Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
NanatarN

Nanatar

@Nanatar
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
139
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Megablok, mieszkanie Adeoli

    Napędzana podejrzliwością hakerka prześlizgneła się po każdym sieciowym urządzeniu w zasięgu, dopiero wtedy obeszła na wzór komandosów z popularnych rolek wszystkie pomieszczenia. Czysto.
    Jakby niedowierzając własnym zmysłom, że mieszkanie bezpieczne, ale wypełniła polecenia Hartleya. Asystując łakomie łowiła każdy szczegół, równie łakomie jak programy, obdarzone nowymi zmysłami, spoglądające na verite jej oczami, nie przypadkową kamerą. Te prześcigały się w mądrościach i interpretacjach czerpiąc swoją wiedzę z maszynowo przeglądanych plików instruktarzowych i baz danych. Zepchnęła je w cień, by nie wprowadzały zamieszania.

    W torbie narzędzia. Kombinerki. Poddała się protezie, żeby wystudzić emocje. Wyważonymi ruchami wzięła torbę położyła w świetle i wybrała narzędzie. Starała się nie odzywać. Murzyn się mocno dobijał, przepuściła go, bo ten miał przynajmniej maniery.

    -Potrzeba na leki to mam. Krew też dam. Mam zerówkę na plusie - wypowiedziała cicho po konsultacji z programem. - Mów co trzeba.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Post poszedł, no chyba Brazil w to nie do końca uwierzyła. Deklarowała zostanie w korytarzu, ale już w weszła to weszła. W progu stoi drzwi zawarła.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    Mieszkanie rodziny Ogunlesi

    Trudno byłoby Artemidzie opowiedzieć jak dostała się z miaszkadła paczki do mieszkania rodziny Ogunlesi, a przecież aspirowała do gatunku wiecznej pamięci. Daleka była jeszcze jej droga do post człowieka.
    Skupiła się na goglach otrzymanych od Macka. Rzecz, która była jej bardzo potrzebna, ale wciąż na dalszej pozycji na liście zakupów. Śledzenie dwóch obrazów wymagało większej koncentracji, hakerka potraktowała to jako dobry test. W strefie handlowej wychwyciła kolegów w sklepie z bronią, ale równie jak jej przyjaciel uznała, że nie ma czasu na pogaduchy.

    Zaraz zaczęła sprawdzać kamery w zasięgu zmysłów. Na chwilę zapomniała o zakupowiczach. Nie mogła wyjść z podziwu jak przydatny przedmiot użyczył jej Hartley.

    O Dingo i HiFi przypomniała sobie dopiero pod drzwiami Ogunlesi.

    NoiseFeed Brazil do Dingo ]
    Brazil Widzałam was w sklepie trzy minuty temu. Mamy z Hartleyem interwencję medyczną. Nasze miszkadło puste.
    Brazil Wysyłam pineskę z naszym położeniem

    Jak to szybko śmigało i ogarniała tyle rzeczy na raz.

    Weszli. Krew, dużo krwi, żeby nie spanikować musiała się Brazil czymś zająć. W przebłysku świadomości zamknęła drzwi. Pozostając przy wejściu poleciła kobiecie odsunąć się od rannej. Ledwo chwilę na niej skupiła uspokajając i pozwalając przyjacielowi działać.

    -Nie martw się. Pozwól mu pracoać, jak będziesz spokojna to będę mogła mu pomóc. Zrobiłaś dość. - wypowiedziała stanowczo
    Tymczasem impy, karmione obrazem z gogli, analizowały obrażenia i wysyłały zamówienia na medykamenty, te korelowała Torquemada ze swoimi zasobami. Wszystko do konsultacji z medykiem.

    NoiseFeed Brazil do Dingo
    Brazil Mamy tu dużo krwi, ktoś pociął nożem młodą dziewczynę.
    Brazil Sprawdzam mieszkanie

    Wszystko trwało ledwie kilka sekund, Brazil ściskając w garści nóż do PCV ruszyła osobiście do przeszukania mieszkania. Zaczęła od namierzenia wszystkich urządzeń sieciowych w zamiarze wychwycenia niepasującego/nadmiarowego smarta. Przykleiła się do lewej ściany.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Lokal U Tooley'a, Wczesny Wieczór. Pochmurnie.

    Udając się na spotkanie Vigo wprzódy był bardzo zaaferowany, ale egzaltacja prędko przeszła w melancholię, kiedy pedałował zużytym bicyklem miejskimi ulicami. Równie martwy jak on sam stary rower skrzypiał przy każdym naciśnięciu pedałów. Mogłoby się to wydawać udręką, ale w głowie Bleinerta układało się w symfonię ulicy razem z uderzeniem resorów kiedy koła najeżdżały na dziurę w drodze, z piskiem klaksonów na skrzyżowaniu bez świateł. Kiedy dotarł na miejsce czuł niemal rozczarowanie.
    Vigo w opozycji do swego pojazdu był zadbanym mężczyzną, owego wieczoru ubrany był w jedwabną koszule koloru truskawek ze śmietaną, czarną skórzana marynarkę, miękkie grafitowe spodnie i sznurowane skurzane buty. Pachniał Boss Classic, choć zdecydowanie brakowało dodatku jego potu.

    Ku swojemu zaskoczeniu nie przybył jako ostatni, toteż trzeba było wymienić uprzejmości i zaczekać i to czekanie zdawało mu się wiecznością.
    Udręka się skończyła i dostał cukierka, zjadł prędko, to znaczy przeczytał, kiedy i reszta się zapoznała przeczytał raz jeszcze i kolejny. Nie żeby nie dowierzał, ale starał się zapamiętać szczegóły, tak łatwo się rozpraszał i łatwo gubił wątek tak poważnych pism.
    -Jeśli pozwolisz Lara - przerwał spokrewnionej - dajmy tym dobrym obywatelom zarobić, nie zachowujmy się jak gangsterzy. Zostańmy tu proszę was jeszcze chwilę. Mamy przecież całą wieczność. - mrugnął.

    Podszedł do kontuaru. Uśmiechem kupując Ann'e, kelnerkę, zamówił dwie sałatki, tosty, trzy kawy i karafkę wody. Zapłacił gotówką, zostawił napiwek. Dawno już nauczył się jak oszukiwać, że zjadł pół porcji. Na sałatkach i tostach było najłatwiej.

    Chwilę później wypytywał Amandę jakie akcje powinien kupić. jakby była jasnowidzem, a on idiotą.
    -Przecież wiesz, że mam fundusze, a Ty informacje - babrał sałatkę.

    Spojrzał w okno na Vigo odbitego, na vampira po drugiej stronie szyby. Tamten jadł sałatkę ten tylko udawał. Nie mógł dojść po chwili którym jest, zagubił się w odbiciach kolejnych. Poczuł wreszcie ściśnięty w ręku papier i wrócił, tak mu się przynajmniej wydawało, że wrócił. Znów list rozwinął. Nie musiał patrzeć treść znał na pamięć, wzrok zogniskował w przyszłości.
    Uśmiechnął się ujmująco oceniając nastroje koterii.
    -A znajdzie się miejsce w twojej furze West dla mojego składaka? To wciąż porządny rower, żal go zostawiać dla sępów.

    Prawda była taka, że nikomu nie chciało się kraść takiego złomu.
    Bleinerta zaś ukuł prawdziwy głód.
    -Dokąd jedziemy?

    Rozgrywka

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Popatrzył na Fruwacza Noa i zagryzł usta.

    -Sami nie jesteśmy w stanie tego zrealizować. Potrzebujemy pomocy tutejszych. Tak w skompletowaniu sprzętu jak i otwarciu przejścia.
    -W starych papierowych opowieściach słyszałem o wosku w uszach, tak pewien bohater ratował się przed potworami, które wabiły śpiewem. Wiem, że to nie to samo, ale warto spróbować. - wstał, kontynuował - dźwięk to drgania powietrza. Jeśli strzeliłbym z rewolweru w małym pomieszczeniu z dzwonkiem, to nawet nie uderzając go pociskiem wprawiłbym go w drgania. Tak przenoszą się drgania w powietrzu. Dlatego nie wystarczy zatkać uszu, trzeba zabezpieczyć też cały czerep. Nałożyć na głowę coś jak wiadro, z grubym szkłem na oczach. Muszę tylko obliczyć jaki powinien mieć kształt.
    -To dość niebezpieczne zadanie i chyba nie powinienem narażać nikogo poza sobą na wynik własnego eksperymentu. Kask będzie wszak moim eksperymentem. Bo jeśli dla ciebie Fruwacz jest to interes to ja robię to z samej ciekawości. Oczywiście boję się jak cholera.
    -Może jasna rzecz pomóc. Znasz się na technicznych sprawach?

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Taki był do przodu Nao, a jak wszystko zebrał do kupy to prawie nasrał w gacie. Ledwo opanował przyspieszony oddech, poczuł, że dłonie mu się pocą, a w gardle wciąż piach. Kilka razy gardło przepłukał, mając czas na przemyślenie swoich słów.

    -Hm! Hym! - zakaszlał - Nie wiem czy chcę tam jeszcze schodzić po tym co się tu dowiedziałem. Tajemnica mnie kusi, ale cena wydaje się wysoka. - napił się wreszcie gorzałki i nabrał animuszu - Zbierzmy wszystko do kupy.
    -Mamy ośrodek, ale nie mamy źródła. Nikt go nie znalazł, tak stoi w dokumentach i dlatego zatkali. Nie jest to odosobniony przypadek bo z podobnym zjawiskiem choć o mniejszym nasileniu spotkałem się w strażnicy.
    -W raportach mowa o wystawieniu akustycznym. Może zatem odcięcie od bodźców akustycznych uczyni kogoś bezpiecznym. Jak to zrobić? Poprzez odcięcie zmysłu słuchu i ograniczeniu wystawienia głowy na inne fale akustyczne (dźwięki, nie koniecznie słyszalne dla ludzi). Trzeba by jakiś kask zbudować.
    -Kluczowe byłoby zabezpieczenie. Raz związanie nurka liną, tak by nie mógł się odciąć, dwa, i to najważniejsze. Pilnowanie czasu. Jak dla mnie max to cztery minuty.
    -Kolejna rzecz to dziennik zapisu, bo nurek może popaść w obłęd. Miernik fal akustycznych zamontowany tak, by nurek nie miał do niego dostępu. Tylko był nosicielem. Miernik z zapisem transmisji, nie wiem, czy możemy taki zrobić, Albo jakieś radio. Tam odbiornik tu miernik.

    Znów się napił.

    -Co o tym sądzicie?

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [Przysługa] Dramatis personæ
    NanatarN Nanatar

    To proszę;

    Vigo Bleinert

    Ostrożnie uśmiechnięty z pozoru trzydziestolatek. Szczupły, wystarczająco wysoki (czasem nosi lekkie obcasy), urodziwy spokrewniony. Nerwicowy co ukrywa pod nonszalanckim stylem i dobrymi manierami. Lubi pić często, ale ma jakieś swoje fetysze. Pisze kiepską poezję, trochę lepsze kompozycje na gitarę. Dobrze wykształcony. Jest konsultantem Historii Sztuki. Jego języczkiem u wagi jest architektura szkoły chicagowskiej. W obejściu jest raz wyrachowany innym razem ulega egzaltacji i daje się ponieść chwili.

    Z pozoru melancholijny i nieobecny w sytuacjach kryzysowych jest dobrym negocjatorem.

    Kiedy poznawał koterię mieszkał w małym parterowym betonowym domku. Trochę w krzakach przyznać trzeba. Dość surowo.
    Bredził coś o duchu w piwnicy i nikogo tam nie wpuszczał. Można było za to u niego zamówić broń, sprzęt. Czasem zapominał o długu. A przynajmniej przestawał się upominać.

    Nie zabiega o wpływy, żywi się na równi vitae, co nieoczekiwanymi zmianami w nieżyciu.

    wampir1.jpg

    Chcecie to wszystko razem z nim?

    Ma przyjaciół i wrogów poza spokrewnionymi.

    Materiały

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Opowieści kompanów chłonął Cohen jak alkoholik wódkę. Poczuł, że w ustach mu zasycha, nalał wszystkim wody do kubków, ale ile by w siebie nie wlewał nie czuł ukojenia. Wiele w drodze widział i niejedno sobie wyobrażał, ale nie sądził, że jego najczarniejsze myśli mogły być tak prawdziwe.
    Szczerze miał nadzieję, że jest logiczne wytłumaczenie, że może gaz, albo kwas lizergowy, aż spadła na niego monada. Klątwa, którą wymyślił, wyzywała go do pojedynku.

    -Doszliśmy na wzgórze z tą strażnicą. Antena zerwana, obozowisko opuszczone. Zostawiłem Liorę z przewodnikiem i poszedłem do strażnicy. - zagryzł usta - I tam wołało mnie po imieniu. Nikt, żywej duszy. Tak jedno łóżko zaścielone, ale w sumie bałagan. Rozejrzałem się, znalazłem notes, w którym ktoś pisał o omamach, oddałem go Adze. To właściwie tyle, choć po tym co opowiedzieliście nie wiem, czy cokolwiek z tego było prawdą. - wstrzymał. - Wychodzi na to, że ktoś eksperymentował z telepatią. Nie sądziłem, że to jest możliwe, choć są takie teorie.
    -Chciałem zejść w zamknięte korytarze, bo miałem nadzieję, że będę to w stanie jakoś wytłumaczyć naukowo, że to jakaś trucizna w powietrzu. Teraz sam nie wiem. Nie wiem jak byśmy mieli się z tym mierzyć, ale może warto nauczyć się czegoś o tej nauce. Masz racje Wół, wszyscy się za tym uganiają. Wcale się nie dziwię. Reasumując chciałbym zejść tam gdzie ty Wół, ale w masce tlenowej, zabezpieczony liną.
    Sięgnął do skrytej kieszeni, jak prostytutka pod stanik.
    -Jest jeszcze to. - Pokazał telegramy, sprawdził przy tym, czy treści, które przeczytał dalej tam są, czy nie były tylko jego zwidem.

    -Pomyślałem, że powinniście wiedzieć. To nie powinno wpływać na naszą ocenę sytuacji.

    Telegramy:
    "...potwierdzam otrzymanie nowych współrzędnych przemarszu Grupy Grahama..."

    "...nasz konwój zmieni trasę zgodnie z ustaleniami..."

    "...Dywizja przejmie kontakt z celem około godziny 17. Opóźnienie naszego konwoju pozwoli uniknąć..."

    "...w imię Światłości stratę Grupy Grahama uznaje się za dopuszczalną,
    jeżeli umożliwi to bezpieczne przejście transportu..."

    "...namiar na konwój Grupy Grahama został podany, ...agent potwierdził odbiór współrzędnych..."

    "...kimkolwiek jest ten Graham, to ma srogo przejebane..."

    -Nie podoba mi się, że na wjeździe do tego miasta trzeba zostawić broń. Wolałbym się nie rozstawać. No i zemstą się nie najesz. Możesz sycić się nią całe życie, ale jak ją spełnisz twoje naczynie będzie wypełniał tylko piach. Jakbyś był martwy za życia. No i zupełnie nie wyobrażam sobie jak byś miał zajść generała. Zabijesz jednego wyrośnie następny, jeszcze gorszy. Jak dotąd mieliśmy wiele szczęścia. To co kontrolowane zejście? Jeśli znajdziemy, lub zrobimy maski.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • Ogarnę start sesji w Wampira i robię R do 5ed WFRP, będą chętni?
    NanatarN Nanatar

    Ja z kolei wolałbym żebyś zajął się bieżącymi sesjami, a nie planowaniem kolejnej rekrutacji.

    Sondy

  • Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Nie zajmę stanowiska. Stworzenie numeromancji Vigo było wystarczającym wyzwaniem.
    MG z pewnością sprawiedliwie to rozsądzi.

    Pewnie i tak wszyscy byśmy zginęli, gdybyśmy nie byli martwi.

    @wired myślisz tu dać kikla słów dossier postaci, czy wpleść w wątki fabularne?

    Komentarze

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Tak jest: Skoryguje. Żeby nie było, że wariatka wszystkich podsłuchuje.

    Komentarze cyberpunk2077

  • Morphameron
    NanatarN Nanatar

    @morph , nanatar ściąga kapelusz. Skrojone bespoke.

    Sama sonda niesie taki ładunek pomysłów, że można wyobrażać tygodniami.
    Przyznaje rację Grekwi, że tak napisane, że we wszystko bym chciał. Mam oczywiście swoich faworytów, sesje do których z pewnością się zgłoszę.

    Jednostka 13 - prócz tajemnicy zapowiada dynamikę
    Lot 20-966 - no bo cyberpunk i w takiej scenerii, cieszy mnie to wyciągnięcie cyber z NightCity
    Nie-Bo-Bo - to w sumie z kolei Cyberpunk, bez cyber
    Monada - ciekawe czym będziesz nas chciał zabić.
    The King in the Silver Mask - będę twoim Robin Hoodem
    Ostatni rozdział - normalnie szklana cebula na Mazurach

    Reszta oczywiście równie godna rozważenia, a znając warsztat i pomysłowość Morph'a będzie dużo możliwości by polec w sposób nietuzinkowy.

    Czekam rekrutacji.

    Sondy

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    H10: Mieszkadło Paczki; Późne Popołudnie

    Pożałowała hakerka, że się szmatami zajęła, a nie zareagowała w porę. Chodziło o kamerę w telefonie dzwoniącego malca, sprawa była na szczęście do odkręcenia. Kamery, wcześniej kamery do sprawdzenia w pobliżu mieszkania zajmowanego przez rodzinę Ogunlesi, na tę chwilę zamarła Brazil, równie jawnie co nieporadnie okazując, że nie potrzebuje fizycznego interfacu do kształtowania przestrzeni sieci.

    -Nic tam nie ma w pobliżu, żadnej podejrzanej grupy. Zaczekaj! - choć twarz Hartleya wyraźnie mówiła, że nie zamierzał czekać. - Czekaj kurwa, idę z tobą. - zrzuciła ze stópek niedorzeczne klapki i wsunęła niedawno skrojone w Chinatown balerinki. Zawahała się jeszcze, czy zabierać ze sobą decki Shivy, miała obawy by je zostawiać w pustym mieszkaniu, z drugiej strony nikt inny też się nimi nie martwił. Wcisnęła je za stos ubrań, których dawno powinna się pozbyć.

    Już wychodząc za Mackiem, założyła na drzwi czterdziestoośmio znakowy kod. Kamerę opodal drzwi zapięła na decku i dała do podglądu Murzynowi. W razie zainteresowania ich lokalem miał informować. Plan oczywiście nie był idealny, ale nieco uspokoił obawy Brazil o to, że chodziło o wyciągnięcie z mieszkania właśnie ich.

    Kobieta tuptała i podbiegała starając się dorównać mężczyźnie kroku.

    -Czekaj - ciągała za rękaw. - Tak, to może być zasadzka, ale na ciebie? Przecież nie masz w tej torbie za grosz dragów. Może ktoś chce ściągnąć rippera na nielegalne patroszenie, albo.. sama nie wiem. Zrobimy tak, na miejscu wejdziesz sam, albo - się jej przypomniało - możesz poprosić tego małolata o włączenie kamery na smarcie? Niech pokaże pomieszczenie, powiedz, że chcesz obejrzeć rany i innych domowników.

    Owej chwili zdała sobie hakerka sprawę jak by jej pomogły zwykłe gogle z wyświetlaczem, ale dopiero zaczęła wychodzić na prostą z kasą. Jedne zakupy walczyły z innymi. Widziała taką szminkę, nowy model Profanity nr 1212.

    Znów musiała przyspieszyć kroku.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    NanatarN Nanatar

    Sprawdzanie dysków Shivy zajmie cały dzień. I jeszcze dłużej. To jest niemożliwe, żeby Brazil tak wytrwała cały dzień z deckami. No nawet jak, chociaż te programy hulają szybciej. To ustalmy kilka spraw.

    1. Z jakim sprzętem mam do czynienia?
      a)Deck - narzędzie netrunnera
      b)Dyski z danymi - Ile?
      c) Chipy, dostawki, peryferia?
    2. Zaplanujmy działania:
      a) sprawdzenie sprzętu z zewnątrz, zdejmując obudowy. Nr. seryjne, zamienione części.
      b) podpięcie do tabletu jako monitora. (Każda rzecz osobno)
      c) Po rozpoznaniu podpięcie do sprzętu wyposażonego w programy intruzyjne.
      d)...

    Rozegrajmy to fabularnie.

    No i o jakie AI chodzi? Dostępnego w sieci użyć nie mogę, bo pewnie darmowego dawno nie ma, a i tak zbierałby informacje o tym co robię. Oszukiwanie go to rzecz niewarta.
    Kilka mich programów ma funkcję pseudointeligencji, to pewnie o nich mowa.
    No i inteligencję mają wielordzeniowe systemy danych. To są prawdziwe SI. Takiego nie mam.

    Na teraz i tak działam z Mackiem.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Cohen nim odszedł ze strażnikami wysłuchał do końca słów Woła. Uśmiechnął się przy tym i do własnych przewrotnych myśli, jak i do sensu wypowiedzi, żeby lepiej miast unikać, a najlepiej założyć własną farmę.

    Pogwizdując swoim zwyczajem zapamiętywał rozkład korytarzy i kwater. Nie tak, że nie ufał, lubił wiedzieć gdzie jest.
    Pokój w którym go przyjęli był można by powiedzieć luksusowy, wybetonowany, oświetlenie było jasne, wyposażenie skromne, ale w doskonałym stanie. Duży szklany stół z grubym metalowym stelażem stylizowanym na cztery przypadkowo ułożone szyny, z atrakcyjnym wykończeniem rdzy. Noa podejrzewał nawet, że może to być artefakt wyświetlający obrazy, ale nic takiego się nie wydarzyło. Szept stała lekko spięta za plastikowym fotelem kubełkowym w którym rozparł się szpakowaty mężczyzna, którego już z nią widział, zaś trzecia osobą był młody negr o wyjątkowo rzeźbionym obliczu. Pił herbatę z dużego kubka z napisem Super Tata z uśmiechem bożka.

    -No i jak Cohen? Czego się dowiedziałeś? - oderwała go od oblicza młodzieńca Aga. - Wybacz to są Vini i Leo - na co bożek błysnął złotym zębem.

    • Noa - uprzejmie przedstawił się rewolwerowiec.

    Poprawił postawę, jak do raportu.

    -Po drodze mijaliśmy stworzenie będące w naszej ocenie wynaturzeniem, co więcej oceniam, że doszło do konfrontacji dwu zwierzęcych form mutantów i jedno zżarło drugie. Tropiciel doskonale wywiązał się z zadania i bez innych niespodzianek dotarliśmy na miejsce. Należy tu zapamiętać, że kto inny może nie mieć tyle szczęścia.
    -Do rzeczy Cohen, co w wieży? - przerwał mu leniwie Vini

    Noa się uśmiechnął.

    -Wieża stoi zaklęta pośród szumu traw, wiatr wypełnia wszystkie szczeliny w nieskończonej entropii.
    -Naćpałałeś się?
    -Nie, ale nie odmówiłbym szklanki brandy. - Viki przewrócił oczami, Leo podał mu szklankę z rudym płynem, a Aga się uśmiechnęła.

    -Od razu zauważyliśmy zerwany kabel od anteny. Po wstępnej obserwacji zarządziłem kolejną z innego punktu. Tam zostawiłem Liore i Corneya. Do strażnicy udałem się sam, mam wrażenie - zaczął ostrożnie - że była to wydeptana ścieżka, wydeptana między wysoką trawą.
    -A ten swoje - skarżył się Vini
    -Jak mówiłem wydeptana między trawami, pośród których śpiewał wiatr. - upił, pochwalił mimicznie, kontynuował - Do wnętrza dostałem się bez trudu. W środku panował bałagan odpowiedni do czasu zerwania kontaktu. Radiostacja zdaje się sprawna, ale nie mieliśmy komponentów i narzędzi do naprawy zerwanej anteny. W pobliżu nie znaleźliśmy ani zwłok, ani śladów walki.
    -To wszystko? - zapytała Szept
    -Nie, jedno nie pasowało. Jedno łóżko było zasłane jakby ktoś miał tam wrócić. Nie wykluczam zatem faktu, że ktoś tam się zatrzymuje, ale przez pół dnia obserwacji nikogo nie widzieliśmy.
    -Znalazłeś w środku broń i amunicję.
    -Znalazłem, ale ktoś mi ukradł. To nic nadzwyczajnego. Ktoś porzucił zapasy jedzenia, broń i kontakt z bazą. Dlaczego?
    -To my tu zadajemy pytania Cohen? - to był Vini
    -No właśnie, czekam na to, którego nie odważyliście się zadać.

    Popatrzyli po sobie.
    -Co jeszcze znalazłeś? - zaczepił szczebiotliwie bożek.
    Noa sięgnął do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki. Powoli wyciągnął notes i uniósł go w dłoni. - To nie pismo święte, to coś lepszego.
    -Czytałeś? - znów on
    -Jasne. To było moje zadanie.

    Piękny podszedł krokiem tancerza i przejął z rąk Noa artefakt? Skierował się do Agi, otworzył, czytali, patrzyli na niego.
    -Coś jeszcze?
    -W sumie tak.
    -Miałeś jakieś niedogodności...psychiczne? - nie wytrzymał Vini
    -Nie - miękko skłamał Noa - ale może inni nie będą tak odporni. Nie widziałem na miejscu żadnych roślin i grzybów mi znanych, które wywołują omamy, nie wyczułem żadnej substancji.

    Wszyscy w trójkę podawali sobie notes.
    -Mogę się udać do przyjaciół? - przewał im Noa
    -Zaczekaj?
    -Chcielibyśmy znać twoje zdanie.
    -Moje zdanie?
    1.sabotaż z zacieraniem śladów,
    2. atak chemiczny - długofalowe wystawienia na środek (pochodzenie wrogie dywizje, lub mutacje przyrody)
    3. atak monadalny. Istnieje teoria o odziaływaniu na siebie myśli ludzkich, takiej teleepatii poza naszą kontrolą, ujednolicone myśli, tworzą monadę. Twór pochłaniający inne myśli i wciąż mutujący.
    4. tlenek węgla jest bezwonny, mocno trujący i wywołuje omamy.

    -Ja pierdolę idź już Cohen i nie wracaj. To znaczy nie wyjeżdżaj z Jaru jaszcze. Odezwiemy się.
    -To ja się odezwę wcześniej. Mój kompan był w tunelach, które mnie interesują. Pogadam z nim i wrócę. Tymczasem zanim wyjdę proszę o moje mapy, broń, amunicje i wahę, które były mi obiecane.

    Wyszedł dopiero jak dostał pieczątkę na wszystkich wcześniej przygotowanych dokumentach. Od razu udał się do działu zaopatrzenia, wiedząc, że z pełnymi kieszeniami, będzie miał czym się z Wołem targować. Najszczęśliwszy był z map, które ściskał pod sercem. Znów załadowany pod sufit jak pickup wtargał się do wspólnej celi.

    -No to mam jeszcze trochę bułeczek.

    Z radością zapiął do pasa Anakondę. Rozejrzał trzy razy po pomieszczeniu, dwa razy sprawdził czy nikt nie podsłuchuje.
    -Wszyscy są? - upewnił się pytając Liory

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    H10: Mieszkadło Paczki; Późne Popołudnie

    Ledwo stuknął, a drzwi się otworzyły, wcale ich nie kluczowała. Zdała sobie sprawę, że nieco za prędko otworzyła, spuściła wzrok na dużą militarną torbę, do której zdążyła już spakować decki Lacorix, jej straszydło niewinnie spoczywało na materacu. Miała tajemnice.

    -Co jest? - wychrypiała ledwo z zaciśniętego gardła. Otworzyła szerzej - Wejdź. - odsunęła się i zabębniła paluszkami bosych stóp o linoleum.

    Brazil widziała, że Mack jest wzburzony i wiedziała, że odebrał telefon z piętra wyżej, ale za konieczne uważała, żeby sam wprowadził ją w temat.

    -Co się stało? - pytała, ale już wsuwała stopy w klapki, na rozciągnięty podkoszulek z logo programu Nighty Overlord NO zarzuciła ciężką kurtkę, po tą ją nabyła, i tak wyglądała jak fleja, nie wliczając nowej fryzury. Postanowiła i to zepsuć, założyła na czubek głowy kocie uszy. Uśmiechnęła się do tłumaczącego sprawę przyjaciela.
    Swój deck zamknęła w małym plecaczku, utwardzanym w środku płytami grafitowymi. Zaciągnęła mocno na ramionach. Nie zapomniała o kontrolerze, nożu do PCV i smarcie. Na tym ostatnim sprawdziła lokalizację lokalu, z którego nadeszło połączenie, wnosząc, że to niedawno odbyta rozmowa tak wzburzyła Hartleyem.

    Wreszcie przekrzywiła główkę spoglądając zmrużonymi oczami na Macka.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [V5] Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Miałem zawirowanie w życiu, i te: Chwile słabości.
    @wired jeśli wyrobisz się i rozpoczniemy bez opóźnień to chętnie zagram.

    @miraaz @aiko @archiwumx @lord-melkor

    Wybaczcie zamieszanie w temacie.

    Archiwum

  • [V5] Przysługa
    NanatarN Nanatar

    Rezygnuję z udziału.
    Wszystkim, którzy poświęcili czas odpowiadając na moje pytania bardzo dziękuję.

    Archiwum

  • [Autorski storytelling] Ropa i krew
    NanatarN Nanatar

    Bezpieczne miejsce w Jarze

    Ile mógł przewijał Cohen utarte słowa, kolegów wypytywał, uważny, gdzie się wahają, w pamięci notując, a ponad wszystko szukał miejsca dobrego do rozmowy. Miał już ciągnąć na niskie poziomy do techników, ale przyszło mu do głowy, głowy dość prostej, choć uczonej, że najlepsze będzie miejsce publiczne. Jadalnia. Tam kompanów zaciągnął.

    Ruch dość nieduży o tej porze. Dostali zupę, Dotarło do niego jak był głodny. Dopiero jak skończył swoją miskę, nachylił się nad stołem. - Znalazłem coś więcej niż wszystkim powiedziałem w opuszczonym posterunku. Proszę was byście byli spokojni - wyczekał - Mam telegramy, w których mowa o waszej starej ekipie. Tu wam nie pokażę. Zaraz wezwą mnie do tutejszych mądrych i trzeba będzie podejmować decyzję, dobrze, że przynajmniej z pełnym brzuchem. - zażartował.

    Spojrzał na wchodzących do jadalni mężczyzn - Tymczasem muszę chyba wyspowiadać się szefowej - odpiął pas z bronią i wręczył Wołowi. - przechowaj proszę, to więcej niż tylko rewolwer.

    Cohen udał się z ochroną na sprawozdanie do Szept. Sam był bardzo ciekawy co powie na jego rewelacje. Broń działająca na myśl.

    Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    NanatarN Nanatar

    H10: Mieszkadło Paczki; Późne Popołudnie

    Pozornie zawieszona na połyskujących w ledowym świetle cukierkach, Brazil uważnie śledziła ruchy Mackinaw. Zamieszanie w kuchni, dopiero co odbyte nurkowanie, zakupy, obiad i echa wczorajszego wieczoru, wszystko to bodźcowało jej głowę nie pozwalając skupić się na zadaniu. Ledwo się powstrzymała, żeby zniszczyć dzieło fryzjera i potarmosić blond czuprynę. Rozproszona, a kiedy tylko powracała myślami do zadania ogarniała ją panika.

    Pytanie Hartleya o to jak zamierza się zabrać do sprawdzenia zawartości decków Lacorix jakoś ją ukierunkowało, przynajmniej na chwilę. Hakerka wstała, zdając sobie sprawę, że wciąż jest w bieliźnie i płaszczyku, założyła grube dresy, tyle musiało wystarczyć do jutra kiedy odbierze zamówienie z Heresy. dres wbrew nazwie nie był wygodny, ale trwały i nieco pancerny. Nazywano ten model osiedlówy, bo dobrze sprawdzał się podczas bójek na noże między blokami. Osiedlówy rozdawano na talony dla najbiedniejszych. Kto choć raz nie był najbiedniejszy? Każdy brał osiedlówy.

    -Wracając do decków - zaczęła wróciwszy do decków - najpierw to rozpakuje, sprawdzę lokalizatory - zaczęła się przekrzykiwać z dzwoniącym telefonem Macka - następnie numery seryjne i hard, a zanim zaloguję się deckiem podłączę do tabletu... - urwała, bo Hartley już jej nie słuchał. Odebrał telefon.

    Rozczarowana zastygła z otwartymi ustami. Nie śmiała przerywać koledze, nawet zawstydziła się swojej reakcji, odwróciła głowę, żeby nie spostrzegł. Posmutniała, że tak trudno było skleić paczkę w rodzinę, że wciąż pyta, nikt nie odpowiada, Shawn nie odpowiedział, Swich nie wiadomo z kim. Chcieli tylko efektu, jak od frytkownicy, zrób frytki, wyszukaj informacje.
    Powinna wrócić do decków, ale ciekawość nie odpuszczała. Demony szeptały do uszu, bo może w tej rozmowie kryła się tajemnica Macka, którą podejrzewała Torquemada. Połączenie bezbłędnie zlokalizowała, bo tą ścieżką przekierowała identyfikacje IP. Wystarczyło pomyśleć, chcieć, deck spoczywał obok, impy czekały.

    Mieć tajemnice, poznać tajemnice, walczyły o lepsze w znów zogniskowanym umyśle Artemidy.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa