Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje inne
  3. Rozgrywka
  4. Serce tajgi [Zew Cthulhu]
Serce tajgi
GordianG
Gordian jako
Wielki Cthulhu
Mistrz Gry
KaworuK
Kaworu jako
Eleonora Croft (Anna White)
AgnesA
Agnes jako
Violet Shane
ElvisE
Elvis jako
Ren Watanabe
CyganC
Cygan jako
Walter Murdock (William Evans)
KetharianK
Ketharian jako
John Carter (Mike Dundee)

Serce tajgi [Zew Cthulhu]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
sercetajgizew cthulhu
145 Posty 7 Uczestników 4.6k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • AgnesA Niedostępny
    AgnesA Niedostępny
    Agnes jako Violet Shane
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #135

    Violet z zapartym tchem śledziła ruchy Waltera póki nie udało mu się zdjąć maski. Dopiero wtedy odetchnęła z ulgą. I natychmiast w jej głowie zaświtał pomysł. Puściła niemal mimo uszu wywód niezwykle praworządnej Eleonory. Zirytowała się tylko na to, że ta nie potrafi dotrzymać sekretu, tylko wszystko musi załatwiać szczerze i uczciwie. Violet pożałowała, że wtajemniczyła ją w sprawę zamiast udać, że nie chce się mieszać w śliskie interesy pułkownika. Cóż, następnym razem będzie musiała uważać, komu się zwierza. Ciekawe, jak w takiej sytuacji zachowałby się prostolinijny John. Czy też powiedziałby w prost madame o pułkowniku, czy jednak dotrzymał powierzonego mu sekretu. Odgoniła te myśli, nie wiedząc, czemu naszły ją nagle w takim momencie.

    Zdecydowanym ruchem wyciągnęła rękę w stronę Waltera.

    • Skoro wiemy już, jak zdjąć maskę, to i ja spróbuję. Ciekawe, czy też stanę się piękna niczym bogini. Na wypadek gdyby tak się stało, może pan wziąć aparat. - uśmiechnęła się, puszczając oko do mężczyzny.
      Walter niechętnie podał jej maskę, a Violet szybko powtórzyła jego wcześniejsze działania, kropiąc maskę własną krwią. Wolała działać szybko, gdyby Eleonora chciała ją powstrzymać. Wreszcie przyłożyła maskę do twarzy i czekała w napięciu.
    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • CyganC Niedostępny
      CyganC Niedostępny
      Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #136

      Maska zeszła, co oczywiście było powodem do radości. Jednak Walter nie mógł oderwać oczu od symboli, które pociemniały. Zazwyczaj, gdy coś ciemnieje to słabnie albo nawet przestaje działać. Madame była zbyt pijana żeby myśleć trzeźwo, ale inżynier doskonale zdawał sobie sprawę, że Kobieta mogła właśnie stracić fortunę. Walter zbladł jeszcze bardziej niż po utracie krwi. Przełknął ślinę i poszedł w stronę butelki armagnaku.
      - Muszę się uspokoić - Powiedział podając kieliszek Madame i sam biorąc łyk z swojego. Antropolożka wypiła już wiele tego wieczoru, sen zdawał się kwestią czasu. Takie rozstanie nie było wymarzonym, ale Walter nie będzie ryzykować życia dla kobiety którą zna nie cały dzień.

      Kiedy Walter brał już pierwszy łyk alkoholu Violet wyskoczyła z prośbą równie szaloną jak zarazem interesującą. Dziewczyna musiała stracić zmysły jeśli chce założyć maskę po całej sytuacji. Walter chciałby sądzić tak samo, jednak doskonale rozumiał ciekawość Violet po zetknięciu się z czymś takim. Jeszcze przez chwilę trzymał zaciśniętą dłoń, ale w końcu puścił wygrała ciekawość.
      - Uważaj tylko proszę. Po założeniu maski możesz bardzo się przestraszyć, ale pamiętaj, że nic ci nie grozi. - Odłożył kieliszek i wziął miskę z zimną wodą. Jeśli uznasz, że to dla ciebie za dużo po prostu zanurz maskę w wodzie, wtedy powinna odpuścić. - Patrzył jeszcze na chwilę na Violet jakby chciał ją powstrzymać, ale wiedział, że to bezsensu widząc jak podekscytowana jest.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • GordianG Niedostępny
        GordianG Niedostępny
        Gordian jako Wielki Cthulhu
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Gordian
        #137

        WALTER, ELEONORA I VIOLET

        Violet ledwie zdążyła przyłożyć maskę do twarzy, kiedy powtórzyło się to, czego byli świadkami ledwie kilka minut temu. Tym razem jednak nikt już nie miał wątpliwości do tego, co za moment nastąpi. Znów drewno na twarzy dziewczyny się rozgrzało, macki drgnęły i oplotły jej twarz, a niewielkie przyssawki wbiły się w jej skórę, pobierając daninę z krwi. Ciemne drewno ponownie nabrało cielistego koloru, a potem znikło, wtapiając się w twarz Violet, choć ta nadal czuła obecność maski na twarzy.
        Oto przed Walterem, Eleonorą i madame Beaumont stała... Violet Shane. Ta sama Violet Shane, którą znali, z tymi samymi rudymi włosami, piegami - nie zmieniło się w niej absolutnie nic. Przeszło ich wówczas ukłucie zaskoczenia, nawet samą Violet, która w lustrze widziała dokładnie tę samą siebie, co wcześniej. Może maska na nią nie działa... Tylko czy aby na pewno?
        Violet opuściła oczy w wyrazie smutku, i w ten sposób jej wzrok w naturalny sposób padł na aparat, który jeszcze przed chwilą trzymała w dłoniach. I wtedy to przyszło. Jeszcze kilka minut temu wiedziała o tym aparacie tyle, że robi zdjęcia. Nie miała bladego pojęcia o tym, w jaki on właściwie sposób działa, i właśnie dlatego tak ją fascynowały opowieści Waltera, który zdawał się wiedzieć o takich rzeczach wszystko. Ale teraz... teraz wszystko wydawało się być zupełnie inne, takie... proste. Śmieszne wręcz, że ona mogła tego nie wiedzieć! Mechanizm migawki, przysłona, układ soczewek, sposób prowadzenia kliszy, zależność czasu naświetlania od ilości światła - jak w ogóle ktokolwiek może tego nie wiedzieć? Nawet nie trzeba rozkręcać aparatu, żeby wiedzieć co znajduje się w środku - przecież to jest banalnie proste, nawet mały bobas to wie i rozumie dlaczego każde z tych rozwiązań działa właśnie w taki sposób i co należy zmienić, jeśli chce się osiągnąć inny rezultat. Przecież to jest wręcz banalnie proste!
        I wtedy przypomniała sobie szlifierkę, którą "pożyczyła sobie" ze sklepu rodziców. Uśmiechnęła się pod nosem. Przecież zasada działania silnika elektrycznego była tak banalna... Nawet sposób, w jaki Walter pokazywał jej jak należy trzymać szlifierkę stał się oczywisty, wiadomo przecież że kierunek obrotu tarczy, wszystkie siły działające podczas kontaktu z materiałem czy ryzyko odrzutu - wszystko to było ze sobą połączone w tak prosty i logiczny sposób, że tego się nie da nie wiedzieć.
        Podniosła głowę, na której malował się teraz uśmiech, i rozejrzała się dookoła. Dostrzegła obraz wiszący na ścianie pokoju madame. Wystarczyło na niego popatrzeć i już wiedziała o nim absolutnie wszystko: płótno lniane, grunt klejowo-kredowy, farby olejne, warstwy nakładane w kilku etapach... Spojrzała poniżej. Biurko - orzech, fornir na tańszym drewnie konstrukcyjnym, francuska robota, II połowa XIX wieku. Szuflada po lewej była naprawiana, a ktoś użył tam innego materiału. Fotel - mahoniowy. Dywan - perski, wełna, ręcznie wiązany, wzór charakterystyczny dla konkretnego regionu - Violet nie musiała się nawet tego uczyć. Ona to wszystko po prostu wiedziała.
        Przenosiła wzrok z przedmiotu na przedmiot, włącznie z całą resztą swoich towarzyszy, patrząc na ich ubiór i akcesoria, które nosili. To nawet nie tak, że ona sobie teraz nagle o tym wszystkim przypomniała. Nawet nie zastanawiała się nad tym skąd ona właściwie ma wszystkie te informacje, nie przypominała sobie żadnej książki, wykładu ani niczego w tym rodzaju - ona to po prostu wiedziała.
        Najdziwniejsze było jednak to jak bardzo banalne jej się to wydawało. Jeszcze przed chwilą nie wiedziała nic lub prawie nic o otaczającym ją świecie. Teraz - wystarczyło spojrzeć, i nagle wszystko stawało się jasne.
        Reszta obserwowała jej poruszającą się we wszystkich kierunkach z wypisaną na niej fascynacją twarz. Oczekiwali przekształcenia jej w boginię piękna, tymczasem zupełnie tego nie dostrzegli. Nie dało się jednak nie spostrzec, że coś się z nią jednak zadziało. Coś o wiele bardziej subtelnego, niż w przypadku Waltera, ale nadal widocznego.
        I...? - w końcu odezwała się pijanym głosem madame. - Co się stało?

        Violet otrzymuje WYKSZTAŁCENIE 130 na czas noszenia maski oraz testuje poczytalność (strata 1 pkt przy sukcesie lub k8 przy porażce). Może ją teraz zdjąć dokładnie tak samo jak Walter. Walter, Eleonora i madame wykonują test MOCY. Violet również wykonuje test MOCY, jeśli spróbuje maskę zdjąć lub zgodzi się ją komuś oddać. Nieudany test nie zmusza automatycznie nikogo do konkretnego działania, oznacza natomiast, że pragnienie posiadania/noszenia maski staje się na tyle silne, że powinno zostać uwzględnione w odgrywaniu postaci.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • AgnesA Niedostępny
          AgnesA Niedostępny
          Agnes jako Violet Shane
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Agnes
          #138

          Pierwsze uczucie po założeniu maski było okrepne, ale była na nie o wiele lepiej przygotowana niż Walter. Dlatego nie spanikowała, gdy macki zaczęły wypijać się w jej twarz. Gdy maska dopasowała się do twarzy, dziewczyna spojrzała w lustro na swój rudy i piegowaty wizerunek z lekkim rozczarowaniem. Jednak po chwili zalała ją fala zrozumienia i wiedzy, której nigdy nie spodziewała się posiąść. Wszystko stało się jasne i oczywiste.

          Violet niczym w transie otworzyła szufladę biurka w poszukiwaniu czegoś do pisania. Nie pytając Madame o zgodę, wzięła plik zapisanych jednostronnie kartek i rozłożyła je na podłodze. Zaczęła w szalonym tempie pokrywać je obliczeniami oraz szkicami, mamrocząc pod nosem: śnieg... same gąsienice nie będą wystarczające... A może pług?... trzeba odpowiednio dobrać moment obrotowy... koła muszą być szersze... To przecież oczywiste, że w pierwotnym projekcie znajdował się błąd... Rychło doprowadziłby on do zakopania się wehikułu.

          Przełożyła z irytacją kartkę z dywanu, na którym trudno było jej pisać, na parkiet.

          -Bardzo ładny dywan - rzuciła mimochodem - tkacze z Shirazu doprawdy wspaniale wykonali swą pracę. W przeciwieństwie do tego holenderskiego malarza - wskazała na obraz - tutaj w trzeciej warstwie akwamaryna jest rozmieszana bez należytej dokładności. Nie mam pojęcia, jak można tak zaburzyć estetykę ubiegłegowiecznego biurka, łącząc orzech z elementami dębowymi, które nie współgrają z jego pierwotną formą. Przyprawia mnie to o irytację.

          Po zakończeniu pracy, zgarnęła kartki z powrotem w plik, otrzepała spódnicę i wyręczyła notatki Walterowi.

          -Ten projekt w mojej opinii pozwoli nam zbudować pojazd pozbawiony wad pierwotnego projektu - podsumowała. - Mam nadzieję, że obejmiesz umysłem wprowadzone przeze mnie modyfikacje. W przeciwnym wypadku lepiej, abyś spróbował uzyskać odpowiedź nim zdejmę maskę z mego lica. Czy życzą sobie Państwo pomocy w rozwiązaniu jeszcze jakiegoś problemu? A może jakieś pytanie spędza Państwu sen z powiek? To niebywała okazja, żeby poznać odpowiedź, zanim... zapomnę- dodała, przechodząc wzrokiem po zdumionych towarzyszach.

          W tym momencie pierwszy raz zwątpiła, czy powinni zdradzać taką tajemnicę pułkownikowi. Nadzwyczajna aparycja to nic takiego, może co najwyżej doprowadzić parę kobiet do szaleństwa i obsesji. Ale niczym nieograniczona wiedza? Przecież w niewłaściwych rękach mogłaby doprowadzić do straszliwych wynalazków.

          -Masz rację, Eleonoro, nie wiem, ile powinniśmy zdradzić pułkownikowi. Nie jesteśmy przecież pewne jego intencji. Gdybyśmy powiedziały mu o wszystkim, być może zapragnąłby posiąść maskę, której możliwości są olbrzymie. Niewłaściwe użycie tej potęgi mogłoby prowadzić do zaiste przerażających skutków.

          @cygan @kaworu

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          😱 ♥
          1
          • KetharianK Online
            KetharianK Online
            Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
            Obsługa Moderator Mecenas
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
            #139

            Klub yakuzy


            Reed i jego kompani nie potrzebowali dodatkowej zachęty - słysząc zamierzenie złowrogie słowa trapera natychmiast wzięli nogi za pasy, w drodze do wyjścia strzelając na wszystkie strony oczami.

            Carter odczekał, aż wszyscy opuszczą lokal i dopiero wówczas przeciął ostrożnym krokiem zadymioną i pełną orientalnych dźwięków przestrzeń klubu w drodze do stolika zajmowanego przez Watanabe.

            Był świadomy niejednoznacznych spojrzeń innych siedzących przy stoliku mężczyzn, kiedy stanął obok krzesła Reba i z przepraszającą miną pochylił się ku uchu.

            - Profesor Chance bardzo się martwi pańską nieobecnością, Watanabe-san.

            @lubesz

            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • CyganC Niedostępny
              CyganC Niedostępny
              Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Cygan
              #140

              Walter patrzył na kartkę z zdumieniem. Nad tym jak zapobiec zakopywaniu sam wiele razy myślał, więc rozwiązanie z użyciem pługu i przesunięciem silnika na środek pojazdu, żeby ciężar rozchodził się równomiernie nie było aż tak odkrywcze. Tym co na prawdę wzbudziło w Walterze podziw to hamulec na bazie ręcznego przy samych gąsienicach. Inżynier nigdy nie miał do czynienia z tak niską temperaturą, więc sprawienie, żeby płyn hamulcowy nie zamarzł było dla niego czarną magią, a Violet dała mu rozwiązanie tak proste, że zastanawiał się jak on o tym nie pomyślał.

              Genialne po prostu wspaniałe. Mówił Walter wpatrując się w trochę koślawy rysunek Violet. Wiem, że wymyśliłaś to z pomocą maski, ale miałaś tylko suche fakty. Te rozwiązania to nie tylko sama wiedza tylko też twoja pomysłowość. - Walter klepnął w bark Violet w ramach uznania. - Moim zdaniem udowodniłaś, że z wiedzą mogłabyś być jedną z najlepszych inżynierek na świecie. Gdy skończymy ekspedycję chętnie pomogę ci dostać się na jakieś studia. Rozumiesz, że nie możesz polegać tylko na masce prawda? Ostatnie dwa zdania nie były kłamstwem, ale też nie zostały wypowiedziane tylko by docenić Violet. Walter wiedział, jak to jest mieć w rękach ogrom wiedzy, który trzeba oddać, sam nie raz ukradł książkę, gdy jeszcze był dzieciakiem.

              Zanim jeszcze zdejmiesz maskę. - Odwrócił plan pojazdu. - Możesz zapisać, gdzie najlepiej i najtaniej kupić części jakich potrzebujemy w Japonii? I najlepszy statek jakim możemy dopłynąć na Syberie. Wiesz jakaś uczciwa załoga i cudowanie jakby na statku było miejsce na zbudowanie pojazdu. Znacznie przyśpieszyłoby to nasze odpłynięcie. O i jeszcze jedno. - Walter nachylił się do piszącej Violet i ściszył ton. Napisz wszystko co wiesz o Yetim i Kazuo Nakamurze. - Madame pewnie nie wiedziała kim jest ten człowiek, ale ostrożności nigdy za wiele. Skoro zna pułkownika to może te nazwisko też jej się nie podoba.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              😯
              0
              • GordianG Niedostępny
                GordianG Niedostępny
                Gordian jako Wielki Cthulhu
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #141

                ELEONORA, WALTER I VIOLET

                Madame Beaumont przez dłuższą chwilę patrzyła na Eleonorę, wyraźnie próbując przebić się przez alkohol i zrozumieć wagę jej słów. W końcu zmarszczyła brwi.

                Tanaka-san? Pułkownik Tanaka? - powtórzyła powoli. - On wiedział o masce? Zanim... zanim wydarzyło się to wszystko?

                Spojrzała na Violet, potem na Waltera, a następnie na miejsce, w którym jeszcze niedawno leżała maska. - Nie. Nie, nie podoba mi się to. Ani trochę. - machnęła ręką, omal nie tracąc równowagi.

                Mademoiselle Shane może się z nim spotkać, skoro już obiecała. Ale o tym... - wskazała palcem na Violet. - ...ani słowa. Proszę powiedzieć, że obejrzałyście maskę. Że jest stara, interesująca. Chińska, japońska, mandżurska... cokolwiek. Niech pani nie kłamie, jeśli nie musi. Po prostu niech mu pani nie mówi tego, o co nie zapyta.

                Nagle spojrzała na Eleonorę znacznie poważniej.

                I proszę dowiedzieć się, skąd on w ogóle o niej wie. Bo ja mu o niej nie mówiłam. A jeśli zacznie nalegać... proszę wrócić do mnie. To mój dom i moja maska. Pułkownik czy nie pułkownik, nie będzie mi mówił, co mam robić z moimi rzeczami.

                Po tych słowach sięgnęła po kieliszek, odkryła, że jest pusty, i spojrzała na niego z autentycznym rozczarowaniem. Teraz zdecydowanie potrzebowała więcej armagnacu.

                ***

                Rozmowę Violet i Waltera przerwało pukanie do drzwi. Stanął w nich profesor Chance, którego krawat i broda wyraźnie zdradzały wszystko co zjadł i wypił tego wieczoru, a co Violet natychmiast rozpoznaje.
                Ach, tutaj jesteście! - wszedł do środka. Sprawiał wrażenie całkowicie nieświadomego tego, że właśnie wkroczył w centrum wydarzeń, które jeszcze przed kilkoma minutami mogły doprowadzić ich do utraty zmysłów. Jego wzrok przemknął po wszystkich i zatrzymał się na projektach Violet.
                Ach, widzę że pracujecie! Doskonale - najwidoczniej to wyjaśnienie całkowicie mu wystarczyło. Walter, Eleonora i Violet sami nie wiedzieli, czy profesor właściwie poznał rudowłosą dziewczynę na tyle, żeby zauważyć jakąkolwiek zmianę w jej zachowaniu i podejściu. Zresztą nawet, jeśliby ją znał... wielokrotnie dał im już świadectwo tego, że i tak pewnie nie połączyłby kropek. Wyjął zegarek kieszonkowy, spojrzał na niego i powiedział:
                Obawiam się jednak, że będziemy musieli kończyć. Zrobiło się dość późno. Zaczynam się trochę niepokoić... Watanabe miał załatwić swoją sprawę i wrócić, a nie widziałem go od rana. Wysłałem Cartera, żeby go znalazł. Razem z Redem, Biggym i resztą... - urwał, chyba dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jak to brzmi wypowiedziane na głos. - ...a teraz nie ma nikogo. Wydawało mi się, że wysłanie większej liczby ludzi rozwiąże problem, tymczasem najwidoczniej tylko zwiększyła się liczba zaginionych członków ekspedycji... - poprawił okulary i usiadł spokojnie na łóżku. - W każdym razie powinniśmy już wracać do hotelu. Jeśli ich tam nie będzie, będziemy musieli zastanowić się co właściwie powinniśmy teraz zrobić z Nakamurą - no tak, bo to w końcu był główny cel tej ekspedycji. John i Ren zdecydowanie schodzili na dalszy plan. - ** W każdym razie... madame, bardzo dziękujemy za gościnę** - podszedł do madame i pocałował jej dłoń. - ...ale będziemy już się zbierać. No, to do zobaczenia za parę minut na dole! - rzucił do reszty i wyszedł z pokoju.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • LubeszL Niedostępny
                  LubeszL Niedostępny
                  Lubesz
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #142

                  Odwróciłem się od współgraczy z którymi grałem w hazard do Johna, a na mojej twarzy winkwitł uśmiech.
                  -Johnunia ty moja! A już się martwiłem że mnie porzycicie- Pwoeidziałem do niego.
                  Szybko zabrałem z pobliskiego stolika krzesełko aby przyjaciel usiadł na nim.
                  Alkohol i znajoma twarz sprawiła że się lekko rozluźniłem a słowa wypadały mi z ust nie tak dobrze dopracowane jak powinny.
                  -Wiem wiem... trochę mnie nie było... ale no. Czy grałeś w tę hazardową japońską grę? Raczej nie. Na tej ostatniej partyjce pokaże ci co nie co. Ale no, sam dopiero zaczynam, więc nie bierz co mówie jako święty gral.

                  Gra się potoczyła dalej, a w trakcie jej trwania tłumaczyłem koledze co trzeba tutaj robić nie zdradzając nic przeciwnikom. Dość mocno gestukulowałem, podkreślając nawet najmniejsze słowo. Hazart, niebezpieczeństwo, strach, to znikło, przy potoku słów spowodowanym rozlużnieniem nawet odrobinę słupła w brzuchu który miałem na widok znajomej twarzy. Kości się toczyły, rzetony zmnieniały właścicielów. Mineła na pewno kilkanaście minut gdy ostatnia partia się zakończyła, i odebrałem z puli żetonów moją wygraną.
                  -widzisz? Tak się wygrywa. - Powiedziałem patrząc na górę żetonów.
                  Wtedy fala niepokoju mnie naszła, wizja co by się stało jakbym przegrał. Przecież to były żetony Yakuzy. Moja twarz straciła kolory. Szybko zebrałem żetony i skierowałem się do depozytu aby oddać to co pożyczyłem... pożyczyłem pod przymusem. Po czym wyszedłem z Johnem z klubu.

                  -Johnunio, jak ja nie lubie hazardu... jest.... no wiesz... On dał mi i kazał grać... uh... dobrze że nie przegrałem bo bym był w duuupie- Szedłem lekko się kołysząc ale trzymając się o własnych nogach.

                  -Ja ma coś... mam coś więcej niż rozmowa z naszym poszukiwanym... mam jego no....myśli ale na papierze, jego duszę w atramentowym zwierciadle.*

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                    Obsługa Moderator Mecenas
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #143

                    Nocne ulice Yokohamy


                    John Carter nie posiadał się ze zdumienia, kiedy przez czysty przypadek odkrył drugą twarz Rena Watanabe. Powściągliwy i niezwykle taktowny japoński prawnik od chwili poznania w San Francisco stanowił dla Alaskańczyka prawdziwy wzór opanowania, uprzejmości i sztuki panowania nad emocjami - tym bardziej zatem szokujące było obcowanie z nim, kiedy pozostając pod wpływem alkoholu stracił wszelkie zahamowania. Prowadząc go do wynajętego przez ekspedycję hotelu traper zachodził w głowę, co Watanabe właściwie wypił i w jakich ilościach.

                    Opowieść adwokata, mocno chaotyczna i pełna niezrozumiałych dla Johna anegdot, nie ułatwiała zrozumienia, co Ren właściwie podczas swych perypetii odkrył i jak mogło się to przydać profesorowi - toteż po krótkiej chwili Alaskańczyk przestał Watanabe wypytywać zwalając to zadanie na barki profesora.

                    Swoją własną misję wykonał, nie tylko odnajdując zaginionego prawnika, ale i uwalniając z aresztu komunistycznych agitatorów. Teraz zależało mu jedynie na sprawdzeniu, co działo się w międzyczasie z uroczą rudowłosą Kalifornijką, o której John ostatnimi czasy coraz częściej rozmyślał.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • AgnesA Niedostępny
                      AgnesA Niedostępny
                      Agnes jako Violet Shane
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Agnes
                      #144

                      Pod wpływem impulsu Violet podążyła tuż za profesorem, nie dając towarzyszom szansy na powstrzymanie jej przed opuszczeniem pokoju w masce. Gdyby pułkownik zastał Madame w takim stanie, bez trudu mógłby ją okraść. Nie było lepszego ukrycia dla maski... niż mieć ją na sobie podczas rozmowy. Na szczęście w jej przypadku działanie maski nie było dostrzegalne na pierwszy rzut oka, jak u Waltera.

                      Violet podążyła pewnym krokiem w dół schodów, woląc się nie oglądać w obawie przed karcącym spojrzeniem Eleonory. Gdy tylko znalazła się znów w głównej sali, podążyła wprost w kierunku pułkownika. Miała niewiele czasu zanim towarzysze ją dogonią, a spodziewała się, że mogą mieć nieco odmienne poglądy w tej kwestii.

                      -Panie pułkowniku - Violet zwróciła się szeptem do mężczyzny. - Ta maska jest doprawdy niebywa... dziwna. Z niespotykanego drewna z takimi... jakby mackami. I są na niej starojapońskie symbole, które... - przełknęła ślinę, mając nadzieję, że rozmówca nie wyczuje kłamstwa - nie mam pojęcia, co znaczą. Jest na pewno dosyć... oryginalna. Bardzo ładnie prezentuje się w kolekcji Madame.

                      Pułkownik patrzył na nią z uśmiechem, okazując jej uprzejme zainteresowanie.
                      -Ach, doprawdy? - spytał swoim nienagannym angielskim, nadal się uśmiechając. - Macki, powiada panienka... to dość nietypowe, jak na maskę nō. A czy Madame wspominała coś skąd dokładnie pochodzi ta maska?

                      Violet zastanowiła się przez chwilę.
                      -Niee... nie przypominam sobie, żeby o tym mówiła. Szczerze powiedziawszy... - dziewczyna ściszyła głos jeszcze bardziej - chyba nienajlepiej się czuje... aktualnie.

                      Tanaka uniósł brwi.
                      -Czyżby nasza gospodyni zaniemogła? Jakże mi przykro... może powinienem udać się po pomoc? Proszę mi wybaczyć, panienko, ale chyba sama panienka rozumie, trzeba pomóc naszej francuskiej gościni... - Tanaka ukłonił się Violet, po czym strzelił obcasami i odszedł, wychodząc z willi.

                      Violet w lekkiej panice rozejrzała się po gościach w poszukiwaniu znajomych twarzy. Jej wzrok padł na profesora, z którym wcześniej rozmawiał Chance.

                      -Przepraszam, szanownego Pana, zdaje się, że Madame potrzebuje wsparcia. Jest niedysponowana... i odnoszę wrażenie, że nie powinna pozostać sama w takim stanie - Violet wskazała wzrokiem w górę schodów i sama ruszyła do wyjścia, by poczekać na resztę towarzyszy za drzwiami willi. Mimo wszystko miała nadzieję, że nie ściągnęła na Madame zbyt dużych kłopotów.

                      @cygan @kaworu

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      • KaworuK Niedostępny
                        KaworuK Niedostępny
                        Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
                        #145

                        Eleonora wpatrywała się w Madame. Była jej wdzięczna za to, że jej wysłuchała i że zrozumiała powagę sytuacji.

                        - Dobrze, powiemy tak mało o masce, jak tylko się da, i ani słowa o jej właściwościach. Ale… Nie wiem do końca jak mamy podpytać pułkownika, żeby się nie dowiedział, że wiemy od Madame, że nie powinien nic o niej wiedzieć. Trzeba to jakoś sprytnie rozegrać… ale nie mam bladego pojęcia jak. Jakieś pomysły – spojrzała po zebranych, głównie zaś na Violet. Czy ona teraz nie była tutaj z nich wszystkich najmądrzejsza?

                        ~*~

                        Eleonora udała się z powrotem razem z Violet do pułkownika. Nie wiedziała, czy jej obecność nie wyda mu się… podejrzana, ale… gdyby zdał sobie sprawę (jakimś cudem?) że Violet ma maskę na sobie… O Boże, wolała nie myśleć, co by mogło się wydarzyć! Więc była z nią, głównie z obawy przed najgorszym.

                        Jej lęk nie był w pełni (wcale?) logiczny, ale nie mogła się od niego wyzbyć.

                        Najwyraźniej wszystko jednak było okej? Bogu niech będą dzięki. Co prawda nie dowiedzieli się skąd pułkownik wie o masce, ale… uniknęli najgorszego?

                        Eleonora przypatrywała się Violet, zastanawiając się (może była złą przyjaciółką?) jak i kiedy ta zamierza zwrócić maskę Madame.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0

                        Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                        Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                        Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                        Zarejestruj się Zaloguj się
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy
                        • Strona startowa