Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
NanatarN

Nanatar

@Nanatar
Informacje
Posty
30
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    BBS Obskórniak

    Patrzyła, niepatrzyła na górujący Avater Salomona. Uderzyło ją po co mu ta postać, skąd potrzeba, czy ją kto zaszczepił w jego kodzie, czy to pieśń innego życia, po co pseudo słowa między nimi, ta fasada, iluzja niedoskonałej rzeczywistości? Wszystko to w opozycji do swobody, koncentracji wolnej od niedoskonałości mięsa. Bo przecież nie drażnił Brazil w tym stanie natłok informacji, który mięso przysporzyłby o mdłości, nie męczyło podróżowanie, nie dręczyło sumienie.

    -Salomonie. Dlaczego tu pozostajesz? Co cię trzyma w Obskórniaku?
    Avatar Salomona zamigotał.
    -Nic mnie tu nie trzyma mlekopiju. Podróżuję gdzie chcę, ale to nie twoja sprawa.
    -Nie moja, ale jestem ciekawa.
    -To dobrze. - udawał uśmiech Avatar - Pokaż mi jakiś twój kod, to poświęcę ci więcej uwagi.
    Szamanka błogosławiła konstrukt ludzkim żartem.

    wynurzenie.jpg

    Blokhaus H10; wieczór; mieszkadło

    Zawróciła Murzyna i opuściła BBS. Świadoma skarbonki informacji, którą zgromadziła, postanowiła wrócić w przestrzeń decka i nadpisać ową. Wynurzyła się. Pierwszym co poczuła był ból gazu w płucach, mięso choć piękne było jednocześnie zwodnicze. Kiedy już przyzwyczaiła się na powrót do świadomego oddychania, poczuła głód. Pracujący na nadludzkiej przepustowości mózg zdawał się już pożerać jej ciało. Wstała i z odrazą włożyła do ust niedojedzone burrito. Kęs wystarczył, żeby oszukać ciało. W ustach miała sucho, burrito pęczniało. Baniak na wodę pusty, wparowała znów do Macka i wyrwała mu z dłoni półpełną puszkę piwa. Opróżniła.
    -odkupię ci. - otarła usta.
    -obejdzie się.

    Ledwie doszła do siebie, włożyła do ust gumę do żucia i klapnęła na powrót we własnej celi obok Decka. Wpatrzona w okno, w ukryty za mgłą bliźniaczy wieloblok, bezwiednie muskała kontroler, przymknęła oczy, obraz bloku zniknął zastąpiony jego cyfrową wersją. Brazil przeniosła świadomość do rodzimego blokhausu H10, dobrze już poznała strukturę systemu danych H10, uznała, że podejmie jeszcze jedną próbę i poszuka mięsa hakerki. Działanie było podobne do jej głównego zadania i stanowiło znakomity tutorial.

    W digitalu

    Zaczęła łagodnie od zaczepienia się w system monitoringu i nasłuchu, tak nasłuchu. Wciąż słuchają. Sprawdziła niespiesznie zapisy użycia zamków i kamer z klatek schodowych, by ocenić kiedy obiekt ostatni raz był zauważony w korytarzu i czy było to wejście, czy wyjście. Trafiła na rejestrację użycia zamka, na kamerach wszystko się zgadzało, kobieta nieco wyższa i tęższa od Brazil, oceniła hakerka, fenotyp ze środkowej azji - relacjonował skryba. Shiva, jak domniemała Arta, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Arta wypatrzyła porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, wstrzykiwany podskórnie makijaż nano karma44. Tę samą kobietę odnalazła hakerka na zapisach kamer wyjścia kilka minut później.
    Cały rekonesans uczyniła używając kontrolerów.

    Mając wstępną orientację przygotowała skolopendrę i wysłała za ścianę danych blokhausu H10 ścieżką nowych lokatorów. Ludzie się zmieniali, a ci nowi wciąż prosili o potwierdzenie kodów, wejściówek, to była łatwa furtka do danych systemu. Brazil miała zamiar wejść do systemu mieszkania 877 i sprawdzić jakie sprzęty i kiedy były tu ostatnio używane, jak był aktywność lokatorów i gości. Łagodnie surfowała po znajomych kanałach komunikacji, kiedy odezwał się verite. Lokalizacja w okolicy. Prośba o plany zabudowań. W mięsie byłaby rozdrażniona takim tyłka zawracaniem, ale w digitalu, emocje ustąpiły racjonalizmowi, Brazil zawsze pomocna, zawsze matka i kochanka, wysłała wózeczek z programem za bramy fortecy H10 i udała się poza czasem do BZP - bazy zabudowy przestrzennej Night City. Zalogowała jako deweloper z planem wyburzenia i zagospodarowania, uzyskała dostęp do teoretycznego stanu.

    Tymczasem posłała w grupie:
    -Gdzie wy jesteście szczury? Mieliście wpaść do mieszadła. Przesyłam stan teoretyczny. Na faktyczny, to bym się musiała z łączyć z satelitą, albo na miejscu. Trzeba było wziąć dziewczynę na spacer i kupić chrum-chrum, najlepiej jakiegoś chinola, z prawdziwym ryżem i kapustą.
    Wasza lala opuściła H10 trzy dni temu o 11:43. Od tamtej pory nie wróciła.
    Macie raporcik:
    Ostatnie użycie zamka do mieszkania 877: 11.07.77 godzina 11:36
    Kamera z korytarza zarejestrowała obiekt: Kobieta średniej budowy, około 170 cm wzrostu, biała azjatka, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Znaki szczególne: Porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, makijaż nano karma44.
    Kamera z wyjścia D4: Osoba z korytarza widziana o 11:43, bez towarzystwa - udała się na północny wschód.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wieczór 14.07.77

    Kobieta w progu może się i uśmiechała, ale był to nerwowy uśmiech, uśmiech maska, mający ukryć złość jaka zakiełkowała w piętach, eksplodowała w podbrzuszu, a obecnie rozsadzała głowę. Złość, że te głupie bezczelne gnojki, były już tak wyprane ze skupienia, że nie rozumieli co to znaczy spadać. Byli albo tak tępi, albo nie potrafili w ogóle słuchać wciąż rozpraszając swoją uwagę rolkami i interakcją z czatami. W pierwszym odruchu miała zatrzasnąć im drzwi przed nosem, ale to mogli odczytać jako odwrót, a odwracać się nie zamierzała. Wciąż otaczali ją zwartym woniącym chemikaliami kodonem wyższych o głowę testosteronów.

    Stała tak chwilę spięta. Wygasiła muzykę. Usta zacisnęła, żeby nie palnąć co miała na końcu języka. Odliczała w głowie: pięć, sześć, siedem.... Wściekła jak osa.

    Nikt nic nie mówił, tyle przynajmniej, że się na chwilę zamknęli. Drzwi na końcu korytarza się uchyliły i wyszedł z nich Stefan, konserwator i dozorca. Wszyscy znali Stefana, nazywali go Lewakiem z uwagi na duże hydrauliczne lewe ramię staroświeckiej konstrukcji, który to design przeżywał renesans.
    -Cześć Arta, w porządku?

    -W porządku Lewak. Dzięki. Chłopaki chcieli autograf.

    Lewak był rewolucjonistą i komunistą, dobrze się z tym krył biorąc łapówki jako stróż, musiało to boleć jego sumienie, ale ukrywanie się w kapitalistycznej dżungli miało swoją cenę. Ramię stracił oficjalnie w fabryce (za co pobierał rentę - marną, ale jednak), ale kiedyś jak się spił i próbował chwytać ją za kolano, jak Artemida miała naście lat, zwierzył się, że stracił rękę w Trzeciej Rewolucji Kubańskiej. Później dostał od niej w pysk za te kolana i się więcej nie czepiał.

    Stefan przeszedł i wtedy dotarło do Artemidy co ją tak spięło. Nie bezczelność Czakasów, a niesforność kompanów. Jeden Quetzalcoatl wiedział co oprócz próżnych obietnic i zapisania się na kamerach jeszcze udało im się dokonać by zbliżyć się do popularesów w kartotekach. Ping w towarzystwie, wprost nakorowo z decka przez kontroler. Switch założył wspólne konto, to jak igła przypomniało o BlackVault - Czy mam się martwić? - W chuj się masz martwić cwany gapo - przemknęło jej przez myśl.

    -Dobra panowie. Inwalidzi wojenni, jak mówiła. Tłok. Jasne? Jak gość nie będzie chciał handlować to sama pogadam z Dongiem. Skotakcimy się. Daj nika na dressholl. - wyjął smarta - Nie, powiedz. Zapamiętam. - zabrzmiało wiedźmo, bo wszyscy wiedzieli, że kult pamięci to działka cyfrowych bytów - Wiecie gdzie mnie szukać tylko bez hałasu i klamek, bo się kurator boczy.

    -Piona mamuśka, klawa jesteś.

    -Piona to będzie jak się skumplujemy. Nick.

    -TyroneeFast - odezwał się Tyrone, przebijając Kakubę. Zabolało go, że jest nieznany.

    Brazil machnęła już tylko kilka razy ręką, ci z kolei niechętnie odchodzili, wciąż wgapiając się w jej dekolt. Zaczekała aż odejdą, żeby przypadkiem nie być w odwrocie. Wróciła do środka jak huragan. Zatrzaśnięte drzwi same się zaryglowały, czego Hartley jeszcze nie widział w takim wydaniu. Owszem robił Hajfi, jakieś zdalne piloty, ale Mack nie zarejestrował żadnego ruchu Torquemady, trzasło i klasło, samo. Z głośników zawyła Samba

    Brazil zaczęła się kołysać do rytmu na środku niewielkiej salonki. Musiała odreagować. Rytmy wolności, niewinności, namiętności spełnionych i nie.

    -Wiesz - zaczęła leniwie - Dlaczego to musi być tak skomplikowane, dlaczego nie może być po kolei. - zatrzymała się - Mack, kurwa, gubię się - czuła, że jest jej bardzo smutno, że czegoś się boi - Potrzebuję trochę stabilności - rozłożyła ręce, a makijaż rosiły łzy - potrzebuję, żebym mogła się na kimś oprzeć. Powiedzieć co i jak i żeby nie tylko zrozumiał, żeby chciał pomóc. Przepraszam, się rozkleiłam. - wtuliła się w kolegę. - daj mi chwilę.

    Chwilę poszlochała. Puściła kolegę. - dzięki - otarła ręką smarki z nosa - Muszę coś sprawdzić, te ćwoki, a na czele mój facet mogli narobić sobie kłopotów. Pomożesz mi, czy szukasz czegoś w tych wiadomościach? Sorry - kontynuowała - ale jestem zajebiście głodna, ale potrzebuje normalnego jedzenia i żeby ktoś naprawił odpływ, i żeby była czysta woda w baniaku, i miski prawdziwego ryżu z papryką i orzechami. - wciąż się mieszała, choć udawała, że dochodzi do siebie.

    Zmieniła muzykę

    Wyszła i zaraz wróciła już w kangórce. Znów krokiem tanecznym. Deck położyła na kolanach - To jak, pomożesz czy nie? Umiesz obsługiwać automatyczne programy? To proste, wyjaśnię. Reagujesz na komendy na ekranie, masz gotową sekwencję komend, możesz wymieniać o tak.

    Jednocześnie rozmawiając z Hartleyem zamrugała zaszyfrowaną wiadomość do Żaby, tylko do niego bo jemu i Rezowi wgrała na smarty enigme. - Co tam robicie? Co z tą laską?

    Impy wysłała z rozkazami, spijały z sieci na miarę swych skromnych możliwości, odcięła chwilowo sieć, rozwinęła ekran i podzieliła się z Hartleyem filmem od Swicha.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wieczór 14.07.77

    Trochę się głupio czuła, że zrobiła dramę, że nie odpowiedziała na słowa kolegi kiedy zaryglowała drzwi. Się z drugiej strony rozluźniła, oczyściła, musiała to przyznać: wyrzygała testując przyjaźń, a on zdał test. Przytulił, nie komentował, nie robił min. Była mu zajebiście wdzięczna.

    W ustępującym zamieszaniu nie zapomniała o wskazanym przez Hartleya pivie, podjęła, upiła już spokojnie. Wysłuchała uważnie tego co powiedział, a kultura pamięci, do której przystępowała nie pozwalała zapomnieć. Zadowolona z siebie, że zdołała kolegę zaktywować puściła przekaz Raze jak najświeższy hit steem'u.

    Tymczasem na peryferiach zwrotka od Shawna. Nie uspokoiło jej to, bo brak kamer to gangi, albo inni rewolucjoniści. Chwilę jej zajęło, choć myśl podjęła to zawiesiła ją, spoglądając w świat cyfrowy, czy nic się do łącza nie klei.
    Odesłała - To się zbierajcie stamtąd.

    Przydzieliła Hartleyowi pomocników w poszukiwaniach, sama zaglądała głębiej, przez szczeliny znane tylko cowboyom sieci. Była dość wyczerpana głębokim nurkowaniem, a Mack był dobrym kompanem, toteż chętnie korzystała z kulawego interfacu ciała, tak by kolega mógł jej zaglądać przez ramię. Co raz łapała się na tym , że inicjowała komendy na ekranie bez klikania w klawisze, co nie dawało Mackowi czasu na analizę. Brazil czuła misje nie mogła się tylko zdecydować, czy ważniejsze są tagowania Switcza, czy tajemnicze wiadomości Hartleya, a już na pewno wycieczka Shawna, Hifiego i Dingo.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Nie mam jak się skupić i stworzyć sobie warunków do swobodnego fantazjowania. Mam plan na działania Artemidy, ale ubiorę to w słowa dopiero w przyszłym tygodniu. Wracam z tyrki we wtorek i będę już cisnął zgrabny odpis uwzględniając uzyskane informacje i interakcje z Mackiem i czekoladowymi chłopcami.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    text alternatywny

    Esoterica na Urmland Street, wczesny wieczór

    Zapuściła się w przyjemny chłód „Esotericy”, wypełniony zapachem kadzideł, dźwiękami tradycyjnej chińskiej muzyki instrumentalnej i atmosferą kojącego mistycyzmu. Młoda dziewczyna układająca na drewnianych regałach szklane słoiczki z balsamami przywitała ją szczerym uśmiechem, ruchem głowy wskazała na wysoki stołek przy kasie.

    Misty Olszewski - spiritualistka New Age, miłośniczka filozofii Dalekiego Wschodu oraz kultury cywilizacji prekolumbijskich, właścicielka „Esotericy” i przyjaciółka Artemidy Torquemady - prowadziła od kilku lat urokliwy sklepik przy Urmland oferując kursy medytacji, masaże odblokowujące czakry, braindansy spiritualistyczne, wróżby z kart Tarota i swoją fascynującą osobowość, którą Brazil autentycznie uwielbiała.

    Dwaj wpięci w fotele medytacyjne klienci pozostawali w głębokim transie, zatopieni w cyfrowym świecie mesmerycznych obrazów i dźwięków mających otworzyć ich podświadomość na duchowe doznania nieosiągalne dla zwyczajnych zmysłów. Pozłacany posążek Buddy spoglądał na parę klientów z tajemniczym uśmiechem na wargach, przesłonięty smużkami dymu unoszącymi się znad zapalonych trociczek.

    - Dziwnie brzmiałaś przez telefon - oznajmiła Brazil otwierając tester olejku eterycznego i krzywiąc usta w enigmatycznym uśmiechu - Coś się stało? Jackie narozrabiał? - odłożyła próbkę z pietyzmem na stolik.

    Zielone oczy Misty spoważniały w jednej chwili, a jej prawą dłoń powędrowała ku nabitej kolcami obroży, której nigdy nie zdejmowała z szyi. Artemida znała ten nieświadomy gest, za każdym razem zdradzający istnienie jakiegoś źródła niepokoju ukrytego pod uspokajającym uśmiechem Misty.

    - Jest taka sprawa - powiedziała kobieta ściszonym głosem ujmując dłonie Artemidy swoimi długimi chłodnymi palcami. Brazil poczuła z miejsca erotyczny dreszcz wyzwolony tym nieoczekiwanym aktem fizycznej bliskości z istotą piękną duchowo i cieleśnie zarazem - Taka nietypowa sprawa.

    Jasnowłosa dziewczyna zerknęła w stronę medytujących klientów jakby chciała się upewnić, że obaj wciąż pozostają głęboko w otchłani swojej podświadomości.

    - Pamiętasz jak na urodzinach Viktoria mówiłaś, że potrafiłabyś bez problemu włamać się do sieci magistratu?

    - W chuj byłam napruta, mówiłam wtedy dużo rzeczy - Artemidy przywołała na usta cień własnego uśmiechu - Po co ci dostęp do magistratu?

    - Mówiłaś, że potrafiłabyś wyrobić nam autentyczne karty ID i lewe kartoteki personalne, żebyśmy mogły zostawić tu zjebanych facetów i polecieć we dwie na Tahiti jako lesby, pamiętasz? Mówiłaś wtedy serio czy ściemniałaś?

    - Chcesz polecieć ze mną na Tahiti? - zdumienie zastąpiło uśmiech na ustach Brazil, jednocześnie niezauważalnie rozszerzyło w wyrazie niedowierzania źrenice - Kurwa, chcesz rzucić Jackiego?

    - Jest jedna taka dziewczyna, Keiko, moja znajoma - Misty przygryzła wargi, zaczęła masować posuwistymi ruchami dłonie Artemidy - Jest w dużych opałach. Musi wyjechać z miasta, ale nie na własnych papierach. Pomyślałam, że mogłabyś jej pomóc. Mogłabyś?

    Brazil zmarszczyła czoło, ostentacyjnie prezentując całą gamę mimiki nieskażonej chirurgią estetyczną, sama machinalnie ściszyła głos pojmując powagę toczącej się przy kontuarze rozmowy.

    - Trochę miałam rację, a trochę podkoloryzowałam z tym magistratem - zaczęła ostrożnym tonem - Może dałabym radę coś takiego wykręcić, ale to ryzykowna sprawa. Nie robi się takich akcji codziennie. Co jest nie tak z tą laską?

    - Dziwka Tygerów, jedna z tych znakowanych chipami gangu, do specjalnych braindanców - palce Misty przestały się poruszać, zacisnęły się w zamian na dłoniach Artemidy - Przychodzi do mnie na medytacje. Do tej pory jakoś się trzymała, ale teraz trafiła do takiego jednego Jotaro Shobo, do jego klubu w Kabuki. To, co oni tam robią z tymi dziewczynami… Brazil, czuję, że muszę jej pomóc. Przeznaczenie nie bez powodu przecięło nasze ścieżki, to prąd kosmicznego porządku. Powiedz, że możesz nam pomóc, proszę.

    Hakerka wydęła usteczka, o których marzyło pół klubu, udawała, że kalkuluje. Wyczekała chwilę, wiedząc, że może i podejmuje niebezpieczną grę, ale w owej chwili zupełnie panuje nad sytuacją i dyktuje warunki.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Całe to błogie ciepło, zakopcenie całe, uśmiech kobiety, wszystko go to rozleniwiło, poddawał się temu chętnie, rozpływał się, słuchał leniwie, jak plotek w rodzinie. Na słowa Liory, spokojnie, jak przystało na różnicę wieku nabrał trzy łyżki zupy i rozkoszował się ciepłą strawą. Strawą robioną z sercem. To było podwójne zaspokojenie, głodu brzucha i ducha. Wreszcie odwrócił się do już zniecierpliwionej młodej kobiety, uśmiechnął spod zarostu.
    -Idziesz z tyłu nie chojrakujesz. Bardzo mi miło. Jedz, nie wiadomo kiedy znów trafi się nam taki serwis.

    Znów z lubością smakował prostą nalewkę. Poszedł nawet po dokładkę i podziękował kobiecie nazywając ją matką. Noa był kiepskim kucharzem i ludzi posiadających tę sztukę bardzo poważał. Kiedyś pewien mocodawca powiedział mu, że kulinaria wyznaczają pozycję człowieka w świecie, czynią go oświeconym, lub barbarzyńcą. Cohen miał wrażenie, że sprawa nie jest tak prosta i jednoznaczna, niemniej lubił dobrze zjeść. Podobnie jak Wól, ten również przyszedł po dokładkę.

    Wrócili z drugą porcją, kiedy Liora kończyła posiłek.
    -Proszę znajdź Agę i przekaż jej, że proszę by znalazła dla mnie chwilę - poprosił Liorę testując jej lojalność i determinację. Jednocześnie pozwalając odegrać w zwiadzie już konkretną rolę. Oznaczało to przyjęcie do paczki zwiadowczej i pewną konfidencję.
    -To co? Pogadamy z nimi. - rzucił do Fruwacza i Woła. - Sprawdził byś Fruwacz może ten filtr, to ci głupie myśli ze łba wybije, a Wól zapewne rozkocha w sobie miejscową karczmarkę. - rzucił spojrzeniem na starszą kobietę przy kuchni. Roześmiał się, choć żart nie był jakiś przedni, to przynajmniej był. Tak budowało się relacje, tak szukał rodziny. - wybaczycie.

    Podszedł z niedojedzoną zupą do grupy rozprawiającej o tajemniczych korytarzach.
    -A D14, raczej nie licho.
    -Co?
    -Nie ma stworzenia i zjawiska licho. Jestem Noa, Pokażcie gdzie ten korytarz. I dawajcie te straszne historie.

    Miał nadzieję Cohen, że sobie naniesie na topografię korytarze D14, kiedy już wyjdzie z kompleksu i spojrzy na niego z góry.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wczesny wieczór 14.07.77

    Wiadomośc wysłana, misja kompletna, po sekundzie analizy Brazil zatrzymała wagonik z robakiem pędzący w trzewia systemu H10, za bramy dostępne ochronie i policji, być może niepotrzebnie się tak angażowała, miała kupę do nadrobienia, a uganiała się za cieniami. Już miała powrócić do przeszukiwania digitalnych sektorów przy magistracie, kiedy wbił się Mack.

    -PILNE. Sprawdź na kamerze, kto nam się dobija do drzwi. - takie to lakoniczne, może chciał jednak pogadać, przeszło jej przez myśl.

    Sprawdziła, bo racjonalny odruch taki w świecie cyfrowym, a kamery blokhausu na wyciągnięcie ręki. Przeszła tylko w półświadomość by wymienić programy między deckem, a bazą. Znów na kontrolerach, zajrzała na korytarz, obraz przekazała na smarta Macka. Wykorzystując wielozmysł zlokalizowała urządzenia, z którymi mogła się spiąć w razie awantury. Na zraszacze przeciwpożarowe nie mogła liczyć, system dawno wysechł, ale megafony dla potrzeb propagandy były sprawne i dostępne, podobnie system oświetlenia.

    Wiedziała, że zaraz będzie musiała się wynurzyć i zmierzyć z mięsem. Nieco ją to deprymowało, nieco kręciło, znów oblec się w piękną suknię ciało. Jeszcze do Hartleya - Zaraz będę z Tobą, przygotuj proszę tego jednego co miałeś jeszcze w pokoju.

    Na zerwany oddech była gotowa, ale fala łaknienia otumaniła umysł zwierzęcym instynktem. Pewnie z tego powodu większość cowboyów sieci było w rzeczywistości taki grubasami. Mózg potrzebował dużo energii i reagował łaknieniem, głodem niezaspokojonym, zabierał z pożywienia co potrzebował, a resztki odkładały się w boczkach. Brazil wielokrotnie to analizowała i odbyła nawet po kurs symulacyjny, nie chciała by jej ciało zamieniło się w galaretowatą poczwarę.
    Złapała się kierowanej medytacji. Poszła za swoim zwierzem przewodnim: Arrą. Przez chwilę bolało, ale przystroiła się w pióra, głód opanowała garścią orzeszków.
    Wzleć Brazil, leć. Odleciała.
    Się wyrównała Artemida, zagryzła do krwi dolną wargę. Ciężko podniosła się z wyrka, nieco zatoczyła, równowagę odzyskała. Jeszcze trzy oddechy i wkroczyła do salonki krokiem kapłanki. Dopiero spostrzegła, że ma kurtkę zapiętą pod szyję. Podczas nurkowania ciało się wychładza, Brazil nie była przyzwyczajona, jak co po niektórzy specjalnie wchodzący do lodowatej wody dla szybszego transferu myśli.

    ca387ae3-efda-42ec-b58b-21d56ace378b-w kurtce2.jpg

    -Załatwię sprawę. - oznajmiła na wejściu - Sorrka za śpiocha. Mamy tam pięciu Zulu Chakka. - wskazała na korytarz - Od lewej: Kakuba, Josef, Ulele Buntu, Simbula, ostatniego nie zidentyfikowałam. Krótka broń automatyczna. Pogadam z nimi, wystarczy, że będziesz ubezpieczał i pokażesz się w tle. Możesz zrobić wkurwioną minę - przekrzywiła główkę - w sumie jesteś gotowy.

    Brazil mrugnęła obojgiem oczu i z głośnika poleciała muzyka

    Głośno!

    Poczuła, że robi się jej gorąco, zdjęła kurtkę i zajęła miejsce przed ekranem włączając lustro. Makijaż rozmazany, włosy skołtunione, przynajmniej pot między piersiami był na miejscu, ale już koronkowy stanik nie pasował do sytuacji. Zdjęła go uwalniając piersi i zajęła się poprawą wyglądu. - Niech wiedzą, że jesteśmy, niech kalkulują, niech tracą cierpliwość. - tłumaczyła odnawiając zaklęcia na twarzy, rozczesała włosy i wróciła do pokoju po górę bikini zdobną we flagę Socjalistycznej Republiki Brazylii. - Moglibyśmy odpuścić i wystraszyć ich nagonką z megafonów, ale unikanie konfrontacji kiepsko wpłynęłoby na naszą reputację. Co o tym myślisz? - Jeszcze mocniej zrosiła piersi.

    -Gotowa, a ty?

    Choć grała opanowaną to w istocie była mocno spięta, szczenięta mogły nie tylko ujadać, ale też gryźć, była przygotowana na szturchnięcia i pałki, ale nie na kule z maszynówek. Nie zamierzała jednak dać się zastraszyć i zrujnować reputację. Kto raz zaczął uciekać, ten tylko prowokował do bardziej zażartego pościgu.
    Kolejna wiadomość od Switcha - Sprawdź BlackVault. Otagowanie? Mam się martwić? Ogon? - odruchowo sprawdziła na smarcie, choć deck odbił wprost na korę.
    Wiadomośc jeszcze podkręciła jej niecierpliwość. Czuła się popędzana i sama się popędzała, bo spraw czekało kilka.
    -Trochę... - odesłała

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, wczesny wieczór 14.07.77

    Zadowolona z aprobaty Hartleya dla swojego planu, ale zawiedziona, że nie zawiesił na niej wzroku skrzywiła kobieta usta w lewy dziubek. Przyjęła puszkę, pstryknęła zawleczką i ugasiła narastające pragnienie połową zawartości. Uznała, że zdecydowanie musi popracować nad dietą. Pistolet w ręku Macka nieco dodał jej odwagi, swojego nie miała, ale schowała do kieszeni dresów nóż tapicerski. Taki do grubego PCV. Świadoma przy tym, że jeśli zabierasz broń musisz gotowym być ją użyć. Wzięła trzy głębokie wdechy, jak nauczał zwalczać tremę program aktorski, krzyknęła razy dwa: wysoko i nisko, jeden: podeszła do drzwi i otworzyła. Była gotowa.

    Zmarszczyła nosek grając złość. - Que barulho é esse? Ele está prestes a arrombar a porta. Há crianças pequenas aqui. Se você o acordar, terá que embalar o Simbul. Esconda as maçanetas! - przekrzykiwała muzykę dobiegającą ze środka

    -Ostra mamuśka - śmiał się Ulele - przytulisz do cycuszka?

    -Ciebie Ulele to bym zdusiła w kołysce. Czekaj, ktoś cię dusił. Ulele to nie znaczy splątany pępowiną? - zadziornie podniosła paluszek.

    Zaśmiali się, tylko Kakuba się połapał.
    -Ty znasz nas? My są sławne jurasy. Popularesy.

    -No w każdej kartotece. Takie popularesy. Simbula, Ulele, Josef i ten, którego nawet ja nie znam: Spad mi z tymi klamkami z korytarza. Rozmawiam z Kakubą. - dla wzmocnienia efektu połączyła się z rozdzielnią energetyczną korytarza i zamrugała światłami. - nie róbcie tłoku, tu weterani mieszkają na wózkach. - wybrała Kakube, bo wydawał się choć trochę bystry i do tego z wyglądu przypominał jej do złudzenia Hifiego, tyle że był ciemnoskóry. Ba, nawet bardzo mocno czekoladowy.

    Nabrała nieprzyzwoitej ochoty, ochoty na gorzką czekoladę. Produkt równie rzadki co drogi. Nie było Arry by odgonić myśl. Dziwne uczucie jak przyszło tak odeszło, ale pozostawiło ślad: Konsekwencje głębokiego nurkowania, czy virus konsumpcji, przemknęło jej przez myśl.

    W tle za stojącą bezpiecznie w progu Artemidą przespacerował się leniwie Hartley kładąc pistolet na blacie niskiego małego stoliczka i sadowiąc się na równie miniaturowym zydelku. Miał wzrok człowieka gotowego na wszystko.

    -Sru przystojniaki. Spotkamy się jutro na siłce to zobaczymy ile wyciskacie.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Wiedział Noa tyle o zachowaniach socjalnych, że warto dać się ludziom wygadać ile chcą, ale za język nikt nie lubi być ciągniętym. Usłyszał zresztą dość by się sprawą zainteresować. Bo dawne rządowe obiekty i ich tajne projekty kusiły możliwościami, kusiły wiedzą i artefaktami.

    Podziękował, rację przyznał, strach odegrał i udał się na poszukiwania Agi. Uwagę zwrócił mężczyzna, który w niewielkiej kawernie ozdobionej celowo obiektami sakralnymi, tłumaczył coś grupce młodzieży. Osobiście znalazłby im lepsze zajęcie niż wysłuchiwanie kazań moralnych, ale ani był u siebie, ani dobrze znał zwyczaje Jaru. Totez przystanął tylko i podsłuchał, co raz się oglądając, czy gdzieś nie zobaczy Liory, czy tez samej Agi.

    Skoro się z pomocą zdeklarował, zadania podjął, pragnął, by jak najszybciej już się do owego zabrać.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie w H10, późny wieczór 14.07.77

    Zejście Shivy do płaskiej wywołało u Brazil tyle ambiwalentne odczucia, że nie zdołała odpowiedzieć na kolejną wiadomość Shawna. Oglądać ciekawa, ale nie oglądać by wołała sprzętu i zapisu wypłaszczonej hakerki. Niełatwo jest spoglądać w chwilę śmierci mięsa mózgu, niełatwo tym bardziej, że to podróż poza czas. Przeszłość, która w cyfrowym świecie może się wydarzać w nieskończoność. Obrzydzał Brazil taki gwałt na ludzkim umyśle, nie chciałaby żeby ktoś obnażał ją w podobny sposób, ale ciekawa była zapisu decka, jak stronic magicznej księgi poznania. Tajemnic tam zapisanych, które mogły uchronić ją od podobnego losu.

    Zepchnęła rozterki w kąt, zaangażowana w angażowanie Hartleya i siebie samej, skupiła się na filmie od Raze'a. Wszystko pod krypto z pełną kontrolą zapisu elektronicznego z mieszkadła. Emocje udzieliły się obojgu widzów owocując konstruktywną wymianą spostrzeżeń. Goście ewidentnie oczekiwali poklasku, lub sprawdzali swą pozycję wobec fixera.
    -Jakby nie dbali o własne życie, a o wizerunek gangu... - zawahała się - ...albo sekty.

    Jedno było pewne Swich pakował się w kłopoty i wciągał w nie innych.

    -Może są śmiertelnie chorzy i wymieniają akolitów aktualizując ich wszczepami, albo to antki. - rzuciła jeszcze do Hartleya i przesłała mu dane - W poszukiwaniach pomoże ci asystent, nazywa się Murzyn i jest bardzo dumny ze swojego imienia. Podsyłam ci komendy i kody dostępu do jego funkcji. Wydaje się zajmować RAM, ale udostępnię ci zasoby całej chaty.

    Sama szukając głębiej skryła swój ślad za pięcioma serwerami i pięcioma bramami. Nie szarżowała na posterunek policji, czy nawet bramy gangów z Kabuki, śliznęła się przez spożywczaki, bibliotekę i udało się przez sklep z bronią. Wszystko w mięsie, tyle, że komendy wydawała szybciej główką niż paluszkami, a pazurki nie przeszkadzały.

    Nic nie znalazła, może była zbyt zachowawcza, ale zaraz pomyślała, że może Shiva nie była. Mack również nic nie znalazł i znów ta ambiwalencja, bo i dobrze i szkoda. Impulsywnie wysłała do Raze, trochę w złości, zaraz pożałowała, że go bardziej nie nastraszyła. Chciała go mieć przy sobie i podzielić się problemami, ale te bladły przy jego. Odrzuciła, bo główka racjonalna wygrała, chęć wysłania wiadomości do Swicha, żeby zaraz wracał, najpierw wolała rozmówić się z resztą, bo niepokoiła ją beztroska, lub może bezmyślność kolegów.

    Kolejny raz zepchnęła wszystko i z kolei przeniosła uwagę na Macka.

    -Dzięki, dobra robota. Fajnie, że ktoś czasem chce pomóc za puszkę piva. - zaśmiała się, - No wiem, że to ja zajebałam ci pivo i jeszcze zaciągnęłam do przeszukiwania baz, bo mnie facet poprosił, ale to wszystko jedno. Tyle dostajemy co dajemy. No i jak masz jakieś problemy z glinami, czy coś to zawsze mogę spróbować pomóc. Nie od razu, bo mam teraz zlecenie i nie ukrywam trudne. - znów ten uśmiech czarownicy - Nie musze w nic wierzyć, mogę sprawdzić. - zatrzymała się, żeby nie powiedzieć za dużo i nie chodziło jej o siebie, a o to co gryzło Macka.

    Położyła mu dłoń na ramieniu na wypadek jakby zamierzał wstać i wyjść.

    -Powinieneś wiedzieć jeszcze jedno. - wyświetliła holo - To trasa naszych kolegów, wygląda, że zmierzają do mieszkadła. Mam podstawy domyślać się, że mają przy sobie kradziony sprzęt powiązany z zgonem netrunnerki Shivy. No i wiesz, jak trafiły tu za nimi te łebki od Donga, to co się może jeszcze przywlec.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Moim zdaniem natarczywy dzwonek odbija się Brazil w tle. Oczywiście to ignoruje. Można zobaczyć co z nią, bo w sumie to przecież nie wiadomo. Mack nie wie czy jest na wyślepie, czy śpi, czy ogląda rolki, czy....(na pewno przyszło wam do głowy coś szalonego). Można nią terpać, choć nie trzeba, wystarczy przesłać wiadomość priv z priorytetem.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    text alternatywny

    Okolice sklepu Esoterica na Urmland Street, wczesny wieczór

    Wysoki mężczyzna w przeciwsłonecznych okularach, czarnej bandanie na rzedniejących włosach i znoszonym płaszczu z syntetycznej skóry stał na odwróconej skrzynce po Grzmocie, pełnym emfazy głosem krzycząc z góry na filmujących go smarthingami turystów.

    - Naprawdę myślicie, że ci, którzy sprzedają wam oczy powstrzymują się od pokusy podglądania? Kamery są wszędzie, nawet w was samych! Wasze życie, wasze radości i troski, są dla nich zwykłym reality show!

    Co prawda to mieszcząca się po przeciwnej stronie ulicy „Gomorra” przyciągała zainteresowanie lwiej części przechodniów, ale kaznodziei najwyraźniej to nie zniechęcało. Omijając wzrokiem kształty niemal nagich sylwetek tańczących za podświetlonymi na różowo szybami domu lalek, mężczyzna gestykulował rękami z zapałem człowieka wielkiej wiary.

    - Gdyby naprawdę widzieli to, co ja, już dawno bym gniła w pierdlu - rzuciła prowokacyjnym tonem młoda kobieta w kusej spódniczce odsłaniającej opięte RealSkinem cybernetyczne nogi, na przemian zaciągająca się elektrycznym papierosem i żująca sojowe burrito.

    - A jeśli jesteś ich pionkiem? A jeśli nieświadomie realizujesz plan, o którym nie masz pojęcia? - kaznodzieja podekscytował się okazanym mu zainteresowaniem kobiety, skupił na niej gorejące spojrzenie - Lecz kim są ci, którzy śledzą każdy nasz krok, zapytacie? To władcy przemysłu rozrywkowego na Alfa Centauri! W swoim cynizmie znaleźli oni sposób, aby zająć swój uciśniony motłoch naszymi sprawami, naszym śmiechem i naszymi łzami! Obudźcie się, nim będzie za późno!

    - Posrało cię do końca, świrze - miłośniczka burrito zaniosła się perlistym śmiechem, wsadziła papierosa do kieszonki obcisłej bluzki i zaczęła się przepychać przez tłum przechodniów w stronę skrzyżowania z Buran Street.

    Artemida oderwała spojrzenie od szalonego proroka, prześlizgnęła się obok grupy rozchichotanych nastolatek robiących sobie selfie na tle pilnującego wejścia do Gomory karykaturalnie wielkiego ochroniarza, który wyglądał na żywcem wyciągniętego z magazynu promującego sterydy BioTechniki. Brazil znała go całkiem dobrze, chociaż nie tak dobrze jak on sam by sobie życzył - czy raczej nie aż tak głęboko. Przybijając w przelocie piątkę szczerze się uśmiechnęła na wspomnienie słów, które nie raz wyszeptał jej do ucha: sugestii na temat korków analnych i dildo wprowadzanych błogosławieństwem jej dłoni w zakamarki jego umięśnionego cielska.

    Nazywał sam siebie Szafą i był w opinii Artemidy wyjątkowo czarującym zbokiem, i chociaż przez chwilę rzeczywiście chodziło jej po głowie spełnić fantazje ochraniarza, koniec końców Switch odwrócił jej uwagę dobrym seksem. Raze musiał coś podejrzewać, a pewniej wiedział o złożonej propozycji, nie pierwszej i nie ostatniej zapewne, próbował ją jeszcze przekupić paczką dopaminowych dopalaczy wykombinowanych na przeprosiny od niezawodnego Leifa Gundarssona, ale te Brazil odrzuciła ze wzgardą, nie przyjmując wątpliwego prezentu.

    Biedny Szafa musiał się obejść smakiem... przynajmniej na razie.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    No właśnie, nie słyszy otoczenia verite, ale jako, że jest podpięta do sieci sygnały połączeń przychodzących, komty w socjal mediach, czy dzwonek do drzwi mieszkadła gdzieś tam w tle są "słyszalne". Oczywiście ustawienia decka mogą te przychodzące sygnały selekcjonować i skutecznie wygłuszać, ale są dostępne na wyciągnięcie "ręki".

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Sklep „Esoterica” w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

    Zjemy razem zabrzmiało jak głos boga, wystarczyłoby samo zjemy, żeby Brazil zamachała uszami jak zwierzątko. Mogła próbować nie okazywać entuzjazmu, ale marna by to była gra. Lepiej było zgrywać głupią. - Tofu, uwielbiam tofu - zaklaskała jak foczka. W gruncie rzeczy nie przepadała za tofu, które nie miało swojego smaku i żerowało na smakach obcych. Tofu żerowało i żerowała Brazil, kradła, podjadała kolegom, fałszowała kupony do Żabki i Pixie. Tego dnia jadła tylko śniadanie, które zostało po jej chłopakach, tak, że Tofu wydawało się ucztą. Jeszcze kilka tygodni zaciskania pasa i zrobiłaby włam do magistratu za rollera z fasolą.

    Ruszając z miejsca za Misty obejrzała się w lustrze, czy bardzo jej cycki i pupa opadły przez tę głodówkę. Switch musiał zauważyć, westchnęła, jak nie zauważył to go rzuci, uznała. Brazil nie była typem, który potrzebuje głodówek żeby trzymać talię i płaski brzuch, wręcz przeciwnie, nadaktywna, impulsywna, wiecznie w ruchu mogła i lubiła jeść, miała wtedy trochę większe puchy na buzi, a siedzenie i piersi wyglądały na odżywione i zdrowe. Tak się jednak stało, że dwa miesiące temu znalazła doskonałą biżuterię powystawową i teraz ją odpokutowywała. Brazil była spłukana do dna, kompletnie bez kasy. Została jej dycha i pięć kuponów do Żabki. Nie zamierzała ich trwonić mając w zasięgu tofu.

    - Z sosem sojowym, ja pierdolę znakomite. - mówiła z pełnymi ustami.

    Kiedy tylko zaspokoiła pierwszy głód, a przy skurczonym żołądku i apetycie Artemidy stało się to prędko, znów wróciły atawizmy paranoi i przezorności, uwagi skupionej na potencjalnym zagrożeniu. Z delikatnością, ale i konsekwencją unikała kontaktu dotykowego z Olszewską.

    Głód odszedł jak wujek z nowotowrem, a hakerka wróciła myślami do zlecenia. Choć jej było niecierpliwie nie puściła pary z buzi nim klienci nie wyszli, a elektroniczny zamek nie zatrzasną drzwi trzema grubymi sztabami metalu. Wtedy jeszcze chwilę przeszukała pomieszczenie dezaktywując wszystkie systemy elektronicznego zapisu.

    Skinęła na Misty i podeszła do jednego z terminali, siadła przy nim okrakiem, na pufce przed sobą ułożyła deck i przygotowała pierzastego węża do lotu.

    - Kochana - zaczęła z siostrzaną troską - nie chcę nawet podejrzewać dlaczego ona i jak chcesz ją wywieźć. I nie waż mi się mówić gdzie. Jeśli sprawa ma się udać musisz w szybkim czasie po zamianie danych wyrobić jej ID. Pozostaje sprawa chipa, sprawdzę to dla ciebie. Jego dezaktywacja może od razu uruchomić alarm. Na początek sprawdzimy sobie Tygersów i ten klub. - zagryzła mocno dolną wargę, jak zawsze kiedy denerwowała się, a starała zachować profesjonalizm - Dobra: Jaka masz wiedzę na temat tego co jest zapisywane na ID w bazie. Przecież tam muszą być daty wciągnięcia do systemu, jakieś dane o szkołach, kursach, zatrudnieniu, zasiłkach, wszczepach. To wszystko trzeba wiarygodnie uzupełnić. Będę też zapewne potrzebowała danych bimetrycznych tej kobiety. Listę dostarczę wkrótce. - Odpaliła deck, chciwe niewidzialne macki Pierzastego Węża poczęły przejmować systemy jednego z terminali. - Najważniejsze: Ile twoim zdaniem mamy czasu? Bo nie wejdę do magistratu bez przygotowania.


    Hakerka podpięła elektrody i po cichutku powędrowała przez orientalny bar do miejscowej Żabki, Brazil wtopiła się w kod naśladując jego strukturę. Żabki miały i tak otwarte terminale, nikt nie zwróci uwagi na większy przesył danych. Hakerka z szybkością mięsa sortowanego protezą przeszukiwała nie tylko oficjalne doniesienia, ale wszystko co było dostępne na wiszących w kosmosie dyskach o Tygersach i ich powiązaniach z Jotaro Shobo i jego klubach w Kabuki. Zaraz potem, wyczuwając dobra formę i słabe zabezpieczenia lokali, które same wolały być transparentne, Brazil przełączyła się na konkurencyjne do Żabki Pixie, gdzie łącze było szybsze, wolno było palić, a w porcji było więcej opakowania niż żarcia. Stąd sprawdziła jak powinny wyglądać dokumenty, jakie są procedury, jaka dokładność, jakie terminy. Była tam, a jej nie było.

    Kiedy odpinała nonotrody, zauważyła, że Misty masuje jej kark. To było zdecydowane przekroczenie granic, które sobie Brazil postawiła, ale tak dobre i potrzebne, że pozwoliła trwać chwili. Misty ją nakarmiła i rozluźniała stres, brakowało tylko, żeby jeszcze wycałowała jej cipkę. Nadmiar dobrobytu niebezpieczny, obudził zwierzątko, czujne, podejrzliwe.

    - Dzięki. Zrobię rozeznanie i wpadnę za dwa dni. Wyłącz na czas mojej wizyty zapis z kamer, albo sama to wytnę. Potrzebuję jeszcze zaliczki, może będę musiała kupić robaka, sama tak szybko nie napiszę, opłacić pisarzy kartotek i takie tam. Nie wiem ile to dla ciebie warte, ale mam nadzieję, że wiesz co robisz. Nie chciałabym stracić przyjaciółki. No i rozumiem, że Jackie wie o sprawie. Bo zamierzam wciągnąć w to Raze. - zmrużyła oczka

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Jaki telefon? To niby nie poradzimy sobie z Mackiem z kilkoma czarnoskórymi szczeniętami?
    To chyba żart.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Przed lokalem ”Esoterica”, wczesny wieczór 14.07.77

    Na ulicy było mgliście, a właściwie smogowo. Smog szczypał w oczy na równi co przebijające przez niego jaskrawe reklamy wszystkiego. Jednocześnie niczego, czego by Brazil potrzebowała. Na natrętną klientkę nawet nie spojrzała, odwróciła się od razu w drugą stronę, zarzuciła na czapkę z pomponem obszerny kaptur dresowej kurtki, a na usta naciągnęła filtrującą maseczkę, zapewniającą ochronę nie tylko przed pyłem zawieszonym co i przed feromonowymi afrodyzjakami rozpylanymi w pobliżu punktów usługowych i na sylwetkach ludzi. Skierowała się w stronę kolejki, ale po kilkudziesięciu krokach zatrzymała się, by wziąć oddech i uporządkować myśli.

    Nagły przypływ gotówki zawrócił kobiecie w głowie, od razu zapragnęła zakupić nową bieliznę, ale przypomniała sobie, że z powodu głodówki zmniejszył się jej rozmiar i zapewne źle dobrałaby staniczek. Nie mogła opędzić się od myśli o koronkach. Zaraz jednak paranoicznie zaczęła martwić się czy dobrze zabezpieczyła chip, nerwowo przeszukała w kieszeniach i w torebce, panika ustąpiła dopiero kiedy sięgnęła między piersi. Drzazga była na miejscu.

    Na wszystko jeszcze ktoś dobijał się na łączu paczki. Dopuściła. Informacja dotarła bez użycia słów wprost do świadomości kobiety. W pierwszym odruchu miała zamiar dołączenia do kolegów. Tak sobie jednak pomyślała, że Frog na pewno nie spierdoli akcji, jakkolwiek by nie była to dziecinada, a Switch, jak to Switch pisał bo miał interes. Nawet nie spytał od rana jak się Arra czuje, niech się pomartwi, uznała. Rozejrzała się dookoła, olała kolejkę i skierował do kiosku z elektrycznymi hulajakami. Miała ochotę się przewietrzyć, albo może przesmolić, miała ochotę się przejechać. Wydała dyspozycje i Pierzasty Wąż zainfekował kiosk swoim kodem.

    Zanim ruszyła w drogę na moment się wyślepiła, naturalnie tresowana w ulicznym życiu, znalazła bezpieczne miejsce nawet na te pięć sekund braku kontroli na ciałem. Brazil nie lubiła trwonić czasu, kiedy miała do wykonania konkretne zadanie. Uruchomiła Murzyna, by na podstawie zdobytych danych stworzył plan 3D obiektu Ho-Oh i okolic, Skrybie nakazała kompilacje informacji o wyglądzie ID card, Dwukruka wysłała, by wyśledził w sieci miejsce zaczepienia Magistratu.

    Na elektrycznych dwóch kółkach musiała być w bloku wcześniej niż Frog. Po drodze jeszcze przypomniało się jej, że powinna skręcić rolkę. Nie miała pomysłu, aż się tak rozhulała, że nabrała ochoty na siłkę. Tam był przynajmniej prysznic, który się nie zatykał, ten na kwadracie ciągle wylewał wodę, wymagał zdecydowanie interwencji technika, a z pewnością męskiej ręki.

    Wciąż ćwiczona paranoją porzuciła hulajke dwie przecznice od blokhausu, prześlizgując się uliczkami bez monitoringu, a co za tym szło w lekkim strachu. Torqemada lubiła ten dreszcz emocji, niewiadomego, wzywała wtedy demony, te zaklęte na jej skórze i te wdrukowane na korę mózgową.

    Smog nieco zelżał, zdjęła maseczkę i pozwoliła pieścić usta lekkiemu wietrzykowi z nieco tylko wyczuwalną nutą siarczanów, aż ów zniknął za niemal monadalną chmurą fermonowych perfum mijających kobietę dziewczyn. Przez chwilę chciała iść za nimi, ale Yacatetutli przypomniał o planie na wieczór. Skierowała się do mieszkadła, gdzie zamierzała zostawić rzeczy i udać się na siłkę, jeśli nikt jej dupy nie będzie zawracał. Nie tą spółdzielczą, gdzie było wszystko poza koktajlami, tylko do Fitness Shine, wbiegając dla kondychy po schodach biła się z myślami, znów zmieniła zamiar i postanowiła skręcić rolkę na siłowni z lokalsami.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Moje skromne zdanie:
    Wolę emocjonować się czytając wpis, niż znać jego zawartość wprzód i tylko czytać fabularyzowaną wersję.

    Wcześniej plus dla HiFi, bo też uważam, że nie żyjemy w komunie i chyba to już wyszło i ustalone. To już nie jest wyprzedzanie faktów.
    To może jeszcze zakończę scenę z Czakasami -popularesami.

    Komentarze cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy