Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
GladinG

Gladin

@Gladin

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
413
Tematy
15
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    text alternatywny Rzecz jasna, żadny szanujący się hobbit nie zadawał się z Bilbo Bagginsem więcej, niż wymagało tego dobre wychowanie. Którego Bilbo mimo lat brakowało.

    Otho ją zapewniał, że Sackville-Bagginsowie to jednak zupełnie inna gałąź. Tak mówił, ale zupełnie inaczej stawiał sprawę, gdy była mowa o dziedziczeniu Bag Endu! Bilbo nie miał rodziny, a Otho był synem najstarszego stryja Bilbo, więc dom powinien przypaść mu w spadku. Co prawda najstarszym bratem stryjecznym Bilbo był Falco Chubb-Baggins, ale jednak prawa Otha były większe.

    Z trzeciej strony... Bilbo się nieźle trzymał, jak na swoje siedemdziesiąt lat. Gdyby nie był takim dziwakiem, to byłby interesującą partią. Cóż jednak zrobić? Może dobra żona wybiłaby mu wałkiem głowy głupoty i by się ustatkował?

    Zatupotała nogą.

    Wiek miała stosowny do zamążpójścia. Ale którą partię wybrać? Czy Othon był dobrą partią? No, był jeszcze Dudo Baggins, brat Drogo. Oraz Wilibald Bolger, ale ten pochodził ze wschodniej ćwiartki.

    Więc tak czy siak Baggins. Tylko który?

    Tup, tup, tup...

    Hm... lepiej więc trzymać rękę na pulsie, by wiedzieć, co knuje Bilbo. Zwłaszcza, że zaprosił Drogo, który ma się żenić. Kto wie? Może chce mu jakąś część majątku zapisać? Albo... Bag End obiecać? No, tak być nie może, o nie!

    TUP, TUP, TUP...

    Do tego zaprosił go z narzeczoną Brandybuckówną. I jej bratem.

    Tup, tup, tup...

    Jak nic, będą go chcieli namówić... i ci nieokrzesani Tukowie...

    No tak, trzeba się udać. Niezbyt ochoczo ani gorliwie, to pewne. Kto jak kto, ale ona, Lobelia, nie jest osobą nachalną, rzecz jasna. Trzeba się przygotować stosownie. Kto wie, czy zaproszenie figlem jakimś nie jest? Zatem... czy powinna zjawić się tam sama? Czy może poprosić o towarzystwo Othona?

    Tup, tup, tup...

    Wstawiła imbryk na ogień i wyciągnęła ciastko ze słoika.

    Dziwak, na po prostu dziwak. Chociaż bogaty...

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    text alternatywny - Radam widzieć drogi Bilbo - ozwała się wtem Lobelia wstając i zaczynając krążyć po pomieszczeniu - że mimo kawalerskiego stanu starasz się dbać o domostwo.

    - Jak na mężczyznę, rzecz jasna - dodała szybko, jednocześnie lustrując wzrokiem półki i blaty.

    - Ale winieneś zważyć na słowa Prymuli, narzeczonej kuzyna, przyszłej pani Baggins... Nie mówmy może o intencjach, bo tymi różne miejsca można brukować... - zamachała przy tym energicznie ręką.

    - ...ale zważ, na jaki szwank reputację swych bliskich krewnych wystawiasz. Ludzie gotowiby pomyśleć, że zrobiłeś z nich... w-ł-a-m-y-w-a-c-z-y - zakończyła akcentując ostatnie słowo.

    Wzrok przy tym padł jej na okładkę książki, której ktoś - Bilbo, niewątpliwie - nadał tytuł „Przygody dobrego goblina Czmycha”. Z tejże okładki wyzierał naszkicowany obrzydliwy stwór ujeżdżający dzika. Biedna Lobelia z trudem powstrzymała odrazę.

    text alternatywny

    Nie wiedziała, że Bilbo od wielu lat snuje nastolatkom bajki o stworach cudacznych, demoralizując młodzież. Która zbyt często nader rada tej demoralizacji była, jak to już z młodzieżą bywa. Ostawmy to. Faktem było, że Bilbo jął te opowiadania spisywać. A nawet planował, że kiedyś wyda tomik zdobiony przepięknie.

    - Nie godzi się. Do tego przez rzekę? Rzeki są niebezpieczne. I mnie się widzi, że Prymula słusznie ich się obawia. Cieszy mnie, że w tym towarzystwie tak wiele rozsądnych głosów się znalazło.

    Zatupała nogą obrzucając zebranych spojrzeniem.

    - Cóż, jeżeli kustoszka po dobroci mapy dać nie chce, widać ma ku temu powód! A na taki powód pewnie trzeba byłoby sobie zapracować. Jestem święcie przekonana, że gdyby wszem i wobec szanowana i poważana hobbitka - czy hobbit, rzecz jasna - z prośbą podobną się zwróciła, problemu by nie miała. Dyplomacja drogi Bilbo, dyplomacja...

    - Mogłaby to właśnie Prymula prosić o dostęp i wypożyczenie, pod pretekstem użycia tej mapy do sporządzenia jakowejś niespodzianki czy prezentu dla narzeczonego. A gdyby pani Slowfoot jej odmówiła, sama by się na niechęć szanownych obywateli naraziła, ot co!

    Wykonawszy swą perorę, rozejrzała się po zgromadzonych.

    - Zatem wytłumacz nam drogi Bilbo, jakiż to powód jest, by nas nie można było zobaczyć w Hobbittonie nie można, ale już w rozstajach i owszem? - podjęła na nowo, nie czekając, aż pozostali zdążą przegryźć cokolwiek właśnie jedli i zabrać głos.

    - To wiadomo, cały Hobbiton gada, że się tu liczna gromada zgromadziła. A jakby tak wszyscy wyjechali i było słychać, że Michel Delving kradzież była... bo nikt nie nazwie tego wypożyczeniem, o tym zapomnijcie... to byle kiep powiąże te wydarzenia.

    - Ale czy naprawdę sądzisz, że jeżeli nie zauważą nas wyjeżdżających przez Hobbiton, to się słowo nie rozniesie? A czy to jeszcze bardziej podejrzane nie będzie, jeżeli się okaże, że nie w Hobbitonie właśnie nas nie widziano? A to nie lepiej dla twej sprawy byłoby, aby właśnie przez Hobbiton gromko i widno przejechać, ale w stronę Żabiej Łąki skręcić?

    - Tak to mi się widzi. Więc ja się pytam ciebie ponownie, dlaczego? Dlaczego nas obaczyć tam nie mogą, jeżeli gdzie indziej nas zobaczą? Równie dobrze, możemy się za krasnoludy przebrać. TAK! Dobrze słyszeliście! Za krasnoludy. Mało ich tu się kręci? - znowu potoczyła wzrokiem po zebranych.

    - Albo czyż nie lepiej by było, gdybyśmy się rozeszli stąd różnymi drogami tak, by każdy nas widział? Zamiast niepotrzebną sensację wzbudzać? Sami to powiedzcie!

    I zakończywszy całe to przemówienie siadła by czym prędzej nerwy zszargane zagryźć plackiem. I to wcale nie zszargane przemową, a tym... tym... szkaradztwem na okładce książki. Brrr...

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle – Kto chce iść przez wodę, niechaj się zatem udaje przez wodę. Bronić przecież nie będę.

    – Po tym, jak dzisiaj padało, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby poziom wody był wysoki a przeprawa trudniejsza, niż nasz gospodarz sobie to zaplanował.

    – Ale ja z Prymulą zajmę się Drogo.

    – Późno już, dzisiaj jakoś musimy poradzić sobie samemu. Ale z rana ruszę do Hobbitonu zobaczyć, czy nie uda mi się znaleźć brata lub ojca, ich wóz jest duży. Mógłby nas zawieźć do doktora. Kto wie... może większą grupą będziemy mogli się zabrać. Niektórzy mogliby nawet schować się wśród materiałów budowlanych lub przebrać za robotników dla niepoznaki.

    – A gdyby kto chciał w rzeczy samej za krasnoluda się przebrać, to ma okazję swym kunsztem się popisać i przebranie zrobić.

    – A potem... wszyscy moglibyśmy się w Tukowej Skarpie spotkać. Ale Milo winien podróżować z nami - nie zgodziła się z Rorimakiem. - Co by to było, gdybyśmy do Tukowej Skarpy dotarli przed nim?

    – A skoroś skory do przeprawy na przełaj, to weźże ze sobą Esmeraldę, bo widać ciekawa niebezpieczeństw - rzekła wyrzucając z siebie „niebezpieczeństw”, jakby to trucizna była.

    – A i Paladin z wami iść może na wypadek, gdyby wasza grupa jednak pierwsza do Tukowej Skarry dotarała.

    – Zatem moi drodzy? Bilbo? Wskażesz nam posłania na noc? Zróbcie trochę miejsca, zamiast przeszkadzać. Widzicie przecież, że Prymula nie ma jak się narzeczonym zająć.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GladinG Gladin

    @Ketharian napisał w [komty] Syreni Śpiew Neonów:

    Muszę szczerze przyznać, że tego nie planowałem

    Jasne, że nie. Każda nasza akcja to woda na młyn twojego sadyzmu względem graczy. Co byśmy nie zrobili już Tobie otwierają się oczy na potencjalne możliwości rzucania kłód pod nogi biednym graczom 👅

    Komentarze cyberpunk2077

  • Rekonesans Karak Varn
    GladinG Gladin

    Rekonesans Karak Varn

    obrazek

    Wysoko w górach znajduje się wielkie jezioro, przez dawi zwane Varn Drazh, czyli Czarną Wodą. W jego odmętach zatopionych jest wiele skarbów, a strzeżone są one przez przerażające stwory, niespotykane nigdzie indziej. Wśród legendarnych artefaktów tam utopionych jeden szczególne miejsce zajmuje w pamięci krasnoludów. To runiczny młot mistrza Kadrina Redmane'a czyli Czerwonogrzywego, Młot Wieków.

    Młot wieków

    Rhunki sam go cisnął w toń, by nie wpadła w orcze łapy, gdy jego karawana w pułapkę złapana przegrywać zaczęła. Jego podwładni to samo uczynili z setkami kilogramów drogocennego gromrilu, które wiózł z Karak Varn dla Wysokiego Króla.

    Wiele lat później Galeb Galvynssun, również runiarz, szkolony był przez mistrza Tharteka Czerwonogrzywego. Gdy współcześni krewniacy Kadrina jęli przebąkiwać o podjęciu próby odzyskania młota przodka, przystąpił do nich uznając sprawę za godną.

    Zainteresowani spotykali się debatując, a w tych naradach pojawili się i potomkowie innych klanów, szukający swoich zaginionych rodowych dóbr. Niektóre z nich podobno utracono w Varn Drazh, inne zaś w Karak Varn. Jak choćby Honnakinowie z Barak Varr, szukający młota ich przodków. W miarę trwania rozmów coraz częściej przebąkiwano o ekspedycji do Karak Varn, co przykuło uwagę thana Ungrika, potomka samego Ulfgana, z klanu Żelaznorękich. To właśnie oni pierwotnie byli władcami tej twierdzy, chociaż z czasem ją utracili. I chociaż Kadrin potem odbił karak, nie miał do niego praw równych Ungrikowi.

    Ciężko było o zgodę w tym gronie, co czynić trzeba, jak do poszukiwań podejść. A jako, że środków na wielkie wyprawy nie było, uchwalono w końcu małą ekspedycję, która wyruszy zrobić rekonesans do Karak Varn. To jednak nie był koniec kłopotów. Któż miał z grona licznych dawi wyruszyć? Co prawda wyprawa niebezpieczna była, ale wszyscy czuli, że ci, którzy wyruszą i powrócą, większy głos w przyszłych decyzjach będą mieć. Nic więc dziwnego, że debaty rozgorzały od nowa, niczym piec w który zadęto.

    Dyskutujące krasnoludy

    Nie obyło się przy tym bez kilku nowych wpisów w Dammaz Kron. W końcu wybrano jako pierwszego Galeba, na co znaczny wpływ miał mistrz Thartek. W pewnym momencie uznał był, że sprawom czas nadać bieg, zatem osobiście poparł kandydaturę swego ucznia. I... sprawa była załatwiona. Zresztą Galvynssun był ze wszech miar dobrym wyborem. Mimo, że sam nie osiągnął jeszcze mistrzowskiego poziomu, a ledwo na początku swej drogi był, to jednak w grono długobrodych się liczył. Obleczony w swój runiczny pancerz mógł śmiało niebezpieczeństwom czoła stawić, a wyczucie run mogło nieocenionym się okazać.

    Zaraz też Hagrid Grumsson, „przybłęda” z Norski, zażądał, by towarzyszyć kowalowi, jako jego ochroniarz. Na to już pozostali zgodzić się nie chcieli, bo Rhyn - taki miał bowiem przydomek Hagrid - żadnego dziedzictwa ani w Varn Drazh, ani w Karak Varn utraconego nie szukał. Żelazołamacz uparł się jednak, że tyle czasu podróżując z Galebem, nie odstąpi go teraz chyba, że go kto w walce pokona. Na to jednak śmiałków zabrakło, bo dawi ten dał się już poznać jako wybitny wojownik. Tak więc już drugie miejsce obsadzone zostało.

    Spory o to, kto jeszcze ma ruszyć, pewnie trwałyby długo, ale sprawa przyjęła nieoczekiwany obrót, gdy na scenę wkroczyła Darna Hagrindrakk, nieoficjalna przywódczyni klanu Khadinbat z Karaz-a-Karak. Licząca sobie niemalże pół tysiąca lat matrona zaproponowała, że jej klan pokryje koszty wyprawy żądając w zamian obsadzenia tejże swoimi członkami. Nikomu nie było to w smak, ale Darna zbyt długo na tym świecie żyła, by nie wiedzieć, za jakie sznurki pociągnąć, by swój cel osiągnąć. Jednych zjednała obietnicami, innych podarkami. Powołała się na stare przysługi czy też, gdy sprawa tego wymagał, bez skrupułów posłużyła się groźbami. Tak to więc wnuk jej, obecny than, Logrim Hagrindrakk oraz dwóch jego żelazołamaczy, ochroniarzy i tarczonoszy w jednym, do wyprawy dołączyli. Jako ostatniego członka wyprawy zatrudniono Othina Żelaznobrodego, pogranicznika jako przewodnika. Wespół z Galebem i Hagridem, ruszyli z Zhufbaru. Chociaż nikt nie wiedział, po co klan Khadinbat wmieszał się w wyprawę.

    Członkowie wyprawy

    Streszczenie pierwszej sesji

    W połowie drogi z Zhufbaru do Karak Varn znajduje się Czarny Kopiec. To oznaczone potężnym obeliskiem miejsce ostatniego boju Kadrina Czerwonogrzywego. Wyprawa poruszała się stąd dalej na zachód, a potem na południe, okrążając jezioro. Okolica dziwnie pozbawiona była obecności goblinów, aczkolwiek nie pozbawiona ich śladów. Wydawało się, że bez przeszkód dotrą do Karak Varn, gdy ledwie na dwa dni drogi przed celem stara krasnoludzka droga okazała się uszkodzona.

    Trakt runął, a silny strumień wody lał się z góry i z boku na wąską półkę skalną - jedyną pozostałość po drodze. Nie podejmując się ryzykownej przeprawy zawrócili więc, by inne drogi poszukać. text alternatywny

    Othin, ich przewodnik, poprowadził ich w górę ku szczytowi kaldery otaczającej Varn Drazh. Błądząc w porannej mgle odnaleźli obiecującą ścieżkę, ewidentnie użytkowaną przez gobliny, a posłyszawszy podejrzane głosy, zeszli nią nad jezioro. Tam, przykute do skał były 2 gobliny.

    Mackowaty potwór z jeziora Zapewne złożone na ofiarę mackowatej bestii z jeziora, która wkrótce potem próbowała wciągnąć pod wodę Bronda. Żelazołamacz jednak z twardej skały był wykuty i skutecznie dał potworowi odpór.

    Przeczekawszy dzień w jaskini, podążyli dalej nocą. Pojawili się w końcu i zielonoskórzy. A to polujący na zwierzynę, a to wyrąbujący las. Krasnoludy jednak pozostawiły je w spokoju, starając się dotrzeć do twierdzy utrzymując element zaskoczenia.

    Plan ten jednak legł w gruzach prawie u progu karaku, gdy ich kryjówkę wywęszyły potężne wilczury stanowiące wierzchowce zwiadowców. Tych ubili, ale będąc zdekonspirowanymi zdecydowali się wydać bój pozostałym grobi. Sformowawszy szyk ruszyli na wroga. Opozycja okazała się być większa, niż się spodziewali. Ponad trzydziestu łuczników zasypało ich gradem strzał. Naszpikowani drzewcami dopadli jednak wroga szczęśliwie nie tracąc nikogo z ich grona, a starcie wręcz było krótki i brutalne. Prym wiódł w nim Hagrid, naprzód oczyszczając drogę bombą, a potem atakując ich przywódcę orka mimo licznej gobliniej obstawy. Część goblinów dała radę pierzchnąć, tylko jeden pozostał żywy. Jak się wkrótce okazało nawet nie goblin, ale snotling, do tego... specyficzny. Między innymi potrafił porozumiewać się w reikspielu.

    Tymczasem zbliżał się świt, do karak Varn pozostało może pół dnia marszu drogą, trzeba było też uleczyć rany...

    Młot wieków

    Zapraszam chętnych na dołączenie do kompanii i kampanii krasnoludów, którą rozpoczęliśmy wraz z trójką graczy w październiku 2025 na LI. Zapraszam też tych, którzy chcą zagrać jeden pojedynczy scenariusz, bez deklarowania się w całą kampanię.

    Ostatnio jeden z graczy się wycofał, co dało mi impuls do założenia tej rekrutacji i przejścia wraz z kampanią na RT.

    Obecnie w drużynie mamy:

    • długobrodego Galeba Galvynssuna, kowala run, w którego wciela się @Stalowy . Status społeczny srebro 5, ale złoto 1 za długobrodego;
    • mocarnego żelazołamacza Hagrida „Rhyna” Grumssona, w którego wciela się @Wired , krasnoluda pochodzącego z Norski, status społeczny srebro 3;
    • długobrodego thana Logrima Hagrindrakka z klanu Khadinbat z Karaz-a-Karak. Status społeczny złoto 3 + 1 poziom za długobrodego. Uprzednio BG, obecnie BN;
    • braci Fenniego i Bronda Khadinbatów, żelazołamaczy, ochroniarzy i tarczonoszy thana (który lubi ruszać do boju na tarczy-platformie), od początku BN;
    • pogranicznika (moje autorskie tłumaczenie dla profesji karak ranger) Othina Żelaznobrodego, od początku BN.

    Jeżeli ktoś ma dostęp do LI, to oryginalna rekrutacja jest tutaj.
    Dla wyjątkowo chętnych, podaję też łącze do sondy (również na LI), która poprzedzała uruchomienie sesji.

    Młot wieków

    Mechanika

    Gramy na czwartej edycji Warhammera.
    Używamy następujących podręczników:

    • Podręcznik główny,
    • Dwarf Player's Guide,
    • Lords of Stone and Steel.

    Inne podręczniki stosuję wtedy, gdy znajdę w nich coś wartego wdrożenia. Generalnie te inne podręczniki są dla mnie, nie dla graczy. Ale można pytać o pewne rzeczy spoza powyższego wykazu.

    Nie wymagam jakiejś wielkiej znajomości systemu ani mechaniki, ale... coś niecoś o krasnoludach z młotka trzeba wiedzieć (dalej jest wykaz literatury dla chętnych). W tworzeniu karty pomogę, ale nie zrobię ich za was.

    Generalnie rzuty wykonuję ja, offline, wyniki rzutów będę podawał (chyba, że rzut jest tajny, albo nawet nie wiecie o tym, że był rzut). Czasem zdarza mi się pomylić (zapomnę o jakiejś zasadzie). Jeżeli pomyłka jest na niekorzyść gracza, staram się to sprostować/wyrównać w następnych kolejkach. Nie cofam postów. Jeżeli szybkość komunikacji na to pozwala, gracze będą mogli rzucać na kostnicy rollz za siebie.

    Wiele zasad 4ed jest nieprecyzyjnych. Moja ich interpretacja może różnić się od zasad innych osób, może być inna niż interpretacja społeczności. W skrajnym wypadku może się różnić od sprostowań podawanych z oficjalnych źródeł, ale nie w formie oficjalnych publikacji. Postanowiłem spisać moje dotychczasowe rozstrzygnięcia, uwagi itp. itd. w jednym dokumencie. Nazwałem go „Gladinhammer” i macie tutaj łącze. Tematy są poukładane alfabetycznie. Dokument będzie co jakiś czas aktualizowany wraz z pojawiającymi się nowymi tematami. Jeżeli macie jakieś wątpliwości, sprawdźcie najpierw w tym dokumencie. Jeżeli czegoś nie ma w dokumencie to znaczy, że muszę dopisać.

    Chciałbym też podkreślić dwie święte zasady dobrej sesji RPG.

    1. Mistrz Gry ma zawsze rację.
    2. Jeżeli Mistrz Gry nie ma racji, patrz punkt 1.

    Dyskusje o tym, że w takim a takim poderku napisano tak i tak i to się nie zgadza z tym co jako MG napisałem, możecie sobie wsadzić tutaj.

    W miarę dostępnego czasu i chęci będę tam rozpatrywał wasze uwagi i ew. je uwzględniał bądź nie. Od razu uprzedzam, że pierwszeństwo ma wartkość akcji i terminy sesji, nawet kosztem mojej wierności opisanym zasadom. Wątek komentarzy sesyjnych nie będzie służył do polemiki.

    „Ustawienia” sesji

    Czyli odstępstwa od zasad i zasady opcjonalne.

    • Limit przewag: do dwukrotności bonusu z inicjatywy.
    • Dopuszczam wymianę talentu morderczy atak na wersję Pod bronią.
    • Obowiązują dwie wersje talentu tarczownik. Wersja z podręcznika głównego będzie się zwać tarczownik (defensywny) a wersja z Pod zbroją: tarczownik (ofensywny). Będą do niezależne talenty, które trzeba kupować osobno. Wszędzie tam, gdzie w podręczniku pojawia się opcja talentu tarczownika gracz decyduje, czy zastępuje ten wpis pierwszą czy drugą wersją.
    • Zasadę szybkiej śmierci stosujemy tylko i wyłącznie dla tzw. minionów.
    • Nie dopuszczam tworzenia przedmiotów obarczonych wadami.
    • 3 razy dziennie można wypić zwykłą porcję alkoholu nie wykonując testu mocnej głowy, na potrzeby czysto fabularne. W przypadku krasnoludów jest to pół litra piwa.
    • Testy mocnej głowy są potrzebne, jeżeli picie alkoholu ma mieć wpływ na przebieg fabuły.

    Młot wieków

    Świat

    Tzw. lore. Nie trzymam się wszystkich szczegółów, bo nie wszystkie znam i nie chcę być ograniczony w tworzeniu. Do tego różne źródła potrafią sobie przeczyć, więc zgłaszając się do gry akceptujecie, że świat zastany może się różnić od tego, jaki sobie możecie wyobrazić. Nie znaczy to, że ignoruję oficjalne publikacje. Stale i cały czas przed rekrutacją jak i po rekrutacji będę czytał literaturę. Ale również mogę sięgnąć po fanowskie dodatki do świata i tworzyć własne.

    Rok kampanii to 2512KI, ale dla klimatu będziemy korzystać z krasnoludzkiego (7035 rok kalendarza dawi). Nie przekłada się to jednak na nic konkretnego, w szczególności nie czuję się w obowiązku znać wszystkich wydarzeń opublikowanych oficjalnie bądź nieoficjalnie dla tego roku.

    Używana przeze mnie na potrzeby sesji mapa jest mapą nieoficjalną (vide: Mapa). Czemu ta? Dlatego, że mapy oficjalne zbyt mocno różnią się między sobą i musiałbym i tak wybrać tylko jedną z nich, a pozostałe odrzucić. A ta fanowska mi się podoba i jest bardzo dokładna, dostępna w wysokiej rozdzielczości.

    Literatura

    Dla chętnych, do poczytania i wczucia się w klimat polecam jak niżej. Znam te materiały tylko w wersji angielskiej i nie wiem, czy są też w wersji polskiej. Do tego nie wiem, jak wygląda ich dostępność. To już musicie sprawdzić we własnym zakresie.

    • Grudge bearer pióra Nicka Kyme,
    • Dwarfs (Omnibus) zawiera powyższą powieść a także trochę innych materiałów,
    • Masters of Stone and Steel (Omnibus) też zawiera Grudge bearer i dodatkowe materiały,
    • Dwarfs Stone & Steel dodatek do pierwszej edycji warhammera.

    Sporo można też wyczytać na temat krasnoludów oraz Wojny Odwetowej (War of Venegance) / Wielkiej Wojny z poniższej trylogii, chociaż zawiera ona niepotrzebnie wiele materiałów o, tfu, elgi:

    • Master of Dragons, Chris Wright,
    • The Great Betrayal, Nick Kyme,
    • The Curse of the Phoenix Crown, C.L.Werner.

    Młot wieków

    Tworzenie postaci

    Przy tworzeniu postaci proszę uwzględnić, że nałożyłem limit przewag: do dwukrotności bonusu z inicjatywy.

    Nie dopuszczam stosowania znaków gwiezdnych z AoE2.
    Nie wymagam tworzenia motywacji bohatera. Dopuszczam uzupełnienie tego później, w trakcie gry.

    Korzystacie z przygotowanego przeze mnie szablonu. Robicie kopie tego arkusza, nazywacie go tak, aby na samym początku nazwy była albo nazwa gracza albo postaci. I udostępniacie mi w trybie do edycji. Arkusz oryginalnie nie jest mój, ale wprowadziłem pewne modyfikacje.

    Wydawane PD przy tworzeniu postaci notujecie skrupulatnie w arkuszu „Doświadczenie”.
    Wszelkie punkty uzyskiwane (w tym startowe) notujecie w arkuszu „Punkty”.
    Z kolei wszelkie operacje finansowe (dochody, wydatki) notujecie w arkuszu „Sakiewka”.

    Jeżeli w karcie będzie brakować jakiegoś specyficznego talentu czy umiejętności, zgłoście to do mnie, będę uzupełniał.

    Punkty szczęścia

    Odzyskiwane będą co sesję lub co 6 miesięcy gry, jeżeli wcześniej sesja się nie skończy.

    Rasy

    Przygoda przewidziana jest głównie dla postaci krasnoludzkich. Dopuszczam udział innych ras, chociażby rememberers (nie wiem, jak to (czy?) oficjalnie było tłumaczone). Wykluczam elfy. Pozostałe rasy muszą jednak pamiętać, że mogą umrzeć ze starości, zanim dotrwamy do końca przygód. Nie-krasnoludowie muszą dołączyć do drużyny wraz z krasnoludem, który ich wprowadzi. Może to być BN. BNowie są pod moją kontrolą. W drużynie większość BG muszą stanowić krasnoludowie.

    Rzuty

    Ja wykonuję dla was rzuty potrzebne do stworzenia postaci. Postać generujemy według zasad podręcznika podstawowego. Nie ma żadnych bonusów za rasę.
    W przypadku krasnoludów zaznaczacie mi, czy chcecie rzuty na profesję z ogólnego podręcznika, czy z konkretnej twierdzy ze strony 51. Dwarf player's guide.

    Kartę od strony mechanicznej udostępniacie mi do sprawdzenia. Część fabularna na tym etapie nie jest konieczna.
    Po akceptacji karty przeze mnie dostaniecie 1000xp i tworzycie kartę do końca.
    Jeżeli zdecydujecie się na przejście na wyższy poziom profesji, dostajecie ekwipunek z drugiej profesji. Jeżeli coś wam się powtarza, to macie jedną taką rzecz (np. nie macie dwóch pancerzy). W razie wątpliwości proszę pytać.

    Profesje

    Profesje wg w/w podręczników. Czy można grać zabójcą? Tak, można. Przy czym można grać fabularnie zabójcą, a mechanicznie inną profesją, ale nie można robić tego odwrotnie. Chcąc więc grać postacią typu Makkaisona mechanicznie będzie to inżynier, nie zabójca. Jak już ktoś uzbiera dość PD, by przejść na 3. poziom, może będę się czuł na siłach stworzenia modyfikacji profesji, która takie przypadki połączy.

    Typowo mechaniczny zabójca musi być graczem doświadczonym, który będzie potrafił połączyć specyfikę zabójcy i szukanie śmierci i niebezpieczeństwa z grą drużynową.

    Dopuszczam profesję Żelazołamacz (Ironbreaker) z dodatku Horned Rat Companion, niezależnie od Ironbreaker istniejącego w Dwarf Player's Guide.

    Profesja Browarnika z DPG możliwa, ale mam obawy co do balansu piw z podręcznika. Mogę wprowadzać zmiany według własnego uznania nawet już w trakcie gry. Więc ktokolwiek chciałby grać taką postacią, musi być elastyczny. I musimy dograć szczegóły co postać może, a czego nie może, aby później nie było rozczarowania ze strony gracza.

    Umiejętności

    Języki - każdy krasnolud zna khazalid i może w ramach pakietu startowego znać jeden język ludzki - na ogół imperialny, ale jeżeli fabularnie pochodzi z innych rejonów, to może być pasujący fabularnie.

    Dopuszczamy wykupienie umiejętności i cech spoza profesji zgodnie z tabelką ze strony 48. Zastrzegam sobie prawo nie wyrażenia zgody na proponowane umiejętności. Wymagam minimum 5 punktów wykupionych w taką umiejętność. Talentów spoza profesji nie można wykupić.

    Nie dopuszczam, by krasnoludy tworzyły celowo przedmioty obarczone wadami (np. piwo, runy).

    Zajęcia

    Każda postać, po skompletowaniu początkowej karty postaci, będzie mogła użyć dwóch zajęć (takich, jak pomiędzy przygodami). Przy czym zajęcia wymagające zgromadzenia odpowiedniej liczby PSów, jak np. modyfikacja przedmiotu, kończą się automatycznie sukcesem i osiągnięciem wymaganej liczby PSów w trakcie pojedynczego zajęcia.

    W ramach w/w zajęć pozwalam na stworzenie we własnym zakresie jednego przedmiotu, po koszcie materiału.

    Wyposażenie i kasa

    Startowa kasa będzie wg końcowego poziomu tworzonej postaci, więc wyposażenie najlepiej robić na końcu.
    W dokumencie Gladinhammer znajdziecie też kilka moich autorskich przedmiotów, z których można skorzystać, przykładowo krasnoludzka beczułka podróżna jak na obrazku poniżej czy też „niezbędnik wędrowcy”.
    Krasnoludzkie piwo krasnoludy w krasnoludzkich miejscach kupują w cenie zwykłego piwa z podręcznika.

    krasnoludzka beczułka podróżna

    Pancerze

    Nie korzystamy z zasad opisanych w Archieves of Empire III (AoE3).
    Można łączyć ze sobą płytkówkę+kolczą+skórę.
    Można nosić na sobie „gołą” płytówkę dla 2/3 (gromril) PP. Ignorujemy logikę, że pod spodem trzeba mieć coś, by nie ocierało. Możecie dowolnie kombinować sumowanie tych 3 elementów. Uproszczenie na potrzeby gry.
    Przez „suit” rozumiem pełną zbroję płytową z wszystkim pod spodem, co daje 5PP, a w przypadku gromrilu 6PP. Jeżeli nie chcecie wpisywać wszystkich przedmiotów osobno, to waga kompletnego zestawu to 10 (noszony na sobie, uwzględnia już redukcję punktów za noszenie; normalnie elementy ważą 17). W arkusz wpisujemy wagę 11.
    Kompletny hełm otwarty 5PP (lub 6PP gromril) noszony waży 1 pkt obciążenia (w arkusz wpisujemy 2). Nie noszony waży 3.
    Może to się wydawać dużo, te 5/6PP, ale w sumie trochę to zawsze było dla mnie dziwne, że pancerz robi mniejszą różnicę niż wytrzymałość bohaterów.

    Status społeczny

    Krasnoludy w moim świecie przykładają sporą wagę do statusu i odnoszą się z szacunkiem do tych, których postrzegają jako lepszych. Oprócz stricte statusu mechanicznego będę brał pod uwagę również wiek i okazałość brody (tutaj talent: długobrody odpowiada za mechaniczną stronę tego), a także pochodzenie krasnoluda (np. krasnoludy z gór szarych będą traktowane jako gorsze, ale i tak lepsze niż imperialne).

    Urazy

    Stosujemy mechanikę uraz. Na start każdy może mieć jedną krwawą urazę (czyli wynikłą z fizycznego uszczerbku na postaci lub jego bliskich), która może być zmazana tylko krwią. Oprócz tego dwie urazy, które wymagają rekompensaty materialnej i/lub pracy, przeprosin itp...

    Na karcie uraz można zapisać też urazy fabularne, które z czasem mogą zmienić się w urazy mechaniczne. Przykładowe urazy, stworzone przez Stalowego, zostały zawarte w szablonie karty.

    Ważne: nie wymagam wpisywania uraz przy tworzeniu karty. Można, ale nie trzeba. Pozwalam wypełnić te pola później, już w trakcie gry.

    Awans

    Punkty doświadczenia będą rozdzielane i w trakcie przygody i po zakończeniu. Punkty doświadczenia przydzielane indywidualnie będą niejawne. Roboczo możemy przyjąć, że bohaterowie gromadzą około 100PD/miesiąc gry + bonus za skończoną sesję + PD z uraz. Ale zastrzegam sobie zmianę w tym szacunku.

    W trakcie sesji możecie rozwijać cechy i umiejętności.
    Awanse, wykupienia nowych talentów odbywają się podczas interludium.

    Sposób dołączenia do sesji

    Ponieważ drużyna jest w drodze, nowe postaci nie mogą się pojawić w niej ot tak sobie, magicznie. Jakie więc są możliwości?

    Najprościej jest wcielić w BNa (Othina, Bronda, Fenniego).

    Po drugie, zawsze jest dostępna klasyczna opcja dawi wziętych do niewoli przez orki, których dotychczasowa drużyna uwolni. W tym wariancie postać będzie generalnie pozbawiona swego wyposażenia, ale będzie ono dostępne gdzieś niedaleko.

    Są też inne opcje zależne od konkretnych propozycji. Mógłby np. inżynier na żyrokopterze się rozbić/wylądować/być zestrzelonym w pobliżu drużyny.
    Zabójca w okolicy też miałby rację bytu.
    Othin mógłby znaleźć ślady/wskazówki/tajne znaki innych pograniczników w okolicy.
    Albo nowa postać mogłaby być częścią grupy tropiącej orki/gobliny z jakiegoś powodu i ich ścieżki przecięłyby się z drużyną.

    Gdy będzie pomysł na postać, będziemy myśleć nad opcją dołączenia. Ha! Może być nawet rozbitek z jakiegoś krasnoludzkiego statku z Barak Varr!

    Młot wieków

    Długość sesji

    Mimo, że marzy mi się nie tylko sama pojedyncza przygoda, ale dłuższa krasnoludzka kampania, to nie mam jednak nic przeciwko chętnym do zagrania w pojedynczą sesję. Obecny scenariusz planuję na około 9 miesięcy grania, ale to nie jest sztywny termin. Co do długości kampanii... tak długo, jak starczy nam zapału. Dla tych, którzy mnie nie znają na tyle dobrze... na koncie LI mam poprowadzone przez 3 lata 3 scenariusze, 100% skuteczności w ukończeniu zaczętych sesji, a obecnie do powyższego zestawienia dochodzi czwarty. Nie jest to może dużo, ale sądzę, że pozwoli to potencjalnym graczom myśleć poważnie o możliwości powodzenia takiego przedsięwzięcia.

    Po ukończeniu każdej sesji planuję interludium. Nie wiem ile ono będzie trwało w czasie rzeczywistym, ale np. mogę zrobić przerwę w trakcie wakacji i takie interludium może potrwać 3 miesiące. Zresztą, interludium to też będzie czas na rekrutację, a to trochę czasu zabiera.

    W tym czasie, bazując na oczekiwaniach graczy, przygotuję kolejną przygodę. Oraz prawdopodobnie uruchomię inną sesję, niezwiązaną z krasnoludami, dla różnorodności. W czasie interludium może upłynąć dowolna długość czasu gry, od dni po dziesiątki lat, w zależności od potrzeb i oczekiwań graczy.

    Odpisy

    Kolejka i dla mnie i dla graczy będzie trwała 4 dni (a dokładnie 96h). Zawsze będę w komentarzach podawał termin.
    Sesja nie będzie czekać na spóźnialskich. Nie będę przypominał graczom o terminie. Konsekwencji za brak odpisu w kolejce nie ma, poza biernością postaci. Chyba, że nieobecność będzie ponad 2 kolejki. Oczywiście inaczej podchodzę do zgłoszonych nieobecności.

    Długość odpisów dowolna, czasami dopuszczalne nawet jednolinijkowe. Ale tak na około 3000 znaków, będzie dobrze. Nie oczekuję, że ktoś będzie liczył ilość znaków we wpisie. Podałem wartość orientacyjną, gdyby komuś zależało na dookreśleniu oczekiwań.

    PVP

    Sesja jest bez PVP, kooperacyjna.

    Koniec rekrutacji/początek sesji

    Sesja trwa (na LI). Kolejne osoby będą dołączane do sesji (już na RT) po utworzeniu karty i wtedy, gdy pozwoli na to fabuła.

    Podsumowanie

    • System: Warhammer 4ed
    • Ilość graczy: 2 dotychczasowych + max 3 nowe osoby
    • Kryteria przyjęcia graczy: według uznania MG
    • Platforma: forum, mamy też serwer Discord (nieobowiązkowy), również kostnica na rollz.org gdzie będą też mapki sytuacyjne - również, nie jest to obowiązkowe.
    • Częstotliwość odpisów: 4 dni dla graczy, 4 dni dla MG
    • Dokumenty Google: nie
    • Termin zakończenia rekrutacji: otwarta do wyczerpania limitu miejsc
    • Obowiązujące podręczniki: podręcznik główny, Dwarf Player's Guide, Lords of Steel and Stone, moje interpretacje.
    • Poziom startowy postaci: postaci tworzone wg podręcznika + następnie 1000PD do wydania.
    • Znajomość mechaniki: nie wymagam jakiejś wielkiej znajomości systemu ani mechaniki, ale... coś niecoś o krasnoludach z młotka trzeba wiedzieć. W tworzeniu karty pomogę, ale nie zrobię ich za was.
    • Długość sesji: ~9 miesięcy.
    • PVP: zabronione.
    • Dopuszczalne rasy: krasnoludy, elfy zabronione, inne rasy tylko w wyjątkowych sytuacjach i uzasadnione fabularnie.

    Zapraszam!

    Archiwum warhammer 4ed warhammer krasnoludy dawi karak varn karaz ankor

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle Ten Bilbo! Musial przerobić norę! Kto to widział, by kredens nie sięgał sufitu!? I kto to widział, by ubrania trzymać na kredensie!?

    Oczywiście, dziwactwa Bagginsa nie skończyły się dobrze. Chętnie dowiedziałaby się, co z nogą Drogo, ale ten był obecnie przez opieką Prymuli, więc pewnie i tak zaraz się dowie.

    Gdyby ona, Lobelia, była panią Bag Endu, coś takiego nie miało prawa się stać!

    Zatupała nerwowo nogą. Jeżeli pozwoli Bilbo dalej ciągnąć sprawę, szkód będzie więcej! Nie żeby jakoś specjalnie jej zależało na pozostałych gościach. Sami sobie ściągnęli to na głowy. Czy jak w przypadku Drogo - na nogi. Tak, jeżeli coś miałoby się im stać, to byli równie winni jak i Baggins.

    Niestety, pozostanie w tym towarzystwie również jej groziło uszczerbkiem. I to zarówno na zdrowiu jak i na reputacji.

    Zatem... co robić? Stłuczona czy skręcona, noga Drogo nie nadawała się, by mógł na niej ruszać samodzielnie. Trzeba go zatem zostawić. Oczywiście Prymula zostanie się nim opiekować. To już zmniejsza liczebność grupy, dobrze. Ale nadal jest ich zbyt dużo.

    Lobelia czuła, że musi wziąć towarzystwo w karby i wyznaczyć im drogę. Inaczej zestarzeje się tutaj czekając, aż podejmą decyzję.

    – Co za nieszczęście! - wykrzyknęła na głos. - Prymulo, moja droga, co z nim? Oh, z pewnością nie będzie mógł teraz nigdzie iść! Trzeba go będzie do domu odwieźć.

    Odwieźć... no tak...

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GladinG Gladin
    ♫♪     HiFi     ♪♫
    Awatar HiFi Drzwi otworzyły się bez potrzeby uciekania do specjalistycznego sprzętu.

    Otworzył je przyklejony do ściany korytarza i obrzucił wnętrze spojrzeniem. Wydawało się puste. Wślizgnął się do mieszkania i zamknął za sobą drzwi. Zastygł na pewien czas nasłuchując. Wewnątrz panowała cisza.

    Mieszkanie było puste. Rozejrzał się identyfikując salon, wnękę sypialną, mikrołazienkę z prysznicem i toaletą. Kuchni było brak, zamiast niej stał paśnik All Foods, podłączony do zewnętrznej pompy z pastą. W kącie stał komputer, telewizor (jeszcze jeden!) oraz mnóstwo rzeczy osobistych.

    Ustalając priorytety technik rozejrzał się za miejscem na umieszczenie kamerki. Gdzieś, gdzie będzie podgląda na wejście. Zamaskowane, bądź zacienione, schowane za czymś. Chodził od jednego takiego miejsca do drugiego sprawdzając od razu, czy kto inny nie wpadł wcześniej na równie genialny pomysł i nie monitorował Hajfiego swoim urządzeniem. W końcu zdecydował się na paśnik. W końcu naprawiał takie rzeczy. To było swego rodzaju znakiem dla niego. Zabrał się za rozkręcanie urządzenia. Przez chwilę przez głowę mu przyszło, że mógł podpiąć się sprzętem diagnostycznym i sprawdzić, kiedy ostatnio używano sprzętu. Ale odrzucił ten pomysł. Co by mu to w końcu dało?

    Gdy skończył instalację, przetestował działanie oraz zapisywanie w chmurze. Potem sprawdził drzwi wejściowe. Ekran obok początkowo wziął za elektronicznego judasza. Ale okazało się, że pokazuje korytarz pod takim kątem i z takiego miejsca... uznał, że Shiva powiesiła sobie na zewnątrz własną prywatną kamerkę, ukrytą równie sprytnie jak jego własna. Przyszła mu do głowy myśl, że mógłby ją odnaleźć, zdemontować i wykorzystać. Ale potem.

    Komputer. Włączony, lecz zablokowany. Korciło go, by chociaż wykręcić z niego dysk twardy... ale może zapyta późnij Artemidę, czy nie pomogłaby się dostać do kompa łatwiej, gdy jest włączony?

    Cóż zatem? Czas na przetrząsanie w poszukiwaniu rzeczy wartościowych, które mogłyby się przydać. Czegoś, co możnaby przehandlować. Metodycznie, Hajfi, metodycznie. Na spokojnie. Krok po kroczku. Nie przegap niczego. Spokojnie...

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle – Zatrzymaj się Odo. Myślę, że to dobry moment, aby skorzystać z twojej propozycji, Drogo.

    Lobelia miała na myśli ziele, którym częstował ich kuzyn. Wcześniej uprzejmie odmówiła. Podróż do tej pory toczyła się przerywana a to komentarzem (od czasu do czasu z nutą braceigrdlowej uszczypliwości) na temat mijanych nor czy osób, a to obserwacjami natury, czy też wymianą grzeczności.

    Wstrzymała się też od komentarza na temat powierzania powożenia kolaski dwudziestoczteroletniemu Odovacerowi Bolgerowi. A także to, że akurat jej wujeczny bratanek służył za woźnicę u Prymuli.

    Zapewne to efekt tego, że się szalenie dużo kręcił wokół bratanicy Makarego, Rosamundy. Miała jedynie nadzieję, że chłopakowi ktoś wybije zadawanie się z Tukami, kiedy przecież są rodziny mniej... kontrowersyjne. Ale różnie mogło być, bo sam Odo miał wszak babkę Tukównę, rodzoną siostrę matki Prymuli.

    – Prymulo, może również i ty zapalisz i pójdziemy zobaczyć, co ten Noakes nawyrabiał? Ty nie, Odo, jesteś jeszcze za młody.

    W myślach zacierała już ręce na to, jakąż to nowinę uda jej się zdobyć i jakiż to przykład złego wychowania będzie miała okazję obnażyć.

    Chwyciła za swoją parasolkę, która miała stanowić - obok dymu z fajkowego ziela - jej osłonę przed natrętnymi owadami, w razie potrzeby.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    GladinG Gladin

    1 2

    –––––– Grungni (Mistrz Gry) –––––– Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
    Grungni (MG) Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi (Piwodzierżców)
    @Gladin @Stalowy
    Hagrid „Rhyn” Grumsson Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody) Fenni Khadinbat
    Hagrid „Rhyn” Grumsson Othin „Zilfini” Angaztromm (Żelaznobrody) Fenni Khadinbat
    @Wired @Dekline @ArchiwumX

    text alternatywny

    Kolejka 1.

    21. Durgzet, 7035, przedpołudnie.

    Jaskinia na zachód od Varn Drazh i około pół dnia drogi na północ od głównego wejścia do Karak Varn.
    Niebo bezchmurne, pogoda dobra.

    Grupa sześciu krasnoludów stojących u brzegu wysoko położonej jaskini śledziła wzrokiem opadający balon. Balon należący do grobi. Mimo, iż nie widzieli ich dość wyraźnie, bo to stwierdzić z całą pewnością, to jednak wielki wymalowanych symbol Złych Czaszek na jego czaszy nie mógł oznaczać nic innego.

    Postrzelony kilkukrotnie z kuszy przez Hagrida powinien się rozbić, jednak będąc złośliwym na równie z zielonoskórymi poleciał poza zasięg wzroku i zataił swój los przed dawi.

    Grupa ta dotarła w pobliże starożytnej twierdzy Karak Varn jako zwiad dla większego przedsięwzięcia, dzięki któremu mieli odzyskać legendarny Młot Wieków należący do mistrza Kadrina Czerwonogrzywego, utopiony w czarnych wodach Varn Drazh. Nie dotarli jeszcze na miejsce a już zwiad ten nabierał większego znaczenia, niż pierwotnie zakładali. Byli przekonani, że karak jest opanowany przez orcze plemię Złych Czaszek, na służbie której zapewne były gobliny. Ale jakie gobliny! Zorganizowane i przemyślne. Na swej drodze oprócz typowych śladów tego tałtajstwa widzieli i naprawioną przez nich stanicę krasnoludzką i ślady intensywnego wyrębu, zorganizowane oddziały, a teraz to - balon obsługiwane z niepokojącą wprawą.

    Nic zatem dziwnego, że wywiązała się dyskusja na temat zmiany dotychczasowych planów. Mieli spędzić dzień na wypoczynku, przygotowaniu mięsa ze zdobycznej zwierzyny, naprawach i odzyskiwaniu sił, gdyż dopiero co wyszli ze starcia z trzema tuzinami grobi. Ale czy mogli spokojnie odpoczywać gdy obok nieprzyjaciel w ten, czy inny sposób lądował?

    Rhyn zaproponował, że on wspólni z Fennim pójdą zbadać sprawę. Odnieśli bowiem najmniej ran. Przydałaby się im pomoc pogranicznika, ale ten wyglądał jak jeż, tyle strzał z niego sterczało

    – Zostać? - żachnął się Othin na propozycję i pociągnął łyk dobrego krasnoludzkiego piwa przyniesionego na własnych plecach z Zhufbaru.

    – Myślicie, że ot tak pójdziecie sobie i znajdziecie ten balon? To nie tunele - dodał, po czym dopił zawartość.

    – Ha! Póki piwa starczy! - wyszczerzył zęby.

    Rhyn nie miał nic złego na myśli. Starał się realnie oceniać stan ich drużyny. Uznał, że Żelaznobrodemu przyda się odpoczynek, w końcu jako najmniej opancerzony najmocniej ucierpiał w starciu. Ale swoimi słowy odniósł skutek odwrotny do oczekiwanego. Gdyby to than podjął taką decyzję, nie mógłby z nią nadto dyskutować. Ale młokos z Norski? No... po takiej propozycji, choćby Othin miał urwaną nogę, to pójdzie! Nie cierpiał, gdy inne krasnoludy traktowały go jako mniej wartościowego, bo tyle chodził po powierzchni... I... z innych powodów.

    Logrim oczywiście mógł nadal zdecydować po myśli Rhyna.

    – Fenni - rzucił, a imię zawisło w powietrzu. Than potrzebował czasu, by sprawę rozpatrzyć, ale czasu nie miał. Skierował się wpierw do podwładnego, by nieco opóźnić oznajmienie decyzji. - Ruszysz razem z Grumssonem i spróbujecie ustalić, co się stało z balonem.

    Khadinbat rzucił bratu spojrzenie, potem powiódł wzrokiem ku szczytom.

    – Thanie - orzekł krótko. Cóż miał powiedzieć? Logrim nie lubił, gdy bracia się rozłączali, bo wtedy w razie potrzeby nie mogli ponieść go na tarczy. Decyzja pryncypała była więc zaskakująco. Fenni zamyślił się analizując implikacje tego, co usłyszał.

    Thanie, tak rzekł Fenni. No właśnie, thanie... Than Logrim Hagrindrakk, syn Kazrika, władca klanu Khadinbat, poczuł na sobie ponownie ciężar dowodzenia. A gdy pomyślał o Snagrogu...

    Wolałby, aby Othin został i odpoczął. Ten może i byłby mu wdzięczny. A może odwrotnie.

    – Othinie - rzekł wolno, by odwlec słowa w czasie. - Masz rację, że ich specjalnością są tunele, a nie szczyty gór...

    Powiedziawszy te słowa, podjął decyzję i będzie musiał ponieść ich konsekwencje.

    ... zatem pójdziesz z nimi. Przygotujcie się do drogi. Zbędne bagaże możecie zostawić tutaj, by mniej was obciążały.

    centered paragraph

    Żelazołamacze rzadko kiedy wędrują wystawieni na mocne światło słoneczne. Na szczęście oblewający ich pancerze gorąc był kompensowany przez mroźne górskie powietrze. Ruszyli na wschód szukając obiecującego podejścia pod górę, skąd mieli nadzieję rozejrzeć się po okolicy i dostrzec balon. Lub jego resztki.

    Nie udało się dostrzec niczego, co było wyrzucane z góry przez gobliny, natomiast więcej szczęścia mieli z samym okrętem powietrznym.

    Wylądował na północny wchód od ich kryjówki, na kolejnej górze, w odległości mili lotem ptaka od miejsca, w którym stanęli po wspinaczce.

    Czasza balonu unosiła się lekko nad koszem i nawet w świetle dnia było widać, że pod otworem płonie ogień. Dwie sylwetki poruszały się w polu widzenia.

    By się do nich zbliżyć dawi musieliby zejść zboczem w dół, a następnie ponownie wspiąć się w górę. Marszruta nie oferowała miejsc, by się schować. Zresztą okazało się, że nie będzie im potrzebne.

    Nerwowa gestykulacja, okrzyki, wymachiwanie rękoma w ich stronę - wszystko to wskazywało na to, że zostali dostrzeżeni.

    – Znowu nici z elementu zaskoczenia - powiedział niezbyt zmartwiony tym faktem Fenni. - To co? Lekkim truchtem i spróbujemy ich złapać?

    Pozostała dwójka zgodziła się. Hagrid co rusz mierzył wzrokiem odległość, kiedy będzie mógł złożyć się do strzału. Gobliny robiły wszystko, by mu to uniemożliwić. Wdrapały się szybko do kosza i nie bawiąc się w subtelność odcięły przytrzymujące go liny. Balon drgnął i zaczął wolno wznosić się ku górze.

    Zbyt wolno. Obie strony zdały sobie z tego sprawę. Przez twarz Rhyna przebiegł uśmiech zadowolenia. Adzą radę dogonić go, zanim się wzniesie.

    Jednak balon uniósł się na tyle, że podmuch zaczął go odsuwać od pościgu. Nie na tyle szybko, by nie dało się go dogonić, ale kupił goblinom kilka minut życia. Z wysokości kilku metrów zaczęły wyrzucać przedmioty, przyspieszając wznos. Ale ciągle za wolno...

    Dwa tuziny jardów nad ziemią gobliny zaczęły się kłócić, wydawało się, że może dochodzić do walki. Nie trwało to jednak długo. Jeden z nich wkrótce stanął na krawędzi kosza, rozłożył ręce, a pomiędzy nimi rozpostarło się coś, co wyglądało jak skrzydła i upodobniło go do olbrzymiego nietoperza. Chwilę później skoczył i lotem ślizgowym pomknął nad głowami krasnoludów. Balon tymczasem odepchnięty i pozbawiony obciążenia odskoczył w tył i w górę, a jego wznos znacznie się zwiększył. Teraz unosił się szybko.

    Zbyt szybko. Dawi byli jeszcze za daleko, by posłać bełt w jego stronę. Jedyne co mógł zrobić Hagrid, to spróbować trafić szybującego goblina.

    Othin jako pierwszy dotarł na szczyt, gdzie jeszcze parę chwil temu zacumowany był goblini balon. Mógł zobaczyć, co takiego zostało wyrzucone z balonu. A było co oglądać. Matowy mosiądz pokrywał lunetę w sposób nieodbijający światła. Nawet zanim wziął ją do ręki wiedział już, że jest to dzieło rąk krasnoludzkich. Następnie rozsznurował leżący tobołek, w którym znalazł zapas bełtów podobnego pochodzenia. Tym, co jednak wstrząsnęło nim dogłębnie, była kusza. Tak, również krasnoludzkiego pochodzenia. Wyglądała jak projekt sprzed tysiąca lat, a jednak sprawiała wrażenia śmiertelnie sprawnej. Nie to jednak było w tym wszystkim dla niego takie szokujące. Runy. Runy naniesione na broń.

    Kolba kuszy z runicznym napisem Angaztromm

    Angaztromm. Żelaznobrody. Jego klan. Dawno, dawno temu zamieszkiwali Karak Varn. Po upadku twierdzy musieli szukać dla siebie nowego miejsca. Zostali bez domu. Utrata twierdzy dla krasnoluda to bardzo ciężki cios. Wielu z nich nie potrafi spojrzeć swoim pobratymcom w oczy. Radzą sobie w takich sytuacjach na różne sposoby. Część ruszyła w góry szare, albo dalej. Inni do imperium. Jeszcze inni przenieśli się do innego karaku, najczęściej do Zhufbaru. Tak, jak i Żelaznobrodzi. Wielu spośród dumnego niegdyś klanu bełciarzy, nie mogąc znieść hańby utraty twierdzy, wybrało życie na powierzchni, z dala od podziemnych korytarzy. W ten sposób zawieszeni byli pomiędzy swym prawdziwym domem, a Zhufbarem, który ich przygarnął.

    Ale teraz... widząc tę broń... Coś w Othinie drgnęło. Wyruszając jako przewodnik z tą ekspedycją robił to bez większego przekonania. Znał teren, mógł służyć za przewodnika. To wszystko. Ale teraz... przodkowie do niego przemówili... ta kusza... to była dla niego relikwia. Znak. Broń już stara, ale miała w sobie coś... Niepomny na to, co się dzieje wokół, na to, co robią jego towarzysze, gdzie się podział balon, dziękował niemo, wiedział co ma zrobić. Wyruszy do swej rodzinnej twierdzy z nowymi siłami i nowym zapałem. Nie będzie już tylko przewodnikiem, ale będzie siłą napędową tej wyprawy. A oprócz tego... będzie bełciarzem. Już nie pogranicznikiem. Czas, by Żelaznobrodzi odzyskali swoje miejsce i swoje imię. Potem podniósł oczy i rozejrzał się wokół.

    Fenni przegrzebywał inne wyrzucone rzeczy. Byle jakie wiadro wysmarowane jakąś lepką mazią, dwa niewarte uwagi noże, roztrzaskany koszyk z którego wysypały się podejrzane fragmenty jedzenia, rozerwany bukłak, posrebrzane lusterko, róg sygnałowy...

    centered paragraph

    Galeb pozostał w jaskini. Logrim zajął się ostrzeniem uszkodzonego topora, który uległ uszkodzony podczas walki nad jeziorem. Brond wyszukał miejsce z ciągiem powietrza, rozpalił ogień i zajął się oprawianiem mięsa. Rhunki zapalił ziele i wpatrzył się w pojmanego snotlinga, Tfardego. Jego zmysł runiarza podpowiadał mu, że mały zielonoskóry jest naznaczony w jakiś sposób magią. Nie potrafił jednak nic więcej powiedzieć. Jego wiedza w tym zakresie nadal była nikła w porównaniu z runmistrzami. Była jednak okazja, aby porozmawiać...



    Mechanika
    Hagrid za 5 dni uzyska ropiejącą ranę (poranek 26. Durgzet).
    Logrim za 1 (poranek 22. Durgzet) i 6 dni (poranek 27. Durgzet).

    Rozgrywka karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle Michel Delving pozwalało znaleźć odpowiednie miejsce na nocleg, nie to, co Rozstaje.

    Gdy więc Lobelia zadbała o rzeczy najważniejsze, oznajmiła towarzyszom podróży, czyli Milo oraz Rorimakowi iż planuje udać się na posterunek szeryfów odnaleźć Adę Burrows, by przekazać jej pozdrowienia od matki, z którą miała okazję spędzić czas na rozmowie w Rozstajach.

    Po drodze wstąpiła do piekarni Goodyeastów by zakupić bułeczki z nadzieniem z pieczonych jabłek i z cynamonem. Podobno właśnie za takimi przepadała panna Ada, jeżeli matczyne informacje były nadal aktualne. Kto wie, po wyprowadzeniu się z domowych pieleszy w wielki świat, jakim niewątpliwie było Michel Delving i zajęciu pracą szeryfa - która z kolei zbytnio wielkomiejska nie była, może się dziewczynie smaki zmieniły.

    Z parasolką pod pachą, paczuszką pysznie pachnących bułeczek (jedną Lobelia zjadła sama, gdyż była głodna), ruszyła w stronę Nory Ratuszowej. Po drodze przystanęła obejrzeć drewniane rzeźby Marcha i Blanca, założycieli Shire.

    Stojąc przed ratuszem zadumała się nieco. Mogłaby się odnaleźć na tym stanowisku. Z całą pewnością mogłaby lepiej urządzić całą ich krainę, niż wszyscy burmistrzowie razem wzięci. Niedawno wybrany Pott Whitfoor też zajmował się głównie celebrowaniem bankietów.

    Zatupała.

    Tak, tak. Zresztą nic dziwnego, że sprawę wybryków w Domu Mathom przekazał młodej Adzie. Lubił zamiatać pod dywan wszelkie problemy. Nie, żeby wybryki w muzeum były czymś nowym. Z tego co słyszała, to ulubione zajęcie młodych niziołków w tym mieście...

    Niestety, społeczeństwo uznawało, iż burmistrzem winien być mężczyzna. Lobelia rzadko kiedy uważała tradycję za coś złego, ale tym razem jej umysł nie mógł się pogodzić z takim bezsensownym postępowaniem. Kiedyś jeszcze tu wróci i zobaczymy, czyje będzie na wierzchu.

    Czas zobaczyć, czy da się znaleźć Adę i pozyskać od niej jakieś ciekawe informacje. Może uda się ustalić, jak urwisy dostały się do środka. A może udałoby się ustalić, kto to zrobił... Panna Bracegirdle chętnie by z nimi porozmawiała. I to wcale nie po to, aby im prawić kazania... Ale gdyby odkryła, kto to zrobił... mogłaby poprosić ich o małą przysługę, małego psikusa w zamian, za nie wyjawianie tajemnicy...

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GladinG Gladin

    @Ketharian napisał w [komty] Syreni Śpiew Neonów:

    Co więcej, podobieństwa między tymi językami

    Co ciekawe, byłem miałem takie przekonanie od czasów wizyty w Portugalii jakieś 20 lat temu. Przewodniczka (Polka) mówiła, jak to te dwa języki są podobne (jeden będący prostszą wersją drugiego - portugalski prostszy?) i jak to użytkownicy jednego potrafią łatwo zrozumieć ten drugi.

    Przekonanie o tym podobieństwie wzmacniał mój sporadyczny kontakt z pisownią jednego i drugiego języka, które faktycznie wydawały się bardzo podobne.

    Tymczasem niedawno byłem w Portugalii. Tym razem pierwszy wyraźny kontakt z językiem mówionym odbył się poprzez słuchania radia. Byłem przekonany, że kierowca słucha jakiejś audycji rumuńskiej czy innej i że jest imigrantem. Z czasem dopiero przekonałem się, że język portugalski w wymowie jest niepodobny do żadnego innego. Brzmiał jak skrzyżowanie języków słowiańskich (polski, rosyjski, czeski) z węgierskim tudzież jakimś rumuńskim i czymś jeszcze. W szczególności w żaden sposób nie przypominał mi hiszpańskiego.

    To moje subiektywne odczucie. Nie znam ani jednego, ani drugiego (chociaż rozumiem około 10-20% mówionego bądź pisanego hiszpańskiego). Dzielę się z wami przemyśleniem tak po prostu, bez żadnego związku dla sesji. Zwłaszcza, że podobieństwo tych dwóch języków w świecie CP wcale nie musi odzwierciedlać ani rzeczywistości, ani mojego wyobrażenia. Ot, taka ciekawostka.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - REKRUTACJA
    GladinG Gladin

    Jestem zainteresowany wcieleniem się w Lobelię Bracegirdle.
    Niniejszym wypełniam wszystkie wymogi rekrutacji i to jeszcze przed trzecim śniadaniem.
    Nie to, co niektórzy, co to włóczą się po nocach i śpią do późna.
    Albo oddają niezdrowym nawykom. Nie będę wskazywać palcem tych osób, ponieważ ani nie jestem wścibska, ani zawistna, jak co poniektórzy, których nie wskażę palcem.

    Archiwum jedyny pierścień tor lotr the one ring rpg hobbit tolkien

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    text alternatywny I te jego pieśni... skrzywiła się Lobelia, ale tylko w duchu, bo wszak dobre wychowanie wzięło górę.

    Zajęta ciastem i srebrnym łyżeczkami, do których miała słabość, po raz kolejny skreśliła Bilbo, jako potencjalnego kandydata na męża. Bag End nie było warte znoszenia głupawych przyśpiewek przez kolejne trzydzieści lat lubo więcej.

    Po co mu ta mapa? I skąd ten pomysł, by wejść w jej posiadanie. Powinna natychmiast wstać i sprzeciwić się temu, a następnie jak najszybciej napisać list do pani Slowfoot z ostrzeżeniem. Kto wie jednak, co wtedy wymyśliliby pozostali? Nie miałaby kontroli nad wydarzeniami. A przecież... gdyby tak skompromitować Bilbo, albo więcej, wykazać, że jest złodziejem (a słyszała plotki, że za takiego uchodzi), mogło sprawić, że Bag End szybciej przejdzie na ręce na przykład Othona...

    Czy zatem powinna wziąć udział, w tej pożałowania godnej i wątpliwej moralnie eskapadzie? Co będzie, gdy ktoś ją zobaczy w takim towarzystwie? Niziołki będą gadać.

    Początkowo chciała głośno oprotestować pomysł włóczenia się polami zasugerowany przez Bilbo, aby nie przekraczać mostu. Wszak, to dopiero będzie podejrzane, jeżeli ich grupa była widziana zmierzająca do Bilbo, a potem nie pokaże się w drodze powrotnej, ale ktoś dojrzy ich przemykających polami. Właściwie to początkowo chciała oprotestować wszystko. Aż nawet jej stopa nerwowo wybijała rytm o podłogę.

    Ale po przemyśleniu sprawy uznała, że unikanie innych będzie dla niej korzystne. Nie dostrzegą jej w niewłaściwym towarzystwie. Czekając, co takiego wymyślą zgromadzeni - bo przecież nie będzie im podpowiadać, jeszcze potraktują ją jako wspólniczkę - oglądała pomieszczenia. Mogła Bilbo przyznać, że starał się trzymać porządek. To dobrze. Nie chciałaby się kiedyś wprowadzić do zaniedbanej nory.

    Słuchała pomysłów i wcale jej się nie podobały. Wydawało jej się, by ominąć Hobbiton i nie iść Nad Wodą, musieliby polami iść aż do Świerkowego Dworu, gdzie był inny most. By przekroczyć rzekę inaczej, niż po moście, nawet nie przyszło jej do głowy! Ale to daleka droga. Co prawda nie aż TAK daleka, jak z jej Kamiennego Sioła tutaj. Gdy pomyślała o tym, że Bilbo zaprosił ją tutaj z TAK daleka tylko po to, aby... oczekiwać, że weźmie udział w kradzieży mapy...

    Tup, tup, tup....

    Dolała sobie herbaty z imbryczka.

    Ah, ciekawe, cóż te gorące głowy wymyślą. Ale łyżeczki ma ładne.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Genealogia
    GladinG Gladin

    Powiązania Lobelii z Paladinem. Dla Paladina Lobelia jest siostrzenicą pociota jego ojca.
    Dla Lobelii Paladin jest wujecznym wnukiem żony wuja.
    W sumie zwątpiłem w tego wujecznego wnuka. To może:
    Dla Lobelli Paladin jest wnukiem brata żony wuja?
    A do tego wzajemnie są kuzynami II stopnia w pierwszej linii? Vide poniżej.

    text alternatywny

    Materiały sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle – To załatwiliśmy sprawę śpiewająco, czyż nie? - zwróciła się do narzeczonych Lobelia, spoglądając swym bystrym okiem.

    – Dziękuję za ziele, wielce się przydało - tym razem słowa podziękowania skierowała do samego Drogo.

    text alternatywny

    – Zaskoczona jestem - podczas dalszej podróży Lobelia postanowiła podzielić się ze współpasażerami swoimi przemyśleniami - że taka już aktywność owadów wiosną. Miód? W takich ilościach? Toż jeszcze nie czas. Takie anomalie nie zwiastują nic dobrego. Ależ miło ze strony Noaeksów. Dali mi tyle miodu! To pewnie jeszcze z zeszłorocznych zapasów!

    Miody podróżowały bezpiecznie w koszyczku wraz z panną Bracegirdle i stanowiły teraz jej niekwestionowaną własność. Jakby nie było, sama jedna rozprawiła się z niebezpieczeństwem i zagrożeniem. Nawet okazała się na tyle wielkoduszna, że nie skomentowała pomocy udzielonej jej przez pozostałych. No cóż. Nie wszyscy mogą być tak bystrzy, jak ona.

    justified paragraph

    – Nie dotarli jeszcze - skomentowała zastany stan rzeczy. - Mówiłam im, że rzeka pewnie wezbrana. Ale czy ktokolwiek z nich pomyślał, aby wziąć to pod uwagę i zabezpieczyć się w przydatne rzeczy przed wyruszeniem od Bilbo? A on sam, czy o tym pomyślał? Namówił ich na wyprawę nie bacząc na zdrowy rozsądek!

    – O tej porze powinniśmy być już w Tukowej Skarpie - zatupała zdenerwowana Lobelia na wieść, że nie ma miejsc noclegowych w Rozstajach. - Wszystko winna tego smarkacza Griffo. Ojciec winien mu wygarbować skórę!

    – Siadajmy na razie i posłuchajmy, co się dzieje. Może uda nam się usłyszeć coś ciekawego, co nasunie nam rozwiązanie.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Genealogia
    GladinG Gladin

    Wiek poszczególnych osób

    Poniższe już nieaktualne.

    Lobelia Bracegirdle - 40 lat (wg karty) z czego wynika, że mamy rok 1358 kalendarza Shire.
    Piszą też, że powrót Bilbo był 20 lat wcześniej, a wiadomo, że Bilbo wyruszył na wyprawę w 1341 (i zdaje mi się, tedy też wrócił, chociaż karta Rorimaka podaje, że było to rok później.).
    Zatem powinien być rok około 1361-62.
    Paladin II Tuk urodzony 1333 miałby więc około 25-29 lat.
    Primula Brandybuck ur. 1320, lat 38-42.
    Esmeralda Tuk miała wg karty 5 lat, gdy Bilbo opuścił Bag End. Urodzona 1336. Ma obecnie 22-26 lat.
    Rorimak Brandybuck, urodzony 1302. Więc ma obecnie lat 46-50.

    Mamy rok 1360.
    A teraz podsumowanko wg starszeństwa:

    Hobit Wiek
    Milo Makary Tuk ~60
    Rorimak Brandybuck 58
    Lobelia Bracegirdle 42
    Primula Brandybuck 40
    Paladin II Tuk 27
    Esmeralda Tuk 24
    Materiały sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle – Rozstąpcie się! Rozstąpcie! Zróbcie miejsce! Dajcie jej pooddychać!

    Wywracając w duszy oczyma panna Bracegirdle ruszyła w stronę omdlałej Prymuli.

    – Proszę nie robić zbiegowiska, no już - używając swej parasolki uzyskała nieco miejsca wokół odgrywającej rolę swego życia Brandybuckówny. - Nuże, gospodarzu, trzeba ją gdzieś ułożyć na łóżku, by odpoczęła.

    – W jej s-t-a-n-i-e - dodała konspiracyjnym szeptem - łatwo się przeforsować. Lepiej ją szybko stąd zabrać, bo jeszcze hobbity będą gadały. Drogo, kuzynie, potrzebna nam będzie woda do picia, oraz miska bądź cebrzyk z wodą i ścierka do robienia okładów na głowę. Drogo, to n-a-rz-e-cz-o-n-y Prymuli - zwierzyła się gospodarzowi po cichu.

    – Proszę się jednak nie martwić - już nieco głośniej zwróciła się do karczmarza. - Pan Baggins pokryje wszelkie koszty. A jeżeli trzeba będzie udobruchać jakiś gości, by znaleźć dla niej miejsce... chociaż nie sądzę, aby którykolwiek szanujący się hobbit mógł mieć biedactwu to za złe! Jednak, mam tutaj coś dodatkowego. Garnuszek miodu, a i narzeczony może postawi dobrym duszom kolejkę piwa, jak myślisz Drogo?

    – I proszę się nie martwić. P-a-n-n-ą Prymulą zajmę się osobiście. Będę z nią w pokoju przez całą noc. Nie możemy przecież pozwolić, by goście gadali, prawda?

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GladinG Gladin
    ♫♪     HiFi     ♪♫
    Awatar HiFi Pojechali i technik został sam. Nawet Leif się zabrał z nimi. HiFi miał lekkie wyrzuty sumienia widząc, jak się przejęli Switchem.

    No ale przecież... Fikser chyba nie potrzebował pomocy? Artemida była nadwrażliwa. Tak sądził. Tak sobie tłumaczył. I do tego... Mack... nie używać NoiseFeeda? Żeby ktoś tego nie przeczytał? Ale jak, skoro smarthing Raze'a jest wyłączony? Popatrzył niepewnie na swoje urządzenie, dzięki któremu reszta wiedziała gdzie jest.

    Zostawić włączony czy nie zostawić, oto jest pytanie... Tamtym łatwo gadać. Pojechali w piątkę. Będą mieli siebie nawzajem na wizualu. A jeżeli jemu, Hajfiemu, coś się stanie, to nie będą nawet wiedzieli, gdzie jest...

    Postawiony przed tym dylematem postanowił zdać się na los. Kiedyś ludzie mieli zawsze przy sobie monety, którymi rzucali by się dowiedzieć, jak postąpić. Oczywiście, można by się zastanawiać, czy było to do końca losowe, skoro nie wiadomo było, czy środek ciężkości pokrywa się ze środkiem geometrycznym. Ale... w tym momencie chętnie użyłby nawet monety. Dobra, znał inny patent. Parzysta minuta - zostawia smarthinga włączonego. Nieparzysta - wyłącza. Zerknął na zegarek.

    22:19

    Los tak chciał. Wyłączył swoją lokalizację na smarthingu.

    Ruszył na blok, kupić kamerki. Na razie nie miał dość kasy... chyba, żeby ściągnął ze wspólnego konta... W końcu coś mu się z puli należało. Ćwierć? Brazil trochę im pomagała, ale czy to się liczyło jako jej działka, czy raczej jako przysługa? Po namyśle uznał, że jednak jako przysługa. Czy More odliczył sobie koszt nafaszerowanego żarcia? Tak czy inaczej, kalkulował, 90 eurasów powinno przypadać na niego.

    Ale... jeżeli ktoś miałby dostęp do smarthinga Switcha, do NoiseFeeda, to czemu nie do konta? Lepiej na zimne dmuchać.

    Stan wspólnego konta: -90e$. Pozostało 390e$

    Stan konta HiFi: +90e$

    Dobra, teraz go było stać na kamerki. Mógł też barterem przehandlować kupon na zajęcia BDSM. Po namyśle jednak postanowił go zachować. Może mu się jeszcze przyda w negocjacjach. Kupił na razie jedną kamerkę.

    Stan konta HiFi: -50e$

    Wyposażony w swój przybornik narzędziowy, deszyfrator, kamerkę oraz klucz dostępu do mieszkania Shivy, ruszył pod 877.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    GladinG Gladin
    Lobelia Bracegirdle
    Lobelia Bracegirdle Lobelia była wyjątkowo nieobecna duchem podczas wizyty.

    Nie wtrącała swoich trzech groszy, nie pouczała. Z zainteresowaniem za to obserwowała wszystko i wszystkich.

    Architekturę budynku: którędy najlepiej złodziej mógł wejść na dach, jakie elementy fasady ułatwiały wspinaczkę, ile kominów widniało na dachu. Zwróciła uwagę, że słupy i rygle budowli, które miały nadawać jej charakteru, tworzyły dość wygodne elementy wspinaczkowe. Nawet okiennice, zamknięte na noc, mogły pomóc. Wielospadowy dach też stwarzał możliwości. Donice z kwiatami... przyjrzała się im. Czy któreś kwiaty wyglądały na uszkodzone ostatnimi czasy jakby zdeptała je nieostrożna stopa? No i te świetliki z poddaszem...

    Miejsce na ognisko. Popiół mógł więc i stąd pochodzić, niekoniecznie z kominka. Należało dyskretnie podpytać gospodarzy, kiedy ostatnio takie ognisko się odbyło. Piwniczka ukryta we wzgórzu też mogła skrywać niejedne tajemnice.

    Rozkład pomieszczeń: gdzie znajdowały się okna, czy i jak były zamknięte, z którego pomieszczenia można było przejść do innego. Szukała też miejsca, w którym spał nocą Fajerwerk.

    Szukała też okazji, aby odciągnąć panią Malwę na stronę, by móc dyskretnie wypytać ją o ostatnie gorszące wydarzenia, ponarzekać na dzisiejszą młodzież, wyrazić współczucie i wykazać zainteresowanie zapiskami Gerontiusa Tuka. Może widząc, gdzie się one znajdują, obserwując pomieszczenia z tego miejsca, zauważy coś, co ją naprowadzić na trop?

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GladinG Gladin
    ♫♪     HiFi     ♪♫
    Awatar HiFi – Łaaaał... - wydobyło się niezbyt głośno z ust technika, bo i cóż innego mógł powiedzieć?

    Same pudełko od broni pewnie dałoby radę nieźle spieniężyć, a co dopiero ze spluwą? Sprawdził, czy jest zabezpieczona. Taki egzemplarz mógł mieć blokadę i działać tylko w sprzęgu z właścicielem. Co to za model? Co to za kaliber? I czy jest do niego amunicja?

    Oczy mu się iskrzyły. Może nawet go sobie zatrzyma. Albo przehandluje, by mieć na Macintosha... Ucieszył się jeszcze bardziej. Po oględzinach chwilę się zastanowił. Pudełko weźmie... ale później, gdy będzie miał wolne ręce... a broń ukrył w kieszeni. Od razu uzbroił się też w paralizator i gaz, resztę fantów pakując. Womaniser, kosmetyki, drzazgi, czipy... to, co dało się na tu i teraz zabrać ze sobą. To co było małe i cenne.

    Najważniejszą część roboty zrobił. Miał podgląd i oględziny lokalu. Na większe wynoszenie rzeczy potrzebna będzie większa ekipa. Sam zbyt łatwo mógłby paść łupem kogoś innego...

    Podszedł by sprawdzić, czy droga na zewnątrz jest wolna. Planował jak najszybciej wrócić do siebie. Czekając na resztę może chwilę podłubać przy oczyszczaniu wszczepów, zanim pójdzie w kimę. Plan wydawał się dobry...

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy