Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
CioldanC

Cioldan

@Cioldan
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
65
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
3

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Powitania, pożegnania i powroty
    CioldanC Cioldan

    Cześć wszystkim:) spóźnione powitanie ;), ale zawsze warto.

    Jak ktoś chce z LastInn jakąś sesje, a kompletnie nie chce bawić się w dostęp do deepweb, to WaybackMachine całkiem dobrze sobie radzi, szczególnie z krótkimi sesjami ;). Można tam też sprawdzić jak LI się zmieniało.
    Jeszcze co do LI... to obecny dział w nazwie ma też pożegnania, a rok temu troszkę życie (i fakt, że nie bardzo mogłem się logować na forum z laptopa służbowego) mnie wykluczyły z LI i nie zdążyłem podziękować za grę... myślałem o powrocie, a tu takie info, że reaktywacja, więc super ;).

    Co do sesji w których brałem udział
    @gladin sory, że na Discordzie nie odpisałem, ale wchodzę tam baaardzo rzadko. Jak skończyła się (umarła) sesja o Straży Pożarnej, bo pod koniec mojego grania były tam jakieś wątpliwości? Jak jeszcze coś będziesz kiedyś w Discworld planował, to na bank się zgłoszę.
    @mike dzięki za Tajemniczą Wyspą, ale co się z nią stało? planujesz może coś jeszcze w Dungeon World prowadzić? bo sesja była fajna, a i podręcznik dość ciekawy.
    @prince_iktorn dzięki za Gwiezdne Wojny. Cularin wiadomo, skończyło się, ale co z Genariusem. Ja odpadłem gdy chowaliśmy się w beczkach ;). Jak będziesz kiedyś planował coś ruszyć w świecie Star Wars, chętnie dołączę.
    @pipboy79 dzięki, że mnie wtedy zgarnąłeś do reaktywacji Kultystów, ale moja postać była za słabo rozwinięta i jakoś nie byłem w stanie się w nią wczuć. Jednak nie mogę się doczekać kontynuacji Bastionu, a i gdzieś tam Sodraland jeszcze czeka :>.

    Pozdrawienia dla wszystkich

    PS.
    Czy ktoś kojarzy taki twór jak Ultimate Dragon Ball (UDB)? Później chwilowo działało też URPG już zdecydowanie bardziej ogólne.

    Hydepark

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    ja weekendy wyjazdowe i w porę nie ogarnąłem.
    Post poszedł i raczej wszystko jasne. "Świta Duivela" zostaje z regimentem, przydadzą im się dodatkowe osoby do pomocy. Chyba, że Kolesnikov chciałby zabrać elfki, to oczywiście pójdą, ale Duivel sam tego pomysłu nie rzuci.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    To jeszcze raz wyrażam chęć kontynuacji gry :).

    Dla innych rozważających grę:

    • Homerule są jasne, a jeśli coś budzi wątpliwości, to da się pogadać rzeczowo
    • fabuła jest fajnie prowadzona i czeka się na kolejny wpis 🙂
    • Pipboy79 jako MG jest regularny, a jeśli coś wypadnie to informuje zawczasu
    Archiwum

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Elf wysłuchiwał opowieści wojaków o zamtuzach. Nie dziwiło go w ogóle odejście od tematów wojny czy nawet samych potworów z nocy. Nikt też nie wspominał o brakujących wojakach, jakby wszyscy łudzili się, że oni zaraz wrócą, że uciekli i teraz wracają do obozu. Ich oderwanie od spraw trudnych zostało brutalnie przerwane przez wysłannika szefowej. Elf, aż lekko się zachłysnął gdy usłyszał słowa "zbieraj swoich ludzi. Szefowe was wzywają", domyślał się co to oznacza. Wstał od stołu gdzie zostawił pustą miskę po posiłku, zabrał ze sobą jednak kubek z jakimś gorącym napojem. Rozgrzać się musi do końca. W milczeniu dotarł z resztą oddziału do szefowych. Duivel słuchał uważnie słów Petry, z kubkiem w dłoni. Zamokły list, bunt w regimencie, lojaliści, buntownicy. Słowa spływały po nim jak woda po liściach - nie dlatego że go nie interesowały, ale dlatego że jego głowa wciąż była gdzie indziej. W lesie. W nocy. W tym wyciu.
    – Ten regiment Siege Stern... – zaczął mówić obok Stefana i Tobiasa, jakby myślał głośno, ale w ciszy która panowała, każdy mógł go usłyszeć - ...z Ostlandu to on, tak? Bo jeśli tak, to ktoś z was pewnie wie o nim więcej niż ja. Dla mnie to tylko kolejna nazwa. Bunt w środku wojny, tak blisko wroga... to albo ktoś bardzo głupi albo bardzo pewny siebie – zmrużył oczy i dokończył - albo te pomioty mu namieszały w głowie...
    Więcej nie dodał. Dopił swój napój, łuk miał już przewieszony przez ramię, nawet przy obiedzie nie ściągał go z siebie.
    Gdy narada się skończyła, podszedł do swoich kuzynek i odezwał się po elficku, żeby tylko one słyszały.
    – Ruszamy z Kolesnikovem dalej, bierze tylko swój oddział. Przekażcie reszcie naszym, żeby pomagali ile mogą rannym i całemu regimentowi. Wy dwie miejcie oczy szeroko otwarte i bądźcie czujne. W dzień sobie poradzą z wychwyceniem wroga, ale nocą macie być czujne i .... pomocne. Proszę słuchajcie Petry i Inez, dobrym wyborem będzie też Alessia. Widzimy się w Wendorf.
    Kuzynki przytaknęły bez słowa. Lindara już spinała kołczan. Eponia sprawdzała cięciwę.
    Kolesnikow zbierał swoich. Duivel dołączył bez zbędnych słów, gdy tylko zebrał niezbędny ekwipunek. Mijali resztki pogorzeliska, a w głowie znów wyświetlał mu się obrazek z dnia poprzedniego.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 (Warhammer 2ed) - reaktywacja
    CioldanC Cioldan

    Chętnie wrócę do tej sesji :).

    Sondy

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    dobra post poszedł.
    mogę jeszcze go edytować, jeśli @pipboy79 stwierdzisz, że trójka ocalałych przekaże jakieś ważne informacje już. Jeśli to zostanie na nową turę, to wtedy chyba nic do edycji nie ma.
    @dekares mój elf rozumie zadanie, że mają dotrzeć jak najszybciej do Wendorf i tam dopiero sprawdzić co się dzieje, zwiad zrobić w mieście. Bo to, że w lesie są pomioty to już wiemy i pewnie nic nie da nawet nasze najcichsze poruszanie się, bo to przecież wciąż kilkanaście osób idzie, więc tamte pomioty spokojnie wytropią. My nie mamy zbyt dużej siły ognia, praktycznie sami łucznicy, z Duivelem włącznie, więc chyba jednak zależy na prędkości. Elf nie rozumie jedynie dlaczego nie ruszyły z trzy osoby konno, na taki rekonesans właśnie, bo przecież byliby dużo szybsi, ale obecnie nie chce się stawiać szefowym, bo ma w głowie nocny obrazek jak kobieta w czerwieni ratuje swoich ludzi nocą... No, a mi osobiście to się wydaje, że szliśmy drogą cały czas. Mamy dojść jak najszybciej i jednocześnie na tyle cicho na ile się da. Niestety dobrej drogi tu nie ma, drogą będziemy cichsi, ale na bank drogę obserwują, natomiast lasem wydawalibyśmy więcej dźwięków i nasz oddział praktycznie wystawiłby się na pożarcie, bo co łucznicy wskórają między drzewami? Gdyby chociaż Robin Hood szedł z nami, ale niestety nie. Zwierzoludzie ze swoimi instynktami i szybkością, to w lesie by nas wyrżnęli do pnia, gdybyśmy tam musieli się zmierzyć.

    Deklarka:
    po przesłuchaniu, w zależności od decyzji Kolesnikova co do powiadomienia szefowych.
    – Jeśli dostanie polecenie powrotu, to zmówi modlitwę, a następnie zapiernicza do regimentu ile sił w nogach.
    – Jeśli idą sami czy z ocalałymi, albo tylko z poborcą (bo ten chciał iść do Wendorf) to Duivel najpierw chce ustalić jakieś znaki ostrzegawcze, na wypadek gdyby ktoś coś zobaczył, usłyszał (innego niż dźwięk rogu wojennego). Na przykład ręka w górę z wyprostowaną dłonią to uwaga coś słychać dziwnego, ręką w górę z pięścią zaciśniętą to uwaga widać zbliżającego się wroga więc do broni, ręka w górę machająca to widzę ludzi. Jakieś bardziej rozbudowane może być, ale tak żeby każdy zrozumiał. Wtedy Ci z przodu będą musieli się oglądać czy coś się dzieje czy nie.
    – przy wspólnym przejściu do Wendorf, Elf znów weźmie Jurgena i Olivera i pójdą na przód, elf idzie wolniej niż normalnie, bo jest szybszy, więc jakby może bardziej skupić się na zwiadzie? ;), łuk niesie w ręku, gotowy do wydobycia strzał. Oliver ma patrzeć czasem do tyłu, aby sprawdzać co z resztą, a Jurgen głównie na boki.
    – Duivel Na pewno nasłuchuje tych rogów. Oczy zerkają w przód na drogę, ale często patrzy między drzewa, czy coś tam się nie rusza. Jak tylko coś zobaczy/usłyszy to reaguje adekwatnie.
    – jeśli oddział się nie ruszy, tylko wyniknęły jakieś zamieszki, czy kłótnie, to będzie przypominał o pomiotach Chaosu, że to tamci to zwierzoludzie, a nie 'my' i będzie starał się wspierać Kolesnikova w okiełzaniu swołoczy.
    – jeśli łucznicy zaatakują poborcę, to nie przyłączy się do łupienia i podejdzie do Melindy, żeby ta uważała na siebie i najlepiej schowała się już w tej ziemiance, bo jak widać ci ludzie to już prawie zwierzoludzie.
    – jeśli już nas zaatakują pomioty, to stara się od razu strzelać w tę bestię, która wygląda jakby biegła na niego.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Gdy Kolesnikow dzielił oddział, Duivel rozejrzał się po twarzach kompanów. Szukał konkretnych rzeczy - spokojnych oczu i równego oddechu. Nie kogoś kto jest najsilniejszy ani najgłośniejszy. Wskazał na Jurgena i Olivera. Z tego co elf kojarzył, to obaj ruszali się wczoraj w nocy tak jakby mieli czas, do tego bez większej paniki. To wystarczyło.
    Tak maszerowali, a droga była złowieszczo pusta... przynajmniej od żywych istot. Do tego w pewnym momencie z głębi lasu doszło wycie rogu, elf zatrzymał się bez słowa. Odwrócił głowę lekko w lewo. Czekał. Gdy róg odezwał się drugi raz, zmrużył oczy. To samo miejsce, albo bardzo bliskie. Ktoś tam stał i wzywał. Nie ścigał, nie atakował. Wzywał. Tylko po co? Czyżby już chcieli na nich się rzucić?

    – Jedno miejsce – powiedział cicho do Jurgena. – Nie otoczyły nas. Jeszcze.

    Ruszyli dalej.
    Spalony zajazd Duivel zobaczył wcześniej niż reszta oddziału. Zatrzymał się na skraju pogorzeliska i przez chwilę po prostu stał. Zapachy dobrze znał. Drewno, słoma, spalona skóra, zepsute mięso. Wszystko razem. To było złe połączenie. Gdy dołączył Kolesnikow i wydał rozkaz sprawdzenia terenu, elf kiwnął głową i wszedł do 'środka'.
    Szedł ostrożnie między ciałami. Odczytywał to pobojowisko tak jak czytałby tropiony ślad - gdzie stali, skąd przyszli, kto gdzie padł. Walczyli porządnie ci z tawerny. Dłużej niż się spodziewali napastnicy, pewnie. Szkoda, że się nie udało... Stodoła była ostatnia do sprawdzenia. I tam go zobaczył.
    Krasnolud leżał przy ścianie jak zmasakrowany trup. Blond broda ufryzowana z jakąś dawną starannością, kompletnie absurdalną w tym miejscu. Kolczuga porządna. Chyba zmiażdżona czaszka - ale klatka piersiowa się unosiła. Minimalnie, ale się unosiła.
    Duivel przykucnął obok niego. Dwa palce na szyi. Puls był. Słaby i nieuważny, jakby sam się wahał czy zostać. Elf wstał i wyszedł przed stodołę. Tam zauważył, że Tobias i Stefan trafili na jakiś trop. Dostrzegł rzeczywiście jakieś ślady, prawdopodobnie należące do jednej osoby. Jednak skupiony był na czym innym.

    – Kolesnikow! – zawołał normalnym głosem, bo nie było sensu krzyczeć. – Żywy krasnolud. Potrzebuje kogoś co się zna na ranach, i to teraz.

    Wrócił do środka i zaczął to co umiał - oczyścić rany z tego co najgorsze, sprawdzić czy kości czaszki są wgniecione czy tylko rozbite. Przy tej ostatniej rzeczy lepiej by tu był Stefan. Ale robił co mógł.

    – Słyszysz mnie? – mruknął do krasnoluda, pracując. – Nie wiem jak masz na imię. Ja jestem Duivel. Nie umieraj jeszcze. – Powiedział to po elficku, bo po ludzku brzmiałoby zbyt poważnie. Albo zbyt miękko. Po elficku brzmiało tak jak chciał aby zabrzmiało, czyli rozkaz wydany komuś kto ma jeszcze wybór.

    – Nawet krasnolud nam się przyda – dodał chwilę później, już po Reikspielsku, jakby poprawiał się po namyśle. Komentarz miał być złośliwy, bo co innego miałoby pobudzić krasnoluda, jak nie nabijający się z niego elf? Jednak tonu głosu nie udało mu się zmanipulować - był smutny i empatyczny zarazem.

    Gdy reszta weszła do stodoły i zaczęli się kręcić wokół, elf uniósł głowę do Kolesnikowa.

    – Powiedz proszę Stefanowi żeby tu przyszedł jak skończy na zewnątrz. I trzeba będzie zdecydować czy bierzemy go ze sobą czy zostawiamy kogoś przy nim. Samego tu nie można go zostawić. – Zmierzył wzrokiem ścianę przy wyjściu. – Tymi tropami na zewnątrz też trzeba się zająć. Wiem tylko, że to raczej jedna osoba, nieciężka, już po walce tam chodziła. Tobias i Stefan lepiej je widzieli. Warto sprawdzić dokąd prowadzą, no i czy przypadkiem to nie stamtąd ten róg słyszeliśmy? No, ale najpierw to.... – wskazał wzrokiem krasnoluda.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    drażniły mnie te wielki kropki w moich postach i zacząłem używać długiej pauzy. Pierwszą wstawiam wciskając Alt i jednocześnie po kolei klawisze 0 1 5 1 , wtedy puszczam Alt i voilà — potem już tylko kopiuj -> wklej ;). Tak piszę tylko, jakby inni też chcieli spróbować ;D.

    Deklarka
    Duivel będzie też gotów napisać na jakimś pergaminie, papierze ciut dłuższą wiadomość jeśli Kolesnikov wymyśli coś innego. Jednak jeśli ktoś rzuci, że wróg też to odczyta, to wtedy elf zamaże swój napis i powie do trójki ocalałych, że regiment jest duży, są konie, wozy i będą poruszać się w miarę równym tempem, tak powinni ich odróżnić od zwierzoludzi

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Gdy krasnolud wygłosił swoją kwestię o niedoskonałości świata, Duivel spojrzał na niego przez chwilę z tym swoim chłodnym, elfim wzrokiem.
    – Wiesz, mogłem nie wołać innych – powiedział spokojnie – mogłem dać ci spokojnie dobić się do tego twojego Gazula i mieć o jedną komplikację mniej – na chwilę urwał - ale masz rację. Świat jest niedoskonały. I lepiej żebyś był w nim ty, ranny i wkurwiony, niż kolejny pomiot Chaosu paradujący z twoją brodą na patyku. Więc tutaj jesteśmy...
    Gdy krasnolud zaczął szukać młota, Duivel nie owijał w bawełnę.
    – Zabrali go. Tak samo jak miecz von Ulfa. Zwierzoludzie lubią trofea, szczególnie po dobrze walczących – powiedział to bez złośliwości, raczej jak stwierdzenie faktu – Żeby odzyskać musiałbyś pójść po nich w las z gołymi rękami. Może kiedyś. Nie teraz, nie tutaj. My mamy gdzie iść, a Ty wciąż jesteś w poważnym stanie.
    Gdy tam skończyli i wszyscy już znaleźli się w jednym miejscu, a Kolesnikov stwierdził, że nie ma na co czekać, wtedy elf po raz pierwszy zobaczył rudowłosą kobietę oraz jakiegoś szorstkiego jegomościa, ubranego zupełnie inaczej niż inni polegli czy ich oddział. Facet coś mówił o eskorcie i Jurgen w tym czasie króciutko streścił Duivelowi, że to poborca, że wypchnął kobietę z lepianki, że się rządzi i na pewno ma geldy, które 'my' ponoć chcemy... Po całej tej wymianie zdań Duivel wyszedł przed szereg, mając na uwadze własne przekonania co do misji, szczególnie biorąc pod uwagę szacunek jaki w jego oczach zyskała Petra po ostatniej nocnej potyczce. Jorge Schwarz zdążył kolejny już raz wyprostować kręgosłup i wyprostować łańcuch na piersi. Duivel patrzył na niego z wyraźnym niesmakiem. Gdy padły słowa krasnoluda o broni, elf odchrząknął lekko.
    – Słuchajcie wszyscy – Powiedział głosem wystarczająco spokojnym, żeby wszyscy zwrócili głowę – Jesteśmy zwiadowcami regimentu Górskiej Marchii marggrafa Walthera von Falkenhorsta. Nasza misja nadana przez Petrę von Falkenhorst to dotrzeć do Wendorf i rozpoznać sytuację. Za nami idzie reszta regimentu – spojrzał na Schwarza – poborco, eskorty nie mamy, chyba, że do Wendorf idziesz z nami. Czasu nie mamy też na szukanie Twych geldów. Za to w tym nieszczęściu, los okazał się dla was łaskawy, żyjecie, a za dzwon czy dwa dotrą tu nasi. Oprócz wojaków, mamy wśród siebie kilku rycerzy, jest też kilka krasnoludów, mamy maga, łowcę czarownic, nawet elfki, ale przede wszystkim dwójkę sprawnych dowódczyń... na pewno Was nie porzucą na pastwę losu – przeniósł wzrok na Melindę – Jeśli Pani Melindo umiesz gotować, opatrywać rany albo coś innego pożytecznego, to odnajdziesz się w regimencie jak ryba w wodzie. Kadrin też będzie miał tam towarzystwo swoich. Podejrzewam, że jakaś broń się dla Ciebie znajdzie, jakiś opatrunek i będziesz wtedy bliżej odbicia swojej broni. Radzę Wam zostać w tej ziemiance i poczekać na resztę.
    Odwrócił się teraz do Hochlandczyków. Kilku miało już błysk w oku jakiego Duivel dobrze się nauczył rozpoznawać wśród chciwych ludzi uzależnionych od chwilowych skoków adrenaliny.
    – Panowie – Powiedział cicho, ale wyraźnie – Nie bądźcie jak on. Mamy budować sławę Górskiej Marchii, jesteśmy za to płaceni. Za okradzenie nawet najgłupszego poborcy nikt nam geldów nie dorzuci, a my chwały szefowym nie przyniesiemy – dał chwilę aby to dotarło do nich, po czym dalej przemawiał – A wróg gdzieś tam w lesie być może nas obserwuje. Być może to oni dmą w róg, bo nie myślę, że to oddział z Wendorf albo Siege Stern – tutaj sam się zaciął, jakby pomyślał o tym, czemu sami od tego nie zaczęli. Przecież to oczywiste, że trzeba przepytać ocalałych, a nie tracić czas na moralizowanie zepsutych ludzi. Znów spojrzał na trójkę ocalałych po kolei.
    – Zanim pójdziemy mam do was pytanie – Ton miał inny niż przed chwilą. Rzeczowy. – Wendorf. Co wiecie o sytuacji w mieście. Słyszeliście coś o buncie? Coś o regimencie Siege Stern? Pani Melindo, może słyszała Pani coś z ostatnich dni od klientów? - Przeniósł wzrok na poborce. – Ty idziesz z tamtego kierunku? Co tam się dzieje? – Na koniec spojrzał na krasnoluda. – A ty, Kadrinie Złoty Ogniu, słyszałeś jakieś nowości o tym regimencie i sytuacji w Wendorf? Cokolwiek.
    Gdy wszyscy już skończyli przedstawiać informacje, a także opinie o dalszych działaniach do Kolesnikova, elf postara się wziąć dowódcę na bok i powie mu na osobności, lub na tyle cicho by nikt nie słyszał
    – Trzeba iść dalej. Tamci troje niech czekają tu na regiment. - Zmierzył wzrokiem drogę prowadzącą ku miastu. – I pomyśl też czy to już czas by wysłać kogoś z powrotem do szefowych z meldunkiem o tym co tu znaleźliśmy. Nie mamy konia, a ja wiem kto w tym oddziale biega najszybciej, ale to Twoja decyzja, szefie. – na koniec zdobył się nawet na lekkie skinięcie wobec Stefana. Był to w końcu jego szef obecnie.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    @pipboy79
    Parę rzeczy do doprecyzowania:

    1. "od strony miasta słychać było jakieś odgłosy". Prosiłbym o doprecyzowanie: z jakiego kierunku (głąb miasta / bliżej / konkretna ulica) i jaki to rodzaj odgłosu - tłum, krzyki, coś co brzmi jak walka, zwykły gwar, coś jak zwierzę? Myślę, że takie coś na zwiadzie powinni byli rozpoznać, a byłoby to kluczowe.
    2. Widoczność z obecnej pozycji - BG stoją teraz po wewnętrznej stronie bramy, w tunelu/przy wieżach, byli też na wieży. Czy z tego miejsca (bez wchodzenia głębiej) widać już coś więcej niż ruch kur, np. skąd konkretnie ten dym? A może coś czuć, spalenizną, płonącymi włosami albo smażonym mięsem...
    3. Czy zakładamy, że umawiając ze sobą znak, umówili też jakiś znak jak już znikną z pola widzenia? Wystrzelenie strzały, ablo cokolwiek innego?
      Test spostrzegawczości / dalsze oględziny - czy pobieżny opis wież to wszystko co da się zauważyć bez jakichkolwiek testów, czy jeśli Duivel chciałby dokładniej obejrzeć ślady w wieżach (np. czy to rabunek czy raczej ewakuacja, kierunek w jakim uciekali/zabierali rzeczy, ślady kopyt) to wymaga to rzutu z Twojej strony? Czy wymaga nowej Tury? 🙂

    @dekares @miras
    Pewnie chciałbym poinformować bandę Kolesnikova, wtedy mogliby przejść przez bramę, wejść na wieżę i tam czekać na nasze dalsze informację o eksploracji miasteczka. Zawsze to szybciej odsiecz przyjdzie.
    Pukanie do domów wydaje się dobrym pomysłem. Zwierzoludzie raczej by nie pukali... Do tego możemy nawet mówić, że oddział armii Imperium zawitał do miasta.

    @pipboy79
    Czy Kolesnikov wziął jakieś papiery świadczące o tym kim jesteśmy? Bo by się przydały myślę, bo Jego banda to chyba bardziej jak szabrownicy wygląda, a nie wyzwoliciele miasta ;).

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Dopóki Stefan ze swoimi chodził po okolicy, Duivel wciąż stał przy wszystkich i myślał. Układał pomysły w głowie w taki sposób jakby te lepsze gubiły się w gąszczu słabych pomysłów i musi w końcu przekazać innym ten najlepszy. Słuchał też uważnie wcześniejszych wypowiedzi tych co przetrwali. Kelnerka mówiła dużo i chaotycznie. Poborca mówił dużo i o sobie. Krasnolud mówił mało i konkretnie. Elf jednak nie odniósł się do ich przekazanych informacji, ale podziękował za szybki raport. Następnie w końcu wydumał co ma jeszcze do przekazania i zwrócił się do trójki ocalałych.
    — Zostaniecie tutaj i poczekacie na nasz regiment, tak myślę, że postanowimy — Powiedział spokojnie, ale tak żeby brzmiało jak fakt a nie pytanie.
    — Pytanie czy potraficie przez te dwa, trzy dzwony nie pozabijać się nawzajem i nie wykorzystywać innych w celu skautu? — spojrzał po kolei na Melindę, Kadrína i Jorge Schwarza. Na tym ostatnim wzrok zatrzymał się nieco dłużej i chłodniej.
    — Ziemianka wystarczy. Nie wyściubiajcie nosa — po tym zdaniu rozejrzał się wokół, czy inny słuchają i pomyślał, że w sumie to Koelsnikov powinien słyszeć dalszy pomysł, bo nie podejrzewa innych o posiadanie czegoś do pisania. Odwrócił się bardziej w stronę szefa i powiedział do zgromadzonych zwiadowców i ocalałych
    — Ktoś ma papier? Coś do pisania? Jorge? — wypowiedział imię poborcy na końcu, bo tak naprawdę tylko jego podejrzewał o posiadanie pergaminu i jakiegoś pióra.
    Przeszedł wzrokiem po twarzach. Gdy nikt nie odpowiedział wystarczająco szybko, machnął ręką i podszedł do fragmentu ściany stodoły który jako tako wyszedł z pożaru - nadpalonej, ale ciągle stojącej deski zwróconej ku drodze. Przykucnął, zebrał grudkę mokrej ziemi zmieszanej z popiołem i napisał nią grubymi literami tyle ile się dało, po Reikspielsku:
    "3 ocalałych - ziemianka - kobieto krzycz 'Górska Marchia'"
    — Czy lepiej na ziemi kamienie ułożyć? Na drodze ułożyć strzałkę w kierunku tego kawałka ściany? Bo te pomioty to czytać nie potrafią, nie? Myślę, że krzyknąć winna kobieta, bo łatwiej rozróżnić kobietę kobietę od kobiety pomiota... chyba? — mówił głośno, a jednocześnie otrzepał dłoń o spodnie i popatrzył na swoje dzieło z miną kogoś kto nie jest z siebie zadowolony, ale przyjmuje że mogło wyjść gorzej.
    — Melindo, jak usłyszysz kobiecy głos wołający "Górska Marchia" - wychodźcie. Inaczej siedźcie cicho.

    Gdy wrócił Stefan z grupą i zaczął mówić co znaleźli w lesie, Duivel słuchał w milczeniu. Trzy zwierzoludzie. Świeże. Wyrwane tchawice, poszarpane kończyny. Głowy na gałęziach na wysokości pierwszego piętra. Elf wypuścił powietrze przez nos i powiedział coś po elficku czego nie tłumaczył, ale było jasne, że przeklął, to tak jakby ktoś z Kislevu powiedział 'kurwa', większość wie o co chodzi.
    — Ktoś to zrobił z góry albo jest dużo wyższy od nas wszystkich razem wziętych albo rzuca martwymi ciałami ot tak sobie wysoko — Odezwał się po chwili, oczywiście już po Reikspielsku i kontynuuował
    — Głowy na gałęziach na tej wysokości. Bez drabiny — Przeniósł wzrok na Kolesnikowa — Ruszajmy. I od tej chwili patrzymy też w górę, nie tylko przed siebie — Przerzucił łuk z ramienia na gotowość i widać, że był gotów do drogi.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    dobra dałem post, nie wszędzie jest spójny z tym co napisałeś @dekares a to dlatego, że miałem inne plany na to co będzie robił Duivel, a Ty trochę jakby pokierowałeś wszystkimi postaciami w tej turze ;).
    @dekares Do tego trochę nie rozumiem jednego. Czytając post miałem wrażenie, że Stefan biega szybko, nie ma czasu, to tu jest, to tam... Natomiast tu w komentarzach piszesz o sprawdzaniu ksiąg o barykadowaniu razem z pomocnikami, o gotowaniu wody (!). Tak samo miał biegnąć do Kolesnikova ile sił, sapał jak do niego mówił, ale jednocześnie miał zbadać ten wóz? Nie klei mi się to, więc w swoim poście odniosłem się do tego co pisałeś tam, a nie co tu. Przynajmniej częściowo. Nie chciałbym żeby to brzmiało jak czepialstwo, ale ciężko po prostu mi skorelować post z deklarkami.

    @miras Duival przytanknie Tobiasowi, chętnie ten plan wdroży, tylko Tobias mógłby iść z Thiemo, a któryś z Wiselów z Duivelem, ale wątpię, że bez Stefana posłuchają kogokolwiek innego :).

    @pipboy79 udostępniłem Ci ostatnio parę dokumentów przez google. Aktualną kartę postaci monco rozbudowaną o historie i towarzyszy, a także kronikę całej sesji od 1 tury. Daj znać czy nasze karty postaci są takie same, czy mamy jakieś różnice, bo wróciłbym do wydawania PD, ale to muszę sobie wszystko przypomnieć ;D. Um. podstawowa wpadnie bez problemu jeśli wykorzystujemy w grze. Zaawansowana trzeba długo coś robić, a Zdolności to chyba tylko jak jest jakaś przerwa fabularna? 😉

    Pozdro 🙂

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Przez ostatni dzwon marszu z "Dzbana" Duivel szedł w milczeniu. Raz tylko odezwał się do Thiemo, który szedł gdzieś w środku kolumny.
    — Słyszałeś kiedy w okolicy o duchu lasu? — zapytał bez wstępu. — Tym co zabija za obrazę Talla? Myślę, że lepiej być po Jego stronie, może jakaś modlitwa? — pytał, bo sam pamiętał legendy o duchu lasu, ale jednak z zupełnie innego niż byli obecnie. Sam też nie wychował się w Loren Faen i o tej legendzie wiedział prawie tyle co o pochodzeniu tej wersji nazwy najbardziej znanego lasu wśród elfów kontynentalnych. Po prostu ją znał, jak każdy elf, ale bez szczegółów jak większość z nich.
    Oliver idąc dość blisko spojrzał na niego z boku, wzruszył ramionami i stwierdził nie czekając na odpowiedź tubylca
    — Stare baby gadają różnie. Mmhm. - Elf więc nie drążył tematu. Poczekał jeszcze na odpowiedź od Thiemo, ale przez resztę drogi jednak co jakiś czas unosił wzrok na korony drzew.

    Na skraju lasu, gdy Kolesnikow dał im chwilę odpoczynku, Duivel przykucnął za ostatnimi drzewami i przez jakiś czas po prostu patrzył na miasto. Otwarta brama. Brak strażników na murach. Kury chodzące po błocie. Dym gdzieś w głębi. Pomyślał, że żywe miasto wyglądałoby inaczej. Odmówił mocno skróconą modlitwę do Sarriel, choć nie omieszkał 'pozdrowić' też Talla.
    W końcu Kolesnikov się odezwał do reszty. Znani już wszystkim Duivel Tobias i Stefan wraz z jego towarzyszami, mieli iść na zwiad. Najprawdopodobniej było to związane z tym, że owi panowie nie przynależeli oryginalnie do bandy Kolesnikova. Choć elf wolał myśleć, że po prostu są najlepsi i ich dowódca to czuje.
    Gdy Jaeger wygłosił swoje przemówienie, Duivel wiedział, że Tobias będzie chciał iść tak czy siak, zresztą sam elf też nie zamierzał porzucać rozkazu.
    — Stefan, z całym szacunkiem, ale nie zgrywaj znów bohatera. Idziemy jak szef powiedział, zresztą dwie osoby więcej to raczej zmiana na lepsze niż gorsze, prawda Tobias? Ja tam nie spodziewam się przyjaznych mord w środku miasta. Nie wiem czy zwierzoludzie, bo raczej by ich było słychać, ale pewnie przestraszeni ludzie, którzy dopiero co tłukli się między sobą w jakimś buncie. Mam nadzieję, że się mylę. Jednak tak czy siak, całym oddziałem byłoby ryzykownie, ale z drugiej strony małą grupką to lepiej niż sam czy we dwóch. Masz Stefan serce po dobrej stronie, ale jakby trochę aż za bardzo czasami... — nie wiedział czy inni zrozumieją jego ostatnie zdanie, ale to było obecnie totalnie nieistotne.
    Zwrócił się jeszcze raz do Stefanów i Tobiasa, jakby już zostawiając za sobą sprawę negocjacji wyglądu drużyny.
    — Mam propozycję jak się przedstawimy jak nas ktoś zapyta co tu robimy — Powiedział pewny siebie — Możemy powiedzieć, że znaleźliśmy żywego poborcę Jorge Schwarza w okolicach "Dzbana". Szukamy kogoś kto nam pomoże go bezpiecznie eskortować albo bezpiecznego miejsca dla Niego bo ukrywa się i nawet taki spaślak w końcu straci zapasy pokarmu. To brzmi normalnie, myślę, że nikogo nie zaalarmuje i wydaję mi się, że daje nam powód żeby zadawać pytania zamiast na nie odpowiadać, a przynajmniej rozmawiać na równi — wiedział, że taki pomysł wiąże się z brakiem oszukiwania, co przy większej ilości pytań zawsze działa pozytywnie. Nie był jednak pewny, czy w ogóle do jakiegoś spotkania dojdzie. Coś wewnątrz mówiło mu, że ktoś w mieście jest, ale nie wiadomo jak nastawiono i w jakim stanie psychicznym.
    — No i Sierżancie, może złapcie co do jedzenia jak nas nie będzie? Chętnie coś później zjem, a mam obawy, że żarcia tam nie uświadczymy...
    Po tym całym wywodzie sprawdził cięciwę łuku i spojrzał jeszcze raz na bramę. Wysłuchał jeszcze ewentualnych uwag w spokoju i z kamienną miną stwierdził
    — Panowie, chodźmy już. Trzymajmy się tego umówionego znaku jaki pokazałeś Stefan. Jak coś będzie nie tak, to inni zauważą bez znaku, którego i tak byśmy nie mieli jak dać. Niech Bogowie mają nas w swojej opiece — powiedział i ruszył przez pastwisko spokojnym krokiem, tak jakby szedł do miasta po chleb czy w 'odwiedziny' do miejscowej tawerny.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    @dekares nic takiego się nie stało. Wolę napisać od razu, niż np. mieć jakieś pretensje jakby się któryś raz tak zdarzyło.

    Jak dla mnie to kwestia wina już przepadła. W poście MG jest, że tamci znaleźli, więc trzeba założyć, że mieli sporo więcej czasu niż biegający po wieży Stefan czy Wiselowie którzy zajęci byli zamykaniem bramy. Bo chyba tak było? 😉

    @dekares tak, Duivel zdecydowanie jest zwiadowcą-łucznikiem. Nie zna języka bitewnego, potrafi w jeździć konno.

    @dekares @pipboy79 Duivel jeszcze nikomu o włazie nie powiedział. Powie dopiero na odchodne do Kolesnikova. Wino może i widział, ale w ogóle nie zwrócił uwagi, co najwyżej "dziwne, że nie wypite..."

    @pipboy79 Pytania do tury:

    1. Rozmowa o "elfiej wiedźmie" — Duivel stał na blankach z Thiemo, z dala od Tobiasa i dwóch Hochlandczyków przy wejściu do wieży, którzy rozprawiali o elfich czarownicach. Biorąc pod uwagę jego Czuły słuch — czy złapał choć strzępek tej rozmowy, czy jest fizycznie za daleko i w ogóle nic nie słyszał?
    2. Ruch "jak ptak przy ziemi" — Tobias zauważył coś, co śmignęło nisko przy ziemi i zniknęło za kamienicą. Duivel stał wtedy wyżej, na blankach (Bystry wzrok) — czy może był zbyt zajęty szukaniem wewnątrz?
    3. Ciemność w piwnicznej klapie — zaznaczyłeś, że ciemność pod klapą była "zbyt mocna nawet dla jego nocnych oczu" (czyli przebiła jego Widzenie w ciemności). Czy to sygnał, że to coś nietypowego/potencjalnie magicznego, czy po prostu głęboka piwnica/loch bez żadnego źródła światła i to nic więcej niż zwykła ciemność? Chodzi mi o to, że elf mógł się zdziwić, czy może ma tak w każdej piwnicy? 😉

    @pipboy79 ponowie pytanie z poprzedniego postu, bo dodałem po edycji i chyba pozostał niezauważony:
    udostępniłem Ci ostatnio parę dokumentów przez google. Aktualną kartę postaci monco rozbudowaną o historie i towarzyszy, a także kronikę całej sesji od 1 tury.
    Daj znać czy nasze karty postaci są takie same, czy mamy jakieś różnice, bo wróciłbym do wydawania PD, ale to muszę sobie wszystko przypomnieć ;D.
    Um. podstawowa wpadnie bez problemu jeśli wykorzystujemy w grze. Zaawansowana trzeba długo coś robić, a Zdolności to chyba tylko jak jest jakaś przerwa fabularna?

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Duivel wysłuchał rodzinnej opowieści Thiema, nie przerywając, wzrokiem cały czas błądząc po dachach miasta. Kiedy stary Wendorfczyk skończył, elf odczekał chwilę, zanim się odezwał.
    — Przykro mi z powodu Żony — Powiedział krótko, bez zbędnych ozdobników. Tak się mówi rzeczy prawdziwe, nie te, które ładnie brzmią przynajmniej według elfa.
    — A córka... — zawiesił głos, patrząc w stronę dymu snującego się od świątyni. Grunackeren było oblężone, wiedział to już od Lenkster — ...oby zdążyła wyjechać, zanim zaprzańcy podeszli pod mury. — Nie chciał też obiecywać Thiemo nic, czego nie mógł dotrzymać, jak zapewnienie, że na pewno jeszcze ją spotkają. 'Go gcoimeáda Dia í faoina chúram' mruknął to pod nosem, cicho, bardziej do siebie niż do towarzysza. Jednocześnie klepnął starego w ramię, chwilę dłużej niż wymagała tego zwykła uprzejmość.
    — Jak wejdziemy głębiej, zajrzymy na Żelazną. Do brata. — dodał to jak coś oczywistego, jakby to miała być standardowa wizyta — Ucieszy się na twój widok. A jeśli go nie zastaniemy, to może chociaż się czegoś dowiemy.

    Gdy Kolesnikow zebrał ich wszystkich na blankach i zaczął rozdzielać zadania, Duivel wtrącił się na moment, zanim grupy zdążyły się rozejść.
    — Sierżancie. Jedna rzecz. — odezwał się rzeczowo — Jak kogoś spotkamy, może niech każdy z nas mówi to samo: "Ostland żyje". Prosto i jasno, każdy to zrozumie od razu. — powiódł wzrokiem po zebranych — O Marchii na razie ani słowa. Nie każdy tu w ogóle słyszał o nowym państewku w górach. No, przecież nie będziemy tracić czasu na tłumaczenie geografii komuś, kto się chowa z przerażenia w piwnicy. — Kolesnikow mruknął coś przez fajkę. Brzmiało to jakby rozważał tę propozycję. Stefan, jak to Stefan, od razu dorzucił jeszcze jakiś gwizd, rymowankę czy znak ręką na wypadek, gdyby patrol wpadł w tarapaty, a Duivel przytaknął bez dyskusji. Im mniej trzeba pamiętać w chaosie, tym lepiej.
    Zanim ruszył z Thiemo, odciągnął jeszcze na bok Kolesnikowa.
    — Jest jednak jedna sprawa jeszcze. W piwnicy tamtej wieży jest właz. Głęboki, ciemny choćby i dla moich oczu - ale nie miałem czasu tam schodzić. — wskazał głową w stronę wieży — Jak rozpalicie ogień pod te kuraki, niech dwóch twoich weźmie od niego pochodnię i zejdzie zobaczyć, co tam jest. Może zapasy. Może broń. — zawiesił głos — Może ktoś się tam chowa.

    Do Thiemo, już ruszając w stronę ulicy, rzucił krótko:
    — Skoro obiad za pasem, zacznijmy od piekarni Alberta. Bliżej, szybciej wrócimy. — Elf uważał to za najbardziej praktyczny wybór.
    Zanim wyszli poza bramę, naciągnął kaptur głębiej na twarz, chowając uszy w środku.
    — Nie bierz tego do siebie. — mruknął z cieniem uśmiechu, widząc zdziwione spojrzenie starego — Po prostu wolę, żeby ludzie w mieście nie dostali zawału na mój widok, zanim zdążę o cokolwiek zapytać. Tym bardziej jeśli Ty będziesz pytał, w końcu to Ty rozeznany jesteś najlepiej w tym mieście, a nie chcę żeby ludzie tracili nagle zaufanie do Ciebie przez Twojego Towarzysza. — Rozejrzał się po ulicy przed sobą - puste okna, zamknięte okiennice, cisza tam, gdzie powinien być gwar targowego dnia. Skinął głową Thiemo i ruszył przodem, trzymając się cienia kamienic, uważnie wypatrując wszystkiego, co mogłoby się różnić od zwykłego, sennego popołudnia. Reszta grup rozchodziła się w swoje strony - Stefan z Wieselami w jedną, Tobias z Beth w drugą. Duivel jeszcze na chwilę odprowadził ich wzrokiem, zanim skupił się na własnej drodze.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    CioldanC Cioldan

    Heja!
    Ja wciąż na wakacjach, więc niestety nie byłem w stanie rozegrać sceny w doc.
    Udało mi się jednak coś sklecić.
    Myślę, że ta rozmowa zajmie im jakieś 15 min, czyli do kuraków zostanie im pół dzwona, a muszą też wrócić...
    — Duivel chciałby pójść z Thiemo do Jego brata, ale może czasu zabraknąć... Może coś Albert powie o okolicznych domach, to odwiedziliby jeszcze kogoś wracając na obiad. Wtedy praktycznie ten sam zestaw pytań by padł.
    — Jeśli w kolejnej turze ma dojść do raportu dla Kolesnikova, to Duivel powie wszystko czego dowiedziałby się od Alberta i ewentualnego drugiego domu. Do tego powie, że dobrze byłoby się jakoś odróżniać od tamtych bo z opisu to wyglądają podobnie do naszych. Herb Ostlandu jakoś wyrysować na ciuchach czy cuś, żeby wzbudzić zaufanie
    — jeśli ktoś wparuje do chaty Alberta podczas rozmowy to elf momentalnie bierze łuk i odskakuje do tyłu aby spróbować chociaż oddać dwa strzały. Rzuci tylko do Alberta 'to Ci źli?!'
    — po rozmowie u Alberta zakłada kaptur i ściąga pewnie dopiero gdy wróci na obiad.

    Chyba tyle...

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    CioldanC Cioldan

    Przez większość rozmowy Duivel milczał, pozwalając Thiemo prowadzić - to jego miasto, jego znajomy, jego prawo do pierwszych pytań. Elf siedział przy stole, w kapturze, przytakując tam, gdzie wypadało, czasem rzucając krótkie "mhm" albo "rozumiem", nie przerywając wspominkom o dawnych czasach ani żalom piekarza. Obserwował za to uważnie twarz Alberta - te małe rzeczy, których słowa nie zdradzają. Drżenie rąk. Spojrzenie rzucane w stronę drzwi za każdym głośniejszym dźwiękiem z ulicy.
    Dopiero gdy Albert skończył swoją przygnębioną tyradę o czekającym go losie, a Thiemo chwilę siedział w milczeniu, Duivel się odezwał
    — Albercie — zaczął spokojnie, rzeczowo, bez zbędnych wstępów — ludzie z twojej ulicy. Sąsiedzi. Wszyscy się pochowali, tak jak ty? Czy ktoś jednak wyszedł, nie wrócił, zniknął, przyłączył się do buntowników? — chciał wiedzieć, czy strach zamknął wszystkich w domach, czy może ktoś już padł ofiarą tego, co działo się w mieście.
    Zawiesił na chwilę wzrok na piecu, jakby dopiero teraz zauważył wygaszony żar. Odsunął kaptur do tyłu, odsłaniając twarz i uszy - nie było już sensu tego ukrywać przed kimś, kto wpuścił ich do własnej kuchni i podzielił się ostatnim chlebem, po czym wrócił do pytań.
    — A ci najemnicy. Ci od tej "ruchawki". Wiesz, skąd byli? Ilu ich mogło być? — nachylił się lekko nad stołem — I to ważne - widziałeś wśród nich kogoś w szatach maga? Albo słyszałeś o czymś takim? Czy tylko miecze i topory?
    Wyczekał w spokoju na odpowiedź, pozwolił wtrącić Thiemo swoje trzy grosze, a następnie przeszedł do kolejnych pytań, jakby układał już w głowie mapę miasta.
    — Dym, jaki widzieliśmy od strony świątyni, z murów — wiesz, co się może palić w tamtej okolicy? — zmarszczył brwi — no i zwierzoludzie. Widziałeś jakieś rogate bestie w mieście, czy to tylko ludzie przeciwko ludziom?
    Ostatnie pytania zadał już nieco ciszej, jakby świadom, że dotyka najbardziej niebezpiecznego gruntu.
    — Została tu jeszcze jakaś straż miejska? Ktokolwiek, kto by się bronił albo organizował opór? — spojrzał Albertowi prosto w oczy — I czy wiesz, gdzie mogliby teraz siedzieć ci, co tym wszystkim dowodzą? Czy to obrońcy miasta, czy co najemnicy, czy ktokolwiek inny.
    Gdy piekarz skończył odpowiadać, Duivel skinął głową, jakby układał sobie w głowie te informacje na później. Wstał, sięgnął po rękę Alberta i uścisnął ją mocno, po żołniersku.
    — Dziękuję. Za chleb, za wino, za to, że w ogóle otworzyłeś drzwi. — powiedział to bez cienia ironii i bez żadnych swoich uśmieszków — Nie poddawaj się jeszcze. Za nami idzie cały regiment, nie tylko garstka zwiadowców. — elf zrobił krótką pauzę i wskazał na drzwi — Zamknij się z powrotem na klucz, zarygluj - jak wyjdziemy. I miej nadzieję.
    Odwrócił się do Thiemo, gotowy zdecydować, co dalej - czy wracać do bramy z tym, czego się dowiedzieli, zanim kuraki wystygną, czy spróbować jeszcze przecisnąć się bliżej Żelaznej, żeby dojść do brata Thiemo.

    Rozgrywka import
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa