Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [WFRP 2ed] Bögenhafen

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
78 Posty 10 Uczestników 852 Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • JhnWJ Niedostępny
    JhnWJ Niedostępny
    JhnW
    Administrator Obsługa Developer
    napisał(a) ostatnio edytowany przez JhnW
    #14

    Ulrich (von) Guttenluft
    Cyrulik w napięciu nasłuchiwał jakiś odgłosów ze strony pierwszego śmiałka. Wydobycie tych z trzewi utrudniał knebel, ale Ulrich wierzył, że usłyszeliby nieartykułowane ryki z głębi trzewi lub dzwonienie o cegły... czymkolwiek.
    Teraźniejsze rozważania przerwał nagły atak, na który cyrulik postanowił odpowiedzieć agresją. Jeśli przeżyje awanturę w więżeniu, może za kilka lat będzie opowiadał wnukom o tym, jak stwierdził, że defensywna była ryzykiem zepchnięcia do wychodka, a skok niekontrolowany równał się śmierci. Mógł tak opowiadać, lecz w tej chwili wcale tak nie rozumował. Rozumował dość instynktownie, jak człowiek pada ofiarą agresji, to musi odpowiedzieć agresją.
    Mimo tego, pod czaszką cyrulika kotłowało się. Zamiast wdawać się w bójkę tuż przy przepaści, postanowił wykorzystać swą postawę oraz wagę i ruszył w stronę "proroka" aby odepchnąć napastników i siebie od przepaści, dopiero w tej odległości zaczynając bijatykę od dobrej, zapaśniczej szarży.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • SantorineS Online
      SantorineS Online
      Santorine
      Developer
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Santorine
      #15
      Ulrich Rotzniesser
      Portrait

      Zapach przemocy był dla Ulricha niby zapach krwi dla rekina. Ci kolesie? Tamci? Próbowali okładać jego ziomków, z którymi siedział? Jak oni mieli uciekać, skoro mieli na karku tych cieciów?

      – Doigraliście się, obszczymurki – Rotzniesser z brzydkim uśmiechem wydobył z ukrytej kabzy zakrzywiony gwóźdź, który nie tak dawno wyrwał z drewnianych dźwierzy. – Teraz po ryjach dam, rozumicie.

      Gwóźdź włożył w pięść, tak, żeby jego łeb znajdował się wewnątrz jego kułaka, a zardzewiały szpikulec wystawał spomiędzy palców.

      Trzeba jakoś ogarnąć towarzystwo, dać paru gościom po gębie, wyłupić oko albo dwa, może kiedy zobaczą pięść i poczują ból, to zrozumieją. Jak zwierzęta. A potem… Potem do śmierdzącego dołu, wymacać, czy da się uciec. Albo jakoś inaczej zagospodarować.

      – Te, luda! Ogarnijcie jakieś przejście, ta pierdolona buda zaraz pójdzie się jebać, jak cnota młódki na majowym gżeniu... - krzyknął jeszcze.

      I rzucił się z groźnym pomrukiem na pierwszego z trzech.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • MortarelM Niedostępny
        MortarelM Niedostępny
        Mortarel
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
        #16

        Mały Kurt

        ochroniarz-avatar.png

        Plusk w ścieku był krótki. Potem cisza. Kurt spojrzał w dół tylko na moment i odsunął się od otworu.

        Krzyki za plecami i ruch trzech postaci wskazywały na bitkę. Kurt zmierzył współwięźniów wzrokiem. Kamień pod stopami zadrżał, a pęknięcie pełzło w stronę krat. Kurt poczuł ciepło bijące ze ściany i zapach dymu, gęstszy niż przed chwilą. Zostawać tu nie miało sensu. Bić się też nie.

        Odwrócił się do krat. Przez chwilę patrzył na zawiasy, na osadzenie w murze, na pęknięcia w kamieniu wokół. Potem cofnął się o pół kroku i wziął głęboki oddech.

        Kurt rzuca się całym ciałem na kraty, próbując wyrwać je z osłabionego muru, wykorzystując masę, siłę i pęknięcia w ścianie.
        Jeśli pierwsze uderzenie nie wystarczy – ponawia napór, dociskając ramieniem i barkiem, aż coś puści: zawias, kamień albo całe osadzenie.
        Jeżeli któryś z atakujących współwięźniów spróbuje mu przeszkodzić – odpycha go bez wdawania się w walkę, skupiając się wyłącznie na kratach.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • MarrrtM Online
          MarrrtM Online
          Marrrt
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
          #17

          Ergo
          text alternatywny

          Ergo też chciałby zawołać, że się doigrali. I wyciągnąć z worka coś co choć wygląda jak broń. Umieć się bić też by zresztą chciał. Albo chociaż ważyć tyle co tucznik i mieć łapska jak bochny. Ale nie miał i nie umiał. Ale zawołał:
          - Prawdziwy ogień rodzi się w ciszy! - wychrypiał naśladując chudzielca zarówno chropowatym głosem jak i kiwającą się sylwetką.

          Taaa... Pomysł, że nie zaatakują go niby swojego był zapewne równie głupi jak się wydawał. Cóż...

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • KetharianK Niedostępny
            KetharianK Niedostępny
            Ketharian
            Obsługa Moderator
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
            #18

            IMG_7310.jpeg

            Hieronim Bosch dygotał na całym ciele pod wpływem szaleńczych emocji, z których najsilniejszą jawiła się żądza przetrwania za wszelką cenę. Kiedy więzień z kneblem w ustach ruszył jako pierwszy ku wolności, bez wahania skacząc w czeluść ustępu, stary poczuł wściekłą zazdrość, że to nie on stanął na czele kolejki skoczków.

            Zaciskając pięści jął się przepychać przez ciżbę ludzkich ciał ku ustępowi, gdy znienacka kilku więźniów wyrwało się z dotychczasowego otępienia ruszając w jego stronę z mordem gorejącym w oczach.

            Podstępnie zaatakowany, Hieronim wrzasnął na całe gardło wzywając imienia Młotodzierżcy, a potem zacisnąwszy dłonie w pięści jął nimi tłuć w dzikiej furii, całkowicie owładnięty żądzą ocalenia życia.



            Deklaracja

            Hieronim Bosch będzie bił, kopał i gryzł, byle tylko ocalić życie.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • SeachS Niedostępny
              SeachS Niedostępny
              Seach
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Seach
              #19

              text alternatywny

              Modi Wagner

              Modi westchnął patrząc za znikającym Marcusem.
              - Może nie było najlepszym pomysłem wysyłać zakneblowanego na zwiad... - już miał coś zaproponować kiedy trzech współwięźniów zaczęło mieć inne plany niż przetrwanie. Zastanowił się przez chwilę po czym postanowił się przyłączyć do tych co zamierzali uciec z nim przez ściek.
              - Obić skurczysynów! Zrobimy linę z ich ciuchów!


              Deklaracja
              Modi zaatakujetego tego, który atakuje Hieronima

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • ZellZ Online
                ZellZ Online
                Zell
                Moderator Obsługa
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                #20

                Nadja Schmidt

                text alternatywny

                Nadja poczuła, jak jej obawa kiełkuje wraz z "wędrującymi" pęknięciami, jakie sugerowały naprawdę wielkie problemy czające się wokół. Nie wiedziała czy śmiałek jaki rzucił się na ślepo ku ściekom dał radę, utonął w gównach czy już ich z drugiej strony miasta wyśmiewa z kulką w ustach, ale wiedziała za to, że tych trzech co się podniosło będzie problemem jakim nie chciała musieć stawić czoła.
                - Uważajcie, by się nie posypało jak będą rozwalane kraty! - krzyknęła, zaniepokojona działaniami przy nich, sama stając pod ścianą dalej od dziury, by nie zostać zrzuconą weń. Skrywanie twarzy materiałem wciąż miało sens przy całym duszącym pyle w powietrzu.
                Wyjmując z worka jeden z większych kamieni jakie odpadły ze ścian celi miała zamiar początkowo zaatakować tego, idącego na Ergo, jako że jego zagrywki były skazane na porażkę, ale... zaraz zmieniła zdanie. Nie było sensu miotać kamieniem w kogoś, kto niezajęty zaraz rzuci się na nią, więc obrała za cel więźnia zagrażającemu cyrulikowi.

                Nadja atakuje tego, jaki zagraża Urlichowi-cyrulikowi. Rzuca kamieniem mu w łeb. I nie trzyma się blisko Ergo by na nią nie zwrócił uwagi przeciwnik. 😄

                Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • KermK Niedostępny
                  KermK Niedostępny
                  Kerm
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
                  #21

                  Oswald.jpg
                  Oswald Braun

                  Sytuacja zaczęła się robić jeszcze ciekawsza, niż się tego Oswald spodziewał. Nie dość, że ściany zaczęły się walić, to jeszcze jakieś przygłupy uznały, ze warto zaatakować kogoś, kto chce uciekać z tonącej łajby... z płonącego więzienia, znaczy.
                  Oswald uznał, iż osoby pragnące wolności są bardziej 'swoi' niż ci, co w osiągnięciu owej wolności przeszkadzali. A że nie miał zamiaru stać na uboczu, przeto chwycił w dłonie rzemyk i włączył się do zabawy z zamiarem podduszenia najbliższego z napastników.

                  Garota; podduszenie oponenta do utraty przytomności

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • DeklineD Online
                    DeklineD Online
                    Dekline
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #22

                    Mały Kurt miał przed sobą niemałe wyzwanie i stosunkowo mało czasu. Na szczęście dość szybko i bez większego problemu znalazł słaby punkt, w który czym prędzej przyłożył całą swoją siłę i impet. Osłabiona krata jęknęła, a kilka ukruszonych cegieł odpadło po drugiej stronie. Jeszcze kilka takich uderzeń i może pomoc współwięźnia, a droga na wolność stanie otworem.

                    Hieronim, mimo niepozornej aparycji i okrzyków przypominających bardziej rozpaczliwą obronę niż atak profesjonalisty, złożył swojego przeciwnika w zaledwie kilku ruchach i to gołymi rękoma. Więzień nie wydał z siebie ani jednego dźwięku, możliwe że dlatego iż ciężko coś mówić ze zmiażdżoną tchawicą, o co przed chwilą zadbał Mytnik. Hieronim będąc w bojowym szale łupnął jeszcze raz dla pewności z półobrotu w szczękę. Przeciwnik żył jeszcze zanim gruchnął o mur. Cos tam jeszcze się wierzgał, lecz były to ruchy przedśmiertne.

                    Ulrich, ten co zbójem nie był, mimo wewnętrznego strachu zadziałał dość profesjonalnie. Strzelił przeciwnika w łeb, obalił a później korzystając z całej swej masy zwalił się na nieszczęśnika wbijając łokieć tak głęboko że aż wszyscy usłyszeli trzask łamanych żeber. Cyrulik wstał spokojnie, bazując na jego wiedzy medycznej, nawet jeśli ów biedak przeżyje to niezbyt długo, a nawet jeśli to nie będzie miał sił na to by wstać a co dopiero walczyć.

                    Ergo przeliczył się z osądem, jego słowa zupełnie nic nie dały. Jednakże na szczęście w celi nie był sam. Ulrich oraz Modi złoili skórę milczącemu więźniowi, lecz ten był jakby w amoku, zupełnie ignorował wszystko i wszystkich, ponownie próbując przejść do ataku. Kamień rzucony przez Nadje minął go, na szczęście był jeszcze Oswald, który zaszedł delikwenta od tyłu i z całej siły zacisnął rzemyk wokół szyi. Wiezień miotał się zaledwie przez chwilę, po czym opadł z sił.

                    Prokok podniósł się powoli, jakby podłoga musiała się z nim najpierw porozumieć. Otrzepał dłonie bez sensu - brud i tak był już w nim. Przechylił głowę i uśmiechnął się krzywo, jak ktoś, kto słyszy rzeczy, których słuchać nie wolno.

                    - Teraz, bo potem dół się obudzi. A jak się obudzi to już nikogo nie odda.
                    Po czym … zaczął krążyć w celi jak zwierze zamknięte w klatce.

                    Więzień z karceru cały czas dawał o sobie znać. Po chwili udało mu się przyczynić do dewastacji muru. Ręka odziana w … kolczugę pojawiła się po ich stronie, a po chwili dołączył do nich łeb … okuty w metalowy hełm strażnika. Oczy jegomościa były przekrwione i czerwone, lecz nie tylko od złości, wyglądały jak całe zalane czerwienią.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • MortarelM Niedostępny
                      MortarelM Niedostępny
                      Mortarel
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Mortarel
                      #23

                      ochroniarz-avatar.png
                      Mały Kurt

                      Krata zadrżała i z muru posypały się kolejne kawałki cegły. Kurt nie cofnął się od razu – pochylił się bliżej, przesuwając dłonią po zimnym żelazie i spękanym kamieniu. Zatrzymał wzrok na miejscu, gdzie osadzenie wyraźnie pracowało, a cegły kruszyły się. To tam.

                      Ustawił bark, wziął oddech i spojrzał krótko na pozostałych.
                      – Tu! Kolibie się. Jak pchniemy razem, to puści.

                      Kurt wykorzystuje swoją spostrzegawczość, żeby określić możliwie najsłabszy punkt mocowania krat. Następnie ponawia napór, uderzając barkiem w obrany przez siebie punkt.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • ZellZ Online
                        ZellZ Online
                        Zell
                        Moderator Obsługa
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                        #24

                        Nadja Schmidt

                        text alternatywny

                        Cieszyła się, że nie jest w tej sytuacji sama i nie ona musi walczyć twarzą w pięść z oszalałymi więźniami czy z kratami się męczyć. Ten z karceru był problemem, jakiego należało uniknąć... najlepiej bardzo szybko. Możliwie gdyby cokolwiek z nim próbowała zrobić, to tylko bardziej by go rozjuszyło... Tak jak trzej wcześniej tak i on nie wydawał się być w pełni zmysłów, a tacy byli najniebezpieczniejsi...
                        - Szybko! Zanim ten się zdoła przebić! - rozumiała, że w porównaniu z mężczyznami nie pomoże, a co najwyżej zawadzi będąc na drodze do walki z kratami, więc nie pchała się im pod ręce - DALEJ, CHŁOPY!

                        Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • MarrrtM Online
                          MarrrtM Online
                          Marrrt
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #25

                          Ergo
                          text alternatywny

                          Ergo od początku wiedział, że słowa mają wielką moc. Choć nie zawsze forma tej mocy jest zgodna ze spodziewaną. Teraz dla przykładu nie zrobiły wrażenia na jego napastniku. Ale za to przysporzyły mu aż czterech sojuszników!
                          - Ha! I co Wy na to!

                          Zaraz jednak ilość kłopotów jęła wzrastać. Pancerny oszołom, który chyba wcześniej był strażnikiem rozwalił w końcu mur na tyle by się po trochu przedostawać do środka! I wyglądał bynajmniej jakby miał ich zrugać za hałaburdę więzienną. Raczej jakby miał ich zeżreć. Białka wypełnione czerwienią mogły oznaczać jakąś chorobę!

                          Ergo spojrzał na zmagania reszty z kratą, która albo puści. Albo nie puści. Fajnie gdyby puściła, ale jakby nie to wielkiemu iście zdałaby się pomoc! Dołączył zatem do grupy atakującej kratę.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • JhnWJ Niedostępny
                            JhnWJ Niedostępny
                            JhnW
                            Administrator Obsługa Developer
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez JhnW
                            #26

                            Ulrich (von) Guttenluft
                            https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
                            Ludzka śmierć zawsze wstrząsała cyrulikiem, a przynajmniej gdy była to śmierć którą musiał widzieć w walce. Co innego umierający w bólu, strzelający esencjami humorów przez wszystkie otwory ciała pacjent, a co innego gołymi rękami ubić cel. Wstrząśnięcia starczyło na kilka uderzeń serca (byłby dwa gdyby nie podwyższone tętno) po których Ulrich dołączył do forsowania drogi na zewnątrz przez Małego Kurta.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • SeachS Niedostępny
                              SeachS Niedostępny
                              Seach
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #27

                              text alternatywny
                              "To załatwione" pomyślał Modi kiedy ostatni z atakujących padł nieruchomy na ziemie.
                              Kolejny wstrząs zachwiał przemytnikiem a jego oczy podążyły za pęknięciem w budynku.

                              - Ranald znowu szczy mi w śniadanie... - mruknął widząc, że ich sąsiad zaraz się przebije przez ścianę i pewnie będzie chciał zobaczyć jak szybko pójdzie mu z nimi.
                              Nic nie mówiąc dołączył do Małego Kurta i reszty, która starała się sforsować kratę.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • SantorineS Online
                                SantorineS Online
                                Santorine
                                Developer
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #28
                                Ulrich Rotzniesser
                                Portrait

                                Oklepawszy mordy, aż miło, oprych-Ulrich pokraśniał z nagle odzyskanego animuszu. Spuszczanie łomotu drabom, tutaj, w tym przeklętym mamrze, na tym wygnaniu! Schował gwóźdź z powrotem do kabzy, potrząsając kułakiem jeno:

                                – Ino bez sztuczek, bo następnym razem taki miły nie będę!

                                Okręcił się jak fryga. Ten wielki, zwany Kurtem, zdawał się wrzeszczeć coś, aby mu pomóc.

                                – Dawaj, bracie! – Ulrich krzyknął – Czas sforsować ten mur...

                                I jął się ku pomocy Kurtowi i pozostałym, aby sforsować kraty wreszcie.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • KetharianK Niedostępny
                                  KetharianK Niedostępny
                                  Ketharian
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                  #29

                                  |-text alternatywny-|

                                  Hieronim Bosch był przerażony. Nie potrafił zrozumieć, co właściwie zawładnęło jego umysłem, kiedy fala wściekłej czerwieni znienacka zalała mu oczy. Jakby jakiś demon wziął go we władanie, dokładnie wedle mrożących krew w żyłach przestróg sigmaryckich kapłanów.

                                  Stary mytnik jeszcze nigdy nikogo nie zabił. Widywał rzecz jasna śmierć zadawaną rękami innych: podczas publicznych egzekucji więźniów, podczas obław na przemytników, w trakcie festiwali palenia czarownic - jednak jeszcze nigdy nie odebrał go nikomu za pomocą własnych rąk.

                                  - Słodka Shallyo, zmiłuj się nade mną! - jęknął podnosząc dłonie do ust w wyrazie nieudawanego przerażenia.

                                  Shallya nie okazała zmiłowania, bo zaraz potem ściana dzieląca celę i karcer zaczęła się rozsypywać odsłaniając oczom mytnika jakiegoś potwora w kolczudze spoglądającego na więźniów upiornie czerwonymi oczami.

                                  - Demon! - wrzasnął na całe gardło zapominając w jednej chwili o zamordowanym przez siebie łachmaniarzu - To jest demon! Wyrwijcie tę jebaną kratę, chędożone łachmyty, na łaskę Shallyi! A ty nie podchodź, demonie! Zabiję cię jak tego tam!

                                  Wskazawszy trzęsącą się ręką trupa swojej ofiary, Hieronim podniósł z brudnej posadzki kawał gruzu mogący mu posłużyć od biedy za prowizoryczny tłuczeń.

                                  - Wyrywajcie tę kratę!


                                  Deklaracje

                                  Uzbroiwszy się w kawał gruzu Hieronim będzie szaleńczo zagrzewał do działania najsilniejszych współwięźniów! Dawać tę chędożoną kratę!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • KermK Niedostępny
                                    KermK Niedostępny
                                    Kerm
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #30

                                    Oswald.jpg
                                    Oswald Braun

                                    Mądrzy ludzie powiadali, iż po wygranej potyczce należało łupy zbierać. W tym jednak przypadku Oswald uznał, iż po pierwsze - raczej trudno było się spodziewać czegoś wartościowego u współwięźnia, a po drugie - jakiś przyodziany w żelazo osobnik usiłował się przebić przez mur, co wychodziło mu dość składnie. A że mordę ów osobnik miał niesympatyczną i mało przyjazną, Oswald dołączył do tych co usiłowali wyważyć kratę.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • DeklineD Online
                                      DeklineD Online
                                      Dekline
                                      Obsługa Moderator
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Dekline
                                      #31

                                      Ściana po lewej robiła się coraz gorętsza, jednakże póki co pożar nie rozprzestrzenił się zbytnio. Ku uciesze więźniów, nic również nie wybuchło. Wspólnymi siłami udało się wyważyć mocno osłabione kraty. Później poszło już zdecydowanie prościej. Przemknąć przez z lekka zadymiony korytarz, następnie schody na górę oraz klapa - ciężka gdy otwiera się ją od dołu, lecz siły ani motywacji nikomu nie brakowało. Można było obawiać się strażników, lecz ci nie interweniowali, a gdy więźniowie wyszli na górę pewne rzeczy rozjaśniły się nieco.

                                      ca91a50c-70a0-440b-a27f-45be9fa9e74c-image.png

                                      Pomieszczenie wspólne było opuszczone, ni żywego ducha. Wszystko wyglądałoby dość normalnie, gdyby nie solidna barykada blokująca otwarcie głównych wrót oraz okna zabite czym tylko się dało i było akurat pod ręką. Sprzęty kuchenne były na swoich miejscach, podobnie jak narzędzia warsztatowe, chociaż te ostatnie z lekka w nieładzie.

                                      8e467293-bde0-476a-9dd1-7ae663033938-image.png

                                      Piętro wyżej również było opuszczone, dwoje drzwi było zamkniętych ( chociaż nikt nie próbował ciągnąć za klamkę). W jednym, na podłodze klęczał strażnik z insygniami dowódcy, w trzewia miał wbity miecz - tyle było widać przez dziurkę od klucza. W drugim jakiś spasły wieprz, również w stroju strażnika, lecz bez zbroi, leżał bez życia na ziemi, przy suficie wisiał sznur. W obu pomieszczeniach coś jeszcze było, lecz mały otwór nie pozwalał na zbyt szeroki pogląd.

                                      Kwatera wspólna … To było ciekawe, strażników co prawda nie dane było uświadczyć, lecz ich pancerze były na miejscu. Brakowało broni, lecz na stojakach lub bezpośrednio na ziemi, przy każdym z posłań znajdowały się kolczugi. Wyjście na dach było otwarte. Szybki rzut oka: ktoś przywiązał linę do blanki, a jej drugi koniec zwisał po zewnętrznej stronie muru, spuszczając się bezpośrednio na ulicę.

                                      Okna, zarówno na parterze jak i na piętrze, były na tyle małe ażeby nie dało się przez nie wygodnie przejść, lecz na tyle szerokie aby swobodnie przez nie wyjrzeć…gdyby tylko nie zamknięte okiennice. Przez szpary bohaterowie dostrzegli niemały tłum ludzi wałęsających się po podwórzu. Na oko licząc było ich ze dwa tuziny, a może i więcej. Jednakże problemem nie byli sami ludzie, co ich dziwne zachowanie, w jednym momencie wyglądali jak bezwładna masa, aby w drugim zareagować jak jeden mąż na niewidzialne i niesłyszalne polecenie.

                                      90e82ece-ce45-46cf-9d7e-b1c92d36ed0b-image.png

                                      Pożar domu po drugiej stronie ulicy szalał w najlepsze. Drewniany budynek nie opierał się ogniu, co innego murowana strażnica. Płomienie muskały ściany i wdzierały się wolniej, lecz prędzej czy później strawi również posterunek. Nikt nie gasił pożaru, na ulicach nie było widać ludzi, chociaż osąd mógł być zniekształcony przez dym i dość małe szpary w okiennicach.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • MortarelM Niedostępny
                                        MortarelM Niedostępny
                                        Mortarel
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #32

                                        ochroniarz-avatar.png
                                        Mały Kurt vel Knut

                                        Kurt zatrzymał się w kwaterze wspólnej i rozejrzał uważnie. Pancerze na miejscu, broni brak. To mu się nie podobało. Przez chwilę patrzył przez szparę w okiennicy na tłum na podwórzu – zbyt równy ruch, zbyt zsynchronizowany. Znał takie spojrzenia. Nie były normalne.

                                        – Coś tu jest nie tak – mruknął. – Lepiej mieć żelazo niż go nie mieć.

                                        Kurt szuka sprawnej broni lub czegokolwiek nadającego się do walki oraz kolczugi lub innego pancerza, który mógłby szybko założyć.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • SantorineS Online
                                          SantorineS Online
                                          Santorine
                                          Developer
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #33
                                          Ulrich Rotzniesser
                                          Portrait

                                          Ulrich, wygramoliwszy się z klapy, rozejrzał się wokół. Spodziewał się oporu, krzyków, krwi i wyjątkowo tęgiej walki, wszechobecna pustka zaś sprawiła, że nabrał podejrzeń co do tego, co może się tu dziać.

                                          – Ejże, ludzie, pomóżcie mi kto... – rzekł Ulrich. – Trza zawalić klapę, po temu, żeby czasem ten łyczek, co tam był, czasem nam w plecy nie wbił czego...

                                          Zanim jednak zaczął przesuwać stół, podskoczył do miejsca, które zdawało się służyć do przygotowywania posiłków. Wziął nóż, który natychmiast przewiązał do pasa podręcznym rzemieniem. Ukontentowany, że ma więcej, niż zakrzywiony gwóźdź, jął się przesunięcia stoła.

                                          Kiedy rzecz się ogarnie tylko, zamierzał wziąć także kolczugę i uzbroić się w on miecz, który dojrzał przez dziurkę klucza. Spodziewał się, że wyjście z mamra pociągnie ze sobą potężny bój, tym gorszy, że tamci na zewnątrz wydawali się być tak samo niespełna rozumu, jak drab w lochu. Czemu tak było? Poniechał domysłów, prawda miała bowiem zły zwyczaj bycia jeszcze okropniejszą od wyobraźni.


                                          Najbliższe plany:

                                          1. Ulrich zabiera nóż z kuchni
                                          2. Przesuwa stół na klapę, jeśli jest jeszcze parę sprzętów (skrzynie i podobne), wrzuca na klapę
                                          3. Ubiera kolczugę
                                          4. Próbuje otworzyć drzwi, żeby dostać się do miecza.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy