Eh! Coś mi ten tutorial wyjaśnił. Zdecydowanie słabsze te wampiry. Dziękuję za deklaracje pomocy, odezwę się do Was w najbliższym czasie.
Czyli kogo mamy w grupie:
Banu Haquim
Brujah
Toreadore
To ja się skłaniam ku Malkavian.
Wolałbym Camarillę, ale może lepiej znacie realia.
To może Wired zrób proszę takie kompendium: Kto jest księciem, kto szeryfem, ile wampirów, o których wiemy, gdzie jest teatrum, jakie klany przeważają, główni adwersarze dworu i spokrewnionych w Chicago i okolicach. Magowie, Garu, szefowie gangów śmiertelników i politycy, którzy mogą wiedzieć o spokrewnionych, albo wiemy, że są przez nieśmiertelnych skorumpowani. Bez opowieści tolkienowskich. Suche fakty.
Nanatar
Posty
-
[V5] Przysługa -
[V5] PrzysługaCzekałem na jakieś konkrety na temat rozgrywki. Jeśli miałbym wziąć udział potrzebuję mechanicznego supportu, jak nadmieniłem wcześniej nie znam piątej edycji i nie wiem czym to się je.
Wielkoświatowe waśnie i polityczne roszady to nie na moją głowę, a zatem i na głowę mojego bohatera/ki.
Żeby mieć choć koncept postaci musiałbym mieć pojęcie o mechanice gry.Jeśli zatem MG jest skłonny poświęcić mi nieco czasu to bardzo proszę, jeśli nie, to odpadam.
Czego oczekuję: Romansu z nieżyciem.
Czego nie chcę: Pisać elaboratów skąd bohater wziął trzy krople krwi żeby nie zasnąć, czy tam wpaść w szał. Nie wiem jak to się objawia.Pojawiła się kwestia wspólnych punktów, a nie wiem nawet ile mam tych swoich. Wspólne pule znam z Garu Apokalipsa, zawsze najlepiej służyły alfie.
Tak, że tego: To prowadzi do jeszcze bardziej skomplikowanego procesu tworzenia postaci, co jak pisałem jest już dla mnie nowinką. Wolę nie. Tym bardziej, że jak nadmienił Wired to ma być dość krótka przygoda, a nie kampania na osiem sezonów.Ważna uwaga: Z uwagi na charakter pracy, czasem mogę nie być w stanie odpisać terminowo. W sumie nie znam sesji, w której te założone terminy sprawdzają się.
Czekam na zwrotkę. -
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]H10; 15 July 2077; 09.38
Mając wszystko drobiazgowo, może nie drobiazgowo, ale przygotowane, upakowane w grafik nawet z niezłym zapasem, Artemida entuzjastycznie zabrała się do realizowania kroczków jednego za drugim. Ubrania: Wysłane- Zamówione. Niewiele zostało w szafie. Mając jeszcze nieco czasu sprawdziła skopiowane od SlimVira pliki: nudy, nudy, gówno, o fuj...Stan konta podobnie jak wczoraj na debecie tysiąca. Sprawdziła go w sieci: Nic, głucho, aż tak nie zablokowała sprzętu, poza tym z większością i tak zapewne już by sobie poradził. Grubas zniknął z obiegu cyfrowego.
Spakowała torbę, zamówiła jedzenie po siłowni, wstrzymała się z wiadomością do Misty, pragnąc przekazać rewelacje reszcie ekipy. Wystrzeliła z celi promienna jak księżniczka w połowie balu. W egzaltacji rozproszona wprost wpadła na posągowo ustawionego Swicha. Rozgięła usteczka w szerokim uśmiechu mając już zamiar skomplementować szybki powrót do formy, ale zaraz zbiła je w wąską kreskę, a zasięg drobienia i wydymania ust miała powalający.
Walczyła chwilę ze sobą by nie wybuchnąć. Piąstki tylko zacisnęła i usteczko przygryzła. Nie tak sobie to wyobrażała przed chwilą. More kompletnie ją wybił z równowagi.
-Potrzebujesz - wycedziła - a co masz? Co? Co możesz zaoferować, zmęczonej, wystraszonej, niedopieszczonej kobiecie, żeby wszystko rzuciła jak stoi i osikała drzewko, które wskażesz?
Wdychała przez nos, wydychała ustami jak instruowała Misty.
-Też czegoś potrzebowałam, przez ostatnie kilka miesięcy. Wczoraj potrzebowałam, żeby mnie ktoś przytulił, żebym czuła się bezpieczna, żeby ktoś powiedział, że ładnie wyglądam. Nawet tego ostatniego nie wydusiłeś! - Jeszcze jeden oddech tym razem głębszy, ale Brazil była już zdecydowanie spokojniejsza. - Teraz wyjaśnię dlaczego odkładam sprawę decków Shivy na jutro. Wykonuję zlecenie dla Misty, za które już zgarnęłam kasę. Jeśli mój sprzęt ulegnie uszkodzeniu przez to co znajdę na dyskach Shivy, będę w dupie, a ty mi nie pomożesz. Dlatego najpierw skończę zlecenie dla Misty, a później z olbrzymią przyjemnością zajmę się deckami Shivy. Możesz oczywiście znaleźć w międzyczasie równie zaufanego współpracownika jak SlimVire. A skoro o grubym mowa. Zniknął z sieci wczoraj niedługo po naszym wyjściu i do tej pory się nie pojawił. Nic. Jego konto na minus tysiąc. Aż tak nie uszkodziłam mu decku, wobec tego myślę, że ktoś go zabił. Przynajmniej jedna sprawa z głowy. To się koreluje z tym, że Trensi mają niewielkie zaplecze netrunnerów i ktoś uderzył w ich czuły punkt. Oczywiście będę tą sprawę monitorowała.
Wyraźnie już rozluźniona.
-Zrób proszę wobec tego jakiś arkusz danych tego co wiesz i tego co może się przydać, dodaj do tego co możesz zaoferować. Uwaga tu mam swoje koncepcje. Jeśli załatwisz inny czysty deck, który pozwoli mi zajrzeć do tych Shivowych to może zerknę wcześniej, choć wolałabym żebyś poczekał do północy. - machnęła ręka - masz te dane, o które wczoraj prosiłeś o korporacjach. Można by pomyśleć jak na giełdzie zagrać. Teraz idę na siłkę nie dla tego, że mam kaprys tylko dlatego, żeby dbać o ciało. Mayby: sombody thinking about my pussy
Skierowała się do wyjścia, ale zatrzymała przed drzwiami.
-Rodzinko! Dziś w nocy będę przez krótką chwilę miała dostęp do danych magistratu, jeśli się uda. Jak ktoś czegoś szuka to przygotujcie dossier.
Wyszła pogwizdując.
Na siłowni
Jeszcze z szatni wysłała
Brazil do Misty: Brazil Jestem gotowa na masaż dziś o północy. Znajdziesz wcześniej czas, na przygotowanie olejków i jakąś kavkę? Może fryzjera? Prędko dotarło do niej, że na porządny trening walki nie ma szans. Podczas rozgrzewki na rowerku, pomachała do swej wczorajszej agresorki. Już była zmęczona, a jeszcze nie zaczęła. Uparła się, że się rozkręci. Porozciągała zmęczone mięśnie, a te jak echo mózgu domagały się jedzenia. Wciąż tylko jeść i jeść, ciało jest niezaspokojone. Przeszła na mięśnie. Drążek.
-Coś nie w formie lala? - zagaiła mulatka
-Za to ty kwitnąca, nikt nie zaprosił cię do tańca.
-Też raczej na tańcach nie byłaś, wyglądasz jak siedem nieszczęść. Nie nagrywasz dziś, może ja to zrobię?Wyjęła smarta i włączyła nagrywanie.
Brazil podciągnęła się jeszcze pięć razy, ostatni już ledwo, czuła jak zrywają się jej tkanki w mięśniach, żeby odrosnąć silniejszymi.
-Jak chcesz. Zejdź z podbicia światła i rozszerz przesłonę. Mały krok do tyłu. Możesz zostać moim operatorem.
Znudzona, bo Artemida nie okazała dezaprobaty kobieta schowała smarta.
-Co jest z tobą nie tak?
-Ty mi powiedz, dla mnie wszystko jest zajebiste.I jeszcze
-Idę na matę, chcesz spróbować? - nie czekając na odpowiedź zagwizdała na chłopaków.Bardziej uczyła chętnych niż szlifowała własne techniki. wiła się, ślizgała i unikała. W końcu pozbywszy się wszystkiego co ją krępowało, co spinało, położyła się na macie wpatrzona w ledowy sufit.
Powróciła mokra, śmierdząca i szczęśliwa.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówJuan choca la chica
Oczywiście jak ruszy się z miejsca.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówWolałbym interakcje fabularną, ale niech będzie. Powiedziała raczej, że nie ma na to czasu.
Nikt nie drążył tematu. -
[V5] PrzysługaZainteresowany. Chodził mi po głowie ostatnio wampir. Znam drugą edycję, nowsze wersje wcale.
Najpewniej Toreadore, lub Malkavian. -
[Autorski storytelling] Ropa i krewW Martwej Wieży
Dokonując rekonesansu wciąż ucierał trawy w kapeluszu nucąc piosenkę.
-Numm, nana num, nana num...
Zasłane łóżko zaniepokoiło Noa, bo wywrócone krzesło, potargane drugie łóżko i porozrzucane dokumenty, były na miejscu jak radio pozbawione energii. Przemknęło mu tylko przez głowę, że można by zrobić generator na wiatrak. Wciąż czujny i w melodii powąchał łóżko, ledwo powstrzymał się by się położyć. Zapraszało. Może przypadek, może położy się później. Pozbierał notki i zamarł.
"...potwierdzam otrzymanie nowych współrzędnych przemarszu Grupy Grahama..."
"...nasz konwój zmieni trasę zgodnie z ustaleniami..."
"...Dywizja przejmie kontakt z celem około godziny 17. Opóźnienie naszego konwoju pozwoli uniknąć..."
"...w imię Światłości stratę Grupy Grahama uznaje się za dopuszczalną,
jeżeli umożliwi to bezpieczne przejście transportu...""...namiar na konwój Grupy Grahama został podany, ...agent potwierdził odbiór współrzędnych..."
"...kimkolwiek jest ten Graham, to ma srogo przejebane..."
Chciał to widzieć, czy to widział? Zadawał sobie pytanie. Adrenalina strzeliła tak, że żadne halucynogeny nie miały prawa się przebić. Powróciły wspomnienia rozmów z Wółem i wściekłość Fruwacza, chwilowa przyjaźń z Gasparem. Schował nieszczęsne zapiski za kurtkę i już czuł nieodpartą ochotę, żeby wyjść i jak najszybciej podzielić się odkryciem z ocalałymi z rzezi, będącej przykrywką jak się wydawało dla grubszego dilu. Napędzany hormonami mózg prędko zasymulował możliwe implikacje. Dotarło do Cohena, że powinien być ostrożny w temacie.
-bang! zakrzyknął, żeby się odkleić.
Raz jeszcze bez mantry przeszukał pomieszczenie w kierunku lokatora od zasłanego łóżka. Artefaktów strażników wyszukiwał, broni, zapasów. Zanotował w pamięci na jakiej częstotliwości działało radio, lub jakie były kody zmiany częstotliwości.
Będąc gotów wyszedł kierując się w miejsce gdzie zostawił towarzyszy. Zwrócił przy tym uwagę na miejsce słońca, cienie, wysokość traw, krążące sepy i wrony. Zmieloną trawę wysypał na wietrze.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Wczesny Ranek
Artemida zaszła Raze od tyłu i uwiesiła się na o głowę wyższym mężczyźnie. Wciąż mrugała oczami, zaspana. Było jak kiedyś, a jednak w powietrzu zawisła zmiana. Coś między nimi pękło.
Próbowała go nawet rozbawić wykonując ruchy biodrami w przód i w tył. Nie zaśmiał się, nawet nie uśmiechnął.
Puściła i leniwie przecierając oczy skierowała do lodówki z której wyjęła izotonik. Wypiła większość z plastiku, zostawiając ledwie dwa łyki.
-Mnie też wkurwiają takie zjeby krzywdzące dzieciaki. Ale świata od razu nie zbawię. Mamy taki kapitalizm, to trzeba zebrać najpierw kapitał, bo z pustymi kieszeniami to mnie nikt nie potraktuje poważnie. - tłumaczyła wkładając do mikrofali pozostałe z poprzedniego dnia porcje jedzenia.
Ping
Rozłożyła porcje równo tym razem dzieląc się z facetem. Zamarła w pół ruchu podając mu miskę.
-Czekaj, ty myślisz, że to akcja Trensów i ta akcja z twoją spluwą? To się nie klei. Po co bez szantażu? Miał być szantaż. Tak to sobie obliczyłam. Zaraz zadzwonię do tych cweli, jak mu było Fuentes i Rosita (jak z opery mydlanej) i się upomnę. No weź Raze, nie dramatuj. Ogarniemy to razem. Poza tym odciski to gówno nie dowód, bardziej bym się bała publicznego linczu niż sprawy w sądzie. - z pełnymi ustami - Co?! SlimWire okradał Szóstaków? Teraz to mówisz? Paga!
Zjadła. Ciało ją bolało całe, zmęczone. Za nic nie chciało się jej iść na tę siłkę, ale wiedziała, że jak tylko odpuści dyscyplinę to popłynie w melanż.
-Zobaczę co u grubasa i będę musiała cię zostawić na kilka godzin. Też mam swoje...- jakoś nie reagował - nawet nie zauważysz - dodała cicho, bardziej do siebie.
Dokończyła izotonik i wciąż jeszcze chwiejna i senna wróciła do pokoju, założyć coś więcej niż bieliznę.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówJa się chyba z Kethem umawiałem między wierszami, że auto do rana. Na siódmą ustaliliśmy początek zmiany.
Fabularka ode mnie musi chwilę zaczekać, bo nie mam warunków. Prześlę na disco jakąś reakcję Brazil na poranne spotkanie ze Switchem. Reszta wg ustaleń.EDIT: Miały być dwa zdania odbitki dla Raze, ale wyszło trochę więcej to wkleiłem jako fabularkę.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówTo może jeszcze skompilowane dane na temat firm, które Brazil zrobiła dla Swicha.
Może to sobie obracać Raze do rana:
Magadon Incorporated,
Pentex United,
Endron InternationalMagadon Incorporated, koncern badawczy z branży bioinżynieryjnej z siedzibą w San Francisco, skoncentrowany na projektach modyfikacji genetycznych ludzkich organizmów dla potrzeb eksploracji kosmosu. Bilanse, skład rady nadzorczej, akcjonariusze, dane finansowe, materiały prasowe i oficjalne wykazy akcjonariuszy, przeskakujemy do Endrona. Jeden z liderów na rynku paliw kopalnych, pod względem wyników plasujący się zaraz za Petrochemem, operujący z Teksasu, ale posiadający swoje filie na całym świecie, dopiero rozpoczynający ekspansję na liberalnym prawnie i celnie rynku Night City.
Idę o zakład, że nagłówki mediów już niedługo zdominują informacje o próbach wrogiego przejęcia interesów Petrochemu przez nowego ambitnego rywala.
Pentex United znajduje się na końcu zbioru danych. Międzynarodowa korporacja inwestycyjna, obracająca ogromnymi zasobami finansowymi, lokująca kapitał na wszystkich kontynentach, inwestująca między innymi w industrializację Amazonii i kolonizację Antarktydy. Programy potrzebowały nieco czasu na przeanalizowanie rynkowych powiązań, punktów wspólnych w składach rad nadzorczych i powiązanych projektach, ale w finalnej wersji cyfrowego raportu wszystkie służebne SI zawierały tę samą konkluzję.
Pentex United był firmą-matką Magadonu i Endronu.
To oczywiście informacje dostępne dla wszystkich. W tej sytuacji warto pomyśleć o zainwestowaniu paru E w odpowiednie akcje.
Nie udało mi się znaleźć nic na temat albinosów i akolitów gołębicy. To Bardzo! dziwne.Artemida zasnęła ledwo wypiąwszy się z decka. Budzik ma ambitnie na 08.08. Opowiedziała ile zdołała, może szczegóły doda w niedzielę.
@gladin Hafi Brazil sprawdzi te decki, niestety raczej w poniedziałek bo do tego czasu będzie miała dużo pracy. Chce zamknąć poprzednie zlecenie. Zobaczymy jak to czasowo rozegra MG.
Równie chętnie zobaczy miejsce, w którym Shivę znaleźliście. Bo jak rozumiem o tym wie.
Co do mieszkania Shivy, to prawie już tam była zdalnie, tylko coś to przerwało, więc naturalnym jest, że dla hakerki to kolejny trop. Jak pozwolicie się Brazil nudzić to na pewno przyjdzie jej do głowy tam wrócić.
Oczy? A nie mogę ich sformatować? - na cybersprzęcie się nie znam, ale mogę poznać, a na programowaniu i wyszukiwaniu w sieci aktualizacji świetnie. Nawet się nie zająknęła o pochodzenie.@marrrt Rolka sklejona do oceny Shawna i reszty też. Przelew na konto Camary. Do ustalenia z MG
Test na montaż filmu wyszedł 14. zrobiłem nim mi MG napisał, że nie trzeba.@wilczy Zajebiste masz zabawki Dingo.
@johnytrs hologram szkieletu psa? No i ucz tę darmozjadłą hakerkę diagnozy medycznej.
Tak powinniśmy zbudować sobie sojusze. Mieć do wynajęcia zaufanych ludzi, którzy mogą fizycznie śledzić. My nie mamy na to czasu. Drobni cyngle, netrunnerzy do współpracy. Działając sama w przestrzeni obcych baz danych, to tak jakby któryś z was działał sam w misji. Trzeba mieć w chuj zaplanowane.
@ketharian Przyjmuję dobrodziejstwo swych działań w przestrzeni SmilWirowego decku. Już się zarejestruję na wszczep filtrów nosowych. Orginal!
Edit; @ketharian @johnytrs Brazil na pewno bacznie obserwuje te operacje poprawy witalności Switcha. Uczcie bdźąkfe ludzi leczyć.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Po północy w H10
Uważnie śledziła komentarze Shawna, raz jeszcze, tym razem jego oczami, przeżywając zajście. Dopiero dotarł do niej dramatyzm strzelaniny. Robiło się nieco słabo z obrzydzenia, ale rozentuzjazmowany Camara był skarbnicą informacji i inspiracji. Dał zielone światło do działania to Brazil działała. Niby zmęczona, ale jakoś nie mogła się powstrzymać. Trochę czuła się winna opłat za samochodzik i zobaczyła okazję, żeby to odbić. Tak naprawdę to lubiła kleić filmy. Normalnie ją to kręciło, mogłaby się zajmować operatorką i montażem, jeśli miałaby rzucić hakowanie.
Miała nadzieję, że wypatrzy znajomą twarz, albo istotny szczegół.Chwila spokoju, normalna dzielnica, graffiti na murach. Najazd w zaułek, gdzie zbierają się Valentinosi, najazd na kamienicę, żeby każdy zapamiętał jak wygląda przed strzelaniną. Słychać warkot silników, kamera szuka go w kilku ujęciach, niestety Frog od razu zauważył skąd. Nadrabiamy zbliżeniem. Szóstki opanowują plac przed budynkiem. Brazil zwraca uwagę na formacje i sposób działanie. Stopklatki na formacje i montaż z uciekającym kwadracikiem , jak ze starego kina. To znów było modne.
-Ten wjazd Trensów Shawn, tam są jakieś błędy? Coś co można wyłuskać?
Na zwolnieniu jak wywraca się pierwsza furgonetka, krótka przebitka na ofiary w roju pocisków. Znów na formację Szóstek. Zero podkładu muzycznego, Brazil trochę oszukała cięciami, żeby rytmikę zgrać z dźwiękami strzałów, warkotem maszyn i piskami postronnych ludzi. Na akację z pałką zostawiła sobie ostatnie trzy sekundy,: chwyt, użycie, skutki. Krótki przelot po strzelaninie w punkcie zwrotnym i film rozmywa się zatrzymanym obrazem zdewastowanej kamienicy.
Materiał nie powinien być dłuższy niż 47 sekund, optymalne było 32 sekundy, ale materiał był tak dobry, że szkoda było, aż tak ciąć. Zostało 46.
-Zasady są takie: Zostawiamy to w skrzynce i zbywamy prawa. Jesteśmy anonimowi. 9/10. dajemy wywoławczą i negocjujemy. Dajmy na początek 1000, mamy jeszcze dwa kroki i musimy się zgodzić. Z chwilą transakcji zbywamy prawa do nagrania zmontowanego i pierwowzoru. To znaczy Frog, żę nie możesz się tym chwalić. Najlepiej skasuj. Proponuję stację NNN Night, Night, News, kanał ToT Thief of Time.
Chciała coś dodać, ale uwagę przejął Swich. Wysłuchała w spokoju, coś już tam kojarzyła, choć to jakaś zajebista mroczna tajemnica. Popatrzyła na niego zmarszczona na nosku.
-Mam filmik, mam skompilowane dane o które prosiłeś, a których nie byłeś łaskaw odebrać. Bo chyba, nie myślisz, że powinnam to przesyłać jak masz paranoje o zhakowaniu. Wbijasz do grubasa w złości i co? Jak przychodzi trójka uzbrojonych typów, to…kórwa tego nie ogarniam, złapali cię na schodach przeciwpożarowych? Za co? - machnęła ręką, ale nagle stężała bo wbił domofon. Poderwała się. Przypomniała sobie, że zamówiła żarcie i medykamenty dopiero przy drzwiach.
-Mam nadzieję, że to nie Szósteczki - zażartowała - moje zamówienie - poprawiła się, ale i tak panowie mieli broń w pogotowiu.
Napełniwszy wszystkim miseczki glonowe ryżem z warzywami i klonowanymi krewetkami - podjęła z pełnymi ustami.
-Jaki zwionsek ma twoja historia z Kirą z przyjazdem Trensów? Zaden, kulfa. - Zajadała pałeczkami swoją porcję kucając przed kanapą, porcję Leifa trzymała przy prawej stopie, o Swichu nie pomyślała, bo nie spodziewała się jego szybkiego powrotu do aktywności.
Dość się zapchała, ale zjadła jeszcze kilka kęsów, prawie całą miseczkę i poczuła się jak w ciąży. Miski nie oddała, ani jednej ani drugiej. Mózg się cieszył, odzyskiwała formę - No i dobre pytanie: Kim jest Fuentes? Czy to jeden z gangsterów? Co do dzisiejszego zamieszania, to mam obawy, że to nie bezpośredni wpływ wizyty Raze, a sposób w który wstrzymałam pracę grubasa. Mogę się mylić, bo mi trochę rzeczy nie pasuje.
-Jeszcze jedna sprawa: do poniedziałku mam dokończyć zlecenie. Będę potrzebowała asysty bo wejdę na głęboko. Zakładam, że jutro około północy. Nie chciałabym skończyć jak Shiva. - zawiesiła - Spróbuję dostać się do danych magistratu i podmienić dane. - próbowała udawać niewinną.-Film zmontowany. Mam jeszcze do przejrzenia pliki skopiowane z bazy SlimWire. Zrobiłam mu blokady na część interfacu i zawartości plików, zamierzam odesłać mu część kodów. Luz, kanał bezpieczny, przez skrzynkę Dragn&Wchiches. Sprawdzimy czy odbierze, nie musimy tam jechać żeby sprawdzić. Choć mnie kusi wrócić. No i tego. Nie potrafiłabym go tam zabić z zimną krwią, przez chwilę mi się wydawało, że mogę, ale... Może dobrze. SlimWire jest kłamcą i kutasem, ale też potencjalnym partnerem biznesowym.
Nagle.-Czekajcie. Ile czasu upłynęło od mojego wejścia w deck grubasa do przyjazdu Szóstek? Coś, mało. No i nie weszli od razu do środka, zabezpieczali okolicę. Czy to o nich myślał gruby, kiedy mówił, że coś przerwałam, nie o Trensach?
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Night City; Po północy
Gładziła Swicha po włosach odnajdując dziwny spokój w oglądaniu jego obrażeń, wygaszona, zmęczona, ale spokojna, jakby zamknęła jeden rozdział i z czystą, no powiedzmy, kartą zaczynała kolejny. Misty na pewno jej to wyjaśni i oczyści czakry. Brazil wyjęła smarta i zaplanowała kolejny dzień. Odchyliła się na fotelu i odetchnęła, nieco rozdrażniona pełnymi jadu słowami Raze, jedno spojrzenie na jego obitą twarz poprawiał jej humor.
Z zainteresowaniem przyjęła informację o nagraniu ulicznej strzelaniny z oka Shawna. Nie odezwała się w aucie, w ogóle wolała żeby nikt się nie odzywał, ale widocznie Frog wiedział co robi zamawiając tego przewoźnika, co potwierdziła finalnie zapłacona kwota.
Wysiadając nasadziła swoją czapkę na wielki łeb Swicha, sama wciąż jeszcze cichutka, a właściwie półprzytomna, bo na bieżąco przygotowywała grunt do działań, które planowała.
Zbadała sobie puls jak wcześniej w śmietniku sprawdzała go Switchowi, poddała analizie, zoptymalizowała z ceną posiłek, którego potrzebowała i zamówiła dla całej ekipy. Już na mieszkadle, czynnie towarzysząc kolegom przy opatrywaniu ran i diagnozie, zebrała zamówienie do apteki. Sprawdziła gdzie można wypożyczyć sprzęt diagnostyczny, o którym mówił Leif !ultrasonograf! Brzmiało fachowo jak by mogło wyleczyć Raze samymi promieniami. Wypożyczyć na starszą babcię, czy jakiegoś niepełnosprawnego.
Leifa mocno przytuliła, kiedy wychodził, głupio jej było, że go ofukała, bo się z całowaniem wyrywał, w sumie był przystojny...tylko trochę za grzeczny. No i to Brazil decyduje kiedy całuje.
Swich się ocucił i rzucał przekleństwami. Choć zaklęcia ochronne znikły z policzków szamanki to pozostały w jej duchu, nie dała się zwieść słowom gorzkim.
-Tak, wplątaliśmy się w aferę. Tylko my z naszej wyszliśmy cało bo współpracowaliśmy i mieliśmy szlachetne pobudki, a ty działałeś sam bez konsultacji z rodziną. - wypowiedziała słowa głośno, żeby dotarły do wszystkich. - Jesteśmy rodziną. Kiedy działamy razem jesteśmy mocni i skuteczni.- tyle musiało wystarczyć - Tak, chcę wysłuchać twojej wersji Topo, ale teraz powinieneś odpocząć, a my mamy kilka spraw do obgadania. Chyba, że jest coś co nie może zaczekać do rana? To i tak będzie musiało poczekać aż wezmę prysznic.-Hajfi, jak tam prycho nie zatkane? - wzięła technika za rękę na boczek - Dwie sprawy: Potrzebuję pistolet maszynowy, dla siebie, ponoć się tym zajmujesz. Po drugie: Ja bym się z tymi Czakasami spotkała, może uda się z nimi zrobić interes, a w razie czego to jest opcja małej armii do wynajęcia. Musimy zawierać sojusze. Przemyśl to, jak byś szedł na dyplomację to wiesz, że możesz na nas liczyć.
Pod prysznicem było bosko,
Zmyłam wszystkie swoje troski,
Dumna ze swojego ciała,
Gdy mnie woda omywała.Wróciła do salonki, kiedy wybuchły wiadomości.
-Shawn. Mówiłeś o nagraniu. Chcemy kasę z tej draki? - zawiesiła w powietrzu. Wciąż w klapkach i ręczniku ledwie kryjącym, a właściwie ciągle się zsuwał, ale dzięki temu odsłaniał tylko piersi, a nie bikini, Bazil chwyciła za deck i sprawdziła czarne skrzynki platform informacyjnych. Dostawca pozostawał anonimowy, ale zbywał prawa do nagrania. Wpłata trafiała na dwudniowe konto z automatycznie szyfrowanym przelewem. Wycena odbywała się na podstawie trzystopniowej negocjacji zbywcy i odpowiednio przeszkolonego AI.
Wreszcie się zorientowała, że jej sutki wystają, wstała robiąc głupią minę i zniknęła w pokoju, żeby wrócić w wygodnym obcisłym podkoszulku z flagą
i luźnych spódnicospodniach w kolorze angielskiego różu.
-No to zobaczmy co tam się wydarzyło?Brazil wciąż miała ambiwalentne odczucia do swojego faceta. Martwiła się wprawdzie, ale zamierzała tego nie okazywać, a wręcz przeciwnie, zająć się czymś, nawet jak miałoby to być klejenie rolek przed snem. Bo wyspać się musiała, ale wcześniej zjeść, bo zwariuje. Czekała szamki i elektrolitów, które zamówiła.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówNa deklaracje fabularne z mojej strony trzeba zaczekać do piątku. Się wpierw zatroszczy, o Raze i facetów. Apteka, izotoniki, żarcie.
150$ to zdzierstwo za taksę. Cena citycar 2000$. No ale skoro takie stawki za przewóz i milczenie.
PD - chętnie.
Oczywiście, że gram dalej, skoro MG nie jest wypalony.
Wszystkich zachęcam.
Gladin, ukłon za konsekwentną grę mimo nie uczestniczenia w głównym wątku. No i jak sam napisałeś HIFI ma jeszcze tyle do zrobienia. Nie zachowuj się jak autor "Gry o tron".
Brazil techniki nie ogarnia. Nie wiem jak Mack.Czas w grze, a w rozgrywce niemożliwie się rozjechał, niemniej tempo mamy dobre. Doba w kilka miesięcy, to nie wiem kiedy mamy się uczyć na strzelnicy. Coś mi się wydaje, że się to tempo utrzymamy. Szybko, cyberpunkowo, na krawędzi.
Lejfa na odchodne czule przytuliła, sprawdził się.
Można przenieść rozgrywkę dalej. Brazil ma na uwadze równie poważnie trening o 10.00, jak i spotkanie z Czakasami jak Hajfi zaplanuje. Z tyłu głowy zlecenie i w sumie to się jej z nim śpieszy, żeby domknąć.No i będzie jak pisałem, będziemy się mierzyć z terminatorami wyposażeni w noże do PCV.

-
[Autorski storytelling] Ropa i krewWieża
Wstrzymał i osiągnął efekt. Nie szedł za głosem szaleństwa, choć go ciągnęło. Ten głos, ten śmiech, coś za czym tęsknił, gdzie mógł bezpiecznie wrócić. Nie, pozostawił ten rozdział za sobą, miał teraz inne obowiązki. Złożył obietnice w Jarze, złożył obietnicę przed swym sumieniem, że będzie chronił Liorę.
Ten głos mu się tylko zdawał. Uznał. To tylko zjawy, mary tęsknego umysłu. Zamachał rękami w powietrzu koło uszu dając znać obserwującej go dwójce, że coś mu się zdawało.
Pomyślał, że jeśli jest poddawany jakiejś chemicznej substancji wywołującej halucynacje, powinien się z jednej strony zabezpieczyć fizycznie, naciągnięta na usta chusta była jakąś namiastką maski tlenowej, ale ważniejsze odciągnąć uwagę od omamów. Potrzebował fetyszu, niezapominajki.
Zdjął z głowy kapelusz i włożył do środka zerwaną garść traw porastających podnóże wieży. Kręcił ręką jak w żarnie śpiewając piosenkę.
Do ukrytych towarzyszy dobiegły słowa piosenki
Noa z uśmiechem na twarzy wszedł do środka strażnicy.
Nie strzela rewolwer, ani dłoń, która go prowadzi, nie strzela oko, strzela świadomość, przekonanie o konieczności.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Skyline East; Około północy; ławeczka
Czujne zwierzątko przejęło kontrolę nad ciałem Brazil, nie wychylała się podczas drogi nie zostawała na końcu, zdawało się skupiona rozglądała czujnie, ale czujność była tylko ułudą bo główka procesowała niezliczone scenariusze, przeszłe i przyszłe. Głowa była już głodna, tak pracowała i pracowała, a nie dostała jedzenia. Artemida była równie głodna jak i nie miała kompletnie apetytu. Prędko złajała się za tak próżne instynkty jak głód.
Odtwarzała w pamięci sekwencje zatrzymanych programów, obracała “na języku” nazwy plików, korelowała czas swoich działań z czasem przybycia ekipy gangów. - Dlaczego strzelali się pod kamienicą? Spodziewała się Trensów, a Szóstki wparowały armią, jaką w tym rolę grali Valentinos, którzy się podobno wycofali - Zadawała sobie pytania i znów brakowało jej informacji do pełnej analizy. Uznała, że Frog musi jej dokładnie opowiedzieć co się tam wydarzyło.
Się nagle zatrzymali. Posadzili Swicha na ławce. Nie roztrząsała po co. Znali się lepiej na klejeniu ciała. Znali się na pewno, tylko, czy wystarczająco byli przejęci. Nie miała siły wydusić słowa.
Poczuła, że jest jej zimno, w lewej dłoni wciąż kurczowo ściskała zmięte i brudne spodnie, ręka się trzęsła, prawa tak samo. Torquemada trzęsła się cała. Mimowolnie poddała analizie swój stan: schodząca adrenalina, strach, wygłodzony i wyeksploatowany organizm, wstrząs psychiczny. - Jeszcze jej wstrząsu brakowało. - pomyślała.
Stała tak czując się kompletnie bezradną. Kiedy niemoc wstąpiła w kolana i te się ugięły usiadła na krawędzi ławeczki, na krawędzi żeby nie przeszkadzać Leifowi. Zakręciło się jej w głowie, odwróciła się, licząc, że nikt nie spostrzeże jak zwymiotowała żółcią. Podniosła głowę, spojrzała na duchołapów, wciąż tchu brakowało na słowa. Uśmiechnęła się niepewnie, zaklęcia na policzkach rozmazały się, makijaż spłynął w po policzkach strużkami z potem i łzami. Brazil przypominała arlekina.
Sama oczywiście nie zdawała sobie sprawy ze swego wyglądu. Wciąż uparta żeby grać twardą i stanowczą. Po kilku oddechach udało się jej przełknąć ślinę i zwilżyć gardło na tyle żeby wychrypieć.
-Trzeba zrobić te USG i RTG. Jak się da na kwadracie to spoko. - zwiesiła głowę - Jak trzeba kase to mam. - usta jej drżały, bladą maskę arlekina przyozdobiły sińce pod oczami. - Musimy to wszystko sobie przegadać. To co się tam wydarzyło.
Mogłaby jeszcze nieco perorować odzyskując pewność, ale jej śliny w ustach zabrakło, co przekonało, że może jeść nie musi, ale wypić elektrolity to z pewnością.NoiseFeed Brazil do HiFi Brazil Mamy Swicha, jest ranny Brazil Będziemy wkrótce, zorganizuj co trzeba Splunęła brzydko gęstą flegmą. - Wysłałam do Hifiego, że będziemy. - spróbowała odwrócić się w stronę skupionych nad Razem przyjaciół zamieniając wygodną ławeczkę w przyklęk. Trochę się zachwiała. Podparła dłonią o brudną ulicę. - Jak z nim? Klinika, czy H10? Ma przeżyć, jest nam to winien. Ruszamy? - pospieszała, bo facet jednym, a goniły ja terminy, na poczet których się zadłużała.
Zła, tak bardzo była zła na Swicha, że nie chciał zastawić nerki za jej sandvistana, a teraz ona odda swoje gniazdo chipów za leczenie gapy. Złość na faceta jakoś jej pomogła się pozbierać do kupy, a może było to wspomnienie zadania, którego się podjęła. Spojrzenie szersze nad aktualny stan ekipy.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówPanie Mistrzu, koledzy, poszło, a temu nie od razu bom urobion. Następny odpis raczej najszybciej w czwartek.
Teraz taka sprawa techniczna: Kusi mnie żeby zrobić test Umiejętności Przywódczych. Chciałbym tylko, żeby nie zostało to niewłaściwie odebrane. W sumie taki test powinno się głównie robić na sojusznikach. No ale nie chciałbym, żeby ktoś się poczuł zobligowany do gry zgodnego z testem. Że kogoś do czegoś przymuszam. Lubię przymuszać, ale nie w grach towarzyskich.
Druga sprawa to satelita okolicy? jak to wygląda MG? W sumie można to nagrać i puścić news. -
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:18
Bang, bang - odliczała wystrzały, ściskała w spoconej dłoni nóż do PCV z wysuniętym na cal ostrzem skryta za ścianą apartamentowca, odcięta wzrokowo od głównej sceny wydarzeń, polegać musiała na werbalnych i sejsmicznych bodźcach, kilka ledwo kroków dzieliło ją od bezpośredniej kontroli kamery na placu przed budynkiem, już gotowa była ową granicę przekroczyć, kiedy wkroczył Shawn. Spotkały się ich oczy, ich źrenice powiększone.
Milisekunda radości z odzyskania przyjaciela prędko minęła. Brazil wiedziała, że ostrzeżenia Camary nie są pustymi słowami. Dość go znała, dość czytała, żeby wiedzieć kiedy zaufać jego ocenie zagrożenia. Odliczyła kolejne strzały, kolejne kroki na schodach, obliczyła, sugerując się rachubą Żaby, że uzbrojeni napastnicy są na drugim piętrze. Liczyła w duchu na tradycjonalistę na trzecim.
Zawróciła na pięcie napędzana hormonami. Sfochowana na siebie że wydała złe dyspozycje. Foch rozlał się niczym telepatyczny wirus.
-Zmiana planów. Czas się skurczył, a nasze opcje jeszcze bardziej. Szans na wyjazd ulicą jest trzydzieści procent, szansa na na ucieczkę zaułkami osiemdziesiąt sześć, już osiemdziesiąt pięć. Mack, Leif bierzcie go, Dingo droga przez zaułki, Camara czujka. Jebać to autko, kredyt spłacę później. Przyszliśmy po Swicha i z nim wyjdziemy, nikt tu nie zostanie z mojej winy. Nikt nie zginie przynajmniej do świtu. - mówiąc, wpierw sama zabrała się za wyciąganie Raze, ale po trzech sekundach zmusiła do tego Leifa.
Rozejrzała się czujnie.
-Mamy minutę. Proszę was o jeszcze raz o zaufanie. Za łeb go i w nogi. Puknę autem w ścianę, że se ktoś źle cofnął. - ostrzegła, żeby nikt nie odczytał niewłaściwie jej intencji.
Pod czaszką przemknęło jej, że to zamieszanie, o którym mówił Shawn, to nie nie zasługa Raze, tylko jej, ale wolała nie prostować sprawy, by nie podważać zaufania do ledwo wypowiedzianych słów. Frog mógł mieć i swoje za uszami w tym całym bałaganie, a już na pewno Hajfi, którego strategicznie zabrakło.
Wszystko to myśli, goniące myśli, tylko po to by zapełnić pustkę, między wyciągnięciem Swicha, a manewrem, który wymyśliła. Małe puk, puk autkiem. Między drzwiami, a kierownicą, Skryba wysłał wszystkim mapkę okolicy z satelity. Brazil zaś barbarzyńsko kasowała historię czarnej skrzynki Aigo, w sposób którego nie powstydziłby się Atylla.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówTkwię w przekonaniu, że się orientuję. Do soboty się odniosę. Chyba, że ktoś pchnie wcześniej. Rozumiem rozsądny odwrót zaułkami, jak i potrzebę zabrania balastu, którego jestem winna. Naszego autka.
Chętnie wezmę udział w czynny udział w akcji, ale jak byłaby wola by pchnąć w przód, to się mogę zatroskać nad Swichem, który wylądował miękko na tylnym siedzeniu. -
[komty] Syreni Śpiew NeonówCzyli jest szansa wyjechać autkiem. Nieco bardziej ryzykownie, niż wyprawa po kładkach, ale im wcześniej tym lepiej, a poza tym nie chodzi o dodatkowe koszty co o zostawianie śladu po sobie.
Nagranie od razu przyszło mi do głowy, no tylko... dlatego rozważam uruchomienie ponownie kamery na placu, tylko musiałabym mieć ją w zasięgu. No ale POVCzekam na zwrotkę Marrta i przedstawiam plan.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Vine Street w Heywood; Na podwórcu Apartamentowa; godzina: 23:16
Nie robiło już różnicy Brazil brodzenie po kostki w śmieciach, opętana cybernetyczną protezą rozszerzającą świadomość wpakowała dłoń między skrawki plastikowej foli wysmarowanej resztkami sosów bezbłędnie wyczuwając puls na szyi Raze. - Słabo, stabilnie. - Igrając z większymi odpadkami wykonała interfacem swoich paluszków palpacyjny skan kluczowych kości i organów. Kończyny bez widocznych złamań otwartych, ukłuła w paluchy, odruchy, rdzeń nie złamany. Przynajmniej tego kręgosłupa ci nie przetrącili - pomyślała. Twarz Swicha wyglądała koszmarnie, ale język był na miejscu, jedno oko też, tyle musiało wystarczyć.
Używając spodni jak nosidła zdołała podać głowę i ramiona Raze tak by Dingo mógł je dźwignąć. Przesunęła nogi do krawędzi kontenera, wyskoczyła na zewnątrz i kiedy wyciągali fiksera ze środka dostali światłami w oczy. Dostała w sumie Brazil, bo nomada był tyłem, ale podobnie jak ona zdrętwiał na chwilę.
Ciałko uwolniło całą paletę hormonów, zalewając się zimnym potem. Część z wachlarza musiała zaistnieć w przestrzeni zapachowej. Zrobiło się jej głupio, Houston na pewno poczuł. Ona z kolei poczuła się trochę rozebrana, ale to odwróciło jej uwagę od strachu i znów skierowało do jutrzejszego wyboru kolekcji ciuchów Heresy.
Swich legł ciężko na betonie. Artemida nie miała dość krzepy, by go dłużej dźwigać. Nadwyrężone mięśnie krzyczały ogniem.
Kiedy z kontry światła wyłonił się Leif miała już w pogotowiu swą śmiercionośną broń wysuniętą na jeden cal. Cal dzielący życie od śmierci.
Odpowiedziała prędko, nawet nim wybrzmiały ostatnie dźwięki słów medyka.
-Tak, żyje, do auta z nim.
Sama minęła Aigo, pozwalając facetom uporać się z rannym, jednocześnie sprawdziła kto jest w środku, powinno być tłoczno. Było, ale nie dość. Jednocześnie usłyszała strzały z broni maszynowej dobiegające z przed budynku.
-Gdzie Shawn? - wypowiedziała, ale jednocześnie już procesowała
NoiseFeed Brazil do Froga Brazil Mamy kolesia, żywy, obity, skład pełny na tyłach. Brazil Co tam się dzieje? Możesz dołączyć? Wprawdzie Torquemada osiągnęła co chciała, to nie zamierza stosować podwójnych standardów. Nie zostawiła Swicha, nie zamierzała porzucać Shawna.
-Jedźcie z nim do konowała, wiecie co robić. Na razie weźcie ze wspólnego, resztę później ureguluję.
Normalnie Brazil miałaby miękkie nogi i szum w głowie, normalnie nie była tak spompowana adrenaliną. Owej chwili bardziej bała się co się stanie jak nadludzka pewność ją opuści. Kiedy siądzie w brudnej poczekalni jakiegoś ripperdocka i będzie mogła tylko trzymać Raze za rękę. Kiedy będzie musiała zjeść, sam pomysł wkładania do ust żarcia wydał się jej obrzydliwy, kiedy będzie musiała zasnąć i się obudzić, i zmierzyć z całym szlamem, który wypłynął. A o dziesiątej była umówiona na siłce.
Czekając zwrotki, zapuściła zmysły w lokalne serwisy informacyjne, chociaż może należało się skupić na rejestrowanych uszkami odgłosach strzałów. Niespokojny umysł przypomniał sobie o zatrzymanej kamerze. A może to była podpowiedź od protezy, nie potrafiła odróżnić.
-Zostawić? Uruchomić? A najlepiej na wyłączność. - wyszeptała. Niezaspokojona. Chwilowo przekonana o swej nieśmiertelności.