To może ja też coś polecę
Mimo że rzadko coś jest w stanie mnie mocno wciągnąć, to — paradoksalnie — lista wyszła mi dość długa (także ostrzegam od razu). Z góry przepraszam za niedopracowaną formę i nierównomierność opisów, ale tekst powstał dość spontanicznie. No i ze względu na całkowitą objętość nie chciało mi się go przesadnie rozbudowywać, profesjonalnie redagować i drobiazgowo szlifować. W końcu to tylko niezobowiązujący komentarz na forum, a nie poważny artykuł prasowy. Pozwoliłam sobie również pominąć te pozycje, które już wcześniej wspomniano (Fallout: New Vegas, Tyranny, Disco Elysium i Pillars of Eternity).
Alien versus Predator (1999)
W grze otrzymujemy możliwość wcielenia się w trzy zupełnie różne gatunki, z których każdy posiada własną kampanię i oferuje całkiem inny, dość unikalny system rozgrywki. To, co najbardziej sprzedaje tę grę, moim zdaniem, to niesamowicie gęsty, klaustrofobiczny klimat. Czuć to, zwłaszcza jak gramy nieszczęsnym marine’em i desperacko walczymy o życie (pamiętam, że przy pierwszym podejściu ostatnie dwie mapy praktycznie przebiegłam w panice
). Alieny wydają mi się szybsze, skoczniejsze i bardziej niebezpieczne, niż w kolejnych odsłonach (a już na pewno bardziej od anemików z AvP3), co tylko podkręca survival w roli człowieka (a ułatwia polowanie na nieświadome ofiary w roli Obcego). A predator? Jak to predator — relaksuje się podczas kosmicznego safari.
Aliens: Dark Descent
Jedna z najlepszych gier, jakie osadzono w uniwersum Obcego. Taktyczny survival horror w czasie rzeczywistym, polegający zarządzaniu drużyną uderzeniową customizowalnych marines. Każda misja przypomina tu desperacką operację wojskową, gdzie jeden błąd naprawdę potrafi kosztować życie całego oddziału. Świetna pozycja dla fanów brutalnego science fiction.
Seria “The Walking Dead” od Telltale
Przypominająca interaktywny komiks seria gier osadzonych w niebezpiecznym świecie po apokalipsie zombie. Pełna niezwykle ciężkich moralnie wyborów i wolna od tanich zagrań czy naiwnych klisz. To potężna i poruszająca opowieść w pełni oparta na świetnie napisanych ludzkich dramatach i relacjach. W przeciwieństwie do serialu o tej samej nazwie od AMC, od samego początku do końca świetnie oddaje ducha i klimat surowego komiksu Kirkmana.
Fallout 1 i 2
Prawdziwe, surowe i kultowe izometryczne arcydzieła z mrocznym klimatem postapo. Świat jest naturalistyczny i nie oferuje taryfy ulgowej, a konsekwencje decyzji mają faktyczny ciężar, co jest teraz w straszną rzadkością w grach. Mechanika oraz gameplay trochę zardzewiały i wymagają solidnego główkowania, ale za to dają gigantyczną swobodę i satysfakcję z opanowania. Wszystko to uzupełnia znakomite, wielopoziomowe pisarstwo z nutką czarnego humoru.
Wasteland (seria)
Pierwsza część to wspaniałe postapokaliptyczne RPG, bez którego prawdopodobnie nie byłoby Fallouta. W każdej części kierujemy w grupą arizońskich strażników, którzy próbują zaprowadzić porządek na ogarniętych chaosem i barbarzyństwem pustkowiach. Seria stawia na trudne decyzje, świetne questy i szorstki świat, który reaguje adekwatnie na działania gracza, zamiast prowadzić go za rączkę. Zwłaszcza druga i trzecia odsłona to obowiązkowe pozycje dla fanów klasycznych cRPG, choć jedynka doczekała się całkiem niezłego remastera.
Atom RPG + Trudograd
To fantastycznie skrojony hołd dla klasycznych falloutów z niesamowitą wręcz dbałością o roleplay, statystyki i rozwój postaci. Mechanika oferuje całkiem sporo możliwości kreacji postaci, a świat to responsywny i spójnie napisany, postsowiecki naturalizm, ze świetnie oddanym tamtejszym folklorem, przesądami, ideologiami i dziwactwami. Pozycja konieczna dla każdego turbofana interplayowych falloutów, któremu podchodzą wschodniosłowiańskie klimaty.
S.T.A.L.K.E.R. (seria)
Ta wzorowana na „Pikniku na skraju drogi” seria semi-survivalowych FPS-ów ma klimat, który wciąga jak bagno. Dzięki systemowi A-Life ukraińska Zona żyje własnym życiem, potrafi zaskoczyć nawet po wielu godzinach rozgrywki, a eksploracja daje poczucie, że naprawdę jest się intruzem w niebezpiecznym miejscu. Jedna z najbardziej klimatycznych serii — i nut w menu głównym — jakie kiedykolwiek powstały.
Metro (seria)
Metro to FPS-y od dawnych twórców S.T.A.L.K.E.R-a świetnie łączące postapokalipsę z kameralną historią i bardzo mocnym klimatem. Tunele moskiewskiego metra są jednocześnie piękne, przygnębiające i zwyczajnie przerażające (a na zewnątrz jest jeszcze gorzej!). Do tego dochodzi świetna fabuła oraz naprawdę immersyjny survival na wyższych poziomach trudności (polecam grać na Ranger Hardcore) i fajny, ukryty system moralności, który wpływa na zakończenia.
GreedFall
To pięknie napisane aRPG osadzone w realiach wzorowanych na wczesnej epoce kolonialnej, ze świetnymi mechanizmami politycznymi, które niesamowicie go uprawdopodabniają. Gra silnie kładzie nacisk na logiczną dyplomację, dbanie o statystyki relacji z frakcjami i eksplorację struktury społecznej. Choć mamy dużą swobodę w działaniu i odgrywaniu, nasza postać nie jest kompletnie pustą kartą, nadal wypowiada się zgodnie z wyuczoną etykietą i pełnioną rolą, co tylko dodaje immersji. Walka pozwala na klasyczną szermierkę, operowanie bronią czarnoprochową, rzemiosło inżynieryjno-alchemiczne i polową manipulację magią. Niszowa, ale bardzo solidna pozycja.
Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura
To chyba najbardziej niedocenione cRPG w historii. Przedstawia świat, w którym drapieżna rewolucja przemysłowa zderza się z tradycyjną magią, a każda decyzja podczas tworzenia postaci w sposób naprawdę istotny zmienia nasz sposób grania. Mimo zaawansowanego wieku wciąż zachwyca wyjątkową swobodą, unikalnym klimatem i soundtrackiem oraz genialnym writingiem i worldbuildingiem, którego wiele współczesnych RPG-ów zwyczajnie nie potrafi przebić.
Pathfinder: Wrath of the Righteous i Pathfinder: Kingmaker
Świetne klasyczne heroic fantasy cRPG w pełnym znaczeniu tego słowa. Fabularnie, lorowo, worldbuildingowo i roleplayowo wybitne (jak na standardy rynkowe), z całą plejadą niezwykle interesujących wydarzeń i postaci niezależnych. Oferują wyjątkową okazję, by samotnie rozegrać dwie całe kilkuksięgowe pathfinderowe kampanie, tzw. Adventure Paths (do tego w znacznie ulepszonej fabularnie formie!). Cieniem na tym kładą się irytujące wady, takie jak na przykład przesadna presja czasu w początkowym etapie kampanii Kingmakera (dla tych lubiących eksplorację), ciężkostrawna i dodatkowo popsuta przez Owlcat mechanika pierwszej edycji PF i sztucznie podbijany (przez przeskalowanie statystyk w kosmos) poziom trudności mający na celu ukryć fakt jak kiepskie jest AI. Tak czy inaczej, mus dla każdego fana fantasy TTRPG i cRPG (po prostu jak nie trawicie mechaniki, to zapodajcie sobie story mode).
Neverwinter Nights
Pierwszy w pełni trójwymiarowy dedekowy cRPG. Świetna i kompleksowa konwersja zasad 3e do formatu cyfrowego. Co prawda podstawowa kampania, poza zaskakująco mrocznym i świetnie napisanym pierwszym aktem (kiedyś zrobiłam nawet jego konwersję na przygodę do WFRP), nie jest zbyt powalająca. Ale to zaledwie rozgrzewka, bo prawdziwą potęgą są dodatki oraz tysiące genialnych, autorskich modułów od niezwykle kreatywnej społeczności. Oficjalne wydawnictwa pod względem możliwości roleplayu nieco ustępują starej trylogii Baldur’s Gate i Icewind Dale 2, ale gra nadrabia satysfakcjonującym gameplayem. Poza tym z szacunkiem trzyma się lore Zapomnianych Krain.
Sacred
Inna ikona klasycznych gier hack 'n' slash. Tym razem w świecie heroicznego fantasy. Główny wątek fabularny jest może niezbyt oryginalny i ciekawy, ale gra nadrabia sporą mapą, szeregiem zadań pobocznych i plejadą ciekawych postaci do wyboru z unikatowymi dla siebie mechanikami (np. krasnolud strzelający armatą z pleców
). A przede wszystkim satysfakcjonującym masakrowaniem tabunów wrogów.
Baldur’s Gate
Pewnie każdy kojarzy. Świetna adaptacja AD&D 2e na format komputerowy. Metaplot i główny wątek fabularny są naprawdę wspaniale, wielowątkowo rozpisane, z genialnie nakreślonymi postaciami i frakcjami. Oprawa dźwiękowa niesamowicie nastraja, co uzupełniają estetyczne tła. Sekwencje senne uważam za niezwykle klimatyczne i literacko wybitne. W ogóle podoba mi się filozoficzna podbudowa całej historii. Polski dubbing jest wyjątkowo dobry i tylko dodaje jakości wielu pamiętnym tekstom. Bardzo podoba mi się też wierność lore i polityce Wybrzeża Mieczy. Oczywiście gra ma też swoje wady, głównie wnikające z zaawansowanego wieku: ograniczony banter towarzyszy, mało zadań pobocznych (które są dość liniowe), w większości słabo zaprojektowane lokacje na mapie do eksploracji (zazwyczaj wypełnione zbitką potworów i krótkich encounterów). Najlepiej grać w najnowszą wersję Enhanced Edition (choć klasyczna grafika i UI mają swój urok) od Beamdog, bo przywraca cały wycięty z oryginału content (no, chyba że sięgniemy po mod Unfinished Business).
Icewind Dale 2
Powrót do mojej ukochanej Doliny Lodowego Wichru. Jest to kolejna świetna konwersja zasad 3e D&D na grunt cRPG. Co prawda gra ma problem z niektórymi, dość słabo zaprojektowanymi encounterami bojowymi, ale za to posiada rozbudowane dialogi, większy potencjał kreacji postaci niż poprzedniczka i jedną z najlepszych fabuł w historii komputerowych RPG (kręcącą się wokół problematyki konsekwencji, uprzedzeń, dyskryminacji i wykluczenia).
Dragon Age: Origins i Dragon Age 2
Oba to mroczne heroic fantasy z fantastycznym systemem walki (zwłaszcza jedynka). Kontynuacja wprawdzie cierpi na recykling lokacji, ale za to jest jeszcze bardziej ponura i ma świetnie napisane postacie oraz niesamowitą chemię między nimi. Obie gry oferują twarde, spójne lore i pozwalają na swobodne podejmowanie trudnych decyzji.
Darkest Dungeon
Hardkorowa gra turowa dla czystych masochistów w ponurej gotycko-lovecraftiańskiej oprawie artystycznej 2D. Zarządzanie drużynami najemników eksplorujących podziemia kryjącej mroczne tajemnice posiadłości zmusza do ciągłego szacowania ryzyka i uczy pokory. Tym bardziej że gra bazuje na autozapisach i nie pozwala na cofanie pomyłek. Piekielnie satysfakcjonująca, upiorna perełka, która udowadnia, że dobrze zaprojektowane zasady to podstawa solidnej gry.
Warhammer: Mark of Chaos + Battle March
Wszyscy fani uniwersum zdają się zachwycać WH: Total War, natomiast biedny, stary Mark of Chaos popadł w zapomnienie. A niesłusznie! Ma bardzo świetną kampanię, wiernie odwzorowane jednostki z uniwersum i masę klimatu (który podnosi do potęgi potężny soundtrack, do którego do tej pory lubię wracać podczas pisania tekstów osadzonych w WHF).
Grim Dawn
Dla mnie jeden z najlepszych hack'n'slashy ostatnich lat. Przypomina mix Diablo i Warhammera Fantasy. Daje ogrom możliwości budowania postaci i świat, który jest mroczny bez popadania w przesadę. Grafika może nie powala na kolana, ale za to fabuła jest całkiem przyzwoita. A gameplay niezwykle przyjemny.
Diablo 1, 2/Resurrected i 4
Chyba każdy zna te ikony mrocznego hack 'n' slash. Jedynka i dwójka to surowe, gotyckie retro-złoto, które zdefiniowało gatunek. Czwórka na szczęście zmywa niesmak po trzeciej części, wracając do ukochanego brudnego, posępnego klimatu, oferując dodatkową zaletę w postaci retconu części głupot z poprzedniczki, świetnej ścieżki dźwiękowej i znacznie rozbudowanej fabuły.
Dark Souls (seria)
To fenomenalne studium cierpliwości i uporu, które intencjonalnie sprzęga mechaniczne wyzwanie z narracyjnym przekazem. Architektura poziomów jest po prostu genialna, pełna logicznych skrótów, które ostatecznie układają się w piękny i spójny trójwymiarowy model całego świata. Gry są nie tyle trudne, co wymagające zrozumienia i szacunku. Odpłacając nam za to niesamowitą satysfakcją. To marka sama w sobie, z której wyewoluował odrębny gatunek gier aRPG (soulsborne/soulslike). Ogółem nastrojowe — choć nieco depresyjne — medieval dark fantasy z głębokim jak ocean lore i unikatowym podejściem do storytellingu.
Elden Ring + Shadow of the Erdtree
Ze względu na filozofię designu tych samych twórców, bardzo podobna do Dark Soulsów. Poza tym, że jest dużo przystępniejsza i posiada prawdziwy otwarty świat. No i chyba jest jeszcze lepiej napisana niż inne gry FromSoftware. W czym z pewnością jest niemała zasługa G R.R. Martina. Ponadto estetycznie Lands Between po prostu powalają na kolana.
Bloodborne
Mówiąc oględnie: dark soulsy w lovecraftiańsko-wiktoriańskich klimatach. Gra emanuje bardzo gęstą i posępną atmosferą grozy nieodstępującą nas na krok podczas eksploracji mrocznego i śmiertelnie niebezpiecznego Yharnam. Sountrack wyróżnia się nawet na tle innych monumentalnych ścieżek dźwiękowych od tego samego studia. Bardzo podobają mi się też zakończenia, niezwykle w duchu prozy Samotnika z Providence. Podobno gra stanowi prywatne magnum opus Miyazakiego, z czym naprawdę trudno się nie zgodzić. Nadal czekam na wersję PC.
Dead Space
S-F survival horror, który w niewielkim stopniu ucieka się do jumpscare’ów, stawiając raczej na gęstą atmosferę i ciągłe napięcie. Eksplorujemy w nim ciemne i klaustrofobiczne wnętrze statku kosmicznego zainfekowanego przez unikalną, body-horrową odmianę zombiaków. Gra posiada satysfakcjonujący system odcinania kończyn przeciwnikom zamiast standardowego pakowania headshotów. Do tego całkiem niezłą fabułę i immersyjny interface. Gramy w niej inżynierem, który walki używa zmodyfikowanych narzędzi, co też jest całkiem oryginalne i dość pomysłowe.
Silent Hill 1-4 + Remake SH2 i SH f
Absolutna czołówka pierwszej ligi komputerowych horrorów. Majstersztyk psychologicznego dramatu i metafizyczno-okultystycznej grozy. Wymieniam pierwsze cztery części dlatego, że tworzone były przez oryginalny Team Silent, który nietypowo dla gamedevu składał się głównie z niepowiązanych mocno z branżą artystów (i to jakich!). Dlatego też ich gry wciąż oferują niepowtarzalne doświadczenia i niespotykany klimat. Dołączam do zestawu remake od naszych rodaków, bo jest niezwykle wierne oryginałowi, a zarazem nie bało się wprowadzić własnych zmian (zwłaszcza warto tu wymienić dodanie dwóch nowych, absolutnie genialnych zakończeń). A także nowe Silent Hill f, które jest chyba jedyną naprawdę pasującą do uniwersum grą spoza obozu Team Silent (choć trochę przeszkadza fakt, że trzeba ją ukończyć 3 razy, by poznać całą historię). Jej fabuła skupia się na trudach prozy życia i konfliktach między osobistymi aspiracjami a zobowiązaniami wynikającymi z kultury.
NieR: Automata
Choć pozornie wygląda jak zwykły japoński slasher z atrakcyjnym kobiecym protagiem, to nie warto dać się zwieść. To fenomenalna gra, która z każdym kolejnym zakończeniem odsłania nowe warstwy nietuzinkowej i pełnej niespodzianek fabuły. Ma niesamowity soundtrack, wyjątkowy klimat i poruszającą historię o głębokiej filozoficznej podbudowie, która zostaje w głowie na bardzo długo. Produkcja jest niesamowicie przemyślana i dopracowana, dzięki czemu nawet najbardziej prozaiczna misja spełnia jakiś większy cel w perspektywie całej opowieści. Dla mnie osobiście 11/10 i najlepsza gra ever. Jeśli ktoś by się wkręcił, to zaręczam, że to dopiero początek bardzo długiej drogi, bo uniwersum jest niesamowicie zagmatwane i obejmuje wiele cykli/wersji w odwróconej pętli czasowej rozbitych na koncerty, przedstawienia sceniczne, opowiadania, powieści, komiksy i wszystkie inne gry Yoko Taro.
NieR: Replicant
Replicant jest trochę bardziej surowy od swojego sequelu: Automaty, ale w żadnym razie gorszy (dla wielu nawet lepszy). To jedna z tych gier, które z pozoru opowiadają prostą historię, a potem wywracają wszystko do góry nogami.
Call of Cthulhu
Bardzo solidny, choć niedoceniany detektywistyczny RPG oparty na śledztwie i rozmowach. Klimat lovecraftowskiej grozy jest wybitny, a nasze wybory fabularne i odnośnie rozwoju postaci faktycznie mają wpływ na rozgrywkę. Dla fanów mitów Cthulhu pozycja obowiązkowa.
Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth
Stary i dość toporny klasyk, ale atmosfera zaszczucia i narastającego obłędu nadal robi ogromne wrażenie. Początkowo gra bardziej stawia na ucieczkę i przetrwanie niż walkę, dzięki czemu naprawdę czuć naszą bezsilność wobec kosmicznego horroru. I jest to zdecydowanie jej najlepsza część, bo potem robi się trochę zbyt akcyjniakowo-strzelankowo. Kolejną wadą, przynajmniej dla mnie, jest czerpanie lore z TTRPG od Chaosium Inc. (spaczonego komercją i durnotami Derletha) zamiast z czystej prozy samego HPL-a. Niemniej esencja mitów Cthulhu pozostaje zachowana i wciąż uważam, że to pozycja obowiązkowa dla fanów tychże.
Sherlock Holmes: The Awakened
Świetna przygodówka detektywistyczna łącząca klasyczne śledztwo z licznymi elementami prozy Lovecrafta. Zamiast tanich straszaków oferuje gęsty klimat, logiczne dedukowanie i zbieranie poszlak. Bardzo dobry wybór, jeśli ceni się inteligentnie napisane zagadki i lubi opowiadania HPL-a.
The Sinking City
Odwiedzamy w niej ponure i deszczowe miasto skrywające mnóstwo lovecraftiańskich tajemnic. Choć jest tu trochę strzelania, zdecydowanie kluczowe są śledztwa — nie akcja. Klimat tonącego świata i moralnie niejednoznaczne historie (na większość których mamy realny wpływ poprzez podejmowane wcześniej wybory [z których żaden nie jest czarno-biały]), potrafią mocno wciągnąć. Gameplay bywa nierówny, a open-worldowe miasto nie oferuje zbyt wiele pod względem eksploracji, ale atmosfera i fabuła wynagradzają wszystkie z tych potknięć.
The Thaumaturge
Nietypowe RPG osadzone w Warszawie z 1905 roku, które stawia mocny nacisk na fabułę, psychologię i śledztwa. Sterujemy w niej Wiktorem Szulskim, taumaturgiem (takim okultystą i psychometrą), który potrafi kontrolować istoty zwane salutorami, łączące w sobie cechy zarówno duchów, jak i bytów mocno zakorzenionych w mitologii słowiańskiej. Świetnie napisane dialogi, ciekawy system moralnych wyborów (z systemem Skaz) i bardzo autentyczne tło historyczne tworzą tu naprawdę wyjątkową całość. To jedna z najbardziej oryginalnych polskich gier.
Deus Ex (seria)
Gry przedstawiają fascynujące, cyberpunkowe wizje świata pełnego technologicznych dylematów, konspiracji, tajnych organizacji, rządowych machlojek i filozoficznych pytań. Pierwsza część jest najbardziej kultowa i wszechstronna pod kątem starć, reakcji na poczynania gracza i podchodzenia do rozwiązywania problemów. Wszystkie jednak oferują wciągające fabuły i ciekawe mechaniki wszczepów. Według mnie chyba najciekawsze uniwersum cyberpunkowe znane z gier komputerowych. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa.
Half-Life (seria)
Klasyka, która zestarzała się zaskakująco dobrze. To jedna z tych serii, które pokazały, że FPS może mieć gameplay wykraczający poza samo strzelanie i opowiadać historię bez długich ekspozycji oraz wyrywania co chwilę gracza do przerywników filmowych. Half-Life 2 do dziś ma fizykę i projekty poziomów, których wiele nowych gier mogłoby mu pozazdrościć.
Unreal Tournament (1999)
Genialny klasyczny arena shooter. Jeden z najprzyjemniejszych w graniu FPS-ów, oferujący tęgą rozwałkę z masą soczystego języka i adrenaliny. Mimo że najważniejsze jest tu strzelanie, to lore cyberpunkowego świata, które możemy odkrywać podczas opisów przed misjami single player, jest naprawdę bardzo przyzwoite. Obecnie dostępny zupełnie za darmo i całkiem legalnie na fanowskiej stronie, choć niestety serwery multi trochę wymierają.
Hunted: The Demon’s Forge
Przyjemna, niedoceniona gra akcji od twórców Wasteland. Osadzona w klimacie mrocznego fantasy z dużym naciskiem na relacje i współpracę dwójki bohaterów. Nie rewolucjonizuje gatunku, ale oferuje solidną walkę, humorystyczny banter, klimatyczne lokacje i całkiem podstępne zakończenie dla zbyt żądnych mocy. Dobry wybór, jeśli ma się ochotę na krótszą, dynamiczną przygodę bez zbędnego kombinowania. Dodatkowa zaleta to tryb co-op.
South Park: Kijek Prawdy i South Park: The Fractured But Whole
Totalnie absurdalna jazda po bandzie z bezkompromisowym humorem, która mechanicznie okazuje się świetnie skrojonym turowym RPG. Doskonale robi to, co South Park robi najlepiej i posiada masę nawiązań do serialowego lore i wydarzeń, które od razu wyłapie każdy fan, niemniej sprawdza się nawet wtedy, gdy jest to nasze pierwsze spotkanie z sardonicznym uniwersum Treya Parkera and Matta Stone’a. Oczywiście pod warunkiem, że nie jesteśmy z tych przesadnie wrażliwych i miłujących poprawność polityczną.
Seria gier LEGO (przed dodaniem dubbingu)
Esencja urzekającego, eleganckiego designu w klockowym świecie. Klasyki opowiadające historie ze znanych filmów i uniwersów poprzez genialną pantomimę i uroczy, slapstickowy humor. Rozwalanie wszystkiego wokół daje masę frajdy i nagradza ukrytymi sekretami. Idealna, bezstresowa rozrywka. Zaznaczyłam, że przed dodaniem dubbingu, bo potem fabuła stała się zbyt mocno odtwórcza względem inspiracji, a poziom humoru mniej kreatywny.
Fable (seria)
To urocza, nieco przerysowana baśń, w której można być nieskazitelnym bohaterem albo okrutnym draniem kopiącym kurczaki dla samej satysfakcji. Mechaniki może nie są wybitnie skomplikowane, ale specyficzny, brytyjski humor i ekscentryczny klimat Albionu sprawiają, że trudno nie ulec tym tytułom. Każda część ma swój unikalny urok i mnóstwo swobody w kreowaniu własnej historii, oczywiście z lekkim przymrużeniem oka.
L.A. Noire
Gra rzuca nas w środek mrocznego, brutalnie realistycznego Los Angeles z lat czterdziestych. Podstawą jest tu zaawansowana jak na swoje czasy technologia motion-capture pozwalająca na czytanie emocji z twarzy, co sprawia, że każde przesłuchanie nabiera charakteru mentalnego pojedynku i zmusza nas do trafnego identyfikowania półprawd i kłamstw. Do tego dochodzi świetnie napisana intryga i bardzo autentyczny, spójny klimat z moich ukochanych filmów noir — i to bez żadnych tanich uproszczeń. Nie ma tu aż tak dużo strzelania, większy nacisk jest położony na zbieranie dowodów, logiczne myślenie i chłodną dedukcję. Dodam, że gra daje możliwość włączenia filtru z klasycznych czarno-białych filmów, co dodatkowo dodaje klimatu.
Jagged Alliance 2 + Unfinished Business i Jagged Alliance 3
Świetna satyra popularnych filmów akcji z lat 80. oraz 90. A przy tym ikona taktycznych turowych RPG. Sterujemy w niej oddziałami barwnych najemników mających za zadanie opanowanie sytuacji w targanych niepokojami w mikropaństewkach. Dwójka pozostaje legendą dzięki kapitalnej mechanice (zwłaszcza z fanowskim overhaulem v1.13), zaś trójka bardzo udanie rozwija tamtejsze pomysły we współczesnej formie, zarazem dodając więcej roleplayu i fabularnych wyborów. Gwarantuje mnóstwo kombinowania, planowania i satysfakcji z dobrze rozegranej operacji.

