[WFRP 2ed] Bögenhafen
-
Praca była lekka, łatwa i przyjemna, tak jak tego się Oswald spodziewał. Ale okazało się, iż nawet takie prozaiczne czynności mogły przynieść niespodziewane efekty.
- Założyłbym się, że jakieś zbrojne dupki nas obserwują - powiedział, na tyle głośno, by nie było go słychać na ulicy. - A może i kuszę słyszałem - dodał, pochylając się, by zniknąć z pola widzenia potencjalnego strzelca.
-
- Urlich swojego złota szuka. Chyba będzie coś ze ścianą robił? A dziadyga to nie wiem gdzie jest. - Nadja nie wyglądała na fankę mytnika - Planu jako takiego nie mamy...
Jak Nadja tęskniła za podróżowaniem z armią... Nawet za wszelkimi niedogodnościami i trudami ogarniania przestrzeni dla żołnierzy. Tęskniła za lepszymi namiotami oficerskimi nawet jeżeli sami oficerowie z lubością wykorzystywali swoją władzę nad "zwykłą dziwką obozową" za jaką ją widzieli. Tęskniła nawet za niższymi rangą wojakami, jacy wspominali o braku za swoimi żonami i dziatkami, aby dla poprawy humoru zanurzyć się w radości oferowanej przez Nadję...
Przy okazji sprzedając dziewczynie chorobę czy dzieciaka. Ach, dobre czasy.Nie to co... TERAZ?!
- ZIEMIA DRŻY! - krzyknęła nagle - Co oni robią?!
Nadja odwróciła się w stronę gabinetu Urlicha. Spojrzała w górę w przestrachu, że oni coś tam robią w środku i zaraz im się to całe na łeb zawali. - Wiejcie stamtąd! Ziemia drży!
-
Usłyszawszy wołanie Nadji, cyrulik ruszył na dół ze złotem które u dało się mu tej chwili zebrać, planując najpierw zejść na parter, a jeśli sytuacje w najmniejszym stopniu nie będzie tylko babskim gadaniem, poza budynek.
-
- Jak drży? - zdziwił się cyrkowiec skrzywiwszy przy tym boleśnie jakby krzyk Laleczki wiercił dziurę w uszach. Spojrzał jednak kontrolnie na podłoże, bo uwierzyć mógł teraz we wszystko, choćby i w krasnoludzką krecią robotę. Po czym kucnął i przystawił ucho do kostki brukowej.
-

Uliczki i zaułki Bogenhafen
Hieronim Bosch zmrużył złowróżbnie oczy, skupił spojrzenie na niepozornym człowieczku nie potrafiąc powstrzymać się przed pełnym dezaprobaty mruknięciem. Mytnik poczuł usprawiedliwione oburzenie na widok odrażającej cmentarnej hieny, człowieczej kreatury nie mającej za nic prawa ludzi i bogów i z lubością grabiącej zmarłych. Cesarski urzędnik ścisnął mocniej drzewce swojej włóczni, stanął u boku Kurta na rozstawionych na boki stopach.
- Kurwi synu jeden, chodź no tutaj! - rzucił podniesionym głosem nie potrafiąc zapanować nad świętym gniewem - Coś tu nawyczyniał?! Zwłoki bezcześcisz?!
-
Gniew Hieronima nie wydał się Kurtowi zwykłym gniewem. Brzmiał jak słowa świątobliwego ojca Zygfryda, kiedy mówił o Chaosie. Przez krótką chwilę vel Knut odniósł wrażenie, że Bosch przemawia nie tylko własnym głosem.
Mały zrobił krok naprzód. Nie wyciągnął miecza. Nie było potrzeby. Samą swoją obecnością chciał pokazać, że słowa Hieronima warto potraktować poważnie.
– Odpowiadaj. - wycedził przed zęby w kierunku człowieczka.
-
Ziemia drży?!, powtórzył w myślach Oswald.
Nie odczuwał jakoś tego, ale mądrzy ludzie powiadali, iż przezorny zawsze zabezpieczony... czy jakoś tak.
Lepiej więc było posłuchać ostrzeżenia, niż faktycznie dostać w łeb spadająca belką stropową. Dlatego też Oswald pospieszył za Ulrichem, równocześnie starając się tak iść, by jak najmniej rzucać się w oczy ewentualnym obserwatorom. -
Dla Morta i Keta
||Słowa Hieronima, zbyt jednak głośne, jak na panujące okoliczności, wywołały efekt całkowicie odwrotny od założonego. Przyłapany na okradaniu zwłok człowieczek, moment po tym jak zdał sobie sprawę z tego że został przydybany, dał w długą, w stronę najbliższego budynku.||
Tylko dla Morta
||Uciekinier nie wahał się w wyborze budynku ani drzwi. Kurt był prawie pewny że chłop ucieka znaną drogą i doskonale wie co robi.||
Dla Marrrta i Zell
Lidla w ciszy i z pokora przyjęła słowa uznania swojego nowego towarzysza. Oczy jej się zaszkliły na podarki, które sama wcześniej wysupłała, lecz widać ten fakt jej umknął. Widać było że to prosta dziewczyna i mimo że co nieco potrafi to łatwo nią manipulować.
Sam Ergo był już zajęty organoleptyczną weryfikacją babskich sensacyj. Nie potrzebował zbyt wiele czasu aby najpierw usłyszeć, a później dostrzec konnice pędzącą w jego stronę. Oczywiście czym prędzej podzielił się obserwacją wskazując palcem kierunek z którego przybywa. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli.
Cała trójka miała ledwie moment na reakcje.
Dla Ulricha i Oswalda
Cyrulik zebrał całe złoto, zawinął je w szmaty i zaalarmowany przez Nadję zbiegł wraz z Oswaldem na parter. Braun nie odstępował go ani na krok. Na dole uchylił lekko drzwi, zauważył Ergo, Nadję oraz Linde, Sum właśnie podnosił się z klepiska i wskazywał coś palcem. W ich stronę pędziło kilku jeźdzców. To mogło być wojsko, ale pewności nie mieli. Budynek stał tam gdzie stał, innych wstrząsów nie dostrzeżono.
Całą dwójka miała ledwie moment na reakcje
-
Dziwny człowieczek okradający zwłoki rzucił się do ucieczki jak tylko Hieronim do niego przemówił. Kurt patrzył za nim z wyraźnym zdziwieniem, próbując zrozumieć, co właśnie się wydarzyło.
Jeszcze chwilę wcześniej był przekonany, że wystarczy stanowczy głos Hieronima, aby wymóc posłuszeństwo człowieczka. Widział przecież, jak przy świątyni strażnik zmiękł niemal natychmiast. Tam słowa Boscha zatrzymały kłótnię skuteczniej niż niejedna pięść. Tym razem było inaczej.
W głowie Kurta pojawiła się niepokojąca myśl. Czy ten człowiek był aż tak zły, że nie lękał się nawet Sigmara? A może... Sigmar nie był z Hieronimem w tej chwili? Ta myśl nie spodobała się Kurtowi.
-
- Do środka! - krzyknął Ergo, po czym zgarnął Lindę i tak samo mając zamiar zgarnąć Laleczkę stojącą kawałek dalej, rzucił się ku wejściu do najbliższej kamienicy.
Cokolwiek konnica zamierzała, przypadkowych ludzi na drodze w najlepszym razie roztrąci, a w najgorszym zmiażdży, lub poświęci więcej czasu, biorąc ich za wściekłych posrańców. Swoją drogą wyglądało na to, że tych już nie ma w mieście. Zebrał ich kto gdzie? Czy się pod ziemię zapadli? -
Ziemia się nie zatrzęsła, ale kłopoty jakimś trafem nadciągały. I to, można by rzec, galopem.
- Na demony! - rzucił Oswald, równocześnie rzucając się do drzwi, z których przed chwilą wyszedł. Kalectwo lub śmierć pod kopytami wierzchowca nijak mu nie odpowiadała. A logika sugerowała, iż szkapa nie zechce wejść do budynku.
-
Cyrulik zrobił to co mógł, gestem palca przy ustach wskazał cisze i zaszył się w głębi budynku. Nie czas było myśleć nad czymkolwiek większym, a spotkanie z wojskiem, dla cywili nieczęsto kończyło się dobrze. Nie w takich warunkach.
-
Nadja nie czekała na rozwój sytuacji, gdy uciekać trzeba było. Pognała do środka jak i reszta, jedynie z żalem wspominając dawne wojenne wyprawy, jakie co innego by tętent kopyt sugerował. Wtedy to były posiłki lub wróg. Teraz nie było pewności.
-

Uliczki Bögenhafen
- Szubrawy suczy chwoście! - ryknął rozjuszony do żywego Hieronim Bosch, kiedy człowieczek nic sobie nie robiąc z jego polecenia pognał w przeciwną stronę - Niechaj cię otchłań pochłonie!
Potrząsając ściskaną kurczowo włócznią w wyrazie usprawiedliwionej frustracji, cesarski urzędnik spojrzał na towarzyszącego mu mocarza.
- To heretyk jako wszyscy inni, widziałeś na własne oczy. Nie potrafił znieść brzmienia imienia najświętszego Pana, sromotny grzesznik! Niechaj będzie przeklęty, on i jego kumotrzy, ale musimy dać na jemu podobnych wielkie baczenie. Widzi mi się, że to inny rodzaj szaleństwa niźli ci plugawcy o pustych umysłach, co jeno pragną rozrywać ludzkie ciała. Ten tutaj to jakiś knuciciel, widać to po tych bezecnych zabawach z trupami, które sobie zbierał. Jeszcze nas gotów w zasadzkę wciągnąć, gdzie więcej jemu podobnych czeka. Wracajmy do reszty, zanim co narobią i nam na głowy nieszczęście ściągną! A co to za hałas?!
-
Kurt odprowadził uciekającego szabrownika wzrokiem, po czym powoli skinął głową. Wszystko zaczęło układać mu się w całość. Strażnik przy świątyni usłyszał słowa Hieronima i ustąpił. Ten człowieczek nie tylko ustąpił, ale uciekł na samo wspomnienie Sigmara.
Widocznie byli ludzie, do których Sigmar jeszcze docierał. I byli tacy, którzy odwrócili się od niego tak daleko, że zostało im już tylko uciekać. Kurt spojrzał na Boscha z uznaniem. Im dłużej go słuchał, tym mniej rzeczy wydawało mu się przypadkowych.
— Dobrze gadasz.
Powiedział to z pełnym przekonaniem.
— Chodźmy.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się