Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
213 Posty 7 Uczestników 2.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Online
    KetharianK Online
    Ketharian jako Soulkiller
    Obsługa Moderator
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #180

    Mieszkanie w H10, 14.07.2077, 22:03

    Przysłuchujący się rozmowom znajomych Leif Gundarsson dopił swoją butelkę Spunky Monkey, po czym podniosł się z sofy poprawiając rękawy wymiętej służbowej kurtki.

    - Najpierw zapraszacie, a potem zawijacie się z chaty? - prychnął z udawaną dezaprobatą, macając się po kieszeniach w poszukiwaniu waporizatora - Jadę z wami, tylko do kibla skoczę, nie wychodźcie beze mnie. I nie zamawiaj furgonu, to w chuj kasy, pojadę w bagażniku.

    Wypożyczalnia aut miejskich znajdowała się trzydzieści pięter niżej, w sąsiednim skrzydle megabloku H10. Obsługiwany odpowiednią apką, system wypożyczalni powiązał z komórką Artemidy wybrany na stronie firmy pojazd, odblokował jego centralny zamek i podniósł bramkę parkingu. Drzwi wozu trzasnęły metalicznie, zaszumiał włączony przez Shawna elektryczny silnik. Składana na licencji Toyoty w Wolnych Stanach Zachodnich Aigo była niemiłosiernie porysowana, naznaczona mnóstwem wgnieceń oraz kilkoma układającymi się w równy rządek przestrzelinami na przedniej masce. Wnętrze wozu śmierdziało pastą do czyszczenia, marihuaną i stopionym plastikiem, ale kombinacja tych odorów nieco zelżała, kiedy w środku samochodu rozszedł się zapach perfum Brazil.

    - Ja pierdolę, tu chyba są karaluchy - stęknął wsadzony do bagażnika Gundarsson - Ktoś zostawił stare żarcie, ja pierdolę. Moment, tylko to wyrzucę.

    Shawn włączył radio, poprawił uciskającą go w niewygodnym fotelu kaburę Pacifiera i wyjechał z parkingu ocierając się lusterkami o porozstawiane w chaotyczny sposób inne pojazdy wypożyczalni.

    - Zapodajcie konkretną muzę - zażyczył sobie Leif moszcząc się wygodniej w zaśmieconym bagażniku samochodziku.

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #181

      Shawn "Żaba" Camara

      - 45 jebanych minut??? - Solos aż pieprznął dłońmi w kierownicę gdy nawigacja wypluła spodziewany czas dojazdu - No to się E-Dra pójdzie jebać... Chuj mnie strzeli po całym dniu w sklepie... To już nikt tego fajfusa w Kabuki nie lubi, że musi dymać przez całe miasto??? Piątkowy wieczór. W korkach... Już żałuję, że nie zostałem z Hajfim. Doobra... Złap się czegoś Leif!

      Silnik zawył zrozpaczony bezdusznym traktowaniem przynależnym wszystkim wypożyczanym i służbowym autom i wóz ruszył z parkingu.

      - Jebaniutki... - mruczał pod nosem solos skręcając wbrew nawigacji w kierunku New Westbrook, żeby ominać city. - Zakład o zgrzewę Grzmota, że się okaże, że chleje, żeby przybić jakiś swój dil. I jeszcze z mordą do nas wyskoczy, że mu dupę zawracamy. Trzymaj mnie wtedy który... I to w Vista del Rey... Pierdolony latino lover.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • NanatarN Niedostępny
        NanatarN Niedostępny
        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #182

        Ulice Nigh City 14.07.2077, 22:09

        Usadowiona na tylnej kanapie za siedzeniem pasażera, bo Camara zajmował sporo miejsca z przodu, a chciała mieć wygodę, żeby trzymać deck na kolanach, Torquemada nie mogła wyjść z podziwy jak jej drama odmieniła wieczór i jak niebezpiecznie zaczynała przypominać komedię. A mogło się skończyć jak zapowiadał Shawn, że Raze jeszcze ich opierdoli.

        -To go zabierzemy i będzie chlał z kumplami jak powinien. - zaproponowała mając nadzieję, że nie wyprowadzi Camary z równowagi. Łypała na niego zza ucha, na odbicie w szybie na tle neonowego miasta. Ustawiała usta w dziubek. Jednocześnie z zadowoleniem przyjmując decyzję kierowcy o zmianie trasy. - Stawiam michę ryżu i butelkę grappy.

        Przypomniała sobie o SlimWire i zapuściła przeglądarki. Czuła niemożliwą ochotę, żeby podzielić się z kolegami informacją o otrzymanym zleceniu, ale jednocześnie chwila jej kompletnie nie leżała, powinna to zrobić wcześniej na mieszkadle, ale wtedy opanowały ją inne demony, teraz chwilowo uśpione. Powierciła się trochę pupą, żeby się właściwie ustawić. Usadowiona przewijała kalejdoskopy obrazów i linijek kodu.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • WilczyW Niedostępny
          WilczyW Niedostępny
          Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #183

          Houston "Dingo" Dawn

          Nomada zajął miejsce z przodu na siedzeniu pasażera. Kiedy wyjeżdżali przez chwilę dyskutował z Frogiem o tym kto ma prowadzić, ale Dingo ostatecznie przekonał argument, że do warsztatu prowadził on, więc teraz kolej Shawna.

          Nie zmieniało to jednak faktu, że Houston jako pasażer angażował się równie mocno w kierowanie jak kierowca.
          a - Dobrze, a potem na następnej w lewo. Uważaj, czerwone! No, właściwie to głębokie żółte, ale...- komentował podczas jazdy. Właśnie minęli skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, a jeden z kierowców prawie wjechał im w bok. Dawn pokazał mu przez okno środkowy palec - Słowo daję, każdemu palantowi dzisiaj dają prawo jazdy...

          Nerwowo tupał nogą o przetarty dywanik wynajętego samochodu. Niepokój zasiany podczas rozmowy w mieszkaniu kiełkował i rósł, podlewany upartym milczeniem telefonu Switcha.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          4
          • KetharianK Online
            KetharianK Online
            Ketharian jako Soulkiller
            Obsługa Moderator
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
            #184

            text alternatywny

            Ulice Night City, 22:35

            Wszechobecne uliczne korki topiły betonowo-szklany labirynt Little China w ogłuszającym hałasie klaksonów, a ledwo mieszczące się na chodnikach tłumy przechodniów tylko dopełniały wrażenia wszechobecnego chaosu. Dzieląc swoją uwagę pomiędzy samochodową nawigację i pandemonium za oknami pojazdu, Shawn zrezygnował z mozolnego przebijania się przez mosty łączące Watson ze Śródmieściem - zamiast tego uciekł poprzez fałszywie gwarne i złudnie kolorowe slumsy Kabuki do Japantown, objeżdżając zatłoczone do granic możliwości Corpo Center bulwarem Longshore South w stronę Mostu Kongresowego.

            Japantown też pełne było ruchu, świateł i hałasu, ale zdecydowana większość ludzi wsiąkała w rozrywkowe centrum dzielnicy, kierując się ku sławnej dzielnicy czerwonych latarni przy Jig-Jig Street. Tłumy miłośników dobrej zabawy, orientalnej kuchni, płatnego seksu oraz mniej lub bardziej legalnych dopalaczy tłoczyły się coraz gęściej w neonowym blasku Japantown - niczym ławice mniejszych ryb obserwowane z cienia przez dwunożne rekiny.

            W Growl FM skończył się „Mind is Freedom” Cartesian Duelists, lecz zamiast zapowiadanego na wyświetlaczu urządzenia utworu „Flatline” z nowego albumu Red Dead Roadkill z głośników popłynęła seria dziwnych trzasków.

            - Jebany złom - warknął pełnym irytacji głosem Frog - Wszystko się tu pierdoli, aż dziw, że to jeszcze jeździ. Brazil, ile to kosztowało?

            Budujemy sztuczne światy na orbicie, zgrywamy mózgi na układy scalone, tworzymy wszechmocne SI, ale wciąż nie potrafimy stworzyć szczepionek na raka? Nie, wy durnie chłonące papkę mainstreamu. Korporacje świadomie eksterminują życie, bo to niepokorne życie śmie rozmnażać się bez patentów i praw autorskich. Już teraz możemy jeść wyłącznie mięso, które wyhodowano w próbówce. Już teraz uprawiamy tylko rośliny stworzone w laboratorium. Nawet fotosyntezę udało się sprywatyzować. Teraz czas na nas, na ludzi.

            Głos płynący z głośników radia został tak silnie zniekształcony elektronicznymi filtrami, że stracił wszelkie nuty człowieczeństwa, ale wszyscy siedzący w czerwonym samochodziku ludzie natychmiast go rozpoznali. Doktor Paradox, naczelny propagator teorii spiskowych na Zachodnim Wybrzeżu, zmora mediów głównego nurtu i działów prawnych wielu korporacji, szaleniec według jednych i wizjoner według innych, ponad to zaś doskonały haker zdolny raz za razem włamywać się do infrastruktury radiowych rozgłośni, aby nadawać za ich wymuszonym pośrednictwem swoje wywrotowe audycje.

            Shawn wiedział, że zmiana stacji nie miała większego sensu: przez następne sześćdziesiąt sekund niemal wszystkie rozgłośnie Night City miały i tak nadawać ten sam materiał

            Ostateczny upadek homo sapiens już się rozpoczął. Nasze ciała rosną same, bez udziału korporacji, więc trzeba je pociąć, ulepszyć, zmienić. Tak, żeby każdy nasz oddech, każde uderzenie serce generowało dla nich zysk.

            - Gość wie, co gada - powiedział z uznaniem Leif, który wykręcił się w bagażniku tak, by móc przecisnąć głowę przez otwór pomiędzy tylnymi siedzeniami Aigo - Różne rzeczy się słyszy w Med-Center, czasami aż się włos jeży.

            Następne w kolejce będą dzieci. Teraz może je mieć każdy, kto chce. Co za marnotrawstwo, ile straconych przychodów. Nasi ciemiężyciele sprawią, że już niedługo rodzicielstwo nie będzie naturalnym prawem, tylko przywilejem, za który przyjdzie nam słono zapłacić. Stworzą substancję, która pozbawi nas płodności. Dosypią jej do jedzenia, doleją do wody. A potem będą hodować dzieci w słojach, z kodem kreskowym wytatuowanym na czole. Musimy się obudzić. Musimy się obudzić, zanim będzie za późno.

            Radioodbiornik zatrzeszczał ponownie, po czym z głośników popłynęły dźwięki “Candy Shell” zespołu Spirit Machines, utworu zajmującego trzecie miejsce w tygodniowym rankingu przebojów Growl FM.

            - Ciekawy, kim jest ten koleś - powiedział Houston popukując palcami w tapicerkę Aigo - Słucham różnych apokaliptyków, ale Paradox takie rzeczy gada, aż człowieka ciarki przechodzą czasami. Pamiętacie tę audycję o eksperymentach z pomniejszaniem mózgu u ludzkich płodów? Żeby wyhodować tępy podgatunek służebny, którym można bez wysiłku manipulować? Mainstream komentował, że to stek bzdur, a rok później jeb! Life-Tech opatentował technologię zmniejszania ludzkich mózgów w ciąży, znaczy się, farmakologicznie nie pozwalają im rosnąć.

            - Jebani! - gwizdnął Leif - Robią z nas małpy.

            - A Paradox to wiedział rok wcześniej - ciągnął dalej Dingo - Czyli gość musi mieć dojścia i to bardzo wysoko… kurwa, hamuj!

            Aigo stanęło w miejscu z piskiem zmaltretowanych klocków hamulcowych i stęknięć pasażerów uderzających z rozpędu w różne elementy wyposażenia samochodu. Długowłosy mężczyzna w ortalionowym płaszczu, który wtargnął bez ostrzeżenia na ulicę podniósł w górę kartonową tablicę pokrytą fosforyzującymi literami.

            Stop nowym odwiertom na polach Northside! Stop zatruwaniu wód gruntowych! Chemia zabija!

            - Dingo, poproś tego pana, żeby wypierdalał - wycedził przez zęby Shawn - Bo zaraz go odjebię na środku tej pierdolonej ulicy.

            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            4
            • GladinG Niedostępny
              GladinG Niedostępny
              Gladin jako HiFi
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
              #185
              ♫♪     HiFi     ♪♫
              Awatar HiFi Pojechali i technik został sam. Nawet Leif się zabrał z nimi. HiFi miał lekkie wyrzuty sumienia widząc, jak się przejęli Switchem.

              No ale przecież... Fikser chyba nie potrzebował pomocy? Artemida była nadwrażliwa. Tak sądził. Tak sobie tłumaczył. I do tego... Mack... nie używać NoiseFeeda? Żeby ktoś tego nie przeczytał? Ale jak, skoro smarthing Raze'a jest wyłączony? Popatrzył niepewnie na swoje urządzenie, dzięki któremu reszta wiedziała gdzie jest.

              Zostawić włączony czy nie zostawić, oto jest pytanie... Tamtym łatwo gadać. Pojechali w piątkę. Będą mieli siebie nawzajem na wizualu. A jeżeli jemu, Hajfiemu, coś się stanie, to nie będą nawet wiedzieli, gdzie jest...

              Postawiony przed tym dylematem postanowił zdać się na los. Kiedyś ludzie mieli zawsze przy sobie monety, którymi rzucali by się dowiedzieć, jak postąpić. Oczywiście, można by się zastanawiać, czy było to do końca losowe, skoro nie wiadomo było, czy środek ciężkości pokrywa się ze środkiem geometrycznym. Ale... w tym momencie chętnie użyłby nawet monety. Dobra, znał inny patent. Parzysta minuta - zostawia smarthinga włączonego. Nieparzysta - wyłącza. Zerknął na zegarek.

              22:19

              Los tak chciał. Wyłączył swoją lokalizację na smarthingu.

              Ruszył na blok, kupić kamerki. Na razie nie miał dość kasy... chyba, żeby ściągnął ze wspólnego konta... W końcu coś mu się z puli należało. Ćwierć? Brazil trochę im pomagała, ale czy to się liczyło jako jej działka, czy raczej jako przysługa? Po namyśle uznał, że jednak jako przysługa. Czy More odliczył sobie koszt nafaszerowanego żarcia? Tak czy inaczej, kalkulował, 90 eurasów powinno przypadać na niego.

              Ale... jeżeli ktoś miałby dostęp do smarthinga Switcha, do NoiseFeeda, to czemu nie do konta? Lepiej na zimne dmuchać.

              Stan wspólnego konta: -90e$. Pozostało 390e$

              Stan konta HiFi: +90e$

              Dobra, teraz go było stać na kamerki. Mógł też barterem przehandlować kupon na zajęcia BDSM. Po namyśle jednak postanowił go zachować. Może mu się jeszcze przyda w negocjacjach. Kupił na razie jedną kamerkę.

              Stan konta HiFi: -50e$

              Wyposażony w swój przybornik narzędziowy, deszyfrator, kamerkę oraz klucz dostępu do mieszkania Shivy, ruszył pod 877.


              Sesja Karak Varn | Gladinhammer

              A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              3
              • NanatarN Niedostępny
                NanatarN Niedostępny
                Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                #186

                Ulice Nigh City 14.07.2077, 22:23

                Jazgotało i szarpało, zapięła pas. Ustawiła do wagi. Żałowała, że nie ma słuchawek, z którymi mogłaby pokazać się publicznie, bo zawodzący z radia o ewolucji kaznodzieja skutecznie ją drażnił. Pracę opóźniał. Kilka razy zamierała nad pojedynczym obrazem, niby zawieszona, ale zaraz zebrała dość okruchów, by wydobyć skutecznie obraz Slimwrie.

                BrazilBra19.jpg

                Skończyła na raz przed ostrym stopem, aż się zaparła nogami.

                -Uf! Cowboya by wyrwało ze sprzęgu. - ściskała kurczowo deck, żeby nie dostał kolejnych plastrów - Mam dossier tego SlimWire: Druciarz, znaczy haker, oszust. Wyłudza świadczenia socjalne, recepty, usługi medyczne. Na tym można nieźle zarobić, ryzyko małe, wyroki niskie, wykrywalność prawie żadna. Pracuje w rejonie Vista del Rey, wysługują się nim latynoskie gangi, ale widzę też powiązania z półświatkiem Watson i Santo Domingo. - oblizała usta suche - To by się zgadzało. Tylko po co lazł by tam Raze osobiście? I wolałabym żeby te gangusy, a musicie wiedzieć, że te ich kurtki to są z utwardzanego synkevlaru, to widać po wykończeniach i tym jak trzymają fason, wolałabym, żeby nie mieli z tym nic wspólnego. - rozejrzała się po twarzach kolegów, czy nie za dużo na raz, no ale jak nie teraz to kiedy.

                -No i żeby netrunner miał wygłuszony pokój, to nie pasuje, to bardziej coś dla technika, czy złodzieja, fiksera, albo lobbysty. Sieciarze załatwiają to inaczej. A całkiem wygłuszony pokój zakłócałby pracę elektroniki. Można oczywiście w takim pokoju podłączyć stały kabel i chować się w środku, ale to jak budowanie hologramów z kartoników po batonikach. Netrunner stworzyłby virtual i zabierając tam pasażera odciął od sieci. W ten sposób rozmowa jest absolutnie izolowana. Tylko, że w takim przypadku smart nie ma powodu się wyłączyć.

                -Dobra, skąd Hajfi wziął tego druciarza SlimWire? - wybrała na samrcie numer technika i wsparła połączenie kontrolerem. Puściła na głośnik.

                -the number is not responding, please call later - A to co?! - wyrwało jej się -
                É uma epidemia. Estão sumindo como dinheiro no salão de beleza. - Brazil była na równi rozdrażniona i zaniepokojona. - Smart Hajfi logował się w mieszkadle 22.19. Później się wyłączył. Chwilę później dokonał przelewu ze wspólnego konta. 90E. Dongi go dopadły? Spróbuję się tam dobić, a jak by ktoś mógł sprawdzić facjaty tych moich bohaterów z karabinem. - potarła kciukiem kontroler decka. Jedne programy zamarły inne się obudziły - Już chyba dojeżdżamy.

                Z pozycji poruszającego pojazdu nawigowanie w sieci mogło wydawać się karkołomne, nic jednak podobnego, jedynym ograniczeniem była przepustowość polaczenia, która mogła być zmienna, ale Brazil nie potrzebowała szybkości, udała się w dobrze sobie znane rejony fortec danych H10. Jako zarejestrowany lokator nie potrzebowała ich nawet forsować. Do właściwego pliku dotarła przenikając ściany podświatu. Był to ten sam bank danych, który odpowiadał za obraz czakasów sprzed kilku godzin. Spojrzała poprzez elektroniczny zapis na verite z pozycji ducha.

                Podświat zamieszkuje wiele duchów, którym zdarza się z różnych powodów angażować w życie białka i tłuszczu. Tak może być kiedy twój smartfon spozycjonuje specjalnie twoje strony żeby cię na coś naprowadzić, nagle zmieni się światło na skrzyżowaniu i w wypadku zginie kto inny.

                Nie mogła dojść Artemida jakie duchy tak zaprzątnęły jej głowę, że nie nadążyła i obecnej chwili była o dwa kroki za prawdą o tym co robił Switch przez ostatnie kilka godzin.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • JohnyTRSJ Niedostępny
                  JohnyTRSJ Niedostępny
                  JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                  #187

                  Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                  Hartley "Mack" Mackinaw


                  Cały dzień był po prostu szalony. Czy może ostatnie godziny, od chwili gdy skończył z harówą na ten tydzień. Najpierw (tfu!) stróże prawa, potem gangusy z sąsiedztwa, teraz w piątkę w małym samochodziku jadąc n Vine Street gdzie zaginął Switch. Nie miał on wprawdzie wszczepionego żadnego lokalizatora, ale zamilknięcie jego smarthinga wystarczyło żeby przestraszyć Brazil.

                  Siedząc na tylnym siedzeniu ze swoją kurierską torbą na kolanach. Nawet jej nie przepakowywał, miał tam te same rzeczy co zwykle. Pomijając zbierające się zawsze po torbach, kieszeniach i plecakach typowe smieci miał tam też swój mocno rozbudowany zestaw medyczny oraz broń, dobrą bardziej na postrach i przeganianie natrętów, ewentualnie ostrzał w czasie ucieczki.

                  Na szyi zawieszona maska mikroporowa, w kieszeni etui ze smartgoglami.

                  Uciekające procenty we krwi.

                  178.255.46.143
                  Pan Psuj
                  Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Soulkiller
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #188

                    Korytarze megabloku H10, 22:30

                    Wnętrze gigantycznego budynku tętniło życiem sobotniej nocy. Po korytarzach kręciło się mnóstwo rozweselonych ludzi, niesionych falą alkoholowego upojenia, potencjałem chemicznych dopalaczy i zwyczajną radością życia, której nie zdołały jeszcze pożreć bezlitosne demony Night City. Butelki Brosepha i Spunky Monkey krążyły z rąk do rąk razem z tubami owocowego Orgiastica i próżniowo pakowanymi kanapkami z sojową szynką, suplementowane rozprowadzanymi przez dilerów tabletkami zefiru, grzmota i euforii.

                    HiFi przemieszczał się przez te korytarze krokiem lokalsa krążącego po własnym terytorium, ale jego czujne oczy bezustannie śledziły najbliższe otoczenie. Rozum podpowiadał mu, że Chakkasi siedzieli teraz w jakimś klubie nawaleni po uszy używkami własnej roboty, lecz zawsze istniało pewne prawdopodobieństwo, że działając pod wpływem narkotyków postanowią raz jeszcze odwiedzić HiFi w jego własnej części H10.

                    Dziesięć pięter wyżej i jedno skrzydło megabloku dalej zatracił poczucie bezpieczeństwa. Wielkie mrówkowce aglomeracji stanowiły swoiste odbicie całego Night City w zminiaturyzowanej formie - podzielone na strefy wpływów gangów, grup straży sąsiedzkiej, rodzinnych klanów, rządzących się niepisanymi prawami i niechętnie patrzących na obcych, za których mogli uchodzić również lokatorzy mieszkający dwa piętra niżej czy dziesięć numerów dalej.

                    Zachowując jeszcze większą czujność technik dotarł poprzez kilka klatek schodowych, wind i łączników między głównymi korytarzami megakonstrukcji w pobliże mieszkania Shivy Lacroix. Przez dłuższą chwilę obserwował jego drzwi udając jednocześnie, że ogląda coś niebywale interesującego na wyświetlaczu swojego smarthinga. Z lokum zajmowanego przez rodzinę Tyrone dobiegały dźwięki głośnej muzyki i jakieś pokrzykiwania, w których młodzieniec z zimnym dreszczem rozpoznał głos temperamentnej matki, ale żaden z lokatorów nie wychodził na korytarz.

                    HiFi wiedział, że zamykając apkę NoiseFeed ukrył swój lokalizator, zniknął z ekranów swoich kompanów. Świadomość ta sprawiała, że serce biło mu szybciej i że czuł dziwne mrowienie w całym ciele, ale z pewnym zdziwieniem odkrył, że nie było to bynajmniej wrażenie nieprzyjemne.

                    Czas uciekał. Im dłużej wystawał w korytarzu, tym większe rosło ryzyko, że napatoczy się na braciszków z Chakkasów albo innych lokalsów chcących się dowiedzieć, czego właściwie szuka przy ich mieszkaniu. Panel drzwi mieszkania 877 pulsował leciutką poświatą, gotowy do zareagowania na przyłożoną doń kartę dostępu.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    2
                    • KetharianK Online
                      KetharianK Online
                      Ketharian jako Soulkiller
                      Obsługa Moderator
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                      #189

                      text alternatywny

                      Vine Street w Heywood, 22:43


                      Świat za Mostem Kongresowym zmienił się w sposób, którego człowiek bawiący w Night City przelotem pewnie by nie zauważył. Spoglądając przez szyby Aigo Shawn widział te same reklamy na ścianach budynków, te same kontenery na śmieci i hydranty, ale jego wzrok dostrzegał subtelne szczegóły różniące Vista del Rey od Japantown. Samochody stojące na mijanych parkingach były w gorszym stanie niż te widziane wcześniej po przeciwnej stronie kanału, sterty worków piętrzyły się w cuchnące rozkładem sterty, niektóre witryny sklepów trzymały się całości dzięki pasom przeźroczystej folii naklejonej na popękane szkło, a fasady budynków dawno już nie były malowane na nowo. A jaskrawe kształty liter hanzi stworzących logo Tygersów zostały zastąpione graffiti latynoskich gangów z Heywood.

                      Im głębiej Shawn wjeżdżał w Vista del Rey, tym bardziej zmieniali się też ludzie na ulicach. W miejscu elegancko ubranych korposów i ruchliwych turystów z Japantown pojawili się przechodnie w znoszonych strojach, w często przetartych ortalionowych płaszczach, pchający przed sobą sklepowe wózki wyładowane podniszczonym dobytkiem. Przy budkach zulicznym jedzeniem stali młodzi mężczyźni i kobiety z butelkami w rękach, pozornie pogrążeni w rozmowach, ale obserwujący z ukosa chodniki, wiecznie czujni lub wypatrujący okazji do nieoczekiwanego zarobku. Vista del Rey była tą częścią Heywood, dokąd bezlitosne tryby korporacyjnych wpływów wpychały ludzi, którym w Mieście Snów nie wiodło się zbyt dobrze, mieszając ich z lokalną latynoską społecznością niechętnie spoglądającą na obcych. Na tworzone w ten sposób lokalne napięcia nakładały się sporne terytoria gangów działających w Heywood, raz za razem wchodzących też w krótkotrwałe wojny z paramilitarystami z Szóstej Ulicy. Funkcjonujące w tak niestabilnym i pełnym przemocy środowisku biznesy ledwie łatały koniec z końcem, tylko pogłębiając stopień zubożenia Vista del Rey i nie przysparzając zaniedbanej dzielnicy dobrej sławy.

                      - To ten budynek - powiedział Dingo wychylając się w siedzeniu i pokazując na odrapany apartamentowiec po lewej stronie ulicy - Gdzieś tam znikła jego pinezka.

                      - Trochę dalej po prawej jest wolne miejsce na auto - odezwał się ze swojego miejsca Mack - Przed tym furgonem, koło paśnika All Foods.

                      Shawn zatrzymał Aigo przy krawężniku i rozejrzał się bacznie po ulicy. W Japantown byłoby na niej mnóstwo ludzi, w Vista del Rey przechodniów można było policzyć na palcach. Camara nie mógł nie zauważyć, że praktycznie nikt nie chodził w pojedynkę, tylko w grupkach po dwie albo trzy osoby. Od Mostu Kongresowego nie zauważył też ani jednego radiowozu, chociaż wcześniej w Japantown minął nie tylko kilka wozów prewencji NCPD, ale i dwa zaparkowane u wylotu Silk Road czarne SUVy Netwatchu, wściekłe błyskające niebiesko-czerwonymi światłami.

                      - Nieciekawa okolica - powiedział Leif cmokając z dezaprobatą ustami - Raze obraca się w dziwnym towarzystwie, Brazil, musiałabyś go ostrzej wziąć pod pantofelek.

                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      3
                      • MarrrtM Niedostępny
                        MarrrtM Niedostępny
                        Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #190

                        Shawn Frog Camara

                        - Wzbudzamy litość - stwierdził Żaba parkując gruchota. Pół godziny drogi wystarczyło, żeby się uspokoił. Przynajmniej na tyle, żeby już nie truć - Ja bym się w każdym razie na nas nie połasił. Ale wolę tu nie siedzieć dłużej niż trzeba i się nie przekonać, czy się mylę.

                        Odwrócił się na tylne siedzenie do Macka, Artemidy i głowy Leifa wystającej z bagażnika.
                        - SlimWire, tak? Dobra. Zrobimy tak... Ja i Brazil pójdziemy do tamtych ćpunów na rogu. Zapytamy kto tu lewe recepty może wypisać. Dingo i Mack wypytają tamte cizie pod latarnią kto tu ulicą trzęsie i z kim gadać w razie by się chciało jakiś ekstra serwis. A Leif siądzie za kółkiem i czeka i paczy po kogo trzeba szybko podjechać w razie się sprawia spierdoli. No. I co się kurwa może nie udać?

                        Spojrzał jeszcze na Artemidę.
                        - Weź se tylko te włosy... no zmierzw. I mejkap rozmaż. Bo na ćpunkę to nie wyglądasz i jeszcze nas za gliny wezmą.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        4
                        • WilczyW Niedostępny
                          WilczyW Niedostępny
                          Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #191

                          Houston "Dingo" Dawn

                          Dingo obrzucił spojrzeniem okolicę, wyglądającą jak miejska ściółka i podobna w swej naturze do tej prawdziwej, niemetaforycznej. Tutaj najmniejsze organizmy walczyły o każdy ochłap substancji odżywczej miejskiej tkanki, czy to było faktycznie jedzenie, czy dragi lub po prostu eurodolce. Z padlinożercami nigdy nic nie wiadomo - czasem uciekną przed większym zwierzem, a czasem przeważy w nich desperacja.

                          Wzruszył ramionami na słowa Shawna. Plan dobry jak każdy inny, choć po co komplikować prostą sprawę.
                          a- Dobra, mogę zagadać do tych dziewczyn, choć jeśli nawet nie wezmą nas za gliniarzy, to za prawiczków na pewno. - powiedział bez złośliwości, po prostu stwierdzając fakty - Bez obrazy, Mack. Jesteśmy nietutejsi. Ale dziewczyny do towarzystwa pewnie znają sieciarzy... znają, prawda?

                          Spojrzał na Brazil, która może wiedzieć więcej... choć ona była daleka od stereotypowego, pryszczatego nerda zamkniętego w swoich czterech ścianach. Ale może znała podobnych? Nawet jeśli, to pewnie nie spotykała ich na żywo.
                          a- Mamy może jakieś zdjęcie jak ten cały Slim wygląda? - spytał Houston - No wiecie, skoro to ten... Druciarz, tak? To pewnie przychodzą do niego różni ludzie w interesach. Wiecie, biznesmeni. Jak my.

                          Spojrzał ukradkiem na swojego smarthinga. Jak dokładnie mógł określić ostatnią pinezkę Switcha? Pewnie jak zwykle w komórkowym GPS... czyli za mało, żeby znaleźć konkretne miejsce w budynku.
                          a- W razie czego po prostu zapytamy o Raze'a. Pewnie ktoś go tu widział.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          2
                          • NanatarN Niedostępny
                            NanatarN Niedostępny
                            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                            #192

                            Vine Street w Heywood, 22:43; 14.07.77

                            Miasto przypominało rekombinującą się strukturę informacyjną, maszyny i ludzie jak nośniki zdarzeń sunące wzdłuż rdzeni komunikacji. Zasilani konsumpcją. Nęceni marzeniami.
                            Hakerka zakończyła zwiad w podświecie i znacznie już spokojniejsza mogła przez chwilę znów poczuć głód mięsa. Zagłuszała go adrenaliną i widokiem z Mostu Kongresowego. Wcale nie była już pewna jaki ma plan na miejscu i z sekundy na sekundę oddalała decyzję.

                            za szybą3.jpg

                            Kiedy tylko wjechali do Vista del Rey pojęła jak bardzo zmieniło się to miejsce przez siedem, a może i osiem lat. Nie poznawała ulic i budynków, dzielnica zdawała się zaklęta w entropi, przypominała nowotwór w ciele żyjącego miasta. Przeszło jej przez myśl, że pcha kompanów w cienie, w których rozpłynął się jej kochanek.
                            Rozpłynął się, jak wiele razu mu życzyła, a kiedy to się stało czuła się głupio, trochę winna.

                            Na miejscu rozpoznała apartamentowiec, zapamiętała zasięg kamery. Czujna, już wchodziła w rolę.
                            -A chcemy, żeby nas było widać na kamerze, czy nie? Chyba wole nie. - wskazała miejsce nie objęte monitoringiem.

                            Na uwagę Froga aż oczami przewróciła, że wygląda zbyt ładnie na ćpunkę. Nie odważyła się jednak na rozmycie zaklęć na policzkach, użyła szminki i zaciągnęła na kąciki ust. Schowała deck do torby, mocno dopięła szelkę.

                            brazil do cięcia1.jpg

                            Plan Shawna wydał się jej dobry, nawet bardzo dobry, ale nie byłaby sobą jak by swojego nie dorzuciła. - Panienki mogą widzieć kto dealuje afrodyzjakami i pilkami na wzwód. To na pewno fajne dziewczyny. Przypuszczam, że apartamentowiec może mieć drugą klatkę schodową z tyłu budynku, albo schody pożarowe. Nie mam niestety fot druciarza, ale z historii wnioskuję, że miękiszon. Znaczy nie wytrzymał rygoru żarcia i może mieć nadwagę. Ja pierdolę, też jestem głodna. Jak znajdę się na ulicy spróbuję namierzyć miejscowe urządzenia podpięte do sieci, jeśli są to frontowe drzwi budynku to będziemy mieli spore szanse dowiedzieć się gdzie dobijano się o 21.07 i 21.45. Ale to: jeśli. - wygięła brzydko usta - ta blondyna ze zdjęcia to Rosita Cortez, bruxa gangu Tren de Aqua.
                            Na koniec nieco mniej złowieszczo - dodała - Hajfi opuścił mieszkanie sam i dalej go nie śledziłam. Miał na ramieniu swój przybornik. - Wzruszyła ramionami - Ugaśmy jeden pożar.

                            brazil223.jpg

                            Kiedy znalazła się sama z Camarą, uwiesiła się na jego ramieniu, ale nagle powstrzymała. Oddała się w objęcia protezie, która użyła jej zmysłów jak interfacu, żeby odszukać w okolicy punkty dostępu do sieci, wszystkie widziane działające roboty, zintegrowane z siecią maszyny.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            3
                            • MarrrtM Niedostępny
                              MarrrtM Niedostępny
                              Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #193

                              Shawn Camara

                              Solos pokręcił głową wskazując paluchem na deck Artemidy.
                              - Nie... Pies jebał co kurewki wiedzą o druciarzach i prochach. Mi chodzi o alfonsa. Bo to najpewniej gangus i bonza z tej ulicy. Może i z tego Tren de Agua. Jeden chuj. Ale ten z kadru co go Brazil pokazała to właśnie tak mi wyglądał. Jeśli to nie on nam Switcha wyłączył, to nie ma tematu. Ale jak ma coś z tym wspólnego to dobrze złapać namiar przez cizie. Powiedzcie im... nie wiem... że z dziesięciu dziewczyn potrzebujemy na za tydzień. Z kim gadać o hurcie, a nie detalu.

                              Po czym trącił w bok kolegę z łokcia.
                              - A Ty Dingo może i wyglądasz na burka z prerii, ale weeeeeź... Z pewnością nie na psa z policji. Ani szczeniaka. A niunie lubią dzikusów. Nie pytajcie tylko o Raze'a. Jeśli się wygłupiliśmy z tą rajzą tutaj, to nas Switch zjebie, że mu tu smrodu robimy i rozpytujemy o niego.

                              Już chciał wyjść, ale coś go tknęło. Brazil miała rację z pożarami. Jeden na raz. Tylko, że ich się zbierało co raz więcej.
                              - HiFi pewnie znowu idzie coś opchnąć. Ostatnią parę gaci spyli jak mu kto zapłaci. Napalił się ostro na ten staroć od Kretów i kasę zbiera. Ale kurna, żeby nikt z Was mu nawet centa nie pożyczył! - mruknął złowróżbnie - Może nie będzie trzeba nic robić, bo mu ten deal sam się posypie. Nie znam się na tych pokątnych handlach. Pewnie Switch by coś więcej wiedział. Ale wiem, że nic dobrego nie wyjdzie jak się wejdzie między Kretów, a Brzytwiarzy. I to za jakiś przedpotopowy szmelc.


                              Podchodząc do ćpunów z uwieszoną na ramieniu hakerką, nieprzesadnie się zataczał. Raczej szampańsko. Wysiadłszy z samochodu sięgnął jeszcze łapskiem nad oponę i utytłał się z deka smarem. Na latynosa to w ogóle nie wyglądał. A jakby się lokalsi zwiedzieli o jego przeszłości to mógłby i wpierdol dostać. Ale ćpuńska brać rządziła się swoimi prawami bez rasowych uprzedzeń. Poza tym była przecież Artemida... Czy ona... nie była z Vista del Rey?
                              - Ty strzelasz im jakąś gadkę - mruknął do Brazil.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              3
                              • GladinG Niedostępny
                                GladinG Niedostępny
                                Gladin jako HiFi
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #194
                                ♫♪     HiFi     ♪♫
                                Awatar HiFi Drzwi otworzyły się bez potrzeby uciekania do specjalistycznego sprzętu.

                                Otworzył je przyklejony do ściany korytarza i obrzucił wnętrze spojrzeniem. Wydawało się puste. Wślizgnął się do mieszkania i zamknął za sobą drzwi. Zastygł na pewien czas nasłuchując. Wewnątrz panowała cisza.

                                Mieszkanie było puste. Rozejrzał się identyfikując salon, wnękę sypialną, mikrołazienkę z prysznicem i toaletą. Kuchni było brak, zamiast niej stał paśnik All Foods, podłączony do zewnętrznej pompy z pastą. W kącie stał komputer, telewizor (jeszcze jeden!) oraz mnóstwo rzeczy osobistych.

                                Ustalając priorytety technik rozejrzał się za miejscem na umieszczenie kamerki. Gdzieś, gdzie będzie podgląda na wejście. Zamaskowane, bądź zacienione, schowane za czymś. Chodził od jednego takiego miejsca do drugiego sprawdzając od razu, czy kto inny nie wpadł wcześniej na równie genialny pomysł i nie monitorował Hajfiego swoim urządzeniem. W końcu zdecydował się na paśnik. W końcu naprawiał takie rzeczy. To było swego rodzaju znakiem dla niego. Zabrał się za rozkręcanie urządzenia. Przez chwilę przez głowę mu przyszło, że mógł podpiąć się sprzętem diagnostycznym i sprawdzić, kiedy ostatnio używano sprzętu. Ale odrzucił ten pomysł. Co by mu to w końcu dało?

                                Gdy skończył instalację, przetestował działanie oraz zapisywanie w chmurze. Potem sprawdził drzwi wejściowe. Ekran obok początkowo wziął za elektronicznego judasza. Ale okazało się, że pokazuje korytarz pod takim kątem i z takiego miejsca... uznał, że Shiva powiesiła sobie na zewnątrz własną prywatną kamerkę, ukrytą równie sprytnie jak jego własna. Przyszła mu do głowy myśl, że mógłby ją odnaleźć, zdemontować i wykorzystać. Ale potem.

                                Komputer. Włączony, lecz zablokowany. Korciło go, by chociaż wykręcić z niego dysk twardy... ale może zapyta późnij Artemidę, czy nie pomogłaby się dostać do kompa łatwiej, gdy jest włączony?

                                Cóż zatem? Czas na przetrząsanie w poszukiwaniu rzeczy wartościowych, które mogłyby się przydać. Czegoś, co możnaby przehandlować. Metodycznie, Hajfi, metodycznie. Na spokojnie. Krok po kroczku. Nie przegap niczego. Spokojnie...


                                Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                                A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                4
                                • KetharianK Online
                                  KetharianK Online
                                  Ketharian jako Soulkiller
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                  #195

                                  text alternatywny

                                  Vine Street w Heywood, 22:45


                                  Trójka ludzi stojących przy krawężniku ulicy zerkała w stronę Aigo już wtedy, gdy samochodzik parkował przy automacie z jedzeniem, ale widząc nadchodzącą parę obcych wszyscy nagle zaczęli otwarcie się gapić na Brazil i Shawna. Facet w przeciwdeszczowym płaszczu nie przestawał ściskać w palcach szklanej lufki, podgrzewanej przez starszą kobietę w dresie za pomocą zapalniczki. Shawn nie miał pojęcia, jaka substancja znajdowała się w środku lufki, ale obstawiał jeden z tuzina śmieciowych i aktualnie modnych ulicznych narkotyków niszczących mózgi i umysły uzależnionych od nich nieszczęśników.

                                  Wysoki i przeraźliwie szczupły mężczyzna z dredami poprawił ułożenie palców na trzonku opartej o bark siekiery. Jego cybernetyczna ręka, ewidentnie uszkodzona i pozbawiona zdemontowanej amatorsko dłoni, warczała głośno w nieregularnym rytmie, zmieniając kąt ustawienia w łokciu w nieprzewidywalnie chaotyczny sposób.

                                  - Czego? - spytała szorstkim tonem stateczna dresiara, mierząc Artemidę i Shawna podejrzliwym wzrokiem. Dredziarz zachichotał do siebie w dziwacznie piskliwy sposób, chociaż Brazil nie miała pojęcia, co go właściwie rozbawiło. Gość trzymający lufkę zaczął poruszać bezgłośnie ustami jakby próbował coś powiedzieć, ale nie potrafił wytworzyć dźwięku za pomocą naturalnych organów mowy.

                                  - Bela noite, cidadãos. Que bom ver vocês - powiedziała Artemida - Precisamos de remédio para a haste - jej dłoń poruszyła się w obscenicznym geście przyciągając momentalnie uwagę dredziarza.

                                  - Códigos de farmácia, - tym razem wykonała gest z wypięciem brzucha - um comerciante gordo.

                                  Para przygotowujących narkotyczną działkę lokalsów popatrzyła po sobie z dziwnymi minami, ewidentnie nie rozumiejąc niczego z portugalskiego języka. Młodzieniec z zepsutą cyberręką rozpromienił się na dźwięk słów Brazil, odsłonił w serdecznym uśmiechu poczerniałe dziąsła i pękniętą zębową protezę.

                                  - Jestem dziobakiem - przedstawił się wymachując z radosnym podekscytowaniem siekierą - Potrafię zajebiście dziobać!

                                  - Uspokój się, Weird! - sarknęła po angielsku starsza pani w dresie - Nie wiem, co gadasz, zdzirko. Działki nie dostaniesz, już dzielimy na troje, spadaj stąd.

                                  - Nie mów tak do niej! - dredziarz zdenerwował się w jednej chwili, napiął jak postronek swoje przeraźliwie szczupłe ciało - Te lala, pokazać ci mojego dzioba?

                                  Gość trzymający w dłoni szklaną lufkę przewrócił oczami w wieloznaczny sposób, a potem przysunął nos do przyrządu węsząc smarkotliwie.

                                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  3
                                  • JohnyTRSJ Niedostępny
                                    JohnyTRSJ Niedostępny
                                    JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                                    #196

                                    Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                                    Hartley "Mack" Mackinaw


                                    Vine Street, bardzo późny wieczór

                                    Mack pokręcił głową, wzruszył ramionami
                                    - Sieciarzy raczej nie znają, chyba że ci idą na ulicę zamoczyć - przypomniał sobie jeszcze co Brazil mówiła o tym, czym zajmuje się ten Slimwire. - Z opisu to ten sieciarz to raczej z tych co jadą na ręcznym do wirtuala. Po drugie gdybym był dziwką to bym nie stał pod własnym domem.

                                    Jaką ksywę ma ten sieciarz? Slimwire?

                                    - To spytamy je czy to po prostu właściwy adres, mamy sprawę do sieciarza z polecenia. Pytamy o adres budynku, pytamy o sieciarza. Nie jesteśmy z gangu, nie jesteśmy z policji. A ja ... nie ablam espaniol czy jakoś tak. Jak nas zleją to odpuszczamy, zgoda?

                                    178.255.46.143
                                    Pan Psuj
                                    Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1
                                    • NanatarN Niedostępny
                                      NanatarN Niedostępny
                                      Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #197

                                      Vine Street w Heywood, 22:45

                                      Prędko traciła Artemida cierpliwość, równie prędko jak napalała się na nowe wyzwania. Świadomość własnego temperamentu, nie zawsze idącego w parze z oczekiwaniami otoczenia, nauczyły ją kontrolować emocje. Tak grała chwili owej, bazując na szczątkach nadziei, że się czegoś dowie od zaoranych ćpunów. Twarz pieściła uśmiechem, teatr domykając zwolnionymi o pięć ruchami samby. Kołysanki.

                                      -Santa Muerte cantou sobre o ornitorrinco - wystawiła palec w kierunku chudego - Nie odjebój! Patrz na znaki na mojej twarzy, powinieneś to widzieć.

                                      -Szukamy handlarza kodami aptecznymi. Sildenafil, Tadalafil, Monostearynian glicerolu. Dostałam namiar od Rodriga w klubie, na tę kamienicę. Vine Street. - leniwie przeszła do konkretów.

                                      -Eles não sabem de nada. - zwróciła się nieoczekiwanie do Shawna, zaraz znów leniwie w kierunku rezydentów - Ktoś coś, czy tracimy czas?

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • KetharianK Online
                                        KetharianK Online
                                        Ketharian jako Soulkiller
                                        Obsługa Moderator
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                        #198

                                        text alternatywny

                                        Vine Street w Heywood, 22:45


                                        Dwie młode kobiety stały przy paśniku All Foods komentując między sobą coś, co wyższa z nich oglądała na ekranie smarthinga. Dostrzegając kątem oka zbliżających się mężczyzn obie odwróciły głowy w ich kierunku. Houston ujrzał wykwitające na twarzach kobiet fałszywe uśmiechy, pełne przyjaznego ciepła, które nie sięgało ich zimnych oczu. I chociaż poświata bijąca od automatu z przekąskami nie pozwalała dostrzec zbyt wielu szczegółów, Dingo zauważył coś jeszcze.

                                        Błysk nadziei, trwający zaledwie sekundę, który przeszedł w wyraz rozczarowania, zastąpiony w następnej sekundzie pozorowaną życzliwością.

                                        Houston wiedział, co było powodem tego rozczarowania, ale i tak poczuł nieprzyjemne ukłucie niezadowolenia. Ani on ani Mack nie wyglądali na ten rodzaj klientów, na których ulicznym dziwkom najbardziej zależało, wręcz przeciwnie. Przyjechali zdezelowanym samochodzikiem i nosili stroje nie wieszczące zamożności. Najniższa kategoria w oczach obu kobiet.

                                        - Cześć kochanie - powiedziała ta wyższa, z ufarbowanymi na czerwono włosami, zaciągając się jednocześnie mentolowym papierosem - Szukacie z kolegą towarzystwa? Żadnych chorób zakaźnych ani wirusów? Jakieś posrane wszczepy genitalne?

                                        - Jak macie aktywne biomonitory to pokażcie od razu - powiedziała druga, niska szatynka w minispódniczce - Zaoszczędzimy na czasie, czas to pieniądz.


                                        text alternatywny

                                        Vine Street w Heywood, 22:45


                                        Kobieta w dresie spojrzała na Brazil wyraźnie podejrzliwie, zgasiwszy wpierw zapalniczkę i obracając się w stronę pary intruzów całym ciałem. Gość z siekierą kiwał się w przód i tył, ale szczęśliwie umilkł wpatrując się w zamian oczarowanym wzrokiem w Brazil.

                                        - Sildenafil? - powtórzyła po Artemidzie uśmiechając się sarkastycznie i przenosząc spojrzenie na Shawna - A wygląda na chłopa na schwał, nawet bym nie pomyślała. Po co go chemią trujesz jak może sobie Studda zainstalować? Albo el Guapo? Ale to nie moja sprawa, jak chcecie kupić leki, to dobrze trafiliście, my wam wszystko załatwimy. Weird, opuść tą siekierę, klientów straszysz. Idź na Disco ludzi na BBS-ach wkurwiać jak nie masz nic lepszego do roboty. Ja tu z dziunią interesy robię.

                                        Dredziarz sapnął z niezadowoleniem, ale wykonał polecenie starszej pani, opierając się na trzonku siekiery. Właściciel sklepowego wózka zaciągał się w międzyczasie oparami podgrzanego w amatorski sposób narkotyku, przewracając z lubością oczami i posapując ledwie słyszalnie.

                                        - Tutaj nikt nie handluje towarem z mieszkania, ale mogę kogoś ściągnąć na telefon - powiedziała kobieta wyciągając z kieszonki dresu zmaltretowanego niemiłosiernie smartfona, jakiegoś przedpotopowego Samsunga Galaxy 320 albo podobnie leciwego gruchota - Oczywiście płacicie prowizję. Czego dokładnie wam trzeba? I kasę pokażcie, tego twojego sztuchlika w rozliczeniu nie wezmę jak jedzie na Sildenafilu. Jestem naturalistką, taka chemia mi obrzydza seks.

                                        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        2
                                        • KetharianK Online
                                          KetharianK Online
                                          Ketharian jako Soulkiller
                                          Obsługa Moderator
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                          #199

                                          Mieszkanie 877 w H10, 22:45

                                          Ściany utrzymanego w zaskakującej czystości i ładzie mieszkania całkiem nieźle tłumiły dźwięki dzięki naklejonym na nie matom, toteż poruszający się w jego wnętrzu HiFi słyszał zaledwie pogłos puszczanej w sąsiednim apartamencie muzyki. Us Cracks, topowy żeński zespół technofolkowy z Japonii i ich niekwestionowany hit sprzed dwóch lat, Watashi no Yunikon.

                                          Tournée Us Cracks po Stanach i ich zapowiadany koncert w Night City budziły ekstremalne emocje w mediach, u konesera muzyki retro pokroju HiFi wywołując ciarki i ból głowy.

                                          Shiva Lacroix musiała całkiem nieźle zarabiać, czymkolwiek się nie trudniła w Sieci. Podczas gdy Brazil cisnęła się ze Switchem w jednym zagraconym pokoiku, Shiva najpewniej miała do swojej wyłącznej dyspozycji całe mieszkanie - HiFi nie znalazł w nim żadnych męskich ubrań ani kosmetyków; nie znalazł też damskich butów o odmiennym rozmiarze czy różnych zestawów perfum sugerujących istnienie współlokatorki.

                                          Wbudowany w ścianę obok wnęki sypialnej paśnik funkcjonował na bazie opłacanego co miesiąc abonamentu. Sprawdzając na ekranie automatu jego ustawienia, HiFi ostatecznie utrwalił się we wcześniejszych podejrzeniach: właścicielka apartamentu 877 wykupiła pakiet dla jednej osoby.

                                          Nieco uspokojony, technik po raz kolejny obejrzał poprzez swoją kamerkę korytarz na zewnątrz mieszkania, a potem wyciągnął z paśnika torebkę paszy z mączników i puszkę wiśniowej NiColi i usiadł na obrotowym krześle przyciągniętym na środek salonu.

                                          Posilając się nieśpiesznie, oglądał jednocześnie punkt po punkcie wnętrze mieszkania netrunnerki, skrzętnie odnotowując w pamięci każdy element jego wyposażenia, który mógłby szybko spieniężyć. Nie był wybredny i gdyby okoliczności mu sprzyjały, zapewne zdjąłby nawet akustyczne panele ze ścian, aby je sprzedać, ale musiał kalkulować swoje plany na chłodno. Zaledwie kilka metrów dzieliło go od wejścia do legowiska rodziny Tyrone, zaledwie jedno telefoniczne połączenie od wizyty coraz bardziej uciążliwych Chakkasów. Każdy inny sąsiad Shivy też pewnie zacząłby się interesować zorganizowaną akcją czyszczenia apartamentu, a HiFi nie miał pojęcia jak dobrze żyła z sąsiadami i czy widok obcych wynoszących graty z jej apartamentu nie uruchomiłby jakiegoś drastycznego sąsiedzkiego alertu.

                                          Komputerowa stacja robocza z rezerwową baterią na wypadek zaniku zasilania i układem niestandardowego chłodzenia. Wielki wiszący telewizor na ścianie, do tego tablet monitoringu przy drzwiach. Lodówka pełna pudełek z soją, mikrofalówka. Składane łóżko z materacem w doskonałym stanie. Dwie szafy wypchane mnóstwem damskich ciuchów. Dwa regały kosmetyków w miniaturowej łazience.

                                          Technik odłożył niedopitą puszkę NiColi na podłodze i podszedł do łóżka Shivy, po czym uklęknął przy nim i wyciągnął ukrytą pod spodem szufladę. I gwizdnął z nieudawanym zadowoleniem.

                                          Pęki spiętych trytytkami kabli do braindancu. Przezroczyste pudło z goglami i chipami rozrywkowymi. Drugie pudło, z przegródkami, w których tkwiło kilkanaście nieoznakowanych drzazg neuralnych w różnych wzorach kolorystycznych. Dwa przyborniki elektroniczne w nienaruszonym stanie. Rozpylacz gazu łzawiącego, dwa paralizatory, drogi womaniser w eleganckim pudełku. I czarna walizeczka z wytłoczonym na wierzchu logo Arasaki, zaopatrzona w ergonomiczny uchwyt do przenoszenia.

                                          HiFi wyciągnął walizeczkę na łóżko i otworzył ją spoglądając na eleganckie kształty włożonego w piankowe wnętrze czarnego pistoletu. Markowa broń Arasaka, towar ewidentnie z wyższej półki.

                                          Mieszkanie wypłaszczonej na tyłach Ferguson Street nieboszczki okazało się żyłą złota, a siedzący na tej żyle HiFi nie zwykł myśleć jednotorowo. Inwestycja w deal z Kretami była akcją na już, ale z apartamentu 877 dało się potencjalnie wyciągnąć znacznie więcej przy odpowiednim zaplanowaniu działań.

                                          Musiał to wszystko zaplanować z głową i w najmniejszych szczegółach.

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          2
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy