Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Pan ElfP

Pan Elf

@Pan Elf
Informacje
Posty
135
Tematy
1
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Tak, mój będzie

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    @slann22 nie czekaj, można lecieć dalej

    Komentarze

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    dbe774b6-d9bf-458b-baff-99d354c6027e-image.jpeg

    tutaj mój rzut

    Komentarze

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Wyjeżdżam na weekend, w przyszłym tygodniu od czwartku również. Daję znać, bo moja aktywność będzie ograniczona do poniedziałku, wtorku i środy (a potem dopiero po moim powrocie).

    Komentarze

  • [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE
    Pan ElfP Pan Elf

    Wyjeżdżam na weekend, w przyszłym tygodniu od czwartku również. Daję znać, bo moja aktywność będzie ograniczona do poniedziałku, wtorku i środy (a potem dopiero po moim powrocie).

    Komentarze sprzysiężenie czerwonej księgi

  • U bram raju - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Wyjeżdżam na weekend, w przyszłym tygodniu od czwartku również. Daję znać, bo moja aktywność będzie ograniczona do poniedziałku, wtorku i środy (a potem dopiero po moim powrocie).

    Komentarze

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Wyjeżdżam na weekend, w przyszłym tygodniu od czwartku również. Daję znać, bo moja aktywność będzie ograniczona do poniedziałku, wtorku i środy - jeśli będzie nowa kolejka w tym czasie, to zrobię co w mojej mocy, żeby odpowiedzieć.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • Daggerheart: Serce Wieczności
    Pan ElfP Pan Elf

    🧚🧚🧚

    Jej Wróżkowa Wkrótce Wysokość Aurelianna zawisła w powietrzu w oczekiwaniu na odpowiedź barona, lecz zamiast niej do jej uszu dotarły kolejne rasistowskie uwagi długouchej głuptaski, która z Najwyższymi Elfami - rzekomo uważanymi za niezwykle dostojne i eleganckie - miała tyle wspólnego, co Aurelianna z pospolitym polnym kwiatem.

    Niby podobne z wierzchu, lecz wewnątrz całkowicie pozbawione wyrafinowania. I tak, w tej analogii elfka była polnym kwiatem.

    - Och, jakże smutno byłoby żyć w świecie pozbawionym psot, chaosu i okazjonalnych prób spożycia rozmówcy - oznajmiła Aurelianna lekkim, niemal rozmarzonym tonem, leniwie szybując nad stolikiem barona i jego świty z godnością godną królewskiego pawilonu. - Najwyraźniej niektórym gatunkom brak wyobraźni.

    Nie spojrzała nawet w stronę elfki. Nie było takiej potrzeby. Każda choć odrobinę inteligentna istota bez trudu wychwyciłaby dyplomatyczną elegancję, z jaką przyszła władczyni Ostu i Porannej Mgły właśnie publicznie ośmieszyła rasistkę. Nawet barbarzyński ribbet.

    Chwilę później jedna z posługaczek - niziołka przedstawiająca się jako Chloe - podbiegła do stolika z czymś trzymanym ostrożnie w dłoniach. Aurelianna aż zatrzepotała skrzydełkami z ekscytacji.

    - Płonąca herbata?! Cudownie! - wykrzyknęła z tak szczerą radością, że nad stolikiem natychmiast pojawiły się maleńkie złote trąbki wygrywające krótkie, lecz niezwykle uroczyste fanfary.

    Wróżka wzleciała odrobinę wyżej i wyciągnęła dłoń ku Chloe z pełną majestatu powagą.

    - Chloe, posługaczko "Pod Jesionem i Dębem", niniejszym zostajesz mianowana Tymczasową Królewską Opiekunką Napojów Jej Jaśnie Migotliwej Wysokości Aurelianny Belladonny Różopłatki Nimfy-Księżycowej Lilianny Srebrzystej Rosy z Domu Ostu i Porannej Mgły

    Po czym dodała już nieco ciszej, z absolutnie śmiertelną powagą:

    - To bardzo prestiżowe stanowisko.

    🧚🧚🧚

    Rozgrywka

  • Rozmowy użytkowników z obsługą
    Pan ElfP Pan Elf

    Jako gracz również nie da się edytować swojego panelu.

    Forum

  • 'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2
    Pan ElfP Pan Elf

    Gdy mefity wyfrunęły radośnie z komnaty, Morwen obserwowała je zza bezpiecznych pleców Ballo. Dopiero kiedy uznała, że z ich strony nie grozi już żadne niebezpieczeństwo, wychyliła się nieco bardziej.

    I wtedy w szał wpadł Randal, któremu najwyraźniej nie w smak było wypuszczenie diablików.

    Morwen przechyliła lekko głowę, z wyraźnym zainteresowaniem przysłuchując się rozeźlonym krzykom paladyna. Jej złote oczy śledziły każdy jego ruch. Mężczyzna kipiał gniewem i przez krótką chwilę czarodziejka odniosła wrażenie, że całą swoją frustrację zaraz wyładuje na Mariusie - który, bądź co bądź, odpowiadał za uwolnienie mefitów.

    Na szczęście dla chłopaka, okutany w płytową zbroję Randal obrał sobie za cel oddalające się żywiołaki.

    - Kilka centymetrów w lewo… i odrobinę wyżej - rzuciła zaczepnie, gdy pierwszy z oszczepów chybił celu.

    - Ojej.

    Tym razem komentarz był już całkiem suchy, gdy kolejny rzut również nie dosięgnął mefitów. Morwen rozłożyła ręce i wzruszyła ramionami, jakby cała sytuacja niespecjalnie ją obchodziła - a już na pewno nie podzielała obaw paladyna.

    - Chłopak ma rację. Ruszajmy dalej, tylko tracimy czas - odezwała się, odnosząc do słów Mariusa, po czym puściła mu krótkie oko.

    Podzielała jego zapał, ale jedynie częściowo.

    Pieniądze nie motywowały jej ani trochę. To nie dla złota zeszła na Ścieżkę. Przyciągnęła ją wiedza ukryta w ciemnych zakamarkach ruin. Starożytna magia. Artefakty pamiętające czasy, gdy potęga Suelii potrafiła odmieniać całe krainy. To dla nich tu przyszła.

    Rozgrywka

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    Alicja Filipowicz

    🎵 Where Is My Mind?

    - Co to kurwa było?

    Słowa te dźwięczały Alicji w uszach jeszcze długo po tym, jak wybiegła z domu. Pytanie, na które Jarek Filipowicz nie uzyskał odpowiedzi tego poranka. Zresztą ona sama również jej nie znała.

    Chwyciła plecak i wypadła z mieszkania, trzaskając w pośpiechu drzwiami i zostawiając za sobą skonfundowanego brata, samotnie stojącego w kuchni. Nie chciała pozwolić się dogonić, więc gdy tylko znalazła się na podwórku, puściła się biegiem w stronę furtki, a później dalej, wzdłuż drogi prowadzącej do szkoły.

    Natłok myśli chaotycznie kołatał się po jej głowie, przeskakując z jednego tematu na drugi jak obrazki w kalejdoskopie.

    Kubek z resztką kawy powinien był w nią uderzyć. Nie było przecież czasu się uchylić - to był ledwie ułamek sekundy. Człowiek z najszybszym refleksem świata nie zdążyłby uskoczyć. Nawet jeśli, to chociaż kawa powinna ją oblać. Nie było opcji, żeby uniknęła wszystkiego bez najmniejszego śladu. A jednak uniknęła.

    Najbardziej bolało ją jednak nie to. Bolało ją to, że Jarek w ogóle rzucił.
    Od kilku lat ich relacje nie były już takie jak kiedyś. Dawniej Alicja widziała w starszym bracie autorytet. Próbowała go naśladować, uwielbiała spędzać z nim czas - nawet wtedy, gdy straszył ją historiami o nazistowskich porywaczach z zamku. Był dla niej bohaterem. A ona dla niego ukochaną młodszą siostrą, którą należało chronić przed całym złem tego świata, ale jednocześnie dopilnować, żeby wyrosła na porządną dziewczynę z porządnym gustem.
    Byli wręcz przykładnym rodzeństwem. Aż do czasu rodzinnej tragedii, która zmieniła wszystko i wszystkich, których dotknęła.

    Jarek popadł w narkotyki i kiepskie towarzystwo. Stał się praktycznie lokalnym kryminalistą - typem, którego nie chciało się spotkać wieczorem na osiedlu. A mimo to wciąż był jej bratem. I na swój pokręcony sposób nadal próbował o nią dbać. O jej bezpieczeństwo.
    A Alicja wciąż widziała w nim cień chłopaka, którym był przed śmiercią ich matki. I nadal miała głupią nadzieję, że kiedyś wyjdzie z dołka, w którym ugrzązł.

    Dlatego to tak bolało.Bo nawet w najgorszych wyobrażeniach nie podejrzewała, że spróbuje zrobić coś, co mogłoby naprawdę zrobić jej krzywdę.
    Jakby ostatnia nić między nimi - już dawno nadszarpnięta przez czas, żal i zmęczenie - w końcu pękła.

    Może ta sytuacja wcale nie miała miejsca? Nie. To niemożliwe. Słowa Jarka nadal dudniły jej w głowie jak echo. To musiało się wydarzyć.
    Ale kubek nie uderzył. Kawa nie rozlała się po jej ubraniu. Tylko że kubek również nie mógł naprawdę zatrzymać się w powietrzu tuż przed jej twarzą. Takie rzeczy działy się tylko w filmach.
    Jarek po prostu nie trafił.Wyobraźnia i adrenalina zrobiły swoje. Właśnie dlatego zobaczyła ten absurdalny obraz porcelanowego kubka wiszącego w powietrzu. Tak. To musiało być to.

    Kiedy dobiegła do szkoły, zwolniła kroku, próbując złapać oddech. Wsadziła ręce do kieszeni i minęła policyjny polonez, przyglądając mu się z mieszaniną zaciekawienia i niepokoju. Nim jednak zdążyła zaczepić kogokolwiek znajomego i zapytać, co się dzieje, została razem z resztą uczniów pośpiesznie skierowana na salę gimnastyczną.

    Wszystko działo się zbyt szybko. Nie zdążyła nawet zarejestrować, który nauczyciel kazał jej tam wejść. Po prostu wykonała polecenie, bo właściwie nie miała innego wyjścia.
    To, co wydarzyło się później, przypominało sen. Taki z tych ciężkich, dusznych, po których człowiek budzi się zlany potem.
    Na początku słowa policjanta - chłodne, konkretne, wypowiadane twardym tonem - w ogóle do niej nie docierały. Jakby jej mózg nie był już w stanie przetworzyć kolejnej dziwnej rzeczy tego dnia.
    Najpierw kubek. Teraz to. Dopiero gdy komendant wspomniał o świadkach i o tym, że ktoś mógł coś widzieć poprzedniej nocy, wszystko nagle nabrało sensu.

    Alicja poczuła, jak robi jej się gorąco. Serce zaczęło łomotać jej w piersi. I nagle znowu tam była. Pusta ulica. Ciemność. Echo własnych kroków. To dziwne, uporczywe uczucie, że ktoś idzie za nią. Że ktoś jest tuż za plecami, poza zasięgiem wzroku.

    Przypomniała sobie, jak przyspieszyła kroku. Jak później praktycznie puściła się biegiem do domu przez opustoszałe ulice Sokołowa Śląskiego. Jak trzęsącymi się rękami szarpała furtkę, a potem wpadła do środka i zamknęła drzwi na wszystkie zamki, jakby coś naprawdę miało pojawić się tuż za nimi.

    Czy cudem uniknęła losu porwanej dziewczyny? Czy gdyby nie zaufała własnemu instynktowi, to teraz jej miejsce byłoby gdzieś tam… a nie na tej sali? A może po prostu była szybsza od Asi? Co jeśli tamtej nocy złapaliby właśnie ją? Czy Joanna byłaby wtedy bezpieczna?
    Coraz więcej absurdalnych pytań pojawiało się w głowie Alicji, jedno gorsze od drugiego.

    Spojrzała odruchowo na własne dłonie, bo dopiero teraz zauważyła, że drżą. Szybko wsunęła je z powrotem do kieszeni dżinsów.
    Gdzieś po drugiej stronie sali ktoś zawołał imię Pauliny. Ktoś inny poderwał się z miejsca. Alicja praktycznie tego nie zarejestrowała.
    Jej umysł był już gdzie indziej. Musiała coś zrobić. Bo czuła, że jeśli będzie dalej tylko stała i czekała, to za chwilę rozsypie się na milion kawałków. Musiała pójść do gabinetu dyrektorki. Musiała porozmawiać z policją. Nieważne, czy naprawdę ktoś ją śledził. Dla niej tamtej nocy to było realne.

    A jeśli istniała choćby najmniejsza szansa, że mogło mieć to związek z porwaniem Asi, nie mogła po prostu siedzieć cicho.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • Daggerheart: Serce Wieczności
    Pan ElfP Pan Elf

    🧚🧚🧚

    Wróżka w milczeniu przysłuchiwała się rozmowie, popijając z fikuśnej porcelanowej filiżanki. Oczywiście z obowiązkowo wyprostowanym małym palcem. Przez cały czas majestatycznie unosiła się nad stolikiem, siedząc w powietrzu z nogą założoną na nogę, jakby niewidzialny tron należał tam do niej od zawsze.

    Była przygotowana na to, że podczas pielgrzymki przyjdzie jej przebywać w towarzystwie pospólstwa, zdobywać ich sympatię i budować przyszłą lojalność poddanych. Zupełnie nie spodziewała się jednak… barbarzyńskich ribbetów.

    W Królestwie Ostu i Porannej Mgły - to jest, w jej przyszłym królestwie - udomowione żabołaki służyły głównie jako wierzchowce dla królewskich oddziałów zwiadowczych. Dzikie i nieucywilizowane ribbety również były wróżkom znane, choć przede wszystkim jako wyjątkowo hałaśliwa zwierzyna łowna. Co prawda polowano na nie głównie dla sportu i rozrywki, ale jednak.

    Aurelianna upiła kolejny maleńki łyczek herbaty, dochodząc do wniosku, który wydawał jej się całkowicie oczywisty. Baron musiał po prostu oswoić sobie tego osobliwego ribbeta i nadać mu urocze imię “Rechotek”. To doprawdy imponujące osiągnięcie.

    Doskonale więc się składało, bo podobny arystokrata mógł okazać się dla przyszłej władczyni bezcennym sojusznikiem. Ktoś, kto potrafił nie tylko przeżyć w towarzystwie barbarzyńskiego ribbeta, ale wręcz nakłonić go do noszenia ubrań, uczestniczenia w ucztach i grania muzyki, musiał posiadać wyjątkowy talent dyplomatyczny. Aurelianna była szczerze pod wrażeniem.

    Kolejny spokojny łyk z królewskiej filiżanki. Przyszła władczyni Ostu i Porannej Mgły przeniosła spojrzenie na elfkę. Czarodziejka. Uzdrowicielka. I do tego już zaoferowała swe usługi Aureliannie. Wyśmienicie! Takich dworzan właśnie potrzebowała.

    Natomiast milcząca dotąd olbrzymka była najwyraźniej niema. Och, biedactwo. Zapewne również należała do świty barona. Tak czy inaczej, podobnej strażniczki nie posiadało dotąd żadne wróżkowe królestwo. Aurelianna niemal widziała już oczami wyobraźni miny innych faerie-władców, gdy obejmie tron, a u bram jej dworu stanie błękitnoskóra olbrzymka o mięśniach twardych niczym górskie skały.

    - Psikusa? - powtórzyła nagle z wyraźnym zainteresowaniem.

    Wyrzuciła filiżankę wraz ze spodeczkiem niedbałym ruchem za siebie. Oba przedmioty zniknęły w maleńkiej eksplozji wróżkowego pyłu, rozsypując wokół migoczące drobinki światła.
    Aurelianna podleciała bliżej barona, wyraźnie ożywiona. Królewna czy nie, wszak powszechnie wiadomo było, że wszystkie faerie uwielbiały psoty.

    - Proszę opowiedzieć nieco więcej, drogi baronie. - Jej oczy zalśniły zaintrygowaniem.

    🧚🧚🧚

    Rozgrywka

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Jak bogowie literówek będą łaskawi, to pewnie i do dobrego stolika podfrunęła 😄

    Komentarze

  • Daggerheart: Serce Wieczności
    Pan ElfP Pan Elf

    text alternatywny

    🧚🎶Dance of the Sugar Plum Fairy

    Mała kwiatowa wróżka, delikatna i eteryczna niczym pierwszy płatek opadający z drzewa podczas wiosennego święta, przefrunęła dziarsko przez podniszczoną bramę Elmore. Półprzezroczyste, migotliwe skrzydełka trzepotały wesoło za jej plecami, unosząc drobne ciałko wróżkowej księżniczki i pozostawiając w powietrzu mieniącą się smugę wróżkowego pyłu. Strażnik, który przywitał ją przy bramie i ostrzegł przed czyhającymi w mieście niebezpieczeństwami, kichnął donośnie raz czy dwa, gdy kilka brokatowych drobinek zakręciło mu w nosie.

    Aurelianna - przyszła władczyni Wielce Majestatycznego Królestwa Ostu i Porannej Mgły - była jedną z tych istot faerie, które z łatwością można było pomylić z kwiatem, gdyby tylko nieruchomo skryły się pośród wysokich traw na rozległej polanie. W jej przypadku byłoby to jednak mało prawdopodobne, ponieważ kwiaty, w przeciwieństwie do Aurelianny, zwykle nie oczekiwały należnych im ukłonów.

    Rozmyślała właśnie nad stanem Elmore - miasteczka, do którego zaprowadziła ją pielgrzymka dorosłości. Plotki o Żarłocznych Pieczarach i potworach czających się w ich czeluściach dotarły nawet do dworów faerie.

    Oj, zdecydowanie należało zaprowadzić tutaj porządek.

    A któż inny, jeśli nie sama Jej Przyszła Wysokość, miałby podołać tak doniosłemu zadaniu? Wszak była to doskonała okazja do zawarcia wartościowych sojuszy, zdobycia wdzięczności poddanych i być może zwerbowania kilku lojalnych przyszłych dworzan. Tak właśnie postanowiła - uratuje Elmore przed zagrożeniem i stanie się wielką bohaterką, zupełnie jak jej matka.

    Ale najpierw skierowała się do pobliskiej karczmy, skąd dochodziła do jej maleńkich uszu przedziwna kakofonia muzyki, śpiewu i podejrzanie entuzjastycznych okrzyków. Czyżby koncert powitalny na jej cześć? Och, jakże szybko rozchodzą się wieści o przybyciu znamienitych osobistości. Zadowolona z siebie wzleciała więc pewniej ku gospodzie „Pod Jesionem i Dębem”.

    W środku przywitano ją jednak… no, nie do końca po królewsku.

    Zawisła nieruchomo w powietrzu, przyglądając się zebranym z miną godną monarchini wizytującej prowincję. W swej łasce pozwoliła elfce wypowiedzieć własną opinię jeszcze przed oficjalnym przedstawieniem - choć było to doprawdy brutalne pogwałcenie podstaw dworskiej etykiety.

    Aurelianno, spokojnie. Dzicy barbarzyńcy i pospólstwo nie znają szlachetnych obyczajów, przypomniała sobie cierpliwie. Nie wszyscy mieli szczęście zostać obdarzeni równie wybitną kulturą osobistą.

    Dlatego też puściła mimo uszu uwagę o „leśnym duszku”. Ha! Gdyby tylko tamta wiedziała, że podobny „leśny duszek” potrafiłby przez trzy dekady skutecznie infiltrować obcy dwór jako królewski szpieg. I pewnie też taka była jego rola! Długoucha głuptaska.

    Wróżka poprawiła płatki układające się na jej głowie w elegancką fryzurę, po czym wzleciała nieco wyżej - tak, aby absolutnie wszyscy mogli ją dobrze widzieć. Następnie wykonała pełen gracji piruet, rozsypując wokół siebie chmurę migoczącego pyłu.

    Pstryknęła palcami. Zupełnie znikąd pojawiły się maleńkie blaszane trąbki, które odegrały krótkie, lecz wyjątkowo uroczyste fanfary, po czym zniknęły w eksplozji kolejnej porcji wróżkowego brokatu.

    Kwiatowa istotka odchrząknęła dostojnie.

    - Oto przed wami Jej Jaśnie Migotliwa Wysokość Aurelianna Belladonna Różopłatka Nimfa-Księżycowa Lilianna Srebrzysta Rosa z Domu Ostu i Porannej Mgły - oznajmiła z pełną powagą i królewskim majestatem, wypowiadając całe imię na jednym oddechu.

    Po chwili ciszy dodała uprzejmie:
    - Czyli ja.

    A potem zawisła nieruchomo w powietrzu, obserwując ribbeta z wyraźnie rosnącą konsternacją.
    - …czy pan właśnie rozważał konsumpcję mojej osoby?

    Wróżka podfrunęła ku stolikowi zajmowanemu przez ribbeta, fauna, olbrzymkę i elfkę, po czym zawisła nad nim z pełną godności elegancją, przyjmując w powietrzu pozycję siedzącą i zakładając nogę na nogę, jak gdyby niewidzialny tron znajdował się dokładnie tam, gdzie postanowiła usiąść.

    W jej dłoni pojawiła się nagle maleńka porcelanowa filiżanka wraz ze spodeczkiem ozdobionym kwiatowym motywem. Aurelianna uniosła ją z iście królewskim spokojem i oczekiwała odpowiedzi na dyskusję, w którą - ku ogromnemu wyróżnieniu zebranych - łaskawie pozwoliła się wciągnąć.

    Rozgrywka

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Lata, gada, pełen serwis! A do tego całkiem niewielka, bo nawet nie ma 50 cm! Na pewno więcej będzie w poście, no ale to jutro (albo dziś późnym wieczorem, zobaczymy!)

    Komentarze

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Ale żeby nie było, że tylko marudzę, to witam wszystkich i wbijam tutaj do tej waszej wesołej bandy. Liczę na jakiś grzebień powitalny. Posta napiszę najpewniej w niedzielę, bo dzisiaj to już mi się nie chce, a jutro mnie nie będzie.

    Komentarze

  • Daggerheart: Serce Wieczności - komentarze
    Pan ElfP Pan Elf

    Ojej. A co to? A kto to? (jestem zawiedziony ograniczeniem w długości nazwy postaci jaką można nadać w panelu)

    Komentarze

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    Pan ElfP Pan Elf

    Esmeralda Tuk

    text alternatywny

    text alternatywny

    - Ojejku, tak! Ognisko to świetny pomysł! - zawtórowała Esmeralda, posyłając Prymuli promienny uśmiech i ochoczo kiwając głową na znak, że oczywiście zgadza się pomóc w przygotowaniach.

    Sójka, która do tej pory siedziała na czubku jej głowy, sfrunęła na ramię, najwyraźniej uznając, że tam będzie jednak bezpieczniej.

    Wizja wspólnego ogniska zupełnie wyparła Esmeraldzie z głowy wszystkie zagadki Starego Tuka, niesłyszące konie i koła, obok których owe uparte stworzenia miały stać. Prawdę mówiąc, młoda Tukówna zaczynała już być nieco zmęczona i znużona tą nierozwiązywalną łamigłówką.

    I, jeśli tak całkiem szczerze spojrzeć na sprawę, gdzieś z tyłu głowy zaczynała już knuć plan, jak by tu po nocy podprowadzić ową mapę niepostrzeżenie.

    text alternatywny

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    Pan ElfP Pan Elf

    @MaReenk Chętnie. Hogwart jest na mojej liście życzeń w tym wątku 🙂

    Sondy

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    Pan ElfP Pan Elf

    Oooo, to schiza Alicji podczas powrotu z imprezy wcale nie musiała być schizą, że ktoś za nią szedł. Fajnie wyszło. No i guys... czy my właśnie dostaliśmy SUPERMOCE? 😄

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa