Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
SantorineS

Santorine

@Santorine
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
259
Tematy
4
Udostępnień
0
Grupy
2
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Wdrożenie plugina 2.0
    SantorineS Santorine

    @Ketharian napisał w Wdrożenie plugina 2.0:

    Taka myśl na przyszłość co do widoku sesji w spisie w danej kategorii - można uda się kiedyś uruchomić funkcję zmiany generycznej ikonki na logo systemu, w którym toczy się gra?

    Od siebie dodałbym, że warto pójść krok dalej i z czasem dodać nie tylko ikonę, ale warto rozważyć też dodanie całej belki z grafiką związaną z motywem sesji, coś w rodzaju https://www.myth-weavers.com/clubs/2854-salvagers/ (lub podobne). 😉

    Archiwum roll telling rpg pbf nodebb

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    SantorineS Santorine

    Witam MG i współgraczy, miło ponownie się spotkać 🙂

    Komentarze

  • Zbiórka na forum 10.2026-10.2027
    SantorineS Santorine

    Poszło 👍

    Forum

  • Wdrożenie plugina 2.0
    SantorineS Santorine

    @JhnW napisał w Wdrożenie plugina 2.0:

    ale też mam nadzieję, że wbrew swoim planom, od czasu do czasu zawitasz dalej w developmencie

    To nie były tyle plany, co moje przywidywania, że nie zawsze mógłbym pomóc w takim trybie, jak teraz. Sądzę, że w potencjalnych przyszłych zmianach mógłbym pomóc, tylko będziemy musieli się porozumieć co do czasu. Nie obiecuję, że zawsze będzie, ale w zależności od typu problemu moglibyśmy jakoś ulokować to czasowo 😉

    Archiwum roll telling rpg pbf nodebb

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    SantorineS Santorine

    @Zaalaos napisał w Sharn - Mrocznymi Scieżkami:

    uczęszcza na Uniwersytet Morgrave

    Brzmi jak coś, z czym mógłby być związany Thalamer - w zasadzie ma wszystkie wiedze poza Nature, trochę z niego szkolarz 😉

    Komentarze

  • Polowanie w Lwiej Loży - Rozgrywka
    SantorineS Santorine

    [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży

    12 Neth, 4726 A.R.

    Droga do Lwiej Loży dłużyła się. Z początku, kiedy podróżnicy wypuścili się ubitym traktem, szło wcale niezgorzej, a i niezgorzej szło jeszcze wtedy, kiedy trakt rozwidlił się i zaczął wieść przez sioła zlokalizowane na północ od Korvosy. Mieli szczęście wszak: choć z początku okolica została całkowicie zasypana śniegiem, trafem jakimś dziwnym było około półtorej miesiąca odwilży wcześniej, pewnikiem spowodowanym tchnieniem ciepłego wichru ze strony Oceanu Arkadyjskiego.

    Jaithe, podczas podróży na szlaku, wyciągnęła karty wróżebne i poczęła stawiać swe przepowiednie. Zdawało się, że Los nie zdradzał, cóz takiego mogło się kryć w jego zwojach. Ustawione karty niewiele zdradzały… Poza jedną, odstającą kartą Chłosty, która została postawiona do góry nogami. Jaithe, znając przepowiednię, mogła powiedzieć, że nadchodząca noc w Lwiej Loży będzie bardziej emocjonująca, niż być może jej kompani przeczuwali.

    Zakareth, będąc jeszcze w karczmie Czarny Kozioł, parę dni temu, miała złe przeczucia co do natury tej wyprawy. Pieczęć, którą nosiła wiadomość, przedstawiała podobiznę człowieka dosiadającego smoka. Dla Zakareth ta pieczęć wyglądała dziwnie podobnie do pieczęci piekielnego księcia zwanego Alocer, łowczego Piekieł. Oczywiście, mógł być to czysty przypadek i zbieg okoliczności, ostatecznie, Alocer miał głowę lwa, głowa jeźdźca na pieczęci była na pewno ludzka, choć ze sporą brodą i pióropuszem włosów. Być może… Warto było się o to spytać gospodarza, kiedy tylko dotrą?

    Im dalej od miasta, tym gorszy był szlak. Trakt zmienił się w leśną drogę, droga w ścieżkę, ścieżka zaś z wolna znikała i pojawiała się, niemalże w kapryśny sposób pojawiając się w niespodziewanych miejscach. Urwiska stawały się coraz częstsze, lasy przerzedzały się na podobieństwo resztek włosów w łysinie starca, skały i góry poczęły wystawać groźnie, jak wilcze zęby.

    Dotarli do Lwiej Loży. Niecodzienna czwórka podróżników, jeden ork, elfka i para wypaczonych przez magię stanęła na małym wzniesieniu, które spoglądało na Lwią Lożę. Zaira, Jaithe, Kraghul i Zakareth wreszcie dotarli do miejsca swego przeznaczenia!

    text alternatywny

    Lwia Loża, wbrew temu, czego każdy mógł się spodziewać po domku myśliwskim, wcale domkiem nie była. Nie była nawet dworkiem.

    Była to mała forteca, naprawdę przypominająca o starych tradycjach krasnoludów w Varisii. Niski, masywny bunkier został wmurowany w litą skalną ścianę klifu, jej ściany - na oko wysokie na dwanaście stóp - wznosiły się pod niemal prostym kątem do płaskiego zadaszenia.

    Reliefy na ścianach były widoczne natychmiast. Przedstawiały one ubranych w pancerze jeźdzców, którzy dosiadali smoki i zdawali się toczyć śmiertelny bój z bestiami terroryzującymi okoliczne wsie. I wielka rzeźba kuguara, wykuta tak, jakoby właśnie szykował się do skoku.

    To miał być… Domek łowiecki? Zaira stwierdziła, jako łowczyni pochodząca z wielkiego lasu, że smak architektoniczny Auldegrunda Ponurego wydawał się być co najmniej specyficzny. Każdy, kto z dala widział kamienną strukturę, odnosił wrażenie, że nie było to żadne miejsce do przeprowadzania łowu, a regularna fortyfikacja, która na pierwszy rzut oka mogłaby służyć za odwód armii z Janderhoff albo posterunek. Kraghul miał nieprzyjemne uczucie, że ów “domek łowiecki” miał więcej wspólnego z więzieniem, niż z lożą, gdzie miano organizować polowania.

    Dostrzeżono ich. Dźwierze Lwiej Loży rozwarły się, z wnętrza zaś wyszły dwie postacie, zapewne panowie tego miejsca. Jedna z sylwetek podniosła ramię w górę, dając znak, aby goście przybliżyli się.

    Rozgrywka pathfinder 2e golarion

  • Sharn: Mrocznymi Ścieżkami
    SantorineS Santorine

    Wstępnie zgłaszam się, pójdzie jakiś wariant Incantera (lub Taumaturga).

    Update: na pewno Incanter ze sferami Conjuration i Alteration (główne), Time i Warp (dipy) z casting tradition Wizard. Tematycznie będzie to przywoływacz z jednym wielkim minionem, na którego rzuca buffy i polimorfie z Alteration i Time.

    Do ogarnięcia fluffu jeszcze nie przysiadłem, ale szanse są takie, że będzie to jakiś demonolog z Shavarath Cabal albo druid z Vadalis w zależności od tego, co będzie lepiej pasowało do drużyny i sesji.

    Jeśli ktoś się zastanawia, co by się przydało tutaj, to pewnie leczenie, które będę próbował jakoś załatać przedmiotami 😉

    Archiwum pathfinder spheres of power eberron

  • Polowanie w Lwiej Loży - Rozgrywka
    SantorineS Santorine

    Wcześniej - Kraghul

    Kraghul przyłożył dłoń do kamiennego reliefu. Głaz był zimny, zaiste, zimny podwójnie albo i potrójnie, bowiem zewnętrze Loży zostało wystawione na działanie legendarnego wichru Obłędnych Gór, który, jeśli tylko wierzyć bajaniom gawiedzi, potrafił przeniknąć do kości nawet najtęższego z wojowników.

    Ork skupił się przez parę dłuższych chwil, próbując odczytać, czy w kamieniu został jakiś ślad emocji. Skupił się, skupił…

    Wizja. Ręce uderzające w kamień. Ktoś, chyba krasnolud. Jakiś tuzin rąk, pieczołowicie uderzających w kamienne lico. Wielu z nich, całkowicie obojętnych, wykonujących rozkazy. Jeden jednak… Poczucie chytrości. “Nowe czasy… Nowe metody”, głos nienależący do kogokolwiek przemknął przez umysł orka. Może to był nawet głos samego Kraghula? Chęć ukrycia czegoś. Zatarcia śladów. Pozostałość emocji płonęła w kamieniu. A potem nic, nic. Rozwiała się, jak dym.

    Wizja odeszła tak szybko, jak przyszła. To było wszystko.

    Po wejściu do Loży - Kraghul

    – Droga była ciężka, ale warta znoju. Poza tym do żadnego miejsca wartego zobaczenia nie mogą wieść łatwe ścieżki – Kraghul powiedział w końcu niskim, chropawym głosem. – Wasza Loża jest większa, niż się spodziewałem. I cięższa.
    – Ba-ha! – Auldegrund z dumą rozpostarł się na swoim siedzeniu – Jakżeby inaczej! Warto tu być, a jakże… Warta znoju rzecz. Dzięki ci, dużo żeśmy się napracowali. Konkretny grosz w rzecz wszedł, a jakże!

    W tym samym czasie, zza drzwi, gdzie wcześniej zniknęli Dorlivin i Vorlindi poczęły dobywać się nęcące zapachy: pieczone mięsiwo i drażniąca woń ziół mieszały się w jedno. Jaithe przysiągłaby, że gdzieś tam bulgotał kocioł, zaś Zaira, strzygąc swoimi długimi uszami, usłyszała klamor naczyń i syk noży, które wbijały się w kawałki upolowanego mięsa. Krasnoludy spieszyły się, aby wkrótce podać to, co mieli do zaoferowania.

    Tymczasem konwersacja trwała.

    – Nie jestem wielkim znawcą, ale czy wywerny nie zabijają zwykle wtedy, kiedy są głodne albo kiedy bronią gniazda? – zapytał Kraghul. – Jeśli mamy je zabić, dobrze byłoby wiedzieć, co je sprowokowało. Czy to jedna z bolączek tych stron? Nie umknęło mojej uwadze, że na reliefie przy wejściu również upamiętniono ubicie wywern. Zresztą, chciałem też zapytać przy okazji, czy nie zechcesz, drogi gospodarzu, przybliżyć nam historii tam zawartej?

    Auldegrund przeżuwał słowa orka przez jakiś czas.

    – Chcesz ode mnie odpowiedzi i opowieści – postukał się w swoją srebrną czuprynę. – Mmm. A i słuszne to… No – stary przez parę chwil zbierał myśli i drapał się po czerepie. – Wywerny, prawda… Przeklęta plaga, ot, i tyle. Vorlindi wypuszczał się na stoki wcześniej, a, prawda to. Zebrał paru luda z sioła opodal. Moc kreatur tam, na stoku. Chcieliśmy się wypuścić we trzech, ale… Wszak żem słyszał, żeście w pobliżu. Czemu nie? – Auldegrund rozpostarł ręce. – Co tam je sprowokowało? Aaa. Długa rzecz, opowiadać. Nazajutrz bym wam rzekł co więcej, jak bestie podejść. Nie taka łatwa sprawa. Długi temat, rzekłbym. I nie na pusty żołądek.

    Jeśli zaś chodziło o opowieść co do tego, co zostało przedstawione na kamiennych reliefach na zewnątrz, Auldegrund uśmiechnął się niemal przepraszająco:

    – Znam wiele opowieści, ale ta, co jest wyryta na murach Lwiej Loży, jest najkrótsza. Rzekłbym ci cały werset mego klanu, ale widzisz, wypiłem swe pierwsze piwo przed tym, kiedy nowe wersety zostały dodane.

    Pokręcił głową i zaśmiał się krótko.

    – Prapraprapradziad mój, Bhandrin, osiedlić się miał w Janderhoff, ale grosz mu nie szedł, tedy imał się łowiectwa i garbarstwa. Począł polować u stóp gór, i, onuż, widzisz, wywerny. Zażarte bestie, nie tak szybko pójdą w piach. Zwołał wtedy luda z sioła, zbrojni w widły i czerepy. Wzięli, weszli w góry i usiekli parę zielonych gadów. I Lożę założyli. I prawda to, jak gadają pisma, mój dziad wprawny był w rozkazywaniu smoczyskom. Jaką to sztukę w onych czasach poznał, jego rzecz. Ot… I tyle.

    Krasnolud roześmiał się, jakby cała rzecz była żartem.

    Rozgrywka pathfinder 2e golarion

  • [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży
    SantorineS Santorine

    [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży

    obrazek

    Atmosfera “Czarnego Kozła” była gęsta, zadymiona i wypełniona gwarem, który to rósł, to malał, zupełnie jak kocioł strawy, który bulgotał leniwie, lizany płomieniami wielkiego kominka. Pachniało ziołami i mięsiwem. Goście, nie znużeni jeszcze, rozmawiali żywo. Zdało się, zwykły dzień w karczmie.

    Siedziałeś tu, pośród swych towarzyszy. Droga do Korvosy była długa i nie bez przygód. Twe wspomnienia powracały do kolejnych napaści, przez które musieliście przejść, wszakże okolica do najspokojniejszych nie należała. Już niedługo, jeszcze tylko parę dni, właśnie dotarłeś do rozwidlenia dróg i już prosto na południe leżało miasto, do którego miałeś zawitać.

    Dźwierze karczmy otworzyły się nagle, bez ostrzeżenia. Do środka wdarł się zimny wicher, jednak tylko na parę chwil. Ten, który wszedł do wnętrza, postawił parę statecznych kroków i z niefrasobliwym wyrazem twarzy zlustrował towarzystwo: najemników, dziadów, rzemieślników, flisaków i garbarzy, którzy tylko na chwilę zwrócili nań uwagę. Krasnolud o surowym wejrzeniu omiótł salę wzrokiem.

    Jego oblicze zwróciło się prosto na ciebie i twych towarzyszy. Skinął głową, jak gdyby miał samemu sobie zaaprobować swą decyzję. Podszedł wreszcie do blatu i wyciągnął zza pazuchy zwitek pergaminu.

    – Jeno dostarczycielem jestem – rzucił niedbale, z gęstym akcentem, w którym pobrzmiewały domieszki gwary Nidal. – Wasza sprawa zapoznać się z listem.

    Krasnolud łypnął jeszcze na ciebie przez parę długich chwil, zdaje się, upewniając się, czy rzeczywiście dostarczył list do tych właściwych. Wyglądało na to, że skonstatował twierdząco, toteż odwrócił się na pięcie i skierował się do wyjścia, nie przejmując się tym i owym, który chciał go zaczepić.

    List był zapieczętowany czerwonym woskiem, na którym rysowała się podobizna czegoś, co przypominało krasnoluda dosiadającego smoka.

    Wasza sława niesie się przez góry i doliny, zacni goście. Choć nie znacie mnie, ja, wierzajcie mi, nasłuchałem się o Waszych czynach wielu opowieści, jako krasnolud krwi i kości klanu Ponurorytu, ród bowiem mój jest znany z naszej wszędobylskości. Wspaniałej roboty dokazaliście w Popielnym Lesie. Matka ma pochodzi z Janderhoff, tedy musicie mi wybaczyć, ale zacnego interesu nie sposób mi przepuścić. Za wasze usługi przyjmijcie 60 (sześćdziesiąt) złotych żagli, ot, byście wiedzieli, żem rad, żeście goblinom krwi upuścili. To mój dar dla was.

    Mus mi zaprosić Was do Lwiej Loży, domu, gdzie wyprawiam się na polowania. Mój pomyślunek radzi mi, że zacnie a mądrze by było zaprosić was na me następne polowanie, bo zda mi się, że sam z mymi ziomkami nie podołam bestii. Zapraszam Was na kolację w Lwiej Loży, gdzie moi ziomkowie rzekną Wam, na czym rzecz stoi.

    Jeśli wam się zamysł nie spodoba, tak czy inaczej zapłacę Wam za fatygę kolejne 60 (sześćdziesiąt) złotych żagli.

    Tuszę, że wkrótce zobaczymy się w Lwiej Loży.

    Auldegrund Ponury

    ***

    Witam wszystkich w rekrutacji do ultrakrótkiej sesji w systemie Pathfinder 2e. Sesja jest moją pierwszą na tym forum, ale nie pierwszą w ogóle - mam już pewne doświadczenie w prowadzeniu w sesji w tym systemie 🙂

    Ilość graczy: minimum jednego, maksymalnie czterech.

    Mechanika: Pathfinder 2e.

    Gdzie, o co chodzi: Golarion, Varisia, Obłędne Góry, Lwia Loża, która należy do krasnoluda Auldegrunda Ponurego z rodu Ponurorytu. Ty i Twoi towarzysze jesteście zaproszeni do Loży Lwów, domu myśliwskiego, który jest zlokalizowany głęboko w Obłędnych Górach. Auldegrund zaprasza Was na polowanie, które ma się odbyć niedługo. Zdaje się, że krasnolud chce wynagrodzić Was za Wasze ostatnie sukcesy w powstrzymaniu band goblinów na rubieżach Varisii. Jakie to były sukcesy, nie ma znaczenia dla tej konkretnej sesji, jesteście po prostu najemnikami, którym się udało.

    Tempo sesji: 5 dni dla MG i 5 dni dla graczy. Oczywiście, jeśli wyrobimy się szybciej, to będę postował szybciej. W przypadku moich nieobecności, będę informował Was z góry, chociaż nie spodziewam się.

    Walki: Tak, będą. Walki będziemy rozgrywać na docu, gdzie w ciągu 1-2 dni potrzebowałbym krótkiego opisu fabularnego lub deklaracji, co będzie robić postać. Rzuty kośćmi będę wykonywał ja, więc gracze tylko zostawią deklarki, co chcą zrobić

    Długość posta - “na awatara”, czyli pi razy oko 10 zdań. Najważniejsze są dla mnie jednak plany i to, co postać robi w danej turze.

    Karty postaci: karta postaci 4-ego poziomu i sprzętem wartym w sumie 140 gp z opcjami Common i Uncommon. Preferuję https://pathbuilder2e.com/ i na tą stronę ostatecznie trafi Twoja KP. Jeśli preferujesz Myth Weavers lub inne strony, zapraszam, niemniej wszystko, co na nich znajdę, przełożę na tą stronę. Linki do kart postaci poproszę na prywatny czat na RT.

    Przewidywana długość sesji: Około trzech, czterech miesięcy lub jeszcze krócej, jeśli tempo będzie naprawdę szybkie.

    Chcę uczestniczyć, ale nie mam, nie znam… :

    • Settingu? Nie potrzeba, cała przygoda odbędzie się w pewnym opuszczonym miejscu u stóp Obłędnych Gór.
    • Mechaniki? Całą mechanikę będę rozsądzał ja.
    • Karty postaci? Mam gotowe KP, które można wybrać w tej rekrutacji. Kto pierwszy, ten lepszy!

    Gotowe karty postaci (imię, rasa, klasa):

    • Zerryd, Strix, Łotrzyk
    • Takemiru, Tanuki, Tropiciel
    • Jaithe, Fleshwarp, Zaklinacz
    • Kellst, Kobold, Kapłan

    Nadesłane karty postaci

    Gracz Imię postaci Klasa i rasa
    Piołun Kraghul Ośmiooki Animist, ork
    slann22 Zakareth z Leng Cleric, fleshwarp
    Lubesz Jaithe Sorcerer, fleshwarp
    Mekow Zaira Ranger, elf

    Data zakończenia rekrutacji: 28.06.26

    Archiwum pathfinder 2

  • [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży
    SantorineS Santorine

    @piołun , @slann22 , @gordian : dzięki bardzo za zainteresowanie, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się trzech chętnych w tak szybkim czasie 😄 Proces tworzenia KP jest dość prosto wyłożony na stronie https://2e.aonprd.com/Rules.aspx?ID=2027 , jednak jeśli macie jakieś pytania, chętnie pomogę 👍

    Archiwum pathfinder 2

  • [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży
    SantorineS Santorine

    @Mekow napisał:

    KP wysłana. Życzę miłej lektury.

    Część fabularna - tak, część mechaniczna niestety to link do Pathbuildera 😜 Udostępnij mi proszę link, który dostajesz po kliknięciu na "Share Copy of Character", w menu po lewej stronie. Okej, KP doszła w całości.

    Status rekrutacji na 28.06.26

    Nadesłane i wybrane karty postaci:

    Gracz Imię postaci Klasa i rasa
    Piołun Kraghul Ośmiooki Animist, ork
    slann22 Zakareth z Leng Cleric, fleshwarp
    Lubesz Jaithe Sorcerer, fleshwarp
    Mekow Zaira Ranger, elf

    Wygląda na to, że mamy komplet 😸

    1. Jutro wrzucę w tym temacie link do sesji i komentarzy w dziale Sesje D20 .
    2. Na czacie wrzucę wspólny dokument Google Doc, gdzie będziemy rozgrywać walki .
    Archiwum pathfinder 2

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    SantorineS Santorine

    Strumienie brudnej wody były rozchlustywane miarowymi krokami dwóch przybyszów Środkowej Dury. Krople były przecinane wiatrem, wirowały i lśniły w świetle wiecznych latarni, aby wreszcie upaść na kamienne ulice tego miejsca. Deszczówka płynęła miarowo w arterii rynsztoka, aby wreszcie spotkać się z brzegiem i kapać do otchłani rozciągającej się na dół. Stamtąd, skąd nadal dochodził smród Trybów.

    – Raz powąchałeś, nigdy nie zapomnisz – mężczyzna, na oko ponad pięćdziesięcioletni, rzekł w przestrzeń - ni to do siebie, ni to do swego towarzysza, aby podjąć nucenie. – Hmm… Hmm… Mmm.

    Thalamer był ubrany w swój zwykły, ciemnoszary płaszcz. Prosty i zgrzebny, jednak blichtrze nigdy magowi nie zależało. Jego srebrnoczarna broda, tak samo, jak odzienie wierzchnie, była ułożona i zaczesana tylko do punktu schludności i funkcjonalności.

    Kroki wojennego konstruktu - Varoka - rozbryzgiwały ciemne strugi i stanowiły kontrast do lekkich i niezobowiązanych, tych, które należały do Thala. Ciemny, ponad dwumetrowy kształt sunął w milczeniu za człowiekiem, któremu uśmieszek z ust wydawał się nie mieć nigdy zejść.

    text alternatywny

    Głowy napotkanych na ulicy odwracały się momentalnie, widząc, jak konstrukt wyłania się z mroku ulic, jednak wzrok gapiów nie zatrzymywał się na opancerzonej sylwetce zbyt długo. Nie warto było przyciągać uwagi tego… Czegoś. A w każdym razie, takich motywów wśród gapiów dopatrywał się Thal, któremu żal było jego własnej uwagi na coś, co mogło zwrócić uwagę na niego samego.

    Znak Króla Ognia, choć przecinał mrok, nie wydał się Thalowi szczególnie zachęcający. Mag przystanął przez chwilę - gdzieś tam, nieco dalej, biegła jakaś mała sylwetka, zdaje się, złodzieja lub też złodziejki. Także i tutaj znalazło się parę oczu, które śledziły jego samego i jego towarzysza przez jakiś czas, jednak Sharn i okolice niewątpliwie widziały wielu dziwnych jegomościów i Thal nie wątpił, że nawet w Środkowej Durze jego towarzysz nie był aż tak dziwnym zjawiskiem. A w każdym razie, nie na pierwszy rzut oka…

    Żar tawerny, który buchał z jej wnętrza przypomniał mu jeszcze raz o Trybach, w których ostatnimi czasy spędzał sporo czasu - mniej ciekawskich oczu, ludzie przyzwyczajeni do pewnych manier, na których mu zależało. Mniej kłopotów. Łatwiejsza szmuglerka. I inne detale.

    Nagle, mżawka zewnętrza zmieniła się w wonne wnętrze tawerny, zaś hulający wiatr i zimno ustąpiły gwarowi głosów ludzkich i innych ras. Gwar, kiedy tylko Varok przekroczył próg, zniżył się i już miałby ucichnąć, kiedy nieoczekiwanie został podjęty na nowo. Thal przechylił swą głowę na jedną stronę i zlustrował otoczenie, wolno idąc przed siebie. Różnorakie akcenty, których części nie rozpoznawał - slang goblinów, klątwy z Breland. Uwagę Thala zwróciło parę lekko błyszczących amuletów przy szynku, jednak, poniechał. “Interesy, interesy” - ponaglił siebie.

    Szukał swojego kontaktu przez parę dłuższych chwil. W gruncie rzeczy, gdzieś, z tyłu jego głowy zakiełkowała myśl, że może, może… Ale nie. Był tam. Alestair. Trochę inny niż zazwyczaj i być może nieco mniej pewny siebie, na pierwszy rzut oka.

    – Zapewne obędzie się bez kłopotów – mruknął do Varoka półgębkiem, naprawdę chcąc, żeby przynajmniej w tej spelunie kłopoty dały sobie spokój.

    Jowialnym krokiem podszedł w stronę alkowy, Varok zaś podążał za nim.

    – Alestair – Thal rozłożył ręce. – Rzekłbym, że kopę lat, ale cholera, jakoś tak sobie myślę, że wkrótce będę cię widzieć więcej, niż bym sobie kiedykolwiek życzył.

    Thal usiadł, nie przejmując się Varokiem.

    – Wyglądasz okropnie, zupełnie jak ja. To co, zamówimy coś mocniejszego?
    – Thal - półelf wstał i podał mu rękę z uśmiechem - Powiedziałbym, że cieszę się na twój widok, ale nie chcę zaczynać wieczoru od kłamstewek - uśmiechnął się, po czym skinął głową konstruktowi - Varok. Coś mocniejszego się przyda, ale najpierw interesy.
    – Widzisz, lubię ten twój aspekt osobowości, właśnie to, tutaj – mag zabębnił palcem o krawędź stołu. – Ty po prostu wiesz, po co ja tu jestem. Między innymi. Zatem…

    Thal uczynił zamaszysty gest, ponaglając Alestaira.

    – I wiesz też, że robię dla tych, co oferują najlepszy interes. Ten będzie dobry, hmm?
    – Dla ciebie powinien być - Alestair położył dłoń na teczkach - Zlecenie jest już złożone u Kundaraków, standardowa stawka. A poza tym informacje, o których wspomniałem. Te są dla ciebie atrakcyjne, prawda?

    Thal milczał przez chwilę, ważąc swe słowa.

    – Taak – przeciągnął nieco. – Moje plany są niezmienne, acz, rozumiesz, jestem elastyczny w dotarciu do nich. Doceniam, doceniam… Doceniam twą pamięć. W takim razie rzeknę, stawka dobra. Choć, wnioskując po tym, jak wyglądasz, zastanawiam się, czy jej nie podbić.

    Thal wydał z siebie perlisty śmiech.

    – Oczywiście, pewne informacje są warte każdej ceny.

    Rozgrywka

  • Polowanie w Lwiej Loży - Komentarze
    SantorineS Santorine

    Witam wszystkich graczy w sesji! 😄

    Kwestie organizacyjne

    Sugestie co do pisania postów:

    • dialogi bez kursywy,
    • obrazki w postach prosiłbym, aby wyśrodkować,
    • doc, w którym będziemy rozpisywać walki, podam na wspólnym czacie
    • mniej więcej dziesięć zdań, można więcej, można ciut mniej. Liczą się konkretne plany i deklaracje.

    Zasoby, z których warto korzystać

    • https://2e.aonprd.com/ - mechanika, na której polegamy.
    • https://pf2easy.com/ - alternatywna strona.

    PF2Easy nie ma wszystkiego, co ma Nethys, ale za to ma ładniejszy interfejs i lepszą wyszukiwarkę.

    Tempo sesji

    5 dni dla graczy i 5 dni dla MG (choć dotychczas udawało mi się dowieźć swoje posty znacznie wcześniej). Prosiłbym o zgłaszanie mi wcześniej nieobecności lub przynajmniej komunikację, że Was nie będzie, jeśli nie wyrobicie sie w terminie, jeśli Wam się zdarzy.

    Możliwe, że tempo z mojej strony będzie nieco wolniejsze. W takim wypadku zamiast zwykłego terminu, podam swój zaraz po ostatnim odpisie gracza w kolejce.

    Poziomy ran

    Przypominam także poziomy ran dla postaci neutralnych i przeciwników podczas walki:
    100% - W pełni zdrowia (brak statusu postaci)
    Do 80% - Draśnięty
    Do 50% - Ranny
    Do 30% - Poważnie ranny
    Do 10% - Krytycznie ranny
    Mniej niż 10% - Na skraju śmierci

    ~

    Na ten moment, rozpisałem scenę, gdzie postacie znajdują Lwią Lożę - jesteście od Loży jakieś 200-300 metrów, na ścieżce, która wiedzie prosto do niej. Wokół góry i bezdroża i nie ma nic poza Lożą. W dali widzicie dwie postacie, zapewne gospodarzy Lwiej Loży, którzy machają Wam na powitanie. Umyślnie wrzucam scenę, w której nie dzieje się jeszcze nic i w której macie szansę przygotować się, przedstawić swoje postacie lub uknuć jakiś plan, jeśli chcecie 🙂

    Życzę wszystkim przyjemnej gry.

    Czekam na komplet postów do 04.07.26 .

    Komentarze

  • Plugin 2.0: testy
    SantorineS Santorine

    Parę notatek, które mi się nasunęły podczas przeklikiwania forum. Z jakiegoś powodu nie zauważyłem, że nowa wersja już jest na testowym.

    • Czy dodanie użytkownika do sesji nie powinno stworzyć powiadomienia, że został tam dodany?
    • Kiedy usuwam użytkownika z sesji (w przypadku testowego forum, jest to sesja "Cienie Srebrnego Miasta"), dostaję komunikat, że nie mam uprawnień. Bez sensu - jako MG powinienem mieć uprawnienia.
    • Usunięcie oznaczenia użytkownika jako "aktywny" zostawia tekst "rpg-invactive-label".
    • Dodawać użytkowników do sesji zawsze można pojedynczo. Czy nie byłoby lepiej, gdyby można było w pojedynczym dialogu dodawać wielu uczestników od razu, czyli zaznaczać ich, a potem odhaczać, że są w sesji? Coś w stylu https://github.com/codeshackio/multi-select-dropdown-js . Podobnie usuwanie.
    • Usuwanie przesłanego zdjęcia w sesji (avatara) dla innych użytkowników nie działa. Tutaj dwa tematy: skoro jestem MG, to czy nie powinienem mieć absolutnej kontroli nad graczami? I drugi aspekt tego: założywszy, że tylko gracze ogarniają swoje avatary, to po co pokazywać kontrolkę, z której nie mogę skorzystać?
    • Od strony UX: dodać krótkie wyjaśnienie, co oznacza oznaczenie "Aktywny" i w jaki sposób wpływa na grę.
    • Wydaje się, że nie ma limitu na to, ile osób może uczestniczyć w sesji. Pytanie, czy to zamierzone, ponieważ w teorii całe forum może grać w jedną sesję.
    • Mam także pewne wątpliwości co do skalowania panelu sesji. Wydaje się, że po przekroczeniu siedmiu użytkowników, kolejna belka awatarów pokazuje się krzywo, pewnie mniej przy mniejszych rozdzielczościach.

    Na ten moment tyle, pewnie z czasem znajdę więcej 😉

    Archiwum

  • [WFRP 2ed] Bögenhafen
    SantorineS Santorine

    Ulrich

    Ulrich

    Archiwum wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen

  • Polowanie w Lwiej Loży - Rozgrywka
    SantorineS Santorine

    Auldegrund drgnął, usłyszawszy słowa Zakareth. Zapewne krasnolud nie widział zbyt wielu tych, którzy zostali wypaczeni przez magię, bowiem zawiesił na niej swój wzrok o oddech dłużej, niż nakazywałaby to etykieta.

    – Aaa, przechodzimy od razu do interesów, a? – Auldegrund skinął głową i wskazał przybyszom miejsca, aby je zajęli. – Zupełnie jak flisacy na rzece Runtash! Ale podoba mi się to, podoba…

    Usiadłszy, krasnolud wyjął zza pazuchy sporej wielkości fajkę i zaczął ją nabijać tytoniem.

    – Wywerny, wicie-rozumicie – spojrzenie Auldegrunda zezowało to na Zakareth, to na Kraghula, to na Zairę i Jaithe wreszcie. – Przeklęte bestie, które nie dawniej niż miesiąc temu założyły gniazdo na północ stąd i od tamtego czasu poczynają sobie coraz śmielej. Onuż… Najpierw było tak, że zeżarły pastuchom parę cieląt. To żem nic sobie z tego nie zrobił, tereny wszakże dzikie, jak slumsy Korvosy! No, ale później to było. Dwa konie sędziwego Grenndo, na farmie na podgórzu. I potem jeszcze kolejne trzy, jakby im było mało. Później pięć dorosłych owiec Agroda Czerwonego. Gniazdo może i daleko, ale i też skrzydła spore, podlecieć im łacno a przezpiecznie, wszak nie polował na nie nikt… A sam żem jeszcze się z moimi synkami wypuścić nie chciał!

    Rozgrywka pathfinder 2e golarion

  • Polowanie w Lwiej Loży - Komentarze
    SantorineS Santorine

    @slann22 napisał:

    Nie poganiam santorine

    Czekam do końca dzisiaj na @lubesz (wg terminu podanego wcześniej) , jutro ciągnę dalej 🙂

    Komentarze

  • Podsumowanie migracji
    SantorineS Santorine

    cześć wszystkim 🙂 Bardzo dobra decyzja z tym przejściem na nowe forum, jestem pewien, że wyjdzie to wszystkim na dobre. Świetna robota, obsługo.

    Archiwum

  • [Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa
    SantorineS Santorine

    Jeśli ktoś się zastanawia lub waha: szczerze polecam tą sesję, gramy już dłuższy czas z paroma przerwami. Pip jest jednym z najbardziej stale postujących MG, jakich znam (a z poprzedniego forum większość odchodziła po paru postach). Jeśli chcesz dołączyć do dłuższej sesji, gdzie możesz pograć bez strachu, że MG odejdzie bez słowa, to jest zdecydowanie ta sesja 🙂

    Archiwum

  • Polowanie w Lwiej Loży - Rozgrywka
    SantorineS Santorine

    Kraghul spojrzał nieco dłużej na reliefy, które zdobiły Lwią Lożę. Historia, którą wydawały się opowiadać reliefy była dość prosta: jakieś skrzydlate bestie, na pierwszy rzut oka, wywerny, zdawały się napadać na jakieś sioła u brzegu lasu. Tam chłopi zostali zmasakrowani przez ich atak, jak ciągnęła opowieść na kamiennym licu, później zaś opowieść zmieniła wydźwięk na taki, który chwalił bohaterów: jeźdźcy, głównie krasnoludy i paru ludzi dosiadających smoczyska, dawali odpór wrogim wywernom. Ostatnia scena przedstawiała postać o długiej brodzie i rozwianych włosach, która dzierżyła płonącą włócznię. Jej stopa spoczywała na pokonanej wywernie w geście dominacji.

    Kraghul Perception Check (Wisdom +4, Trained +6) 27 Rezultat: Sukces.

    Kraghul przyglądał się ściennym rzeźbom, podchodząc coraz bliżej i bliżej. Ork przystanął i… Zrozumiał. Zrozumiał, że kamień był kuty niedawno. Te rzeźbienia w kamieniu były w ostatnich paru latach zmieniane. Może nawet w przeciągu paru ostatnich miesięcy. Szaman skonstatował, że pierwotnie ściany Lwiej Loży przedstawiały jakieś inne sceny, choć teraz, kiedy wszystko zostało zmienione, nie sposób było dociec, co dokładnie było zmieniane. Nie było jednak wątpliwości, że kamień nosił na sobie ślady niedawnej roboty. Cokolwiek to miało znaczyć.

    Przybliżyli się zatem do Lwiej Loży. Zdało się, że pogoda psuła się z wolna, choć i wcześniej do najlepszych nie należała. Ze szczytów surowych wzniesień zbiegał wiatr, który hulał na stokach i kręcił się w dolinach, niekiedy wznosząc śnieg w górę w białych tumanach. Lodowaty wicher z wolna i niespiesznie przynosił coraz więcej kropli deszczu zmieszanych ze śniegiem. Nadchodził zmierzch.

    Kiedy zbliżyli się do wielkich dźwierzy, mogli przyjrzeć się już dokładnie, kto właśnie miał ich powitać.

    – Witajcie, witajcie, goście – jeden z krasnoludów zlokalizowanych przy wejściu uniósł nieco głos, aby przebić się przez wiatr.

    Stanęli przed dwoma gospodarzami: oba krasnoludy miały na sobie skórzane pancerze zdobione runami, zdaje się, rodu Ponurorytu. Obaj mieli przy sobie młoty bojowe, na których w podobny sposób zostały wyryte znaki ich rodu. Ten po lewej miał włosy czarne na podobieństwo smoły, ten po prawej zaś miał włosy koloru rdzawej miedzi.

    Dorlivin i Vorlindi

    – Zwę się Dorlivin z rodu Ponurorytu, syn Auldegrunda Ponurego, dziadek mój Hargin Ponury znany był w Janderhoff – wyrecytował ten rudowłosy. – Witajcie.
    – Me imę zaś Vorlindi i także pochodzę z rodu Ponurorytu i też jestem synem Auldegrunda Ponurego. Na wasze usługi! – przedstawił się czarnowłosy.

    Dorlivin rzucił ganiące spojrzenie w stronę Vorlindiego, ten jednak zignorował rzecz. Dorlivin otworzył spore dźwierze szerzej, a z wnętrza buchnęło miłe ciepło.

    – Papa Auldegrund czeka już na was – Vorlindi uśmiechnął się. – Wejdźcie do środka...

    ~

    Podróżnicy, jeden po drugim, wkroczyli do wnętrza. Pomimo twardego, kamiennego lica “domu myśliwskiego”, już z zewnątrz dało się wyczuć buchające ciepło, co było miłą odmianą do surowego klimatu ścieżek u stóp Obłędnych Gór.

    Pomieszczenie za dźwierzami - cóż, zapewne lepsze byłoby powiedzieć “wrotami” - było wielką salą, która zapewne widziała niejedną ucztę. Na środku sali został ustawiony sporej wielkości, drewniany stół, u którego brzegów zostały wyryte zwierzęce pyski. Z tych najczęściej powtarzały się motywy lwów i jeleni.

    Smocza Sala

    Uwagę zwracały trofea i taksydermia wystawione na pokaz. Na ściennych półkach spoczywały kości zwierząt, przeważnie jeleni, choć znalazły się także takie, które wyglądały na pozostałości złowionych żbików tudzież kuguarów, które niekiedy spotykało się w tych miejscach. Dwa wielkie, wypchane niedźwiedzie zostały ustawione w kątach pomieszczenia razem z wielkim wilkiem szczerzącym kły. Choć bestie były nieżywe już zapewne od paru tudzież nawet parunastu lat, kuśnierz, co je wyprawiał, okazał pewien kunszt i w jakiś sposób zachował zażartość upolowanych bestii.

    Największe wrażenie jednak sprawiał kominek, gdzie masywna, kamienna statua smoka pełniła funkcję kominka, dając pomieszczeniu przyjemne ciepło.

    – Mili goście, usiądźcie – rzekł Vorlindi, krzątając się wokół i pospiesznie odsuwając krzesła dla przybyszy. To samo uczynił Dorlivin.

    Po paru krótkich chwilach, drewniane drzwi zlokalizowane u końca wielkiej sali uchyliły się. Niespiesznym, niemal ociągającym się krokiem wyszedł jakiś starszy krasnolud, którego długa, postrzępiona broda była biała, jak najczystsze srebro. Choć szaty dwóch pozostałych krasnoludów były schludne i posiadały zdobienia, jakość wykonania i kunszt pancerza zdawały się sugerować, że ten tutaj był panem tego miejsca.

    Auldegrund Ponury

    – Ach, wspaniale, wspaniale – głos krasnoluda był niski i miał w sobie jakiś elemenent obwoźnego kramarza, co rad zachwalać swój towar. – Nasi goście przybyli, witajcie, witajcie strudzeni podróżnicy. Dorlivin! Vorlindi! Co tak się grzebiecie, marsz do kuchni! Jedzenie podać trzeba!

    Na oblicze krasnoluda wstąpił dumny uśmiech. W tym samym czasie dwóch synów karnie ruszyło w stronę kuchni.

    – Zwę się Auldegrund Ponury, syn Hargina Ponurego, wnuk Hrogara Ponurego, cześć na zawsze jego pamięci i niechaj przeklęci będą najeźdźcy, co ongi życie mu zabrali! Ale! Dość o mnie, drodzy przyjaciele! Rad bym nieco posłuchać o was samych! Rzeknijcie no, jak wam minęła droga do Lwiej Loży? Rzeknę, żeście się nie spodziewali, że właśnie tak rzecz będzie wyglądać… Ha, ha, ha. Synowie moi zaraz przygotują jedzenie, wszakże wiedzieć nie mogliśmy, kiedy do nas zawitacie…

    Krasnolud łypał przenikliwym wzrokiem na każdego z gości, ciekaw ich powitania i tego, co właśnie mieli rzec.

    Rozgrywka pathfinder 2e golarion
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa