Jakiego doca?
Pan Elf
Posty
-
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały -
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Gdy Ballo ruszył dziarskim krokiem przed siebie, Morwen dopiero wtedy dostrzegła, co się wydarzyło. Hazar leżał półprzytomny. Choć wiedziała, że krasnoludy nie należą do wątłych i sytuacja nie wyglądała jeszcze tragicznie, nie było czasu na bezczynność.
Nie uśmiechało jej się bliskie starcie z mackowatym stworem. Zdążyła już zauważyć, że bezpośredni kontakt z nim zwykle kończył się gorzej dla tego, kto odważył się podejść zbyt blisko.
- Wyciągnij go stamtąd. Postaram się was osłaniać! - rzuciła za mnichem.
Wokół jej smukłych palców zatańczyły drobne iskry. Przeskakiwały między opuszkami niczym niespokojne świetliki, z każdą chwilą jaśniejąc i nabierając intensywności, gotowe za moment przemienić się w ogniste pociski.
-
[Horror] Gruzy przeszłości
Alicja Filipowicz
- Adam? Wszystko okej?
Alicja podeszła do samotnie stojącego pod ścianą chłopaka. Miał bardziej wychudłą twarz niż zwykle; policzki i oczy jakby zapadły się głębiej, nadając mu niemal trupiego wyglądu, którego dopełniały długie czarne włosy opadające na twarz. Wrażenia nie poprawiała przygarbiona postawa ani uporczywe wpatrywanie się we własne buty. Był zupełnym przeciwieństwem przebojowego Adama, który poprzedniej nocy wparował na dyskotekę w fikuśnej marynarce z zamiarem świetnej zabawy.
Chłopak odburknął coś pod nosem, wyraźnie niezainteresowany rozmową, ale po krótkiej chwili wrodzony urok Alki najwyraźniej rozwiązał mu język.
Zdziwiła się, gdy dowiedziała się, że jeden z policjantów - ten mniej przyjemny - był jego ojcem. Chwilę później okazało się, że na tym niedola Chlebowskiego wcale się nie kończyła.
- Szlaban za “Miami”? Dżizas, współczuję. - Pokręciła głową całkiem szczerze. Sama nie bardzo potrafiła wyobrazić sobie coś takiego. Jej ojciec nigdy nie karał ani jej, ani Jarka, a perspektywa szlabanu wydawała jej się czymś kompletnie abstrakcyjnym. - Ej, nie ma tragedii. Tydzień to jeszcze nie koniec świata. Poza tym popatrz na to z tej strony: szlaban jest strasznie amerykański. Jesteś teraz jak bohater jakiegoś filmu.
W końcu zadzwonił dzwonek, zwiastując początek lekcji. Alicja posłała Adamowi pocieszający uśmiech i nie drążyła tematu. Czuła, że chłopak powiedział jej i tak więcej, niż początkowo zamierzał. Nie miała mu za złe, że nie chciał mówić więcej - w końcu praktycznie się nie znali.
Nie potrafiła jednak pozbyć się wrażenia, że za tym wszystkim kryło się coś więcej. I że miało to sporo wspólnego z faktem, iż ojciec Adama nie sprawiał wrażenia człowieka, z którym chciałoby się mieszkać pod jednym dachem.
Kiedy odchodziła, jeszcze raz obejrzała się przez ramię. Adam nadal stał dokładnie w tym samym miejscu, jakby zapomniał, że zadzwonił dzwonek.
Pozostałe lekcje minęły spokojnie. I potwornie nudno. Alicja zaczęła zastanawiać się, gdzie podziała się cała paczka Kaśki. Żadna z tych dziewczyn nie wyglądała na typowe wagarowiczki, a już na pewno nie pierwszego dnia szkoły.
Dziwnym zbiegiem okoliczności zniknęli również Krzysiek i Mikołaj. O ile po tym drugim można było się czegoś takiego spodziewać - wyglądał na człowieka, który z wagarów zrobiłby dyscyplinę sportową - o tyle Komeda trochę ją zaskoczył.
Co ciekawsze, z całej trójki tylko Mikołaj wrócił jeszcze na lekcje.- Cześć, słuchaj, Paulinie udało się załatwić błyskawiczne wywołanie zdjęć z Miami. Będą gotowe dzisiaj wieczorem. Odbiór o osiemnastej. Idziesz z nami? Wszyscy składamy się po tych kilka złotych.
Dopadł ją zaraz po ostatniej lekcji, kiedy już zbierała się do wyjścia. Marzyła tylko o tym, żeby założyć wrotki i poczuć wiatr we włosach.
Nie spodziewała się ani jego, ani tego, że właśnie wyjaśni zagadkę tajemniczych nieobecności.
- Spoko. Może być. To gdzie się spotykamy o tej osiemnastej? - odpowiedziała niemal odruchowo, znowu zapominając ugryźć się w język. Zupełnie jak poprzedniego dnia z dyskoteką.
Cóż. Słowo się rzekło. Pozostało jej tylko potwierdzić krótkim:
- Będę.
Chwilę później każde z nich ruszyło w swoją stronę.
Resztę popołudnia Alicja spędziła na mieście. Czyli dokładnie tak, jak lubiła najbardziej - na wrotkach.
Bez większego celu krążyła ulicami Sokołowa, aż w końcu niemal odruchowo skręciła w trasę, którą poprzedniego wieczoru wracała z "Miami". Zwolniła dopiero w miejscu, gdzie po raz pierwszy dopadło ją irracjonalne wrażenie, że ktoś idzie za nią.Przez ułamek sekundy wydawało jej się, że ktoś stoi między drzewami. Mrugnęła. Nikogo tam nie było. Rozejrzała się. Nic. Tylko puste chodniki. Kilka samochodów. Szumiące drzewa.
Nie wiedziała nawet, czego właściwie szuka. Może śladów? Może odpowiedzi? A może najbardziej liczyła na to, że nie znajdzie absolutnie nic.
Przez całą drogę nie dawała jej też spokoju sprawa zdjęć. Po co właściwie je wywoływali? I dlaczego zamieszany był w to Mikołaj, skoro praktycznie nie spędzał wieczoru z dziewczynami? Co wydarzyło się po tym, jak wyszła z klubu? I wreszcie… Czy oni wszyscy próbowali na własną rękę rozwikłać zagadkę zaginięcia Asi?
Paulina i jej przyjaciółki jeszcze miały sens - w końcu porwano jedną z nich. Ale Krzysiek? Mikołaj? No i teraz jeszcze ona. Coś zaczynało się składać w całość. Tylko Alicja nie miała najmniejszego pojęcia, jaki obraz ostatecznie z tego powstanie.
W umówionym miejscu pojawiła się jako ostatnia. Zatrzymała się przed grupką rówieśników.
- Brakuje wam jeszcze hipisowskiego busa i doga niemieckiego - zagadnęła, odgarniając włosy z ramion i posyłając im zadziorny uśmiech. - To jaki jest plan? -
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały@cai robimy jakiś wspólny dialog/scenkę czy tradycyjnie jak w czasach przed google docsami - tylko posty?
-
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiałyAlicja nie ma po co zrywać się z lekcji, więc zostaje do końca. Potem pewnie będzie wrotkować po ulicach czy coś takiego. Może to dać okazję do tego, żeby ktoś ją spotkał, albo żeby się wydarzyło coś, co wciągnie ją do akcji.
-
Daggerheart: Serce Wieczności - komentarzeDziękuję za grę. Moja przygoda tutaj z wami nie była zbyt długa, ale bawiłem się dobrze i nie żałuję dołączenia. Bardzo podobał mi się baśniowy klimat w połączeniu z humorem, co dało tej sesji bardzo Shrekowy vibe - coś, co mnie skusiło, by dołączyć.
Myślę że warto pomyśleć nad tym, by być bardziej rygorystycznym względem terminów. Ja na przykład lubię wiedzieć do kiedy konkretnie mam czas by odpisać. Bez takiego deadline'u jestem w stanie odkładać odpisywanie w nieskończoność.
Literówki czy brzydko ułożony tekst mnie osobiście w ogóle nie przeszkadzały. Zdążyłem już chyba wyrosnąć/przestawić się z przykładania do tego tak wielkiej wagi, a skupiać się na samej treści.
Keth, Marrt - dziękuję za wspólną grę. Myślę, że Aurelianna świetnie odnalazła się w towarzystwie waszych postaci. Szkoda, że Miraaz gdzieś zniknął, pewnie wciągnięty przez odmęty życia pozainternetowego, ale jestem w stanie to zrozumieć - bo sam tak miałem jeszcze za czasów LI.
Kaworu - szkoda, że nie udało się bardziej poznać twojej postaci. Odniosłem jednak wrażenie, że chyba nie bawiłeś się zbyt dobrze w tej sesji, może w tym gronie. Przynajmniej tak dało się wywnioskować po twoich wpisach w sesji. Szkoda, ale tak też bywa - nic na siłę.Dzięki wszystkim za ciepłe przyjęcie mojej wróżki i do zobaczenia w innych wątkach

-
[Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZEJa również dziękuję. Hobbitów lubię, ale raczej o nich czytać/oglądać, niż nimi grać
Chętnie wrócę do Śródziemia, gdybyś zdecydował się jakieś prowadzić jeszcze (ale już jako Elf heh).Gdybym miał jeszcze decydować za Esmeraldę, pewnie wybrałbym pisanie piosenki marszowej.
-
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiałyTo ja w takim razie zaczekam na nową kolejkę. Może wpis Szarzyzny pozwoli mi się jakoś odnaleźć w czasoprzestrzeni.
-
U bram raju - komentarzeWyjeżdżam i nie będzie mnie do około 6-7 lipca. Postaram się jeszcze przed wyjazdem coś zapostować, ale tak ogólnie w czasie tej walki Morwen będzie pewnie trzymać się w okolicach Ballo i ciskać zza niego ognistymi pociskami.
-
Daggerheart: Serce Wieczności - komentarzeZgłaszam, że nie będzie mnie do około 6-7 lipca.
-
Daggerheart: Serce WiecznościSzlachetnie urodzona wróżka przyjęła podarek z należytą wdzięcznością. Przynajmniej na zewnątrz.
W rzeczywistości korale były nie tylko stanowczo zbyt duże, ale również zatrważająco pospolite. Aurelianna widywała bardziej wyrafinowaną biżuterię splataną przez ślepe gąsienice pośród ostowych zarośli. Mimo to etykieta pozostawała etykietą.- Piękny podarek. Iście królewski - oznajmiła z pełnym przekonaniem godnym wytrawnej dyplomatki, unosząc ogromne korale obiema dłońmi. Na jej twarzy pojawił się uprzejmy uśmiech, który jedynie wyjątkowo spostrzegawcza osoba mogłaby uznać za odrobinę wymuszony.
Zamyśliła się na moment.
- Pozostawię go pod opieką mojej nadwornej obrończyni. Byłoby prawdziwą tragedią, gdyby tak cenny dar zagubił się podczas naszej bohaterskiej wyprawy.
Po czym bez chwili zwłoki podfrunęła do nieprzytomnej Khari i z godną podziwu sprawnością wepchnęła korale za pazuchę olbrzymki.
Sprawa prezentu została tym samym rozwiązana w sposób całkowicie satysfakcjonujący.🧚🧚🧚
Wkrótce potem, wraz ze swymi nowo pozyskanymi dworzanami, Aurelianna przybyła do Srebrnego Dysku.
Na widok gospodarza o wielkich srebrnych uszach jej oczy rozbłysły zainteresowaniem. Przysiadła na ramieniu barona i przechyliła głowę, przyglądając się osobliwej istocie z wyraźną fascynacją.- Jestem Jej Jaśnie Migotliwa Wysokość Aurelianna Belladonna Różopłatka Nimfa-Księżycowa Lilianna Srebrzysta Rosa z Domu Ostu i Porannej Mgły - przedstawiła się z należytą powagą. - A oto moi towarzysze podróży oraz członkowie przyszłego dworu.
Wskazała kolejno drobną dłonią:
- Baron van Trykk, nadworny doradca i dyplomata. Eris Moonbeam, nadworna czarodziejka i uzdrowicielka. Oraz Rechotek… - Tutaj zawahała się na moment. - Udomowiony ropuch o wyjątkowo silnych instynktach.
Po czym uśmiechnęła się promiennie, jakby właśnie powiedziała coś niezwykle pochlebnego.
- Chętnie obejrzymy mapy Żarłocznych Pieczar. Skoro bowiem miejsce zmienia się dopiero przy kolejnym wejściu, to podczas pierwszej wyprawy powinno zachowywać się całkiem rozsądnie.
Według Aurelianny była to logika nie do podważenia.
🧚🧚🧚
Kiedy zaś znaleźli się Pod Nawiedzonym Młynem, wróżkowa księżniczka raz jeszcze dopełniła obowiązku oficjalnego przedstawienia swojej osoby, nie przejmując się specjalnie szorstkimi manierami smokowca. W końcu nie każdy miał szczęście zostać wychowanym na królewskim dworze.
Po zakończeniu ceremonii usadowiła się ponownie na ramieniu barona, wygodnie poprawiając płatki swojej sukni.
Skoro przy stole znajdował się zawodowy dyplomata, prowadzenie rozmów z karczmarzami mogła wielkodusznie pozostawić jemu. Jak przystało na mądrą przyszłą monarchinię, Aurelianna doskonale wiedziała, kiedy należy przemawiać... a kiedy pozwolić przemawiać swoim poddanym.
-
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiałyTo ja wracam do was za dwa tygodnie, jakoś 6-7 lipca.
-
Daggerheart: Serce Wieczności - komentarzeJa traktuję wszystko jak zamierzone

-
Daggerheart: Serce Wieczności - komentarzeMnie ten komizm wymieszany z powagą bardzo odpowiada. Traktuje to i tak gram, jakby to był vibe Shreka

-
Daggerheart: Serce WiecznościAurelianna natomiast poprawiła płatki tworzące jej fryzurę i z majestatem godnym królowej przyglądała się pozostałym, popijając własną herbatkę z malusiej filiżanki, którą sobie wyczarowała.
-
[Horror] Gruzy przeszłości
Alicja Filipowicz
Weszła do klasy grubo po dzwonku. Na całe szczęście nauczyciel nie zadawał żadnych dodatkowych pytań.
- Alicja Filipowicz - odparła, kiedy mężczyzna zapytał o nazwisko, żeby zaznaczyć obecność w dzienniku.
To tyle. Nic więcej. Nie musiała się tłumaczyć, nie musiała usprawiedliwiać spóźnienia. Wrona musiał domyślić się, że była jedną z tych osób, które trafiły na “spowiedź” do dyrektorki. Zresztą nie tylko on.
Kiedy po wejściu do sali zatrzymała się na krótki moment, poczuła na sobie wzrok wszystkich uczniów. Nie było to przyjemne uczucie. Każdy z nich musiał już wiedzieć, że składała zeznania policjantowi.
Co takiego wiedziała, skoro tam poszła? Czy wiedziała, gdzie jest Asia? Widziała, kto ją zaatakował i porwał? Dlaczego ją porwał? Czy miała z tym coś wspólnego? Ponoć jest siostrą tego patusa. Na pewno jej brat maczał w tym palce. Może ona też jest winna? Wczoraj przecież kręciła się obok Aśki na dyskotece.
Alicja zacisnęła zęby i ze spuszczonym wzrokiem szybko skierowała się do przedostatniej ławki przy ścianie, którą zajęła jako swoją poprzedniego dnia. Bez słowa usiadła i wyciągnęła z plecaka zeszyt oraz długopis, po czym zaczęła notować, próbując odwrócić uwagę od natrętnych myśli. Jej głowa miała jednak zupełnie inne plany.
Myśli krążyły wokół ostatnich wydarzeń. Wspomnienia wirowały jak w kalejdoskopie, przeplatając się ze sobą i mieszając w coraz większy chaos. Znowu biegła przez ciemne alejki Sokołowa, by chwilę później uskakiwać przed kubkiem z kawą lecącym prosto w jej stronę. Rzucała nim Asia, cała w siniakach i zadrapaniach. Śmiała się przy tym. Śmiali się też Krzysiek i jej brat, tańcząc razem na dyskotece, na której chwilę później Adam szarpał się z lokalnymi dresami, a Paulina z koleżankami pstrykały zdjęcia.
Ocknęła się z własnych myśli, które z każdą chwilą zaczynały nabierać sensu, jednocześnie całkowicie go tracąc. Nie miała pojęcia, co się z nią działo, i wcale jej się to nie podobało.
Racjonalnym wyjaśnieniem był stres i tego właśnie postanowiła się trzymać.
Nowa szkoła, nowy etap życia, nowi znajomi, a do tego dramatyczne wydarzenia poprzedniego wieczoru i zaginięcie uczennicy. Stres był jedynym wyjaśnieniem tego, co działo się w jej głowie.Westchnęła i spróbowała skupić się na tym, co zostało z lekcji historii prowadzonej przez wychowawcę. Mimowolnie przewróciła kartkę w zeszycie, żeby zacząć notować na czystej stronie.
Nie zauważyła nawet, że poprzednia była pokryta chaotycznymi rysunkami i urywanymi słowami odzwierciedlającymi nękające ją myśli. Pośrodku wszystkiego znajdowała się sylwetka postaci czającej się w ciemności i wypatrującej swojej ofiary.
-
[Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiałyTak, ode mnie na pewno będzie. Ale to ostatni, a potem znikam z internetów na jakieś dwa-trzy tygodnie. Do mojego powrotu poprosiłbym od przyszłej kolejki o zNPCowanie Alicji, jeśli można.
Edit: może uda mi się z telefonu raz na jakiś czas zajrzeć, to poczytam pewnie posty, żeby nie mieć zaległości i może coś w komentarzach uda mi się zadeklarować - ale nie obiecuję na 100%.
-
U bram raju - komentarzeMorwen trzyma się za Ballo, więc póki co niewiele i tak może zdziałać ze względu na odległość (tak mi się wydaje). Jak potwór się zbliży, to pewnie dopiero wtedy będzie ciskać fire boltami.
-
[Horror] Gruzy przeszłości
Alicja Filipowicz
Lekcja minęła szybciej, niż mogłoby się wydawać. Alicja przez całe czterdzieści pięć minut była pogrążona we własnych myślach, wciąż rozpamiętując poprzedni wieczór i próbując odtworzyć wydarzenia tak, by wychwycić coś, co do tej pory mogło jej umknąć. Klub Miami, przywitanie z dziewczynami, taniec z Krzyśkiem i banda dresów, w której próżno doszukiwała się własnego brata - choć ten ponoć tam był. A potem angielskie wyjście i nocny bieg przez puste, ciemne ulice miasteczka. Czyjeś kroki tuż za plecami, zlewające się z głośnym biciem serca i przyspieszonym oddechem. Czy rzeczywiście uniknęła porwania? Czy gdyby niefortunnie potknęła się po drodze, to teraz jej szukałaby policja zamiast przyjaciółki Pauliny? Jaki los spotkał Aśkę?
Długopis, którym przez cały czas się bawiła, żeby czymś zająć dłonie, nagle pękł na pół, a wkład rozlał się po jej palcach i ławce. Zaklęła cicho pod nosem i szybko sięgnęła do plecaka po chusteczki, wycierając ręce i blat. Dopiero wtedy wyrwała się z pętli własnych wspomnień i zorientowała, że minęła już prawie cała lekcja.
Kiedy tylko zadzwonił dzwonek, Alicja poderwała się z ławki i jako pierwsza wyparowała z sali. Kroki skierowała w stronę starego budynku, gdzie znajdował się gabinet Rusickiej.
- Dobrze, Alicjo, co chcesz nam powiedzieć?
Słowa te uderzyły w nią niespodziewanie, choć przecież właśnie po to tam przyszła.
Siedziała na krześle przed biurkiem, za którym znajdowali się dyrektorka i policjant. Z jakiegoś powodu czuła się tak, jakby to ona była winna. Przez chwilę milczała, wpatrując się najpierw w kobietę, a potem przenosząc spojrzenie na mężczyznę. Przez jej ciało przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Policjant nie wzbudzał zaufania. Wyglądał raczej na kogoś, komu nie do końca podobało się to, gdzie się znajdował. Alicja skrzywiła się lekko i znów spojrzała na dyrektorkę.
- Byłam wczoraj na imprezie z Aśką i koleżankami... - zaczęła powoli, zerkając co jakiś czas nieufnie na policjanta i próbując odczytać jego reakcję na swoje słowa.
Choć z jakiegoś dziwnego powodu zaczęła żałować, że w ogóle tu przyszła, ostatecznie niczego nie zataiła. Opowiedziała o dyskotece, grupce nieznanych dresiarzy zaczepiających Adama, a przede wszystkim o swoim powrocie do domu. O tym, że ktoś za nią szedł. O tym, że zaczęła biec, ale mimo to wciąż miała wrażenie, że ten ktoś jest tuż za nią. Dokładnie opisała trasę, którą wracała do domu.
- Dopiero za zamkniętymi drzwiami, w domu, poczułam, że jestem bezpieczna.
Dopiero wtedy zorientowała się, że przez całą opowieść ściskała w dłoniach pasek od plecaka. Puściła go i przesunęła dłońmi po materiale dżinsów, jakby chciała wytrzeć o nie spocone palce.
Kiedy wyszła z gabinetu, poczuła dziwną ulgę. Być może było to jedynie złudzenie, ale w pomieszczeniu panowała bardzo nieprzyjemna, wręcz dusząca atmosfera. No i ten policjant…
Przed gabinetem natknęła się na Paulinę. Uśmiechnęła się do niej niemrawo, po czym odsunęła na bok, przepuszczając ją do środka.
- Wchodź - powiedziała tylko tyle, choć chciała powiedzieć znacznie więcej. Nie było jednak na to czasu. Poza tym nie do końca wiedziała, co właściwie mogłaby jej powiedzieć.
Postała jeszcze chwilę pod gabinetem, ale nie chciała zostać przyłapana na podsłuchiwaniu, więc ostatecznie ruszyła wolnym krokiem korytarzem, szukając kolejnej sali lekcyjnej. Po drodze zastanawiała się nad tym, jakie kroki powinna podjąć dalej. Ostatecznie doszła jednak do wniosku, że zrobiła wszystko, co mogła. Poza tym Aśka nie była nawet jej koleżanką. Już i tak zrobiła wiele, żeby pomóc w tej sprawie. Nie miała żadnych powodów, by bawić się w detektywa na własną rękę, a już na pewno nie miała w tym doświadczenia.
Należało zostawić to ludziom, którzy wiedzieli, co robią...
-
U bram raju - komentarzePodtrzymuję deklarację z poprzedniego komentarza. Morwen ma wyrąbane na los szabrowników. Ale mam pytanie, które mi się nasunęło - czy jest w stanie zapamiętać komendę, którą posługuje się Lara? W sensie takim, by jej móc użyć później ewentualnie, gdyby Larze się nie udało. A że Morwen przyszła tu po moc, potęgę i wiedzę, to wstępna kontrola nad magicznymi zbrojami to pierwszy krok ;>