Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
NanatarN

Nanatar

@Nanatar
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
173
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Fabularki nadrobione.
    Sformułuję pytania do MG i pod te informację odpiszę. Trochę czasu potrzebuję, ale obiecuję się sprężyć.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Parking podziemny H10. Zachód -1.

    Dość była podekscytowana i zajęta Artemida, dość zdenerwowana, że Bobbi nie przyjdzie, fuknęła na to tylko, przyszło jej do głowy, że może Hajfi pomoże ogarnąć kamery i scyzoryk. Zawieszona jeszcze na tablecie, zareagowała na słowa Donga.

    -Pomysł mam - zaczęła - jak nie wypali to Raze pomoże... - urwała, bo zobaczyła minę Mora. Słuchała nie wierzyła. Przeniosła wzrok to na jednego to na drugiego, mało nie parsknęła, oczami wywróciła zgrabne kółeczka. Popatrzyła na Swicha. Ty na poważnie, znali się na tyle. Tym bardziej, że nie poczuła by Dong przekroczył granice, może się zapomniała w egzaltacji, pomyślała. Do laluni dawno przywykła, nie prosperowała w downtown, czy pałacu prezydenckim, tylko w blokowisku, liczył się finalny zysk.

    Nie mogła się nadziwić, że zamiast ratować szczenię, samce zamierzają robić rykowisko. Skłamałaby Brazil, gdyby powiedziała, że jej to nie schlebiało, co więcej wiedziała, że wchodzenie między nich grozi kalectwem, lub śmiercią.

    -Raze, moje ciałko, Dong, szef sektora. - przedstawiła sobie panów i wycofała się cień, sadowiąc pupę w starym Chewrolecie pozbawionym bocznych drzwi przy którym stał technik.

    -Hajfi. A mógłbyś mi pomóc z kilkoma rzeczami? Jak Dong przeżyje spotkanie ze Swichem, to może być dobry deal. - wypowiedziała cichutko, żeby nikt nie słyszał. - Mam kilka dostępnych kamer z okolicy, ale trzeba przeglądać nagrania. I jest jeszcze nóż modułowy do sprawdzenia, którym była dźgnięta ta dziewczyna Chinwe.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Przyznaję się do winy, Tyrone faktycznie wszedł, wyszedł i wrócił. Wydawało mi się, że biegał po krew kiedy dwaj inni przywlekli Samuela. Czy to jakiś problem, żeby dołączył w międzyczasie jeszcze jeden Czakkas? Wtedy nie trzeba będzie edytować fabularek. To nic nie zmieni.

    Sesja w garażu podziemnym. Scenografia fajna. Może Brazil skręci rolkę jak się panowie pobiją. Fragment o garażu zacytowałem z fabularki Kethariana. Sesje rzadko robi się na zastanym świetle. Teraz te sprzęty są dość kompaktowe. Bierzesz dwie maty LED, rozpinane na ramkach, lekkie statywy, cztery miecze i ramę do zmiękczania i masz zajebiste oświetlenie na taką sesję. lampy maja regulowane nie tylko natężenie, ale i ciepło światła. Wyładunki też są dość niewielkie i skuteczne w porównaniu z tym co było dwie dekady temu. No i coraz bardziej popularne ringi. Można też wykorzystać oprogramowanie kamery, żeby uzyskać jakiś ciekawy efekt.
    Z naszego punktu widzenia dziewczyny muszą być totalnymi idiotkami, że w to weszły. Z innej strony z doświadczenia wiem jak można kogoś namawiać kroczek po kroku łamiąc strach i ośmielając.

    No i na koniec perełka: (offtop) w Polsce cztery osoby noszą imię Szon. Jest to imię męskie Sean ze spolszczoną fonetyką.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Uznajmy, że niewtajemniczeni zostali wtajemniczeni zgodnie z ostatnim fabularnym postem.
    Jestem, znaczy Brazil jest pod wrażeniem tak pospolitego ruszenia.

    Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że pomoc Chakkasom, jak by się nie powiodła, będzie punktem związania i nowym kontaktem. Nasza postawa może mieć przekład na reputację w bloku, a może i układ sił.

    Pytanie do MG: Ilu Czakkasów jest z nami? Wychodzi mi, że trzech. Dwóch przyprowadziło Samuela, a Tyrone przyniósł krew. Sam pisałeś, że ci się błędy wkradły rzeczowe. Jeden z kolczykiem (Mojses), drugi ???

    Opancerzenie Brazil: średnia kurtka kevlarowa WB 18 (REF - 1) [tors i ręce] Grube spodnie osiedlówy WB 8 [nogi]
    Działania: Spostrzegawczość w okolicy; suma 16.
    Działania w sieci: Sprawdzenie czy inne kamery były wyłączane w okolicy. Aproksymacja drogi, którą musieliby przybyć tu wcześniej oprawcy i którędy się wycofać, na podstawie planów budynku.
    Dlatego potrzebuję drugiego kolesia. Tego Bobbiego. Coraz więcej opcji do sprawdzania.

    Wykonując operacje usypiające jej czujność Brazil znajduje sobie bezpieczne, ukryte miejsce.

    EDIT: Jeden z Czakkasów ma na imię Rafi. To może być ich trzech?

    No i na poniższy post Shawna:

    Zeszła na ostatni stopień schodów i rozejrzała się po ciemnym wnętrzu jednego z rzadziej użytkowanych parkingów H10. Na zaśmieconych miejscach postojowych tkwiło kilkanaście starych samochodów, w części uszkodzonych i rozmontowanych, pokrytych kurzem i wrzuconymi na maski pustymi puszkami po alkoholu.

    Te auta nie mają chyba kamer. Już. Chyba, że się coś znajdzie? MG?

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Parking Podziemny -1 Zachód w H10

    Niespecjalnie zadowolona z nonszalancji Donga, pana bloku tego, co nie upilnował rodziny i młodych boosterów, Brazil obstawiała tyły orszaku. Zmieszanie potęgował fakt, że zaangażowała całą grupę, sama nie będąc pewną, czy taki miała zamysł. Działo się i dobrze bo to ją kręciło, potencjalne niebezpieczeństwo utrzymywało odpowiedni poziom adrenaliny. Pożyczonego Arasaka Shigure po sprawdzeniu zamka i magazynku zadowolona umieściła na powrót w torbie na ramieniu.

    Cała grupa plus Dong i młodziaki. No właśnie cała, kiedy złapali na poziomie zero Shawna, Brazil, wzięła go pod ramię i prędko szeptem wprowadziła podczas schodzenia w dół. Nie wydawał się zachwycony.

    -Wiem, afera jak każda inna, wszystkich nie ocalimy, ale watro zapracować na wdzięczność.

    Była wciąż jeszcze skryta w klatce schodowej kiedy coś tam zabrzęczało, wyszła z ukrycia dopiero jak sytuacja wydawał się stabilna, wyszła i zobaczyła Raze. Tyle zdążyła, że go obwołała i na chwilę zamarła widząc wzrok Mora na sobie, zmięła usteczka. Się otrząsnęła dopiero jak młodzi Czakkasi zaczęli go bezceremonialnie przeszukiwać.

    Wyszła energicznie, ale nie wydając dźwięków ustami, bo się jej wydawało, że i tak za duży raban robią. Weszła między trójkę, delikatnymi pacnięciami odtrącając dłonie ciemnoskórych kolegów.

    Przyszedł, była szczęśliwa i zapewne było to widać w jej oczach. Tylko ten wzrok miał jakiś w złości. W lot zrozumiała.

    -No, przefarbowałam się. Podoba ci się? - przeczesała nerwowo dłonią blond fryzurę - a ta kurtka - przypomniała sobie, że ma sobie jeszcze nie przerobioną kevlakę - muszę nad nią popracować, wiem teraz nie jest wyjściowa. - uśmiechnęła się - ale popatrz, założyłam dla ciebie kocie uszy.

    Wciąż ten wzrok Swicha. Zmrużyła oczy i zmarszczyła nosek wieszcząc nadchodzącą burzę.

    -No to się skup. Telefon od kobiety, że jej córka się wykrwawia, biegniemy razem z Hartleyem. On działa cuda i stabilizuje nastolatkę pociętą nożem modułowym sterowanym z procka. W międzyczasie przybył ten ciemnoskóry dżentelmen - wskazała - Dong, to szef Czakkasów i próbujemy dojść co się stało. Nie zamierzałam was wszystkich ściągać, tylko chciałam, żebyście wiedzieli gdzie jesteśmy i na co się narażamy. - przewróciła oczami - ale bardzo się cieszę, że jesteśmy w tym razem, bez znaczenia, jak to niebezpieczne.

    Wspięła się na palce i pocałowała go w usta. Były napięte i twarde. Nieco nieprzystępne. Pozostawiła na nich odrobinę wilgoci i szminki. Przeniosła się do ucha i wyłuszczyła szczegóły zajścia.

    -W sumie jesteś dość błyskotliwy, może coś wymyślisz. Tymczasem zobaczmy co tu zaszło. - zamieniła się w detektywa, ale przez chwilę nie puszczała jeszcze dłoni Raze.

    Z kolei złapała jeszcze gościa z wielgachnym kolczykiem w nosie imieniem Mojses. - Ten wasz Bobbie już jedzie, potrzebujemy jego supportu w sprawdzeniu kamer? No i może tego zniszczonego smarta.

    Kiedy tylko nasyciła swój głód śledczy oglądem verite postanowiła sprawdzić, w jakich lokalizacjach wyłączane były kamery, bo to mogłoby oznaczać drogę ucieczki. Wciąż używała tabletu jako interfacu, nieco spowalniającego pracę, ale w obecnej sytuacji nie miało to znaczenia.

    Znaczenie miały: rodzina, emocje, miłość, kontakty.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    W wątku komunikatora.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie rodziny Ogunlesi

    Pominięta w planach Donga, szowinisty, postanowiła szybko sprawę wyprostować, pozwoliła się kolegom wypowiedzieć, bo istotnie uznała propozycję Chakassa za nieco zbyt do przodu, ale nie miał neger innego wyjścia. Wszystko się to dopiero spierało o lepsze w głowie protezowanej technologią.
    Brazil działała systematycznie, sprawdzała kolejne wątki, by wejść do akcji z możliwie największą wiedzą. Setkę wykastingowanych influenserów, przesiała przez sito impów i ograniczyła do trzech.
    X-Block - muzyk, DJ, rewolucjonista. Chłopak z blokowiska. - raczej by tego nie zrobił, ale może być nośnikiem awantury.
    BabaMara - zawodniczka walk w klatce, kręci rolki z treningów, otacza się pięknymi i wysportowanymi ludźmi, w przeszłości podejrzana o sutenerstwo. - takie akcje mogą psuć jej interes.
    Linch Beach - ortodoksyjny mułzumanin broniący męskiej dominacji. Agresywny w słowie, ale bardzo uważa, żeby nie naruszać prawa. - sama nie wiem.

    Nie była zadowolona z wyników, dotarło do niej, że to nie była żadna ustawka influensera, tylko zwykła łapanka. Zła była, że jest tak naiwna i strwoniła nieco czasu, na moment tylko odrywając się od poszukiwań złapała ku czemu idą negocjacje. Wysłała odpowiedź do Raze. Myśląc jednocześnie, że by się właśnie przydał żeby to wszystko poukładać. Widziała, że Hartley samodzielnie sprząta pomedyczny bałagan. Powinna pomóc, ale miała czym się zająć. Złapała pytanie nomady.

    -Ta pani zadzwoniła do Macka, że się córka wykrwawia, to pobiegliśmy. Hartley zrobił cuda i może dziewczyna przeżyje. Okazało się, że była z tym jegomościem i siostrą na randce, ale coś poszło nie tak i jedna jest pocięta modułowym cyberostrzem, a drugą widziana ostatnio na -1 Zachód.

    Wciąż robiąc teatr z tabletem weszła gładko w systemy H10. Sprawdziła kamery na -1 Zachód, wszystkie wyłączone 94 minuty temu. Musiałaby poświęcić więcej czasu, żeby sprawdzić to dokładnie, tego nie miała, sprawdziła za to drogi wyjścia.

    Dwa wyjazdy na ulicę, przez podziemne garaże, dwie windy w pobliżu i sześć kolejnych w oddaleniu, cztery klatki schodów przeciwpożarowych na przestrzeni sektora. Zejście na poziom -2 Zachód i schronów przez widny, klatki i dwa zjazdy.
    Za dużo tego naraz. Skrzywiła usta. Odłożyła tablet.

    -Jego - wskazała Samuela - nie powinniśmy tu zostawiać. Powinien przeczekać zamieszanie w innym rodzinnym mieszkaniu, pod kuratelą. - zmieniła temat nagle - pomoglibyście w sprzątaniu, tylko bez wbijania igieł - ogarnęła młodych Chakassów - Dawajcie tu tego Bobbiego, nawet na haju, niech go Kakuba przywiezie i dwóch innych najmniej najebanych.- kontynuowała - Ktoś wyłączył kamery w sektorze -1 Zachód dziewięćdziesią pięć minut temu. - wstała - Dong, ktoś mógł wiedzieć, że twoi ludzie będą niedysponowani? - zawiesiła - Tu jest plan w rzucie 3D parkingu -1 Zachód - podała tablet - może porwano dziewczynę, może to zasadzka na Chakassów. Jeśli ktoś tam czeka, to spodziewa się gniewu z tego kierunku, ale my możemy podejść nieoczywistej strony. - wskazała przecierając osmarowany krwią ekran tabletu rękawem.

    -Możemy też zaalarmować influenserów, że ktoś się pod nich podszywa i porywa dziewczyny, dostaniemy zasięgi, zasoby, ale stracimy trochę prywatności. Co o tym sadzicie?

    Ciekawe jak wykwitną owe plamy krwi kiedy przefarbuję kurtkę na róż. To może być kozackie, uznała.

    -Pistolet, najlepiej maszynowy, poproszę. No i musimy mieć z doktorem podgląd pod Chinwe. Udostępnisz kochana? - zwróciła się do Adeoli.

    -A! - przypomniało jej się - a telefon tej młodej mamy? Czy został na parkingu?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Wiadomość do Swicha poszła.
    Sic, wiele ma Brazil do przekazania, co może mieć wpływ na podjęte decyzje.

    Komentarze cyberpunk2077

  • Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeed
    NanatarN Nanatar
    NoiseFeed Switch do Brazil
    Switch Jak mogę pomóc?
    NoiseFeed Brazil do Swicha
    Brazil Mi czy porwanej małolacie? Mi to wiesz. A małolacie to nie wiem. Jedna pocięta nożem modułowym z cybersprzęgiem, druga zaginęła.
    Brazil Masz jakieś kontakty w okolicach H10? To wygląda na zorganizowaną akcję. Idziemy się narażać.
    Materiały cyberpunk cyberpunk2077 syreni śpiew neonów

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Bleinert był próżny niemal tak jak Toreadore, szaleństwo objawia się wszak w różny sposób, a on pragnął atencji, karmił się nią na równi z vitae, czym więcej jej miał, tym więcej pragnął. Się uczył kontrolować, ale to było jak z alkoholizmem, jak już poszedł pierwszy kieliszek, uzależniony pławił się w nałogu. Niemniej nie wpadał Vigo w emfazę, z zaciekawieniem i uwagą śledził ruchy i tropy, którymi podążał Collins.

    Propozycja wydawała się interesująca, ruszyć się, działać, pragnął tego. Bał się tylko porzucić kontakt z koterią.

    -Zgoda, wejdziemy razem. Tylko trzeba zorganizować ruchy reszty, by nie trwonili czasu. Nie wiem: skrzynki, ziemię? Przesadzam? Jak Amanda wyłapie tego lotnika i jego wtykę to może tam Jonas z Laurą powęszy. Mogą też nas ubezpieczać z auta.

    Chciał coś dodać, ale uznał, że zbędne. Kto co widział i wiedział, wystarczało.

    Rozgrywka

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Branden, ale Ty mi robisz z głową. Przy Collinsie to Vigo jest jak nadaktywne dziecko. No może z ADHD.

    Bardzo jestem ciekaw rozwoju naszych postaci i sytuacji.

    Komentarze

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Wstrzymam trochę swoje wrotki, żeby dać pole do działania kolegom i nie zeżreć sceny. Brazil naturalnie gotowa i przygotowuje nowe rewelacje. To wszystko pójdzie fabularnie.

    Shawn rozjebałeś mnie swoim postem. Matka Teresa 😂 A może Róża z Limy?

    Kiedy ja te decki sprawdzę?

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie rodziny Ogunlesi

    Chociaż skupiona na Samuelu nie przeoczyła Brazil kiedy wszedł Tyrone, a Hartley podłączał worki z krwią nieprzytomnej negryjce. Przybyłego chłopaka już znała z poprzedniego dnia, nie była pewna, czy on ją rozpoznaje, co nie miało specjalnie znaczenia, bo jej kontaktem miał być Dong.

    Zdążyła przeglądnąć całą zawartość smarta Samuela, kiedy ten wreszcie zaczął mówić cokolwiek składnie. Brała to ze sceptycyzmem, ale odnosiła identyczne wrażenie jak z poprzedniego wieczoru, że strach skutecznie wyzwala prawdę. Gówniarz się bał Donga bardzie niż diabła. Jak SlimWire jej ostrza, to samo przerażenie, ta sama pustka w oczach, brak czasu by skłamać.

    Mógł koloryzować, mógł coś zapomnieć w traumie, może przez to co wziął. Wciąż śledząc wymianę zdań sprawdziła jego biomonitor, jakie szczęście, że młodzież nosiła te badziewne wszczepy. Tu ją coś zaskoczyło, ale przybyli goście, poprosiła o ich wpuszczenie, choć nie była pewna, czy to właściwa chwila.

    Znów się zamieszanie zrobiło, odciągnęło od głównego tematu. Zainterweniowała.

    -Dong, to nasi - wskazała na Mackinaw i siebie - przyjaciele: Hajfi i Dingo, bardzo chcieli cię poznać. Wiem chwila chujowa. Byli w pobliżu i mogą pomóc. - z kolei wskazała podnosząc się przykucu na negra - Dong! - wypowiedziała dźwięcznie, by wybrzmiało - Tyrone i braciaki. Mamy tu napaść na dziewczynę i prawdopodobnie uprowadzenie drugiej. Musimy się spieszyć. - posłała spojrzenie do nomady i technika, żeby podeszli do Macka, sama odpowiedziała do Shawna

    NoiseFeed Brazil do Froga
    Brazil Jesteśmy w czwórkę na znaczniku. Mack udzielił pomocy medycznej. Bezpieczni.
    Brazil Chcesz dziś znów kogoś szukać, to wpadaj. Pomoc sąsiedzka.

    Nie dała sytuacji wystygnąć. Znów przeniosła uwagę na biomonitor Chinwe.

    -Dong, panowie popatrzcie - postanowiła wygrać sytuację - Jej monitor pokazuje nieistniejące wszczepy, to taka nakładka na soft. Szpan. Ktoś mógł pomyśleć, że dziewczyny mają w sobie kupę hajsu. - skrzywiła się - Wiemy co się stanie jak odkryją prawdę. Masz tego hakera?

    Zniecierpliwiona, a coraz bardziej nakręcona, złapała za tablet, tylko tak fizycznie złapała, bo operację wykonywał deck spięty z goglami. Skorelowała influenserów z portalem Bitchmaxx i tematem blokhausów.

    -Trzeba zejść na minus jeden sprawdzić kamery. - wstrzymała się, wiedząc, że nie powinna przeskakiwać w tej sytuacji Donga. To on powinien zorganizować grupę i rozwiązać problem, a ona zostanie tym głosem prowadzącym z drugiego planu. Czuła się jak w gangsterskim filmie.
    W sekundzie kiedy wyczekiwała by świat jej odpowiedział, ten verite i ten virtu, spostrzegła, że wciąż ma dłoniach zakrwawione rękawiczki medyczne. Tablet, telefon Samuela, biomonitor Chinwe, wszystko było wysmarowane wpół zakrzepłą krwią. Zdjęła je z nadmierną ekspresją i niezakrzepłe krople upstrzyły twarze towarzyszy maleńkimi rubinowymi kropkami.

    -Ups!

    Zatęskniła. Wysłała.

    NoiseFeed Brazil do Raze
    Brazil Jesteśmy w czwórkę na znaczniku. Frog chyba w drodze. Mack udzielił pomocy medycznej. Bezpieczni.
    Brazil Pomoc sąsiedzka. Porwano dziewczynę.
    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeed
    NanatarN Nanatar
    NoiseFeed Brazil do Froga
    Brazil Jesteśmy w czwórkę na znaczniku. Mack udzielił pomocy medycznej. Bezpieczni.
    Brazil Chcesz dziś znów kogoś szukać, to wpadaj. Pomoc sąsiedzka.
    NoiseFeed Brazil do Raze
    Brazil Jesteśmy w czwórkę na znaczniku. Frog chyba w drodze. Mack udzielił pomocy medycznej. Bezpieczni.
    Brazil Pomoc sąsiedzka. Porwano dziewczynę.
    Materiały cyberpunk cyberpunk2077 syreni śpiew neonów

  • Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeed
    NanatarN Nanatar
    NoiseFeed Brazil do HIFI Dingo i Mack Frog
    Brazil Mieszkanie Ogunlesi. Status rozruba. Czujność. Nie róbcie afery. Powiedzcie, że od medyków.
    Brazil Podaję lokalizację. Jesteśmy z Mackiem bezpieczni, nie spierdolcie tego
    Materiały cyberpunk cyberpunk2077 syreni śpiew neonów

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Odbijało się w uszach Bleinertowi coś o bałaganie, był innego zdania, w bałaganie czuł się swobodnie, wypić coś dobrego to inna sprawa. Napiłby się chętnie, myślał o piciu, nie próbował tego ukrywać pod innymi słowami, wyzbył się już podobnej naiwności.

    Stał zawieszony pośrodku salonu. Nie mógł się doczekać pozyskanych przez Amandę informacji, się niecierpliwił się, rozłożył ręce w nieco mesjańskiej pozie, zamachał paluszkami i jakby coś do niego dotarło.

    -Czekaj Collins, mówisz, że ten Dawson sieje ferment, że z kimś się spotkał i wynajął, hakerów, drony, żeby nas śledziły? I że w tej Szachrajni jest ktoś kogo ty zmanipulujesz, wmawiając, że nasi delegaci wylądują gdzie indziej? Czy, że ktoś już to zrobił? Będziemy cię tam osłaniać. Jest jeszcze ta pani od przylotów, z departamentu, Felicity Miller. Zależna od Grewala. Może ją trzeba znaleźć. Tak czy inaczej trzeba się ruszyć.

    Czekając researchingu Toreadroki zaglądnął do sanitarki. Sprawdził rewolwer. Przemył twarz, prędko przeszukał szafki, wyszedł z sanitarki z buteleczką Yves Saint Laurent Black Opium (N° 250), spostrzegł zdziwienie w oczach Keen.

    -Lubię. - pochwalił i odniósł, miał ochotę spróbować na sobie, ale w głowie tkwiła potrzeba zachowania anonimowości.

    Rozgrywka

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie rodziny Ogunlesi

    Słysząc słowa Macka zaraz potwierdzone przez raport impów, Brazil nieładnie otworzyła buzię, jakby była niedorozwinięta, zapewne źrenice się jej powiększyły bo węszyła coraz to większy spisek. Przez kilka sekund zwątpiła w troskę Donga o Chinwe, może on się martwił tylko tymi wszczepami, prędko dotarło do niej, że przecież mógłby je wyjąć. Wie, nie wie walczyło o lepsze w jej głowie, tymczasem atencjując wpatrywała się w działania medyka. Jak jej oczy naciśnął się zorientowała, sama dokładnie obejrzała miejsca gdzie powinny znajdować się złącza neuralne, skronie, szyję, dobrze wcześniej obejrzała, ale mogły być schowane pod łatą sztucznej skóry. Nic. Sprawdziła raz jeszcze nadgarstki, stopy, wzdłuż kręgosłupa, delikatnie podkładając rękę, nawet miejsca intymne. Nic. Tylko biomoinitor sprzed dwóch sezonów.

    Zdążyła już dawno zawrzeć buzię, ale zmarszczyła czoło. Doszła do wniosku, że albo kłamie biomonitor, albo ciało dziewczyny. Istniała jeszcze możliwość, że wszczepy są biologiczne, wpisane w DNA Nigeryjki. Zdążyła ledwo sprawdzić puls pacjentki, dokładnie jak wcześniej sprawdzała puls Swicha, celem skorelowania z odczytem biomonitora, kiedy Dong na powrót przytłoczył atmosferę swoją osobą.

    Ciemnoskóry mężczyzna był jak uśpiony huragan, a mimo to Artemida czuła, że może się na nim opierać. Był naturalnym przywódcą, może zbyt brutalnym niż by chciała, ale był tam i wtedy.

    Zgodnie z sugestią Hartleya nie pisnęła nic o virusie informacyjnym, wciąż zastanawiając się czy Dong wie. Zawieszenie było tylko chwilowe, bo z nowym zamieszaniem wkroczyło trzech młodych mężczyzn. Zupełnie bez myśli, odruchowo, przeniosła Brazil uwagę na przybyłych.

    Co ją finalnie zachęciło żeby się wyrwać do przodu, nigdy nie potrafiła później powiedzieć, potrzeba atencji, zauważenia, mrugnięcie oka Donga, czy je sobie wyobraziła, czy też zdradliwa adrenalina, hiperbolizująca pewność siebie.

    -Bez nosa i uszu przeżyje, ale będzie bełkotał, jak mu jucha twarz zaleje. Bez jaj też. - podeszła do wielkoluda i wspięła się na palce by szepnąć mu do ucha. Czuła jego napięte mięśnie ramienia, na którym się podpierała i hipnotyzujący aromat potu, z którego można by stworzyć sprzedawalną linię.

    -Pozwól mi spróbować, jak go przerazisz to powie wszystko co chcesz, a nie to co wie. - dmuchnęła słowa w ciemną małżowinę.

    Przykucnęła przed pobitym młodzikiem. Niespodziewanie zwróciła się do szpanera z kółkiem w nosie.
    -Telefon miał, sprawdzaliście? Dawaj.

    Postanowiła być na bieżąco z tym co mógłby jej zdradzić Samuel.

    -Samuel. Znam kogoś o tym imieniu. Tajemniczy typ. Tak jak ty, ale to zmienimy, bo rodzina, a jesteś w rodzinie, musi się poznawać. Ja jestem Artemida - wciąż wyposażona w gogle zleciła impom skan cybernetyki chłopaka. - Samuelu. Oni cię puszczą i porozmawiasz ze mną. Co do nosa i uszu to pogadam z Dongiem. - poprosiła gestem, żeby busterzy go puścili i wygodnie posadziła na podłodze przy ścianie.

    Jak doktorka z mokrego snu nastolatka zaczęła przemywać jego rany. - Spotkałeś się dzisiaj z Chinwe i Nkechi. Powiedz mi kiedy i gdzie? To proste pytanie. Kto był z wami? - odłożyła kolejny skrwawiony gazik na podłogę, już zupełnie nie dbając jak będzie wyglądało mieszkanie Ogunlesi po dzisiejszych wydarzeniach. - Jesteśmy na dobrej drodze, ładny z ciebie chłopak, szkoda by było, wiesz. -uśmiechnęła się zalotnie robiąc trzymanym w ręce kocherem ruch przy jego podbrzuszu.

    Gogle tymczasem pozwalały przeglądać zawartość telefonu nie tracąc kontaktu wzrokowego z chłopakiem. Co mogła to kopiowała, kontakty, wiadomości, czekając na rekcję.
    Ni skąd ni zowąd wpadł jej do głowy Raze. Może za ostro go potraktowała, pomyślała. Oby się w nic nie wpierdolił.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Skąd się bierze tak śmiała wiedza Vigo o tunelach i budynkach w Chicago. Otóż jest specjalistą w dziedzinie architektury miasta Chicago. Jak to wymyślałem to mi się wydawało bezużyteczne. Oprócz tego jak wiecie jest dość zamożny, choć poza ciuchami kompletnie tego nie widać.

    To chyba tyle.

    Komentarze

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Pozycja na podłodze obok Lary nie była tak wygodna jak sofa, którą opuścił, ale zapewniała dobre towarzystwo. Kobieta obok jego ramienia emanowała energią, która i jemu się udzielała, spijał ją jak rasowy wampir. Miał z tego miejsca tez dobry punkt obserwacyjny na miętoszącego Collinsa. Słuchał go uchem jednym, uwagę skupiając na wcześniej podjętych decyzjach. Wynajął drugie auto, hotel i zarezerwował czas trzody na jutro. Zaczął nanosić nowe dane na mapę wycieczki, kiedy czułe ucho zarejestrowało zaklęte w enigmę słowa Brendana.

    Siedział skupiony i słuchał licząc, że ktoś mu wytłumaczy, nie chciał na głupca, czy ignoranta wychodzić.

    I znów na jedzeniu się skończyło, to mu przypomniało o głodzie. Nim się jednak ruszył obwieścił swoje.

    -Mamy wynajęte drugie auto. Pokój w Hotelu Grande. W garażu podziemnym lotniska wsiądziemy na dwa auta i pojedziemy w stronę hotelu. Hotel Grande jest wprawdzie budynkiem międzywojennym, ale posiada duże piwnice, nie do końca zagospodarowane. To idealne miejsce by schować tam wampiry z klasą. Mało kto wie, ale piwnice te mają wejścia do kanałów pod miastem. - zawiesił - Tam nie pojedziemy z delegacją, tam pojedzie moja trzoda. Po drodze do hotelu jest długi tunel drogowy, w tunelu jest kilka wejść do kanałów burzowych. Bez obaw, nie będziemy brnąc w gównie. Tamtędy dostaniemy się na posesję przy Lower Hill 123. To były budynek ambasady Republiki Federalnej, obecnie przeznaczony do rozbiórki. Budynek pochodzi z okresy zimnej wojny i posiada schron atomowy, oraz drogę ewakuacyjną. O tych rzeczach wie może jakiś stary Niemiec na wakacjach w Turcji, ja i kilku nerdów. Tam właśnie ukryjemy naszą delegację. - wstał i rozłożył ręce - Trzeba będzie jeszcze dograć jak rozlokujemy trzodę i spokrewnionych w autach, ale na tą chwilę to chyba dobry plan.

    Jakby mu się humor poprawił. A gdyby się jeszcze udało kogoś wyssać na gorącą głowę.

    Rozgrywka

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie rodziny Oguniesi

    Stygły emocje, czas zwalniał, bladło przyspieszenie, które tak polubiła Brazil. W drżeniu rąk schodziła ze sceny adrenalina. W skurczu usta wiążąc. Dopiero ogarnęła wzrokiem prowizoryczny stół operacyjny i pacjentkę, znów dumna skrycie, że bierze w tym udział. Kluczowe bierze, a nie czas przeszły naostrzyły zmysły, gotowe na nową i nową dostawę hormonów.

    Moment konsternacji Hartleya po dokładnym odczycie biomonitora spostrzegła tylko przez to, że na nią popatrzył, zapisała obraz na chwilę w pamięci gogli i wysłała do analizy impom. Spojrzenie medyka sugerowało, że sprawa może być dobrze poplątana.

    Pozwoliła Mackinaw wysłać wiadomość do Leifa sama stanęła na drodze wodza Czakkasów, ów mało jej nie stratował.
    -Gdzie!? - wyrwało się tylko kiedy zatrzymał swoje dwie i pół setki funtów mięśni tuż przed Artemidą.
    -Zaczekaj proszę - zrobiła krok w tył na długość ramienia. - Szukajcie Nkechi, ratujcie Chinwe. Zanim obrócisz gniew na Badgera albo Wolverinos, niech to ostrze sprawdzi twój haker, albo technik. To może być jakaś prowokacja. - wydusiła jednym tchem - I Dong. - dotknęła go delikatnie w dłoń - Jestem z Tobą.

    Pozwoliła wielkoludowi działać, nie liczyła, że odpowie tym bardziej wylewnie. Wróciła do przyjaciela, wiedząc, że sprawa jest w toku. Kiedy Dong zniknął za drzwiami do pokoju nachyliła się nad Towarzyszem może nadto konfidencjonalnie.

    -Co ona ma we krwi? Dawaj! - ponaglała, chociaż digitalni słudzy już nieśli jej teczkę z danymi

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa