Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Archiwum
  4. Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
GladinG
Gladin jako
Grungni
Mistrz Gry
ArchiwumXA
ArchiwumX jako
Fenni Khadinbat
DeklineD
Dekline jako
Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
WiredW
Wired jako
Hagrid „Rhyn” Grumsson
StalowyS
Stalowy jako
Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)

Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Archiwum
karak varndawimłot wiekówwarhammerwarhammer 4edkrasnoludykhazid aldum
84 Posty 5 Uczestników 1.5k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • WiredW Niedostępny
    WiredW Niedostępny
    Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Wired
    #65
    Hagrid „Rhyn” Grumsson

    22 Durgzet, 7035, po północy

    W kopalni Khazid Aldum.
    W hali kopalnianej rozchodzącej się na odnogi, w świetle ogniska z ławy.

    - W sumie - zgodził się Fennem i Brondem Rhyn, dopiero teraz spoglądając uważniej na miecz.

    Hagrid rozpalił ogień, zabrał jeden z kilofów, na wypadek gdyby się przez jaką ścianę przebijać mieli, doradził Fennowi też wziąć jeden i zadowolony z obrotu sprawy rozglądał się co by tu jeszcze. Z nudów zaczął sprawdzać jak ta zapora z wagoników się sprawdzała, i ustawiać je tak by w razie czego można było jeden przesunąć i całe przejście zamknąć.

    - Na przeklęte czeluście z których thaggoraki wychodzą! - zaklął zamykając szybko szyk z wagoników i ustawił się plecami do ściany w pobliżu tych od których Brond jeden odłączył, tak, że nikt go otoczyć nie mógł.
    - Fenn, widzisz coś? Gong jakby alarm... nosz... - umilkł i zaczął nasłuchiwać i rozglądać się nerwowo.
    Chwilowo odcięli się zaporą od nadchodzących towarzyszy.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • DeklineD Niedostępny
      DeklineD Niedostępny
      Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
      Obsługa Moderator
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #66

      - Dawajże te znaki szybciej jak idziesz, mrugnięcie okiem później już bym mógł walic jak co się by pokazało.

      Othin Nie był zbytnio przekonany do swoich słów, lecz musiał w jakiś sposób dać ujście swoim emocjom, głównie temu że najgorszą częścią wchodzenia do opuszczonej kopalni jest ... wchodzenie do opuszczonej kopalni. Nie żeby się bał, zwyczajnie tego nie lubił i nie rozumiał do końca po kiego wszystkie dawi tak bardzo ulubiły sobie siedzenie w ciemności i ciasności.

      - Dobra, ładujmy - rzucił do Bronda patrząc na starszyznę, zupełnie jak srający pies patrzący w oczy swego Pana, aby mieć w jego osobie strażnika i jego oczach odczytać nadchodzące zagrożenie. Przynajmniej tak słyszał, nie u ludzi jest, gdyż sam nigdy psa nie miał.

      Po załadowaniu sztab Zilfini miał zamiar zostawić wózek Brodowi a samemu znów chwycić swoją kuszę i w ten sposób zabezpieczać teren.

      Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • ArchiwumXA Niedostępny
        ArchiwumXA Niedostępny
        ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #67

        Po odblokowaniu wagonika Fenni przez chwilę uspakajał oddech, a następnie szybko spojrzał na Hagrida przygotowującego ognisko i zajął się sobą, gdyż uznał że pora najwyższa ponowić leczenie się po potyczce na skale.

        Gdy rozległ się dźwięk gongu Khadinbat rzucił się pomóc towarzyszowi ustawić linię obrony z wagoników zaporowych. Gdy już skończyli Fenni przyczaił się na pozycji i zaczął uzbrajać.
        - Widzę tylko, że złom nabiera nowego znaczenia... - odrzekł Fenni nerwowo rozglądając się po okolicy, a ponadto przez jego głowę przebiegło - Tylko do jasnej cholery jakiego?

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • StalowyS Niedostępny
          StalowyS Niedostępny
          Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Stalowy
          #68

          - Pomogę młodzikom z dźwiganiem. - zadeklarował się Galeb bo choć długobrody to nie uznał by od jego wzroku młodszym krasnoludom sił przybyło.

          Runiarz próbował sobie poukładać w głowie co mogły znaczyć rzeczy które dotąd odkryli (czyli sposób zablokowania bramy w sumie) ale doszedł do wniosku że… cokolwiek. Scenariuszy było dużo a do uwiarygodnienia któregokolwiek potrzeba więcej informacji.
          Przeto skupił się teraz na pracy siłowej.
          Kiedy skończyli otrzepał dłonie i rozejrzał po obecnych.

          - No to co? Hop sztabkę od środka by nic za nami się nie wkradło?

          - Jak tam Brondzie? Znaleźliście coś ciekawego?

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • GladinG Niedostępny
            GladinG Niedostępny
            Gladin jako Grungni
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
            #69

            22. Durgzet, 7035, po północy.

            W kopalni Khazid Aldum.
            Sucho. Cicho. Płonie ognisko.

            Dwaj żelazołamacze rozruszali mini-skład obronny i zatarasowali nim przejazd, przesłaniając też większość światła z ogniska. Okazało się, że wagoniki były dopracowane w każdym szczególe. Czego zresztą należało się spodziewać po solidnej, krasnoludzkiej robocie. Górna krawędź pociągu pancernego wpuszczona była w bruzdę wykutą w suficie. Nie tylko nie dało się dzięki temu prześlizgnąć górą, ale też nie dało się wagoników przewrócić.

            Ledwie skończyli robotę, gdy dało się słyszeć stuki i zbliżające się odgłosy...

            centered paragraph

            Wejście do kopalni Khazid Aldum.
            Ciemno, zimno, burza, wiatr, pioruny.
            Nieco wcześniej.

            Mechanika

            Krasnoludy załadowały ciężkie sztaby na wagonik.

            – Na razie nie weszliśmy zbyt głęboko - odpowiedział rhunkiemu żelazołamacz.

            – Na dole jest centralna komnata, z której odchodzi kilka tuneli. Nie widać zagrożenia. Nie szliśmy dalej, bo ryzyko było, że coś nam za plecami jednym z odgałęzień się pojawi.

            Następnie Brond, który przezornie zostawił rzeczy na dole, ustawił się plecami do pojazdu, aby kontrować go na spadku. Transporter pozostawiony sam sobie i mocno obciążony na pewno runął by z impetem w dół, mogąc przetrącić znajdujących się poniżej żelazołamaczy. Galeb będąc obciążony beczułką podróżną pomagał Khadinbatowi idąc tyłem przed wagonikiem i zapierając się o niego dłonią i barkiem. Podobnie postąpił than. Zilfinii zagonił Tfardego, aby ruszał za pozostałymi, ale nie na samym końcu. On chciał jeszcze zamknąć bramę zgodnie z sugestią Bezekgorogiego.

            Gdy tylko reszta przeszła do wnętrza i miał właśnie zamiar wdrożyć swój plan w życie, wszystkich zaskoczył gong, który się niespodziewanie rozszedł wokół nich zupełnie tak, jak gdyby ktoś tuż obok w niego uderzył.

            Udane testy opanowania. Udany test wiedzy o runach.

            – Magiczny alarm - sapnął długobrody tak, by go pozostali słyszeli. - Coś czułem przy tej bramie. Ale nie znalazłem run i nie odgadłem powodu tego przeczucia. Musi być ostrzega, gdy przez wrota przejdzie kto inny, niż krasnolud - wyjaśnił, nie przestając z pozostałymi zsuwać się niżej.

            – Zareagował na snotlinga - dodał.

            Angaztromm przyjął wyjaśnienia do wiadomości i powrócił do próby zamknięcia wrót. Mechanizm był dawno nie używany i zastały. Przydałby się smar lub chociażby jakiś tłuszcz, ale nie miał nic takiego. Po chwili zorientował się, że dodatkowo skrzydła bramy są wypaczone i sztaby nie wchodzą na swoje miejsca - klinują się na uchwytach, miast wsunąć w nie. Porzucił na razie więc zamierzenie zamknięcia przejścia. Może któryś z krasnoludów lepiej znających się na inżynierii, kowalstwie czy metalurgii coś wymyśli.

            Posłał raz jeszcze spojrzenie światu na górze i opuścił się w tunele za pozostałymi.

            – A co tu się stało!? - Brond donośnie zapytał zaskoczony, bo w poprzek jaskini stała teraz przegroda, której wcześniej tam nie było.

            Pozostali rozejrzeli się, nie wiedząc o co mu chodzi. Na szczęście tory szły tu już w miarę płasko i nie musieli spowalniać biegu wagonika. Na wszelki wypadek przygotowali broń, rozglądając się po jaskini i szukając zagrożenia.

            – Cicho! - ostrzegł ich Rhyn zza zapory. - Zostaliśmy odkryci, tylko nie wiemy jeszcze, przez kogo!


            A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • StalowyS Niedostępny
              StalowyS Niedostępny
              Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #70

              - Zakładam że przez jakiegoś runiarza. - rzekł spokojnie Galeb - To był alarm. Zareagował na snotlinga Tfardego.

              Runiarz pokiwał głową patrząc na kopalnianą zaporę. Sprytnie.

              - Ale tak. Lepiej bądźmy gotowi, bo może być tak że ktoś jednak siedzi w kopalni i przyjdzie to sprawdzić. Macie rację. Posiedźmy chwilę cicho, może coś usłyszymy

              Bardzo przejmować się tym wszystkim Galeb raczej się nie przejmował. Na wszelki wypadek jednak przygotował tarczę i młot do walki gdyby... gdyby jednak okazało się... że jest gorzej niż zakładał. Nie założył hełmu, chciał słyszeć wyraźnie co się dzieje.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • ArchiwumXA Niedostępny
                ArchiwumXA Niedostępny
                ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #71

                Gdy nie porozumienie z gongiem się wyjaśniło Fenni posłuchał Galeba i wzmógł czujność, ale zamiast szykować się do walki kontynuował przygotowania do rozsunięcia wagoników, aby obie grupy mogły się znowu połączyć. Robiąc to wszystko miał z tyłu głowy znaleziska, których sprawę zamierzał poruszyć z thanem Logrimem.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • DeklineD Niedostępny
                  DeklineD Niedostępny
                  Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Dekline
                  #72

                  Othin czekał wraz z resztą grupy na ... coś, co miał nadzieję że nie nastąpi. Wolał szlajac się po korytarzach tylko we własnym smrodzie, miast współdzielić go z zielonym tałatajstwem.

                  - Dobra, chopy, skoro i tak mamy zamiar czekać, dla pewności że nic nam na plecy nie skoczy, to może wykorzystamy ten czas na ogarnięcie wrót? Próbowałem je zamknąć, ale ni cholery, nie da się ruszyć mechanizmu, jeśli się zastał to dupa, ale możne ktoś zobaczy coś czego ja nie widzę, hm?

                  - Szczerze to bardziej bym się obawiał że przez wrota ktoś nas dybnie, niźli od strony jaskiń. Co z tego że gong mamy, jak ich się tu cała ferajna wleje.

                  - Jak się wrota przyblokuje i pociągiem droge zagrodzi, to i spokojniej obóz można w ślepym zaułku zrobić. Może znów jaki zwiad lekko w przód puścić? Nawet i jak bym poszedł teraz. Zdejmę pancerz, kusze jeno wezmę i pójdę, a w razie co w długą do was, ustawionych za pociągiem. A jak nic nie znajdę to znak że czas na obóz.

                  Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • WiredW Niedostępny
                    WiredW Niedostępny
                    Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Wired
                    #73

                    22 Durgzet, 7035, po północy

                    W kopalni Khazid Aldum.
                    W hali kopalnianej rozchodzącej się na odnogi, w świetle ogniska z ławy.

                    - Jesteś pewien - dopytał Galeba Rhyn powoli się uspokajając.
                    - Spłoszyliśmy nietoperza, a zaraz potem rozległ się dźwięk, podejrzewałem że może to on wywołał alarm lub co gorsza był tresowany i alarm włączył ktoś kto go zobaczył - wyjaśnił.

                    Hagrid pomógł Fenniemu otwoarzyć przejśćie, dalej raportując.

                    - Nie znaleźliśmy miejsc na pochodnie, więc rozpaliłem ognisko z ławy, stoły i miejsca do siedzenia są w odnodze obok, za nimi są drzwi.
                    - Te wagoniki do zamykania przejścia to całkiem udany pomysł. W około są strzały i znalazł się pęknięty miecz.
                    - Na pewno nie są tak stare jak sprzęt w kopalni, ale ciężko mi ocenić kiedy była bitwa.
                    - Na trasie bliżej wejścia jest jeszcze jedno pomieszczenie, powrozownia.

                    - Przez wrota? - dopytał Othina - czyli zamknąć ich jakoś od środka nie da rady?
                    - Kilofy znaleźliśmy, przydałby się młot bardziej, ale dadzą radę, jak się uprzeć zawiasy można popsuć, wrota takie ciężkie że nawet bez barykady raczej mało kto je otworzy gdy zawiasy krzywe, opadać będą i opierać się o ziemię pchane w naszym kierunku, ale łatwo się je wypchnie w drugą stronę. - zaproponował rozwiązanie, bo odcięcie się od goblinów za plecami miało sens - to nam da spokój od myślenia o grobi za plecami.
                    - Co do zwiadu, obawiam się Othinie, że niewielu z nas umie się odpowiedni skradać, bardziej do pilnowania danego tunelu lub strażnicy nas szkolono, wypatrywania skradających a nie przemykania w ciemnościach, a samego Ciebie wysłać to bezpieczne nie będzie, więc chyba lepiej iść grupą. Starsi niech zdecydują.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • StalowyS Niedostępny
                      StalowyS Niedostępny
                      Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #74

                      - Hah. Tak. Przydałoby się by te wrota conajmniej sprawiły sporo hałasu przy otwieraniu.

                      - Co do dalszej eksploracji to też myślę że pójście grupą byłoby rozsądniejsze. Za mało nas by się dzielić.

                      - Hmmm… Tfardy. Ty bywałeś w jaskiniach i tunelach? Umiesz po nich łazić cicho?

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • DeklineD Niedostępny
                        DeklineD Niedostępny
                        Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                        Obsługa Moderator
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #75

                        - Dobrze, dobrze, macie racje, głęboki zwiad w pojedynkę jest raczej bez większego sensu, aczkolwiek ja to bardziej chciałbym zajrzeć za róg. Wiecie, rozumiecie, jeślii za kolejnym zakrętem jest siedliszcze plugastwa to jednak wolałbym o tym wiedzieć, miast obozować skałe w skałę z czymś takim. Nie odejdę daleko, sam będe mniej hałasował no i najmniej do zdjęcia i ubrania na powrót mam.

                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • StalowyS Niedostępny
                          StalowyS Niedostępny
                          Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #76

                          -Heh. Niech będzie. Zaczekajmy chwilę czy coś nie nadejdzie a potem idźmy dalej eksplorować kopalnię. Gdy upewnimy się że w pobliżu nie ma zagrożenia to odpoczniemy.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • GladinG Niedostępny
                            GladinG Niedostępny
                            Gladin jako Grungni
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                            #77

                            22. Durgzet, 7035, po północy.

                            W kopalni Khazid Aldum.
                            Sucho. Cicho. Płonie ognisko.

                            Mechanika

                            Fenni podszedł do Logrima ze znalezionymi fragmentami mieczem.

                            – Kopalnia z jednej strony wydaje się dawno opuszczona - raportował, - ale z drugiej... jest tu nieco nazbyt porządnie. Do tego widać sporo śladów pocisków i na tyle, na ile możemy stwierdzić, nie są one zbyt stare. Umgi lub grobi, ciężko powiedzieć.

                            – Jedną rzecz znaleźliśmy, która wyszła spod rąk dawi - okazał szczątki oręża. - Co prawda to miecz, nie topór czy młot...

                            – ... ale miecz w wąskich tunelach też ma swoje zalety - wtrącił Brond.

                            – ...i co prawda pękł, co nienajlepiej świadczy o jego wykonaniu... - kontynuował młodszy z Khadinbatów.

                            – ...albo o potędze jego przeciwnika - wtrącił starszy.

                            – Warte odnotowania jednak jest, że mimo wszystko zachowany jest w bardzo dobrym stanie.

                            Pryncypał wysłuchał ich, obejrzał też pokazane połówki.
                            – Warto zbierać informacje, chociaż póki co zbyt wiele w tym wszystkim niewiadomych - pochwalił ich czujność.

                            – Thanie, zwróć proszę uwagę na symbole umieszczone na klindze - podpowiedział Fenni.

                            Fenni, Logrim, udane testy inteligencji.

                            – Rhunki! - than zmarszczył brwi oglądając znalezisko dokładniej.

                            – Spójrz! Czy to nie wygląda jak podpis mistrza Kragga?

                            Pytanie brzmiało tak niedorzecznie, że gdyby zadał je ktokolwiek inny spośród obecnych, runiarz bez namysłu wyzwałby go od wazzoków. Skoro jednak był to than, trzeba było sprawdzić i zaprzeczyć w miarę taktownie. Zbliżył się, by obejrzeć znalezisko. Jego oblicze zasępiło się i zaczął powoli obracać miecz w dłoniach.

                            Pęknięty miecz

                            – Na młot Thungiego! - odrzekł w końcu. - Wygląda jak osobista runa arcymistrza! Do tego widzicie ten symbol, tu? To runa cięcia. Ale to nieprawdopodobne! Ten przedmiot, to zabawka, coś, co mógłby wykonać jeden z licznych uczniów mistrza, a nie on sam! Niegodne jego czasu i uwagi! I skąd by się tu znalazł?

                            Ponownie się zamyślił.

                            – Robota jest porządna... - obracał fragmenty w jedną i drugą stronę. - Ale dużo poniżej poziomu mistrza Kragga - oznajmił w końcu. - Miecz obecnie bez żadnej mocy... jeżeli kiedykolwiek ją posiadał... może... może ktoś, nie dawi, próbował skopiować podpatrzone dzieło mistrza... ale wykonanie za dobre jest jak na kogokolwiek poza dawi...

                            Umysł Galeba szukał rozwiązania. Przez moment pomyślał o ludzkich mistrzach, tfu, run, jak sami siebie zwali. Złodzieje, szubrawcy, w jakiś sposób nauczyli się imitować magię runiczną, wykradli ją, wypaczyli, niezdolni do posiadania odpowiedniej dyscypliny umysłu, ciągle próbowali kraść dalej... Krasnoludy tropiły takich i wymierzały im karę należną takim złodziejom... osobiście nigdy nie miał z nimi do czynienia... ale ich pseudoruny nie były kopiami prawdziwych run Thungniego. Ta tutaj, był pewien, miała być runą cięcia. Chociaż sam nie posiadł jeszcze umiejętności jej nakładania, rozpoznawał jej kształt. I nie było mowy o pomyłce.

                            Gdyby tę umiejętność posiadał... mógłby spróbować broń przekuć i naprawić. Było to zajęcie trudniejsze, niż wykucie runy od nowa. Dużo trudniejsze. Być może na granicy jego możliwości. A być może poza jego obecnymi możliwościami... Były jednak powody, dla których warto byłoby kiedyś próbę taką podjąć. Po pierwsze, dowiedziałby się, czy w przedmiocie tym kiedyś zaklęta była prawdziwa moc runiczna, czy przedmiot był jedynie atrapą. Może jakiś człek skopiował dzieło krasnoludzkie i sprzedał bezwartościową podróbkę jako oryginał? Tak, to całkiem możliwe. Gdyby jednak był to oryginał... im starsza runa, tym potężniejsza. Dlatego naprawiony stary miecz runiczny był bardziej wartościowy niż nowowykuty.

                            Hagrid ciekaw był tych przemyśleń, ale w końcu uznał, że najpierw zajmie się bezpieczeństwem ekspedycji, a potem pewnie dowie wszystkiego, co Galvynssun wyczyta z broni. Zaopatrzony w kilof wrócił się ponownie do wrót wejściowych zbadać mechanizm.

                            Skrzydła bramy były otwierane na zewnątrz. Dlatego potężne metalowe sztaby, bolce, musiały wejść w odpowiednio przygotowane gniazda, by całość trzymała się razem. Wygięcie skrzydeł sprawiało, że stawało się to niemożliwe.

                            Udany test inżynierii po zużyciu 1PS.

                            Skrzydła trzeba byłoby zdjąć i przekuć na nowo uchwyty, a i wtedy nie zamykałyby się dokładnie. Nie mieli ani czasu ani sprzętu, by to zrobić. Żelazołamacz mógł, tak jak już wcześniej sobie umyślił, skuć skałę wokół zawiasów. Nie uniemożliwiłby otwarcia bramy, ale znacznie je utrudnił. A jednak... chciał lepszego rozwiązania. Niszczyć dzieło przodków... nie godziło się. Wzniósł w duchu modlitwę do Morgrima o przewodnictwo w swym zamierzeniu.

                            Pokrzepiony duchowo zaczął staranne badania. Największym problemem były sztaby wsuwające się w środek. Te wsuwające się we wnęki skalne powinny zadziałać. A gdyby tak spróbować odwrócić ich działanie? Sztaby, które miały iść w bok, przekręcić na środek o odwrotnie? Mechanizm na to pozwalał. No tak... ale drugie skrzydło pozostawało niezablokowane... To nie było rozwiązanie...

                            A gdyby tak użył lin, przeciągnął je przez uchwyty? Nie... liny można było przeciąć korzystając z niedomknięcia i nieszczelności wrót... więc cóż robić?

                            Czekając na powrót Rhyna Angaztromm podszedł do widocznej kraty, by przyjrzeć się pomieszczeniu leżącemu za nią. Była to nieduża kuźnia, chociaż nie był w stanie dostrzec jej całości zza przeszkody. Z lewej strony widział nawet fragment mechanizmu służącego do jej podnoszenia. Jednak był on umieszczony tak, by nikt z zewnątrz nie mógł do niego dosięgnąć. Z kuszą gotową do strzału lustrował pomieszczenie i wsłuchiwał się weń. Nic jednak nie wzbudziło jego podejrzeń. Na razie więc odstąpił od tej części jaskini. Martwiło go to, że od strony kraty będą i widoczni i mogą być ostrzelani. Ale raczej nic po cichu do nich się nie zbliży. Trudno byłoby bramę podnieść tak, aby nikt na to nie zwrócił uwagi.

                            Skierował się teraz w drugą stronę, wchodząc do rozszerzającego się pomieszczenia z rozstawionymi ławami i stołami, na końcu którego znajdowały się drzwi. Światło ogniska już tu nie docierało i koniec jaskini okrywał mrok. Pozostałe krasnoludy obserwowały go z daleka - zbyt głośne w swych zbrojach by iść za nim, ale gotowe ruszyć z pomocą w razie potrzeby. Pogranicznik lewą ręką nacisnął klamkę, w prawej trzymając w gotowości kuszę. Drzwi obróciły się na zawiasach z głośnym jękiem.

                            Nic się nie poruszyło ani nic nie zaniepokoiło Othina podejrzanym dźwiękiem, żadnego zbędnego ruchu. Wbił wzrok w ciemność. Komnata za drzwiami była dużo mniejsza, a ściana oddzielająca obie od siebie nie była naturalnym wytworem, lecz została dostawiona sztucznie. Dzięki oględzinom wiedział, że trafił do nieczynnej kuchni. Stoły, paleniska, beczka, skrzynie... a także studnia i odpływ w podłodze. I nic, co by wyglądało na warte podniesienia. Żadnych resztek jedzenia, czy napoju. Jakieś zaschnięte rośliny, ale chyba raczej mech, który tu narósł po opuszczeniu pomieszczenia, niż pozostawione resztki.

                            – To opuszczona kuchnia. Ani śladu żywej duszy - poinformował na głos towarzyszy. - Dajcie tu trochę światła!

                            Logrim wysłał jednego z braci do pomocy zwiadowcy.

                            Krasnoludy obeszły pomieszczenie sprawdzając je dokładniej. Po dłuższej chwili udało im się znaleźć kilka zapomnianych przedmiotów.

                            Znaleziska

                            Mapki pomocnicze
                            Kuchnia
                            text alternatywny
                            Kuźnia
                            text alternatywny


                            A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • ArchiwumXA Niedostępny
                              ArchiwumXA Niedostępny
                              ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez ArchiwumX
                              #78

                              Gdy Galeb przyglądał się mieczowi Fenni gorączkowo zastanawiał skąd mógł się tu znaleźć tu wytwór pracy tak znamienitych rąk. Po jakimś czasie w końcu się odezwał - Czcigodny Kragg Ponury urodził się ponad tysiąc lat temu, a kopalnie Khazid Aldum dawi utracili dwa tysiące lat temu. Zatem jest wielce prawpodobne, że w czasie swojej młodości... - tu rozejrzał się po zaskoczonych towarzyszach i nieśmiało dopowiedział - Noooo, każdy dawi był kiedyś młody... to naturalna kolej rzeczy. - następnie jął kontynuować - Chodzi o to, że w czasie młodości nasz największy kowal run mógł uczestniczyć w wyprawach w ten region czy też wytworzyć runiczny miecz, który właśnie mamy przed sobą , dla wojownika udającego się na wyprawę.

                              Gdy już podzielił się z towarzyszami swoim tokiem rozumowania z napięciem spojrzał na Galeba, a następnie Logrima oczekując na opinię thana.

                              WiredW 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • ArchiwumXA ArchiwumX

                                Gdy Galeb przyglądał się mieczowi Fenni gorączkowo zastanawiał skąd mógł się tu znaleźć tu wytwór pracy tak znamienitych rąk. Po jakimś czasie w końcu się odezwał - Czcigodny Kragg Ponury urodził się ponad tysiąc lat temu, a kopalnie Khazid Aldum dawi utracili dwa tysiące lat temu. Zatem jest wielce prawpodobne, że w czasie swojej młodości... - tu rozejrzał się po zaskoczonych towarzyszach i nieśmiało dopowiedział - Noooo, każdy dawi był kiedyś młody... to naturalna kolej rzeczy. - następnie jął kontynuować - Chodzi o to, że w czasie młodości nasz największy kowal run mógł uczestniczyć w wyprawach w ten region czy też wytworzyć runiczny miecz, który właśnie mamy przed sobą , dla wojownika udającego się na wyprawę.

                                Gdy już podzielił się z towarzyszami swoim tokiem rozumowania z napięciem spojrzał na Galeba, a następnie Logrima oczekując na opinię thana.

                                WiredW Niedostępny
                                WiredW Niedostępny
                                Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez Wired
                                #79
                                Ten post został usunięty!
                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • StalowyS Niedostępny
                                  StalowyS Niedostępny
                                  Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Stalowy
                                  #80

                                  - Tak, Fenni, to co mówisz jest możliwe. - zgodził się Galeb z opinią Żelazołamacza - My Runiarze po skończeniu terminu dużo podróżujemy i szlifujemy swoje rzemiosło na przeróżne sposoby. Wytwarzanie różnorakich rodzajów broni należy do jednej z tych rzeczy.

                                  Kowal Run zastanowił się, obejrzał dokładnie rękojeść, a potem przesunął palcami po kawałkach ostrza.

                                  - Ostrze to bez wątpienia krasnoludzka robota. Nie wydaje się jednak dość stare... musiałoby przeleżeć nieruszane długi czas. Moc runy mogła zabezpieczyć miecz przed działaniem czasu.

                                  - Hmmm... hmmm... - zadumał się chwilę przyglądając się uważnie rękojeści - To mógł być podarek. Na przykład dla towarzysza który wyświadczył Lordowi Kraggowi wielką przysługę. Dowód jego wdzięczności. Ostrze przekazywane z pokolenia na pokolenie jako symbol przyjaźni po które rzadko się sięgało acz to by było niepodobne... Powiedzmy że potomek tego przyjaciela z bronią tą przybył do Khazidu chcąc go oczyścić z plugastwa jakie się tu zalęgło, ale nie podołał.

                                  - Może być też całkiem inna historia - to ostrze przeleżało w jakimś skarbcu wieki i ktoś je odzyskał, lecz napotkał przeciwnika zbyt potężnego by mu sprostać. Hmmm... Tak. Jak ktoś paruje płazem to nawet krasnoludzkie ostrze wzmocnione runą może ulec brutalnej sile.

                                  - Może znajdziemy więcej wskazówek odnośnie losu tego ostrza i jego posiadacza. Póki co to okazja do przywrócenia do użytku wspaniałej broni... albo do oddania jej twórcy. Dobra. Wsadzę to do plecaka, nie ma co zostawiać tego tutaj. Pójdę jeszcze sprawdzić alarm czy to runa czy to czar.

                                  Galeb jeszcze rozejrzał się za snotlingiem by się upewnić że ten nie wlezie gdzieś w potencjalny obszar poszukiwań.
                                  By Tfardy miał zajęcie i nie łaził bez celu Runiarz polecił mu by pilnował Logrima (wskazał thana i kazał snotowi pilnować go i jego polecenia wykonywać).
                                  Potem Galeb poszedł poszukać runy alarmu.


                                  Sprawa wydawała się prosta. Runa Alarmu musiała znajdować się w przewężeniu gdyż nie mogła mieć za dużego zasięgu. Inaczej by musiała znajdować się na jakimś wyeksponowanym miejscu.
                                  Przez chwilę Galeb stał zadumany. Zdjął w końcu rękawice. Bez nich łatwiej było wyczuć drobne zmiany w przepływie Wiatrów Magii. Sięgnął do pasa i odsupłał z niego swój kowalski młotek zabezpieczony skórzanym futerałem. Trzymając go w prawej a lewą otwierając i wyciągając przed siebie skupił się na wyczuciu tego co dla innych było poza zmysłami.
                                  Spróbował sobie przypomnieć w którym momencie rozległ się dźwięk a kiedy zamilkł musiał szukać gdzieś po środku obszaru który wyznaczały te dwa momenty.
                                  Potem gdyby to nie zdało egzaminu trzeba było obejrzeć i, mówiąc kolokwialnie, zwymacać portal wokół wrót i ich krawędzie oraz drobniejsze elementy (na przykład okucia czy klamry i mechanizm trzymający sztaby) gdzie sprytny kowal run mógł skryć mistyczny znak.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • WiredW Niedostępny
                                    WiredW Niedostępny
                                    Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Wired
                                    #81

                                    22 Durgzet, 7035, po północy

                                    W kopalni Khazid Aldum.
                                    Przy wrotach do kopalni

                                    Ogień pożyczonej lampy dawał słabe światło rzucane na drzwi, które od tej strony wyglądały bajecznie.
                                    Sztaby-rygle od wewnątrz były wbudowane w mechanizm zabezpieczający, były mniejsze ale miały inną funkcję,
                                    część wysuwała się na zewnątrz, opierając o skały i blokując zawiasy, część zaś łączyła w środku, wzmacniając drzwi wewnątrz, choć i same zewnętrze robiły blokadę uniemożliwiającą otwarcie ich. Tym bardziej przy ich ciężarze. Sztaby były łączone z zębatkami które miarowo stukały gdy przesuwał je po prowadnicach, prawdopodobnie więc mechanizm był rozszerzony o niewidoczne z zewnątrz elementy, jak metalowe pręty wchodzące w skałę lub może automat który ruchem listw zębatych nadałby ruch ryglom. Niestety nic więcej nie dał rady znaleźć.

                                    Problemem zaś, był środek drzwi, okucie i drewno było wykrzywione na zewnątrz, do wyjścia. Jakby ktoś chciał się wydostać zamknięty w środku. Ktoś bardzo silny... Nie widział śladów pazurów ale zanim zaczął pracę dokładnie obejrzał drzwi i wygięcie. Otworzył je na chwilę, wcześniej stawiając latarnię za plecakiem by nie świeciła zbyt na zewnątrz, i sprawdził również z drugiej strony, by się upewnić czy nie ma innych śladów. Spojrzał też w stronę budowli goblinów z lunetą, tak z przezorności.

                                    Zamknął wrota i przystąpił do nader hałaśliwej pracy. Musiał rozgiąć i rozszerzyć, albo rozerwać, prowadnicę po jednej ze stron przy łączeniu wrót, tak by jej wygięcie w prostopadłą stronę nie blokowało ruchu sztaby-rygla. W najgorszym wypadku urwie cały fragment przymocowany do drewna, ale liczył że po prostu ciosami kilofem i młotem rozegnie lub rozpruje stary metal.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • ArchiwumXA Niedostępny
                                      ArchiwumXA Niedostępny
                                      ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #82

                                      Gdy rumor dotarł do pozycji przy zaporze z wagoników Fenni rzekł do thana Logrima - Sprawdzę co się tam dzieje! - i następnie ruszył w kierunku wyjścia z kopalni.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • DeklineD Niedostępny
                                        DeklineD Niedostępny
                                        Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                                        Obsługa Moderator
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #83

                                        Othin nie znalazł nic wartego dłuższej uwagi, to też darował sobie przebanie w "śmieciach i ruszył dalej w głąb korytarza. Może niezbyt po krasnoludzku, lecz nie w głowie mu teraz były mniej lub bardziej cenne znaleziska. Miast tego wolał skupić się na zbadaniu dalszych odnóg.

                                        - Dobra, jeszcze wejdźmy kawałek dalej, tam są jeszcze dwie odnogi, zerknijmy - zwrócił się do Khadinbata i nie czekając na jego odzew ruszył dalej

                                        Idealnie byłoby napotkać jakąś kratę lub wrota, coś co można by zamknąć i uznać że są zabezpieczeni z dwóch stron.

                                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • GladinG Niedostępny
                                          GladinG Niedostępny
                                          Gladin jako Grungni
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                                          #84

                                          22. Durgzet, 7035, po północy.

                                          W kopalni Khazid Aldum.

                                          Mechanika

                                          Krasnoludy powoli zbierały się na nowo przy wejściu do kopalni. Hagrid mimo braku potrzebnych narzędzi majstrował przy mechanizmie bramy, aby udało się ją zamknąć od środka. Musiał przy tym rozgiąć pochwyty na sztaby. Upływ czasu i naturalne tym samym ich osłabienie działały na jego korzyść. Wykorzystując trzonek kilofa, a to jako dźwignię do podważania, a to jako narzędzie kujące, powoli zmierzał do celu. Czasem nawet pomagał sobie swoim młotem bojowym.

                                          Do tak zajętego żelazołamacza zbliżył się Galeb w poszukiwaniu runy alarmu. Jego początkowo dobry humor skwasił się, gdy wstępne badania nie przyniosły rezultatu. Dotykał to jednego skrzydła, to drugiego, to sztab, w końcu chropowate dłonie przesunęły się po równie chropowatej skale w pobliżu. I nic. Wzrok jego powędrował ku sufitowi, który był zbyt wysoko, by mógł go dotknąć, ale dość nisko, by objąć zasięgiem runy każdego, kto chociażby się przeczołgał dołem. Bez zmysłu dotyku zadanie było wręcz niemożliwe do wykonania. Miał nadzieję, że dostrzeże gdzieś kształt runy, ale nie udało mu się to.

                                          Na zawiasach? dumał rhunki, dotykając je jeden po drugim.

                                          Mogli też runę umieścić nieco dalej od wejścia, na ścianie. Galvynssun nie był pewien, z jak daleka da wykryć tak umiejscowiony alarm. W którym momencie usłyszeli gong? Gdzie był wtedy Tfardy?

                                          Cienszko powiedzieć, jak rzekłby snotling. Runiarz zajęty był wtedy pomaganiem Brondowi w spowalnianiu wagonika górniczego. Nie zwracał uwagi na pozycję snotlinga.

                                          – Już wiem! - wykrzyknął naraz, przyciągając tym samym ku sobie wzrok zarówno Grumssona jak i nadchodzącego Khandinbata.

                                          – Pod szyną!

                                          Długobrody przyklęknął i zaczął wodzić dłońmi po torowisku. Uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy poczuł przepływ mrowienia przez palce. Posuwając się powoli, wyczuwając miejsce, stuknął w końcu w jeden z drewnianych podkładów kolejowych.

                                          – Tutaj - wskazał. - Tutaj znajduje się runa - powtórzył. Symbolu nie było widać, ale wiedział, że tam jest. Zapewne został umiejscowiony od spodu, aby tym trudniej było go wykryć.

                                          centered paragraph

                                          Tymczasem na dole Othin skończył przeszukiwać kuchnię i ruszył dalej. Doszedł do końca komnaty, w której się znajdowali. Korytarz, którym dalej biegły tory, był w miarę prosty iU+00A0obniżał się stopniowo. Zarówno mrok jak i coraz to niższy sufit uniemożliwiały spojrzenie dalej. Natomiast ten na wprost od nich zakręcał w prawo. I też nie było widać, co znajduje się dalej. Pogranicznik ruszył przed siebie.

                                          W ścianie korytarza wykuto trzy wnęki, w których postawiono trzy posągi symbolizujące trójkę pierwszy krasnoludzkich przodków. Trójka rodzeństwa, a wśród nich prym dzierżył Grungni, dzierżący swój tradycyjny symbol - kilof.
                                          Obok niego znajdowała się statua Valayi wyposażona w misę.
                                          Oraz Grimnira, trzymającego olbrzymi topór bojowy i niedużą tarczę.

                                          centered paragraph

                                          Tu i ówdzie pomniki były uszkodzone bądź przez upływ czasu, a może przez czyjeś działania. Nie były to też monumentalne dzieła takie, jak w Zhufbarze. Ale też Khazid Aldum było tylko kopalnią. Ta skromna kaplica była miejscem, gdzie górnicy mogli w skupieniu pomodlić się do przodków.

                                          Zilfini obszedł pomieszczenie, ale nie znalazł w nim nic wartego uwagi. Miejscami z sufitu od czasu do czasu skapywała kropla wody, a w miejscach, gdzie spadały, wyżłobione były w skale wgłębienia. Za kaplicą korytarz przebiegał dalej, ale ponownie ostry zakręt blokował widok.

                                          Angaztromm podjął dalszy zwiad zastanawiając się, jak daleko może się jeszcze posunąć z dala od towarzyszy? Problem rozwiązał się sam, bo po 30 jardach droga kończyła się zawałem. Żelaznobrody zatrzymał się kilka kroków przed osuwiskiem i z zadumą przyglądał się mu przez chwilę. Z tej strony nie groziło im więc niebezpieczeństwo. Ruszył z powrotem.

                                          Przechodząc przez komnatę z wózkami zdał krótką relację znajdującym się tam dawi ze zwiadu i rozpoczął sprawdzanie ostatniej odnogi. Podobnie jak poprzednio przeszedł około trzydziestu jardów, zanim tunel przerodził się w inne pomieszczenie. Zachowując ciszę poruszał się w ciemnościach, badając teren.

                                          Tory tutaj kończyły się, rozdzielając na dwie bocznice i główną nitkę prowadzącą do towarowej windy. Kilka porzuconych wagoników zaparkowano po bokach, a sam szyb stanowił mroczną czeluść. Z kołowrotów, które kiedyś służyły do przenoszenia urobku z dołu kopalni, zwisały teraz smętnie pojedyncze ogniwa łańcucha. Porzucony pod ścianą leżał metalowy drąg, który w razie potrzeby mógł służyć za łom, a którego prawdziwego znaczenia Othin na razie nie rozpoznał.

                                          Uznał, że jak na samotny zwiad na razie wystarczy. Idąc dalej ryzykował, że coś z tego szybu wyjdzie, a jego samodzielne zbadanie, bez źródła światła, bez zabezpieczenia, bez lin, też nie wchodziło grę. Ruszył zdać relację i wspólnie naradzić się co dalej.

                                          spoiler

                                          centered paragraph

                                          – Udało mi się zamknąć zewnętrzną bramę - oznajmił z dumą powracający do pozostałych Rhyn. Jego oświadczenie spotkało się z niemrawym, aczkolwiek raczej pochwalnym pomrukiem ze strony thana, który siedział przy ognisku otulony kocem.

                                          – A co z tą bramą? - Brond wskazał na odrzwia odgradzające komnatę, w której się znajdowali, od tunelu prowadzącego na zewnątrz.

                                          Logrim spojrzał we wskazaną stronę.

                                          – Zostawimy otwartą. Jeżeli coś sforsuje zewnętrzną bramę, to zdążymy zamknąć wewnętrzną. A w przypadku ataku z drugiej strony będziemy mieli obronną pozycję. Tunel nie jest szeroki, będziecie mogli w nim stworzyć formację. Wróg w razie czego będzie musiał nacierać pod górę.

                                          Coś w głosie i postawie Hagrindrakka zaniepokoiło Bronda. Odszukał Fenniego by podzielić się z nim swoimi obawami.

                                          centered paragraph

                                          Jedna z ran, którą otrzymał Logrim podczas wcześniejszego starcia, jątrzyła się. Ciało ich dowódcy trawiła gorączka i wyraźnie osłabł, chociaż zarzekał się, że nic mu nie jest. Zarządził jedynie krótki odpoczynek na pokrzepienie się. Krasnoludy zakrzątnęły się budując tymczasowe miejsce pobytu, szykując jedzenie, posłania, posterunki. Fenni przeszukiwał swe bagaże w poszukiwaniu czegoś, co mogło poprawić stan zdrowia pryncypała.

                                          centered paragraph

                                          Pozostałe krasnoludy pogrążone były we śnie. Ciężki, świszczący oddech thana wybijał się ponad pozostałe. Fenni, mający ostatnio zbyt mało snu, spał czujnie niedaleko, gotów obudzić się na najlżejszy objaw pogorszenia się stanu przywódcy klanu.

                                          Krasnoludzki wartownik lustrował dwie możliwe drogi, skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo. Jedną była komnata za kratą. Drugą drogę wyznaczała linia kolejowa.

                                          Popioły ogniska żarzyły się delikatnie.

                                          Przez kamienne tunele przetoczył się krótki zgrzytliwy dźwięk. Spod sufitu tunelu naprzeciwko zerwał się do lotu ciemny kształt o lśniących czerwonych oczach, przeleciał przez komnatę zanim strażnik zdążył zareagować. W oddali coś stuknęło...


                                          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          1
                                          • System przeniósł ten temat z Rozgrywka

                                          Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.

                                          Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.

                                          With your input, this post could be even better 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa