Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
StalowyS

Stalowy

@Stalowy
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
75
Tematy
1
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Widząc, w jakiej sytuacji się znalazła, do niedawna pewna siebie goblinka podjęła najrozsądniejszą decyzję – wzięła nogi za pas. Prześlizgnęła się między nogami Żelo, skoczyła na krzesło, by potem przesadzić barierkę. Po drodze porzuciła broń i sięgnęła do przytroczonej u pasa liny z hakiem, który zaczepiła o balustradę, licząc chyba na to, że przeciwnicy nie będą złośliwi. Sekundę później ześlizgiwała się już na taras poniżej.

    Jej pobratymcy nie ruszyli się z miejsca, nie mając pewności z kim się zmierzyć: z całą bandą schowaną za barierą czy potworem który właśnie zmiażdżył ochroniarza Syrrix? Ona sama była tuż obok, więc ucieczka pewnie nie wchodziła w grę…

    Ostatecznie ponownie sięgnęli do fiolek z truciznami, zatruwając bełty i posyłając je w Varoka. Jeden z nich trafił między płyty pancerza, ledwie drasnąwszy olbrzyma, któremu trucizna w ogóle wydała się nie szkodzić. Stojąca wśród nich Reilru skupiła się na swoich pobratymcach, splatając między nimi magiczną więź.

    Borin pozwolił sobie na chwilę spokoju w chaosie bitwy. Musiał odzyskać… balans, wytrącony wcześniej goblińską trucizną. Stanął oparty o stół składając dłonie i koncentrując się na swoim wnętrzu. Wydawał się łatwym celem dlatego Gundrik przesunął lufę swojej broni w kierunku wejścia do loży wznosząc ją i opierając o ramię. Zagwizdał a tafla energii którą wcześniej przywołał przesunęła się nieco.

    KLOMP, KLOMP, KLOMP. Stalowe buty Varoka odbijały się echem po podłodze Króla Ognia, konstrukt jednak nie zauważył działającego niedaleko totemu. ŁU-BDMM. Głuchy dźwięk stali uderzającej o podłogę rozniósł się jak grom, a posiadacz rogatego hełmu sapnął z wściekłości. Uderzając, przeciwnik, który moment wcześniej trafił go kolejną błyskawicą, wymknął się toporowi w ostatniej chwili. Chwilę potem jednak Varok, nagle pod wpływem zaklęcia, zachwiał się i z rumorem uderzył w posadzkę.

    – Przeklęte sztuczki! – z wnętrza stalowego pancerza dobył się pełen wściekłości ryk.
    Wyglądało na to, że to był właśnie moment, na który wyczekiwaĺy gnolle. Pierwszy dopadł do leżącego i ciął go swoim zakrzywionym ostrzem w lączenie zbroi, nie tylko zostawiając krwawiącą ranę, ale też utrudniając mu poruszanie.

    Tymczasem palce Thalamera rozbłysły złotym światłem, kiedy ten podbiegł nieco bliżej. Mag zakreślił znak w powietrzu, a złota poświata rozbłysła na jeden oddech wokół Varoka. Cokolwiek Thalamer uczynił sprawiło, że wrzucony między kleszcze Varok sapał wścieklej i z większą werwą.

    Syrrix widząc, jak jej ludzie są masakrowani przez gości z balkonu, straciła nieco rezon. Odpowiadziała wulgarnym gestem na wyzwanie Żelo i wydała z siebie kolejny okrzyk, jednocześnie mgnieniu oka rosnąc do rozmiarów ogra.
    -Nie strasz nie strasz bo się zesrasz! - huknął Gundrik
    Diablę warknęło wściekle, po czym ruszyło w stronę Varoka.

    -Najpierw ten wielki! - krzyknęła, nie spuszczając jednak wzroku z Żelo.

    Odzyskawszy wewnętrzną równowagę Borin przywołał jeszcze jeden rodzaj magii. Przymknął oczy i ukształtował manę. Przez krótką chwilę za jego plecami rozbłysła sylwetką dwugłowego orła, którego każda z głów wypatrywała innego celu. W tej samej chwili jego towarzyszy przeniknęło osobliwe uczucie… jakby dostrzegali kilka możliwych przyszłości naraz. Zaledwie ułamki sekund naprzód, lecz to wystarczało, by instynktownie wybierać najkorzystniejszy moment i najdogodniejszy cel. Natychmiast postanowił skorzystać z tego Gundrik. Widząc że żaden z przeciwników nie złapie się na jego prowizoryczną pułapkę przeszedł do kontrataku. Subtelnym gestem przesunął pod siebie i Borina taflę bariery kształtując ją w zdobioną krasnoludzkimi motywami łódź. Zasilany przez pobratymca zdołał pchnąć ten magiczny wehikuł wraz z sobą i towarzyszem ponad szynk w głównej sali Króla Ognia. Z wysokości strzelec błyskawicznie ocenił kogo łatwiej będzie trafić. W umyśle przemykały mu podsunięte przez czary i jego własne wynalazki możliwości. Widząc że przywódczyni zbirów jest zbyt mocno obstawiona skierował rózgę na gnollicę której totem tak paskudnie załatwił Varoka chwilę temu. Gundrik nacisnął spust. Rozległ się huk, sypnęło iskrami, a broń podskoczyła puszczając kłąb dymu o niebieskawym arkanicznym zabarwieniu. Gnollica nawet nie szczeknęła gdy brutalnie rzucił nią o podłogę impuls energii… pocisk? Cokolwiek co zrobiła broń Gundrika ostatecznie spacyfikowało przeciwnika.

    -Ścierwa… - wymamrotał manipulując mechanizmami arkamicznego oręża.

    Pozostały przy życiu ochroniarz odskoczył od Varoka, skupiając się na swojej szefowej i Żelo. Ostatni kryształ na jego przedramieniu wypalił się, gdy wystrzelił błyskawicę, która ugodziła zbrojnokutego, a zaraz po tym sięgnął do jakiegoś urządzenia na klatce piersiowej. Błyskawiczny ruch wystarczył, by po jego ciele rozlała się fala leczącej energii.
    W tym czasie kolejni napastnicy okrążali leżącego Varoka, niczym sfora dzikich psów, tnąc i szarpiąc ogromną, odzianą w stal postać. Ten jednak wydawał się niemal niezniszczalny, niewiele robiąc sobie z kolejnych ciosów.
    Podnosząc się, sapał za każdym razem, kiedy raz sięgnął jego pancerza. Z wnętrza, oprócz syknięć, które zapewne były jakimś wyrazem bólu konstruktu, jednak wokół tych pomruków czaił się też śmiech.

    – Wy? – zimny głos dobył się z wnętrza pancerza. – Skręcę karki każdemu z was z osobna, jeśli trzeba będzie…
    Varok ciął toporem na odlew, nagle znajdując lukę. Berdysz uderzył jednego z goblinów pod klatkę: rozległo się mokre chrupnięcie, a z bebechu trysnął galon krwi. Goblin znieruchomiał.

    Podobno szaleństwem jest robić tą samą rzecz raz po raz i oczekiwać innych rezultatów. Jednak w przypadku Syrrix w tym szaleństwie była jakaś metoda - trzeci z kolei ryk sprawił, że bohaterów zmroziło, odbierając im równowagę i chęć do walki.
    I nie był koniec ich problemów…

    Rozgrywka

  • Khazid Aldum - pomysły na sesje
    StalowyS Stalowy

    Gwoli wyjaśnienia.
    Myślę że warto wystartować lub szybko przejść do etapu przyczółka lub placówki. Garść argumentów za tym.

    • niewiele jest sesji gdzie buduje się / tworzy własną placówkę. Baza operacyjna jest też kotwicą dla BG która daje im solidne obowiązki i odpowiedzialność a jednocześnie realne korzyści. Jak BG sobie ją urządzą tak się wyśpią i jest to bardziej namacalne bo jest tu i teraz a nie po skończonej robocie gdzie jej końca nie widać.

    • „Baza operacyjna” pozwoli skoczyć już do meritum kampanii czyli eksploracji Czarnej Wody i poszukiwania legendarnego artefaktu. Wstęp się rozwlekł, ale wynieśliśmy z niego trochę nauki - rozpracowaliśmy wh4e na tyle by stwierdzić że nam nie pasuje, fabularnie zostawiliśmy luki które trzeba było łatać etc.

    • Przeskok jest też okazją by uporządkować/przemodelować/zmienić/odrzucić pewne rzeczy które po rozważeniu nie pasują. Przykładowo zakiwaliśmy się z „inicjatywą”. Od startu przygody były rozważania kim są nasi supporterzy. Mieli być tłem, tylko konsekwencje ich istnienia są zbyt duże by byli tłem. Baza operacyjna pozwala skonkretyzować ich wsparcie czy to jako pracę na miejscu lub w Karakach czy jako dostawy zasobów.

    • Placówka i budowanie poszerza realne zapotrzebowanie na kompetencje BG. Wstępniak miał zadanie: zwiad. Wzięliśmy postacie elitarnych ciężkozbrojnych, bo „jakoś sobie poradzimy ze stealth”, a w końcu mamy być głównymi postaciami w kampanii. Myślę że to nie wyszło dobrze. Mając placówkę gracze z bardziej umysłowymi i zróżnicowanymi będą mieli pole do popisu.

    • Pojawia się wygodna furtka krótkich skoków czasowych kiedy bez rozgrywania osobnej przygody postacie mają zajęcie i dzieją się rzeczy które można rozegrać deklaracją. Ranger przepatruje okolicę, ironbreaker bada podziemia, skryba księguje zasoby, rzemieślnik tworzy/buduje, than zawiaduje/dobija targów/rozsyła prośby o support.

    No i myślę że to zwyczajnie fabularnie się będzie spinać. Gracze nie będą się rozmieniać na drobne z każdą pierdołą będąc dowódcami/liderami. Dealując z klanami/Karakami/kimkolwiek nie będą teamem awanturników złożonym z wysoko postawionych w społeczeństwie postaci… ale jednak awanturników. BG będą ważni, będą twarzą przedsięwzięcia i będą decydować już jak tą Czarną Wodę ugryźć. I przede wszystkim sesja będzie podążać w tą stronę bo nawet jeżeli gracze skupią się na gaszeniu pożarów - walce z zielonymi, skavenami czy potworami to w szerszej perspektywie bronią grupy pracującej nad realizacją głównego celu.

    Zdaję sobie sprawę że to może być ciężko wyprowadzić z obecnej sytuacji w fabule. Myślę jednak że jest to motyw który przyniesie dużo korzyści dla graczy, MG i samego scenariusza kampanii.

    Sondy gurpshammer khazid aldum dawi warhammer

  • Gurpshammer
    StalowyS Stalowy

    Ichne piwo to nie tylko trunek ale też spełnia funkcje odżywcze i pro-zdrowotne dla dawi. Ogólnie dobrze funkcjonujący browar utrzymuje swoją okolicę w pewnym sensie.
    Krasnoludzkie piwo to więcej niż trunek… szanuj je i tych którzy je warzą.

    Krasnolud banita.
    Zapolował na ludzkiego runemastera/zemścił sie za Urazę/zrobił cokolwiek co łamie prawo umgich ale wg dawi miał do tego jak najbardziej prawo. Lokalny ludziowy sąd uznaje że trzeba go ścigać. Krasnoludy nawet okiem nie mrugną na to.

    Co do łupienia ludzi casualowo to mam w głowie coś z poderków rpg i z którejś gry komputowej ale który konkretnie to nie jestem w stanie wskazać palcem.
    Przykładowo Ludzie regularnie w Wissenlandzie okradają krasnoludy nielegalnym górnictwem i zlewają na „przyjaźń międzynarodową”. Nie widzę podstaw by wredny dawi nie robił to samo wobec nich (w jego mniemaniu)

    Dyskusje RPG gurps gurpshammer warha gladinhammer

  • Gurpshammer
    StalowyS Stalowy

    Gdyby ktoś mnie osobiście zapytał na czym polega kodeks honorowy którym się kierują dawi to bym to opisał tak.

    • Twoje słowa są Twoją przysięgą,
      czyli nie kłamiesz, dotrzymujesz umów i danych słów. „Dobry” krasnolud jest prawdomówny i szczery jak rycerz, uprzedza o wyjątkach w tym co mówi. „Zły” krasnolud też jest prawdomówny ale potrafi być gnojem który z premedytacją wykorzystuje luki w tym co mówi.

    • Poszanowanie rodziny i klanu
      czyli mocne koneksje rodzinne gdzie każdy pomaga sobie nawzajem. Klan jest przedłużeniem rodziny. Gildia, Twierdza i reszta dawi są jak bardzo odległa rodzina. Tak czy tak - jest to jakaś hierarchia na czyje dobro się patrzy przede wszystkim

    • Poszanowanie Przodków, historii i pamięci,
      gdyby nie Przodkowie (twoi właśni jak i bogowie) nie byłoby ciebie ani tego wszystkiego. Szanujesz ich za to co zbudowali i bronili oraz mądrość i bogactwo jakie przekazali potomnym

    • Poszanowanie dobrego rzemiosła (jakiekolwiek by nie było),
      czyli cokolwiek robisz rób to najlepiej jak jesteś w stanie obojętnie czy twoim rzemiosłem jest wojna, kowalstwo czy dyplomacja

    • Poszanowanie dziedzictwa, sprawiedliwości i tradycji,
      czyli kwestie własności, dziedziczenia, kultury, tradycji, fair play etc.

    • Pamięć o Urazach, Zobowiązaniach i Przysługach,
      wiadomo

    To pokrywa się z tym co napisał @gladin. Celowo jednak używam ogólników bo percepcja/perspektywa każdej postaci jest inna.
    Wspomniana obrona klanu przed zagładą np. w oblężonej twierdzy poprzez wyprowadzenie wszystkich klansmenów tunelami. Indywidualne działanie na szkodę grupy dawi by szerszy ogół mógł prosperować. Mówienie nieprawdy by podtrzymać upadające morale obrońców.
    To sytuacje w których kodeks jest łamany lub naginany pod wpływem zdarzeń i sytuacji. Nigdy coś takiego nie powinno być łatwe i powinno też zbierać swoje żniwo na psychice postaci. Przysięga Zabójcy też nie powinna być składana od tak, chyba że hańba jest oczywista.

    Dyskusje RPG gurps gurpshammer warha gladinhammer

  • Gurpshammer
    StalowyS Stalowy

    Ok. Dam garść uwag:

    • nigdy nie zapominaj urazy;
    Jak najbardziej
    • nigdy nie przynoś wstydu sobie, swojej rodzinie, swojemu klanowi, swoim przodkom;
    pewno, jeszcze jak
    • nigdy rozmyślnie nie wykonaj przedmiotu obarczonego skazą chyba, że służy to pokonaniu wroga;
    ok, choć sam bym to ujął jakoś tak: nie hańb się złym wykonywaniem swego rzemiosła. Ogólnik który wyklucza ostracyzmy z powodu niesprzyjających okoliczności. Pewnych rzeczy nie zdołasz zrobić dobrze z byle jakich materiałów, a coś zrobić trzeba - i co wtedy?
    • zawsze szanuj starszych;
    oczywista oczywistość
    • honor jest ważniejszy od życia;
    tak
    • zawsze dotrzymuj danego słowa;
    tak
    • zwróć prawowitym właścicielom krasnoludzką spuściznę, gdy tylko możesz;
    tak, z adnotacją że masz jak najbardziej prawo liczyć na wdzięczność lub przysługę
    • ludzie to nasi młodsi bracia, wobec których jesteśmy związani przysięgą;
    Nie. Imperium jest związane przysięgą i sojuszem z Karaz Ankor i przez to ludzie mają dobre relacje z dawi. Lore wskazuje parę przykładów gdy krasnolud przestępca nie podlega ostracyzmowi… bo jego celem są ludzie a nie inni dawi. Ale, zdroworozsądkowo, ludzie są różni a dawi dawiego umgiemu nie wyda. Będzie krzywe patrzenie się i infamia za naginanie zasad ale umgi nie są tak ważni by z ich powodu zostawać Slayerem.
    • Dawi Zharr to abominacja, którą należy zniszczyć;
    Jasne i proste, z dopiskiem „tak samo jak zielonych i skavenów”
    • niszcz fałszywe wytwory runiczne;
    • jeżeli ktoś tworzy fałszywe wytwory runiczne, oddaj go pod odpowiedni sąd;
    Tu wrócę do punktu o ludziach. Klasyczna historia dla legitnego krasnoluda banity to to że ludzie nie poszanowali umów i ścigają krasnoluda za wzięcie spraw w swoje ręce.
    • nie pozwól, by zmarnowało się dobre krasnoludzkie piwo;
    Marnować krasnoludzkie piwo jest haram

    • utrata brody to jedna z największych hańb;
    • chroń krasnoludzkie kobiety za wszelką cenę;
    • urazy, długi, długi wdzięczności twoich przodków są również twoimi.
    approve

    Na moje bym nawet wycenił ten kodeks na 15 bo ma dużo punktów i zmusza do podejmowania działań które niekoniecznie są korzystne lub bezpieczne. 15 kosztuje kodeks rycerski więc można porównywać i oszacować.

    Napiszę coś co wspomniałem @gladin że Gurps disadv traktuje w mojej ocenie bardzo zero-jedynkowo większość rzeczy nie zostawiając miejsca na niuanse. Rozumiem jednak zamysł że chodzi o coś co naprawdę jest disadv i wymusza na graczu by nie był to tylko byle zapis na kartce.
    O jakich niuansach piszę?
    Chociażby taki że oszukujesz innych dawi by ratować swój klan przed wybiciem. Albo gdy zostajesz siłą zmuszony do złożenia przysięgi. Albo gdy wypełnienie przysięgi/zadania o wielkiej wadze wymusza na tobie zrobienie czegoś niezgodnego z kodeksem.
    To świetne powody by zyskać disadv „Secret” za zabawę w naginanie zasad i wyrzut sumienia który ostatecznie zamieni się w Przysięgę Zabójcy.
    O i proszę… w sumie sam rozwiązałem swój dylemat xd

    Wspomnę o rzeczy, może schodząc odrobinę z tematu, że krasnolud oprócz pewnych obowiązków względem Przodków, klanu, gildii czy jakichkolwiek grup do których przynależy jest też przez nie wspierany. To też fajnie by było oddać jakimiś disadv/adv

    Dyskusje RPG gurps gurpshammer warha gladinhammer

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Jeden już się zawinął, reszta pozostała dogadując się jeszcze z Alestarem. Gundrika jedne obawy przeradzały się w następne. Towarzystwo wydawało mieć łby na karkach. No i był jeszcze zbrojnokuty. Jego obecność niepokoiła krasnoluda (nawet bardziej niż elfa z Domu Cieni) ale miał obok Borina którego obecność uspokajała. Ale co z tego przyjdzie, komu nadepną na odcisk, kto na nich będzie dybać, na kogo oni będą dybać…? Czy ktoś z nich będzie zagrażać jego przyjaciołom?
    Trzask otwieranych kopem drzwi jest bardzo charakterystyczny. Gundrik znał go aż za dobrze. Błysk ostrzy zbrojnokutych znał aż za dobrze. Oddech krasnoluda zrobił się głębszy, miarowy a wzrok jakby pusty.
    Z kieszeni kurtki wyjął monokl i założył go na lewe oko. Fikuśny to był przedmiot - szkiełko na pewno było smoczym okruchem, ale oprawa, zbyt toporna, była ze stali okraszonej odpryskami kamieni loun. Zdążył jeszcze wyjąć małą saszetkę z proszkiem wyglądającym jak jakiś specyfik i wsypać jej zawartość do niepełnej szklanki z brandy, nim goblinka wskoczyła na stół. Krasnolud chwycił drinka jakby ratował go przed rozlaniem i zaczął nim kręcić w dłoni.
    Odwzajemnił spojrzenie detektywa.
    Było puste i nic nie wyrażało.
    Zupełnie jak jego twarz.

    Brandy w szklance stała się mętna.

    Rozgrywka

  • AI w językowej służbie MG
    StalowyS Stalowy

    image.jpeg

    Dyskusje RPG

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    - Tak, Fenni, to co mówisz jest możliwe. - zgodził się Galeb z opinią Żelazołamacza - My Runiarze po skończeniu terminu dużo podróżujemy i szlifujemy swoje rzemiosło na przeróżne sposoby. Wytwarzanie różnorakich rodzajów broni należy do jednej z tych rzeczy.

    Kowal Run zastanowił się, obejrzał dokładnie rękojeść, a potem przesunął palcami po kawałkach ostrza.

    - Ostrze to bez wątpienia krasnoludzka robota. Nie wydaje się jednak dość stare... musiałoby przeleżeć nieruszane długi czas. Moc runy mogła zabezpieczyć miecz przed działaniem czasu.

    - Hmmm... hmmm... - zadumał się chwilę przyglądając się uważnie rękojeści - To mógł być podarek. Na przykład dla towarzysza który wyświadczył Lordowi Kraggowi wielką przysługę. Dowód jego wdzięczności. Ostrze przekazywane z pokolenia na pokolenie jako symbol przyjaźni po które rzadko się sięgało acz to by było niepodobne... Powiedzmy że potomek tego przyjaciela z bronią tą przybył do Khazidu chcąc go oczyścić z plugastwa jakie się tu zalęgło, ale nie podołał.

    - Może być też całkiem inna historia - to ostrze przeleżało w jakimś skarbcu wieki i ktoś je odzyskał, lecz napotkał przeciwnika zbyt potężnego by mu sprostać. Hmmm... Tak. Jak ktoś paruje płazem to nawet krasnoludzkie ostrze wzmocnione runą może ulec brutalnej sile.

    - Może znajdziemy więcej wskazówek odnośnie losu tego ostrza i jego posiadacza. Póki co to okazja do przywrócenia do użytku wspaniałej broni... albo do oddania jej twórcy. Dobra. Wsadzę to do plecaka, nie ma co zostawiać tego tutaj. Pójdę jeszcze sprawdzić alarm czy to runa czy to czar.

    Galeb jeszcze rozejrzał się za snotlingiem by się upewnić że ten nie wlezie gdzieś w potencjalny obszar poszukiwań.
    By Tfardy miał zajęcie i nie łaził bez celu Runiarz polecił mu by pilnował Logrima (wskazał thana i kazał snotowi pilnować go i jego polecenia wykonywać).
    Potem Galeb poszedł poszukać runy alarmu.


    Sprawa wydawała się prosta. Runa Alarmu musiała znajdować się w przewężeniu gdyż nie mogła mieć za dużego zasięgu. Inaczej by musiała znajdować się na jakimś wyeksponowanym miejscu.
    Przez chwilę Galeb stał zadumany. Zdjął w końcu rękawice. Bez nich łatwiej było wyczuć drobne zmiany w przepływie Wiatrów Magii. Sięgnął do pasa i odsupłał z niego swój kowalski młotek zabezpieczony skórzanym futerałem. Trzymając go w prawej a lewą otwierając i wyciągając przed siebie skupił się na wyczuciu tego co dla innych było poza zmysłami.
    Spróbował sobie przypomnieć w którym momencie rozległ się dźwięk a kiedy zamilkł musiał szukać gdzieś po środku obszaru który wyznaczały te dwa momenty.
    Potem gdyby to nie zdało egzaminu trzeba było obejrzeć i, mówiąc kolokwialnie, zwymacać portal wokół wrót i ich krawędzie oraz drobniejsze elementy (na przykład okucia czy klamry i mechanizm trzymający sztaby) gdzie sprytny kowal run mógł skryć mistyczny znak.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    -Heh. Niech będzie. Zaczekajmy chwilę czy coś nie nadejdzie a potem idźmy dalej eksplorować kopalnię. Gdy upewnimy się że w pobliżu nie ma zagrożenia to odpoczniemy.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    - Hah. Tak. Przydałoby się by te wrota conajmniej sprawiły sporo hałasu przy otwieraniu.

    - Co do dalszej eksploracji to też myślę że pójście grupą byłoby rozsądniejsze. Za mało nas by się dzielić.

    - Hmmm… Tfardy. Ty bywałeś w jaskiniach i tunelach? Umiesz po nich łazić cicho?

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    - Zakładam że przez jakiegoś runiarza. - rzekł spokojnie Galeb - To był alarm. Zareagował na snotlinga Tfardego.

    Runiarz pokiwał głową patrząc na kopalnianą zaporę. Sprytnie.

    - Ale tak. Lepiej bądźmy gotowi, bo może być tak że ktoś jednak siedzi w kopalni i przyjdzie to sprawdzić. Macie rację. Posiedźmy chwilę cicho, może coś usłyszymy

    Bardzo przejmować się tym wszystkim Galeb raczej się nie przejmował. Na wszelki wypadek jednak przygotował tarczę i młot do walki gdyby... gdyby jednak okazało się... że jest gorzej niż zakładał. Nie założył hełmu, chciał słyszeć wyraźnie co się dzieje.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Pod zadaszeniem przed Królem Ognia stał ubrany w wojskową kurtkę polową krasnolud. Breland pełne było takich osobników, choć ten konkretny wyglądał na dość zadbanego. Krótko ścięte włosy, wygolone po bokach i z tyłu, zadbana praktycznie przystrzyżona broda. Wyjął z kieszeni stalową papierośnicę i włożył do ust pieczołowicie skręconą cygaretkę samoróbkę. Odpalił ją skrzesanym z palców płomieniem. Gdy wypuścił pierwszy dymek w powietrzu roztoczył się zapach przedniego ziela. Podrapał się kciukiem po brwi. Wyglądał na zamyślonego i pogrążonego w głębokiej rozterce. Gdy zobaczył znajomą twarz w tłumie przechodniów zmierzającą w jego kierunku wyglądał na szczerze zaskoczonego. Wzniósł rękę w powitalnym geście i wyciągnął cygaretkę z ust.
    - Borin? - zapytał zdziwiony podając starszemu krasnoludowi dłoń, po czym zreflektował się i oddał niedbały salut.
    Borin nie miał w zwyczaju ściskać dłoni.
    - Gundrik! - Makklovesenn odpowiedział z wdzięcznością - Co ty tu… ahh… detektyw ciebie zawezwał?
    - Chyba nie tylko mnie, skoro wiesz że tu i o tej godzinie. - Gundrik zaciągnął się i poklepał po kieszeni by wyjąć papierośnicę - Zapalisz? Mam nerwa o to o co może chodzić. Pierwszy raz od dawna poczułem nadzieję że wszystko mi się układa a tu nagle „jest sprawa”.
    - Eh… nie powinienem, ale podzielam twoje odczucia - przytaknął przyjmując cygaretkę - Wiesz, że mam historię z Alestairem. Proszenie MNIE o pomoc… brzmi jak desperacja. A ona oznacza kłopoty.
    - A kto •nie ma• z nim historii? - zapytał retorycznie Gundrik chowając papierośnicę i pstrykając palcami skrzesał ogień by i Borin mógł zapalić - Mam podobne odczucia. Radził sobie z grubymi rzeczami a prośba o wsparcie to nie jego styl. A skoro jest nas więcej niż jeden… ciekawe kto jeszcze.
    - Yhym… A co u Erin? Mieszkacie w końcu razem? Czy wciąż się bujacie jak te nastolatki?
    Twarz młodszego krasnoluda stężała i przybrała gniewny wyraz. Zaciągnął się z wyraźną chęcią odszczeknięcia się ale wypuścił gwałtownie dym w strugi deszczu.
    - Hmmm cóż… kto jak kto ale ty się napatrzyłeś na takie rzeczy to się możesz wypowiadać. - rzucił - Dobrze. Nie, nie mieszkamy. Gdy przyszło zaproszenie to chwilę wcześniej się zastanawiałem czy tego jej nie zaproponować. Wczoraj była musztra i zdołała obić mi żebra kijem. Nic jej nie mówiłem ale pewnie się domyśliła już że coś mnie trapi. A jak u twoich smyków?
    - Jedni lepiej inni gorzej. Jolan – najstarszy – co za pół roku ma opuszczać Brzeg, miesza mi się w złe towarzystwo, a Ronan kończy odrabiać prace społeczne za pobicie… opowiadałem ci chyba… zbyt się wczuł w słuszną obronę Alii. A sama Alia za trzy miesiące będzie w czwartym języku biegle mówić. Ma dziewczęcie świetlaną przyszłość. Bystre jak cholera.
    - Zapytam Erin jak u nich ze stażami. Bogowie. Sam nie wierzę że to powiedziałem. Ale z papierem od Sivis będzie jej dużo łatwiej.
    - Hmmm… to byłoby swoiste wyzwanie. Choć jeśli ktoś ma zostać pierwszym niewidomym skrybą, to na nią bym właśnie stawiał pieniądze. Używacie dużo nagrań, dobrze pamiętam?
    - Tak. Acz oni tam się mierzyli z nie takimi rzeczami to i ze ślepotą sobie poradzą. Z resztą. Jakby co to tłumacz to też dobra fucha.
    - No to będę bardzo wdzięczny za twoją próbę. Dziewczę jest bardzo zdolne. Jakby była potrzeba prezentacji jej osoby to będziemy bardzo chętni.


    Po drugiej stronie ulicy, tuż za pomostem prowadzącym pod “Króla Ognia”, wysoki, czarnowłosy elf zatrzymał się i skinął uprzejmie znajomemu krasnoludowi. Widząc że Borin rozmawia z współplemieńcem, nie podchodził bliżej a jedynie z młodzieńczą ciekawością chłonął szczegóły dookoła.
    - Znasz tego typa? - zapytał Gundrik rzucając elfowi podejrzliwe spojrzenie.
    Jedną z dłoni oparł przy pasie na którym miał zawieszony bezlik skórzanych kieszeni w tym dwie całkiem duże. Od jednej z nich odpiął klapkę.
    Borin zmrużył oczy, wykańczając cygaretkę.
    - Yhym… Taer, chyba… - wzniósł dłoń w geście niezdecydowanego pozdrowienia - Od Phiarlan. Kilka dzieciaków wepchnąłem mu na staże. Swój chłop.
    - Jak chuj. - wymamrotał Gundrik wypluwając resztę tytoniu z taką siłą że poleciała za krawędź balustrady na długi lot ku dolnym poziomom.
    Elf odwzajemnił pozdrowienie, przez chwilę jeszcze przyglądał się czemuś na górnych piętrach “Króla” i przebrnął przez niekończący się strumyk ludzi przed tawerną.
    - Witaj Borinie, książe kuchni!. Cóż nowego u Ciebie i twoich podopiecznych? Wszak nie widzieliśmy się od noworocznych uroczystości - ukłonił się obu krasnoludom
    – Taerze, pozwól: Gundrik Spiresmith d’Kundarak. Mój druh i kompan. Gundriku, oto Taer Shol d’Phrian. Mecenas sztuki i smaków, który od czasu do czasu przekupuje mnie, bym stanął przy ogniu kuchni na jego galach, przyjmując moich uczniów na staże i wystawiając ich prace w galeriach pod swoją pieczą. Dobrze cię widzieć, Taerze. Dzieci mają się świetnie, dziękuję, że pytasz. Z Filionem widziałem się niedawno. Mówił o tobie z taką estymą, że aż mnie – niczym ość w gardle – ukłuła drobna zazdrość. Zapewne dziękował ci już setki razy za daną mu szansę, ale i ja dorzucę swoje, bodaj trzecie, serdeczne podziękowania…
    - My się już znamy… - stwierdził oschle Gundrik ale wyciągnął dłoń w kierunku elfa - Ze wspólnych… interesów.
    - Gundrik! A więc faktycznie, spotkaliśmy się już, choć jestem zaskoczony że mnie zapamiętałeś. I, o ile mnie pamięć nie myli, nazwisko było wtedy inne. - elf bez wahania uścisnął dłoń drugiego krasnoluda, pomimo tego że imię przypomniało mu okoliczności tamtego spotkania. Przez chwilę elf wyglądał jakby jeszcze chciał coś dodać, ale rozmyślił się i odpowiedział Borinowi
    - A więc to u Ciebie zniknął Filion tamtego wieczora? Przez pół dnia nie miałem skarg że ciągle okupuje sale ćwiczeń! Chłopak ma zaparcie, ćwiczy tyle ile dwóch kolejnych stażystów. A sam wiesz, że poza Znakiem i majątkiem rodziców, trzecią najlepszą rzeczą jaką można odziedziczyć jest samozaparcie.
    - Ja to nazywam „wolą sprawczą”. Przyprawą, bez której żadna życiowa potrawa się nie uda. I lubię wierzyć, że wraz z innymi opiekunami w Nowym Brzegu dajemy młodym jej dobry przykład. I, naturalnie, przyznam ci rację: rzecz to upiornie wręcz ważna… Nie wiedziałem jednak, że wasza dwójka się zna. Aż się prosi zapytać… czy to znajomość olekkim charakterze, taka, którą można opowiedzieć przy stole?
    - To znajomość z kategorii „to nic osobistego, to tylko interesy”. - odpowiedział cierpko Gundrik - To tylko interesy… - powtórzył w zamyśleniu z ciężkim westchnieniem - Tak to już jest… między domami.
    - Też na zaproszenie? - zwrócił się do elfa.
    - Jak najbardziej. Choć, jeśli miałbym dedukować, to zaproszenie to także interesy. Ale godzina jeszcze młoda, a niespodzianek już bez liku. - odpowiedział lekko na pytanie krasnoluda.
    - Pan Gundrik, być może, wciąż dzierży klucz do jednej z moich nierozwiązanych zagadek - Taer lekko pokręcił głową, gestem i ogólnikami wzbraniając się przed wyciąganiem sprawy na światło dziennie w tak publicznym miejscu - Ale może bardziej będzie nadawać się do stołu historia dołączenia do domu d’Kundarak?
    - Pewnie tak. Jak usłyszę czy pewni brelandczycy opuścili czy na zawsze już pozostali w Cyre. - odparł Gundrik - Nasz wspólny znajomy ma bez wątpienia gówniane poczucie humoru. Wejdziemy? Chcę mieć to już, kurwa, za sobą. - w ostatnim zdaniu zabrzmiała narastająca irytacja sytuacją.


    Młodszy krasnolud poprowadził dwójkę towarzyszy przez karczmę przepychając się najpierw do baru gdzie zakupił flaszkę brandy. Znając Saint Cyrana pewnie stała już jakaś na stole ale Gundrik uważał że detektyw zawsze zamawia za mało. Zakrawało na niemożliwe by przy jego wzroście wypatrzeć zajęte przez gospodarza spotkania miejsce ale jakoś się ta sztuka udała Spiresmithowi. Wyszli na odseparowany taras. Gundrik skinął każdemu głową i bezceremonialnie przedstawił się każdemu uściskiem dłoni „Gundrik Spiresmith d’Kundarak”. Postawił flaszkę bliżej środka stołu po czym usiadł na jednym z siedzisk splatając dłonie na stole z wyraźnym oczekiwaniem. Dało się wyczuć że obecność nieznajomych mu istot jest dla niego niekomfortowa, a przeciągające się konwenanse irytujące. Nalał do szkła trunku by się napić i uspokoić nerwy.

    Rozgrywka

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    - Pomogę młodzikom z dźwiganiem. - zadeklarował się Galeb bo choć długobrody to nie uznał by od jego wzroku młodszym krasnoludom sił przybyło.

    Runiarz próbował sobie poukładać w głowie co mogły znaczyć rzeczy które dotąd odkryli (czyli sposób zablokowania bramy w sumie) ale doszedł do wniosku że… cokolwiek. Scenariuszy było dużo a do uwiarygodnienia któregokolwiek potrzeba więcej informacji.
    Przeto skupił się teraz na pracy siłowej.
    Kiedy skończyli otrzepał dłonie i rozejrzał po obecnych.

    - No to co? Hop sztabkę od środka by nic za nami się nie wkradło?

    - Jak tam Brondzie? Znaleźliście coś ciekawego?

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    StalowyS Stalowy

    Zapewne dałoby się ocenić ale kwestia czynników do ogarnięcia czegoś takiego jest zbyt duża dla kogoś kto nie jest w tym ekspertem.

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy

    Chętnie z całej sytuacji Galeb by zażartował. Cała awantura, nerwy i rozdygotanie przez... sranie. Othin Jak najbardziej miał rację że snotling powinien się odmeldować. Ale co oczywistością jest dla krasnoluda to dla zielonego z barbarzyńskiej bandy...

    W końcu jednak nie znalazł żadnych słów, bo ani nie chciał wnerwiać bardziej Logrima, ani powtarzać się po Othinie. Rhunki jednak postanowił bardziej baczać na ich jeńca czy też małego "towarzysza", podejrzewając że jak dziecko może się czymś zaciekawić i bez pytania pójść za tym. Z resztą... teraz będą pod ziemią i Żelazołamacze z pewnością nie pozwolą długobrodym ani kusznikowi iść na przedzie. Raczej żaden dumy nie schowa do kieszeni.

    -Zajrzę co u młodzieży. - odezwał się w końcu.

    Zajrzał przez uchylone wrota i spojrzał w mrok rozświetlony rozproszonym światłem latarni.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Hmmm…
    Musielibyśmy się chyba wtedy wypracować konsensus że jak w Spheres of Guile robimy outwit (czy tam inny shocking reveal) na pozostałych BG/Graczach wpisując w posty historie z naszej perspektywy do których musieliby się odnieść / wkomponowaliby je w swoje postacie xD
    To by było bardzo… kuriozalne xD

    EDIT

    Well... Jeżeli chcecie mogę przedstawić na priv zainteresowanym jakie u mnie rzeczy mogą się spinać z waszymi BG. Co wy na to?

    Komentarze

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Hmmm.... serio zostawiasz to nam? 😄

    Mógłbym spokojnie powiązać Gundrika z postaciami @tomburgle i @santorine bo ktoś odpowiadający mi mniej więcej do nich przewija się przez historię postaci.

    Komentarze

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    I to niekoniecznie po tej samej stronie barykady xD więc pierwsze spotkanie może być ciekawe

    Komentarze

  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami
    StalowyS Stalowy

    Wydaje mi się że drużyna już na start będzie miała sporo kleju jak tylko zacznie dochodzić do interakcji między postaciami.

    Komentarze

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    StalowyS Stalowy
    Galeb
    Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi

    Pojawienie się Tfardego było… zaskoczeniem.
    Galeb zmarszczył czoło miał podejrzenia że snot mógł ich robić w konia acz z drugiej był na tyle prostolinijny że mógł zrobić coś co Hagrid rzucił mimochodem. Na przykład „trzeba się schronić przed deszczem” albo „zrobimy zwiad”.
    Gdyby nie okoliczności to Galeb nawet uznałby za zabawne łamigłowienie się nad tym jak instruować snotlinga by zrobił to co się od niego oczekuje. Na tą chwilę Othin zadał najzasadniejsze pytanie i czekając na odpowiedź Galeb wrócił do wypatrywania bo czuł że Tfardy skupił na sobie całą uwagę thana i pogranicznika.

    - Tfardy. Było tam coś ciekawego tam gdzie poszedłeś? - rzucił mimochodem.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa