Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
NanatarN

Nanatar

@Nanatar
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
109
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:09

    Zerzarł robal kawał muru,
    A kapłanka mu to wtóru
    Przestawiała wszystkie szafki,
    Pospinała na agrafki

    Cyfrowy pokój SlimWira kontrastował z jego odbiciem w świecie rzeczywistym, (który świat był bardziej rzeczywisty dla hakera pozostawało dyskusyjne, dla Brazil było to wciąż mięso), w digitalnej twierdzy panował surowy porządek godny rasowego psychopaty. Pozory skrywały nieoczywiste pułapki i skrytki, tak zakamuflowane w kodzie, że netrunnerka miała wrażenie gry w escape room. Nie mogła się doszukać adresatów alarmu, a z relacji kolegów wynikało, że gruby nie kłamał mówiąc, że przyjadą. Bo przyjechali.

    Nagła myśl ta, oderwała kobietę od rozgrywania kodu, ale na chwilę tylko. Pracowała równiutko, jak ledwo testowany chiappa, skupiona wielowątkowo, co w mięsku doprowadzałoby ją do orgazmu i szału równocześnie, ale zaklęta w cyfrową formę anioła była na to całkowicie odporna. Wracając: Nie mogąc doszukać się adresu alarmu, zablokowała wszystkie podobne sygnały. Przebywając w cyfrowej rzeczywistości miała i tą, prócz odporności na słabości ciała przewagę, że czas płynął dla niej niemal nieskończenie wolniej.

    Korzystając z milisekund podmieniła jeszcze zawartości kilku kluczowych plików, postawiła swoje bramki kodowe. Zaklęła virtual na przestrzeni SlimWirowego terminala. Pałac lustrzany, w pałac lustrzany w negatyw środowiska fortecy Skopiowała po stokroć.

    Czas płynął, choć by chciała Brazli inaczej, tak chciałaby tak bardzo.

    Dogonił ją czas. Sama zastawiła na siebie tę pułapkę, mając z jednej strony aktywny kontroler połączeń, z drugiej zaś, oko na pokój ze swojego smarta, przemyślnie zostawionego w dogodnej lokalizacji, żeby kontrolować ruch w jaskini śmierdziela.

    Wpierw zatem do chłopaków na dole.

    NoiseFeed Brazil do wszystkich
    Brazil Ostrożnie na tyły, tu są schody pożarowe
    Brazil Przesyłam domyślną mapkę, zaraz dołączymy

    Artemida kalkulowała, że nie zostało wiele czasu na decyzję o ucieczce, lub konfrontacji. Jak bardzo pragnęła tego drugiego tak wiedziała jak bardzo naraziłaby przyjaciół. Ledwo skopiowała kody działających w tle procesów, ledwo czarne sople uchyliły drzwiczki skarbczyka grubasa i zaczęły wyciekać z niego brudne coiny się odezwał Dingo. Tak się odezwał, że ją ciarki przeszły nawet w cyfrówce. To był dotyk faceta.

    Spojrzała przez oko smarta, a Houston faktycznie tropił powonieniem, sortowany umysł w ułamku sekundy nakierował Brazil na właściwe rozwiązanie. Nomada miał wilczy chip, stymulator węchowy. Niemal zaraz technologiczna część jej świadomości uzmysłowiła jej, że lepiej funkcjonowaliby jako grupa, gdyby więcej wiedzieli o swoich zaletach i ułomnościach. Zanotowała do omówienia. Pospiesznie pozamiatała po sobie jak lis w kurniku.

    Na podjęty trop podnieciła się tak bardzo, że niemal od razu się wybudziła. Sobie jeszcze przypomniała o kamerze. Prędziutko wkroczyła w skromne progi i spaliła w piecu zapis z przyjazdu i rozmów z miejscowymi.

    Verite odebrało swoją zapłatę za nadmiar czasu przy wynurzeniu. Torquemadę ogarnął wpierw potworny chłód, (muszę być strasznie głodna - pomyślała), a zaraz zalała ją fala mdłości powodowana syfem w mieszkaniu gospodarza. Straciła kilka sekund nim była zdolna chwiejnie wstać i ledwo powstrzymać dreszcze.

    Ostrzegawczo wysunęła rękę do Houstona, by od razu nie wypalił do grubasa. W jego łbie wciąż tkwiła jej drzazga, a pocisk mógłby uniemożliwić jej wyjecie. Się mobilizowała, była przecież nadczłowiekiem, tak sobie tłumaczyła, tylko, że bardzo głodnym, prześladowało ją. Zabrała swojego i grubasowego smarta.

    NoiseFeed Brazil do Dingo
    Brazil Ma w głowie mój chip, chcę mieć go w garści nim..

    -Gdzie ten trop? - spytała wreszcie przytomnie - No i ty gruby, co zrobisz jak wejdą tu trensi? Patrz na mnie jak do ciebie mówię! Wyszczekasz im wszystko, czy będziemy jeszcze razem pracować? Nie ma Shivy..- ale sama odwróciła wzrok w kierunku nomady. - Nie rób hałasu. Szkoda ołowiu. - wysunęła cienkie ostrze nożyka do wykładzin w teatralnym geście a'la volverin.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:15

    Zostawiła SlimWira, bez cienia tęsknoty, choć ledwie chwilę temu deklarowała szczerze, że jest kontent z poznania bliżej, zostawiła niebezpieczeństwa, obawy zostawiła, a koliber pod piersią trzepotał równiutko, na myśl, że może odnaleźć swojego faceta. Już wiedziała, że coś mu się stało, już się martwiła mieszając uczucia kochanki i matki.

    Adrenalina prowadziła ją równo, pewnie stawiała kroki, przemknęło jej przez myśl, że dobre buty wybrała, przez sekundę jeszcze puściła wodze fantazji w kierunku nowej kolekcji Heresy, którą jutro już zamówi, ale schody się skończyły co na powrót skupiło ją na zadaniu. Spoglądając na nomadę, miała wrażenie jakby i ona czuła trop Raze. Drażniącą woń jego perfum: Niemożliwe. Dopadła do kontenera tuż za mężczyzną. Nie miała odwagi otworzyć. A kiedy to się stało, rozpoznała go od razu, emocje lekko puściły, puściły się łzy, przetarła spodniami wciąż bezwiednie ściskanymi w prawej ręce, od kiedy zdjęła je z twarzy.

    Nie miał znaczenia fetor, bo już do niego przywykła i przesiąkła, teraz dopiero ją zatkała gula w gardle, wdzięczna była Dingo za kontakt z resztą ekipy, wdzięczna bo niema, a jaskrawość verite, nie pozwalała jej na kontrolę virtu.

    Nie zastanawiała się długo, czy był to instynkt, czy błyskawiczna decyzja, założyła spodnie na rant śmietnika i wskoczyła do środka.

    -Puta merda. Eu te mato se você sobreviver. - wychrypiała wreszcie.

    Bezwstydnie wspomagając się skradzioną z wszechwiedzącej przestrzeni wiedzą sprawdziła puls i oddech, starając się mimo obietnic nie zaszkodzić bardziej Swichowi.

    Switch, mój Swich,
    Nie jest lojalny,
    Nie jest normalny,
    Kłopotliwy jest i poryczy,
    Odbiera smarta podczas orgazmu,
    Ale jest mój,
    Kto inny by chciał?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Po północy w H10

    Uważnie śledziła komentarze Shawna, raz jeszcze, tym razem jego oczami, przeżywając zajście. Dopiero dotarł do niej dramatyzm strzelaniny. Robiło się nieco słabo z obrzydzenia, ale rozentuzjazmowany Camara był skarbnicą informacji i inspiracji. Dał zielone światło do działania to Brazil działała. Niby zmęczona, ale jakoś nie mogła się powstrzymać. Trochę czuła się winna opłat za samochodzik i zobaczyła okazję, żeby to odbić. Tak naprawdę to lubiła kleić filmy. Normalnie ją to kręciło, mogłaby się zajmować operatorką i montażem, jeśli miałaby rzucić hakowanie.
    Miała nadzieję, że wypatrzy znajomą twarz, albo istotny szczegół.

    Chwila spokoju, normalna dzielnica, graffiti na murach. Najazd w zaułek, gdzie zbierają się Valentinosi, najazd na kamienicę, żeby każdy zapamiętał jak wygląda przed strzelaniną. Słychać warkot silników, kamera szuka go w kilku ujęciach, niestety Frog od razu zauważył skąd. Nadrabiamy zbliżeniem. Szóstki opanowują plac przed budynkiem. Brazil zwraca uwagę na formacje i sposób działanie. Stopklatki na formacje i montaż z uciekającym kwadracikiem , jak ze starego kina. To znów było modne.

    -Ten wjazd Trensów Shawn, tam są jakieś błędy? Coś co można wyłuskać?

    Na zwolnieniu jak wywraca się pierwsza furgonetka, krótka przebitka na ofiary w roju pocisków. Znów na formację Szóstek. Zero podkładu muzycznego, Brazil trochę oszukała cięciami, żeby rytmikę zgrać z dźwiękami strzałów, warkotem maszyn i piskami postronnych ludzi. Na akację z pałką zostawiła sobie ostatnie trzy sekundy,: chwyt, użycie, skutki. Krótki przelot po strzelaninie w punkcie zwrotnym i film rozmywa się zatrzymanym obrazem zdewastowanej kamienicy.

    Materiał nie powinien być dłuższy niż 47 sekund, optymalne było 32 sekundy, ale materiał był tak dobry, że szkoda było, aż tak ciąć. Zostało 46.

    -Zasady są takie: Zostawiamy to w skrzynce i zbywamy prawa. Jesteśmy anonimowi. 9/10. dajemy wywoławczą i negocjujemy. Dajmy na początek 1000, mamy jeszcze dwa kroki i musimy się zgodzić. Z chwilą transakcji zbywamy prawa do nagrania zmontowanego i pierwowzoru. To znaczy Frog, żę nie możesz się tym chwalić. Najlepiej skasuj. Proponuję stację NNN Night, Night, News, kanał ToT Thief of Time.

    Chciała coś dodać, ale uwagę przejął Swich. Wysłuchała w spokoju, coś już tam kojarzyła, choć to jakaś zajebista mroczna tajemnica. Popatrzyła na niego zmarszczona na nosku.

    -Mam filmik, mam skompilowane dane o które prosiłeś, a których nie byłeś łaskaw odebrać. Bo chyba, nie myślisz, że powinnam to przesyłać jak masz paranoje o zhakowaniu. Wbijasz do grubasa w złości i co? Jak przychodzi trójka uzbrojonych typów, to…kórwa tego nie ogarniam, złapali cię na schodach przeciwpożarowych? Za co? - machnęła ręką, ale nagle stężała bo wbił domofon. Poderwała się. Przypomniała sobie, że zamówiła żarcie i medykamenty dopiero przy drzwiach.

    -Mam nadzieję, że to nie Szósteczki - zażartowała - moje zamówienie - poprawiła się, ale i tak panowie mieli broń w pogotowiu.

    Napełniwszy wszystkim miseczki glonowe ryżem z warzywami i klonowanymi krewetkami - podjęła z pełnymi ustami.
    -Jaki zwionsek ma twoja historia z Kirą z przyjazdem Trensów? Zaden, kulfa. - Zajadała pałeczkami swoją porcję kucając przed kanapą, porcję Leifa trzymała przy prawej stopie, o Swichu nie pomyślała, bo nie spodziewała się jego szybkiego powrotu do aktywności.
    Dość się zapchała, ale zjadła jeszcze kilka kęsów, prawie całą miseczkę i poczuła się jak w ciąży. Miski nie oddała, ani jednej ani drugiej. Mózg się cieszył, odzyskiwała formę - No i dobre pytanie: Kim jest Fuentes? Czy to jeden z gangsterów? Co do dzisiejszego zamieszania, to mam obawy, że to nie bezpośredni wpływ wizyty Raze, a sposób w który wstrzymałam pracę grubasa. Mogę się mylić, bo mi trochę rzeczy nie pasuje.
    -Jeszcze jedna sprawa: do poniedziałku mam dokończyć zlecenie. Będę potrzebowała asysty bo wejdę na głęboko. Zakładam, że jutro około północy. Nie chciałabym skończyć jak Shiva. - zawiesiła - Spróbuję dostać się do danych magistratu i podmienić dane. - próbowała udawać niewinną.

    -Film zmontowany. Mam jeszcze do przejrzenia pliki skopiowane z bazy SlimWire. Zrobiłam mu blokady na część interfacu i zawartości plików, zamierzam odesłać mu część kodów. Luz, kanał bezpieczny, przez skrzynkę Dragn&Wchiches. Sprawdzimy czy odbierze, nie musimy tam jechać żeby sprawdzić. Choć mnie kusi wrócić. No i tego. Nie potrafiłabym go tam zabić z zimną krwią, przez chwilę mi się wydawało, że mogę, ale... Może dobrze. SlimWire jest kłamcą i kutasem, ale też potencjalnym partnerem biznesowym.
    Nagle.

    -Czekajcie. Ile czasu upłynęło od mojego wejścia w deck grubasa do przyjazdu Szóstek? Coś, mało. No i nie weszli od razu do środka, zabezpieczali okolicę. Czy to o nich myślał gruby, kiedy mówił, że coś przerwałam, nie o Trensach?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    H10; 15 July 2077; 09.38

    Mając wszystko drobiazgowo, może nie drobiazgowo, ale przygotowane, upakowane w grafik nawet z niezłym zapasem, Artemida entuzjastycznie zabrała się do realizowania kroczków jednego za drugim. Ubrania: Wysłane- Zamówione. Niewiele zostało w szafie. Mając jeszcze nieco czasu sprawdziła skopiowane od SlimVira pliki: nudy, nudy, gówno, o fuj...Stan konta podobnie jak wczoraj na debecie tysiąca. Sprawdziła go w sieci: Nic, głucho, aż tak nie zablokowała sprzętu, poza tym z większością i tak zapewne już by sobie poradził. Grubas zniknął z obiegu cyfrowego.

    Spakowała torbę, zamówiła jedzenie po siłowni, wstrzymała się z wiadomością do Misty, pragnąc przekazać rewelacje reszcie ekipy. Wystrzeliła z celi promienna jak księżniczka w połowie balu. W egzaltacji rozproszona wprost wpadła na posągowo ustawionego Swicha. Rozgięła usteczka w szerokim uśmiechu mając już zamiar skomplementować szybki powrót do formy, ale zaraz zbiła je w wąską kreskę, a zasięg drobienia i wydymania ust miała powalający.

    Walczyła chwilę ze sobą by nie wybuchnąć. Piąstki tylko zacisnęła i usteczko przygryzła. Nie tak sobie to wyobrażała przed chwilą. More kompletnie ją wybił z równowagi.

    -Potrzebujesz - wycedziła - a co masz? Co? Co możesz zaoferować, zmęczonej, wystraszonej, niedopieszczonej kobiecie, żeby wszystko rzuciła jak stoi i osikała drzewko, które wskażesz?

    Wdychała przez nos, wydychała ustami jak instruowała Misty.

    -Też czegoś potrzebowałam, przez ostatnie kilka miesięcy. Wczoraj potrzebowałam, żeby mnie ktoś przytulił, żebym czuła się bezpieczna, żeby ktoś powiedział, że ładnie wyglądam. Nawet tego ostatniego nie wydusiłeś! - Jeszcze jeden oddech tym razem głębszy, ale Brazil była już zdecydowanie spokojniejsza. - Teraz wyjaśnię dlaczego odkładam sprawę decków Shivy na jutro. Wykonuję zlecenie dla Misty, za które już zgarnęłam kasę. Jeśli mój sprzęt ulegnie uszkodzeniu przez to co znajdę na dyskach Shivy, będę w dupie, a ty mi nie pomożesz. Dlatego najpierw skończę zlecenie dla Misty, a później z olbrzymią przyjemnością zajmę się deckami Shivy. Możesz oczywiście znaleźć w międzyczasie równie zaufanego współpracownika jak SlimVire. A skoro o grubym mowa. Zniknął z sieci wczoraj niedługo po naszym wyjściu i do tej pory się nie pojawił. Nic. Jego konto na minus tysiąc. Aż tak nie uszkodziłam mu decku, wobec tego myślę, że ktoś go zabił. Przynajmniej jedna sprawa z głowy. To się koreluje z tym, że Trensi mają niewielkie zaplecze netrunnerów i ktoś uderzył w ich czuły punkt. Oczywiście będę tą sprawę monitorowała.

    Wyraźnie już rozluźniona.

    -Zrób proszę wobec tego jakiś arkusz danych tego co wiesz i tego co może się przydać, dodaj do tego co możesz zaoferować. Uwaga tu mam swoje koncepcje. Jeśli załatwisz inny czysty deck, który pozwoli mi zajrzeć do tych Shivowych to może zerknę wcześniej, choć wolałabym żebyś poczekał do północy. - machnęła ręka - masz te dane, o które wczoraj prosiłeś o korporacjach. Można by pomyśleć jak na giełdzie zagrać. Teraz idę na siłkę nie dla tego, że mam kaprys tylko dlatego, żeby dbać o ciało. Mayby: sombody thinking about my pussy

    Skierowała się do wyjścia, ale zatrzymała przed drzwiami.

    -Rodzinko! Dziś w nocy będę przez krótką chwilę miała dostęp do danych magistratu, jeśli się uda. Jak ktoś czegoś szuka to przygotujcie dossier.

    Wyszła pogwizdując.

    Na siłowni

    Jeszcze z szatni wysłała

    Brazil do Misty:
    Brazil Jestem gotowa na masaż dziś o północy. Znajdziesz wcześniej czas, na przygotowanie olejków i jakąś kavkę? Może fryzjera?

    Prędko dotarło do niej, że na porządny trening walki nie ma szans. Podczas rozgrzewki na rowerku, pomachała do swej wczorajszej agresorki. Już była zmęczona, a jeszcze nie zaczęła. Uparła się, że się rozkręci. Porozciągała zmęczone mięśnie, a te jak echo mózgu domagały się jedzenia. Wciąż tylko jeść i jeść, ciało jest niezaspokojone. Przeszła na mięśnie. Drążek.

    -Coś nie w formie lala? - zagaiła mulatka
    -Za to ty kwitnąca, nikt nie zaprosił cię do tańca.
    -Też raczej na tańcach nie byłaś, wyglądasz jak siedem nieszczęść. Nie nagrywasz dziś, może ja to zrobię?

    Wyjęła smarta i włączyła nagrywanie.

    Brazil podciągnęła się jeszcze pięć razy, ostatni już ledwo, czuła jak zrywają się jej tkanki w mięśniach, żeby odrosnąć silniejszymi.

    -Jak chcesz. Zejdź z podbicia światła i rozszerz przesłonę. Mały krok do tyłu. Możesz zostać moim operatorem.

    Znudzona, bo Artemida nie okazała dezaprobaty kobieta schowała smarta.

    -Co jest z tobą nie tak?
    -Ty mi powiedz, dla mnie wszystko jest zajebiste.

    I jeszcze
    -Idę na matę, chcesz spróbować? - nie czekając na odpowiedź zagwizdała na chłopaków.

    Bardziej uczyła chętnych niż szlifowała własne techniki. wiła się, ślizgała i unikała. W końcu pozbywszy się wszystkiego co ją krępowało, co spinało, położyła się na macie wpatrzona w ledowy sufit.

    Powróciła mokra, śmierdząca i szczęśliwa.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • AI w językowej służbie MG
    NanatarN Nanatar

    Wolę żabę ze stawu niż plastikowego smoka.

    Pisanie PBF to hobby, pasja czasem, dla mnie przynajmniej, toć nie dam sobie ni kszty przyjemności odbierać. Zapewne to pycha pcha mnie ku tak skrajnemu nastawieniu, ale jak pomyślę sobie, że ktoś pochwaliłby mnie, za coś, co nie było w pełni moim dokonaniem, to dopiero dostaje dreszczy.

    Czytać wolałbym surową (zredagowaną mięsnym mózgiem) wersję napisanych przez koleżanki i kolegów postów. Więcej to o człowieku powie, więcej się ludzi nauczę, poczuję głębiej. Bo nie chodzi o to by stworzyć coś doskonałego, chodzi o to by być autentycznym. Sobą być. Wolę żaby ze stawów wyciągać i liczyć, że się któraś zmieni w księżniczkę, niż cieszyć konformistyczne oko polerowanym smokiem.

    Prawda, że nie odróżnię. Czy to oszustwo? Nie. Ktoś może właśnie mieć taki styl prezentacji siebie.

    Tak marginesem: Pisząc, od siebie pisząc, sercem bazgrząc się w końcu styl wyrabia. Nie nauczymy się interpunkcji bez jej świadomego stosowania. Nie wyrobimy swojego stylu bez praktyki.
    Piszmy, mylmy się to będą nasze niedoskonałości, nasze błędy. Chcę waszych trzewi, krwi na klawiaturze i dyktafonach.
    Oznaczanie sesji free, czy use AI, to byłby potworny błąd dzielący kolektyw. Proszę nawet nie proponować. Może to być umowa/deklaracja graczy w konkretnym wątku.

    Może kiedyś zmienię zdanie, ale tymczasem będę trwał przy swoim.
    Piszę bo lubię. Czytam bo głodny jestem waszych emocji.

    Dyskusje RPG

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    BBS Obskórniak

    Patrzyła, niepatrzyła na górujący Avater Salomona. Uderzyło ją po co mu ta postać, skąd potrzeba, czy ją kto zaszczepił w jego kodzie, czy to pieśń innego życia, po co pseudo słowa między nimi, ta fasada, iluzja niedoskonałej rzeczywistości? Wszystko to w opozycji do swobody, koncentracji wolnej od niedoskonałości mięsa. Bo przecież nie drażnił Brazil w tym stanie natłok informacji, który mięso przysporzyłby o mdłości, nie męczyło podróżowanie, nie dręczyło sumienie.

    -Salomonie. Dlaczego tu pozostajesz? Co cię trzyma w Obskórniaku?
    Avatar Salomona zamigotał.
    -Nic mnie tu nie trzyma mlekopiju. Podróżuję gdzie chcę, ale to nie twoja sprawa.
    -Nie moja, ale jestem ciekawa.
    -To dobrze. - udawał uśmiech Avatar - Pokaż mi jakiś twój kod, to poświęcę ci więcej uwagi.
    Szamanka błogosławiła konstrukt ludzkim żartem.

    wynurzenie.jpg

    Blokhaus H10; wieczór; mieszkadło

    Zawróciła Murzyna i opuściła BBS. Świadoma skarbonki informacji, którą zgromadziła, postanowiła wrócić w przestrzeń decka i nadpisać ową. Wynurzyła się. Pierwszym co poczuła był ból gazu w płucach, mięso choć piękne było jednocześnie zwodnicze. Kiedy już przyzwyczaiła się na powrót do świadomego oddychania, poczuła głód. Pracujący na nadludzkiej przepustowości mózg zdawał się już pożerać jej ciało. Wstała i z odrazą włożyła do ust niedojedzone burrito. Kęs wystarczył, żeby oszukać ciało. W ustach miała sucho, burrito pęczniało. Baniak na wodę pusty, wparowała znów do Macka i wyrwała mu z dłoni półpełną puszkę piwa. Opróżniła.
    -odkupię ci. - otarła usta.
    -obejdzie się.

    Ledwie doszła do siebie, włożyła do ust gumę do żucia i klapnęła na powrót we własnej celi obok Decka. Wpatrzona w okno, w ukryty za mgłą bliźniaczy wieloblok, bezwiednie muskała kontroler, przymknęła oczy, obraz bloku zniknął zastąpiony jego cyfrową wersją. Brazil przeniosła świadomość do rodzimego blokhausu H10, dobrze już poznała strukturę systemu danych H10, uznała, że podejmie jeszcze jedną próbę i poszuka mięsa hakerki. Działanie było podobne do jej głównego zadania i stanowiło znakomity tutorial.

    W digitalu

    Zaczęła łagodnie od zaczepienia się w system monitoringu i nasłuchu, tak nasłuchu. Wciąż słuchają. Sprawdziła niespiesznie zapisy użycia zamków i kamer z klatek schodowych, by ocenić kiedy obiekt ostatni raz był zauważony w korytarzu i czy było to wejście, czy wyjście. Trafiła na rejestrację użycia zamka, na kamerach wszystko się zgadzało, kobieta nieco wyższa i tęższa od Brazil, oceniła hakerka, fenotyp ze środkowej azji - relacjonował skryba. Shiva, jak domniemała Arta, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Arta wypatrzyła porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, wstrzykiwany podskórnie makijaż nano karma44. Tę samą kobietę odnalazła hakerka na zapisach kamer wyjścia kilka minut później.
    Cały rekonesans uczyniła używając kontrolerów.

    Mając wstępną orientację przygotowała skolopendrę i wysłała za ścianę danych blokhausu H10 ścieżką nowych lokatorów. Ludzie się zmieniali, a ci nowi wciąż prosili o potwierdzenie kodów, wejściówek, to była łatwa furtka do danych systemu. Brazil miała zamiar wejść do systemu mieszkania 877 i sprawdzić jakie sprzęty i kiedy były tu ostatnio używane, jak był aktywność lokatorów i gości. Łagodnie surfowała po znajomych kanałach komunikacji, kiedy odezwał się verite. Lokalizacja w okolicy. Prośba o plany zabudowań. W mięsie byłaby rozdrażniona takim tyłka zawracaniem, ale w digitalu, emocje ustąpiły racjonalizmowi, Brazil zawsze pomocna, zawsze matka i kochanka, wysłała wózeczek z programem za bramy fortecy H10 i udała się poza czasem do BZP - bazy zabudowy przestrzennej Night City. Zalogowała jako deweloper z planem wyburzenia i zagospodarowania, uzyskała dostęp do teoretycznego stanu.

    Tymczasem posłała w grupie:
    -Gdzie wy jesteście szczury? Mieliście wpaść do mieszadła. Przesyłam stan teoretyczny. Na faktyczny, to bym się musiała z łączyć z satelitą, albo na miejscu. Trzeba było wziąć dziewczynę na spacer i kupić chrum-chrum, najlepiej jakiegoś chinola, z prawdziwym ryżem i kapustą.
    Wasza lala opuściła H10 trzy dni temu o 11:43. Od tamtej pory nie wróciła.
    Macie raporcik:
    Ostatnie użycie zamka do mieszkania 877: 11.07.77 godzina 11:36
    Kamera z korytarza zarejestrowała obiekt: Kobieta średniej budowy, około 170 cm wzrostu, biała azjatka, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Znaki szczególne: Porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, makijaż nano karma44.
    Kamera z wyjścia D4: Osoba z korytarza widziana o 11:43, bez towarzystwa - udała się na północny wschód.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wieczór 14.07.77

    Kobieta w progu może się i uśmiechała, ale był to nerwowy uśmiech, uśmiech maska, mający ukryć złość jaka zakiełkowała w piętach, eksplodowała w podbrzuszu, a obecnie rozsadzała głowę. Złość, że te głupie bezczelne gnojki, były już tak wyprane ze skupienia, że nie rozumieli co to znaczy spadać. Byli albo tak tępi, albo nie potrafili w ogóle słuchać wciąż rozpraszając swoją uwagę rolkami i interakcją z czatami. W pierwszym odruchu miała zatrzasnąć im drzwi przed nosem, ale to mogli odczytać jako odwrót, a odwracać się nie zamierzała. Wciąż otaczali ją zwartym woniącym chemikaliami kodonem wyższych o głowę testosteronów.

    Stała tak chwilę spięta. Wygasiła muzykę. Usta zacisnęła, żeby nie palnąć co miała na końcu języka. Odliczała w głowie: pięć, sześć, siedem.... Wściekła jak osa.

    Nikt nic nie mówił, tyle przynajmniej, że się na chwilę zamknęli. Drzwi na końcu korytarza się uchyliły i wyszedł z nich Stefan, konserwator i dozorca. Wszyscy znali Stefana, nazywali go Lewakiem z uwagi na duże hydrauliczne lewe ramię staroświeckiej konstrukcji, który to design przeżywał renesans.
    -Cześć Arta, w porządku?

    -W porządku Lewak. Dzięki. Chłopaki chcieli autograf.

    Lewak był rewolucjonistą i komunistą, dobrze się z tym krył biorąc łapówki jako stróż, musiało to boleć jego sumienie, ale ukrywanie się w kapitalistycznej dżungli miało swoją cenę. Ramię stracił oficjalnie w fabryce (za co pobierał rentę - marną, ale jednak), ale kiedyś jak się spił i próbował chwytać ją za kolano, jak Artemida miała naście lat, zwierzył się, że stracił rękę w Trzeciej Rewolucji Kubańskiej. Później dostał od niej w pysk za te kolana i się więcej nie czepiał.

    Stefan przeszedł i wtedy dotarło do Artemidy co ją tak spięło. Nie bezczelność Czakasów, a niesforność kompanów. Jeden Quetzalcoatl wiedział co oprócz próżnych obietnic i zapisania się na kamerach jeszcze udało im się dokonać by zbliżyć się do popularesów w kartotekach. Ping w towarzystwie, wprost nakorowo z decka przez kontroler. Switch założył wspólne konto, to jak igła przypomniało o BlackVault - Czy mam się martwić? - W chuj się masz martwić cwany gapo - przemknęło jej przez myśl.

    -Dobra panowie. Inwalidzi wojenni, jak mówiła. Tłok. Jasne? Jak gość nie będzie chciał handlować to sama pogadam z Dongiem. Skotakcimy się. Daj nika na dressholl. - wyjął smarta - Nie, powiedz. Zapamiętam. - zabrzmiało wiedźmo, bo wszyscy wiedzieli, że kult pamięci to działka cyfrowych bytów - Wiecie gdzie mnie szukać tylko bez hałasu i klamek, bo się kurator boczy.

    -Piona mamuśka, klawa jesteś.

    -Piona to będzie jak się skumplujemy. Nick.

    -TyroneeFast - odezwał się Tyrone, przebijając Kakubę. Zabolało go, że jest nieznany.

    Brazil machnęła już tylko kilka razy ręką, ci z kolei niechętnie odchodzili, wciąż wgapiając się w jej dekolt. Zaczekała aż odejdą, żeby przypadkiem nie być w odwrocie. Wróciła do środka jak huragan. Zatrzaśnięte drzwi same się zaryglowały, czego Hartley jeszcze nie widział w takim wydaniu. Owszem robił Hajfi, jakieś zdalne piloty, ale Mack nie zarejestrował żadnego ruchu Torquemady, trzasło i klasło, samo. Z głośników zawyła Samba

    Brazil zaczęła się kołysać do rytmu na środku niewielkiej salonki. Musiała odreagować. Rytmy wolności, niewinności, namiętności spełnionych i nie.

    -Wiesz - zaczęła leniwie - Dlaczego to musi być tak skomplikowane, dlaczego nie może być po kolei. - zatrzymała się - Mack, kurwa, gubię się - czuła, że jest jej bardzo smutno, że czegoś się boi - Potrzebuję trochę stabilności - rozłożyła ręce, a makijaż rosiły łzy - potrzebuję, żebym mogła się na kimś oprzeć. Powiedzieć co i jak i żeby nie tylko zrozumiał, żeby chciał pomóc. Przepraszam, się rozkleiłam. - wtuliła się w kolegę. - daj mi chwilę.

    Chwilę poszlochała. Puściła kolegę. - dzięki - otarła ręką smarki z nosa - Muszę coś sprawdzić, te ćwoki, a na czele mój facet mogli narobić sobie kłopotów. Pomożesz mi, czy szukasz czegoś w tych wiadomościach? Sorry - kontynuowała - ale jestem zajebiście głodna, ale potrzebuje normalnego jedzenia i żeby ktoś naprawił odpływ, i żeby była czysta woda w baniaku, i miski prawdziwego ryżu z papryką i orzechami. - wciąż się mieszała, choć udawała, że dochodzi do siebie.

    Zmieniła muzykę

    Wyszła i zaraz wróciła już w kangórce. Znów krokiem tanecznym. Deck położyła na kolanach - To jak, pomożesz czy nie? Umiesz obsługiwać automatyczne programy? To proste, wyjaśnię. Reagujesz na komendy na ekranie, masz gotową sekwencję komend, możesz wymieniać o tak.

    Jednocześnie rozmawiając z Hartleyem zamrugała zaszyfrowaną wiadomość do Żaby, tylko do niego bo jemu i Rezowi wgrała na smarty enigme. - Co tam robicie? Co z tą laską?

    Impy wysłała z rozkazami, spijały z sieci na miarę swych skromnych możliwości, odcięła chwilowo sieć, rozwinęła ekran i podzieliła się z Hartleyem filmem od Swicha.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wieczór 14.07.77

    Trochę się głupio czuła, że zrobiła dramę, że nie odpowiedziała na słowa kolegi kiedy zaryglowała drzwi. Się z drugiej strony rozluźniła, oczyściła, musiała to przyznać: wyrzygała testując przyjaźń, a on zdał test. Przytulił, nie komentował, nie robił min. Była mu zajebiście wdzięczna.

    W ustępującym zamieszaniu nie zapomniała o wskazanym przez Hartleya pivie, podjęła, upiła już spokojnie. Wysłuchała uważnie tego co powiedział, a kultura pamięci, do której przystępowała nie pozwalała zapomnieć. Zadowolona z siebie, że zdołała kolegę zaktywować puściła przekaz Raze jak najświeższy hit steem'u.

    Tymczasem na peryferiach zwrotka od Shawna. Nie uspokoiło jej to, bo brak kamer to gangi, albo inni rewolucjoniści. Chwilę jej zajęło, choć myśl podjęła to zawiesiła ją, spoglądając w świat cyfrowy, czy nic się do łącza nie klei.
    Odesłała - To się zbierajcie stamtąd.

    Przydzieliła Hartleyowi pomocników w poszukiwaniach, sama zaglądała głębiej, przez szczeliny znane tylko cowboyom sieci. Była dość wyczerpana głębokim nurkowaniem, a Mack był dobrym kompanem, toteż chętnie korzystała z kulawego interfacu ciała, tak by kolega mógł jej zaglądać przez ramię. Co raz łapała się na tym , że inicjowała komendy na ekranie bez klikania w klawisze, co nie dawało Mackowi czasu na analizę. Brazil czuła misje nie mogła się tylko zdecydować, czy ważniejsze są tagowania Switcza, czy tajemnicze wiadomości Hartleya, a już na pewno wycieczka Shawna, Hifiego i Dingo.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, późny wieczór 14.07.77

    Zejście Shivy do płaskiej wywołało u Brazil tyle ambiwalentne odczucia, że nie zdołała odpowiedzieć na kolejną wiadomość Shawna. Oglądać ciekawa, ale nie oglądać by wołała sprzętu i zapisu wypłaszczonej hakerki. Niełatwo jest spoglądać w chwilę śmierci mięsa mózgu, niełatwo tym bardziej, że to podróż poza czas. Przeszłość, która w cyfrowym świecie może się wydarzać w nieskończoność. Obrzydzał Brazil taki gwałt na ludzkim umyśle, nie chciałaby żeby ktoś obnażał ją w podobny sposób, ale ciekawa była zapisu decka, jak stronic magicznej księgi poznania. Tajemnic tam zapisanych, które mogły uchronić ją od podobnego losu.

    Zepchnęła rozterki w kąt, zaangażowana w angażowanie Hartleya i siebie samej, skupiła się na filmie od Raze'a. Wszystko pod krypto z pełną kontrolą zapisu elektronicznego z mieszkadła. Emocje udzieliły się obojgu widzów owocując konstruktywną wymianą spostrzeżeń. Goście ewidentnie oczekiwali poklasku, lub sprawdzali swą pozycję wobec fixera.
    -Jakby nie dbali o własne życie, a o wizerunek gangu... - zawahała się - ...albo sekty.

    Jedno było pewne Swich pakował się w kłopoty i wciągał w nie innych.

    -Może są śmiertelnie chorzy i wymieniają akolitów aktualizując ich wszczepami, albo to antki. - rzuciła jeszcze do Hartleya i przesłała mu dane - W poszukiwaniach pomoże ci asystent, nazywa się Murzyn i jest bardzo dumny ze swojego imienia. Podsyłam ci komendy i kody dostępu do jego funkcji. Wydaje się zajmować RAM, ale udostępnię ci zasoby całej chaty.

    Sama szukając głębiej skryła swój ślad za pięcioma serwerami i pięcioma bramami. Nie szarżowała na posterunek policji, czy nawet bramy gangów z Kabuki, śliznęła się przez spożywczaki, bibliotekę i udało się przez sklep z bronią. Wszystko w mięsie, tyle, że komendy wydawała szybciej główką niż paluszkami, a pazurki nie przeszkadzały.

    Nic nie znalazła, może była zbyt zachowawcza, ale zaraz pomyślała, że może Shiva nie była. Mack również nic nie znalazł i znów ta ambiwalencja, bo i dobrze i szkoda. Impulsywnie wysłała do Raze, trochę w złości, zaraz pożałowała, że go bardziej nie nastraszyła. Chciała go mieć przy sobie i podzielić się problemami, ale te bladły przy jego. Odrzuciła, bo główka racjonalna wygrała, chęć wysłania wiadomości do Swicha, żeby zaraz wracał, najpierw wolała rozmówić się z resztą, bo niepokoiła ją beztroska, lub może bezmyślność kolegów.

    Kolejny raz zepchnęła wszystko i z kolei przeniosła uwagę na Macka.

    -Dzięki, dobra robota. Fajnie, że ktoś czasem chce pomóc za puszkę piva. - zaśmiała się, - No wiem, że to ja zajebałam ci pivo i jeszcze zaciągnęłam do przeszukiwania baz, bo mnie facet poprosił, ale to wszystko jedno. Tyle dostajemy co dajemy. No i jak masz jakieś problemy z glinami, czy coś to zawsze mogę spróbować pomóc. Nie od razu, bo mam teraz zlecenie i nie ukrywam trudne. - znów ten uśmiech czarownicy - Nie musze w nic wierzyć, mogę sprawdzić. - zatrzymała się, żeby nie powiedzieć za dużo i nie chodziło jej o siebie, a o to co gryzło Macka.

    Położyła mu dłoń na ramieniu na wypadek jakby zamierzał wstać i wyjść.

    -Powinieneś wiedzieć jeszcze jedno. - wyświetliła holo - To trasa naszych kolegów, wygląda, że zmierzają do mieszkadła. Mam podstawy domyślać się, że mają przy sobie kradziony sprzęt powiązany z zgonem netrunnerki Shivy. No i wiesz, jak trafiły tu za nimi te łebki od Donga, to co się może jeszcze przywlec.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, noc 14.07.2077

    Nieco sobie poskładała Torquemada wypadki dnia mijającego, siłą rzeczy brakowało jej kilku puzzli do układanki, te na pewno załatałyby impy, gdyby nie były zajęte syntezą pozyskanych informacji. Mogliby to zrobić również koledzy, a widać nie mieli ochoty, albo inne powody. Drążyć bardziej wydawało się jej niesmaczne i na swój sposób wulgarne, no i co innego zaprzątało jej głowę.

    Odwróciła się znów do lustra, raz jeszcze sprawdzając urodę, pomachała nogami w rozkrok i kolanka do siebie, czy w razie awantury wygodnie będzie się jej wyginać. Wszystko grało tip-top, nawet będące skazą na image sneakersy okazały się niemożliwie wygodne, aż wstała i podskoczyła i wtem usadziło ją pytanie Shawna.

    Brazil sama nie wiedziała gdzie się wybiera. Chciała po prostu ładnie wyglądać. Trochę nadzieję miała wbrew rozsądkowi, że dostanie zwrotkę od Reza, a jak już wyjdzie to na pewno zje coś odżywczego. Jak by przy tym wszystkim trafił się klub i taniec to lepiej. Wszystko to prysło kiedy Frog zadał pytanie, które uświadomiło jej, że klepie fantazje. Fantazja prysła, ale atencja jej osobą kompletnie wybiła ją z równowagi. Onieśmieliła nawet.

    Jeszcze chwilę temu w entuzjazmie, a już przysiadła z powrotem na hokerze i skrzywiła usta wzrok wbijając w botki, tym bardziej zniesmaczona, że brzydkie. Uniosła ramionka chowając w nich szyję. W sercu ciepło, ale ciało sparaliżowało.

    -Nie wiem, może w strika rundkę zrobię. ...ale jak by chciał ktoś się przewietrzyć, to może na hulajkę. - zagryzła wargę, ostrożna, by nic nikomu nie narzucać. - No właśnie chyba miałam się przejechać. Wrócę zanim skończycie strike-set.

    Ale się nie ruszała. - Nie wyrzucajcie tej elektroniki, jak już przyjechała... - próbowała przełamać uczucia racjonalizmem - ...tylko to trzeba lepiej zabezpieczyć. Zajmę się tym jak będę miała czas. - przystawiła pazurek do nosa - W poniedziałek. Za miskę ryżu z warzywami.

    BrazilBra1.jpg

    -Wiecie gdzie jest Raze? - wypuściła ostentacyjnie powietrze - Robić mi tu miejsce na sofce grubasy, przydałaby się siłka nie piwska, zaraz wracam i poszukamy dziada.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, noc 14.07.2077

    W gruncie rzeczy Brazil miała odpowiedź na swoje pytanie na wyciągnięcie neuronu, ale zwierzątko w niej potrzebowało potwierdzenia, stadnej reakcji. Z drugiej strony doszukiwała się w reakcjach kolegów drugiego dna, gestu, skurczu twarzomięśni, które mogłyby coś jej podpowiedzieć.
    Wróciła wbijając się na małą sofkę między grających kolegów. Zapachniało deszczem i mineralnym pyłem. Przez chwilę patrzyła na zmagania mięśniaków z maszyną liczącą, wyraźnie widziała, kiedy program daje im fory, żeby jeszcze bardziej wciągnąć w rozgrywkę, a kiedy prawdziwie rywalizuje ucząc się ludzkich zachowań. Puchł serwer na orbicie od kodu, a uran rozczepiał się.

    -No prawda, że go nosi. Wcześniej był Japantown. Mamy nawet nagranie, ale nie na tę chwilę. ..uważaj na snajpera na siódmej, czeka aż się obrócisz. - pominęła miejsce lokalizacji Swicha, kiedy werbował do szukania dziewczyny - Czyli chujek dostał zlecenie na tę Shivę, a wy od niego. Teraz ona jest wypłaszczona, kolega przestał się odzywać, a wy pijecie sobie pivko.. Zajebiście. Zapłacił wam? Czy robi wam za to lody, a ja go później całuje. Powinnam wiedzieć.

    BrazilBrazil2.jpg

    Się otworzyły drzwi spiskowców i przez chwilę Brazil przyglądała się nastrojom Hajfiego i konowała. Chwilę tylko, bo wszystkie programy, które winny być gotowe stawiły się do musztry. Artemida dzieliła nastrój między obawę, co może odkryć, że się jej facet zabawia z kim innym, a chęcią zrobienia dziecięcego psikusa. Ponad nastrojami było jeszcze coś, determinowało to całe jej działanie. Potrzeba bliskości. Torquemada dawno zrozumiała, że jej facet miał ten próg znacznie niżej, ale nie zamierzała odpuszczać. Uczyła go empatii jak kiedyś ludzie uczyli maszyny myśleć.

    Pracowała w verite, nieco sobie pomagając przy wydawaniu komend, które same pojawiały się w holograficznym skrypcie. Dwukruk udał się na poszukiwania w określonym sektorze zaczepów terminali sieciowych i fortec danych, których hakerka mogłaby użyć, sama zaś w pierwszej kolejności sprawdziła informacje o adresie, wykorzystując miejskie bazy danych i biblioteki, jak i bardziej i mniej oficjalne kanały komunikacji. Orientując się w ogromie pracy wezwała Skrybę do syntezy społecznościówek, sama zaś zajęła się wyszukaniem dostępnych kamer we wskazanym rejonie.
    Dla obserwujących jej działania z zewnątrz wyglądało to jak holograficzne flesze: obrazów, map, linijek kodu, mające swoje źródło w niezgrabnym decku netrunnerki.

    Brazil wstydziła się swojego decka. Plastik, choć twardy i ciężki, był już pęknięty w dwóch miejscach i zaklejony gafrem. Desing był żaden. Wnętrze też nie powalało rozmachem i przepustowością. Ale kochała go za to, że był. Model popularny w wielu korporacjach, który po końcu okresu leasingu kupowało się za grosze.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, 22.01; 14.07.2077

    BrazilBrazil14.jpg

    Próbowała podsłuchiwać hakerka kolegów w salonce, ale co raz łapała się, że nie kontaktuje wątku, a jednocześnie opóźnia pracę na decku. Jakby spotykała się z dwoma facetami i żadnego nie potrafiła wybrać. Drażniło ją to, bo chciała i to, i to. Brzydko buzię wykrzywiła, zagryzła usteczko dolne do krwi, brwi zbliżyła ku sobie. Nerwowo założyła słuchawki.

    Ktoś ją kiedyś spytał jak chciałaby odejść.

    Poszło w rytmie muzyki. Brazil lubiła tą blond witch.

    Złapała bodaj jedyną kamerę w zasięgu kamienicy przy Calle Santa Rosa de Lima 17, a przynajmniej jedyną dostępną, dla jej kontrolera. Procesowany przez komendy netrunnerki program gładko asymilował się do środowiska kodu kamery i zasobów zapisu. W kilka sekund stał się nowym zmysłem Brazil zaklętym w czasie. Bez trudu odnalazła swojego gapę. Podobnie jak jedyne osoby, które weszły do budynku później niż Raze, a wcześniej niż znikł kontakt. Nic dziwnego niby, ale później widziała ich na ulicy jak przecinają chodnik.

    Holograficzna architektura zgasła. Torquemada wylogowała się zostawiając tylko skrybę, żeby robił swoje. Program sortował społecznościówki pod kodem Calle Santa Rosa de Lima 17. Murzyn musiał sam sobie poradzić z danymi z sektora magistratu.

    Potrzebowała chwili by ochłonąć, mimo, że sprzęg nie był neuralny, za to adrenalina strzeliła jej tak, że zapomniała o ryżu do rana. Raz, dwa, trzy - oddech. - Um dois três.

    Z radością przyjęła puszkę z jakich by rąk nie nadeszła. Nie wtrącała się od razu, posłuchała chwilę. Na tyle, by uspokoić myśli, czy za bardzo nie panikuje. Spróbowała w żart obrócić:

    -Mam Switcha - wstała i wyświetliła zdjęcie swojego faceta ze zgrzewką piva w drzwiach kamienicy przerywając kolegom grę. Zaczęli buczeć. - Mam dla was nową grę lepszą. Szukamy gapy. Potrzebuję waszych zasobów wyobraźni. Raze wchodzi do kamienicy przy Calle Santa Rosa de Lima 17 w Vista del Rey o 21:07. Nikt inny nie interesuje się kamienicą aż do 21.12, kiedy to parkuje tam ciemny van Chevrolet Maja 1007, wysiada trzy osoby, jedna ma karabin maszynowy z którym się obnosi - Brazil wyświetliła kolejne zdjęcie. - gangsterzy wchodzą do budynku. O 21.45. sygnał Raze zanika. W budynku może być zameldowanych około stu osób. Przeliczam to na 15- 25 mieszkań, (latynoskie rodziny lubią żyć na kupie), zaadoptowany strych jest zapewne penthousem, nie wiem do którego mieszkania poszedł Switch, pracuję nad tym. Nie wiem też czy gangsterzy są tu kluczowi, ale mam ich jeszcze raz na nagraniu o 21.55 kiedy przecinają ulicę, chociaż nie wychodzili główną bramą. - zaprezentowała kolejne zdjęcie.

    -Nie wiem, czy ma to związek z tym czym się zajmowaliście dla niego dzisiaj i czy z tym co mi wysłał Japantoun- wyświetliła przesłany film z akolitami gołębicy. - To jeszcze nie wszystko, Raze zlecił mi dzisiaj analizę kilku firm molochów, mam to skompilowane, ale to chyba za dużo na tę chwilę. Ten zjeb potrafił odbierać nawet podczas seksu.

    Popatrzyła się na siebie i zrobiło się jej smutno, bo tak ładnie dla niego wyglądała, a on gdzieś się szlajał. Szlajał bez niej i nie wiadomo z kim. Łzy napłynęły jej do oczu, próbowała tego nie okazywać.

    -To tyle. Kto ma pomysł?

    W gruncie rzeczy wiedziała co zrobi. Chciała tylko rozegrać to jak bardziej na miękko i nie angażować nikogo kto by nie chciał.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Ulice Nigh City 14.07.2077, 22:09

    Usadowiona na tylnej kanapie za siedzeniem pasażera, bo Camara zajmował sporo miejsca z przodu, a chciała mieć wygodę, żeby trzymać deck na kolanach, Torquemada nie mogła wyjść z podziwy jak jej drama odmieniła wieczór i jak niebezpiecznie zaczynała przypominać komedię. A mogło się skończyć jak zapowiadał Shawn, że Raze jeszcze ich opierdoli.

    -To go zabierzemy i będzie chlał z kumplami jak powinien. - zaproponowała mając nadzieję, że nie wyprowadzi Camary z równowagi. Łypała na niego zza ucha, na odbicie w szybie na tle neonowego miasta. Ustawiała usta w dziubek. Jednocześnie z zadowoleniem przyjmując decyzję kierowcy o zmianie trasy. - Stawiam michę ryżu i butelkę grappy.

    Przypomniała sobie o SlimWire i zapuściła przeglądarki. Czuła niemożliwą ochotę, żeby podzielić się z kolegami informacją o otrzymanym zleceniu, ale jednocześnie chwila jej kompletnie nie leżała, powinna to zrobić wcześniej na mieszkadle, ale wtedy opanowały ją inne demony, teraz chwilowo uśpione. Powierciła się trochę pupą, żeby się właściwie ustawić. Usadowiona przewijała kalejdoskopy obrazów i linijek kodu.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood, 22:43; 14.07.77

    Miasto przypominało rekombinującą się strukturę informacyjną, maszyny i ludzie jak nośniki zdarzeń sunące wzdłuż rdzeni komunikacji. Zasilani konsumpcją. Nęceni marzeniami.
    Hakerka zakończyła zwiad w podświecie i znacznie już spokojniejsza mogła przez chwilę znów poczuć głód mięsa. Zagłuszała go adrenaliną i widokiem z Mostu Kongresowego. Wcale nie była już pewna jaki ma plan na miejscu i z sekundy na sekundę oddalała decyzję.

    za szybą3.jpg

    Kiedy tylko wjechali do Vista del Rey pojęła jak bardzo zmieniło się to miejsce przez siedem, a może i osiem lat. Nie poznawała ulic i budynków, dzielnica zdawała się zaklęta w entropi, przypominała nowotwór w ciele żyjącego miasta. Przeszło jej przez myśl, że pcha kompanów w cienie, w których rozpłynął się jej kochanek.
    Rozpłynął się, jak wiele razu mu życzyła, a kiedy to się stało czuła się głupio, trochę winna.

    Na miejscu rozpoznała apartamentowiec, zapamiętała zasięg kamery. Czujna, już wchodziła w rolę.
    -A chcemy, żeby nas było widać na kamerze, czy nie? Chyba wole nie. - wskazała miejsce nie objęte monitoringiem.

    Na uwagę Froga aż oczami przewróciła, że wygląda zbyt ładnie na ćpunkę. Nie odważyła się jednak na rozmycie zaklęć na policzkach, użyła szminki i zaciągnęła na kąciki ust. Schowała deck do torby, mocno dopięła szelkę.

    brazil do cięcia1.jpg

    Plan Shawna wydał się jej dobry, nawet bardzo dobry, ale nie byłaby sobą jak by swojego nie dorzuciła. - Panienki mogą widzieć kto dealuje afrodyzjakami i pilkami na wzwód. To na pewno fajne dziewczyny. Przypuszczam, że apartamentowiec może mieć drugą klatkę schodową z tyłu budynku, albo schody pożarowe. Nie mam niestety fot druciarza, ale z historii wnioskuję, że miękiszon. Znaczy nie wytrzymał rygoru żarcia i może mieć nadwagę. Ja pierdolę, też jestem głodna. Jak znajdę się na ulicy spróbuję namierzyć miejscowe urządzenia podpięte do sieci, jeśli są to frontowe drzwi budynku to będziemy mieli spore szanse dowiedzieć się gdzie dobijano się o 21.07 i 21.45. Ale to: jeśli. - wygięła brzydko usta - ta blondyna ze zdjęcia to Rosita Cortez, bruxa gangu Tren de Aqua.
    Na koniec nieco mniej złowieszczo - dodała - Hajfi opuścił mieszkanie sam i dalej go nie śledziłam. Miał na ramieniu swój przybornik. - Wzruszyła ramionami - Ugaśmy jeden pożar.

    brazil223.jpg

    Kiedy znalazła się sama z Camarą, uwiesiła się na jego ramieniu, ale nagle powstrzymała. Oddała się w objęcia protezie, która użyła jej zmysłów jak interfacu, żeby odszukać w okolicy punkty dostępu do sieci, wszystkie widziane działające roboty, zintegrowane z siecią maszyny.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood, 22:47

    Skulona w przyklęku i oparta plecami o ścianę naprzeciwko panelu videofonu hakerka znalazła w torebce czego szukała, najpierw się uśmiechnęła, ale zaraz spochmurniała, rozglądając się dookoła. Złym wzrokiem zgasiła elektroniczne oko wymierzone w grupę pod kamienicą. Nerwowo uniosła paluszek. - Zaczekaj! - zwróciła się do Camary - daj mi jeszcze chwilę dostępu. A poza tym to dobry pomysł.

    Proteza procesowała hasła i zasięgi miejscowych sieci. Część odrzuciła z miejsca inne wydawały się prawdopodobne, znów zaprzęgła Skrybę do wstępnej selekcji. Sama zaś postanowiła zejść do poziomu jaskiń. Do wydzielin i odorów, do śladów stóp mokrych.

    -Jak z panienkami? Nie poszło? Nam też kompletnie. Cholera, wiszę wam kolację. - zagadywała kolegów.

    Z torebki wyjęła cylindryczny atomizer do nabijania w drogerii. Zbliżyła się do ledowego panelu i delikatnie spryskała. Dawkując micelarny płyn do demakijażu jak magiczny pyłek wróżek. Tam gdzie w ciągu ostatnich godzin odbiły się tłuste łabska białkowców płyn formował równe krople, zaś na czystej części spływał jak łzy matki zastrzelonego dzieciaka, albo pot z czoła maklera przy krachu.

    Czekając na efekt przyszykowała się do wejścia - Chłopaki, wyłączyłam kamerę, spróbuje otworzyć bramę, ale nie wiem jeszcze gdzie mógł pójść Gapa. Nad tym też pracuję. Przydałby się ten nasz mały spryciarz. - w sumie trochę ją gryzło, że zostawili Hajfiego, a z drugiej strony gryzło ją, że w ogóle wyciągnęła chłopaków, a z trzeciej nie dawało spokoju, że Raze wyłączył smarta. Z każdej strony podgryzana, a Skryba już raportował.

    Paradoksalnie mnogość bodźców znów wyrwała ją z zwątpienia i napędzała do działania. Popatrzyła sobie w oczy kiedy skierowała twarz na szybę w drzwiach wejściowych. ADHD, o czym zapomniała, co pomineła, bo się zapędziła, odgoniła.
    Znów kucnęła i skupiła wzrok na kroplach.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood, 22:51

    Wsparła się o ścianę hakerka uparcie szukając wejścia na raz w dwu światach. Wiele działających punktów dostępu nieco dezorientowało mięso. Puściła kody przez algorytm zostawiony Skrybie. Sama uruchomiła kontroler rozmów telefonicznych na własnego smarta, program wybrał połączenie do Shawna.

    -Jestem na pierwszym w środku. Moje typy: 18, 19, 25, 31, 36. Twoje typy? Idę wyżej, jestem pierwsza.

    Uwiodły Artemidę dzikie instynkty, uległa ciekawości jak amorowi, strach i wściekłość tylko pompowały adrenalinę w napięte już mięśnie i rozbudzoną wyobraźnię. Nasunęła czapeczkę na oczy i skierowała się pospiesznym krokiem znów do klatki schodowej. Jak większość zdezorientowanych lokatorów świeciła sobie latarką ze smarta, a szczególnie im po oczach. Jednocześnie do Dingo i Macka

    -Jestem na drugim? Wasze typy?

    Do Leifa:
    -Spokój. Czuwaj.

    Nim wyczekała odpowiedzi dwa razy obiegła piętro sprawdzając, które drzwi się otworzyły. Stanęła w miejscu zdezorientowana uświadamiając sobie, że bez zasilania nie odrygluje żadnych zamkniętych drzwi. Do Camary.

    -Czekaj. Są jakieś schody pożarowe? Nie otworzę bez prądu, chyba, że ty?

    Złapała się, że panikuje. Co straciło zasilenie zdechło, a jak ktoś się zaryglował i tak była bez szans.

    Do Macka:
    -Masz pomysł na zatrzaski mechaniczne?

    Werbalnie do ludzi. Się asymilowała.
    -O que é? Rodriga? Malditos ciganos. Cienki Drut kaput. Ktoś przeciążył linię. - lamentowała napotykając kobietę w zaawansowanej ciąży. - Wszystko będzie dobrze kochana. Kto mógł to zrobić? Pod którym numerem mieszka ten druciarz SlimWire? - łagodnie pomagała wrócić kobiecie do mieszkania, ale wyraźnie domagała się odpowiedzi nim ją wpuściła za próg.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:07

    Robak wgryza się w głębiej w kod,
    Istnieje żarłocznością,
    Działanie napędza byt,
    Byt ma apetyt na kod.

    Jakoś ją złość Houstona postawiła do pionu, złość zawsze działa stymulująco, szczególnie sprawdza się, kiedy idzie o wyrównanie rachunków, lub poszukiwania przyjaciela. Brazil zmrużyła oczy dzieląc uwagę między pracujący kod, a wnętrze mieszkania.

    Po kolejnej wymianie zdań nomady z hakerem, zdobyła się na kilka kroków żeby usiąść, bo uda jej drżały z niepweności, znalazła małą okrągłą poduchę, która pamiętała jeszcze lata świetności druciarza.

    Przesłała lokalizację i zasięg kamery na ulicy z mapką 3D ekipie na dole i na górze. - W razie potrzeby włączę zapis z kamery, starajcie się być poza zasięgiem. Jednak zostaniemy tu jeszcze kilka chwil
    

    -Nigdzie go nie wynieśli SlimWire. Nie mieli na to czasu. Fakt, że wyszli schodami pożarowymi. Po chuj wam w ogóle ten videofon na dole? 21.45 na dole, a 21.55 znów na dole. Dziesięć minut. Wiesz to równie dobrze jak ja, więc jest tu w mieszkaniu, u sąsiadów, albo leży jeszcze na tych na schodach. Zostawię cię zaraz z moim kolegą i posprzątam w twojej bazie danych. Mam nagrania jak leżysz w pokoju z łuskami i kałużą krwi, mogę to wrzucić nawet zaraz, sprawdzę twoje niki z BBsów. Mogę tu ściągnąć Netwatch i dadzą mi jeszcze na lizaki. Twój los jest w naszych rękach. Możesz sypać koledze, mi się znudziłeś, a pomyśleć że naprawdę chciałam ci pomóc i kupić ci antybiotyk na te odleżyny.

    Ostrożnie wstając wzięła ze stolika smarta hakera i wręczyła nomadzie. - może tu coś znajdziesz. - Jednocześnie kolejną wiadomość, tym razem uwzględniła Hifiego, bo wreszcie weszła na przytomny rytm.

    Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem
    

    Upadły anioł wciąż krwawi,
    Złamał serce na pół,
    Złamał żyć wiele,
    Czemu aniele utknąłeś w tym ciele?

    Dopiero w całej cyfrowej krasie zstąpiła w prywatny wszechświat SlimWira. Z wnętrza systemu zlokalizowała działające programy. Szczególnie skupiła się na programach alarmujących, innych podobnych sygnałach sieciowych jak urwane połączenia automatyczne. Sprawdzając, czy w istocie poszedł jakiś sygnał alarmu, z drugiej strony samo zatrzymanie jakiegoś procesu mogło to spowodować. Skupiła się na komunikatorach i ostatnich rejestrach uwzględniając moment utraty prądu przez budynek i jej własne wtargnięcie w system hakera ze skolopendrą.

    Znów przyszedł jej do głowy smart. Czy Dingo coś znalazł zastanawiała się przez ułamek sekundy i kolejny ułamek później przejrzała listę kontaktów, skryba korelował z ostatnimi połączeniami.

    Znów ją tchnęło w kolejną stronę. Wysłała.

    Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią.
    

    Mogła zadzwonić sama, byle tylko znała numer. Mogła, choć nie była jeszcze pewna czy to właściwa droga.
    Brazil pracowała spokojnie, jak zawsze kiedy traciła kontakt z mięsem. Nie forsowała, ostrożnie podpierając się przeszukiwaczami mapowała strukturę jego Selfnetu. Wszystko po to by znaleźć drogę do rdzenia i zawiesić nad nim miecz kostuchy. Wcześniej zamierzała użyć noża, obecnie wieszała kosę nad rdzeniem korowym SlimWira.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:18

    Bang, bang - odliczała wystrzały, ściskała w spoconej dłoni nóż do PCV z wysuniętym na cal ostrzem skryta za ścianą apartamentowca, odcięta wzrokowo od głównej sceny wydarzeń, polegać musiała na werbalnych i sejsmicznych bodźcach, kilka ledwo kroków dzieliło ją od bezpośredniej kontroli kamery na placu przed budynkiem, już gotowa była ową granicę przekroczyć, kiedy wkroczył Shawn. Spotkały się ich oczy, ich źrenice powiększone.

    Milisekunda radości z odzyskania przyjaciela prędko minęła. Brazil wiedziała, że ostrzeżenia Camary nie są pustymi słowami. Dość go znała, dość czytała, żeby wiedzieć kiedy zaufać jego ocenie zagrożenia. Odliczyła kolejne strzały, kolejne kroki na schodach, obliczyła, sugerując się rachubą Żaby, że uzbrojeni napastnicy są na drugim piętrze. Liczyła w duchu na tradycjonalistę na trzecim.

    Zawróciła na pięcie napędzana hormonami. Sfochowana na siebie że wydała złe dyspozycje. Foch rozlał się niczym telepatyczny wirus.

    -Zmiana planów. Czas się skurczył, a nasze opcje jeszcze bardziej. Szans na wyjazd ulicą jest trzydzieści procent, szansa na na ucieczkę zaułkami osiemdziesiąt sześć, już osiemdziesiąt pięć. Mack, Leif bierzcie go, Dingo droga przez zaułki, Camara czujka. Jebać to autko, kredyt spłacę później. Przyszliśmy po Swicha i z nim wyjdziemy, nikt tu nie zostanie z mojej winy. Nikt nie zginie przynajmniej do świtu. - mówiąc, wpierw sama zabrała się za wyciąganie Raze, ale po trzech sekundach zmusiła do tego Leifa.

    Rozejrzała się czujnie.

    -Mamy minutę. Proszę was o jeszcze raz o zaufanie. Za łeb go i w nogi. Puknę autem w ścianę, że se ktoś źle cofnął. - ostrzegła, żeby nikt nie odczytał niewłaściwie jej intencji.

    Pod czaszką przemknęło jej, że to zamieszanie, o którym mówił Shawn, to nie nie zasługa Raze, tylko jej, ale wolała nie prostować sprawy, by nie podważać zaufania do ledwo wypowiedzianych słów. Frog mógł mieć i swoje za uszami w tym całym bałaganie, a już na pewno Hajfi, którego strategicznie zabrakło.

    Wszystko to myśli, goniące myśli, tylko po to by zapełnić pustkę, między wyciągnięciem Swicha, a manewrem, który wymyśliła. Małe puk, puk autkiem. Między drzwiami, a kierownicą, Skryba wysłał wszystkim mapkę okolicy z satelity. Brazil zaś barbarzyńsko kasowała historię czarnej skrzynki Aigo, w sposób którego nie powstydziłby się Atylla.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Skyline East; Około północy; ławeczka

    Czujne zwierzątko przejęło kontrolę nad ciałem Brazil, nie wychylała się podczas drogi nie zostawała na końcu, zdawało się skupiona rozglądała czujnie, ale czujność była tylko ułudą bo główka procesowała niezliczone scenariusze, przeszłe i przyszłe. Głowa była już głodna, tak pracowała i pracowała, a nie dostała jedzenia. Artemida była równie głodna jak i nie miała kompletnie apetytu. Prędko złajała się za tak próżne instynkty jak głód.

    Odtwarzała w pamięci sekwencje zatrzymanych programów, obracała “na języku” nazwy plików, korelowała czas swoich działań z czasem przybycia ekipy gangów. - Dlaczego strzelali się pod kamienicą? Spodziewała się Trensów, a Szóstki wparowały armią, jaką w tym rolę grali Valentinos, którzy się podobno wycofali - Zadawała sobie pytania i znów brakowało jej informacji do pełnej analizy. Uznała, że Frog musi jej dokładnie opowiedzieć co się tam wydarzyło.

    Się nagle zatrzymali. Posadzili Swicha na ławce. Nie roztrząsała po co. Znali się lepiej na klejeniu ciała. Znali się na pewno, tylko, czy wystarczająco byli przejęci. Nie miała siły wydusić słowa.

    Poczuła, że jest jej zimno, w lewej dłoni wciąż kurczowo ściskała zmięte i brudne spodnie, ręka się trzęsła, prawa tak samo. Torquemada trzęsła się cała. Mimowolnie poddała analizie swój stan: schodząca adrenalina, strach, wygłodzony i wyeksploatowany organizm, wstrząs psychiczny. - Jeszcze jej wstrząsu brakowało. - pomyślała.

    Stała tak czując się kompletnie bezradną. Kiedy niemoc wstąpiła w kolana i te się ugięły usiadła na krawędzi ławeczki, na krawędzi żeby nie przeszkadzać Leifowi. Zakręciło się jej w głowie, odwróciła się, licząc, że nikt nie spostrzeże jak zwymiotowała żółcią. Podniosła głowę, spojrzała na duchołapów, wciąż tchu brakowało na słowa. Uśmiechnęła się niepewnie, zaklęcia na policzkach rozmazały się, makijaż spłynął w po policzkach strużkami z potem i łzami. Brazil przypominała arlekina.

    Sama oczywiście nie zdawała sobie sprawy ze swego wyglądu. Wciąż uparta żeby grać twardą i stanowczą. Po kilku oddechach udało się jej przełknąć ślinę i zwilżyć gardło na tyle żeby wychrypieć.

    -Trzeba zrobić te USG i RTG. Jak się da na kwadracie to spoko. - zwiesiła głowę - Jak trzeba kase to mam. - usta jej drżały, bladą maskę arlekina przyozdobiły sińce pod oczami. - Musimy to wszystko sobie przegadać. To co się tam wydarzyło.
    Mogłaby jeszcze nieco perorować odzyskując pewność, ale jej śliny w ustach zabrakło, co przekonało, że może jeść nie musi, ale wypić elektrolity to z pewnością.

    NoiseFeed Brazil do HiFi
    Brazil Mamy Swicha, jest ranny
    Brazil Będziemy wkrótce, zorganizuj co trzeba

    Splunęła brzydko gęstą flegmą. - Wysłałam do Hifiego, że będziemy. - spróbowała odwrócić się w stronę skupionych nad Razem przyjaciół zamieniając wygodną ławeczkę w przyklęk. Trochę się zachwiała. Podparła dłonią o brudną ulicę. - Jak z nim? Klinika, czy H10? Ma przeżyć, jest nam to winien. Ruszamy? - pospieszała, bo facet jednym, a goniły ja terminy, na poczet których się zadłużała.

    Zła, tak bardzo była zła na Swicha, że nie chciał zastawić nerki za jej sandvistana, a teraz ona odda swoje gniazdo chipów za leczenie gapy. Złość na faceta jakoś jej pomogła się pozbierać do kupy, a może było to wspomnienie zadania, którego się podjęła. Spojrzenie szersze nad aktualny stan ekipy.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Night City; Po północy

    Gładziła Swicha po włosach odnajdując dziwny spokój w oglądaniu jego obrażeń, wygaszona, zmęczona, ale spokojna, jakby zamknęła jeden rozdział i z czystą, no powiedzmy, kartą zaczynała kolejny. Misty na pewno jej to wyjaśni i oczyści czakry. Brazil wyjęła smarta i zaplanowała kolejny dzień. Odchyliła się na fotelu i odetchnęła, nieco rozdrażniona pełnymi jadu słowami Raze, jedno spojrzenie na jego obitą twarz poprawiał jej humor.

    Z zainteresowaniem przyjęła informację o nagraniu ulicznej strzelaniny z oka Shawna. Nie odezwała się w aucie, w ogóle wolała żeby nikt się nie odzywał, ale widocznie Frog wiedział co robi zamawiając tego przewoźnika, co potwierdziła finalnie zapłacona kwota.

    Wysiadając nasadziła swoją czapkę na wielki łeb Swicha, sama wciąż jeszcze cichutka, a właściwie półprzytomna, bo na bieżąco przygotowywała grunt do działań, które planowała.

    Zbadała sobie puls jak wcześniej w śmietniku sprawdzała go Switchowi, poddała analizie, zoptymalizowała z ceną posiłek, którego potrzebowała i zamówiła dla całej ekipy. Już na mieszkadle, czynnie towarzysząc kolegom przy opatrywaniu ran i diagnozie, zebrała zamówienie do apteki. Sprawdziła gdzie można wypożyczyć sprzęt diagnostyczny, o którym mówił Leif !ultrasonograf! Brzmiało fachowo jak by mogło wyleczyć Raze samymi promieniami. Wypożyczyć na starszą babcię, czy jakiegoś niepełnosprawnego.

    Leifa mocno przytuliła, kiedy wychodził, głupio jej było, że go ofukała, bo się z całowaniem wyrywał, w sumie był przystojny...tylko trochę za grzeczny. No i to Brazil decyduje kiedy całuje.

    Swich się ocucił i rzucał przekleństwami. Choć zaklęcia ochronne znikły z policzków szamanki to pozostały w jej duchu, nie dała się zwieść słowom gorzkim.
    -Tak, wplątaliśmy się w aferę. Tylko my z naszej wyszliśmy cało bo współpracowaliśmy i mieliśmy szlachetne pobudki, a ty działałeś sam bez konsultacji z rodziną. - wypowiedziała słowa głośno, żeby dotarły do wszystkich. - Jesteśmy rodziną. Kiedy działamy razem jesteśmy mocni i skuteczni.- tyle musiało wystarczyć - Tak, chcę wysłuchać twojej wersji Topo, ale teraz powinieneś odpocząć, a my mamy kilka spraw do obgadania. Chyba, że jest coś co nie może zaczekać do rana? To i tak będzie musiało poczekać aż wezmę prysznic.

    -Hajfi, jak tam prycho nie zatkane? - wzięła technika za rękę na boczek - Dwie sprawy: Potrzebuję pistolet maszynowy, dla siebie, ponoć się tym zajmujesz. Po drugie: Ja bym się z tymi Czakasami spotkała, może uda się z nimi zrobić interes, a w razie czego to jest opcja małej armii do wynajęcia. Musimy zawierać sojusze. Przemyśl to, jak byś szedł na dyplomację to wiesz, że możesz na nas liczyć.

    Pod prysznicem było bosko,
    Zmyłam wszystkie swoje troski,
    Dumna ze swojego ciała,
    Gdy mnie woda omywała.

    Wróciła do salonki, kiedy wybuchły wiadomości.

    -Shawn. Mówiłeś o nagraniu. Chcemy kasę z tej draki? - zawiesiła w powietrzu. Wciąż w klapkach i ręczniku ledwie kryjącym, a właściwie ciągle się zsuwał, ale dzięki temu odsłaniał tylko piersi, a nie bikini, Bazil chwyciła za deck i sprawdziła czarne skrzynki platform informacyjnych. Dostawca pozostawał anonimowy, ale zbywał prawa do nagrania. Wpłata trafiała na dwudniowe konto z automatycznie szyfrowanym przelewem. Wycena odbywała się na podstawie trzystopniowej negocjacji zbywcy i odpowiednio przeszkolonego AI.
    Wreszcie się zorientowała, że jej sutki wystają, wstała robiąc głupią minę i zniknęła w pokoju, żeby wrócić w wygodnym obcisłym podkoszulku z flagą 🇧🇷 i luźnych spódnicospodniach w kolorze angielskiego różu.
    -No to zobaczmy co tam się wydarzyło?

    Brazil wciąż miała ambiwalentne odczucia do swojego faceta. Martwiła się wprawdzie, ale zamierzała tego nie okazywać, a wręcz przeciwnie, zająć się czymś, nawet jak miałoby to być klejenie rolek przed snem. Bo wyspać się musiała, ale wcześniej zjeść, bo zwariuje. Czekała szamki i elektrolitów, które zamówiła.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa