@poniat , małe pytanko off-topic. Wieści poszły tu i ówdzie, że pojawiłeś się z ofertą czegoś wreszcie innego niż D&D lub WFRP i poszedł zawiedziony feedback, że czemu akurat taka oferta musi być głosówką - tak że ten tego, niech tam będzie Disco dla Lamentów, ale czy Ty jesteś całkowicie na NIE w kwestii sesji pisanych czy byłbyś skłonny rozważyć w przyszłości możliwość poprowadzenia małej lewizny na boku właśnie na Mythrasie w Twoim świecie autorskim w formacie PBF?
Posty
-
[Mythras] Lamenty Stepów -
[komty] Syreni Śpiew NeonówSzanowni, ponieważ ciężar narracji przesunie się teraz na Brazil i Macka, mam w międzyczasie pytanie do @grek , czy Switch chciałby dopiąć zakupy na mieście przed powrotem do H10 (przydała by mi się szczegółowa lista) oraz do chłopaków w sklepie w H10 o decyzje zakupowe (bo @gladin rozważa zawieszenie negocjacji z Paulem Wilsonem i skontaktowanie się w sprawie konkurencyjnej oferty z Chakkasami). Możemy dopiąć te wszystkie szczegóły w trakcie rozgrywania wątku nigeryjskiego.
-
Krzyk Pustki
Ponieważ @piołun oficjalnie rozpoczął urlop, pozwoliłem sobie przejąć kontrolę nad jego bohaterem na czas nieobecności gracza, aby opisać wizytę w drugiej ładowni z jego perspektywy.
Co do wątku z kartą, @marrrt , czy miałeś na myśli wojskową kartę dostępu zabraną rozbitkowi czy też korporacyjną kartę kodową znalezioną przy zwłokach agenta W-Y w kapsule ratunkowej?
-
Krzyk Pustki
Środkowy pokład Bleinerta
Elias Crowe przycisnął do twarzy rękawicę skafandra nie mogąc dłużej znieść fetoru wydzielanego przez leżące obok strzaskanych szklanych tub ludzkie zwłoki. Jedne należały do mężczyzny w uniformie amerykańskiej marynarki, drugie do kobiety w ciemnym kombinezonie opiętym paskami taktycznej uprzęży. Kobieta nie miała twarzy, w jej miejscu ziała pustką wielka dziura obramowana puklami zafarbowanych starą krwią jasnych włosów. Spoglądając na nią Elias nie mógł się oprzeć wrażeniu, że została uderzona z całej siły głowicą pneumatycznego młota, chociaż nie potrafił sobie wyobrazić sceny, w której wciąż ściskająca w rękach kompaktowy pistolet maszynowy kobieta dałaby się podejść tak komuś uzbrojonemu w pneumatyczny młot.
Wojskowy przygniatał swoim ciałem karabin identyczny jak broń znaleziona przy Jeremiahu Purcellu, a rozrzucone wokół jego oderwanej w barku ręki łuski odbijały światło rzucane przez lampy skafandra doktora.
Crowe rzucił okiem w stronę wracającego od strony tylnych wrót kapitana, a potem zbliżył się do kręgu szklanych kapsuł. Ich podstawy, a także metalowa podłoga wokół dziwnych obiektów pokryte były grubą warstwą zaschłej substancji, ale wciąż przebijające przez nią zarysy geometrycznych piktogramów oraz korporacyjne logo dały się doktorowi bez trudu zidentyfikować.
Zagrożenie biologiczne. Własność Weyland-Yutani.
Za plecami oficera naukowego wywiązała się kolejna nerwowa dyskusja, ale Elias nie zareagował na nią w pierwszej chwili pochylając się nad krawędzią rozbitego szkła w najbliższej kapsule.
Widniejący na niej nalot, pokrywający szkło cieniutka warstewką i mogący sprawiać wrażenie jakiegoś pyłu, był w rzeczywistości zaskorupiałym zanieczyszczeniem podobnym do grafitu - i patrząc nań Elias przypomniał sobie z miejsca zagadkowe znalezisko w korytarzu serwisowym prowadzącym do maszynowni Kardashiana.
Pseudoorganiczna substancja pokrywająca ściany i podłogę tamtego korytarza wydawała się identyczna z nalotem na rozbitym szkle tuby - a kiedy tknięty złym przeczuciem naukowiec obejrzał się raz jeszcze na zwłoki leżącej obok kobiety, syknął przez zaciśnięte zęby dostrzegając pozostałości po takim samym nalocie na resztkach rozbitej ludzkiej czaszki wokół ziejącej na wysokości twarzy dziury.
Ktoś coś do niego powiedział, najpewniej Sadza, bo w mętlik myśli Eliasa wdarło się rosyjskie słowo chimik, ale Crowe nie odwrócił głowy zaprzątnięty swoim tokiem dedukcji. Obrażenia widzianych wokół ludzi, zarówno tych w amerykańskich mundurach jak i strojach korporacyjnej ochrony, wydawały się nosić ślady takich samych obrażeń jak uszkodzenia androida Weyland-Yutani znalezionego w szybie wentylacyjnym opodal maszynowni okrętu. Pięć szklanych tub-akwariów na gąsienicowych sekcjach mobilnych, rozbitych i otoczonych ludzkimi ciałami. Sprawiający wrażenie organicznej substancji nalot o wyglądzie zastygłego grafitu albo dziwnej odmiany żywicy. Przerażające stworzenia o naturze morderczych drapieżników, nieznane ludzkości, ale stanowiące ogromne dla ludzi zagrożenie.
Elias Crowe był coraz bardziej przekonany, że zaczyna dostrzegać pełny obraz przerażającej zagadki. Piąta tuba, trzykrotnie większa od czterech pozostałych. Wyrwa w kadłubie tendera wypalona substancją chemiczną o niespotykanych właściwościach żrących. Ostrzeliwany przez Marcusa Holta połyskliwy czarny potwór, bryzgający kroplami żrącej krwi.
- Co tu się odpierdala, Hannigan?!
Elias odwrócił głowę w stronę przeciwnego krańca ładowni, tonącego dotąd w ciemnościach. Podniesiony wyżej lewą ręką pęknięty hełm rzucił snop światła na rozmazany kształt wciśniętej w róg pomieszczenia instalacji.
- Tam jest winda - powiedział Crowe wyciągając przed siebie dłoń - Tam jest winda łącząca pokłady.
-
Ścieżki Przeklętych - komentarze@piołun , w mojej opinii świetnie to rozpisałeś, komplet deklaracji nie pozostawia wątpliwości jak Auriel się w dowolnej sytuacji zachowa.
@gordian , poprosiłbym Cię na początek o klaryfikację sceny z trzema dodatkowymi bestyjami. Rozkminiamy to sobie z Dekameronem na próbie i mamy zagwozdkę. Zakładam, że jeśli prowadzimy z Rolfem resztę grupy do obozowiska, wszyscy znajdujemy się relatywnie blisko siebie. Jeśli ta dodatkowa trójka podejdzie nas wbijając się pomiędzy obie grupki, czy jest szansa, że zauważy ich ekipa Auriela?
Generalnie potrzebujemy na ten moment czysto technicznie następującej informacji - czy zwiadowcy oraz osobno grupa w tyle dostają możliwości obrony testem przeciwstawnym na odkrycie infiltratorów. Znając odpowiedź będziemy mogli z wyprzedzeniem wykonać swoje testy i podać MG gotowe wyniki oraz ułożyć sobie następny krok.
-
[Mythras] Lamenty StepówAczkolwiek format PBV (Play by Voice, sam to sobie wymyśliłem, dlatego taki jestem z siebie dumny) jest dla mnie nieosiągalny, pomysł samej fabuły i mechaniki bardzo smakowity. Trzymam kciuki za powodzenie rekrutacji!
-
Rozmowy użytkowników z obsługąChciałbym podziękować w imieniu załogi. Cały czas staramy się wejść jak najszerzej w erpegową społeczność w Polsce, ale budowanie marki to mozolny proces. Sami jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z aktualnego stanu rzeczy, bo zawsze mogłoby być lepiej. Tak czy owak, świadomość tego, że praca ta jest zauważana działa stymulująco, dziękujemy.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówPrzyjąłem, że wymienialiście się sprzętem na bieżąco wedle potrzeb i efektywnie z niego korzystając zyskaliście absolutną pewność, że incydent w mieszkaniu sąsiadek nie jest jakaś przebiegłą zasadzką trzeciej strony.
-
Krzyk Pustki@marrrt , oględziny wrót oświetlanych pomarańczowymi lampami utwierdzą kapitana w przeświadczeniu, że po ich przeciwnej stronie znajdują się pomieszczenia zdehermetyzowane wskutek najpewniej znanego Wam już uszkodzenia kadłuba.
Na szklanych tubach są oznakowania biohazardu oraz Weyland-Yutani. Krążąc po ładowni natraficie na dziewięć ludzkich ciał w różnym stopniu rozczłonkowania, w stanie zdradzającym daleko posunięty rozkład, pięć w wojskowych uniformach, cztery w ciemnych strojach cywilnych. Wszędzie leżą łuski, ale również broń długa i krótka (trzy karabinki Armat M41A, cztery pistolety), częściowo rozładowana, częściowo zasilana niepełnymi magazynkami (obliczenie stanu amunicji wymaga porządnej inwentaryzacji). Pozyskanie innego ekwipunku również wymaga zainwestowania pewnego czasu w oględziny zwłok i ich bezpośredniego otoczenia.
-
Powitania, pożegnania i powroty@poniat , witaj w naszym gronie. Co Cię do nas sprowadza, chciałbyś pograć czy poprowadzić jakąś sesję? Jakie systemy najbardziej lubisz, jakie przynosisz ze sobą doświadczenia, z których moglibyśmy się czegoś nowego nauczyć? I jak właściwie do nas trafiłeś?
Miło nam Cię przywitać!
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Klub yakuzy
Reed i jego kompani nie potrzebowali dodatkowej zachęty - słysząc zamierzenie złowrogie słowa trapera natychmiast wzięli nogi za pasy, w drodze do wyjścia strzelając na wszystkie strony oczami.
Carter odczekał, aż wszyscy opuszczą lokal i dopiero wówczas przeciął ostrożnym krokiem zadymioną i pełną orientalnych dźwięków przestrzeń klubu w drodze do stolika zajmowanego przez Watanabe.
Był świadomy niejednoznacznych spojrzeń innych siedzących przy stoliku mężczyzn, kiedy stanął obok krzesła Reba i z przepraszającą miną pochylił się ku uchu.
- Profesor Chance bardzo się martwi pańską nieobecnością, Watanabe-san.
-
Ścieżki Przeklętych - komentarzeO żesz Ty, Indonezja?! Toż to gdzieś za Kislevem i Dark Landami! Wyprawa godna żeglarzy z Marienburga!
W takich okolicznościach jestem głęboko przekonany, że nie będziesz miał dla nas zbyt wiele czasu! (byłoby wręcz szaleństwem poświęcać wówczas czas na forum). Czy rozważyłbyś pozostawienie Mistrzowi Gry rozbudowanego pakietu hipotetycznych deklaracji, by mógł poprowadzić Auriela jako NPC, ale z uwzględnieniem Twoich życzeń? Nie ukrywam, że chętnie od razu pchałbym Mistrza w ciąg dalszy narracji, skoro zaczynamy odzyskiwać dobry pacing sesji, ale czuję się trochę niekomfortowo na myśl o tym, że miałbyś pozostawić Auriela w tak ważnym momencie w brutalnych nieczułych rękach Gordiana.
-
Ścieżki Przeklętych - komentarzeDobrze, sprawy nieco nam się wyklarowały. Mamy przeciwko sobie siedmiu zwierzoludzi, czterech w obozowisku, trzy w poszyciu lasu pomiędzy Wulfem i Rolfem, a resztą grupy.
Najpierw te trzy misiaczki - MG, czy one nas podeszły niepostrzeżenie czy możemy bronić się rzutem przeciwstawnym Skradanie kontra Spostrzegawczość? Jeśli ich nie zauważymy i wskoczą nam na plecy, czy prowadzona przez zwiadowców grupa (czyli w domyśle będąca bardzo blisko) zdoła wsiąść na karki tej trójki w swojej pierwszej rundzie? (pytam, bo wiedząc, że są blisko Wulf będzie walczył defensywnie czekając na odsiecz).
Poproszę o ewentualne dodatkowe informacje taktyczne odnośnie tej sceny.
@piołun , czy dobrze kojarzę, że już wyruszyłeś na urlop?

-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Przy mieszkaniu rodziny Ogunlesi
Korytarz sprawiał wrażenie całkowicie bezpiecznej strefy, podobnie jak jego odnogi, zakamarki serwisowe i pobliskie klatki schodowe. Brazil podłączyła się kolejny raz bezprzewodowo do sieci udając, że przegląda menu na automacie AllFoods, przeleciała szybko po wszystkich dostępnych w pobliżu kamerach szukając ludzi mogących budzić jakiekolwiek zasadne podejrzenia. Nikogo takiego nie dostrzegła, podobnie jak Hartley, któremu posłała livestreama z podglądu na wyświetlacz smartgogli medyka.
Wszędzie wokół kręcili się zwyczajni zapracowani mieszkańcy megabloku, zaniedbani, niedożywieni, szpanujący braną na wieloletnie kredyty cybernetyką w krzykliwych barwach, jedzący w ruchu sojową papkę z plastikowych pudełek, wymieniający z rąk do rąk chipy płatnicze i lekkie narkotyki, pijący w kątach tani alkohol i palący skręty. Chociaż Brazil nie rozpoznawała nikogo z twarzy, w mrówkowcu pokroju H10 wcale jej to nie dziwiło. W kompleksie żyło tuż obok siebie tak wielu ludzi, a większość apartamentów tak często zmieniała lokatorów, że zazwyczaj znało się z imienia i nazwiska zaledwie parę osób na piętrze.
- Nic podejrzanego, według mnie czysto jak w klinice - powiedziała ściszonym głosem zawieszając pobieranie obrazów z kamer na dysk przenośnego deka - Dzwoń do małej, Mack.
Hartley wybrał na smarthingu numer Adeoli, przełączył aparat w tryb głośnomówiący. Do uszu Brazil natychmiast popłynął zapłakany dziecięcy głosik, punktowany rozpaczliwymi krzykami matki.
- Zuri, zaraz będę - powiedział uspokajającym tonem Mack - Włącz teraz jeszcze raz kamerę i pokaż mi znowu wasze mieszkanie, tak szybciutko, ale żeby było widać każdy pokój, dobrze? Muszę wiedzieć, kto gdzie się teraz znajduje i na ile jesteście bezpieczne.
- Dobrze, proszę pana - dziewczynka wciąż była przerażona, ale wzięła się w garść słysząc konkretne polecenie. Na ekranie aparatu Macka pojawiły się rozkołysane, podskakujące chaotycznie obrazy kolejnych pomieszczeń; pustych z wyjątkiem salonu, gdzie Brazil dostrzegła dwie kobiece sylwetki.
- Są same w domu! - rzuciła z pełnym przeświadczeniem w głosie - Dajemy!
- Zuri, otwórz drzwi, teraz!
Hartley już się przemieszczał wzdłuż ściany korytarza, jedną ręką ściskając pasek przewieszonej przez ramię torby, drugą odsuwając na bok stojących mu na drodze ludzi.
Drzwi apartamentu stanęły otworem. Hartley i Artemida wpadli do środka, przez zagraconą przestrzeń salonu dobierając do sofy, przy której klęczała rozhisteryzowana Adeola. Medyk położył dłoń na jej ramieniu, odsunął kobietę stanowczym ruchem w bok i przyklęknął obok leżącej na sofie nastolatki.
Czarnoskóra dziewczyna o zaplecionych w niezliczone warkoczyki włosach sprawiała wrażenie pogrążonej w głębokim śnie, ale jej bladosine wargi i przesiąkająca przez materiał koszuli krew zdecydowanie przeczyły tej iluzji.
Krew była wszędzie, na torsie Chinwe, na sofie, na rękach Adeoli i na podłodze. Odchodząca od zmysłów matka nastolatki przyciskała zwiniętą w rulon bluzę z kapturem do brzucha córki, wbijając w twarz Macka oszalałe z trwogi spojrzenie.
- Ma wbity nóż! - krzyknęła pociągając za tymi słowami szloch Zuri - Nie mogę go wyciągnąć!
-
Ścieżki Przeklętych - komentarze
Niech ktoś inny rzuci na liczbę dodatkowych mutantów - jestem ciekaw czy tylko ja mam dzisiaj pecha na kościach!

-
[komty] Syreni Śpiew NeonówMam już gotowy cały post podejścia do mieszkania i kontroli bezpieczeństwa, jeśli chciałbyś teraz coś wrzucić, daj proszę reakcję na widok chłopaków w sklepie i możemy lecieć dalej!
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówJak pewnie zauważyliście, HiFi i Dingo są w H10 w sklepie z bronią ziomka Wilsona - tym samym mam dla @gladin pewne twarde liczby. Strzelba pompkowa od Hatsana z pudełkiem 50 naboi za 450e$, niżej Wilson nie zejdzie bez rzucania kostkami. Jeśli Dingo połączy zakup ze swoimi akcesoriami, Paul upuści mu w sumie za cały pakiet 50e$ (400e$ zamiast 450e$ za całość).
Brazil i Mack są w drodze do mieszkania sąsiadek w potrzebie, a ponieważ droga wiedzie przez pasaż usługowo-handlowy, strzelająca na wszystkie strony oczami Artemida bez problemu zauważy w mijanym sklepie z bronią oglądających coś na ladzie HiFi i Dingo - @nanatar , @johnytrs , jeśli chcecie zawinąć ziomków ze sobą, możecie to zadeklarować tutaj w komentarzach albo napisać odpowiedniego pościka.
Camara spuścił agresję z cum w „Tekkenie”, jest w drodze do H10 podobnie jak Switch, który robi jeszcze jakieś zakupy na mieście.
EDIT:
Any popchnąć akcję do przodu i zacząć pisać scenę w nigeryjskim mieszkaniu, poproszę jeszcze parę graczy o potwierdzenie, że sprawdzacie jeszcze raz korytarz poprzez monitoring (Brazil) oraz dzwonicie do sąsiadki i każecie pokazać na kamerce smartfona wnętrze mieszkania (Hartley), po czym wchodzicie, tak?
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Sklep Paula Wilsona w H10
Wytłumione kiepskiej jakości matami ściany strzelnicy słabo zatrzymywały dźwięki wystrzałów, toteż HiFi dla lepszego komfortu rozmowy prawie się wspiął na biegnącą przez całą szerokość sklepu ladę.
- Młody, ale ty sobie ze starego Paula żartów nie robisz, co? Czy sobie jaja robisz? - zapytał właściciel filii „2nd Amendment” w H10 - Bo ja cię kocham jak syna, ale nie lubię jak ktoś mi czas marnuje. Czas to pieniądz.
HiFi niewiele sobie obiecywał po daleko posuniętej fraternizacji ze strony Wilsona, bo Paul zwykł nazywać bratem czy synem każdego klienta kupującego u niego paczkę naboi - liczył w zamian na to, że na Paulu zrobi wrażenie skala ewentualnego zakupu.
- To tylko analiza oferty, niezobowiązująca - zaznaczył podkreślając swoje słowa stanowczym ruchem palca - Szukam sprawdzonego dostawcy z reputacją i w najlepszej cenie.
- Zwłaszcza w cenie - przytaknął Dingo, który wodził wzrokiem po rzędach wystawionych w gablotach pistoletów Lexingtona i dedykowanych im konwerterów zamków różnego kalibru.
- Dobre strzelby, powiadasz? - Wilson przepuścił obok siebie niosącego jakieś pudełka pomocnika, odwrócił się w stronę jednego z regałów na broń długą. Jego sklep robił wrażenie szerokim wachlarzem oferty, od tanich chińskich Streetmasterów trzeciej generacji po karabinki szturmowe Militechu i Arasaki, bagnety, kamizelki kuloodporne i mikrokomunikatory - a kto cieszył się u Wilsona zaufaniem większym niż zwyczajny syn czy brat, mógł przy niewielkim nakładzie starań uzyskać dostęp do oferty czarnorynkowej - a przynajmniej tak gadali niektórzy w H10.
- Powiedziałem tanie, ale mogą być przy okazji dobre - zastrzegł natychmiast HiFi.
- Dobra, ale ile ty tego chcesz, dwie?
- Niech będzie, że trzy - zaproponował Houston - Ile będziesz chciał za trzy strzelby z tych tańszych, ale nie jakiś zajechany złom, z trzema pudłami amunicji?
- To może coś od Hatsana, co? - zastanowił się Wilson - Mają całkiem zgrabne pompki na siedem naboi, z poręczną lufą osiemnaście cali, w sam raz do sprzątania mieszkania jak się człowiekowi wbiją do środka jakieś ćpuny. Kaliber 12/76, można dokupić czoki do regulowania stopnia zwężenia strumienia śrutu.
- Bez akcesoriów, wystarczy sama podstawa - zastrzegł ponownie HiFi - To ma być prezent dla zupełnych amatorów, żadnych czopków im na start nie będzie potrzeba.
- Kupujesz komuś w prezencie trzy strzelby, młody? - Wilson uniósł pytająco brwi, rozdarty pomiędzy rozbawieniem i niedowierzaniem - Masz chrześniaków? Pierwsza komunia w rodzinie albo bar micwa? Mam zajebistego grawera, robi na broni świetne zdobienia cytatami z Tory za śmieszne pieniądze…
- Po prostu zwykłe strzelby, żadnych czopków, żadnych grawerowanych świeczników czy gwiazd Dawida - jęknął HiFi - Po prostu trzy strzelby.
- Dobra, dobra, po co te narzekania, klient nasz pan, nie ma co uszczęśliwiać kogoś na siłę - Wilson uniósł dłonie w geście kapitulacji - Trzy nówki prosto z fabryki plus pięćdziesiąt naboi do każdej gratis w promocji, czterysta pięćdziesiąt baksów od sztuki.
- Tak drogo? - HiFi przywołał na twarz wyraz absolutnego męczeństwa, ścisnął razem dłonie niczym człowiek chroniący pomiędzy palcami ostatniego eurodolara - Nie da się taniej?
- Młody, to jest cena jak dla rodzonego syna, normalnie puszczam je po pół tysiąca - zarzekł się właściciel sklepu - Bardziej spuścić nie mogę, ledwie na czynsz zarabiam przy takiej promocji. Weź mnie nie denerwuj, albo cię stać na markowe prezenty albo idź do budki BudgetArmsa i kup trzy plastikowe jednostrzały.
- Dobra, a upuścisz coś na dodatkowych akcesoriach? - Dingo popukał palcem w szybę gabloty - Potrzebowałbym coś do mojego Black Ronina, HiFi obiecał mi w prezencie. Optyka z kolimatorem, ultralekki dwunóg i tłumik. Chcę poćwiczyć daleki dystans, ale bez straszenia sąsiadów.
- Do Militechu zawsze coś się znajdzie, możesz wziąć niemarkowe zamienniki - Wilson przeniósł uwagę na Houstona dając HiFi chwilę do namysłu - Mam dobrą lunetę od Kang Tao, według katalogu 199,90, ale mogę upuścić dwie dyszki…
Wciąż przeliczający w głowie na nowo swoje fundusze technik podążył wzrokiem za sięgającym do górnych regałów Wilsonem, co rusz poszturchiwany przez innych klientów, których obsługiwali pomocnicy Paula. Odwrócony plecami do zewnętrznej witryny, nie mógł zauważyć postaci, która przyciskała osłoniętą dłońmi twarz do szyby okna wpatrując się w jego postać z błyskiem ekscytacji w oczach.
-
Krzyk Pustki@marrrt , to bardzo dobre pytanie, warto wybrać się pod te wrota albo kogoś tam posłać, żeby sprawdził temperaturę utwierdzając Was w przekonaniu, że z drugiej strony faktycznie nie ma powietrza, tylko jest próżnia.
Istotna uwaga, pod butami bohaterów zapuszczających się w głąb ładowni szybko zaczną zgrzytać w charakterystyczny sposób łuski po nabojach, zaznaczcie to sobie w postach.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarzeNajwygodniej będzie nam chyba wspólnie na doku, wysłałem Ci linka do odpowiedniego pliku, możesz już pisać.