Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
JohnyTRSJ

JohnyTRS

@JohnyTRS
Mecenas
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
268
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
1
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar300.jpg


    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Powódź roku 1997 przelała i zalała Wrocław, Opole i wiele innych miejscowości. Cała Polska żyła relacjami z telewizji, gdzie całe centra, całe śródmieścia, całe "morza" wieżowców były zalane przez brudną rzeczną wodę. Sceny wysadzania wałów, kajakarze pływający po ulicach i zatrzymujący się przed znakami stopu. Krótkofalarze - amatorzy utrzymują łączność. I wiele innych.

    Są zabici.

    Powódź na rzece Bóbr miała o wiele mniejsze skutki. Zapora pilchowicka zrzucała wodę przelewającą się ponad koroną konstrukcji. Sokołów Śląski wyszedł z tego w sumie obronną ręką. Wzburzone wody niosące wymyte nadbrzeżne drzewa uszkodziły jeden z przyczółków kładki dla pieszych. Krytycznym momentem było spiętrzanie się wody i drzew przy moście drogowym, na szczęście udało się usunąć zator i most nie poniósł żadnych uszkodzeń. Zalanych zostało jedynie kilkanaście piwnic. Zalało ogródki działkowe nad rzeką, kilka altanek zostało kompletnie zniszczonych. Stare miasto nie zostało zalane (jest położone na niewielkim, naturalnym wzgórzu), podobnie nie zostały zalane inne części miasteczka. Wzburzona woda wymyła i powaliła drzewa rosnące wzdłuż brzegów, łąki na południe miasteczka zamieniły się w mokradła, które na początku września nadal były... mokre.

    W sumie to najbardziej budynków ucierpiał Miejski Dom Kultury który, położony najniżej, miał kompletne zalane piwnice. Rezultatem było zamknięcie go (a także mieszczącego się tam kina "Piast") do końca sierpnia.

    ***

    Wrocław, tydzień wcześniej.

    Padało. Nie był to orzeźwiający letni deszczyk, tylko niemalże ulewa. Wyboista trylinka tonęła w strugach wody Było już ciemno. Krzywy chodnik, szare budynki, krzywe latarnie dające żółtawą poświatę dopełniały wygląd śródmiejskiego kwartału. Ludzie już dawno pochowali się w domach lub znaleźli schronienie w innych miejscach.

    Obaj byli młodzi i z ambicjami, i byli złodziejami. Mercedes stojący na tyłach wrocławskiego hotelu był duży, ciemny, na niemieckich blachach. Żaden używany samochód taryfiarza. Ten był nowy. I na pewno na wypasie. Mieli plan. I zaczęli go realizować.

    Plan spalił na panewce, gdy tylko bez alarmu sforsowali zamek i wpakowali się do środka. W tym samochodzie nie byli sami, a to co zobaczyli sprawiło, że cała odwaga z nich wyparowała. Było tylko czyste paraliżujące przerażenie. To była ostatnia rzecz, jaką zobaczyli w swoim życiu.
    Potem nie było już nic.

    Dla nich.

    W pewnym sensie.

    ***

    Sokołów Śląski

    Zamek Falkenstein był przed 1945 rokiem rodową siedzibą rodu Hochtalbergów. Leżące u podnóża zamku miasteczko Falkenberg/Bober po wyzwoleniu i przyłączeniu Ziem Wyzwolonych do Polski stało się piastowskim Sokołowem Śląskim. Przejście frontu zimą 1944/1945 było krótkie, miasto i zamek były praktycznie niebronione, przez co wojenna zawierucha oszczędziła zabudowę miasta. Sam zamek Falkenstein niszczał. Po dziewiętnastowiecznej przebudowie był to pałac o fasadzie w stylu neogotyku angielskiego. W latach trzydziestych dobudowano do niego parterowe skrzydło mające bardziej nowoczesną formę.

    Na początku lat siedemdziesiątych była to już ruina. Praktycznie bez dachu, z uszkodzonymi stropami, piwnicami pełnymi gruzu. Wszystko, co dało się zrabować, wyzwolono tuż po wojnie. Ale komitet wojewódzki miał wizję, miał plan. Siermiężne czasy Gomułki były przeszłością, teraz pierwszym sekretarzem był towarzysz Gierek - aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Zaczęto remont zamku i rozbudowę na ośrodek wypoczynkowy dla dużego zakładu pracy gdzieś z Polski centralnej. Naprawiono dach, niemalże na nowo założono położony na zboczu zdziczały park. Ciężkim sprzętem wykopano i wylano fundamenty pod nowe skrzydło. Przed nadejściem kryzysu zdołano wybrukować betonowymi płytami alejki w parku (który to w sumie był miejski) oraz zaizolować piwnice nowego skrzydła. Potem inwestycja stanęła, niby coś tam robiono, ale prace nie posuwały się naprzód. Ze zgromadzonych materiałów budowlanych powstało w okolicy kilka domów jednorodzinnych.

    Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 zakończyło tę farsę. Zamek ponownie niszczał, plac budowy zarósł samosiejkami, miejsce stało się niezłą meliną dla miejscowych pijaczków, a i okoliczna młodzież zaadaptowała teren jako miejscówkę na wagary, swobodne palenie papierosów i picie alkoholu.

    Do czasu.

    Krążące od dłuższego czasu pogłoski o odbudowie pałacu zaczęły się potwierdzać w ostatnim tygodniu sierpnia, kiedy teren został ponownie ogrodzony, wysprzątano śmieci i zaczęły się powolne prace. Przy czym działali tam dopiero archeolodzy lub ktoś do nich podobny. Podobno przyjechał jakiś stary Niemiec i wyłożył na to kasę. Podobno zwrócono mu ten zamek, albo sprzedano. Nikt w sumie nic nie wiedział. W prasie lokalnej nie było żadnych szczegółów.

    ***

    Sokołów Śląski, 1 września 1997, rano

    Początek roku szkolnego w tym roku wypadł w poniedziałek. Oznaczało to jeszcze cztery pełne dni lekcji w tym tygodniu. Na ulice miasteczka wyszli uczniowie i uczennice ubrani na galowo, albo przynajmniej w białą koszulę do białych dżinsów w drodze na rozpoczęcie roku. Niektórzy wysiadali z autobusów PKS-u, pewna grupa dojechała pociągiem. Ale większość mieszkała w Sokołowie i po prostu poszli do szkół na piechotę. Nawet przejście obok problematycznego bloku socjalnego zamieszkałego przez mniejszość romską był tym razem bezproblemowy, ponieważ przed budynkiem stał policyjny polonez, a para policjantów próbowała coś wyjaśnić. Z mieszkańcami albo mieszkańcom.

    Uszkodzona kładka nadal była uszkodzona i zamknięta.

    I Liceum ogólnokształcące w Sokołowie Śląskim, imienia II Armii Wojska Polskiego, miało trochę nietypową architekturę. Od strony frontu, od ulicy Dworcowej, był to poniemiecki, ceglany, piętrowy budynek, połączony z lewej strony z równie starą salą gimnastyczną (nie była zbyt duża). Od tyłu tego ceglanego budynku szkoły dobudowana była duża, dwupiętrowa (podpiwniczenie, parter, I piętro i II piętro) otynkowana, szara "tysiąclatka", budynek jakich wiele w kraju od lat sześćdziesiątych.

    Główne wejście od strony ulicy było zakazane. Uczniowie wchodzili z boku, w łącznik między starym, a nowym budynkiem, potem wychodzili ponownie na zewnątrz i szli do sali gimnastycznej. Ci co przybyli wcześniej stali na dziedzińcu w mniejszych lub większych grupkach (na samym końcu ktoś pewnie palił).

    W samej sali gimnastycznej na czas rozpoczęcia roku szkolnego ustawiono przy dłuższej ścianie stoły za którymi siedzieli nauczyciele. Uczniowie zostali ustawieni szerokim półkolem na całej długości sali. Dwóch nauczycieli "kierowało ruchem", ponaglając i ustawiając uczniów mniej więcej klasami.
    - Na koniec sali! Nowi uczniowie ustawiają się na na końcu po lewej! Na koniec! - łysiejący nauczyciel w swetrze stojący przy wejściu co jak mantrę powtarzał te zdania, gdy kolejny stojący na końcu ustawiał ich tak, aby przynajmniej pierwszy rząd stał równo.

    Patrząc od strony uczniów nauczyciele siedzący za stołem albo ze spokojem obserwowali uczniów, rozmawiali ze sobą, jedna nauczycielka szybko pisała w zeszycie. Dwie kobiety, jedna w farbowanych na blond włosach i kwiecistej sukience i druga, starsza w ciemnoszarej garsonce, stały pośrodku. Jedna z nich była dyrektorką. Paulina Kwiatkowska wiedziała to od brata, że dyrektorka, Dorota Rusicka, jest tą w kwiecistej sukience (ze względu na ilość materiału można było mówić bardziej o sukni, bo pani Rusicka do szczupłych nie należała).

    Niektórzy zerkali na zegarki, gdy w końcu nauczyciel zamknął drzwi do sali, a pani dyrektor poprosiła o ciszę. Musiała mówić głośno, szkoła nie była wyposażona w żaden mikrofon i głośniki.
    - Drodzy uczniowie (...) - rozpoczął się apel, podniesiony głos pani dyrektor brzmiał miejscami nieco piskliwie.
    Przemówienie było... typowe. Każdy z was słyszał ich wiele. Pani dyrektor wspominała o wakacjach, tragedii tegorocznej powodzi, nowym roku szkolnym, nadziejach, oczekiwaniach. Nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa.

    Kto stoi wśród pierwszoklasistów?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Temat dla komentarzy oraz materiałów. Ewentualne materiały będę aktualizował w pierwszych dwóch postach tego wątku.

    Gracze i postacie:

    @arthur-fleck – Krzysztof Komeda, metal
    @billie – Ariadna Mirga, foliarz
    @Brilchan – Adam Chlebowski, szpaner
    @Cai – Mikołaj Pogorzelski, samotny wilk
    @Multikonciara – Edyta Szulc, hakerka
    @Nami – Paulina Kwiatkowska, imprezowiczka
    @pan-elf – Alicja Filipowicz, skejciara

    Wygląd postów i częstotliwość odpisów:
    Obecnie forum nie posiada panelu sesji ani do końca ustalonego wyglądu, są tylko domyślne skórki do wyboru. Dlatego proszę używać tylko domyślnego koloru tekstu (nie wiadomo czy inny kolor będzie funkcjonował we wszystkich motywach / skórkach). Każdy post w sesji proszę zaczynać od wstawienia małego (100x100px) awataru postaci, a pod nim pogrubione imię i nazwisko postaci, wszystko wyrównane do lewej.
    Dialogi piszcie od myślnika i pochyloną czcionką, nie wymagam pogrubiania imion w tekście.

    Częstotliwość odpisów:
    1 kolejka na tydzień, mój odpis powinien być we wtorek lub środę, wy jako gracze macie czas na odpisanie do kolejnego wtorku, czyli daję wam czas w weekend. Nie będę cały czas online, ale (teoretycznie) przynajmniej raz dziennie będę zaglądał na forum i odpisywał na wasze pytania, w komentarzach i na czacie. Obecny czat (zastępujący dawne PW) ma możliwość jednoczesnego uczestnictwa kilku osób, więc myślę że można by użyć jako ekwiwalent google docs dla ewentualnych dłuższych dialogów / scenek. Możecie oczywiście obstawiać za trzymaniem się sprawdzonego docsa, w tej kwestii nie będę narzucał forumowego czatu jako jedynej uświęconej opcji.

    Nie narzucam też minimalnej długości postów.

    Teraz kwestia NPC-ów. Poniżej (w spojlerze) stworzona wspólnym wysiłkiem lista reszty uczniów. Lista jest poglądowa, niektóre z waszych opisów trochę przeredagowałem i skróciłem, skupiając się na głównych informacjach. Sokołów Śląski to małe miasteczko, gdzie są tylko 2 szkoły podstawowe, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że każda z waszej postaci będzie znać mniej więcej połowę klasy, a przynajmniej kojarzyć z widzenia (albo był z wami w klasie, albo był w sąsiedniej). Lista jest alfabetyczna, według nazwisk. W nawiasach wstawiłem imiona tych waszych postaci, które mogą znać tę konkretną osobę, gdzie „znać” jest szeroko rozumiane. Nie narzucam wam, kto kogo zna, dlatego śmiało zgłaszajcie uwagi, komentarze („ja go nie znam, był w sumie w sąsiedniej klasie i dopiero teraz się dowiedziałem jak się nazywa”; albo „ a tą to dobrze znam, to córka ciotki/wujka, mieszkają po drugiej stronie miasta”). Czyli możecie, ale nie musicie tej osoby znać / kojarzyć etc. Na liście są 23 osoby, przy czym Agnieszka Kot jest w sąsiedniej klasie. Ze względu na zbieżność (mocne podobieństwo) nazwisk zdecydowałem, że Aishe Mirga też do niej trafi. Cai, możesz się z tym nie zgodzić, wtedy Aishe trafi do waszej klasy.

    1. Uczniowie NPC w waszej klasie:

    1. Piotrek Bochenek (Krzysztof, Mikołaj, Alicja, Paulina) – Klasowy błazen, zapalony kolekcjoner czasopisma "Twój weekend", który chętnie go pokazuje kolegom podczas przerw między lekcjami.

    2. Maciek Chaber (Alicja, Krzysztof, Mikołaj, Paulina) - klasowy bullie, dokuczają najczęściej kujonom i “tym słabszym”

    3. Klaudia Dobrowolska (Alicja, Krzysztof, Mikołaj, Paulina) - córka lekarzy, zawsze nienagannie ubrana, dobrze się uczy, uprzejma i miła;

    4. Tomek Frankowski (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jackiem Wróblem i Jędrzejem Hryniakiem trzymają się razem;

    5. Jędrzej Hryniak (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jackiem Wróblem i i Tomkiem Frankowskim trzymają się razem;

    6. Agnieszka Kot (Ariadna, Adam, Edyta) to kuzynka Iwony z sąsiedniej klasy. Nie mówi za wiele, ale ma świetne stopnie z przedmiotów ścisłych. Wydaje się mieć zaburzenia ze spektrum autyzmu.

    7. Joanna „Asia” Kowalczyk (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Stara się imponować gadżetami, ubraniami, domem. Bardzo dobrze się uczy, spokojna, zbyt grzeczna w porównaniu z resztą Uprzejma i wstydliwa, inni uczniowie potrafią jej dokuczać.

    8. Julia Kowalska (Edyta, Ariadna, Adam) – ekstrawertyczna, miła i niekonfliktowa popularna dziewczyna z klasy, blondynka o bujnym temperamencie, zawsze w centrum plotek i imprez, dobra w sporcie, ale słaba w nauce.

    9. Justyna "Carrie" Krawczyk (Krzysztof, Mikołaj, Alicja, Paulina, Ariadna) – Cicha, mało się odzywa, wszyscy mają ją za nawiedzoną. Dostała ksywkę "Carrie" na cześć bohaterki Stephena Kinga.

    10. Magdalena „Magda” Król (Edyta, Ariadna, Adam) — klasowa gwiazda, urok osobisty, przeciętne oceny, świetnie odnajduje się pośród ludzi. Nie znosi Edyty.

    11. Tomasz Lis (Edyta, Ariadna, Adam) - cichy, nieśmiały chłopak z uboższego domu, pasjonat poezji, historii i książek, unika tłumów.

    12. Michał Mazur (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina, Ariadna) - klasowy bullie, dokuczają najczęściej kujonom i “tym słabszym”

    13. Aishe Mirge (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) – z równoległej klasy, romka wychowywana przez babcię, która chce się wyrwać się z nieciekawego otoczenia. Niezbyt majętna, żeby pozwolić sobie na markowe rzeczy, czy nawet komplet nowych podręczników. Czego się wstydzi ale nie da po sobie poznać. Warunki mieszkaniowe również nie sprzyjają nauce. Dużo swojej garderoby szyje sama. Ma dryg artystyczny, nieźle rysuje. Ze względu na pochodzenie spotyka się z uprzedzeniami, zwłaszcza ze strony tych, którzy mieli kiedyś nieprzyjemny kontakt z krewniakami.

    14. Kasia Nowak (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Pewna siebie, odważna, śmiała, „liderka w paczce” (wraz z Pauliną, Magdą i Joanną). Bardzo towarzyska, lubi imprezy i bycie w centrum uwagi, trochę bujne ego

    15. Rafałek Pedarewski (Ariadna, Adam, Edyta) – przezwany jeszcze w podstawówce „Pedałkiem”. To cichy, słabowity i chorowity chłopak (silna astma), który chce zostać pisarzem.

    16. Iwona Polak (Ariadna, Adam, Edyta) – dziewczyny (Iwona i Ariadna) od razu złapały stosunkowo dobry kontakt, tak samo się ubierają i nie wchodzą sobie na głowę, podobno zostały raz przyłapane na pocałunku, ale to pewnie kolejna plotka. Matka Iwony posiada salon kosmetyczny, w którym przesiaduje czasami jej córka.

    17. Tomasz Rybak (Edyta, Ariadna, Adam) — chłopak z „tyłu klasy”, słucha metalu.

    18. Daniel Skorupski (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - nerd II wojny światowej. Z pomocą znajomych i Elektroniki Praktycznej zbudował domowej roboty wykrywacz metalu. Chodzi po lasach i dawnych miejscach bitew szukając pamiątek z przeszłości. Żyje legendami o złotym pociągu, tunelach łączących zamek Książ z kompleksem Riese, wunderwaffe i skarbach nazistów ukrytych w Sudetach. Ubiera się w pozyskaną z demobilu, oryginalną, aczkolwiek trochę zniszczoną M65-kę.

    19. Arek Sosnowski (Adam, Ariadna, Edyta, Paulina) najlepszy kumpel Adama Chlebowskiego uzdolniony piłkarz i sportowiec. Miły chłopak w typie golden retrievera do każdego się uśmiechnie i stara się być miły choć między uszami ma ciut pusto marzy mu się kariera profesjonalnego piłkarza przystojny i wysportowany.

    20. Katarzyna Stobiecka (Adam, Ariadna, Edyta) – Kujonka, ulubienica nauczycieli typ dzieciaka który przypomni pod koniec lekcji że pedagog zapomniał zadać pracy domowej na weekend. Dzieli z Adamem pasję do teatru i kultury masowej we trójkę (Katarzyna, Arek, Adam) są dziwną paczką ale często razem się uczą i spędzają razem przerwy i czas poza szkołą.

    21. Magda Wiśniewska (Paulina, Mikołaj, Alicja, Krzysztof) - Głupiutka, trochę dziecinna, Często robi niemądre rzeczy, żeby zaimponować lub być zauważona Bardzo naiwna, zabawna, poziom wredoty zerowy, „Goni za chłopakami”, lubi się śmiać i tańczyć

    22. Jacek Wróbel (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - kujon, zawsze w pierwszej ławce, wraz z Jędrzejem Hryniakiem i Tomkiem Frankowskim trzymają się razem;

    23. Łukasz Zaręba (Mikołaj, Alicja, Krzysztof, Paulina) - fan techno i Schwarzeneggera. Nosi włosy postawione na żel, ciemne okulary nawet gdy jest jasno i białe spodnie z tribal wzorem, nazywane pieszczotliwie przez kolegów - spodniami z tatuażem. Grając w piłę, nie podaje, tylko sam leci na bramę, po czym oddaje bombę, która mija się z celem o dobrych kilka metrów. Jak na cyber-człeka lubiącego trans i elektronikę przystało, odnajduje się również w tranzystorach i programowaniu.

    2. Nauczyciele w waszej szkole (lista będzie rozbudowywana w miarę potrzeb:

    • Anna Boćwiałkiewicz - nauczycielka biologii i chemii, wychowawczyni równoległej klasy 1A

    • Jan Józefiak - stary, surowy nauczyciel, wychowawca klasy 3A. naucza Fizyki oraz WOSu. Stary wyga, który na uczniowskich numerach, wykrętach i matactwach "zjadł zęby". Nie da sobie wejść na głowę.

    • Dorota Rusicka - dyrektorka szkoły, dawniej uczyła języka rosyjskiego

    • Henryk Wrona - wychowawca (klasa 1B, czyli wasza), nauczyciel historii oraz geografii. Was naucza tylko historii, geografia jest z innym nauczycielem. Pan Henryk to nauczyciel, któremu jeszcze się chce. Jest mniej więcej w wieku waszych rodziców, może nieco starszy.

    3. NPC powiązani z waszymi postaciami:
    <lista do zrobienia>

    4. NPC inni:
    <lista do zrobienia>

    Inne sprawy organizacyjne:
    Wątek sesyjny wystartuje najpóźniej w przyszłym tygodniu. Prawdopodobnie jutro (w czwartek), a najpóźniej pojutrze (piątek) wkleję orientacyjną mapkę z planem miasteczka. Korzystając z informacji dostarczonych z kartą postaci zaznaczę na niej ważniejsze miejsca (m.in. gdzie mieszkacie). To nie będzie dokładny układ ulic, tylko podgląd na to jak mniej więcej to wygląda. Dla przypomnienia: z jednego na drugi koniec miasteczka da się przejść w 25min (północ – południe) bądź 40min (wschód-zachód), czyli założeniem jest, że każdy z was wie gdzie co jest (może nie nazwę każdej najmniejszej uliczki) i nie ma się gdzie zgubić.


    Plan miasteczka Sokołów Śląski:

    Plan miasteczka

    Plan jest tylko poglądowy, nie trzyma żadnej skali. Jak już pisałem, miasteczko można przejść z jednego końca na drugi w 30-40 minut (wschód-zachód) bądź 25-30 minut (północ-południe). Zaznaczyłem ważniejsze miejsca, jak rynek, waszą szkołę, zamek. Dwie dzielnice mają już nazwy (Błonia i Przedmieście Lubańskie). Zielonymi kropkami zaznaczyłem kto gdzie mieszka. Grube czarne linie to schematycznie narysowane główne ulice, owal pośrodku to Stare Miasto.
    Budynek z czerwonym "X" to problematyczny budynek socjalny zamieszkały przez cyganów.
    Stare Miasto położone jest na niewielkim wzniesieniu, Zamek jest na wzgórzu, podobnie jak tzw. wille - duże domy wybudowane po upadku komuny.


    Plan lekcji

    Poniedziałek - 8 godzin (od 8:00 do 15:25)
    Wtorek - 8 godzin (od 8:00 do 15:25)
    Środa - 7 godzin (od 8:55 do 15:25)
    Czwartek - 5 godzin (od 8:00 do 12:25)
    Piątek - 7 godzin (od 8:00 do 14:30)

    Przerwy są 10 minutowe, po 5. lekcji jest długa, 25 minutowa przerwa:

    1. lekcja: 8:00-8:45
    2. lekcja: 8:55 - 9:40
    3. lekcja: 9;50 - 10:35
    4. lekcja: 10:45 - 11:30
    5. lekcja: 11:40 - 12:25
      Długa przerwa
    6. lekcja: 12:50 - 13:35
    7. lekcja: 13:45 - 14:30
    8. lekcja: 14:40 - 15:25
    PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK
    1 Muzyka Informatyka - WF Historia
    2 Fizyka Historia J. Niemiecki WF Geografia
    3 Godz. wychowawcza J. Polski J. Niemiecki Fizyka J. Polski
    4 Chemia Matematyka Biologia Wych. do zycia w rodzinie Matematyka
    5 Biologia Chemia Religia Matematyka Przysposobienie obronne
    6 Religia Plastyka J. Polski - WOS
    7 WF Geografia J. Polski - J. Angielski
    8 WF J. Angielski Matemtyka - -
    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Ważna informacja:

    Dostałem właśnie... 7. kartę postaci. Nie chcę nikogo wyrzucać, dlatego zaryzykuję i nikogo nie skreślę.

    ZAMYKAM REKRUTACJĘ.

    Niech ten temat będzie jeszcze trochę otwarty. Uporządkuję zebrane karty (m.in zrobić łączną listę współwięźniów współuczniów, żeby być pewnym, że nie było np. powtarzających się nazwisk.) Kiedy ogarnę te podstawowe rzeczy, zakładam wątek w komentarzach w dziale "Sesje inne".

    I dzięki za ten entuzjastyczny odzew na rekrutację, naprawdę się tego nie spodziewałem.

    Archiwum horror nastolatkowie własny stranger things

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Krzysztof

    Kątem oka obserwował jeszcze Justynę. Ta, dosłownie ignorowana przez wszystkich poza Komedą i Bochenkiem, wcisnęła się w szerszą lukę za drabinkami i próbowała wtopić się w ścianę.

    Na wspomnienie o szafkach dla wybranych Piotrek się zaśmiał pod nosem:
    - Stawiam piątaka że do świąt ktoś spróbuje je podpalić.
    - Ty?
    - Co ty, chcę mieć szansę zachowania piątaka. Wchodzisz, poganin?

    Paulina i spółka

    Kasia z uśmieszkiem wróciła do grupy. Bez problemu udawała, że ona nigdy nigdzie się nie ruszała.
    - To co, idziesz dzisiaj na dyskotekę? W "Miami" robię imprezę na rozpoczęcie roku. Hmm?
    Paulina obserwowała nauczyciela. Ten, jak na swój wiek, szybko zniknął w korytarzu. Królowa Kasia tymczasem, będąc w świetnym humorze, zostawiła przyjaciółki i powoli przeciskała się przez tłum.

    Ariadna i jej "klub"
    Wspomniane przez dyrektorkę szafki (świeżo odmalowane, ale na pewno nie była to pierwsze odmalowanie tych szafek, pewnie pochodziły z jakiegoś zamkniętego zakładu pracy) stały prowizorycznie w korytarzyku przy sali gimnastycznej, tam gdzie były szatnie (zamknięte na klucz, Rafałek i Agnieszka to sprawdzili). Szafki pewnie zostaną przeniesione w inne miejsce, bo sala gimnastyczna była dosłownie na końcu szkoły.

    To był moment. Ariadna zaklaskała (Agnieszka i Rafałek już przestali nerwowo rozglądać się na około) i w tym momencie pojawił się nauczyciel. Iwona zdążyła jeszcze zatrzasnąć szafkę, co tym bardziej zogniskowała uwagę nauczyciela. Starszy pan, okulary w grubych oprawkach, marynarka (ale nie pełen garnitur).
    - Ty, ty i ty (wskazał na Ariadnę, Agnieszkę i Rafała), pod ścianę. Ty - wskazał na Iwonę - otwórz tę szafkę. Natychmiast.

    Nauczyciel nie krzyczał. Jego głos po prostu eliminował opór. Iwona, spuszczając głowę, otworzyła szafkę. Woń zapachów, w tym świeżej czerwonej farby olejnej, wydostała sie na zewnątrz. Byłoby lepiej, gdyby nauczyciel w tym momencie się wydarł, rzucił kimś o podłogę.
    - Zamknij. I nie próbujcie nawet udawać, że ta puszka farby nie jest wasza. Na salę, już.
    - Ale...
    - Wracać na salę.

    Nie dyskutowaliście. Gdy tylko minęliście drzwi kazał wam stanąć pod ścianą przy wejściu. I sam stanął obok.
    - A teraz grzecznie czekacie do końca apelu. A jutro meldujecie się w szkole razem z rodzicami.

    Cała scena wejścia i wyjścia została oczywiście zauważona przez wystarczająco dużą liczbę uczniów, żeby przez tylne rzędy niosły się szepty, co chwila ktoś wychylał głowę, a gdy tylko właśnie ten nauczyciel rzucił spojrzeniem przez długość sali, gwałtownie odwracali głowy i udawali że o niczym nie wiedzą.

    Nauczyciel na pewno nie był przyjaznym misiem, którego można by było owinąć wokół palca. Oj nie.

    Edyta Szulc

    Stała i słuchała monologu pani dyrektor, tej bezsensownie kwiecistej mowy. Nowa szkoła, ale treść jak zawsze taka sama. Jedynym zainteresowaniem jakie przejawiała było to, kto ich będzie uczył informatykę. Edyta wiedziała, że w Sokołowie był tylko jeden nauczyciel tego przedmiotu, pan Łukasz, który nauczał tej dziedziny we wszystkich szkołach w mieście. Już dawno stwierdził, że Edyty program nauczanie niczego nie nauczy czego by ona nie umiała, przez co nudziła się na lekcji. Szóstka na koniec roku nie była żadnym wyzwaniem. Edyta nie widziała pana Łukasza wśród nauczycieli, ale niczego to nie dowodziło, ponieważ mógł być na rozpoczęciu roku w każdej innej szkole w Sokołowie.

    -...idziesz dzisiaj na dyskotekę? W "Miami" robię imprezę na rozpoczęcie roku. Hmm? - dobiegło do jej uszu. Na pewno nie było to skierowane do niej.

    Adam Chlebowski

    Zaraz obok niego Arek i Kasia (Stobiecka) gadali o tym, że w końcu otworzyli dom kultury i da się nareszcie iść do kina (Kasia się wypierała, bo to liceum i na pewno od początku będzie dużo zadane).
    - Ej Adam - Arek sprzedał koledze sójkę w ramię - Będziesz w Miami? Dziś wieczorem będzie dyskoteka, rozruszamy się.

    Adam wiedział, że jego ojciec klnie na właściciela tego klubu, tego "jebanego solidarucha", bo ten nie okazał mu wystarczające szacunku. I że ten od "Miami" ma zbyt mocne plecy, żeby Chlebowski mógł mu naprawdę zaszkodzić.

    Mikołaj

    Poczuł że ktoś się do niego przykleja. Nie kojarzył jej imienia, ale to była "psiapsi" Pauliny, siostry Michała. Dziewczyna wyszczerzyła ząbki, koszula opinała biust.
    - Cześć, Kasia jestem. Idziesz na dyskotekę? Dzisiaj w "Miami"?

    Alicja

    Odcięcie się od świata nie wyszło do końca tak, jak by chciała. W momencie wchodzenia na salę na chwilę zdjęła słuchawki i dopiero w tłumie ponownie je założyła, dodatkowo ukrywając pałąk w rozpuszczonych włosach. Ale to nie na wiele się zdało, trudno zniknąć kiedy jest się co chwila popychanych, ktoś się obok głośno wita albo... próbuje podrywać.
    Kojarzyła Mikołaja jako tako z podstawówki, podobnie jak Kasię i resztę tej głośnej paczki, na każdej szkolnej imprezie bawiącej się najgłośniej i najlepiej ze wszystkich. I teraz Kasia ordynarnie kleiła się do Mikołaja.
    - Cześć, Kasia jestem. Idziesz na dyskotekę? Dzisiaj w "Miami"?
    Mikołaj nie wyglądał na kogoś, kto mocno zainteresuje się Kasią, ale kto wie?

    Wszyscy

    Szum przechodzący przez ostatnie rzędy dotarł do nowych uczniów.
    - O ja cię... Co za ciołki...
    - ... ej Łysy, nawet ty czegoś takiego nie odpierdoliłeś,...
    - Kurwa... podpaść Józefiakowi na rozpoczęciu... mają przesrane...
    - ... do końca roku, na bank...
    - Kojarzysz ich?
    - Nie, to chyba nowi.
    - ... o kurwa, no to on in już nigdy im nie popuści...

    Nowi uczniowie stojący w tłumie obejrzeli się. Obok nauczyciela, który był TYM Józefiakiem (Paulina i Mikołaj wiedzieli o kogo chodzi), stała czwórka uczniów, trzy dziewczyny i jeden chłopak wyglądający tak, jakby zaraz miał się rozpłakać.

    Ariadna mogła się jedynie domyślać, że tym nauczycielem może być Józefiak. Słyszała o nim od brata.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Józefiak się nie uśmiechał, w sumie równie dobrze mógłby robić za grabarza. I jednocześnie był starym belfrem, za którym stały dziesiątki lat doświadczenia w zawodzie. Co bardziej naiwni pewnie by gadali, że on ma tam w głowie taki radar i rentgen, co wykrywa i prześwietla każdego ucznia na wylot i od razu demaskuje wszystkie szachrajstwa.

    Nie. Józefiak był tym rodzajem nauczyciela, który na uczniowskich wykrętach, kłamstwach i psikusach zjadł zęby.

    No żesz ty cholero! - mogła klnąc w głowie Ariadna, gdy Józefiak w drodze na salę gimnastyczną (nie było daleko, ot, w sumie zaraz za róg) naprawdę uważał, żeby iść z tyłu. Próba spowodowania żeby nauczyciel ich wyprzedził (Ariadna zwolniła, a Iwona szybko dostosowała się do jej kroku) nie wyszła:
    - Wracać na salę - wypowiedziane beznamiętnym głosem.

    Iwona nadal ściskała torbę. Mogła się domyślać, że jej niebieskie włosy działają na nauczyciela jak płachta na byka.

    Przy Józefiaku wszystko szło nie tak. Spróbowała z drugiej strony, wskazując na kroplę na palcu. Tu już stary Józefiak się zawahał. Niespodziewanie na pomoc przyszła jej obca dziewczyna:
    - Proszę pana, gdzie tu są toalety.
    Józefiak skapitulował
    - Ale się pospieszcie - powiedział i wskazał na najbliższą szatnię. Po chwili trzymanym w dłoni kluczem (z dużym, drewnianym brelokiem) otworzył ze drzwi (co chwila obserwując Ariadnę). Wycofał się na korytarz przy wejściu na salę gimnastyczna. Stał w takim miejscu, że jednocześnie obserwował co się dzieje w korytarzyku przy szatniach (tam też stały te szafki) oraz wejście na salę gimnastyczną (przez otwarte drzwi dobiegał głos pani dyrektor).
    - I myć ręce!

    Ta druga dziewczyna widocznie nie miała żadnych lewych interesów tylko od razu zamknęła się w kabinie.

    ***

    Apel dobiegł końca, pani dyrektor życzyła wszystkim miłego i dobrego roku szkolnego, potem zadzwoniła dużym, ręcznym dzwonkiem zaczynając nowy rok szkolny. Rozległy się brawa, nauczyciele zabrali uczniów do swoich klas, pierwsze klasy miały jeszcze zostać na sali. Została też jedna ze starszych klas, oglądająca się na Józefiaka, stojącego przy wejściu na salę z czwórką pechowych uczniów.
    - 3A, poczekajcie na boisku, zaraz do was przyjdę.
    Oprócz pani dyrektor i Józefiaka na sali był jeszcze nauczyciel i nauczycielka, oboje mniej więcej w wieku waszych rodziców (nie dotyczy mamy Poganina). Gdy tylko 3A wyszła z sali, Józefiak poprowadził pechową czwórkę (ponownie idąc za nimi) do reszty zgromadzonych.
    - Pani Doroto, mamy pierwszy przypadek wandalizmu w tym roku. Przyłapałem tych tu na niszczeniu szafek. Zechce pani to zobaczyć.
    Wśród uczniów rozszedł się szmer. Uśmiechniętej pani dyrektor zszedł z twarzy uśmiech. Józefiak przepuścił ją przodem, pani dyrektor szła bardziej nerwowo. Zniknęli z pola widzenia na minutę, może dłużej. Gdy wrócili, pani dyrektor z trudem hamowała swoją wściekłość:
    - Milczycie niepytani. I tak jak pan Józefiak wam powiedział, przychodzicie jutro rano do szkoły z rodzicami. Albo innym opiekunem prawnym - aż drżała - ósma rano. Pod sekretariatem.

    Dalej poszło już szybciej. Wśród obecnych pierwszoklasistów sprawdzono obecność, wy byliście w klasie 1B (co wiedzieliście już wcześniej). Waszym wychowawcą był pan Henryk, pani Ania miała pod sobą klasę 1A. Przy odczytaniu listy wyszło na jaw, że przyłapana czwórka jest z waszej klasy.

    ***

    Pan Henryk prowadził klasę przez szkołę (nie było możliwości żeby się wymknąć, Józefiak poprosił nauczyciela mieć całą czwórkę na widoku). Najpierw korytarzem do starego budynku, gdzie mieścił się pokój nauczycielski, sekretariat, gabinet pani dyrektor, biblioteka, potem łącznikiem do nowego budynku, do piwnicy, gdzie były szatnie, boksy wygrodzone metalowymi siatkami z której odłaziła zielonkawa farba. Korytarzem przez piwnicę poszliście na drugi koniec, mijając zamknięte pomieszczenia. Żadne z nich nie wyglądało na salę lekcyjną. Nie było tam tę żadnych toalet.
    W ten sposób nauczyciel Wrona zrobił wam rundę przez szkołę. Na parterze (oprócz sal lekcyjnych) znajdowała się też stołówka ze sklepikiem. Obecnie wszystko było zamknięte. Na korytarzach było pusto. Toalety były tutaj na każdym piętrze.

    Paulina i Ariadna wiedziały , że za budynkiem od strony drugiej klatki schodowej, jest nieoficjalna "palarnia". O tej wychowawca oczywiście nie wspomniał.

    Sala klasy 1B znajdowała się na pierwszym piętrze, mniej więcej w połowie korytarza. Mimo uchylonych okien nosy zaatakował smród świeżej farby olejnej. Pomieszczenie było świeżo po remoncie, olejna lamperia w kolorze piaskowym aż biła po oczach (wyżej ściany i sufit były po prostu białe). Okna wychodziły na boczną, wyłożoną trylinką, uliczkę. Szkolne boisko było po drugiej stronie budynku, niewidoczne z tej klasy.

    Zajęliście miejsca (Krzysztof od razu rzucił się na sam koniec, pod ścianę, żeby nie było widać, że siedzi na skraju krzesła, kilku znanych z podstawówki kujonów zagnieździło się z przodu, paczka Adama trzymał się razem, podobnie jak paczka Pauliny, Kasia co chwila rzucała spojrzenia Mikołajowi). Ławki i krzesła nie były nowe, ale odnowione, metalowe stelaże pociągnięto czarną farbą (blaty i inne elementy ze sklejki i paździerza były tylko wyczyszczone). Co bardziej ciekawscy szybko sprawdzili, że pod blatami nie ma żadnych gum do żucia.

    Zaczęło się kolejne, tym razem na szczęście krótkie przemówienie. Wasz wychowawca, pan Henryk Wrona, był nauczycielem historii oraz geografii, przy czym w tym roku szkolnym ni będzie waszym nauczycielem tego przedmiotu. Potem omówił standardowe rzeczy: Najpóźniej na początku przyszłego tygodnia przeprowadzi się wybór na przewodniczącego, zastępcy przewodniczącego oraz skarbnika klasy. Omówił szkolne wycieczki (będą dwie, jedna jednodniowa do Jeleniej Góry do teatru pod koniec miesiąca, oraz druga, dłuższa, pod koniec tego roku szkolnego). Potem przedstawił plan lekcji - odsłonił skrzydła tablicy, ukazując wyrysowaną tabelką z planem lekcji oraz wypisanymi godzinami. Było tego więcej niż w podstawówce, ale mogło być gorzej. Pierwsza lekcja zaczynała się o 8 rano, kończyli najpóźniej o 15:30. Poniedziałek i wtorek był pełen program, w środę zaczynali dopiero od drugiej godziny lekcyjnej, w czwartek mieli najkrócej, tylko 5 godzin lekcyjnych, a w piątek mieli o jedną lekcję krócej.

    Nauczyciel poczekał, aż wszyscy przepiszą plan lekcji. Po kilku minutach (Pan Wrona nie poganiał) spytał, czy wszyscy przepisali, kilka niewyraźnych pomruków i kiwnięć głową wystarczyło mu a potwierdzenie. Wstał zza biurka, stanął na środku klasy.

    - Teraz powinien wam powiedzieć, że na dzisiaj to już wszystko i jesteście wolni -uśmiechnął się, nawet całkiem sympatycznie. - Ale mam dla was niespodziankę. Jak pewnie już wiecie, na zamku prowadzone się prace remontowe. Dzięki uprzejmości ekipy z Pracowni Konserwacji Zabytków zorganizowałem dla was małą wycieczką po zamku. Klasa, wstajemy, ustawiamy się w pary i marsz na zamek! - był w dobrym humorze, pomijając sprawę Ariadny i jej paczki.

    Aha, temu nauczycielowi się jeszcze chciało.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Dyskoteka w klubie "Miami"

    Adam

    Jeden z dresów nawet się zaśmiał, patrząc jak ten pląsa przed bramkarzem (bramkarz się nie śmiał, nie spuszczał wzroku z "elementu problemogennego"), ale reszta nie zareagowała tak jak chciał. Sztylety w oczach, grymasy (jednemu brakowało kilku zębów), brakowało tylko pary buchającej z nosa jak u byka. Widział, jak się zbliżają...

    Mikołaj - w swoim domu

    Ziewacz nie protestował, ale nic poza tym, nie przejawiał większego zainteresowania, nawet jak spod zaparkowanego na ulicy samochodu śmignął kot, albo coś podobnego. Zignorował to. Pies dłuższą chwilę obwąchiwał słupek ogrodzenia na rogu ulicy, dopiero po dłuższej chwili podniósł łapę.
    Mikołaj zrobił rundkę z psem, wrócił na posesję. Gdy tylko zamknął drzwi zobaczył ojca stojącego przy telefonie. Proste plecy, sztywna postura. Od razu było widać, że to rozmowa służbowa. Albo goni komuś kota albo sam dostaje opieprz.
    - Tak jest - odwiesił słuchawkę. Czyli to drugie.

    Mikołaj widział jak ojciec bezgłośnie, ekpresyjnie skomentował to po żołniersku: kurwa. (Mimika twarzy, ruch ust i od razu wiadomo, o jaką partykułę chodzi).
    - Kto dzwonił? - mama wychyliła się z pokoju.
    - Dowódca, dostał cynk od kolegi z Warszawy o niezapowiedzianej kontroli. Też z Warszawy. Goni wszystkich, muszę jechać do jednostki. Nie wiem na jak długo, ale może w czwartek będę z powrotem. A koty pewnie już w ramach nocnych ćwiczeń malują krawężniki.

    Krzysztof.

    Piętrowe scenariusze w głowie nabierały tempa. Zniknęła gdzieś muzyka, zniknął gdzieś tłum. Adam otwierał przed nim kompletnie nowe wymiary. Fascynujące.

    Adam i Paulina

    Adam jakby ignorując wszystkich dalej robił występ przed dresami. Numer nie poskutkował, mógł rozpocząć odliczanie do momentu, kiedy pierwsza pięść trafi go w twarz, zanim ochroniarz zdąży zareagować.

    Cztery.
    Trzy.
    "Billie Jean is not my lover"
    Dwa.

    - O, jesteś. Zniknąłeś nam.

    Jeden nigdy nie nastąpiło. Paulina, koleżanka z klasy, chwyciła go za ramię, ciągnąc na salę. A dresy... Opad szczęki, agresja która zamieniła się w maślane spojrzenia. Ordynarnie gapili się Paulinie na biust.

    Paulina dosłownie czuła ich spojrzenia, gapili jej się na cycki. I na nogi. Rozbierali wzrokiem. Jak najszybciej pociągnęła Adama za sobą, żeby być jak najdalej od nich. Adam był przytomny na tyle, żeby mieć drobniaki na wejście, poszło sprawnie, a zanim tamtym agresja ponownie uderzyła do głowy, odgradzał ich już bramkarz. Nie wejdą.
    - Hej, lala... - więcej nie usłyszała, muzyka stała się głośniejsza, a oni byli coraz dalej.

    Alicja

    Mikołaj nie był jedynym który się ewakuował. O ile ten był dla dresów nikim i po prostu przeszedł, Alicja musiała to lepiej zaplanować. Widziała, jak Paulina ruszyła do Adama. Alicja zaryzykowała, odwracając się do ściany i...

    Widziała, jak Paulina ściąga na siebie uwagę bandy problemów (swojego brata wśród nich nie widziała, co nie znaczyło że go tam na pewno nie było). Przemknęła chyba niezauważona, bo nikt jej nie zaczepił, szybko pokonał schody, niemalże rozpychając kolejnych dyskotekowców. Starcy imprezy na dziś. Odeszła jeszcze kawałek, odwróciła się. Nikt za nią nie szedł, nikt nie zwracał uwagi. Dokąd teraz? Do domu?

    Krzysztof

    Fascynujące. Obserwował jak dresy zaraz przypierdolą Adamowi i będzie nawalanka, ale wtedy pojawiła się Paulina i.... (widział też, jak Mikołaj i Alicja osobno wychodzą ignorując całe to zamieszanie), i... Adamowi nic się nie stało, podążał jak posłuszny psiak holowany przez Paulinę, a dresi wyglądali, jakby byli w stanie zrobić wszystko jak tylko dziewczyna kiwnie palcem. Czary.

    Jak ona to to zrobiła? Wszystkie dziewczyny to potrafią? Nawet Carrie? Nawet siostra Faustyna?

    ...
    The lover of life's not a sinner
    The ending is just a beginner
    The closer you get to the meaning
    The sooner you'll know that you're dreaming

    ...

    Czy śni, czy to coś innego? Smok na dupie, niepytany, zionął ogniem.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Szarzyzna


    Klub „Miami”, późny wieczór.

    Ze znanych Adamowi osób zwijało się coraz więcej osób. Nawet Arek dość szybko się ewakuował, zaraz po tym jak skończył tańczyć do tego, co didżej puścił, a co od dłuższego czasu było na listach przebojów w radiu - „Takie tango” Budki Suflera. Dopił colę, czy coś tam innego co zamówił i opuścił klub. Zbiegł po schodach i kompletnie ignorując zafascynowane spojrzenia (zielone grochy) mocno odbijały się w świetle sodówek. Dotarł do domu bez problemu, nie pozabijał się na krzywych płytach chodnikowych, nie wdepnął w psią kupę ani nikt się go nie spytał, czy ma jakiś problem. Nawet w domu.


    Sokołów Śląski, gdzieś na mieście.

    Nie zdążyły nawet krzyknąć. Było ich dwóch. Tylko to zauważyła, gdy tylko wysiadła z samochodu. Pięść prosto w szczękę, potem upadła. Uderzyła głową w chodnik, straciła przytomność.


    Adam Chlebowski, dom.

    Obyło się bez awantury, bez komentarzy ze strony ojca siedzącego jeszcze przed telewizorem. Poszedł od razu na górę. Zasnął.
    Sygnał dzwoniącego telefonu, głośne marudzenie ojca, niemalże równie głośne próby uciszenia go przez matkę, żeby nie obudził Stefci. Zapalone światło na korytarzu, ojciec schodzi po schodach. On nawet nie próbował być cicho.
    - Słucham?
    - …
    - Posterunkowy, jaja sobie robisz?
    - …
    - O cholera, daj nam kwadrans, ja pierdolę…

    Kroki po schodach.
    - Adrian! Wstawaj! Jedziemy na akcję!

    Adam to zaciekawiło. Że dzwonili do ojca po nocy, to normalne, zdarzało się. Ale żeby ojciec budził brata i jeszcze mówił o akcji, to było coś nowego. Niestety dalsze rozmowy były już o wiele cichsze, po kilku minutach zgasło światło, na podjeździe odpalili samochód. Wyrwany ze snu Adam po chwili ponownie zasnął.


    Krzysztof Komeda, kościół – poranna msza.

    Na pierwszej mszy nie było wielu osób. Był proboszcz, siostra Faustyna, on jako jedyny ministrant i aż ośmiu wiernych, w tym jego matka. Kiedy inni mogli pospać do siódmej albo dłużej, matka Krzysztofa budziła go już zaraz po piątej, bo msza była o szóstej. Krzysztof nie był zbytnio skoncentrowany, myślami był nadal na dyskotece, a wzrokiem na siostrze Faustynie. Jej habit nie był obcisły, co to to nie, po prostu habit, ale niektóre części ciała były wyraźnie zarysowane. Ksiądz proboszcz był mniej więcej w połowie modlitwy eucharystycznej, a Krzysztof w myślach wyobrażał sobie, jak zrywa siostrze Faustynie habit i…

    Odgłos prującego się materiału był niemożliwie głośny. Z prawdziwym przerażeniem Krzysztof widział, jak habit siostry Faustyny pruje się na szwie, odsłaniając pasek od białego biustonosza. To było niemożliwe! Jakby niewidzialne dłonie rozerwały habit! Na jego oczach. Reakcja siostry Faustyny dała mu do zrozumienia, że to nie przewidzenie.

    Matko Bosko! Zaraz jeszcze przypomniał mu się fragment ze Starego Testamentu, Księga Powtórzonego Prawa: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza.”


    Paulina Kwiatkowska, dom.

    Budzik zadzwonił zdecydowanie za szybko. Nie otwierając oczu, na pamięć, pacnęła budzik ręką hałasujące urządzenie. Ten ucichł. Po chwili już powoli sprawdziła w co trafiła dłonią, po coś jej nie pasowało. Szeroko otwartymi oczami spojrzała na szafkę nocną. Dłonią klepała szafkę, budzik stał dalej. Nie było żadnej szansy, żeby dosięgnęła go bez mocnego wychylenia się, graniczącego z wypadnięciem z łóżka.

    Zerwała się z łóżka, po chwili wróciło logiczne myślenie. Ale fajnie, wystarczy że uderzy w szafkę a budzi i tak zamilknie. Wzięła budzik, przestawiła czas budzenia na te kilka minut do przodu. Ten zgodnie z oczekiwaniem ponownie zaczął dzwonić. Klepnęła w szafkę. Nic się nie stało. Uderzyła mocniej. Nic, budzik nadal dzwonił.
    - Paulina, wstawaj!
    Zrezygnowana i zaniepokojona wyłączyła budzik tak jak zwykle. Przycisk stawiał wyczuwalny opór, budzik nie mógł się ot tak sam wyłączyć.


    Adam Chlebowski, dom.

    Był już po śniadaniu, spakowany do szkoły. Mama stała przy telefonie, szukając czegoś w zeszycie z zapisanymi numerami.
    - No gdzie on jest? Przecież miałam go zapisanego!
    - Czego szukasz mamo?
    - Numer do cioci Wandzi, ma dzisiaj imieniny.
    Adam wiedział o cioci Wandzi tyle, że istnieje. Nie pamiętał jej, nigdy z nią chyba nie rozmawiał, po prostu dalsza rodzina, mieszkała gdzieś w … Oławie? A może Olsztynie? I skąd niby ma znać ten numer telefonu? Nic tutaj nie…
    - 56 93 713 – Adam bez zająknięcia wyrecytował numer, aż się sam przestraszył.
    … pomoże.
    Mama po chwili znalazła numer w zeszycie.
    - Jest! 56 93 713... - spojrzała się na syna. - Skąd wiedziałeś?


    Alicja Filipowicz, dom.

    Była już po śniadaniu i myła zęby w łazience, kiedy między tatą (który jeszcze nie był w swoim warsztacie) a bratem wybuchła awantura. O to co zwykle. Poczekała w łazience trochę bliżej, aż się uspokoi, dopiero wtedy wyszła do przedpokoju.
    - A ty pewnie świetnie wczoraj bawiłaś, co? - brat stał w korytarzu, nadal wkurzony. - Mnie kurwa nie chcieli wpuścić, ale ty tam na pewno byłaś, widziałem ciebie!
    - O co ci chodzi?!
    - Ty już wiesz o co, na mnie tatuś naskakuje, a ty się szlajasz po nocy! - i rzucił w nią kubkiem.

    Tego się nie spodziewała, stała na tyle blisko, że nie zdążyła się uchylić. To był chyba najdłuższy ułamek sekundy jej życia, gdy kubek z resztkami kawy leciał prosto na jej twarz. Nie zdążyła krzyknąć.

    A potem oniemiała. Tak samo jak jej brat, oniemiał i naprawdę się przeraził. Chyba do tych kilku wciąż funkcjonujących szarych komórek nareszcie dotarło co zrobił. Rzucił w Alę kubkiem. A kubek…

    Kubek unosił się kilka milimetrów od jej nosa, podobnie jak fusy po kawie, unoszące się swobodnie w powietrzu. Przestraszona odsunęła się, porcelitowy kubek po chwili spadł na wykładzinę nie tłukąc się.

    - Co to kurwa było?!

    Alicja nie czekając złapała przygotowany plecak (torbę?) i wybiegła z domu.


    Mikołaj Pogorzelski, w drodze do szkoły.

    Noc minęła spokojnie, nawet śliwa pod okiem nie rozrosła się zbytnio. Szedł chodnikiem, zbliżał się do ulicy obiegającej stare miasto, zbliżał się do „cygańskiego pałacu”, zdemolowanego budynku socjalnego. Tym razem nie było przed nim policji, gdyby nikogo nie było to też by było dobrze, bo nie miał ochoty na kłótnię z tymi neandertalami.

    Niestety, to by było zbyt pięknie. Trzech cyganów nieokreślonego wieku siedziało na starej kanapie pod zadaszeniem przy samej ulicy. Wstali.

    Nie chciał się bić, najlepiej będzie zmienić stronę ulicy. Tak.
    - Ej ty!
    Zrobił krok i musiał gwałtownie się zatrzymać, inaczej wyrżnąłby ryjem w ścianę domu po przeciwległej stronie ulicy. Nie przewidziało mu się, zrobił tylko jeden krok i pokonał z dobrych dziesięć metrów ot tak, w mgnieniu oka! Odwrócił się. „Straż pałacowa” stała tam gdzie stała, a ich miny wyraźnie mówiły „ co tu się kurwa odpierdala”. Miny mieli, jak gdyby z nieba zaczęła lecieć wódka, suszące się w oknach dywany zaczęły latać, a robienie dzieci dwunastolatkom stało się nagle legalne.

    Mikołaj nie czekając na rozwój wydarzeń rzucił się biegiem, nie dając tym menelom okazji na reakcję. Zatrzymał się dopiero kilkaset metrów dalej, mniej więcej w pół drogi do szkoły.

    Co tu się wydarzyło?


    Wszyscy, szkoła, niespodziewany apel.

    Jeśli ktoś z was miał nadzieję, że to dosyć wrażeń jak na ten dzień, to się mylił. Tak nie powinien wyglądać normalny dzień w szkole. Przed szkołą stał zaparkowany policyjny polonez, a zdenerwowani nauczyciele kierowali każdego na salę gimnastyczną. Nie było mowy o kolegowaniu się, o ostatnim dymku, wszyscy marsz na salę! Nie było przebieranie butów, nie był ustawiania uczniów w pary ani w klasy, po prostu kazano wam być na sali.

    Na środku, obok dyrektorki (a raczej to dyrektorka stała obok) stało dwóch policjantów (Adam od razu rozpoznał swojego ojca, tego drugiego nie kojarzył, to był chyba ten nowy, zaraz po szkole policyjnej, którego ojciec określał jako „mięczaka”).
    - Drodzy uczniowie – głos zabrała pani dyrektor – z powodu tej wstrząsającej tragedii, która wydarzyła się w nocy, chciałabym…
    Komendant Chlebowski zaraz jej przerwał.
    - Do sedna. W nocy doszło do brutalnego porwania. Porwana została wasz koleżanka Joanna Kowalczyk. Jej matka została skatowana i została przewieziona do szpitala w Legnicy…

    Pani dyrektor zakryła twarz dłonią, chyba musieli uzgodnić wcześniej z komendantem coś innego, coś bardziej przystępnego dla dzieci.
    -… z tego powodu szukamy świadków. Zaraz po tym apelu czekamy na tych, którzy coś wiedzą, coś lub kogoś widzieli. Macie się zgłosić do gabinetu pani dyrektor. I żadnych żartów, to będzie utrudnianie śledztwa. Kto nic nie widział, nic nie słyszał i nic nie wie, idzie po prostu na lekcje. To wszystko.

    Komendant Chlebowski (był wkurzony i zmęczony) wyszedł z sali. Na środku pozostała jeszcze pani dyrektor, która powiedziała to samo, co komendant, tylko jej wersja była mocno wygładzona.

    - Asia? - Paulina wyraźnie usłyszała jęk Magdy. Dopiero teraz do niej dotarło, że Asi wśród nich nie ma.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg

    Szarzyzna


    Liceum w Sokołowie Śląskim, 9:50

    Wszyscy

    Zabrzmiał dzwonek na lekcje i już chcieli wyjść, gdy zatrzymali sie w półkroku w łączniku, gdzie było wyjście - przed płotem nadal stała policja, a przynajmniej jeden z policjantów, drugi (komendant) pewnie jeszcze był w szkole, a Paulina jakoś nie miała ochoty się na niego natknąć. Pierwszy zareagował Mikołaj:
    - Przez szatnie na tyły, tam jest jeszcze furtka.

    Niepokojeni zbiegli do piwnic, pustym korytarzem ruszyli przez szkołę i wyszli drugą klatką schodową na "palarnię", jeszcze kilka metrów i byli przy płocie, idąc po naprawę zarośniętym chodniku. Furtka była i nawet nie była zamknięta. Tylko skrzypiała.

    Rozdzielili się.

    Mikołaj

    Będąc już na tyłach szkoły, przed boiskiem miejskim, niemalże pobiegł do domu korzystając z bocznych, wysypanych żużlem uliczek i podwórzy, omijając blok cyganów. Nie zdziwiłby się, gdyby oni tam na niego czekali, a nie zamierzał tracić czasu na bezsensowne dyskusje. Szedł opłotkami, częściowo musiał kluczyć - znał drogę, ale czasowo nie dawała ona zysku w stosunku do pójścia po prostu ulicą, zwłaszcza że w niektórych miejscach musiał się przedzierać przez rozrośnięte krzaki lub pokrzywy.

    Pierwsze co zauważył, to brak samochodu brata na podjeździe. Wszedł do domu, tak jak się spodziewał babcia była w domu.
    - Cześć babciu, jest Adam?
    Tenia pokręciła przecząco głową:
    - Pojechał do Legnicy do jednostki, twój tata potrzebował pilnie jeszcze munduru wyjściowego. Nie powinieneś być teraz w szkole?

    Mundur wyjściowy? No to w Legnicy jest naprawdę gorąco.

    Paulina, Krzysztof, przyjaciółki Pauliny

    Szybko na główną ulicę i prosto do domu Asi, dziewczyny znały drogę. Krzysztof po wczorajszym trochę nerwowo wypatrywał moherowych beretów (albo swojej matki, albo księdza proboszcza), ale na szczęście droga była tym razem czysta.

    Grupka zatrzymała się daleko przed domem Asi, przy sklepiku. Było jasne jak słońce, że tam nadal kręci się policja. I to nie lokalna, tylko jakaś jednostka z miasta wojewódzkiego - miejscowa policja miała na stanie tylko polonezy, a tutaj Krzysztof od razu rozpoznał policyjną sukę Volkswagena Transportera, oraz Fiata Cinquecento. Wiedział też, że te służyły to transportu policyjnych psów.

    Pchać się tam teraz to było jawne proszenie się o kłopoty.

    Postanowili poczekać i się nie pomylili - już po kilku minutach policja zapakowała się do samochodów i odjechała. Podeszli, gdyby nie policyjna taśma na bramie nie można było poznać, że coś się tutaj stało.

    A nie, można było, jeżeli się mniej więcej wiedziało, co się stało, o czym świadczyło jaśniejsze, ewidentnie niedawno wyczyszczone, miejsce na podjeździe, tuż obok drzwi kieorwcy stojącego na nim samochodu. Samochodu, którym mama Asi rozwoziła je do domów.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Hartley "Mack" Mackinaw

    Mieszkadło w Megabloku


    - Może tak, może nie - odpowiedział Artemidzie Mack. - Albo robił dwa obu gangów, i obie strony o sobie nie wiedziały, a forsa jest forsa, albo cały czas pracował dla jednego, a dla drugiego też pracował, ale wszystko szło równolegle na konto pierwszego. Jeżeli to prawda, ale słuchajcie, to co mówię to nie jest nawet przypuszczenie tylko kurwa luźne myśli, to ten Slimwire pracował cały czas dla Szóstek, a cała robota dla drugiego gangu była i tak potem transmitowana dla Szóstek. Ja widzę to tak: Skoro Szóstki są jak najemnicy, jak wojsko, to pewnie mają własny wywiad, własnych kowbojów, własnych szpiegów i swój odpowiednik dawnego CIA.

    Wyrwał z ręki Switcha ledwo co napoczętą puszkę piwa.

    - I tak, wiem że brzmi to jak słowa miłośnika teorii spiskowych, ale to może funkcjonować. Albo Slimwire robił równolegle dla obu, albo dla jednego z tych gangów - pociągnął łyk.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    @billie

    - Wydaje mi się, że Justyna „Carrie” Krawczyk pasowałaby do kliki Ariadny? Chyba że jest tak nawiedzona i małomówna, że nie pasuje nawet na członka tej grupy

    ZAŁATWIONE

    - Myślę, że Ariadna mogłaby znać Michała Mazura, bo to pewnie on uwziął się na Rafałka

    ZAŁATWIONE

    Ariadna będzie też raczej znała Kasię Nowak; sugerowałam, że Kasia ją nie lubiła przez to, że chwilowo przyćmiła ją sławą.

    Założyłem że byłyście w dwóch różnych szkołach.

    -Jakby co, to na forum jest również specjalny poddział na materiały sesyjne.

    Wiem, ale nie przewiduję takiej ilości materiałów, żeby tworzyć osobny temat. Dojdzie mapka, opisy kolejnych enpeców (np. nauczyciele którzy się pojawią w sesji etc.) wyjaśnienie mechaniki (czyli niezbyt wiele) plus inne niesprecyzowane sprawy. Jeżeli w konkretnej scenie będzie potrzebna mapka, to wstawią ją raczej na bieżąco do wątku sesji, wykorzystując opcję spojler. Gramy w Polsce w 1997 roku, nie ma potrzeby opisywanie świata jakby to był świat sf lub fantasy.

    Nie korzystałam z google docs, ani z forumowego czatu, więc nie będę się wypowiadać która opcja lepsza, dostosuję się.

    Ja też na co dzień nie korzystam z tego, na szczęście nie musisz się logować, żeby móc w tym uczestniczyć. Zobaczymy, czy to w ogóle będzie potrzebne.

    Ok, bo napisałeś Aishe Mirga w liście NPC. To jest trochę lepiej faktycznie. Dziewczyny pewnie są dość często mylone, ale już nie muszą być z sobą bezpośrednio związane.

    Dlatego przesunąłem ją do drugiej klasy. I Zmieniłem (?) nazwisko na Mirge.

    Niesamowite, ja też skorzystałam z tej strony [o cyganach] (...)

    Uwierzcie wszyscy, w kartach postaci było dużo podobnych zbiegów okoliczności, co mnie dosłownie zafascynowało, było kilka powtarzających się motywów.

    Skoro klan Mirgów jest z Sokołowa, to pewnie obydwoje rodzice Ariadny z niego pochodzą. Może tak być, nie ma problemu. Wcześniej miałam w głowie, że oni są z Katowic, a jedynie ciotka (od strony nieromskiego ojca) mieszka i mieszkała w tym Sokołowie. Może nie będzie to zbyt istotne w sesji, ale lubię mieć w głowie klarowny obraz, nawet jeśli to tylko szczegóły.

    Twoja obecna historia postaci niech będzie historią Ariadny, miejscowy cyganie to dosłownie "niebezpieczny, agresywny problem społeczny, lumpenproletariat". Konkretnie jest to jeden budynek socjalny zamieszkały przez, mówiąc językiem minionej epoki, "element aspołeczny", który jest w Sokołowie Śląskim. I nie jest on na obrzeżach. Mikołaj Pogorzelski musi przejść koło niego (albo iść na około) w drodze do szkoły.

    @pan-elf

    Forumowy czat ma ograniczoną ilość znaków na wiadomość. Google doc może być lepszym rozwiązaniem, chyba że po prostu będziemy dzielić sobie wiadomości na części. Nie upieram się przy żadnym z rozwiązań.

    Wiem, zobaczymy co wyjdzie w praniu. Co co czatu: o ile każda wiadomość nie przekroczy 1000 znaków, to powinno się udać. Brałem czat pod uwagę w kontekście rozbudowanych dialogów które się mogą zdarzyć.

    @Brilchan

    Fajna lista od siebie bym dodał że Adam by się pewnie próbował zakolegować z Piotrkiem żeby mieć dostęp do materiałów porno.

    Lista przedstawia stan na rozpoczęcie roku szkolnego, czyli sytuację wyjściową. Pewnie że możesz się z nim zakolegować (a z opisu wynika, że Piotrek nie będzie miał oporu przed rozkładaniem rozkładówki w czasie lekcji, wywołując chichoty, które przyciągną uwagę nauczycieli.)

    Ariadna Mirga (...) Krzysztof Komeda (...) dla Adama będą to po prostu nowi współuczniowie i nowa koleżanka i nowy kolega. Jak się to potoczy? Nie wiem. To zależy tylko od was.

    @multikonciara

    -Nie mam szczególnych zastrzeżeń co do znajomości. Teoretycznie Edyta powinna kojarzyć wszystkich/większość kujonów z różnych konkursów i olimpiad, ale to też kwestia tego do której podstawówki chodzili i czy to były wydarzenia gminne, szkolne, wojewódzkie czy ogólnopolskie.

    Nie mam z tym problemów, wpisać ci wszystkich, czy tylko niektórych? Bo nie każdy "kujon" musi automatycznie startować w konkursach, albo w tych samych konkursach

    Ten Łukasz Zaręba, jeśli chodzili do jednej szkoły, mógłby coś od niej chcieć. W końcu Edyta ma najlepsze łącze internetowe i bardzo drogi komputer. Poza tym bardzo możliwe, że ona dużo lepiej zna się na programowaniu i hardwarze.

    Założyłem, że nie chodzili. Być może uczestniczył w olimpiadzie, ale u siebie w szkole się tym nie chwalił, kto wie? Chcesz go znać / kojarzyć?

    @Nami

    Na szybko, to jedynie mnie dziwi, ze Arka Sosnowskiego nie znam, skoro jest niezbyt mądry, wysportowany i przystojny to na pewno nie raz się zakręcił na jakiejś imprezie

    ZAŁATWIONE


    Do wszystkich:

    Jutro zaktualizują listę NP-ów oraz wstawię obiecaną mapkę. Lista NPC-ów przedstawia możliwe znajomości w momencie rozpoczęcie roku szkolnego w nowej szkole. Od tego momentu wszystko się może zdarzyć i wy macie na to aktywny wpływ.

    Pierwszy post sesyjny powinien pojawić się w ten weekend, jeżeli nie, to na początku przyszłego tygodnia.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Zamek Falkenstein, przed południem

    - SCHNAUZE!
    Niemiaszek dosłownie wwiercał się w was spojrzeniem, niektórzy to wytrzymywali, inni odwracali wzrok, Mikołaj w metaforyczny sposób splunął mu w twarz.
    - Tylko spokojnie, cisza! - Wrona wyszedł na środek i stanął na środku, obok którego zaraz pojawił się ten Bałucki. Stali przed tym Niemcem i jego tłumaczką, tyłem do was.
    - WAS SOLL DAS ALLES BEDEUTEN?! SIE SIND HIER UM ZU ARBEITEN! SIND DAS ALLES NEUE ARBEITER?! NEIN! ALLE RAUS, UND DU - wycelował palcem w ich przewodnika. - UND DU KEHRST SOFORT ZUR ARBEIT ZURÜCK! WAS FÜR EINE POLNISCHE WIRTSCHAFT! LOS!
    - Pan von H-Hochtalberg prosi, żeby zakończyć tę... wycieczkę. Proszę stąd wyjść oraz przypomina panu, panie Antoni, że ma pan tutaj p-pracować, a nie oprowadzać szkolne g-grupy - tłumaczka starała się mówić spokojnie (nie było porównania z Niemcem), ale była wyraźnie... zdenerwowana? Przestraszona? Przytłoczona całą sytuacją? Można mieć było tylko nadzieję, że przynajmniej ten Niemiec dobrze jej płaci.

    Sam Bałucki nie odpowiedział, patrzył jeszcze na tego Hochtalberga, potem zwrócił się do nauczyciela:
    - Idziemy, niestety nie mogę kontynuować tej wizyty. Wszyscy do wyjścia! - i sam ruszył, tą samą drogą, którą weszliście do pomieszczenia.

    Klasa ruszyła za nim, oraz za nauczycielem, który na spokojnie "poganiał" maruderów, ale bez żadnego ustawiania w pary oraz liczenia.

    - BALUCKI, KINDER GEHEN RAUS UND SIE BLEIBEN HIER! WEITER ARBEITEN!
    - Panie Bałucki, grupa szkolna ma wyjść a pan jest proszony o pozostanie i kontynuowane prac.

    - To jest teren budowy i nie mogę pozostawić osób postronnych bez opieki. Proszę powiedzieć panu Hochtalbergowi, że wyprowadzam grupę na zewnątrz i dopiero wtedy mogę kontynuować robotę! - nie czekał aż tłumaczka wszystko przetłumaczy, bo zaraz zniknął w korytarzu i przestał być widoczny z tej dużej sali.

    Wyszliście. Na podjeździe stał wielki, wypolerowany mercedes ze wszystkimi bajerami. Obok stał kierowca w ciemnych okularach. Nie uśmiechał się.

    - Klasa, posłuchajcie! - zabrał głos Wrona, kiedy uczniowie opuścili budynek. - W wyniku wystąpienia pewnych... czynników zewnętrznych... - co niektórzy parsknęli śmiechem, ale Wrona nie zamierzał nikogo strofować - nasza wycieczka dobiegła końca. Wierzę, że jesteście wystarczająco dorośli, żeby samodzielnie wrócić do domów. Widzimy się jutro w szkole!

    Opuszczaliście teren w różnym tempie. Niektórzy dosłownie biegiem zniknęli w parku, inni jeszcze gadali, niektórzy stali przysłuchując się rozmowie Wrony i Bałuckiego. Bałucki wyciągnął papierosy, Wrona się poczęstował, odpalili. Jeden z uczniów, ten cały Maciek Chaber próbował na krzywy ryj też zostać poczęstowanym, ale ciężkie spojrzenia obu dorosłych wystarczyły, żeby go spławić.
    \ - Skaranie z tym Niemcem, zwykle przyjeżdża po piętnastej, nie wiem co go dzisiaj napadło.
    - No niezbyt sympatyczny – odparł Wrona.
    - Nie warto się z nim kłócić. Tępa pała.
    - Nie boi się pan, że nie zapłaci?
    - Już zapłacił, i to z góry. I raczej nie on, a jakaś fundacja, co siedzi gdzieś pod Frankfurtem nad Menem. I wszystko idzie przez Warszawę, więc bezpośrednie nie może mi nic zrobić. I cholera spieszy im się, ale poza wrzaskami gówno może mi zrobić.
    - Nie wraca pan do środka?
    - Zaraz, tak długo jak on jest w środku i tak nie da się pracować. Sam pan słyszał, on cały czas wrzeszczy dlaczego tak mało jest zrobione.
    - I co, będzie odbudowa tego zamku?
    - Nie wiem, my tylko zabezpieczamy i inwentaryzujemy to co się jeszcze zachowało, detale fasad plus to co w środku. Na piętrze to nic się nie zachowało, za Gierka skuli wszystkie tynki i wyburzyli stare schody, da się tam wejść tylko po rusztowaniu. Próbujemy zrekonstruować wzory na parkiecie, kolor ścian i tapety z zachowanych resztek. Tak samo stiuki na sufitach, co nieco się zachowało. Budynek przebudowano w przeszłości w stylu neogotyku angielskiego, więc możemy wziąć za wzór zamek w Kórniku pod Poznaniem. I przy okazji mamy zabezpieczyć dach przed zimą. Ewentualny remont będzie najwcześniej w przyszłym roku.
    - A zamek jest jego?
    - Gdzie tam - Bałucki pokręcił głową. - Nadal należy do gminy. Ten cały Hochtalberg nawet nie pozwał państwa o zwrot mienia. Ale na odgruzowanie tego wszystkiego idzie gruby szmal.

    Tą nieprzyjemną sytuacją zakończył się pierwszy dzień szkoły. Dochodziła godzina dwunasta. Byliście wolni.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Hartley "Mack" Mackinaw

    Megablok, przedpołudnie


    Skończył kawę, wypłukał kubek. Jeszcze zanim zapowiedziany Leif pojawił się u nich w mieszkaniu Mack spokojnie zdążył skoczyć te kilka pięter niżej na małe zakupy, zapełniając swoją część lodówki na mniej więcej dwa dni. Odżałował te kilka eurodolców na śniadanie w chińskiej budce, która chyba była otwarta przez całą dobę.

    Ponownie w mieszkaniu.

    Dawno tego nie robił, ale po wczorajszych wydarzeniach chciał sprawdzić, czy na swojej (już dawno byłej) uczelni nadal ma dostęp. Musiał sobie przypomnieć tę cholerną pierwszą pomoc, coś mu ręce i mózg musiały zardzewieć ostatnim razem. Zamiast szukać w sieci czegokolwiek, co by się choć jakoś nadawało, uderzył prosto do źródła. Tam na pewno coś znajdzie. Nawet jeżeli się okaże, że jego account już dawno skasowano, to może znajdzie ogólnodostępne materiały - nie szukał niczego o neurochirurgii, tylko jebanej pierwszej pomocy, to musi tam być. Co z tego że on studiował weterynarię, ale pierwsza pomoc była zawsze dla wszystkich z kierunków medycznych i okołomedycznych.

    Podszkoli się. Uda mu się.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Mamy pierwszy post w sesji!

    Spokojnie, nie zaczyna się jak u Hitchcocka, wszyscy żyjecie i nie zanosi się na to, żeby się miało to zmienić. Początek powolny. Opiszcie swoje postacie. Po prostu. Stoicie w tłumie na sali gimnastycznej słuchając przemówienia. Możecie wchodzić w interakcje z innymi uczniami.

    Jeżeli ktoś ma flashbacki ze swojej szkoły, to przepraszam.

    Termin odpisu: do poniedziałku 2 lutego włącznie.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna

    Zamek Falkenstein. Południe

    Adam ignorując wszystkich zniknął w chaszczach okalających ten plac budowy. Od frontu z pewnością nie wejdzie, za dużo ludzi i w ogóle. Skupiony na swoim celu nie widział, jak Krzysztof, Mikołaj i ich kumple obserwują jego zachowanie. Po chwili zniknął im z oczu. Szedł wzdłuż parkanu z desek, aż dotarł na tyły. Tu nikt nie był w stanie go zobaczyć. Parkan był trudny do sforsowania, ale z tyłu wykonano go, jak to się mówi, na odpierdol. Konkretnie to wykorzystano drzewo jako słup, przybijając do niego biegnące poziomo deski. Pionowa deska już się nie zmieściła, zostawiając sporo miejsca, żeby spokojnie wspiąć się i przekroczyć parkan. Bez strachu przeskoczył, ale spodnie zaczepiły o deskę i Adam, za przeproszeniem, zwalił się na ryj. Na szczęście na podartych spodniach (ojciec go zabije) i pobrudzeniu ciuchów się skończyło.
    Ale się nie poddawał. Parł przed siebie (gdyby ktoś by to obserwował z góry, to mógłby powiedzieć, że parł do przodu jak cysterna bez hamulców*.
    Od tyłu cała roślinność przy budynkach była wykarczowana. Podejście było trudne. Jednocześnie było widać, co się dzieje w tym skrzydle, z którego przegonił ich ten Niemiaszek. I Adam widział. Widział tego Niemca stojącego tam, gdzie oni stali, z zamkniętymi oczami i rozpostartymi rękami.

    Próbował zbliżyć się jeszcze bliżej (do sterty cegieł pod budynkiem), ale jak na złość przeoczył jeden z pieńków po wykarczowanych drzewach, ponownie upadając musiał zwrócić na siebie uwagę Niemca:
    -WER IST DA?!

    Klub "Miami", wieczór.

    Ścieżka dźwiękowa

    Pełna sala przedstawiała cały przekrój uczniów z Sokołowa. Młodsi, starsi, wyciągnięci na miasto "zagubieni", doświadczone imprezowiczki oraz standardowe grupy, która zamieniły toalety w palarnie. ochrona miała inne rzeczy do roboty niż przejmować się taką pierdołą. Dwóch na wejściu, kolejny kręcił się na sali, czwarty stał obstawiając wyjście ewakuacyjne. Muzyka zagłuszała skrzypiący parkiet, reflektory i dyskotekowa kula maskowały to, że "Miami" był w przeszłości barem "Turysta", który odmalowano, wstawiono błyszczące, chromowane meble i sztuczne palmy. Teraz była zabawa w zachodnim stylu, żadnych domówek, wszyscy do baru! Impreza dla nieletnich, nawet jak ktoś miał już dowód, to barman tego dnia nie sprzedawał alkoholu. Tu elegancją była prawdziwa Coca-Cola z lodem i plasterkiem cytryny zatkniętym na szklance. Ci ze szmalem mogli pozwolić sobie na kolorowe drinki ze słomką i papierową parasolką. Też bez alkoholu. Ci starsi i doświadczeni po prostu przed wejściem obalali flaszkę na spółę, a moc procentów rozwijała się na parkiecie.

    Grupa licealistów z 1B zaraz przy wejściu na salę robiła za drugą bramkę.
    Czekaliście. Adama nadal nie było. Zaczęliście się denerwować. Przez korytarz od wejścia na salę wchodziły kolejne dzieciaki i nastolatki. Dziewczyny z podstawówki, około szóstej klasy, z pierwszym chyba w życiu makijażem (brokat na policzkach!), chłopcy w podobnym wieku, fryzura na jeża, nijakie ciuchy, ci to będą podpierać ściany.

    My nie byliśmy tacy, prawda?

    Krzysztof poczuł trącenie w ramię. Na tle tych, którzy właśnie go minęli, nie wyglądał źle. Mogło być gorzej. To Magda (Magda? Chyba, nie był pewny co do imienia) zagadała go, wykorzystując moment, kiedy didżej puścił "trochę" spokojniejszy kawałek. Albo taki, który musiał się dopiero rozpędzić.
    - Krzysztof, prawda? Adam chyba nas wystawił.

    Alicja jednym uchem przysłuchiwała się tej rozmowie, obecnie skupiona na tym, kto stał przed bramkarzami. I ci mieli z nim problem, ewidentnie nie chcieli go wpuścić. Alicja go kojarzyła z widzenia, niestety. To był jeden z kumpli jej brata, podobno ćpun. A teraz stał tu, kompletnie nawalony. Skoro on tam jest, to pewnie i braciszek zaraz się pojawi.

    \ -Nie no, on psuje nam cała imprezę! - Kasia powiedziała do Pauliny, a raczej krzyczała, żeby Paulina była w stanie cokolwiek usłyszeć. - No Adam! No gdzie on jest?! Zaraz chyba wracam na parkiet! - Kasię ewidentnie bawiło obśmianie Adama, ale jej głównym celem była zabawa, cały czas pląsała w rytm muzyki.

    Pojawił się Mikołaj, Kasi zaświeciły się oczy.
    - Czeeeeść! - Oraz po chwili, gdy (jak to Kasia) zbliżyła się do Mikołaja - Fuj! Śmierdzisz!

    Boks to nie przelewki.


    EDYCJA (zapomniałem przypisu):

    • przeć (iść) do przodu jak cysterna bez hamulców - nawiązanie do "Felixa, Neta i Niki oraz Trzeciej kuzynki"
    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg
    Szarzyzna


    Adam Chlebowski

    Po powrocie do domu szybko przystąpił do realizacji swojego wymyślonego po drodze planu. Pod prysznicem, ze strachem, obejrzał i obmacał siebie w poszukiwaniu śladów po zastrzykach. Nic nie znalazł, a szukaj przecież gruntownie, ranek i siniaków niewiadomego pochodzenia.

    Pozyskanie garnituru też poszło sprawnie, garniak był tylko trochę przykurzony. Z garniturem i suszarką do włosów w plecaku bez problemu wszedł do domu kultury, nie zwrócono na niego uwagi (albo raczej nie zwrócił większej uwagi niż zwykle, był tam częstym gościem i znano go z widzenia - skoro jak dotąd nic nie ukradł, to można było mu zaufać).

    Samo pomieszczenie na tyłach domu kultury nadal lekko pachniało zawilgoceniem, przez tę całą powódź. Ale wiedział, gdzie jest kran i gdzie znajdzie miskę lub inny pojemnik. Dorzucił TE skarpety.

    Poszło nie tak. Stanowczo poszło nie tak. Garnitur, po wysuszeniu, nie był już czarny. Ale chyba nawet i daltonista nie powie, że był różowy. Był na pewno bardziej czarny niż różowy. Sam musiał to przyznać, bo kolor był daleki od różowego.

    Zafarbowany garnitur był ciemno-buro-buraczkowy, tego ostatniego najmniej. Po prostu paskudny. Adam popełnił ten błąd, że próbował ufarbować czarny garnitur. Te skarpety skutecznie farbowały jasne ubrania.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Szarzyzna


    Klub "Miami", późny wieczór, godzina 20.

    Było już ciemno. Problem z dresami chyba się rozwiązał, nie weszli na salę, a bramkarze z pewnością nie stali z nimi i dalej dyskutowali. Nie było też awantury, muzyka dalej grała, nie było słychać nadjeżdżającego patrolu policji. Do końca imprezy pozostały jeszcze ze dwie godziny, wtedy to pewnie wygonią całe towarzystwo, a klub do godzin nocnych zamieni się w "ten lepszy" bar.

    - A wy co tak siedzicie?! Dawajcie na parkiet! - i znowu obie dziewczyny (Kasia i Asia) pociągnęły obu rozanielonych chłopaków (Adam i Arek) w tłum.

    Paulina wiedziała, że Kasia będzie tutaj do samego końca, a Asia tak samo długo jak Kasia. Koniec dyskoteki był o dziesiątej. Wyjść o dziesiątej, czy być w domu o dziesiątej? A może wcześniej?

    Krzysztof też nie mógł udawać że ta chwila będzie trwać wiecznie, szczególnie że musiał brać pod uwagę matkę i bajkę o herbatce u księdza. Z każdym kolejnym napojem znikała pieniądze z kieszeni. I dziara. Nadal o sobie przypominała, ale chyba nie było tak źle, raczej nie krwawi, opatrunek na pewno nie przeciekał, spodnie były suche (sprawdzał to, niby szukając czegoś w tylnej kieszeni).

    Wydarzenia na zamku poszły w niepamięć, teraz się bawimy!

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Szarzyzna


    Liceum, sala gimnastyczna, apel zamiast pierwszej lekcji

    - Proszę jeszcze o uwagę, jeżeli ktoś z was ma ewentualne informacje, to będziemy czekać na was w moim gabinecie dopiero od drugiej lekcji... - Pani dyrektor chciała coś jeszcze dodać, ale uczniowie wiedzieli swoje i już ruszyli do wyjścia.

    Adam

    Słuchał jednym uchem, zajęty zabawą monetami. Pod ścianą, pod drabinkami w sumie nikt mu nie przeszkadzał. Rzucał i zgadywał, zgadywał i rzucał. Mniej więcej co drugi wynik odgadł prawidłowo, nieraz tylko albo miał dłuższą serię, gdzie każda moneta spadała nie tak jak myślał że spadnie, albo też odgadł kilka monet z rzędu.

    Kątem oka zauważył padającą Paulinę, czy uda mu się...

    Krzysztof

    Zanim zdążył się poruszyć, już krzyczał. Spowodowało to mały zamęt. Przyjaciółki Pauliny, Kasia i Magda robiły harmider piszcząc i ogólnie tracąc głowę. Rzucił się Paulinie na pomoc.

    Mikołaj

    Kasia i Magda, bo chyba to była ona, robiły taki hałas, że trudno było mu się skupić. Ale rzucił się Paulinie, podobnie jak Krzysztof.

    Krzysztof i Mikołaj

    Nie zdążyli. Zareagowali zbyt późno żeby chwycić Paulinę zanim dziewczyna grzmotnie w parkiet. Ale nie grzmotnęła. Jej plecy oraz głowa zatrzymały się kilka centymetrów NAD podłogą. Mikołaj to widział. Krzysztof też to widział. Mikołaj widział, że Krzysztof to widział i Krzysztof też widział, że Mikołaj to widział. Bez słowa komentarza (poza zabraniem dziewczyny do pielęgniarki i o Ogarze, dla Poganina cokolwiek lub ktokolwiek to był) chwycili Paulinę pod ramiona. Dopiero wtedy jakby nabrała ciężaru i poczuli masę. W miarę sprawnie (Krzysztof bardzo niepewnie, w końcu dotykał dziewczynę!) postawili Paulinę do piony i wzięli ją pod ramiona. Mikołaj bez wahania drugą ręką złapał dziewczynę z tyłu za pasek od spodni. Krzysztof się nie odważył, wystarczyła bliskość ciała dziewczyny. W rozstępującym się tłumie wyszli z sali na świeże powietrze. Żadem z nauczycieli ich nie zatrzymał.

    Alicja

    Wspomnienie poprzedniego wieczora uderzyła ponownie, jak kubek w twarz (Jarek nie trafił, prawda? A może niczym nie rzucił, a ona sobie to tylko ubzdurała). Słowa pani dyrektor o przyjściu dopiero na drugą lekcję spłynęły po niej, jakby w ogóle ich nie zarejestrowała. Szła przeciskając się przez uczniów, którzy gadając szli do wyjścia. Tłum wypuścił ją z uścisku i stanęła przed panią dyrektor i policjantem z pokaźnym brzuchem.
    - Tak? - Policjant zareagował pierwszy, pani dyrektor patrzyła sie nieco zagubiona w odchodzący tłum.
    - Proszę pana, jak chcę coś powiedzieć - Alicja była zdenerwowana, przestraszona - wczoraj wieczorem miałam wrażenie, że ktoś mnie śledził.
    Policjant spojrzał jeszcze raz na panią dyrektor, która dopiero teraz zaczęła interesować się Alicją:
    - Przyjdź do gabinetu pani Rusickiej na... drugiej lekcji.
    - To jest w starym budynku na piętrze. - dodała pani dyrektor.

    Adam

    Poczuł tylko jak przeszedł go lekki dreszcz i nic się nie stało. Widział jeszcze jak Mikołaj i Krzysztof łapią Paulinę. Wrócił do swoich monet. Ciągle nic. Statystycznie wszystko było w porządku.

    Tłum się rozchodził. W sumie nie warto zostawać, chyba że miał ochotę na rozmowę z ojcem, do czego pewnie i tak dojdzie, albo teraz (komendant Chlebowski wyłowi go z tłumu rozpocznie przesłuchanie) albo po południu w domu.

    Paulina

    Pierwszy powrócił słuch, rozpoznała głos Kasi. Paulina poruszała się, ktoś ją niósł, otworzyła oczy nie wiedząc co się dzieje. Stała na sali gimnastycznej i...
    A teraz była już na zewnątrz, a Krzysztof i Mikołaj ją nieśli.
    - Co się stało? - i po chwili, już mniej rozkojarzona, widząc ławkę przy boisku - Stop! Stop! Chcę usiąść.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Szarzyzna

    Teren liceum, pierwsza lekcja, przerwa.


    Adam

    Skończył z monetami i się rozejrzał. Dyrektorki na pewno już na sali nie było, tak samo jak chyba już wszyscy nauczyciele opuścili salę. Reszta uczniów tak samo, opuszczała salę, niektórzy dla żarty na siłę pchali się do wyjścia, robiąc niepotrzebny tłok.

    Nie wszyscy przejęli się porwaniem.

    Głęboki wdech i ruszył prosto do ojca. Ten drugi policjant już go zauważył, to dobry znak, może tatuś będzie się zachowywał.
    - No, co chcesz? - bez żadnego przywitania ojciec przeszedł do rzeczy.

    Paulina

    Zdołała jeszcze złapać dyrektorkę, ale ta bez pardonu odparła, żeby przyszła na drugiej lekcji do jej gabinetu. I niemalże odbiegła znikając w budynku.

    W sali

    Zamieszanie spowodowane apelem powywracało całą pierwszą lekcją, więc o ile apel był krótki, to niewielu uczniów spieszyło się do swoich sal lekcyjnych (tylko kilku nauczycieli wyłapywało i organizowało konkretne klasy, blokujące potem jak skazańcy wejście do szkoły). Klasa do której was przydzielili nie miała tego problemu, więc kiedy wszystko się uspokoiło, minęło już co najmniej dwie trzecie lekcji i nauczycielka poza sprawdzeniem listy obecności i wypowiedzeniem kilku zdań nie mogła wiele zrobić. Przy sprawdzaniu listy obecności że brakuje kilku osób: Asi (nauczycielka aż się zawiesiła, uczniowie zaczęli się obrzucać spojrzeniami) oraz trzech uczennic i ucznia, chyba tych, którzy wczoraj rozwścieczyli dyrektorkę.

    Tą lekcją była Informatyka. Ale w sali nie było komputerów. Nauczycielka nawet nie ukrywała, że dotychczasowy nauczyciel (którego każdy z was znał, bo chyba nauczał tego przedmiotu w każdej szkole w Sokołowie) zrezygnował i nie ma następcy. Ona sama naucza matematyki i nie ma za bardzo pojęcia o komputerach, więc będzie dużo teorii, w tym architektury systemów i liczenia w systemie dwójkowym.

    Mikołaj

    Optymistycznie podszedł do tematu myśląc, że jest medium i zobaczy to, co się wydarzyło w nocy.
    Nic z tego nie wyszło, nic nie zobaczył, puścił tylko juchę z nosa (i to tak porządnie, krew leciała długo, ale już przestała, ciekawe co powie matka jak będzie musiała wyprać chusteczkę). Po tym eksperymencie pozostało jeszcze jedno: paskudny posmak na języku, przypominający trupa. Znaczy, Mikołaj nie wiedział jak smakuje trup, ale raz Ogar wytarzał się w lesie w jakiejś padlinie, wrażenia były podobne.

    Krzysztof.

    Bochenek trzymał mu miejsce w ławce, na twrzy miał ten swój specjalny uśmieszek, nie zwiastujący niczego dobrego:
    - No Poganin, jak tam rytuał? Gdzie ukryłeś zwłoki?
    On na pewno żartował.

    Alicja

    Najpierw zobaczyła Krzyśka, potem innych uczniów, którzy mogli być z jej klasy. Miała racją.

    Gdy zabrzmiał dzwonek na przerwę wyszła z sali jako pierwsza, by jak najszybciej wejść do gabinetu pani dyrektor. Czekała całą przerwę, bojąc się zapukać. Wreszcie drzwi do gabinetu się otworzyły i wyszłą z nich pokaźna grupa. To byli ci uczniowie, których wczoraj pani dyrektor obtańcowała na apelu. Oni byli z jej klasy. Trzy dziewczyny, jedna z nich rozsiewająca pogardę do całego świata oraz chłopak, który wyglądał jakby miał za chwilkę zejść na zawał. Albo, sądząc po minach towarzyszących jemu rodziców, spędzić najbliższe kilka lat przykutym do kaloryfera.

    Pro forma zapukał jeszcze w otwarte drzwi i weszła. Pomieszczenie było wysokie, poniemieckie, ale sam pokój zapełniały paździerzowe meble po nieboszce komunie. Na osobnym biurku pod ścianą stała maszyna do pisania. Dopiero po chwili do gabinetu wszedł ten gruby policjant, zdejmując czapkę. Alicja przestawiła się, powiedziała, do której klasy chodzi.
    - Dobrze Alicjo, co chcesz nam powiedzieć? - pani dyrektor przeszła do tmeatu, policjant milczał.
    Alicja miała niepewne wrażenie, że policjant ma ochotę "zalać robaka".

    Paulina

    Czekała pod gabinetem, rozbrzmiał dzwonek na drugą lekcję. Czekała. Wreszcie drzwi się otworzyły. Alicja niepewnie się uśmiechnęła:
    - Wchodź.
    Pomieszczenie było wysokie, poniemieckie, ale sam pokój zapełniały paździerzowe meble po nieboszce komunie. Na osobnym biurku pod ścianą stała maszyna do pisania. Zabiurkiem siedzieli pani dyrektor i ten policjant, co przemawiał na apelu. Paulina powiedziała jak się nazywa i do której klasy chodzi.
    - Czym chcesz się z nami podzielić? - pani dyrektor prowadziła rozmowę, policjant milczał.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Szarzyzna


    Krzysztof Komeda

    Do dzwonka zostały jeszcze ze dwie minuty widział to na zegarze wiszącym nad tablicą. Skoncentrował i wyobraził, co robi, mimowolnie zacisnął pięści i napiął ramiona, co było wystarczające, żeby odwrócić uwagę Piotrka od jego grzesznego pisemka.

    Spódnica nauczycielki rozdarła się, jakby niewidzialne ręce ciągnęły za materiał. To było szybkie, rozdarcie poszło niemal do samego końca, pokazując nogi nauczycielki i zatrzymując się dopiero na dole na lamówce.

    ZROBIŁ TO!

    (...)
    A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
    (...)

    Muzyka

    Pod koniec lekcji w klasie zapanował chaos, darcie się materiału było wystarczająco głośne, żeby każdy to usłyszał, jakaś dziewczyna z przodu pisnęła, ale typową reakcją były przytłumione śmiechy i prychnięcia, a kiedy przerażona nauczycielka odwróciła się tyłem do tablicy, wszyscy umilkli. Nauczycielka nerwowo sprawdziła stan swojej garderoby i idąc tyłem do tablicy wróciła na miejsce za biurkiem. Była zmieszana, zdenerwowana... można by długo wymieniać.
    Po chwili zadzwonił dzwonek i nauczycielka bez słowa pozwoliła wszystkim wyjść.
    Krzysztof w tym momencie zrobił błąd. Popatrzył się na Piotrka, który dziwnie się nie niego patrzył.
    - Co?
    - Jak jej się rozdarło to miałeś minę jakbyś miał zatwardzenie.

    Ten zawsze walił takim tekstem, który równał się ciosowi w zęby.

    Mikołaj

    Budka była na szczęście przy samej szkole, zaraz obok przystanku PKS.

    Rozmowa z tatą nie dała mu żadnych informacji. Po krótkim OP, dlaczego nie jest w szkole ojciec powiedział mu, że niczego nie widział.

    Po rozmowie z Felicją wbiegł do szkoły. Nawet za bardzo się nie spóźnił. Drugą lekcją była historia.

    Alicja

    Złożenie zeznań w gabinecie pani dyrektor nie przyniosło ulgi. Wróciła do klasy. Tym razem to była ich własna klasa, lekcją była historia. Nauczyciel widocznie spodziewał się, że ktoś mógł być u pani dyrektor i poza nazwiskiem do listy obecności o nic się nie spytał.

    Ich wychowawca krótko odniósł się do zaistniałej sytuacji, ale po chwili zaczął prowadzić normalną lekcję, poczynając od pierwszych stron podręcznika, czyli os starożytności, Sumerowie, etc.

    Paulina

    Mimo że już zaczęła się druga lekcja po korytarzach kręciło się jeszcze trochę uczniów. Albo wyglądało to tak zawsze, albo szkołę ogarnęło odprężenie.

    Chciała działać i to teraz. Widocznie teraz się nie uda, może na następnej przerwie da się kogoś złapać, kto im pomoże. Przechodziły właśnie obok toalet, kiedy z pomieszczenie wyszła Ona. Paulina szybko ją rozpoznała, to była... musiała przypomnieć sobie jej imię... Renata, tak Renata! Nigdy Renia. To była dziewczyna... nie, siostra kumpla jej brata, były prrzecież razem na jednej domówce. Paulina miała przeczucie.
    - Renata?
    Trafiła dobrze, tamta się zatrzmyałą i spojrzałą na nią. Chyba jej nie pamiętała.
    - Eee tak?
    - Jestem Paulina, siostra Michała, twój brat się z nim kumpluje, byłyśmy tazem na imprezie w... - tu Paulina rzuciła szczegółami, po których Renata ją w końcu poznała. I nie bawiąc się w półsłówka wyłusczyła jej problem, czy wie co się stało.

    Trafiła w dziesiątkę. Jeszcze kilka faktów i okazało się, że Renata mieszka na tej samej ulicy co Asia, tylko ze sto metrów dalej. Renaty nie było w Miami, jej brata też nie, ale wszyscy zostali obudzeni przez policyjne syreny, potem doszła jeszcze karetka. Wyszło na to, że Asia została porwana dosłownie sprzed swojego domu. Policja jeszcze w nocy budziła ludzi pytaniami, czy ktoś coś widział. Renata nic nie widziała.
    Dla Pauliny nawet to było dużo, wiedziała już gdzie to się stało. Skoro tak dobrze jej szło, poszła za ciosem:
    - Wiesz może kto ze szkoły ma ciemnię? No wiesz, do wywoływania zdjęć.
    Renata nie musiała się długo namyślać:
    - Kuba z trzeciej A. Ale on jest taki trochę dziwny. Pomoże wam, ale nie za darmo - palcami wykonała gest liczenia pieniędzy.

    Więcej nie wyciągnęła. Renata pognała do klasy. Co teraz? Iść do klasy na lekcję, czy dalej kręcić się po korytarzach, czy może walić szkołę i się urwać?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    MG-Awatar100.jpg

    Szarzyzna


    Dzień zdawał się toczyć coraz szybciej. Może dla niektórych uczniów (poza apelem) wszystko była jak zwykle, to dla niektórych wszystko zaczęło wyglądać jak w filmie u Hitchcocka (taka notka-ciekawostka była pewnie zamieszczona w gazecie z programem telewizyjnym, ale w którym, to nikt nie mógł sobie tego przypomnieć) - zaczęło się trzęsieniem ziemi, a teraz akcja nabierała tempa.

    Po prostu nie mogliście spokojnie usiedzieć w sali, jakby krzesła paliły was w tyłki. Apel, potem rozdarta spódnica nauczycielki (i te niektóre spojrzenia jakimi oberwał Piotrek oraz siedzący obok niego Krzysztof). Mikołaj chciał wziąć swojego psa na smycz, żeby ten znalazł trop, Paulina wywołać zdjęcia (potrzebowała do tego Kuby z 3a) i pogadać z chłopakami, bo oni coś wiedzą. Tę samą myśl miał Krzysztof. Musieli pogadać.

    Gdy Paulina weszła do klasy wraz z przyjaciółkami, do końca lekcji zostało jeszcze 20 minut. Wyczekała na moment, gdy nauczyciel nie będzie się patrzył w jej kierunku i rzuciła do Mikołaja krótki liścik:

    Mikołaj, Krzysztof, Piotr - MUSZĘ z wami porozmawiać. Paulina. Podaj dalej

    Zobaczyła jak Mikołaj chowa liścik za piórnikiem, dłonią zakrywa przed Łukaszem, czyta, nawiązał z nią kontakt wzrokowy. Kiwnął głową. On też wyczekał na odpowiedni moment i rzucił złożoną karteczkę do Krzysztofa.

    Krzysztof się tego nie spodziewał, omal co nie wywalił kilku rzeczy z blatu ławki. Ale się opanował. Udając, że nic się nie dzieje (próbował już na poprzedniej lekcji, wtedy mu to nie za bardzo wyszło) przeczytał wiadomość. Pierwszą myśl "dziewczyna do mnie napisała" szybko zastąpiła druga, włączając dzwonki alarmowe w jego głowie - "Ona czyta w myślach!" - przecież sam chciał z nią pogadać.

    Podał kartkę Piotrkowi. Krzysztof nie wiedział, co Piotrkowi siedzi do końca w głowie, ale widział jego minę oraz znał go na tyle, że wiedział, że to co teraz mu tam dzwoni jest na pewno zbereźne i nie po bożemu.

    Następną lekcją miał być język polski. W tej samej sali. Znaczyło to tyle, że Henryk Wrona zaraz po dzwonku (o ile nie zachce mu się przedłużyć lekcji, gdyż dzwonek jest dla nauczyciela), wyjdzie i będą mieć maksymalnie 10 minut na przerwie, gdzie dookoła każdy może ich podsłuchać. Może, ale nie musi. Albo wyjść na korytarz, albo na boisko.

    Zadzwonił dzwonek. Na ich szczęście na pierwszej lekcji pan Wrona nie przedłużał, zakończył trochę przed dzwonkiem oraz, co najważniejsze, nie zadał żadnej pracy domowej. Zabrzmiał dzwonek i nauczyciel wyszedł z sali. Zaczął się typowy przerwowy harmider.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa