Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
GladinG
Gladin jako
Grungni
Mistrz Gry
ArchiwumXA
ArchiwumX jako
Fenni Khadinbat
DeklineD
Dekline jako
Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
WiredW
Wired jako
Hagrid „Rhyn” Grumsson
StalowyS
Stalowy jako
Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
karak varndawimłot wiekówwarhammerwarhammer 4edkrasnoludy
53 Posty 5 Uczestników 912 Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • ArchiwumXA Niedostępny
    ArchiwumXA Niedostępny
    ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
    napisał ostatnio edytowany przez ArchiwumX
    #12

    Bracia-sesja.png Othin.png

    – Ten jeszcze dycha! – zwrócił się Fenni do towarzyszy – Myślicie, że dałoby się go jakoś przesłuchać?
    – Tak, taki mialem zamiar. A wyżyje żeby go Tfardego dotaszczyć?
    – Przyjrzę mu się bliżej... – odrzekł Fenni – To może coś z tego będzie. Jak sądzisz Othinie?
    – Myśle że jak ktoś ma go oglądać to najlepiej Ty. –
    Othin nie chciał przyznać że nie chciał brać na siebie odpowiedzialności no i też ... nie znał się. A skoro Fenni się napatoczył, to niechaj tak będzie.
    – Ja go mogę związać, line mam, i nawet zatahać mogę, ale jego stan zostawiam Tobie
    – Już na pierwszy rzut oka widzę, że ma poważnie uszkodzony bark... prawpodobnie on jest do niczego.- odparł Fenni Othinowi – Prawpodobnie szybko się nie obudzi.
    Co powiedziawszy poszedł do zielonoskóremu bliżej mu się przyjrzeć.
    – A skąd to ... no dobra, rozdupcona że hej, widzę ... Ogarnij go, ja będe miał baczenie żeby nas co nie zaskoczyło. Później go wezmę na bary.
    – Miałem rację... - odezwał się Fenni do Othina, gdy obmacał uszkodzony staw – Wyrwało kończynę ze stawu i teraz jest do niczego. – a następnie ostrożnie zaglądając pod szmaty mające stanowić odzienie stwierdził – Nie ma też żadnych chorób, ani innych schorzeń, których moglibyśmy się bać.
    Po skończonych oględzinach Kahdinbat wstał i podchodząc do towarzysza powiedział – Na razie nic mu nie będzie, ale bez pomocy się nie obudzi.
    Zrozumiawszy o chodzi Hagridowi mruknął do Othina – Może przytaszczę zielonoskórego w pobliże kosza, a ty zajmiesz tam pozycję obserwacyjną, gdy mu będziemy zbierać ten ten bałagan?

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • StalowyS Niedostępny
      StalowyS Niedostępny
      Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
      napisał ostatnio edytowany przez
      #13
      Galeb
      Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi

      Galeb próbował poskładać sobie to co widział. Znikali mu ci grobi w oczach łażąc między skałami. Wydawali się teraz mocno pobudzeni. No i ten nietoperz.

      Dłuższa chwila rozważania pozwoliła dojść do konkluzji że Hagrid, Fenni i Othin zostali wytropieni. Może gobliny zdołały się zebrać, a może inna grupa myśliwych przechodziła i zobaczyła zestrzeliwanie balonu z nieba? To nie brzmiało dobrze. Nie zdołali odpocząć jeszcze po tamtej potyczce. Rhunki znów obejrzał się na wnętrz jaskini. Snotling dalej spokojnie pożerał ochłapy, a Brond podpiekał mięso i też podjadał jeden z gotowych kawałków.

      Rhunki sięgnął po swoją tarczę i założył ją na lewe ramię. Poprawił pasy mocujące tak że trzymała się nawet gdy rozwierał palce. Ostatnia walka potwierdziła że wyszedł z wprawy - kiedyś szło mu z tym dużo lepiej. "Pracuj tarczą. Musisz pracować tarczą." skarcił się w myślach. Znów przeczesał spojrzeniem stok. Czy gobliny naprawdę nie dostrzegły jaskini? A może poszły po posiłki?

      Zamachał ręką do Bronda. A gdyby ten nie słyszał to dodał szept. Gdy rudy Khadinbat zbliżył się Rhunki nachylił się do niego i przemówił cicho by głos się nie niósł.

      - Grobi kręcą się po okolicy. Piecz dalej mięso, ale trzymaj tarczę i broń blisko siebie na wszelki wypadek. Póki co nie budzimy jeszcze thana, niech odpoczywa. Gdzie położyliście platformę? - zapytał na koniec, a uzyskawszy odpowiedź kiwnął głową.

      Miał pomysł by w razie czego zablokować część wejścia platformą. A samemu skupić się na tłuczeniu grobich. Oby zwiad zdołał przemknąć między goblinami i wrócić do jaskini niepostrzeżony.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • GladinG Niedostępny
        GladinG Niedostępny
        Gladin jako Grungni
        napisał ostatnio edytowany przez
        #14
        Grungni (MG) @Gladin
        Grungni (MG)

        21. Durgzet, 7035, południe.

        Jaskinia na zachód od Varn Drazh i około pół dnia drogi na północ od głównego wejścia do Karak Varn.
        Niebo bezchmurne, pogoda dobra.

        Czas płynął Galebowi spokojnie, bo nic się jednak nie działo. Obserwował jednak okolicę. Grobi nie było widać. Zresztą nikogo nie było widać. Do momentu, gdy ze wzgórza zaczęli schodzić dawi.

        Widok był to niecodzienny. Z jakiegoś powodu we trzech nieśli coś, co po dłuższym czasie kowal uznał za resztki balonu. Rhunki zdębiał, a niełatwo było go zaskoczyć. Gdy doszedł do siebie raz jeszcze obrzucił otoczenie wzrokiem. Grobi nie było widać. Ale jeżeli ktoś ich obserwował i jeszcze nie wiedział o ich kryjówce... to za chwilę będzie wiedział doskonale. Ciężko było przejść niepostrzeżonym z czymś takim na ramionach!

        Nie przychodził mu jednak na razie do głowy żaden pomysł, jak temu zapobiec. Jakkolwiek chciałby ostrzec pobratymców, to sam by zdradził swoje miejsce ukrycia. Może mógłby się posłużyć Tfardym, gdyby mógł mu zaufać? Mógłby przekazać zwiadowcom wiadomość, że sami są pod obserwacją i żeby... no właśnie, żeby co? Odeszli? Schowali się gdzie indziej? Co to da? Wszak gdziekolwiek pójdą, goblini zwiadowcy będą o tym wiedzieli. Jaki więc wybór? Podzielić się i połowa z nich będzie - być może - nieodkryta? Czy połączyć się i szukać sposobu na zmylenie zielonoskórych?

        Galvynssun łamał sobie nad tym głowę. A może... może młodzi mieli jakiś swój pomysł na ten balon? Tak... zapewne musiało to być coś ważnego, że postanowili go brać ze sobą. Niemniej... wazzoki!


        Sesja Karak Varn | Gladinhammer

        A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • StalowyS Niedostępny
          StalowyS Niedostępny
          Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
          napisał ostatnio edytowany przez
          #15
          Galeb
          Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi

          Pogoda była doskonała. Słońce świeciło, powietrze było rześkie, tak że zmęczenie mniej się dawało we znaki. Galeb siedział na stanowisku obserwując wazzoków niosących konstrukcję grobich. Tak. Jaskinia praktycznie już była wykryta bo jeżeli ktoś tropił w okolicy to bez dwóch zdań przyjdzie i będzie uważniej się rozglądał niż grobi szukający nietoperza. Z drugiej, odległość była spora. Mogli zostawić balon jako przynętę i z kusz strzelać do grobich którzy chcieliby go odzyskać.
          Runiarz patrzył, rozważał. Wyjął ze swojej torby kartkę pergaminu, ołówek i miał już nakreślić runy by owinąć kartką kamień i rzucić dawi targającym balon…
          Jednak doszedł do wniosku że to niewiele zmieni a i nie dorzuci tak daleko. Szkoda. Były runy na komunikację na odległość jednak on nie potrafił ich wykonać.
          Westchnął poirytowany i skupił się na rozglądaniu po okolicy za ewentualnymi obserwatorami.
          Byli w tym razem i razem będą ponosić konsekwencje swoich czynów.

          Miał nadzieję że młodsi krasnoludzie mieli ważny powód by targać to tu cholerstwo. Na pewno bezpieczniej będzie zbadać je w jaskinii niż tutaj. Galeb wiedział że Hagrid był w wielu kwestiach nadmiernie ciekawski. Potrafił selektywnie dobierać, umniejszać i rozdmuchiwać wszelkie argumenta byleby wyszło na jego. Fenni i Othin dali się poznać jako rozsądnych dawi.

          Oby to było ważne.

          Starszy krasnolud lustrował okolicę coraz mocniej zaciskając usta z niezadowolenia.

          Miał przeczucie że to jednak nie będzie dość ważne.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • WiredW Online
            WiredW Online
            Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
            napisał ostatnio edytowany przez Wired
            #16
            Hagird
            Hagrid „Rhyn” Grumsson

            ...

            21 Durgzet, 7035, południe

            Obozowisko dawi na północny-wschód od traktu do Karak Varn w jaskini.
            Niebo bezchmurne, pogoda dobra, pół dnia drogi na północ od Karak Varn.

            Grupa zwiadowcza krasnoludów ostatecznie zdecydowała zabrać balon z jeńcem do swojego obozu. Pomysł był może i ryzykowny, Hagrid to wiedział, ale po drodze nie znaleźli miejsca by go zostawić, no i uważał że warto było go pokazać długobrodym.

            Teraz, gdy wiedzieli że te duże nietoperze to tak naprawdę małe gobliny, ich kryjówka była spalona od momenty gdy pierwszy raz zaatakowali gobliny w balonie, a i bez tego może też bo miały lunetę do obserwacji na dystans. Osobiście wątpił, by ta paralotnia czy jak nazwać to dziwne ubranie w którym latały, byłaby w stanie unieść ich dość daleko, raczej to swobodny spadek na długiej odległości, a to by oznaczało że jeden i drugi goblin gdzieś wylądowały i maksymalnie co zrobiły to odnalazły swoich by zdać im raport, a Ci posłali umyślnego do Karaku. Nadal więc dawało im to dzień drogi licząc w obie strony, zanim jakikolwiek sensowny oddział by ich szukał. O ile widząc masakrę na drodze nie zwątpią w swoją sensowność. Jaskinia była położona tak że z trudem tam wgramolili się z balonem, i na pewno będzie ją łatwiej bronić niż walczyć na otwartym terenie, toteż Hagrid sądził, że jeśli ktokolwiek ich zaatakuje to z przygotowanej zasadzki, gdzieś bliżej twierdzy.

            Odłożyli balon w głębi i spojrzeli na widocznie oczekującego wyjaśnień Rhunki.

            - Mamy dobre i złe wieści - oznajmił Rhyn widocznie niezadowolonemu Galebowi
            - Mamy goblina, którego przydałoby się przesłuchać... - dodał Fenn i następnie wygrzebał zielonoskórego
            Starszy dawi spojrzał na goblina, potem na wojaków a potem na balon
            - I po to targaliście balon by przenieść w nim grobi? - zapytał Galeb
            - No.... tak. - zająknął się Fenni - Pomyśleliśmy, że może gadać. Bo widzisz... - wskazał ręką na przyniesiony pojazd - balon wskazuje na to, że tu dzieją się dziwne rzeczy.
            -Ale aż taki brudny był żeby go w koszu przenosić? - zakpił z nich długobrody

            - To może od początku - odezwał się Hagrid głosem po którym widać było, że się powstrzymuje od dodania kilku przymiotników, sytuacja była poważna, a Galebowi się na żarty zbierało
            - Zdobyliśmy balon, krasnoludzką kuszę rodu Angaztromm, i kilka innych ciekawych rzeczy
            - Najważniejsza informacja to że zaawansowanie techniczne wroga przewyższa nasze oczekiwania...
            - Mówcie - ponaglił ich rhunki zmieniając już ton na poważny
            - Te duże nietoperze, to nie zwierzęta, to małe grobi jak ten, wielkości grombolgi, w specjalnych strojach do lotu ślizgowego, w balonie było ich trzech, jeden uciekł w stronę Karaku gdy pierwszy raz ich spotkaliśmy, drugi gdy ich osaczyliśmy z milę stąd. To są najgorsze wieści, do twierdzy jest pół dnia drogi, zatem pościg może być tu i za dzień od wejścia do jaskini gdyby zareagowali szybko. Choć po masakrze na drodze, jeśli ją z balonu widzieli, pewnie zastanowią się z dwa razy i nie odważą nas atakować tutaj, raczej przygotują zasadzkę na trasie. - zdawał raport spokojnie Hagrid
            - Niepokoi też sam okręt powietrzny, chciałem go zachować na później dla mistrzów z Zhufbaru, ale nie było po drodze gdzie ukryć. Wygląda jakby był wytworem grobi, zmontowany przez zielonoskórych przy użyciu elementów pochodzących z Karaku - powiedział Rhyn z kwaśną miną
            - Mają paliwo z skały której nie znam, nie daje dymu, trzyma ciepło i płomień dłużej niż węgiel, mają maść z chemii której nie znam, twardnieje po kontakcie z powietrzem, łatali nim balon
            - Rhunki, ja wiem, że grobi nie znam tak jak Wy, ale nikt nigdy mi nie mówił by porównywać ich z raki, a to nie wygląda jak poziom technologii barbarzyńskich plemion goblinów czy orków... - zakończył i zawiesił głos

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • ArchiwumXA Niedostępny
              ArchiwumXA Niedostępny
              ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
              napisał ostatnio edytowany przez ArchiwumX
              #17

              Bracia-sesja.png

              Gdy Hagrid zdawał relację Fenni zajął się nieprzytomnym grobi jednak jego działania nie przyniosły efektu. Gdy już Hagrid już skończył mówić wziął zielonoskórego na ramię i rzekł do towarzyszy — Nie udało mi się go ocucić. Zaniosę go w miejsce, gdzie będzie mógł odpocząć... póżniej będę mógł spróbować ponownie. —
              Runiarz patrzył na Hagrida bez żadnego konkretnego wyrazu twarzy. Za to wpatrujące się bez mrugania oczy wyrażały głębokie niezadowolenie.
              — Upewnij się że nic nie wystaje poza jaskinię. Przyjrzę się temu coście przynieśli.
              Potem odwrócił się do Fenniego. Miał ochotę warknąć na niego jakąś ciętą uwagę odnośnie „odpoczywającego goblina” ale wstrzymał się.
              — Fenni, następnym razem walnij nim o ścianę. Grobi są przebiegli, lubią udawać że nie żyją
              Potem zwrócił się do snotlinga który się wybudził.
              — Tfardy. Gobliny co latają balonem gadają tylko po goblinowemu czy znają też ludziowy?
              — Dobrze prawisz, ale wystarczy go związać. - odparł Fenni doskonale rozumiejąc emocje targające Galeba, po czym wziąwszy linę przystąpił do dzieła.
              Tfardy, który po solidnym posiłku właśnie drzemał, wybudził się potrząśnięty przez kowala.
              — Gobliny? Latajom? - snotling starał się zrozumieć o co go pytają.
              — Gobliny głupie — oznajmił z pewną dumą. — Po ludziowemu nie gadajom. Tylko inżyniery znajom ludziowy. — oznajmił.
              — Kim są inżyniery? opisz ich — wtrącił zainteresowany Hagrid
              — Gobliny mają inżynierów? — podchwycił Fenni, któremu przyszło do głowy, że faktycznie jest o co wypytywać jeńca i poczuł jednak dumę, że jednak zachował go przy życiu.
              — Inżyniery? To tesz gobliny. Ale takie lepsze. Każom innym goblinom budować rzeczy, a potem każom ich używać i jak goblin zginie, to oni potem mruczom cos i krzyczom i budujom raz jeszcze. I znowu każom używać.
              — Traktujom inne gobliny jak snotlingi.
              — Od dawna wśród goblinów inżyniery? — zadawał po jednym pytaniu na raz by nie stracić uwagi snotlinga
              Widząc, że zaczyna się poważne przesłuchanie Fenni udał się do Logrima, aby wybudzić thana.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • WiredW Online
                WiredW Online
                Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                napisał ostatnio edytowany przez Wired
                #18
                Hagird
                Hagrid „Rhyn” Grumsson

                ...

                21 Durgzet, 7035, południe

                Obozowisko dawi na północny-wschód od traktu do Karak Varn w jaskini.
                Niebo bezchmurne, pogoda dobra, pół dnia drogi na północ od Karak Varn.

                Rozmowa w reikspielu z małym zielonoskórym trwała dalej.

                - Cienszko powiedzieć - Tfardy poskrobał się po głowie, a Hagrid zastanawiał jak czas mierzą snotlingi, powoli wyłapywał że Tfardy stwierdza że ciężko powiedzieć niekoniecznie wtedy gdy nie zna odpowiedzi, równie dobrze może po prostu nie rozumieć słów zawartych w pytaniu.
                - Mhm... a widziałeś jakie rzeczy budują inżyniery? Oprócz tych to, balonów? - pokazał Galeb na wtargany do jaskini balon.
                - Dużo budujom. Tfardy nie był wszendzie. Mury budujom. O! - ucieszył się snotling - Widziałem windem, którom zrobili. Raz nawet niom jechałem!
                - Zna słowo winda, nono - pomyślał Hagrid zdziwiony elokwencją małego.
                - A inne plemiona też mają inżyniery? - dopytał Hagrid, zastanawiał się na ile to lokalne zjawisko a na ile wzrost inteligencji rasy, snotling też wydawał się zdecydowanie zbyt ogarnięty
                - Inni nie. Tylko Snagrog. Inni nie lubiom, jak gobliny myślom. Snagrog lubi - odrzekł Tfardy.

                - Wiesz co to? - Rhyn pokazał snotlingowi grudkę paliwa (drugą dał Galebowi do obejrzenia).

                Zapadła na chwilę cisza. Rhunki słuchając uważnie wypowiedzi Tfardego przyjrzał się grudce którą podał mu Hagrid. Materiał był mu obcy i wzbudził zaciekawienie kowala, który bacznie szukał niecodziennych substancji. Często to one stanowiły kluczowy element kucia run. Ta grudka nie była metalem, nie była też typowym kamieniem, więc raczej by mu się nie przydała. Chyba, że do procesu tworzenia jakiegoś metalu... Galvynssun miał już na swym koncie opracowanie nietypowego stopu. Ale oględziny nie podpowiedziały mu nic więcej ponad to, co usłyszał od żelazołamacza. Było to jakieś niespotykane paliwo.

                Tfardy tymczasem powąchał wręczoną mu grudkę po czym włożył ją sobie do ust i zaczął przeżuwać.

                - Mhm - westchnął zdziwony reakcją zielonego Rhyn - Tfardy co jesz? - zapytał snotlinga ponownie próbując mieć jego uwagę.
                - Niedobre - orzekł zielonoskóry wypluwając grudę noszącą ślady uzębienia wybite na skorupie. Jeszcze ociekającą śliną wyciągnął w stronę żelazołamacza, który wziął i schował go na miejsce podobnie jak grudkę oglądaną przez Galeba. Niezależnie czy znali pochodzenie tej substancji, wiedzieli że to paliwo i na razie musiało to im wystarczyć.
                - Pytałem czy wiesz co to jest, a nie byś jadł - zwrócił mu uwagę Hagrid - widziałeś to wcześniej? - dopytywał.
                - Cienszko powiedzieć - padło z jego ust, snotling wzruszył ramionami.

                - A ta maść? Tylko nie jedz - ostrzegł dawi z Norski podając wiadro Tfardemu.
                Snotling posłusznie najpierw dźgnął maź palcem i nabrał nań sporą dawkę. Potem włożył nos do wiadra i zaciągnął się mocno.
                - Pachnie trochem jak warsztat alekemika - rzekł niskorosły krewny goblinów.
                - Ok, dzięki - odrzekł lekko zawiedziony Hagrid i podał wiaderko rhunki by też miał okazję zapoznać się ze znaleziskiem.
                - Skąd u goblinów alekemik? Niewolnik? - dopytał na koniec, Rhyna zaczynało drażnić jaki postęp zrobiły te zielone stworki z Dammaz Kron.
                - Cienszko powiedzieć. Śliniak chciał zostać alekemikiem. Ale kiedyś wypił coś i potem miał dziurem w gembie, przez którom siem mu wszystko wylewało - zaśmiał się snotling do swoich wspomnień.
                - a warsztat skąd? - Hagrid wciąż liczył że coś sensownego z niego wydobędą ale zaczynała go ta rozmowa męczyć.
                - Cienszko powiedzieć - posmutniał stworek, może widząc minę Rhyna albo zadając sobie sprawę z swojej przydatności.
                - Wygląda mi to na jakąś żywicę - mruknął Galeb oglądając bryłkę - albo rafinat. Rzeczywiście prędzej coś z alchemii niż z natury.

                Hagrid już nic nie odrzekł, czarny proch był z alchemii ale jednocześnie z natury, temat znał pobieżnie ale dobrze wiedział że w głębi ziemi mogą być warunki nieobecne na powierzchni, więc co do sztucznego pochodzenia substancji nie był przekonany. Nie śmiał jednak wdawać się w taką dyskusję z Rhunki. Zabrał od nich przedmioty i schował, zamierzał przemyć swoje rany i udać się na drzemkę. Chciał jeszcze zapytać Galeba o to, że snot z sznurkiem samopas jest, w sumie uwolniony, ale widząc ich zajętych dalszą rozmową, po prostu przywiązał sobie luźny koniec z powrotem do ramienia i poszedł spać.

                - Obudźcie mnie na ostatnią wartę, no chyba że ktoś ją weźmie, muszę trochę snu złapać. Fenni, tego grobi zwiąż porządnie i zaknebluj - rzekł w khazalid do zebranych kładąc się na boku bez zbroi na posłaniu z koca i śpiwora. Przysłuchując się jednym uchem rozmowie obok szybko zasnął.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • DeklineD Niedostępny
                  DeklineD Niedostępny
                  Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                  Obsługa Moderator
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #19
                  text alternatywny
                  Othin "Zilfini" Angaztromm

                  Othin niósł balon, kosz i nieprzytomnego goblina razem z towarzyszami. Niósł ponieważ ... reszta chciała, a Zilfini nie chciał być wredny nie udzielając pomocy. Niemniej jednak jego wyraz twarzy zdradzał niepocieszenie zaistniałym faktem. W wielką ulgą psychiczną zrzucił balast gdy dotarli na miejsce.

                  - Tak, znalazłem kusze mojego przodka.
                  Wtrącił, gdy Hagrid opowiadał o znaleziskach.
                  - Rad jestem, rodowy oręż, w znakomitym stanie. Ciesze się że wrócił do matni. A drugiej strony martwi mnie że skoro ktoś o nią tak dbał, to możemy mieć większy problem z wejściem do Karaku niźli wcześniej myśleliśmy. Ten balon też niczego sobie, mimo wszystko. Czyżby to wpływ Varn Drazh? Skoro morskie stwory pomutowało aż tak, to i zielonych mogło. Może w końcu inteligencją dorównają moim ... butom?
                  - A balon? Cóż Chcieli to wzięliśmy, po trochu niby racja, ale mnie to jakoś ni grzało ni ziębiło go tachać. Do matni i tak raczej go nie zabierzemy. Tak myślę.

                  Angaztromm przysłuchiwał się rozmowie. Tfardy dużo mówił i używał mądrych jak na takiego przychlasta słów, a to drugie bardzo irytowało Othina. Ciekawe co powie nam goblin z balona. Idąc na słowami Tfardego to niekoniecznie dużo, gdyż był tym od testowania, a nie projektowania, wiec normlanego języka nie znał. Żelaznobrody podzielił się przemyśleniami z pozostałymi dawi, odsuwając się nieco od obu zielonoskórych.

                  - A nie myślicie że może i nasz Tfardy jest tym alchemikiem albo kim podobnym? Niby wiemy jak wpadł nam w łapy, ale to może jaka kara? Patrzcie, mówi normalnie, zna dziwne słowa, hmm? Z drugiej strony to paliwo próbował zeżreć, ale może to zmyłka, no i ... raczej bym na tego wszystkiego nie powiedział jakby chciał się ukryć.

                  Zilfini postanowił sprawdzić ten wątły trop, tylko jeszcze nie miał pomysłu jak.

                  Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • StalowyS Niedostępny
                    StalowyS Niedostępny
                    Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #20
                    Galeb
                    Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi

                    - Czy gobliny inżyniery każą pracować niewolnikom? Czy gadają z niewolnikami?
                    – Każom. Snotlingom też każom. Jak każom to gadajom.
                    - A czy inżyniery pytają niewolników o maszyny?
                    – Cienszko powiedzieć.
                    Galeb zastanowił się. Wyglądało na to że Tfardy może być dużo bardziej przydatny kiedy jakiś konkretny temat pojawiał się do omówienia. Właśnie taki balon albo goblini inżynierzy. Galeb pamiętał jak Logrim dopytywał się czy Snagrog to ork o zmiażdżonym czerepie. Czyżby uderzenie w głowę sprawiło że Snagrog wpadł na pomysł docenienia sprytu goblinów by dać co przebieglejszym wolną rękę do majsterkowania? Może podejrzał ludzkich albo skaveńskich inżynierów i też zapragnął takich mieć? Cholera raczy wiedzieć. Natomiast efektywność goblińskiej inżynierii można było bardzo łatwo wytłumaczyć - robili byle jak i dochodzili do wszystkiego metodą prób i błędów. Jeżeli jeden testujący zginął, pojawiał się następny. Jeżeli zginie inżynier, to i też nowego szybko znajdą. I będą majstrować, majstrować aż coś zmajstrują podobnego do tego co widzieli. Mając jeszcze jakieś resztki mogą spokojnie wybudować co zapragną, acz Rhunki wątpił by cokolwiek do produkcji balonów przetrwało od upadku Karak Varn.
                    Przywołany przez Othina pokiwał głową na jego słowa.
                    - Cieszy mnie że w twoje ręce Othinie trafiła kusza twego klanu. Każdy skarb, każda rzecz która trafi do prawowitych rąk dawi to kolejny kamyk przy odbudowie chwały Karaz Ankor.
                    - I przyznam że po tym co powiedział Tfardy wygląda na to że nowy jeniec jest cenniejszy niż przypuszczaliśmy. Dobra robota. Rzeczywiście knebel i dodatkowe więzy bardzo się przydadzą - z pewnością jest przybieglejszy niż zakładamy i ma dużo interesujących informacji.
                    - To że Tfardy nie jest zwykłym snotlingiem to widać - jest bystrzejrzy niż inne snotlingi ale wygląda jakby nie wiedział do końca jak się swoim intelektem posłużyć. Gdy byliście na zwiadzie to rozmawiałem z nim. Zależy mu by przeżyć i dostać się do skarbca Snagroga, acz nie szuka tam skarbu, po prostu chce tam wejść. Drzwi doń są kamienne i żelazne, a klucz ma do nich Snagrog. W twierdzy jest dużo niewolników, głównie ludzi. Budują i kopią. Możemy mieć w nich wsparcie jeżeli zdołamy zadać orkom duże straty.
                    - Myślę że spora część wiedzy goblinów to tak naprawdę wiedza ludzi i to co zdołały podpatrzeć same. Ale pewność zyskamy dopiero kiedy dotrzemy na miejsce.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • GladinG Niedostępny
                      GladinG Niedostępny
                      Gladin jako Grungni
                      napisał ostatnio edytowany przez Gladin
                      #21

                      1 2

                      Grungni                 (Mistrz Gry) Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                      Grungni (MG) Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                      @Gladin @Stalowy
                      Hagrid „Rhyn” Grumsson Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody) Fenni Khadinbat
                      Hagrid „Rhyn” Grumsson Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody) Fenni Khadinbat
                      @Wired @Dekline @ArchiwumX

                      21. Durgzet, 7035, południe.

                      Jaskinia na zachód od Varn Drazh i około pół dnia drogi na północ od głównego wejścia do Karak Varn.
                      Białe obłoczki na niebie, pogoda dobra.
                      Mechanika

                      W czasie, gdy pozostali zajęci byli przesłuchiwaniem snotlinga, który zdaje się cieszył z tego, jak ważną (czy też: ważnom!) jest osobą, Fenni wybudził thana i zdał mu po cichu relację z ich wyprawy. Logrim po zbyt krótkim śnie ziewał szeroko, wysłuchując opowiadania. Pokręcił głową niezadowolony, ale nie rzekł nic. Wyszedł z namiotu akurat, by przysłuchać się końcówce rozmowy.

                      – Brond, jak tam mięso? - ruszył skontrolować prace.

                      – Fenni staniesz teraz na warcie ze mną i dokończysz opiekanie, przejmij to od brata - ściągając brwi wydał polecenie żelazołamaczowi, starając się przywołać ład i dyscyplinę. Odprowadził wzrokiem Rhyna który dopiero co wydał polecenie Kadhinbatowi, zaklepał sobie najlepszą wartę i nie czekając na decyzje innych poszedł spać.

                      – Othinie sprawdź, by goblin nie mógł się bez naszej wiedzy ruszyć, gdyby się obudził. Galebie, chciałeś zmniejszyć otwór wejściowy? Zróbmy więc to.

                      Rozdzieliwszy prace, sam też nie próżnował.

                      – Z Fennim obejmiemy teraz wartę. Reszta niech rusza spać. Potem was obudzimy.

                      centered paragraph

                      Pierwsza warta

                      Początkowo nic się nie działo. Than zadawał pytania na temat wydarzeń, a Fenni odpowiadał. Logrim nie dzielił się swymi przemyśleniami z młodszym krasnoludem. Słońce przestało padać do jaskini, gdyż udało się zbytnio na zachód, za to na niebie pojawiły się dla urozmaicenia białe obłoczki. Jaskinię wypełniały poświstywania i pochrapywania znużonych wędrowców. Nic podejrzanego się nie wydarzyło. W końcu Hagrindrakk dał znać, że czas by Khadinbat poszedł spać.

                      centered paragraph

                      Druga warta
                      Popołudnie, liczne obłoczki na niebie

                      Than wybudził Galeba.

                      – Wstawaj Rhunki, dotrzymać mi towarzystwa.

                      Kowal niezbyt był wyspany, bo snu nie miał za wiele, ale się nie sprzeciwiał. Nabił fajkę i pykając ją spoglądał na kładące się w dolinie cienie, na przesuwające chmury.

                      – Nie spałeś zbyt długo, Logrimie - zauważył.

                      – Nie - zgodził się than.

                      Obłoki z fajki nakładały się na obłoki na niebie.

                      – Młodzi wypoczną - odezwał się ponownie runiarz.

                      – Tak - potwierdził Hagrindrakk. Galvynssun pokiwał głową. - Oprócz Fenniego.

                      Wraz z zapadaniem zmierzchu dało się jednak słyszeć z zewnątrz coraz to liczniejsze odgłosy, chociaż nie dało się rozpoznać, co one oznaczały. Dochodziły ze sporej odległości, a z jaskini nie dało się dostrzec kto lub co je wydaje. Wydawało się, że niosą się od strony szlaku. W końcu nie mogło być już wątpliwości. Korzystając z osłony nocy jakieś istoty przemieszczały się po okolicy. I z pewnością nie była to kozica.

                      – Zbudzę pozostałych - poinformował Logrim.

                      Zgodnie z przewidywaniami Galeba i Logrima, jedynie Fenni nie zdążył się wyspać. Reszta wydawała się rześka. Hagrid mógł mieć jedynie powód do narzekania, bo snotling przywiązany do niego liną urządził sobie wychodek w pobliżu posłania żelazołamacza.

                      Nagły huk przykuł uwagę wszystkich. Dobiegał z zewnątrz, raczej z większej odległości, ale echo niosło go doliną odbijając od skał. Brzmiało to trochę jak gdyby coś bardzo dużego i bardzo ciężkiego upadło z dużej wysokości. Słońce zaszło, księżyc oświecał okolicę, ale co rusz krył się za chmurami. Efektem było stałe wrażenie, że coś gdzieś się porusza.

                      Co do goblina, to nadal był nieprzytomny. Węzy były nienaruszone. Tyle dobrego.

                      Każdy odpisuje (wypija) sobie 1 porcję płynu


                      Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                      A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • WiredW Online
                        WiredW Online
                        Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                        napisał ostatnio edytowany przez Wired
                        #22
                        Hagird
                        Hagrid „Rhyn” Grumsson

                        ...

                        21 Durgzet, 7035, po zachodzie słońca

                        Obozowisko dawi na północny-wschód od traktu do Karak Varn w jaskini.
                        Niebo pochmurne, początek nocy, pół dnia drogi na północ od Karak Varn.

                        Hagrid wstał wypoczęty, myśląc że jego pora na wartę był lekko zdziwiony że wraz z nim obudzono i innych, chwilę potem zapach gówna doszedł do jego nozdrzy i spojrzał na snotlinga.

                        - Ta lina aż tak krótka nie jest - rzekł do Tfardego w reikspielu lekko oburzony.
                        Z racji że z Galebem snot zachowywał się poprawnie odwiązał linę od ramienia by na spokojnie posprzątać legowisko, spakować wszystkie rzeczy i przygotować się do drogi.

                        Przywiązując worek z zdobyczami z bitwy do plecaka na podróż wyjął z niego kubek i bukłak, które miały gobliny, podając je Tfardemu. Zasiadł przy ogniu chwaląc zapachy w pełnym rynsztunku dopiero gdy skończył wszelkie poranne obowiązki. Gdy brał mięso podał też część snotlingowi, mięsa mieli dużo a on nie zamierzał go głodzić. Tfardy siedział na uboczu gdy grupa dawi posilała się w swoim gronie.

                        - Kto wartował? - zapytał Hagrid widząc że już noc, a nikt go nie obudził
                        Jeśli dowiedział się że Logrim wziął na siebie drugą wachtę to zaproponował, że następnym razem weźmie jego wartę. Nie chciał mieć długów wobec Thane'a.

                        - Dzień minął spokojnie czy mamy się czym martwić? - zagaił i zamieniał się w słuch
                        Dopytywał też czy snotling coś ciekawego jeszcze wczoraj powiedział i co się działo jak ruszyli za balonem, opowiadając co spotkali, i co znaleźli. Był to dobry moment by przyjrzeć się znaleziskom i zadumie popatrzeć na dzieło krasnoludzkich rąk. Jeśli nie było pilniejszych tematów, a czas nie naglił, zapytał Othina o historię jego klanu.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • DeklineD Niedostępny
                          DeklineD Niedostępny
                          Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                          Obsługa Moderator
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #23
                          text alternatywny
                          Othin "Zilfini" Angaztromm

                          Othin zbudził się wypoczęty. Doniesienia o huku w oddali nie były zaskakujące; coś te małe grzmoty tam robią, to i czasami coś im się nie uda.

                          Zilfini wstał, ogarnął się i od razu poszedł sprawdzić jak tam złapany goblin i więzy które niedawno zakładał. Zielony spał, był nieprzytomny lub udawał, a jako że Żelaznobrody nie lubił być robiony w konia, postanowił organoleptycznie sprawdzić czy aby nie występuje opcja ostatnia. Othin wyciągnął wskazujący palec i przycisnął do rannego ramienia obserwując mimikę twarzy. Można było również zwyczajnie, z czułością sprzedać jeńcowi kopa, lecz nie po to go tyle tachał aby go teraz ubijać.

                          - Dobrze byłoby go jednak przesłuchać zanim ruszymy - stwierdził do ogółu, ale patrząc głównie na Fenniego - spróbujesz jeszcze raz zrobić jakiś szacher-macher żeby go ocucić? I tak potrzeba chwili na przygotowanie żarcia, nie zbawi nas ten czas.

                          Zilfini przedstawił grupie swój nowy plan poruszania się, tj Hagrid na przedzie, w awangardzie, później kawałek dalej on-Othin z czystszym polem do strzału, następnie we większej odległości długobrodzi oraz bracia jako obstawa i ariergarda.

                          Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • StalowyS Niedostępny
                            StalowyS Niedostępny
                            Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                            napisał ostatnio edytowany przez
                            #24
                            Galeb
                            Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi

                            Wartując razem z Thanem Galeb pykał fajkę dochodząc do wniosku że Logrim zachował się jak przystało na starego krasnoluda. Zbyt twardy by się przejmować pierdołami takimi jak sen. A młodzi będą potrzebować wszystkich sił bo młodzi chcą się wykazywać.
                            Dlatego też zabawił Rhunki swojego towarzysza paroma historyjkami ze swojej przeszłości, przekąsił trochę zrobionego na ognisku mięsa póki w miarę świeże. Tak wartował wykorzystując spokój i sposobność ku rozmyślaniom.
                            Jedynm z nich było to że prędzej czy poźniej Hagrida czeka kolejna nagana za panoszenie się. Z drugiej strony pozostali dawali się mu rozstawiać - nie ma co ta szarża przez gobliny, ubicie wilka jednym ciosem i zatłuczenie urka zrobiły swoje.

                            Kiedy w końcu dawi powstawali i czas był najwyższy by szykować się do drogi Rhunki pogładził brodę.

                            - Nie podobają mi się te odgłosny na zewnątrz. Mam przeczucie że dzieje się tam coś niedobrego, więc musimy opuścić jaskinię z najwyższą czujnością. Najpierw załatwy sprawę z goblinem, oby tylko nie narobił za dużo hałasu.

                            Chwila zastanowienia i przygryzania fajki.

                            - Ta. I trzeba nam iść poza szlakiem. Pewnie przez to wyjdzie nam jeszcze jeden postój, ale trudno. I tak trzeba będzie się rozeznać wokół Karaku co do wejść. Tfardy ma swoje, jest też pewnie główne, a zawsze są też kopalnie przez które można przedostać się do twierdzy. Osobiście to bym właśnie w takie wyjścia przemysłowe celował.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • WiredW Online
                              WiredW Online
                              Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                              napisał ostatnio edytowany przez Wired
                              #25
                              Hagird
                              Hagrid „Rhyn” Grumsson

                              ...

                              21 Durgzet, 7035, po zachodzie słońca

                              Obozowisko dawi na północny-wschód od traktu do Karak Varn w jaskini.
                              Niebo pochmurne, początek nocy, pół dnia drogi na północ od Karak Varn.

                              - Ai - przytaknął rhunki Hagrid - za dużo ich teraz a jeśli wieści dotarły do twierdzy to i jakaś grupa na nas poluje, poza szlakiem będzie bezpiecznie.
                              - Też sądzę że przód i tył szyku lepiej by wzięli na siebie wyspani, ale niech Thane zdecyduje - odrzekł Ohtinowi.
                              - Tfardy zna jakieś wejście? Co jeszcze mówił gdy szukaliśmy balonu?

                              Gdy tak rozmawiali przy ognisku, Fenn gdy zjadł, wstał ocucić zielonego jeńca, wszyscy raczej byli zgodni że należy grobi przesłuchać i zabić, darowanie mu życia było czymś sprzecznym z Dammaz Kron .
                              Gdy tylko udało się przywrócić mu przytomność kolejni dawi dołączali do przesłuchania, zaciekawieni co ten powie. Wszak byli na nieznanym sobie terenie, otoczeni przez wrogów, każda informacja mogła być pomocna. Gdyby grobi chciał współpracować...

                              Galeb przecisnał się przez młodszych krasnoludów i wymierzył goblinowi uspokajający policzek opancerzoną dłonią
                              - Ludziowy, gnido. Potrafisz nim mówić? - zapytał szorstko w reikspiel.

                              - Choć Tfardy, pogadamy z goblinem, będziesz nam tłumaczył gobliński - rzekł Hagrid w reikspiel i podszedł ze snotlingiem do więźnia. Szybko zrobił się półokrąg wokoło więźnia. Wszyscy z bezpiecznej odległości przyglądali się związanemu, ale nader wściekłemu i próbującymi chyba im złorzeczyć goblinowi. Po kolejnym plaskaczu opancerzoną dłonią goblin zmrużył oczy patrząc z nienawiścią na runiarza, ale przestał się szarpać, pluć i gadać. Tfardego niestety bardziej interesował obecnie balon, niż więzień.

                              Galeb odpowiedział spojrzeniem bez wyrazu. Odezwał się jeszcze raz w języku ludzi.
                              - Będę cię krzywdził. - stwierdził i wskazał ruchem pozostałych - Oni mogą mnie powstrzymać. Odpowiadaj na ich pytania.

                              Hagrid nie wierzył zbytnio by jakiś przeciętny zielonoskóry znał język ludzi, no bo skąd i po co miałby się go uczyć, nawet zakładając że zdolności umysłowe tych stworzeń są na tyle rozwinięte że dałyby radę.
                              - Tfardy - przywołał snotlinga, który oglądał się za balonem zamiast patrzeć na jeńca - zapytaj goblina czy zna język ludzi.

                              Snotling bardzo dumny z siebie postąpił krok naprzód, założył ręce z tyłu i popatrzyłby z góry na goblina, gdyby mu wzrost na to pozwalał. Potem przez chwilę wymieniał słowa z drugim z jeńców.
                              - Mówi, że nie zna i że mi flaki powyrywa za pomaganiem wam, gdy tylko bedzie wolny.
                              - Powiedz mu że zabiliśmy Goba i gobliny co z nim były, dużo goblinów - zripostował Hagrid.
                              - Zapytaj gdzie mają obozy na trasie do twierdzy, gdzie skupiska goblinów - Rhyn uznał że z balonu musiał widzieć i może ominą jakiś obóz dzięki temu, co by pomogło uniknąć kolejnej dużej bitwy.

                              Snotling zamyślił się usłyszawszy wypowiedź Hagrida, podłubał w nosie, w końcu zwrócił do goblina. Co kilka słów zatrzymywał się jakby nad czymś zastanawiając.
                              - On mówi, żeby powiedzieć gupim pokurczom, że gobliny chodzom dzie chcom i skond on ma wiedzieć, gdzie akurat bendom - udzielił w końcu wyjaśnień snotling, po dłuższej wymianie zdań.

                              Hagrid dał kolejnego plaskacza opancerzoną rękawicą na ryj grobi, co by się szacunku nauczył.
                              Nie rozumiał skąd u niego ta hardość, z tego co słyszał gobliny są raczej tchórzliwe.
                              - On mówi, że Snagrog was wszystkich zabije - skwapliwie przetłumaczył Tfardy wyrzucone przez goblina zdanie będące efektem uderzenia.
                              - Na razie to ja zabiłem Goba. Orki są słabe w walce. - Rhyn specjalnie mówił z przerwami i prostymi zdaniami by Tfardy tłumaczył.
                              - A gobliny tchórzliwe, dwa tuziny martwe, tuzin uciekło - dodał, ale najwidoczniej więzień był daleki od strachu.

                              - Kto Was nauczył budować balony? - wrócił norski dawi do pytań, wskazując na balon w jaskini, gdyby grobi używały innego słowa.
                              - Łon powiedział, że Gork ich nauczył - tłumaczył najlepiej jak potrafił snotling.
                              - Kto to jest Gork? - dopytał Fenni.
                              Pytanie zdawało się proste, ale po nim nastąpiła dłuższa wymiana zdań pomiędzy zielonoskórymi.
                              - On mówi... - podrapał się snotling po głowie - ...że to ich najwienkszy inżynier.
                              Fenni też się zastanowił i po chwili zapytał o jego rozmiar:
                              - Największy? Większy niż grobi?
                              Snotling zastygł po tej wypowiedzi, przekrzywił głowę. Spojrzał niepewnie po krasnoludach. W końcu zaczął znowu tłumaczyć.
                              - On mówi, że wienkszy. Że dla niego grób nie straszny.
                              Teraz to Fenni podrapał się po głowie.
                              - Grób?
                              Tfardy spłoszył się na to stwierdzenie i szybko wdał w dyskusję z goblinem. Ten roześmiał się chrapliwie.
                              – Wienkszy tesz niż grobla? - zapytał snotling niepewnie krasnoludy w reikspielu

                              Rhyn obserwując tę wymianę zdań doszedł do wniosku że wtrącenie w khazalid do reikspielu to było zbyt dużo jak dla małego snotlinga, pomimo że naturalne dla nich to on przecież nie znał krasnoludzkiego.
                              - Grobi to po krasnoludzku gobliny - odpowiedział Tfardemu.
                              - Fenn pytał o wzrost Gorka, czy większy niż goblin - wyjaśnił w reikspiel.

                              - Macie innych inżynierów - Hagrid postanowił zmienić temat, nie interesowała go wielkość Gorka.
                              - Goblin mówi powiedz im, że mamy dużo inżynierów. - relacjonował Tfardy dosłownie ku zadowoleniu Hagrida.
                              - Czy uczą Was szczuroludzie? - nie odpuszczał norski krasnolud, nie dowierzając że gobliny same zbudowały balon.
                              - Sczuroludzie! Wiem! Wiem! Pamientam - ucieszył się Tfardy i z entuzjazmem zaczął rozmowę z goblinem. Ten był widać wielce oburzony pytaniem - On mówi, że pokrucze som gupie, że o takie rzeczy pytajom, tylko im tego nie mów, zamiast tego powiedz, że nie.

                              - Kto dowodzi w warsztatach? - padło kolejne pytanie.
                              - Bambrag Elfosiekacz - wycedził goblin a snotling przetłumaczył, choć pewnie zmyślał.
                              - Elfosiekacz, ładne imię - odparł Hagrid.
                              - Takie bojowe... - zadrwił Fenni mając nadzieję, że tak podrażni jeńca do dalszych zwierzeń.

                              Rhyn już dowiedział się dość, pora było oddać pole przesłuchania innym, więcej pytań nie miał, no może jeszcze jedno, ale nie sądził by i tu goblin okazał się przydatny.
                              - Czy znasz ukryte wejście do twierdzy, daleko od głównego? - zapytał na koniec dawi z północy.
                              - Nie zna, ale chentnie siem dowie - przetłumaczył odpowiedź zielonoskórego Tfardy, co potwierdzało przypuszczenia Hagrida. Niewielki był z tego grobi pożytek.

                              Gdy inni skończyli zadawać pytania, Hagrid wziął młot do ręki pytająco spojrzał na Logrima. Do Thane'a należała decyzja. Goblin, jakby przeczuwając, co się święci, tuż przed tym, nim miał być zabity, nagle krzyknął w reikspielu:
                              - Zaczekajcie! Mogę wam pomóc wejść do środka!

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • ArchiwumXA Niedostępny
                                ArchiwumXA Niedostępny
                                ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #26

                                Bracia-sesja.png

                                Goblin przeszedł próbę Othina bez mrugnięcia okiem. Najwyraźniej nadal był w śpiączce po upadku. Fenni tymczasem wykorzystał trochę zestawów pierwszej pomocy, które miał ze sobą, błagając Valayę o wybaczenie, że marnuje je na zielonoskórych. Goblin miał sporo szczęścia, że jego katastrofa nie skończyła się czymś gorszym. Krasnolud wziął też jeden z goblinich bukłaków, odkneblował jeńca i delikatnie zaczął wlewać grobiemu płyn do ust ale tak, by ten się nie zachłysnął. Pierwszą oznaką odzyskiwania przytomności były drobne ruchy warg i języka. Następnie żelazołamacz zauważył niewielki ruch uszu. Goblin oczy miał nadal zamknięte jak dotąd.
                                Fenni westchnął z zadowoleniem, że jego poczynania przynoszą efekty. - Thanie Logrimie! - zwrócił się z szacunkiem do przełożonego i zameldował - Grobi się budzi! Wkrótce będziemy zacząć przesłuchanie.
                                Hagrindrakk podszedł bliżej i zerknął.
                                – Coś nie widzę, by się budził. Szturchnij go a porządnie, bo szkoda czasu.
                                Khadinbat posłusznie położył dłonie na wrażliwych punktach barków grobiego, a następnie poszturchając nim dyskretnie je nacisnął uniemożliwiając zielonoskóremu dalsze udawanie nieprzytomnego.
                                W ostatnim dosłownie momencie udało się żelazołamaczowi cofnąć palce. Goblin rzucił się znienacka kłapiąc ostrymi zębami. Tylko i wyłącznie temu, że zielonoskóry był dokładnie związany zawdzięczał Khadinbat całość swojej dłoni. Zaraz po nieudanym ataku goblin zaczął szarpać się, pluć i wyrzucać z siebie słowa po gobliniemu.
                                Fenni cofnął się tak, aby nie blokować drogi między wściekłym grobim, a Logrimem, a następnie zwrócił się do towarzyszy - Zaczął gadać! Potrzeba Tfardego.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • GladinG Niedostępny
                                  GladinG Niedostępny
                                  Gladin jako Grungni
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #27
                                  Grungni (MG) @Gladin
                                  Grungni (MG)

                                  21. Durgzet, 7035, wczesna noc.

                                  Jaskinia na zachód od Varn Drazh i około pół dnia drogi na północ od głównego wejścia do Karak Varn.
                                  Niebo mocno zachmurzone, wiatr.

                                  – Jak niby chcesz nam pomóc wejść do środka? - zapytał runiarz goblina, a Logrim gestem wstrzymał egzekucję zielonoskórego.

                                  Grobi próbował przekręcić się w miejscu, ale nie udało mi się.

                                  – Ciemno tam, jak w dupie u goblina - dobiegło ich narzekanie Bronda, który nie brał udziału w przesłuchaniu, ale usadowiwszy się wespół z Othinem w dogodnym miejscu obserwował okolicę.

                                  – Mogę wam wskazać miejsce, gdzie nie będzie nikt pilnował... jest sekcja murów, która jest w naprawie...

                                  – Mów! - pogonił go than, przystępując bliżej i mrużąc oczy, jakby chcąc przewiercić nimi goblina.

                                  – Na zewnątrz murów stoją rusztowania potrzebne do naprawy. Jeżeli mnie puścicie to przypilnuję, aby nikt ich w nocy nie pilnował...

                                  Dalszą część wypowiedzi przerwał mu basowy śmiech Hagrindrakka.

                                  – Jeżeli cię puścimy?! On ma nas za wazzoków - dokończył w khazalidzie. Galeb się zamyślił.

                                  – Nie podoba mi się to. Gdy my go przesłuchujemy, tam coś się dzieje - zwrócił się do żelazołamacza Angaztromm.

                                  – Ilu macie niewolników? - ignorując na razie słowa pogranicznika podjął indagację runiarz.

                                  – Ciężko powiedzieć - całkiem nieświadomie goblin powtórzył ulubione powiedzonko Tfardego, który był wielce niezadowolony, że stracił rolę tłumacza. - Raz więcej, raz mniej... może ze sto, może dwieście...

                                  – Ludzi? Krasnoludy? Elfy? - pytał rhunki.

                                  – Elfy nie... one są mało wytrzymałe i trudno je pojmać...

                                  – Krasnoludy macie? - precyzował Galvynssun z trudem hamując wzburzenie.

                                  – Mamy - przyznał się goblin. - Pomogę wam ich znaleźć i uwolnić, jeżeli darujecie mi życie!

                                  – Przydałaby mi się luneta... - dobiegło ich sarkanie Zilfiniego od strony wejścia do jaskini.

                                  – Gork jest sprytnie brutalny ale do budowy rzeczy takich jak balon potrzebna jest brutalna sprytność Morka - zmienił temat Bezekgorogi.

                                  – Gork lubi, gdy jesteśmy wdzięczni - z dumą odparł mu jeniec.

                                  – Co jeszcze budujecie poza balonami?

                                  – Mury... - pojmany zawahał się... broń... - zakręcił się niespokojnie. - Wszystko, co Snagrog nam każe!

                                  – Snagrog! - warknął Logrim, który w międzyczasie odszedł nieco dalej i zwrócił się w stronę jeńca.

                                  – Jakie plany ma Snagrog? - szybko zapytał Galeb.

                                  – Snagrog jest najwienkszy orkiem. Chce rządzić wszystkimi orkami.

                                  – Słuchajcie, nic nie widać, ale coś się tam dzieje - ostrzegł ich Angaztromm.

                                  – Gdzie macie wejścia do kopalni? - rzucił ostatnie pytanie kowal.

                                  – Chłopaki, koniec tej zabawy! - w tym momencie wiatr rozgonił na moment chmury i zielone światło księżyca zalało okolicę ukazując mrowie również zielonych sylwetek zajmujących dogodne stanowiska. - Są ich tuziny - ocenił na szybko pogranicznik. Skulone kształty to chowały się, to przebiegały. Dało się dostrzec zarówno łuki, jak i inne rodzaje uzbrojenia takie, jak włócznie.

                                  Mimo, że Othin mówił w khazalidzie, goblin musiał się jakoś domyślić, co się dzieje na zewnątrz.

                                  – Jeżeli chcecie przeżyć - zapiszczał, - zawrzyjcie ze mną układ. Ja się z nimi dogadam, by puścili was wolno!

                                  Dziwne porzchąkiwanie dobiegło z zewnątrz tuż przed tym, nim chmury ponownie zasnuły niebo. A potem, nagle, gdzieś znad wejścia do jaskini, poleciały płonące gałęzie. Upadały kilka metrów od jaskini powodując, iż krasnoludy były oślepiane blaskiem i nie widziały, co się dzieje na zewnątrz. A z drugiej strony sama jaskinia była iluminowana poświatą ułatwiając potencjalnym atakującym ostrzał.


                                  Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                                  A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • ArchiwumXA Niedostępny
                                    ArchiwumXA Niedostępny
                                    ArchiwumX jako Fenni Khadinbat
                                    napisał ostatnio edytowany przez ArchiwumX
                                    #28

                                    Bracia-sesja.png

                                    Po skończonym przesłuchaniu than Logrim dał sygnał Fenni, aby dokonać egzekucji na goblinem. Krasnolud wyznaczony do tego dobył swego młota, następnie kopniakiem przewrócił skazańca, by rozbić dobytą bronią głowę. Gdy Khadinbat wykonał swe zadanie zauważył, że Brond, Hagrid i Othin wytaszczają balon w kierunku wyjścia z jaskinii. Po sprawności z jaką się do tego wzięli zauważył, że nie potrzebują pomocy i zaczął się uważnie rozglądać po jej wnętrzu zastanawiając się czy nie dałoby się przygotować jej do lepszej obrony. Gdy zauważył jakieś obiecujące fragmenty skały pilnie do nich podchodził, by bliżej je zbadać.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • WiredW Online
                                      WiredW Online
                                      Wired jako Hagrid „Rhyn” Grumsson
                                      napisał ostatnio edytowany przez Wired
                                      #29
                                      Hagird
                                      Hagrid „Rhyn” Grumsson

                                      ...

                                      21 Durgzet, 7035, po zachodzie słońca

                                      Obozowisko dawi na północny-wschód od traktu do Karak Varn w jaskini.
                                      Niebo pochmurne, początek nocy, pół dnia drogi na północ od Karak Varn.

                                      Hagrid zignorował goblina, i patrząc na cienie jakie dawały płomienie przed jaskinią zaczynał zastanawiać się nad taktyką najbliższej potyczki. Grobi, cóż, wcześniej mu nie wierzył to czemu miałby teraz, no i żaden szanujący się krasnolud nie będzie dobijał układów z grobi. Przodkowie na nas patrzą!

                                      - Twoja wola Thane'ie - zwrócił się do Logrima w khazalid - łże że nam pomoże, a o rusztowaniu już się wygadał, więc albo kończymy jego marny żywot teraz, albo któryś musi go wziąć ogłuszonego i zakneblowanego na plecy by nas do rusztowania doprowadził. Tak czy inaczej pora byśmy się zbierali, zanim wiatr się odwróci i nas zaczną tu wędzić tym ogniskiem przed jaskinią.
                                      - Othinie, Twe bystre oczy widziały dobre podejście do wspinaczki ponad jaskinię gdy tu wchodziliśmy? - zapytał bełciarza

                                      Gdy reszta z przesłuchujących z wyraźnym wyczekiwaniem patrzyła na Thane'a rodu Khadinbat Rhyn poszedł do balonu poodcinać sznury wiążące czaszę z koszem, wymontować koksownik i zapakować pozbierane do niego wcześniej paliwo.

                                      Niewiele myśląc, zawołał do siebie Tfardego:
                                      - Zasłużyłeś - rzekł w reikspiel odwiązując od niego linę i przymocowując ją sobie zwiniętą do plecaka.
                                      Dał mu też nowy bukłak - nie zgub tego, to Twoje picie - dodał - wychodzimy z jaskini. Trzymaj się blisko mnie.

                                      Drugi gobliński bukłak miał Fenn. Mając więc wolną torbę na ramię, włożył tam paliwo a koksownik, dyszę i inne elementy mechanizmu spalania i nasycania balonu ciepłym powietrzem zniszczył swoim mocarnym młotem, czym zwrócił na siebie uwagę innych.

                                      - Płachtę od balonu możemy użyć do zgaszenia ognia, ciężka jest, odetnie powietrze, a jak nie i zacznie się kopcić tym lepiej, powinna być impregnowana czymś co sprawia że się nie pali. Jak ogień zgaśnie i dym powstanie powinniśmy ruszyć, policzyć wroga, i jak się uda to wejść na górę, do tych cwaniaczków co nam żagiew podrzucili, wtedy liczba tuzinów grobi przed jaskinią nie będzie mieć znaczenia. Jak nie to przyjdzie nam się przedzierać pod osłoną nocy, ale mam jeszcze bomby. - wyłożył w khazalid swój pomysł na plan Rhyn.

                                      Po krótkiej naradzie dawi przystąpili do działania. Na wszelki wypadek Hagrid zostawił torbę z paliwem z boku wejścia, dalej od ognia, i w trójkę, z dwoma innymi krasnoludami wypchnęli wielką impregnowaną czaszę balonu dusząc płonące przed jaskinią gałęzie.

                                      Zgaszony ogień zmienił się szybko w rozchodzący się w około drażniący nozdrza swąd, w oddali dało się słyszeć jęk zawodu zielonoskórych.
                                      - Przynajmniej część z nich nie jest obok nas - rzekł zebranym w khazalid wracając po torbę z paliwem.
                                      Wyjął lunetę i zbadał okolicę, było ciemno, ale liczył że jednak coś ujrzy.

                                      - Głowy nie dam jednak ilu jest bliżej, ciemno jak w dupie, a zielona poświata od Mhornalhune jak już się zza chmur wychyli wiele nie pomaga w rozpoznaniu zielonych grobi - dodał Rhyn gdy inni się zebrali w pobliżu wyjścia gotowi do drogi.
                                      - Jak rozkażesz Thane'ie, ale na górze nas się na pewno nie spodziewają, a skoro weszli tam zrzucić nam ogień to znaczy że zejdziemy po drugiej stronie. Żelazołamaczy bym proponował posłać przodem, mogę komuś oddać swoją kuszę, ale dwóch dawi na dole z kuszami powinno pilnować wspinających się, a reszta obserwować podejście do jaskini i ochraniać kuszników. Następnie gdy pierwsi dadzą znać że teren czysty powinni wspinać się kusznicy, pojedynczo, by móc z góry osłaniać tych na dole i ich wspinaczkę. Ci bez kusz na górze mogą trzymać linę asekuracyjną, gdyby jednak zaatakowali podczas wspinaczki, to wchodzącego wciągniemy. - zaproponował norski żelazołamacz, jednocześnie patrząc na skały i oceniając jak szybko można by ten odcinek w górę pokonać, przeciwnik gdy zobaczy co robią pewnie zaatakuje, o ile zobaczy, wszak noc ograniczała ich tak samo jak nas.
                                      - Tfardy, dobrze się wspiniasz? - zapytał na koniec snotlinga w staroświatowym, rozważał przywiązanie do niego liny i wciągnięcie go gdyby była potrzeba.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • DeklineD Niedostępny
                                        DeklineD Niedostępny
                                        Dekline jako Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody)
                                        Obsługa Moderator
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #30

                                        Othin bardzo pilnie obserwował otoczenie, także lepiej niż większość towarzyszy, był świadomy tego co było na zewnątrz, gdzie i w jakiej odległości. Oczywiście było to myślenie z lekka życzeniowe, no i te małe zielone pokurcze, niestety, nie były aż tak głupie, żeby stać jak kołek, niemniej jednak Zilfini postanowił zbić ich pewność siebie ubijając jednego z nich, chociażby i strzelając na oślep.

                                        Noszenie balona niezbyt mu leżało,to też miał zamiar czym prędzej się z tego wykręcić. I to nie tak że się bał, po prostu miał najsłabszy pancerz i ambitny lecz zwariowany cel.

                                        Miast tego Othin miał zamiar ustawic się w miarę dogodnej pozycji, wychylic w momencie gdy poświata ognia zaszła za plachta materiału i oddać strzał, życzeniowy w swej celności. Następnie czym prędzej wyjść z jaskini zapełniającej się dymem, oczywiście za plecami któregoś ze zbrojnych.

                                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • StalowyS Niedostępny
                                          StalowyS Niedostępny
                                          Stalowy jako Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
                                          napisał ostatnio edytowany przez Stalowy
                                          #31
                                          Galeb
                                          Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi




                                          |=Sprawa goblina została rozwiązana definitywnie.
                                          I bardzo, kurwa, dobrze.
                                          Po jawnym kłamstwie w sprawie znajomości człeczej mowy. Każda obietnica pomocy była upierdliwym brzyczeniem muchy. Fenni na rozkaz thana dokonał trepanacji czaszki młotem bojowym. Szkoda. Gnida powinna trochę pocierpieć przed zdechnięciem.

                                          Bliskość zagrożenia dodała Kowalowi energii. Wciąż był trochę niewyspany ale trudno - nie ma co się obrażać na świat. Założył hełm na głowę. Zapowiadała się kolejna bitwa tym razem jednak mieli na podorędziu większą siłę ognia i dobrą pozycję do obrony… chyba że…

                                          Towarzystwo rwało się do wyjścia na zewnątrz. W sumie mieli poniekąd rację - musieliby mieć niewiadomo jaki zapas amunicji by wydać goblinom bitwę dystansową. A z pewnością o to chodziło zielonym - przytrzymać dawi do przybycia wsparcia z karaku.

                                          Runiarz pomógł ogarnąć do końca pozwijanie obozu. Nie mówił więcej, dość było powiedziane. Postanowił razem z Logrimem ubezpieczać kuszników oraz wspinających się wojaków. Przypiął do przedramienia tarczą, młot zostawiając sobie na razie przy pasie by móc w miarę swobodnie zejść po stromiźnie gdy już młodzi uporają się do końca z balonem.

                                          W sumie zerwanie kontaktu z wrogiem idąc po górze było... niecodziennie i musiał przyznać rację że zieloni raczej się tego nie spodziewają. Acz czy będzie to skuteczne? Mieli sie przekonać.=|

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy