Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Pan ElfP

Pan Elf

@Pan Elf
Informacje
Posty
51
Tematy
1
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    🎵 Ready to Go

    text alternatywny

    Świdrujący dźwięk alarmu wybudził Alicję ze snu. Z niechęcią przetarła oczy i z grymasem na twarzy spojrzała na grający zegarek. Ociężałym ruchem przydusiła przycisk na kwadratowym pudełku, by zatrzymać alarm, i jeszcze przez kilka minut leżała bezmyślnie, wpatrując się w plastikowe wskazówki leniwie przesuwające się po tarczy.
    Miała dziwne wrażenie, że czas tego ranka płynął inaczej. Jakby się jej przyglądał.

    To nie tak, że nie lubiła wstawać. I nie tak, że nie lubiła szkoły. Kiedy była dzieckiem, uwielbiała poranki - jak przez mgłę pamiętała leniwe śniadania przy jednym stole, z mamą, tatą i bratem. Do przedszkola, a potem do podstawówki chodziła chętnie. Lubiła się uczyć, lubiła spotykać przyjaciół.
    Do czasu, aż wszystko to stało jej się zupełnie obojętne. Do czasu aż coś w niej - i wokół niej - zaczęło cicho pękać.

    Przewróciła oczami i zebrała się z łóżka. Chwyciła dżinsy wiszące na oparciu krzesła, ze starej, drewnianej szafy wyciągnęła wieszak z białą, elegancką bluzką, z szuflady zabrała świeżą bieliznę i z tym zestawem pomaszerowała do łazienki.

    W domu było pusto i cicho. Nie była to zwykła cisza poranka - raczej taka, która zdawała się zalegać w kątach i pod sufitem. Ojciec pewnie zabrał się do warsztatu jeszcze ze wschodem słońca, a jej brat - jeśli nie przymknęli go na noc - albo spał na melinie u jakiegoś kumpla, albo… Alicja nie kończyła tej myśli.
    Dla niej oznaczało to jedno: święty spokój i łazienkę tylko dla siebie.

    Zanim zeszła na parter, wróciła jeszcze na moment do swojego pokoju. Obwiązała wokół szyi czarny rzemyk, na który nawleczona była prosta, okrągła zawieszka z wyżłobionym kwiatem. Kiedy metal dotknął skóry, poczuła znajomy chłód. Na palce wsunęła kilka srebrnych pierścionków, a na ramiona narzuciła wytartą flanelową koszulę - na wypadek, gdyby było chłodniej, niż zapowiadali.

    W kuchni nie czekało na nią śniadanie. Czekała pustka i cisza, przerywana jedynie monotonnym pomrukiem lodówki. Alicja wrzuciła do plecaka jabłko - jedyne, co znalazła i co nadawało się do jedzenia.
    Znowu zapomniał o zakupach, pomyślała. Zanotowała w pamięci, żeby kupić coś po drodze. Na wypadek, gdyby ojciec znów zniknął w warsztacie na cały dzień, jakby dom był tylko przystankiem, a nie miejscem, do którego się wraca.

    Przed wyjściem wepchnęła do plecaka trampki, a zamiast butów założyła stare, wytarte, ale wciąż zadziwiająco szybkie i sprawne wrotki. Niedbale przeczesała blond włosy i chwyciła za klamkę.

    Gdy tylko znalazła się na świeżym powietrzu, wcisnęła „play” na walkmanie, jakby to był przycisk odcinający ją od świata. „Ready to Go” zespołu Republica rozbrzmiało w słuchawkach, kiedy ruszyła asfaltową drogą.

    Minęła jakiegoś emeryta jadącego na rowerze.
    Pewnie do kościoła, pomyślała, widząc jego zdziwioną minę, gdy mknęła obok na wrotkach. Przez chwilę odniosła wrażenie, że odwraca się za nią za długo, jakby chciał się upewnić, że naprawdę tam była.

    Jechała z niebezpieczną prędkością i czuła, że żyje. Wiatr rozwiewał jej włosy, poły flanelowej koszuli powiewały swobodnie, a świat zwężał się do drogi przed nią i rytmu muzyki w słuchawkach.
    Jazda pozwalała uciec - od natrętnych myśli, codziennych zmartwień, oczekiwań, konsekwencji, od beznadziejności, która ją otaczała.
    Od wszystkiego, co wywróciło jej życie do góry nogami, kiedy jej matka ciężko zachorowała.

    W drodze do szkoły prawie potrąciła jakiegoś ucznia idącego pieszo na rozpoczęcie roku. Nie była pewna, kto to był - zdążyła tylko zobaczyć rozmazaną twarz i szeroko otwarte oczy. Zanim zniknęła za zakrętem, odwróciła się i pokazała środkowy palec, krzycząc:
    - Jak leziesz, niedorozwoju?!

    Kiedy dotarła pod budynek swojej nowej szkoły - a zarazem nowego rozdziału w swoim życiu - przysiadła na moment na ławce.

    Nie była zmęczona jazdą, ale zdecydowanie wygodniej ściągało się wrotki, siedząc. Minęło ją kilka znajomych twarzy, którym rzuciła zdawkowe „cześć”. Kiedyś te relacje coś znaczyły. Teraz były tylko echem. Kolejna rzecz na liście tych, na które miała po prostu-

    - Wyjebane! - rzuciła, gdy zatrzymała się przy niej Klaudia Dobrowolska.

    Chodziły razem do jednej klasy w podstawówce. Klaudia zawsze była nienagannie ubrana, dobrze się uczyła, a jej rodzice byli lekarzami. Pech chciał, że postanowiła podzielić się swoją nienaganną opinią na temat, według niej, nagannego stroju Alicji.
    W odpowiedzi dostała gniewne spojrzenie i perfekcyjnie wyartykułowane przekleństwo.

    Kiedy Klaudia się oddaliła, Alicja założyła z powrotem słuchawki. Flanelową koszulę ściągnęła i przewiązała w pasie, odsłaniając elegancką białą bluzkę kontrastującą z przetartymi dżinsami i trampkami. Przewinęła kasetę do początku.

    „Ready to Go” popłynęło jeszcze raz.
    Alicja ruszyła w stronę drzwi szkoły, na rozpoczęcie. Z muzyką w słuchawkach planowała kompletnie się odciąć i tylko czekała, by móc znowu założyć wrotki i odjechać.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Akurat skończyła się kaseta, gdy do stojącego nieopodal Pogorzelskiego podeszła Kaśka Nowak, wdzięcząc się niesamowicie. Zresztą on nie pozostawał jej dłużny, napinając się jak na wystawie. Alicja parsknęła krótko i przewróciła oczami, stając się mimowolnym świadkiem wymiany zdań pomiędzy tą dwójką. Odwróciła się szybko, dla niepoznaki przeczesując plecak w poszukiwaniu nowej kasety. Nieszczególnie dbała o to, czy ktokolwiek zorientował się, że to ona wydała z siebie drwiące parsknięcie; ważne było tylko, by nikt nie potraktował tego jako zaproszenia do rozmowy.
    Zanim nowa kaseta znalazła się w walkmanie, zdążyła jeszcze usłyszeć to i owo, co skwitowała jedynie gestem udawanego zadławienia. Gdy tylko muzyka znów popłynęła w słuchawkach, odcinając ją - choćby częściowo - od świata, usunęła się w stronę drabinek, licząc na większy spokój.

    Oparła się plecami o szczeble i jeszcze raz wyszukała wzrokiem Mikołaja i Kaśkę. Coś w tej scenie nie chciało się ułożyć w jej głowie. Z pozoru żadne z nich nie wyglądało, jakby miało się interesować tym drugim. Jasne - Mikołaj był na swój sposób przystojny. Kaśka również była na swój sposób ładna. Oboje jednak pochodzili z różnych światów, tak odległych, że praktycznie nie powinni się nawet stykać.
    A jednak stali tam razem. Zbyt blisko. Zbyt naturalnie.
    Może to właśnie wystarczało. A może to tylko pozory. Alicja nie potrafiła tego nazwać, ale poczuła znajome, nieprzyjemne ukłucie gdzieś pod żebrami - coś, co na razie spychała na karb zmęczenia albo zwykłej irytacji.

    Przyglądała się im jeszcze chwilę, gdy nagle walkman przestał grać. Piosenka urwała się w połowie tak gwałtownie, jakby ktoś przeciął taśmę nożem. W słuchawkach zapadła cisza - gęsta i nienaturalna, pozwalająca całemu światu wdzierać się do środka bez zaproszenia. Dziewczyna desperacko wciskała przyciski “play” i “rewind”, ale bez skutku. Padły baterie.
    Przewróciła oczami tak mocno, że aż poczuła napięcie w karku, i ciężko oparła się o drabinki. Bez muzyki wszystko wydawało się zbyt wyraźne. Zbyt bliskie. Wtedy szkolna rzeczywistość przypomniała o sobie.

    - Kurwa… Podpaść Józefiakowi na rozpoczęciu. Mają przesrane.

    Słowa te dotarły do jej uszu, a jej oczom ukazała się grupka czterech nastolatków stojących obok starszego mężczyzny o nietęgiej minie. Alicja przechyliła głowę, przyglądając się scenie - zresztą nie ona jedyna. Przez moment zastanawiała się, co takiego lokalna grupa lesbijek z cyganką na czele mogła nawyrabiać, by podpaść szkolnej legendzie wśród grona pedagogicznego, lecz równie szybko straciła zainteresowanie.
    To nie była jej sprawa. Nikt, na kim jej zależało, nie był w to uwikłany. Jeśli wierzyć opowieściom, pewnie próbowali odprawić jakiś chory satanistyczny rytuał albo przynajmniej coś ukraść. Na pewno nie zaczęli liceum od dobrego wrażenia.

    Odwracając wzrok od zbiegowiska, napotkała machającą do niej ciemnowłosą dziewczynę o promiennym uśmiechu. Alicja zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc, czemu ta macha zamiast się odezwać, by dopiero po chwili uświadomić sobie, że wciąż ma na uszach słuchawki - mimo że nie grała w nich muzyka. Zsunęła je i posłała Paulinie nieco wymuszony uśmiech.

    - Alicja - odparła, odwzajemniając gest; tym razem już mniej sztywno, wyciągając rękę w jej stronę.

    - Masz na myśli Arka Sosnowskiego, przyszłą gwiazdę piłki nożnej? - zapytała z lekką ironią w głosie, po czym uśmiechnęła się kącikiem ust. - Tak, można tak powiedzieć. Przez moment… wciągnięta mimowolnie przez kumpla.

    Zdziwiła się, jak łatwo przyszło jej rozmawiać z Pauliną. Dziewczyna wydawała się całkiem sympatyczna, mimo że należała do paczki Kaśki Nowak. Jeśli Kaśka i Mikołaj byli z dwóch różnych światów, to Alicja miała wrażenie, że ona - w porównaniu z Nowak - funkcjonuje w zupełnie innym wymiarze. Tym bardziej zaskakiwało ją, że rozmowa z Pauliną szła tak gładko, a jej nieoczekiwanym finałem było zaproszenie do „Miami”, by spędzić czas z resztą paczki Queen Bee.

    - Jasne, brzmi jak lepsza alternatywa niż siedzenie w domu - odparła, zanim zdążyła się zastanowić, w co i gdzie właściwie się pcha.
    I zanim zdążyła ugryźć się w język.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    Od dnia, w którym pojawiło się zaproszenie - wielce niespodziewanie, trzeba to dodać - Esmeralda Tuk nie potrafiła powstrzymać swojej ekscytacji. Kopertę otwierała za każdym razem, gdy tylko przechodziła obok stołu. Zasiadała wówczas na kilka chwil na stołku i wczytywała się w treść, którą znała już przecież na pamięć. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo za każdym razem, gdy tylko oczy biegły po słowach zaproszenia od Bilba Bagginsa, jej wyobraźnia uciekała hen daleko, przynosząc wizje niezwykłych przygód - równych tym, o których słyszała od samego Bilba, a może nawet jeszcze bardziej niezwykłych! Opowieści babuni Róży bledły przy tych, które czekały młodą Tukównę.
    I za każdym razem, gdy kończyła czytać, z niemal nabożnym namaszczeniem składała pergamin i ostrożnie wkładała go z powrotem do koperty, by następnie odłożyć ją na stół i przycisnąć solniczką.

    - Coby nie uciekło! - stwierdziła pewnego razu, gdy została przyłapana na tym rytuale przez swojego brata, Paladina Drugiego. Szybko odwróciła wtedy wzrok, bo policzki zapłonęły jej rumieńcem, i zaczęła krzątać się po kuchni, jakby to miała na głowie pilne i niecierpiące zwłoki sprawunki.

    I tak mijały dni. Tygodnie. Miesiące… a przynajmniej takie wrażenie miała Esmeralda, która z niecierpliwością wyczekiwała dnia, gdy wraz z bratem będą mogli wreszcie wyruszyć. List leżał na stole zaledwie trzy dni, lecz w głowie młodej hobbitki czas ciągnął się gorzej niż melasa. Nie potrafiła pojąć, dlaczego potrzeba im aż tyle czasu na przygotowania, a z każdym kolejnym czytaniem listu jej niecierpliwość tylko rosła.

    W końcu, gdy nadszedł upragniony dzień, nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu. Kręciła się to tu, to tam; podnosiła różne przedmioty, oglądała je przez chwilę, po czym odkładała z powrotem. Gdy tylko na moment zajęła umysł wyborem spódnicy, zaraz się on rozpraszał, podsuwając jej obrazy wielkich, a na pewno groźnych smoków, które z całą pewnością staną na ich drodze! A gdy tak znów odpływała wyobraźnią, chichotała pod nosem i po chwili zajmowała się czymś zupełnie innym, zostawiając ubrania porzucone pod szafą.

    Ostatecznie jakoś tak się stało, że w swej roztrzepanej, a zarazem rozentuzjazmowanej zaradności, spakowana i gotowa była szybciej niż jej brat.
    - Chodźmy już, chodźmy! Bo jeśli jeszcze chwilę zmarnujemy, zastanie nas wieczór, albo - co gorsza - pogoda się zepsuje!
    Zakręciła się wesoło, chwytając za tukowy kostur i stukając nim ponaglająco o drewniany próg przy wyjściu.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Ten moment, kiedy wszyscy dostają swój akapit oprócz twojej postaci xD

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    Pan ElfP Pan Elf

    Podobał mi się bardzo wątek na LastInn, w którym mogliśmy wpisywać sobie nasze życzenia w co byśmy pograli. Czemu by nie wskrzesić tego wątku?
    Niekoniecznie nasze życzenia zostaną spełnione, ale kto wie? Może kogoś czyjeś życzenia zainspirują do założenia rekrutacji 🙂

    Zacznę ja, skoro już założyłem wątek.

    1. Superbohaterowie. Chodzą za mną od jakiegoś czasu. Coś w stylu X-Menów, których uwielbiam.
    2. Wiedźmin.
    3. Śródziemia nigdy za dużo.
    Sondy

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Alicja próbowała pogodzić się ze swoją decyzją o pójściu na wieczorną imprezę. Może to wcale nie był taki zły pomysł. Wspólna impreza to przecież najlepszy sposób, by poznać i zintegrować się z nowymi znajomymi z klasy. Poza tym, gdyby nie poszła, z pewnością dostałaby łatkę wyrzutka, a wbrew pozorom wcale jej na tym nie zależało. Może to najwyższy czas wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i na nowo otworzyć się na rówieśników? Przecież nie może całe życie kręcić się tylko wokół Marcina. Kochała tę przyjaźń - była jej stałym punktem, czymś pewnym. Ale gdzieś głęboko czuła głód czegoś więcej. Większej paczki. Głębszych rozmów. Ludzi, z którymi nie kończy się na „siema” rzuconym w biegu między dzwonkami.

    Jej przemyślenia zostały przerwane, gdy stanęli przed klasą na pierwszym piętrze. Całą wycieczkę po szkole Alicja spędziła pogrążona we własnych myślach, niezbyt zwracając uwagę na otoczenie. Pod klasą pewnie dalej by odpłynęła, gdyby nie to, że ktoś w nią wpadł, a chwilę później ktoś bezczelnie nadepnął jej na stopę.

    - Serio? - syknęła pod nosem.

    Zaraz się rzucą jak wygłodniałe hieny na ostatnie ławki.

    Patrzyła na nich z mieszanką pogardy i gotowości bojowej. W głowie odpalił jej się refren: Baby, I’m ready to go. I była. Gotowa. Gotowa wbić się w ten chaos łokciami, przepchnąć, zawalczyć. Nie miała zamiaru skończyć w pierwszym rzędzie jak jakiś świętoszek do odpowiadania przy tablicy.

    Jej celem była przedostatnia ławka - idealna, by nie zwracać nadmiernej uwagi nauczycieli, a jednocześnie mieć swobodę rozmowy z ostatnim rzędem lub partnerem obok.

    Gotowi, do startu…

    Drzwi się otworzyły, a grupa dzieciaków wlała się do sali jak fala brudnej wody po oberwaniu chmury. Ostatni rząd zniknął w trzy sekundy.

    - Szlag - przemknęło jej przez głowę, gdy zobaczyła, że przedostatnia pod oknem też już zajęta.

    Zlokalizowała drugą - pod ścianą. Bez zawahania ruszyła sprintem. Plecak poleciał pierwszy, z hukiem lądując na krześle. Sekundę później siedziała już na miejscu, bokiem do tablicy, oparta o ścianę jak królowa własnego, wywalczonego terytorium.

    Spojrzała na blondyna siedzącego w ławce za nią. Uśmiechnęła się cwaniacko i kiwnęła głową. Nie była pewna, jak ma na imię, ale kojarzyła go. Jeśli dobrze pamiętała, był ministrantem - choć nie dałaby sobie za to ręki uciąć. W kościele ostatni raz była, gdy żegnała mamę. Wspomnienie było na tyle bolesne, że starała się do niego nie wracać - choć ono i tak powracało, najczęściej w postaci koszmarów.

    - Elo, Alicja jestem - rzuciła i wyciągnęła do niego rękę. On miał na imię Krzysiek, jak się później dowiedziała.

    Liczyła, że się zakolegują. Że między nimi kliknie. W końcu miał być jej towarzyszem przez najbliższe lata - kimś, do kogo będzie się odwracać w trakcie lekcji, komu podkradnie gumkę do mazania albo pośle głupią minę, by rozładować napięcie podczas poważnych wykładów.

    Niespodzianką okazało się to, co nastąpiło po sprawdzeniu obecności i przepisaniu planu lekcji. Do tej pory pierwszy września kończył się szybko - po szkolnej uroczystości rozchodzili się do domów i dzień wciąż należał do nich. Tym razem było inaczej. Wychowawca zarządził pierwszą wspólną wycieczkę.

    Niektórzy przyjęli to z entuzjazmem - głównie klasowe kujony. Inni, jak Alicja, z wyraźnym grymasem. Miała inne plany. Umówiła się z Marcinem, że po rozpoczęciu spotkają się przed jego technikum, a potem pojadą gdzieś w trasę - on na desce, ona na wrotkach. Może mieli dołączyć jego kumple.

    Westchnęła ciężko, zarzucając plecak na jedno ramię. Wrotki w środku ciążyły, przypominając o planach, które właśnie się rozsypywały. Miała tylko nadzieję, że Marcin nie będzie miał jej tego za złe. Zawsze dotrzymywała słowa. Bolało ją, że tym razem mogło być inaczej - i że nie miała na to wpływu.

    Z rozgoryczenia wyrwał ją głos Pauliny. Dziewczyna o burzy brązowych włosów odezwała się, gdy wszyscy dobierali się w pary.

    - Szczerze? Mam ochotę zwiać. Tak ogólnie - przyznała Alicja, wzruszając ramionami. - Nie spodziewałam się wycieczki. Miałam już plany. Do dupy, no ale co zrobić.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny text alternatywny text alternatywny

    Alicja Filipowicz, Krzysztof Komeda, Paulina Kwiatkowska

    Alicja poprawiła plecak i wyciągnęła przygniecione paskiem włosy, kiedy obok niej i Pauliny wyrósł Krzysiek z miną człowieka, który właśnie wpadł na pomysł genialny albo kompletnie głupi.
    Zwianie z wycieczki i odzyskanie ostatniego dnia wolności dla siebie? Brzmiało jak coś, o czym jeszcze chwilę temu tylko marzyła. Czasami wystarczyło wypowiedzieć swoje życzenia na głos, by los sam podsunął sposób ich szybkiego spełnienia.
    Serce zabiło jej odrobinę szybciej.

    - No jasne, że wchodzę. Jak nóż w masło, czy coś - odparła entuzjastycznie, ale konspiracyjnym szeptem, tak by nie usłyszał tego nikt poza Komedą i Kwiatkowską.

    A skoro już o tej ostatniej mowa, to Alicja od razu spojrzała na nią wymownie, gdy Krzysiek zasugerował, że będą potrzebowali kogoś, kto będzie ich krył “w razie W”.

    Uniesiona brew. Półuśmiech. Ciche: no dalej.

    - To co, zgodzisz się? - zapytała prosząco Paulinę, ale w jej oczach czaiło się wyzwanie. - Ktoś musi nas uratować, jakby się wydało.

    Czy właśnie w tej małej konspirze tworzyło się klasowe trio? Może. A może to tylko jednorazowy zryw głupoty pierwszego września. Odpowiedź wciąż nie była oczywista.

    Piłeczka była po stronie Kwiatkowskiej.

    Krzysiek spojrzał na Paulinę. Nie chciał narzucać na nikogo presji. Oglądał z matką co czwartek "997" i wiedział, że krycie sprawy to też przestępstwo.

    - Bez spiny. Nie musisz się zgadzać, jak nie chcesz - powiedział konspiracyjnym szeptem. Po chwili do głowy wpadła mu myśl, której na początku nie brał pod uwagę.
    - A może wolałabyś prysnąć z nami?

    Paulina przyglądała im się przez chwilę, jakby naprawdę rozważała wszystkie za i przeciw. W rzeczywistości decyzja zapadła już wcześniej, tylko lubiła moment, w którym inni zaczynali się niecierpliwić.

    Uniosła lekko brew.
    - Zwiać? - powtórzyła cicho. - Serio?

    Na jej ustach pojawił się krótki, rozbawiony uśmiech.
    - Macie rozmach.

    Spojrzała jeszcze raz na Alicję, potem na Krzyśka.
    - Dobra. - Wzruszyła lekko ramionami. - Kryję was.

    Powiedziała to spokojnie, jakby chodziło o pożyczenie długopisu.
    - Ale ja nigdzie nie idę. Ktoś musi tu zostać i ogarniać sytuację. Poza tym… - zawahała się na moment, jakby dopiero teraz przyszło jej to do głowy. - Lepiej najpierw poznać takie miejsce. - W głowie miała włam na zamek z Kaśką i kilkoma fajnymi osobami. - Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. - Na jej buzi wymalował się słodki półuśmiech. Wyglądała niewinnie, biorąc pod uwagę, jakie plany rysowały się w jej głowie. - Zwiedzanie to też inwestycja.

    Oparła się o szkolną ławkę i spojrzała na nich z lekką wyższością.

    - Jak coś pójdzie nie tak, mówicie, że byliście ze mną cały czas. I że odłączyliście się na chwilę, bo Krzysiek zbladł jeszcze bardziej, niż to możliwe.

    Alicja w milczeniu skinęła głową, ale błysk w jej oku zdradzał, że była zadowolona z ubitego targu. Spojrzała jeszcze tylko na Krzyśka, by mieć pewność, że i jemu ten plan pasował.

    - Mi to pasuje - odpowiedział krótko Komeda. – Dzięki Paulina. Mam u ciebie dług.

    text alternatywny

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • Powitania, pożegnania i powroty
    Pan ElfP Pan Elf

    Idealny moment na powrót po latach. Cześć wam!

    Hydepark

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    @Nami napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    @pan-elf ja podobnie, 7lat. Kojarzę tylko robienie kotletów z błota i zawijanie ich liściami xD

    Tak, robiłem takie same kotlety XD Jeszcze wymienianie się karteczkami! Ale ciężko mi to dopasować do linii czasowej, mogło to równie dobrze pojawić się około '00s.

    @Cai napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Lepiej pozostańmy przy romantyźmie

    Tak zdecydowanie jest bardziej serialowo/filmowo/netfliksowo 🙂

    @Ketharian napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Jako obserwator wątku chciałbym napomknąć, że lektura pierwszych postów wywołała u mnie falę sentymentalnych wspomnień i że jest w tych odpisach klimat i sporo włożonego w nie serca.

    Również mocno doceniam klimat i widzę sporo włożonego serca w odpisy. Czekam z niecierpliwością na kolejne i aż kusi by komentować różne fajne smaczki z każdego odpisu, ale nie chcę robić spamu 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    A droga wiedzie w przód i w przód
    Choć zaczęła się tuż za progiem –
    I w dal przede mną mknie na wschód,
    A ja wciąż za nią – tak jak mogę…
    Skorymi stopy za nią w ślad –
    Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
    Gdzie strumień licznych dróg już wpadł…
    A potem dokąd? – rzec nie mogę.

    Esmeralda podśpiewywała wesoło, maszerując dziarsko u boku swojego brata. Och, jakże była podekscytowana zbliżającym się spotkaniem z Bilbem Bagginsem! No i z pozostałymi hobbitami także, a jakże.
    Mieli być Brandybuckowie, których tak dawno nie widziała. Prymula wraz ze swoim przyszłym mężem, Drogem - ponoć obiecał jej wielkie weselicho pod samym Urodzinowym Drzewem! Ależ to będzie zabawa! Rorimak, brat Prymuli, również miał przybyć wraz z nimi, i to cieszyło Esmeraldę niezmiernie, bo na niego zawsze można było liczyć, gdy szło o przygody. A przynajmniej tak to czuła, dostrzegając w Rorimaku podobną sobie ciekawość świata.
    A skoro już o ciekawości świata i przygodowym duchu mowa, na miejscu miał być także Milo. Dziwak według wielu, lecz dla Esmeraldy hobbit co najmniej intrygujący - kompan do wspaniałej wyprawy jak znalazł.

    - Najbardziej dziwi mnie, że poczciwy Bilbo sprosił też Lobelię - zagaiła do brata, gdy maszerowali, a niebo na to wspomnienie jakoś dziwnie pociemniało. Choć może był to tylko zwykły przypadek. - No wiesz, nigdy nie wydawała się szczególnie skora do wielkich podróży i przygód. Dalej, dalej, braciszku! Przyspiesz trochę kroku!

    Popołudniowy deszcz wcale nie ostudził zapału Esmeraldy - być może działał wręcz przeciwnie. Podróżowanie w strugach wody miało dla młodej Tukówny szczególny, przygodowy urok. Zsunęła kaptur z głowy, odsłaniając gęstą grzywkę i dwa długie, grube warkocze jasnych jak słoma włosów, ciesząc się każdą kroplą, która spadała na jej pyzatą, uśmiechniętą buzię.

    Uśmiech nie zniknął z jej twarzy nawet wieczorem, gdy w końcu dotarli do Bag End. Witała się ochoczo i radośnie z każdym kolejnym hobbitem: z Milo, Prymulą, Drogem, Rorimakiem, a nawet dla Lobelii starczyło uprzejmości i promiennego uśmiechu.

    - Och, och! - Esme niemal podskakiwała z ekscytacji, gdy Bilbo opowiadał o przygodzie, jaką dla nich wszystkich zaplanował.
    Jej wyobraźnia szalała, i zupełnie nie miało znaczenia, że droga miała prowadzić jedynie do Michel Delving i z powrotem. Zamiast wspomnianych psów widziała w myślach wielkie, straszliwe bestie, czyhające tylko, by pożreć wścibskie hobbity - i było ich znacznie więcej niż jeden!
    Na wzmiankę o kamiennych trollach Esmeralda już oczami wyobraźni widziała, jak klepie takiego kijkiem po głowie, podczas gdy pozostałe hobbity uciekają w popłochu. Zachichotała cicho pod nosem. Och, jakaż wspaniała przygoda ich czekała!

    - Hm. Hm. Tak, Prymulo, masz w zupełności rację! Powinniśmy zrobić to jak należy - pokiwała głową, jakby przytakując hobbitce, lecz zaraz potem uśmiechnęła się w ten sposób, w jaki tylko Tukowie potrafią. - A skoro to na prośbę samego Bilba, nie wypada robić tego inaczej, niż on sam sugeruje! Chodźmy zatem za sugestią Milo. Tak po prostu, jak powiedział, do Tukowej Skarpy!

    Na koniec uśmiechnęła się promiennie, bawiąc się końcówką jednego ze swoich warkoczy.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Wrzucone i opatrzone na koniec całkiem fajnie zrobionym kadrem w AI, coby nadać trochę filmowości. I tak, wiem, że wtedy nie było takich tablic, a ławki są amerykańskie...

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE
    Pan ElfP Pan Elf

    Może to wystarczy: https://tolkiengateway.net/wiki/The_Family_Trees
    Znalazłem jeszcze takie drzewo: http://lotrproject.com/hobbits.php

    Komentarze sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    Młodziutka Tukówna siedziała przy stole i przysłuchiwała się dalszej rozmowie między pozostałymi hobbitami. Bardzo spodobał jej się pomysł Milo, by udać się do Tukowej Skarpy, a potem do Michel Delving, nadkładając nieco drogi. Tak było aż do chwili, gdy Bilbo wspomniał o przekraczaniu Wody. Jej oczy rozszerzyły się - i choć rzeka budziła w niej dreszcz niepokoju, duch przygody rychło zwyciężył. Już wyobraźnią dziarsko brodziła przez płycizny, prowadząc resztę hobbitów niczym niestrudzona przewodniczka.

    - Ojej! To naprawdę dobry pomysł, jeśli chcemy utrzymać naszą wyprawę w sekrecie przed wścibskimi oczami i uszami! Żaden hobbit nie pomyślałby, by ciekawsko wypatrywać innych hobbitów przekraczających Wodę!

    Esmeralda uśmiechnęła się radośnie, po czym sięgnęła po kilka kruchych herbatników. Nie było już wątpliwości, za którą opcją opowiadała się Tukówna. Spojrzała po zebranych - najpierw na brata, a potem na Lobelię - i wyobrażając sobie ją brodzącą przez Wodę, zachichotała mimowolnie.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Cieszę się, że nasza wspólna przygoda w Sokołowie Śląskim właśnie się rozpoczęła.

    Tym samym możecie poznać Alicję. Jest córką mechanika samochodowego, który ma swój warsztat dobudowany przy ich domu. Ma też starszego brata, który rzucił szkołę i należy do lokalnej patusiarni (ale nie cygańskiej). Alicja głównie znana jest z tego, że zapierdziela na złamanie karku na wrotkach. Nie wiem czy ktoś ma ochotę znać ją bardziej - na pewno poznacie ją bliżej na samej sesji.

    W moim poście prawie potrąciła kogoś idącego na pieszo na rozpoczęcie. Jeśli macie ochotę, może to być ktoś z was 🙂

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    Zaklasnęła w dłonie, gdy kolejnego dnia stanęli wreszcie na progu domu kuzyna Bagginsa. Otóż to był ten dzień! Dzień, w którym ona - Esmeralda Tuk - wyrusza na swoją pierwszą przygodę! A czy aby na pewno? Może zaczęła się już wcześniej, gdy razem z Paddim przekroczyli próg własnego domu? A może jeszcze dawniej, w chwili, gdy w ich ręce trafił list z zaproszeniem od Bilba? A może…

    - Ależ piękna pogoda, nie sądzisz, braciszku? - rzuciła radośnie i z entuzjazmem zaczerpnęła powietrza.
    Zastukała kilka razy tukowym kijem o próg - na szczęście, zgodnie z tradycją przejętą po babuni Rosalii - po czym postawiła bosą, hobbicią stopę na trawie przed drzwiami, przepuszczając resztę niewielkiej kompanii. Chciała mieć pewność, że wszyscy są równie wesoło nastawieni na zbliżającą się wędrówkę. A gdyby dostrzegła choć ułamek niepewności, zwątpienia czy niezadowolenia? Cóż, tukowy kostur pozostawał cały czas pod ręką.

    - Milo, Milo, Milo! - zawołała entuzjastycznie, gdy maszerowali drogą wiodącą na północ od Bag End.
    W dłoniach trzymała kilka grzybów, których właściwości były jej zupełnie nieznane. Gdyby okazały się trujące, a ona głodna, pewnie już bolałby ją brzuch. Na szczęście śniadanie u Bilba było nader obfite, a i drugie śniadanie spakowane na drogę w niczym mu nie ustępowało.
    - Jadalne? Jak sądzisz? Ten nie wygląda zbyt apetycznie, ale za to ten - oj, ten to niezły okaz, przyznaj!

    Entuzjazm i szeroki uśmiech nieco jednak zrzedły Esmeraldzie, gdy dotarli do miejsca, w którym mieli przekroczyć Wodę. Na widok wezbranej rzeki po jej plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz, a w głowie pojawił się obraz drwiąco uśmiechniętej Lobelii, pyszniącej się niczym paw, dumnej z tego, że to ona miała rację. Dreszcz ten miał chyba więcej wspólnego z wyobrażeniem niż z samą wodą.

    - Bohaterowie wielkich przygód zawsze napotykają na swej drodze przeciwności losu! - oznajmiła po dłuższej chwili, podpierając się pod boki i przytakując sama sobie z nad wyraz poważną miną.
    - Nie inaczej jest i z nami! Paddie, spakowałeś może linę? Gdybyśmy ją mieli, moglibyśmy się przewiązać, a jeden z końców przywiązać do drzewa. Wtedy bezpiecznie przekroczylibyśmy Wodę tam, gdzie płycizna jest największa!

    A co, jeśli nurt porwie któregoś z nich? Albo ktoś się poślizgnie? Wtedy wszyscy polecą jego śladem i będą musieli wrócić na brzeg - przemoczeni i wcale nie o krok bliżej celu. Zamyśliła się jeszcze przez chwilę.

    - O! Albo możemy wybrać ochotnika - tu wskazała na samą siebie, oczywiście, po czym kontynowała - i jego przewiązać liną, a reszta będzie mocno trzymać! Ochotnik przedrze się na drugi brzeg i przywiąże linę do tamtego drzewa!
    Wskazała końcem tukowego kostura drzewo, na którym siedziały sójki, przyglądające im się badawczo.
    - Wtedy reszta bezpiecznie przejdzie jego śladem!

    Plan był iście wspaniały! Tylko czy któryś z tych zaradnych hobbitów pomyślał, by zabrać ze sobą linę?

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    @arthur-fleck heh, ale żeś mi przypomniał z tym Corkym. Tak moje starsze siostry się wyzywały, właśnie gdzieś na oko w tych latach, kiedy były w wieku naszych postaci.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    - Wiesz co, drogi kuzynie Milo? - zagaiła w pewnym momencie Esmeralda. - Masz rację, długo ich nie ma.

    W jej głosie nie było jednak ani krzty zafrasowania - zupełnie jakby wcale nie przejmowała się ich losem. Nic bardziej mylnego.

    - Skoro jest tam Paladin, to na pewno nic im strasznego nie grozi. Poradzą sobie! - dodała tonem pełnym pokrzepienia i posłała hobbitowi promienny uśmiech.

    - Poczekajmy tu na nich. Pogoda taka ładna, a i ty prawie już skończyłeś z tymi palikami! No, chodź tutaj, klapnij obok i może wrzucimy coś na ząb? Przyznam, że zgłodniałam!

    Jak wymyśliła, tak też uczyniła. Przysiadła na miękkiej, zielonej trawie i zaczęła przeszukiwać swój tobołek. Wyjęła kawałek placka od Bilba, trochę suszonych owoców i kilka innych rozmaitości, które przezornie zabrała na drogę.

    - O, a gdybyś był tak miły i rozpalił małe ognisko, moglibyśmy zagotować wodę na herbatę! W sam raz, by przywitać Paladina i Rorimaka, gdy wrócą!

    A sójka? Najwyraźniej musiała upodobać sobie Esmeraldę, bo wciąż siedziała na jej ramieniu, przekrzywiając łepek i badawczo przyglądając się wszystkiemu, co młoda hobbitka czyniła. Ona - to jest sójka - również doczekała się kilku przysmaków: paru jagód zebranych po drodze oraz kilku ziaren starannie zdrapanych z bochenka chleba, który Esmeralda zabrała jeszcze z domu.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Nigdzie nam się do akcji nie spieszy, mamy dzięki temu czas na teenage drame 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    Z Martyny zrobiła się Alicja Filipowicz. Nie musicie jej znać osobiście z imienia i nazwiska (chyba że chcecie), ale na pewno kojarzycie tę dziewczynę, co ciągle popyla po ulicach miasta na wrotkach jakby świat miał się zaraz skończyć.

    Archiwum horror nastolatkowie własny stranger things

  • Pytania, problemy i życzenia
    Pan ElfP Pan Elf

    Dlaczego Komentarze i Materiały nie są wyświetlane jako podkategorie w danym dziale sesyjnym? W Rekrutacjach widzę, ze Sondy i Archiwum są w ten sposób wyświetlane po wejściu do działu Rekrutacje (na gorze). Natomiast w działach z sesjami Komentarze i Materiały już tak nie mają i żeby przejść do Komentarzy, trzeba wracać na stronę główna (co prawda działa to bardzo smooth bo ładowania praktycznie nie ma, ale jest nieintuicyjne - przynajmniej dla mnie, i łapie się na tym ze próbuje wejść w komentarze z działu sesyjnego).

    Edit: No i do samego działu sesyjnego nie da się wejść poprzez kliknięcie jego nazwy, trzeba klikać podkategorie Rozgrywka na stronie głównej. Natomiast Rekrutacje klikamy klikając normalnie nazwę.

    Forum księga życzeń
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy