Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
JohnyTRSJ

JohnyTRS

@JohnyTRS

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
136
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar300.jpg


    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Powódź roku 1997 przelała i zalała Wrocław, Opole i wiele innych miejscowości. Cała Polska żyła relacjami z telewizji, gdzie całe centra, całe śródmieścia, całe "morza" wieżowców były zalane przez brudną rzeczną wodę. Sceny wysadzania wałów, kajakarze pływający po ulicach i zatrzymujący się przed znakami stopu. Krótkofalarze - amatorzy utrzymują łączność. I wiele innych.

    Są zabici.

    Powódź na rzece Bóbr miała o wiele mniejsze skutki. Zapora pilchowicka zrzucała wodę przelewającą się ponad koroną konstrukcji. Sokołów Śląski wyszedł z tego w sumie obronną ręką. Wzburzone wody niosące wymyte nadbrzeżne drzewa uszkodziły jeden z przyczółków kładki dla pieszych. Krytycznym momentem było spiętrzanie się wody i drzew przy moście drogowym, na szczęście udało się usunąć zator i most nie poniósł żadnych uszkodzeń. Zalanych zostało jedynie kilkanaście piwnic. Zalało ogródki działkowe nad rzeką, kilka altanek zostało kompletnie zniszczonych. Stare miasto nie zostało zalane (jest położone na niewielkim, naturalnym wzgórzu), podobnie nie zostały zalane inne części miasteczka. Wzburzona woda wymyła i powaliła drzewa rosnące wzdłuż brzegów, łąki na południe miasteczka zamieniły się w mokradła, które na początku września nadal były... mokre.

    W sumie to najbardziej budynków ucierpiał Miejski Dom Kultury który, położony najniżej, miał kompletne zalane piwnice. Rezultatem było zamknięcie go (a także mieszczącego się tam kina "Piast") do końca sierpnia.

    ***

    Wrocław, tydzień wcześniej.

    Padało. Nie był to orzeźwiający letni deszczyk, tylko niemalże ulewa. Wyboista trylinka tonęła w strugach wody Było już ciemno. Krzywy chodnik, szare budynki, krzywe latarnie dające żółtawą poświatę dopełniały wygląd śródmiejskiego kwartału. Ludzie już dawno pochowali się w domach lub znaleźli schronienie w innych miejscach.

    Obaj byli młodzi i z ambicjami, i byli złodziejami. Mercedes stojący na tyłach wrocławskiego hotelu był duży, ciemny, na niemieckich blachach. Żaden używany samochód taryfiarza. Ten był nowy. I na pewno na wypasie. Mieli plan. I zaczęli go realizować.

    Plan spalił na panewce, gdy tylko bez alarmu sforsowali zamek i wpakowali się do środka. W tym samochodzie nie byli sami, a to co zobaczyli sprawiło, że cała odwaga z nich wyparowała. Było tylko czyste paraliżujące przerażenie. To była ostatnia rzecz, jaką zobaczyli w swoim życiu.
    Potem nie było już nic.

    Dla nich.

    W pewnym sensie.

    ***

    Sokołów Śląski

    Zamek Falkenstein był przed 1945 rokiem rodową siedzibą rodu Hochtalbergów. Leżące u podnóża zamku miasteczko Falkenberg/Bober po wyzwoleniu i przyłączeniu Ziem Wyzwolonych do Polski stało się piastowskim Sokołowem Śląskim. Przejście frontu zimą 1944/1945 było krótkie, miasto i zamek były praktycznie niebronione, przez co wojenna zawierucha oszczędziła zabudowę miasta. Sam zamek Falkenstein niszczał. Po dziewiętnastowiecznej przebudowie był to pałac o fasadzie w stylu neogotyku angielskiego. W latach trzydziestych dobudowano do niego parterowe skrzydło mające bardziej nowoczesną formę.

    Na początku lat siedemdziesiątych była to już ruina. Praktycznie bez dachu, z uszkodzonymi stropami, piwnicami pełnymi gruzu. Wszystko, co dało się zrabować, wyzwolono tuż po wojnie. Ale komitet wojewódzki miał wizję, miał plan. Siermiężne czasy Gomułki były przeszłością, teraz pierwszym sekretarzem był towarzysz Gierek - aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Zaczęto remont zamku i rozbudowę na ośrodek wypoczynkowy dla dużego zakładu pracy gdzieś z Polski centralnej. Naprawiono dach, niemalże na nowo założono położony na zboczu zdziczały park. Ciężkim sprzętem wykopano i wylano fundamenty pod nowe skrzydło. Przed nadejściem kryzysu zdołano wybrukować betonowymi płytami alejki w parku (który to w sumie był miejski) oraz zaizolować piwnice nowego skrzydła. Potem inwestycja stanęła, niby coś tam robiono, ale prace nie posuwały się naprzód. Ze zgromadzonych materiałów budowlanych powstało w okolicy kilka domów jednorodzinnych.

    Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 zakończyło tę farsę. Zamek ponownie niszczał, plac budowy zarósł samosiejkami, miejsce stało się niezłą meliną dla miejscowych pijaczków, a i okoliczna młodzież zaadaptowała teren jako miejscówkę na wagary, swobodne palenie papierosów i picie alkoholu.

    Do czasu.

    Krążące od dłuższego czasu pogłoski o odbudowie pałacu zaczęły się potwierdzać w ostatnim tygodniu sierpnia, kiedy teren został ponownie ogrodzony, wysprzątano śmieci i zaczęły się powolne prace. Przy czym działali tam dopiero archeolodzy lub ktoś do nich podobny. Podobno przyjechał jakiś stary Niemiec i wyłożył na to kasę. Podobno zwrócono mu ten zamek, albo sprzedano. Nikt w sumie nic nie wiedział. W prasie lokalnej nie było żadnych szczegółów.

    ***

    Sokołów Śląski, 1 września 1997, rano

    Początek roku szkolnego w tym roku wypadł w poniedziałek. Oznaczało to jeszcze cztery pełne dni lekcji w tym tygodniu. Na ulice miasteczka wyszli uczniowie i uczennice ubrani na galowo, albo przynajmniej w białą koszulę do białych dżinsów w drodze na rozpoczęcie roku. Niektórzy wysiadali z autobusów PKS-u, pewna grupa dojechała pociągiem. Ale większość mieszkała w Sokołowie i po prostu poszli do szkół na piechotę. Nawet przejście obok problematycznego bloku socjalnego zamieszkałego przez mniejszość romską był tym razem bezproblemowy, ponieważ przed budynkiem stał policyjny polonez, a para policjantów próbowała coś wyjaśnić. Z mieszkańcami albo mieszkańcom.

    Uszkodzona kładka nadal była uszkodzona i zamknięta.

    I Liceum ogólnokształcące w Sokołowie Śląskim, imienia II Armii Wojska Polskiego, miało trochę nietypową architekturę. Od strony frontu, od ulicy Dworcowej, był to poniemiecki, ceglany, piętrowy budynek, połączony z lewej strony z równie starą salą gimnastyczną (nie była zbyt duża). Od tyłu tego ceglanego budynku szkoły dobudowana była duża, dwupiętrowa (podpiwniczenie, parter, I piętro i II piętro) otynkowana, szara "tysiąclatka", budynek jakich wiele w kraju od lat sześćdziesiątych.

    Główne wejście od strony ulicy było zakazane. Uczniowie wchodzili z boku, w łącznik między starym, a nowym budynkiem, potem wychodzili ponownie na zewnątrz i szli do sali gimnastycznej. Ci co przybyli wcześniej stali na dziedzińcu w mniejszych lub większych grupkach (na samym końcu ktoś pewnie palił).

    W samej sali gimnastycznej na czas rozpoczęcia roku szkolnego ustawiono przy dłuższej ścianie stoły za którymi siedzieli nauczyciele. Uczniowie zostali ustawieni szerokim półkolem na całej długości sali. Dwóch nauczycieli "kierowało ruchem", ponaglając i ustawiając uczniów mniej więcej klasami.
    - Na koniec sali! Nowi uczniowie ustawiają się na na końcu po lewej! Na koniec! - łysiejący nauczyciel w swetrze stojący przy wejściu co jak mantrę powtarzał te zdania, gdy kolejny stojący na końcu ustawiał ich tak, aby przynajmniej pierwszy rząd stał równo.

    Patrząc od strony uczniów nauczyciele siedzący za stołem albo ze spokojem obserwowali uczniów, rozmawiali ze sobą, jedna nauczycielka szybko pisała w zeszycie. Dwie kobiety, jedna w farbowanych na blond włosach i kwiecistej sukience i druga, starsza w ciemnoszarej garsonce, stały pośrodku. Jedna z nich była dyrektorką. Paulina Kwiatkowska wiedziała to od brata, że dyrektorka, Dorota Rusicka, jest tą w kwiecistej sukience (ze względu na ilość materiału można było mówić bardziej o sukni, bo pani Rusicka do szczupłych nie należała).

    Niektórzy zerkali na zegarki, gdy w końcu nauczyciel zamknął drzwi do sali, a pani dyrektor poprosiła o ciszę. Musiała mówić głośno, szkoła nie była wyposażona w żaden mikrofon i głośniki.
    - Drodzy uczniowie (...) - rozpoczął się apel, podniesiony głos pani dyrektor brzmiał miejscami nieco piskliwie.
    Przemówienie było... typowe. Każdy z was słyszał ich wiele. Pani dyrektor wspominała o wakacjach, tragedii tegorocznej powodzi, nowym roku szkolnym, nadziejach, oczekiwaniach. Nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa.

    Kto stoi wśród pierwszoklasistów?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Ważna informacja:

    Dostałem właśnie... 7. kartę postaci. Nie chcę nikogo wyrzucać, dlatego zaryzykuję i nikogo nie skreślę.

    ZAMYKAM REKRUTACJĘ.

    Niech ten temat będzie jeszcze trochę otwarty. Uporządkuję zebrane karty (m.in zrobić łączną listę współwięźniów współuczniów, żeby być pewnym, że nie było np. powtarzających się nazwisk.) Kiedy ogarnę te podstawowe rzeczy, zakładam wątek w komentarzach w dziale "Sesje inne".

    I dzięki za ten entuzjastyczny odzew na rekrutację, naprawdę się tego nie spodziewałem.

    Archiwum horror nastolatkowie własny stranger things

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Krzysztof

    Kątem oka obserwował jeszcze Justynę. Ta, dosłownie ignorowana przez wszystkich poza Komedą i Bochenkiem, wcisnęła się w szerszą lukę za drabinkami i próbowała wtopić się w ścianę.

    Na wspomnienie o szafkach dla wybranych Piotrek się zaśmiał pod nosem:
    - Stawiam piątaka że do świąt ktoś spróbuje je podpalić.
    - Ty?
    - Co ty, chcę mieć szansę zachowania piątaka. Wchodzisz, poganin?

    Paulina i spółka

    Kasia z uśmieszkiem wróciła do grupy. Bez problemu udawała, że ona nigdy nigdzie się nie ruszała.
    - To co, idziesz dzisiaj na dyskotekę? W "Miami" robię imprezę na rozpoczęcie roku. Hmm?
    Paulina obserwowała nauczyciela. Ten, jak na swój wiek, szybko zniknął w korytarzu. Królowa Kasia tymczasem, będąc w świetnym humorze, zostawiła przyjaciółki i powoli przeciskała się przez tłum.

    Ariadna i jej "klub"
    Wspomniane przez dyrektorkę szafki (świeżo odmalowane, ale na pewno nie była to pierwsze odmalowanie tych szafek, pewnie pochodziły z jakiegoś zamkniętego zakładu pracy) stały prowizorycznie w korytarzyku przy sali gimnastycznej, tam gdzie były szatnie (zamknięte na klucz, Rafałek i Agnieszka to sprawdzili). Szafki pewnie zostaną przeniesione w inne miejsce, bo sala gimnastyczna była dosłownie na końcu szkoły.

    To był moment. Ariadna zaklaskała (Agnieszka i Rafałek już przestali nerwowo rozglądać się na około) i w tym momencie pojawił się nauczyciel. Iwona zdążyła jeszcze zatrzasnąć szafkę, co tym bardziej zogniskowała uwagę nauczyciela. Starszy pan, okulary w grubych oprawkach, marynarka (ale nie pełen garnitur).
    - Ty, ty i ty (wskazał na Ariadnę, Agnieszkę i Rafała), pod ścianę. Ty - wskazał na Iwonę - otwórz tę szafkę. Natychmiast.

    Nauczyciel nie krzyczał. Jego głos po prostu eliminował opór. Iwona, spuszczając głowę, otworzyła szafkę. Woń zapachów, w tym świeżej czerwonej farby olejnej, wydostała sie na zewnątrz. Byłoby lepiej, gdyby nauczyciel w tym momencie się wydarł, rzucił kimś o podłogę.
    - Zamknij. I nie próbujcie nawet udawać, że ta puszka farby nie jest wasza. Na salę, już.
    - Ale...
    - Wracać na salę.

    Nie dyskutowaliście. Gdy tylko minęliście drzwi kazał wam stanąć pod ścianą przy wejściu. I sam stanął obok.
    - A teraz grzecznie czekacie do końca apelu. A jutro meldujecie się w szkole razem z rodzicami.

    Cała scena wejścia i wyjścia została oczywiście zauważona przez wystarczająco dużą liczbę uczniów, żeby przez tylne rzędy niosły się szepty, co chwila ktoś wychylał głowę, a gdy tylko właśnie ten nauczyciel rzucił spojrzeniem przez długość sali, gwałtownie odwracali głowy i udawali że o niczym nie wiedzą.

    Nauczyciel na pewno nie był przyjaznym misiem, którego można by było owinąć wokół palca. Oj nie.

    Edyta Szulc

    Stała i słuchała monologu pani dyrektor, tej bezsensownie kwiecistej mowy. Nowa szkoła, ale treść jak zawsze taka sama. Jedynym zainteresowaniem jakie przejawiała było to, kto ich będzie uczył informatykę. Edyta wiedziała, że w Sokołowie był tylko jeden nauczyciel tego przedmiotu, pan Łukasz, który nauczał tej dziedziny we wszystkich szkołach w mieście. Już dawno stwierdził, że Edyty program nauczanie niczego nie nauczy czego by ona nie umiała, przez co nudziła się na lekcji. Szóstka na koniec roku nie była żadnym wyzwaniem. Edyta nie widziała pana Łukasza wśród nauczycieli, ale niczego to nie dowodziło, ponieważ mógł być na rozpoczęciu roku w każdej innej szkole w Sokołowie.

    -...idziesz dzisiaj na dyskotekę? W "Miami" robię imprezę na rozpoczęcie roku. Hmm? - dobiegło do jej uszu. Na pewno nie było to skierowane do niej.

    Adam Chlebowski

    Zaraz obok niego Arek i Kasia (Stobiecka) gadali o tym, że w końcu otworzyli dom kultury i da się nareszcie iść do kina (Kasia się wypierała, bo to liceum i na pewno od początku będzie dużo zadane).
    - Ej Adam - Arek sprzedał koledze sójkę w ramię - Będziesz w Miami? Dziś wieczorem będzie dyskoteka, rozruszamy się.

    Adam wiedział, że jego ojciec klnie na właściciela tego klubu, tego "jebanego solidarucha", bo ten nie okazał mu wystarczające szacunku. I że ten od "Miami" ma zbyt mocne plecy, żeby Chlebowski mógł mu naprawdę zaszkodzić.

    Mikołaj

    Poczuł że ktoś się do niego przykleja. Nie kojarzył jej imienia, ale to była "psiapsi" Pauliny, siostry Michała. Dziewczyna wyszczerzyła ząbki, koszula opinała biust.
    - Cześć, Kasia jestem. Idziesz na dyskotekę? Dzisiaj w "Miami"?

    Alicja

    Odcięcie się od świata nie wyszło do końca tak, jak by chciała. W momencie wchodzenia na salę na chwilę zdjęła słuchawki i dopiero w tłumie ponownie je założyła, dodatkowo ukrywając pałąk w rozpuszczonych włosach. Ale to nie na wiele się zdało, trudno zniknąć kiedy jest się co chwila popychanych, ktoś się obok głośno wita albo... próbuje podrywać.
    Kojarzyła Mikołaja jako tako z podstawówki, podobnie jak Kasię i resztę tej głośnej paczki, na każdej szkolnej imprezie bawiącej się najgłośniej i najlepiej ze wszystkich. I teraz Kasia ordynarnie kleiła się do Mikołaja.
    - Cześć, Kasia jestem. Idziesz na dyskotekę? Dzisiaj w "Miami"?
    Mikołaj nie wyglądał na kogoś, kto mocno zainteresuje się Kasią, ale kto wie?

    Wszyscy

    Szum przechodzący przez ostatnie rzędy dotarł do nowych uczniów.
    - O ja cię... Co za ciołki...
    - ... ej Łysy, nawet ty czegoś takiego nie odpierdoliłeś,...
    - Kurwa... podpaść Józefiakowi na rozpoczęciu... mają przesrane...
    - ... do końca roku, na bank...
    - Kojarzysz ich?
    - Nie, to chyba nowi.
    - ... o kurwa, no to on in już nigdy im nie popuści...

    Nowi uczniowie stojący w tłumie obejrzeli się. Obok nauczyciela, który był TYM Józefiakiem (Paulina i Mikołaj wiedzieli o kogo chodzi), stała czwórka uczniów, trzy dziewczyny i jeden chłopak wyglądający tak, jakby zaraz miał się rozpłakać.

    Ariadna mogła się jedynie domyślać, że tym nauczycielem może być Józefiak. Słyszała o nim od brata.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Temat dla komentarzy oraz materiałów. Ewentualne materiały będę aktualizował w pierwszych dwóch postach tego wątku.

    Gracze i postacie:

    @arthur-fleck – Krzysztof Komeda, metal
    @billie – Ariadna Mirga, foliarz
    @Brilchan – Adam Chlebowski, szpaner
    @Cai – Mikołaj Pogorzelski, samotny wilk
    @Multikonciara – Edyta Szulc, hakerka
    @Nami – Paulina Kwiatkowska, imprezowiczka
    @pan-elf – Alicja Filipowicz, skejciara

    Wygląd postów i częstotliwość odpisów:
    Obecnie forum nie posiada panelu sesji ani do końca ustalonego wyglądu, są tylko domyślne skórki do wyboru. Dlatego proszę używać tylko domyślnego koloru tekstu (nie wiadomo czy inny kolor będzie funkcjonował we wszystkich motywach / skórkach). Każdy post w sesji proszę zaczynać od wstawienia małego (100x100px) awataru postaci, a pod nim pogrubione imię i nazwisko postaci, wszystko wyrównane do lewej.
    Dialogi piszcie od myślnika i pochyloną czcionką, nie wymagam pogrubiania imion w tekście.

    Częstotliwość odpisów:
    1 kolejka na tydzień, mój odpis powinien być we wtorek lub środę, wy jako gracze macie czas na odpisanie do kolejnego wtorku, czyli daję wam czas w weekend. Nie będę cały czas online, ale (teoretycznie) przynajmniej raz dziennie będę zaglądał na forum i odpisywał na wasze pytania, w komentarzach i na czacie. Obecny czat (zastępujący dawne PW) ma możliwość jednoczesnego uczestnictwa kilku osób, więc myślę że można by użyć jako ekwiwalent google docs dla ewentualnych dłuższych dialogów / scenek. Możecie oczywiście obstawiać za trzymaniem się sprawdzonego docsa, w tej kwestii nie będę narzucał forumowego czatu jako jedynej uświęconej opcji.

    Nie narzucam też minimalnej długości postów.

    Teraz kwestia NPC-ów. Poniżej (w spojlerze) stworzona wspólnym wysiłkiem lista reszty uczniów. Lista jest poglądowa, niektóre z waszych opisów trochę przeredagowałem i skróciłem, skupiając się na głównych informacjach. Sokołów Śląski to małe miasteczko, gdzie są tylko 2 szkoły podstawowe, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że każda z waszej postaci będzie znać mniej więcej połowę klasy, a przynajmniej kojarzyć z widzenia (albo był z wami w klasie, albo był w sąsiedniej). Lista jest alfabetyczna, według nazwisk. W nawiasach wstawiłem imiona tych waszych postaci, które mogą znać tę konkretną osobę, gdzie „znać” jest szeroko rozumiane. Nie narzucam wam, kto kogo zna, dlatego śmiało zgłaszajcie uwagi, komentarze („ja go nie znam, był w sumie w sąsiedniej klasie i dopiero teraz się dowiedziałem jak się nazywa”; albo „ a tą to dobrze znam, to córka ciotki/wujka, mieszkają po drugiej stronie miasta”). Czyli możecie, ale nie musicie tej osoby znać / kojarzyć etc. Na liście są 23 osoby, przy czym Agnieszka Kot jest w sąsiedniej klasie. Ze względu na zbieżność (mocne podobieństwo) nazwisk zdecydowałem, że Aishe Mirga też do niej trafi. Cai, możesz się z tym nie zgodzić, wtedy Aishe trafi do waszej klasy.

    1. Uczniowie NPC w waszej klasie:

    1. Piotrek Bochenek (Krzysztof, Mikołaj, Alicja, Paulina) – Klasowy błazen, zapalony kolekcjoner czasopisma "Twój weekend", który chętnie go pokazuje kolegom podczas przerw między lekcjami.

    2. Maciek Chaber (Alicja, Krzysztof, Mikołaj, Paulina) - klasowy bullie, dokuczają najczęściej kujonom i “tym słabszym”

    3. Klaudia Dobrowolska (Alicja, Krzysztof, Mikołaj, Paulina) - córka lekarzy, zawsze nienagannie ubrana, dobrze się uczy, uprzejma i miła;

    4. Tomek Frankowski (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jackiem Wróblem i Jędrzejem Hryniakiem trzymają się razem;

    5. Jędrzej Hryniak (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jackiem Wróblem i i Tomkiem Frankowskim trzymają się razem;

    6. Agnieszka Kot (Ariadna, Adam, Edyta) to kuzynka Iwony z sąsiedniej klasy. Nie mówi za wiele, ale ma świetne stopnie z przedmiotów ścisłych. Wydaje się mieć zaburzenia ze spektrum autyzmu.

    7. Joanna „Asia” Kowalczyk (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Stara się imponować gadżetami, ubraniami, domem. Bardzo dobrze się uczy, spokojna, zbyt grzeczna w porównaniu z resztą Uprzejma i wstydliwa, inni uczniowie potrafią jej dokuczać.

    8. Julia Kowalska (Edyta, Ariadna, Adam) – ekstrawertyczna, miła i niekonfliktowa popularna dziewczyna z klasy, blondynka o bujnym temperamencie, zawsze w centrum plotek i imprez, dobra w sporcie, ale słaba w nauce.

    9. Justyna "Carrie" Krawczyk (Krzysztof, Mikołaj, Alicja, Paulina, Ariadna) – Cicha, mało się odzywa, wszyscy mają ją za nawiedzoną. Dostała ksywkę "Carrie" na cześć bohaterki Stephena Kinga.

    10. Magdalena „Magda” Król (Edyta, Ariadna, Adam) — klasowa gwiazda, urok osobisty, przeciętne oceny, świetnie odnajduje się pośród ludzi. Nie znosi Edyty.

    11. Tomasz Lis (Edyta, Ariadna, Adam) - cichy, nieśmiały chłopak z uboższego domu, pasjonat poezji, historii i książek, unika tłumów.

    12. Michał Mazur (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina, Ariadna) - klasowy bullie, dokuczają najczęściej kujonom i “tym słabszym”

    13. Aishe Mirge (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) – z równoległej klasy, romka wychowywana przez babcię, która chce się wyrwać się z nieciekawego otoczenia. Niezbyt majętna, żeby pozwolić sobie na markowe rzeczy, czy nawet komplet nowych podręczników. Czego się wstydzi ale nie da po sobie poznać. Warunki mieszkaniowe również nie sprzyjają nauce. Dużo swojej garderoby szyje sama. Ma dryg artystyczny, nieźle rysuje. Ze względu na pochodzenie spotyka się z uprzedzeniami, zwłaszcza ze strony tych, którzy mieli kiedyś nieprzyjemny kontakt z krewniakami.

    14. Kasia Nowak (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Pewna siebie, odważna, śmiała, „liderka w paczce” (wraz z Pauliną, Magdą i Joanną). Bardzo towarzyska, lubi imprezy i bycie w centrum uwagi, trochę bujne ego

    15. Rafałek Pedarewski (Ariadna, Adam, Edyta) – przezwany jeszcze w podstawówce „Pedałkiem”. To cichy, słabowity i chorowity chłopak (silna astma), który chce zostać pisarzem.

    16. Iwona Polak (Ariadna, Adam, Edyta) – dziewczyny (Iwona i Ariadna) od razu złapały stosunkowo dobry kontakt, tak samo się ubierają i nie wchodzą sobie na głowę, podobno zostały raz przyłapane na pocałunku, ale to pewnie kolejna plotka. Matka Iwony posiada salon kosmetyczny, w którym przesiaduje czasami jej córka.

    17. Tomasz Rybak (Edyta, Ariadna, Adam) — chłopak z „tyłu klasy”, słucha metalu.

    18. Daniel Skorupski (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - nerd II wojny światowej. Z pomocą znajomych i Elektroniki Praktycznej zbudował domowej roboty wykrywacz metalu. Chodzi po lasach i dawnych miejscach bitew szukając pamiątek z przeszłości. Żyje legendami o złotym pociągu, tunelach łączących zamek Książ z kompleksem Riese, wunderwaffe i skarbach nazistów ukrytych w Sudetach. Ubiera się w pozyskaną z demobilu, oryginalną, aczkolwiek trochę zniszczoną M65-kę.

    19. Arek Sosnowski (Adam, Ariadna, Edyta, Paulina) najlepszy kumpel Adama Chlebowskiego uzdolniony piłkarz i sportowiec. Miły chłopak w typie golden retrievera do każdego się uśmiechnie i stara się być miły choć między uszami ma ciut pusto marzy mu się kariera profesjonalnego piłkarza przystojny i wysportowany.

    20. Katarzyna Stobiecka (Adam, Ariadna, Edyta) – Kujonka, ulubienica nauczycieli typ dzieciaka który przypomni pod koniec lekcji że pedagog zapomniał zadać pracy domowej na weekend. Dzieli z Adamem pasję do teatru i kultury masowej we trójkę (Katarzyna, Arek, Adam) są dziwną paczką ale często razem się uczą i spędzają razem przerwy i czas poza szkołą.

    21. Magda Wiśniewska (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Głupiutka, trochę dziecinna, Często robi niemądre rzeczy, żeby zaimponować lub być zauważona Bardzo naiwna, zabawna, poziom wredoty zerowy, „Goni za chłopakami”, lubi się śmiać i tańczyć

    22. Jacek Wróbel (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jędrzejem Hryniakiem i Tomkiem Frankowskim trzymają się razem;

    23. Łukasz Zaręba (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - fan techno i Schwarzeneggera. Nosi włosy postawione na żel, ciemne okulary nawet gdy jest jasno i białe spodnie z tribal wzorem, nazywane pieszczotliwie przez kolegów - spodniami z tatuażem. Grając w piłę, nie podaje, tylko sam leci na bramę, po czym oddaje bombę, która mija się z celem o dobrych kilka metrów. Jak na cyber-człeka lubiącego trans i elektronikę przystało, odnajduje się również w tranzystorach i programowaniu.

    2. Nauczyciele w waszej szkole (lista będzie rozbudowywana w miarę potrzeb:

    • Anna Boćwiałkiewicz - nauczycielka biologii i chemii, wychowawczyni równoległej klasy 1A

    • Jan Józefiak - stary, surowy nauczyciel, wychowawca klasy 3A. naucza Fizyki oraz WOSu. Stary wyga, który na uczniowskich numerach, wykrętach i matactwach "zjadł zęby". Nie da sobie wejść na głowę.

    • Dorota Rusicka - dyrektorka szkoły, dawniej uczyła języka rosyjskiego

    • Henryk Wrona - wychowawca (klasa 1B, czyli wasza), nauczyciel historii oraz geografii. Was naucza tylko historii, geografia jest z innym nauczycielem. Pan Henryk to nauczyciel, któremu jeszcze się chce. Jest mniej więcej w wieku waszych rodziców, może nieco starszy.

    3. NPC powiązani z waszymi postaciami:
    <lista do zrobienia>

    4. NPC inni:
    <lista do zrobienia>

    Inne sprawy organizacyjne:
    Wątek sesyjny wystartuje najpóźniej w przyszłym tygodniu. Prawdopodobnie jutro (w czwartek), a najpóźniej pojutrze (piątek) wkleję orientacyjną mapkę z planem miasteczka. Korzystając z informacji dostarczonych z kartą postaci zaznaczę na niej ważniejsze miejsca (m.in. gdzie mieszkacie). To nie będzie dokładny układ ulic, tylko podgląd na to jak mniej więcej to wygląda. Dla przypomnienia: z jednego na drugi koniec miasteczka da się przejść w 25min (północ – południe) bądź 40min (wschód-zachód), czyli założeniem jest, że każdy z was wie gdzie co jest (może nie nazwę każdej najmniejszej uliczki) i nie ma się gdzie zgubić.


    Plan miasteczka Sokołów Śląski:

    Plan miasteczka

    Plan jest tylko poglądowy, nie trzyma żadnej skali. Jak już pisałem, miasteczko można przejść z jednego końca na drugi w 30-40 minut (wschód-zachód) bądź 25-30 minut (północ-południe). Zaznaczyłem ważniejsze miejsca, jak rynek, waszą szkołę, zamek. Dwie dzielnice mają już nazwy (Błonia i Przedmieście Lubańskie). Zielonymi kropkami zaznaczyłem kto gdzie mieszka. Grube czarne linie to schematycznie narysowane główne ulice, owal pośrodku to Stare Miasto.
    Budynek z czerwonym "X" to problematyczny budynek socjalny zamieszkały przez cyganów.
    Stare Miasto położone jest na niewielkim wzniesieniu, Zamek jest na wzgórzu, podobnie jak tzw. wille - duże domy wybudowane po upadku komuny.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Józefiak się nie uśmiechał, w sumie równie dobrze mógłby robić za grabarza. I jednocześnie był starym belfrem, za którym stały dziesiątki lat doświadczenia w zawodzie. Co bardziej naiwni pewnie by gadali, że on ma tam w głowie taki radar i rentgen, co wykrywa i prześwietla każdego ucznia na wylot i od razu demaskuje wszystkie szachrajstwa.

    Nie. Józefiak był tym rodzajem nauczyciela, który na uczniowskich wykrętach, kłamstwach i psikusach zjadł zęby.

    No żesz ty cholero! - mogła klnąc w głowie Ariadna, gdy Józefiak w drodze na salę gimnastyczną (nie było daleko, ot, w sumie zaraz za róg) naprawdę uważał, żeby iść z tyłu. Próba spowodowania żeby nauczyciel ich wyprzedził (Ariadna zwolniła, a Iwona szybko dostosowała się do jej kroku) nie wyszła:
    - Wracać na salę - wypowiedziane beznamiętnym głosem.

    Iwona nadal ściskała torbę. Mogła się domyślać, że jej niebieskie włosy działają na nauczyciela jak płachta na byka.

    Przy Józefiaku wszystko szło nie tak. Spróbowała z drugiej strony, wskazując na kroplę na palcu. Tu już stary Józefiak się zawahał. Niespodziewanie na pomoc przyszła jej obca dziewczyna:
    - Proszę pana, gdzie tu są toalety.
    Józefiak skapitulował
    - Ale się pospieszcie - powiedział i wskazał na najbliższą szatnię. Po chwili trzymanym w dłoni kluczem (z dużym, drewnianym brelokiem) otworzył ze drzwi (co chwila obserwując Ariadnę). Wycofał się na korytarz przy wejściu na salę gimnastyczna. Stał w takim miejscu, że jednocześnie obserwował co się dzieje w korytarzyku przy szatniach (tam też stały te szafki) oraz wejście na salę gimnastyczną (przez otwarte drzwi dobiegał głos pani dyrektor).
    - I myć ręce!

    Ta druga dziewczyna widocznie nie miała żadnych lewych interesów tylko od razu zamknęła się w kabinie.

    ***

    Apel dobiegł końca, pani dyrektor życzyła wszystkim miłego i dobrego roku szkolnego, potem zadzwoniła dużym, ręcznym dzwonkiem zaczynając nowy rok szkolny. Rozległy się brawa, nauczyciele zabrali uczniów do swoich klas, pierwsze klasy miały jeszcze zostać na sali. Została też jedna ze starszych klas, oglądająca się na Józefiaka, stojącego przy wejściu na salę z czwórką pechowych uczniów.
    - 3A, poczekajcie na boisku, zaraz do was przyjdę.
    Oprócz pani dyrektor i Józefiaka na sali był jeszcze nauczyciel i nauczycielka, oboje mniej więcej w wieku waszych rodziców (nie dotyczy mamy Poganina). Gdy tylko 3A wyszła z sali, Józefiak poprowadził pechową czwórkę (ponownie idąc za nimi) do reszty zgromadzonych.
    - Pani Doroto, mamy pierwszy przypadek wandalizmu w tym roku. Przyłapałem tych tu na niszczeniu szafek. Zechce pani to zobaczyć.
    Wśród uczniów rozszedł się szmer. Uśmiechniętej pani dyrektor zszedł z twarzy uśmiech. Józefiak przepuścił ją przodem, pani dyrektor szła bardziej nerwowo. Zniknęli z pola widzenia na minutę, może dłużej. Gdy wrócili, pani dyrektor z trudem hamowała swoją wściekłość:
    - Milczycie niepytani. I tak jak pan Józefiak wam powiedział, przychodzicie jutro rano do szkoły z rodzicami. Albo innym opiekunem prawnym - aż drżała - ósma rano. Pod sekretariatem.

    Dalej poszło już szybciej. Wśród obecnych pierwszoklasistów sprawdzono obecność, wy byliście w klasie 1B (co wiedzieliście już wcześniej). Waszym wychowawcą był pan Henryk, pani Ania miała pod sobą klasę 1A. Przy odczytaniu listy wyszło na jaw, że przyłapana czwórka jest z waszej klasy.

    ***

    Pan Henryk prowadził klasę przez szkołę (nie było możliwości żeby się wymknąć, Józefiak poprosił nauczyciela mieć całą czwórkę na widoku). Najpierw korytarzem do starego budynku, gdzie mieścił się pokój nauczycielski, sekretariat, gabinet pani dyrektor, biblioteka, potem łącznikiem do nowego budynku, do piwnicy, gdzie były szatnie, boksy wygrodzone metalowymi siatkami z której odłaziła zielonkawa farba. Korytarzem przez piwnicę poszliście na drugi koniec, mijając zamknięte pomieszczenia. Żadne z nich nie wyglądało na salę lekcyjną. Nie było tam tę żadnych toalet.
    W ten sposób nauczyciel Wrona zrobił wam rundę przez szkołę. Na parterze (oprócz sal lekcyjnych) znajdowała się też stołówka ze sklepikiem. Obecnie wszystko było zamknięte. Na korytarzach było pusto. Toalety były tutaj na każdym piętrze.

    Paulina i Ariadna wiedziały , że za budynkiem od strony drugiej klatki schodowej, jest nieoficjalna "palarnia". O tej wychowawca oczywiście nie wspomniał.

    Sala klasy 1B znajdowała się na pierwszym piętrze, mniej więcej w połowie korytarza. Mimo uchylonych okien nosy zaatakował smród świeżej farby olejnej. Pomieszczenie było świeżo po remoncie, olejna lamperia w kolorze piaskowym aż biła po oczach (wyżej ściany i sufit były po prostu białe). Okna wychodziły na boczną, wyłożoną trylinką, uliczkę. Szkolne boisko było po drugiej stronie budynku, niewidoczne z tej klasy.

    Zajęliście miejsca (Krzysztof od razu rzucił się na sam koniec, pod ścianę, żeby nie było widać, że siedzi na skraju krzesła, kilku znanych z podstawówki kujonów zagnieździło się z przodu, paczka Adama trzymał się razem, podobnie jak paczka Pauliny, Kasia co chwila rzucała spojrzenia Mikołajowi). Ławki i krzesła nie były nowe, ale odnowione, metalowe stelaże pociągnięto czarną farbą (blaty i inne elementy ze sklejki i paździerza były tylko wyczyszczone). Co bardziej ciekawscy szybko sprawdzili, że pod blatami nie ma żadnych gum do żucia.

    Zaczęło się kolejne, tym razem na szczęście krótkie przemówienie. Wasz wychowawca, pan Henryk Wrona, był nauczycielem historii oraz geografii, przy czym w tym roku szkolnym ni będzie waszym nauczycielem tego przedmiotu. Potem omówił standardowe rzeczy: Najpóźniej na początku przyszłego tygodnia przeprowadzi się wybór na przewodniczącego, zastępcy przewodniczącego oraz skarbnika klasy. Omówił szkolne wycieczki (będą dwie, jedna jednodniowa do Jeleniej Góry do teatru pod koniec miesiąca, oraz druga, dłuższa, pod koniec tego roku szkolnego). Potem przedstawił plan lekcji - odsłonił skrzydła tablicy, ukazując wyrysowaną tabelką z planem lekcji oraz wypisanymi godzinami. Było tego więcej niż w podstawówce, ale mogło być gorzej. Pierwsza lekcja zaczynała się o 8 rano, kończyli najpóźniej o 15:30. Poniedziałek i wtorek był pełen program, w środę zaczynali dopiero od drugiej godziny lekcyjnej, w środę mieli najkrócej, tylko 5 godzin lekcyjnych, a w piątek mieli o jedną lekcję krócej.

    Nauczyciel poczekał, aż wszyscy przepiszą plan lekcji. Po kilku minutach (Pan Wrona nie poganiał) spytał, czy wszyscy przepisali, kilka niewyraźnych pomruków i kiwnięć głową wystarczyło mu a potwierdzenie. Wstał zza biurka, stanął na środku klasy.

    - Teraz powinien wam powiedzieć, że na dzisiaj to już wszystko i jesteście wolni -uśmiechnął się, nawet całkiem sympatycznie. - Ale mam dla was niespodziankę. Jak pewnie już wiecie, na zamku prowadzone się prace remontowe. Dzięki uprzejmości ekipy z Pracowni Konserwacji Zabytków zorganizowałem dla was małą wycieczką po zamku. Klasa, wstajemy, ustawiamy się w pary i marsz na zamek! - był w dobrym humorze, pomijając sprawę Ariadny i jej paczki.

    Aha, temu nauczycielowi się jeszcze chciało.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Dyskoteka w klubie "Miami"

    Adam

    Jeden z dresów nawet się zaśmiał, patrząc jak ten pląsa przed bramkarzem (bramkarz się nie śmiał, nie spuszczał wzroku z "elementu problemogennego"), ale reszta nie zareagowała tak jak chciał. Sztylety w oczach, grymasy (jednemu brakowało kilku zębów), brakowało tylko pary buchającej z nosa jak u byka. Widział, jak się zbliżają...

    Mikołaj - w swoim domu

    Ziewacz nie protestował, ale nic poza tym, nie przejawiał większego zainteresowania, nawet jak spod zaparkowanego na ulicy samochodu śmignął kot, albo coś podobnego. Zignorował to. Pies dłuższą chwilę obwąchiwał słupek ogrodzenia na rogu ulicy, dopiero po dłuższej chwili podniósł łapę.
    Mikołaj zrobił rundkę z psem, wrócił na posesję. Gdy tylko zamknął drzwi zobaczył ojca stojącego przy telefonie. Proste plecy, sztywna postura. Od razu było widać, że to rozmowa służbowa. Albo goni komuś kota albo sam dostaje opieprz.
    - Tak jest - odwiesił słuchawkę. Czyli to drugie.

    Mikołaj widział jak ojciec bezgłośnie, ekpresyjnie skomentował to po żołniersku: kurwa. (Mimika twarzy, ruch ust i od razu wiadomo, o jaką partykułę chodzi).
    - Kto dzwonił? - mama wychyliła się z pokoju.
    - Dowódca, dostał cynk od kolegi z Warszawy o niezapowiedzianej kontroli. Też z Warszawy. Goni wszystkich, muszę jechać do jednostki. Nie wiem na jak długo, ale może w czwartek będę z powrotem. A koty pewnie już w ramach nocnych ćwiczeń malują krawężniki.

    Krzysztof.

    Piętrowe scenariusze w głowie nabierały tempa. Zniknęła gdzieś muzyka, zniknął gdzieś tłum. Adam otwierał przed nim kompletnie nowe wymiary. Fascynujące.

    Adam i Paulina

    Adam jakby ignorując wszystkich dalej robił występ przed dresami. Numer nie poskutkował, mógł rozpocząć odliczanie do momentu, kiedy pierwsza pięść trafi go w twarz, zanim ochroniarz zdąży zareagować.

    Cztery.
    Trzy.
    "Billie Jean is not my lover"
    Dwa.

    - O, jesteś. Zniknąłeś nam.

    Jeden nigdy nie nastąpiło. Paulina, koleżanka z klasy, chwyciła go za ramię, ciągnąc na salę. A dresy... Opad szczęki, agresja która zamieniła się w maślane spojrzenia. Ordynarnie gapili się Paulinie na biust.

    Paulina dosłownie czuła ich spojrzenia, gapili jej się na cycki. I na nogi. Rozbierali wzrokiem. Jak najszybciej pociągnęła Adama za sobą, żeby być jak najdalej od nich. Adam był przytomny na tyle, żeby mieć drobniaki na wejście, poszło sprawnie, a zanim tamtym agresja ponownie uderzyła do głowy, odgradzał ich już bramkarz. Nie wejdą.
    - Hej, lala... - więcej nie usłyszała, muzyka stała się głośniejsza, a oni byli coraz dalej.

    Alicja

    Mikołaj nie był jedynym który się ewakuował. O ile ten był dla dresów nikim i po prostu przeszedł, Alicja musiała to lepiej zaplanować. Widziała, jak Paulina ruszyła do Adama. Alicja zaryzykowała, odwracając się do ściany i...

    Widziała, jak Paulina ściąga na siebie uwagę bandy problemów (swojego brata wśród nich nie widziała, co nie znaczyło że go tam na pewno nie było). Przemknęła chyba niezauważona, bo nikt jej nie zaczepił, szybko pokonał schody, niemalże rozpychając kolejnych dyskotekowców. Starcy imprezy na dziś. Odeszła jeszcze kawałek, odwróciła się. Nikt za nią nie szedł, nikt nie zwracał uwagi. Dokąd teraz? Do domu?

    Krzysztof

    Fascynujące. Obserwował jak dresy zaraz przypierdolą Adamowi i będzie nawalanka, ale wtedy pojawiła się Paulina i.... (widział też, jak Mikołaj i Alicja osobno wychodzą ignorując całe to zamieszanie), i... Adamowi nic się nie stało, podążał jak posłuszny psiak holowany przez Paulinę, a dresi wyglądali, jakby byli w stanie zrobić wszystko jak tylko dziewczyna kiwnie palcem. Czary.

    Jak ona to to zrobiła? Wszystkie dziewczyny to potrafią? Nawet Carrie? Nawet siostra Faustyna?

    ...
    The lover of life's not a sinner
    The ending is just a beginner
    The closer you get to the meaning
    The sooner you'll know that you're dreaming

    ...

    Czy śni, czy to coś innego? Smok na dupie, niepytany, zionął ogniem.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    @billie

    - Wydaje mi się, że Justyna „Carrie” Krawczyk pasowałaby do kliki Ariadny? Chyba że jest tak nawiedzona i małomówna, że nie pasuje nawet na członka tej grupy

    ZAŁATWIONE

    - Myślę, że Ariadna mogłaby znać Michała Mazura, bo to pewnie on uwziął się na Rafałka

    ZAŁATWIONE

    Ariadna będzie też raczej znała Kasię Nowak; sugerowałam, że Kasia ją nie lubiła przez to, że chwilowo przyćmiła ją sławą.

    Założyłem że byłyście w dwóch różnych szkołach.

    -Jakby co, to na forum jest również specjalny poddział na materiały sesyjne.

    Wiem, ale nie przewiduję takiej ilości materiałów, żeby tworzyć osobny temat. Dojdzie mapka, opisy kolejnych enpeców (np. nauczyciele którzy się pojawią w sesji etc.) wyjaśnienie mechaniki (czyli niezbyt wiele) plus inne niesprecyzowane sprawy. Jeżeli w konkretnej scenie będzie potrzebna mapka, to wstawią ją raczej na bieżąco do wątku sesji, wykorzystując opcję spojler. Gramy w Polsce w 1997 roku, nie ma potrzeby opisywanie świata jakby to był świat sf lub fantasy.

    Nie korzystałam z google docs, ani z forumowego czatu, więc nie będę się wypowiadać która opcja lepsza, dostosuję się.

    Ja też na co dzień nie korzystam z tego, na szczęście nie musisz się logować, żeby móc w tym uczestniczyć. Zobaczymy, czy to w ogóle będzie potrzebne.

    Ok, bo napisałeś Aishe Mirga w liście NPC. To jest trochę lepiej faktycznie. Dziewczyny pewnie są dość często mylone, ale już nie muszą być z sobą bezpośrednio związane.

    Dlatego przesunąłem ją do drugiej klasy. I Zmieniłem (?) nazwisko na Mirge.

    Niesamowite, ja też skorzystałam z tej strony [o cyganach] (...)

    Uwierzcie wszyscy, w kartach postaci było dużo podobnych zbiegów okoliczności, co mnie dosłownie zafascynowało, było kilka powtarzających się motywów.

    Skoro klan Mirgów jest z Sokołowa, to pewnie obydwoje rodzice Ariadny z niego pochodzą. Może tak być, nie ma problemu. Wcześniej miałam w głowie, że oni są z Katowic, a jedynie ciotka (od strony nieromskiego ojca) mieszka i mieszkała w tym Sokołowie. Może nie będzie to zbyt istotne w sesji, ale lubię mieć w głowie klarowny obraz, nawet jeśli to tylko szczegóły.

    Twoja obecna historia postaci niech będzie historią Ariadny, miejscowy cyganie to dosłownie "niebezpieczny, agresywny problem społeczny, lumpenproletariat". Konkretnie jest to jeden budynek socjalny zamieszkały przez, mówiąc językiem minionej epoki, "element aspołeczny", który jest w Sokołowie Śląskim. I nie jest on na obrzeżach. Mikołaj Pogorzelski musi przejść koło niego (albo iść na około) w drodze do szkoły.

    @pan-elf

    Forumowy czat ma ograniczoną ilość znaków na wiadomość. Google doc może być lepszym rozwiązaniem, chyba że po prostu będziemy dzielić sobie wiadomości na części. Nie upieram się przy żadnym z rozwiązań.

    Wiem, zobaczymy co wyjdzie w praniu. Co co czatu: o ile każda wiadomość nie przekroczy 1000 znaków, to powinno się udać. Brałem czat pod uwagę w kontekście rozbudowanych dialogów które się mogą zdarzyć.

    @Brilchan

    Fajna lista od siebie bym dodał że Adam by się pewnie próbował zakolegować z Piotrkiem żeby mieć dostęp do materiałów porno.

    Lista przedstawia stan na rozpoczęcie roku szkolnego, czyli sytuację wyjściową. Pewnie że możesz się z nim zakolegować (a z opisu wynika, że Piotrek nie będzie miał oporu przed rozkładaniem rozkładówki w czasie lekcji, wywołując chichoty, które przyciągną uwagę nauczycieli.)

    Ariadna Mirga (...) Krzysztof Komeda (...) dla Adama będą to po prostu nowi współuczniowie i nowa koleżanka i nowy kolega. Jak się to potoczy? Nie wiem. To zależy tylko od was.

    @multikonciara

    -Nie mam szczególnych zastrzeżeń co do znajomości. Teoretycznie Edyta powinna kojarzyć wszystkich/większość kujonów z różnych konkursów i olimpiad, ale to też kwestia tego do której podstawówki chodzili i czy to były wydarzenia gminne, szkolne, wojewódzkie czy ogólnopolskie.

    Nie mam z tym problemów, wpisać ci wszystkich, czy tylko niektórych? Bo nie każdy "kujon" musi automatycznie startować w konkursach, albo w tych samych konkursach

    Ten Łukasz Zaręba, jeśli chodzili do jednej szkoły, mógłby coś od niej chcieć. W końcu Edyta ma najlepsze łącze internetowe i bardzo drogi komputer. Poza tym bardzo możliwe, że ona dużo lepiej zna się na programowaniu i hardwarze.

    Założyłem, że nie chodzili. Być może uczestniczył w olimpiadzie, ale u siebie w szkole się tym nie chwalił, kto wie? Chcesz go znać / kojarzyć?

    @Nami

    Na szybko, to jedynie mnie dziwi, ze Arka Sosnowskiego nie znam, skoro jest niezbyt mądry, wysportowany i przystojny to na pewno nie raz się zakręcił na jakiejś imprezie

    ZAŁATWIONE


    Do wszystkich:

    Jutro zaktualizują listę NP-ów oraz wstawię obiecaną mapkę. Lista NPC-ów przedstawia możliwe znajomości w momencie rozpoczęcie roku szkolnego w nowej szkole. Od tego momentu wszystko się może zdarzyć i wy macie na to aktywny wpływ.

    Pierwszy post sesyjny powinien pojawić się w ten weekend, jeżeli nie, to na początku przyszłego tygodnia.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Zamek Falkenstein, przed południem

    - SCHNAUZE!
    Niemiaszek dosłownie wwiercał się w was spojrzeniem, niektórzy to wytrzymywali, inni odwracali wzrok, Mikołaj w metaforyczny sposób splunął mu w twarz.
    - Tylko spokojnie, cisza! - Wrona wyszedł na środek i stanął na środku, obok którego zaraz pojawił się ten Bałucki. Stali przed tym Niemcem i jego tłumaczką, tyłem do was.
    - WAS SOLL DAS ALLES BEDEUTEN?! SIE SIND HIER UM ZU ARBEITEN! SIND DAS ALLES NEUE ARBEITER?! NEIN! ALLE RAUS, UND DU - wycelował palcem w ich przewodnika. - UND DU KEHRST SOFORT ZUR ARBEIT ZURÜCK! WAS FÜR EINE POLNISCHE WIRTSCHAFT! LOS!
    - Pan von H-Hochtalberg prosi, żeby zakończyć tę... wycieczkę. Proszę stąd wyjść oraz przypomina panu, panie Antoni, że ma pan tutaj p-pracować, a nie oprowadzać szkolne g-grupy - tłumaczka starała się mówić spokojnie (nie było porównania z Niemcem), ale była wyraźnie... zdenerwowana? Przestraszona? Przytłoczona całą sytuacją? Można mieć było tylko nadzieję, że przynajmniej ten Niemiec dobrze jej płaci.

    Sam Bałucki nie odpowiedział, patrzył jeszcze na tego Hochtalberga, potem zwrócił się do nauczyciela:
    - Idziemy, niestety nie mogę kontynuować tej wizyty. Wszyscy do wyjścia! - i sam ruszył, tą samą drogą, którą weszliście do pomieszczenia.

    Klasa ruszyła za nim, oraz za nauczycielem, który na spokojnie "poganiał" maruderów, ale bez żadnego ustawiania w pary oraz liczenia.

    - BALUCKI, KINDER GEHEN RAUS UND SIE BLEIBEN HIER! WEITER ARBEITEN!
    - Panie Bałucki, grupa szkolna ma wyjść a pan jest proszony o pozostanie i kontynuowane prac.

    - To jest teren budowy i nie mogę pozostawić osób postronnych bez opieki. Proszę powiedzieć panu Hochtalbergowi, że wyprowadzam grupę na zewnątrz i dopiero wtedy mogę kontynuować robotę! - nie czekał aż tłumaczka wszystko przetłumaczy, bo zaraz zniknął w korytarzu i przestał być widoczny z tej dużej sali.

    Wyszliście. Na podjeździe stał wielki, wypolerowany mercedes ze wszystkimi bajerami. Obok stał kierowca w ciemnych okularach. Nie uśmiechał się.

    - Klasa, posłuchajcie! - zabrał głos Wrona, kiedy uczniowie opuścili budynek. - W wyniku wystąpienia pewnych... czynników zewnętrznych... - co niektórzy parsknęli śmiechem, ale Wrona nie zamierzał nikogo strofować - nasza wycieczka dobiegła końca. Wierzę, że jesteście wystarczająco dorośli, żeby samodzielnie wrócić do domów. Widzimy się jutro w szkole!

    Opuszczaliście teren w różnym tempie. Niektórzy dosłownie biegiem zniknęli w parku, inni jeszcze gadali, niektórzy stali przysłuchując się rozmowie Wrony i Bałuckiego. Bałucki wyciągnął papierosy, Wrona się poczęstował, odpalili. Jeden z uczniów, ten cały Maciek Chaber próbował na krzywy ryj też zostać poczęstowanym, ale ciężkie spojrzenia obu dorosłych wystarczyły, żeby go spławić.
    \ - Skaranie z tym Niemcem, zwykle przyjeżdża po piętnastej, nie wiem co go dzisiaj napadło.
    - No niezbyt sympatyczny – odparł Wrona.
    - Nie warto się z nim kłócić. Tępa pała.
    - Nie boi się pan, że nie zapłaci?
    - Już zapłacił, i to z góry. I raczej nie on, a jakaś fundacja, co siedzi gdzieś pod Frankfurtem nad Menem. I wszystko idzie przez Warszawę, więc bezpośrednie nie może mi nic zrobić. I cholera spieszy im się, ale poza wrzaskami gówno może mi zrobić.
    - Nie wraca pan do środka?
    - Zaraz, tak długo jak on jest w środku i tak nie da się pracować. Sam pan słyszał, on cały czas wrzeszczy dlaczego tak mało jest zrobione.
    - I co, będzie odbudowa tego zamku?
    - Nie wiem, my tylko zabezpieczamy i inwentaryzujemy to co się jeszcze zachowało, detale fasad plus to co w środku. Na piętrze to nic się nie zachowało, za Gierka skuli wszystkie tynki i wyburzyli stare schody, da się tam wejść tylko po rusztowaniu. Próbujemy zrekonstruować wzory na parkiecie, kolor ścian i tapety z zachowanych resztek. Tak samo stiuki na sufitach, co nieco się zachowało. Budynek przebudowano w przeszłości w stylu neogotyku angielskiego, więc możemy wziąć za wzór zamek w Kórniku pod Poznaniem. I przy okazji mamy zabezpieczyć dach przed zimą. Ewentualny remont będzie najwcześniej w przyszłym roku.
    - A zamek jest jego?
    - Gdzie tam - Bałucki pokręcił głową. - Nadal należy do gminy. Ten cały Hochtalberg nawet nie pozwał państwa o zwrot mienia. Ale na odgruzowanie tego wszystkiego idzie gruby szmal.

    Tą nieprzyjemną sytuacją zakończył się pierwszy dzień szkoły. Dochodziła godzina dwunasta. Byliście wolni.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Mamy pierwszy post w sesji!

    Spokojnie, nie zaczyna się jak u Hitchcocka, wszyscy żyjecie i nie zanosi się na to, żeby się miało to zmienić. Początek powolny. Opiszcie swoje postacie. Po prostu. Stoicie w tłumie na sali gimnastycznej słuchając przemówienia. Możecie wchodzić w interakcje z innymi uczniami.

    Jeżeli ktoś ma flashbacki ze swojej szkoły, to przepraszam.

    Termin odpisu: do poniedziałku 2 lutego włącznie.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Zamek Falkenstein. Południe

    Adam ignorując wszystkich zniknął w chaszczach okalających ten plac budowy. Od frontu z pewnością nie wejdzie, za dużo ludzi i w ogóle. Skupiony na swoim celu nie widział, jak Krzysztof, Mikołaj i ich kumple obserwują jego zachowanie. Po chwili zniknął im z oczu. Szedł wzdłuż parkanu z desek, aż dotarł na tyły. Tu nikt nie był w stanie go zobaczyć. Parkan był trudny do sforsowania, ale z tyłu wykonano go, jak to się mówi, na odpierdol. Konkretnie to wykorzystano drzewo jako słup, przybijając do niego biegnące poziomo deski. Pionowa deska już się nie zmieściła, zostawiając sporo miejsca, żeby spokojnie wspiąć się i przekroczyć parkan. Bez strachu przeskoczył, ale spodnie zaczepiły o deskę i Adam, za przeproszeniem, zwalił się na ryj. Na szczęście na podartych spodniach (ojciec go zabije) i pobrudzeniu ciuchów się skończyło.
    Ale się nie poddawał. Parł przed siebie (gdyby ktoś by to obserwował z góry, to mógłby powiedzieć, że parł do przodu jak cysterna bez hamulców*.
    Od tyłu cała roślinność przy budynkach była wykarczowana. Podejście było trudne. Jednocześnie było widać, co się dzieje w tym skrzydle, z którego przegonił ich ten Niemiaszek. I Adam widział. Widział tego Niemca stojącego tam, gdzie oni stali, z zamkniętymi oczami i rozpostartymi rękami.

    Próbował zbliżyć się jeszcze bliżej (do sterty cegieł pod budynkiem), ale jak na złość przeoczył jeden z pieńków po wykarczowanych drzewach, ponownie upadając musiał zwrócić na siebie uwagę Niemca:
    -WER IST DA?!

    Klub "Miami", wieczór.

    Ścieżka dźwiękowa

    Pełna sala przedstawiała cały przekrój uczniów z Sokołowa. Młodsi, starsi, wyciągnięci na miasto "zagubieni", doświadczone imprezowiczki oraz standardowe grupy, która zamieniły toalety w palarnie. ochrona miała inne rzeczy do roboty niż przejmować się taką pierdołą. Dwóch na wejściu, kolejny kręcił się na sali, czwarty stał obstawiając wyjście ewakuacyjne. Muzyka zagłuszała skrzypiący parkiet, reflektory i dyskotekowa kula maskowały to, że "Miami" był w przeszłości barem "Turysta", który odmalowano, wstawiono błyszczące, chromowane meble i sztuczne palmy. Teraz była zabawa w zachodnim stylu, żadnych domówek, wszyscy do baru! Impreza dla nieletnich, nawet jak ktoś miał już dowód, to barman tego dnia nie sprzedawał alkoholu. Tu elegancją była prawdziwa Coca-Cola z lodem i plasterkiem cytryny zatkniętym na szklance. Ci ze szmalem mogli pozwolić sobie na kolorowe drinki ze słomką i papierową parasolką. Też bez alkoholu. Ci starsi i doświadczeni po prostu przed wejściem obalali flaszkę na spółę, a moc procentów rozwijała się na parkiecie.

    Grupa licealistów z 1B zaraz przy wejściu na salę robiła za drugą bramkę.
    Czekaliście. Adama nadal nie było. Zaczęliście się denerwować. Przez korytarz od wejścia na salę wchodziły kolejne dzieciaki i nastolatki. Dziewczyny z podstawówki, około szóstej klasy, z pierwszym chyba w życiu makijażem (brokat na policzkach!), chłopcy w podobnym wieku, fryzura na jeża, nijakie ciuchy, ci to będą podpierać ściany.

    My nie byliśmy tacy, prawda?

    Krzysztof poczuł trącenie w ramię. Na tle tych, którzy właśnie go minęli, nie wyglądał źle. Mogło być gorzej. To Magda (Magda? Chyba, nie był pewny co do imienia) zagadała go, wykorzystując moment, kiedy didżej puścił "trochę" spokojniejszy kawałek. Albo taki, który musiał się dopiero rozpędzić.
    - Krzysztof, prawda? Adam chyba nas wystawił.

    Alicja jednym uchem przysłuchiwała się tej rozmowie, obecnie skupiona na tym, kto stał przed bramkarzami. I ci mieli z nim problem, ewidentnie nie chcieli go wpuścić. Alicja go kojarzyła z widzenia, niestety. To był jeden z kumpli jej brata, podobno ćpun. A teraz stał tu, kompletnie nawalony. Skoro on tam jest, to pewnie i braciszek zaraz się pojawi.

    \ -Nie no, on psuje nam cała imprezę! - Kasia powiedziała do Pauliny, a raczej krzyczała, żeby Paulina była w stanie cokolwiek usłyszeć. - No Adam! No gdzie on jest?! Zaraz chyba wracam na parkiet! - Kasię ewidentnie bawiło obśmianie Adama, ale jej głównym celem była zabawa, cały czas pląsała w rytm muzyki.

    Pojawił się Mikołaj, Kasi zaświeciły się oczy.
    - Czeeeeść! - Oraz po chwili, gdy (jak to Kasia) zbliżyła się do Mikołaja - Fuj! Śmierdzisz!

    Boks to nie przelewki.


    EDYCJA (zapomniałem przypisu):

    • przeć (iść) do przodu jak cysterna bez hamulców - nawiązanie do "Felixa, Neta i Niki oraz Trzeciej kuzynki"
    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Adam Chlebowski

    Po powrocie do domu szybko przystąpił do realizacji swojego wymyślonego po drodze planu. Pod prysznicem, ze strachem, obejrzał i obmacał siebie w poszukiwaniu śladów po zastrzykach. Nic nie znalazł, a szukaj przecież gruntownie, ranek i siniaków niewiadomego pochodzenia.

    Pozyskanie garnituru też poszło sprawnie, garniak był tylko trochę przykurzony. Z garniturem i suszarką do włosów w plecaku bez problemu wszedł do domu kultury, nie zwrócono na niego uwagi (albo raczej nie zwrócił większej uwagi niż zwykle, był tam częstym gościem i znano go z widzenia - skoro jak dotąd nic nie ukradł, to można było mu zaufać).

    Samo pomieszczenie na tyłach domu kultury nadal lekko pachniało zawilgoceniem, przez tę całą powódź. Ale wiedział, gdzie jest kran i gdzie znajdzie miskę lub inny pojemnik. Dorzucił TE skarpety.

    Poszło nie tak. Stanowczo poszło nie tak. Garnitur, po wysuszeniu, nie był już czarny. Ale chyba nawet i daltonista nie powie, że był różowy. Był na pewno bardziej czarny niż różowy. Sam musiał to przyznać, bo kolor był daleki od różowego.

    Zafarbowany garnitur był ciemno-buro-buraczkowy, tego ostatniego najmniej. Po prostu paskudny. Adam popełnił ten błąd, że próbował ufarbować czarny garnitur. Te skarpety skutecznie farbowały jasne ubrania.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Hartley Mack Mackinaw4.jpg
    Hartley "Mack" Mackinaw

    H10, mieszkanie

    Po tym jak Artemida dosłownie wyrwała mu drugą puszkę, Mackowi przeszła ochota na piwo. Kupił bardziej pod wpływem impulsu, cały sześciopak jakiegoś syntetycznego "Lite", niewiele różniącego się od wody, a nie z zamiarem nabzdryngolenia się. Oprócz przykrótkiej wymiany zdań z Brazil, Hartley nie kontynuował tematu. To nie był problem. To naprawdę nie był problem.

    Zagłębiony w sieć uspokajał się. To był po prostu kolejny wypadek, żaden zamach terrorystyczny, żaden nawiedzony prorok jednoczesnego początku i końca i przenicowania i zgwałcenia kolejnego świata. Murphy nie był policjantem, ten drugi też nie pracował w mundurze, ich wóz nie był oficjalnym radiowozem. To że wyjechali na kogutach na ulicę umknęło wszystkim (przynajmniej na razie). Na ulicy dużo rzeczy błyszczy, jak na przykład neony ścigające się do wywołania padaczki.

    Pewnie to jeszcze omówią, rozumował Mack, o ile w międzyczasie nie wydarzy się nic, co by było bardziej warte omówienia. Wieczorne wiadomości to zignorowały, ale są jeszcze całodobowe kanały karmione newsami. Przerzucił się na Night-Toka, do tego ścieku wszystkiego. Mack miał tam konto bo inni wrzucali tam filmy. On sam jakoś nigdy nie miał tej potrzeby. Dawało mu to dostęp do klipów z alleycatów i innych takich.

    Dzwonek. Do. Drzwi. Ko. Go. Tam. Nie. Sie? I to było natarczywe. Brazil jak widać nie ruszyła się, żeby otworzyć. Czyli to Mack musi pofatygować się do kuchniosalonu i zobaczyć kto mu przeszkadza...

    Nie, nie musi. Nie musi wstać i zobaczyć kto co chce. Pewnie kolejny natręt. Na pewno nikt, z kim Mack chciałby gadać, nie miał z nikim tutaj interesów. Szczególnie takich, z którymi trzeba by się było fatygować osobiście. XXI wiek ludzie!

    To dlaczego to robię? Spytał siebie Mack, idąc do drzwi do ich współdzielonego mieszkadła. Bo pewnie będziesz potem się zadręczał, wylądujesz w spirali "overthinking" i w ogóle źle będziesz spać, a jutro z rana znowu do roboty.

    Podszedł do interkomu przy drzwiach. Jak na razie nie zamierzał z tym tam rozmawiać ani temu komuś otwierać.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Mechanika

    rzucacie garściami k6.

    Cechy:
    Ciało (C),
    Technika (T),
    Serce (S),
    Umysł (U).

    Umiejętności (litery na początku odpowiadają konkretnym cechom):
    C - Skradanie się
    C - Siła
    C - Ruch
    T - Majsterkowanie
    T - Programowanie
    T - Analiza
    S - Znajomości
    S - Urok
    S - Przewodzenie
    U - Śledztwo
    U - Pojmowanie
    U - Empatia

    Dla przykładu weźmy fikcyjną, niezwiązaną z sesją postać:
    Maciek Zapłocki - Automaniak (taki majsterkowicz):
    Ciało: 2
    Technika: 5
    Serce: 3
    Umysł: 4

    Siła: 1
    Majsterkowanie: 3
    Analiza: 3
    Urok: 2
    Śledztwo: 1
    Pojmowanie: 1

    Reszta umiejętności ma wartość 0.

    Test: Każda liczba w cechach i umiejętnościach oznacza liczbę kostek k6, którymi wykonuje się test. Czyli test Majsterkowania oznacza rzucenie Technika 5 + Majsterkowanie 3 = 5+3=8 kości k6. Rzucacie kośćmi. Każde wyrzucone "6" oznacza sukces i zdany test. Zwykle wystarczy tylko 1 sukces, żeby zdać test. Może się zdarzyć, że w konkretnym teście (coś naprawdę do zrobienia) będą potrzebne 2 lub nawet i 3 sukcesy (np. przekonanie Józefiaka). Każde "6" (czyli sukces) powyżej wymaganego minimum (czyli był potrzebny był tylko jeden sukces, a wypadły 2) oznacza dodatkowy sukces, który można wykorzystać w tym teście jako np... ułatwienia lub dodatkowe informacje, jakie postać uzyskuje.

    Przykład rzutu na majsterkowanie (8k6), potrzebny 1 sukces:
    1, 2, 5, 1, 3, 2, 2, 6 - test zdany
    1, 2, 5, 5, 3, 4, 4, 4 - test niezdany.

    Forsowanie:
    nieudane rzuty, albo żeby uzyskać dodatkowe sukcesy, można forsować, czyli powtarzać. Ceną za to jest STAN (opisany dalej).
    Powtarzanie nieudanego rzutu: gracz zakreśla 1 ze Stanów postaci, następnie ponownie rzuca wszystkimi kostkami, z którymi przystępował do testu.
    Uzyskanie dodatkowego sukcesu: gracz zakreśla 1 ze Stanów postaci, następnie rzuca kostkami z poprzedniego rzutu, ale tylko tymi, na których nie wypadło 6.

    Przykład (rzut na Siłę, 3k6), potrzebny 1 sukces:
    3, 2, 3 - test niezdany, gracz forsuje, zaznacza jeden ze stanów i powtarza rzut:
    6, 6, 1 - test zdany z dodatkowym sukcesem, który można wykorzystać już teraz (zaimponowanie komuś, pozyskanie czegoś, pomóc komuś innemu w teście), lub w przysłości, żeby np. jeżeli w przyszłości dojdzie do testu siły w identycznej sytuacji - wtedy ten test będzie automatycznie zdany (o ile wystarczy tylko 1 sukces).

    Duże wyzwanie - sytuacja, kiedy pojedynczy test nie wystarczy. To coś, gdzie potrzebna jest współpraca i (wielokrotne) testy wszystkich postaci, żeby coś osiągnąć.

    Stany: Odpowiednik paska zdrowia waszych postaci, z każdym zaznaczonym Stanem zdrowie waszych postaci spada. Kiedy forsujecie rzut lub kiedy zostaniecie zranieni, zaznaczacie 1 stan, który najlepiej oddaje sytuację w której się znajdujecie. Jeżeli ten konkretny stan jest już zaznaczony, to zaznaczacie inny:

    • Zdenerwowanie
    • Przerażenie
    • Zmęczenie
    • Zranienie
    • Wycieńczenie (Złamanie) - zaznaczany na końcu, najpoważniejszy.

    W niektórych testach (wg subiektywnej decyzji MG, haha) dostajecie stan za samo niezdanie testu.

    Stan oznacza utrudnienie "-1", czyli utratę 1 kostki w teście. Modyfikatory się sumują (do czasu wyleczenia stanów, wtedy modyfikator się zeruje). Nie można mieć negatywnej liczby kostek w rzucie, tak samo jak nie rzuca się zerem kostek - do testu przystępujecie zawsze przynajmniej 1 kostką, nawet jeżeli modyfikatory w teorii zużyły wasze kostki do mniej niż zera.

    Przykład: Maciek Zapłocki ucieka przez las. Jego modyfikator ze stanów to -3 (3 zaznaczone stany. Ciało 2, Ruch 0, modyfikator -3 = 2+0-3=-1. Maciek mimo to rzuca 1 kostką.

    Wycieńczenie (Złamanie) oznacza, że postaci stało się coś poważnego oznaczającego prawdziwą ranę (fizyczną i psychiczną). Wycieńczona postać z automatu nie zdaje testów, dopóki nie zostanie uleczona.

    Wycieńczenie (Złamanie) oznacza, że postać otrzymuje 1 Bliznę (każdy nazywa swoje blizny według własnego widzimisię). Bliznę można (jednorazowo) wykorzystać żeby uzyskać automatyczny sukces - o ile wytłumaczysz, w jaki sposób to zadziała.

    Każda dodatkowa Blizna bliża do śmierci. Wykonujecie wtedy "Rzut Śmierci", 1k6, wynik musi być równy lub wyższy ilości blizn (przy otrzymaniu drugiej blizna potrzebujecie conajmniej "2" na kości).

    Wyjątkowe przedmioty.
    Niektóre przedmioty zapewniają bonusy do testów. Każda z waszych postaci może mieć jeden wyjątkowy przedmiot z bonusem +2. Inne przedmioty posiadane przez postacie mogą mieć maksymalnie +1. Bonus oznacza dodatkowe kości do testu, w którym postać wykorzystuje ten przedmiot (ale to musi mieć sens, młotek nie pomoże w bieganiu). Przedmiot nie jest przypisany do jednej konkretnej umiejętności.

    Przykład: Maciek Zapłocki chce się włamać na pakę Żuka (dla tych młodszych, to taki samochód). Ma ze sobą swój multitool własnej roboty. Multitool zapewnie +2.
    W teście majsterkowania ma teraz 10 kości k6 (Technika 5, Majsterkowanie 3, przedmiot 2).

    Mechanika będzie jeszcze uzupełniana.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Krzysztof zręcznie ominął obie panie, które jak wielkie dwunożne lornetki gapiły się na mijających uczniów. Tu przyspieszył, tu zwolnił, tu się schował, a kiedy obie panie miał już za plecami nie odważył się spojrzeć za siebie - gdyby to zrobił, tamte na pewno by go zauważyły, jakby kierowane radarem. Był już przy nauczycielu.

    \– Psorze, mam pytanie – odezwał się, starając się brzmieć naturalnie. – Po co właściwie idziemy na ten zamek?
    - Wystarczy proszę pana, nie jestem profesorem - odparł nauczyciel. - A ty jesteś?
    - Krzysztof Komeda.
    - Więc Krzysztofie, na zamku ą obecnie prowadzone prace. To plac budowy, ale nie chodzi o na przykład wyburzanie ścian, tylko odkrycie tego, o na tej ścianie przetrwało, często ukryte pod wieloma warstwami. Będziesz miał okazję zobaczyć jak wygląda cały proces remontu takiego pałacu i na czym polega konserwacja zabytków. Nie znam się na tym, też jestem ciekawy czego się dowiem. W nauce o historii nie chodzi o to, żeby bezmyślnie zapamiętywać wydarzenia i daty, tylko zrozumieć ciąg zdarzeń. Daty i konkretne wydarzenie też są ważne, ale bez swojej otoczki nic nie znaczą. Tu zobaczysz jak wygląda ten stan pośrednio od ruiny do kompletnie odrestaurowanego budynku. Gdyby to było nowe piękne muzeum to nie byłoby równie ciekawe. Oczywiście, to co by tam wystawiono byłoby samo w sobie ciekawe, ale nie zobaczyłbyś tam prawdziwej historii obiektu. Masz jeszcze jakieś pytania?

    W kilka minut byli na miejscu, droga biegła wzdłuż głównej ulicy, przez most, a na koniec czekała ich wspinaczka po krzywych schodach przez park (mogli iść też dalej do wybrukowanego podjazdu, ale nauczyciel wybrał krótszą, bezpośrednią drogę.

    Sam budynek, częściowo ruina bez okien i uszkodzonym, nieszczelnym dachem, był już oczyszczony z zarastającej go jeszcze kilka tygodni temu roślinności. Wykarczowane wszystkie samosiejki które wyrosły na przestrzeni ostatnich 15-20 lat. Zamek Falkenstein był otoczony parkanem z nieheblowanych desek najgorszego sortu. Przed głównym wejściem stał barakowóz, obok hałasowała przyczepka z agregatem prądotwórczym. Przed barakowozem stało kilku facetów w roboczych ciuchach, żaden z nich nie wyglądał na typowego budowlańca, który bez przekleństw nie potrafi się wysłowić.

    Nauczyciel zatrzymał grupę i zagadał do stojących. Wrócił z jednym z nich.
    - Klaso, przedstawiam pana magistra Bałuckiego - mówił głośniej, żeby mimo pracującego agregatu być słyszalnym, także w ostatnim rzędzie. - Jak już wam mówiłem, mamy możliwość zobaczenia jak wygląda praca przy konserwacji zabytków w rzeczywistości. Może pan zaczynać.

    Sam Bałucki był może z 10, maksymalnie 15 lat starszy od was.
    - Dziękuję. Na sam początek może przejdźmy w inne miejsce, tu przy tym agregacie jest za głośno - raz czy dwa się zaciął, albo lekko się jąkał, albo nie był przyzwyczajony do przemawiania. - Pójdziemy teraz do nowego skrzydła, tutaj agregat przeszkadza. Parter jest już oczyszczony z gruzu. Ehm, idźcie za mną.

    Co bardziej gorliwi ruszyli od razu za nim do budynku, pan Wrona poczekał aż wejdzie reszta.

    Budynek naprawdę był ruiną, w kilku miejscach kapało z sufitu, odpadał tynk, tam gdzie prawdopodobnie była okazała klatka schodowa była pusta przestrzeń, na widocznym piętrze skute były wszystkie tynki. Zamiast podłogi szli po czymś co wyglądało jak szlaka (taka sama, jaką było wysypane szkolne boisko). Nowe skrzydło było dobudówką w sumie z jednym pomieszczeniem, ale za to dużym. Pewnie to był salon, sala balowa albo coś takiego, z kominkiem wysokim na dwa metry i z oknami na całej dłuższej ścianie wychodzącymi na tyły pałacu, gdzie przed wojną musiały się znajdować ogrody. Pomieszczenie było wymiecione, staliście na starym, kompletnie zniszczonym parkiecie.

    Staliście na środku, wasz przewodnik zaczął wykład:
    - Drodzy uczniowie, nazywam się Antoni Bałucki i z ramienia Polskiej Pracowni Konserwacji Zabytków przeprowadzam inwentaryzację dawnego pałacu rodu Von Hochtalbergów. Sam pałac... - wstęp trwał dobrych 5 minut, jeśli nie więcej. Bałucki opowiedział co dokładnie tu robią, wspomniał bark zachowanych planów oryginalnego pałacu, powiedział że w latach 70. prace budowlane były prowadzone w celu przebudowy, a nie zachowanie budynku, wtedy też wyburzono główne schody i skuto tynki na piętrze. I że w sumie z wnętrz nie da się dużo zachować, ale celem inwentaryzacji jest odnalezienie jak największej ilości śladów, jak zachowane jeszcze kolory ścian, wzór parkietu i rodzaj użytego drewna i inne takie. Niektórzy uczniowie byli zaciekawieni, inni znudzeni. Pan Wrona słuchał uważnie. Pan Bałucki nie przestawałby mówić, gdy nie...

    - WAS SOLL DAS ALLES BEDEUTEN?!

    Wszyscy obrócili się w kierunku wejścia. Stał tam stary, łysy mężczyzna średniego wzrostu bez zarostu, ubranego w drogi garnitur i kapelusz, sztywny kołnierzyk koszuli ciasno opinał mu szyję i wbijał się w podbródek.
    - ICH HAB’ EUCH GEFRAGT! WAS MACH’ IHR HIER?! - odwrócił się i zawołał: - FRAU HALLMAN! BITTE HIERHER KOMMEN!

    Do sali nerwowo wbiegła elegancko ubrana kobieta (wiek koło czterdziestki), mocno ściskając torebkę. Odezwała się do zebranych:
    - Dzień dobry, n-nazywam się Elżbieta Hallman i jestem tłumaczką pana Alberta von H-Hochtalberga. - w jej głosie słychać było zdenerwowanie. A może strach?

    Von Hochtalberg. A więc to on. Wyprostowany, a raczej sztywny, nieprzyjemny, o zimnym spojrzeniu... ludożercy? To już chyba u Hannibala Lectera z "Milczenia Owiec", filmu z 1991 roku, było więcej ciepła.

    Jeśli ktoś przed wejściem do zamku nazywał tego Niemca esesmanem, to na pewno nie zmienił zdania. Stary naziol, jak nic. Nic tylko palcami lewej dłoni zrobić wąsik pod nosem i wyprostować prawą rękę.

    - ICH HABE GEFRAGT, WAS MACHT IHR HIER?!
    - Pan von Hochtalberg pyta, co państwo tutaj robią?

    Niektórzy w tym miejscu poczuli sympatię do tego szwaba. Ich wycieczka najwidoczniej dobiegała przyspieszonego końca.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Hartley Mack Mackinaw4.jpg
    Hartley "Mack" Mackinaw

    H10, mieszkanie

    Mack miał łatwe zadanie. Robić dobrą minę do złej gry. Jego postura, jego twarz, jego oczy i jego niewypowiedziane słowa miały tylko wrzeszczeć: Nawet nie próbuj. Nie chcesz wiedzieć, co wam zrobię. Każdemu po kolei.

    W sumie kilka godzin temu przeszedł przyspieszony kurs zabijania wzrokiem. W myślach sam siebie naskoczył za żart, że w to zabijanie wzrokiem w sumie mu się udało.

    Trzasnęły drzwi, rozbrzmiała muzyka, Mack z lekkim opóźnieniem domyślił się, że Brazil jest podpięta pod wszystkie systemy w mieszkaniu, pewnie nawet te, którym nie mieli wypunktowanych na umowie najmu.

    - Dzięki Brazil. Potrafisz spławiać natrętów. A sprawa pachnie mi Hajfim, a Frog robił za ochroniarza.

    Na dotyk Artemidy też zareagował z opóźnieniem, ale nie oponował, pozwolił współlokatorce się wypłakać. I starał się nie zaglądać jej w dekolt. Pociągnął wciąż przyklejoną do niego dziewczynę po lodówkę i wyciągnął z niej kolejne piwo. Dla siebie.
    - Piwo ci się wygazuje. I co to za robota? Mogę pomóc. A co do tych moich... poszukiwań, to nie chcesz wiedzieć, kilku policjantów próbowało wpakować mnie w kłopoty, ale raczej im się nie udało. Znaczy, im się gorzej niż nic nie udało, ale nie wiem co mają w systemie i kto to wymyślił. I tak w to nie uwierzysz.

    Pociągnął głębszy łyk z puszki. Puszki były typowo amerykańskie, czyli małe, kila łyków i nie zostawało nic.

    - Dobra, dajesz ten stuff - obejrzał nagranie. Potem kolejny raz - co mamy znaleźć?

    Od dawna nie rył dogłębnie w sieci ani bibliotecznych bazach uczelni, to była dla niego prehistoria. Tamte, zdechłe już, życie.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Pierwszy post w komentarzach zaktualizowałem o mapkę miasta.

    EDIT:

    Wątek sesji i pierwszy post sesyjny będzie we wtorek.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Zamek Falkenstein; koło południa


    Adam Chlebowski

    - No dobra młody - jeden z pracowników z Pracowni Konserwacji Zabytków dał mu lekkiego klemensa w kark. - Wkurzyłeś szefa, ciesz się że tylko tylko. Następnym razem nawet nie próbuj, wpadniesz do dziury i sobie kark złamiesz. A teraz spieprzaj! - pchnął Adama w kierunku drogi.

    Kierowca przy mercedesie nadal stał nieporuszony całą sytuacją.

    Adam Chlebowski przez stres miał chyba dziurę w pamięci, bo ostatnie kilka lub kilkanaście minut pamiętał jak przez mgłę, albo jego mózg nie chciał się pogodzić z tym co się zdarzyło i salwował się niepamięcią. Może i dobrze.

    Próbował sobie przypomnieć, ten szkop go usłyszał, potem on sam krzyczał, próbował uciekać, potem chyba ten szkop go dogonił (ten dziadek? jak to w ogóle możliwe? Może znowu się przewróciłem?) i przytrzymał, uścisk miał pancerny. A potem co? Coś mu świtało, że potem Niemiec zawołał tę tłumaczkę, ta chyba tego pracownika, prowadzili go na zewnątrz i...

    - Co tak stoisz jak krowa na miedzy? Do widzenia. - ten konserwator był chyba nawet rozbawiony całą sytuacją.

    Reszta uczniów już sobie poszła, podobnie jak nauczyciel. Do domu miał dosłownie rzut beretem.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Małe opóźnienie z mojej strony, post będzie dopiero jutro. Powód: W sumie to moje lenistwo.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Skończymy jak w Mad Maxie, pędząc autostradą, poszprejowani chromem i wrzeszczący "Walhalla!"

    Komentarze cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Spokojnie, jak też tego nie pamiętam, nie będę siedział i kontrolował każdego szczególiku. A szkoła w latach 90. niewiele się różniła od takiej z pierwszej połowy XXI wieku - olejna lamperia wiecznie żywa. Realia będą po prostu stereotypowe.

    Rok 1997 wybrałem dlatego, ponieważ po kwerendzie wydał mi się taki... nieciekawy. Denominację i nowe PLN wprowadzono w 1995, do NATO wstąpimy dopiero za rok, jest już jako-tako dostępny internet, Film Kiler będzie miał premierę dopiero za ponad 2 miesiące. Harry Potter został oublikowany w oryginale w czerwcu, do Polski zawita dopiero za kilka lat. Średnie wynagrodzenie wynosi 1061,93 zł miesięcznie. Powyższe informacje wziąłem prosto z Wikipedii (oraz strony ZUS-u), nie posiadam żadnych kryształowych kul.

    Miejsce akcji jest fikcyjne, szkoła jest fikcyjna, wszystko jest fikcyjne. To horror w klimatach młodzieżowych, nie dysertacja naukowa.

    Archiwum horror nastolatkowie własny stranger things
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy