Astromanta z ciekawością przyglądał się nowo przybyłym Norsemonom, zastanawiając się na jak długo przybili i jakie korzyści mogę przynieść Zborowi. Potężny wojownik, skaldka i starucha - niezwyczajne to było połączenie.
- Jestem magiem z Kolegium Niebios, badam przyszłość w gwiazdach choć mam też inne talenty - uczę się od Mergi przywoływania istot z Otchłani i w boju jestem w stanie coś zdziałać.
- A wy, jak to się stało, że dołączyczyliście do nas? Nie wątpię, że wiele razem zdziałamy, ale spodziewałem się więcej takich silnych wojów jak ty Larsie…. - spojrzał na Astrid i staruchę.
- A ty ilu silnych wojów przyprowadziłeś? - Lars roześmiał się rubasznie jakby rozbawiła go uwaga astromanty.
- Po prostu widzieliśmy dary jakie Merga do nas przywiozła. I opowieści o odważnych wiernych co mają niesamowite przygody walcząc
o powrót Czterech Sióstr. Więc postanowiliśmy dołączyć. Merga jeszcze została u nas za swoimi sprawami i aby zwerbować jeszcze więcej chętnych. - Astrid była szczupłą, blondynką i ładnych rysach twarzy. Wydawała się być całkiem wygadana.
- Ano. Słyszałem, że można tu zrobić niezłe interesy. A i topór jest w co wsadzić. A kobietom co innego! - Lars klepnął maga po ramieniu, że aż nim zachwiało. Wydawał się dostrzegać w tym portowym mieście wiele obiecujących możliwości.
- Tak, wyrocznia mówiła o tobie. Że ma tu ucznia. I przyzywasz demony? Tak, to bywa przydatne. Ale trzeba uważać. - Staruchę zainteresowało co innego. Obrzuciła spojrzeniem młodego astromantę jakby starała się ocenić jego wiedzę i potencjał.
Astromanta skinął głowę i na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Tak, zaiste, jestem uczniem Mergi, choć na ścieżce demonologii wiele mi jeszcze brakuje do mistrzostwa - posilił się na nutę skromności.
- A czy te też znasz się na tej sztuce, mądra kobieto? Jeśli tak, może miałbym kwestię którą chciałbym skonsultować z tobą…- pomacał ręką kieszeń gdzie ukrył demoniczną figurkę.
- A co do wojów, to możliwe że będziemy mieli sprzymierzeńców w tej kwestii, nawiązałem właśnie kontakty z całekiem wojowniczym plemieniem zwierzoludzi, mniej niż dwa dni drogi stąd - odparł z kolei Larsowi.
- Chociaż myślę że jakiś czas minie zanim będziemy mogli tutaj pomyśleć o otwartej walce, jeśli na to liczyłeś, na razie szukamy śladów Sióstr i mamy tu już pewne sukcesy..
- O, macie jakiś sojuszniczych zwierzoludzi? No nie spodziewałem się. U nas to nie aż tak dziwne ale wy to chyba zwykle macie z nimi na pieńku. - Norsmeński wojownik wydawał się być zdziwiony tą informacją. - Ale pewnie, swój zwierzoludź nie jest zły, zwłaszcza w lesie. - Pokiwał głową z aprobatą. Dostrzegał korzyści jakie mogą płynąć z takiego sojuszu.
- To Joachimie trafiłeś na jakiś nowych zwierzoludzi? Innych niż ci od Gnaka? I myślisz, że dałoby się z nimi zaprzyjaźnić? - Łasica widocznie usłyszała o czym rozmawiają i zainteresował ją ten temat. Mówiła z psotnym spojrzeniem bo w końcu od paru tygodni organizowała spotkania z bandą ungorów głównie dla cielesnych przyjemności.
- Pfff! Chędożenie! Z Astrid o tym porozmawiaj, ją interesują takie miałkie sprawy. - Starucha prychnęła z irytacją dając znać, że jest ponad takie cielesne błahostki. Wskazała spojrzeniem na młodszą kobietę. - Ja bardziej znam się na ziołach i miksturach. Dlatego mnie zainteresowała ta hodowla jaj Oster o jakiej Merga mi opowiadała, że tu macie. Ale na sztuce mistycznej też się znam. Umiem przyzwać potrzebny mi rój z innego wymiaru. A ty nad czym pracujesz? - Mimo różnicy wieku i pochodzenia to Raisa zdawała się traktować młodego maga jako kolegę po fachu. I to ją poza dziedzictwem Oster bardziej zainteresowało niż jakieś chędożenie czy zwierzoludzie.
- Ty jesteś już stara i pomarszczona to może cię chędożenie nie interesuje. Ale my jeszcze jesteśmy młode i jędrne więc chciałybyśmy skorzystać z życia. - Astrid odcięła się starej kobiecie z podobną złośliwością. Wskazała na siebie i tutejszą łotrzyce aby podkreślić, że różnica pokoleń i charakterów sprawia, że mają inne zaintersowania niż stara czarownica. - Jak choćby jakieś przygody godne uwiecznienia w sadze. Już pierwszą zwrotkę o walce z krabami na starym wraku mam. Ale to dopiero początek! Tylko właśnie przydałyby się tu jakieś przygody do przeżycia, romanse, sceny zazdrości, tragedie, skarby do zrabowania, bitwy do wygrania, miasta do złupienia. - Młoda skald z werwą opowiedziała co by ją interesowało w krainie południowców.
Tak, trafiliśmy na jeszcze jedną bandę zwierzoludzi, ale bardziej wojowniczą niż ci od Gnaka, przewodzi im niejaki Gormul, który chętnie by poznał kobiety z naszego Zbioru - odparł Joachim.
- A co do przygód i skarbów aktualnie skupiamy się na projekcie odzyskania dziedzictwa Sióstr, z których każda służyła innej z Potęg Chaosu. Czy chciałabyś w tym pomóc? - tutaj spojrzał badawczo na Astrid.
Raisie natomiast planował pokazać poniżej figurkę demona, ale może jakoś na osobności.
Egon, który do tej pory milczał, rzekł wreszcie wcześniej co do uprzedniej uwagi Joachima:
– Otwarta walka byłaby łatwa z miejskimi. Opanowanie miasta byłoby do zrobienia, a w każdym razie, zajęcie jakiejś jego części. Wolałbym wszak nie spieszyć się do tej rzeczy, bowiem wyjawiłoby się, że działamy w mieście i mielibyśmy na karku znacznie gorszych przeciwników, niż dotychczas.
Egon wspomniał inkwizytorów, z którymi musieli wcześniej się użerać przez całe tygodnie.
– Być może martwy czarownik będzie dodatkową podporą w tej walce – rzekł jeszcze. – Jeśli tylko przywrócimy go zza grobu.
- Martwy czarownik, a o czym to opowiadasz? - zainteresował się Joachim.
– Nie dalej jaki dzień drogi stąd, może i mniej, jest kurhan, który żeśmy zamaskowali z Raisą i Zogiem, w którym spoczywa nieumarły mag, którego wizje widziałem. Byliśmy tam z Gezacktem. Jest tam coś jeszcze, zdaje się, za ścianą, ale żeśmy nie chcieli ryzykować już po pierwszym starciu ze strażnikami onego miejsca. Kiedy rzecz z interesami Larsa odpowiednio sprawimy, potrzeba tam będzie wrócić… Z narzędziami, ale i też po to, by trupa zabezpieczyć.
- To ten Gormul byłby zainteresowany spotkaniem z nami? - Łasica wydawała się być ucieszona wiesciami przekazanymi przez maga. Popatrzyła na swoje koleżanki czy one też to słyszą ale widać było, że reagują podobnie. - No to ciekawe. Trzeba będzie się z nimi spotkać. Może dojdziemy do porozumienia. - Odparła Joachimowi dając znać, że jest zainteresowana poznaniem z nowym stadem zwierzoludzi. - A ten kurhan Joachimie to wiem gdzie on jest. Ale do tej pory mało kto tam chodził, jeszcze mniej wróciło to nie znam nikogo kto by tam był. - Łotrzyca dorzuciła od siebie trzy pensy o grobowcu o jakim rozmawiali.
- Gormul…tak bylby - zresztą blondynka która aktualnie przebywa w moim domu przez lata mieszkała z jego grupą - myślę że z jej pomocą nie będzie dla nas wyzwaniem zorganizowanie takiego spotkania.
- A co do kurhanu…- Joachim westchnął, widząc że znowu pojawił się nowy ciekawy temat rozpraszający jego uwagę - opowiesz mi Egonie coś więcej o tej wizji?
– Wszakże niewiele pamiętam… – rzekł Egon, który zmrużył oczy, próbując przypomnieć sobie, cóż pojawiło się przed jego umysłem, kiedy eksplozja czarnego dymu z grobowca całkowicie go owionęła. – Widziałem coś, walkę, a później jego śmierć. Zwał się, zdaje się, Gonsar i czcił Siostry. Ano, tak żeśmy widzieli symbole sióstr na jego sarkofagu, tam, w kurhanie. Dopóki nie zostanie ożywiony krwią, może jeno porozumiewać się za pomocą takich wizji.
Egon poskubał swoją długą brodę, sam nie do końca pewien będąc, co sądzić o zajściu w kurhanie. Wojownik bowiem nie znał magii, zaś tymi, którzy nią władali, nie ufał podwójnie, nie raz bowiem słyszał różne wieści i plotki, niewiele zaś było pochlebnych.
Pomimo tego, znaki Sióstr na sarkofagu wskazywały, że nieumarły mag mógł być przydatny w doprowadzeniu Neues Emskrank do jego prawowitego miejsca, czyli pożogi i krwi.
– Pewnikiem jednak ktoś od nas, Raisa rozpoznała symbole – rzekł jeszcze.
- Blondynka? Zaraz to chodzi o te dwie co przewieźlismy łodzią do portu? - Łasica nagle domyśliła się o kim wspomniał Burzooki. - A to nie wiedziałam, że one mają takie znajomości. Nieźle wyglądają. Trzeba będzie z imi pogadać. - Spojrzała na Burgund dając jej znać, że mają tą sprawę do załatwienia.
- Egon prawdę mówi. Widziałam znaki Sióstr i Chaosu na jego sarkofagu i trumnie. Inni też mieli wizje. Za życia był nekromantą zanim zaczął oddawać cześć Siostrom. I przemawia poprzez sny. Tak jak Siostry. - Raisa podzieliła się swoją wiedzą o niedawno ukrytym grobowcu.
Joachim był zaintrygowany przybyszami z północy oraz wieściami o grobowcu nekromanty. Rozważał odwiedzenie grobowca, jednak stwierdził, że przede wszystkim powinien dopilnować wykradzenia artefaktu z Akadamii, co było kluczem do sprawy odnalezenia dziedzictwa ukrytego na bagnach, które pojawiło się przecież w jego snach. Zastanawiał się, czy w tej kwestii ci przybysze z północy będą skłonni go wesprzeć....na razie mógł liczyć na Łasicę, Burgund i Tobiasa, a i sam przecież czekał na rozpatrzenie wniosku o prowadzenie zajęć w Akademii. Dziewczyny powinny być tym bardziej chętne do odzwdzięczenia się za zdobycie dla nich nowych kontaktów w postaci Darcy i kolejnej grupy zwierzoldzi.
W dalszej części spotkania u Pirory chciał więc dalej kontynuować poznawanie przybyszów i przy okazji dowiedzieć się jak najwięcej o aktualnej sytuacji w mieście i planach innych członków Zboru. No i chciał pokazać Raisie jego nowo zdobytą demoniczną figurkę, był ciekaw czy ta starucha miała jakąkolwiek w tej materii przydatną wiedzę. A potem porozmawiać ze Starszym.