Protokoły bezpieczeństwa Opiekuna zakładały uruchamianie specjalistycznych instrumentów statku wyłącznie przez uprawnionych członków załogi, co w przypadku Altmeyera oznaczało kapitana Caleba Hannigana lub pierwszego oficera Siergieja Kalashnikova. W pamięci Opiekuna znajdowały się próbki głosowe obu mężczyzn, ale obaj posiadali też zbliżeniowe chipy dostępu wszczepione pod skórę przedramion.
To właśnie dzięki chipowi systemy kontrolne kombajnu zarejestrowały obecność osoby uprawnionej na mostku, gdy kapitan Hannigan usiadł na fotelu dowódcy i przyciągnął do siebie dwa półprzezroczyste wyświetlacze umieszczone na ruchomych wysięgnikach pod obu stronach fotela.
- Mówi kapitan - rzucił w przestrzeń mostka odnotowując wzrokiem pełną energetycznego wigoru obecność pilota - Autoryzuję aktywację wszystkich zaawansowanych systemów skanowania przestrzeni, komunikacji, pełnego trybu systemu podtrzymywania życia. Autoryzuję odłączenie autonomicznego układu sterowania napędem. Pełne zasilanie.
- Autoryzacja przyjęta, kapitanie Hannigan - z głośników radiowęzła popłynął łagodny bezpłciowy głos Opiekuna.
Coraz więcej elektronicznych urządzeń na mostku kombajnu wracało do życia, zapalały się kolejne monitory i rzutniki obrazów. Uderzając palcami w dotykowe ekrany wyświetlaczy Hannigan przełączył je w tryb analizy danych pobieranych przez czujniki zewnętrzne. Drzwi pomieszczenia jęknęły w tym samym momencie mechanizmami serwomotorów stając otworem przed nadchodzącym śpiesznie pierwszym oficerem.
Interkom radiowęzła zatrzeszczał w tej samej sekundzie, przyciągając uwagę wszystkich trzech mężczyzn.
- Tu Volkova - w przestrzeń mostka popłynął spokojny głos Nadii, opanowany i całkowicie wolny od resztek sennego otępienia - Zakończyłam pełną diagnostykę systemu komunikacyjnego i anteny nadawczej. Brak usterek. Brak zakłóceń i błędów transmisji. Aparatura działa w stu procentach sprawnie. Sygnał SOS nie wygląda na błąd systemowy.
- Jedna kwestia odpada. Opiekunie, podaj szczegóły alertu - zażądał Hannigan przywołując Siergieja do siebie ruchem dłoni.
- Sygnał SOS emitowany w pętli przez źródło położone w odległości siedemdziesięciu tysięcy kilometrów i malejącej - poinformował swym nieludzkim głosem bezcielesny konstrukt AI - Brak reakcji zwrotnej na automatyczne wywołanie radiowe. Korekta pierwotnego kursu na zbieżny ze źródłem. Oczekiwanie na dalsze instrukcje.
Kapitan przywołał na jeden z ekranów kompilację sygnatur zlokalizowanych w pustce kosmosu przez baterię szerokopasmowych spektrometrów, przesłał pakiet danych na pobliskie konsolety, wbił oczy w rezultat filtracji odczytów.
- O żesz kurwa! - O’Collan nie wytrzymał, wyrzucił z siebie przekleństwo nie potrafiąc uwierzyć w to, co zobaczył na ekranie własnego stanowiska.
- Sygnał jest faktycznie taki słaby? - zapytał z ostrożnym zdziwieniem Siergiej - Co to jest, to na ekranie? To nie błąd odczytu?
- Powtórzyłem skan. A Nadia sprawdziła i potwierdziła prawidłowość nasłuchu - odparł sucho Hannigan, nawet na chwilę nie odrywając oczu od ekranów.
Kapitan stuknął dłonią w ekran, powiększył wybrany fragment trójwymiarowej projekcji demonstrując jego zawartość oczom Kalashnikova. Siedzący z przodu O’Collan nie odrywał wzroku od własnego ekranu, bębniąc palcami w podłokietniki fotela.
- Kapsuła ratunkowa typu Kirabi S-117 albo Dubois-Crux, mają bardzo zbliżone sygnatury - powiedział pilot - Przeznaczona dla jednej osoby, z integralnym systemem podtrzymywania życia.
- Jednoosobowa kapsuła ratunkowa? - odezwał się Siergiej - Słabe ekonomicznie.
- To model wojskowy - wyjaśnił pilot oglądając się ponad ramieniem na Hannibala i pierwszego oficera - Przeznaczony dla specjalistycznego personelu, w którego szkolenie włożono kulę kredytów. Konstruktorzy takich kapsuł wychodzą z założenia, że dwudziestu specjalistów wystrzelonych z wraku we wnętrzu dwudziestu kapsuł o zredukowanej sygnatury energetycznej ma dużo większe szanse na przetrwanie w strefie aktywnej obrony punktowej od dwudziestu specjalistów uciekających na kapsule wieloosobowej generującej dwudziestokrotnie silniejszy ślad energetyczny.
- Zrozumiałem po pierwszej połowie zdania - kiwnął głową Kalashnikov. - Koszty produkcji programów rządowych to bajka, przewały tam idą na prawo i lewo, mało kto patrzy na koszty. Ale dlaczego sensory łapią tylko jeden egzemplarz? Nie powinno ich być więcej?
- Być może tylko jedna została wystrzelona - mruknął O’Collan - Pytanie, dlaczego. To mi nie wygląda na wrak.
Hannigan ponownie poruszył palcami, zmienił skalę projekcji pomniejszając kapsułę i ukazując oczom załogi dalsze otoczenie obiektu.
Tysiąc dwieście kilometrów za jej ikoną pulsowała znacznie większa sygnatura tkwiącego w idealnym bezruchu kosmicznego statku.
- Sygnał transpondera może być sfałszowany? - zastanowił się na głos Siergiej.
- Teoretycznie sam sygnał tak, ale nie da się tak perfekcyjnie sfałszować wzorca energetycznego. Masa, rozmiar, sygnatura napędu. Wszystko do siebie pasuje. To jest tender amerykańskiej marynarki, zaopatrzeniowiec średniej klasy - powiedział Davy.
- Dlaczego nie odpowiadają na nasze transmisje, a w próżni jest tylko jedna kapsuła? - odezwał się Hannigan - Czy to możliwe, żeby wystrzelili wszystkie, ale tylko jedna ocalała? Bo strefa obrony punktowej była zbyt skoncentrowana?
- To mało wiarygodny scenariusz - pilot wydął znacząco usta - Strefa obrony punktowej? Jesteśmy w środku terytorium Zjednoczonych Ameryk, nie w strefie no-go gdzieś na Pograniczu. Nie przypominam sobie, żebym słyszał na Gliese o jakiejś wojnie.
- Ja też - oznajmił opanowanym tonem kapitan - Ale jak w takim razie wytłumaczy pan ten odczyt, panie O’Collan?
Niecały tysiąc kilometrów od okrętu zaopatrzeniowego detektory kombajnu wychwyciły niknące skupisko mieszaniny gazów oraz odbicie chmury drobin ciał stałych.
- To może być emisja odpadów napędowych - zauważył sceptycznym tonem O’Collan - Utylizacja dużego ładunku śmieci. Albo efekt testu układów bojowych. Ale oczywiście równie prawdopodobne wydaje się to, że to eksplozja.
- Czego i jak duża? - spytał ewidentnie retorycznym tonem Siergiej Kalashnikov, prostując się i spoglądając na główny ekran mostku.
- Statku - odpowiedział Davy przygryzając bezwiednie usta - Dużo większego od naszego kombajnu. Może nawet tak dużego jak ten tender.