Praca to życie Nadii więc misje już kilka zaliczyła.
Pull Rank, będzie jak będzie, Nadia pracuje więc wykonuje polecenia od wyższych szczeblem, jeśli się okaże że to co chce przełożony, będzie bez sensu, wtedy zdamy się na kostki.
Praca to życie Nadii więc misje już kilka zaliczyła.
Pull Rank, będzie jak będzie, Nadia pracuje więc wykonuje polecenia od wyższych szczeblem, jeśli się okaże że to co chce przełożony, będzie bez sensu, wtedy zdamy się na kostki.
Karol jeszcze przez chwilę ignorował Sebastiana. Leżąc częściowo w tunelu technicznym, operował śrubokrętem przy obudowie wentylatora, mrucząc pod nosem coś o „tym złomie”, który regularnie odmawiał współpracy. Dopiero kiedy usłyszał trzask radiowęzła, zamarł na moment.
Powoli wysunął się z wnęki, otrzepując ręce z kurzu i brudu. Już sam dźwięk komunikatu wywoływał nieprzyjemne uczucie. W takich biurowcach nikt nie używał radiowęzła bez powodu. Zwłaszcza nie w poniedziałkowy poranek.
– O kurwa… – mruknął cicho bardziej do siebie niż do kogokolwiek.
Idąc z Sebastianem w stronę lobby, milczał przez większość drogi. Słuchał tylko kolejnych komunikatów i obserwował ludzi wychodzących z biur. Widział nerwowe spojrzenia, telefony przyklejone do twarzy, coraz więcej pytań zadawanych półgłosem. Im bliżej byli parteru, tym bardziej czuł znajome napięcie- to samo, które pojawiało się chwilę przed dużą awarią albo bójką na osiedlu. Moment, kiedy człowiek jeszcze nie wie, co się dzieje, ale już wie, że zaraz będzie źle.
Kiedy zobaczył policję oklejającą wejścia taśmą, zmarszczył brwi. To nie wyglądało jak zwykła kontrola sanepidu. Policjanci byli zbyt spięci. Ochrona zbyt nerwowa. A ludzie zaczynali zbyt głośno zadawać pytania.
Karol stanął raczej z tyłu zbierającego się tłumu. Obok dwóch mężczyzn i kobiety. Torbę narzędziową postawił przy nodze, ręce wsunął do kieszeni kurtki roboczej. Wyglądał bardziej na zmęczonego niż przestraszonego, ale uważne spojrzenie zdradzało, że analizował wszystko dookoła.
Administrator gadał spokojnym, wyuczonym tonem człowieka, który próbował utrzymać kontrolę nad sytuacją. Karol słyszał już podobne przemowy. Na szkoleniach BHP. Przy awariach. Po wypadkach na budowie. Im bardziej ktoś próbował uspokajać ludzi, tym gorzej zwykle było naprawdę.
Gdy Borkowski zapewnił, że „nie ma powodów do obaw”, Karol prychnął pod nosem z wyraźnym niedowierzaniem.
-Tsaa nie ma…
Najbardziej zaniepokoiło go jednak zachowanie ochrony. Gdy tylko kilka osób zaczęło nagrywać sytuację telefonami, ochroniarze momentalnie weszli w tłum, próbując zabraniać filmowania. Zbyt agresywnie.
Karol wymienił krótkie spojrzenie z Sebastianem.
– Jak zaczynają zaklejać wyjścia i zabraniać nagrywać, to raczej nie po to, żeby ludzi uspokoić. – mruknął cicho.
Na wzmiankę o „jebnięciu” skinął tylko głową. W pamięci wróciły mu poranne wiadomości z autobusu. Zamieszki. Epidemia. Agresywni ludzie. Jeszcze kilka godzin temu wydawało mu się to absurdalne.
Teraz już nie był taki pewien.
Podczas gdy większość ludzi skupiała się na administratorze, Karol zaczął odruchowo obserwować otoczenie. Szukał działających wyjść, oceniając rozmieszczenie ochrony.
Myślał o tym, że jest zamknięty w ogromnym biurowcu.
-Cholera…Zosia..
Mój problem jest taki że ja próbuję zawsze pomagać osobą które są w niebezpieczeństwie, także Nidia może mieć problem z przeżyciem xD

Imię i nazwisko: Karol "Karo" Wysocki
Archetypu postaci: Technik serwisu klimatyzacji i wentylacji
Wiek postaci: 31 lat
Cechy:
Siła 4
Zwinność 5 (cecha główna)
Polot 3
Empatia 2
Umiejętności:
Wytwarzanie 3
Wytrzymałość 1
Walka 1
Skradanie się 1
Ruch 2
Spostrzegawczość 1
Sztuka przetrwania 1
Talent: CZUJNY:
Gdy w pobliżu czai się wróg, podnoszą ci się włosy na karku. Otrzymujesz modyfikator +2 do rzutów na Spostrzegawczość, gdy próbujesz wypatrzyć wroga wykonującego atak z zaskoczenia.
Wielkie marzenie: „Odłożyć dość pieniędzy, żeby otworzyć własną firmę i już nigdy nie robić dla Januszy biznesu. Karol jest zmęczony życiem od zlecenia do zlecenia. Ma dość robienia po godzinach i wiecznego słuchania klientów."
Potencjalna przemiana: W trakcie apokalipsy marzenie Karola zmieni się w odnalezienie córki, która została u dziadków, kiedy Karol wyruszył do pracy.
Duma: „Zawsze znajdę sposób, żeby coś uruchomić.”
Karol jest typem człowieka, który:
-odpali agregat z części znalezionych w piwnicy,
-otworzy zablokowane drzwi,
-obejdzie brak prądu,
-zrobi prowizoryczną broń albo barykadę.
Relacje z innymi BG: Do ustalenia.
Wygląd:
-185 cm wzrostu
-lekki zarost
-zmęczone oczy
-robocza kurtka softshell
-granatowy polar firmowy
-jeansy robocze
-ciężkie buty ochronne
-stary plecak narzędziowy
Wygląda jak człowiek, którego mijasz codziennie i nigdy nie zapamiętujesz twarzy.
Wyposażenie:
Coś tam ma
Historia:
Karol Wysocki urodził się i wychował na Bródnie. Nie miał trudnego dzieciństwa ani wielkich marzeń. Ojciec był elektrykiem, matka pracowała w markecie. W domu zawsze czegoś brakowało, ale nigdy nie brakowało jednej rzeczy- przekonania, że jeśli coś się zepsuło, trzeba umieć poradzić sobie samemu.
Karol szybko złapał smykałkę do technicznych rzeczy. Rozkręcał stare radia, naprawiał rowery kolegom z osiedla, wymieniał bezpieczniki sąsiadom. Nie był najlepszym uczniem, ale miał talent do praktycznej roboty. W technikum mechanicznym nauczyciele mawiali, że Wysocki nie musi znać teorii, bo „on i tak znajdzie sposób, żeby to działało”.
Po szkole imał się różnych zajęć. Budowy, magazyny, serwisy techniczne. Ostatecznie trafił do firmy zajmującej się wentylacją i klimatyzacją. Praca była ciężka, ale konkretna. Karol ją lubił, bo maszyny były prostsze od ludzi. Jeśli coś nie działało, zawsze istniała przyczyna i sposób naprawy.
Mając dwadzieścia pięć lat poznał Magdę.
Pracowała w małej kawiarni niedaleko jednego z biurowców, które obsługiwał. Najpierw była tylko dziewczyną, która pamiętała, jaką kawę zamawia. Potem kimś, dla kogo specjalnie brał zlecenia w tamtej okolicy. W końcu stała się całym jego światem.
Pobrali się szybko, ale bez poczucia, że robią błąd. Po raz pierwszy w życiu Karol miał wrażenie, że dokądś należy. Wynajęli małe mieszkanie, kupili używany samochód, zaczęli odkładać pieniądze. Gdy urodziła się ich córka, Zosia, Karol pracował jeszcze więcej. Chciał zapewnić rodzinie lepsze życie niż to, które sam pamiętał.
Był zmęczony, ale szczęśliwy.
A potem wszystko skończyło się w jeden listopadowy wieczór.
Padał deszcz. Wracali od znajomych. Karol prowadził zmęczony po całym dniu pracy, Magda siedziała obok i próbowała nie zasnąć. Kierowca ciężarówki podobno nawet nie próbował hamować.
Karol pamiętał dźwięk zgniatanego metalu.
Krzyk.
Światła.
Potem szpital.
Przeżył tylko dlatego, że siedział po stronie kierowcy.
Magda zginęła na miejscu.
Przez następne dwa lata Karol funkcjonował bardziej z przyzwyczajenia niż z własnej woli. Rano praca. Wieczorem cisza w mieszkaniu. Czasem odbierał Zosię od teściów, czasem spędzała weekend u niego. Robił wszystko, żeby córka nie widziała, jak bardzo się rozsypał.
Przestał planować przyszłość. Przestał wierzyć, że życie może się jeszcze „ułożyć”. Została tylko robota, obowiązki i mechaniczne trwanie od poniedziałku do piątku.
Ludzie mówili, że zrobił się chłodny.
Karol uważał po prostu, że nie ma już energii na udawanie.
Mimo wszystko nadal miał jedno marzenie:
otworzyć własny serwis techniczny.
Coś swojego. Coś stabilnego. Coś, co pozwoliłoby mu w końcu spędzać więcej czasu z córką.
W poniedziałkowy poranek dostał zwykłe zgłoszenie do biurowca Darpolu. Problem z wentylacją na jednym z pięter. Nic niezwykłego. Wziął torbę narzędziową, termos z kawą i pojechał do pracy.

Dziś po pracy dołączę do discorda. I cześć wszystkim 
-Kombajn górniczy,
-Do kogo należy, nie ważne dla Nadii, praca to praca.
Przepraszam bardzo, córka żyje xD
Tutaj mała historia mojego Bohatera:
Karol Wysocki urodził się i wychował na Bródnie. Nie miał trudnego dzieciństwa ani wielkich marzeń. Ojciec był elektrykiem, matka pracowała w markecie. W domu zawsze czegoś brakowało, ale nigdy nie brakowało jednej rzeczy- przekonania, że jeśli coś się zepsuło, trzeba umieć poradzić sobie samemu.
Karol szybko złapał smykałkę do technicznych rzeczy. Rozkręcał stare radia, naprawiał rowery kolegom z osiedla, wymieniał bezpieczniki sąsiadom. Nie był najlepszym uczniem, ale miał talent do praktycznej roboty. W technikum mechanicznym nauczyciele mawiali, że Wysocki nie musi znać teorii, bo „on i tak znajdzie sposób, żeby to działało”.
Po szkole imał się różnych zajęć. Budowy, magazyny, serwisy techniczne. Ostatecznie trafił do firmy zajmującej się wentylacją i klimatyzacją. Praca była ciężka, ale konkretna. Karol ją lubił, bo maszyny były prostsze od ludzi. Jeśli coś nie działało, zawsze istniała przyczyna i sposób naprawy.
Mając dwadzieścia pięć lat poznał Magdę.
Pracowała w małej kawiarni niedaleko jednego z biurowców, które obsługiwał. Najpierw była tylko dziewczyną, która pamiętała, jaką kawę zamawia. Potem kimś, dla kogo specjalnie brał zlecenia w tamtej okolicy. W końcu stała się całym jego światem.
Pobrali się szybko, ale bez poczucia, że robią błąd. Po raz pierwszy w życiu Karol miał wrażenie, że dokądś należy. Wynajęli małe mieszkanie, kupili używany samochód, zaczęli odkładać pieniądze. Gdy urodziła się ich córka, Zosia, Karol pracował jeszcze więcej. Chciał zapewnić rodzinie lepsze życie niż to, które sam pamiętał.
Był zmęczony, ale szczęśliwy.
A potem wszystko skończyło się w jeden listopadowy wieczór.
Padał deszcz. Wracali od znajomych. Karol prowadził zmęczony po całym dniu pracy, Magda siedziała obok i próbowała nie zasnąć. Kierowca ciężarówki podobno nawet nie próbował hamować.
Karol pamiętał dźwięk zgniatanego metalu.
Krzyk.
Światła.
Potem szpital.
Przeżył tylko dlatego, że siedział po stronie kierowcy.
Magda zginęła na miejscu.
Przez następne dwa lata Karol funkcjonował bardziej z przyzwyczajenia niż z własnej woli. Rano praca. Wieczorem cisza w mieszkaniu. Czasem odbierał Zosię od teściów, czasem spędzała weekend u niego. Robił wszystko, żeby córka nie widziała, jak bardzo się rozsypał.
Przestał planować przyszłość. Przestał wierzyć, że życie może się jeszcze „ułożyć”. Została tylko robota, obowiązki i mechaniczne trwanie od poniedziałku do piątku.
Ludzie mówili, że zrobił się chłodny.
Karol uważał po prostu, że nie ma już energii na udawanie.
Mimo wszystko nadal miał jedno marzenie:
otworzyć własny serwis techniczny. Coś swojego. Coś stabilnego. Coś, co pozwoliłoby mu w końcu spędzać więcej czasu z córką.
W poniedziałkowy poranek dostał zwykłe zgłoszenie do biurowca Darpolu. Problem z wentylacją na jednym z pięter. Nic niezwykłego. Wziął torbę narzędziową, termos z kawą i pojechał do pracy.

A ja wyjdę z innymi systemami. Są tu osoby chętne, zanurzyć się w magiczny świat w klimacie Harrego Pottera, tudzież Tales from the Loop?
Podłączam się, czy jest sens wysyłać KP jeszcze?
Mam podstawkę i wszystkie dodatki do alien RPG
ale zawsze pomoc mogę przyjąć
Ja osobiście nie mam z tym problemu, zdaję sobie sprawę że wrzuciłem swoją KP zdecydowanie później i że ktoś był przede mną, więc mogę sobie poczytać sesję
. Ale to zawsze od MG będzie zależało kogo wybierze rekrutacyjnie 
Sergiej, podaj pistolet spawalniczy i wódkę...
To ja też przedstawię swoją propozycję:
Nadia Volkov
Profesja: inżynier pokładowy
Frakcja: UPP (Union of Progressive Peoples)
Statek: stary holownik/złomiarz dalekiego zasięgu
Wiek: 34 lata
Wygląd
Nadia jest wysoka, chuda i sprawia wrażenie osoby permanentnie niewyspanej. Krótkie, ciemne włosy obcięte technicznie- bardziej dla wygody niż stylu. Pod oczami sińce po latach pracy w zmianowym rytmie i kriogenicznych przeskokach między systemami.
Na lewej dłoni ma dwa mechaniczne palce zastępujące utracone końcówki po wypadku przemysłowym. Nie są nowoczesne ciężkie, toporne, połatane taśmą izolacyjną i częściami z różnych modeli.
Nosi roboczy kombinezon z naszywkami po dawnych kontraktach, wiele z nich celowo odprutych. Pachnie smarem, ozonem i tanimi papierosami.
Mówi spokojnie, oszczędnie. Kiedy się stresuje, zaczyna bezwiednie stukać metalowymi palcami o najbliższą powierzchnię.
Charakter
Nadia jest pragmatyczna, cyniczna i bardzo odporna psychicznie. Nie wierzy w korporacje, politykę ani wielkie idee — wierzy tylko w:
-działający sprzęt,
-szczelny kadłub,
-i ludzi, którzy nie panikują.
Nie jest odważna w hollywoodzkim sensie. Nie biegnie pierwsza z miotaczem płomieni. Jej odwaga polega na tym, że potrafi wejść do zalanego promieniowaniem przedziału reaktora, bo jeśli tego nie zrobi, wszyscy zginą.
Ma silny instynkt przetrwania i nie lubi bohaterstwa dla samego bohaterstwa. Jeśli uzna sytuację za beznadziejną, będzie naciskać na odwrót lub odcięcie zagrożenia, nawet kosztem sprzętu czy ładunku.
Jednocześnie ma słabość do „swoich”. Jeśli załoga zyska jej zaufanie, zrobi dla niej znacznie więcej, niż chciałaby przyznać.
Historia
Nadia urodziła się na orbitalnej stacji przemysłowej należącej do UPP. Jej rodzice pracowali przy przetwarzaniu rud i praktycznie wychowała się między dokami technicznymi a maszynowniami.
Pierwszy raz zeszła do reaktora, mając trzynaście lat.
W wieku dziewiętnastu lat podpisała wieloletni kontrakt transportowy. Miała zobaczyć gwiazdy; zamiast tego przez dekadę oglądała głównie:
-wnętrza maszynowni,
-kontenery,
-ludzi umierających przez oszczędności korporacji.
Podczas jednego z kursów doszło do katastrofy eksplozji w sekcji energetycznej starego frachtowca. Oficjalnie winę zrzucono na „błąd obsługi”. Nieoficjalnie wszyscy wiedzieli, że korporacja zignorowała raporty o wadliwym rdzeniu chłodzenia.
Nadia przeżyła tylko dlatego, że zamknęła grodzie przedziału, odcinając część załogi.
Do dziś nie wie, czy podjęła właściwą decyzję.
Po wypadku dostała odszkodowanie ledwie wystarczające na protezy dłoni i szybko wróciła do pracy bo ludzie tacy jak ona nie mają emerytur ani spokojnego życia na terraformowanych światach.
Od tamtej pory bierze najbardziej parszywe kontrakty:
-złomowanie,
-holowanie wraków,
-odzysk sygnałów SOS,
-transport podejrzanych ładunków.
Twierdzi, że robi to dla pieniędzy.
Prawda jest taka, że po latach spędzonych w kosmosie nie potrafi już żyć nigdzie indziej.
Alien, właśnie na to się spóźniłem :P, próbuję dostać się do Warhammera. Czy chciałbym poprowadzić? Nie mówię tak, nie mówię nie, cytując klasyka "Czas pokaże, czas pokaże" 
Czołem! Trafiłem do was z grupy FB. Z graniem na PBF miałem styczność kilka, jak nie kilkanaście lat temu. Co do samej sesji nie mam konkretnych wymagań. Sądzę że odnajdę się w każdym systemie. Dlaczego tak piszę? Ponieważ mam grupę przyjaciół z którymi gram sesje, od Warhammera, po Tales from the Loops. Także mam nadzieję że uda mi się dołączyć do jakiejś grupy.