Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
silentsuicideS

silentsuicide

@silentsuicide
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
29
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Żywe Trupy i Maski Nyarlathotepa - badanie gruntu
    silentsuicideS silentsuicide

    Hej, przychodzę do Was celem zbadania gruntu pod przyszłe sesje, które chętnie poprowadzę.

    Żywe Trupy
    Uniwersum, którego nikomu przedstawiać nie trzeba - chyba każdy zna ten horror o epidemii zombie z niepowtarzalnym klimatem, zbudowanym na nastrojowych lokacjach, gdzie relacje międzyludzkie grają pierwsze skrzypce dramaturgii. Czy znajdą się zainteresowani fabułą z motywem dramatycznej pogoni za mrzonką, która rozpali ostatnie iskry nadziei w sercach ocalałych?

    Jeśli tak, to mamy do wyboru kilka systemów; dedykowany podręcznik do gry w The Walking Dead, czy równie rozchwytywany Year Zero Engine. Ja natomiast chciałbym zaproponować mechanikę Kultu Boskość Utracona (PbtA), która cechuje się wysoką narracyjnością i pozwala przenieść historię na wyższy poziom horroru osobistego, który świetnie zdefiniuje to lore. Mroczne Sekrety, Przewagi, komplikacje i odrobina homebrew, które zdefiniuje mechanikę hordy, potrzeb czy poszukiwania zasobów. W konwencji forumowej genialny do rozgrywki z nadzorem Mistrza Gry, bo jest bardzo opisowy, a każdy element mechaniki da się przełożyć na narrację fabularną, co nie zaburzy ciągłości historii i pozwoli nam chłonąć ją na każdym kroku. Zapraszam do dyskusji.

    Zew Cthulhu – Maski Nyarlathotepa
    Propozycja kierowana do graczy, którzy w Maski nie grali, bądź kampanii nie ukończyli. To olbrzymi twór, który zajmuje naprawdę wiele czasu przy sesjach rozgrywanych przy stoliku - zabierze jeszcze więcej, jeśli będzie pisane na forum, na co proszę się przygotować. Niemniej, dedykowane podręczniki zawierają wiele handoutów, co urozmaici zabawę, a odpowiednie zarządzanie historią pozwoli kontynuować historię z udziałem wielu graczy na przestrzeni miesięcy - wobec czego nawet, jeśli ktoś się wykruszy, jak to w życiu bywa - będzie można go zastąpić.

    A czym właściwie są Maski? Mamy wczesne lata dwudzieste ubiegłego wieku; śmierć znanego odkrywcy, z którym powiązani są bohaterowie, kreuje trop globalnego spisku przeciwko ludzkości, związany z kultami czczącymi pradawne bóstwa. W toku fabuły gracze odwiedzają wiele lokacji na świecie, takie jak Peru, Nowy Jork, Kair czy Chiny - a wymieniłem tylko kilka z nich. Postaci graczy będą brać udział w śledztwie obfitującym w znamienite zjawiska nadprzyrodzone, poznają wiele charakterystycznych postaci i poczują oddech śmierci na karku. To jedna z najsłynniejszych kampanii w Zewie Cthulhu, w moim wydaniu również mogąca wywołać wiele triggerów (wierność realiom lat 20, jak i drastyczne oddanie motywom horroru kosmicznego Lovecrafta). Kampania oferuje dużą swobodę, co może oczywiście nieść za sobą konsekwencje - od wielkiego zwycięstwa po bolesną śmierć, na tragicznej porażce całej grupy - a może wręcz świata - kończąc.

    Maski charakteryzują się też tym, że każdy Mistrz Gry i każda grupa prowadzi je trochę inaczej. Zachęcam więc do dyskusji zainteresowanych, czy warto próbować coś takiego przedsięwziąć.

    Sondy

  • [KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)
    silentsuicideS silentsuicide

    The Walking Dead – Zielona Wyspa

    obrazek

    Luizjana, okolice Nowego Orleanu – wrzesień, 2012r.

    Nikomu z Was nie przyszło łatwo żyć wśród martwych, ale jakimś cudem przetrwaliście już blisko dwa lata. Po dawnym świecie zostały tylko wspomnienia, jak blizny wplecione w krajobraz upadłej cywilizacji. Wypłowiały baner szkolnego zjazdu absolwentów nad zatopioną ulicą; billboard reklamujący ubezpieczenie na życie, na wpół zdarty przez wiatr, z przeciętym uśmiechem mężczyzny, który raczej już nikogo nie przekona. Czasy, gdy miesięczna składka na polisę mogła zabezpieczyć całą rodzinę, dawno przeminęły: dziś bezpieczeństwo mierzy się w ilości zasobów, amunicji i umocnień kryjówek, w których prędzej czy później i tak coś się spierdoli.

    Podróżujecie ze sobą od kilku miesięcy. Nie mieliście szczęścia do bezpiecznych schronień; czy to przez brak silnego przywództwa, konflikty w grupie czy hordy nieumarłych - żadne miejsce, w którym próbowaliście zostać na dłużej, nie przetrwało próby czasu. Macie pod opieką kilka osób niezdolnych do przetrwania w pojedynkę - dzieci, starców, kobietę w ciąży - i świadomość, że jeśli wkrótce czegoś nie wymyślicie, wasze grono znacznie się uszczupli. Nastroje są burzliwe, wielu z was jest na krawędzi, brakuje niemal wszystkiego. Po drodze mijaliście też ślady, których nie sposób zignorować - symbole na pniach drzew, woreczki z ziołami i kośćmi zawieszone na sznurkach, szkielety zwierząt ułożone w kręgach czy truposze przywiązane łańcuchami do drzew. Napotkani ocalali przestrzegali was przed plemiennym ludem grasującym na bagnach, kultywującym synkretyczne wierzenia charakterystyczne dla dawnej kultury tego regionu. Podświadomie, chyba żadne z was nie chciałoby znaleźć potwierdzenia tych plotek w rzeczywistości.

    Z drugiej strony, w coś trzeba wierzyć. Ocalali w Luizjanie jak tonący brzytwy chwytają się mitu o Zielonej Wyspie - miejscu, którego istnienie co bardziej racjonalni poddają w wątpliwość. Niewiele o niej wiadomo poza tym, że miałaby być bezpiecznym, samowystarczalnym miejscem, gdzie udało się odbudować namiastkę cywilizacji. Dla wielu to bajanie dla naiwnych, dla innych - cień nadziei na przetrwanie. Alternatywą byłoby wszak poddać się, gdy brakuje sił, a przecież jeszcze jest dla kogo żyć.

    Takie miejsce byłoby bezcenne - szczególnie teraz, gdy coś ciężkiego wisi w powietrzu. Byliście ostrzeżeni - Hannah Collins, wasza meteorolożka, przewidziała nadchodzące problemy, ale wtedy nikt jej nie słuchał. Były większe zmartwienia - pusty żołądek, brak medykamentów, czy kolejni w grupie, którym Bóg wyświetlił napisy końcowe. Teraz, gdy sezon burz wzbiera na sile, jest jasne, że bez przystosowanego schronienia po prostu nie przetrwacie. Nad Luizjanę zmierza bowiem huragan, który niesie śmierć i zniszczenie.

    W tym desperackim czasie, gdy ktoś kręcił pokrętłem radia w nadziei na jakikolwiek znak od losu, udało się wam przechwycić nagranie kobiecego głosu, powtarzające w pętli namiary na miejsce zbiórki dla uciekających przed żywiołem. Zdaje się, że nagranie zarejestrowano niedawno, choć trudno ocenić, czy nie jest to jakiegoś rodzaju wyrachowana pułapka. Jedno jest pewne - to jedyny trop, jaki macie, a burza nie będzie czekać, aż podejmiecie decyzję.

    ***

    Otwieram zapisy na sesję w świecie The Walking Dead, osadzoną w Luizjanie, dwa lata po wybuchu apokalipsy. Będziemy wzorować się na uniwersum serialowym, choć znajomość materiału nie jest istotna, bo wydarzenia, które miały w nim miejsce, nie będą mieć dla nas żadnego znaczenia. Sesja odbędzie się za pośrednictwem mechaniki gry fabularnej Kult: Boskość Utracona, jednak nie wymagam jej znajomości - dla graczy rozgrywka będzie miała głównie charakter narracyjny. Oczywiście zapewniam pełne wsparcie przy tworzeniu postaci.

    Ilość miejsc jest ograniczona. Przewiduję około 3-4 uczestników dla zachowania płynności. Jeśli pojawi się więcej zgłoszeń, decyzję podejmę w porozumieniu z grupą wcześniej zaakceptowanych.

    Kim będą Bohaterowie Graczy?
    Od miesięcy podróżujecie z grupą ocalałych, za którą nie stoi żadna ukryta agenda. Jedynym, wyraźnym spoiwem Waszego grona jest chęć przetrwania - a w grupie są na to większe szanse. Od Was zależy, czy znacie poszczególnych członków grupy od dawna, czy też poznaliście się na szlaku - macie jednak wobec siebie dostatecznie wiele zaufania, by trzymać się razem. Oprócz BG, w grupie znajdować się będą także liczne postaci niezależne, z którymi zdefiniujecie swoje relacje. Przed sesją wspólnie wykreujemy całą grupę w rozmowie nad stołem.

    Każdy z uczestników otrzyma zestaw Mrocznych Sekretów dopasowanych do naszych realiów, spośród którego wybierze jeden na etapie tworzenia postaci. Wiele z oryginalnych MS w podręczniku nie nadaje się do naszego użytku, więc zaproponuję kilka od siebie - i oczywiście dopuszczę możliwość własnej inicjatywy. Dzięki Mrocznym Sekretom grupa nabierze dynamiki, a relacje staną się głębsze i bardziej wyraziste.

    Mechanika
    Dla zainteresowanych krótko opiszę, że mechanika opiera się na tak zwanych Ruchach - zestawie działań, które gracze mogą (lub muszą) podjąć w określonych sytuacjach. System stawia na wielką swobodę narracyjną, wobec czego w dużej mierze polega na opisywaniu intencji i działań postaci, oraz rzutach na powiązane Atrybuty. Kości 2k10, do których dodaje się określone modyfikatory, definiują wynik według jednego z trzech przedziałów. Sukces oznacza, że czynność się powiodła. Sukces z komplikacją wprowadza czynnik ryzyka i nadaje dynamikę sytuacji, przeobrażając nawet niepozorne czynności w potencjalne niebezpieczeństwo. Porażka z kolei kończy się klęską i często niesie za sobą opłakane skutki. Dzięki temu będziemy w stanie płynnie i klimatycznie oddać niebezpieczeństwo świata TWD w satysfakcjonujący i przyjazny dla forum sposób, bez długich pauz na zaplecze mechaniczne. Mechanika będzie oczywiście dopasowana do uniwersum - nie uświadczymy w niej elementów metafizycznych, znanych z oryginalnej gry. Zasady przedstawię jednak docelowej drużynie.

    TRIGGER WARNING
    Motywem przewodnim mechaniki jest stabilność psychiczna, co bezpośrednio przekłada się na dynamikę grozy w przedstawionym świecie. Przestrzegam, że sesja przeznaczona będzie wyłącznie dla osób pełnoletnich o mocnych nerwach - może zawierać liczne triggery, w tym wyjątkowo obrazową przemoc (krew, wnętrzności, zombie), tortury, obrazę uczuć religijnych, składanie ofiar i wszystko, co może wam przyjść do głowy w sesji osadzonej w takim świecie.

    Podsumowanie

    • System: Kult Boskość Utracona, dostosowany pod realia świata TWD.
    • Ilość graczy: 3-4
    • Kryteria przyjęcia graczy: Wyłącznie pełnoletni uczestnicy o mocnych nerwach. Zgłoszenie w formie deklaracji pod tematem rekrutacyjnym dla przejrzystości. Do zgłoszenia należy dołączyć krótki zarys postaci dopasowanej do realiów przez wiadomość prywatną na moją skrzynkę. Po akceptacji do grona uczestników należy uzupełnić kartę postaci i spisać krótką notkę biograficzną, w czym zapewniam asystę. Jeśli istnieją tematy szczególnie wrażliwe, których nie chcesz zobaczyć na sesji jako gracz - poinformuj mnie o nich w zanadrzu.
    • Platforma: Forum posłuży nam do pisania, Discord najpewniej do komunikacji - choć nie mam nic przeciwko użyciu publicznego tematu dyskusji pod forumową sesją. Rozważam rzucanie kośćmi za uczestników sesji (aby ograniczyć sprawy techniczne do minimum i skupić się na płynności gry), oczywiście z pełną przejrzystością - ale jeśli podejmiemy inną decyzję, to wspólnie wybierzemy platformę do gry.
    • Częstotliwość odpisów: Do ustalenia z uczestnikami, wstępnie - 72h na turę. Oczywiście jeśli odpisy będą pojawiać się częściej, to ja również będę częściej odpisywać. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy ludźmi - jeśli coś ci wypadnie, napisz! Turę można wydłużyć lub pominąć.
    • Dokumenty Google: Mejbi, jeśli do czegoś się przydadzą.
    • Użycie AI: Grafiki dozwolone. Korekta tekstu również (choć zdecydowanie bardziej polecam languagetool niż AI). Proszę jednak, abyśmy odpisy redagowali samodzielnie, bo nikomu nie będzie sprawiać przyjemność gra z botami - choć wiadomo, że nie będę tego sprawdzać.
    • Przewidywana długość sesji: Takich rzeczy się nie da przewidzieć, ale spokojnie myślę, że kilka miesięcy OOC. Sesja jest w dużej mierze improwizowana.
    • Termin zakończenia rekrutacji: Wstępnie - 31 lipca, lecz jeśli otrzymam wystarczającą ilość zgłoszeń, to już wcześniej ruszymy z tworzeniem postaci. Sesję przewiduję rozpocząć już w sierpniu, gdy wszyscy dopniemy formalności.
    Archiwum

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Hej wszystkim,
    Dziękuję za przyjęcie do kampanii, która będzie moją pierwszą stycznością z uniwersum Warhammera i światem fantasy. Szczególne podziękowania dla @ketharian, dzięki któremu moja karta postaci w ogóle powstała, bo za rączkę przeprowadził mnie przez proces tworzenia mechanicznej karty.

    centered paragraph

    Viktor "Brzytwa" Vogel jest znaną twarzą półświatka Talabheimu. Przez lata ze swoją bandą dopuszczał się wymuszeń, przemytu i zleceń wszelakich, na ogół brudnych; zawsze z myślą o dobrobycie najbliższych i swojej społeczności. Trudno określić go mianem moralnego kompasu z uwagi na zbrodnie, których się dopuścił - niemniej kieruje się swego rodzaju kodeksem honorowym: nie krzywdzi kobiet, dzieci, nie okrada biednych, a przede wszystkim jest słowny. Nie lubi łatki brutala, która do niego przylgnęła - choć swój pseudonim zawdzięcza przecież wyjątkowo okrutnym rozbojom i bezwzględności na polu walki.

    Kiedy władze postawiły przed nim ultimatum - stryczek lub pobór do wojska - zgodził się, choć nie bez wahania. Z trudem przyszło mu opuścić rodzinne strony, w których coś znaczył; nie tylko dla przestępczego światka, a również warstwy biedoty, którą wówczas chronił. W punkcie poboru do armii w Talabheimie poznał Wulfa Rapecke, z którym zżył się najbardziej w oddziale, widząc w nim swoistą kotwicę z miejscem pochodzenia, za którym Viktor tęskni.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Żywe Trupy i Maski Nyarlathotepa - badanie gruntu
    silentsuicideS silentsuicide

    Do Kultu mam w szufladzie autorski scenariusz na sesję osadzoną w Łodzi na przełomie XIX i XX wieku. Gracze wcielą się w dalszych spadkobierców Izraela Poznańskiego, a przemysł włókienniczy i dawne fabryki będą alegorią tkania Iluzji. Mam też kilka pomniejszych scenariuszy w zanadrzu, ale na to przyjdzie pora. Na razie mam dużą wenę na TWD ❤️

    Sondy

  • Powitania, pożegnania i powroty
    silentsuicideS silentsuicide

    Hej, miło Was poznać. Ze światem PBF jestem związany od siedmiu lat, z RPG - około 4, sam roleplay odgrywam natomiast od przeszło 12 lat. Trafiłem do Was przez Eden, a sesje, które prowadzę, to przeważnie horrory. Równie dobrze bawię się w roli gracza i jako osoba, która nigdy nie grał w młotka lub DDki, chętnie złapię się na sesję fantasy.

    Do zobaczenia w przyszłych postach!

    Hydepark

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Robi się trochę toxic, chodźcie grać mordki

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Wrzesień, Luizjana – Florida Parishes, ok. 35 mil od Nowego Orleanu

    Gorzkie łzy spłynęły po bladej twarzyczce, której dziecięcy szloch poniósł się echem między sosnami. Płytki dół - ledwie wystarczający, by złożyć w nim owinięte w koc ciało; trudno bowiem kopać przy korzeniach w twardej ziemi - stał się miejscem wiecznego spoczynku dla Lily Marsh, która zginęła śmiercią nie tyleż bohaterską, co tragiczną - a jej strata przypominała, że tragedia może nadejść w najmniej oczekiwanym momencie.
    – Lily… Nie pozwoliła nam zapomnieć, że wciąż jesteśmy ludźmi. W pogoni za przetrwaniem niemal wszyscy zatraciliśmy w sobie to, co naprawdę jest ważne: człowieczeństwo. Wszyscy, ale nie ona. Oddała życie, aby nasza Ruth mogła przetrwać - a teraz my oddamy jej hołd, idąc jej śladem i dbając o tę dziewczynkę jak o własne dziecko. – stoicki głos Troya Parkera przełamał ciszę, przerywaną jedynie płaczem kilkorga zebranych. – Tęsknimy za Tobą, Lily. Niech Bóg ma Cię w swojej opiece.
    Marsh nie była częścią waszej grupy od dawna. Gdy ją poznaliście, była w towarzystwie dziesięcioletniej dziewczynki - jak sama twierdziła, sieroty, którą wzięła pod opiekę - i za tę dziewczynkę, oddała własne życie. Podróżowała z Wami ledwie od miesiąca, jednak jej promienista osobowość w bardzo krótkim czasie zjednała sobie większość z Was. Teraz zostało po niej jedynie wspomnienie i powinność, by wziąć małą Ruth w opiekę i nie pozwolić poświęceniu Lily pójść na zmarnowanie.
    Po dłuższej chwili modlitwy i zadumy wróciliście do swoich obowiązków. Rozbiliście obóz na pobliskiej polanie otoczonej zagajnikiem - dość daleko od autostrady, by trudno było Was dostrzec, jednocześnie relatywnie blisko, aby powrót w dalszą drogę zajął nie więcej, niż dwadzieścia minut. Zaparkowane w półkole pojazdy zwrócone ku drodze, z której przybyliście - stary, acz całkiem pojemny kamper stanowiący mobilną bazę wypadową, terenówka i jednoślad typu cruiser - tworzyły naturalne miejsce do rozpalenia ogniska i rozbicia namiotów na względnie bezpieczny, tymczasowy nocleg.
    Wiedzieliście jednak, że obóz w lesie to żadne schronienie - jeśli chcieliście przetrwać, potrzebowaliście twardych czterech ścian z sufitem, których nie zmiecie byle podmuch wiatru. Mało tego - potrzebowaliście zapasów: żywności, leków, amunicji. Coś ciężkiego wisiało bowiem w powietrzu i znaków, przed którymi przestrzegała Was Hannah Collins, dawna pracownica stacji meteorologicznej, nie dało się już ignorować. Zrobiło się duszno, zwierzęta zachowywały się trochę inaczej, ciśnienie na barometrze meteorolożki stopniowo się obniżało - nawet niebo zdawało się tworzyć nieco inne formacje chmur, które kobieta potrafiła bezbłędnie odczytać. Ci, którzy wywodzili się z tych rejonów, wiedzieli, że miała rację - nadciągał olbrzymi huragan, który poniesie za sobą śmierć i zniszczenie. Waszym jedynym ratunkiem było znalezienie bezpiecznego schronu, aby przeczekać najgorsze - na co, w oczach Collins, mieliście dwa, może trzy dni, co obniżało szansę na przetrwanie, oraz i tak niskie po stracie Lily morale.
    Nie mieliście skonkretyzowanego planu. Przedarcie się przez miasto w liczącej kilkanaście osób grupie, z dziećmi, starcami i kobietami w ciąży, brzmiało jak przepis na katastrofę - ale paradoksalnie to właśnie teren zurbanizowany mógłby okazać się teraz jednym z bezpieczniejszych miejsc w całym stanie, jeśli udałoby Wam się bezpiecznie przeprowadzić ocalałych między szwendaczami. W grupie brakowało też ludzi z inicjatywą - mało kto garnął się do rzucania pomysłami, nikt bowiem nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za dalsze straty. Ktoś mógłby się zastanowić, w jaki sposób przetrwaliście tak długo…
    Tymczasem słońce chyliło się ku zachodowi. Roy Kessler - chudy okularnik, główny kierowca Waszego kampera - siedział teraz na krześle przy rozkładanym stoliku, kręcił pokrętłem przenośnego radia wielopasmowego i klął pod nosem w skupieniu. Jesse Boone, dumna właścicielka wspomnianego motocyklu, wyruszyła w las w nadziei na zdobycie pożywienia i rozeznanie terenu. Theresa zajęła się w tym czasie małą Ruth, Caroline planowała przestrzeń na rozbicie obozu, a pozostali członkowie grupy w mniejszym lub większym stopniu angażowali się w prace obozowe. Słabsi zgromadzili się natomiast blisko kampera, czując względne bezpieczeństwo w obecności metalowej puszki na kółkach, gdzie mogli odpocząć i zebrać siły przed kolejną wyprawą.
    Zostało niewiele czasu, by przygotować się przed zmierzchem - i wyjątkowo mało zasobów, aby starczyło dla każdego w grupie, o ile Jesse nie wróci z polowania z jakąś zdobyczą. Zapowiadał się więc pracowity wieczór i całkiem sporo zachodu, by przetrwać jedną noc więcej w świecie, w którym każda minuta może być ostatnią.

    @malahaj @marika @kynikos @arthur-fleck

    Rozgrywka

  • [KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)
    silentsuicideS silentsuicide

    @malahaj Common sense. Bawmy się grą i róbmy to, do czego roleplay został stworzony - wiarygodnie odgrywajmy swoją postać i odkrywamy, co do zaoferowania mają interakcje z innymi. Niektórzy czerpią przyjemność z długich esejów, inni z krótkich postów deklaracyjnych i to też jest okej, po prostu starajmy się budować klimat i wnosić coś do świata

    Archiwum

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Pierwszy post fabularny pojawił się tutaj. Z racji, że miał pojawić się w poniedziałek, a nie dziś, umowny czas na odpisy graczy w pierwszej turze będzie wydłużony do piątku; później wrócimy do 72h. Oczywiście traktujcie to z przymrużeniem oka, jeśli komuś coś wypadnie to proszę o informację.

    Komentarze

  • Żywe Trupy i Maski Nyarlathotepa - badanie gruntu
    silentsuicideS silentsuicide

    Biorę sobie Wasze rady do serca i odpuszczę Maski w tej konwencji.

    W ciągu kilku dni opublikuję post rekrutacyjny do sesji The Walking Dead

    Sondy

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Cześć ekipo!

    Cieszę się, że mogę powitać Was w swojej pierwszej sesji na forum Rolltelling. Nim przejdziemy do właściwej rozgrywki, opowiedzcie coś proszę o swoich postaciach dla ewentualnych czytelników z forum i podsumujcie wyniki rzutów na komplikacje, które wykonaliście przed pierwszą sesją. Możecie tu również zamieścić linki do avatarów postaci, aby zaprezentować je na forum.

    Kanał ten posłuży nam za właściwą, oficjalną formę dalszej komunikacji out of character. W razie pytań moja skrzynka wciąż stoi otworem.

    @marika @malahaj @kynikos @arthur-fleck

    Komentarze

  • Pechowa siódemka
    silentsuicideS silentsuicide

    Nigdy nie grałem w D&D, a jestem tego bardzo głodny. Szczególnie, jeśli chodzi o setting opisanej przez Ciebie kampanii - kocham mroźny klimat, ciągnie mnie do niego jak ćmę do światła, także nawet w grze wyobraźni głęboka zima potrafi do mnie przemówić bardziej niż inny setting. Koncepcji na razie nie mam, ale zawsze ciągnęło mnie do roli lokalnych przewodników zaprawionych w surowości danego regionu, z ukrytą agendą w tle.

    Sondy

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Viktor zdezorientowany i poirytowany sytuacją zmienia zdanie i zostaje z naszym światłym magiem, aby pomóc rozbić obóz.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • [KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)
    silentsuicideS silentsuicide

    @Marika Przeczytałem tylko kilka pierwszych numerów, więc nie znam. Komiksy to nie jest za bardzo moja forma przekazu, ale obiecałem sobie, że kiedyś go nadrobię

    Archiwum

  • Ścieżki Przeklętych
    silentsuicideS silentsuicide

    Nawet taki mieszczuch jak Vogel znał mrożące krew w żyłach legendy Lasu Drakwaldzkiego - gęstej puszczy, tak odmiennej od (nie)naturalnego środowiska, z którego się wywodził. Gdy ludzie znikali w Talabheimie, najprawdopodobniej była to sprawka innych ludzi - bandziorów różnej maści; tutaj, na nieznanych ziemiach, w głębi dziczy grasowały zaś niebezpieczeństwa, z którymi dawny oprych nigdy nawet nie śnił się mierzyć.
    Dość powiedzieć, że Brzytwa należał do ludzi rosłych - on był cholerną górą mięśni, których wyraźne kontury odbijały by się pod odzieniem, gdyby na moment zdjął z siebie skórzaną tunikę. Opancerzony i uzbrojony, słynący wszak z bitewnego kunsztu, wiedział jednak, że w Drakwaldzie liczyło się znacznie więcej niż zdolność rąbania mieczem i toporem. Jego przetrwanie zależało bowiem w równym stopniu od własnych zdolności, jak i towarzyszy, bez których z tego lasu najprawdopodobniej by nie wyszedł.
    – Wiesz, jak na takich w armii wołają? – zaczepił pyskatego tarczownika na przedzie. – Trup. Śpieszno Ci przed oblicze Morra, dzieciaku? – rzucił doń rubasznie, z wyzywającym spojrzeniem.
    – Jak się tak rwiesz do treningu, to urządzę z Tobą sparing. Ale najpierw weź się do roboty, bo mordą kłapiesz najgłośniej, a uszy więdną.
    Viktor postawą wyraźnie dał do zrozumienia, że aprobuje propozycje Wulfa - i ciekawiło go, jak do owej współpracy ustosunkuje się Sierżant Stahl. Zdawało się, że coś poszło nie po jego myśli, skoro Brzytwa był jedynym w gronie więźniów, którym udało się uniknąć powrotu do imperialnej niewoli. Tym większy orzech do zgryzienia, że kurator musiał być świadom niebezpieczeństw współpracy z takim człowiekiem, jak Viktor Vogel - i gówno mógł z tym zrobić.
    – Pan Sierżant na pewno się zgodzi, że nie ma czasu na zwłokę. Zaraz nas, kurwa mać, noc zastanie. – pospieszył za Wulfem, czekając na wskazówki i polecenia.

    Rozgrywka

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    silentsuicideS silentsuicide

    Nigdy nie grałem w sesje fantasy na DD/WH, a chciałbym się zapoznać

    Sondy

  • [KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)
    silentsuicideS silentsuicide

    @Dhratlach Mam już komplet. Jeśli będziesz pewny, mogę porozmawiać z drużyną, czy przyjmą jeszcze jednego gracza. Terminy odpisów można wydłużyć, zależnie od wspólnej decyzji, ale 72h to taki sensowny czas, aby mieć szansę ukończyć sesje w perspektywie miesięcy. Usunęliśmy jeden atrybut (dusza), gdyż nie będzie wykorzystany i za propozycją graczy zmieniliśmy ilość rozdanych atrybutów do rozdania. Mroczne Sekrety są proponowane przez graczy. Reszta o ile się nie mylę, bez zmian.

    Archiwum

  • Ścieżki Przeklętych
    silentsuicideS silentsuicide

    – Wiadomo, że na sprzęt, matkojebco. Bez tej tarczy przed mieczem mógłbyś najwyżej klękać. – roześmiał się doniośle do kompana. Lubił Adolfa i te ich niewinne docinki; niewinne tak długo, aż któryś oczywiście przegnie przysłowiową pałę i trafi w czuły punkt. Viktor był dość temperamentny i granica między czarnym humorem, a powagą sytuacji, była u niego bardzo niewyraźna.
    W ciszy słuchał przekomarzań pozostałych członków grupy co do tego, co ich zdaniem należało teraz zrobić. Każdy miał swoją wizję na najprostsze rzeczy - od rozbicia obozu po wieczorny rekonesans; Brzytwa w tej materii początkowo zdania nie miał, więc na wszystko przytakiwał. Co więcej, zdezorientowany sytuacją lawirował bezwiednie między propozycją Wulfa a leśnym rekonesansem z Kaltenbachem, aż w końcu zmienił zdanie - i nieco poirytowany - przemówił do zebranych.
    – A co wy tu żeście, kurwa, kółko dyskusyjne otworzyli? Brak dowództwa Wam rozumy pozabierał? Jak macie tyle gderać, to już zostańcie tu do rana, bo i tak nie ma z Was pożytku. – złożył ramiona i przyjrzał się wszystkim członkom oddziału, teraz już w zasadzie rozbitej zgrai awanturników, których spajał wyłącznie jeden cel - przetrwanie w nieznanym.
    – Możesz mówić co chcesz, Stahl, ale jak coś ma nas wypatrzeć, to i tak to zrobi. Kaltenbach dobrze mówi - ogień rozpalamy. Ciepło czy nie, jak nas jakaś zwierzyna wywęszy, to żywcem wpierdoli, a Złoty na warcie nawet nie dostrzeże. Jak Ci się nie podoba, to śpij poza obozem. – Viktor wydawał się być zdecydowany w swoim osądzie. Trudno powiedzieć, czy próbował grać Sierżantowi na nerwach, czy zwyczajnie stał w opozycji do jego zdania - chociaż postawą wskazywał raczej na drugą opcję.
    – A Wy jak macie mnie ciągać po tych lasach, to się chrzańcie, ja już nigdzie nie idę. Zdaje się, że macie wspólny cel - dlaczego do diaska razem nie pójdziecie? – wymienił spojrzenia z Wulfem i Matthiasem. – Możecie przecież i zapolować na zwierzynę, i rozejrzeć się po tropach, i sprawdzić, czy jest tu bezpiecznie. A i opału naniesiecie, mniej się nadźwigacie, jak tam w gąszczu czterech chłopa będzie.
    Strzelił karkiem.
    – Zresztą, jak Eiche do obozu wróci i się ze mną zmierzy, a nie stchórzy, to podam go Wam na tej tarczy jak na talerzu. Wtedy z głodu nikt nie zdechnie. Haha. – uderzył kompana zaczepnie w bok ramienia. – A teraz róbcie co chcecie. Ja zostanę ze Złotym, żeby się nie poczuł samotny i pomogę rozbić obóz. No. Do roboty chłopaki.

    Rozgrywka
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa