Pani domu okazała się nie tylko głową licznej rodziny, ale też zadeklarowaną aktywistką społeczną. Stając w przedpokoju apartamentu niemal łudząco podobnego do jego własnego lokum, Houston przesunął spojrzeniem po twarzyczkach obserwujących go dzieci, po porozrzucanych wszędzie ubraniach, pudełkach po śmieciowym jedzeniu i zdewastowanych zabawkach oraz wiszących na ścianach plakatach wieszczących rychłe nadejście Nowej Wakandy.
- Bruce, zrób miejsce na kanapie! - rzuciła ostrym matrona sięgając jednocześnie po papierosa i telefon - Zabierz to brudne pranie!
Jeden z dzieciaków, ośmiolatek na oko Dawna, zrzucił stertę byle jak poskładanych ubrań na podłogę robiąc gościowi wolne miejsce.
- Na stół połóż, gnojku! - ryknęła matrona - Czego na podłogę rzucasz, znowu będę musiała składać! Same kłopoty z nim, taki sam jak jego ojciec. Gdzie ja oczy miałam, a tyle mnie matka przestrzegała.
Houston nie skorzystał z okazji do zajęcia miejsca między parą mniejszych dzieci, które znacząco spoglądały to na niego to na wbudowany w ścianę paśnik All Foods, na którego wyświetlaczu pulsował napis „Tylko gotówka”.
- Nie odbiera, łapserdak jak jego ojciec! - oznajmiła pani domu przyciskając do ucha telefon i próbując jednocześnie podpalić zapalniczką papierosa - Same z nimi wszystkimi kłopoty, a jeszcze trzeba ich samej ubrać i wyżywić! Kupiłbyś coś dzieciakom z automatu, nie wyglądasz na takiego, co głoduje… Tyrone, gdzie ty się szwendasz, jakiś gość do ciebie przyszedł, pytał o ciebie i Donga. Jakieś interesy mieliście robić.
- Jestem od SuperHitSuperStar - podpowiedział usłużnie Dingo, zręcznie wyłuskując z kieszeni własną zapalniczkę i oferując matronie ogień.
Jej uroczy uśmiech wdzięczności zmroził mu krew w żyłach - tym bardziej, że HiFi mógł tylko podsłuchiwać całą konwersację, a nie mógł tego złowieszczego zalotnym wyrazem uśmiechu ujrzeć.
- Tyrone, słyszałeś, to ktoś od SuperHitSuperStar. Nie mały, chudy i do szczura podobny, tylko bardzo miły i przystojny mężczyzna z manierami dżentelmena. Że gdzie? A co ty tam robisz?! Ile razy mam ci powtarzać, żebyś przestał się z nimi zadawać, te dziewczyny to zdziry bez cienia szacunku dla siebie, złapią cię na bachora i będziesz harował na nie jak twój ojciec. Jak Dong też tam jest? Co się tam odpierdala?
Promotorka Nowej Wakandy słuchała przez chwilę ze skupieniem, błądząc jednocześnie wzrokiem po twarzy Houstona, potem rozłączyła się bez dalszych wyzwisk.
- Mój chłopiec jest u Adeoli Ogunlesi, to taka wredna baba z drugiej strony bloku, ma dwie córki-zdzirki. Podobno kogoś tam ktoś zadźgał, a jacyś znajomi tego SuperHita, co ich mój Tyrone widział w mieszkaniu tego Hita tam są i operują kogoś, a Dong to nadzoruje i pilnuje, żeby nic nie popierdolili. A mój synek im pomaga, nawet krew z apteki przyniósł. Mój mały bohater, po całemu wdał się we mnie. To jakby co, to oni wszyscy tam są, a teraz daj ze dwie dychy na prepak, dzieciaki głodne, sama nie uciągnę z taką ferajną, bądź żesz człowiek, choćby nawet biały.