Tylko żebyś nie odleciał, jak Szyndler.

Choć w sumie on nie potrzebował do tego AI.

Tylko żebyś nie odleciał, jak Szyndler.

Choć w sumie on nie potrzebował do tego AI.

@Ketharian napisał:
Jak bym nim grał, czułbym potrzebę ustawionego pociągania nosem, a ja pragnę warhammera oportunistycznego i pełnego nadziei!
Czuję tęsknotę za Daggerheartem. 
W porządku, wymyśliłem Mackowi zajęcie (przynajmniej na pewien czas), zaraz dorzucę rzut na przeszukiwanie baz danych.
Hartley "Mack" Mackinaw
Megablok, przedpołudnie
Skończył kawę, wypłukał kubek. Jeszcze zanim zapowiedziany Leif pojawił się u nich w mieszkaniu Mack spokojnie zdążył skoczyć te kilka pięter niżej na małe zakupy, zapełniając swoją część lodówki na mniej więcej dwa dni. Odżałował te kilka eurodolców na śniadanie w chińskiej budce, która chyba była otwarta przez całą dobę.
Ponownie w mieszkaniu.
Dawno tego nie robił, ale po wczorajszych wydarzeniach chciał sprawdzić, czy na swojej (już dawno byłej) uczelni nadal ma dostęp. Musiał sobie przypomnieć tę cholerną pierwszą pomoc, coś mu ręce i mózg musiały zardzewieć ostatnim razem. Zamiast szukać w sieci czegokolwiek, co by się choć jakoś nadawało, uderzył prosto do źródła. Tam na pewno coś znajdzie. Nawet jeżeli się okaże, że jego account już dawno skasowano, to może znajdzie ogólnodostępne materiały - nie szukał niczego o neurochirurgii, tylko jebanej pierwszej pomocy, to musi tam być. Co z tego że on studiował weterynarię, ale pierwsza pomoc była zawsze dla wszystkich z kierunków medycznych i okołomedycznych.
Podszkoli się. Uda mu się.
Zgadza się, ale wg postu GreKa od poranka minęło już wiele godzin, więc założyłem, że Frog już pewnie zdążył pojawić się na miejscu masakry.
Tylko że Frog pojechał już po ten samochód rano. Czy może ta sprawa jest jeszcze otwarta?
Aaa.... czyli to jest podręcznik do edycji 4.5?

Jeżeli się nie mylę, to wyjściowe ceny z podręcznika uwzględniają też operację montażu wszczepów, a nie tylko samo ajzolstwo.
Nami założyła X kolejek temu doca:
https://docs.google.com/document/d/1N2yCymRqKAisbwuIzO-n92fq_H5OY5hPnToRtXfRMNo/edit?tab=t.0
Mój błąd, jakoś tak z automatu uznałem że Rosario jest tym szpecem od wszczepów. Edytowałem.
I jeszcze jedno pytanie po przeczytaniu posta w sesji: Switch gada przez telefon przed, czy po tym, jak Mack się obudził? I czy słyszymy to, co Ripperdock Rosario nawija?
EDIT: mój komentarz do wydarzeń w sesji:

Wg regulaminu § 2 punkt 6.:
"Na Forum nie można zamieszczać reklam innych forów oraz witryn konkurencyjnych. Dozwolone jest natomiast umieszczanie linków informacyjnych (przykładem może być odnośnik do materiałów potrzebnych do sesji / rekrutacji, artykuł czy news z sieci)."
To chyba nie.
Post poszedł, ze względu na wasze wyjazdy nie ustalam terminu odpisu. Mój kolejny odpis będzie wtedy, kiedy będę miał wasze posty.
Dokładnie, Mack nie ma na ten dzień konkretnych planów wykraczających poza jakimiś zakupami za rogiem. Do tego sprawdzi i w razie potrzeby zmieni opatrunki Raze'a. Ochota na skopanie mu tyłka, o czym jeszcze wczoraj myślał, dawno mu wyparowała.
Co do ewentualnej nauki to jeszcze to przemyślę - zobaczymy co przyniesie dzień.
Dalej, moje zdanie o tych wszystkich naszych "misjach": Nie przesadzajmy z nimi, w świecie naszej gry wszystko się będzie dziać mniej więcej równocześnie, dlatego jestem za ograniczeniem liczby wątków. To nie jest gra komputerowa, gdzie misje można robić w dowolnej kolejności, albo je ignorować.
Szarzyzna
Sokołów Śląski, godzina 17:00, TVP 1
Wtorek 2 września, Maciej Orłoś witam w Teleexpressie (...)
- Porwanie nastolatki w Sokołowie Śląskim na Dolnym Śląsku. W nocy z pierwszego na drugi września doszło do napadu i porwania dziewczynki z samochodu jej rodziców. Zaatakowana matka nastolatki odniosła obrażenia i obecnie przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określili jako stabilny i nie zagrażający życiu (...)
Nagranie z Sokołowa, reporter TVP stoi przed komendą policji wraz z komendantem Janem Chlebowskim (wyświetlone na pasku):
- Do zdarzenia doszło pod domem poszkodowanej.
- Co widzieli świadkowie?
- Zeznania świadków nie naprowadziły nas na porywaczy.
- Wiadomo kto stoi za porwaniem? Czy porywacze zażądali okupu.
- Policja monitoruje sytuacją, jak dotąd nie zażądano okupu, co do tożsamości sprawców jest prowadzone śledztwo.
- Czy będą kolejne porwania?
- Niczego nie mogę wykluczyć, ale obraz grasujących psychopatów jak na zachodzie jest mocno przesadzony i zdaniem policji mija się z prawdą.
- Dziękuję za rozmowę. Wraz z policją z Sokołowa Śląskiego sprawę prowadzą przydzieleni funkcjonariusze śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji.
(...)
O ile porwanie nie było znane wszystkim mieszkańcom Sokołowa, to teraz już na pewno było. Jutro będzie o tym w gazetach: Wyborczej, Legnickiej, Wrocławskiej, Nowinach Jeleniogórskich jak i innych regionalnych i krajowych.
Sokołów Śląski, godzina 18:00
Nie zwrócili na to uwagi wcześniej, to jednak teraz nie sposób było tego przeoczyć, że Kuba mieszkał na drugim brzegu rzeki, po tej samej stronie co zamek, ale nie przy samym zamku. Stojąc przed jego domem (zaniedbana trzykondygnacyjna poniemiecka kamienica z odpadającym tynkiem) widać było dach zamku przebijający się nad drzewami.
Na śmierdzącą klatkę schodową weszli bez problemu, drzwi były otwarte, zapukali do właściwych drzwi mieszkania (przycisk dzwonka wyglądał tak, jakby chciał ich porazić prądem). Otworzyła im kobieta, pewnie matka Kuby:
- Tak?
- Dzień dobry, my do Kuby.
- Kuba jest nadal w swojej szopie na podwórzu, trzecia od lewej, to ta obita papą.
- Dziękujemy - i wszyscy ruszyli schodami na dół, na podwórze, nie różniące się wiele od innych podwórzy w miasteczku.
Szopa stała w rzędzie innych szop, garaży i altanek, mniej lub bardziej prowizorycznych. Znalezienie właściwej nie było problemem. Drzwi były zamknięte, nie było okien, ale stalowy płaskownik mający dodatkowo zabezpieczać drzwi przed włamaniem był opuszczony i nie było na nim kłódki. Zapukali, tym razem mocniej.
- Kuba! To my!
Chłopak z trzeciej klasy otworzył drzwi.
- Mówiłem że lepiej o dziewiętnastej, odbitki jeszcze schną. macie pieniądze?
Zapłacili, Krzysztof nie odważył się wcisnąć starego banknotu, na szczęście nie był potrzebny. Kuba od razu oddał Paulinie aparat i prosił żeby jeszcze poczekać. W jego szopie paliła się normalna żarówka, mogli zobaczyć stoły (zbieranina różnych), na nim plastikowe kuwety, butelki z chemikaliami i urządzenie wyglądające dla niektórych jak część od szpitalnego rentgena. Albo coś z bazaru, co ktoś przywiózł z byłego Związku Sowieckiego. Co bardziej uważni widzieli pod sufitem jeszcze jedną, czerwoną żarówkę, co już bardziej odpowiadało wyobrażeniom ciemni fotograficznej skąpanej w czerwonym świetle.
Nie musieli czekać długo, już po kilku minutach (Mikołaj wykorzystał ten czas żeby drzeć łacha z Poganina, oczywiście odchodząc kilka metrów dalej, żeby reszta nie słyszała). Kuba dał im zdjęcia w prowizorycznej kopercie ze zwykłej kartki. Były tam i odbitki, jak i pocięte na krótsze odcinki negatywy.
- A tak w ogóle niezły efekt uzyskałaś, bo to nie jest feler aparatu - powiedział Kuba do Pauliny, dając jej zdjęcia, ale po chwili się spłoszył - ale oczywiście nie musisz się swoim sposobem dzielić.
Po chwili zdjęcia zaczęły krążyć z rąk do rąk. Kuba (Renata mówiła, że jest trochę dziwny) na spokojnie zamknął swoje królestwo i zostawił ich samych. Zdjęcia były intrygujące i niepokojące. Nie znaleźli tam nikogo, kto by wyglądał na porywacza albo się interesował Asią. Nawet te dresy, co zaczepiły Adama a załapały się na jedno, lekko rozmazane ujęcie, nie byli ciekawi. Wyglądali normalnie i skupiali się na bramkarzu i na Adamie.
Problemem była sama Asia. Na zdjęciach nie była normalna. Była w negatywie. Ale jej ubrania wyglądały normalnie. Przejrzeli też pod zachodzące słońce negatywy. Tam, zgodnie z logiką, wszystko było negatywem. Oprócz Asi, która to tam wyglądała tak, jak wyglądać powinna na normalnym zdjęciu.

Do tego Paulina, Krzysztof i Mikołaj (załapał się na kilka zdjęć) mieli wokół siebie dziwną poświatę. W sumie mogli się czegoś dziwnego spodziewać. Ale nie to była tutaj ważne. Taką samą poświatę miał wokół siebie Adam. Oraz Alicja. Inne osoby na zdjęciach wyglądały zwyczajnie, łącznie z Kasią, Magdą i kilkoma innymi osobami z klasy, które też tam były.
Alicja dosłownie czuła wzrok reszty na sobie.
EDIT: grafika powstała we współpracy z @nami
Hartley "Mack" Mackinaw
Mieszkadło w Megabloku
Obudził się za wcześnie. Hajfi już się krzątał po pokoju, Hartley sprawdził godzinę na smarthingu. Obrócił tylko na drugi bok, naciągnął koc na głowę i po chwili znowu zasnął.
Ostatecznie wygramolił się z pokoju z godzinę później, idąc prosto pod prysznic. Reszta paczki była już w salonie, bez słowa pomachał im i zniknął w kabinie z natryskiem. To że już się ruszał nie znaczyło, że się obudził. Do tego potrzebował kawy. A raczej czegoś o wyglądzie, smaku i sposobie działania kawy, bo prawdziwa kawa była ekskluzywnym luksusem, nie pił takiej od... lat.
Wyszedł odświeżony, wrócił do współdzielonej klitki, przebrał w normalne ciuchy (czyli dres, reszta garderoby kuriera składała się z czysto rowerowych ciuchów). Nie miał ustalonego grafiku prania, zjeżdżał na piętro z pralnią gdy miał czas i potrzebę, ostatni raz było to dwa dni temu, miął spokój na co najmniej tydzień.
- Cześć - rzucił na powitanie.
Mikrofala piknęła, Mack wyjął kubek i zamieszał roztwór, dodał słodzik i zabielacz (mlekiem ani śmietanką to coś nie było).
Klepnął na wolny fotel. Odpalił smarthinga, chłonąc poranną porcję wiadomości i głupot.
EDIT: edycja Hajfiego po informacji Gladina.
Co do finansów Macka: przez ustalanie tego na PW na LI, nie jestem w stanie zrekonstruować mojej kwoty startowej (chyba że na rolzie są jeszcze rzuty, o ile wtedy właśnie tam rzucałem na startową gotówkę). Z moich zapiskó wynika, że Mack wydał na sprzęt 1105 e$ (smarthinga i rower dałeś mi za darmo).
Coś link nie bangla, przenosi mnie na stronę główną.
Post poszedł. Skoro @nami wyjeżdza 18, to chciałbym mieć wasze posty najpóźniej w czwartek, 16 lipca. Wtedy byłbym w stanie dać w piątek odpis.
Chcę żebyście zakończyli swoje posty tuż przed odebraniem zdjęć - mój odpis będzie opisywał to zdarzenie. Pomijając @pan-elf i @cai nie ma tym razem dialogów między postaciami graczy.
@arthur-fleck , mam nadzieję że nie posunąłem się za daleko odnośnie Krzysztofa i jego matki.
Że może lepiej znaleźć w książce telefonicznej adres magistra Bałuckiego
W książce telefonicznej znajdzie telefon do sekretariatu instytucji, w której pracuje Bałucki. Dostanie informację, że Bałucki jest obecnie w terenie i nie ma stałego dostępu do telefonu (to on dzwoni do instytucji, zwykle z ratusza). Sekretarka nie jest w stanie (albo nie chce) podać tego, gdzie Bałucki i jego ekipa nocują.
Witamy w czasach bez telefonów komórkowych.