Przejdź do treści
  • Polowanie w Lwiej Loży - Komentarze

    Komentarze
    52
    1 Głosy
    52 Posty
    475 Wyświetlenia
    slann22S
    Wypadły mi dwie jedynki? No to zużyte!
  • [komty] Syreni Śpiew Neonów

    Przeniesiony Komentarze cyberpunk2077
    472
    3 Głosy
    472 Posty
    5k Wyświetlenia
    JohnyTRSJ
    W porządku, wymyśliłem Mackowi zajęcie (przynajmniej na pewien czas), zaraz dorzucę rzut na przeszukiwanie baz danych.
  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

    Przeniesiony Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
    300
    2 Głosy
    300 Posty
    5k Wyświetlenia
    JohnyTRSJ
    Hartley "Mack" Mackinaw Megablok, przedpołudnie Skończył kawę, wypłukał kubek. Jeszcze zanim zapowiedziany Leif pojawił się u nich w mieszkaniu Mack spokojnie zdążył skoczyć te kilka pięter niżej na małe zakupy, zapełniając swoją część lodówki na mniej więcej dwa dni. Odżałował te kilka eurodolców na śniadanie w chińskiej budce, która chyba była otwarta przez całą dobę. Ponownie w mieszkaniu. Dawno tego nie robił, ale po wczorajszych wydarzeniach chciał sprawdzić, czy na swojej (już dawno byłej) uczelni nadal ma dostęp. Musiał sobie przypomnieć tę cholerną pierwszą pomoc, coś mu ręce i mózg musiały zardzewieć ostatnim razem. Zamiast szukać w sieci czegokolwiek, co by się choć jakoś nadawało, uderzył prosto do źródła. Tam na pewno coś znajdzie. Nawet jeżeli się okaże, że jego account już dawno skasowano, to może znajdzie ogólnodostępne materiały - nie szukał niczego o neurochirurgii, tylko jebanej pierwszej pomocy, to musi tam być. Co z tego że on studiował weterynarię, ale pierwsza pomoc była zawsze dla wszystkich z kierunków medycznych i okołomedycznych. Podszkoli się. Uda mu się.
  • [Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus

    Rozgrywka
    88
    1 Głosy
    88 Posty
    1k Wyświetlenia
    slann22S
    Iris uśmiechnęła się boleśnie. - Sama sobie zrobiłam… Serce człowieka i serce smoka… - Rozchyliła bluzkę, którą nosis, pokazując, że między piersi wbity miała kawałek kryształu, podobny do tego jaki znajduje się sercach smoków… Ostry odłamek został wbity niczym sztylet… - Umierała, a nie chciała żeby tamten potwór, któremu służy Adrian pożarł jej serce… A ja Musiałam coś zrobić, aby się uratować siostrzyczko… Wracaj do domu… Nie mieszaj się w to!- - Może się nie znam, ale wydaje mi się, że wszystko co powiedziała, to dla was cholerna herezja!- powiedziała Farasz.
  • [Path 2ed] Runa cienie

    Rozgrywka pathfinder 2 golarion
    74
    1 Głosy
    74 Posty
    2k Wyświetlenia
    slann22S
    Grimm zrobiła rozmarzoną i błogą minę. Elphi czuła, jak pod jej palcami twardnieją sutki dziewczyny. Eleril wygięła się podsuwjąc pośladki pod dłoń czarodzieki, a potem zapytała. *- Pomożesz mi zaspokoi Grimm palcami? - i wsunęła dłoń pomiędzy uda łowczyni potworów… Żona Elphiry podpłynęła do niej od tyły i jedną dłonią masowała jej podbrzusze, a drugą gładziła piersi.
  • Warhammer - Ścieżki przeklętych

    Rekrutacje warhammer ścieżkiprzeklętych
    44
    5 Głosy
    44 Posty
    406 Wyświetlenia
    GaranilG
    @Gordian Jest sens robić kartę, czy nie? Generalnie jak będzie więcej miejsc, to albo ktoś musi być na ławce rezerwowych, albo konkurs kart, albo nagięcie zasad do większego teamu. Szczerze powiedziawszy, chodzi za mną zrobienie postaci w archetypie takiego tarczownika - obrońcy, który trzyma linię przed drużyną, lub naciera szarżą, dosłownie wgniatają wroga impetem (i tarczą) w ścianę za nim.
  • [WFRP 2ed] Bögenhafen

    Rozgrywka wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen
    201
    1
    0 Głosy
    201 Posty
    3k Wyświetlenia
    MortarelM
    Kurt odprowadził uciekającego szabrownika wzrokiem, po czym powoli skinął głową. Wszystko zaczęło układać mu się w całość. Strażnik przy świątyni usłyszał słowa Hieronima i ustąpił. Ten człowieczek nie tylko ustąpił, ale uciekł na samo wspomnienie Sigmara. Widocznie byli ludzie, do których Sigmar jeszcze docierał. I byli tacy, którzy odwrócili się od niego tak daleko, że zostało im już tylko uciekać. Kurt spojrzał na Boscha z uznaniem. Im dłużej go słuchał, tym mniej rzeczy wydawało mu się przypadkowych. — Dobrze gadasz. Powiedział to z pełnym przekonaniem. — Chodźmy.
  • [WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze

    Komentarze wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen
    569
    0 Głosy
    569 Posty
    5k Wyświetlenia
    MortarelM
    Kurt oczywiście idzie za głosem swojego duchowego przewodnika
  • W co byście zagrali? Lista życzeń.

    Przypięty Sondy
    83
    4 Głosy
    83 Posty
    3k Wyświetlenia
    CyganC
    Zagrałbym sesję na dzikim zachodzie. Najchętniej klasyczne poszukiwanie złodzieja, który okradł bank lub jako grupka nastolatków chcących zgarnąć nagrodę z listu gończego.
  • AI w językowej służbie MG

    Dyskusje RPG
    70
    3 Głosy
    70 Posty
    1k Wyświetlenia
    WiredW
    @JhnW napisał: Mężczyźni mają tylko wyższe odchylenie standardowe. Co przekłada się na różnice ilościowe ale nie proporcjonalność w grupach gdy mówisz, że jest kogoś dużo. Wired napisał: W temacie IQ widać to jak się porówna wyniki mężczyzn i kobiet, u kobiet jest więcej wyników bliżej mediany, a mniej na krańcach (mniej osób o bardzo wysokim i o bardzo niskim IQ). Ok, masz rację co do proporcji wewnątrz pojedynczego wykresu. Zgubiłem kontekst naszej rozmowy bo chodziło mi o ilość i przeszedłem do porównania różnych wykresów nawiązując do początku dyskusji. Proporcje jednej grupy (pojedynczy wykres) zachowują się tak jak mówisz. Gdy jednak porównujemy różne grupy poddane badaniu (Europejczycy vs Afrykańczycy, mężczyźni vs kobiety, czy od czego zaczęła się dyskusja dana grupa dzisiaj vs grupa w przeszłości) to mając kilka różnych wykresów możemy dojść do wniosku że np. więcej ludzi ilościowo było w przeszłości w krańcach wykresów (czyli więcej ludzi o wysokim IQ) a do tego dane sprzed normalizacji pokazują że i mediana była wyżej i stąd wniosek że ludziom spada IQ i jest odwrócony efekt Flynna.
  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]

    Rozgrywka sercetajgi
    116
    2
    3 Głosy
    116 Posty
    3k Wyświetlenia
    LubeszL
    Gdy ruszyłem w stronę portu, mijałem domy, które coraz bardziej się przesedzały na rzecz magazynó i składów. Opuszczałem więc teren mieszkalny i wchodziłem w produkcyjny. Zazwyczaj to w takich dzielnicach się słyszy o dziwnych rzeczach, mordach, czy też przemytach. Choć wiedziałem że takie rzeczy się dzieją wszęzdzie, to tutaj miałem jakieś mieszane uczucie niepewności. Zapach smoły, soli i owoców morza nie zbyt pomagał mi uspokoić umysł. Moje spojrzenia były ukradkowe na wszystko, próbując zlustrować każdy detal otoczenia wyszukując się niebezpieczeńśtwa. Choć był dzień, i widno, to jednak nie czułem się tak rozluźniony jakby mogło się wydawać. Ten efekt pozostał przez spotkanie w urzędzie. W środku tej dzielnicy, a raczej obok niej dalej, ukryła się inna całkowicie odmienna uliczka. Lampiony, dzwięki dobiegające z kawiarń, restauracji i herbaciarń uderzył w twarz a wciąż nie mogłem w to uwierzyć. Stanąłem przez chwilę podziwiająć widok, po czym ruszyłem dalej. Szukając mojego klubu. Lokal ten wydawał się być z wyższych sfer, spojrzałem na swój ubiór, i stwierdziłem że nie jest aż tak bogacko elegancki, lecz jest on na tyle elegancki że nie powinno być problemu. Wszedłem do środka. Zapachy tutaj były inne niż na dworze, gęstrze od aromatu kawy, perfum oraz tytoniu. Powolnie się rozejrzałem, nie chcąc pokazywać że się rozglądam, i ruszyłem pomiędzy stoliki, a większość z nich była zajęta. Zauważyłem drzwi które były nie ruszane, i miało się odczucie że tam jest jakiś... szef, lub ktoś ważny. Czy nasz jegomość jest na tyle ważny aby mieć własny pokój? Czy może to siedziba jakiegoś gangu. Ta druga opcja była najbardziej prawdopodobna. Dosiadłem się do baru, i analizowałem otoczenie, próbując odnaleźć człowieka który mógłby być naszym informatorem.
  • Popiół i Śnieg

    Komentarze
    98
    0 Głosy
    98 Posty
    1k Wyświetlenia
    DhratlachD
    Jak coś jestem bardzo słabo dostępny i tylko z komy co najmniej do niedzieli.
  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2

    Rozgrywka
    87
    4 Głosy
    87 Posty
    2k Wyświetlenia
    PaniczP
    Otiak krążył wśród wojowników jak dżuma, zwalając z nóg i przeciągając na czarną stronę jednym dotknięciem. Był nieprzejednanym żywiołem, który nic sobie nie robił z ludzkich prób zatrzymania. Ostrzeliwali go wszyscy: Seweryn, Eutalo, Bolvar, Varlund. Magiczne pociski ze wszech rodzajów energii, świętej i nieświętej, lepili Morwen, Hazar, Marius i Saskia. Razy spadały na wielorybie cielsko z hukiem, ryjąc krwawe szramy w glutowatej skorupie potwora. Ale ciągle było mu mało. Część uderzeń znosił, jakby spadały nań letnim deszczem, a nie gradem potężnych, metalowych uderzeń. Kilka bełtów odbiło się od wywijających na prawo i lewo macek, zmuszając strzelców do repetowania, gdy zębiska bestii szykowały już zacisk na kolejnej ofierze. Szło powoli, niebezpiecznie powoli, ale krok po kroku, udawało się jednak ukruszyć nieco życia z Otiakowej skały. A to szczęśliwy strzał Seweryna wprost w pysk, a to drażniąca macki magia Utopca. Do tego Saskia, która wymodliła znienacka świelistą smugę, okalającą teraz Pożeracza jasnością, jak scenicznego aktora. Ognista wiązka wyrzucona z dłoni Morwen osmoliła cielsko maszkary, a zbroje okładały ją metodycznie, choć – mimo nieludzkiej siły – nie zawsze skutecznie. Randal czuł jak dłoń pod pawężem mięknie pod uderzeniami stwora i wiedział, że musi się wycofać, albo garda całkiem padnie, a ostatni paladyński opór niegodziwościom tego świata postawi już tylko sama zbroja w przepastnym żołądku otiaka. Rycerz rozpoczął odwrót, korzystając z natarcia sojuszników. Nawet jeśli nie byli skuteczni, mącili w wynaturzonym móżdżku stwora, dając drużynie taktyczną przewagę. Ten zaczynał atakować coraz bardziej w amoku. Rzucił się na powrót w stronę Varlunda, którego próbował dosięgnąć macką, ale sierżant podskoczył jakby robił manewr na skakance. Zbudował sobie łokieć dystansu, by nie dać się dziabnąć zębiskom bestii, ale przed następną macką nie miał już gdzie się schronić i rąbnięty przez biodro, zawył jak raniony kojot i potoczył się bezładnie do tyłu. W oczy żołnierza zajrzała śmierć i każdy widział, że stary wisi już na ostatnim strzępku życia. Kto mógł, rzucił się dołożyć swoją cegiełkę do kaźni otiaka. Cholerstwo musiało wreszcie zginąć nim nie zabierze kogoś ze sobą! Lara odciągnęła ze sobą wyratowanego złodzieja, dalej od zagrożenia i zaraz wróciła, szybko sypiąc proch do wystrzału. Może gdyby strzeliła szybciej powstrzymałaby Pożeracza nim połamał Varlunda? Nie sposób dociec – potwór wciąż tam był, a jego głód nie znał ukojenia. *** Paszcza dalej szczękała nierównymi zębiskami, ziejąc smrodem i głębokim zaprzeczeniem piękna symetrii. W świetlistej glorii otiak wyglądał wyjątkowo plugawie. Bluźnierstwo przeciw naturze postawione na złoty piedestał biło obrzydlistwem po oczach bardziej niż wcześniej. Marius aż ryknął złowrogo, czy to przerażony, czy rozeźlony na stałą, niezmywalną obecność bestii, a za jego słowami popłynęła moc, która wstrząsnęła stworem. Morwen znała ten czar, ale w takim wykonaniu widziała go po raz pierwszy. Plugawy Żart, Wiedźmi Rechot, Paskudny Śmiech Tashy czy – jak kiedyś nazwała go sama autorka – Drażniący Chichot Iggwilv. Magia mąciła ofierze w głowie, zwalając ją z nóg i porywając w chore napady śmiechu, które mogły trwać i trwać. Wielu czarodziejów łączyło zaklęcie ze słowami naturalnego języka, a bardowie upodobali sobie wplatać w nie kpiny i żarty, ale w tak drastycznej formie Morwen dotąd go nie widziała. Cel nie musiał nawet rozumieć języka, ani w ogóle słyszeć słów, a magia i tak robiła swoje, wbijając pojmanego w urok w stan maniakalnego śmiechu i umysłowego bezładu. Chyba, że przezwycięży zaklęcie. Otiak słyszał – bo i ten jego zmysł był mocno rozwinęty i podatny na bodźce – ale nogi pod nim nie drgnęły. Nie było drgawek, tupania, szalonego tańca, ani bezładnych wymachów macek. Bestia sapnęła tylko i zawinęła się tyłem do Mariusa, szykując szarżę na towarzystwo zebrane wokół Hazara. Krasnolud zaśmiał się złowrogo, jakby to on sam wpadł pod Plugawy Rechot, machając samobójczo na stwora, by nacierał. Wojownik wiedział, że bestia zmiecie go z powierzchni ziemi, jednak nie tchórzył. Mimo całej swej burzliwej historii był w końcu krasnoludem. Mavir ulotnił się gdzieś w międzyczasie, a reszta górników bezpiecznie odprowadzała jeńców po schodach, ale sztygar nie stał w walce sam. Szwar, z nietęgą miną, ale kilofem dalej w łapach, stał obok szefa. Saskia, choć nie po drodze było jej z gotowym obijać szabrownikó Hazarem, czarowała dalej, dorzucając świętego ognia do gasnącej wokół otiaka powłoki. Grebo, który zobaczył, że jedno pacnięcie macką i Varlund zejdzie z tego świata, a za nim pójdą krasnolud i kolejni, porzucił ataki z dystansu i rycząc niegorzej niż rury Wielkiego Dechu przy wypluciu mefitów, rzucił się na pożeracza z toporkiem. Lara strzelała z tyłu, strzelał Bolvar, ktoś krzyczał, inny czarował, szczękały kusze, tupały nogi. Zbroje waliły w osaczonego coraz mocniej otiaka niby w mokrą szmatę, a macki bestii zacinały dookoła, łupiąc płytki z podłóg i zginając w kontrze metal żywych pancerzy. Ballo poczuł, że życie Otiaka Pożeracza Dzieci iskrzy się niepewnym żywiołem i potrzebuje popchnięcia. W jedną stronę, albo drugą. Mnich wciągnął głęboko powietrze, świadomy ryzyka. Był większy niż ktokolwiek w okolicy i pewnie silniejszy niż większość. Miał zręczność, jaka przy tej masie była niespotykana, a lata treningów utwardziły jego ciało niby dębowe drewno. I miał świadomość, że frontalny atak na otiaka – jeśli dać bestii szansę skontrować – skończy się dla niego śmiercią, albo ciężkim kalectwem. Ale miał też świadomość pola bitwy. Tego, co dzieje się wokół. Przepływów życia i energii. Widział ruchy kompanów, śledził ich gesty, czytał z nieodczytywalnej fizjonomii otyugha, co dzieje się w jego bryle. Varlund odczołgiwał się na bok, ale nie miał dość czasu. Hazar był osłabiony, zbyt wolny do odskoku. Tarcza też nic by nie dała... Potwór słabł, a jego duch gasł, ale głód w nim ciągle buchał po skraj bytu. Otiak chciał pożerać, co żywe i Ballo musiał zatrzymać go jeszcze ten moment dłużej, nim drużyna i zbroje nie ugaszą w końcu żarłoczności przydeptując bestię do ziemi. Białe Serce uderzył się po udach i z pędem, jakby zjeżdżał na saniach, zwalił się na pożeracza. Ale... Zodalu, czymże była ta bestia? Ballo natarł z uderzeniami pięści, jakie zrąbałyby dębową ławę... A stwór odbił łapy mnicha macką jakby od niechcenia, odklepując je z irytacją, która miała poprzedzić wbicie zapaśnika w ziemię jak kołka. Ale Ballo nie był tu sam. Randal, wcześniej prawie złamany ciężarem uderzenia otiaka, teraz powracał z furią, wkładając w pchnięcie oszczepem całą swoją energię. Rzut miotnął pociskiem i samym paladynem, który aż zakręcił się, ledwo wyłapując równowagę przed upadkiem. Siła zrobiła swoje. Oszczep strzyknął jak chrząstka i pękł na kawałki, ale większa, centralna część ze stalowym grotem wbiła się w bulwiastą wypustkę na łbie otiaka, zrywając osłonę z łusek i zaskorupiałego brudu. Tam, gdzie nie zadziałał czar, tam potężne uderzenie zgięło nogi potwora i wraz słoniowe kulasy popędziły bezładnie naprzód. Ballo odczuł ten moment. Przecięta nić życia puściła z jękiem, a potwór potoczył się jeszcze przez chwilę, grożąc zmiażdżeniem wszystkich po drodze i upadł, powoli tężejąc. Macki pełzały jeszcze przez chwilę wokół, niby puszczone samopas, ale w końcu i one ucichły. Ogień z naftowej bańki dogasał, a dźwięki Ścieżki na powrót schodziły z rejestrów walki i rozpaczy niżej. Nieco niżej. Na bliższy codzienności awanturników poziom napięcia i zagrożenia. [image: 6381191-1e1f05f6-86d9-11f1-9039-5a9009d57bc5]
  • Nowości z branżowych rynków

    Dyskusje RPG
    9
    0 Głosy
    9 Posty
    72 Wyświetlenia
    JohnyTRSJ
    Aaa.... czyli to jest podręcznik do edycji 4.5? [image: a055.gif]
  • [A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia

    Rozgrywka
    93
    2 Głosy
    93 Posty
    2k Wyświetlenia
    slann22S
    Taco! Diana przeglądała się kaktusem w zamyśleniu a potem odpowiedziała Ariannie. *- Twój brat jest w porządku, tylko opowiadał o tym, że twój szwagier jest podejrzany normalny. Ja też się nie znam, ale to chyba nie jest jakiś wielki problem…Chyba będziemy musieli porozmawiać we troje z Deanem… - * Diana zastanawiała się Jak pewne sprawy wyjaśnić… Kimkolwiek była Ari dla Deana… Side-Quest - O nie! Ja się nie piszę na to! I tak wam wystarczająco wiele problemów na głowie! Przywitanie z całą rodziną. Diana machnęła ręką i wyjaśniła. - Raczej nie, tutaj czeka na nas ważne zadanie Bea… Takie co twój brat zlecił! - Potem popatrzyłam na mężczyznę po matce i położyłabym dłoń na ramieniu i powiedziała. *- Barry, Pamiętaj aby myśleć pozytywnie i zawsze patrzeć na jaśniejszą stronę życia!-!
  • [matsy] Syreni Śpiew Neonów - baza danych

    Materiały
    5
    1 Głosy
    5 Posty
    145 Wyświetlenia
    KetharianK
    [image: IMG-1781.jpg] @grek mi o czymś przypomniał w jednej z PW, mianowicie o bieżącej powtórce z metropolitalnych gangów. W Little China, gdzie mieszkacie oraz w sąsiednim Kabuki i położonym bardziej na południe Japantown rządzą niepodzielnie Tygers Claws. To amerykańska yakuza, bardzo bogata, kierująca się brutalnym kodeksem honorowym i czerpiąca zyski z prostytucji, narkotyków, hazardu, handlu ludźmi i ludzkimi organami, nielegalną cybernetyką i softem, zwłaszcza braindansami. Na północ od Little China i Kabuki rozciąga się przemysłowe Northside, tutaj prym wiodą cyberpsychopaci z Maelstromu uzupełniani o pomniejsze gangi w rodzaju Brzytwiarzy, Kosiarzy czy Szczurów; wszyscy bez wyjątku to psychole żerujący na słabych i bezbronnych, chętnie wdający się w wojny pomiędzy sobą bądź Tygersami. Latynoski dystrykt Heywood, położony na południe od ścisłego centrum NC, kontrolowany jest przez Valentinos, Tren de Agua, Chupacabras i kilka innych mniejszych gangów utrzymujących w miarę stabilny pokój z sąsiadującymi od północy i wschodu Tygersami, ale toczących regularne wojny z gangami Santo Domingo, przede wszystkim z ponadprzeciętnie zmilitaryzowanym 6th Street. Latynoskie gangi czerpią zyski z handlu narkotykami i ludźmi, kontrabandy, haraczu, porwań i zabójstw na zlecenie, w mniejszym stopniu z prostytucji czy wyłudzeń. W przeciwieństwie do yakuzy czy całkowicie zdegenerowanych cyberboosterów z Northside, gangi latynoskie mogą uchodzić czasami za gangi strażnicze, dbające o dobrostan lokalnej populacji (zwłaszcza Valentinos). Santo Domingo to południowa część metropolii, gdzie nie ma prawie żadnych wieżowców, gdzie ciągną się w zamian całe mile tanich osiedli robotniczych albo kwartały korporacyjnych magazynów. To strefa wielkiego ubóstwa i wyjątkowego braku perspektyw na przyszłość dla mieszkańców i dlatego 6th Street oraz powiązane z nimi gangi południowego NC nie mają dużego problemu z rekrutowaniem nowych członków w tym rejonie. 6th Street to gang paramilitarny założony po Wojnie Unifikacyjnej przez pozostawionych samym sobie weteranów tamtego konfliktu. Z biegiem czasu organizacja przeistoczyła się w gang kryminalny, skoncentrowany przede wszystkim na przemycie i handlu bronią, medykamentami, cybernetyką oraz dobrami luksusowymi, w mniejszym stopniu na płatnej protekcji czy wyłudzeniach. 6th Street ściśle współpracuje z klanami nomadów parającymi się przemytem, obecnie zaś napiera na Heywood w ramach ekspansji na terytoria latynoskie. Na zachód od głównej części NC mamy upadłą dzielnicę Pacifica, odłączoną administracyjnie od Night City w celu poprawienia statystyk policyjnych, ale faktycznie będącą częścią metropolii. Tutaj prym wiodą Voodoo Boyz, owiany złą sławą enigmatyczny haitański gang specjalizujący się w sieciowaniu i czerpiący ogromne zyski z przestępstw internetowych. Pomiędzy Pacificą i Santo Domingo znajdują się ruiny gigantycznego stadionu oraz przylegającej do niego dzielnicy, które nazywają się obecnie Dogtown i które są strefą eksterytorialną NC kontrolowaną przez separatystów z Barghestu, rządzących w zmilitaryzowanej enklawie zaopatrywanej przez zrzuty z dronów NUSA. Są też części miasta względnie wolne od gangów, przede wszystkim ścisłe centrum, gdzie jest gęsto od policji korporacyjnej; luksusowe osiedla dla elit w North Oak; strefa przemysłowa Arasaki w Northside czy skrzętnie strzeżony kosmoport. Powyższa prezentacja nie wyczerpuje listy gangów Night City, a jedynie przybliża Wam / przypomina te najistotniejsze z punktu widzenia bieżącej fabuły. Na samej górze posta ilustracja Valentinos w miejscu zbiórki przed jakąś grubszą akcją, pochodząca z karty do karcianego Cyberpunka, który zebrał w tegorocznym Kickstarterze ponad 28 milionów dolarów.
  • Popiół i Śnieg

    Rozgrywka
    50
    4 Głosy
    50 Posty
    1k Wyświetlenia
    DhratlachD
    Kraus miał proste zadanie. Pilnować, więc pilnował... ale pilnować na sucho nie wypadało... Chodził więc sprawdzał, upewniał się i jakoś tak zawędrował w okolice szynkwasu... a tam? Skarb. Pieprzony cholerny skarb obiecujący słodką beztroskę... Uśmiechnął się łagodnie. Prawda prawdą ciężki wybór... Chciwa strona jego natury mówiła zajumać i sprzedać, ale z drugiej strony? Wiedział, że było to dobre, a okazja napić się czegoś takiego szybko się nie nadarzy... Dumał więc i w ten, błysk. Oko powędrowało w stronę sali głównej... Parę kroków od niego... Kiedy podniósł przedmiot poczuł jakby jego dusza miała zamiar wyrwać się z jego ciała razem z krwią. Znał ten symbol, aż nadto dobrze.... Pan Krwi i Czaszek... Z trudem przełknął ślinę. To nie wróżyło nic, a nic dobrego. W innych okolicznościach? Znaleźliby kupca... który dałby sporo złota... lecz teraz? Teraz wiedział jedno, jeśli tu były Krwawe sługi to mieli przerąbane. Khornici to byli jedyni słudzy Chaosu z którymi nie było najmniejszych szans na dogadanie się i wyłganie przed kłopotami... Była tylko jedna opcja tego co należało zrobić. Jedna jedyna ze wszystkich zdająca się być słuszną. Włożył pierścień głęboko w kieszeń i ruszył na zewnątrz. Potrzebował przekazać wieści Sneiderowi...
  • [Monster of Week] Kraina zmierzchu

    Rozgrywka
    105
    1 Głosy
    105 Posty
    1k Wyświetlenia
    KaworuK
    Misja - Kochana, to JEST, o ile się orientuję, proszek zwiększający moc magiczną. ALE, jeśli go zażyjesz, możesz umrzeć jak ten człowiek z niebios, co nam spadł. PROSZĘ, ZOSTAW TO W SPOKOJU I DAJ HONORACIE DO ANALIZY - prawie wykrzyknął, bojąc się, że Zosia zrobi coś głupiego i umrze. Dziwne dziecko - Dobra, idę do tej całej kobiety sprawdzić, co się dzieje. Seba zostań tu i przypilnuj tej dziewczynki, boję się ją zostawić samą - pwoiedział, po czym ruszył w stronę kobiety, która dokuczała dziewczynce.
  • Kultyści - Lato 2519 - komenty

    Komentarze
    41
    1 Głosy
    41 Posty
    676 Wyświetlenia
    Pipboy79P
    @santorine i @zell To, żebyście nie stali bezczynnie cały tydzień to napisałem Wam po scence. Są w doc. Egon ma w sumie ciąg dalszy wydarzęń z brzegu czyli powrót szalupą na "Jutrzenkę" i burzę mózgów jak ugrać to wydarzenie. Heinrich ma wizytę z Tobiasem na Akademii, przechadzkę turystyczną przez nią i na koniec wizytę w "garderbie" modelek gdzie spotykają Łasicę.
  • Zakrwawiony pergamin

    Komentarze
    6
    0 Głosy
    6 Posty
    116 Wyświetlenia
    ZellZ
    Jestem już wolna, mogę pisać. ^^