Gladin
Posty
-
Epitafium lastinn czyli atykuł o historii -
Epitafium lastinn czyli atykuł o historiiPytanie: Jak długo trwała Twoja najbardziej rozbudowana sesja PBF i jaka była jej dynamika?
Nie wiem czy to ma znaczenie, bo każdy może odpowiedzieć tak, jak rozumie to pytanie. Gdyby jednak miało znaczenie, możesz chcieć nieco je zmodyfikować. Bo czy pytasz o prowadzone sesje? Czy ogólnie prowadzone/grane? Czy pod pojęciem rozbudowana masz na myśli długa? O największej ilości graczy? Skomplikowana?
-
Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeedNoiseFeed HiFi, Leon Arville Leon Arville „Śpisz? Ciągle mogę na ciebie liczyć?” HiFi No chyba HiFi Stary, cały wieczór zasuwam, żeby jakoś kasę na transakcję uzbierać HiFi Siedzę teraz i dłubię HiFi Na 3 strzelby powinno się udać HiFi Gdyby trzeba było zebrać 5szt i 5 smartgogli... HiFi Też chyba dam radę HiFi Jutro będę wiedział coś więcej HiFi A co do tego drugiego... HiFi Jak chcesz coś obgadać, to jestem sam na chacie HiFi Reszta wybyła, nie wiem, o której wrócą HiFi Ja jeszcze chwilę będę pracował HiFi Jak wolisz osobiście, to adres znasz -
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]NoiseFeed HiFi, Leon Arville Leon Arville „Śpisz? Ciągle mogę na ciebie liczyć?” HiFi No chyba HiFi Stary, cały wieczór zasuwam, żeby jakoś kasę na transakcję uzbierać HiFi Siedzę teraz i dłubię HiFi Na 3 strzelby powinno się udać HiFi Gdyby trzeba było zebrać 5szt i 5 smartgogli... HiFi Też chyba dam radę HiFi Jutro będę wiedział coś więcej HiFi A co do tego drugiego... HiFi Jak chcesz coś obgadać, to jestem sam na chacie HiFi Reszta wybyła, nie wiem, o której wrócą HiFi Ja jeszcze chwilę będę pracował HiFi Jak wolisz osobiście, to adres znasz -
GurpshammerOd sesji @Ketharian'a na LI w czwartej edycji warhammera, czyli od jakiegoś roku, oświeciło mnie, że czwarta edycja jest zła.
Co ciekawe, grałem wcześniej na czwartej edycji. Niedużo, bo niedużo, niedokończoną kampanię na discordzie (jakieś 5-6 sesji) oraz chwilę PBFa na LI. Wtedy nie miałem problemu z czwartą edycją, bo generalnie nie przejmowałem się mechaniką.
Ale nie o tym ten wątek. Powyższe pchnęło mnie do zapoznania się z podręcznikiem do Gurpshammera. O tej odmianie młotka słyszałem dawno, nawet miałem już pobrane materiały, które sobie leżały na dysku. Ale zainteresowanie graczy było na tyle niewielkie, że temat drzemał.
Teraz jednak jestem już po lekturze. I co mogę powiedzieć?
Gurpshammer 2.0 jest fanowskim darmowym dodatkiem. Abyście go nie musieli szukać po sieci, udostępniam wam łącze. Gurpshammer 2.0 jest przygotowany dla GURPS 4ed.
Na początek... bardzo fajnie zaczęło mi się czytać. Widzę, że podręcznik jest czymś pomiędzy pierwszą a drugą edycją, chociaż szata graficzna oparta jest na pierwszej. Ale też zostało tam wiele rzeczy fanowskich z okresu, gdy oficjalnych materiałów jeszcze było mało.
Podręcznik nie jest pozbawiony błędów edytorskich. Jest ich całkiem sporo, jak chociażby użycie bostonian zamiast bretonian czy błędne określenie położenia Kislevu na północnym-zachodzie zamiast północnym-wschodzie. Są to jednak błędy jednorazowe, których nie wyłapała korekta. Bardziej mnie bolało nazywanie stolicy krasnoludów jako Caraz-a-Carac (a nie Karaz-a-Karak) w początkowej części podręcznika.
Świat młotka jest też nieco inny. Mam ogólne wrażenie, że praktycznie wszystkie twierdze krasnoludzkie w ten czy w inny sposób upadły, a trzymają się jedynie odizolowane małe punkty oporu.
Halflingi też wydają mi się bardziej tolkienowskimi hobbitami, niż młotkowymi cwaniakami. Ale może już za dużo zapomniałem z pierwszej edycji i nie pamiętam, jak to było na początku.
Tak jak wspomniałem, fajnie mi się czytało podręcznik. Zaczyna się od krótkiej historii świata, która mimo to zawiera najważniejsze szczegóły, od Slannów, przez Nekeharę, aż po Karla Franza.
Potem następuje opis świata. I mimo, że nie jest on rozbudowany, to jednak podręcznik opisuje krainy i miasta Starego Świata: Estalię, Tilę, Kislev, Bretonię, Jałowe Krainy, Księstwa Graniczne, Złe ziemie. Wspominając o tym jak wyglądają poszczególni mieszkańcy, co jest źródłem ich dochodów, jak podchodzą do zagrożeń chaosu itd.
W sekcji tworzenia postaci ludzkich będą wzmiankowani ludzie z Albionu, Kurgani, Hungowie, Kataj, Nippon, Arabia... są to na ogół różnice kosmetyczne ale miło, gdy podręcznik, który raptem ma 150 stron (a więc połowę tego co podstawka do 4ed) wspomina o tych krainach i miejscach.
Na trzech stronach (42-44) znajdziemy też opis zakonów rycerskich, których wymieniono 14. Bardzo wygodne, że nie trzeba szukać informacji podstawowych po 14-tu podręcznikach (kamyczek do ogródka 4. edycji).
W dalszej części zaczynam odnosić wrażenie, że starano się dokończyć pisanie trochę na skróty, często robiąc kopiuj/wklej.
Generalnie, jeżeli ktoś chciałbym sam się pobawić nad próbami tworzenia postaci do GURPSa, to w zupełności wystarczy mu kilka ostatnich stron, gdzie są opisane konwersje z 1ed i 2ed na GURPSa, oraz może sekcja tworzenia postaci od strony 36. Całą resztę podręcznika można sobie odpuścić. Nadmienię, że GURPS ma darmową wersję Lite ze zbiorem podstawowych zasad.
Obecnie wgryza się w temat i mam plan, aby bo wakacjach wrócić z rekrutacją do kontynuacji sesji w Khazid Aldum.
Liczę na to, że mechanika GURPSa rozwiąże wiele problemów, z którymi się borykałem w poprzednich sesjach. M.in. problem z połączeniem bohaterów krasnoludzkich z ludzkimi (kolosalne dysproporcje w ekwipunku startowym). Jeżeli planowana rekrutacja dojdzie do skutku, to sesja będzie otwarta na ludzkich i niziołkowych bohaterów, mam też plan jak ich dołączyć.
Wydaje mi się, że mechanika GURPSa rozwiąże wiele bolączek 4ed, jak zakres stosowania wiedzy czy rzemiosła, zbyt szerokie zakresy... np. umiejętność inżyniera w gurpsie służy do projektowania, ale można ją też wykorzystać jako bazę (z modyfikatorem -4) do tworzenia rzeczy. I vice versa. Do tego inżynieria i odpowiednie rzemiosło dzielą się na zakresy. Np. osobna umiejętność jest do artylerii, osobna do mechanizmów, osobna do górnictwa, osobna do małych broni palnych itd. itp.
Oprócz tego, inżynier mający umiejętność np. inżynieria (broń palna) może też wykonywać wszystkie inne prace inżynierskie z ujemnym modyfikatorem -4. Czyli inżynier może robić szeroki zakres rzeczy nawet, jeżeli się w nich nie specjalizuje. Ale oczywiście nie będzie w nich tak dobry, jak specjalista.
Gracze też (na 4ed) często chcieli mieć umiejętności wykraczające poza standardowy schemat rozwoju. W Gurpsie to nie problem. Można zbudować sobie własną postać wedle własnego uznania. Może to być krasnolud specjalizujący się w łuku, potrafiący się wspinać, tropić i kamuflować. Może to być ludzki inżynier, który korzysta z broni palnej (w 4ed ludzki inżynier niby miał umiejętności, by z niej korzystać, tylko autorzy jakoś nie wyposażyli go w odpowiedni sprzęt).
Zabieram się do pracy, czytam, robię notatki, rozgryzam system. W tym wątku będę wrzucał moje przemyślenia, a zainteresowanych dyskusją na temat mechaniki Gurpshammera, zapraszam do używania go w tym celu.
Nauczony doświadczeniem spiszę sobie rzeczy w mój własny podręcznik. Poniżej pierwszy projekt okładki dla mojego Gladinhammera(GURPS) przygotowany przez AI.
-
AI w językowej służbie MGEtykietkę AI do szablonu rekrutacji (tam gdzie są informacje o Google doc itd.) dodam.
Zapewne to na chwilę obecną najlepsze rozwiązanie.
Aby MG napisał, jak podchodzi do AI.
Np. zgadzam/nie zgadzam się na grafikę AI.
Np. używam AI w procesie twórczym: nigdy / rzadko (raz na 10 wpisów) / czasami (do 1/3 wpisów) / często (powyżej 1/3 wpisów).
Np. używam AI do korekty i formatowania wpisów.Kto nie będzie chciał, skasuje to z szablonu i już. Kto będzie chciał, napisze.
Zgłaszający się gracz podejmie decyzję, czy mu to pasuje czy nie. -
AI w językowej służbie MGAnalogię z samochodem można rozszerzyć. Kalkulator sprawił, że rzadziej liczymy w głowie. Smartfon, że nie pamiętamy numerów. GPS, że gorzej orientujemy się w terenie.
Napisałeś dużo bardzo trafnych rzeczy. GPS jest takim dla mnie flagowym. Często powtarzam dzieciom, że dawniej, gdy nie było nawigacji i miałem tylko mapy papierowe, potrafiłem przejechać samochodem całą Polskę z punktu A do B korzystając tylko z przygotowanych wcześniej w głowie planów i sprawdzając w trasie od czasu do czasu mapę. A potem potrafiłem wrócić tą samą trasą już bez żadnego wspomagania. Po jednokrotnym przejechaniu trasy znałem już jej miejsca charakterystyczne, budynki, skrzyżowania, gdzie należy zmienić kierunek jazdy.
Dziś mogę trasę przejechać 10 razy z użyciem GPSa, a gdy go zabraknie, będę miał problem. Straszna sprawa. Zgadzam się na nią, bo unikam korków, nie ładuję się w zamknięte autostrady czy S-ki. Bo w mieście nie muszę kombinować z mapą na kolanach i szukaniem skrzyżowań. Robię to świadomie, coś za coś.
Ale...Jedziemy samochodem, ale potem biegamy na bieżni.
Tutaj już się nie zgodzę. Samochodem owszem, jeździjmy, gdy trzeba pokonać długie dystanse. Gdy trzeba coś przewieźć, kogoś zawieźć, gdy zła pogoda.
Ale właśnie to, że wsiadamy w niego by oszczędzić od 0 do 5 minut względem ruchu pieszo czy rowerem, a potem idziemy na bieżnię jest tym ruchem w złą stronę, w mojej ocenie. Sam u siebie z tym walczę.
Ale...
To nie jest trafne porównanie. Bo uważam, że forum PFB jest bieżnią, a nie samochodem. Używanie AI do PBF to jest jak postawienie robota na bieżni, żeby biegł za nas. Bo zakładam, że gramy w PFB dla przyjemności, rozrywki, by tworzyć, wymyślać, odgrywać... nie by ktoś tworzył, wymyślał, odgrywał za nas. Jeżeli chcemy tego drugiego, to przeczytajmy książkę. To RPG, PBF ma służyć stymulowaniu naszej pomysłowości jako ta odskocznia od codzienności, rzeczywistości. Od wykonywania powtarzalnych, rutynowych zadań, od spotykania się z idiotyzmami otaczającego nas świata. To ma być enklawa, gdzie uwalniam nasz umysł z okowów...
Nadal to ludzka wola nadaje kierunek, wybiera sens i tchnie ducha w końcowy efekt. AI tylko przyspiesza pracę, czasem podnosząc przy tym jej jakość.
I to jest ta zatarta granica, którą się łatwo przekracza. Owszem, można się z tym zgodzić. Co nie zmienia tego, że zgubiłeś po drodze wysiłek. Że nie biegniesz już na bieżni. Bo z wygody nie wkładasz wysiłku, wolisz, by ten wysiłek poniósł ktoś inny. Żeby kto inny pobiegł na tej bieżni.
Dlatego mam problem z prostym "AI odmóżdża"
Nie rozumiem, dlaczego masz z tym problem. Dla mnie to oczywiste. Kalkulator odmóżdża. Komputer, smartfon, odmóżdżają. Nawigacja odmóżdża. AI odmóżdża. Używać, używamy, owszem.
Ale...
Rekrutując na stanowisko kupca zadawałem kandydatom zadanie. Mieli w głowie obliczyć 19% z 200. Co się okazało? Pomijając, że około 90% ludzi z ukończonymi studiami wyższymi nie wiedziało, jak to obliczyć, to zdarzył mi się nawet student po ukończonej matematyce dziennej na uniwersytecie krakowskim, który odpowiedział, że do takich rzeczy, to oni mieli komputery...
Tymczasem moja 90-letnia babcia, która ze względu na wojnę nie pokończyła szkół, obliczała to na pstryknięcie palcami.
Zastanawia mnie, ile osób dzisiaj potrafi jeszcze tabliczkę mnożenia? Albo oszacować sobie w głowie wartość towaru, którego cena podana jest w innej walucie?
A kiedy się okaże, że by obliczyć 5*5 będzie potrzebne AI (no bo już nie kalkulator)?Sto lat temu mój los byłby pewnie marny.
Korzyści z AI nie podważam. To zupełnie inny aspekt. Tak samo jak korzyści z komputerów, nawigacji, kalkulatorów. Mówię o zabijanie własnej kreatywności za pomocą AI.
Znakowanie
Co do znakowania sesji... wydaje mi się to temat tak skomplikowany do ugryzienia i tak trudny do uczciwej weryfikacji nawet przez siebie samego, że nie ma co w to brnąć.
Czy używam AI?
- Do pisania za mnie jakiejkolwiek treści materiału - nie.
- Do tworzenia grafik (wiem, to nie ten wątek) - tak, chociaż córka mnie za to potępia i staram się nieco mniej robić.
- Do korekty tekstu - nie. Może robię błędy, ale nie wydaje mi się, abym zaniżał standard ortograficzno/interpunkcyjny tego forum.
- Do czerpania inspiracji - tak, przyłapałem się na tym kilka razy. Walczę z tym i staram się tego nie robić, bo uważam to za szkodliwe dla mojego mózgu.
- Do mechanicznej części, np. tworzenia NPCów - tak. AI zupełnie sobie z tym nie radzi, ale zamiast szukać gotowca w podręcznikach albo tworzyć samemu, wrzucam AI. Skleci go byle jak. Jeżeli w przyszłości ten NPC będzie istotny, to się pochylę nad nim i przygotuję mu mechanikę jak należy.
- Do tworzenia koncepcji postaci (BNów) - nie.
- Do poszukiwania odpowiedzi na pytania odnośnie mechaniki albo wiedzy o świecie - tak, na zasadzie wyszukiwarki. Potem i tak sprawdzam wszystko ręcznie.
- Do mapek - na to jeszcze nie wpadłem.
- Do rozstrzygania mało istotnych problemów, np. ile waży koło wozu, by wiedzieć, czy postać może je udźwignąć czy nie? Tak, korzystam. Nie jest dla mnie istotne, czy AI odpowiada mi dobrze. Nie ukrywam, że wynika to z presji jaką odczuwam ze strony graczy. Bo ja mogę strzelić sobie z głowy tak/nie możesz dźwignąć. Ale jeżeli dostanę potem zwrotnie, że AI mówi, że mogę/nie mogę, to wolę przepuścić to przez AI i na tym oprzeć odpowiedź.
Czy zatem @Marrrt w prowadzonej przeze mnie sesji winna być oznakowana jako wolna od AI czy zawierająca AI? Jeżeli uznasz, że jako wolna, to gdzie przebiega granica? Jeżeli uznasz, że zawierająca AI, to czy znajdzie się choć jedna sesja, w której w dzisiejszych czasach nie korzysta się w jakikolwiek sposób z AI?
-
AI w językowej służbie MGZaskoczony jestem. Takim pro-AI nastawieniem. Że ok, bo Inspiracja, bo burza mózgów... czyli wszystko to, co zastępuje samodzielną pomysłowość. Każdy pomysł, którego nie wymyślimy sami, ale podpowie nam go SI, to o ten jeden pomysł własny mniej. O ten jeden wysiłek mniej. Ten jeden krok mniej w rozwoju, albo jeden krok wstecz.
To jest ta metoda drobnych kroczków, której się obawiam i o której napisałem. Bo „tylko burza mózgów”, „tylko inspiracja”, „tylko to”, „tylko tamto”. Przerażające.
20 lat temu odwiedziłem znajomego w Stanach. On poszedł do pracy, ja zostałem w domu. Postanowiłem pójść zwiedzić jego miasteczko. Po powrocie zapytał mnie, co robiłem. Gdy mu powiedziałem, był zdumiony. Jak się tam dostałeś?, pytał.
No cóż... to było może ze 2km na piechotę. Poszedłem. Dla niego niepojęte. Dla mnie wtedy normalne.
Jak to wygląda dziś? Co i rusz łapię się na tym, że sięgam po samochód. Potrzebuję pojechać do lekarza, który jest właśnie ze 2km ode mnie? W pierwszym odruchu sięgam po samochód. Potem chwila refleksji... 2km? Jeżeli wezmę rower, to będzie zdrowiej, taniej, ekologiczniej i nie będę szukał miejsca do parkowania. Zajmie mi to z 10min, więc generalnie pewnie tyle samo, co samochodem (z poszukiwaniem miejsca do parkowania).
No i z wykorzystywaniem AI do pracy twórczej myślę, że jest podobnie. Nawet nie zauważymy, gdy będziemy wsiadać w samochód (używać AI) by przejechać 2km (wymyślić coś prostego, co kiedyś robilibyśmy na pstryknięcie palcami).
Mówienie nie demonizujmy, to tylko narzędzie brzmi bardzo fajnie... dopóki nie zdamy sobie sprawy, że to narzędzie nas odmóżdży. Obniży naszą pomysłowość i kreatywność, a my nadal będziemy mówić spokojnie, to tylko narzędzie, wiem jak go używać... -
AI w językowej służbie MGNie znam tych wypowiedzi pani T, więc się do nich nie odniosę.
Oczywiście, AI jest kuszące w tych momentach, gdy mamy pustkę w głowie a mamy potrzebę napisania czegoś do sesji. Metodą małych kroczków bardzo łatwo jest zejść na manowce AI. To tylko ten jeden raz, Nie mam teraz weny, to nic strasznego, że raz czy dwa skorzystam, jestem taki zmęczony, nie mam czasu... czy też inne uzasadnienia. Jak np. Piszę z komórki/dyktuję, więc niech AI obrobi to tak, aby było to ładne i czytelne. To pierwsze dotyczy treści, to drugie dotyczy formy.
Moim zdaniem zagrożenie AI czyha na każdego z nas.
Na mnie też. Też mam takie pokusy. Za każdym razem wtedy tłumaczę sam sobie, że każde skorzystanie z AI jest ze szkodą dla mojej pomysłowości (kreatywności). Że rozwijamy sami siebie przez wysiłek, nie przez unikanie go. A oprócz tego, że korzystając z AI oddajemy mu cząstkę siebie i swej twórczości. Przy czym to raczej w sytuacji, gdy jestem MG. Ot, wchodzą gracze do nowej lokalizacji, której nie mam zaplanowanej. I wtedy mogę mieć pokusę wrzucić w AI: słuchaj, wygeneruj mi opis/wygląd/zawartość kuźni/kuchni/groty/tunelu.
Aczkolwiek nie wiem, czy o to Ci chodzi, gdy piszesz o zawartości językowego AI. Nie stosowałem gotowych tekstów napisanych przez SI. Moje Pokusy raczej dotyczą wsparcia kreatywnego, niż językowego.
Natomiast jako gracz nie odczuwałem pokus, aby za mnie AI cokolwiek robiło. -
Rekonesans Karak Varn - komentarzeZakończenie sesji
Właśnie wrzuciłem ostatni wpis w tej sesji.
Nie tak planowałem zakończyć sesję i zapewne nie tego się spodziewaliście.Dlatego uważam, że należy się wam kilka słów wyjaśnienia.
Przede wszystkim decyzja o zamknięciu sesji nie była podjęta pod wpływem impulsu, czy też chwili. To raczej efekt miesięcy gry i zbierających się negatywnych emocji do sesji po mojej stronie, a przebieg dyskusji na discordzie 15-go maja był tą przysłowiową kroplą. Zanim zresztą podjąłem decyzję, przespałem się z problemem i dopiero po tym, jak po przebudzeniu następnego dnia rano trwałem w postanowieniu, wcieliłem to w czyn.
Jeżeli 1) zastrzeżenia co do mnie, jako MG, zgłasza jeden gracz, a ja ich nie rozumiem i uważam za wyssane z palca, to uznaję, że to jest problem z graczem i najlepszym wyjściem jest wymiana gracza. 2) Jeżeli natomiast większość graczy ma do mnie jako MG zastrzeżenia, a ja ich nie rozumiem i uważam za wyssane z palca, to znaczy, że jest to problem z MG. Należy wymienić MG. Doszliśmy do sytuacji, opisanej w punkcie 2). Jako że nie za bardzo widzę kogoś, kto mógłby przejąć sesję jako MG, rozwiązaniem zastępczym jest zakończenie rozgrywki.
Dodam również, że ta decyzja nie była łatwa, bo do projektu kampanii krasnoludzkiej szykowałem się systematycznie przez 7 lat. W 2018r zacząłem grać na LI jako gracz, aby zbudować sobie markę rzetelnego gracza. Po czterech latach działalności uznałem, że mam na tyle solidną podbudowę, że mogę zacząć prowadzić sesje. Przez następne 3 lata przeprowadziłem rok po roku 3 sesje, wszystkie dociągnięte do końca. Po to, aby zbudować sobie renomę rzetelnego MG. Oprócz tego można było poznać mój warsztat jako MG i by nie pakować się w ciemno.
Po tych 3 latach uznałem, że jestem na tyle wiarygodnym MG, że rzucenie hasła kampania nie będzie tylko nic nie znaczącym, pustym słowem. Że po tym, co do tej pory przedstawiłem na forum, taka deklaracja ma solidną podbudowę.
Wszystkie moje sesje prowadziłem konsekwentnie, trzymając się wyznaczonych terminów, dbając o to, by mimo formuły gry przez forum, akcja posuwała się do przodu. Czy mi się to udało to już pozostawiam do oceny graczy. Uważam, że od strony jakości prowadzenia sesji jestem MG poniżej przeciętnej, no ale nie wszyscy mogą być powyżej średniej, bo to matematycznie nie jest możliwe. Gdyby wszyscy, co są poniżej przeciętnej, rezygnowali z prowadzenia, wtedy średnia poprzeczka by się podniosła i znowu ktoś musiałby spaść poniżej przeciętnej.
Muszę chwilowo odpocząć. Bardzo chciałem zrealizować tę kampanię, ale sam nie jestem teraz przekonany, czy aby pomysł od początku nie był nietrafiony. Być może krasnoludy w Warhammerze są zbyt specyficzne i zbyt niszowe. I próba poprowadzenia takiej kampanii na poważnie nie ma racji bytu. Nie ukrywam też, że 4. edycja warhammera sprawiła, że jestem zniechęcony nie tylko do niej (4ed), ale czuję się obecnie zniechęcony do całego świata warhammera. A że był to mój ulubiony system do gry, to w rezultacie czuję się obecnie zniechęcony do RPG w ogólności.
Nie chciałbym, aby zakończenie sesji zmieniło się w jakieś przerzucanie kto, co, dlaczego. Po prostu nie wiem jak i dlaczego od mojegoTak na szybko, to nie odnotowałem, kiedy latarnia trafiła do Hagrida
doszliśmy do
Jak gracze nie chcą odgrywać scen seksu czy scen pełnych krwi i gore to można ich nie wprowadzać do sesji i grać dalej...
Dlatego napisałem o niekompatybilności. Bo nie rozumiem nawet, co się wydarzyło. Do tego, no powiedzmy sobie szczerze... jeżeli 4 z 5 graczy (wliczając sesję z LI) ma zarzuty do MG...
Co do dalszych losów... zaraz czerwiec, wakacje... akurat dobry moment na przerwę. Może wykorzystam ten czas, by zrobić sobie szkice Khazid Aldum na zapas, zamiast tworzyć je z kolejki na kolejkę ad hoc.
Na chwilę obecną jestem też przekonany, że ewentualny dalszy ciąg nie odbędzie się na mechanice 4ed. Albo zaproponuję gurpshammera (bardziej prawdopodobne) albo grę na 2ed (mniej prawdopodobne) wzbogaconej przeze mnie o sprawy krasnoludzkie bazujące na 1ed a także 4ed.
Na waszych kartach pojawiły się PD za maj i za zakończenie przygody.
Na koniec, bardzo wam dziękuję za udział w sesji. -
Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn22. Durgzet, 7035, po północy.
W kopalni Khazid Aldum.
Krasnoludy powoli zbierały się na nowo przy wejściu do kopalni. Hagrid mimo braku potrzebnych narzędzi majstrował przy mechanizmie bramy, aby udało się ją zamknąć od środka. Musiał przy tym rozgiąć pochwyty na sztaby. Upływ czasu i naturalne tym samym ich osłabienie działały na jego korzyść. Wykorzystując trzonek kilofa, a to jako dźwignię do podważania, a to jako narzędzie kujące, powoli zmierzał do celu. Czasem nawet pomagał sobie swoim młotem bojowym.
Do tak zajętego żelazołamacza zbliżył się Galeb w poszukiwaniu runy alarmu. Jego początkowo dobry humor skwasił się, gdy wstępne badania nie przyniosły rezultatu. Dotykał to jednego skrzydła, to drugiego, to sztab, w końcu chropowate dłonie przesunęły się po równie chropowatej skale w pobliżu. I nic. Wzrok jego powędrował ku sufitowi, który był zbyt wysoko, by mógł go dotknąć, ale dość nisko, by objąć zasięgiem runy każdego, kto chociażby się przeczołgał dołem. Bez zmysłu dotyku zadanie było wręcz niemożliwe do wykonania. Miał nadzieję, że dostrzeże gdzieś kształt runy, ale nie udało mu się to.
Na zawiasach? dumał rhunki, dotykając je jeden po drugim.
Mogli też runę umieścić nieco dalej od wejścia, na ścianie. Galvynssun nie był pewien, z jak daleka da wykryć tak umiejscowiony alarm. W którym momencie usłyszeli gong? Gdzie był wtedy Tfardy?
Cienszko powiedzieć, jak rzekłby snotling. Runiarz zajęty był wtedy pomaganiem Brondowi w spowalnianiu wagonika górniczego. Nie zwracał uwagi na pozycję snotlinga.
– Już wiem! - wykrzyknął naraz, przyciągając tym samym ku sobie wzrok zarówno Grumssona jak i nadchodzącego Khandinbata.
– Pod szyną!
Długobrody przyklęknął i zaczął wodzić dłońmi po torowisku. Uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy poczuł przepływ mrowienia przez palce. Posuwając się powoli, wyczuwając miejsce, stuknął w końcu w jeden z drewnianych podkładów kolejowych.
– Tutaj - wskazał. - Tutaj znajduje się runa - powtórzył. Symbolu nie było widać, ale wiedział, że tam jest. Zapewne został umiejscowiony od spodu, aby tym trudniej było go wykryć.
Tymczasem na dole Othin skończył przeszukiwać kuchnię i ruszył dalej. Doszedł do końca komnaty, w której się znajdowali. Korytarz, którym dalej biegły tory, był w miarę prosty iU+00A0obniżał się stopniowo. Zarówno mrok jak i coraz to niższy sufit uniemożliwiały spojrzenie dalej. Natomiast ten na wprost od nich zakręcał w prawo. I też nie było widać, co znajduje się dalej. Pogranicznik ruszył przed siebie.
W ścianie korytarza wykuto trzy wnęki, w których postawiono trzy posągi symbolizujące trójkę pierwszy krasnoludzkich przodków. Trójka rodzeństwa, a wśród nich prym dzierżył Grungni, dzierżący swój tradycyjny symbol - kilof.
Obok niego znajdowała się statua Valayi wyposażona w misę.
Oraz Grimnira, trzymającego olbrzymi topór bojowy i niedużą tarczę.
Tu i ówdzie pomniki były uszkodzone bądź przez upływ czasu, a może przez czyjeś działania. Nie były to też monumentalne dzieła takie, jak w Zhufbarze. Ale też Khazid Aldum było tylko kopalnią. Ta skromna kaplica była miejscem, gdzie górnicy mogli w skupieniu pomodlić się do przodków.
Zilfini obszedł pomieszczenie, ale nie znalazł w nim nic wartego uwagi. Miejscami z sufitu od czasu do czasu skapywała kropla wody, a w miejscach, gdzie spadały, wyżłobione były w skale wgłębienia. Za kaplicą korytarz przebiegał dalej, ale ponownie ostry zakręt blokował widok.
Angaztromm podjął dalszy zwiad zastanawiając się, jak daleko może się jeszcze posunąć z dala od towarzyszy? Problem rozwiązał się sam, bo po 30 jardach droga kończyła się zawałem. Żelaznobrody zatrzymał się kilka kroków przed osuwiskiem i z zadumą przyglądał się mu przez chwilę. Z tej strony nie groziło im więc niebezpieczeństwo. Ruszył z powrotem.
Przechodząc przez komnatę z wózkami zdał krótką relację znajdującym się tam dawi ze zwiadu i rozpoczął sprawdzanie ostatniej odnogi. Podobnie jak poprzednio przeszedł około trzydziestu jardów, zanim tunel przerodził się w inne pomieszczenie. Zachowując ciszę poruszał się w ciemnościach, badając teren.
Tory tutaj kończyły się, rozdzielając na dwie bocznice i główną nitkę prowadzącą do towarowej windy. Kilka porzuconych wagoników zaparkowano po bokach, a sam szyb stanowił mroczną czeluść. Z kołowrotów, które kiedyś służyły do przenoszenia urobku z dołu kopalni, zwisały teraz smętnie pojedyncze ogniwa łańcucha. Porzucony pod ścianą leżał metalowy drąg, który w razie potrzeby mógł służyć za łom, a którego prawdziwego znaczenia Othin na razie nie rozpoznał.
Uznał, że jak na samotny zwiad na razie wystarczy. Idąc dalej ryzykował, że coś z tego szybu wyjdzie, a jego samodzielne zbadanie, bez źródła światła, bez zabezpieczenia, bez lin, też nie wchodziło grę. Ruszył zdać relację i wspólnie naradzić się co dalej.

– Udało mi się zamknąć zewnętrzną bramę - oznajmił z dumą powracający do pozostałych Rhyn. Jego oświadczenie spotkało się z niemrawym, aczkolwiek raczej pochwalnym pomrukiem ze strony thana, który siedział przy ognisku otulony kocem.
– A co z tą bramą? - Brond wskazał na odrzwia odgradzające komnatę, w której się znajdowali, od tunelu prowadzącego na zewnątrz.
Logrim spojrzał we wskazaną stronę.
– Zostawimy otwartą. Jeżeli coś sforsuje zewnętrzną bramę, to zdążymy zamknąć wewnętrzną. A w przypadku ataku z drugiej strony będziemy mieli obronną pozycję. Tunel nie jest szeroki, będziecie mogli w nim stworzyć formację. Wróg w razie czego będzie musiał nacierać pod górę.
Coś w głosie i postawie Hagrindrakka zaniepokoiło Bronda. Odszukał Fenniego by podzielić się z nim swoimi obawami.
Jedna z ran, którą otrzymał Logrim podczas wcześniejszego starcia, jątrzyła się. Ciało ich dowódcy trawiła gorączka i wyraźnie osłabł, chociaż zarzekał się, że nic mu nie jest. Zarządził jedynie krótki odpoczynek na pokrzepienie się. Krasnoludy zakrzątnęły się budując tymczasowe miejsce pobytu, szykując jedzenie, posłania, posterunki. Fenni przeszukiwał swe bagaże w poszukiwaniu czegoś, co mogło poprawić stan zdrowia pryncypała.

Pozostałe krasnoludy pogrążone były we śnie. Ciężki, świszczący oddech thana wybijał się ponad pozostałe. Fenni, mający ostatnio zbyt mało snu, spał czujnie niedaleko, gotów obudzić się na najlżejszy objaw pogorszenia się stanu przywódcy klanu.
Krasnoludzki wartownik lustrował dwie możliwe drogi, skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo. Jedną była komnata za kratą. Drugą drogę wyznaczała linia kolejowa.
Popioły ogniska żarzyły się delikatnie.
Przez kamienne tunele przetoczył się krótki zgrzytliwy dźwięk. Spod sufitu tunelu naprzeciwko zerwał się do lotu ciemny kształt o lśniących czerwonych oczach, przeleciał przez komnatę zanim strażnik zdążył zareagować. W oddali coś stuknęło... -
Młot wieków. Mechanika -
Rozmowy użytkowników z obsługąMiałem w wersjach roboczych 2 wersje odpowiedzi do tego samego wątku. Przy czym niezależnie od tego, czy klikałem (komputer) na pasku po prawej w podgląd wersji A czy wersji B, zawsze pokazywało mi tylko podgląd wersji starszej. Dopiero po jej skasowaniu mogłem się dostać do wersji nowszej. Nie wiem, czy to stały problem, czy wynikł z nałożenia się na to aktualizacji forum. Do weryfikacji.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]NoiseFeed Brazil do wszystkich z osobna Brazil Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem Brazil Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią. HiFi odczytał wiadomości na smartfingu i przerwał pracę, starając się zrozumieć, co się właściwie dzieje. Wiadomość była wysłana poza ich wspólnym kanałem.
Switch chyba ranny... to dobra i zła wiadomość. Dobra, bo przynajmniej wiedzą, że żyje. Zła, że może być ranny.Poskrobał się po głowie.
Gdzie oni się pakują? Zaczaili się przy schodach? Co Hajfi ma z tą wiadomością zrobić? Chyba Brazil sądzi, że Switch może wrócić ranny do domu. Tak. Wtedy technik ma dać znać... musi być dziewczyna w strasznych nerwach...
Praca mu się nie kleiła. Zapominał co miał zrobić, a co już zrobił. Tracił wątek.
W końcu odłożył wszczep i poszedł poszukać, jakie mają medykamenty w domu. Na wypadek, gdyby ranny Switch wrócił. Szkoda tylko, że i Leif i Mack wyjechali. Sam nie wiedział, czy woli, aby Raze wrócił do mieszkania, czy nie? Bał się, że będzie musiał sam go opatrywać. A jeżeli coś spieprzy... wtedy wolał spotkanie z brzytwiarzami niż z Artemidą... -
Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeedNoiseFeed Brazil do wszystkich z osobna Brazil Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem Brazil Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią. -
Rekonesans Karak Varn - komentarzeW związku z coraz bardziej widoczną niekompatybilnością pomiędzy MG a drużyną i moją niemocą w przekazaniu w zrozumiały sposób wizji mojego świata graczom informuję, iż sesja zostanie zakończona.
Zgodnie z podanym terminem kolejki, czekam na ostatni wpis do dzisiaj, po czym zbuduję odpowiednie zakończenie spinające niejako tę niezbyt długą część całości.
Dla graczy, którzy zaczęli jeszcze na LI oznacza to około 8 miesięcy gry, co powinno być satysfakcjonujące, oczywiście tylko i wyłącznie pod względem czasu trwania pojedynczej sesji.
Dla nowych graczy to raptem około 3 miesięcy gry, więc nieco mało i nie to, co obiecywałem. Pozostaje mi przeprosić za skrócenie, ale mamy sytuację, gdzie obie strony tej zabawy nie czerpią z niej satysfakcji.
Te osoby, które są zainteresowane dalszym graniem, zapraszam do kontaktu kanałami prywatnymi ze mną. Jeżeli uda się zebrać do kolejnej sesji 3 graczy, to zagramy.
W związku z zakończeniem sesji usunę was z mojego serwera discorda. -
Rozmowy użytkowników z obsługąOk, czyli to celowe działanie. Nieco ograniczające, aczkolwiek nic takiego, co by miało stanowić istotny problem.
-
Rozmowy użytkowników z obsługąTo ja od razu zgłaszam odnośnie pluginu z emotkami

Jak widać, gdy kilku użytkowników wrzuciło kilka emotek, to nie można wrzucić nowej, innej od już dodanych. W poście pierwszym mam ikonkę do wyboru emotki, w poście niżej mogę kliknąć już tylko te, które ktoś dodał.
-
W co byście zagrali? Lista życzeń.Na LI był taki wpis na samym początku wątku z wytycznymi. Głównie chodziło o wytłuszczenie nazwy systemu i kilka zasad dla zapisywania.
-
Posty (...) maksymalnie czytelne oraz konkretne. Miło by było, gdybyście pogrubiali nazwę (...) i nie pisali jej skrótami, bo może się zdarzyć tak, że nie wszystkie będę kojarzyła.
-
Jasno określamy system, realia i preferencje grania (...)
-
W przypadku konkretnego systemu, settingu (...) wytłuszczenie nazwy (...) podobnie jak w pkt .
-
(...) unikanie zapisów w stylu "Xyz zagrałby w to, co ty"
Jeżeli ktoś miałby podsumowywać wątek, to by mu ułatwić pracę, możnaby narzucić format. Kto miałby to robić? Może nawet da się zrobić tak, aby pisząc odpowiedź od razu podpowiadał się szablon wpisu.
-
-
Czytanie sesjiFragmenty tak. W całości, nie kojarzę.
Na RT zerkam na podgląd ostatnich wpisów na forum i jeżeli coś wyda mi się ciekawe, to zaglądam do sesji.