcie z bogato odzianym krasnoludem, ku rozbawieniu dowcipkującego nieopodal gnomiego tercetu. Temu wszystkiem przyglądało się stojące za barem z niemal idealnie czarnego drewna małżeństwo niziolków, będące właścicielami tego przybytku - nie usługiwali gościom, ograniczając się do wydawania krótkich poleceń obsłudze, która śmigała z kuflami, kielichami, szklanicami i talerzami przystawek.
Każdy stolik w głównej sali wydawał się prezentować inną historię, z których większość miała pozostać tajemnicą. Jedna z nich warta jednak była w tym momencie większej uwagi.W oddzielnej alkowie, będącej jednocześnie tarasem wychodzącym na Centralny Płaskowyż, ustawiono większy stolik, mogący bez trudu pomieścić i do tuzina osób. Póki co widać było pojedynczą sylwetkę - na co dzień jednego z najlepszych (a swoim zdaniem najlepszy) śledczych w Sharn, postrach złoczyńców i źródło irytacji Domu Medani. A dziś? Nadawca wielu listów, postawiony pod ścianą, szukający wsparcia nawet u tych, którzy nim gardzą, pierwszy raz w życiu ...zagubiony? A może tylko takiego udający?
Alestair de Saint-Cyran rozsiadł się tak, by mieć kryte plecy i dobry widok zarówno na otwartą przestrzeń, jak i główną salę. Wokół jego twarzy kłębił się delikatny dym z jednego z jego samodzielnie skręcanych papierosów, wypełnianych mieszanką tytoniu i moce raczą wiedzieć czego jeszcze. Na blacie, obok na wpół opróżnionej szklanki, piętrzyło się kilka teczek na dokumenty. Khoravar spokojnie obserwował gości tawerny i tylko dobrze go znający wiedzieli, że za tym pozornie leniwym wzrokiem krył się umysł analizujący każdy szczegół w zastraszającym tempie - niewykluczone, że zdążył już poznać historię każdego ze stolików, każdej kłótni i dyskusji, a nawet rozwiązać problemy ich uczestników. Zamiast tego ograniczył się jedynie do wypatrzenia znajomych twarzy w tłumie i skinienia im głową w zapraszającym geście. -
Sharn: Mrocznymi ŚcieżkamiOkej, parę dni minęło, czas na trudną decyzję. Do sesji dostają się (w kolejności losowej):
Arvee
Stalowy
Zaalos
Santorine
MiRaaz
TomBurgle
Pozostałym dziękuję za zgłoszenia - nie spodziewałem się takiego odzewu i ciężko mi było cokolwiek odrzucić. Dobrze widzieć ruch na forum, a sądząc po dyskusji powyżej, może będą chętni na jakieś sferowe warsztaty?Sesję rozpoczniemy najpewniej w okolicach majówki, wątek komentarzy stworzę wcześniej.
-
Sharn: Mrocznymi ŚcieżkamiOstatni dzień na dosyłanie zgłoszeń! Na ten moment dostałem osiem kart, ale jeszcze dzisiaj jest szansa na wysłanie swojej
Potem akceptuję już tylko korekty i drobne zmiany w mechanice/fabule.
Wyniki ogłoszę w ciągu paru dni, a wystartujemy pewnie dopiero pod koniec miesiąca.