
Stalowy
Posty
-
AI w językowej służbie MG -
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn- Tak, Fenni, to co mówisz jest możliwe. - zgodził się Galeb z opinią Żelazołamacza - My Runiarze po skończeniu terminu dużo podróżujemy i szlifujemy swoje rzemiosło na przeróżne sposoby. Wytwarzanie różnorakich rodzajów broni należy do jednej z tych rzeczy.
Kowal Run zastanowił się, obejrzał dokładnie rękojeść, a potem przesunął palcami po kawałkach ostrza.
- Ostrze to bez wątpienia krasnoludzka robota. Nie wydaje się jednak dość stare... musiałoby przeleżeć nieruszane długi czas. Moc runy mogła zabezpieczyć miecz przed działaniem czasu.
- Hmmm... hmmm... - zadumał się chwilę przyglądając się uważnie rękojeści - To mógł być podarek. Na przykład dla towarzysza który wyświadczył Lordowi Kraggowi wielką przysługę. Dowód jego wdzięczności. Ostrze przekazywane z pokolenia na pokolenie jako symbol przyjaźni po które rzadko się sięgało acz to by było niepodobne... Powiedzmy że potomek tego przyjaciela z bronią tą przybył do Khazidu chcąc go oczyścić z plugastwa jakie się tu zalęgło, ale nie podołał.
- Może być też całkiem inna historia - to ostrze przeleżało w jakimś skarbcu wieki i ktoś je odzyskał, lecz napotkał przeciwnika zbyt potężnego by mu sprostać. Hmmm... Tak. Jak ktoś paruje płazem to nawet krasnoludzkie ostrze wzmocnione runą może ulec brutalnej sile.
- Może znajdziemy więcej wskazówek odnośnie losu tego ostrza i jego posiadacza. Póki co to okazja do przywrócenia do użytku wspaniałej broni... albo do oddania jej twórcy. Dobra. Wsadzę to do plecaka, nie ma co zostawiać tego tutaj. Pójdę jeszcze sprawdzić alarm czy to runa czy to czar.
Galeb jeszcze rozejrzał się za snotlingiem by się upewnić że ten nie wlezie gdzieś w potencjalny obszar poszukiwań.
By Tfardy miał zajęcie i nie łaził bez celu Runiarz polecił mu by pilnował Logrima (wskazał thana i kazał snotowi pilnować go i jego polecenia wykonywać).
Potem Galeb poszedł poszukać runy alarmu.
Sprawa wydawała się prosta. Runa Alarmu musiała znajdować się w przewężeniu gdyż nie mogła mieć za dużego zasięgu. Inaczej by musiała znajdować się na jakimś wyeksponowanym miejscu.
Przez chwilę Galeb stał zadumany. Zdjął w końcu rękawice. Bez nich łatwiej było wyczuć drobne zmiany w przepływie Wiatrów Magii. Sięgnął do pasa i odsupłał z niego swój kowalski młotek zabezpieczony skórzanym futerałem. Trzymając go w prawej a lewą otwierając i wyciągając przed siebie skupił się na wyczuciu tego co dla innych było poza zmysłami.
Spróbował sobie przypomnieć w którym momencie rozległ się dźwięk a kiedy zamilkł musiał szukać gdzieś po środku obszaru który wyznaczały te dwa momenty.
Potem gdyby to nie zdało egzaminu trzeba było obejrzeć i, mówiąc kolokwialnie, zwymacać portal wokół wrót i ich krawędzie oraz drobniejsze elementy (na przykład okucia czy klamry i mechanizm trzymający sztaby) gdzie sprytny kowal run mógł skryć mistyczny znak. -
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn-Heh. Niech będzie. Zaczekajmy chwilę czy coś nie nadejdzie a potem idźmy dalej eksplorować kopalnię. Gdy upewnimy się że w pobliżu nie ma zagrożenia to odpoczniemy.
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn- Hah. Tak. Przydałoby się by te wrota conajmniej sprawiły sporo hałasu przy otwieraniu.
- Co do dalszej eksploracji to też myślę że pójście grupą byłoby rozsądniejsze. Za mało nas by się dzielić.
- Hmmm… Tfardy. Ty bywałeś w jaskiniach i tunelach? Umiesz po nich łazić cicho?
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn- Zakładam że przez jakiegoś runiarza. - rzekł spokojnie Galeb - To był alarm. Zareagował na snotlinga Tfardego.
Runiarz pokiwał głową patrząc na kopalnianą zaporę. Sprytnie.
- Ale tak. Lepiej bądźmy gotowi, bo może być tak że ktoś jednak siedzi w kopalni i przyjdzie to sprawdzić. Macie rację. Posiedźmy chwilę cicho, może coś usłyszymy
Bardzo przejmować się tym wszystkim Galeb raczej się nie przejmował. Na wszelki wypadek jednak przygotował tarczę i młot do walki gdyby... gdyby jednak okazało się... że jest gorzej niż zakładał. Nie założył hełmu, chciał słyszeć wyraźnie co się dzieje.
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiPod zadaszeniem przed Królem Ognia stał ubrany w wojskową kurtkę polową krasnolud. Breland pełne było takich osobników, choć ten konkretny wyglądał na dość zadbanego. Krótko ścięte włosy, wygolone po bokach i z tyłu, zadbana praktycznie przystrzyżona broda. Wyjął z kieszeni stalową papierośnicę i włożył do ust pieczołowicie skręconą cygaretkę samoróbkę. Odpalił ją skrzesanym z palców płomieniem. Gdy wypuścił pierwszy dymek w powietrzu roztoczył się zapach przedniego ziela. Podrapał się kciukiem po brwi. Wyglądał na zamyślonego i pogrążonego w głębokiej rozterce. Gdy zobaczył znajomą twarz w tłumie przechodniów zmierzającą w jego kierunku wyglądał na szczerze zaskoczonego. Wzniósł rękę w powitalnym geście i wyciągnął cygaretkę z ust.
- Borin? - zapytał zdziwiony podając starszemu krasnoludowi dłoń, po czym zreflektował się i oddał niedbały salut.
Borin nie miał w zwyczaju ściskać dłoni.
- Gundrik! - Makklovesenn odpowiedział z wdzięcznością - Co ty tu… ahh… detektyw ciebie zawezwał?
- Chyba nie tylko mnie, skoro wiesz że tu i o tej godzinie. - Gundrik zaciągnął się i poklepał po kieszeni by wyjąć papierośnicę - Zapalisz? Mam nerwa o to o co może chodzić. Pierwszy raz od dawna poczułem nadzieję że wszystko mi się układa a tu nagle „jest sprawa”.
- Eh… nie powinienem, ale podzielam twoje odczucia - przytaknął przyjmując cygaretkę - Wiesz, że mam historię z Alestairem. Proszenie MNIE o pomoc… brzmi jak desperacja. A ona oznacza kłopoty.
- A kto •nie ma• z nim historii? - zapytał retorycznie Gundrik chowając papierośnicę i pstrykając palcami skrzesał ogień by i Borin mógł zapalić - Mam podobne odczucia. Radził sobie z grubymi rzeczami a prośba o wsparcie to nie jego styl. A skoro jest nas więcej niż jeden… ciekawe kto jeszcze.
- Yhym… A co u Erin? Mieszkacie w końcu razem? Czy wciąż się bujacie jak te nastolatki?
Twarz młodszego krasnoluda stężała i przybrała gniewny wyraz. Zaciągnął się z wyraźną chęcią odszczeknięcia się ale wypuścił gwałtownie dym w strugi deszczu.
- Hmmm cóż… kto jak kto ale ty się napatrzyłeś na takie rzeczy to się możesz wypowiadać. - rzucił - Dobrze. Nie, nie mieszkamy. Gdy przyszło zaproszenie to chwilę wcześniej się zastanawiałem czy tego jej nie zaproponować. Wczoraj była musztra i zdołała obić mi żebra kijem. Nic jej nie mówiłem ale pewnie się domyśliła już że coś mnie trapi. A jak u twoich smyków?
- Jedni lepiej inni gorzej. Jolan – najstarszy – co za pół roku ma opuszczać Brzeg, miesza mi się w złe towarzystwo, a Ronan kończy odrabiać prace społeczne za pobicie… opowiadałem ci chyba… zbyt się wczuł w słuszną obronę Alii. A sama Alia za trzy miesiące będzie w czwartym języku biegle mówić. Ma dziewczęcie świetlaną przyszłość. Bystre jak cholera.
- Zapytam Erin jak u nich ze stażami. Bogowie. Sam nie wierzę że to powiedziałem. Ale z papierem od Sivis będzie jej dużo łatwiej.
- Hmmm… to byłoby swoiste wyzwanie. Choć jeśli ktoś ma zostać pierwszym niewidomym skrybą, to na nią bym właśnie stawiał pieniądze. Używacie dużo nagrań, dobrze pamiętam?
- Tak. Acz oni tam się mierzyli z nie takimi rzeczami to i ze ślepotą sobie poradzą. Z resztą. Jakby co to tłumacz to też dobra fucha.
- No to będę bardzo wdzięczny za twoją próbę. Dziewczę jest bardzo zdolne. Jakby była potrzeba prezentacji jej osoby to będziemy bardzo chętni.
Po drugiej stronie ulicy, tuż za pomostem prowadzącym pod “Króla Ognia”, wysoki, czarnowłosy elf zatrzymał się i skinął uprzejmie znajomemu krasnoludowi. Widząc że Borin rozmawia z współplemieńcem, nie podchodził bliżej a jedynie z młodzieńczą ciekawością chłonął szczegóły dookoła.
- Znasz tego typa? - zapytał Gundrik rzucając elfowi podejrzliwe spojrzenie.
Jedną z dłoni oparł przy pasie na którym miał zawieszony bezlik skórzanych kieszeni w tym dwie całkiem duże. Od jednej z nich odpiął klapkę.
Borin zmrużył oczy, wykańczając cygaretkę.
- Yhym… Taer, chyba… - wzniósł dłoń w geście niezdecydowanego pozdrowienia - Od Phiarlan. Kilka dzieciaków wepchnąłem mu na staże. Swój chłop.
- Jak chuj. - wymamrotał Gundrik wypluwając resztę tytoniu z taką siłą że poleciała za krawędź balustrady na długi lot ku dolnym poziomom.
Elf odwzajemnił pozdrowienie, przez chwilę jeszcze przyglądał się czemuś na górnych piętrach “Króla” i przebrnął przez niekończący się strumyk ludzi przed tawerną.
- Witaj Borinie, książe kuchni!. Cóż nowego u Ciebie i twoich podopiecznych? Wszak nie widzieliśmy się od noworocznych uroczystości - ukłonił się obu krasnoludom
– Taerze, pozwól: Gundrik Spiresmith d’Kundarak. Mój druh i kompan. Gundriku, oto Taer Shol d’Phrian. Mecenas sztuki i smaków, który od czasu do czasu przekupuje mnie, bym stanął przy ogniu kuchni na jego galach, przyjmując moich uczniów na staże i wystawiając ich prace w galeriach pod swoją pieczą. Dobrze cię widzieć, Taerze. Dzieci mają się świetnie, dziękuję, że pytasz. Z Filionem widziałem się niedawno. Mówił o tobie z taką estymą, że aż mnie – niczym ość w gardle – ukłuła drobna zazdrość. Zapewne dziękował ci już setki razy za daną mu szansę, ale i ja dorzucę swoje, bodaj trzecie, serdeczne podziękowania…
- My się już znamy… - stwierdził oschle Gundrik ale wyciągnął dłoń w kierunku elfa - Ze wspólnych… interesów.
- Gundrik! A więc faktycznie, spotkaliśmy się już, choć jestem zaskoczony że mnie zapamiętałeś. I, o ile mnie pamięć nie myli, nazwisko było wtedy inne. - elf bez wahania uścisnął dłoń drugiego krasnoluda, pomimo tego że imię przypomniało mu okoliczności tamtego spotkania. Przez chwilę elf wyglądał jakby jeszcze chciał coś dodać, ale rozmyślił się i odpowiedział Borinowi
- A więc to u Ciebie zniknął Filion tamtego wieczora? Przez pół dnia nie miałem skarg że ciągle okupuje sale ćwiczeń! Chłopak ma zaparcie, ćwiczy tyle ile dwóch kolejnych stażystów. A sam wiesz, że poza Znakiem i majątkiem rodziców, trzecią najlepszą rzeczą jaką można odziedziczyć jest samozaparcie.
- Ja to nazywam „wolą sprawczą”. Przyprawą, bez której żadna życiowa potrawa się nie uda. I lubię wierzyć, że wraz z innymi opiekunami w Nowym Brzegu dajemy młodym jej dobry przykład. I, naturalnie, przyznam ci rację: rzecz to upiornie wręcz ważna… Nie wiedziałem jednak, że wasza dwójka się zna. Aż się prosi zapytać… czy to znajomość olekkim charakterze, taka, którą można opowiedzieć przy stole?
- To znajomość z kategorii „to nic osobistego, to tylko interesy”. - odpowiedział cierpko Gundrik - To tylko interesy… - powtórzył w zamyśleniu z ciężkim westchnieniem - Tak to już jest… między domami.
- Też na zaproszenie? - zwrócił się do elfa.
- Jak najbardziej. Choć, jeśli miałbym dedukować, to zaproszenie to także interesy. Ale godzina jeszcze młoda, a niespodzianek już bez liku. - odpowiedział lekko na pytanie krasnoluda.
- Pan Gundrik, być może, wciąż dzierży klucz do jednej z moich nierozwiązanych zagadek - Taer lekko pokręcił głową, gestem i ogólnikami wzbraniając się przed wyciąganiem sprawy na światło dziennie w tak publicznym miejscu - Ale może bardziej będzie nadawać się do stołu historia dołączenia do domu d’Kundarak?
- Pewnie tak. Jak usłyszę czy pewni brelandczycy opuścili czy na zawsze już pozostali w Cyre. - odparł Gundrik - Nasz wspólny znajomy ma bez wątpienia gówniane poczucie humoru. Wejdziemy? Chcę mieć to już, kurwa, za sobą. - w ostatnim zdaniu zabrzmiała narastająca irytacja sytuacją.
Młodszy krasnolud poprowadził dwójkę towarzyszy przez karczmę przepychając się najpierw do baru gdzie zakupił flaszkę brandy. Znając Saint Cyrana pewnie stała już jakaś na stole ale Gundrik uważał że detektyw zawsze zamawia za mało. Zakrawało na niemożliwe by przy jego wzroście wypatrzeć zajęte przez gospodarza spotkania miejsce ale jakoś się ta sztuka udała Spiresmithowi. Wyszli na odseparowany taras. Gundrik skinął każdemu głową i bezceremonialnie przedstawił się każdemu uściskiem dłoni „Gundrik Spiresmith d’Kundarak”. Postawił flaszkę bliżej środka stołu po czym usiadł na jednym z siedzisk splatając dłonie na stole z wyraźnym oczekiwaniem. Dało się wyczuć że obecność nieznajomych mu istot jest dla niego niekomfortowa, a przeciągające się konwenanse irytujące. Nalał do szkła trunku by się napić i uspokoić nerwy.
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn- Pomogę młodzikom z dźwiganiem. - zadeklarował się Galeb bo choć długobrody to nie uznał by od jego wzroku młodszym krasnoludom sił przybyło.
Runiarz próbował sobie poukładać w głowie co mogły znaczyć rzeczy które dotąd odkryli (czyli sposób zablokowania bramy w sumie) ale doszedł do wniosku że… cokolwiek. Scenariuszy było dużo a do uwiarygodnienia któregokolwiek potrzeba więcej informacji.
Przeto skupił się teraz na pracy siłowej.
Kiedy skończyli otrzepał dłonie i rozejrzał po obecnych.- No to co? Hop sztabkę od środka by nic za nami się nie wkradło?
- Jak tam Brondzie? Znaleźliście coś ciekawego?
-
Rekonesans Karak Varn - komentarzeZapewne dałoby się ocenić ale kwestia czynników do ogarnięcia czegoś takiego jest zbyt duża dla kogoś kto nie jest w tym ekspertem.
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak VarnChętnie z całej sytuacji Galeb by zażartował. Cała awantura, nerwy i rozdygotanie przez... sranie. Othin Jak najbardziej miał rację że snotling powinien się odmeldować. Ale co oczywistością jest dla krasnoluda to dla zielonego z barbarzyńskiej bandy...
W końcu jednak nie znalazł żadnych słów, bo ani nie chciał wnerwiać bardziej Logrima, ani powtarzać się po Othinie. Rhunki jednak postanowił bardziej baczać na ich jeńca czy też małego "towarzysza", podejrzewając że jak dziecko może się czymś zaciekawić i bez pytania pójść za tym. Z resztą... teraz będą pod ziemią i Żelazołamacze z pewnością nie pozwolą długobrodym ani kusznikowi iść na przedzie. Raczej żaden dumy nie schowa do kieszeni.
-Zajrzę co u młodzieży. - odezwał się w końcu.
Zajrzał przez uchylone wrota i spojrzał w mrok rozświetlony rozproszonym światłem latarni.
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiHmmm…
Musielibyśmy się chyba wtedy wypracować konsensus że jak w Spheres of Guile robimy outwit (czy tam inny shocking reveal) na pozostałych BG/Graczach wpisując w posty historie z naszej perspektywy do których musieliby się odnieść / wkomponowaliby je w swoje postacie xD
To by było bardzo… kuriozalne xDEDIT
Well... Jeżeli chcecie mogę przedstawić na priv zainteresowanym jakie u mnie rzeczy mogą się spinać z waszymi BG. Co wy na to?
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiHmmm.... serio zostawiasz to nam?

Mógłbym spokojnie powiązać Gundrika z postaciami @tomburgle i @santorine bo ktoś odpowiadający mi mniej więcej do nich przewija się przez historię postaci.
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiI to niekoniecznie po tej samej stronie barykady xD więc pierwsze spotkanie może być ciekawe
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiWydaje mi się że drużyna już na start będzie miała sporo kleju jak tylko zacznie dochodzić do interakcji między postaciami.
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi Pojawienie się Tfardego było… zaskoczeniem.
Galeb zmarszczył czoło miał podejrzenia że snot mógł ich robić w konia acz z drugiej był na tyle prostolinijny że mógł zrobić coś co Hagrid rzucił mimochodem. Na przykład „trzeba się schronić przed deszczem” albo „zrobimy zwiad”.
Gdyby nie okoliczności to Galeb nawet uznałby za zabawne łamigłowienie się nad tym jak instruować snotlinga by zrobił to co się od niego oczekuje. Na tą chwilę Othin zadał najzasadniejsze pytanie i czekając na odpowiedź Galeb wrócił do wypatrywania bo czuł że Tfardy skupił na sobie całą uwagę thana i pogranicznika.- Tfardy. Było tam coś ciekawego tam gdzie poszedłeś? - rzucił mimochodem.
-
Sharn - Mrocznymi ScieżkamiAhoj!
Widzę że mamy bardzo mocny skład
Cieszę się że mogę się z wami wszystkim znów spotkać na jednej sesji.Gundrik pali dobre cygara acz raczej słaby z niego kompan do rozmów - jeżeli już zacznie gadać to temat zjeżdża na Ostatnią Wojnę i jaki krzywy był to konflikt.
Za to dobry z niego Złota Rączka
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi Mina Hagrida gdy spostrzegł że Tfardy zniknął była bezcenna. Sam runiarz był pewien że do placu przed kopalnią malec jeszcze przy nich szedł. Pewnie przestraszył się burzy albo i samej kopalni i nie mówiąc nic nikomu poszukał kryjówki. Galeb się zastanawiał czy czy zniknięcie jeńca przysporzy im problemów. Doszedł jednak do wniosku że albo snot sam się znajdzie albo spotkają go w Karak Varn. Stałą w przygodach było to że gdy działy się dziwne rzeczy to nie działy się bez powodu. Ot taka filozoficzna myśl.
Galeb pozostał na warcie z Othinem i Logrimem.
- No, Żelazołamacze. Oto doczekaliście się podziemiów gdzie to poczujecie się jak ryba w wodzie. Tylko z tej euforii nie próbujcie pływać w Kamieniu i Skale.- zaśmiał się ze swojego koślawego dowcipu
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi - Dobrze że lunęło teraz. Deszcz całkiem rozmyje ślady i spłucze nasz zapach. Dowiedzą się że tu weszliśmy dopiero jeżeli któryś wpadnie by tu sprawdzać.
Zabezpieczenie wskazywało że zieloni nie mieli ochoty eksplorować i eksploatować kopalni. Oczywiście były dużo bardziej pesymistyczne opcje takie jak to że w środku coś uwięziono. Wolał jednak nie wypowiadać głośno takich rzeczy by nie straszyć młodych. Profilaktycznie postukał jednak palcem o trzonek młota. Zdjął hełm, naciągnął kaptur na czoło, by trochę osłonić się nim przed wiatrzyskiem i wilgociom.
- Dobra myśl, głupio by było przez niefrasobliwość mieć ogon. Sprawdzę czy nie ma dodatkowych pieczęci.
Potarł koniuszki palców i zbliżył się do wrót. Podobnie jak Othin zdjął rękawice ale skupił się na szukaniu czegoś całkiem innego i bardziej nieuchwytnego.
-
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi - Blokują drogę… - odezwał się Galeb - bo myślą że za nami idzie armia. Innego powodu dlaczego drogę blokować nie widzę.
I jemu nie w smak było już teraz potykać się jak ledwo odpoczęli i uniknęli zasadzki goblinów.
- Tak. Trzeba nam najszybciej dostać się na teren gdzie nie będziemy widoczni z daleka. Pójście prosto ma sens póki jest ciemno. I rzeczywiście wygląda na to że wyszliśmy gdzieś indziej niż schodziliśmy z drogi.
-
Sharn: Mrocznymi ŚcieżkamiCzyli jednak nie żartujo…
-
Sharn: Mrocznymi ŚcieżkamiRaczej żartują xd
I tak zdecydowanie jest ciekawy - im dalej czytam tym bardziej mi się podoba niż inne dedekoidy w które grałem.Natomiast techno-świry to motyw który można podczepić pod kilka frakcji w tym świecie i to mniej… hmm… złowrogich niż kulty Ostrego Pana
Edit
O proszę. Jest nawet na to prestiżówka
https://sites.google.com/site/eberronpathfinder/conversion-info/classes/prestige-classes/renegade-mastermaker