Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.
[Horror] Gruzy przeszłości
-

Alicja Filipowicz
Odetchnęła z ulgą, kiedy w końcu wydostała się z klubu, w którym zrobiło się dla niej zdecydowanie za ciasno. Przed wejściem wciąż kręciło się kilka osób - ktoś stał pod ścianą i palił papierosa, ktoś inny próbował przecisnąć się do środka. Dla wielu wieczór dopiero się zaczynał.
Alicja zapięła zamek kurtki, bo przez ciało przebiegł jej zimny dreszcz. Choć wakacje ledwo się skończyły i był dopiero początek września, wieczorne powietrze przeszywało rześkim chłodem. Skrzyżowała ręce na piersi, dodając sobie trochę ciepła, po czym ruszyła przed siebie, zostawiając “Miami” i dyskotekę za sobą.
Latarnie oświetlały drogę ciepłym, pomarańczowym światłem, ale były rozstawione zbyt rzadko, przynajmniej jak na gust Alicji. Idąc samotnie chodnikiem przez puste miasteczko, wcale nie czuła się pewnie. Może powinna była zostać dłużej i poprosić kogoś o odprowadzenie? Może spotkanie Jarka nie byłoby wcale najgorszym pomysłem - w jego towarzystwie na pewno mogła liczyć na bezpieczny powrót.
Ulice Sokołowa Śląskiego po zmroku miały w sobie coś niepokojącego. Alicja nie potrafiła do końca określić co. Czy chodziło o to, że choć nie wybiła jeszcze północ, miasteczko było kompletnie opustoszałe? A może to upiorny zamek górujący nad miastem i jego ponura historia kładły się dodatkowym cieniem?
Droga do domu w słabym świetle latarni dłużyła się, a w głowie pojawiały się coraz gorsze scenariusze. Alicję ogarnęło nieprzyjemne uczucie ściskające gardło i żołądek. Naprawdę zaczęła żałować, że nie została dłużej w klubie z dziewczynami. Przyspieszyła kroku - odruchowo, jakby coś w środku kazało jej to zrobić. Nie słyszała żadnych kroków ani szelestów. Wręcz przeciwnie - otaczała ją głucha cisza śpiącego miasteczka. A jednak miała nieodparte wrażenie, że ktoś za nią idzie. I że jest bliżej, niż powinien.
Nie obejrzała się. Wiedziała, że jeśli ktoś naprawdę tam był, mogłoby go to tylko sprowokować, a ją spowolnić. Szła szybko, pewnie, choć wcale się tak nie czuła. Przeciwnie - zaczynała się bać. Czy to tylko wyobraźnia, czy ktoś rzeczywiście szedł za nią? Nie była na tyle odważna, albo na tyle głupia, żeby to sprawdzić. Ścisk w gardle narastał, a do oczu zaczęły napływać łzy, rozmazując obraz. Serce łomotało jak oszalałe. Miała wrażenie, że ktokolwiek za nią szedł, był już tuż za nią. Mogłaby przysiąc, że czuła czyjś oddech na karku. Że coś do niej szeptało.
Zaczęła biec. Ile sił w nogach. Wpadła na podwórko przed domem i dopadła drzwi wejściowych. Były otwarte - ojciec był w środku, nie zamknął na klucz, wiedząc, że Alicji i Jarka nie ma. Nie obejrzała się ani razu. Dopiero kiedy znalazła się w domu, za zamkniętymi drzwiami, pozwoliła sobie odetchnąć.
Niedługo później, już we własnym pokoju, zakopała się pod kołdrą i zasnęła niemal od razu.
-

Adam Chlebowski
// - Wiesz Paulina u Willama Szekspira błazen zawsze jest najmądrzejszą postacią jak sam zrobię z siebie idiotę i obrócę to w żart to nikt obcy nie może mi tak zrobić - Powiedział puszczając oko niby w żarcie ale po zachowaniu dresów widać było, że to bardziej pobożne życzenia i fantazje Adama niż fakt //- Niestety, jak widać nie wszyscy łapią moją poczucie humoru... - Dodał w ramach usprawiedliwienia.
Potem został porwany w chaos życia towarzyskiego! Tańczył dobrze, nie deptał Magdzie po nogach, starał się aby czuła się księżniczką wieczoru. Nie roił sobie przy tym, żadnych marzeń o chodzeniu ze sobą, czy ślubnym kobiercu... Nie zdziwi się, jeżeli Madzia jutro zapomni jak ma na imię ale to nie było ważne bo cieszył się chwilą!
Dużo się uśmiechał, więcej słuchał niż mówił, żeby nie wyjść na jeszcze gorszego dziwaka, choć na to już był za późno ?
Nawet głębokie cienie pod oczami jakby na chwilę zniknęły bo zapomniał o domowym piekle które były ich powodem.