Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
silentsuicideS

silentsuicide

@silentsuicide
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
29
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    @Kynikos To właśnie warto rozdzielić. Mało osób wnika, z czego tak naprawdę biorą się legendy o żywych trupach, w aspekt religijno folklorowy tej terminologii. Natomiast w uniwersum serialowym, jak również naszym, apokalipsa zombie to abstrakcja, a postaci przy wybuchu epidemii nie wiedziały, co się właściwie dzieje - bo nikt nie robił na ten temat filmów, nie pisał książek, nie tworzył komiksów (a przynajmniej jak ustaliliśmy - nie znanych dla szerszej publiki). Także perspektywa TJ'a jest bezpieczna i integralna z odgrywanym uniwersum.

    Komentarze

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    @Marika Czytałem na ten temat różne wpisy w sieci i rozkminiałem, która wersja do mnie bardziej przemawia. Osobiście optuję za serialowym rozwiązaniem, choć obydwa mają swoje mocne strony. W ramach smaczku nie obrażę się, jeśli taka koncepcja już gdzieś się przewinęła, ale nie przebiła się do szerszej popkultury.

    Komentarze

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    @Piołun Brzytwa będzie Ci towarzyszyć, zgodnie z moją deklaracją fabularną.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    @Piołun Viktor oznajmił, że ognisko rozpalamy, więc proszę nie ubiegać faktów haha.

    @garanil Dla dobra fabuły Viktor uniesie się inteligencją i jedynie syknie coś pod nosem xD i po mamusi, i od krasnoluda, zabolało!

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Viktor zdezorientowany i poirytowany sytuacją zmienia zdanie i zostaje z naszym światłym magiem, aby pomóc rozbić obóz.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych
    silentsuicideS silentsuicide

    – Wiadomo, że na sprzęt, matkojebco. Bez tej tarczy przed mieczem mógłbyś najwyżej klękać. – roześmiał się doniośle do kompana. Lubił Adolfa i te ich niewinne docinki; niewinne tak długo, aż któryś oczywiście przegnie przysłowiową pałę i trafi w czuły punkt. Viktor był dość temperamentny i granica między czarnym humorem, a powagą sytuacji, była u niego bardzo niewyraźna.
    W ciszy słuchał przekomarzań pozostałych członków grupy co do tego, co ich zdaniem należało teraz zrobić. Każdy miał swoją wizję na najprostsze rzeczy - od rozbicia obozu po wieczorny rekonesans; Brzytwa w tej materii początkowo zdania nie miał, więc na wszystko przytakiwał. Co więcej, zdezorientowany sytuacją lawirował bezwiednie między propozycją Wulfa a leśnym rekonesansem z Kaltenbachem, aż w końcu zmienił zdanie - i nieco poirytowany - przemówił do zebranych.
    – A co wy tu żeście, kurwa, kółko dyskusyjne otworzyli? Brak dowództwa Wam rozumy pozabierał? Jak macie tyle gderać, to już zostańcie tu do rana, bo i tak nie ma z Was pożytku. – złożył ramiona i przyjrzał się wszystkim członkom oddziału, teraz już w zasadzie rozbitej zgrai awanturników, których spajał wyłącznie jeden cel - przetrwanie w nieznanym.
    – Możesz mówić co chcesz, Stahl, ale jak coś ma nas wypatrzeć, to i tak to zrobi. Kaltenbach dobrze mówi - ogień rozpalamy. Ciepło czy nie, jak nas jakaś zwierzyna wywęszy, to żywcem wpierdoli, a Złoty na warcie nawet nie dostrzeże. Jak Ci się nie podoba, to śpij poza obozem. – Viktor wydawał się być zdecydowany w swoim osądzie. Trudno powiedzieć, czy próbował grać Sierżantowi na nerwach, czy zwyczajnie stał w opozycji do jego zdania - chociaż postawą wskazywał raczej na drugą opcję.
    – A Wy jak macie mnie ciągać po tych lasach, to się chrzańcie, ja już nigdzie nie idę. Zdaje się, że macie wspólny cel - dlaczego do diaska razem nie pójdziecie? – wymienił spojrzenia z Wulfem i Matthiasem. – Możecie przecież i zapolować na zwierzynę, i rozejrzeć się po tropach, i sprawdzić, czy jest tu bezpiecznie. A i opału naniesiecie, mniej się nadźwigacie, jak tam w gąszczu czterech chłopa będzie.
    Strzelił karkiem.
    – Zresztą, jak Eiche do obozu wróci i się ze mną zmierzy, a nie stchórzy, to podam go Wam na tej tarczy jak na talerzu. Wtedy z głodu nikt nie zdechnie. Haha. – uderzył kompana zaczepnie w bok ramienia. – A teraz róbcie co chcecie. Ja zostanę ze Złotym, żeby się nie poczuł samotny i pomogę rozbić obóz. No. Do roboty chłopaki.

    Rozgrywka

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    @Kynikos Dziękuję 🙂

    1. Przyjąłem, że jest to północna strona jeziora Pontchartrain, dokładniej Florida Parishes. Przy geografii pomagał mi internet, więc ustaliłem odległości - około 20 minut jazdy do najbliższej autostrady, mniej więcej tyle samo do wspomnianego jeziora. Jesteście na polanie w lesie sosnowym ok. 35 mil od Nowego Orleanu. Nie stricte obrzeża, więc przepraszam za wprowadzenie w błąd; chciałem dać jednak punkt odniesienia do kluczowego dla fabuły miasta.

    2. Możesz uznać, że TJ dość dobrze zna ten rejon i wykorzystać tę wiedzę w praktyce.

    3. Świadomy zabieg. Nie chcę decydować o Waszych poczynaniach, ale zostawiłem tę zahaczkę otwartą między innymi dla Ciebie. Spróbuj, może jeszcze ją dogonisz - nie mogła zapuścić się głęboko. 😉

    4. Dobre pytanie. Założyłem, że jesteście przygotowani do relokacji, ale od jakiegoś czasu już podróżujecie - myślę, że macie około pół baku paliwa w kamperze. Inaczej sprawa ma się z terenówką, której częściej używacie do wyjazdów po zaopatrzenie - wykonaj proszę test 2k10. Sukces będzie oznaczać, że po drodze udało wam się znaleźć źródło paliwa, więc bak będzie zapełniony przynajmniej do połowy. Sukces z komplikacją zdefiniuje około 1/4 baku (wystarczająco, by dojechać do NO i zawrócić). Porażka to jazda na oparach i kolejne tarapaty dla drużyny.

    Komentarze

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Robi się trochę toxic, chodźcie grać mordki

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Pierwszy post fabularny pojawił się tutaj. Z racji, że miał pojawić się w poniedziałek, a nie dziś, umowny czas na odpisy graczy w pierwszej turze będzie wydłużony do piątku; później wrócimy do 72h. Oczywiście traktujcie to z przymrużeniem oka, jeśli komuś coś wypadnie to proszę o informację.

    Komentarze

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Ten trening nawet mi graczowi się przyda, nigdy nie grałem w WH haha

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych
    silentsuicideS silentsuicide

    Nawet taki mieszczuch jak Vogel znał mrożące krew w żyłach legendy Lasu Drakwaldzkiego - gęstej puszczy, tak odmiennej od (nie)naturalnego środowiska, z którego się wywodził. Gdy ludzie znikali w Talabheimie, najprawdopodobniej była to sprawka innych ludzi - bandziorów różnej maści; tutaj, na nieznanych ziemiach, w głębi dziczy grasowały zaś niebezpieczeństwa, z którymi dawny oprych nigdy nawet nie śnił się mierzyć.
    Dość powiedzieć, że Brzytwa należał do ludzi rosłych - on był cholerną górą mięśni, których wyraźne kontury odbijały by się pod odzieniem, gdyby na moment zdjął z siebie skórzaną tunikę. Opancerzony i uzbrojony, słynący wszak z bitewnego kunsztu, wiedział jednak, że w Drakwaldzie liczyło się znacznie więcej niż zdolność rąbania mieczem i toporem. Jego przetrwanie zależało bowiem w równym stopniu od własnych zdolności, jak i towarzyszy, bez których z tego lasu najprawdopodobniej by nie wyszedł.
    – Wiesz, jak na takich w armii wołają? – zaczepił pyskatego tarczownika na przedzie. – Trup. Śpieszno Ci przed oblicze Morra, dzieciaku? – rzucił doń rubasznie, z wyzywającym spojrzeniem.
    – Jak się tak rwiesz do treningu, to urządzę z Tobą sparing. Ale najpierw weź się do roboty, bo mordą kłapiesz najgłośniej, a uszy więdną.
    Viktor postawą wyraźnie dał do zrozumienia, że aprobuje propozycje Wulfa - i ciekawiło go, jak do owej współpracy ustosunkuje się Sierżant Stahl. Zdawało się, że coś poszło nie po jego myśli, skoro Brzytwa był jedynym w gronie więźniów, którym udało się uniknąć powrotu do imperialnej niewoli. Tym większy orzech do zgryzienia, że kurator musiał być świadom niebezpieczeństw współpracy z takim człowiekiem, jak Viktor Vogel - i gówno mógł z tym zrobić.
    – Pan Sierżant na pewno się zgodzi, że nie ma czasu na zwłokę. Zaraz nas, kurwa mać, noc zastanie. – pospieszył za Wulfem, czekając na wskazówki i polecenia.

    Rozgrywka

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Edytuj ten post w celu uzupełnienia materiałów do sesji.

    Materiały

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Cześć ekipo!

    Cieszę się, że mogę powitać Was w swojej pierwszej sesji na forum Rolltelling. Nim przejdziemy do właściwej rozgrywki, opowiedzcie coś proszę o swoich postaciach dla ewentualnych czytelników z forum i podsumujcie wyniki rzutów na komplikacje, które wykonaliście przed pierwszą sesją. Możecie tu również zamieścić linki do avatarów postaci, aby zaprezentować je na forum.

    Kanał ten posłuży nam za właściwą, oficjalną formę dalszej komunikacji out of character. W razie pytań moja skrzynka wciąż stoi otworem.

    @marika @malahaj @kynikos @arthur-fleck

    Komentarze

  • The Walking Dead – Zielona Wyspa
    silentsuicideS silentsuicide

    Wrzesień, Luizjana – Florida Parishes, ok. 35 mil od Nowego Orleanu

    Gorzkie łzy spłynęły po bladej twarzyczce, której dziecięcy szloch poniósł się echem między sosnami. Płytki dół - ledwie wystarczający, by złożyć w nim owinięte w koc ciało; trudno bowiem kopać przy korzeniach w twardej ziemi - stał się miejscem wiecznego spoczynku dla Lily Marsh, która zginęła śmiercią nie tyleż bohaterską, co tragiczną - a jej strata przypominała, że tragedia może nadejść w najmniej oczekiwanym momencie.
    – Lily… Nie pozwoliła nam zapomnieć, że wciąż jesteśmy ludźmi. W pogoni za przetrwaniem niemal wszyscy zatraciliśmy w sobie to, co naprawdę jest ważne: człowieczeństwo. Wszyscy, ale nie ona. Oddała życie, aby nasza Ruth mogła przetrwać - a teraz my oddamy jej hołd, idąc jej śladem i dbając o tę dziewczynkę jak o własne dziecko. – stoicki głos Troya Parkera przełamał ciszę, przerywaną jedynie płaczem kilkorga zebranych. – Tęsknimy za Tobą, Lily. Niech Bóg ma Cię w swojej opiece.
    Marsh nie była częścią waszej grupy od dawna. Gdy ją poznaliście, była w towarzystwie dziesięcioletniej dziewczynki - jak sama twierdziła, sieroty, którą wzięła pod opiekę - i za tę dziewczynkę, oddała własne życie. Podróżowała z Wami ledwie od miesiąca, jednak jej promienista osobowość w bardzo krótkim czasie zjednała sobie większość z Was. Teraz zostało po niej jedynie wspomnienie i powinność, by wziąć małą Ruth w opiekę i nie pozwolić poświęceniu Lily pójść na zmarnowanie.
    Po dłuższej chwili modlitwy i zadumy wróciliście do swoich obowiązków. Rozbiliście obóz na pobliskiej polanie otoczonej zagajnikiem - dość daleko od autostrady, by trudno było Was dostrzec, jednocześnie relatywnie blisko, aby powrót w dalszą drogę zajął nie więcej, niż dwadzieścia minut. Zaparkowane w półkole pojazdy zwrócone ku drodze, z której przybyliście - stary, acz całkiem pojemny kamper stanowiący mobilną bazę wypadową, terenówka i jednoślad typu cruiser - tworzyły naturalne miejsce do rozpalenia ogniska i rozbicia namiotów na względnie bezpieczny, tymczasowy nocleg.
    Wiedzieliście jednak, że obóz w lesie to żadne schronienie - jeśli chcieliście przetrwać, potrzebowaliście twardych czterech ścian z sufitem, których nie zmiecie byle podmuch wiatru. Mało tego - potrzebowaliście zapasów: żywności, leków, amunicji. Coś ciężkiego wisiało bowiem w powietrzu i znaków, przed którymi przestrzegała Was Hannah Collins, dawna pracownica stacji meteorologicznej, nie dało się już ignorować. Zrobiło się duszno, zwierzęta zachowywały się trochę inaczej, ciśnienie na barometrze meteorolożki stopniowo się obniżało - nawet niebo zdawało się tworzyć nieco inne formacje chmur, które kobieta potrafiła bezbłędnie odczytać. Ci, którzy wywodzili się z tych rejonów, wiedzieli, że miała rację - nadciągał olbrzymi huragan, który poniesie za sobą śmierć i zniszczenie. Waszym jedynym ratunkiem było znalezienie bezpiecznego schronu, aby przeczekać najgorsze - na co, w oczach Collins, mieliście dwa, może trzy dni, co obniżało szansę na przetrwanie, oraz i tak niskie po stracie Lily morale.
    Nie mieliście skonkretyzowanego planu. Przedarcie się przez miasto w liczącej kilkanaście osób grupie, z dziećmi, starcami i kobietami w ciąży, brzmiało jak przepis na katastrofę - ale paradoksalnie to właśnie teren zurbanizowany mógłby okazać się teraz jednym z bezpieczniejszych miejsc w całym stanie, jeśli udałoby Wam się bezpiecznie przeprowadzić ocalałych między szwendaczami. W grupie brakowało też ludzi z inicjatywą - mało kto garnął się do rzucania pomysłami, nikt bowiem nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za dalsze straty. Ktoś mógłby się zastanowić, w jaki sposób przetrwaliście tak długo…
    Tymczasem słońce chyliło się ku zachodowi. Roy Kessler - chudy okularnik, główny kierowca Waszego kampera - siedział teraz na krześle przy rozkładanym stoliku, kręcił pokrętłem przenośnego radia wielopasmowego i klął pod nosem w skupieniu. Jesse Boone, dumna właścicielka wspomnianego motocyklu, wyruszyła w las w nadziei na zdobycie pożywienia i rozeznanie terenu. Theresa zajęła się w tym czasie małą Ruth, Caroline planowała przestrzeń na rozbicie obozu, a pozostali członkowie grupy w mniejszym lub większym stopniu angażowali się w prace obozowe. Słabsi zgromadzili się natomiast blisko kampera, czując względne bezpieczeństwo w obecności metalowej puszki na kółkach, gdzie mogli odpocząć i zebrać siły przed kolejną wyprawą.
    Zostało niewiele czasu, by przygotować się przed zmierzchem - i wyjątkowo mało zasobów, aby starczyło dla każdego w grupie, o ile Jesse nie wróci z polowania z jakąś zdobyczą. Zapowiadał się więc pracowity wieczór i całkiem sporo zachodu, by przetrwać jedną noc więcej w świecie, w którym każda minuta może być ostatnią.

    @malahaj @marika @kynikos @arthur-fleck

    Rozgrywka

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Ganz egal, mi ten discord obojętny. Post wrzucę jutro lub pojutrze

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Również jestem bardzo podekscytowany na nadchodzącą przygodę. 🙂

    Viktor, niby rasowy mieszczuch, nie zakwestionuje przewodnictwa swojego kompana z Talabeclandu - podąża za nim jak ćma za światłem, bowiem środowisko, w którym znalazła się drużyna, jest mu zwyczajnie obce. Wobec tego głosuję za rozbiciem obozu, a rzutów nie wykonuję - wspieram działania reszty grupy w fizycznym zakresie.

    Post fabularny napiszę najprawdopodobniej w poniedziałek, więc możecie zająć kolejkę przede mną; w tej scenie Viktor pozostanie reaktywny na decyzje innych uczestników.

    Ah, no i również, podobnie jak Piołun, preferuję ustalenia w ramach dyskusji postaciowych, we właściwej rozgrywce.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    silentsuicideS silentsuicide

    Hej wszystkim,
    Dziękuję za przyjęcie do kampanii, która będzie moją pierwszą stycznością z uniwersum Warhammera i światem fantasy. Szczególne podziękowania dla @ketharian, dzięki któremu moja karta postaci w ogóle powstała, bo za rączkę przeprowadził mnie przez proces tworzenia mechanicznej karty.

    centered paragraph

    Viktor "Brzytwa" Vogel jest znaną twarzą półświatka Talabheimu. Przez lata ze swoją bandą dopuszczał się wymuszeń, przemytu i zleceń wszelakich, na ogół brudnych; zawsze z myślą o dobrobycie najbliższych i swojej społeczności. Trudno określić go mianem moralnego kompasu z uwagi na zbrodnie, których się dopuścił - niemniej kieruje się swego rodzaju kodeksem honorowym: nie krzywdzi kobiet, dzieci, nie okrada biednych, a przede wszystkim jest słowny. Nie lubi łatki brutala, która do niego przylgnęła - choć swój pseudonim zawdzięcza przecież wyjątkowo okrutnym rozbojom i bezwzględności na polu walki.

    Kiedy władze postawiły przed nim ultimatum - stryczek lub pobór do wojska - zgodził się, choć nie bez wahania. Z trudem przyszło mu opuścić rodzinne strony, w których coś znaczył; nie tylko dla przestępczego światka, a również warstwy biedoty, którą wówczas chronił. W punkcie poboru do armii w Talabheimie poznał Wulfa Rapecke, z którym zżył się najbardziej w oddziale, widząc w nim swoistą kotwicę z miejscem pochodzenia, za którym Viktor tęskni.

    Komentarze warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Pechowa siódemka
    silentsuicideS silentsuicide

    Nigdy nie grałem w D&D, a jestem tego bardzo głodny. Szczególnie, jeśli chodzi o setting opisanej przez Ciebie kampanii - kocham mroźny klimat, ciągnie mnie do niego jak ćmę do światła, także nawet w grze wyobraźni głęboka zima potrafi do mnie przemówić bardziej niż inny setting. Koncepcji na razie nie mam, ale zawsze ciągnęło mnie do roli lokalnych przewodników zaprawionych w surowości danego regionu, z ukrytą agendą w tle.

    Sondy

  • [KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)
    silentsuicideS silentsuicide

    @Dhratlach Mam już komplet. Jeśli będziesz pewny, mogę porozmawiać z drużyną, czy przyjmą jeszcze jednego gracza. Terminy odpisów można wydłużyć, zależnie od wspólnej decyzji, ale 72h to taki sensowny czas, aby mieć szansę ukończyć sesje w perspektywie miesięcy. Usunęliśmy jeden atrybut (dusza), gdyż nie będzie wykorzystany i za propozycją graczy zmieniliśmy ilość rozdanych atrybutów do rozdania. Mroczne Sekrety są proponowane przez graczy. Reszta o ile się nie mylę, bez zmian.

    Archiwum

  • Warhammer - Ścieżki przeklętych
    silentsuicideS silentsuicide

    @Gladin Jest duże zainteresowanie, a proces tworzenia jest dla mnie trochę zbyt zagmatwany, więc ustąpię miejsca bardziej doświadczonym

    Archiwum warhammer ścieżkiprzeklętych
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa