Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Pan ElfP

Pan Elf

@Pan Elf

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
105
Tematy
1
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    🎵 Ready to Go

    text alternatywny

    Świdrujący dźwięk alarmu wybudził Alicję ze snu. Z niechęcią przetarła oczy i z grymasem na twarzy spojrzała na grający zegarek. Ociężałym ruchem przydusiła przycisk na kwadratowym pudełku, by zatrzymać alarm, i jeszcze przez kilka minut leżała bezmyślnie, wpatrując się w plastikowe wskazówki leniwie przesuwające się po tarczy.
    Miała dziwne wrażenie, że czas tego ranka płynął inaczej. Jakby się jej przyglądał.

    To nie tak, że nie lubiła wstawać. I nie tak, że nie lubiła szkoły. Kiedy była dzieckiem, uwielbiała poranki - jak przez mgłę pamiętała leniwe śniadania przy jednym stole, z mamą, tatą i bratem. Do przedszkola, a potem do podstawówki chodziła chętnie. Lubiła się uczyć, lubiła spotykać przyjaciół.
    Do czasu, aż wszystko to stało jej się zupełnie obojętne. Do czasu aż coś w niej - i wokół niej - zaczęło cicho pękać.

    Przewróciła oczami i zebrała się z łóżka. Chwyciła dżinsy wiszące na oparciu krzesła, ze starej, drewnianej szafy wyciągnęła wieszak z białą, elegancką bluzką, z szuflady zabrała świeżą bieliznę i z tym zestawem pomaszerowała do łazienki.

    W domu było pusto i cicho. Nie była to zwykła cisza poranka - raczej taka, która zdawała się zalegać w kątach i pod sufitem. Ojciec pewnie zabrał się do warsztatu jeszcze ze wschodem słońca, a jej brat - jeśli nie przymknęli go na noc - albo spał na melinie u jakiegoś kumpla, albo… Alicja nie kończyła tej myśli.
    Dla niej oznaczało to jedno: święty spokój i łazienkę tylko dla siebie.

    Zanim zeszła na parter, wróciła jeszcze na moment do swojego pokoju. Obwiązała wokół szyi czarny rzemyk, na który nawleczona była prosta, okrągła zawieszka z wyżłobionym kwiatem. Kiedy metal dotknął skóry, poczuła znajomy chłód. Na palce wsunęła kilka srebrnych pierścionków, a na ramiona narzuciła wytartą flanelową koszulę - na wypadek, gdyby było chłodniej, niż zapowiadali.

    W kuchni nie czekało na nią śniadanie. Czekała pustka i cisza, przerywana jedynie monotonnym pomrukiem lodówki. Alicja wrzuciła do plecaka jabłko - jedyne, co znalazła i co nadawało się do jedzenia.
    Znowu zapomniał o zakupach, pomyślała. Zanotowała w pamięci, żeby kupić coś po drodze. Na wypadek, gdyby ojciec znów zniknął w warsztacie na cały dzień, jakby dom był tylko przystankiem, a nie miejscem, do którego się wraca.

    Przed wyjściem wepchnęła do plecaka trampki, a zamiast butów założyła stare, wytarte, ale wciąż zadziwiająco szybkie i sprawne wrotki. Niedbale przeczesała blond włosy i chwyciła za klamkę.

    Gdy tylko znalazła się na świeżym powietrzu, wcisnęła „play” na walkmanie, jakby to był przycisk odcinający ją od świata. „Ready to Go” zespołu Republica rozbrzmiało w słuchawkach, kiedy ruszyła asfaltową drogą.

    Minęła jakiegoś emeryta jadącego na rowerze.
    Pewnie do kościoła, pomyślała, widząc jego zdziwioną minę, gdy mknęła obok na wrotkach. Przez chwilę odniosła wrażenie, że odwraca się za nią za długo, jakby chciał się upewnić, że naprawdę tam była.

    Jechała z niebezpieczną prędkością i czuła, że żyje. Wiatr rozwiewał jej włosy, poły flanelowej koszuli powiewały swobodnie, a świat zwężał się do drogi przed nią i rytmu muzyki w słuchawkach.
    Jazda pozwalała uciec - od natrętnych myśli, codziennych zmartwień, oczekiwań, konsekwencji, od beznadziejności, która ją otaczała.
    Od wszystkiego, co wywróciło jej życie do góry nogami, kiedy jej matka ciężko zachorowała.

    W drodze do szkoły prawie potrąciła jakiegoś ucznia idącego pieszo na rozpoczęcie roku. Nie była pewna, kto to był - zdążyła tylko zobaczyć rozmazaną twarz i szeroko otwarte oczy. Zanim zniknęła za zakrętem, odwróciła się i pokazała środkowy palec, krzycząc:
    - Jak leziesz, niedorozwoju?!

    Kiedy dotarła pod budynek swojej nowej szkoły - a zarazem nowego rozdziału w swoim życiu - przysiadła na moment na ławce.

    Nie była zmęczona jazdą, ale zdecydowanie wygodniej ściągało się wrotki, siedząc. Minęło ją kilka znajomych twarzy, którym rzuciła zdawkowe „cześć”. Kiedyś te relacje coś znaczyły. Teraz były tylko echem. Kolejna rzecz na liście tych, na które miała po prostu-

    - Wyjebane! - rzuciła, gdy zatrzymała się przy niej Klaudia Dobrowolska.

    Chodziły razem do jednej klasy w podstawówce. Klaudia zawsze była nienagannie ubrana, dobrze się uczyła, a jej rodzice byli lekarzami. Pech chciał, że postanowiła podzielić się swoją nienaganną opinią na temat, według niej, nagannego stroju Alicji.
    W odpowiedzi dostała gniewne spojrzenie i perfekcyjnie wyartykułowane przekleństwo.

    Kiedy Klaudia się oddaliła, Alicja założyła z powrotem słuchawki. Flanelową koszulę ściągnęła i przewiązała w pasie, odsłaniając elegancką białą bluzkę kontrastującą z przetartymi dżinsami i trampkami. Przewinęła kasetę do początku.

    „Ready to Go” popłynęło jeszcze raz.
    Alicja ruszyła w stronę drzwi szkoły, na rozpoczęcie. Z muzyką w słuchawkach planowała kompletnie się odciąć i tylko czekała, by móc znowu założyć wrotki i odjechać.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Macie jeszcze jedno XD

    text alternatywny

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Akurat skończyła się kaseta, gdy do stojącego nieopodal Pogorzelskiego podeszła Kaśka Nowak, wdzięcząc się niesamowicie. Zresztą on nie pozostawał jej dłużny, napinając się jak na wystawie. Alicja parsknęła krótko i przewróciła oczami, stając się mimowolnym świadkiem wymiany zdań pomiędzy tą dwójką. Odwróciła się szybko, dla niepoznaki przeczesując plecak w poszukiwaniu nowej kasety. Nieszczególnie dbała o to, czy ktokolwiek zorientował się, że to ona wydała z siebie drwiące parsknięcie; ważne było tylko, by nikt nie potraktował tego jako zaproszenia do rozmowy.
    Zanim nowa kaseta znalazła się w walkmanie, zdążyła jeszcze usłyszeć to i owo, co skwitowała jedynie gestem udawanego zadławienia. Gdy tylko muzyka znów popłynęła w słuchawkach, odcinając ją - choćby częściowo - od świata, usunęła się w stronę drabinek, licząc na większy spokój.

    Oparła się plecami o szczeble i jeszcze raz wyszukała wzrokiem Mikołaja i Kaśkę. Coś w tej scenie nie chciało się ułożyć w jej głowie. Z pozoru żadne z nich nie wyglądało, jakby miało się interesować tym drugim. Jasne - Mikołaj był na swój sposób przystojny. Kaśka również była na swój sposób ładna. Oboje jednak pochodzili z różnych światów, tak odległych, że praktycznie nie powinni się nawet stykać.
    A jednak stali tam razem. Zbyt blisko. Zbyt naturalnie.
    Może to właśnie wystarczało. A może to tylko pozory. Alicja nie potrafiła tego nazwać, ale poczuła znajome, nieprzyjemne ukłucie gdzieś pod żebrami - coś, co na razie spychała na karb zmęczenia albo zwykłej irytacji.

    Przyglądała się im jeszcze chwilę, gdy nagle walkman przestał grać. Piosenka urwała się w połowie tak gwałtownie, jakby ktoś przeciął taśmę nożem. W słuchawkach zapadła cisza - gęsta i nienaturalna, pozwalająca całemu światu wdzierać się do środka bez zaproszenia. Dziewczyna desperacko wciskała przyciski “play” i “rewind”, ale bez skutku. Padły baterie.
    Przewróciła oczami tak mocno, że aż poczuła napięcie w karku, i ciężko oparła się o drabinki. Bez muzyki wszystko wydawało się zbyt wyraźne. Zbyt bliskie. Wtedy szkolna rzeczywistość przypomniała o sobie.

    - Kurwa… Podpaść Józefiakowi na rozpoczęciu. Mają przesrane.

    Słowa te dotarły do jej uszu, a jej oczom ukazała się grupka czterech nastolatków stojących obok starszego mężczyzny o nietęgiej minie. Alicja przechyliła głowę, przyglądając się scenie - zresztą nie ona jedyna. Przez moment zastanawiała się, co takiego lokalna grupa lesbijek z cyganką na czele mogła nawyrabiać, by podpaść szkolnej legendzie wśród grona pedagogicznego, lecz równie szybko straciła zainteresowanie.
    To nie była jej sprawa. Nikt, na kim jej zależało, nie był w to uwikłany. Jeśli wierzyć opowieściom, pewnie próbowali odprawić jakiś chory satanistyczny rytuał albo przynajmniej coś ukraść. Na pewno nie zaczęli liceum od dobrego wrażenia.

    Odwracając wzrok od zbiegowiska, napotkała machającą do niej ciemnowłosą dziewczynę o promiennym uśmiechu. Alicja zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc, czemu ta macha zamiast się odezwać, by dopiero po chwili uświadomić sobie, że wciąż ma na uszach słuchawki - mimo że nie grała w nich muzyka. Zsunęła je i posłała Paulinie nieco wymuszony uśmiech.

    - Alicja - odparła, odwzajemniając gest; tym razem już mniej sztywno, wyciągając rękę w jej stronę.

    - Masz na myśli Arka Sosnowskiego, przyszłą gwiazdę piłki nożnej? - zapytała z lekką ironią w głosie, po czym uśmiechnęła się kącikiem ust. - Tak, można tak powiedzieć. Przez moment… wciągnięta mimowolnie przez kumpla.

    Zdziwiła się, jak łatwo przyszło jej rozmawiać z Pauliną. Dziewczyna wydawała się całkiem sympatyczna, mimo że należała do paczki Kaśki Nowak. Jeśli Kaśka i Mikołaj byli z dwóch różnych światów, to Alicja miała wrażenie, że ona - w porównaniu z Nowak - funkcjonuje w zupełnie innym wymiarze. Tym bardziej zaskakiwało ją, że rozmowa z Pauliną szła tak gładko, a jej nieoczekiwanym finałem było zaproszenie do „Miami”, by spędzić czas z resztą paczki Queen Bee.

    - Jasne, brzmi jak lepsza alternatywa niż siedzenie w domu - odparła, zanim zdążyła się zastanowić, w co i gdzie właściwie się pcha.
    I zanim zdążyła ugryźć się w język.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny text alternatywny text alternatywny

    Alicja Filipowicz, Krzysztof Komeda, Paulina Kwiatkowska

    Alicja poprawiła plecak i wyciągnęła przygniecione paskiem włosy, kiedy obok niej i Pauliny wyrósł Krzysiek z miną człowieka, który właśnie wpadł na pomysł genialny albo kompletnie głupi.
    Zwianie z wycieczki i odzyskanie ostatniego dnia wolności dla siebie? Brzmiało jak coś, o czym jeszcze chwilę temu tylko marzyła. Czasami wystarczyło wypowiedzieć swoje życzenia na głos, by los sam podsunął sposób ich szybkiego spełnienia.
    Serce zabiło jej odrobinę szybciej.

    - No jasne, że wchodzę. Jak nóż w masło, czy coś - odparła entuzjastycznie, ale konspiracyjnym szeptem, tak by nie usłyszał tego nikt poza Komedą i Kwiatkowską.

    A skoro już o tej ostatniej mowa, to Alicja od razu spojrzała na nią wymownie, gdy Krzysiek zasugerował, że będą potrzebowali kogoś, kto będzie ich krył “w razie W”.

    Uniesiona brew. Półuśmiech. Ciche: no dalej.

    - To co, zgodzisz się? - zapytała prosząco Paulinę, ale w jej oczach czaiło się wyzwanie. - Ktoś musi nas uratować, jakby się wydało.

    Czy właśnie w tej małej konspirze tworzyło się klasowe trio? Może. A może to tylko jednorazowy zryw głupoty pierwszego września. Odpowiedź wciąż nie była oczywista.

    Piłeczka była po stronie Kwiatkowskiej.

    Krzysiek spojrzał na Paulinę. Nie chciał narzucać na nikogo presji. Oglądał z matką co czwartek "997" i wiedział, że krycie sprawy to też przestępstwo.

    - Bez spiny. Nie musisz się zgadzać, jak nie chcesz - powiedział konspiracyjnym szeptem. Po chwili do głowy wpadła mu myśl, której na początku nie brał pod uwagę.
    - A może wolałabyś prysnąć z nami?

    Paulina przyglądała im się przez chwilę, jakby naprawdę rozważała wszystkie za i przeciw. W rzeczywistości decyzja zapadła już wcześniej, tylko lubiła moment, w którym inni zaczynali się niecierpliwić.

    Uniosła lekko brew.
    - Zwiać? - powtórzyła cicho. - Serio?

    Na jej ustach pojawił się krótki, rozbawiony uśmiech.
    - Macie rozmach.

    Spojrzała jeszcze raz na Alicję, potem na Krzyśka.
    - Dobra. - Wzruszyła lekko ramionami. - Kryję was.

    Powiedziała to spokojnie, jakby chodziło o pożyczenie długopisu.
    - Ale ja nigdzie nie idę. Ktoś musi tu zostać i ogarniać sytuację. Poza tym… - zawahała się na moment, jakby dopiero teraz przyszło jej to do głowy. - Lepiej najpierw poznać takie miejsce. - W głowie miała włam na zamek z Kaśką i kilkoma fajnymi osobami. - Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. - Na jej buzi wymalował się słodki półuśmiech. Wyglądała niewinnie, biorąc pod uwagę, jakie plany rysowały się w jej głowie. - Zwiedzanie to też inwestycja.

    Oparła się o szkolną ławkę i spojrzała na nich z lekką wyższością.

    - Jak coś pójdzie nie tak, mówicie, że byliście ze mną cały czas. I że odłączyliście się na chwilę, bo Krzysiek zbladł jeszcze bardziej, niż to możliwe.

    Alicja w milczeniu skinęła głową, ale błysk w jej oku zdradzał, że była zadowolona z ubitego targu. Spojrzała jeszcze tylko na Krzyśka, by mieć pewność, że i jemu ten plan pasował.

    - Mi to pasuje - odpowiedział krótko Komeda. – Dzięki Paulina. Mam u ciebie dług.

    text alternatywny

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    Pan ElfP Pan Elf

    Podobał mi się bardzo wątek na LastInn, w którym mogliśmy wpisywać sobie nasze życzenia w co byśmy pograli. Czemu by nie wskrzesić tego wątku?
    Niekoniecznie nasze życzenia zostaną spełnione, ale kto wie? Może kogoś czyjeś życzenia zainspirują do założenia rekrutacji 🙂

    Zacznę ja, skoro już założyłem wątek.

    1. Superbohaterowie. Chodzą za mną od jakiegoś czasu. Coś w stylu X-Menów, których uwielbiam.
    2. Wiedźmin.
    3. Śródziemia nigdy za dużo.
    Sondy

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    Od dnia, w którym pojawiło się zaproszenie - wielce niespodziewanie, trzeba to dodać - Esmeralda Tuk nie potrafiła powstrzymać swojej ekscytacji. Kopertę otwierała za każdym razem, gdy tylko przechodziła obok stołu. Zasiadała wówczas na kilka chwil na stołku i wczytywała się w treść, którą znała już przecież na pamięć. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo za każdym razem, gdy tylko oczy biegły po słowach zaproszenia od Bilba Bagginsa, jej wyobraźnia uciekała hen daleko, przynosząc wizje niezwykłych przygód - równych tym, o których słyszała od samego Bilba, a może nawet jeszcze bardziej niezwykłych! Opowieści babuni Róży bledły przy tych, które czekały młodą Tukównę.
    I za każdym razem, gdy kończyła czytać, z niemal nabożnym namaszczeniem składała pergamin i ostrożnie wkładała go z powrotem do koperty, by następnie odłożyć ją na stół i przycisnąć solniczką.

    - Coby nie uciekło! - stwierdziła pewnego razu, gdy została przyłapana na tym rytuale przez swojego brata, Paladina Drugiego. Szybko odwróciła wtedy wzrok, bo policzki zapłonęły jej rumieńcem, i zaczęła krzątać się po kuchni, jakby to miała na głowie pilne i niecierpiące zwłoki sprawunki.

    I tak mijały dni. Tygodnie. Miesiące… a przynajmniej takie wrażenie miała Esmeralda, która z niecierpliwością wyczekiwała dnia, gdy wraz z bratem będą mogli wreszcie wyruszyć. List leżał na stole zaledwie trzy dni, lecz w głowie młodej hobbitki czas ciągnął się gorzej niż melasa. Nie potrafiła pojąć, dlaczego potrzeba im aż tyle czasu na przygotowania, a z każdym kolejnym czytaniem listu jej niecierpliwość tylko rosła.

    W końcu, gdy nadszedł upragniony dzień, nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu. Kręciła się to tu, to tam; podnosiła różne przedmioty, oglądała je przez chwilę, po czym odkładała z powrotem. Gdy tylko na moment zajęła umysł wyborem spódnicy, zaraz się on rozpraszał, podsuwając jej obrazy wielkich, a na pewno groźnych smoków, które z całą pewnością staną na ich drodze! A gdy tak znów odpływała wyobraźnią, chichotała pod nosem i po chwili zajmowała się czymś zupełnie innym, zostawiając ubrania porzucone pod szafą.

    Ostatecznie jakoś tak się stało, że w swej roztrzepanej, a zarazem rozentuzjazmowanej zaradności, spakowana i gotowa była szybciej niż jej brat.
    - Chodźmy już, chodźmy! Bo jeśli jeszcze chwilę zmarnujemy, zastanie nas wieczór, albo - co gorsza - pogoda się zepsuje!
    Zakręciła się wesoło, chwytając za tukowy kostur i stukając nim ponaglająco o drewniany próg przy wyjściu.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Ten moment, kiedy wszyscy dostają swój akapit oprócz twojej postaci xD

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Alicja próbowała pogodzić się ze swoją decyzją o pójściu na wieczorną imprezę. Może to wcale nie był taki zły pomysł. Wspólna impreza to przecież najlepszy sposób, by poznać i zintegrować się z nowymi znajomymi z klasy. Poza tym, gdyby nie poszła, z pewnością dostałaby łatkę wyrzutka, a wbrew pozorom wcale jej na tym nie zależało. Może to najwyższy czas wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i na nowo otworzyć się na rówieśników? Przecież nie może całe życie kręcić się tylko wokół Marcina. Kochała tę przyjaźń - była jej stałym punktem, czymś pewnym. Ale gdzieś głęboko czuła głód czegoś więcej. Większej paczki. Głębszych rozmów. Ludzi, z którymi nie kończy się na „siema” rzuconym w biegu między dzwonkami.

    Jej przemyślenia zostały przerwane, gdy stanęli przed klasą na pierwszym piętrze. Całą wycieczkę po szkole Alicja spędziła pogrążona we własnych myślach, niezbyt zwracając uwagę na otoczenie. Pod klasą pewnie dalej by odpłynęła, gdyby nie to, że ktoś w nią wpadł, a chwilę później ktoś bezczelnie nadepnął jej na stopę.

    - Serio? - syknęła pod nosem.

    Zaraz się rzucą jak wygłodniałe hieny na ostatnie ławki.

    Patrzyła na nich z mieszanką pogardy i gotowości bojowej. W głowie odpalił jej się refren: Baby, I’m ready to go. I była. Gotowa. Gotowa wbić się w ten chaos łokciami, przepchnąć, zawalczyć. Nie miała zamiaru skończyć w pierwszym rzędzie jak jakiś świętoszek do odpowiadania przy tablicy.

    Jej celem była przedostatnia ławka - idealna, by nie zwracać nadmiernej uwagi nauczycieli, a jednocześnie mieć swobodę rozmowy z ostatnim rzędem lub partnerem obok.

    Gotowi, do startu…

    Drzwi się otworzyły, a grupa dzieciaków wlała się do sali jak fala brudnej wody po oberwaniu chmury. Ostatni rząd zniknął w trzy sekundy.

    - Szlag - przemknęło jej przez głowę, gdy zobaczyła, że przedostatnia pod oknem też już zajęta.

    Zlokalizowała drugą - pod ścianą. Bez zawahania ruszyła sprintem. Plecak poleciał pierwszy, z hukiem lądując na krześle. Sekundę później siedziała już na miejscu, bokiem do tablicy, oparta o ścianę jak królowa własnego, wywalczonego terytorium.

    Spojrzała na blondyna siedzącego w ławce za nią. Uśmiechnęła się cwaniacko i kiwnęła głową. Nie była pewna, jak ma na imię, ale kojarzyła go. Jeśli dobrze pamiętała, był ministrantem - choć nie dałaby sobie za to ręki uciąć. W kościele ostatni raz była, gdy żegnała mamę. Wspomnienie było na tyle bolesne, że starała się do niego nie wracać - choć ono i tak powracało, najczęściej w postaci koszmarów.

    - Elo, Alicja jestem - rzuciła i wyciągnęła do niego rękę. On miał na imię Krzysiek, jak się później dowiedziała.

    Liczyła, że się zakolegują. Że między nimi kliknie. W końcu miał być jej towarzyszem przez najbliższe lata - kimś, do kogo będzie się odwracać w trakcie lekcji, komu podkradnie gumkę do mazania albo pośle głupią minę, by rozładować napięcie podczas poważnych wykładów.

    Niespodzianką okazało się to, co nastąpiło po sprawdzeniu obecności i przepisaniu planu lekcji. Do tej pory pierwszy września kończył się szybko - po szkolnej uroczystości rozchodzili się do domów i dzień wciąż należał do nich. Tym razem było inaczej. Wychowawca zarządził pierwszą wspólną wycieczkę.

    Niektórzy przyjęli to z entuzjazmem - głównie klasowe kujony. Inni, jak Alicja, z wyraźnym grymasem. Miała inne plany. Umówiła się z Marcinem, że po rozpoczęciu spotkają się przed jego technikum, a potem pojadą gdzieś w trasę - on na desce, ona na wrotkach. Może mieli dołączyć jego kumple.

    Westchnęła ciężko, zarzucając plecak na jedno ramię. Wrotki w środku ciążyły, przypominając o planach, które właśnie się rozsypywały. Miała tylko nadzieję, że Marcin nie będzie miał jej tego za złe. Zawsze dotrzymywała słowa. Bolało ją, że tym razem mogło być inaczej - i że nie miała na to wpływu.

    Z rozgoryczenia wyrwał ją głos Pauliny. Dziewczyna o burzy brązowych włosów odezwała się, gdy wszyscy dobierali się w pary.

    - Szczerze? Mam ochotę zwiać. Tak ogólnie - przyznała Alicja, wzruszając ramionami. - Nie spodziewałam się wycieczki. Miałam już plany. Do dupy, no ale co zrobić.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    POTRZEBUJEMY ADAMA ZROBIONEGO PRZEZ AI W TEJ KREPINIE!

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Droga ze szkoły do zamku nie była szczególnie długa, ale wystarczająca, by chłód wrześniowego poranka dał o sobie znać. Alicja narzuciła na siebie flanelową koszulę, którą wcześniej miała przewiązaną w pasie. Gdy tylko elegancka biała bluzka zniknęła pod lekko startą flanelą, poczuła wyraźną ulgę - jakby mogła wreszcie być sobą i nie musiała udawać kogoś, kim nie była.

    Przeczesała palcami burzę jasnych włosów, wyciągając niesforne kosmyki spod pasków plecaka, i z lekkim, niemal zadziornym uśmiechem maszerowała w tłumie rówieśników. Żałowała tylko, że walkman bezużytecznie leżał schowany w torbie. Zaklęła w myślach, że nie zabrała zapasowych baterii. Zanotowała sobie w pamięci, że w drodze powrotnej - jak już z Krzyśkiem zwieją z tej bzdurnej wycieczki - skoczy do kiosku.

    Rozejrzała się, szukając swojego “partner in crime”, i z zaskoczeniem zauważyła go na samym przodzie, zagadującego do wychowawcy.

    - Obyś tylko nie scykorzył, Komeda - przemknęło jej przez myśl, gdy przez chwilę obserwowała jego plecy przecinające tłum.

    Potem jej wzrok powędrował w stronę Pauliny. Ta również była zajęta rozmową, choć przynajmniej z kimś w ich wieku. Nieszczególnie zdziwiło ją, że za cel obrała sobie Arka - w końcu należała do popularnej paczki Kaśki. Bardziej zaskakiwało ją to, że Paulina bez większego wahania zgodziła się kryć ją i Krzyśka. I że wcale nie wydawała się taka zła, jak sugerowałyby pozory przynależności do “świty” Nowak.

    Alicja skrzywiła się lekko na wspomnienie wieczornego wyjścia do klubu. To zupełnie nie były jej klimaty. Głośna muzyka, plastikowe uśmiechy, ludzie udający starszych, niż byli. Ale może właśnie o to chodziło? Może to był moment, żeby trochę rozszerzyć własne granice. Zawsze mogła wyciągnąć tam Marcina. Albo przynajmniej sprawdzić, czy już i tak się tam nie wybierał. Ta myśl była jej małym światełkiem w tunelu.

    Sam zamek nie zrobił na niej większego wrażenia. W Sokołowie Śląskim był raczej codziennością niż atrakcją. Dawno minęły czasy, gdy wierzyła w historie o duchach nazistów i ich ofiar, snujących się po zawalonych korytarzach. Teraz jedynymi “widmami” byli lokalni ćpuni, bezdomni i szeroko pojęty margines społeczny - w tym jej starszy brat Jarek. Nic nadprzyrodzonego. Nic magicznego. Tylko smutna, szara rzeczywistość.

    - WAS SOLL DAS ALLES BEDEUTEN?!

    Słowa wypowiedziane lodowatym tonem, z paskudnie twardym akcentem, przecięły powietrze jak nóż.

    Alicja zamarła. Zimny dreszcz przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa. Serce na ułamek sekundy jakby zapomniało, jak się bije. Przez krótką, absurdalną chwilę znów była kilkuletnią Alą, słuchającą Jarka, który szeptem opowiadał o złych nazistach porywających małe dziewczynki do zamku, żeby pożerać je, by przetrwać. Głupie. Dziecinne. A jednak wspomnienie wróciło z niepokojącą wyrazistością.

    Z tego krótkiego paraliżu wyrwał ją dopiero Mikołaj i jego kumpel. Zaczęli ostentacyjnie wyśpiewywać - nie, to nie był śpiew, to było darcie ryja - patriotyczny tekst "Roty", jakby właśnie stali na jakiejś absurdalnej akademii.

    Alicja zamrugała kilka razy, próbując upewnić się, że to dzieje się naprawdę. Uniosła brwi. Pokręciła głową z niedowierzaniem. Jej spojrzenie przeskakiwało z Pogorzelskiego na nauczyciela, potem na niespodziewanego przybysza i jego asystentkę, aż w końcu odnalazło Krzyśka. Musiała się dowiedzieć jak się miały sprawy z ich planem ucieczki. Czy w ogóle było z czego uciekać? Podeszła bliżej do Komedy, ale nie odezwała się, obawiając się przerywać ciszę. Spojrzała tylko na niego wymownie, czekając na dalszy obrót wydarzeń.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    @JohnyTRS napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    rzucasz sumą kości Ciało+Skradanie, oraz Ciało+Ruch

    @brilchan zakładając, że Ciało = 5; Skradanie = 3; Ruch = 0; to rzucasz:

    1. pierwszy rzut ilością kostek: ciało i skradanie (5 + 3), czyli rzucasz 8k6 i musisz mieć tam przynajmniej jeden raz 6 wyrzucone, żeby się udało
    2. drugi rzut ilością kostek: ciało i ruch (5 + 0), czyli rzucasz 5k6 i tak samo musisz mieć przynajmniej jeden raz 6 na jakiejkolwiek z tych kostek.

    Ja tak rozumiem tę mechanikę rzutów.

    A tu moja krepina, wygenerowany na podstawie zdjęcia Adama z sesji:

    text alternatywny

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    🎵 Only Happy When It Rains

    Uniosła brew, wpatrując się chwilę w Paulinę. W eleganckiej sukience z białym kołnierzykiem, lekkim makijażu i z zadbanymi brązowymi lokami wyglądała raczej jak grzeczna prymuska, a nie dziewczyna, która bez mrugnięcia okiem zgadza się kryć dwójkę wagarowiczów czy proponuje nocne włamy na prywatny teren lokalnej ruiny należącej do starego nazisty.

    Alicja przeniosła spojrzenie na Krzyśka, który wyglądał na skonsternowanego - przynajmniej przez krótką chwilę, bo zaraz potem z uśmiechem przytaknął na plan nielegalnego zwiedzania zamczyska. Ubrany w dżinsową kamizelkę obszytą naszywkami jak ostatnia strona zeszytu bazgrołami, wręcz krzyczał: bunt! Co nieźle kontrastowało z jego drugim “ja”, które Alicja kojarzyła sprzed kilku lat, kiedy jeszcze bywała na niedzielnych mszach w ramach rodzinnych wypadów.

    Zaśmiała się krótko pod nosem i ledwo zauważalnie pokręciła głową. Rozbawiły ją jej własne rozmyślania. Mówią, że nie ocenia się książki po okładce, że pozory mylą. Właśnie stała w towarzystwie dwóch osób, które były żywym tego przykładem. Tylko co było okładką, a co prawdziwym wnętrzem?

    - Nie mówię nie - powiedziała tajemniczo w odpowiedzi na plan Pauliny, a na pytające spojrzenia wzruszyła jedynie ramionami. Nie chciała deklarować się na sto procent. Chciała zostawić sobie furtkę, na wypadek gdyby jednak znajomość z tą dwójką nie kliknęła. Poza tym nauczyła się już na własnym błędzie sprzed wycieczki, by nie zgadzać się bezmyślnie na propozycje rówieśników. Chociaż coś jej podpowiadało, że akurat tego wypadu nie żałowałaby tak, jak wyjścia na dyskotekę.

    - Dobra, ja się zmywam. Widzimy się wieczorem. Nara! - rzuciła na odchodne.

    Nie czekając na odpowiedź, odłączyła się od towarzystwa swoich nowych kolegów i koleżanek z klasy i opuściła tereny podzamcza.
    Spojrzała na zegarek i zaklęła w myślach, widząc, że było już popołudnie. Niech szlag trafi tego Wronę i jego przeklętą wycieczkę. Stracili na to tyle cennego czasu! Była umówiona z Marcinem pod jego technikum, ale czuła, że chłopak raczej nie czekał na nią aż tyle godzin.

    Przyjaźnili się - jasne. Był dla niej ostoją normalności w tej krzywej rzeczywistości, oparciem w trudnych chwilach, powiernikiem tajemnic i szosowym towarzyszem: on na desce, ona na wrotkach. Jednak mimo tej zażyłości wątpiła, by tracił czas, czekając na nią pół dnia.

    Jak się okazało, miała rację.

    Technikum nie było szczególnie daleko - zresztą w Sokołowie Śląskim nic nie było naprawdę daleko - więc dla pewności sprawdziła, czy Marcina tam nie ma. Nie było po nim śladu.

    Było jeszcze kilka miejsc, które mogła sprawdzić w jego poszukiwaniu, najpierw jednak postanowiła zahaczyć o kiosk. Nie mogła już dłużej zdzierżyć braku muzyki w słuchawkach. Baterii do walkmana potrzebowała jak powietrza. Przydałoby się też coś na ząb, bo zaczynała być głodna.

    “Only Happy When It Rains” zespołu Garbage przygrywało z działającego już walkmana, kiedy jakiś czas później jeździła bez celu po głównej ulicy, ostatecznie okrążając większość Sokołowa kilka razy. Marcina nie udało jej się znaleźć w żadnej z miejscówek, które przyszły jej do głowy. Mógł wyjechać poza miasto albo zabunkrować się w domu - Alicja tego ostatniego nie sprawdziła.

    Nie chciała ryzykować spotkania z jego matką, która była przemiłą kobietą w średnim wieku i zawsze cieszyła się na widok Alicji. Miała jednak jeden mankament: była przekonana, że ona i jej syn są parą. A to Alicję co najmniej irytowało. Tego dnia nie czuła się na siłach, by z uśmiechem na twarzy znosić takie sugestie.

    Dlatego ostatecznie spędziła kilka następnych godzin na samotnej jeździe po asfalcie głównej ulicy Sokołowa Śląskiego.
    W drodze powrotnej wstąpiła jeszcze do marketu, żeby zrobić prowizoryczne zakupy - na wypadek gdyby ojciec zapomniał albo zwyczajnie nie miał na to czasu. W domu przywitała ją cisza. Dokładnie taka sama, jaką pożegnała rano, wychodząc do szkoły.

    Przyjęła to z ulgą. Zero wymuszonych pogawędek o jej dniu. Brak kłótni ze starszym bratem. Cała chata tylko dla niej i kompletny spokój.

    Rzuciła wrotki niedbale w kąt zaraz po wejściu. Zakupy zostawiła na stole w kuchni, sama zaś poszła na piętro do swojego pokoju i klapnęła na łóżko. Wpatrywała się w sufit, pozwalając ciału choć trochę odpocząć po całym dniu.

    Czas minął jej zdecydowanie za szybko. W końcu nadszedł wieczór i moment wyjścia do “Miami”.

    Przez chwilę nawet rozważała, czy nie olać zaproszenia Pauliny i po prostu zostać w domu. Miała przeczucie, że dziewczyna nawet nie zauważyłaby jej braku, zajęta towarzystwem reszty gangu Kaśki Nowak. A to wcale nie byłoby nic złego - Alicja przecież i tak nie była szczególnie zachwycona wizją tej imprezy.

    Z każdą chwilą coraz bardziej kusiła ją wizja zostania w domu z paczką czipsów i telewizorem grającym do późnych godzin. Może nawet puszczaliby coś ciekawego.

    Ale Alicja Filipowicz dotrzymywała danego słowa. Chyba że na jej drodze stawały czynniki, na które nie miała wpływu - jak na przykład niespodziewana szkolna wycieczka.

    Tego wieczoru jednak nic takiego się nie wydarzyło. Stanęła więc przed lokalnym klubem, z którego już dobiegała muzyka i do którego właśnie weszło kilka znajomych jej twarzy. Plan był prosty. Znaleźć Paulinę. Przywitać się. Spróbować dobrze się bawić. A przynajmniej na tyle, na ile będzie potrafiła w towarzystwie dziewczyn z innej planety.

    Poprawiła ramoneskę, którą wyhaczyła w wakacje w second handzie, przeczesała dłońmi włosy i ruszyła pewnym krokiem do klubu.

    text alternatywny

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    - Fajna koszula - odparła Alicja Magdzie, całkiem szczerze i bez żadnej złośliwości. Bo blondynka z gangu Nowakowej faktycznie miała na sobie spoko koszulę. Właściwie wszystkie cztery miały na sobie bardzo cool i modne ciuchy, świetne fryzury i w ogóle wyglądały jak wyjęte z młodzieżowego czasopisma. Alicja przyjęła komplementy dziewczyn z lekkim zaskoczeniem, ale musiała przyznać, że było to miłe uczucie.

    - Na Chlebowskiego? Po co chcecie obklejać szkołę jego zdjęciami? - spytała, przyglądając się aparatowi w rękach Pauliny.

    Alicja szybko została wprowadzona przez dziewczyny w ich niecny plan, a przede wszystkim w jego powód. Jakoś wcześniej jej uwadze umknęło, że Adam planował obkleić się bibułą i przyjść w takim stroju na szkolną imprezę. Przeszło jej przez myśl, że to całkiem odważne z jego strony. Bo w końcu ten wieczór miał przesądzić o tym, jak przez resztę lat spędzonych w liceum każde z nich będzie postrzegane - to przecież była oczywista oczywistość dla każdego normalnego nastolatka!

    Cóż, jasnym jednak było, że świat Kasi Nowak nie należał do odważnych. Należał do tych, którzy idą z głównym nurtem, nie pod prąd. Każdego, kto się wybijał, należało w tym świecie wyszydzać, wyśmiewać i - ogólnie rzecz ujmując - redukować do zera.
    Alicja nie była pewna, czy chciała należeć do takiego świata. Nie była też pewna, czy Paulina Kwiatkowska pasowała do niego tak bardzo, jak sprawiała pozory.

    - Fajna koszula - powiedziała do Krzyśka, którego przybycie wyrwało ją z zamyślenia.
    Nie było to do końca to, co chciała powiedzieć, ale było pierwszym, co przyszło jej do głowy. Zdecydowanie nie chciała robić nawyku z komplementowania koszul innych.

    Krzysiek zaprezentował im swoje trzecie “ja”. W koszuli, eleganckich spodniach i zamszowych mokasynach wyglądał zdecydowanie poważniej i mniej buntowniczo niż w dżinsowym bezrękawniku obszytym naszywkami. Ile jeszcze takich wizerunków miał w zanadrzu? Alicja była zaintrygowana. Sama nie potrafiła jeszcze odpowiedzieć sobie na pytanie, która wersja bardziej przypadła jej do gustu (wykluczając tę kościelną, oczywiście).

    Uwaga Alicji przeniosła się w stronę wejścia. Zmarszczyła brwi, przyglądając się sytuacji przy bramkarzach. Z początku miała nadzieję, że się pomyliła, że to był ktoś inny. Jednak im dłużej przyglądała się chłopakowi, z którym bramkarze mieli niemały kłopot, tym bardziej przekonywała się, że jej wzrok wcale się nie pogorszył.

    Skrzywiła się na samą myśl, że Jarek - jej starszy brat - mógł być gdzieś nieopodal, skoro jego kumpel właśnie próbował dostać się na imprezę.

    Ten wieczór faktycznie był sądnym wieczorem. Jak się pokazali, tak mieli zostać zapamiętani na resztę liceum. Alicja zdecydowanie wolałaby pokazać się w marynarce z różowej bibuły, niż otrzymać etykietkę lokalnej patologii. A tak na pewno by się stało, gdyby skojarzono ją z jej bratem. Na sto procent. Szczególnie jeśli doszłoby do jakiejś rozróby z jego udziałem.

    - Olać Chlebowskiego, pewnie cykor go obleciał - powiedziała w pewnym momencie, wciąż przyglądając się wejściu.

    Chciała zniknąć, póki nie dostrzegła swojego brata. Tylko gdzie i jak? Nie mogła wyjść z klubu - dopiero co przyszła, impreza ledwo się zaczęła, źle by to wyglądało. Mogła uciec do toalety, ale wtedy straciłaby kontrolę nad tym, czy Jarek wejdzie do klubu z kumplem, czy powstrzymają ich bramkarze. Nie będzie w stanie ocenić, gdzie jest i jak skutecznie się przed nim ukryć.

    Wtedy spojrzała na „fajną koszulę” Komedy i w jej głowie urodził się plan. Ryzykowny - głównie ze względu na to, co pomyślą inni.

    Sorry, Magda… pomyślała Alicja, zanim wkroczyła między dwójkę rozmawiających i chwyciła Krzyśka za rękę.

    - Chodź, zatańczymy. - To nie było pytanie. To było stwierdzenie. W niebieskich oczach Alicji natomiast malowała się wyraźna, niemal błagalna prośba, żeby Krzysiek nie protestował. W tle przyśpiewywała Anna Maria Jopek.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • AI w ilustratorskiej służbie MG
    Pan ElfP Pan Elf

    Jasne, już i tak jest na forum, więc czemu nie.

    text alternatywny

    Kadr filmowy stworzony przez AI na podstawie wrzuconych mu trzech zdjęć portretowych postaci graczy, które brały udział w scenie. Sam prompt był mniej więcej właśnie taki, by został stworzony kadr z filmu przedstawiający wskazane postacie podczas dyskusji w pustej sali klasowej. Pewnie gdyby dopieścić polecenie, to dałoby się z tego wyciągnąć bardziej "polską" salę klasową, ale najważniejsze były postacie, a te odwzorował idealnie na podstawie fotek.

    Używałem do tego Gemini, wersja darmowa. Póki co chyba najbardziej mi się podoba pod względem tworzenia grafik, bo nie mają tego wstrętnego AI filtra, który tak wygładza w specyficzny sposób (przynajmniej do tej pory, ale to też może kwestia promptów lub tego, że tworzone są na bazie innej grafiki - w tym przypadku portretowych zdjęć bohaterów - a nie "od zera" na podstawie samego opisu).

    Dyskusje RPG

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    @Nami napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    @pan-elf ja podobnie, 7lat. Kojarzę tylko robienie kotletów z błota i zawijanie ich liściami xD

    Tak, robiłem takie same kotlety XD Jeszcze wymienianie się karteczkami! Ale ciężko mi to dopasować do linii czasowej, mogło to równie dobrze pojawić się około '00s.

    @Cai napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Lepiej pozostańmy przy romantyźmie

    Tak zdecydowanie jest bardziej serialowo/filmowo/netfliksowo 🙂

    @Ketharian napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Jako obserwator wątku chciałbym napomknąć, że lektura pierwszych postów wywołała u mnie falę sentymentalnych wspomnień i że jest w tych odpisach klimat i sporo włożonego w nie serca.

    Również mocno doceniam klimat i widzę sporo włożonego serca w odpisy. Czekam z niecierpliwością na kolejne i aż kusi by komentować różne fajne smaczki z każdego odpisu, ale nie chcę robić spamu 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    A droga wiedzie w przód i w przód
    Choć zaczęła się tuż za progiem –
    I w dal przede mną mknie na wschód,
    A ja wciąż za nią – tak jak mogę…
    Skorymi stopy za nią w ślad –
    Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
    Gdzie strumień licznych dróg już wpadł…
    A potem dokąd? – rzec nie mogę.

    Esmeralda podśpiewywała wesoło, maszerując dziarsko u boku swojego brata. Och, jakże była podekscytowana zbliżającym się spotkaniem z Bilbem Bagginsem! No i z pozostałymi hobbitami także, a jakże.
    Mieli być Brandybuckowie, których tak dawno nie widziała. Prymula wraz ze swoim przyszłym mężem, Drogem - ponoć obiecał jej wielkie weselicho pod samym Urodzinowym Drzewem! Ależ to będzie zabawa! Rorimak, brat Prymuli, również miał przybyć wraz z nimi, i to cieszyło Esmeraldę niezmiernie, bo na niego zawsze można było liczyć, gdy szło o przygody. A przynajmniej tak to czuła, dostrzegając w Rorimaku podobną sobie ciekawość świata.
    A skoro już o ciekawości świata i przygodowym duchu mowa, na miejscu miał być także Milo. Dziwak według wielu, lecz dla Esmeraldy hobbit co najmniej intrygujący - kompan do wspaniałej wyprawy jak znalazł.

    - Najbardziej dziwi mnie, że poczciwy Bilbo sprosił też Lobelię - zagaiła do brata, gdy maszerowali, a niebo na to wspomnienie jakoś dziwnie pociemniało. Choć może był to tylko zwykły przypadek. - No wiesz, nigdy nie wydawała się szczególnie skora do wielkich podróży i przygód. Dalej, dalej, braciszku! Przyspiesz trochę kroku!

    Popołudniowy deszcz wcale nie ostudził zapału Esmeraldy - być może działał wręcz przeciwnie. Podróżowanie w strugach wody miało dla młodej Tukówny szczególny, przygodowy urok. Zsunęła kaptur z głowy, odsłaniając gęstą grzywkę i dwa długie, grube warkocze jasnych jak słoma włosów, ciesząc się każdą kroplą, która spadała na jej pyzatą, uśmiechniętą buzię.

    Uśmiech nie zniknął z jej twarzy nawet wieczorem, gdy w końcu dotarli do Bag End. Witała się ochoczo i radośnie z każdym kolejnym hobbitem: z Milo, Prymulą, Drogem, Rorimakiem, a nawet dla Lobelii starczyło uprzejmości i promiennego uśmiechu.

    - Och, och! - Esme niemal podskakiwała z ekscytacji, gdy Bilbo opowiadał o przygodzie, jaką dla nich wszystkich zaplanował.
    Jej wyobraźnia szalała, i zupełnie nie miało znaczenia, że droga miała prowadzić jedynie do Michel Delving i z powrotem. Zamiast wspomnianych psów widziała w myślach wielkie, straszliwe bestie, czyhające tylko, by pożreć wścibskie hobbity - i było ich znacznie więcej niż jeden!
    Na wzmiankę o kamiennych trollach Esmeralda już oczami wyobraźni widziała, jak klepie takiego kijkiem po głowie, podczas gdy pozostałe hobbity uciekają w popłochu. Zachichotała cicho pod nosem. Och, jakaż wspaniała przygoda ich czekała!

    - Hm. Hm. Tak, Prymulo, masz w zupełności rację! Powinniśmy zrobić to jak należy - pokiwała głową, jakby przytakując hobbitce, lecz zaraz potem uśmiechnęła się w ten sposób, w jaki tylko Tukowie potrafią. - A skoro to na prośbę samego Bilba, nie wypada robić tego inaczej, niż on sam sugeruje! Chodźmy zatem za sugestią Milo. Tak po prostu, jak powiedział, do Tukowej Skarpy!

    Na koniec uśmiechnęła się promiennie, bawiąc się końcówką jednego ze swoich warkoczy.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Krzysiek starał się bardziej, niż wymagała tego sytuacja. I gdyby Alicja zabrała go na parkiet tylko dlatego, że naprawdę chciała z nim zatańczyć, pewnie bardziej doceniłaby jego starania - nawet jeśli były trochę nieporadne i niezręczne.

    Dla Alicji jednak ten taniec był przede wszystkim pretekstem. Sposobem, by odsunąć się od wejścia, a jednocześnie mieć je cały czas na oku. Kontrolować, kto wchodzi.

    I tylko na moment, naprawdę krótką chwilę, oderwała spojrzenie. Jej niebieskie oczy skrzyżowały się ze spojrzeniem Komedy.
    Uśmiechnęła się lekko. Trochę niezręcznie, trochę z uprzejmości, a trochę po to, by dodać mu otuchy. Jakby chciała powiedzieć: dzięki, wiszę ci przysługę.

    Ale to wszystko. Nie mogła pozwolić sobie na więcej. Na dłuższą wymianę spojrzeń, na rozmowę, na rozproszenie.
    Jej uwaga natychmiast wróciła w stronę wejścia, przy którym zaczynała gęstnieć atmosfera. Zbierała się tam grupka lokalnych dresów i...

    - Jest Adam! - Głos Kaśki i Aśki rozdarł przestrzeń niczym alarm przeciwbombowy.
    Alicja momentalnie zmieniła cel swojej uwagi, wychylając się zza Krzyśka, z którym wciąż tkwiła w tym niezręcznym, pozbawionym rytmu tańcu.

    - O… wow… - wyburknęła tylko.

    Odsunęła się od Krzyśka, pozwalając, by sam mógł zobaczyć, co się dzieje. Obecność typów pokroju jej własnego brata nigdy nie zwiastowała niczego dobrego. Dresiarze podjudzeni wyglądem i zachowaniem Adama - to był przepis na rozróbę.
    Alicja jednak niespecjalnie przejęta była losem Chlebowskiego. Wciąż wypatrywała tylko jednego. Jak złego znaku. Jak czegoś, co może pojawić się w każdej chwili i wszystko spierdolić.

    - Muszę spadać - powiedziała do Krzyśka.

    Nie widziała nigdzie swojego brata. To mógł być jedyny moment, żeby się ulotnić.

    - Dzięki za… no wiesz. Nie było źle. - Znowu się uśmiechnęła. Ale trochę inaczej niż wcześniej. - Pożegnaj resztę. Widzimy się w szkole.

    I zaczęła przeciskać się w stronę wyjścia, ukrywając twarz pod burzą blond włosów.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Wrzucone i opatrzone na koniec całkiem fajnie zrobionym kadrem w AI, coby nadać trochę filmowości. I tak, wiem, że wtedy nie było takich tablic, a ławki są amerykańskie...

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    - Może zamkniemy Lobelię w takiej jamie? - zasugerowała pół żartem, pół serio Esmeralda, z nieco złośliwym uśmieszkiem błąkającym się po jej twarzy, gdy słuchała słów Prymuli.

    Sama nie do końca wierzyła w te, jak je nazwała, “więzienia” Dużych Ludzi. A już szczególnie trudno było jej sobie wyobrazić, by hobbici potrzebowali podobnych wynalazków! Może dlatego pozwoliła sobie na ten niezbyt uprzejmy żart? Szybciutko pożałowała bycia nieuprzejmą wobec nieobecnej hobbitki, aż policzki jej poczerwieniały ze wstydu.

    - Och, Prymulko, to naprawdę dobry plan! - klasnęła w dłonie Esmeralda, już w znacznie lepszym humorze.

    Sięgnęła do kieszeni swojej spódnicy i wyjęła kilka nasion słonecznika, które podała na otwartej dłoni sójce siedzącej na jej ramieniu.

    - Skoro ta mapa została sporządzona przez Starego Tuka, to czy nie jest tak, że Paladin i ja moglibyśmy ją sobie po prostu zabrać? - zastanowiła się na głos, choć w głębi duszy przeczuwała, że sprawy nie będą aż tak proste.

    - A gdyby tak… zaproponować wymianę? Tylko na co? Och, te czarodziejskie spinki do mankietów byłyby doskonałym podarkiem, gdybyśmy je mieli. Ach, no i pewnie kustoszka od razu się zorientuje, że coś spiskujemy z Bilbem, jeśli tylko wyjdzie na jaw, że interesujemy się tą mapą… Hm, hm, hm… No nic to! Będziemy musieli się nad tym zastanowić później, czyli zgodnie z twoim planem!

    Esmeralda posłała Prymuli promienny uśmiech, gotowa do przeprowadzenia rekonesansu. Ach, jakże to wszystko było ekscytujące!

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    Odetchnęła z ulgą, kiedy w końcu wydostała się z klubu, w którym zrobiło się dla niej zdecydowanie za ciasno. Przed wejściem wciąż kręciło się kilka osób - ktoś stał pod ścianą i palił papierosa, ktoś inny próbował przecisnąć się do środka. Dla wielu wieczór dopiero się zaczynał.

    Alicja zapięła zamek kurtki, bo przez ciało przebiegł jej zimny dreszcz. Choć wakacje ledwo się skończyły i był dopiero początek września, wieczorne powietrze przeszywało rześkim chłodem. Skrzyżowała ręce na piersi, dodając sobie trochę ciepła, po czym ruszyła przed siebie, zostawiając “Miami” i dyskotekę za sobą.

    Latarnie oświetlały drogę ciepłym, pomarańczowym światłem, ale były rozstawione zbyt rzadko, przynajmniej jak na gust Alicji. Idąc samotnie chodnikiem przez puste miasteczko, wcale nie czuła się pewnie. Może powinna była zostać dłużej i poprosić kogoś o odprowadzenie? Może spotkanie Jarka nie byłoby wcale najgorszym pomysłem - w jego towarzystwie na pewno mogła liczyć na bezpieczny powrót.

    Ulice Sokołowa Śląskiego po zmroku miały w sobie coś niepokojącego. Alicja nie potrafiła do końca określić co. Czy chodziło o to, że choć nie wybiła jeszcze północ, miasteczko było kompletnie opustoszałe? A może to upiorny zamek górujący nad miastem i jego ponura historia kładły się dodatkowym cieniem?

    Droga do domu w słabym świetle latarni dłużyła się, a w głowie pojawiały się coraz gorsze scenariusze. Alicję ogarnęło nieprzyjemne uczucie ściskające gardło i żołądek. Naprawdę zaczęła żałować, że nie została dłużej w klubie z dziewczynami. Przyspieszyła kroku - odruchowo, jakby coś w środku kazało jej to zrobić. Nie słyszała żadnych kroków ani szelestów. Wręcz przeciwnie - otaczała ją głucha cisza śpiącego miasteczka. A jednak miała nieodparte wrażenie, że ktoś za nią idzie. I że jest bliżej, niż powinien.

    Nie obejrzała się. Wiedziała, że jeśli ktoś naprawdę tam był, mogłoby go to tylko sprowokować, a ją spowolnić. Szła szybko, pewnie, choć wcale się tak nie czuła. Przeciwnie - zaczynała się bać. Czy to tylko wyobraźnia, czy ktoś rzeczywiście szedł za nią? Nie była na tyle odważna, albo na tyle głupia, żeby to sprawdzić. Ścisk w gardle narastał, a do oczu zaczęły napływać łzy, rozmazując obraz. Serce łomotało jak oszalałe. Miała wrażenie, że ktokolwiek za nią szedł, był już tuż za nią. Mogłaby przysiąc, że czuła czyjś oddech na karku. Że coś do niej szeptało.

    Zaczęła biec. Ile sił w nogach. Wpadła na podwórko przed domem i dopadła drzwi wejściowych. Były otwarte - ojciec był w środku, nie zamknął na klucz, wiedząc, że Alicji i Jarka nie ma. Nie obejrzała się ani razu. Dopiero kiedy znalazła się w domu, za zamkniętymi drzwiami, pozwoliła sobie odetchnąć.

    Niedługo później, już we własnym pokoju, zakopała się pod kołdrą i zasnęła niemal od razu.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy