Przejdź do treści

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

  • Trucizny Zell

    Sondy
    18
    2 Głosy
    18 Posty
    219 Wyświetlenia
    WiredW
    @Zell mnie za to zaskoczył brak chętnych (poza mną) na opcję numer 3. Zagranie śmiertelnikiem w WoD byłoby moim zdaniem ciekawą odmianą i rzadko jest taka okazja.
  • 5 Głosy
    227 Posty
    2k Wyświetlenia
    NamiN
    @Arthur-Fleck napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały: Załatw to bez rzutów. Jak Paulina wybiegnie za Krzyśkiem i zaciągnie z powrotem do dyskoteki będzie tak zaskoczony i skołowany, że nie zdąży nawet zaprotestować i pójdzie z nią jak potule cielę. To jest bardzo filmowe, bo Krzychu już myślał, że mu się udało i witał się z gąską, a tu nagle wypada za nim klasowa imprezowiczka i zaciąga z powrotem do miejsca, w którym wolałby nie być. Mi to da fabularne paliwo by znów trochę sponiewierać Krzyśka w następnej kolejce a Ty będziesz miała okazję pochwalić się tym co wysmażyłaś w AI OMG dzięki ci składam Skoro się godzisz bezrzutowo na taki obrót spraw, to ja chętnie to wykorzystam. A do @johnytrs mogę mieć jedynie pytanie, czy nast kolejka bedzie też w disco? Ew ile czasu mamy? Bo ze smutku, że uciekł Krzychu, to i Adasia zaczęłam generować, to bym napisała dłuuuższą zabawę, tak z 1-2h party? Czy nie siądzie?
  • U bram raju - komentarze

    Komentarze
    95
    1 Głosy
    95 Posty
    1k Wyświetlenia
    RewikR
    A kto wybierał ludzi do wyprawy tak ogólnie? (oprócz tego, że MG)
  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze

    Komentarze
    45
    0 Głosy
    45 Posty
    330 Wyświetlenia
    slann22S
    Akurat tą jedną rzecz poprawiłem, bo to naprawdę dziwnie brzmiało Jedno małe wyjaśnienie, ów Fabia nie jest władcą tej miejscowości, bo został odsunięty od władzy, Chociaż nadal sobie rości do niej prawo Grabotrol jest jednak celowy.
  • [Autorski storytelling] Ropa i krew

    Przeniesiony Rozgrywka ropa i krew storytelling autorski
    23
    0 Głosy
    23 Posty
    307 Wyświetlenia
    SWATS
    Noa i Liora Wiatr rzeczywiście pomagał. Niósł pył, chłodził twarze, zagłuszał kroki i zapach. Corley prowadził pewnie, bez zbędnych słów, skracając drogę tam, gdzie dla kogoś z zewnątrz była tylko ściana kamienia. Noa szybko złapał rytm marszu, ciężar przestał przeszkadzać, stał się częścią ruchu. Liora trzymała się blisko, tak jak kazał, ale nie wyglądała na kogoś, kto potrzebuje prowadzenia za rękę. Minęli pierwsze zwężenie doliny, potem drugie. Teren zrobił się bardziej poszarpany. Wiatr ucichł. Corley zatrzymał się nagle i uniósł rękę. Bez słowa. Wszyscy zeszli niżej, między skały. — Patrzcie — rzucił cicho. Kilkaset metrów dalej, w płytkim zagłębieniu terenu, coś się poruszało. Najpierw wyglądało jak szarpanina zwierząt. Dwie duże sylwetki. Zbyt duże jak na wilki. Jedna przygwoździła drugą do ziemi, ale to nie było czyste polowanie. Za dużo ruchów, za dużo siły. Kończyny poruszały się pod złymi kątami. Jeden z mutantów wydał dźwięk, który nie był ani wyciem, ani rykiem. Coś pomiędzy. Coś, co nie powinno istnieć. Drugi jeszcze przez chwilę się ruszał. Potem wszystko ucichło. Zwycięzca nie odszedł od razu. Stał nad ciałem, jakby nasłuchiwał. Jakby wiedział, że nie jest sam. Corley nie ruszył się ani o centymetr. Dopiero kiedy mutant odszedł, powoli, ciężko, znikając między skałami, przewodnik opuścił rękę. — Mieliśmy szczęście — powiedział cicho. — Albo nie byliśmy tym, czego szukał. Nie tłumaczył dalej. Ruszyli. Ostatni odcinek był najgorszy. Podejście, luźne kamienie, brak osłony. Ale w końcu zobaczyli ją. Wieżę. Stara konstrukcja do obserwacji lasów. Drewniano-metalowa, wysoka, wyniesiona ponad skały. Na dachu kilka anten dodanych później, już po wojnie. Część pogięta, część jeszcze stała. Obok resztki zabudowań: mała szopa, zardzewiały zbiornik na wodę, ślady po ognisku. I cisza. Corley zwolnił, spojrzał na Noa, sięgając po lornetkę. — Tu coś się wydarzyło — powiedział spokojnie. — I to nie było dawno temu. Nie było śladów ciężkiego sprzętu. Żadnych gąsienic, żadnych kolumn. W okolicy nie było żywej duszy. Drzwi do wieży były uchylone. Poruszały się lekko na wietrze. Wół Hanka słuchała w milczeniu, ale widać było, że łapie każde słowo. Kiedy wspomniał o silniku, skinęła głową i od razu podeszła bliżej, zaglądając tam, gdzie wskazał. — Mówiłam, że to nie jest fabryczne — mruknęła. — Ale nikt nie wiedział, z czego to dokładnie jest. Kiedy Wół zaczął rozkręcać osłonę, metal zaskrzypiał, jakby miał coś przeciwko. Śruby puściły niechętnie. W środku było gorzej niż wyglądało z zewnątrz: brud, osad, stare oleje zmieszane w coś, co bardziej przypominało błoto niż smar. — Filtry… — Hanka prychnęła. — Jak są, to pewnie pamiętają jeszcze poprzednią epokę. Ale były. Zabite niemal na kamień. — No i masz — rzuciła. — Dławi się, bo nie ma czym oddychać. Wół mógł je wyjąć, oczyścić na tyle, na ile się dało, ale od razu było jasne: to rozwiązanie na chwilę. — Niżej mamy magazyny części — dodała po chwili Hanka, wycierając ręce o spodnie. — I stare sekcje techniczne. Jeszcze z czasów, zanim to wszystko się zapadło. Może coś tam znajdziemy. Może nie. Spojrzała na niego z ukosa. — Moi „koledzy technicy” poszli właśnie tam. Ale jak chcesz coś zrobić porządnie to będziemy musieli zrobić to sami. Pewnie siedzą tam na dole, chleją piwo i rżną w karty. Zeszli niżej krętą klatką schodową, a następnie korytarzem niżej ruszyli przed siebie. Beton ustępował miejscami surowej skale, potem znów wracał. Ściany były wilgotne, gdzieniegdzie woda sączyła się cienkimi strużkami. Oświetlenie robiło się rzadsze. Lampy co kilka metrów, niektóre mrugały, inne świeciły słabo jakby ostatkami sił. Dźwięk generatora z góry zamienił się w głuche, odległe dudnienie. — Tu kiedyś była infrastruktura serwisowa — rzuciła Hanka półgłosem. — Pompy, zawory, jakieś sterownie. Teraz to bardziej złomowisko. Minęli pierwsze pomieszczenie. Stare szafy techniczne, otwarte, wyprute z kabli. Dalej leżały fragmenty rur, zaworów, jakieś silniki bez obudów. — Szukamy filtrów, przewodów, czegokolwiek, co się nada — dodała. Wtedy Wół mógł to zauważyć. Ślady na podłodze, w cieniu jednej z lamp. Jakby ktoś tu niedawno przeciągał coś ciężkiego. W stronę jeszcze niższych poziomów. Ale ślady nie wyglądały, jakby ktoś coś ciągnął w panice. Raczej równo jak transport. Hanka też to zobaczyła. Zatrzymała się. — Moi ludzie poszli tędy… — powiedziała ciszej. Echo odpowiedziało im z dołu. Nie tylko ich własne. Fruwacz Ravel patrzył na niego przez chwilę bez ruchu. Gogle nie zdradzały niczego, twarz ukryta, sylwetka nieruchoma jak element krajobrazu. — Nie. Jestem pośrednikiem. — odpowiedział po chwili. Krótko. Bez emocji. Zrobił jeszcze jeden krok bliżej, ale nie w stronę Fruwacza. Obok, jakby ustawiał się względem przestrzeni, nie człowieka. — Daj. To nie było polecenie rzucone ostro. Raczej stwierdzenie, że tak właśnie się stanie. Dłoń Fruwacza z kartą zatrzymała się na moment w pół ruchu, ale Ravel nie sięgnął od razu. Najpierw spojrzenie znów opadło na płytkę na jego szyi. Minimalne skinienie głową. Dopiero wtedy wyciągnął rękę. Ruch był płynny. Karta zniknęła w jego dłoni. Bez sprawdzania, bez oglądania. — Zgadza się. Cisza. Wiatr przeszedł przez obóz, poruszył brezentem. Jedno z ciał lekko drgnęło pod podmuchem, jakby przypominając, gdzie stoją. Ravel odwrócił się. — Idziesz? Ruszył w stronę samochodu stojącego przy obozie. Stary, ale utrzymany. Nie wyglądał jak łup, raczej jak narzędzie do wypadów. Drzwi od strony pasażera już były uchylone. — Wsiadaj. Nie obejrzał się, czy Fruwacz idzie. Po prostu usiadł za kierownicą. Silnik odpalił od razu. Równo. Bez zawahania, jakby był pewien, że chłopak wsiądzie.
  • 0 Głosy
    276 Posty
    2k Wyświetlenia
    RewikR
    W porządku, ze mną jak z hobbitem - za rączkę i do Mordoru
  • Pytania, problemy i życzenia

    Przypięty Forum księga życzeń
    99
    1 Głosy
    99 Posty
    898 Wyświetlenia
    JhnWJ
    @Gladin napisał w Pytania, problemy i życzenia: Obecnie wszystkie sesje mają taką samą ikonkę czarnej kostki. Może dałoby się zrobić indywidualne obrazki dla sesji tak, jak można przypisywać ikonkę/obrazek do tematów w sesjach? Nie widzę, aby obecnie dało się to jakoś zrobić. Myślałem o tym, w przyszłości. Ogólnie może się pojawi, ale przed tym (lub razem z tym) mamy do ogarnięcia https://github.com/Rolltelling/nodebb-plugin-rolltelling-rpg/issues/27 gdyż ogólnie nie jestem wielkim fanem tego widoku. @dekline stworzysz subtaska w ramach tego na ikony? @Gladin napisał w Pytania, problemy i życzenia: Środkowanie obrazków / zawijanie nazw No, to jest drobny bug. Zajmiemy się tym w najbliższej przyszłości. Notki na to nie trzeba jak coś
  • [Warhammer 2ed.] Popiół i Śnieg - Rekrutacja

    Rekrutacje warhammer 2ed
    51
    5 Głosy
    51 Posty
    793 Wyświetlenia
    MortarelM
    @Gordian rekrutacja trwa do 26 kwietnia, jesteś w terminie
  • Miasto, Mgła, Machina

    Materiały
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    5 Wyświetlenia
    slann22S
    Było już późne popołudnie, słońce zmierzało już ku horyzontowi gdy we Wielkiej i wspaniałej rezydencji rodu Newman, Gdzie rodzina właśnie zbierała się do zjedzenia obiadokolacji. U szczytu wielkiego stołu zasiadał dziadek Mathew Newman. Patriarcha rodu posiadał długie wąsy, i siwe włosy opadające na kart z łysiejącej głowy. Wąsy i nos dominowały na jego zazwyczaj zaciętym obliczu. Miał zgarrbioną sylwetkę od wielu lat pracy przy wydobyciu boksytu. Dłonie były wykrzywione przez reumatyzm, ale nadal tliło się w nim bardzo wiele dawnego wigoru. Nosił surdut zupełnie nie pasujący do niego, który wygląda jakby na nim wisiał. Pracowicie jadł królika w sosie śmietanowo marchewkowym, dzisiejszy posiłek. Po jego prawej stronie zasiadał jego syn Sergius. Potężnie zbudowany człowiek, z dużymi jak u ojca wąsami, który który w młodości pracował w kopalni i na ranczu rodzinnym, a teraz zajmował się administrowaniem rodzinnego biznesu. Obok niego siedziała jego żona Kate, dobrze zbudowana kobieta o słomianych włosach, matka trójki żyjących dzieci. Naprzeciw niej zasiadał wysoki żylasty mężczyzna czyli Jacob Newman, brat Sergiusza który niedawno wrócił ze swojej wyprawy do dziczy. Miał na plecach nadal skórę lwa, którego ustrzelił, Dalej siedziała Shan Dhar, dosyć wysoka kobieta w wieku dwudziestu pięciu lat o migdałowych oczach, oraz, co było Nietypowe u ludzi o takich rysach twarzy, Rudych włosach i błękitnych oczach. Mówiła z dziwnym akcentem i podobno pochodziła z Południowej dziczy. Wróciłaś się podobno ja ci pomniejszę i rodziny która osiadła poza kotliną, i została asystentką podziękowa ale też pomagała Zarządzaniu dworem. Niektórzy szeptali na jej temat, niezbyt pochlebnie, ale Kate bardzo ostro broniła honoru tej dziewczyny. Dalej stała Stacy Newman, a obok tej jej siostra Stephanie, ubrana we wściekle różową sukienkę, co wywoływało podejrzenia całej jej rodziny bo wszyscy znali jej zdanie temat takich ubrań. Naprzeciw nich zasiadał Ich kuzyn Mark, Miły chłopak, syn Jacoba, Rok temu stracił matkę, chociaż jego rodzice nigdy nie darzyli się zbytnią sympatią, Co za nią bardzo tęsknią. Na końcu się siedziało dwoje najmłodszych członków rodu czyli Thomas i Antonia Newman. Antonia była żywiołową dziewczynką z warkoczykami, a Thomas jedenastoletnim chłopcem który bardzo lubił przypominać o tym, że jego zdaniem jest dziedzicem i przyszłości ogrodu. Był tutaj jeszcze kamerdyner Rashe, Terisianin którego wujek dokonał sławnego zamachu w domu Ladrianów, i który myślał, że Służąc z rodziny nowobogackich znajdzie pracę do czasu aż ludzi zapomną o tamtym wypadku, kompletnie nie przypuszczał jednak że trafi do takiej rodziny… Stacy tuż przed obiadem otrzymała list nieznanej osoby mówiące że koło dziesiątej powinna znaleźć się na Polach Odrodzenia, w zagajniku Ostatniego Tańca… - Wnusiu, Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! - powiedział Matthew Newman. * - Umówimy cię na wieczorek za postacie z Landelem Hastingsem, ostatnio dziedzicem rodu! Powinniście się dogadać, bo jego matka też pochodziła… No sama wiesz, tak jak twoja!- Jacob uniósł brew i zapytał. *- Czy to nie ten chłopak, który podobno jest w tak złym stanie zdrowia, że od dziesięciu lat Umiera.- Dziadek pokiwał głową zadowoloną miną i powiedział zachwyconym głosem. *- No właśnie Chłopak szybko umrze, a potem Stacey odziedziczy tytuł i majątek! - **Zachichotał złośliwie a potem jeszcze dodał. - Jak się dziewczyna postara, to jeszcze w czasie w nocy poślubnej. - Zapadło na chwilę bardzo głębokie milczenie, a potem Sergiusz powiedział. - Moja córka wyjdzie za kogo chce! - *- Ważne tylko, żeby tylko się o nią troszczył! - dodała Kate - Przepraszam że się wtrącam, ale człowiek, o którym mówią że umiera od dziesięciu lat, zapewne osiągnął absolutne mistrzostwo w nie umieraniu! - Powiedziała Shan bardzo łagodnym i spokojnym głosem nie odrywając wzroku od talerza. Kolacja trwała dalej, zakończyła się podaniem lodów na deser, które dziadek kazał podać rozpuszczone, bo nie po co wydaje pieniądze na ogrzewanie mieszkania aby potem chłodzić się jedzeniem zamarzniętego pożywienia! Gdy zapadała Zmierzch, to zaczęła się po cichu szykować do drogi, zwłaszcza że i tak większość rodziny, a zwłaszcza jej tata Byli zajęci. Wtedy to przebieralni wszedł chłopiec, w kaszkiecie i stroju robotnika, i dopiero po chwili rozpoznała że to Stepanie. - Widziałam jak dostałaś list… Idę z tobą! Potrzebna ci porządna nieprzyzwoitka! -
  • Miasto, Mgła, Machina

    Komentarze
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    4 Wyświetlenia
    slann22S
    Edytuj ten post w celu napisania pierwszego komentarza, ustalenia zasad i przywitania się z graczami.
  • Miasto, Mgła, Machina

    Rozgrywka
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    5 Wyświetlenia
    slann22S
    Było już późne popołudnie, słońce zmierzało już ku horyzontowi gdy we Wielkiej i wspaniałej rezydencji rodu Newman, Gdzie rodzina właśnie zbierała się do zjedzenia obiadokolacji. U szczytu wielkiego stołu zasiadał dziadek Mathew Newman. Patriarcha rodu posiadał długie wąsy, i siwe włosy opadające na kart z łysiejącej głowy. Wąsy i nos dominowały na jego zazwyczaj zaciętym obliczu. Miał zgarrbioną sylwetkę od wielu lat pracy przy wydobyciu boksytu. Dłonie były wykrzywione przez reumatyzm, ale nadal tliło się w nim bardzo wiele dawnego wigoru. Nosił surdut zupełnie nie pasujący do niego, który wygląda jakby na nim wisiał. Pracowicie jadł królika w sosie śmietanowo marchewkowym, dzisiejszy posiłek. Po jego prawej stronie zasiadał jego syn Sergius. Potężnie zbudowany człowiek, z dużymi jak u ojca wąsami, który który w młodości pracował w kopalni i na ranczu rodzinnym, a teraz zajmował się administrowaniem rodzinnego biznesu. Obok niego siedziała jego żona Kate, dobrze zbudowana kobieta o słomianych włosach, matka trójki żyjących dzieci. Naprzeciw niej zasiadał wysoki żylasty mężczyzna czyli Jacob Newman, brat Sergiusza który niedawno wrócił ze swojej wyprawy do dziczy. Miał na plecach nadal skórę lwa, którego ustrzelił, Dalej siedziała Shan Dhar, dosyć wysoka kobieta w wieku dwudziestu pięciu lat o migdałowych oczach, oraz, co było Nietypowe u ludzi o takich rysach twarzy, Rudych włosach i błękitnych oczach. Mówiła z dziwnym akcentem i podobno pochodziła z Południowej dziczy. Wróciłaś się podobno ja ci pomniejszę i rodziny która osiadła poza kotliną, i została asystentką podziękowa ale też pomagała Zarządzaniu dworem. Niektórzy szeptali na jej temat, niezbyt pochlebnie, ale Kate bardzo ostro broniła honoru tej dziewczyny. Dalej stała Stacy Newman, a obok tej jej siostra Stephanie, ubrana we wściekle różową sukienkę, co wywoływało podejrzenia całej jej rodziny bo wszyscy znali jej zdanie temat takich ubrań. Naprzeciw nich zasiadał Ich kuzyn Mark, Miły chłopak, syn Jacoba, Rok temu stracił matkę, chociaż jego rodzice nigdy nie darzyli się zbytnią sympatią, Co za nią bardzo tęsknią. Na końcu się siedziało dwoje najmłodszych członków rodu czyli Thomas i Antonia Newman. Antonia była żywiołową dziewczynką z warkoczykami, a Thomas jedenastoletnim chłopcem który bardzo lubił przypominać o tym, że jego zdaniem jest dziedzicem i przyszłości ogrodu. Był tutaj jeszcze kamerdyner Rashe, Terisianin którego wujek dokonał sławnego zamachu w domu Ladrianów, i który myślał, że Służąc z rodziny nowobogackich znajdzie pracę do czasu aż ludzi zapomną o tamtym wypadku, kompletnie nie przypuszczał jednak że trafi do takiej rodziny… Stacy tuż przed obiadem otrzymała list nieznanej osoby mówiące że koło dziesiątej powinna znaleźć się na Polach Odrodzenia, w zagajniku Ostatniego Tańca… - Wnusiu, Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! - powiedział Matthew Newman. * - Umówimy cię na wieczorek za postacie z Landelem Hastingsem, ostatnio dziedzicem rodu! Powinniście się dogadać, bo jego matka też pochodziła… No sama wiesz, tak jak twoja!- Jacob uniósł brew i zapytał. *- Czy to nie ten chłopak, który podobno jest w tak złym stanie zdrowia, że od dziesięciu lat Umiera.- Dziadek pokiwał głową zadowoloną miną i powiedział zachwyconym głosem. *- No właśnie Chłopak szybko umrze, a potem Stacey odziedziczy tytuł i majątek! - **Zachichotał złośliwie a potem jeszcze dodał. - Jak się dziewczyna postara, to jeszcze w czasie w nocy poślubnej. - Zapadło na chwilę bardzo głębokie milczenie, a potem Sergiusz powiedział. - Moja córka wyjdzie za kogo chce! - *- Ważne tylko, żeby tylko się o nią troszczył! - dodała Kate - Przepraszam że się wtrącam, ale człowiek, o którym mówią że umiera od dziesięciu lat, zapewne osiągnął absolutne mistrzostwo w nie umieraniu! - Powiedziała Shan bardzo łagodnym i spokojnym głosem nie odrywając wzroku od talerza. Kolacja trwała dalej, zakończyła się podaniem lodów na deser, które dziadek kazał podać rozpuszczone, bo nie po co wydaje pieniądze na ogrzewanie mieszkania aby potem chłodzić się jedzeniem zamarzniętego pożywienia! Gdy zapadała Zmierzch, to zaczęła się po cichu szykować do drogi, zwłaszcza że i tak większość rodziny, a zwłaszcza jej tata Byli zajęci. Wtedy to przebieralni wszedł chłopiec, w kaszkiecie i stroju robotnika, i dopiero po chwili rozpoznała że to Stepanie. - Widziałam jak dostałaś list… Idę z tobą! Potrzebna ci porządna nieprzyzwoitka! -
  • 4 Głosy
    84 Posty
    1k Wyświetlenia
    Pan ElfP
    Esmeralda Tuk [image: l6ifiy7.png] [image: 80HA66L.png] Esmeralda z zapartym tchem przysłuchiwała się treści zagadki, którą wyrecytował Bingo, a potem rozważaniom Lobelii i Prymuli. Jednocześnie przyglądała się rozłożonej na stole mapie - uważnie i badawczo, jakby chciała przejrzeć ją na wskroś. Gdy pozostali rozprawiali na głos, Esmeralda półszeptem powtarzała zapamiętany wers zagadki, krążąc wokół stołu - raz w jedną stronę, raz w drugą. Pochylała się nad mapą, by zaraz potem cofnąć się o kilka kroków i spojrzeć na nią z oddalenia. Od czasu do czasu zerkała na swojego brata i na Mila - bo któż inny miałby rozwiązać tę zagadkę, jeśli nie jedno z nich? W końcu wymyślił ją tukowy umysł, a więc i pojąć ją mógł tylko umysł tukowy! - A co, jeśli to wcale nie jest żaden koń na mapie? - zasugerowała w końcu, mrużąc oczy i wpatrując się w podstępną kartę. - Może to coś, co jedynie przypomina konia? Jakiś kamień, na przykład? Mamy w Shire coś takiego? Kamień, który wygląda jak koń? Zamyśliła się, mówiąc już niemal bardziej do siebie niż do innych. - “Obok koła stoi”… Hej, a jeśli to nie chodzi o dosłowne koło? Może… może o Rozstaje? - zaproponowała, wskazując palcem odpowiednie miejsce na mapie. Po chwili cofnęła się znów i spojrzała na nią pod innym kątem. - O! A zauważyliście, że całe Shire wygląda trochę jak jedno wielkie koło? Nie potrafiła jednak tak łatwo rozwikłać tej zagadki, jakby sobie tego życzyła. Być może jej umysł nie był jeszcze dość tukowy… choć z pewnością bardzo się starał. [image: 5beiwje.png]
  • Sharn: Mrocznymi Ścieżkami

    Rekrutacje pathfinder spheres of power eberron
    51
    1
    2 Głosy
    51 Posty
    962 Wyświetlenia
    AikoA
    Dzięki wielkie za możliwość wzięcia udziału w rekrutacji i pomoc przy KP. Mi się na pewno warsztaty przydadzą bawcie się dobrze.
  • Wdrożenie plugina 2.0

    Przypięty Forum
    2
    3 Głosy
    2 Posty
    51 Wyświetlenia
    DhratlachD
    https://forum.rolltelling.pl/topic/78/starbase-echo-1 Jest jak najbardziej aktywna, tylko powoli nam idzie
  • Bastion 2521 (Warhammer 2ed) - reaktywacja

    Sondy
    14
    2 Głosy
    14 Posty
    92 Wyświetlenia
    Pipboy79P
    No "Kultystów" dało się tak gładko i szybko przenieść, z LI tutaj, że nie sądziłem, że z "Bastionem" będzie inaczej Czy jest mi stara sesja potrzebna tutaj? Tak ostatecznie to nie. Bo jeśli bym miał ją wznowić to ciąg dalszy tego co tam się działo. Zapewne zrobię nową rekrutę. I start z jakimś strzeszczeniem ocb. I zobaczymy co z tego wyjdzie. Ale jeśli to ma być ciąg dalszy przygód rozgrywanych na LI to miło by było aby tamte przygody też się tutaj znalazły. @ketharian Co do opisanego przez Ciebie przykładu to współczuję. Jak ktoś wyraźnie zaznaczy, że nie życzy sobie na branie udziału w dalszej przygodzie to nie. Jak chce sobie zastrzec aby nie używać jego/jej własności intelektualnej czyli postów jasne, jak się da to technicznie zrobić to można to wykasować. Ale kasować całą sesję? No to kuriozum gdy ktoś kto już nie gra i nie chce grać ma sprawczość wyższą niż ci co zostali w tej sesji i chcą grać. Do tego są w naszych sesjach forumowe efemerydy co piszą k6 postów i znikają z sesji albo nawet z forum. Nie przejawiają zadnego zainteresowania tą sesją nawet jeśli trwa ona jeszcze długo po ich odejściu. I nagle one mają mieć większą sprawczość od osób co dalej grają w tą sesję? Ale na razie to widzę wątek się zrobił prawno-roboczą rozmówką o zasadach przenoszenia sesji z LI tutaj a o samej propozycji grania w Bastion to na razie cisza
  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2

    Rozgrywka
    42
    4 Głosy
    42 Posty
    962 Wyświetlenia
    eToE
    Hazar Baraz-Felak [image: 1771730595037-hazar.png] Hazar zaczynał planować swoje bardziej agresywne poczynania poprzez niespodziewane opuszczenie młota aby odłożyć go obok swojej stopy kiedy sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. Krasnolud nie puścił więc swojej broni, lecz nadad miał ją obniżoną. - Szwar jego mać! - warknął zdecydowanie agresywnie, lecz nie krzyknął aby spróbować nie pogorszyć sytuacji - Rusz sie jeszcze raz bez pozwolenia to ci poza rękami nogi z dupy powyrywam przy samej szyi… i to powoli, żeby bardziej bolało. - kontynuował niemalże warcząc co ujawniało jego niezadowolenie z poczynań kolegi po górniczym fachu. - Tego tłumaczyć chyba nie potrzeba… - zakończył zdecydowanie spokojniej powracając jednocześnie do bardziej defensywnej postawy. Zamierzał jednak być gotowy do ataku na odległość ujawniając część swoich możliwości jakimi chwalił się bardzo rzadko i niechętnie. Jeśli jednak sytuacja wymknęła by się ponownie spod kontroli zamierzał odłożyć młot i zaatakować mefita biorącego na cel doktora Quolleba.
  • [A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia

    Rozgrywka
    60
    2 Głosy
    60 Posty
    712 Wyświetlenia
    BrilchanB
    Nagranie sekcji zwłok Cobalt otworzył usta ze zdziwienia // - No to Panie M. Mamy już wyjaśnione czemu wszyscy wciąż wierzą w tą plotkę o samobójstwie to jakiś potężny urok... Ale są też dobre wieści! Wygląda na to że ta sama magia która przekonuje wszystkich żeby wierzyli w to kłamstwo zakonserwowała zwłoki! Mamy czarno na białym że to nie był naturalny zgon sądzę że łatwiej można wtedy przekonać bóstwa żeby pomogły nam przywrócić naturalny porządek rzeczy czyli Pana do życia skoro miałby Pan ciało żeby do niego wrócić! //- Najpierw warto by żeby Akermanowie czy jacyś inni miejscowi magicy zbadali aurę ciała ale może gdybyśmy przenieśli ciało do Doliny Mama Bogini mogłaby uruchomić procesy życiowe ? Na co mi nepotyczna pozycja półboga i jakieś nieprzyjemne fatum i obowiązki jeżeli nie mogę pomóc mojemu lekarzowi i Ojcu moich przyjaciół - Próbował mówić lekkim tonem ale był wyraźnie zestresowany tym co zobaczył. // - Nie chcę robić Panu ani Pana rodzinie fałszywych nadziej Panie M. Ale od jakiegoś czasu myślę nad próbą Pana wskrzeszenia a widok pańskiego ciała obłożonego magią jeszcze bardziej przekonuje mnie że to byłoby możliwe... // - Strzygo czy miałabyś coś przeciwko żeby wykorzystać twoje ... Koneksje z Akermanami ? - Młody Speedster w porę ugryzł się w język bo nie wiedział czy Diana życzy sobie aby mówić o jej ex chłopaku przy wszystkich.
  • [Monster of Week] Kraina zmierzchu

    Rozgrywka
    59
    1 Głosy
    59 Posty
    585 Wyświetlenia
    BrilchanB
    szukanie informacji Sebix zrobił zdjęcia dziwnym książkom które wskazała Honorata i zrobił wyszukiwanie informacji w internecie żeby zobaczyć czy są jakieś recenzje... // - Też bym stawiał na proszek bo kojarzy mi się z rzeczami które kiedyś sprzedawałem może to sproszkowane płatki lilii które wciągnął nosem ? Dar dla Driady Sebastian kupił małe opakowanie nawozu "krowiak" w nadziej że pomoże to driadzie "na głodzie" i ruszył do lasu sprawdzić czy da radę wejść w jakieś układ wymienny na grzybki od leśnego ducha. Nawet jeżeli nie halucynogenne to może chociaż coś do kawiarnianych wypieków ?
  • [Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus

    Rozgrywka
    45
    1 Głosy
    45 Posty
    495 Wyświetlenia
    GurenG
    Z truppą teatralną rozmowę Cynthia uznała, że to dobra okazja, żeby trochę przypodobać się aktorom: -Wędrowne mogą pochwalić się wszechstronnymi zaproszeniami. A kto przychodzi do teatrów budynków to nie wiadomo. Tylko jakie to są urządzenia? Nie mogę zapewnić, że znajdą się na dworze Regentki. Przed obliczem regentki. Cyntia, aby wypaść bardziej przekonująco dygnęła przed Regentką, żeby naprędce wymyślone wyjaśnienie mogło zabrzmieć jak decyzja bardzo przemyślanaL - Treupa teatralna to jest moja nowa inwestycja. Powierzenie mi misji w Ashgarcie uświadomiło mi o nowych obowiązkach w relacjach między prowincjami. Wymiana kulturalna wydawało mi się odpowiednie, żeby zaprezentować w przystępny sposób walory każdej kultury. Znalezienie równie wszechstronnej zabrało mi więcej czasu niż się spodziewałam. Myślę, że Wasza Ekscelencja myśli podobnie skoro również zorganizowała przedstawienie na ten wieczór. Smocza Jeźdźczyni skinęła głową wiśniowej piękności próbując dostosować powitanie z Ashgarthu do sytuacji: - Obyście znaleźli ciepło przy ogniu, gościnę w sercach Ariyanny. W pamięci odnotowała, żeby dopytać o osobę "Córki Wielkiego Lasu"- i jaka jest jej sytuacja na dworze. I postarać się przy tym o dyskrecję. Pozostawało zaczekać jeszcze na moment, czy Regentka pozwoli im odejść na salę, czy będą musieli uprzejmie prosić o odmaszerowanie. Cynthia już odczuwała, że po dzisiejszym wieczorze będzie potrzebowała z co najmniej gorącej kąpieli w łaźni.
  • [WFRP 2ed] Bögenhafen

    Rozgrywka wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen
    142
    1
    0 Głosy
    142 Posty
    2k Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: iv7XqsN.jpeg] Nadja Schmidt . Nadja nie spodziewała się takiego zwrotu. Oczekiwała krwawej walki Mentalnie przygotowywała się na kolejną potyczkę (w której będzie brać udział zza pleców towarzyszy, oczywiście!), oczekiwała krzyku i krwi. Miast tego zastała spokój i niezrozumiałe zachowanie tego, po którym oczekiwali próby zaalarmowania całego miasta potworów przyodzianych w skóry mieszkańców. - Te kobiety? - odezwała się wciąż zachowując dystans - Nie. Czemu biegłeś akurat do dzwonnicy?