Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
NanatarN

Nanatar

@Nanatar
Informacje
Posty
89
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    A już miała Brazil zostać na posterunku z Shawnem, lub nawet sama. Może jednak...
    Ciekawe czy w tym tempie znajdzie się chwila, żeby coś zjeść i się przespać. Czekam na wieści o stanie zdrowia Raze, wg Brazil oczywiście.
    Hakerka w ocenie powyższego konsultuje się z wiedzą z netu. Jak wyczuć złamania, jak przenosić.

    Komentarze cyberpunk2077

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    NanatarN Nanatar

    JhnW, kwestionariusz wysłany. Bez fajerwerków.

    Forum

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Pod Strażnicą

    Zanim ruszył zdążył jeszcze przestrzec dwójkę.

    -Nie ruszajcie za mną, nie ratujcie gdybym się przewrócił. Wróćcie do jaru zdając raport.
    Przynajmniej wydawało mu się, że to powiedział. W sumie nie był pewny, może tylko pomyślał. Za późno było już na powrót, za późno na wahania.

    Zatrzymał się pod strażnicą. Spodziewał się wiele, spodziewał się niespodziewanego. Podejrzewał działanie halucynogenów, może nawet pasożytów. Nie znalazł podejrzanych sekwencji zaklętych w czasie, ale to niczego nie przesądzało. Uznał, że ktoś musi zobaczyć wnętrze wieży, a nie chciał narażać towarzyszy.

    Mimo oczekiwania na niemożliwe, to nastąpiło. Nikogo wcześniej nie widział, a wyraźnie usłyszał głos obok. Głos wołający go po imieniu. Na moment zdrętwiał cały, a napięta skóra podniosła każdy włosek na jego ciele.

    Czy to możliwe, że dopadła go przeszłość, przemknęło mu przez myśl. W pierwszym odruchu dłoń powędrowała do rewolweru. - Nie powinna, powinna - nie mógł się zdecydować. Wracając do rytmicznego, przypadkowego stukania kabla, wrócił do podejrzeń, sięgnął po piersiówkę, zatrzymał się jednak, to też był zły pomysł.

    Się spróbował skupić na dźwięku i jego kierunku, modlił się żeby nie była to wrona, a realna istota z przeszłości Cohena. Nie odpowiedział. Nie odwracał się, stał w miejscu i rozglądał. Żeby kierunku nie stracić, nie zatracić się w dezorientacji.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:15

    Zostawiła SlimWira, bez cienia tęsknoty, choć ledwie chwilę temu deklarowała szczerze, że jest kontent z poznania bliżej, zostawiła niebezpieczeństwa, obawy zostawiła, a koliber pod piersią trzepotał równiutko, na myśl, że może odnaleźć swojego faceta. Już wiedziała, że coś mu się stało, już się martwiła mieszając uczucia kochanki i matki.

    Adrenalina prowadziła ją równo, pewnie stawiała kroki, przemknęło jej przez myśl, że dobre buty wybrała, przez sekundę jeszcze puściła wodze fantazji w kierunku nowej kolekcji Heresy, którą jutro już zamówi, ale schody się skończyły co na powrót skupiło ją na zadaniu. Spoglądając na nomadę, miała wrażenie jakby i ona czuła trop Raze. Drażniącą woń jego perfum: Niemożliwe. Dopadła do kontenera tuż za mężczyzną. Nie miała odwagi otworzyć. A kiedy to się stało, rozpoznała go od razu, emocje lekko puściły, puściły się łzy, przetarła spodniami wciąż bezwiednie ściskanymi w prawej ręce, od kiedy zdjęła je z twarzy.

    Nie miał znaczenia fetor, bo już do niego przywykła i przesiąkła, teraz dopiero ją zatkała gula w gardle, wdzięczna była Dingo za kontakt z resztą ekipy, wdzięczna bo niema, a jaskrawość verite, nie pozwalała jej na kontrolę virtu.

    Nie zastanawiała się długo, czy był to instynkt, czy błyskawiczna decyzja, założyła spodnie na rant śmietnika i wskoczyła do środka.

    -Puta merda. Eu te mato se você sobreviver. - wychrypiała wreszcie.

    Bezwstydnie wspomagając się skradzioną z wszechwiedzącej przestrzeni wiedzą sprawdziła puls i oddech, starając się mimo obietnic nie zaszkodzić bardziej Swichowi.

    Switch, mój Swich,
    Nie jest lojalny,
    Nie jest normalny,
    Kłopotliwy jest i poryczy,
    Odbiera smarta podczas orgazmu,
    Ale jest mój,
    Kto inny by chciał?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Moje jeszcze nie opadły, czekam z lekturą na wieczór, kiedy będę na tyle wypoczęty, żeby przeczytać z uwagą i emocjami naturalnie. To nawet nie doczytałem ww. technikali.

    EDIT: Nadrobione.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    To prawda, Brazil przecięłaby mu tętnicę, najlepiej udową, podcięła gardło, ale na pewno nie zarżnęła. Zapewne przy tym zasłaniając się poplamionym ręcznikiem. Jest elegancką kobietą.
    Zarżnie, czy zerżnie to Swicha jak go znajdzie. Co za bagno.

    Mimo, że namawiasz Marrrt na fiestę to wyjdziemy tyłem. Za śladem po schodach, po to Brazil przyjechała.

    MG: Plany skorelowane z obrazem od drona (mam nadzieję nomada udostępni), powinny synhronizować nasze działania.

    Brazil spróbuje powstrzymać Dingo przed zabiciem SlimWira. Coś w rodzaju:
    -To śliski gość, ale może się jeszcze przydać. Nie chcę mieć na karku policji, gangi mi wystarczą.
    do SlimWire:
    -Co powiesz jak spytają? Poszło przepięcie, nic nowego, straciłeś na chwilę zasięgi, spaliło ci trochę hardu i nadrabiasz zaległości, nikogo tu nie było. Daj dyskretnie znać jak to gówno przestanie śmierdzieć to ci pomogę za przysługi. Trzeba się raczej spieszyć, bo wiele na deku teraz nie zrobisz. Módl się do Róży z Limy żebym nie żałowała swojej decyzji.
    Do Dingo na osobności:
    -Oczywiście, że jak go przycisną to puści farbę, ale i tak nas znajdą. Potrzebujemy Raze.

    Takie trzy grosze w trybie technicznym, bo wiem, że Keth szykuje fabularkę, to można te moje fragmenty wpleść.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Pod Strażnicą

    Pod strażnicą jakby czas się zatrzymał, rozważał Cohen czy to w ogóle jest możliwe. - Nie - pomyślał - Nie zatrzymał się, powtarzał, albo odtwarzał, tę samą chwilę. To nie było możliwe, przynajmniej wedle wiedzy naukowej Noa, która wyrastała ponad przeciętną pośród osób, które zazwyczaj spotykał.

    Milczał jeszcze chwilę dając wybrzmieć myślom zwerbalizowanym przez towarzyszy. Dokładnie obejrzał zostawione tropy starając się oszacować liczbę osób i częstotliwość przemarszów. Dla pewności sam się przeszedł, jakby nagle rezygnując z kamuflażu. Wrócił, z zadumą przyglądał się obuwiu Liory i Corleya.

    Przez głowę przelatywały jak przyspieszone filmy kolejne fantastyczne scenariusze kreatywnością przyćmiewając najśmielsze projekty sztucznych mózgów, jakie podobno wpierały ludzkość przed upadkiem. Zadął usta w zadumie, oczy zmrużył dla odmiany wpatrując się w targany wiatrem kabel.
    1,2,3,4,5,6,7,8...... - Liczył patrząc czy sekwencja ruchów się powtarza. To samo z dymem z ogniska. Nikt nie dokładał, byli nieopodal dłuższą chwilę, a tlące się węgle nie zgasły.

    W duchu już podjął decyzję. Ustalił ze sobą, że podejdzie sam i nie pozwoli na to nikomu innemu. Już sobie przemyślał i uznał, że musi przewodnikowi zaufać. Wcale nie miał na to ochoty, ale jeśli ulegali jakiejś halucynacji, trzeba było działać szybko.
    Wrony, wiatr, wiąz. Wrażenie, że ktoś za chwilę wyjdzie ze środka strażnicy.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    NanatarN Nanatar

    To proszę lista życzeń ode mnie:

    1. Warhammer 2ed edition - dziękuję za same dwarfy i mniejsze jeszcze skrzacięta. Mieszane towarzystwo i wesołe eksplorowanie tajemnic z szybkimi awansami mi odpowiada.
    2. Kryształy Czasu - z odpowiednio, a nieznacznie zmienionymi zasadami, by pozwolić czarusom na większą swobodę. Do tego szybkie awansy, lub wyższe poziomy, żeby się pobawić systemem. No i wolałbym by świat był bliższy późnemu renesansowi i wczesnemu oświeceniu. Z galeonami, magicznymi maszynami, sterowcami, armatami.
    3. Gasnące Słońca z Bonifacym - jak nam ktoś poprowadzi. (Nie wiem nic o systemie i świecie, ale to może lepiej)
    4. Degenesiss - z większym przytupem niż wcześniej.
    5. Horror SF. - w każdej formie.
    6. Cyberpunk - byle nie RED.
    Sondy

  • AI w językowej służbie MG
    NanatarN Nanatar

    Wolę żabę ze stawu niż plastikowego smoka.

    Pisanie PBF to hobby, pasja czasem, dla mnie przynajmniej, toć nie dam sobie ni kszty przyjemności odbierać. Zapewne to pycha pcha mnie ku tak skrajnemu nastawieniu, ale jak pomyślę sobie, że ktoś pochwaliłby mnie, za coś, co nie było w pełni moim dokonaniem, to dopiero dostaje dreszczy.

    Czytać wolałbym surową (zredagowaną mięsnym mózgiem) wersję napisanych przez koleżanki i kolegów postów. Więcej to o człowieku powie, więcej się ludzi nauczę, poczuję głębiej. Bo nie chodzi o to by stworzyć coś doskonałego, chodzi o to by być autentycznym. Sobą być. Wolę żaby ze stawów wyciągać i liczyć, że się któraś zmieni w księżniczkę, niż cieszyć konformistyczne oko polerowanym smokiem.

    Prawda, że nie odróżnię. Czy to oszustwo? Nie. Ktoś może właśnie mieć taki styl prezentacji siebie.

    Tak marginesem: Pisząc, od siebie pisząc, sercem bazgrząc się w końcu styl wyrabia. Nie nauczymy się interpunkcji bez jej świadomego stosowania. Nie wyrobimy swojego stylu bez praktyki.
    Piszmy, mylmy się to będą nasze niedoskonałości, nasze błędy. Chcę waszych trzewi, krwi na klawiaturze i dyktafonach.
    Oznaczanie sesji free, czy use AI, to byłby potworny błąd dzielący kolektyw. Proszę nawet nie proponować. Może to być umowa/deklaracja graczy w konkretnym wątku.

    Może kiedyś zmienię zdanie, ale tymczasem będę trwał przy swoim.
    Piszę bo lubię. Czytam bo głodny jestem waszych emocji.

    Dyskusje RPG

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:09

    Zerzarł robal kawał muru,
    A kapłanka mu to wtóru
    Przestawiała wszystkie szafki,
    Pospinała na agrafki

    Cyfrowy pokój SlimWira kontrastował z jego odbiciem w świecie rzeczywistym, (który świat był bardziej rzeczywisty dla hakera pozostawało dyskusyjne, dla Brazil było to wciąż mięso), w digitalnej twierdzy panował surowy porządek godny rasowego psychopaty. Pozory skrywały nieoczywiste pułapki i skrytki, tak zakamuflowane w kodzie, że netrunnerka miała wrażenie gry w escape room. Nie mogła się doszukać adresatów alarmu, a z relacji kolegów wynikało, że gruby nie kłamał mówiąc, że przyjadą. Bo przyjechali.

    Nagła myśl ta, oderwała kobietę od rozgrywania kodu, ale na chwilę tylko. Pracowała równiutko, jak ledwo testowany chiappa, skupiona wielowątkowo, co w mięsku doprowadzałoby ją do orgazmu i szału równocześnie, ale zaklęta w cyfrową formę anioła była na to całkowicie odporna. Wracając: Nie mogąc doszukać się adresu alarmu, zablokowała wszystkie podobne sygnały. Przebywając w cyfrowej rzeczywistości miała i tą, prócz odporności na słabości ciała przewagę, że czas płynął dla niej niemal nieskończenie wolniej.

    Korzystając z milisekund podmieniła jeszcze zawartości kilku kluczowych plików, postawiła swoje bramki kodowe. Zaklęła virtual na przestrzeni SlimWirowego terminala. Pałac lustrzany, w pałac lustrzany w negatyw środowiska fortecy Skopiowała po stokroć.

    Czas płynął, choć by chciała Brazli inaczej, tak chciałaby tak bardzo.

    Dogonił ją czas. Sama zastawiła na siebie tę pułapkę, mając z jednej strony aktywny kontroler połączeń, z drugiej zaś, oko na pokój ze swojego smarta, przemyślnie zostawionego w dogodnej lokalizacji, żeby kontrolować ruch w jaskini śmierdziela.

    Wpierw zatem do chłopaków na dole.

    NoiseFeed Brazil do wszystkich
    Brazil Ostrożnie na tyły, tu są schody pożarowe
    Brazil Przesyłam domyślną mapkę, zaraz dołączymy

    Artemida kalkulowała, że nie zostało wiele czasu na decyzję o ucieczce, lub konfrontacji. Jak bardzo pragnęła tego drugiego tak wiedziała jak bardzo naraziłaby przyjaciół. Ledwo skopiowała kody działających w tle procesów, ledwo czarne sople uchyliły drzwiczki skarbczyka grubasa i zaczęły wyciekać z niego brudne coiny się odezwał Dingo. Tak się odezwał, że ją ciarki przeszły nawet w cyfrówce. To był dotyk faceta.

    Spojrzała przez oko smarta, a Houston faktycznie tropił powonieniem, sortowany umysł w ułamku sekundy nakierował Brazil na właściwe rozwiązanie. Nomada miał wilczy chip, stymulator węchowy. Niemal zaraz technologiczna część jej świadomości uzmysłowiła jej, że lepiej funkcjonowaliby jako grupa, gdyby więcej wiedzieli o swoich zaletach i ułomnościach. Zanotowała do omówienia. Pospiesznie pozamiatała po sobie jak lis w kurniku.

    Na podjęty trop podnieciła się tak bardzo, że niemal od razu się wybudziła. Sobie jeszcze przypomniała o kamerze. Prędziutko wkroczyła w skromne progi i spaliła w piecu zapis z przyjazdu i rozmów z miejscowymi.

    Verite odebrało swoją zapłatę za nadmiar czasu przy wynurzeniu. Torquemadę ogarnął wpierw potworny chłód, (muszę być strasznie głodna - pomyślała), a zaraz zalała ją fala mdłości powodowana syfem w mieszkaniu gospodarza. Straciła kilka sekund nim była zdolna chwiejnie wstać i ledwo powstrzymać dreszcze.

    Ostrzegawczo wysunęła rękę do Houstona, by od razu nie wypalił do grubasa. W jego łbie wciąż tkwiła jej drzazga, a pocisk mógłby uniemożliwić jej wyjecie. Się mobilizowała, była przecież nadczłowiekiem, tak sobie tłumaczyła, tylko, że bardzo głodnym, prześladowało ją. Zabrała swojego i grubasowego smarta.

    NoiseFeed Brazil do Dingo
    Brazil Ma w głowie mój chip, chcę mieć go w garści nim..

    -Gdzie ten trop? - spytała wreszcie przytomnie - No i ty gruby, co zrobisz jak wejdą tu trensi? Patrz na mnie jak do ciebie mówię! Wyszczekasz im wszystko, czy będziemy jeszcze razem pracować? Nie ma Shivy..- ale sama odwróciła wzrok w kierunku nomady. - Nie rób hałasu. Szkoda ołowiu. - wysunęła cienkie ostrze nożyka do wykładzin w teatralnym geście a'la volverin.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Mamy chyba środę, potrzebuję czasu do piątku, może soboty. To dwa trzy dni proszę, wiem że spina na akcji, ale w verite też mam intensywnie.
    Będą powiadomienia z trzeciego o wycofaniu na tyły. Z mapką. To nie pomyłka, bo Leif mógłby pomyśleć, że chodzi o małpkę za budynkiem.

    Komentarze cyberpunk2077

  • Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeed
    NanatarN Nanatar
    NoiseFeed Brazil do wszystkich
    Brazil Nie prowokujcie ich. Opętały ich dzisiaj demony. Wychodzimy analnie
    Materiały cyberpunk cyberpunk2077 syreni śpiew neonów

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Pod Strażnicą

    Rewolwerowiec nie czuł potrzeby pośpiechu, nie znajdował ku temu przesłanek, wręcz przeciwnie wolałby przeprowadzić dokładniejszą obserwację, mimo to z uwagą wysłuchał słów doświadczonego tropiciela. Może i by go od razu posłuchał, niemniej nie ufał do końca Corleyowi. Nie na tyle, żeby zostawić z nim Liorę i nie na tyle by na jego wezwanie zabrać dziewczynę ze sobą. W końcu i nie na tyle, żeby posłać go samego przodem.

    Nie podobała mu się dopadająca paranoja. Postanowił jednak postawić na swoim.

    -Podejdziemy bliżej, ale jak mówiłem najpierw pooglądamy sobie jeszcze z innej strony. - rozglądnął się. - Możemy przekraść się w te wysokie trawy w cieniu tamtego wiązu. Będzie widać z innego kierunku, a wiatr dalej będziemy mieli bardziej w twarz. - zagryzł usta i kontynuował - Kabel zerwany raczej dawno, a ognisko dymi, to znaczy lada chwila może się zjawić nasz rezacz drutów. Co więcej nie kryje się ze swoją obecnością, skoro nie dogasił ogniska. Czuje się pewnie, może jest ich więcej i tylko czekają żeby złapać za kaptur ciekawskiego. Obserwujmy. Potem poszukamy tropów w okolicy.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:07

    Robak wgryza się w głębiej w kod,
    Istnieje żarłocznością,
    Działanie napędza byt,
    Byt ma apetyt na kod.

    Jakoś ją złość Houstona postawiła do pionu, złość zawsze działa stymulująco, szczególnie sprawdza się, kiedy idzie o wyrównanie rachunków, lub poszukiwania przyjaciela. Brazil zmrużyła oczy dzieląc uwagę między pracujący kod, a wnętrze mieszkania.

    Po kolejnej wymianie zdań nomady z hakerem, zdobyła się na kilka kroków żeby usiąść, bo uda jej drżały z niepweności, znalazła małą okrągłą poduchę, która pamiętała jeszcze lata świetności druciarza.

    Przesłała lokalizację i zasięg kamery na ulicy z mapką 3D ekipie na dole i na górze. - W razie potrzeby włączę zapis z kamery, starajcie się być poza zasięgiem. Jednak zostaniemy tu jeszcze kilka chwil
    

    -Nigdzie go nie wynieśli SlimWire. Nie mieli na to czasu. Fakt, że wyszli schodami pożarowymi. Po chuj wam w ogóle ten videofon na dole? 21.45 na dole, a 21.55 znów na dole. Dziesięć minut. Wiesz to równie dobrze jak ja, więc jest tu w mieszkaniu, u sąsiadów, albo leży jeszcze na tych na schodach. Zostawię cię zaraz z moim kolegą i posprzątam w twojej bazie danych. Mam nagrania jak leżysz w pokoju z łuskami i kałużą krwi, mogę to wrzucić nawet zaraz, sprawdzę twoje niki z BBsów. Mogę tu ściągnąć Netwatch i dadzą mi jeszcze na lizaki. Twój los jest w naszych rękach. Możesz sypać koledze, mi się znudziłeś, a pomyśleć że naprawdę chciałam ci pomóc i kupić ci antybiotyk na te odleżyny.

    Ostrożnie wstając wzięła ze stolika smarta hakera i wręczyła nomadzie. - może tu coś znajdziesz. - Jednocześnie kolejną wiadomość, tym razem uwzględniła Hifiego, bo wreszcie weszła na przytomny rytm.

    Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem
    

    Upadły anioł wciąż krwawi,
    Złamał serce na pół,
    Złamał żyć wiele,
    Czemu aniele utknąłeś w tym ciele?

    Dopiero w całej cyfrowej krasie zstąpiła w prywatny wszechświat SlimWira. Z wnętrza systemu zlokalizowała działające programy. Szczególnie skupiła się na programach alarmujących, innych podobnych sygnałach sieciowych jak urwane połączenia automatyczne. Sprawdzając, czy w istocie poszedł jakiś sygnał alarmu, z drugiej strony samo zatrzymanie jakiegoś procesu mogło to spowodować. Skupiła się na komunikatorach i ostatnich rejestrach uwzględniając moment utraty prądu przez budynek i jej własne wtargnięcie w system hakera ze skolopendrą.

    Znów przyszedł jej do głowy smart. Czy Dingo coś znalazł zastanawiała się przez ułamek sekundy i kolejny ułamek później przejrzała listę kontaktów, skryba korelował z ostatnimi połączeniami.

    Znów ją tchnęło w kolejną stronę. Wysłała.

    Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią.
    

    Mogła zadzwonić sama, byle tylko znała numer. Mogła, choć nie była jeszcze pewna czy to właściwa droga.
    Brazil pracowała spokojnie, jak zawsze kiedy traciła kontakt z mięsem. Nie forsowała, ostrożnie podpierając się przeszukiwaczami mapowała strukturę jego Selfnetu. Wszystko po to by znaleźć drogę do rdzenia i zawiesić nad nim miecz kostuchy. Wcześniej zamierzała użyć noża, obecnie wieszała kosę nad rdzeniem korowym SlimWira.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:05

    Jeszcze chwilę Brazil nie dopuszczała do siebie słów grubasa, nie puszczała do świadomości, do serca nie puszczała, żeby nie pęknąć. Rozlać się jak drink pozbawiony szkła czule go obejmującego.

    Oczami przewróciła na Dingo, czuła jak w gardle narasta jej gula, kula niemocy, brakowało tylko żeby się rozpłakała. Gotowa była odwrócić się na pięcie i wybiec, uciec.
    Madre zwierzątko dobrze doradzało. Jedno złe słowo wszystko odmieniło. Nie powinien nazywać jej dziwką, a na pewno głupią. Niewidzialna siła wyprostowała kobietę, by zaraz ułożyć ciało do błyskawicznego ciosu całą powierzchnią dłoni w tłusty policzek SlimWire.

    Plask

    -Nic nie zrozumiał tłuścioch! Wskakuje w sieć i odwołuje Trenów. Jak zjawią się na placu, albo przed drzwiami zabiję cię w sekundę. Nie obetnę jajec, nie oszpecę. Zabiję. - mówiła coraz szybciej, czując presje czasu. - Nie będę czekała aż uratują swojego sługusa. Zabiję. Zrozumiał troll? Nie będzie już nic. Koniec przyjemności. Nie będzie SlimWira. Wtedy będę ja. Już, ma dostęp. Nurkuje. Będę cię sprawdzała, mój robak pozostaje w systemie. Później sobie porozmawiamy, kto wie może nawet miło.

    Jeszcze nie była gotowa go zabić, jeszcze nie przekroczyła granicy nienawiści, ale stała nad krawędzią. Mogła skoczyć, kalkulowała tylko jak wyciągnąć z tego kolegów. Jak im powiedzieć, że powinni ją teraz zostawić, po tym co dla niej zrobili.

    Zdobyła się. Napisała do wszystkich z paczki.

    -Powinniście się zbierać. - kiedy spotkała się wzrokiem z nomadą czuła wstyd.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Trafił się przełomowy moment, a ja umoczony w pracy. Jak tylko znajdę dogodną chwilę, odpiszę. Najpierw pewnie na wiadomość Shawna. Czekam też na reakcje paczki. Nie wypłacę się w tym ryżu.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
    NanatarN Nanatar

    Jak będzie statek górniczy to chętnie. Geolog, górnik, z ciężką ręką i twardą czaszką.

    Archiwum alien

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Brazil

    Nachyliła się nad grubasem, wcześniej dobrze rozpoznawczy ukształtowanie i specyfikę jego hradu. Wyciągnięty z torebki chip usadziła w swoim gnieździe interfacu i poddała hybrydyzacji. Mając rdzeń systemu na wyciągnięcie fizycznej ręki nie musiała forsować bram zdalnie. Wystarczyło wgrać czarny kod wprost na systemy Smilwira. Zainstalowała zhybrydyzowaną skolopendrę wprost w czytnik jednostki centralnej. Weszła: Pozmieniała kody dostępu. Sprawdziła katalog plików, nie mogła uwierzyć, że poszło tak łatwo.

    Wpierw brutalnie odłączyła mózg SlimWire od wygodnego digitalnego świata, więżąc go w opasłym cielsku, zaraz jednak zjawiła się jak Anioł. Dłonią w lateksowej rękawiczce gładziła delikatnie twarz budzącego się druciarza, drugą podała szklankę coli, którą znalazła w paśniku.

    -Witaj królewiczu. Masz ważną wizytę niegrzecznie byłoby to przespać. Nikt by ci nie uwierzył, że była u ciebie wróżka. Popatrz na mnie. Problemy z błędnikiem mijają, a mięsko potrzebuje się nawodnić i trzeba nakarmić twój genialny mózg. - widząc zdziwione spojrzenie. - Jestem wysłanniczką Akolitów Gołębicy. Bądź błogosławiony. - przejechała lateksowymi paluszkami po popękanych ustach. - Masz rany na ciele i umyśle, a Ona niesie ci ukojenie. - oderwała się, pozostawiając pragnienie, spojrzała w dół - coś tam drgnęło, musisz o siebie zadbać, bo Gołębica pragnie twojego zdrowia. Pragnie też oddania, nie wyłącznego oczywiście, dalej będziesz mógł dilować receptami i robić przekręty na promkach. W ramach dobrej woli powiedz gdzie jest człowiek z cyberokiem, który odwiedził cię dziś wieczorem. Nikuje Swich.

    Grubas zerknął na swojego smarta i zmarszczył jeszcze bardziej czoło. Telefon hakera był już zainfekowany kodem Brazil, niewiele miała mocy przerobowych, a położyła macki na całym systemie.

    -No jak? Gołębica właśnie się z tobą poznaje, a co jest lepszego by kogoś szybko poznać jak nie ciasteczka z jego smarta? Tak, mamy zawartość twojego smarta, ale to tylko żeby spersonalizować ci zadania. Dobrze byłoby, żebyś przekazał mi klucze do jednej z bram kodowych. Do tego wrócimy. - mruknęła, wciąż czekając odpowiedzi kontynuowała przedstawienie - Popatrz na mnie. Rok temu ważyłam 170 funtów i nie miałam połowy zębów, a dziś przyszłam do ciebie po gościa z cyberokiem z samym nożykiem do.. Do czego on właściwie jest? Proste i łatwe w użyciu narzędzie - zaprezentowała grube ostrze do PCV - Patrz na mnie. Chciałbyś, żeby twoje ciało wyglądało za rok tak, a zarazem została by ci cała druga strona? - uśmiechnęła się czarująco, zastanawiając się, czy w tych gaciach jeszcze może się gotować - Powiedz gdzie jest gość, a opatrzymy twoje rany.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:55

    Niby skupiona na tajemniczych łuskach, a połową siebie czekała wejścia Hustona, mimo tego kiedy drzwi się otworzyły wzdrygnęła się, cicho pisnęła i odskoczyła pod ścianę. Koliber pod piersią orbitował dookoła kwiatu.

    -To SmilWire. - odparła cichutko na pytanie kolegi - Nie ma Switcha, ale mam to. - podała łuskę - i to - pokazała kolejne na dłoni, by zaraz ukryć je w torebce. - Myślisz, że mogą pochodzić z Tego karabinu? Jest jeszcze krew, a ten tu ma tylko odleżyny i wrzody z ropą. - Znalazła resztkę plastikowej torebki i wzięła próbkę krwi.

    Raz jeszcze dotknęła myślą smarta i wyczarowała wiadomość.
    -Jest Slim, nie ma gapy. Biorę lokalsów na siebie. To moja noc i gapy. Gangi to T, czy V?

    Przez te kilka chwil kiedy była sama w mieszkaniu hakera dotarło do niej, że się zapędziła, siebie i kolegów pociągnęła za sobą dokładnie tak samo jak robił to wcześniej Raze, a przecież właśnie dlatego była na niego zła. Prawda, że miała różne od Swichowych motywacje, ale wprowadzała taki sam chaos. Gdzie ów doprowadził jej faceta, nie powinien tam skończyć nikt więcej z jej przyjaciół. Wreszcie nazwała to w myślach, ktoś kto idzie za tobą w czarną dupę musi być przyjacielem. Stadne poczucie nieco ją uspokoiło, zwolniło kolibra, stonowało myśli.

    Mając u boku Dingo przyjrzała się raz jeszcze uważnie instalacji człowieka i maszyny wszystko dokładnie nagrywając, zadbała o to, by na filmie była widoczna godzina i data, ale żeby na nagraniu nie było jej, ani Hustona.

    -Musimy go wybudzić i porozmawiać. Pozwól, że zacznę. - widząc śmiałe podejście nomada ze szkłami na oczach do leżą grubasa. - Co tam widzisz przez szkła?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:54

    Serce łomotało Brazil jak szalone, ale dopiero ten rytm zdawał się odpowiedni dla rozhulanego mózgu sortowanego protezą. Zapewne dlatego te zapachy, rozważała powstrzymując mdłości, uderzyły z taką mocą. Słabość okazała się wrażliwością, pozwoliła dostrzec w pierwszej chwili więcej. Rany na ciele mężczyzny, choć i tu Atremida miała wątpliwości, czy grubas zasługuje jeszcze na to miano, nasuwały nowe możliwości. Pomysły mnożyły się jej w głowie jak bakterie na pożywce cukrowej.

    Torquemada odruchowo weszła w cień. Nieco jeszcze drżącymi, po spotkaniu na korytarzu, dłońmi ściągnęła luźne spodnie i owinęła nimi twarz, jak nomadzi chroniący się przed piaskową burzą czy chemikaliami. W oczy wciąż trochę szczypało. Musiała przywyknąć.

    Odebrała wiadomości. Odpowiedziała:
    -Nie zabijajcie ich, zidentyfikujcie. Jestem pod 36, uwaga na trzecim pod 31 gość z dubeltówką, nerwus. Dajcie mi chwilę.

    Zła, że znów zmarnowała czas na przebieranki, Brazil zlokalizowała dostępne w jamie trolla zdalne urządzenia połączone z siecią lub mające własny intranet. Czynność kluczowa i najpilniejsza, na szczęście dość szybka w realizacji. Wyczulona była na wszystko co mogło bezpośrednio zagrozić jej mięsku. Tylko przemknęło jej przez myśl, a koniecznie zapamiętała, żeby dołożyć do arsenału program blokujący połączenie sieciowe. Zasoby jej przenośnego decku nie mogły zapewne równać się z biblioteką kryjącą się w stacjonarnych terminalach spasłego druciarza. Postawiła zatem na to w czym miała przewagę, na swoje gibkie ciało, zgrabne nóżki i kłamliwy języczek.

    Gały pod ślepiami powiek grubasa poruszyły się znów intensywnie, co przypomniało Artemidzie o zebraniu danych. Uważnie już rozejrzała się się po paskudnej jamie. Drugie wrażenie nie przykryło pierwszego. SlimWire był syfiarzem i doprowadził swoje ciało do bankructwa.
    Brazil znała tę litanię na pamięć: Odżywianie, ruch, balans.

    Uważna, zerknęła na drzwi, najpierw sprawdziła salon zaraz zakradała się zaglądając do sanitarki, pomagała sobie smartem wszystko nagrywając i dając do analizy na bieżąco skrybie. W drugiej ręce ściskała gotowy do akcji wysuwany nóż tapicerski. I nadsłuchiwała odgłosów dobiegających z półotwartych drzwi na korytarz.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa