Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje inne
  3. Rozgrywka
  4. [Horror] Gruzy przeszłości
Gruzy przeszłości
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Szarzyzna
Mistrz Gry
Pan ElfP
Pan Elf jako
Alicja Filipowicz
CaiC
Cai jako
Mikołaj Pogorzelski
Arthur FleckA
Arthur Fleck jako
Krzysztof Komeda
BrilchanB
Brilchan jako
Adam Chlebowski
NamiN
Nami jako
Paulina Kwiatkowska

[Horror] Gruzy przeszłości

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
horrorwłasnystranger thingsnastolatkowie
102 Posty 8 Uczestników 2.4k Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • Arthur FleckA Niedostępny
    Arthur FleckA Niedostępny
    Arthur Fleck jako Krzysztof Komeda
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #101

    text alternatywny

    Krzysztof Komeda

    — O co chodzi, tatuaż ci się paprze?

    — Tatuaż? Nie. Wczoraj ledwo mogłem chodzić, ale dzisiaj jest okey. Chyba. Ja w innej sprawie.

    Krzysiek klapnął przy stole, na którym sąsiad prowadził sesje do Kryształów Czasu. Marek zapalił papierosa i rozsiadł się na swoim wysłużonym fotelu Mistrza Gry.

    — To nawijaj.

    — Kurcze, nawet nie wiem od czego zacząć.

    — Najlepiej od początku młody.

    text alternatywny

    Krzysiek nie był pewien gdzie zaczyna się początek opowieści. Od szkolnej wycieczki do zamku, od imprezy w Miami, czy może porannej mszy? Postanowił, że zacznie od szkolnego apelu, na którym pojawił się miejscowy komendant.

    — Powiedział, że w nocy porwali Asię, moją koleżankę z klasy. A jej mamę pobili i leży teraz w szpitalu w Legnicy.

    Koza zamarł z dymem w płucach i pochylił się w fotelu w stronę młodszego kolegi.

    — O kurwa. Kogoś porwali? Tutaj, u nas, w Sokołowie?

    Chłopak skinął głową.

    — Mów dalej.

    — Tak się składa, że wczoraj byłem z tą Asią w Miami. Jej przyjaciółka, Paulina przez cały wieczór robiła zdjęcia. Chce je wywołać u typa ze starszej klasy. Obiecałem się dorzucić na odbitki, tylko nie mam z czego. Może ty mnie poratujesz jakimś groszem?

    Krzysiek popatrzył na sąsiada bez większych nadziei. Marek z definicji był biedakiem. W Sokołowie nikt nie chciał dać mu roboty, a już na pewno nie po tym jak Kozie przyklepano żółte papiery. Żeby się wywinąć od kamaszy, Marek podczas komisji wojskowej bezczelnie udawał wariata a jego występ przed lekarzami obrósł legendą, która żyła własnym życiem. Komeda słyszał różne wersje wydarzeń, każda równie szokująca i trudna do uwierzenia. Sam Koza nigdy nie potwierdził, która jest prawdziwa.

    — A stara?

    — Od matki brać nie chcę, bo zaraz się zaczną pytania. Jak się dowie, że po szkole bujam się z dziewczynami to mnie już z domu nie wypuści.

    Marek wstał z fotela. Wywrócił kieszenie na drugą stronę. Wyleciała z nich tylko zapalniczka i strzępek bibułki.

    — Pomógłbym młody, ale sam widzisz, że jestem pod kreską. Wszystko w tym miesiącu poszło na nowe kostki i kasety.

    Krzysiek pokiwał głową i już godził się z porażką, kiedy sąsiad nagle coś sobie przypomniał. Otworzył jedną z szufladek w stole i wyciągnął zmięty banknot. Chłopak przez pół sekundy poczuł ulgę i wdzięczność, zanim dotarło do niego, że z papieru o nominale 100 000 złotych patrzy na niego Moniuszko. Ten sam papier wujek Andrzej z Jeleniej Góry wciskał mu ostatnio do ręki „na lody’.

    — Spokojnie, to legalny hajs — rzucił Marek, widząc jego minę. — Fotograf se wymieni w banku i będzie miał dychę.

    Krzysiek popatrzył na banknot i oczami wyobraźni zobaczył, jak podaje go dziewczynom, a one patrzą na niego z politowaniem i wybuchają śmiechem. Ale pusta ręka wyglądałaby jeszcze gorzej. Wziął, podziękował i wcisnął zwitek do kieszeni. Nie ruszył się jednak z miejsca. Dopiero po chwili Koza zauważył jego wyraz twarzy i uniósł brew. Ministrant przełknął ślinę i spytał.

    — Mogę ci zadać jedno pytanie Marek?

    — Od razu mówię, to nie ja narobiłem na wycieraczkę przed drzwiami Chlebowskiego. Kto twierdzi inaczej, po prostu pierdoli głupoty. Nie lubię psów, ale to nie w moim stylu.

    Krzysiek zamrugał. Nie miał pojęcia o jakiej wycieraczce mówi jego sąsiad.

    — Ja nie o tym. Wierzysz w rzeczy, których nie da się wytłumaczyć?

    — W sensie fizyka kwantowa? Teorie strun?

    Chłopak pokręcił głową.

    — Chodzi mi raczej o duchy, czary, albo…zombie. Wierzysz w takie rzeczy?

    Marek usiadł z powrotem w fotelu. Dmuchnął mu dymem prosto w twarz a potem uśmiechnął krzywo.

    — Bardziej niż w moje sto baniek od Wałęsy. A czemu pytasz?

    Krzysiek zaczął mówić. Mówił szybko, bo bał się, że za chwilę straci odwagę i urwie w połowie. Opowiedział o habicie siostry Faustyny i matematyczce. O Paulinie lewitującej na apelu i jej wizjach na podjeździe przed domem Asi. O Mikołaju i jego teoriach. Cały czas czekał, aż Marek parsknie śmiechem albo puknie się w czoło, ale sąsiad tylko słuchał. Gdy Krzysiek doszedł do końca, Koza znów zaciągnął się szlugiem a cisza w piwnicy ciągnęła się niemiłosiernie.

    — Czyli twierdzisz — zaczął ostrożnie Mistrz Gry z Sokołowa — że potrafisz podrzeć komuś ciuchy, samą myślą, bez dotykania. A twoja koleżanka lewituje i widzi rzeczy, które już się wydarzyły.

    — Wiedziałem, że mi nie uwierzysz.

    — Tego nie powiedziałem. Po prostu zaskoczyłeś mnie dzieciaku.

    Marek pochylił się w swoim wysłużonym fotelu, w którym poprowadził dziesiątki niezapomnianych kompanii.

    — Pokaż mi. Zrób coś, cokolwiek. Podrzyj mi tę bibułkę, przesuń kostkę, obojętnie. Muszę to zobaczyć.

    Krzysiek zawahał się i przygryzł wargę. Chętnie by zaimponował starszemu koledze, ale sama myśl o naciskaniu na ten niewidzialny mięsień w czaszce sprawiła, że robiło mu się niedobrze.

    — Wolałbym nie. Pod domem Asi próbowałem i nie wyszło, tylko się spociłem. A Mikołajowi poleciała wcześniej krew z nosa. Boję się, że jak przesadzę, strzeli mi jakaś żyłka i zostanę warzywem.

    — Rozsądnie. — Marek skinął głową i już nie naciskał. — Sam bym nie rzucał zaklęć, gdybym wiedział, że moja postać zaraz zginie.

    — Masz jakąś teorię skąd się to w ogóle wzięło? — spytał chłopak — Bo ja już nie wiem czy jestem opętany, czy zwyczajnie oszalałem.

    Marek długo nie odpowiadał. W końcu podrapał się po karku.

    — Diabeł by cię tak tanio nie kupił, dzieciaku. Teorii nie mam, ale jedno ci powiem z doświadczenia. W żadnym systemie magia nie jest za darmo. Zawsze czymś płacisz.

    Krzysiek przypomniał sobie Paulinę trzęsącą się pod tujami i nie mógł odmówić mężczyźnie racji.

    — Weź takie Kryształy Czasu. Tam mag, żeby rzucić porządne zaklęcie, czerpie z własnej Żywotności. Jak poszarżuje pada na pysk, mdleje, czasem umiera z wyczerpania. A w Warhammerze jest jeszcze weselej, bo każda zabawa z magią to otwieranie furtki dla Chaosu.

    Marek strzepnął popiół prosto na blat, nie celując nawet w przepełnioną popielniczkę.

    — Lewitacja, telekineza, jasnowidzenie — wyliczał sąsiad na palcach ręki — To są efekty z wyższych poziomów. Dla postaci, które dostają potężny czar już na starcie, Mistrz Gry szykuje zawsze coś kurewsko paskudnego.

    Krzysiek przełknął ślinę.

    — A kto jest Mistrzem Gry?

    Koza spojrzał na niego poważniej niż zwykle.

    — No właśnie… Tego nie wiemy. Dlatego nie szarżuj. Nie odkrywaj wszystkich kart naraz. Jak masz moc, to fajnie, ale najgłupsze, co możesz teraz zrobić, to rozpowiadać o tym na lewo i prawo. Zwłaszcza, że ktoś porywa ludzi.

    To akurat Krzysiek zrozumiał aż za dobrze, bo Mikołaj ostrzegał go dokładnie o tym samym.
    Mimo że Marek nie rozwiązał żadnej z jego zagadek, poczuł się lżejszy, jakby ktoś zdjął mu z pleców worek wypchany cegłami. Sąsiad wysłuchał go bez kpin, głupawych uśmieszków czy straszenia egzorcyzmami. Traktował go jak równego sobie. Komeda podniósł się z krzesła i posłał sąsiadowi pełne wdzięczności spojrzenie.

    — Okey, chyba wszystko jasne. Dzięki Marek.

    — Uważaj na siebie, młody. W razie problemów, wiesz gdzie mnie szukać

    Chłopak kiwnął głową, pchnął drzwi piwnicy i ruszył naokoło, żeby przypadkiem nie mignąć matce w oknie.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    4
    • JohnyTRSJ Niedostępny
      JohnyTRSJ Niedostępny
      JohnyTRS jako Szarzyzna
      Mecenas
      napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
      #102

      MG-Awatar100.jpg

      Szarzyzna


      Sokołów Śląski, godzina 17:00, TVP 1

      Wtorek 2 września, Maciej Orłoś witam w Teleexpressie (...)
      - Porwanie nastolatki w Sokołowie Śląskim na Dolnym Śląsku. W nocy z pierwszego na drugi września doszło do napadu i porwania dziewczynki z samochodu jej rodziców. Zaatakowana matka nastolatki odniosła obrażenia i obecnie przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określili jako stabilny i nie zagrażający życiu (...)

      Nagranie z Sokołowa, reporter TVP stoi przed komendą policji wraz z komendantem Janem Chlebowskim (wyświetlone na pasku):
      - Do zdarzenia doszło pod domem poszkodowanej.
      - Co widzieli świadkowie?
      - Zeznania świadków nie naprowadziły nas na porywaczy.
      - Wiadomo kto stoi za porwaniem? Czy porywacze zażądali okupu.
      - Policja monitoruje sytuacją, jak dotąd nie zażądano okupu, co do tożsamości sprawców jest prowadzone śledztwo.
      - Czy będą kolejne porwania?
      - Niczego nie mogę wykluczyć, ale obraz grasujących psychopatów jak na zachodzie jest mocno przesadzony i zdaniem policji mija się z prawdą.
      - Dziękuję za rozmowę. Wraz z policją z Sokołowa Śląskiego sprawę prowadzą przydzieleni funkcjonariusze śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji.
      (...)

      O ile porwanie nie było znane wszystkim mieszkańcom Sokołowa, to teraz już na pewno było. Jutro będzie o tym w gazetach: Wyborczej, Legnickiej, Wrocławskiej, Nowinach Jeleniogórskich jak i innych regionalnych i krajowych.

      Sokołów Śląski, godzina 18:00

      Nie zwrócili na to uwagi wcześniej, to jednak teraz nie sposób było tego przeoczyć, że Kuba mieszkał na drugim brzegu rzeki, po tej samej stronie co zamek, ale nie przy samym zamku. Stojąc przed jego domem (zaniedbana trzykondygnacyjna poniemiecka kamienica z odpadającym tynkiem) widać było dach zamku przebijający się nad drzewami.

      Na śmierdzącą klatkę schodową weszli bez problemu, drzwi były otwarte, zapukali do właściwych drzwi mieszkania (przycisk dzwonka wyglądał tak, jakby chciał ich porazić prądem). Otworzyła im kobieta, pewnie matka Kuby:
      - Tak?
      - Dzień dobry, my do Kuby.
      - Kuba jest nadal w swojej szopie na podwórzu, trzecia od lewej, to ta obita papą.
      - Dziękujemy - i wszyscy ruszyli schodami na dół, na podwórze, nie różniące się wiele od innych podwórzy w miasteczku.
      Szopa stała w rzędzie innych szop, garaży i altanek, mniej lub bardziej prowizorycznych. Znalezienie właściwej nie było problemem. Drzwi były zamknięte, nie było okien, ale stalowy płaskownik mający dodatkowo zabezpieczać drzwi przed włamaniem był opuszczony i nie było na nim kłódki. Zapukali, tym razem mocniej.
      - Kuba! To my!
      Chłopak z trzeciej klasy otworzył drzwi.
      - Mówiłem że lepiej o dziewiętnastej, odbitki jeszcze schną. macie pieniądze?

      Zapłacili, Krzysztof nie odważył się wcisnąć starego banknotu, na szczęście nie był potrzebny. Kuba od razu oddał Paulinie aparat i prosił żeby jeszcze poczekać. W jego szopie paliła się normalna żarówka, mogli zobaczyć stoły (zbieranina różnych), na nim plastikowe kuwety, butelki z chemikaliami i urządzenie wyglądające dla niektórych jak część od szpitalnego rentgena. Albo coś z bazaru, co ktoś przywiózł z byłego Związku Sowieckiego. Co bardziej uważni widzieli pod sufitem jeszcze jedną, czerwoną żarówkę, co już bardziej odpowiadało wyobrażeniom ciemni fotograficznej skąpanej w czerwonym świetle.

      Nie musieli czekać długo, już po kilku minutach (Mikołaj wykorzystał ten czas żeby drzeć łacha z Poganina, oczywiście odchodząc kilka metrów dalej, żeby reszta nie słyszała). Kuba dał im zdjęcia w prowizorycznej kopercie ze zwykłej kartki. Były tam i odbitki, jak i pocięte na krótsze odcinki negatywy.
      - A tak w ogóle niezły efekt uzyskałaś, bo to nie jest feler aparatu - powiedział Kuba do Pauliny, dając jej zdjęcia, ale po chwili się spłoszył - ale oczywiście nie musisz się swoim sposobem dzielić.

      Po chwili zdjęcia zaczęły krążyć z rąk do rąk. Kuba (Renata mówiła, że jest trochę dziwny) na spokojnie zamknął swoje królestwo i zostawił ich samych. Zdjęcia były intrygujące i niepokojące. Nie znaleźli tam nikogo, kto by wyglądał na porywacza albo się interesował Asią. Nawet te dresy, co zaczepiły Adama a załapały się na jedno, lekko rozmazane ujęcie, nie byli ciekawi. Wyglądali normalnie i skupiali się na bramkarzu i na Adamie.

      Problemem była sama Asia. Na zdjęciach nie była normalna. Była w negatywie. Ale jej ubrania wyglądały normalnie. Przejrzeli też pod zachodzące słońce negatywy. Tam, zgodnie z logiką, wszystko było negatywem. Oprócz Asi, która to tam wyglądała tak, jak wyglądać powinna na normalnym zdjęciu.

      text alternatywny

      Do tego Paulina, Krzysztof i Mikołaj (załapał się na kilka zdjęć) mieli wokół siebie dziwną poświatę. W sumie mogli się czegoś dziwnego spodziewać. Ale nie to była tutaj ważne. Taką samą poświatę miał wokół siebie Adam. Oraz Alicja. Inne osoby na zdjęciach wyglądały zwyczajnie, łącznie z Kasią, Magdą i kilkoma innymi osobami z klasy, które też tam były.

      Alicja dosłownie czuła wzrok reszty na sobie.


      EDIT: grafika powstała we współpracy z @nami

      178.255.46.143
      Pan Psuj
      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3

      Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

      Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

      Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

      Zarejestruj się Zaloguj się
      Odpowiedz
      • Odpowiedz, zakładając nowy temat
      Zaloguj się, aby odpowiedzieć
      • Najpierw najstarsze
      • Najpierw najnowsze
      • Najwięcej głosów


      • Zaloguj się

      • Nie masz konta? Zarejestruj się

      • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
      Powered by NodeBB Contributors
      • Pierwszy post
        Ostatni post
      0
      • Kategorie
      • Ostatnie
      • Tagi
      • Popularne
      • Świat
      • Użytkownicy
      • Grupy
      • Strona startowa