Przejdź do treści
  • 4 Głosy
    96 Posty
    3k Wyświetlenia
    RewikR
    [image: 80HA66L.png] POSŁUCHANIE Prezentacja: Prymula Brandybuck: uprzejmość (PT 12) - | 3, 8 | 2, 2, [image: ZQMZaH2.png| - wielki sukces! (dostępnych 5 prób)] Rokowania: Prymula Brandybuck: zagadki (PT 13) - | 5, 7 | 1, 3, [image: ZQMZaH2.png | - wielki sukces!] Paladin Tuk II: zagadki (PT 14) - zdany bez rzutu! Milo Makary Tuk: przekonywanie (PT 13) - | 2, 3 | 2, 5 | - porażka! Prymula Brandybuck: uprzejmość (PT 12 - | 5, 7 | 2, 6 | - wielki sukces! Wykorzystano 4/5 prób Zakończenie posłuchania przez Prymulę Brandybuck: Opór: 3 - Och, ognisko to doskonały pomysł! - przytaknęła entuzjastycznie Prymula aż jej kapelutek niesfornie nasunął się na oczy, co też delikatnie i z namaszczeniem poprawiła przywracając jego ułożenie do właściwej pozycji, po czym dodała - Chętnie z Esme pomożemy przy przygotowaniu sprawunków! Chłopcy zakasają rękawy i wyręczą Pana Bingo z drzewem. A może w tym czasie Lobelia mogłaby przerysować mapę? Bo… nie śmielibyśmy prosić o pożyczenie jej… Co rzekłszy zawiesiła głos w charakterystyczny dla grzecznych hobbitów sposób będący niczym innym jak... prośbą o pożyczenie. [image: 80HA66L.png] – Doskonale, zrobimy ognisko, dziękuję Wam za zaoferowaną pomoc. – Malwa rzeczywiście zdawała się byc bardzo rada z tej propozycji – Trzeba tak dużo przygotować, a do wieczoru czasu wcale nie tak wiele. – Malwa z uśmiechem przywitała Mirtę Mudfoot, która wkroczyła właśnie do domu Mathom z wypiekami na twarzy i z rozwianymi włosami. Młoda hobbitka, prowadziła przy nodze nadzwyczaj spokojnego Fajerwerka, który gdy tylko zobaczył innych hobbitów zaczął znowu szczekać. – A co do mapy, usta Kustoszki w zamyśleniu napieły się i powędrowały nieco ku prawemu policzkowi. Zgoda. Ale musicie wyznaczyć kto będzie za nią odpowiadał! Nie chcę nawet słyszeć, że się zabrudziła, zgubiła czy podarła, jasne? Pan Bigno klasnął w dłonie, niejako pieczętując układ. – A jeśli uda się wam rozwikłać naszą zagadkę, chce wiedzieć o tym pierwszy! [image: RWExSOw.png] Zasiedzieli się u Państwa Slowfoot, co tu dużo mówić dokładnie tak, jak przystało dobrze wychowanym hobbitom. Nie należało wszak z gościny umykać zbyt prędko, ani głodnym, ani śpiącym będąc, jeszcze gospodarz pomyślałby, że niemiło z tego, czy innego powodu drogim gościom było. Wizyty takie bardzo często rozciągały się w dni kilka i tygodni, toteż całodzienny pobyt, mający być zwieńczonym ogniskiem krótkim się jednak zdawał. W czasie tym, jedni gorąco dalej dysputowali nad mapą, lecz do ostatecznych wniosków nie sposób było im dotrzeć, mimo pewnych postępów. Prym tu wiedli głównie Panowie - Milo, który nie obył by się bez pomocy Paladina, czy Rorimaka. Panie zaś w szczególności pochłonięte zostały przygotowaniami do ogniska. Pomagała im też Mirta, choć później zaintrygowana przeszła do obozu... tego mniej praktycznego. Kiedy Lobelia wróciła z zakupów, z taktem i parasolką przegoniła Panów do przygotowania drzewa na opał, zaś Mirta pobiegła zwołać swoich przyjaciół, których zdążyła pozyskać podczas pobytu u swoich dziadków w Michel Delving co nie miara. Jakiś czas później do Domu Mathom zawitała również Adaldriada Burrows i choć nie była ubrana w swój uniform, trudno było orzec, czy były to czysto prywatne odwiedziny. Lobelia i Ada wiele słów wymieniły na osobności. Z jakiś względów, reszta hobbitów z Sprzysiężenia Czerwonej Księgi została "poproszona" przez Lobelię, by sprawdzanie po nocy domu Kustoszów i rozpalanie ognisk, pozostawili na czas po zakończeniu ogniska. Zresztą który hobbit, chciałby spędzić tak wspaniały wieczór zamknięty w czterech ścianach? Na zewnątrz było wszystko co potrzeba i choć nikt nie zakładał tak wielkiej liczby hobbitów, każdy z nich przybył ze swoimi specjałami i podarunkami. Ktoś przyniósł pajdy świeżego chleba, ktoś zamarynowanego chrzanu, Milo miał zakupione wcześniej kiełbaski, ktoś przyniósł wędzone nieopodal Świerkowego Dworu przepyszne okonie, które były chyba nawet lepsze, jak te w Słupkach, smażone w gospodzie Pod Złotym Okoniem. Nie zabrakło tez przeróżnych ciast, ciasteczek, czy suszonych owoców. Najistotniejszemu momentowi, a więc grę w Bingo przy pieczeniu ziemniaczków towarzyszyły tańce, zabawy, a nawet nauka jazdy bicyklem - najnowszym i nie najbardziej praktycznym dziwadle, jakie dane było im oglądać. A jednak dzieciaki jakoś się na tym utrzymywały. Był też konkurs pieśni, do którego zapraszano w szczególności Esmeraldę, bowiem zauważono, że nieodłączna sójka wtóruje jej ilekroć, hobbitka podśpiewywała sobie coś pod nosem, co wzbudziło niesłychane zainteresowanie innych hobbitów. Wszystko co dobre, jednak dobiegało końca. Z całą pewnością Mirta dobrym mogła nazwać swój pobyt poza rodzinnym Oatbarton i on własnie nazajutrz miał dobiec końca. – Przemowa! – Przemowa! PRZEMOWA! - zasygnalizował gawiedzi Bingo Slowfoot Mirta podziękowała mu skinieniem i gdy gwar nieco ucichł, zwróciła się do wszystkich hobbitów. – Nawet nie wiecie jak bardzo mi miło było spędzić dzisiejszy wieczór razem z Wami. Taka niespodzianka! Dziękuję bardzo Pani Slowfoot za przygotowania i Panu Slowfoot za barwne opowieści. W szczególności tej o chodzącym drzewie! Z radością będę wspominać swój pobyt tutaj u moich dziadków i wami wszystkimi. Będę też tęsknić za Fajerwerkiem! – Brązowo-szary terier zaszczekał w odpowiedzi, wywołując salwę śmiechu. – Niestety jest już późno, a jutro czeka mnie długa podróż, dlatego - choć wspaniale się bawię chciałabym się już z Wami pożegnać. Zainicjowane przez gospodarza klaskanie, rozległo się chyba po całym Michel Delving, jednakże coś było nie tak i Lobelia doskonale wiedziała już co. Ze zmrużonymi oczyma obserwowała oddalającą się Mirtę. Lobelia Bracegirdle: czujność (PT 16) - | [image: 6Oa22dR.png | 3, [image: ZQMZaH2.png] | - wielki sukces!] [image: SVz5QaX.png] KONIEC
  • Polowanie w Lwiej Loży - Materiały

    Materiały
    3
    0 Głosy
    3 Posty
    85 Wyświetlenia
    slann22S
    Zakareth z Leng Ludzie nazywają płaskowy Leng koszmarnym, i się mylą, albowiem to określenie w najmniejszym stopniu nie oddaje prawdy na temat tego, jak straszliwe jest to miejsce. Jednakowoż Mieszkają tam ludzie, ci których umysły uodporniły się na nienaturalną geografię i optykę tej krainy, na Szepty na wietrze smagającym tamtejsze szczyty niebotycznych gór, i na rzeczy egzystujące na granicy widzenia. Ludzie tam mieszkający nauczyli się żyć z jego straszliwymi mieszkańcami istotami bez nazwy, zazwyczaj ubranymi w szaty zakrywające ich bluźniercze oblicze. Buduje się tutaj tajemnice świątynie ku chwale zewnętrznych bogów… Czasem też rodzą się dziwne dzieci hybrydy, które zapewne w innych miejscach byłyby uznane za coś nienaturalnego, ale tutaj są darzone taką miłością jak wszystkie inne dzieci. Zakereth urodziła się z szarawą skórą, żółtymi oczyma i nienaturalny długimi kończynami oraz kłami zamiast zębów, ale rosła jak normalne Dziecko. Po jakim czasie została przyjęta przez lokalny Kult sprawdzającego chaosu, który koniec końców Wysłał ją do Golarionu gdzie miała wypełniać tajemnicze rozkazy Herolda zewnętrznych bogów. Wbrew swojemu pochodzeniu i służbie jednej z bardziej niepokojących i stąd w Uniwersum, Zakareth zazwyczaj jest grzeczna i uprzejma, niewiele mówi ale stara się być pomocna dla towarzyszyć wiedząc że ich sukces będzie sukcesem jej władcy.
  • [Pathfinder 2e] Polowanie w Lwiej Loży

    Przeniesiony Archiwum pathfinder 2
    35
    2 Głosy
    35 Posty
    1k Wyświetlenia
    WiredW
    @Santorine spoko, to czytam dalej o PF2 i udanej gry życzę, będę czytał i czekał na kontynuację
  • [Kroniki Mroku]Działkowcy Reaktywacja

    Przeniesiony Archiwum
    17
    1
    2 Głosy
    17 Posty
    573 Wyświetlenia
    DhratlachD
    Spoko oko, Bril. Do spokojnego i udanego! ...bo wiem, że wrócisz na forum jak się wszystko poukłada!
  • Serce Tajgi - rekrutacja uzupełniająca

    Przeniesiony Archiwum
    5
    0 Głosy
    5 Posty
    209 Wyświetlenia
    LubeszL
    @Gordian To nie jest problem. Tylko aby sie obeznał z mechaniką
  • [WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie

    Przeniesiony Archiwum owod mag wstąpienie
    14
    0 Głosy
    14 Posty
    295 Wyświetlenia
    SeachS
    Dzięki za wspólną grę. I powodzenia przy następnej sesji.
  • Polecane opowiadania fantastyczne

    Hydepark
    5
    3 Głosy
    5 Posty
    128 Wyświetlenia
    JhnWJ
    @GreK Owszem, ale jesteś w sieci legalnie - stąd wrzuciłem linka, gdy komuś nie przeszkadza czytanie z takiego źródła.
  • Śmieszki i memy sesji

    Materiały
    4
    2 Głosy
    4 Posty
    116 Wyświetlenia
    NamiN
    Myślę, że za kilka kolejek to może być @milob i jego Maksymilian Porzuci nas na pastwę Spoiler [image: A3BuD7Y.png]
  • WFRP 4e. według Marco "Dhratlach" Flint

    Dyskusje RPG warhammer warhammer 4ed
    2
    0 Głosy
    2 Posty
    115 Wyświetlenia
    DhratlachD
    ///Rezerwacja na poczet rozwoju tematu///
  • [WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie

    Przeniesiony Archiwum owod mag wstąpienie
    15
    0 Głosy
    15 Posty
    399 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Późnym wieczorem była kolacja na której drużyna zebrana przez Lożę poznała pozostałych magów żyjących w tym miejscu. I podczas której zrozumieli czemu to Horace ich witał. Werner Schwarz, John Smithson i Philip Morris sprawiali wrażenie… “trojaczków”. Ubierali się podobnie do Horace’a, acz byli młodsi od niego i ich zarost na twarzach był sporadyczny. A co najważniejsze… byli nieśmiali i odzywali się cicho gdy byli bezpośrednio pytani. Zdecydowanie lepiej czuli się we własnym towarzystwie omawiając z rudobrodym seniorem techniczne zagadnienia. Ich żargon mieszał technikę z ezoteryką i z pewnością miejscowa Fundacja miała bardzo ambitne plany… jednak detale wymagały specyficznego sposoby myślenia i odpowiedniego wykształcenia. Nic więc dziwnego, że "trojaczki" wolały zostawić zabawianie gości Horace’owi. I oddalili się zaraz po kolacji. Bynajmniej nie do swoich pokoi, ale do zajezdni stojącej obok budynku hotelu. Pracowali tam do północy. Może nawet dłużej. I wrócili wczesnym rankiem do swoich pokoi. Poza samym Horace’m który wpierw odwiedził pokój ich, obecnie nieprzytomnego, mistrza. [image: przeryw.png] Rankiem całe miasto żyło tylko jednym wydarzeniem. Corocznym spędem bydła. Nic dziwnego że ludzi było w Forth Worth więcej niż zazwyczaj. Ten głośny tłum gromadził się przede wszystkim wzdłuż głównej ulicy przez którą miało być przepędzone bydło. Porządku i bezpieczeństwa pilnowali nie tylko zastępcy szeryfa, ale i użyczeni na tą okazję szeregowi kawalerzyści. Nic dziwnego, że interesująca magów atrakcja, nie przyciągała zbytniej uwagi miejscowych. Pojawiali się zamiast tego inni. Głównie kowboje różnego rodzaju. Jedni gustownie ubrani, inni zdecydowanie niezbyt dbający o ubiór czy zarost. Ich twarze miały jednak wspólny mianownik. Skóra ogorzała od słońca i liczne zmarszczki świadczyły o częstym przebywaniu na świeżym powietrzu. Póki co było jeszcze wcześnie, za wcześnie na “występ” szeryfa, toteż łowcy wymieniali się historiami i przechwałkami na temat tego kogo złapali i w jakich okolicznościach.Uważny słuchacz szybko zauważyłby, że ci bardziej sławni bandyci zostali wielokrotnie złapani bądź zabici przez kilku łowców. Zapewne więc nie wszystkie opowieści były prawdziwe. Lub… niektórzy z zabitych bandytów byli nieumarłymi. Rozmowy te na moment zamilkły gdy zjawili się nieoczekiwani przybysze. Trójka Indian z plemienia Dakota, znanego też jak Siuks. Dość nieoczekiwany widok zważywszy, że ich tereny łowieckie nie leżały w Teksasie. Co więcej nie wyglądali na wojowników. A raczej na młodych szamanów. Wszyscy trzej, co z pewnością nie było czymś zwyczajnym. Trójka Indian trzymała się na uboczu, dobrze wiedząc, że nie powinno ich tu być.
  • Kartoteka

    Przeniesiony Materiały
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    216 Wyświetlenia
    SindarinS
    Bohaterowie niezależni - Przestępcza Piątka Z akt Alestaira Saint-Cyran Scrimshaw, zwany Kościanym Gargulcem lub Kościejem [image: 1779358146870-gargoyle-kopia.png] Gargulec Pochodzenie: Droaam Wiek: 47 lat Cechy szczególne: Skóra barwy kości słoniowej (rodzaj bielactwa?) Skazany za: - Wielokrotne morderstwa - Zniszczenia infrastruktury - Terroryzm Zabójca na zlecenie - żadnej z 23 potwierdzonych ofiar nie zabił, cytując, “za darmochę”. Morderstwa wydaje się traktować jak sport i powód do dumy w przypadku wyjątkowo udanych. Nie jest powiązany z żadnymi zorganizowanymi grupami, pracuje dla tych, którzy płacą, bez wybrzydzania. Powtarzalny sposób działania, celne strzały z ukrycia w miejscu publicznym, w ciągu dnia. Wywoływana tym panika sprawiała mu ogromną przyjemność, a do tego ułatwia ucieczkę. Udało się go złapać dopiero po prowokacji z Quelltrai w roli przynęty. Taklinn Soldorak [image: 1779358160160-taklinn-kopia.png] Krasnolud Pochodzenie: Mror Wiek: niepewny, przynajmniej 130 lat Cechy szczególne: Widoczny symbiot dłoni i oka Skazani za: - Przemyt - Porwania - Znaczne uszkodzenia ciała - Morderstwa Jeśli miałbym kogokolwiek nazwać mianem szalonego naukowca, to właśnie ich. Chorobliwa fascynacja istotami zwanymi daelkyrami wzięła się pewnie z długiej historii walk z klanem Soldorak, ale coś wymknęło się spod kontroli zdrowego rozsądku. Klan milczy w ich sprawie, próby zdobycia informacji spełzły na niczym. Przemyt nielegalnych substancji do Sharn był tylko wstępem do porwań w celu przeprowadzania odrażających eksperymentów na inteligentnych istotach - biorąc pod uwagę to, co zastałem w laboratorium w Trybach, ci którzy ich nie przeżyli mieli szczęście. Efekty tych udanych widać gołym okiem, a dzięki licznym symbiotom są znacznie niebezpieczniejsi niż może się wydawać. Gersi Ir’Cannith [image: 1779358191951-gersi-kopia.png] Człowiek Pochodzenie: Cyre Wiek: 35 lat Cechy szczególne: brak Skazana za: - Okaleczenia - Kradzieźe - Niszczenie mienia Domu Dawna pracownica Kuźni Stworzenia w Whitehearth - udało jej się przetrwać Dzień Żałoby, obecnie wypadła z łask Domu Cannith. Sympatyczna i wygadana, intrygująca rozmówczyni, aż ciężko uwierzyć, że odpowiada za poważne i permanentne okaleczenie przynajmniej ósemki zbrojnokutych. Wedle jej słów, stworzenie ich jako istot z duszą było poważnym błędem i sprowadziło zagładę na Cyre, a ona nie pozwoli, by ten kataklizm uderzył też w Sharn. Jedynym rozwiązaniem jest odebranie im dusz, czyli umysłu i wolnej woli. Dom Cannith oficjalnie odciął się od jakichkolwiek powiązań z nią dopiero gdy niemal zniszczyła jeden z ich zakładów produkcyjnych. Dupki. Mange [image: 1779358219965-mange.png] Lykan Pochodzenie: Sharn Wiek: 29 lat Cechy szczególne: tatuaże na dłoniach, blizna pod okiem, wydatne kły Skazany za: - Kierowanie grupą przestępczą - Wymuszenia - Pobicia - Morderstwa - Bezczeszczenie zwłok Zaczynał jako mięśniak do wynajęcia, wyrabiając sobie reputację na tyle paskudną, że szybko przyciągnął do siebie grupę równie nieprzyjemnych typów. Przez dobre kilka miesięcy trzęśli sporym kawałem Trybów, wprowadzając tam istne prawo dżungli. Albo podporządkowywałeś się Mange’owi, albo w najlepszym razie kończyłeś poturbowany z połamanymi nogami. Jeśli byłeś konkurentem albo nieostrożnym strażnikiem miejskim, mogłeś skończyć pożarty. Dosłownie. Klan Boromar i Kościół Srebrnego Płomienia byli równie zainteresowani próbami ujęcia go, co zdarza się wyjątkowo rzadko. Gdyby mi się nie udało, pewnie skończyłoby się lokalną krucjatą. Wampir z Northedge [image: 1779358261111-wampir-kopia.png] Khoravar Pochodzenie: Nieznane Wiek: Nieznany, najpewniej poniżej setki Cechy szczególne: skaryfikacje pokrywające całe ciało Skazany za: - Wielokrotne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem - Dewastacja obiektów religijnych - Bezczeszczenie zwłok Absolutny szaleniec - jest przekonany, że jest dziedzicem Znamienia Śmierci i mesjaszem Krwi Vol, który udowodni, że nieśmiertelność można uzyskać poprzez krew. Chwila rozmowy wystarcza, żeby mieć pewność o jego kompletnej niepoczytalności, i żeby chcieć wyszorować sobie mózg w ługu. Nie udało się z niego wyciągnąć nawet informacji odnośnie imienia czy pochodzenia, wydawał się nie przejmować tak prozaicznymi rzeczami. Zabił niemal tuzin osób różnych ras, a każde morderstwo poprzedzał wielodniowymi torturami - zwłoki rozwieszał w świątyniach w Northedge, kompletnie pozbawione krwi, która to z kolei służyła mu za farbę do “ozdabiania” tych przybytków. Zdolny sangwimanta, odniosłem wrażenie, że te skaryfikacje mają realny wpływ na jego fizyczną formę.
  • Bohaterowie niezależni

    Materiały
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    138 Wyświetlenia
    PiołunP
    [image: BPnksEN.png] Elsbeth Kappel Rasa: człowiek Wiek: około trzydziestu lat Profesja: Karczmarka Wygląd: Dość atrakcyjna kobieta o bystrych oczach i mocnych dłoniach, które nie bały się w życiu ciężkiej pracy. Jest wyraźnie młodsza od męża, co we wsi pewnie bywało już tematem niejednej plotki. Nosi prostą suknię, fartuch i chustę narzuconą na ramiona. Unosi się za nią zapach dymu, cebuli oraz wszelkiej maści ziół, które dodaje do potraw. Porusza się po gospodzie pewnie i szybko, co najmniej jakby pracowała tam od paru lat. Charakter: Praktyczna, przenikliwa i znacznie bardziej opanowana od męża. Potrafi być uprzejma, nawet zalotna, ale tylko, gdy mąż nie patrzy. Lepiej niż Kappel rozumie ludzi i szybciej wyczuwa niebezpieczeństwo. W gospodzie trzyma wiele spraw w ryzach, choć pozwala mężowi udawać, że to on rządzi.
  • Rolltelling poleca: Tryb Hardkor

    Zablokowany Twórczość
    1
    1
    3 Głosy
    1 Posty
    105 Wyświetlenia
    AdministratorA
    Z przyjemnością chcielibyśmy poinformować, iż Rolltelling objął patronatem medialnym powieść Tryb Hardkor aktorstwa Michała Zientka. [image: 1780497409381-e84dff8c-35e0-4c31-a690-12bf22b7c208-image.jpeg] Zapraszamy do podróży w fascynujące połączenie klimatów znanych chociażby z Ready Player One wraz z cyberpunkowymi inspiracjami, a wszystko to podane w pierwszoosobowej narracji gdzie dynamika akcji płynie w sposób niemal filmowy... Jeśli myśląc o filmie mamy na myśli przerywnik z gry AAA. Więcej informacji oraz darmowy fragment znajdziecie tutaj: Facebook
  • Mapki i szkice

    Materiały
    2
    1 Głosy
    2 Posty
    78 Wyświetlenia
    PiołunP
    Dodatkowo mapka karczmy dla rozeznania, z podziałem na piętra. [image: mMxQQFb.png]
  • Funny Stafik

    Hydepark
    11
    0 Głosy
    11 Posty
    387 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: 1780083577348-image.png] Mood.
  • [Pathfinder 1e, 18+] Popielny Dwór

    Komentarze
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    118 Wyświetlenia
    ZellZ
    Już za długo zwlekałam by doca wrzucić. Myślałam, że coś napiszę jeszcze, ale choroba pokrzyżowała plany to tylko z doca poszło.
  • Czytanie sesji

    Forum
    14
    2 Głosy
    14 Posty
    380 Wyświetlenia
    KaworuK
    Hm... zazwyczaj czytam tylko "własne" sesje, ale... na starym LI była sesja z Strixhaven (złożyłem podanie, nie dostałem się do tej sesji), a byłem bardzo ciekawy fabuły i BG, więc tą jedną jedyną sesję sobie czytałem, w ramach absolutnego wyjątku od reguły ( xD).
  • Niekochane klucze poszukują domu

    Hydepark
    3
    2 Głosy
    3 Posty
    140 Wyświetlenia
    DeklineD
    O, brzmi ciekawie, jak jeszcze masz to poproszę
  • Rekonesans Karak Varn - komentarze

    Przeniesiony Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy
    168
    1
    0 Głosy
    168 Posty
    4k Wyświetlenia
    WiredW
    @gladin również wielkie dzięki za fajną sesję w krasnoludzkich klimatach! Oraz wszystkim graczom za ten prawie rok przygód
  • 4 Głosy
    84 Posty
    3k Wyświetlenia
    GladinG
    22. Durgzet, 7035, po północy. W kopalni Khazid Aldum. Mechanika Krasnoludy powoli zbierały się na nowo przy wejściu do kopalni. Hagrid mimo braku potrzebnych narzędzi majstrował przy mechanizmie bramy, aby udało się ją zamknąć od środka. Musiał przy tym rozgiąć pochwyty na sztaby. Upływ czasu i naturalne tym samym ich osłabienie działały na jego korzyść. Wykorzystując trzonek kilofa, a to jako dźwignię do podważania, a to jako narzędzie kujące, powoli zmierzał do celu. Czasem nawet pomagał sobie swoim młotem bojowym. Do tak zajętego żelazołamacza zbliżył się Galeb w poszukiwaniu runy alarmu. Jego początkowo dobry humor skwasił się, gdy wstępne badania nie przyniosły rezultatu. Dotykał to jednego skrzydła, to drugiego, to sztab, w końcu chropowate dłonie przesunęły się po równie chropowatej skale w pobliżu. I nic. Wzrok jego powędrował ku sufitowi, który był zbyt wysoko, by mógł go dotknąć, ale dość nisko, by objąć zasięgiem runy każdego, kto chociażby się przeczołgał dołem. Bez zmysłu dotyku zadanie było wręcz niemożliwe do wykonania. Miał nadzieję, że dostrzeże gdzieś kształt runy, ale nie udało mu się to. Na zawiasach? dumał rhunki, dotykając je jeden po drugim. Mogli też runę umieścić nieco dalej od wejścia, na ścianie. Galvynssun nie był pewien, z jak daleka da wykryć tak umiejscowiony alarm. W którym momencie usłyszeli gong? Gdzie był wtedy Tfardy? Cienszko powiedzieć, jak rzekłby snotling. Runiarz zajęty był wtedy pomaganiem Brondowi w spowalnianiu wagonika górniczego. Nie zwracał uwagi na pozycję snotlinga. – Już wiem! - wykrzyknął naraz, przyciągając tym samym ku sobie wzrok zarówno Grumssona jak i nadchodzącego Khandinbata. – Pod szyną! Długobrody przyklęknął i zaczął wodzić dłońmi po torowisku. Uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy poczuł przepływ mrowienia przez palce. Posuwając się powoli, wyczuwając miejsce, stuknął w końcu w jeden z drewnianych podkładów kolejowych. – Tutaj - wskazał. - Tutaj znajduje się runa - powtórzył. Symbolu nie było widać, ale wiedział, że tam jest. Zapewne został umiejscowiony od spodu, aby tym trudniej było go wykryć. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Tymczasem na dole Othin skończył przeszukiwać kuchnię i ruszył dalej. Doszedł do końca komnaty, w której się znajdowali. Korytarz, którym dalej biegły tory, był w miarę prosty iU+00A0obniżał się stopniowo. Zarówno mrok jak i coraz to niższy sufit uniemożliwiały spojrzenie dalej. Natomiast ten na wprost od nich zakręcał w prawo. I też nie było widać, co znajduje się dalej. Pogranicznik ruszył przed siebie. W ścianie korytarza wykuto trzy wnęki, w których postawiono trzy posągi symbolizujące trójkę pierwszy krasnoludzkich przodków. Trójka rodzeństwa, a wśród nich prym dzierżył Grungni, dzierżący swój tradycyjny symbol - kilof. Obok niego znajdowała się statua Valayi wyposażona w misę. Oraz Grimnira, trzymającego olbrzymi topór bojowy i niedużą tarczę. [image: 2Bw4Jgv.png] Tu i ówdzie pomniki były uszkodzone bądź przez upływ czasu, a może przez czyjeś działania. Nie były to też monumentalne dzieła takie, jak w Zhufbarze. Ale też Khazid Aldum było tylko kopalnią. Ta skromna kaplica była miejscem, gdzie górnicy mogli w skupieniu pomodlić się do przodków. Zilfini obszedł pomieszczenie, ale nie znalazł w nim nic wartego uwagi. Miejscami z sufitu od czasu do czasu skapywała kropla wody, a w miejscach, gdzie spadały, wyżłobione były w skale wgłębienia. Za kaplicą korytarz przebiegał dalej, ale ponownie ostry zakręt blokował widok. Angaztromm podjął dalszy zwiad zastanawiając się, jak daleko może się jeszcze posunąć z dala od towarzyszy? Problem rozwiązał się sam, bo po 30 jardach droga kończyła się zawałem. Żelaznobrody zatrzymał się kilka kroków przed osuwiskiem i z zadumą przyglądał się mu przez chwilę. Z tej strony nie groziło im więc niebezpieczeństwo. Ruszył z powrotem. Przechodząc przez komnatę z wózkami zdał krótką relację znajdującym się tam dawi ze zwiadu i rozpoczął sprawdzanie ostatniej odnogi. Podobnie jak poprzednio przeszedł około trzydziestu jardów, zanim tunel przerodził się w inne pomieszczenie. Zachowując ciszę poruszał się w ciemnościach, badając teren. Tory tutaj kończyły się, rozdzielając na dwie bocznice i główną nitkę prowadzącą do towarowej windy. Kilka porzuconych wagoników zaparkowano po bokach, a sam szyb stanowił mroczną czeluść. Z kołowrotów, które kiedyś służyły do przenoszenia urobku z dołu kopalni, zwisały teraz smętnie pojedyncze ogniwa łańcucha. Porzucony pod ścianą leżał metalowy drąg, który w razie potrzeby mógł służyć za łom, a którego prawdziwego znaczenia Othin na razie nie rozpoznał. Uznał, że jak na samotny zwiad na razie wystarczy. Idąc dalej ryzykował, że coś z tego szybu wyjdzie, a jego samodzielne zbadanie, bez źródła światła, bez zabezpieczenia, bez lin, też nie wchodziło grę. Ruszył zdać relację i wspólnie naradzić się co dalej. Spoiler [image: 1V1rD7t.jpeg] [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] – Udało mi się zamknąć zewnętrzną bramę - oznajmił z dumą powracający do pozostałych Rhyn. Jego oświadczenie spotkało się z niemrawym, aczkolwiek raczej pochwalnym pomrukiem ze strony thana, który siedział przy ognisku otulony kocem. – A co z tą bramą? - Brond wskazał na odrzwia odgradzające komnatę, w której się znajdowali, od tunelu prowadzącego na zewnątrz. Logrim spojrzał we wskazaną stronę. – Zostawimy otwartą. Jeżeli coś sforsuje zewnętrzną bramę, to zdążymy zamknąć wewnętrzną. A w przypadku ataku z drugiej strony będziemy mieli obronną pozycję. Tunel nie jest szeroki, będziecie mogli w nim stworzyć formację. Wróg w razie czego będzie musiał nacierać pod górę. Coś w głosie i postawie Hagrindrakka zaniepokoiło Bronda. Odszukał Fenniego by podzielić się z nim swoimi obawami. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Jedna z ran, którą otrzymał Logrim podczas wcześniejszego starcia, jątrzyła się. Ciało ich dowódcy trawiła gorączka i wyraźnie osłabł, chociaż zarzekał się, że nic mu nie jest. Zarządził jedynie krótki odpoczynek na pokrzepienie się. Krasnoludy zakrzątnęły się budując tymczasowe miejsce pobytu, szykując jedzenie, posłania, posterunki. Fenni przeszukiwał swe bagaże w poszukiwaniu czegoś, co mogło poprawić stan zdrowia pryncypała. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Pozostałe krasnoludy pogrążone były we śnie. Ciężki, świszczący oddech thana wybijał się ponad pozostałe. Fenni, mający ostatnio zbyt mało snu, spał czujnie niedaleko, gotów obudzić się na najlżejszy objaw pogorszenia się stanu przywódcy klanu. Krasnoludzki wartownik lustrował dwie możliwe drogi, skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo. Jedną była komnata za kratą. Drugą drogę wyznaczała linia kolejowa. Popioły ogniska żarzyły się delikatnie. Przez kamienne tunele przetoczył się krótki zgrzytliwy dźwięk. Spod sufitu tunelu naprzeciwko zerwał się do lotu ciemny kształt o lśniących czerwonych oczach, przeleciał przez komnatę zanim strażnik zdążył zareagować. W oddali coś stuknęło...