Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
393 Posty 7 Uczestników 15.5k Wyświetlenia 6 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • NanatarN Niedostępny
    NanatarN Niedostępny
    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
    #377

    Mieszkanie rodziny Ogunlesi

    Pominięta w planach Donga, szowinisty, postanowiła szybko sprawę wyprostować, pozwoliła się kolegom wypowiedzieć, bo istotnie uznała propozycję Chakassa za nieco zbyt do przodu, ale nie miał neger innego wyjścia. Wszystko się to dopiero spierało o lepsze w głowie protezowanej technologią.
    Brazil działała systematycznie, sprawdzała kolejne wątki, by wejść do akcji z możliwie największą wiedzą. Setkę wykastingowanych influenserów, przesiała przez sito impów i ograniczyła do trzech.
    X-Block - muzyk, DJ, rewolucjonista. Chłopak z blokowiska. - raczej by tego nie zrobił, ale może być nośnikiem awantury.
    BabaMara - zawodniczka walk w klatce, kręci rolki z treningów, otacza się pięknymi i wysportowanymi ludźmi, w przeszłości podejrzana o sutenerstwo. - takie akcje mogą psuć jej interes.
    Linch Beach - ortodoksyjny mułzumanin broniący męskiej dominacji. Agresywny w słowie, ale bardzo uważa, żeby nie naruszać prawa. - sama nie wiem.

    Nie była zadowolona z wyników, dotarło do niej, że to nie była żadna ustawka influensera, tylko zwykła łapanka. Zła była, że jest tak naiwna i strwoniła nieco czasu, na moment tylko odrywając się od poszukiwań złapała ku czemu idą negocjacje. Wysłała odpowiedź do Raze. Myśląc jednocześnie, że by się właśnie przydał żeby to wszystko poukładać. Widziała, że Hartley samodzielnie sprząta pomedyczny bałagan. Powinna pomóc, ale miała czym się zająć. Złapała pytanie nomady.

    -Ta pani zadzwoniła do Macka, że się córka wykrwawia, to pobiegliśmy. Hartley zrobił cuda i może dziewczyna przeżyje. Okazało się, że była z tym jegomościem i siostrą na randce, ale coś poszło nie tak i jedna jest pocięta modułowym cyberostrzem, a drugą widziana ostatnio na -1 Zachód.

    Wciąż robiąc teatr z tabletem weszła gładko w systemy H10. Sprawdziła kamery na -1 Zachód, wszystkie wyłączone 94 minuty temu. Musiałaby poświęcić więcej czasu, żeby sprawdzić to dokładnie, tego nie miała, sprawdziła za to drogi wyjścia.

    Dwa wyjazdy na ulicę, przez podziemne garaże, dwie windy w pobliżu i sześć kolejnych w oddaleniu, cztery klatki schodów przeciwpożarowych na przestrzeni sektora. Zejście na poziom -2 Zachód i schronów przez widny, klatki i dwa zjazdy.
    Za dużo tego naraz. Skrzywiła usta. Odłożyła tablet.

    -Jego - wskazała Samuela - nie powinniśmy tu zostawiać. Powinien przeczekać zamieszanie w innym rodzinnym mieszkaniu, pod kuratelą. - zmieniła temat nagle - pomoglibyście w sprzątaniu, tylko bez wbijania igieł - ogarnęła młodych Chakassów - Dawajcie tu tego Bobbiego, nawet na haju, niech go Kakuba przywiezie i dwóch innych najmniej najebanych.- kontynuowała - Ktoś wyłączył kamery w sektorze -1 Zachód dziewięćdziesią pięć minut temu. - wstała - Dong, ktoś mógł wiedzieć, że twoi ludzie będą niedysponowani? - zawiesiła - Tu jest plan w rzucie 3D parkingu -1 Zachód - podała tablet - może porwano dziewczynę, może to zasadzka na Chakassów. Jeśli ktoś tam czeka, to spodziewa się gniewu z tego kierunku, ale my możemy podejść nieoczywistej strony. - wskazała przecierając osmarowany krwią ekran tabletu rękawem.

    -Możemy też zaalarmować influenserów, że ktoś się pod nich podszywa i porywa dziewczyny, dostaniemy zasięgi, zasoby, ale stracimy trochę prywatności. Co o tym sadzicie?

    Ciekawe jak wykwitną owe plamy krwi kiedy przefarbuję kurtkę na róż. To może być kozackie, uznała.

    -Pistolet, najlepiej maszynowy, poproszę. No i musimy mieć z doktorem podgląd pod Chinwe. Udostępnisz kochana? - zwróciła się do Adeoli.

    -A! - przypomniało jej się - a telefon tej młodej mamy? Czy został na parkingu?

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    💯 ♥
    2
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian jako Soulkiller
      Obsługa Moderator Mecenas
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #378

      text alternatywny


      Korytarze i klatki schodowe H10


      Był niedzielny letni wieczór, toteż na poziomach rozrywkowych megabloku tętniło życie towarzyskie. Ludzie tłoczyli się przy przenośnych grillach i budkach z tanim alkoholem, stali przy wysokich barowych stolikach tocząc ożywione rozmowy w realu i w sieci. Grupka mężczyzn i towarzysząca im młoda kobieta bez trudu wtopili się w ten gwar, prześlizgując się z posępnymi minami w kierunku schodów serwisowych parkingu Zachód-1. Od wyjścia z mieszkania Adeoli Ogunlesi minął kwadrans, bo zaalarmowany sugestiami Brazil Dong wysłał wpierw swoich młodocianych pomocników po więcej broni do jednej ze skrytek Chakkasów.

      Artemida przełożyła z ręki do ręki plastikową torbę z pożyczonym od Donga Shigure. Niewielki pistolet maszynowy był przygotowany do użycia, ale nawet na często doświadczających przemocy korytarzach H10 netrunnerka nie mogła paradować z bronią maszynową powieszoną na ramieniu - nie bez ryzyka sprowokowania reakcji kogoś, kto mógł się tym widokiem poczuć zagrożony.

      - Nie wiem, kto chciałby nas wciągnąć w pułapkę - powiedział ściszonym głosem Dong, pochylając ku niej głowę i ujmując delikatnie pod ramię - My rządzimy na górnych piętrach, laluniu, a na parterze Tygersi, ale tylko z doskoku. Jakby ktoś chciał przejąć nasz teren, już bym o tym wiedział.

      - To te schody, o których mówił Samuel - odezwał się Tyrone pokazując na niedaleką klatkę schodową - Po nich uciekł z Chinwe.

      - Dzięki za propozycję obejścia, laluniu, ale ja jestem Dong, nie będę się kitrał w cieniu na swoim terenie - oznajmił blokers wyciągając z przewieszonej przez ramię sportowej torby czarną strzelbę o krótkiej lufie - Tyrone, Rafi, za mną, tylko mi kurwa nie strzelać bez rozkazu.

      Chakkasi zbiegli po schodach pierwsi, na chwilę zatrzymując się przy ścianie, na której czerwieniła się rozmazanymi konturami schnąca plama krwi. Asekurowana przez Dingo Brazil usłyszała jakieś stłumione wrzaski przerażenia, przekleństwa blokersów i tupot butów uciekających ludzi. Zeszła na ostatni stopień schodów i rozejrzała się po ciemnym wnętrzu jednego z rzadziej użytkowanych parkingów H10.

      Na zaśmieconych miejscach postojowych tkwiło kilkanaście starych samochodów, w części uszkodzonych i rozmontowanych, pokrytych kurzem i wrzuconymi na maski pustymi puszkami po alkoholu.

      - Tutaj się zaczęło - zawołał Dong pokazując ręką w narożnik parkingu. Nie wyciągając rąk z kieszeni Shawn minął Brazil i pierwszy podszedł do wielkiego Chakkasa aktywując funkcję fotoaparatu swego cybernetycznego oka.

      - Dong, patrz - Tyrone przyklęknął na jedno kolano, wyciągnął z kosza kratki odpływowej jakiś niewielki płaski przedmiot - Smarthing, różowy, rozwalony. To chyba jednej z sióstr.

      Houston rozejrzał się po opustoszałym parkingu, po rzędach starych samochodów i pokrytych łuszczącym się graffiti ścianach.

      - Kogo tu wystraszyliście? - zapytał przenosząc swoje spojrzenie na połamanego smarthinga oglądanego w skupieniu przez Donga.

      - Zbieraczy odpadów - wzruszył ramionami Chakkas - Kojarzę ich z twarzy, nie mieli nic wspólnego z tym syfem. Chuj z nimi, gorzej z nami. Nie ma zasadzki, nie ma porywaczy, nie ma jebanego auta, Nkeri ani żadnego śladu. Co kurwa zrobimy? Adeola oszaleje jak jej powiem, że Nkeri przepadła.

      - Lepiej tak niż byś miał tu znaleźć jej zwłoki - oznajmił Houston obserwując uważnie znaczące beton rozbryzgi krwi - Nie ma ciała, więc jest szansa, że dziewczyna ciągle żyje. Tak czy owak trop ostygł, pewnie gość wyjechał stąd zaraz po ucieczce Chinwe.

      Trącona butem puszka po NiColi potoczyła się z głośnym brzękiem po betonie alarmując z miejsca niespokojnych Chakkasów. Wychodzący z bocznego przejścia mężczyzna uniósł na widok wymierzonej w siebie broni pojednawczo ramiona, stanął przezornie w miejscu czekając na następny ruch blokersów.

      - On jest z nami! - krzyknęła szybko Brazil - To Switch! Czego się tak skradasz, ktoś mógł cię postrzelić!

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      ♥
      1
      • GreKG Niedostępny
        GreKG Niedostępny
        GreK jako Raze „Switch” More
        Mecenas
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #379

        text alternatywny

        Raze Switch More

        Parking podziemny H10. Zachód -1.

        niedziela 15.07.77,

        Wiadomość od Arte wystarczyła, żeby Switch natychmiast zdecydował o zmianie planów. Nie wyjaśniała jednak, w co właściwie się pakował. Pomoc sąsiedzka. Odratowana dziewczyna. Kolejna porwana. Niby trzy krótkie informacje, a każda otwierała więcej pytań, niż zamykała.

        Kiedy dotarł na parking Zachód-1, zastał grupę obcych mu ludzi, nerwową atmosferę i miejsce, które wyglądało, jakby ktoś zdążył już dokładnie zatrzeć po sobie ślady. Zamiast od razu wywoływać Arte, zatrzymał się przy bocznym przejściu i przez chwilę obserwował sytuację. Chakkasi. Uzbrojeni. Napięci. Najwyraźniej nie mieli dobrego dnia.

        Jeszcze tego brakowało, żeby wpadł między uzbrojonych blokersów, którzy najpierw strzelają, a dopiero potem pytają o nazwisko.

        Nie zamierzał się jednak skradać jak złodziej. Wystarczyło, że zrobił kilka kroków w głąb parkingu, by dostrzec leżącą na betonie pustą puszkę NiColi. Kopnął ją mocno czubkiem buta. Metal zadźwięczał donośnie, a puszka potoczyła się po betonie, odbijając od nierówności i obijając o stojący nieopodal samochód.

        Efekt był natychmiastowy.

        Kilka głów obróciło się w jego stronę. Ktoś zaklął. Kątem oka Switch zauważył, jak lufy broni kierują się ku przejściu.

        O to chodziło. Przynajmniej teraz wszyscy wiedzieli, że ktoś przyszedł. Nie miał ochoty dostać kulki tylko dlatego, że próbował podejść do własnej paczki niezauważony.

        Uniósł ręce, pokazując, że nie zamierza sięgać po broń. Broń, której nie miał. Ale oni o tym nie wiedzieli. Nie zdążył nawet odezwać się pierwszy, kiedy Brazil wykrzyczała jego imię.

        Raze posłał jej krótkie spojrzenie. Przelotny uśmiech. Dzięki, Arte. Bardzo uspokajające powitanie.

        Nie zdążył skomentować jej uwagi o skradaniu się. Dwóch Chakkasów już ruszyło w jego stronę, a po ich minach widział, że nie zamierzają poprzestać na przywitaniu.

        — Ręce tam, gdzie je widać. Bez numerów - rzucił jeden z nich.

        Switch zacisnął szczękę, ale nie stawiał oporu. Pozwolił się przeszukać, choć każda kolejna sekunda tylko pogłębiała jego irytację. Nie znał tych ludzi, nie miał powodu im ufać, ale skoro Arte poruszała się z nimi po ich terenie, musiał zaakceptować ich zasady. Przynajmniej na tyle, by nie rozpętać strzelaniny jeszcze przed poznaniem sytuacji.

        Kiedy wreszcie dali mu spokój, poprawił kurtkę i spojrzał po zebranych. Zatrzymał wzrok na Arte, potem na dryblasie, który wydawał się być przywódcą grupy, a na końcu na zakrwawionym betonie i porozrzucanych śmieciach.

        — Dobra. No, skoro już sobie pomacaliście, chłopcy, to może teraz ktoś mi wyjaśni, co tu się, kurwa, wydarzyło?

        Wskazał brodą na plamy krwi.

        — Dostałem wiadomość, że odratowaliście jedną dziewczynę, a drugą porwano. Widzę uzbrojoną ekipę i że was swędzą ręce. Jeśli mam coś pomóc, to chcę wiedzieć, kto zniknął, kto ją ostatni widział i co już ustaliliście. Od początku. Bez skrótów i bez zakładania, że wiem cokolwiek, bo nie wiem.

        Przeniósł spojrzenie na Arte. Przytrzymał je odrobinę dłużej, unosząc lekko brew. Bez pretensji, bez wyrzutu, ale z wyraźnym pytaniem, na które oczekiwał odpowiedzi. Potem krótko zerknął w stronę wyjścia i znów spojrzał na dziewczynę, dając jej do zrozumienia, że kiedy już uporają się z tym całym bałaganem, będą mieli sobie parę rzeczy do wyjaśnienia.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • MarrrtM Online
          MarrrtM Online
          Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
          Mecenas
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #380

          Sytuacja byłaby zabawna. Gdyby nie to, że kompletnie nie była. Brazil, z racji chyba jakiejś solidarności jajników, właśnie wciągnęła ich w coś co mogło być porachunkami między Chakkasami, a innym gangiem. I znów jak wczoraj, znaleźli się w strefie zgniotu. A jeśli Hifi nie odpuści, to na dniach znajdą się w kolejnej strefie. Bo przecież solos mimo opr-u nie zostawi tego majster-czipka samego. Trzeba było przyznać, że kłopoty jednak z największą klasą i przytupem załatwił im Switch. Bo gdzie takim Brzytwiarzom, czy Chakkasom do Szóstek....

          Idąc obok uzbrojonych Chakkasów, rozmarzył się przez chwilę na wspomnienie adrenaliny...

          Ha! A propos Switcha... Fixer zjawił się już na parkingu z wyrazem takiego samego niezrozumienia sytuacji jaki malował się na twarzy solosa 5 minut temu.
          - Nie chcesz wiedzieć... - pokręcił głową Żaba zostawiając jednak ptaszki własnym tłumaczeniom.

          Co rzekłszy oddalił się od głównej grupy, bo go jednak te gangusy wkurzały. Murzyńskie dzieci ze strzelbami i automatami. Kuuurwa. Mozambik jakiś...

          Mimo to oko ochroniarza w spożywczaku odruchowo zaczęła badać okolicę. Nie żeby mu zależało na tej Keri, czy jak jej tam. Biednych dziewczyn nie sieją. Sami wczoraj jedną zostawili dla koronera. Shivę. Ale jak już tu był, to nie lubił stać jak cieć bez zajęcia. Nastoi się w robocie.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          😁
          2
          • NanatarN Niedostępny
            NanatarN Niedostępny
            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
            #381

            Parking Podziemny -1 Zachód w H10

            Niespecjalnie zadowolona z nonszalancji Donga, pana bloku tego, co nie upilnował rodziny i młodych boosterów, Brazil obstawiała tyły orszaku. Zmieszanie potęgował fakt, że zaangażowała całą grupę, sama nie będąc pewną, czy taki miała zamysł. Działo się i dobrze bo to ją kręciło, potencjalne niebezpieczeństwo utrzymywało odpowiedni poziom adrenaliny. Pożyczonego Arasaka Shigure po sprawdzeniu zamka i magazynku zadowolona umieściła na powrót w torbie na ramieniu.

            Cała grupa plus Dong i młodziaki. No właśnie cała, kiedy złapali na poziomie zero Shawna, Brazil, wzięła go pod ramię i prędko szeptem wprowadziła podczas schodzenia w dół. Nie wydawał się zachwycony.

            -Wiem, afera jak każda inna, wszystkich nie ocalimy, ale watro zapracować na wdzięczność.

            Była wciąż jeszcze skryta w klatce schodowej kiedy coś tam zabrzęczało, wyszła z ukrycia dopiero jak sytuacja wydawał się stabilna, wyszła i zobaczyła Raze. Tyle zdążyła, że go obwołała i na chwilę zamarła widząc wzrok Mora na sobie, zmięła usteczka. Się otrząsnęła dopiero jak młodzi Czakkasi zaczęli go bezceremonialnie przeszukiwać.

            Wyszła energicznie, ale nie wydając dźwięków ustami, bo się jej wydawało, że i tak za duży raban robią. Weszła między trójkę, delikatnymi pacnięciami odtrącając dłonie ciemnoskórych kolegów.

            Przyszedł, była szczęśliwa i zapewne było to widać w jej oczach. Tylko ten wzrok miał jakiś w złości. W lot zrozumiała.

            -No, przefarbowałam się. Podoba ci się? - przeczesała nerwowo dłonią blond fryzurę - a ta kurtka - przypomniała sobie, że ma sobie jeszcze nie przerobioną kevlakę - muszę nad nią popracować, wiem teraz nie jest wyjściowa. - uśmiechnęła się - ale popatrz, założyłam dla ciebie kocie uszy.

            Wciąż ten wzrok Swicha. Zmrużyła oczy i zmarszczyła nosek wieszcząc nadchodzącą burzę.

            -No to się skup. Telefon od kobiety, że jej córka się wykrwawia, biegniemy razem z Hartleyem. On działa cuda i stabilizuje nastolatkę pociętą nożem modułowym sterowanym z procka. W międzyczasie przybył ten ciemnoskóry dżentelmen - wskazała - Dong, to szef Czakkasów i próbujemy dojść co się stało. Nie zamierzałam was wszystkich ściągać, tylko chciałam, żebyście wiedzieli gdzie jesteśmy i na co się narażamy. - przewróciła oczami - ale bardzo się cieszę, że jesteśmy w tym razem, bez znaczenia, jak to niebezpieczne.

            Wspięła się na palce i pocałowała go w usta. Były napięte i twarde. Nieco nieprzystępne. Pozostawiła na nich odrobinę wilgoci i szminki. Przeniosła się do ucha i wyłuszczyła szczegóły zajścia.

            -W sumie jesteś dość błyskotliwy, może coś wymyślisz. Tymczasem zobaczmy co tu zaszło. - zamieniła się w detektywa, ale przez chwilę nie puszczała jeszcze dłoni Raze.

            Z kolei złapała jeszcze gościa z wielgachnym kolczykiem w nosie imieniem Mojses. - Ten wasz Bobbie już jedzie, potrzebujemy jego supportu w sprawdzeniu kamer? No i może tego zniszczonego smarta.

            Kiedy tylko nasyciła swój głód śledczy oglądem verite postanowiła sprawdzić, w jakich lokalizacjach wyłączane były kamery, bo to mogłoby oznaczać drogę ucieczki. Wciąż używała tabletu jako interfacu, nieco spowalniającego pracę, ale w obecnej sytuacji nie miało to znaczenia.

            Znaczenie miały: rodzina, emocje, miłość, kontakty.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            ♥ 😁
            2
            • KetharianK Online
              KetharianK Online
              Ketharian jako Soulkiller
              Obsługa Moderator Mecenas
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #382

              text alternatywny


              Parking West -1 w H10


              Hartley trzymał się nieco na uboczu, co chwila poprawiając pasek swojej medycznej torby i obserwując w milczeniu poczynania reszty grupy. Przestępujące z nogi na nogę młodociane opryszki miotały się bez składu i ładu, popędzane przez naładowanego po uszy testosteronem Donga. W oczach Macka wszyscy oni byli bandą żałosnych blokerskich zbirków, ale ich przywódca mimo wszystko przerastał swoich nastoletnich o głowę zarówno muskulaturą jak i zainteresowaniem okazywanym Artemidzie.

              - Bobbie nie przyjedzie, Mike odebrał i powiedział, że Bobbie jest napruty tak, że nie wie jak się nazywa - powiedział Mojses cofając od ucha telefon - Nie dadzą rady zaciągnąć go do metra.

              - Kurwa - warknął czarny kark odwracając się stronę Brazil i ujmując ją ponownie bez zażenowania za ramię, chociaż musiał widzieć jak obściskiwała się zaledwie moment wcześniej ze Switchem - Lalunia, masz jakiś pomysł? Tyrone, dzwoń do Aedoli i spytaj czy któraś z córek miała różowego Huawei.

              Gość był wielki, nosił w sobie sporo krwi. Hartley westchnął w duchu szacując nakład pracy niezbędny do utrzymania Donga przy życiu po tym jak Raze się wkurzy. Gość naprawdę sporo ryzykował.

              Weterynarz przesunął wzrokiem po zaniedbanym parkingu, po okradzionych niesprawnych samochodach porzuconych w tym miejscu przez właścicieli, którzy chyba już ich nie chcieli. Podziemne parkingi w megablokach cieszyły się złą sławą i Mack kolejny raz westchnął w duchu nad lekkomyślnością obu dziewcząt. Zdesperowani udręką egzystencji bezdomni, narkomani, boosterzy z najniższych struktur gangów, zwykli psychole; głównie tacy ludzie kręcili się w tych miejscach i chociaż podziemne kondygnacje Little China wciąż uchodziły za o niebo bezpieczniejsze od ulic Pacyfiki albo Northside, nie były miejscem dla dwóch atrakcyjnych nastoletnich dziewcząt.

              Zatrzymał spojrzenie na kratce odpływowej w narożniku, skupił je na czymś, co przykuło podświadomie jego uwagę. Miniaturowe światełko, dioda migająca na ciemnoniebiesko w mroku szczeliny pomiędzy betonem posadzki i metalem kratki, tak słabo widoczne, że nikt inny go nie dostrzegł, chociaż co najmniej dwóch Chakkasów przechodziło obok odpływu, nad którym pochylał się Hartley.

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • GreKG Niedostępny
                GreKG Niedostępny
                GreK jako Raze „Switch” More
                Mecenas
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #383

                text alternatywny

                Raze Switch More

                Parking podziemny H10. Zachód -1.

                niedziela 15.07.77,

                Kiedy Brazil zaczęła wyjaśniać, Switch skupił na niej całą uwagę. Słuchał uważnie, próbując poukładać sobie w głowie kolejne informacje: telefon od matki jednej z dziewczyn, krwawiąca nastolatka, nóż sterowany przez procesor, pomoc Macka, a potem Dong i poszukiwania porwanej Nkeri. Nie przerywał Arte. Nie miał pretensji o to, że ruszyła komuś na ratunek. Znał ją wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że w podobnej sytuacji nie usiedziałaby bezczynnie.

                — Dobra, Arte. Rozumiem — powiedział ciszej, tak żeby usłyszała go przede wszystkim ona. — Nie mam do ciebie pretensji o to, że pomogłaś dziewczynie. Mam nadzieję, że nic ci się nie stało. Resztę obgadamy później?

                Spojrzał jej w oczy, dając jej do zrozumienia, że nie zamierza teraz urządzać jej przesłuchania przy uzbrojonych obcych. Przez chwilę liczyło się dla niego tylko to, że była cała. Objął ją w pasie i pocałował w skroń.

                Dopiero potem jego uwaga przesunęła się na Donga.

                Wielki Chakkas najwyraźniej poczuł się przy Arte nadzwyczaj swobodnie. Switch czuł jak go prowokuje i nie zamierzał udawać, że tego nie widzi.

                Gdy już jednak skupił się na Dongu, reszta parkingu właściwie przestała dla niego istnieć. Nie analizował otoczenia, nie przyglądał się zakamarkom ani nie próbował wyłapywać drobnych szczegółów. Całą uwagę pochłonął mu facet z shotgunem i jego łapsko na barku Arte. W tej chwili Switch był znacznie bardziej zainteresowany tym, co Dong zrobi dalej, niż tym, co mogło dziać się kilka metrów od nich.

                Na jego ustach pojawił się krzywy uśmiech.

                — Ej, szefie — odezwał się spokojnie, nie podnosząc głosu. — Zawsze tak serdecznie witasz gości, czy MOJA kobieta dostała specjalny pakiet powitalny?

                Nie zrobił kroku w stronę Donga ani nie próbował odciągać od niego dziewczyny. Nie musiał. Zamiast tego zerknął na Brazil wymownie, z tym charakterystycznym błyskiem w oku, który mówił znacznie więcej niż otwarta pretensja. Naprawdę, kochanie? Ten typ?

                Zaraz potem znów spojrzał na Donga, jakby właśnie prowadzili całkiem niewinną pogawędkę.

                — A co do Nkeri… — Jego uśmiech przygasł nieco. — Skoro nie ma ciała, to jest przynajmniej szansa, że dziewczyna wciąż żyje. Pytanie, czy zabieramy się za jej szukanie, szefie, czy zaczynamy konkurs mierzenia sobie kutasów.

                Nie odrywał wzroku od Donga. Chciał wiedzieć, jak ten zareaguje, a jego uwaga nadal była tak mocno skupiona na Chakkasie, że nie dostrzegał niczego poza nim i Arte.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                😱 😍 💪 💋
                4
                • NanatarN Niedostępny
                  NanatarN Niedostępny
                  Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #384

                  Parking podziemny H10. Zachód -1.

                  Dość była podekscytowana i zajęta Artemida, dość zdenerwowana, że Bobbi nie przyjdzie, fuknęła na to tylko, przyszło jej do głowy, że może Hajfi pomoże ogarnąć kamery i scyzoryk. Zawieszona jeszcze na tablecie, zareagowała na słowa Donga.

                  -Pomysł mam - zaczęła - jak nie wypali to Raze pomoże... - urwała, bo zobaczyła minę Mora. Słuchała nie wierzyła. Przeniosła wzrok to na jednego to na drugiego, mało nie parsknęła, oczami wywróciła zgrabne kółeczka. Popatrzyła na Swicha. Ty na poważnie, znali się na tyle. Tym bardziej, że nie poczuła by Dong przekroczył granice, może się zapomniała w egzaltacji, pomyślała. Do laluni dawno przywykła, nie prosperowała w downtown, czy pałacu prezydenckim, tylko w blokowisku, liczył się finalny zysk.

                  Nie mogła się nadziwić, że zamiast ratować szczenię, samce zamierzają robić rykowisko. Skłamałaby Brazil, gdyby powiedziała, że jej to nie schlebiało, co więcej wiedziała, że wchodzenie między nich grozi kalectwem, lub śmiercią.

                  -Raze, moje ciałko, Dong, szef sektora. - przedstawiła sobie panów i wycofała się cień, sadowiąc pupę w starym Chewrolecie pozbawionym bocznych drzwi przy którym stał technik.

                  -Hajfi. A mógłbyś mi pomóc z kilkoma rzeczami? Jak Dong przeżyje spotkanie ze Swichem, to może być dobry deal. - wypowiedziała cichutko, żeby nikt nie słyszał. - Mam kilka dostępnych kamer z okolicy, ale trzeba przeglądać nagrania. I jest jeszcze nóż modułowy do sprawdzenia, którym była dźgnięta ta dziewczyna Chinwe.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • MarrrtM Online
                    MarrrtM Online
                    Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                    Mecenas
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                    #385

                    Niczego nie znajdując na poczet przyszłej wdzięczności, Shawn zrezygnował z dalszych poszukiwań. Przez chwilę oko miał, czy nikt się nie zaczaja, ale jakoś już mu się dziś nawet i tego nie chciało. W ogóle mu się myśleć, ani uważać na nic nie chciało. Chciał się wyczillować. Napić, jakąś macankę na parkiecie... A tu ani sobota, ani niedziele ni chuja. Tylko pasmo awarii. No nic. Bywało i tak. Dlatego po chwili obczaił sobie jakieś nabożne graffiti z jakimś rasta typem w dredach i zaczął bawić się pistoletem. Późnawo już było, a w okolicy za bardzo nikt się nie kręcił, to i takie igraszki nie rzucały się nadto w oczy. A na Chakkasów i tak miał wyjebane. Wyciągał błyskawicznie broń rejestrując na wyświetlaczu oka czas i celując gościowi w łeb. Co jakiś czas próbując również sobie odrobinę taniego, ale jakże satysfakcjonującego efekciarstwa.

                    - Teee Dingo... - zagaił ciszej kumpla nieopodal - A znasz to? Dwa gangusy Chakkas i Valentinos skaczą z pierwszego piętra. Który z nich se łeb rozpierdoli?

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    😁
                    2
                    • WilczyW Niedostępny
                      WilczyW Niedostępny
                      Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                      Mecenas
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #386

                      Dingo nie powinien spodziewać się, że znajdą dziewczynę na miejscu, ale i tak był rozczarowany. Pusty parking, z którego ich przybycie przepłoszyło zbieraczy-padlinożerców, przypominał pusty grób, albo opuszczoną jamę drapieżnika.

                      Oni jednak nie mieli nawet tyle szczęścia, żeby znaleźć jakieś ślady grasującego tu zwierza, poza popsutym smarthingiem. Houston odetchnął głęboko powietrzem parkingu, przesyconym smrodem uszkodzonych układów paliwowych, rdzy i taniego wina.
                      - Tak jak powiedziałem, trop ostygł. Tu się nie dowiemy niczego więcej, chyba że znajdziecie jakichś świadków... - pokiwał głową na boki - Może z tego telefonu coś się wyciągnie. Ale, zaraz, skoro to telefon Nikeri... czy ta druga dziewczyna nadal ma swój? Może tam coś jest?
                      Szukał spojrzeniem Macka, który mógł znać odpowiedź na to pytanie, ale medyk kręcił się gdzieś dalej na parkingu. Houston westchnął i, nie mogąc ustać w miejscu, zaczął chodzić między samochodami.

                      - Teee Dingo... - usłyszał cichy głos Shawna - A znasz to? Dwa gangusy Chakkas i Valentinos skaczą z pierwszego piętra. Który z nich se łeb rozpierdoli?
                      Houston nie potrafił się powstrzymać i uśmiechnął się półgębkiem.
                      - No, który?

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      • MarrrtM Online
                        MarrrtM Online
                        Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                        Mecenas
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #387

                        Solos nachylił sie do nomada i odpowiedział ze wzruszeniem ramion:
                        - A kogo to obchodzi?

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        😂
                        4
                        • GladinG Online
                          GladinG Online
                          Gladin jako HiFi
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                          #388

                          Cała paczka się zeszła pomagać Czakasom. Śmiesznie to wyglądało, bo czakasów udało się zebrać raptem po wielu trudach czterech, a ich było sześcioro. Mogliby tu i teraz dokonać przewrotu pałacowego, a całość zrzucić na tych, którzy porwali Nkeri. Że zaczaili się tu na nich i przyszykowali zasadzkę. Nawet nie trzeba było zmyślać. Dong nie słuchał dobrych rad, nie chciał iść ostrożnie, poszedł przodem pierwszy. I tak, jak się obawiali, tamci skosili go jak mroczny żniwiarz ludzkie zboże.

                          Myśli Hi-Fi błądziły dziwnymi ścieżkami ostatnimi dniami. Musi być robota przy ekstrakcji cyberwszczepów oraz cyniczno-pragmatyczne podejście Leona i Houstona. Oczywiście nic z powyższego nie planował i nie wiedział, czemu tak pomyślał. Był tylko technikiem i chciał tylko zarobić dobre pieniądze na McIntoshu. Rozglądał się po parkingu dziwiąc, że tak tu pusto. W świecie, gdzie miejsce jest tak drogie. Spodziewał się tutaj całego obozowiska przenośnych noclegowni, grillów zrobionych w komorach silników samochodów, z których ktoś dawno winien już wyrwać maski i wyciągnąć każdy detal silnika, by wykorzystać go w ten czy inny sposób... skąd tu taka pustka i taka cisza (względna)?

                          Zastanawiał się, na co liczą, co tu mogą znaleźć? Zgubioną zapalniczkę z wygrawerowanym adresem, imieniem i nazwiskiem? Wizytówkę? Ech... trzeba by ludzi popytać, kogo widzieli.

                          Zanim jednak skończył swoje rozmyślania, Brazil przekazała mu nóż i wskazała na kamery. O kamerach w sumie sam myślał, żeby do nich zajrzeć. Czy zostały faktycznie wyłączone, czy tylko odcięto dostęp do nich elektronicznie. Czy może przecięto kable (jeżeli były połączone kablami, a nie bezprzewodowo)? Czy je uszkodzono? Czy mają może jakiś lokalny bufor nagrywania (pamięć), na których da się sprawdzić te ostatnie 90 minut?

                          – Jasne – przytaknął dziewczynie. – Zastanawiam się – zatrzymał jej uwagę na chwilę – czy ktoś tu nie próbował nakręcić jakiegoś krwawego pornola. No wiesz... seks i zabijanie w jednym. Na pewno są tacy, którzy takie rzeczy robią – w myślach od razu pojawił mu się obraz Brzytwiarzy, Leona i wspomnienie jego siostry. Skrzywił się. – Gdzieś takie nagrania muszą trafiać na rynek. Co prawda ta druga, Chinwe, uciekła ubrana, ale co ja tam wiem o takich wynaturzeniach i degeneratach, jak oni działają? – wzruszył ramionami. – Może to byłby jakiś trop?

                          A już sam do siebie w myślach dodał, że może Leon wie, gdzie takich rzeczy szukać. A zaraz potem błysnął mu kolejny pomysł. Podsunąć Dongowi kierunek Brzytwiarzy. I powiedzieć, że jutro jest z nimi umówiony. I że może o to zapytać, a Dong może obsadzić swoimi ludźmi perymetr, na wszelki wypadek. A nawet dowolnie przepytać tamtych gangusów. Tak, to zdecydowanie coś, co warto przemyśleć i ruszyć w odpowiednim momencie. Jeszcze nie teraz. Ale za chwilę, gdy inne tropy donikąd nie doprowadzą.

                          Rzucił też okiem na nóż. Ok, to był nóż, według jego najlepszej „profesjonalnej” oceny. Wyciągnął swój zestaw diagnostyczny by zobaczyć, czy uda mu się cokolwiek więcej dowiedzieć o tym sprzęcie, niż było widać na pierwszy rzut oka. Pewnie gdzieś tam mogły być odciski palców, ale ani potrafili ich znaleźć, ani rozpoznać, a do tego dawno je przykryli swymi własnymi.

                          – Dingo, jesteś w stanie wywąchać jakiś nietypowy zapach? Ktoś, kto miał taki nóż, mógłby używać drogich markowych perfum, żelu, wody po goleniu... no nie wiem... czegoś, co nie pasuje do takiego blokowiska. Albo używać generatora feromonów. Kij go wie. Coś, co nie pasuje tutaj?

                          – Ja sprawdzę teraz kamery – dodał gwoli wyjaśnienia. – Ale drugim naszym najlepszym tropem – odezwał się głośniej tak, by wszyscy go słyszeli – to ci zbieracze odpadków, co tu byli. Jeżeli ktoś coś widział, to oni. Warto byłoby ich znaleźć, zanim odbiegną gdzieś dalej. Im szybciej się ich przepyta, tym lepiej, bo na świeżo mogą więcej pamiętać.

                          I pozostawiając te dwie podpowiedzi co do dalszych działań, skoncentrował się na diagnostyce noża. Potem zajmie się kamerami.


                          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          4
                          • KetharianK Online
                            KetharianK Online
                            Ketharian jako Soulkiller
                            Obsługa Moderator Mecenas
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #389

                            text alternatywny


                            Parking West -1 w H10


                            Dong nie wyglądał na szczęśliwego, kiedy sprowokowany słowami Brazil HiFi podszedł do niego wyciągając rękę po nóż, ale nie oponował, nawet nie wysilił się na jakąś wredną uwagę. Bez słowa oddał ostrze w ostrożne ręce technika, a potem wyciągnął z kieszeni kurtki elektronicznego papierosa.

                            - Tylko go kurwa nie zepsuj - burknął ostrzegawczym tonem - Będzie mi potrzebny jak znajdziemy tego gnoja, bo go potnę na małe kawałeczki.

                            HiFi cofnął się od Chakkasa o kilka kroków, zaczął oglądać wyjęte z ciała Chinwe ostrze marszcząc czoło i dzieląc się swoimi zaskakująco szerokimi spostrzeżeniami z resztą towarzyszy. Zaciągający się łapczywie dymem Dong słuchał technika z równie zaskakującym zainteresowaniem, wyraźnie skupiony na jego sugestiach.

                            - Mały, dlaczego ty jeszcze nie pracujesz dla mnie? - zapytał przywódca Chakkasów pochylając się nad HiFi i wydmuchując na niego przy okazji dym wciągnięty z waporizera - Taki niepozorny z ciebie łepek, ale masz banię nie od parady. Chuj z kolorem skóry, nie można być rasistą w interesach, a zresztą jak sobie zasłużysz, dołożę ci do zabiegu repigmentacji, takich ludzi nam potrzeba. Tyrone, znajdź któregoś z tych śmierdzieli, co tu grzebali w koszach, niech ci Rafi pomoże. Może coś ważnego zobaczyli jak tu przyszli. I ta cała gadka z krwawym pornolem też nawet się klei, tylko trochę mało profesjonalna, bym prędzej obstawiał, że chcieli zawinąć obie dziewczyny z bloku i wywieźć w bardziej dogodne miejsce, ale Chinwe im się urwała nawet z nożem w brzuchu.

                            - Jak tak to Nkeri pewnie już nie żyje - Mojses zabezpieczył i wsadził za pasek spodni swoją wysłużoną dziesięciomilimetrową Omahę, a potem wyciągnął z kieszeni paczkę używek i podsunął ją HiFi - Młody, chcesz snusa?

                            - Niekoniecznie - pokręcił głową Dong - Jak się namęczyli to będą chcieli cokolwiek zarobić. Na bank wywieźli ją gdzieś do Northside albo Santo Domingo i tam zrobią show w Głębokiej Sieci. Kurwa, Adeola. Jak ja mam jej to powiedzieć?

                            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            1
                            • MarrrtM Online
                              MarrrtM Online
                              Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                              Mecenas
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                              #390

                              Pokręcił się jeszcze kilka chwil, powydurniał z giwerą, ale w końcu znudził. Ostatecznie podszedł do jakiejś pozostawionej puszki po Małpce i z tanecznym niemal zamachem wykopał ją pięknym lobem ponad jednym z zaparkowanych Makigai. Momentalnie wyciągnął raz jeszcze pistolet i zasymulował strzał w lecący przedmiot. Trafiłby. Wiedział o tym.

                              W końcu podszedł do znajomych, których wyraźnie poszukiwanie zaginionej Murzynki wciągnęło. Switch grzebał w kontaktach smarthinga, Brazil coś kodowała, a HiFi... gmerał przy jakimś nożu. I wspomniał o kamerach.
                              - A nie lepiej sprawdzić kamery w autach? - zapytał patrząc na poparkowane samochody.
                              - Jakby jakie auto miało kamerę, to... by już jej dawno nie miało - zarechotał jeden z Chakkasów.
                              - Wideorejestratory. Te w środku odpalone 24/7 ze stałym streamem. Po chuj ktoś by miał włamywać się do auta, ukraść tanią kamerę i zostawić auto? - gdzieś Shawnowi umykała logika takiej kradzieży. Ale mógł się nie znać. Nie robił w tym biznesie.

                              Spojrzał raz jeszcze ciekawym okiem na nóż.
                              - Jeeezu HiFi... skąd taką kosę masz?

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • GreKG Niedostępny
                                GreKG Niedostępny
                                GreK jako Raze „Switch” More
                                Mecenas
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #391

                                text alternatywny

                                Raze Switch More

                                Parking podziemny H10. Zachód -1.

                                niedziela 15.07.77,

                                Switch przysiadł na masce jednego z zaparkowanych samochodów i przesuwał palcem po ekranie SmartThinga. Lista kontaktów nie wyglądała szczególnie obiecująco. Przewijał kolejne nazwiska, ksywki i numery, próbując dopasować ludzi do zadania, którego wcale nie miał ochoty się podejmować. Ktoś od transportu? Ktoś, kto obracał się w Northside? Pośrednik handlujący cyberwszczepami? Każdy z tych tropów mógł prowadzić donikąd, a przecież nawet nie miał pewności, gdzie właściwie powinien szukać.

                                Kosiarze. Jeśli jego przypuszczenia były słuszne, właśnie te zjeby odpowiadały za porwanie jednej i próbę porwania drugiej z dziewczyn. Nkeri mogła być dla nich kolejnym źródłem organów, zestawem części zamiennych, które dało się sprzedać komuś z odpowiednią ilością eurodolarów. Tyle że Switch nie znał nikogo, kto miałby bezpośrednie kontakty z tym gangiem. Nie miał numeru, który mógłby wybrać, ani znajomego znajomego, któremu mógłby rzucić odpowiednio dużo pieniędzy, by zaczął zadawać pytania.

                                Przewinął listę jeszcze raz, bardziej z uporu niż z nadziei.

                                Po co my tu, kurwa, wszyscy jesteśmy?

                                Oparł łokieć na kolanie, a drugą ręką obracał urządzenie, jakby zmiana kąta patrzenia mogła nagle wyczarować jakiś użyteczny kontakt.

                                Zajmujemy się jakąś durną laską jakiegoś mało znaczącego gangu Chakkasów. Facet nawet nie potrafi upilnować własnych ludzi, a teraz wszyscy mamy rzucać się na ratunek, bo jego laska zniknęła.

                                Nie chodziło nawet o samą Nkeri. Dziewczyna mogła być niewinna, mogła mieć rodzinę, ludzi, którzy czekali na nią w domu. Nie znał jej i nie miał pojęcia, kim była poza tym, że została porwana. Ale Night City codziennie połykało takich jak ona. Jednych znajdowano, innych nie. Niektórych wypluwano po paru dniach, pozostałych tylko w kawałkach.

                                Jeśli mam rację, pewnie już ją tną na części zamienne.

                                Przesunął kciukiem po ekranie. Kolejny kontakt. Kolejna ślepa uliczka.

                                I po co? Po co wpierdalamy się w następną wojnę między gangami?

                                Nie byli policją. Nie byli ekipą ratunkową ani organizacją charytatywną. Każde z nich miało własne sprawy, własne długi i wystarczająco dużo powodów, żeby nie dokładać sobie kolejnych problemów. Tymczasem stali na parkingu, grzebali w śladach i słuchali, jak Dong zastanawia się, co powiedzieć Adeoli. Jakby sama obecność większej liczby uzbrojonych ludzi miała zmienić cokolwiek.

                                Co z tego będziemy mieli?

                                Odpowiedź przyszła natychmiast.

                                Gówno. Nic.

                                Żadnej zapłaty, żadnej przysługi, żadnej gwarancji, że Chakkasowie zapamiętają, kto wyciągnął do nich rękę. Za to całkiem realna szansa, że ktoś uzna ich za stronę konfliktu, którego wcześniej nawet nie dotyczyły ich interesy. Wystarczyło, żeby jeden z ludzi Donga otworzył ogień w niewłaściwym kierunku albo żeby porywacze wrócili dokończyć robotę.

                                Switch zatrzymał się na nazwisku Hectora Garcii.

                                Tygrysy.

                                Mógł spróbować dotrzeć do Kosiarzy, ale nie miał pojęcia, od kogo zacząć. Hector za to znał ludzi, którzy mogli zainteresować się tym, co działo się na ich terenie. Oczywiście, istniał jeden drobny problem: ostatnia rozmowa z Garcią nie należała do udanych. Hector wciąż mógł mieć mu za złe, że Switch nie wciągnął go w rozmowę z Wakako. I trudno było przewidzieć, czy tym razem w ogóle zechce odpowiedzieć.

                                No pięknie. Najpierw Slim, później Hector, teraz Patch. Może powinienem zacząć pobierać opłaty za samo wysłuchiwanie cudzych pretensji.

                                Przez chwilę rozważał, czy nie odpuścić. Hector nie był mu nic winien, a Switch nie miał zamiaru się przed nim płaszczyć. Z drugiej strony nie zamierzał też pozwolić, żeby ich osobiste niesnaski przeszkodziły w przekazaniu informacji, która mogła zainteresować Tygrysy.

                                Otworzył okno wiadomości.

                                Nie zamierzał prosić o przysługę ani opowiadać całej historii. Wystarczyło podsunąć Hectorowi trop i sprawdzić, czy uzna go za wart uwagi. Jeśli Tygrysy miały własne interesy na tym terenie, informacja o ludziach porywających dziewczyny i prawdopodobnie handlujących organami mogła okazać się dla nich istotna. Zwłaszcza jeśli za wszystkim rzeczywiście stali Kosiarze.

                                Mam trop, który może zainteresować Tygrysy. Dziewczyna zniknęła z ich terenu. Podejrzewam Kosiarzy i handel organami, ale nie mam jeszcze potwierdzenia. Jeśli zechcą sprawdzić, kto urządza sobie takie interesy na waszym podwórku, daj znać. Switch.

                                Przeczytał wiadomość dwa razy. Nie podawał nazwiska Nkeri ani szczegółów dotyczących Chakkasów. Nie zamierzał też sugerować, że ma dowody, których w rzeczywistości nie posiadał. To był trop, nie gotowe rozwiązanie.

                                Wysłał wiadomość.

                                Nie wiedział, czy Hector odpowie, czy zignoruje go z urazy, czy może przekaże informację dalej, nawet jeśli sam nie będzie miał ochoty rozmawiać ze Switchem. Każda z tych możliwości była równie realna. Jeśli zignoruje a Tygrysy dowiedzą się o tym, że wiedział, może mieć przejebane.

                                Schował SmartThinga do kieszeni i zacisnął szczękę.

                                Jeśli Hector podejmie temat, może uda się dotrzeć do ludzi, którzy wiedzą więcej o Kosiarzach, niż on sam kiedykolwiek się dowie. Jeśli nie, pozostanie im szukanie po omacku.

                                Tak czy inaczej, Switch zrobił kolejny krok. Nadal nie był przekonany, że warto było pakować się w cudzą wojnę gangów, ale przynajmniej próbował znaleźć sposób, by nie musieli rozwiązywać jej wyłącznie własnymi rękami.

                                Kurwa. Po co myśmy się w to wpierdolili?

                                Czuł się tutaj tak nie na miejscu jak ksiądz w burdelu.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                1
                                • JohnyTRSJ Niedostępny
                                  JohnyTRSJ Niedostępny
                                  JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                                  Mecenas
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #392

                                  Hartley "Mack" Mackinaw

                                  Megablok, parking na -1


                                  Ostatnie co Hartley chciał, to być członkiem gangu na krucjacie. Albo być z tym, albo innym gangiem w położeniu bojowym. Trzymał się z tyłu, krew zdołał zmyć, a obecnie nie marzył o niczym innym jak porządnym żarciu i prysznicu, by móc się uwalić na materacu i iść spać. Bo jutro musi wstać jeszcze wcześniej, sprawdzić stan tej małej i wstrzyknąć kolejną dawkę painkillerów. O ile dożyje jutra.

                                  Nie wyciągał broni. Przy tej ilości luf jego pistolecik na nic się nie zda, w wąskich korytarzach trzeba będzie się chować, a nie udawać Rambo na Wrzecionie w Straylight (stary film - "Rambo 10" z czterdziestego piątego).

                                  Parking. Mack nigdy tu nie był, nie miał po co. Chakkasi prawie rozstrzelali Switcha. Kiedy tamci omiatali bronią podziemną halę, Hartley stał z tyłu. W słabym świetle gówno było widać. Sufit, ściany, słupy, betonowa podłoga z ledwo co czytelną numeracją miejsc parkingowych. Odpływ liniowy z metalową kratą. Mack z automatu ocenił ją jako niebezpieczną - szerokie szczeliny, koło roweru bez problemu wpadnie, a on zrobiłby przewrót przez kierę.

                                  To było naprawdę interesujące jak zawód zmienia postrzeganie świata. Kiedyś by nawet nie zwrócił na to uwagi. Kratka jakich wiele. Ale od kiedy wyszedł i zdobył tak absurdalną robotę, nauczył się czytać nawierzchnię, nauczył się przewidywać ruchy pojazdów, zwracać uwagi na sygnały pieszych mających zaraz się wtoczyć na jezdnię.

                                  Zauważył to, słabo migające na zielono światełko w korycie odpływowym, nigdy nie czyszczonym. Odpalił latarkę w telefonie, poświecił.
                                  - Mam! Tutaj! - założył kolejną lateksową rękawiczkę i czubkami palców wydobył mrugający przedmiot - bezprzewodową słuchawkę, ciągle mającą naładowany akumulator oraz nadal sparowaną ze smarthingiem.

                                  Nikt tego ot tak nie gubi. Chyba że doszło do szarpaniny a właściciel nie mógł po to wrócić. Albo porywacz, albo porwana dziewczyna.

                                  - Brazil, spójrz na to!

                                  178.255.46.143
                                  Pan Psuj
                                  Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  3
                                  • KetharianK Online
                                    KetharianK Online
                                    Ketharian jako Soulkiller
                                    Obsługa Moderator Mecenas
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #393

                                    text alternatywny


                                    Parking West -1 w H10


                                    Dong wyrósł przy weterynarzu niczym lodowa góra u burty jakiegoś pasażerskiego liniowca w czasach, kiedy międzynarodowy transport morski nie był jeszcze całkowicie sparaliżowany samoreplikującymi się inteligentnymi minami. Czarnoskóry olbrzym spojrzał na niewielką słuchawkę wyciągniętą przez Hartleya z kratki odpływu, czystą i wciąż migoczącą diodami zasilania i aktywnego linka.

                                    - Mogła wypaść jednej z dziewczyn jak przyszło do szarpaniny - powiedział z ożywieniem przeskakując spojrzeniem z Macka na Brazil i z powrotem - Lala, potrafisz hakować takie bajery? Nie spierdolisz czegoś? Bo jak się boisz, weźmiemy taryfę i pojedziemy do centrum, Bobbie dostanie podwójną dawkę stimma i od razu wytrzeźwieje, ale to będzie kosztowało czas. Ale jak to ogarniesz i nic nie popsujesz, to dla ciebie też znajdzie się u mnie jakaś robota, masz to jak w banku. My Chakkasi trzęsiemy tym blokiem, z nami nie zginiesz.

                                    Dong przeniósł wzrok na wciąż skupionego na nożu HiFi, potem obejrzał się w stronę śmiejących się pod nosami Froga i Switcha.

                                    - A tak w ogóle to wyglądacie na zgraną paczkę zakapiorków - dodał ponaglając Brazil niecierpliwymi ruchami dłoni - Aż dziwne, żeśmy się nie poznali wcześniej, ja generalnie znam wszystkich ciekawych ludzi w tym bloku, a was dotąd nie znałem. Ciekawe.

                                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1

                                    Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                    Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                    Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                    Zarejestruj się Zaloguj się
                                    Odpowiedz
                                    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                    • Najpierw najstarsze
                                    • Najpierw najnowsze
                                    • Najwięcej głosów


                                    • Zaloguj się

                                    • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                    • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                    Powered by NodeBB Contributors
                                    • Pierwszy post
                                      Ostatni post
                                    0
                                    • Kategorie
                                    • Ostatnie
                                    • Tagi
                                    • Popularne
                                    • Świat
                                    • Użytkownicy
                                    • Grupy
                                    • Strona startowa