Proszę państwa, proszę się nie krępować i dawać aktywizujące posty.
Posty
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze -
Konwent - Kapitularz - ŁódźDawaj relacje. Jakieś zdjęcia musiałes zrobić.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze@marrrt Pacz! Masz możliwość opuścić ten łez padół! Znaczy się ... miejsce bitki. Oczywiście musze zaznaczyć że będzie to się dla ciebie wiązało z końcem gry.
Ja absolutnie nic nie sugeruje, tylko daje eleganckie wyjście z sytuacji. Próbowałeś, nie udało się, trudno, sesja i tak zaliczona, nie uznaje tego za opuszczenie.
Z drugiej strony ja dalej nie odpuszczam możliwości kontynuacji, aczkolwiek ciężko jest mi określić kiedy będzie możliwość spotkania rzeczonego chirurga / otrzymania leków. Jeśli chcesz "czekać" kolejne bliżej nie wiadomo ile tur to tez spoko.
Dla mnie nie ma dobrego ani złego wyjścia. Osobiście wybrałbym opcję drugą, myśle że współgracze również nie pogardzą żywą przynętą którą mogą użyć w razie zagrożenia.
Co do reszty, nie szykowałem mapki, ale może jeszcze coś naszkicuje. Póki co bardziej potrzebna jest deklaracja czy i ewentualnie jak włączacie się do obrony, czy może jednak inna opcja. Nie chciałby zamykać się na różne ewentualności.
-
[WFRP 2ed] BögenhafenHieronimowi odpowiedziała jeno cisza, także zgodnie z planem, podbiegli wraz z Kurtem w stronę bramy. Ze strony magazynu nie poszedł żaden bełt, ani ruch,czy dźwięk w ogóle. Cisza trwała mała chwilę, lecz zanim Bosh zdążył cokolwiek zrobić, jedna z okiennic, doskonale udająca zabite deskami okno,.powoli uchyliła się, a z wnętrza, równie powoli wysunęła się ręka, ciągnąc za sobą resztę ciała. kontrukcja była tak sprytna, że tylko ktoś stojący bardzo blisko, widział całego wystającego strażnika, to jest: mierzenie doń z odległości byłoby bardzo trudne. Mężczyzna gestem nakazał cisze, po czym zaintonował jedna z powszechnie znanych Sigmaryckich pieśni, sugerując aby bohater dokończył resztę zwrotki, co oczywiście ów uczynił.
- Dziwne macie metody - skwitował szeptem
- Ale dobrze, jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Zapewne chcecie przejść, aby opuścić tą przeklętą dzielnicę. Dobrze, jest taka możliwość, nawet jesteśmy na to otwarci, ale trza przejść inspekcję, to jest rozebrać sie w celu upewnienia, że kto dodatkowych członków nie posiada i takie tam. Standardowa procedura. Widzę że macie rannego, go chirurg obejrzy, reszta musi ...
Coś stuknęło okrutnie, trzask łamanej belki był doskonale słyszalny, dochodził z wnętrza, łącznie z okrzykiem bojowym wymieszanym z dziwnym zwierzęco-podobnym rykiem.
- $#^#!@ rozmówca wskoczył na powrót do wnętrza, klapa zatrzasnęła się na moment, po którym meżczyzna znów pojawił się w oknie
- Otworzyć północną bramę - zarządził inny głos - formować szyk
Nie trzeba było być mistrzem nawigacji w terenie, aby wiedzieć że chodzi o brame od ich strony magazynu
- %#^4!!@!!! powtórzył się rozmówca Hieronima. Włażą do nas. Jak chcecie przejść to pomóżta nam ich odeprzeć, a jak nie to ... odsuńcie się, jak się nam nie uda to puścimy ich tak że po was przejadą, inaczej się nie da.
Po tych słowach strażnik odskoczył od okna i tyle go widzieli. Natomiast po chwili faktycznie wrota rozwarły się ukazując wnętrze. Długi i szeroki budynek był pusty, nie licząc około tuzina mężczyzn pod bronią, stojących tyłem do bramy znajdującej sie na lewej ścianie. Żołnierze starali się odpierać ataki niepoliczalnego motłochu który wdzierał się przez resztki bramy stojącej po stronie prawej. To już nie była zbieranina, czterech kuszników na chłodno ładowało bełty, podczas gdy pozostała ósemka utworzyła mur tarcz oraz włóczni i sukcesywnie dźgała kolejnych oponentów. Mimo swego profesjonalizmu, było ich zauważalnie zbyt wielu. Rozmówca Hieronima nie kłamał, wrogów było sporo i prędzej czy później przedostaną się dalej i to raczej nie w kierunku zaostrzonych włóczni.
Bohaterowie mieli zaledwie chwilę na zastanowienie; mogli włączyć się do walki wręcz - w kącie stał zapas tarcz - aby szybciej dotrzeć do wyrwy i ją zatkać; szyć w oderwane jednostki, aby oddział nie musiał co chwila się cofać; uciec, póki jeszcze mogą, licząc na inne przejście; lub zrobić cokolwiek innego, na przykład tak jak Paul, który zrealizował swój poprzedni plan i pognał do świątyni - z Ergo lub bez niego.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarzeZakładam że każdy swoje odzienie i sprzęt zabrał. Chyba że Nadja z przyzwyczajenia chce biegać pół nago. Nie bede stał na drodze tym marzeniom.
Chciałbym poruszyc kwestie czasu odpisów. Wszyscy patrzą na Hieronima, co nie było takie źle gdyby nie to że @ketharian odpisuje często bardzo późno. Ja również nie miałbym problemu gdyby to Hieronim przejął pałeczkę dowódcy, przynajmniej sesja nam się nie rozejdzie. Pytanie tylko co reszta no i sam Keth na to. A jeśli nie, to sugeruje pisać bardziej aktywizujące posty.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarzeJa to bym się bardziej skupił na aspekcie tego jak celnie poleciał bełt. A właściwie to z czyjej ręki!
Co do sytuacji aktualnej, sugerowałbym skupić się najpierw na dogadaniu tutaj of gameowo w komentarzach, przed dodaniem posta.
Macie w miarę bezpieczną pozycję i stosunkowo dużo czasu więc możecie to przegadać. Oczywiście może być też w sesji jak od dialog, ale zauważyłem że na odpis sesyjny ludzie zbierają się jak do jeża, natomiast w komentarzach dyskusja jest bardziej dynamiczna.
Nawet jeśli finalnie ma to być tylko jeden post jednej osoby, to nie ma problemu jeżeli będzie skutkiem dyskusji tutaj. Liczy się jakość a nie ilość. Post że ktoś się boi i zastanawia nie wnosi nic do gry, poza klimatem. Klimat wiadomo jest ważny, ale klimatem się życia nie ratuje.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarzeAktualnie kusze posiadają:
- Kurt, docelowo Nadja - przejęta od Suma
- Oswald - od Ojca Zygryda ze świątyni
- Hieronim - od martwego przybocznego - Kurt ma miecz i tarcze, jest tankiem i bez sensu zeby strzelał, natomiast Ulrich jest zajęty rannym i offgameowo ma mniej US.
- Paul - ostatni z żołnierzy
Info inne:
- Na spostrzegawczość rzuciłem. Macie zbiorcze info co wiecie, bo jesteście razem, macie czas i wymieniliście się informacjami. Chyba żę ktoś ma konkretne, ale konkretne pytanie.
- Wiem ze Ulrich prosił Kurta o pomoc, lecz on słucha się Hieronima.
Kierunki
Przerobiłem kierunki względem mapy miasta, bo poprzedni szkic sytuacyjny był szkicowany z punktu widzenia waszej pozycji, a nie kierunków świata. Poza tym kierujecie się kwestia ilości wrogów, a nie celem.
- Z kierunku 4 nadchodzi najmniej, zaledwie sześciu - Tam uciekł przyboczny, z tego kierunku też oddział wojskowy przyjechał.
- Z kierunku głębi dzielnicy dwudziestu czterech - Tam jest mniej więcej świątynia
- Z kierunku magazynu Braci Kragów dwunastu + czorny - I tam jest ta mniej broniona brama.
-
[WFRP 2ed] BögenhafenGrupa bohaterów mimo odmiennych zdań i szczegółowego planu, mimo wszystko zebrała się dość szybko. Wybrali kierunek, gdzie było najmniej wrogów. Ulrich i Nadja na prędce naszykowali prowizoryczne nosze i zabezpieczyli Ergo. W tym samym czasie Oswald, Hieronim, ostatni z żołnierzy, oraz mimo wszystko Kurt, oddali strzały w kierunku diaboła. Dwa z czterech pocisków minęło zbyt odległy cel. Kurt trafił, lecz ledwie drasnął oponenta. Paul miał większe szczęście, bełt wbił się głęboko i lekko spowolnił przeciwnika.
Nigdzie nie było widać Lindy.
Bohaterowie ruszyli naprzód, z Kurtem na czele. Mały rozpłatał dwóch oponentów, jednego próbował stratować Paul - nie udało mu się, lecz odrzucił przeciwnika od grupy. Dwóch rzuciło się na Oswalda, jeden na Hieronima. Duchowy przewodnik grupy oberwał solidnie, na jego ramieniu pojawił się czerwony wykwit, lecz nie spowolniło to napędzanego adrenaliną bohatera. Ominięci przeciwnicy zrezygnowali z kontrataku, dalej zmierzali w tym samym kierunku.
Grupa biegła dalej, aż ich oczom, w sporej odległości, ukazał się zarys bramy o której mówił Paul. Złą wiadomością było to że wedle zeznań, nie byli tam mile widziani. Bohaterowie zatrzymali się na chwile, udało im się wyrwać z okrążenia, prawie nikt ich nie gonił. Prawie, gdyż diaboł był niestrudzony i ciągle zmierzał ich tropem. Ulrich zajął się Sumem - wyglądał stabilnie, oraz Hieronimemem - tracił krew, wiec Cyrulik odkaził ranę i zatamował krwawienie, na ten moment nie było czasu na nic więcej. Kurt przekazał kusze Nadji i ponownie poleciała salwa. Cel dalej poruszał się w lini prostej, lecz był zdecydowanie bliżej, szanse na trafienie wzrastały. Trzy bełty wbiły się w diaboła, z czego jeden - wystrzelony przez Hieronima - trafił w sam środek krtani. Przeciwnik zapluł się krwią i padł na klepisko. Bohaterowie mieli nieodparte wrażenie że gdyby nie tak precyzyjne trafienie, wszystko mogłoby skończyć się walką w zwarciu.
Po krótkim odpoczynku towarzystwo ruszyło, okrężną drogą, do pierwotnego celu: magazynu braci Kragów. Ulice były puste, śmiałkowie nie musieli zbytnio lawirować, w milczeniu, po dłuższym czasie, stanęli na przeciwko rzeczonego budynku. Magazyn wyglądał na obwarowany ale opuszczony. Gdyby nie wiadomości od Paula, nikt nie pomyślałby że jest tam jakieś przejście. Drzwi i okna były zabarykadowane i dopiero wnikliwa analiza wskazała że jedna ze ścian jest w rzeczywistości bramą, a górne okna nie zabite, a jeno zamknięte, w celu jakim każdy zdrowo myślący człowiek mógł się domyśleć. Na przedpolu nie było ciał. Panowała cisza która przerwał Paul.
- Nie paczajcie na mnie, ja ni znam tych. A jak ni tu to ja do Łojca pognam. Czort wie co tam za jest. Znaczy wiadoma, dzilnica naszo, ale przejść wpierw trza.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - Materiały -
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarzeZ zachodu, najmniej zaledwie sześciu
Tam uciekł przyboczny, z tego kierunku też oddział wojskowy przyjechał.Z południa dwudziestu czterech.
Tam jest mniej więcej świątyniaa ze wschodu dwunastu.
Ło %#!%#T%#^ czorny! - krzyknął ostatni z żołnierzy wskazując palcem kierunek wschodni.I tam jest ta mniej broniona brama.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarzeMacie ubrania które pozyskał Ergo i jego kobita. Mogą dać radę.
-
Tryb hardkorTo jest jedna z tych książek którą czyta się jednym tchem. Jeśli opis cię zainteresował, to bierz, nie pożałujesz.
Nie ma miejsca na nudę, ani chwil gdzie chciałoby się przejść dalej bez czytania. Tam cały czas się coś dzieje, cały czas jest akcja albo coś co faktycznie wpływa na fabułę. Motyw, świat przedstawiony, fabuła, wszystko to na najwyższym poziomie.
-
Tryb hardkorA ja właśnie skończyłem czytać. Troszeczkę nocek zarywałem żeby jednak łyknąć jak najszybciej.
Jestem pod mega wrażeniem i czekam na kolejną część.
Teraz zabieram się za recenzję tak jak prosiłeś. Serio powinieneś pomyśleć nad promowaniem się na Instagramie. Nie wiem jak wygląda sprawa konwentu czy tam targów, ale możesz spróbowac. Postoisz sobie dwa dni a nuż się ktoś zainteresuje.
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze- Kierunki w przybliżeniu, macie mapkę w poprzednim poście, ona jest pod kątem, ale chyba się domyślicie.
- Kierunek południowy nie jest widoczny przez wszystkich, patrząc na mapę, aczkolwiek zakładam że Kurt i Hieronim dalej tam są i widzą co się dzieje.
-
[WFRP 2ed] BögenhafenUlrich oraz Nadja zajęli się ranionym Sumem. Towarzysz o dziwo nie był w aż tak złym stanie jak wskazywałyby na to dwa wystające z torsu bełty. Ergo nie mógł co prawda wstać i walczyć, lecz przy odpowiedniej opiece, okładach, modłach i oczywiście lewatywie, po kilku tygodniach mógłby spróbować samodzielnie się wysrać ... chyba. Pomysł Hieronima na odstawienie Suma do świątyni, po odpowiednim zabezpieczeniu ran, zdawał się być dobrym pomysłem. Cyrulik i Laleczka zabrali się do pracy, przerywając tylko na chwilę Mytnikowi, streszczając przy okazji całej grupie jego stan.
Oswald podszedł do ciała dowódcy, ciągle wiszącego jedną nogą w siodle. Koń był spokojny, stał jakby nigdy nic. Braun wyciągnął nogę z uprzęży i odciągnął kawałek aby zwierze go nie kopnęło.
Dowódca nie miał przy sobie zbyt wiele, sakiewkę z tuzinem srebrników, zwykły lecz zadbany miecz oraz sztylet.Hieronim wraz z Kurtem zrobili na żołnierzach niemałe wrażenie. Wojacy nie byli chętni do rozmów, więc gdy tylko Mały zasugerował im taktyczny odwrót, ci skorzystali, jednocześnie zupełnie pomijając "prośbę" o zabranie ciała do Świątyni. W popłochu spięli konie i pojechali w stronę muru, a następnie w kierunku z którego przybyli, skrzętnie omijając bohaterów. Hieronim hełmu nie znalazł, lecz bez problemu przytulił sobie miecz, razem z pasem, zdjęty z ciała przybocznego dowódcy. Obok leżała jeszcze kusza poległego.
Na szczęście znajomek Ulricha, mimo iż poważał wszystkich obecnych, nie strachał się jak oni.
- Yyy Panie ... Yyy , no, Panie. Tak, no. To ja powim. Dowódca ło jeden tu leży, zara obok tego tu, długo se nie podowódcował. A jeszczy jydyn to spierzchł ino przed chwilo. Także teraz to już żodyn nie żądzi.
- Ja, jest wincyj takich działów. Zbieraja chopów co kunia sie nie boja, daja strzelałke, żylastwo i dawaj.
- Noszym zadaniem je ino słuchać oficyra, groźnie wyglądać i szyć jak każo. i jeszcze nie myślec i nie gadac zbyt wiela. Godoli ze człowiekom się w łbach pokiełbasiło i że niby takie miłe ale później cie szyja rozszarpio. No i tak to tez było, co my kogo spotykali to sie oni na nas, to my ich na jeża robili i nazad za mur. Mowio ze to dla byzpieczyństwa, co by barachło dzilnicy naszej nie opanowało. No i tak, tak sie toczy.
- Do bramy, jo, bezpieczno, koło mura to my cały czas tłuczem bydło, tyla że tyraz to Was wszystkich na jeżo zrobiom, a i mnie ino tyż, bo pewno podboczny już wszystko wypaploł. Takze to, niemondry pomysł tam gnać tera jesli komu żyć miła. Chyba że dalyj, bliżyj wody, jest druga brama, tam to moze i jeszcze nie wią o nas i damy rade, ale to trza rach ciach, póki para w gymbie. A i mniej zbrojnych tam je, bo to jak brama nie wyglondo, tylko tam taki ten no ... wysoki budynek i przeze niego idzie przejście. Trza wiąć że ono jest i da rade.
- Ciało .. znaczy brata waszego możliw zabrać do Łojca Zygfryda, pewno. Kuniem uda mnie sie. Jako wyżyje drogie to i dalyj wyżyje. A i jachytniej tam ostane, w swiontyni pomogę usłuznie, co trza to zrobie. Mogiem ruszać tyraz jak trza.
Hieronim nie był całkowicie pewny o który budynek chodzi, lecz właściwie to wiedział o jednym takim który stoi idealnie na drodze muru. Ulrich spojrzał w stronę mytnika i prawie w tym samym momencie powiedzieli:
- Magazyn Braci Kargów!
Sytuacja się uspokoiła, bohaterowie zdobyli trochę informacji, nawet Ergo już tak nie wierzgał - a ciągle przecież jeszcze żył. Wszystko byłoby względnie dobrze gdyby nie jeden mały szczegół. Bohaterowie zaaferowani całą sytuacją, niezbyt przejmowali się rabanem jaki wokół tego wszystkiego zrobili. Swawola właśnie zbierała swoje żniwa. Z wszystkich kierunków, poza murem, w ich stronę, zmierzały grupki "ludzi" Z zachodu, najmniej zaledwie sześciu, z południa dwudziestu czterech, a ze wschodu dwunastu. Szli kupą, powoli, miarowo a z bocznych uliczek wychodzili kolejni.
- Ło %#!%#T%#^ czorny! - krzyknął ostatni z żołnierzy wskazując palcem kierunek wschodni.
Bohaterowie bez problemu dostrzegli postać która poruszała się zdecydowanie szybciej i agresywoniej niż reszta. Osobnik parł na przód tratując nawet "swoich".
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze -
Dama w opałachDlatego pisałem że tego się spodziewałem.
-
Powitania, pożegnania i powroty@Gladin Mówisz?
-
Tryb hardkor@mike Panie! Jestem w połowie ale dopiero zacząłem, więc powiedzmy że na dwa podejścia. Gdybym trafił na wolny dzień to łyknąłbym w dobę. Świetne. Kiedy kolejna część?
-
[WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze@ketharian Nie trzeba, po prostu wklej komentarz do tresci psota, przyjme go jako tryb przypuszczajacy. Mowilem zeby nie wybiegac, a ty to zrobiles tylko w komentarzach, takze ten. Wisz, rozumisz. Jeśli sie da to odpowiem na te pytania.
@kerm Rozumiem ze przeszukanie w celu zdobycia fantów? Co z koniem?
